poniedziałek, 6 lipca 2026

(53/26). DYPTYK

 
                                                       **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Justyna Mietlicka

    Wydawnictwo: Wydawnictwo LeTra

    Gatunek: Kryminał, Thriller

    Liczba stron: 296

    Data premiery: 24. 06. 2026

 *Google

    Justyna Mietlicka Kulturoznawczyni i pisarka mieszkająca w Poznaniu. Od lat fascynuje ją świat sztuki- jego blaski, kulisy i tajemnice. Na swoim instagramowym profilu opowiada o kolekcjonerach, aukcjach i plotkach ze świata artystycznego, łącząc pasję do literatury i kultury z wnikliwą obserwacją ludzi. Autorka książek "Mistral"(2020) i "Maestro" (2021). "Dyptyk" jest jej trzecią powieścią.
(Źródło:Okładka książki)

    Rozdzielony dyptyk skrywał więcej niż rodzinną tragedię.
Marcel – złodziej dzieł sztuki o nienagannym uroku i talentach językowych, które częściej służą do kłamstw niż rozmów – ma czterdzieści dni, by odnaleźć obraz skradziony kilka miesięcy wcześniej w Marsylii. Autoportret Francisa Bacona zniknął bez śladu, a jedyny trop prowadzi do Mediolanu i tajemniczego człowieka o pseudonimie Van Gogh.
Towarzyszy mu Rita – właścicielka podupadającej galerii sztuki, kobieta przywiązana do elegancji, porcelanowych filiżanek i świata, który dawno przestał być bezpieczny. Razem trafiają do Mediolanu pełnego fałszywych tropów i ludzi, którzy wiedzą znacznie więcej, niż chcą powiedzieć.
Gdy śledztwo prowadzi ich nad jezioro Como, do starej willi skrywającej tragiczną historię kochanków i sekret zamknięty w tajemniczym pokoju, poszukiwania obrazu zamieniają się w niebezpieczną grę. Bo czasem największe arcydzieła ukrywa się nie po to, by je ocalić, ale by nigdy nie zostały odnalezione.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzien dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z kolejną niezwykle intrygującą powieścią, która ukazała się pod skrzydłami wydawnictwa Letra, a ja mam olbrzymi zaszczyt zostać jednym z jej patronów medialnych. Jestem wdzięczna, że mogę  napisać kilka słów o powieści "Dyptyk" która wyszła spod pióra Justyny Mietlickiej- jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tejże pisarki i przyznać muszę, że jestem zauroczona jej stylem oraz wrażliwością, z jaką pokazała nam historię tytułowego dyptyku, ale mam pewien niedosyt, bo w trakcie lektury okazuje się, że jest to kontynuacja poprzedniej historii. Wprawdzie tę powieść można czytać osobno, jednak w niektórych wątkach przydaje się znajomość poprzedniej książki, bo wiemy, że coś się wtedy stało i ma to dość duży wpływ na fabułę tej historii, nie do końca jednak wiemy co i kto ma co na sumieniu. Szkoda, że nie ma takiej informacji na okładce- ale dość już mojego narzekania, czas na konkrety...

"Dyptyk" to genialne połączenie powieści obyczajowej z kryminałem i mroczną akcją rodem z najbardziej rasowych thrillerów. W tej historii nic nie jest oczywiste, a posuwając się strona za stroną, odkrywamy misternie utkaną fabułę, w której najdrobniejszy szczegół ma znaczenie i znacząco wpływa na rozwiązanie tajemnicy, która została skryta na kartach tej powieści. Nie będę opisywać szczegółowo fabuły, ale uwierzcie mi na słowo, opis wydawcy nawet w połowie nie zdradza tego, co tu się dzieje i nie oddaje tego mrocznego i tajemniczego klimatu, który znajdziecie w środku. Nie chciałabym Wam czegoś zdradzić, bo każde wydarzenie jest połączone z tym poprzednim i rzutujące na przyszłe. Dlatego nie chciałabym zaliczyć wpadki ze spojlerem ;)

Akcja toczy się dość szybko, ale nie goni na złamanie karku, choć  potrafi mocno zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie. Intryga goni intrygę, do głosu dochodzą głęboko schowane urazy a demony przeszłości coraz częściej i głośniej domagają się głosu... wyjawienie tajemnicy sprzed lat wstrząśnie chyba każdym i pokaże, że nie zawsze jest tak, jak próbujemy sobie wmówić, a osoby, które podawały się za naszych przyjaciół, odbierając nam możliwość poznania prawdy, okazują się wyrachowanymi oszustami, którzy chcą mieć nas tylko na wyłączność. 
Cała historia zaczyna się od tego jednego malutkiego kamyczka, który uruchamia całą lawinę niebezpiecznych wydarzeń, splatając ze sobą losy kilkunastu osób i to w tak mroczny sposób, że momentami nie mieści się to, o czym się czyta, w głowie- uświadamiając przy tym czytelnikowi, do czego jest zdolny człowiek, by osiągnąć to, co sobie zaplanował. Powiedzenie, że dąży się do celu po trupach... tutaj pasuje idealnie. Na jaw wychodzą tajemnice przeszłości, intrygi, powiązania i rodzinne koligacje. 
Bohaterowie są wykreowani doskonale, każdy z nich jest niezwykle autentyczny, wielowymiarowy i barwny. Nie ma tu nikogo zbędnego, a każdy wnosi do tej historii wiele emocji, i stwarza barwne tło dla pozostałych. 
Do tego przepiękne barwne opisy, pobudzające wyobraźnię, oddające klimat naszego rodzimego Poznania, jak i malowniczych miejscowości we Włoszech- jestem zauroczona opisami klimatycznych galerii, z których widać, że pani Justyna wie, o czym pisze, że zna się na tym, co robi w prywatnym życiu. 
Przedstawiona historia jest niesamowicie wciągająca, nie chce się odłożyć książki przed przeczytaniem finałowej sceny. Swoją drogą, zakończenie zostało napisane dość otwarcie, kto wie, może kiedyś poznamy dalsze losy, ja bym z przyjemnością poczytała co u tych postaci słychać. 
Napisana ładnym językiem, wiele wątków, wydawałoby się pobocznych i niewiele znaczących łączy się w spójną i klarowną całość zmuszająca czytelnika do refleksji nad ulotnością życia, chwilą szczęścia, ale pokazująca również, do czego jesteśmy zdolni, by osiągnąć, to, czego chcemy. Autorka serwuje czytelnikowi mnóstwo emocji, zaskakujących zwrotów akcji.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To nietuzinkowa opowieść o relacjach międzyludzkich, o sztuce i pięknych miejscach. Znajdzie się tu tajemnica i intryga, mnóstwo zagadek i tajemnic, które naprawdę zaskoczą. Każdy z Czytelników znajdzie w niej coś dla siebie.
Letra znów stanęła na wysokości zadania, wydając tak ciekawą i wciągającą historię. Uwielbiam to wydawnictwo i mam olbrzymią słabość do książek, które wydają, w szczególności powieści ze sztuką w tle.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny i możliwość patronowania tej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu LeTra.

