środa, 13 marca 2024

(39/24). W SIDŁACH NAMIĘTNOŚCI. WIRTUALNI ULICZNICY

 
    Autor: Maria Fraszewska

    Wydawnictwo: Magia Słów

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 236

    Data premiery: 13.03. 2024

 *Google

    Maria Fraszewska - ur. w 1958 roku w Słupsku. Absolwentka socjologii, psychologii oraz pedagogiki i coachingu. Należy do Związku Literatów Polskich, reprezentując Zarząd oddziału Zielonej Góry. Uprawia poezję, eseistykę i prozę. Publikowała m.in. w: "Tygodniku Literackim", "bruLionie", "Pro Libris", "Akancie", "ReWirach", "Bezkresie", "Migotaniach" oraz w antologiach zielonogórskich i ogólnopolskich: "Wiersze na murach 2010-2020", uczestnicząc w programie unijnym Emultipoetry.
Wydała pięć tomików poetyckich: "Wio w snach" (1997), "Z wiatrem" (2007), "Płonące języczki" (2021),"Posypana wiatrem" (2022), który znajduje się również w zasobach Biblioteki Lwowskiej, "Przekonanie" (2023) - dwa wyróżnione nominacją do Lubuskiego Wawrzynu Literackiego. Współpracuje w wolontariacie z Lubuskim Stowarzyszeniem na Rzecz Kobiet BABA. W 2023 roku została nagrodzona tytułem: Kobieta Roku Województwa Lubuskiego za działalność artystyczną. Od wielu lat mieszka i tworzy w Zielonej Górze.
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Książka opowiada o ludzkich tęsknotach, namiętnościach, o samotności i dążeniu do pozbycia się jej, o sensualności, erotyzmie i różnorodności miłości, o damsko-męskich relacjach, które niezależnie od pór roku i okresów dziejowych rozwijają się w człowieku.
Kobieta, bardzo wrażliwa, zawiedziona ostatnim związkiem, poprzez Internet poszukuje nowej znajomości. Nie wie, czego ma się spodziewać. Prowadząc rozmowy na czatach, poznaje ludzi, którzy ukrywając własne pragnienia, tu pod przykrywką anonimowości, ujawniają swoje ukryte pragnienia i marzenia, częstokroć prowadząc ze sobą walkę moralną.
Podobnie czyni główna bohaterka, chroniąc się i zasłaniając "nickiem", odsłania własne potrzeby i pragnienia miłości, związku z mężczyzną, a jednocześnie ocenia postawy występujących tu mężczyzn. Częstokroć okazuje się, że wieczorową porą, faceci przestają być przykładnymi mężami i ojcami, a zamieniają się w postaci z własnych marzeń i nieujawnianych potrzeb emocjonalno-seksualnych.
Książka została skonstruowana w taki sposób, aby zlepić fantazje z rzeczywistością.
Historia jak wiele wydarzających się w naszym życiu, dlatego staje się bliska każdemu człowiekowi.
(Opis wydawcy)

    Dziś przyszła pora napisać kilka słów o książce, która zaskakuje zarówno formą jak i treścią. Jest to jedna z tych książek, która jest tak bardzo nieoczywista i zaskakująca, że nie sposób się od niej oderwać od pierwszego zdania. Idealnie wpasowująca się w teraźniejsze czasy. Czasy, w których spędzamy więcej czasu w internecie niż w realnym życiu...
Genialna konstrukcja tej opowieści, jej lekkość i pewnego rodzaju intymność pokazuje, jak bardzo pragniemy bliskości i ciepła drugiego człowieka, a poszukiwane tego jedynego i wyjątkowego potrafi być naszpikowane wieloma zaskakującymi, nieraz zabawnymi innym razem smutnymi zdarzeniami i zwrotami akcji. 
Jest to książka bardzo specyficzna i z początku może się wydawać, że nie ma ona wiele do zaoferowania poza kilkunastoma rozmowami z czatu, ale wystarczy podejść do niej z otwartą  głową i sercem, a odnajdziemy misternie utkane zależności i genialne studium ludzkiej psychiki, przepadniemy do ostatniego zdania, a w wielu z nich odnajdziemy swoje własne myśli, uczucia i pragnienia, o których nie mówimy na co dzień głośno.
Dzięki tej historii możemy sobie uzmysłowić, że każdy z nas nosi na co dzień maski i potrafi grać role, które są narzucane przez ludzi obok, zmusza to do refleksji i zastanowienia się nad tym jak my osobiście kreujemy się w sieci.
Książkę czyta się ekspresowo, otula ona czytelnika pewnego rodzaju intymnością i sensualnym doświadczeniem, pozwala zerknąć na to czego pragną ludzie ukryci po drugiej stronie monitora.
Filozoficzne rozważania głównej bohaterki, piękne metafory, barwne i obrazo twórcze opisy poszerzają ramy przyjętego gatunku i dają poczucie, że czyta się genialnie napisane eseje, które składają się w obraz przesiąknięty namiętnościami, skrywanymi tęsknotami i relacjami damsko-męskimi.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jestem zauroczona tą książką i chciałabym, żeby trafiła ona do wielu odbiorców, którzy tak jak główna bohaterka poszukują szczęścia po drugiej stronie monitora.

