wtorek, 30 listopada 2021

KILKA PYTAŃ DO... WERONIKA UMIŃSKA



Serdecznie zapraszam do przeczytania krótkiej rozmowy z panią Weroniką Umińską. Debiutowała powieścią "Klejnot z Bizancjum" która swą premierę świętowała 13 .09. 2021 r.
Ja miałam niesamowity zaszczyt zostać patronem medialnym tej powieści. 

Weronika Umińska- Mieszkam w Krakowie. Moją drugą ojczyzną są Włochy. Jestem archeologiem śródziemnomorskim. Interesuję się sztuką. Kocham piękną biżuterię z historią w tle. Jako dziecko, w czasie wakacji w Muszynie, zwiedzając (w nocy!) tamtejsze cerkwie, zafascynowałam się Bizancjum. I wszystko to znalazło swoje miejsce na kartach mojej powieści „Klejnot z Bizancjum”, do lektury, której serdecznie zapraszam.
(Źródło: Opis autorski)

1. Poznajmy się... Proszę opowiedzieć nam kilka słów o sobie. Jak się Pani czuje jako debiutantka?

Jestem Krakowianką a z wykształcenia archeologiem klasycznym – specjalizuję się w Starożytnym
Rzymie i oba te ważne dla mnie miasta – rodzinny Kraków i Rzym znalazły swoje miejsce na kartach mojej powieści - „Klejnot z Bizancjum”.
Jako debiutantka czuję się... fantastycznie! Szczególnie po tak dobrym przyjęciu mojej książki przez czytelników i recenzentów. Wiele satysfakcji dało mi również wygranie przez „Klejnot z Bizancjum” zorganizowanego przez Serwis Granice.pl plebiscytu na najlepszą książkę na jesień.
Dziękuję Wszystkim, Którzy w nim na mnie zagłosowali!

2. Jak najbliżsi podeszli do pomysłu napisania książki?

No cóż... Tu miałam do czynienia z pełnych wachlarzem reakcji ;)
Na pewno osobom rozpoczynającym swoją przygodę z pisarstwem mogę poradzić, aby w tym długim procesie, jakim jest pisanie powieści, polegały przede wszystkim na sobie! Zapewniam Was- jeżeli w waszej głowie pojawił się pomysł napisania książki, to znaczy, że jesteście w stanie to zrobić! 
I nie potrzebujecie do tego nikogo więcej!

3. Kiedy i w jakich okolicznościach zrodził się pomysł na "Klejnot z Bizancjum"?

Pomysł na fabułę pojawił się w mojej głowie nagle, bo z takimi pomysłami tak właśnie jest!
Objawiają się niczym meteor! Ale nie przychodzą znikąd. Aby się pojawiły, najpierw głowę trzeba wypełnić masą informacji, które prędzej czy później ułożą się w logiczną całość.

4. Czy w trakcie pisania powieści, dowiedziała się Pani czegoś nowego o sobie?

Chyba nie. Proces ten raczej tylko potwierdził, że dysponuję pewnymi cechami, o które wcześniej
już się podejrzewałam. Dowiódł przede wszystkim, że jestem konsekwentna i jeżeli zaczynam pracę nad jakimś projektem, to doprowadzam ją do końca.

5. Od premiery Pani książki minął już pewien czas. Jakie emocje towarzyszyły Pani w
okolicach premiery, a jak one wyglądają dziś? Jak zmieniło się (o ile to się stało) podejście do tej
historii, napisałaby Pani ją tak samo czy coś zmieniła?

Przed premierą emocją dominującą była lekka obawa o to jak moją powieść przyjmą recenzenci i czytelnicy. Szybko okazało się, że nie było o co się martwić! :) 
Teraz gdy już wiem, że książka się podoba – dominuje satysfakcja i głębokie postanowienie, że również kolejnymi tomami nie mogę rozczarować moich czytelników! I właśnie dlatego skupiam się na... książce, którą właśnie piszę!
Aby była jak najlepsza! 
"Klejnot z Bizancjum" natomiast jest już gotowy i żyje swoim życiem!
Myślę, że również teraz napisałabym go tak samo.

6. Proszę nam zdradzić, co pomaga Pani przy pisaniu?

Spacery! Nie mam najmniejszych wątpliwości, że istnieje związek między umiarkowanym ruchem a klarownym myśleniem. Wyjście choćby na krótki spacer ma wprost niebywałą moc porządkowania myśli. Zresztą podobnego zdania było wielu przede mną: greccy perypatetycy, angielski pisarz Samuel Johnson, Nietzsche... 
W związku z tym, że to właśnie w czasie spaceru przychodzą mi do głowy najlepsze zdania, nieodłącznym kompanem moich wędrówek jest dyktafon, na którym od razu sobie je rejestruję.

7. Czy wydarzenia z życia głównych bohaterów mają swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości?

Jak najbardziej, ale na próżno byłoby szukać w rzeczywistym świecie alter ego moich bohaterów, bo każdego z nich zbudowałam z elementów zaczerpniętych z większej ilości prawdziwych postaci.
Bardzo zależy mi natomiast na tym, aby prawdziwe miejsca, w których rozgrywa się akcja moich powieści, zostały opisane możliwie jak najwierniej – tak, aby czytelnik po dotarciu do nich mógł je  rozpoznać i poczuć się w nich jak moi bohaterowie.

8. Kiedy pojawi się kontynuacja? W który zakątek świat wybierzemy się z bohaterami w kolejnej
części?

Myślę, że już w najbliższym roku! Aktualnie jestem w trakcie pisania drugiego tomu dziejów moich rzymskich jubilerów, którzy tym razem śladem kolejnych niezwykłych klejnotów trafią do tajemniczej, dzikiej i fascynującej Albanii! 
Ale zanim dotrą w górskie ostępy południowych Bałkanów, odwiedzą Nowy Jork, oczywiście Rzym, Wiedeń, Karyntię i niezwykłą sycylijską miejscowość – Piana degli Albanesi. 
Obiecuję, że będzie się dużo działo!