środa, 1 lipca 2026

(52/26). OCZKO VI

 
                                                **PATRONAT MEDIALNY**

     Autor: Karolina Kasprzak- Dietrich

    Wydawnictwo: E-bookowo

    Gatunek: Literatura dziecięca

    Liczba stron: 39 (e-book, PDF)

    Data premiery: 15. 06. 2026

 *Google

    Karolina Kasprzak- Dietrich Przyszła na świat w 1980 roku w Gnieźnie. Mieszka we wsi Kalina położonej w pobliżu pierwszej historycznej stolicy Polski. Jest absolwentką studium kosmetycznego Anieli Goc w Poznaniu, posiada uprawnienia pilota wycieczek i tytuł technika masażu. Matka, żona. W wolnym czasie czyta i pisze. W jej dorobku znajduje się kilka tomików poezji, bajki- które wydała własnym sumptem dla swoich dzieci, kryminały "Grabarz" oraz "Moje córki", a także powieść obyczajową "Listy, dzienniki i pamiętniki".
(Źródło: Okładka książki dla dorosłych "Velveteen youth")

    Bajka o detektywie trutniu, który za nic w świecie nie chciał opuścić swojego ula.
Czy wiesz, miłe dziecię, kto to jest truteń? To samiec pszczoły, o którym rzadko wspomina się na co dzień.
W tej bajce wytłumaczę ci, dlaczego nie ma dla nich miejsca w ulu. Trutnie nie mają żądła, więc nie zrobią Ci krzywdy, są łakomczuchami, a pszczoły się złoszczą, że wyjadają im zebrany na zimę miód.
Mój truteń dodatkowo jest wyjątkowo uparty, stara się być pracowitym detektywem, aby móc przezimować w ulu. Jednak od wieki wieków los trutni jest przesądzony.
Zapraszam Cię do mojej pszczelej rymowanki.
(Opis wydawcy. Źródło: Plik recenzyjny)

    Dzień dobry serdeczne! Niemożliwe jak ten czas szybko leci i dziś mogę przyjść do Was już z szóstą częścią cyklu "Oczko"- edukacyjno- przygodowej rymowanki dla młodszych czytelników. Bardzo się cieszę, że dane mi było patronować i tej części tak jak pięciu pozostałym.

Tym razem Karolina Kasprzak- Dietrich postanowiła przybliżyć dzieciom cykl życia pszczoły. Nasz bohater- truteń Miodzik wraz z pszczelą rodziną mieszka w niewielkim ulu i opowiada nam, jak wygląda jego codzienne życie w pszczelej społeczności. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że Miodzik jest pszczołą dość zuchwałą i bardzo pewną siebie, która twierdzi, że nie ma lepszego detektywa w okolicy. Rozwiązuje on zagadki różnego rodzaju, wprawdzie pomaga innym pszczółkom, ale niestety nie do końca bezinteresownie- ma to swoją wysoką cenę w postaci pysznego miodziku... i ploteczek na ich temat.
Przy okazji Miodzik ma pewien osobisty problem, któremu musi zaradzić przed nadejściem jesieni, szuka rozwiązania na wszystkie możliwe sposoby, ale jego los jest chyba z góry przesądzony...
Więcej nie zdradzę, a jeśli chcecie poznać historię Miodzika i dostać kilka cennych informacji, sięgnijcie po "Oczko VI". 
Przy okazji lektury dzieci dowiedzą się, jak wygląda cykl życia pszczoły, dlaczego trutnie muszą opuścić ul, jaki plan ma dla nich natura.
W tym miejscu zaznaczę, że nie każdemu nasz dzisiejszy bohater przypadnie do gustu, nie jest on do końca pozytywną postacią, ale proszę, dajcie mu szansę, bo zakończenie pokaże Wam, z jakimi rozterkami i kłopotami spotykają się trutnie, i to w moim odczuciu troszkę go usprawiedliwia. 
Moim zdaniem jest to dobre zagranie ze strony Autorki, bo pokazuje ona dzieciom, że świat jest bardzo zróżnicowany i nie każdy jest miły dla każdego, oraz bezinteresowny- mimo to, Miodzik ma w sobie coś takiego, że można go obdarzyć odrobiną sympatii, potrafi wzbudzić ciepłe uczucia.
Jest to doskonały punkt wyjściowy do rozmów z naszymi pociechami pokazujący, jak świat jest zróżnicowany, i nie dotyczy to tylko ludzi.

Z racji formy wydania i ilości stron książeczkę czyta się dosłownie w kilka minut, napisana bardzo przystępnym i ładnym językiem, wciąga i intryguje. Potrafi zaciekawić i sprawić, że z ciekawością czeka się na rozwój sytuacji. Opisy działają na wyobraźnię, łatwo jest sobie zwizualizować opisywane wydarzenia. 
Podobała mi się ta historia i choć Miodzik potrafił zbudzić mieszane odczucia, polubiłam tego puchatego nicponia. 

Na razie wszystkie "Oczka" są dostępne tylko w formie elektronicznej, ale wiem, że doczekamy się także wydania papierowego. Dodatkowo mogę powiedzieć, że to jeszcze nie koniec przygody z "Oczkami", ale więcej zdradzę w odpowiednim czasie ;)
A Wy znacie już wszystkie "Oczka"?

    Czy polecam?
Polecam. Jest to krótka, ale treściwa rymowanka, niosąca w sobie ważne przesłanie o tym, jak ważna jest wiara w siebie i swoje możliwości. Pokazująca, że każdy ma swoje zadanie do spełnienia, choć czasami wydaje się, że to, co robimy, nie ma sensu.

POLECAM...

Za plik recenzyjny i możliwośc patronowania tej historii serdecznie dziękuję Autorce.

wtorek, 30 czerwca 2026

(51/26). GIT- MANA


    Autor: Witold Horwath

    Wydawnictwo: JanKa

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 312

    Data premiery: 18. 06. 2026

 *Google

    Witold Horwath (ur. 29 lipca 1957 wWarszawie)- uznany polski pisarz, scenarzysta filmowy i telewizyjny. Zadebiutował w1990 roku zbiorem opowiadań  "Innawojna". Rozgłos przyniosła mu powieść "Święte wilki" (1992), okrzyknięta Złym lat 90,. oraz kultowy "Seans", wydany w 1997 i przetłumaczony na niemiecki, holenderski i rosyjski. W ostatnich latach zainteresowaniem czytelników cieszyła się trylogia historyczno- kryminalna- "Lisica", "Dziewczyna z Konstancina", "Policjantka i romantyk".
"Lisica" głosami internautów uznana została za powieść roku 2022 w kategorii Kryminał/ sensacja portalu książkowego Granice.pl.
Jest autorem scenariuszy wielu popularnych seriali TV, takich jak "Ekstradycja" 1 i 2 czy obyczajowy "Egzamin z życia" oraz kilku filmów fabularnych, w tym uhonorowanego Nagroda Specjalną na festiwalu w Gdyni "Ogrodu Luizy".
(Źródło: Okładka książki)

     Kim są bohaterowie książki? Gitowiec to według „Wielkiego Słownika Języka Polskiego” przedstawiciel subkultury młodzieżowej w Polsce w latach 70., czerpiącej wzorce postępowania i hierarchii ze świata przestępczego; demonstrował odrębność lekceważeniem zasad społecznych oraz kultem siły fizycznej i psychicznej. W takim środowisku, w jednym z warszawskich trójkątów bermudzkich, Witold Horwath umieścił akcję powieści. 
O zdarzeniach opowiadają trzy osoby. Joasia, siostra lokalnego przywódcy gitów, wyjątkowo okrutnego i brutalnego bandyty. Marek, niepoprawny fantasta i skończony lebiega, wychowany przez matkę na dziwaka. I Irena, ich nauczycielka – zafascynowana i przerażona jednocześnie, ale przede wszystkim obdarzona empatią i służąca niestandardową pomocą wychowankom "źle urodzonym". Czy w takim świecie zło zagarnia wszystko? Jak objawia się przyjaźń, miłość, przywiązanie? Co oznacza nieść pomoc, jeśli ludzi dzieli tak ostra granica? Czym może okazać się mana?
Konstrukcja powieści stawia czytelnika przed wyzwaniem. Będzie mu trudno zadowolić się tylko śledzeniem dramatycznych wypadków, opowiedziana historia w nim również wyzwoli niejedno pytanie.
(Opis wydawcy. Żródło: Okładka książki)

     Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z historią, która jedną część czytelników przeniesie do wspomnień z czasów głębokiej komuny, a drugiej części pokaże, jak wyglądało życie i jak trzeba było się nakombinować, by jakoś je ogarnąć. Ja jestem dzieckiem z połowy lat osiemdziesiątych, więc niewiele pamiętam z tamtych czasów, ale dla roczników starszych ode mnie będzie to niezwykła, momentami trudna i sentymentalna podróż w przeszłość- bo jestem przekonana, że w każdym mieście szło odnaleźć taki "Trójkąt Bermudzki" jaki został pokazany w "Git-manie". 
Jestem przekonana, że każdy, kto sięgnie po tę historię, odnajdzie się w niej bez najmniejszego problemu i znajdzie tu coś dla siebie, ale chciałabym, żebyście mieli na uwadze, że nie jest to grzeczna i ugładzona historyjka o czasach PRL-u. 
Jest to opowieść autentyczna do bólu, strasznie mięsista, brutalna, i doskonale oddająca klimat tamtego czasu- jeśli chodzi o budowanie tła pan Horwath w fascynujący i niezwykle obrazowy sposób oddał klimat tamtych lat – brudne podwórka, mroczne warszawskie bramy i wszechobecny, duszny klimat PRL-u, potrafią wywołać uczucie "gęsiej skórki" na ciele. Tu nie ma pudrowania rzeczywistości ani taniej nostalgii, czuć autentyczny zapach i surowość tamtych ulic, czuć strach i niepokój, mrok płynie niemal z każdej przewracanej strony.

"Git-Mana" to opowieść przenosząca nas do Warszawy z lat 70 XX wieku. Fabuła kręci się wokół subkultury tzw. "gitowców" i fascynacją kryminalnym półświatkiem. 
Całą historię poznajemy z trzech zupełnie różnych perspektyw: Joasi (siostry szefa lokalnego gangu), Marka (chłopaka, który nie pasuje do brutalnej rzeczywistości, jednak ciągnie go czasami w "zakazane" rewiry) oraz Ireny (nauczycielki próbującej pomóc trudnej młodzieży). Te trzy głosy doskonale się uzupełniają, przedstawiając szerszą perspektywę i spojrzenie na świat widziany okiem dorosłego i dorastającej młodzieży. Autor doskonale pokazał, czego ludzie wtedy pragnęli, czego się bali, co ich bawiło, a co denerwowało.
Nie chcę wchodzić w szczegóły fabuły, aby nie psuć Wam przyjemności z lektury, ale podpowiem, że jest to opowieść o dorastaniu w miejscu, gdzie zasady dyktuje ulica i pas ojca, a za każdy błąd płaci się najwyższą cenę, jest to opowieść o poszukiwaniu siebie i swojego miejsca na ziemi, jest to opowieść o braterskiej miłości i poświęceniu, które czasami przysparza więcej kłopotów i strat niż zysków, o zagubieniu, buncie i desperackiej próbie przetrwania w niesprzyjających czasach.
Autor doskonale wykreował swoje postacie, szczególnie dorastającą młodzież. Są oni boleśnie prawdziwi, obdarzeni autentycznymi emocjami, marzący o lepszej przyszłości z wiarą i nadzieją patrzący w przyszłość. Potykają się i upadają, ale zawsze prą do przodu z podniesioną głową.
Relacja pomiędzy Joanną a jej bratem to absolutne serce tej powieści- z jednej strony bezwzględny świat bandyckich porachunków, z drugiej-  niesamowity parasol ochronny, jaki brat roztacza nad młodszą siostrą. Ta dynamika między nimi potrafi autentycznie wzruszyć. Niejednokrotnie musiałam sięgnąć po chusteczkę.
Podobało mi się również pokazanie lojalności między grupą- chociaż zasady panujące wśród gitowców są bezwzględne i brutalne, to lojalność tych chłopaków wobec siebie ma w sobie coś fascynującego. 

Książkę czyta się doskonale. Tak jak wspomniałam wyżej, naprzemienna narracja postaci pokazuje cały wachlarz emocji, które udzielają się czytelnikowi. Trudno jest odłożyć książkę na bok, szczególnie w momentach wielkich przewrotów, nie tylko tych politycznych, ale  i tych w życiu bohaterów- jest ich wiele i każdy wywołuje olbrzymie emocje.

Niesamowicie się cieszę, że mogłam poznać tę historię. W zalewie podobnych do siebie, powtarzalnych powieści, "Git-Mana" okazuje się dla mnie prawdziwym, literackim odkryciem. To jedna z tych historii, które zostawiają w człowieku ślad, nie pozwalają o sobie zapomnieć. Jeżeli szukacie czegoś autentycznego i poruszającego,  nie zastanawiajcie się ani chwili. Fajny klimat, ciekawa historia. Każdy w tej książce znajdzie coś dla siebie.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Git-Mana" to książka, która zostaje w głowie na długo po przewróceniu ostatniej strony. Jeśli lubicie świetnie napisanych bohaterów i klimat, w który wsiąka się od pierwszego zdania, będziecie zachwyceni tak jak ja.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi.

czwartek, 25 czerwca 2026

(50/26). JOGA W DOMU. ĆWICZENIA DLA KAŻDEGO

 
    Tytuł oryginału: Anatomy of Yoga for Beginners

    Autor: Lisa Purcell

    Tłumaczenie: Katarzyna Drozdoń

    Wydawnictwo (na rynku polskim): Wydawnicywo RM

    Gatunek: Poradnik, Edukacja

    Liczba stron: 160

    Data premiery (na rynku polskim): 02. 09. 2026

 *Google

    Lisa Purcelli brak informacji

    Kompletny przewodnik po jodze i medytacji, dzięki któremu ukoisz swój umysł, odciążysz kręgosłup i pobudzisz ciało

Joga – sięgająca swoją tradycją tysiące lat wstecz – to nie tylko aktywność fizyczna. O jej zaletach dla umysłu i psychiki nie trzeba nikogo przekonywać. Dodatkowym jej atutem jest to, że możesz praktykować ją w domu, nawet na niewielkiej przestrzeni.
"Joga w domu..." to znakomite wprowadzenie do praktyki jogi dla osób, które nigdy nie miały z nią styczności – od podstaw, opisu sprzętów i ruchów dłoni, przez najprostsze asany i techniki oddechowe, aż po wymagające pozycje, które usatysfakcjonują również osoby zaawansowane w praktyce.
Opisy zostały wzbogacone niezwykłym materiałem ilustracyjnym – możesz zobaczyć, które grupy mięśni wzmacniasz lub rozciągasz w danej pozycji. Dodatkowo w poradniku zamieszczono praktyczne wskazówki, które umożliwią ci doskonalenie każdej pozycji, stopniowanie trudności jej wykonania i pracę nad konkretnymi obszarami swojego ciała. 
Dzięki tej książce:
• wzmocnisz swoje ciało i psychikę,
• zredukujesz stres, odzyskasz siłę i energię,
• pozbędziesz się bólu pleców i zwiększysz elastyczność swojego ciała.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

     Dzień dobry serdeczne! Czytacie poradniki, stosujecie zawarte w nich rady, podążacie za wskazówkami, które w sobie niosą? Ja od czasu do czasu lubię sięgnąć po fachowy poradnik, który zainspiruje do zmian i przy tym przyniesie wymierne korzyści dla mnie samej. Tym razem wybór padł na "Joga w domu...." autorstwa Lisy Purcell, tym bardziej że jogą interesuję się od lat i naprawdę chciałabym zacząć ją praktykować nie tylko w zaciszu domowym, gdy nikt nie patrzy, ale i w szerszym gronie, choć ciągle brakuje mi odwagi, by wyjść do ludzi i pokazać im co już potrafię.
W tym opracowaniu znajdziecie solidną porcję wiedzy i w moim odczuciu nadaje się zarówno dla osób chcących rozpocząć swoją przygodę z jogą, jak i dla tych, które już jakiś czas praktykują. Pomaga zweryfikować swoje nawyki w wykonywaniu poszczególnych asan, ustabilizować wiedzę, dowiedzieć się jak poszczególne asany wpływają na nasz organizm, jak reagują poszczególne partie mięśni na wykonywane ćwiczenia.
Ten poradnik zaskoczył mnie i jestem przekonana, że zaskoczy także Was wiele razy i otworzy oczy na rzeczy, które pomogą naszemu samopoczuciu- wewnętrznemu i zewnętrznemu.

Książka podzielona jest na siedem przejrzystych części, zaczynając od podstaw, w których dowiemy się, jak i gdzie zacząć praktykować jogę, jaki sprzęt jest wymagany, a co jest totalnie zbędne. Następnym krokiem jest poznanie "języka jogi"- w tym podrozdziale dowiemy się między innymi o tym, czym jest: asana, ajurweda, bandha czy czakra- znajdziecie tu opis każdej z siedmiu czakr i dowiecie się, za co jest ona odpowiedzialna, oraz wiele, wiele innych. Kolejnym krokiem jest nauka poprawnego oddechu, a także podstawowych gestów dłoni. Na końcu tego rozdziału znajdziecie dokładną grafikę i opis każdego z mięśni. Kolejne rozdziały to:
* Pozycje stojące- które zazwyczaj wykonuje się na początku treningu. Dokładny opis każdej z pozycji, krok po kroku przeprowadzający przez dane ćwiczenie, wyjaśniający, który mięsień właśnie pracuje
* Skłony do przodu i wygięcia do tyłu- jedne z ważniejszych pozycji jogi, które zapewniają dużą różnorodność w wersjach stojących i siedzących. Te pozycje zbawiennie przyczyniają się do zniesienia napięć w kręgosłupie, rozciągają mięśnie pleców i ud. Dla mnie osobiście jest to zbawienna grupa ćwiczeń. Tak jak w poprzednim rozdziale grafiki pokazują, które mięśnie są zaangażowane w ćwiczenia i każda pozycja wytłumaczona jest krok po kroku, każda partia mięśni jest dokładnie opisana.
* Pozycje siedzące i skręty- które poprawiają przepływy krwi i wspierają funkcje układu nerwowego. Doskonale oferują stabilność, właściwe ustawienie kręgosłupa, miednicy i bioder, dając miejsce na ćwiczenia oddechowe.
* Pozycje wzmacniające ramiona i odwrócone- Doskonałe pozycje zapobiegające rozwojowi między innymi osteoporozy, poprawiające zdrowie tkanek, poprawiające układ limfatyczny czy krwionośny.
* Sekwencje jogi- to ciąg pozycji, między którymi przechodzi się płynnie. Osoby dopiero zaczynające przygodę z jogą powinny zacząć od poznania pojedynczych asan.
W tym rozdziale dowiecie się jak połączyć  poszczególne pozycje, by płynnie przechodzić pomiędzy nimi, tworząc nieskończone kombinacje.
* Aneks- tutaj znajdziecie słownik mięśni, a także indeks nazw poszczególnych pozycji. 
Książka zawiera mnóstwo dokładnych zdjęć i szczegółowych opisów ilustrujących poprawne wykonywanie około 55 pozycji

Bardzo się cieszę, że trafiłam na tę książkę. Naprawdę warto po nią sięgnąć, ja na pewno jeszcze nie raz do niej wrócę. 
Ponownie powtórzę, że będzie ona idealna dla osób zaczynających dopiero swą drogę  w walce o zdrowie i dobre samopoczucie, będzie również doskonałym motywatorem dla tych, którzy na tej drodze są już długo, ale zaczyna im brakować energii i samozaparcia do dalszej wędrówki. Autorka poda pomocną dłoń i pokaże, że wytrwałość i konsekwencja naprawdę przynosi zaskakujące wyniki.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Uprawianie jogi prowadzi do fizycznego zdrowia i dobrego samopoczucia. Prezentowana książka wprowadza w jej tajniki. Podpowiada, od czego zacząć i w jaki sposób ćwiczyć jogę w domu.
Wsłuchaj się w swoje ciało. Zaopiekuj się nim.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję portalowi Na kanapie.

poniedziałek, 22 czerwca 2026

(49/26). PRAWIE JUTRO

 
                                                   **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Iwona Klimczak

    Wydawnictwo: IKA. Iwona Klimczak

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 300

    Data premiery: 10. 06. 2026

 *Google

    Iwona Klimczak brak informacji.

    Zaciszna wieś, dom odziedziczony po babci, szczęśliwe życie z Patrykiem… Marzenia Amelii zaczynają się spełniać. Los bywa jednak przewrotny. Uczucie Amelii i Patryka zostaje wystawione na próbę, gdy wsi pojawia się tajemnicza kobieta. Kim jest i co zamierza?
By planować przyszłość, trzeba pozamykać sprawy z przeszłości.
Niespodziewane spotkanie przy rodzinnym grobowcu zmusza Amelię do ponownego zmierzenia się z bolesną historią jej rodziny. Czy uda się odnaleźć wszystkie odpowiedzi?
W tle Ustronie – spokojna wieś pod Łodzią, skrywająca wiele tajemnic. Jedna z nich sprawi, że Amelia znajdzie się w poważnym niebezpieczeństwie.
"Prawie jutro" to poruszająca opowieść o miłości, która daje siłę, o przeszłości, która domaga się rozliczenia, i o przyszłości, którą kształtuje się dzisiaj.
Poznaj dalsze losy bohaterów znanych z "Kiedyś jest teraz" i odkryj tajemnice, które na zawsze zmienią ich życie.
(Opis wydawcy.Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z kontynuacją, na którą bardzo czekałam, a zarazem moim cudownym patronatem medialnym, który już jakiś czas temu zajął wyjątkowe miejsce w moim sercu. Znacie już pierwszą część, czyli "Kiedyś jest teraz"? 
Jeśli nie to możecie zacząć przygodę z bohaterami z Ustronia od tej części, ale zaznaczę, że warto znać wcześniejsze losy postaci, by się nie pogubić i mieć pełen obraz wydarzeń i sytuacji, które ich spotkały w przeszłości i doprowadziły do miejsca, w którym znajdują się obecnie. Tym bardziej że wiele wątków z poprzedniej części znajdzie tu swój finał.