POLECAM...

"Zasadziłam się pod drzewem i udawałam tymionkę. Ukochaną tymianku. Prędzej czy później musiał mnie poczuć. Swój swego zawsze wyczuje. Wyczai, wyhaczy, wpadnie w oko, w okienko i... zagai, jak to bywa w zielonym gaiku.
-Jak się masz, słoneczko?
Rzeczywiście w tym ogródku rośnie multum słoneczek, uśmiechniętych buziaczków i powłóczystych chuci, bez których nie zaistniałby świat."
          - Maria Fraszkowska "W sidłach namiętności. Wirtualni ulicznicy." str. 107-108

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Magia Słów.

poniedziałek, 11 marca 2024

(38/24). NARZECZONA BEZ ZOBOWIĄZAŃ

 
    Autor: Ewelina C. Lisowska

    Wydawnictwo: Wydawnictwo Romanse

    Gatunek: Romans historyczny

    Liczba stron: 344 (e-book, MOBI)

    Data premiery: 27. 03. 2024

 *Google

    Ewelina C. Lisowska to polska autorka romansów. Zadebiutowała w 2018 roku z romansem współczesnym, religijnym pt. "Substytuty Miłości". Pisze romanse historyczne, współczesne, sci-fi i komedie romantyczne. Wydała powieści, takie jak: "Natura Derwana", "Walerian i Róża" czy "NOWY EDEN Powrót Raju utraconego". W swoich książkach porusza tematy związane z zaburzeniami psychicznymi, życiem duchowym, trudnymi relacjami. Od 2022 roku pisarka publikuje pod logiem Wydawnictwa Romanse. http://www.ecl-pisarka.pl
(Źródło opisu: Lubimy czytać)

    "On skrywa koszmarną tajemnicę. Ona musi zostać jego narzeczoną."
Starsza dama, hrabina Waleria Milecka postanawia zeswatać swojego siostrzeńca Dalebora (35-lat) ze swoją damą do towarzystwa Eleną (20 lat). Mężczyzna szybko zakochuje się w Elenie, jednak nie może liczyć na wzajemność. Ale życie rzuca Elenę na tory prowadzące prosto do katastrofy, a jedynym ratunkiem dla niej jest Dalebor. On to bowiem uniemożliwia zawarcie haniebnej transakcji, sprzedaży Eleny baronowi, i to on później zdobywa ją niemal w identyczny sposób. Jednak szlachetny Dalebor pozostawia damie swojego serca wyjście awaryjne. Przysięga, że nie będzie stał jej na drodze, jeśli ona zechce związać się z kimś innym – co niebawem okaże się dla niego zgubną drogą. Zagubiona dziewczyna nie wie, czy coś czuje do swojego wybawcy, ponadto uważa, że zbyt wiele ich dzieli…
"Narzeczona bez zobowiązań" to historia powoli rozwijającej się miłości. On jest zamknięty w sobie, wplątany w intrygę, która zniszczyła mu życie. Wie, że nigdy już nie będzie mógł liczyć na miłość. Ona jest panienką z dobrej rodziny, która popadła w ruinę wskutek hulaszczego trybu życia głowy rodziny. Elena wie, że nigdy nie wyjdzie za mąż, jest stracona. Jednak na drodze tych dwojga stoi jeszcze koszmarna tajemnica Dalebora. A w tle intrygi, tajemnice, pojedynki, salonowe życie, i nadzieja, która umiera jako ostatnia…
Czy zakochany Dalebor zyska sobie wzajemność Eleny?
Co zrobi Elena, gdy pozna koszmarną tajemnicę narzeczonego?
Czy pojawienie się drugiego narzeczonego Eleny Dalebor przyjmie ze spokojem?
(Opis pochodzi od Autorki)

    Twórczość Eweliny C. Lisowskiej, tym, którzy zaglądają tu na blog, jest dość dobrze znana. Wiecie też, że lubię jej twórczość i z wielką ciekawością podchodzę do każdej jej nowej książki. Nie inaczej było i tym razem, dlatego gdy tylko dostałam propozycję napisania kilku słów, nawet przez chwilę się nie wahałam, tym bardziej że autorka umieściła fabułę u schyłku XIX wieku i w  malowniczych rejonach szlacheckich dworków, zamków i zwyczajnych wsi, doskonale oddając atmosferę nie tylko tych miejsc, ale i całej epoki, dobitnie podkreślając zależności i różnorodność stanów społecznych, szczególnie uwypuklając kontrasty, przywileje, obyczaje, kulturę i tradycje, jakie panowały wśród szlachty i podkreślając ich wyższość nad zwykłym chłopstwem.

Główną osią powieści jest jednak uczucie, które rodzi się między dwójką głównych bohaterów, piękne, choć pełne tajemnic, wyzwań i niedomówień. Bohaterowie muszą zmierzyć się z brutalną przeszłością, nieuzasadnionymi oskarżeniami i ... samymi sobą, odkrywając  każdym kolejnym dniem uczucia i emocje, które były im do tej pory obce. Autorka zadbała o to by emocji, skandali i nagłych zwrotów akcji tu nie zabrakło i choć akcja nie goni na złamanie karku, naszpikowana jest emocjami od pierwszej do ostatniej strony.
Pani Ewelina dużo zdradza z fabuły w swoim opisie, więc nie będę ponownie streszczać całej historii, bo nie chciałabym zabrać Wam przyjemności z odkrywania pozostałych tajemnic, podpowiem tylko, żebyście przygotowali sobie zapas chusteczek, gwarantuję, że w niektórych momentach będą one bardzo potrzebne, bo wiele wzruszających scen, listów i wyborów, potrafi złamać serce. Niektóre fragmenty są niezwykle wzruszające.

Książkę czyta się fenomenalnie, wątek miłosny jest świetny, ale intryga ukryta na kartach tej historii to prawdziwy majstersztyk, super poprowadzona i być może nie jeden czytelnik szybko ją rozszyfruje, ale dochodzenie do puenty tej intrygi to prawdziwy emocjonalny rollercoaster.
Nie brakuje tu także tematów do refleksji nad siłą plotki i manipulacji faktami, która wystawia niejednokrotnie związek bohaterów na ciężką próbę, jest mowa o zaufaniu i poświęceniu swego dobra dla drugiej osoby. Autorka pokazuje, jak ważne jest, by wierzyć, temu co się czuje, a nie temu co kto mówi, otworzyć serce i zaufać swojej intuicji... W tej historii zdecydowanie nie brakuje trudnych tematów, ale znajdziemy tu również ogrom nadziei, która podnosi na duchu w trudnych chwilach. 
Ogólnie postaci jest sporo, ale każda z nich coś wnosi do tej historii i bez niej ta opowieść nie byłaby kompletna, wszystkie one są barwne i doskonale wykreowane, obdarzone licznymi pozytywnymi jak  i negatywnymi cechami stają się czytelnikowi w jakiś sposób bliscy, a każda z ich potrafi wywołać różnorakie emocje.
Barwne opisy uruchamiają wyobraźnię i pozwalają się przenieść na dworskie salony, zasmakować blichtru, wraz z bohaterami spacerować po rozległych terenach, brać dział w pojedynkach i poczuć się częścią wszystkich tych wydarzeń.
Pomysł na fabułę w moim odczuciu świetny! Dopracowany w najdrobniejszym szczególe, doskonale poprowadzony, zaskakujący. Naturalnie prowadzone dialogi  sprawiły, że przepadłam w tej książce na kilka dobrych godzin. 
Książka zapewnia czytelnikowi stały dopływ adrenaliny, ale gwarantuje również sporą dawkę wzruszeń. Zmusza do wielu refleksji, pojawia się wiele pytań, na które odpowiedzi musimy poszukać we własnym sercu.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Autorka stworzyła pobudzającą wyobraźnię, wciągającą i intrygującą historię. Umiejętnie buduje i podsyca napięcie w oczekiwaniu na finał całej akcji.  
Jak dla mnie to kolejna bardzo udana książka pani Eweliny i w moim odczuciu autorka doskonale się odnajduje w romansie historycznym.

POLECAM...

Książka dostępna:
EBOOK -> Legimi, Ebookpoint, Empik, EmpikGO, oraz strona autorska www.ecl-pisarka.pl

Książka w druku na życzenie -> Książki Ridero.

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

niedziela, 10 marca 2024

(37/24). OPUSZCZĘ JĄ PO ŚMIERCI

 
    Autor: Joanna Linga

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Sensacyjna, Romans

    Liczba stron: 368

    Data premiery: 05.03. 2024

 *Google

    Joanna Linga brak informacji.

    Niektóre uczucia prowadzą do grobu
Czternaście lat temu los połączył Rosie i Jamesa, dwójkę zakochanych w sobie nastolatków, po to, by po chwili rozdzielić ich w brutalny sposób.
On – na polecenie ojca wyjechał do Bolonii, gdzie został wciągnięty w strukturę mafii.
Ona – nie potrafiła zrozumieć jego decyzji i została sama…
Po wielu latach spotykają się ponownie, ale teraz nic nie jest tak proste, jak wtedy, gdy byli dziećmi. James podejmuje decyzje, które kładą cień na jego moralności. Snuje intrygi i dalekosiężne plany, a Rosie przypadkiem staje się ich częścią.
Bohaterowie niespodziewanie zostają zmuszeni dokonać wyborów, które zaważą nie tylko na ich odnowionej, pełnej żaru relacji, lecz także na ich życiu... Bo mafię opuszcza się dopiero po śmierci.
(Opis wydawcy)

        Mafijne porachunki, tajemnice i miłość, która przetrwała wbrew wszystkiemu.
Rosie i James byli w dzieciństwie najlepszymi przyjaciółmi, najbliższymi powiernikami i pierwszą miłością. Nie mogła zrozumieć, dlaczego pewnego dnia nagle zniknął bez uprzedzenia i słowa pożegnania. Głęboko zraniona i porzucona, nie miała innego wyjścia – musiała ułożyć sobie życie bez niego.
Dziś Rosie ma narzeczonego i wiedzie spokojne życie w niewielkiej Toluce. Para wyjeżdża do Bolonii, gdzie niespodziewanie jej drogi przecinają się z Jamesem, który teraz nosi imię Ermanno, oraz jego ojcem, bossem okolicznej mafii – plotki, które od dawna krążyły na temat jego rodziny, okazują się prawdą... I tutaj już nic więcej nie zdradzę, by nie odbierać Wam frajdy z odkrywania tajemnic ukrytych na kartach tej historii....
Jeśli lubicie romanse mocno osadzone w klimatach mafijnych, poznając tę historię, będziecie wniebowzięci, ale jeśli ich nie lubicie... też będziecie zachwyceni- tak jak ja (w tym miejscu, wcale nie twierdzę, że ja nie lubię mafijnych romansów), bo historia przedstawiona przez panią Joannę jest naprawdę godna uwagi.
Joanna Linga stworzyła niebanalną historię, którą umiejscowiła w niezwykle malowniczej okolicy włoskiej Bolonii i okrasiła ją meksykańskim klimatem niewielkiej Tulocy- miasta leżącego w środkowym Meksyku. Barwne i szczegółowe opisy oraz autentyczność tej historii sprawiła, że przepadłam w niej od pierwszych stron, nie jest to tylko romans, gdzie pełno porywających widoków, niegrzecznych mafiosów i głupiutkich kobiet, patrzących tylko jak usidlić bogatego gościa, a akcja toczy się utartym przez ten gatunek schematem. 
Autorka w tej powieści zwraca uwagę na szereg istotnych tematów: przemoc psychiczna, jak i fizyczna, choroba psychiczna, strata i towarzysząca jej żałoba, paląca chęć zemsty i dążenie do celu po przysłowiowych trupach. Naprawdę nie brakuje tematów do refleksji i spojrzenia na świat oczami innych, poznać i poczuć smak prawdziwej szczerej i oddanej przyjaźni, wsparcia i tego jak dobrze mieć obok siebie człowieka, który w nas wierzy i zawsze wyciągnie pomocną dłoń.
Oczywiście, mamy tu również sporo "mafijnej brutalności", w końcu główny bohater jest prawie głową groźnej organizacji, ale bardzo podoba mi się to, że autorka pokazała też jego drugą, bardziej "miękką" twarz i przy pomocy innych (szczególnie narzeczonego głównej bohaterki) udowodniła, że każdy nosi w życiu różne maski.

Książkę czyta się fantastycznie, napisana bardzo ładnym, ale i przystępnym językiem powieść wciąga i gwarantuje dopływ adrenaliny na stałym poziomie, emocje buzują na najwyższym poziomie. Dużo się tu dzieje, nie brakuje momentów wielkich wzruszeń, akcja płynie dość szybko i nie brakuje w niej nagłych zwrotów, intryga goni intrygę, na jaw wychodzą coraz bardziej skrywane tajemnice... 
Historia płynąca na przestrzeni kilkunastu lat pozwala poznać dogłębniej bohaterów, obserwować ich przemianę z zakochanych nastolatków po dojrzałych ludzi, mających swoje (w miarę) poukładane życie, do momentu, gdy los postanawia znów połączyć ich ścieżki. Są oni doskonale rozpisani i poprowadzeni. Ich temperamenty doskonale się uzupełniają, nie brakuje im tego legendarnego włoskiego pazura. Nie sposób ich nie lubić.
Co między nimi się wydarzy, dokąd zaprowadzą ich tajemnice z przeszłości, niedomówienia i ukryte żale, tego już nie napiszę, ale zdradzę tylko fakt, że napięcie nie opuszcza czytelnika od pierwszej strony.
Naprzemienna narracja podsyca emocje i pozwala poznać punkt widzenia, emocje, uczucia i motywy każdej ze stron. W moim odczuciu jest to bardzo dobry zabieg.
Postaci pobocznych jest sporo, ale każda z nich wnosi sporo dobrego do tej opowieści i tworzy niezwykle barwne i wielowymiarowe tło dla głównej dwójki, prowadząc czytelnika do mocno zaskakującego zakończenia, które wymyka się wszystkim znanym schematom. Po cichutku napiszę, że marzy mi się kontynuacja tej historii, tym bardziej że na koniec pojawia się pewna nowa i mocno intrygująca postać. 

Nie znalazłam niestety na stronach wydawcy żadnej informacji o Autorce, więc podejrzewam, że "Opuszczę ją po śmierci" może być debiutem. Jeśli talk jest, to ja tym bardziej czekam na kolejne książki, które wyjdą spod pióra pani Lingi, bo już w debiutanckiej powieści nie brakuje emocji.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Choć to wydawca kwalifikuje książkę jako sensacyjną, posiada ona wiele intrygujących i porywających warstw. Czas spędzony z lekturą był naprawdę miły, i jestem przekonana, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. 

POLECAM...

Egzemplarz recenzyjny pochodzi z Klubu Recenzenta portalu Na kanapie.

piątek, 8 marca 2024

(36/24). CZEŚĆ, TO JA. MÓJ ALBUM DŹWIĘKOWY

 
    Autor: Opracowanie zbiorowe

    Tytuł oryginału: L'album sonoro del bebe

    Ilustracje: Sara Gianassi

    Wydawnictwo (na rynek polski): ARKADY

    Tłumaczenie: Tadeusz Deptuła

    Gatunek: Album pamiątkowy, wspomnienia

    Liczba stron: 21

    Data premiery (na rynku polskim): 27. 02. 2019


 *Google

    Ten niezwykły album dźwiękowy umożliwia nagrania ukochanego głosu dziecka. Wbudowany dyktafon ma 6 ścieżek, z których każda może być wielokrotnie nagrywana i odsłuchiwana! Pierwsze dźwięki, nowe słówka, śmieszne powiedzonka i niezwykłe momenty możemy zachować na stronach tego albumu razem z fotografiami, rysunkami, notatkami o ważnych wydarzeniach i odsyłaczami do stron z rodzinnymi filmami.
(Opis wydawcy)

    "Cześć, to ja. Mój album dźwiękowy" to chyba najsympatyczniejszy album pamiątkowy, jaki widziałam na naszym rynku wydawniczym. Oglądanie go, uzupełnianie oraz nagrywanie, to doskonała zabawa dla całej rodziny- album posiada sześć ścieżek, z których najkrótsza trwa 10 a najdłuższa aż 25 sekund- możemy nagrać dosłownie wszystko np., głos dziecka czy rodziców, pierwsze słowa malucha, zabawne historie, i bez problemu zastąpić jedno nagranie drugim. 
Do tego mnóstwo miejsca na krótkie zapiski, zdjęcia i odsyłacze do strony z rodzinnymi filmami (jeśli oczywiście taką stronę sobie założyliśmy), a wszystko to okraszone przepięknymi ilustracjami, które przyciągają wzrok i pobudzają wyobraźnię każdego malucha.
W albumie możemy zanotować i nagrać ważne dla całej rodziny momenty, już od przyjścia malucha na świat. Bardzo mi się podoba fakt, że nie ma tu ograniczenia bądź narzucania w postaci, chociażby wieku np. pierwsze, drugie czy trzecie urodziny itp. Możemy za to zanotować co dziecko lubi, czego nie koniecznie, jak zabawnie wymawia tylko sobie znane słowa i jak wygląda jego pierwsza ulubiona zabawka, a wszystko to udokumentować fotografią bądź nagraniem głosowym.

Album jest starannie wydany, zawiera twarde kartonowe strony, przez co nie ulegną one szybkiemu zniszczeniu, całość jest spójna i bardzo miła dla oka, a z przodu znajduje się ramka z miejscem na zdjęcie dziecka.   
Twarda oprawa, barwne ilustracje, spora ilość miejsca na zapiski, to wszystko sprawia, że książka ta może się stać miłym prezentem gdy idziemy po raz pierwszy w odwiedziny do malucha i jego rodziców, a z czasem skarbnicą wiedzy i niezwykłych wrażeń dla dorastającego dziecka.
(Na mojej stronie na Facebooku: www.facebook.com/ewelinaczyta/ możecie zerknąć, jak album wygląda w środku i na zewnątrz). 
Ja jestem nim totalnie zauroczona i gwarantuję, że każdemu przyniesie on wiele radości.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Fantastyczna opcja na prezent, jako skarbnica wspomnień, ale i na codzienną zabawę z maluchem.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu ARKADY.

środa, 6 marca 2024

(35/24). ANI SŁOWA O RODZINIE

 
    Autor: Alicja Filipowska

    Wydawnictwo: Zyski S-ka Wydawnictwo

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 296

    Data premiery: 31. 01. 2024

 *Google

    Alicja Filipowska brak informacji.

    Uważaj, czego sobie życzysz, bo możesz to dostać…
Dwudziestoletnia Kaja marzy o dużej rodzinie i ciepłych relacjach. Zawsze były tylko we dwie: ona i mama, próbująca związać koniec z końcem w Hamburgu. Po śmierci mamy Kaja przyjeżdża do Polski do dziadków, których nigdy nie poznała. Okazuje się jednak, że babcia nie żyje, dziadek Stanisław to zgryźliwy samotnik, a dom jest zapuszczony.
Nie tak Kaja wyobrażała sobie spotkanie z rodziną. Mimo wszystko stara się przekonać dziadka do siebie i jednocześnie próbuje się odnaleźć w małym miasteczku. Czego nie mówiła jej mama? Dlaczego dziadek nie utrzymuje kontaktów z krewnymi? Kaja stopniowo odkrywa tajemnice z przeszłości…
(Opis wydawcy)

    Dziś przyszła pora napisać kilka słów o książce, która mnie niezwykle urzekła, a zarazem pozwoliła docenić moją własną rodzinę i więzi, które nas łączą. Nie będę opisywać fabuły, bo już sam opis wydawcy wiele zdradza, a nie chciałabym przez przypadek czegoś zaspojlerować i odebrać przyjemność z odkrywania tajemnic przeszłości. Miejcie jednak pod ręką zapas chusteczek, bo myślę, że mogą się naprawdę przydać...
"Ani słowa o rodzinie" to przepełniona emocjami opowieść o rodzinie, poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, stracie, radzeniu sobie z żałobą i poszukaniu nadziei, o pasji i marzeniach, o wybaczeniu. Jest to historia o zagubieniu i poszukiwaniu własnego "JA", szczerej przyjaźni i prawdziwej miłości, która nie zawsze ma prawo bytu. To opowieść o tym, co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie i spełnianie swoich marzeń. 
Odnajdziemy w tej powieści także dużo dobra, bo tak jak w życiu... wystarczy w swoim otoczeniu odnaleźć człowieka, który poda nam pomocną dłoń i nie zostawi w najgorszym momencie życia...

