piątek, 8 lipca 2022

(57/22). CHICO

                              **RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY**


    Autor: Yolanda Laurent

    Wydawnictwo: WasPos

    Gatunek: Romans

    Liczba stron: 246

    Data premiery: 12. 06. 2022

 *Google

    Yolanda Laurent- brak informacji.

    Po wypadku na nielegalnych wyścigach samochodowych Noemi McLaren wyjeżdża do Europy, gdzie prowadzi dość osobliwe życie. Imprezowanie co noc z innym mężczyzną jest jej codziennością. Do czasu gdy dostaje w środku nocy telefon od Johna, który jest prezesem fundacji, którą założyła jej matka. Po jej śmierci to właśnie on i jej ojciec postanowili, że będzie od niej odsunięta. Teraz jednak potrzebują jej pomocy. Noemi nie zamierzała wracać do Miami, lecz fundacja to jedyna rzecz, która przypomina światu o jej matce.
Gdy dowiaduję się, że główny księgowy wyprowadza pieniądze z firmy, zwalnia go na oczach całego zarządu, za to ten w ramach zemsty planuje ją zniszczyć. Postanawia postawić na jej drodze Lukasa (Chico), chłopaka, w którym była jako nastolatka zakochana. Noemi próbuje ratować fundację a jedynym ratunkiem okazuje się Gary Larenz, młody biznesmen. Pech chce, że jest on jednym z jej przypadkowych kochanków. Noemi decyduje się na grę, która ma na celu wykorzystać wizerunek Gary'ego. Nie spodziewa się jednak, że będzie musiała poradzić sobie także z Chico, który nie daje jej o sobie zapomnieć. Czy pojawienie się Chico zniszczy Noemi?
(Opis wydawcy)

    Dziś przyszła kolej przedstawić Wam mój kolejny patronat medialny. "Chico" to powieść z wielkim potencjałem... który  może nie został do końca wykorzystany... ale w tym przypadku jednak nadal jestem zauroczona tą historią, bo dostałam to czego oczekiwałam i trudno mi było uwierzyć, że to debiut!
Akcja wciąga czytelnika od pierwszych stron i sukcesywnie nabiera tempa. Nielegalne wyścigi samochodowe, ciemne interesy, źli chłopcy, którzy pojawiają się w najmniej oczekiwanym momencie, ognisty romans i tajemnice- to sprawiło, że przeczytałam tę książkę w kilka godzin, i to, co mnie cieszy, chcę na już poznać kontynuację- bo szczerze wierzę, że takowa się pojawi i to w niedługim czasie. Czuję wielki niedosyt, a ciekawość mnie dosłownie zżera, autorka tak zakończyła tę historię, że może coś będzie na rzeczy?
Świetny pomysł na fabułę, chociaż może się wydawać już dość oklepany, tutaj mamy do czynienia z tym przysłowiowym czymś. Naprawdę wciąga i intryguje od pierwszej strony.
Bohaterowie są bardzo ciekawi i fajnie wykreowani, choć nie zawsze podobało mi się zachowanie głównej bohaterki, zwaliłam to na jej młody wiek. Jedyny zarzut, jaki mam w tym momencie, to to, że można było bardziej rozwinąć niektóre z wątków.
Fajne- choć zdecydowanie za krótkie opisy wyścigów samochodowych  nadają powieści mrocznego i ciekawego klimatu, jasno dają do zrozumienia, że nie mamy do czynienia z grzecznymi chłopcami.
Sceny erotyczne są mocne i pikantne. Autorka nie boi się używać niecenzuralnych słów w trakcie ich trwania. Nadaje to emocjonalności, uautentycznia pragnienia i żądze swoich bohaterów. Niektórych mogą one odpychać lub powodować niesmak, ale ja tam lubię, jak się pisze otwarcie, jak jest, bez "cukierkowania" i kolorowania ;) (nie polecam tej powieści osobom poniżej 18+).
Pani Yolanda ciekawie buduje napięcie, zaskakuje, zapewnia w swej powieści istną emocjonalną huśtawkę.
"Chico" to książka idealna na przysłowiowy raz. Rozgrzewa wyobraźnię, a przy okazji pozwala się wyluzować po trudnym dniu, a tych zdecydowanie w ostatnim czasie nam nie brakuje.
Autorce gratuluję fantastycznego debiutu i z wielką niecierpliwością czekam na kontynuację.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Bardzo fajny, wciągający, mocno pikantny romans. Idealna lekka lektura na wieczór.

POLECAM...

"Dostrzegłam migające światła radiowozów. Jeden z nich znajdował się tuż- tuż. Musiałam go zgubić, nie mogłam dać się złapać. Usłyszałam ryk silnika. Podjechało do mnie auto, w którym za kierownicą siedział Chico. Ruszył z piskiem opon, pociągając za sobą resztę radiowozów. Ze mną został tylko jeden. Wjechałam w lokalne uliczki i pokonywałam zakręt za zakrętem. W pewnym momencie radiowóz zniknął. Gdy udało mi się zgubić policję, wróciłam na trasę wyścigu [...] Ostatnie mile pokonałam bez większych problemów. Pędziłam przed siebie, a serce szalało mi w piersiach. Ryk silnika stawał się coraz głośniejszy. Dodałam gazu. Mijałam samochody z zawrotną prędkością. Poczułam rosnące napięcie."
                                        - Yolanda Laurent "Chico" str. 126- 127 

Za możliwość poznania tej historii i objęcia jej patronatem medialnym serdecznie dziękuję wydawnictwu WasPos.

1 komentarz: