poniedziałek, 22 czerwca 2026

(49/26). PRAWIE JUTRO

 
                                                   **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Iwona Klimczak

    Wydawnictwo: IKA. Iwona Klimczak

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 300

    Data premiery: 10. 06. 2026

 *Google

    Iwona Klimczak brak informacji.

    Zaciszna wieś, dom odziedziczony po babci, szczęśliwe życie z Patrykiem… Marzenia Amelii zaczynają się spełniać. Los bywa jednak przewrotny. Uczucie Amelii i Patryka zostaje wystawione na próbę, gdy wsi pojawia się tajemnicza kobieta. Kim jest i co zamierza?
By planować przyszłość, trzeba pozamykać sprawy z przeszłości.
Niespodziewane spotkanie przy rodzinnym grobowcu zmusza Amelię do ponownego zmierzenia się z bolesną historią jej rodziny. Czy uda się odnaleźć wszystkie odpowiedzi?
W tle Ustronie – spokojna wieś pod Łodzią, skrywająca wiele tajemnic. Jedna z nich sprawi, że Amelia znajdzie się w poważnym niebezpieczeństwie.
"Prawie jutro" to poruszająca opowieść o miłości, która daje siłę, o przeszłości, która domaga się rozliczenia, i o przyszłości, którą kształtuje się dzisiaj.
Poznaj dalsze losy bohaterów znanych z "Kiedyś jest teraz" i odkryj tajemnice, które na zawsze zmienią ich życie.
(Opis wydawcy.Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z kontynuacją, na którą bardzo czekałam, a zarazem moim cudownym patronatem medialnym, który już jakiś czas temu zajął wyjątkowe miejsce w moim sercu. Znacie już pierwszą część, czyli "Kiedyś jest teraz"? 
Jeśli nie to możecie zacząć przygodę z bohaterami z Ustronia od tej części, ale zaznaczę, że warto znać wcześniejsze losy postaci, by się nie pogubić i mieć pełen obraz wydarzeń i sytuacji, które ich spotkały w przeszłości i doprowadziły do miejsca, w którym znajdują się obecnie. Tym bardziej że wiele wątków z poprzedniej części znajdzie tu swój finał.

 "Prawie jutro" to wielowątkowa, poprowadzona w bardzo ciepły, przyjemny i naturalny sposób, opowieść o zwyczajnym życiu, o rodzinie i jej bolesnych tajemnicach, o miłości która jest świeża, nowa- jeszcze niepewna swego. Jest to opowieść o tajemnicach z przeszłości o konfrontacji z prawdą, która niejednokrotnie wygląda inaczej, niż nam się wydaje, o wątpliwościach, ale i nadziei.
Jest to także historia o budowaniu swojego miejsca na ziemi, przypominająca o tym, że żeby iść do przodu i otworzyć kolejne drzwi, trzeba zamknąć te, przez które już przeszliśmy, zaznać wewnętrznego spokoju, żeby nigdy się nie poddawać i zawsze ufać swojemu wewnętrznemu głosowi.

Autorka z olbrzymią empatią i wielkim wyczuciem opisuje emocje i wątpliwości, które towarzyszą codzienności naszych głównych postaci. Obydwoje oni muszą zmierzyć się z demonami przeszłości, emocjami po odejściu kogoś bliskiego, kogoś, kogo kochało się całym sercem, a okazało się, że to, co wydawało się nam mocne, stałe i niezniszczalne, było tylko ułudą i niczym ważnym dla drugiego człowieka.
W "Prawie jutro" poruszonych jest kilka trudnych tematów. Tak jak poprzednio przewija się tu też temat trudnych decyzji i wyborów oraz relacji z dorosłymi dziećmi. Pojawia się niepewność i zazdrość, knucie przez osoby postronne, mimo to bohaterowie z wielką determinacją dążą do celu mimo przeciwności losu, wyciągają wnioski z porażek i nie poddają się.  
I choć to wszystko to trudne tematy, to pani Iwona tak nimi operuje, że nas nie przytłaczają, nie sprawiają, że książka staje się ciężka w odbiorze, bo jest wręcz przeciwnie, dzięki nim ta historia staje się niezwykle autentyczna i poruszająca, dając przy tym sporo tematów do przemyśleń i refleksji. 
Wzrusza, podnosi na duchu, napawa serce nadzieją.