9. Jak w kilku słowach zachęciłaby Pani Czytelników do sięgnięcia po swoją powieść?

Drogi Czytelniku, jeżeli tylko lubisz: włoskie klimaty, fascynujące historie, piękne przedmioty i zagadki, z których rozwiązaniem chcesz się zmierzyć - "Klejnot z Bizancjum" jest książką dla
Ciebie! 
Szczególnie zbliżający się okres świąteczny to świetny czas, aby obdarować tą pozytywną powieścią Kogoś Bliskiego lub... Siebie Samego! ;)

10. Może na sam koniec zechciałby Pani podzielić się z czytelnikami jakąś zabawną anegdotą lub
ciekawostką związaną z powstaniem książki ?

To było pod sam koniec pisania "Klejnotu z Bizancjum". Do postawienia ostatniej kropki brakowało chyba dwóch tygodni (napisanie całej powieści zajęło mi 4,5 miesiąca). Aby sprawdzić jakiś fakt dotyczący historycznych klejnotów potrzebny mi do mojej powieści, weszłam na stronę internetową poświęconą temu tematowi. To, czego szukałam, znalazłam bardzo szybko, w jednym ze znajdujących się tam artykułów. Już miałam wracać do pisania gdy zupełnym przypadkiem wzrok padł mi na kolejny artykuł na tej stronie. Jego tekst zaintrygował mnie do tego stopnia, że postanowiłam go przeczytać. Ale... przecież miałam tego dnia pisać! Przez moment biłam się z myślami: czytać zupełnie przypadkowo znaleziony artykuł, niemający większego związku z książką, która aktualnie piszę czy konsekwentnie powrócić do pisania mojej powieści? Bojąc się, że pochłonięta pisaniem o artykule mogłabym zapomnieć i do niego nigdy nie wrócić, postanowiłam zrobić wyjątek od mojej dobrej reguły codziennego pisania i wziąć się za lekturę! 
Tego wieczora położyłam się spać bardzo późno – kolejny wyjątek od reguły! Artykuł przeczytałam i to... nie jeden! Bo po jego lekturze znalazłam wszystko, co tylko jest dostępne na temat, którego dotyczył!
W ten sposób otworzył się przede mną zupełnie nowy świat, a ja wiedziałam już, że... mam gotowy pomysł na fabułę do kolejnej powieści! I to jest właśnie serendipity! Na co dzień warto działać zgodnie z planem, być konsekwentnym – dla pisarza to szczególnie ważne, ale trzeba też być otwartym na sposobności, które trafiają się nam przypadkowo i umieć je wykorzystać!

                                                               KONIEC

Serdecznie dziękuję Pani Weroniko za poświęcony czas i opowiedzenie o swej debiutanckiej powieści. 
Was moi drodzy zachęcam z całego serca do sięgnięcia po tę powieść, i odnalezienia swojego klejnotu Wszystkiego dobrego!

Serdecznie pozdrawiam. Ewelina.





piątek, 26 listopada 2021

(96/21) DOM POD CZERWONYM DĘBEM

 
    Autor: Grzegorz Skorupski

    Wydawnictwo: OFICYNKA

    Gatunek: Kryminał retro

    Liczba stron: 370

    Data premiery: 29. 01. 2021

 
 *Google

    Grzegorz Skorupski- autor między innymi powieści kryminalnych "Smak błękitu", i "Dłonie śmierci". Mieszka w Gostyniu. Pasjonat historii i kryminałów.
(Źródło: Okładka książki)

    Jest burzliwy wieczór 1930 roku. Zygmunt Korniłowski, członek BBWR, biznesman i hedonista, urządza kolację, na której ma ogłosić pewną decyzję. Nie wie, że tej kolacji już nie przeżyje… Morderca rozpoczął już bowiem swoje dzieło. Wie też, że jego przeciwnikiem będzie sam Adam Karski.
„Dom pod czerwonym dębem” to trzecia część serii mrocznych kryminałów o prokuratorze Adamie Karskim, który staje w szranki z okrutnymi i inteligentnymi mordercami, by wciąż przekonywać się, że zło czynione przez człowieka nie zna granic i może przybierać niejedną maskę.
(Opis wydawcy)

    Decydując się na zrecenzowanie tej powieści, nie miałam wiedzy i świadomości, że jest to trzeci tom. Niestety muszę to przyznać, ale ta historia mnie przerosła i w połowie zdecydowałam się ją odłożyć. Być może byłoby inaczej gdybym znała poprzednie części, ale w tym przypadku najzupełniej w świecie nużyła mnie ta historia i nie umiałam się wczuć w położenie bohaterów.
Bardzo podobały mi się wstawki, w których poznajemy punkt widzenia, motywy, i plan działania mordercy. Te fragmenty to zdecydowanie mocna strona powieści.
Kolejnym trafionym pomysłem jest opisanie autentycznych wydarzeń dziejących się w 1930 roku, na początku każdego rozdziału- daje to czytelnikowi możliwość poznania historii, o której nie zawsze uczymy się w szkole. 

Dam tej powieści kolejną szansę za jakiś czas. Najpierw sięgnę po poprzednie tomy.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka.

środa, 24 listopada 2021

(95/21). TAKĄ CIĘ ZAPAMĘTAM

 
    Autor: Beata Bartczak

    Wydawnictwo: OFICYNKA

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 334

    Data premiery: 29. 07. 2021

 *Google

    Beata Bartczak- psycholog i terapeuta. Interesuje ją psychika ludzka nie tylko w wymiarze zawodowym, ale też literackim. Uwielbia rozmawiać z ludźmi, zastanawiać się, o czym marzą, czym smucą i czego pragną. I o tym pisze- o ludziach, ich sile i doświadczeniach.
(Źródło: Okładka książki)

    O miłość trzeba się troszczyć, inaczej więdnie
Wzruszająca saga rodzinna o losach trzech kobiet: Stefanii, Ireny i Grażyny, które na przestrzeni lat zmagają się z tragediami, cierpieniem i bólem. Z każdego upadku jednak wstają wzmocnione, nieustannie dowodząc, że miłość jest najważniejsza.
(Opis wydawcy).

    "Taką Cię zapamiętam" to przepełniona emocjami historia trzech kobiet, które muszą zmierzyć się ze stratą, poradzić sobie z żałobą i odnaleźć swoje miejsce na ziemi. Jest to historia o przysłowiowej samotności w tłumie i zagubieniu, szczerej przyjaźni i prawdziwej miłości, która pokona wszystkie trudności. O rodzinie i jej wyjątkowej sile.
To opowieść o tym co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie i spełnianie swoich marzeń. 
Bo to musimy pamiętać... życie mamy tylko jedno, i nie ma w nim przycisku "cofnij".

Autorka umiejscowiła akcję powieści w latach 1938- 2014, dzięki temu możemy zaobserwować, jak wyglądało życie od wojny aż po okres współczesny. Jesteśmy świadkami zmian ustroju, ludzkiej mentalności, obyczajów i tradycji. Łatwo zaobserwować co ludzi bawiło, a co napawało obawami i lękiem o przyszłość. Kolejne wydarzenia w życiu kobiet zmuszają do refleksji i docenienia własnych więzów rodzinnych. 
Po lekturze sama z wielką przyjemnością i nostalgią wspominałam swoich przodków, i sięgnęłam do rodzinnych albumów ze zdjęciami.

Książka jest niezwykle klimatyczna, dopracowana w najdrobniejszych szczegółach, wciąga i intryguje od pierwszych stron, nie pozwala się odłożyć do samego końca. Autorka zaserwowała czytelnikowi cały wachlarz emocji i jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Potrzebujemy takich książek na rynku, które pokazują, że warto walczyć o swoje szczęście za wszelką cenę i niosą nadzieję, że po każdej burzy wychodzi słońce. Zdecydowanie "Taką Cię zapamiętam" podtrzymuje na duchu i jest idealną lekturą na czas, w którym wydaje się nam, że nic nie ma sensu. 

POLECAM...

"Nie miała wieści ani o mężu, ani o bracie. Wiedziała, że musi być silna. Dla synów. Wiedziała, że cokolwiek ją czeka, nie może się poddać. Coraz częściej ludzie na wsi opowiadali o wysiedleniach. Z okolicznych wiosek Niemcy już wywieźli Polaków. Nikt nie wiedział, dokąd ich zabrali. Widmo nieuchronnej przeprowadzki w nieznane było coraz bardziej realne. Stefka liczyła na to, że może taki los ją ominie. Ale tylko do czasu."
                                        - Beata Bartczak "Taką Cię zapamiętam" str.45

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka.


poniedziałek, 22 listopada 2021

(94/21). DZIEWCZYNA Z WNĘKI

 
    Autor: Agnieszka Peszek

    Wydawnictwo: 110 procent

    Gatunek: Kryminał, Thriller

    Liczba stron: 411 e-book

    Data premiery: 11. 10. 2021

 
 *Google

    Agnieszka Peszek-  Autorka zarówno książek sportowych, jak i kryminałów. Na co dzień zajmuje się wspieraniem swoich podopiecznych w dbaniu o ich sprawność i kondycję. Czas wolny dzieli między rodzinę, koty i sport. Z wykształcenia jest marketingowcem, co wykorzystuje w każdym prowadzonym przez siebie projekcie. Dotychczasowo: - wydawała książki sportowe, - wspierała rodzinny gabinet stomatologiczny, - prowadziła markę odzieżową, a na chwilę obecną skupiła się na treningach personalnych oraz pisaniu książek.
(Źródło: Lubimy czytać).

    „Dziewczyna z wnęki” to druga odsłona przygód Doroty Czerwińskiej, która ponownie stanie przed trudnym zadaniem znalezienia mordercy.
Dodatkowo zostanie jej powierzona dawna nierozwiązana sprawa, którą 25 lat wcześniej żyła cała jej rodzina.
Jak tym razem poradzi sobie z trudem pracy policjantki?
(Opis wydawcy).

    Suchodół. Mała, spokojna miejscowość pod Poznaniem. Dorota wraz ze swoim przyjacielem Tymkiem przez przypadek odnajdują zwłoki młodej kobiety zamurowane w hostelowej ścianie. Śledztwo nabiera tempa, ale morderca przepadł niczym kamień  wodzie. Śledztwo staje się jeszcze bardziej zagmatwane gdy "znika" Gosia- recepcjonistka z hostelu, a w sieci pojawia się dramatyczny film.
W międzyczasie Dorota pochyla się nad sprawą zaginięcia sprzed dwudziestu pięciu lat. Na jaw wychodzą zaskakujące fakty...
Czy oba przestępstwa są połączone? Gdzie jest Agnieszka? Co się stało z Gosią? Kim jest Aleksander i co go łączy z Adamem? Te tajemnice zostaną wyjaśnione w momencie przewrócenia ostatniej strony powieści.

    Pół roku temu pisałam Wam o zaskakującym debiucie, który wciąga od pierwszych stron i nieźle miesza w głowie (link znajdziecie poniżej). Dziś przyszła pora na kontynuację, która w moim odczuciu jest jeszcze mocniejsza, co za tym idzie jeszcze lepsza niż poprzedniczka. 
Powieść jest rewelacyjna, trzyma w napięciu niemal od początku, jest nieprzewidywalna i zaskakująca, a opisywane wydarzenia na pierwszy rzut oka wydają się zupełnie niepołączone. 
Nie dajcie się jednak zwieść i skupcie się na lekturze, bo zakończenie (swoją drogą mogłoby być bardziej dopracowane) połączy wszystkie wątki  w spójną i klarowną całość.

Tak jak poprzednio całą sytuację obserwujemy z pozycji kilku osób, dzięki czemu możemy poznać motywy, które kierują mordercą, poczuć strach i obawy ofiar. 
Postaci jest sporo, ale zdecydowanie mniej niż poprzednio. Część z nich już znamy. Dzięki temu widzimy, jak sobie radzą sobie po trudnych przejściach z przeszłości, jednak co ważne nie wpływa to odbiór tej historii a wszystko, co musicie wiedzieć o ich przeszłości, autorka dyskretnie przypomina.
Bohaterowie są dopracowani w najdrobniejszych szczegółach, są barwni, trudno ich zaszufladkować. 
Szczegółowe opisy pozwalają wyobraźni pracować na najwyższych obrotach. Łatwo poczuć strach, lęk i obawy towarzyszące bohaterom. Czytając, sama czułam ciągłe napięcie.
Ważne jest, by zwrócić uwagę na daty przypisane imionom bohaterów (rozdziałom), ponieważ część z nich dotyczy sprawy z przeszłości.

Warto zwrócić uwagę na poruszony temat mizoginizmu*, który idealnie wpasowuje się w dzisiejszy obraz naszego społeczeństwa- coraz częściej odnoszę wrażenie, że mężczyźni znów marzą o zamierzchłych czasach i próbują zepchnąć kobietę do roli popychadła, którego miejsce jest w kuchni. Bardzo aktualny temat, który pokazuje, jak może wyglądać życie kobiety już niebawem.

 Książkę, dzięki wartkiej akcji, zaskakującym zwrotom, zawiłemu śledztwu, intrydze goniącej intrygę przeczytałam w jeden dzień (co ostatnio jest dla mnie dużym wyzwaniem). Z wielką niecierpliwością czekam na kolejne książki pani Agnieszki, bo za każdym razem jest coraz mroczniej i niebezpieczniej.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Podtrzymuję zdanie, które napisałam przy "Przez pomyłkę"... Zapamiętajcie to nazwisko, bo czuję, że będzie jeszcze o nim głośno.

POLECAM...


* Mizoginizm-  (mizoginia) to chorobliwa niechęć do kobiet. W 95 proc. przypadków dotyczy to mężczyzn, jednak pozostałe 5 proc. to kobiety, które czują nieodpartą nienawiść do przedstawicielek własnej płci.

"Wzięła głęboki wdech i bardzo powoli ponownie otworzyła oczy. Było dokładnie tak jak przy pierwszej próbie. Otaczały ją egipskie ciemności.  Nic nie widziała poza małą, świecącą się na czerwono diodą. To musi być jakaś kamera lub aparat – pomyślała. Chciała wyciągnąć do niej ręce i sprawdzić, co to dokładnie jest, ale nie była w stanie. Zaczęła się szarpać, ale nic to nie dawało. Ręce miała związane czymś z tyłu za krzesłem, a nogi unieruchomione przy jego nóżkach. Delikatnie przechyliła się na prawy bok i niemal od razu poczuła bliskość ściany. To samo stało się, gdy wychyliła się w lewo. Palcami rąk dotykała ściany za sobą, a światełko przed nią było dość blisko, to mogło oznaczać tylko jedno. Była uwięziona w mikroskopijnym pomieszczeniu, bez drzwi i okien. Próbowała krzyczeć, ale to coś w ustach nie pozwalało jej na to. Wiedziała, że jeśli szybko czegoś nie wymyśli, będzie po niej. Dobrze pamiętała z lekcji przyrody w szkole podstawowej, że człowiek jest w stanie wytrzymać bez wody maksymalnie pięć dni. Tylko czy w tym czasie ktoś ją znajdzie i wydostanie z tej pułapki?"
                                 - Agnieszka Peszek "Dziewczyna z wnęki" str. 15

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję pani Agnieszce Peszek.

piątek, 19 listopada 2021

(93/21). UŚPIONE NIEBO

 
    Autor: Gabriela Kotas

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 296

    Data premiery: 14. 10. 2021

  
 *Google

    Gabriela Kotas- Pasję pisania zaczęła realizować wiele lat temu, prowadzeniem bloga. Obecnie w swoim pisarskim dorobku posiada książki dla dzieci, dorosłych oraz tomiki wierszy.
Jej "List do Mamy" doczekał się dziesiątek tysięcy odsłon w internecie. Twórczość autorki jest coraz bardziej ceniona, w kraju i za granicą. Zarówno w poezji, jaki jak i prozie dostarcza czytelnikom optymizmu i radości życia.
W "Uśpionym niebie" postanowiła odważnie zmierzyć się z trudnym tematem zakazanej miłości oraz konsekwencji związku, jaki nigdy nie powinien się zdarzyć.
(Źródło: Okładka książki).

    Bohaterka książki, po zniszczonych przez niedoszłych teściów marzeniach o małżeństwie i dziecku, spragniona ciepła, znalazła powiernika. Duchownego z pobliskiej parafii…
Niestety, z poczuciem pustki i przegranego życia, po piętnastu latach związku z księdzem, Anna zostaje sama. Człowiek, którego kochała, trwał z nią do chwili, gdy kariera naukowa stanęła otworem.
Czy będzie potrafiła swoje życie zacząć od początku i odbudować poczucie własnej wartości? Czy jej psychika to uniesie?
Takich historii są tysiące. Jak zakończy się jedna z nich?
(Opis wydawcy).

    Każdy z nas pragnie kochać i być kochanym. Czasami zdarza się jednak, że swoje uczucia lokujemy w nieodpowiednich ludziach, a zaślepienie miłością i potrzeba bycia ważnym dla drugiej osoby, nie pozwala nam racjonalnie ocenić swojego położenia i sytuacji, w której się znaleźliśmy. 
To właśnie przydarzyło się Annie, naszej głównej bohaterce. Wiele lat zajęło jej zrozumienie, że związek, który zabrał jej najlepsze lata życia, nie jest w stanie przetrwać. Nie zauważyła tego, że przez piętnaście lat, zatraciła siebie, była traktowana jak odskocznia od obowiązku, a mężczyzna, którego kochała i była na każde jego zawołanie, nigdy nie traktował jej poważnie, nie kochał, nigdy nie planował związać się z nią na stałe- gdy tylko pojawiła się okazja, stwierdził "że tak będzie lepiej" i zawinął się robić karierę w innym kraju. Na szczęście, przy Annie stała zawsze Grażyna, dzięki której Anna postanowiła zawalczyć o siebie i spróbować poskładać swoje życie na nowo...
Nie będę już więcej "spojlerować" fabułą, co się dalej wydarzyło i jak cała historia się zakończy, dowiecie się z książki, a ja daję Wam słowo, że naprawdę warto, bo biorąc do ręki "Uśpione niebo" nie spodziewałam się, że ta historia jest w stanie wywołać tyle skrajnych emocji.

Pomysł na fabułę odważny i bardzo ciekawy, mało jest powieści dotykających tak ważnego tematu, jakim jest celibat i skrywane związki wśród kleru...
Autorka stworzyła również piękną prawdziwą przyjaźń, która wesprze, ale również potrząśnie człowiekiem kiedy zajdzie taka potrzeba. 
Uwielbiam Grażynę i gdybym mogła, z wielką przyjemnością bym się z nią zaprzyjaźniła. Postać cioci Marii, zdecydowanie skradła moje serce, pokochałam ją od samego początku i kibicowałam całym sercem. 
W moim odczuciu Maria i cała jej historia jest jednym z ciekawszych wątków. Poznając całą powieść, zrozumiecie, co miałam na myśli.  
Moją ciekawość bardzo rozbudził wątek Macieja. Wprawdzie droga do spotkania głównej bohaterki i Maćka okazała się kręta i długa, ale tylko potwierdziła to, o czym zawsze mówię... jeśli ktoś lub coś jest nam przeznaczone, prędzej czy później stanie na naszej drodze...
Wszyscy bohaterowie są niejednoznaczni, i niezwykle wyraziści- posiadają swoje wady i zalety. Łatwo można się z nimi utożsamić, poczuć ich emocje zrozumieć postępowanie- chociaż wydaje się, że nie zawsze jest ono słuszne.

Książkę czyta się niezwykle szybko, styl autorki, przystępny język i objętość tylko temu sprzyjają. 
Akcja powieści choć wielowątkowa, toczy się miarowo i spokojnie. Momentami niezwykle wzrusza i rozdziera serce na tysiące kawałków, za chwilę wywołuje złość i oburzenie na zaistniałą sytuację. Fabuła gwarantuje emocjonalną huśtawkę, bez chwili na złapanie oddechu. Konsekwentnie budowane napięcie nie opuszcza czytelnika do samego końca.
Barwne i plastyczne opisy sprawiają, że łatwo można wyobrazić sobie miejsca, i wydarzenia, które mają miejsce w powieści. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Wbrew pozorom jest to piękna historia o prawdziwej miłości i sile przyjaźni.

POLECAM...

"Andrzej, gdzie ty teraz jesteś? Dlaczego, dlaczego muszę teraz ciągle uciekać i robić wszystko, by nie bolało? Dlaczego, jakim prawem mnie na to skazałeś? To takie niesprawiedliwe, nawet jeśli twój wyjazd też był ucieczką to w imię czego? Ja nie chcę nieba bez ciebie, jeśli o to ci chodziło. Nie chcę nieba bez miłości. Kto dał ci prawo decydowania za mnie? Kto pozwolił na to, byś zabrał mi połowę mojego życia i całą miłość, na jaką w tym życiu nie było mnie stać? Czasem myślę, że bez ciebie zwariuję, Andrzej. Czasem chciałabym poddać się temu szaleństwu i niczego już nie czuć, nie pamiętać, wegetować, ale to grzech tak myśleć. A ty przecież najlepiej wiesz, co jest grzechem, a co nie. Zwariowałabym dla ciebie, bo cóż więcej ci mogę dać, skoro nic już ode mnie nie chcesz?"
                                      -Gabriela Kotas "Uśpione niebo" str.157 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Studiu Wydawniczemu Million. 

wtorek, 16 listopada 2021

(92/21) DIETA W CHOROBIE HASHIMOTO (Wydanie III)

 
    Autor: Agata Lewandowska

    Wydawnictwo: Wydawnictwo RM

    Gatunek: Poradnik

    Liczba stron: 184

    Data premiery: 15. 09. 2021

 *Google

    Agata Lewandowska- dietetyk, absolwentka WUM, SGGW oraz podyplomowych studiów z psychodietetyki na Uniwersytecie SWPS. Interesuje się sportem i wpływem codziennej diety na zdrowie. Autorka wielu książek o żywieniu (m.in. "Hashimoto. Dieta i styl życia w chorobie", "Schudnij bez diety", "Niski indeks glikemiczny", "Zdrowe jelita"). Prowadzi stronę internetową oraz blog pod adresem www.lewandowskaagata.pl.
(Źródło: Okładka książki)