 "Prawie jutro" to wielowątkowa, poprowadzona w bardzo ciepły, przyjemny i naturalny sposób, opowieść o zwyczajnym życiu, o rodzinie i jej bolesnych tajemnicach, o miłości która jest świeża, nowa- jeszcze niepewna swego. Jest to opowieść o tajemnicach z przeszłości o konfrontacji z prawdą, która niejednokrotnie wygląda inaczej, niż nam się wydaje, o wątpliwościach, ale i nadziei.
Jest to także historia o budowaniu swojego miejsca na ziemi, przypominająca o tym, że żeby iść do przodu i otworzyć kolejne drzwi, trzeba zamknąć te, przez które już przeszliśmy, zaznać wewnętrznego spokoju, żeby nigdy się nie poddawać i zawsze ufać swojemu wewnętrznemu głosowi.

Autorka z olbrzymią empatią i wielkim wyczuciem opisuje emocje i wątpliwości, które towarzyszą codzienności naszych głównych postaci. Obydwoje oni muszą zmierzyć się z demonami przeszłości, emocjami po odejściu kogoś bliskiego, kogoś, kogo kochało się całym sercem, a okazało się, że to, co wydawało się nam mocne, stałe i niezniszczalne, było tylko ułudą i niczym ważnym dla drugiego człowieka.
W "Prawie jutro" poruszonych jest kilka trudnych tematów. Tak jak poprzednio przewija się tu też temat trudnych decyzji i wyborów oraz relacji z dorosłymi dziećmi. Pojawia się niepewność i zazdrość, knucie przez osoby postronne, mimo to bohaterowie z wielką determinacją dążą do celu mimo przeciwności losu, wyciągają wnioski z porażek i nie poddają się.  
I choć to wszystko to trudne tematy, to pani Iwona tak nimi operuje, że nas nie przytłaczają, nie sprawiają, że książka staje się ciężka w odbiorze, bo jest wręcz przeciwnie, dzięki nim ta historia staje się niezwykle autentyczna i poruszająca, dając przy tym sporo tematów do przemyśleń i refleksji. 
Wzrusza, podnosi na duchu, napawa serce nadzieją.

Autorka fantastycznie wykreowała swoich bohaterów, zbytnio ich nie romantyzując, obdarzyła ich "zwykłymi, codziennymi" problemami, dzięki temu łatwiej jest ich zrozumieć, "wejść" w ich buty i zrozumieć motywy i emocje, które nimi kierują, kibicować im i trzymać kciuki za nich, zwyczajnie polubić i odnieść wrażenie, że są nam bliscy. Są oni pięknie ukształtowani i poprowadzeni. Nikt tu nie jest zbędny, każdy wiele wnosi do tej historii.
Akcja powieści nie goni na złamanie karku, ale potrafi zaskoczyć. Kryminalny wątek skradł moje serce, przyprawił o szybsze jego bicie, jego rozwiązanie może nie zaskakuje, ale mimo to ma w sobie "to coś".
Dzięki barwnym i szczegółowym opisom możemy poczuć pełną piersią klimat nie tylko samej historii, ale i miejsca, w którym ta akcja się toczy. Jest to powieść, która przenosi nas do malutkiej, spokojnej wsi, która otula pięknem krajobrazu, uspokaja szumem drzew, zapachem kwiatów i historią, która budzi emocje. Napisana bardzo ładnym plastycznym językiem, sprawi, że na chwilę oderwiecie się od rzeczywistości, przeniesiecie się w myślach do tego urokliwego zakątka... Dajcie się ponieść wyobraźni...

"Prawie jutro" to już czwarta książka, która wyszła spod pióra pani Iwony, i ponownie jest to historia, którą chce się delektować przez długi czas, jednak wciąga ona tak bardzo, że nim się obejrzycie, będziecie już kończyć...
Jestem dumna z tego, że mogę patronować tej historii. Dziękuję za ponowne zaufanie.

Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Piękna, otulająca ciepłem powieść, która chwilami rozczuli, ale i rozbawi, dając iskierkę nadziei, że wszystko się poukłada. "Prawie jutro" to historia, która otuliła mnie ciepłem i skradła moje serce od pierwszej strony. Tego życzę także Wam...

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny i możliwość patronowania tej historii serdecznie dziękuję Autorce.

czwartek, 18 czerwca 2026

(48/26). LISTA

 
    Tytuł oryginału: The List

    Autor: Yomi Adegoke

     Tłumaczenie: Olga Kwiecień

     Wydawnictwo (na rynku polskim): Sploty 

    Gatunek: Thriller psychologiczny

    Liczba stron: 354

     Data premiery (na rynku polskim): 08. 09. 2026

 *Google

    Yomi Adegoke brak informacji.