Autorka zaserwowała czytelnikowi cały wachlarz emocji i jestem pod ogromnym wrażeniem tej historii. Dawno już tak bardzo nie byłam poruszona, a świadomość tego, że taka sytuacja może przydarzyć się każdemu z nas, dość mocno wpłynęła na moje samopoczucie. 
Przedstawiona historia intryguje od pierwszych stron. Fabuła z każdą stroną coraz bardziej wciąga i zmusza do refleksji. Akcja toczy się dość szybko i potrafi mocno zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie. Intryga goni intrygę, a wyjawienie tajemnicy sprzed lat wstrząsa każdą komórką ciała, do głosu dochodzą głęboko schowane urazy, niedomówienia i niedopowiedzenia... demony przeszłości coraz częściej i głośniej dochodzą do głosu...
Doskonale wykreowani bohaterowie i świetnie poprowadzona akcja sprawia, że nie sposób oderwać się od lektury. Niejednokrotnie łapałam się na tym, że oceniam postępowanie bohaterów i zastanawiam się, jak ja bym się zachowała w danej sytuacji- czy dałabym kolejną szansę, godziła się na takie traktowanie, czy może postąpiłabym tak samo.
Narracja pozwala bliżej poznać daną postać, łatwiej jest "wejść" w jej sytuację i zrozumieć motywy i emocje, które nim targają. Ich "psychologiczna konstrukcja" zapewnia całą gamę uczuć. Jednych zaczyna się lubić od samego początku, drudzy wywołują ogrom nie zawsze fajnych odczuć...
Urzekły mnie "rozmowy" dziadka Staszka ze swoją zmarłą żoną, poruszają one głęboko ukryte struny i pokazują, że dla każdego to nie jest łatwa sytuacja, gdy w progu domu staje dziewczyna, która jest twoją wnuczką, której nigdy nie było ci dane poznać... i pokazują, że nie taki diabeł straszny, jak go malują...
Autorka doskonale oddała klimat małej miejscowości, gdzie wszyscy się znają i każdy wie wszystko o każdym, świetnie opisała mentalność takich miejsc, a barwne i działające na wyobraźnię opisy pozwalają poczuć to wszystko niemal na własnej skórze.

Styl i lekkość pióra pani Alicji sprawia, że pomimo trudnej historii książkę czyta się przyjemnie. 
Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać tę historię- smutną, momentami wręcz bolesną, ale niezwykle prawdziwą. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To doskonała książka na jeden wieczór, zmuszająca do refleksji i zastanowienia się nad tym, jak przeszłość może wpłynąć na przyszłość oraz o  tym, że każda tajemnica kiedyś ujrzy światło dzienne.

POLECAM...

"Biegaliśmy po domu i okna zamykaliśmy, a wietrzysko szalało w ogrodzie, miotało gałęziami, aż się wydawało, że drzewa z korzeniami pójdą. I wtedy mi się przypomniał od razu tamten dzień, gdy Ania mała była i w burzy z dzieciakami wróciła cała przemoczona znad rzeki, a pioruny waliły w drzewa w parku po drugiej stronie ulicy. Ale gdy Kaja wróciła do jadalnego i stanęła przede mną zdyszana, rumiana i uśmiechnięta, to już nie Anię widziałem, tylko ciebie, duszko moja, i pomyślałem sobie, że niepotrzebnie nienawidzę tego dzieciaka, bo co ona winna grzechom matki. Tylko gdzie siłę zaleźć, żeby wybaczyć, gdzie?"
                                - Alicja Filipowska "Ani słowa o rodzinie" str.85

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.

poniedziałek, 4 marca 2024

(34/24). ALBUM DZIECKA (+ przytulanka)

 
    Autor: Opracowanie zbiorowe

    Tytuł oryginału: IO E IL MIO DOU DOU- I'album dei mei ricordi piu belli.