     Choroba Hashimoto to schorzenie, którego leczenie trzeba traktować bardzo indywidualnie. Dużą rolę w terapii odgrywa dbanie o zdrowy styl życia, czyli dobrze dobrana dieta, odpowiednia aktywność fizyczna, unikanie palenia czynnego i biernego, a  także redukcja stresu. Dieta każdego pacjenta powinna być dopasowana do przebiegu schorzenia i ewentualnych towarzyszących mu zaburzeń.
W książce przedstawiono przepisy na dania główne, zupy, przekąski, sałatki, pieczywa i desery. Każdy z nich opatrzono specjalną ikonką informującą o tym, czy danie jest:
• bez glutenu
• bez pszenicy
• bez mleka
• bez laktozy
• z dużą zawartością szkodliwych dla tarczycy goitrogenów
W poradniku podano najważniejsze zalecenia w chorobie Hashimoto, omówiono towarzyszące jej schorzenia i scharakteryzowano składniki pokarmowe, które mają największy wpływ na tarczycę. Dzięki temu dbanie o zdrowie staje się łatwiejsze.
(Opis wydawcy)

    Kilka dni temu na blogu wspominałam o "Hashimoto. Poradnik pacjenta" dziś przychodzę do Was z  kolejną pozycją, która w moim odczuciu może być świetnym uzupełnieniem tamtego poradnika.
W tym przypadku również dostajemy skondensowaną wiedzę na temat głównej choroby (Hashimoto), autorka również wspomina o przypadłościach, które często jej towarzyszą, jednak ten poradnik nakierowany jest na dietę i ogólnie składniki odżywcze, na które nasz organizm ma największe zapotrzebowanie przy chorobie, oraz te, które mogą nam szczególnie zaszkodzić lub wpłynąć źle na wchłanianie przyjmowanych leków.

Książka podzielona jest na dziewięć głównych rozdziałów, gdzie każdy zawiera w sobie kilka podrozdziałów. 
Ja skoncentrowałam się na głównej osi tego poradnika, czyli diecie.
Autorka prezentuje około stu trzynastu przepisów z każdej grupy tj. zupy, dania główne, sałatki, przekąski pieczywo i desery. Każdy z przepisów oznaczony jest odpowiednią ikoną, która sugeruje, że w danym daniu nie znajdziemy np. laktozy czy glutenu.

Zamieszczone przepisy są przejrzyste i zrozumiałe, przeważnie nie wymagają dużego nakładu pracy i czasu. Niektóre z nich opatrzone są zdjęciem, jednak bardzo żałuję, że nie wszystkie. 
Dania wychodzą naprawdę smaczne i lekkie, kilkanaście przepisów mam już przetestowane i jestem pewna, że wejdą one na stałe do mojego jadłospisu. 
Jedyny minus, jaki zauważyłam, to nie ma rozróżnienia np. przy śmietanie- nie wiadomo czy ma to być słodka, czy kwaśna- trzeba się trochę nagłówkować i poruszyć wyobraźnię, by wizualizować sobie, jak to danie może smakować z jedną lub drugą.

Słowem podsumowania, bardzo dobra pozycja dla każdego, kto gotuje od dawna i tego, który dopiero zaczyna. Ciekawa i inspirująca- dająca doskonałą bazę do własnych kulinarnych eksperymentów.

    Czy polecam?
Polecam. Każdy znajdzie tu dla siebie wiele inspiracji, wskazówek i rad jak zacząć walkę z chorobą.

POLECAM...

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu RM.


poniedziałek, 15 listopada 2021

KILKA PYTAŃ DO... ANNA M. BRENGOS

 

    Serdecznie zapraszam do przeczytania krótkiej rozmowy z panią Anną M. Brengos. Najnowsza powieść "Noc prawdy"  świętowała swą premierę 27.10. 2021.
W dorobku pani Anny znajdują się następujące powieści: "Scenariusz życia" (2014), "Sami sobie nigdy" (2018), "Prażeńka" (2018), "Nigdy nie będziesz mną" (2019), "Matką już byłam" (2020), "Dzień prawdy" (2021), "Noc prawdy" (2021)
Mam niesamowity zaszczyt zostać patronem medialnym najnowszej powieści. 
Zapraszam...

    Anna M. Brengos - magister wychowania fizycznego z dyplomem menedżerskim i patentem sternika jachtowego.
41 lat pracowała w oświacie z dziećmi i młodzieżą, a także w fundacjach działających na ich rzecz. Obecnie pisze, czyta, piecze torty i żegluje. Na co dzień w Warszawie, gdy rusza kra, przenosi się na pokładzie jachtu "Gratka" na Szlak Wielkich Jezior.
(Źródło: Okładka książki).

* Poznajmy się... Proszę opowiedzieć nam kilka słów o sobie.

Ci z Państwa, którzy czytają ostatnią stronę okładek już wiedzą, że przez długie lata
pracowałam z dziećmi i młodzieżą jako nauczyciel i wychowawca a później na rzecz dzieci w
fundacjach. Teraz jestem szczęśliwą emerytką i jest to najfajniejszy okres w życiu. Wstaję,
kiedy chcę, kładę się, kiedy chcę i robię, co chcę, kiedy chcę i z kim chcę. Przy czym, jak
większość emerytów, na nic nie mam czasu. I tylko jedno mi w tym dobrostanie przeszkadza- ograniczenia wynikające z tego, o czym już nawet mówić się nie chce.

* Jaką literaturę Pani czyta na co dzień? Do jakiego autora jest Pani najbliżej?

Jestem rozdarta. Bowiem albo się pisze, albo się czyta. Nie można pogodzić tych dwóch
czynności w jednym czasie. Mam w planach kilka pozycji z "klasyki gatunku" (nie mylić z
klasyką jako taką), ale ostatnio w ramach obowiązków towarzyskich skupiłam się głównie na
tych pozycjach, które piszą moje koleżanki. Trochę to niezręczne, kiedy się spotykamy na
tagach czy festiwalach i pada sakramentalne: "czytałaś?" a ja miałabym odpowiedzieć "jeszcze
nie". Biorąc pod uwagę, że znam wiele osób piszących i one ciągle coś wydają, więc lektury mi
nie zabraknie przez długie lata.
Co do drugiej części pytania, odniosę się do dawniejszych moich wzorców. Niezmiennie podaję
tu trzy nazwiska: Stanisława Fleszarowa-Muskat i Krystyna Nepomucka jako prekursorki
polskiej literatury kobiecej (pomijam tu Rodziewiczównę, chociaż jako nastolatka pożarłam jej
wszystko, ale nie jest dla mnie wzorem) i Kornel Makuszyński jako mistrz operowania dobrem.
Na nim dorastałam i chciałabym jak Mistrz potrafić na jednej stronie rozrzewnić do łez i
rozśmieszyć do parskania nimi po kartkach.