    Ola Olajlide spogląda w przyszłość z radością. Jest szczęśliwie zakochaną, piękną i ambitną kobietą. Przygotowuje się do ślubu z miłością swojego życia. Michael Korantenga uwielbia swoją narzeczoną i zrobiłby dla niej wszystko. Oboje są uważani za idealną parę.
Do bajkowego wesela pozostaje mniej niż miesiąc. Michael właśnie zaczyna pracę w CuRated. Zdobycie posady w tym miejscu było ogromnym osiągnięciem. Jego radość z nowego stanowiska kończy się w chwili, gdy klika link do Twittera i otwiera stronę użytkownika @_the_list. Znajduje tam udostępnioną anonimowo listę drapieżców seksualnych. Na niej widnieje jego imię i miejsce pracy. Nie wiadomo, kto go oskarża. Ale na pewno chodzi o niego: nikt inny w CuRated nie nosi tego imienia. I chociaż Michael wie, że jest niewinny, wpada w panikę.
Anonimowe oskarżenie ma ogromną moc. Ola zaczyna powątpiewać w niewinność ukochanego. W plątaninie kłamstw i sekretów granica pomiędzy światem wirtualnym a rzeczywistym staje się coraz bardziej niejasna i niebezpieczna
Czy Michael na pewno jest niewinny? Kto i dlaczego stworzył tę listę?
(Opis wydawcy: Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z dość ciekawym debiutem, który idealnie opisuje dzisiejszy świat, gdzie bardziej liczy się klikalność niż drugi człowiek. Historia ta pokazuje, jak bardzo zatracamy się w internetowym świecie, jak bardzo kolorujemy i pudrujemy swoje życie, jak uciekamy w kłamstwo, by zdobyć więcej polubień, wyświetleń i wykręcić zasięgi, jaki negatywny wpływ na nasze życie mają socjal media, jak bardzo nie umiemy już ze sobą rozmawiać, a wystarczy rzucić w eter jedno zdanie, jedno oskarżenie, a lawina hejtu oskarżeń i gróźb rośnie w zastraszającym tempie. 

Zaskoczyła mnie ta opowieść. Spodziewałam się chyba czegoś innego, sądziłam, że będzie to historia o życiu na świeczniku, ciągłej obserwacji, o stracie i wielkich niewyjaśnionych tajemnicach i godzeniu się z tym, co nieuchronne. W życiu nie wpadłabym na to, że pod tą enigmatyczną okładką kryje się tak, gęsty od emocji psychologiczny thriller, i to nie z jednym, nie z dwoma, ale nawet i trzema dnami, a każde z nich  tylko potwierdza stare dobre powiedzenie, że każdy z nas nosi maski i nie zawsze jest tym, za kogo się podaje, a jego serce i dusza skrywa niejedne tajemnice. Jest to także opowieść poszukiwaniu nawet najgorszej prawdy i jej nazwaniu, o oddzielaniu jej od kłamstw i niedopowiedzeń, o próbie wybaczenia i poukładania sobie życia na nowo po spektakularnym upadku.
Opowieść zaczyna się od zwyczajnej imprezy, nowej pracy i przygotowań do baśniowego i mocno wyczekiwanego ślubu sezonu. Pojawia się tajemnicza lista sek*ualnych drapieżców a na niej nazwisko przyszłego pana młodego, lista w zastraszającym tempie rozlewa się po Internecie, a decyzja o odwołaniu ślubu zaczyna wisieć na przysłowiowym na włosku... a dalej, dalej atmosfera się tylko zagęszcza, staje się coraz bardziej napięta i powoduje, że nie sposób odłożyć książki przed zakończeniem lektury, chęć poznania coraz mroczniejszych tajemnic, próba ich zrozumienia, a nawet pewnego rodzaju rozgrzeszenia- szczególnie głównych postaci, sprawiła, że spędziłam z tą książkę cały wieczór i zarwałam pół nocy.
Nie będę spamować streszczeniami fabuły, bo opis wydawcy naprawdę sporo zdradza, ale napiszę, że Autorka zaserwowała mi istny emocjonalny rollercoaster i prawdziwą jazdę bez trzymanki. 
Książka wciąga i intryguje, napięcie zbudowane zostało świetnie- powoli, ale sukcesywnie zdradzając skrywane tajemnice, odsłaniając traumy oraz odkrywając cele i motywy, które kierują bohaterami, pokazując ich życie, które wygląda zupełnie inaczej niż to, które chcą nam pokazać poprzez swoje instagramowe konta. Emocje buzują od początku do końca, czekają tylko na kulminacyjny moment, by wybuchnąć całą swą mocą, a ten moment sprawi, że nie będziecie mogli wyjść z podziwu dla kunsztu, z jakim została ta powieść napisana i poprowadzona.
Fabuła zaskoczyła mnie wiele razy, Autorka genialnie potrafi wymieszać wątki, urywać snutą historię w najmniej spodziewanym momencie, by wrócić do niej ponownie kilka stron później, i znów porządnie wszystko wymieszać- kiedy już byłam pewna, że rozwiązałam zagadkę, pojawiał się kolejny trop, który totalnie burzył całą moją koncepcję.
Mroczny i duszący klimat powieści podsyca tylko atmosferę niepewności i obawy co do dalszych losów bohaterów. Postaci jest tutaj sporo. Genialnie wykreowanych i poprowadzonych. Są one niejednoznaczne, poranione niektóre wręcz wypaczone psychicznie. Niejednokrotnie odczuwałam złość, niedowierzanie i współczucie jednocześnie. Zakończenie to totalny sztos, takiego kierunku nie brałam w ogóle pod uwagę.

Na duży plus zasługują barwne opisy nigeryjskiej kultury, tradycji, strojów czy potraw (akcja całej książki dzieje się w Londynie). Autentycznie mnie te opisy zachwyciły, pobudziły wyobraźnię, i sprawiły, że sięgnęłam po książki przybliżające mi ten barwny kraj.
Bardzo się cieszę, że ta książka trafiła do mnie, pokazała mi ona, jak bardzo wystawiamy swoje życie na pokaz innym, zupełnie obcym ludziom, zatracamy i coraz bardziej przesuwamy realne granice, które z każdym kolejnym postem coraz bardziej się rozmywają. 