    Tłumaczenie: Hanna Cieśla

    Ilustracje: Opracowanie zbiorowe

    Wydawnictwo: ARKADY

    Gatunek: Album pamiątkowy, Wspomnienia, Pamiętnik

    Liczba stron: 82

    Data premiery (na rynku polskim): 2018

 *Google

    "Myślę, że widzę nieco głębiej i bardziej nieskończenie- jak pełne bezmiernego niczym ocean zachwytu oczy dziecka, które budzi się rano i gaworzy lub śmieje się na widok promieni słońca padających na jego kołyskę"- Vincent van Gogh.
(Źródło opisu: Okładka albumu)

    Przyjście na świat dziecka to piękne i wyjątkowe wydarzenie, a pierwsze miesiące i lata życia tego malucha są szczególnie intensywne. Towarzyszą nam wtedy olbrzymie emocje, chcemy chłonąć i zapamiętać każde najmniejsze wydarzenie, każdy uśmiech, każde słowo, ale nasza pamięć bywa niestety bardzo zawodna i w natłoku codzienności wiele z niej umyka. Z pomocą przychodzą wtedy albumy pamiątkowe, zdjęcia i inne pamiątki, które obdarowujemy olbrzymim sentymentem i stają się one dla nas swoistymi amuletami i pięknymi odnośnikami do wspomnień, które zostały zapisane na ich kartach. Sama mam taki album pamiątkowy dla mojego syna, i po tylu latach od jego narodzin jest ona dla mnie niezwykle cenną pamiątką.

"Album mojego dziecka" to aż 78 "rozdzialików" w których możemy spisać najpiękniejsze wspomnienia już sprzed okresu przyjścia dziecka na świat, aż po pierwsze kroki w przedszkolu, po drodze opowiadając piękną historię postępów naszego malucha.
W książce tej nie brakuje miejsca na fotografie, pierwsze pamiątki czy opisy tego co maluch lubi a co niekoniecznie. Możemy tu stworzyć rodzinne drzewo, odbić rączki i stópki, zanotować wrażenia po pierwszej lekarskiej wizycie czy notować jak maluch rósł w pierwszy, trzeci, szósty, dziewiąty miesiąc życia. Jet miejsce na wspomnienia i uczczenie wielkich postępów... Miejsca jest mnóstwo!
Każda strona została obdarzona pięknymi, barwnymi ilustracjami zwierzątek, kolorowych baloników i chorągiewek, które przyciągają wzrok i stworzą niezwykle ciepłą aurę wokół wszystkich notatek i zdjęć, które tam umieścimy. 
Uroczym prezentem od wydawnictwa jest również  niezwykle miękka i przytulanka w postaci misia w czapeczce. Po wyjęciu zabawki z okładki zyskujemy uroczą ramkę na zdjęcie naszego malca, a sama przytulanka może stać się wyjątkowym pierwszym przyjacielem. Pluszak, wykonany z materiałów bezpiecznych dla niemowląt. Jestem przekonana, że  niejednemu maluchowi przypadnie ona do gustu.
(Na mojej stronie na Facebooku: www.facebook.com/ewelinaczyta/ możecie zerknąć, jak album wygląda w środku i na zewnątrz)

Album jest przepięknie wydany. Twarda oprawa, barwne ilustracje, spora ilość miejsca na zapiski, to wszystko sprawia, że książka ta może się stać miłym prezentem gdy idziemy po raz pierwszy w odwiedziny do malucha i jego rodziców, a z czasem skarbnicą wiedzy i niezwykłych wrażeń dla dorastającego dziecka.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Pięknie wydany, może stać się cudownym prezentem jak i piękną rodzinną pamiątką.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu ARKADY.

sobota, 2 marca 2024

(33/24). POMIĘDZY. NIEZAPOMNIANE SPOTKANIA U KRESU ŻYCIA

                      Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić!
                                                            -przysłowie chińskie

    Tytuł oryginału: The In- Between: Unforgettable Encounters During Life's Final Moments

    Autor: Hadley Vlahos

    Tłumaczenie: Agnieszka Górczyńska

    Wydawnictwo: Edito

    Gatunek: Reportaż, Biografia, Autobiografia

    Liczba stron: 280

    Data premiery (na rynku polskim): 20. 02. 2024

 *Google

    Hadley Vlahos  jest dyplomowaną pielęgniarką hospicyjną. Odwiedza swoich pacjentów w domach, a w mediach społecznościowych, jako Nurse Hadley, edukuje i dzieli się historiami dotyczącymi opieki hospicyjnej. Obecnie pracuje nad utworzeniem bezpłatnego domu hospicyjnego dla pacjentów i ich rodzin. Mieszka w Nowym Orleanie razem z mężem i trójką dzieci.
(Źródło: Okładka książki)

    Wielu ludzi nie chce przyjąć do wiadomości, że śmierć czeka każdego. Uświadomienie sobie, że przeminiemy, i my, i nasi bliscy, bywa trudnym i emocjonalnie wyczerpującym doświadczeniem. Raczej odpychamy od siebie myśli o śmierci i umieraniu, a kiedy ten czas nadchodzi, staje się źródłem ogromnego strachu, bólu i niepewności. Czy nie lepiej byłoby przez ostatnie chwile życia, czy to swojego, czy bliskiej osoby, u progu nieznanego, przejść inaczej, z miłością i czułością?
Oddajemy w Twoje ręce wyjątkową i ważną książkę, dzięki której łatwiej przezwyciężysz naturalny lęk przed odchodzeniem. To wzruszająca autobiografia pielęgniarki hospicyjnej, pełna pięknych, głębokich i prawdziwych historii. Choć opowiada o umieraniu i towarzyszeniu osobom odchodzącym z tego świata, znajdziesz w niej poruszające lekcje życia i szczerej mądrości. W trakcie lektury lepiej zrozumiesz, czym jest hospicjum i na czym polega opieka nad człowiekiem u kresu jego dni, doświadczysz również współczucia i czułości, które Hadley Vlahos odnalazła w śmierci każdego swojego pacjenta. Historie, którymi dzielę się w tej książce, pokazują, jak niewytłumaczalne, potężne i poruszające mogą być chwile prowadzące nas od obecnego życia do tego wszystkiego, co dopiero nadchodzi (a wierzę, że coś nadchodzi) ― przyznaje autorka.
(Opis wydawcy)