* Kiedy pani zaczęła pisać i skąd pani czerpie inspiracje do książek?

Od zawsze coś sobie dłubałam "do szuflady". Mam trzy powieści, których świat nie zobaczy, bo
są tak naiwne, że aż nieporadne. I dość późno zdecydowałam, że jednak trzeba te "sztuki dzieła" komuś pokazać. Miałam 52 lata, kiedy nawiązałam pierwsze kontakty wydawnicze.
A inspiracji nie potrafię wskazać jednoznacznie. Jak to mawia moja Pani Redaktor, piszę "z głowy, czyli z niczego". 
Do napisania "Matką już byłam" skłonił mnie artykuł, który przeczytałam.
"Dzień..." i "Noc prawdy" powstały poniekąd na zamówienie: "Weź, napisz coś lżejszego, bo ty ciągle o tych patologiach", no to napisałam. 
Przyznam szczerze, że sama musiałam odpocząć od trudnych tematów. Przy powieści, która właśnie powstaje, zadecydowała przekora. Nie po raz pierwszy, bo była motorem napędowym również dla mojej debiutanckiej powieści "Scenariusz z życia" (na marginesie, spodziewajcie się Państwo wznowienia).

* Od premiery najnowszej Pani książki minął już pewien czas. Jakie emocje towarzyszyły Pani
w okolicach premiery, a jak one wyglądają dziś? Jak zmieniło się (o ile to się stało) podejście do
tej historii, napisałaby Pani ją tak samo czy coś zmieniła?

Emocje związane z premierą miotały maną dość silne, ale nie z powodu "radosnego oczekiwania" albo obaw przed jej przyjęciem. Byłam rozczarowana, smutna i zła, że nie mogę świętować premiery wspólnie z Przyjaciółmi i Czytelnikami. Zwykle, kiedy wychodzi moja nowa książka, organizuję jakieś miłe spotkanie, na które przybywa kilkadziesiąt osób, opowiadam o nowości, podpisuję książki, gadamy, śmiejemy się, coś zjemy, coś wypijemy, porobimy focie.
A tu...
Żal.
Jeśli chodzi o historię opisaną w powieści, to jest z tym tak jak z wychowankami – zrobiłam, co
mogłam, a teraz żyją własnym życiem.

* Czy mając koncepcję na książkę, zmienia Pani w trakcie pisania losy bohaterów bądź zakończenie książki, mimo że na początku miała Pani inny zamysł?

Zwykle jest tak, że wiem, o czym powieść będzie i znam jej zakończenie. W trakcie pisania
muszę tylko wypełnić czymś środek. Dotychczas tylko w jednym przypadku zakończenie samo mi się przyspieszyło i przybrało nieco inną formę niż założona na wstępie. Było tak przy okazji
"Nigdy nie będziesz mną". Początkowo Karolina w wieku około 13 lat miała.... No nie zdradzę, co miała zrobić ;)
Ale często zdarza mi się, że bohaterowie robią, co chcą. Raptem do powieści wchodzi nowy, nieplanowany gość albo główna postać dokonuje jakiejś wolty. Lubię, kiedy tak mnie zaskakują.

* Czy zdarzało się Pani przeżyć jakieś zdarzenie zawarte w Pani książkach, po ich napisaniu, i
odwrotnie - czy zdarzenia zapisane w książkach są też Pani wspomnieniami/doświadczeniami z
przeszłości?

Pod względem adaptacji "tego co w życiu" na karty powieści wszelkie rekordy pobiła "historyczna" część "Prażeńki". Jest to powieść oparta o opowiadania mojej Mamy i Babci o tamtych czasach, tamtych miejscach i tamtych ludziach. 
Żeby oddzielić fikcję od prawdy, musielibyśmy usiąść ramię w ramię i strona po stronie sczytywać każde zdanie: to prawdziwe, to zmyślone. W pozostałych powieściach już tak wiele z życia nie podkradłam do opisywanych historii.
Jak to często zaznaczałam we wcześniejszych wypowiedziach, w moich powieściach to się wydarzyło naprawdę, co jest najmniej prawdopodobne. Marcie ze "Scenariusza z życia" użyczyłam mojego skoku ze spadochronem i łamania strzały, tylko ja w przeciwieństwie do niej swoją łamałam gardłem (nie próbujcie sami!). "Ona" z "Sami sobie nigdy" przeszła mój zabieg na serduchu. To właśnie tak wygląda- lekarz grzebie ci w sercu, a ty, człowieku, możesz wrzeszczeć z bólu albo dowcipkować. Tyle, jeśli chodzi o wykorzystanie w książce tego, co w życiu. No, może jeszcze kilka drobiazgów...
A w odwrotną stronę, to w "Samych sobie..." opisałam rowerek dziecka. Szłyśmy w Ząbkowicach Śląskich na spotkanie z Czytelnikami i przed sklepem zobaczyłam właśnie taki jak w powieści. Aż się zatrzymałam, żeby ochłonąć z zaskoczenia.

* Czy w Pani życiu pojawiły się momenty takiego wyczerpania, że miała Pani ochotę rzucić to
wszystko?