Autorka fantastycznie wykreowała swoich bohaterów, zbytnio ich nie romantyzując, obdarzyła ich "zwykłymi, codziennymi" problemami, dzięki temu łatwiej jest ich zrozumieć, "wejść" w ich buty i zrozumieć motywy i emocje, które nimi kierują, kibicować im i trzymać kciuki za nich, zwyczajnie polubić i odnieść wrażenie, że są nam bliscy. Są oni pięknie ukształtowani i poprowadzeni. Nikt tu nie jest zbędny, każdy wiele wnosi do tej historii.
Akcja powieści nie goni na złamanie karku, ale potrafi zaskoczyć. Kryminalny wątek skradł moje serce, przyprawił o szybsze jego bicie, jego rozwiązanie może nie zaskakuje, ale mimo to ma w sobie "to coś".
Dzięki barwnym i szczegółowym opisom możemy poczuć pełną piersią klimat nie tylko samej historii, ale i miejsca, w którym ta akcja się toczy. Jest to powieść, która przenosi nas do malutkiej, spokojnej wsi, która otula pięknem krajobrazu, uspokaja szumem drzew, zapachem kwiatów i historią, która budzi emocje. Napisana bardzo ładnym plastycznym językiem, sprawi, że na chwilę oderwiecie się od rzeczywistości, przeniesiecie się w myślach do tego urokliwego zakątka... Dajcie się ponieść wyobraźni...

"Prawie jutro" to już czwarta książka, która wyszła spod pióra pani Iwony, i ponownie jest to historia, którą chce się delektować przez długi czas, jednak wciąga ona tak bardzo, że nim się obejrzycie, będziecie już kończyć...
Jestem dumna z tego, że mogę patronować tej historii. Dziękuję za ponowne zaufanie.

Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Piękna, otulająca ciepłem powieść, która chwilami rozczuli, ale i rozbawi, dając iskierkę nadziei, że wszystko się poukłada. "Prawie jutro" to historia, która otuliła mnie ciepłem i skradła moje serce od pierwszej strony. Tego życzę także Wam...

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny i możliwość patronowania tej historii serdecznie dziękuję Autorce.

czwartek, 18 czerwca 2026

(48/26). LISTA

 
    Tytuł oryginału: The List

    Autor: Yomi Adegoke

     Tłumaczenie: Olga Kwiecień

     Wydawnictwo (na rynku polskim): Sploty 

    Gatunek: Thriller psychologiczny

    Liczba stron: 354

     Data premiery (na rynku polskim): 08. 09. 2026

 *Google

    Yomi Adegoke brak informacji.