                                Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, a jego częścią.
                                                                Haruki Murakami

     "Pomiędzy..." to niezwykle poruszająca historia dwunastu pacjentów u kresu swojego życia, opowiedziana przez pielęgniarkę hospicyjną, która towarzyszyła tym ludziom i zajmowała się nimi w ostatnich miesiącach, tygodniach i godzinach ich życia, każdemu z nich oddając całe serce i wielki szacunek.
Jest to niezwykle intymny obraz tego, o czym na co dzień nie myślimy, boimy się, odsuwamy myślenie o tym "na kiedyś", nie umiemy poukładać sobie tego w głowie... Śmierć, jedyna pewna część naszego życia...
Czasami trafiamy na takie książki, które zostaną z nami już na zawsze, dla mnie "Pomiędzy..." jest zdecydowanie jedną z nich. Przyznać muszę, że przeczołgała mnie ona okrutnie, spowodowała, że każdy kolejny rozdział, każda kolejna historia sprawiała, że płakałam, nad odejściem ludzi, których przecież nie znałam- ale dzięki autorce, stali mi się w jakiś sposób bliscy i ważni, bo każdy z nich przekazał mi ważną lekcję i dostarczył sporo tematów do przemyśleń. Autorka daje piękne świadectwo tego, że można odejść godnie, otoczonym troską i miłością, na własnych warunkach.
Autorka dużo miejsca poświęca sytuacjom, które dzieją się tuż przed odejściem, tłumaczy, dlaczego tak się dzieje, absolutnie nie straszy i nie demonizuje, mimo że jej pracy towarzyszy wiele zjawisk, które trudno wytłumaczyć...
Książka pomimo niezwykle trudnego tematu, tak naprawdę celebruje piękno życia, daje mnóstwo tematów do refleksji i przemyślenia. Zmusza do spojrzenia na swoje własne życie, motywuje do rozmów z bliskimi i ustaleniem jak ma wyglądać w miarę możliwości nasze odchodzenie...

Książka została podzielona na dwanaście rozdziałów. Każdy z nich to nie tylko historia pacjenta, ale także samej Autorki, opowiada ona o swoim życiu, o wyzwaniach samotnego macierzyństwa, wspomina o swoich marzeniach i trudzie, jaki wkłada każdego dnia, by je spełniać. Pokazuje, jak praca wpływa na jej życie prywatne i niejednokrotnie te dwie strefy życia się przeplatają. 
Napisana ona została w sposób niezwykle empatyczny i poruszający. Z każdej strony płynie olbrzymi "potok" troski empatii, współczucia, zrozumienia i wsparcia. 
Książkę mimo wszechobecnej śmierci czyta się naprawdę dobrze, napisałbym, że niemal się przez nią płynie, nie chce się jej odłożyć, pomimo że serce łamie się przynajmniej dwanaście razy...

Bardzo się cieszę, że trafiłam na tę książkę, pokazała mi ona, że nie trzeba się bać tego co nieuniknione. Trzeba tylko mieć obok siebie kogoś podobnego do Hadley Vlohos. Ta książka pokazuje, że na naszej ziemi wciąż istnieją anioły, które w najtrudniejszych momentach życia są obok...

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Książka ta dla wielu może być bardzo trudna, ale naprawdę warto poświęcić jej czas. Zrozumieć...

POLECAM...

"Nie chodzi o to, że te śmierci mnie zupełnie nie dotykały - bo naprawdę mnie poruszały. Niemniej jednak wtedy, na erce, najbardziej podziwiałam te pielęgniarki, które były w stanie przechodzić od jednej śmierci do kolejnej, jakby to nie było nic wielkiego. Większość lekarzy i pielęgniarek podziwiała tych, którzy to potrafili. Też chciałam być taka dzielna i podziwiana, ale trudno mi było odejść ot tak, od osoby, która przy mnie umarła.
To była zupełnie inna sytuacja - o wiele bardziej osobista i intymna. W końcu byłam w domu pani Glendy, a jej córka znajdowała się na końcu korytarza, gdzie zasnęła na kanapie. Było cicho i spokojnie. Bez rozpraszającego chaosu. I bez ram czasowych możliwych do przewidzenia.
Kilka minut później Kristin wyszła, a ja zostałam po prostu… tutaj."
                - Hadley Vlahos "Pomiędzy. Niezapomniane spotkania u kresu życia" str. 8

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje grupie Helion.