Rzucałam wszystko, choć niekoniecznie z wyczerpania.
W wieku 51 lat odeszłam z pracy donikąd, nie mając żadnych widoków na zatrudnienie gdziekolwiek. Wszyscy znajomi uznali, że zwariowałam i powinnam się zastanowić.
Zastanowiłam się. Prawdopodobnie już bym nie żyła, gdybym została w tamtym miejscu. Zawsze byłoby coś ważniejszego niż zdrowie. Miałam całą walizkę dyplomów i świadectw, więc propozycję zatrudnienia dostałam w każdym miejscu, do którego się skierowałam.
A teraz o wyczerpaniu. Zarówno sport jak i codzienne życiowe przeszkody nauczyły mnie, że są sytuacje, w których trzeba zacisnąć zęby i robić swoje wylewając krew, pot i łzy. Czasem nie ma
innego wyjścia, tylko ciągnąć wózek, żeby on nas nie pociągnął.
Ale w innych sytuacjach wyznaję zasadę "Love it, change it, or leave it". Jeśli czegoś nie mogę pokochać ani zmienić, poważnie rozważam porzucenie.

* Przeczytałam ostatnio takie słowa "Nie klasyfikuj mnie, czytaj mnie. Jestem pisarzem, nie
gatunkiem". 
Czy klasyfikowanie literatury, szufladkowanie, co komu ma się podobać, jest
według Pani krzywdzące dla pisarza? 
Czy Panią jakoś dotknęły takie podziały, np. usłyszała Pani od mężczyzny "no może bym przeczytał Twoją książkę, ale to babska powieść, więc nie dla mnie, bo nie wypada"?

Jeśli mężczyzna nie robi/czyta czegoś, bo jest niemęskie, to znaczy, że ma problemy z
poczuciem własnej męskości. Ktoś, kto wie, że jest męski, nigdy nie będzie się z tego powodu wystrzegał babskich kolorów, babskiej literatury, czy babskich czynności. To oczywiście nie oznacza, że prawdziwi mężczyźni będą chodzić w szpilkach (są niewygodne), ale spokojnie sięgną po romans, szydełko, czy zmywanie garów.
Jeśli chodzi o szufladkowanie, to myślę, że Czytelnikowi łatwiej jest dokonać wyboru lektury, jeśli wie, czego się spodziewać między okładkami. Czyli zakwalifikowanie powieści to tego czy innego gatunku głównie temu powinno służyć. I oddzielmy tu książkę od autora. Oczywiście są tacy, którzy dobrze czują się w jednym i zawsze tym samym klimacie. Trudno wówczas unikać jednoznacznego określenia: to "kryminalista", to "fantastyk", a to "romasowiec". Ale to nie oznacza, że jeden gatunek, jest lepszy od innego. "O gustach się nie dyskutuje" i nie widzę powodu, dlaczego mielibyśmy stygmatyzować kogoś, kto czyta "romansidła". 
Jeśli ktoś twierdzi, że piszę literaturę "dla kucharek" niczym mi nie ubliża. Kucharki też czytają, często więcej niż pozostałe grupy zawodowe i im też się coś specjalnego od pisarzy należy. 
Natomiast, jeśli istnieje jakikolwiek powód, dla którego ktoś zakłada, że nie przeczyta mojej książki, to nie pozostaje mi nic innego, jak to uszanować. Uważam, że moje książki są dla wszystkich, ale to
nie oznacza, że wszyscy muszą je przeczytać.

* Jest wiele nowości na rynku. Gdyby Pani mogła w kilku słowach lub zdaniach zareklamować
swoją książkę czytelnikom - dlaczego warto po nią sięgnąć?

"Dzień prawdy" i "Noc prawdy" są powieściami typowo dla rozrywki. Jeśli szukasz czegoś "na leżak/fotel" czy "pod kocyk", to właśnie te dwie książki. Przy nich odpoczywa się od trosk, "przewietrzają głowę" i pozwalają zapomnieć o kłopotach codzienności. To pozycje na urlop i na weekend. Jeden- dwa wieczory i ze świeżym spojrzeniem na świat oderwiesz się od lektury.
"Dzień prawdy" został uznany za Najlepszą Książkę na Lato w swojej kategorii w plebiscycie
portalu Granice.pl głosami Czytelników. Można się pośmiać, zaznać życzliwości i solidarności, jaką darzą się bohaterowie.

*Może na sam koniec zechciałby Pani podzielić się z czytelnikami jakąś zabawną anegdotą lub
ciekawostką związaną z powstaniem książki ?

Pytano mnie, skąd tak dobrze znam wieś. To wcale nie jest śmieszne, ale pisałam o wsi, chociaż jestem w każdym calu miastowa. Nie znam wsi. Każdy szczegół dotyczący upraw, czy hodowli, musiałam sprawdzić i potwierdzić. To samo dotyczyło fotowoltaiki, naprawy pralek, broni, polowań i poszukiwań "skarbów". 
Wykonałam sporo telefonów zaczynających się od słów: "Dzień dobry, nazywam się Anna M. Brengos i dzwonię do pana w nietypowej sprawie. Jestem pisarką i właśnie moi bohaterowie... W panu/pani jedyna nadzieja". 
I okazuje się, że ludzie są bardzo życzliwi. "Gdyby pani miała jeszcze jakieś pytania, to proszę dzwonić. Jakby mnie nie było, to koledzy pomogą". 
Spotkałam się z morzem życzliwości. Chyba mam szczęście do ludzi.

Dziękuję za naszą rozmowę, ciekawe pytania i możliwość za Pani pośrednictwem trafienia do
Czytelników. Serdecznie pozdrawiam i zachęcam do czytania moich książek.

                                                               KONIEC.

Serdecznie dziękuję Pani Anno za poświęcony czas i opowiedzenie o swej najnowszej powieści. 
Was moi drodzy zachęcam z całego serca do sięgnięcia po tę powieść, i odnalezienia w sobie swojej najpiękniejszej prawdy. Wszystkiego dobrego!

Serdecznie pozdrawiam. Ewelina.