    Ola Olajlide spogląda w przyszłość z radością. Jest szczęśliwie zakochaną, piękną i ambitną kobietą. Przygotowuje się do ślubu z miłością swojego życia. Michael Korantenga uwielbia swoją narzeczoną i zrobiłby dla niej wszystko. Oboje są uważani za idealną parę.
Do bajkowego wesela pozostaje mniej niż miesiąc. Michael właśnie zaczyna pracę w CuRated. Zdobycie posady w tym miejscu było ogromnym osiągnięciem. Jego radość z nowego stanowiska kończy się w chwili, gdy klika link do Twittera i otwiera stronę użytkownika @_the_list. Znajduje tam udostępnioną anonimowo listę drapieżców seksualnych. Na niej widnieje jego imię i miejsce pracy. Nie wiadomo, kto go oskarża. Ale na pewno chodzi o niego: nikt inny w CuRated nie nosi tego imienia. I chociaż Michael wie, że jest niewinny, wpada w panikę.
Anonimowe oskarżenie ma ogromną moc. Ola zaczyna powątpiewać w niewinność ukochanego. W plątaninie kłamstw i sekretów granica pomiędzy światem wirtualnym a rzeczywistym staje się coraz bardziej niejasna i niebezpieczna
Czy Michael na pewno jest niewinny? Kto i dlaczego stworzył tę listę?
(Opis wydawcy: Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z dość ciekawym debiutem, który idealnie opisuje dzisiejszy świat, gdzie bardziej liczy się klikalność niż drugi człowiek. Historia ta pokazuje, jak bardzo zatracamy się w internetowym świecie, jak bardzo kolorujemy i pudrujemy swoje życie, jak uciekamy w kłamstwo, by zdobyć więcej polubień, wyświetleń i wykręcić zasięgi, jaki negatywny wpływ na nasze życie mają socjal media, jak bardzo nie umiemy już ze sobą rozmawiać, a wystarczy rzucić w eter jedno zdanie, jedno oskarżenie, a lawina hejtu oskarżeń i gróźb rośnie w zastraszającym tempie. 

Zaskoczyła mnie ta opowieść. Spodziewałam się chyba czegoś innego, sądziłam, że będzie to historia o życiu na świeczniku, ciągłej obserwacji, o stracie i wielkich niewyjaśnionych tajemnicach i godzeniu się z tym, co nieuchronne. W życiu nie wpadłabym na to, że pod tą enigmatyczną okładką kryje się tak, gęsty od emocji psychologiczny thriller, i to nie z jednym, nie z dwoma, ale nawet i trzema dnami, a każde z nich  tylko potwierdza stare dobre powiedzenie, że każdy z nas nosi maski i nie zawsze jest tym, za kogo się podaje, a jego serce i dusza skrywa niejedne tajemnice. Jest to także opowieść poszukiwaniu nawet najgorszej prawdy i jej nazwaniu, o oddzielaniu jej od kłamstw i niedopowiedzeń, o próbie wybaczenia i poukładania sobie życia na nowo po spektakularnym upadku.
Opowieść zaczyna się od zwyczajnej imprezy, nowej pracy i przygotowań do baśniowego i mocno wyczekiwanego ślubu sezonu. Pojawia się tajemnicza lista sek*ualnych drapieżców a na niej nazwisko przyszłego pana młodego, lista w zastraszającym tempie rozlewa się po Internecie, a decyzja o odwołaniu ślubu zaczyna wisieć na przysłowiowym na włosku... a dalej, dalej atmosfera się tylko zagęszcza, staje się coraz bardziej napięta i powoduje, że nie sposób odłożyć książki przed zakończeniem lektury, chęć poznania coraz mroczniejszych tajemnic, próba ich zrozumienia, a nawet pewnego rodzaju rozgrzeszenia- szczególnie głównych postaci, sprawiła, że spędziłam z tą książkę cały wieczór i zarwałam pół nocy.
Nie będę spamować streszczeniami fabuły, bo opis wydawcy naprawdę sporo zdradza, ale napiszę, że Autorka zaserwowała mi istny emocjonalny rollercoaster i prawdziwą jazdę bez trzymanki. 
Książka wciąga i intryguje, napięcie zbudowane zostało świetnie- powoli, ale sukcesywnie zdradzając skrywane tajemnice, odsłaniając traumy oraz odkrywając cele i motywy, które kierują bohaterami, pokazując ich życie, które wygląda zupełnie inaczej niż to, które chcą nam pokazać poprzez swoje instagramowe konta. Emocje buzują od początku do końca, czekają tylko na kulminacyjny moment, by wybuchnąć całą swą mocą, a ten moment sprawi, że nie będziecie mogli wyjść z podziwu dla kunsztu, z jakim została ta powieść napisana i poprowadzona.
Fabuła zaskoczyła mnie wiele razy, Autorka genialnie potrafi wymieszać wątki, urywać snutą historię w najmniej spodziewanym momencie, by wrócić do niej ponownie kilka stron później, i znów porządnie wszystko wymieszać- kiedy już byłam pewna, że rozwiązałam zagadkę, pojawiał się kolejny trop, który totalnie burzył całą moją koncepcję.
Mroczny i duszący klimat powieści podsyca tylko atmosferę niepewności i obawy co do dalszych losów bohaterów. Postaci jest tutaj sporo. Genialnie wykreowanych i poprowadzonych. Są one niejednoznaczne, poranione niektóre wręcz wypaczone psychicznie. Niejednokrotnie odczuwałam złość, niedowierzanie i współczucie jednocześnie. Zakończenie to totalny sztos, takiego kierunku nie brałam w ogóle pod uwagę.