    Czy polecam?
Bardzo. Dość mroczna, gęsta od emocji idealna książka na jesienny wieczór, zostawiająca czytelnika z mnóstwem pytań i refleksji na temat tego, do czego jesteśmy zdolni, by zniszczyć drugiego człowieka, tylko dlatego, że "nadepnął on nam na odcisk".
Pytająca na głos "Czy warto?". 

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje wydawnictwu Sploty.

poniedziałek, 15 czerwca 2026

(47/26). DOMKI Z KART

 
    Autor: Anna Biel

    Wydawnictwo: Borgis

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 472

    Data premiery: 26. 09. 2025

 *Google

    Anna Biel z wykształcenia jest pedagogiem. Pasjonuje się psychologią, szczególnie współczesnymi metodami psychoterapii. Ponadto uwielbia podróże, poznawanie nowych kultur oraz ludzi i ich historii. Niniejsza książka jest jej debiutem literackim opartym na prawdziwych przeżyciach.
(Żrodło: Okładka książki)

    W jednym z bieszczadzkich pensjonatów spotykają się trzy kobiety, które dzieli prawie wszystko m.in. wiek, usposobienie, cele życiowe i marzenia. Mimo różnic, szybko się zaprzyjaźniają i wzajemnie wspierają po trudnych doświadczeniach. Dwie z nich uwikłane były w toksyczny związek z tym samym mężczyzną, charyzmatycznym Maciejem/Samuelem – księdzem nadal realizującym swoje powołanie.

Opowieść wciąga od pierwszych stron. Zbeletryzowanie tej niełatwej pod względem psychologicznym- i pewnie dla niektórych moralnym- historii było świetnym pomysłem na przedstawienie zdarzeń. 
Anna Biel z niezwykłą empatią i literackim wyczuciem zbudowała opowieść o sile kobiet, mechanizmach przemocy psychicznej i cienkiej granicy między wiarą a instytucją. Bez taniej sensacji, bez oskarżeń- za to z prawdą, która boli, ale też leczy.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z powieścią poruszającą bardzo trudny i dla wielu bardzo niewygodny temat, stawiającą pytanie, czy celibat w kościele katolickim ma sens i jak bardzo jest on sprzeczny z naturą człowieka. Co trzeba poświęcić i jak ułożyć sobie życie, by mieć ciastko i zjeść ciastko? Na jakich fundamentach budować relacje i przyszłość z drugim człowiekiem by nie okazała się ona właśnie takim domkiem z kart, który runie przy najmniejszym podmuchu wiatru? 
Warto zaznaczyć, że "Domki z kart" to debiut, oparty na autentycznych wydarzeniach i dlatego dość trudno jest mi tę powieść, ocenić i, mimo że jest to historia, która zmusiła mnie do określenia własnego stanowiska, przyznać muszę, że nie doczytałam jej do końca, bo tak, jak polubiłam główne kobiece postacie, zrozumiałam ich postępowanie, potrzebę bycia kochanym i zauważonym to stanowisko Macieja vel Samuela totalnie mnie nie zainteresowało. Nijak nie mogłam się przekonać do tej postaci, choć wierzcie mi, naprawdę starałam się zrozumieć jego podejście do życia, motywy, którymi się kierował, ale jego samouwielbienie, egoizm i brak poczucia jakiejkolwiek winy tylko mnie drażnił.  
Autorka w swej powieści świetnie przybliżyła mechanizmy manipulacji i destrukcyjny wpływ toksycznych relacji na życie kobiet, które dały się zwieść autorytetowi osoby duchownej. Bardzo dobrze pokazuje proces wygaszania relacji-bez krzyków bez dram, ale ze stopniowym odsuwaniem się od "ukochanej", przedmiotowym traktowaniem, coraz dłuższych nieobecności, niedomówień i karania ciszą, wzbudzaniem poczucia winy i stopniowego odbierania pewności siebie 
Na pewno nie jest to książka, obok której przejdzie się obojętnie, na długi czas zostaje w pamięci.

"Domek z kart" to złożona historia, emocjonująca, smutna, a zarazem piękna, niezwykle poruszająca. Jest to opowieść o poszukiwaniu siebie w nowej rzeczywistości, o pragnieniu miłości, odpowiedzialności za innych, godzeniu się z losem, poszukiwaniu szczęścia w ulotnych chwilach.
Jest to mocna mieszanka, zostająca na długo w głowie, dająca sporo do myślenia, ale pokazująca, że czasami warto otworzyć się na nowe, odpuścić i "postawić się losowi okoniem", zacząć myśleć o sobie, i siebie stawiać na pierwszym miejscu, że mimo doznanych krzywd warto, jest zaufać drugiemu człowiekowi i dać sobie szansę na szczęście. 
Autorka pięknie podkreśla, że życie mamy tylko jedno i utkane jest ono wzlotami i upadkami, zdradą i namiętną miłością, śmiechem i łzami, i jak bardzo ważne jest, by z tego życia czerpać garściami, łapać każdy promyk słońca i każdy okruszek szczęścia, bo t o z tego budujemy to, co, daje nam światło nadziei, gdy w życiu nastanie mrok.

Pomysł na fabułę bardzo odważny i wykorzystany w stu procentach. Książkę czyta się bardzo płynnie, polubiłam styl Autorki i postacie, które wykreowała (poza księdzem), zaintrygowała mnie i sprawiła, że niemal do końca nie chciałam odkładać tej historii na bok. Niejednokrotnie wzruszyła, ale wzburzyła. Zaserwowała mi cały wachlarz emocji. Ponownie podkreślę, że jest bardzo trudno przejść obok tej historii obojętnie. 
Dla mnie to bardzo udany i intrygujący debiut. Trzymam za Autorkę kciuki i liczę na kolejne historie.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Domki z kart" to historia o życiu, które może się toczyć tuż obok nas. Niezwykle prawdziwa, poruszająca trudne, ale ważne tematy. 

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękujęwydawnictwu Borgis.