Na duży plus zasługują barwne opisy nigeryjskiej kultury, tradycji, strojów czy potraw (akcja całej książki dzieje się w Londynie). Autentycznie mnie te opisy zachwyciły, pobudziły wyobraźnię, i sprawiły, że sięgnęłam po książki przybliżające mi ten barwny kraj.
Bardzo się cieszę, że ta książka trafiła do mnie, pokazała mi ona, jak bardzo wystawiamy swoje życie na pokaz innym, zupełnie obcym ludziom, zatracamy i coraz bardziej przesuwamy realne granice, które z każdym kolejnym postem coraz bardziej się rozmywają. 

    Czy polecam?
Bardzo. Dość mroczna, gęsta od emocji idealna książka na jesienny wieczór, zostawiająca czytelnika z mnóstwem pytań i refleksji na temat tego, do czego jesteśmy zdolni, by zniszczyć drugiego człowieka, tylko dlatego, że "nadepnął on nam na odcisk".
Pytająca na głos "Czy warto?". 

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje wydawnictwu Sploty.

poniedziałek, 15 czerwca 2026

(47/26). DOMKI Z KART

 
    Autor: Anna Biel

    Wydawnictwo: Borgis

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 472

    Data premiery: 26. 09. 2025

 *Google

    Anna Biel z wykształcenia jest pedagogiem. Pasjonuje się psychologią, szczególnie współczesnymi metodami psychoterapii. Ponadto uwielbia podróże, poznawanie nowych kultur oraz ludzi i ich historii. Niniejsza książka jest jej debiutem literackim opartym na prawdziwych przeżyciach.
(Żrodło: Okładka książki)

    W jednym z bieszczadzkich pensjonatów spotykają się trzy kobiety, które dzieli prawie wszystko m.in. wiek, usposobienie, cele życiowe i marzenia. Mimo różnic, szybko się zaprzyjaźniają i wzajemnie wspierają po trudnych doświadczeniach. Dwie z nich uwikłane były w toksyczny związek z tym samym mężczyzną, charyzmatycznym Maciejem/Samuelem – księdzem nadal realizującym swoje powołanie.

Opowieść wciąga od pierwszych stron. Zbeletryzowanie tej niełatwej pod względem psychologicznym- i pewnie dla niektórych moralnym- historii było świetnym pomysłem na przedstawienie zdarzeń. 
Anna Biel z niezwykłą empatią i literackim wyczuciem zbudowała opowieść o sile kobiet, mechanizmach przemocy psychicznej i cienkiej granicy między wiarą a instytucją. Bez taniej sensacji, bez oskarżeń- za to z prawdą, która boli, ale też leczy.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z powieścią poruszającą bardzo trudny i dla wielu bardzo niewygodny temat, stawiającą pytanie, czy celibat w kościele katolickim ma sens i jak bardzo jest on sprzeczny z naturą człowieka. Co trzeba poświęcić i jak ułożyć sobie życie, by mieć ciastko i zjeść ciastko? Na jakich fundamentach budować relacje i przyszłość z drugim człowiekiem by nie okazała się ona właśnie takim domkiem z kart, który runie przy najmniejszym podmuchu wiatru? 
Warto zaznaczyć, że "Domki z kart" to debiut, oparty na autentycznych wydarzeniach i dlatego dość trudno jest mi tę powieść, ocenić i, mimo że jest to historia, która zmusiła mnie do określenia własnego stanowiska, przyznać muszę, że nie doczytałam jej do końca, bo tak, jak polubiłam główne kobiece postacie, zrozumiałam ich postępowanie, potrzebę bycia kochanym i zauważonym to stanowisko Macieja vel Samuela totalnie mnie nie zainteresowało. Nijak nie mogłam się przekonać do tej postaci, choć wierzcie mi, naprawdę starałam się zrozumieć jego podejście do życia, motywy, którymi się kierował, ale jego samouwielbienie, egoizm i brak poczucia jakiejkolwiek winy tylko mnie drażnił.  
Autorka w swej powieści świetnie przybliżyła mechanizmy manipulacji i destrukcyjny wpływ toksycznych relacji na życie kobiet, które dały się zwieść autorytetowi osoby duchownej. Bardzo dobrze pokazuje proces wygaszania relacji-bez krzyków bez dram, ale ze stopniowym odsuwaniem się od "ukochanej", przedmiotowym traktowaniem, coraz dłuższych nieobecności, niedomówień i karania ciszą, wzbudzaniem poczucia winy i stopniowego odbierania pewności siebie 
Na pewno nie jest to książka, obok której przejdzie się obojętnie, na długi czas zostaje w pamięci.

"Domek z kart" to złożona historia, emocjonująca, smutna, a zarazem piękna, niezwykle poruszająca. Jest to opowieść o poszukiwaniu siebie w nowej rzeczywistości, o pragnieniu miłości, odpowiedzialności za innych, godzeniu się z losem, poszukiwaniu szczęścia w ulotnych chwilach.
Jest to mocna mieszanka, zostająca na długo w głowie, dająca sporo do myślenia, ale pokazująca, że czasami warto otworzyć się na nowe, odpuścić i "postawić się losowi okoniem", zacząć myśleć o sobie, i siebie stawiać na pierwszym miejscu, że mimo doznanych krzywd warto, jest zaufać drugiemu człowiekowi i dać sobie szansę na szczęście. 
Autorka pięknie podkreśla, że życie mamy tylko jedno i utkane jest ono wzlotami i upadkami, zdradą i namiętną miłością, śmiechem i łzami, i jak bardzo ważne jest, by z tego życia czerpać garściami, łapać każdy promyk słońca i każdy okruszek szczęścia, bo t o z tego budujemy to, co, daje nam światło nadziei, gdy w życiu nastanie mrok.

Pomysł na fabułę bardzo odważny i wykorzystany w stu procentach. Książkę czyta się bardzo płynnie, polubiłam styl Autorki i postacie, które wykreowała (poza księdzem), zaintrygowała mnie i sprawiła, że niemal do końca nie chciałam odkładać tej historii na bok. Niejednokrotnie wzruszyła, ale wzburzyła. Zaserwowała mi cały wachlarz emocji. Ponownie podkreślę, że jest bardzo trudno przejść obok tej historii obojętnie. 
Dla mnie to bardzo udany i intrygujący debiut. Trzymam za Autorkę kciuki i liczę na kolejne historie.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Domki z kart" to historia o życiu, które może się toczyć tuż obok nas. Niezwykle prawdziwa, poruszająca trudne, ale ważne tematy. 

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękujęwydawnictwu Borgis.

środa, 10 czerwca 2026

(46/26). ZMOWA TAROTA

 
                                                 **PATRONAT MEDIALNY**

    Tytuł oryginału: Gli omicidi dei tarocchi

    Autor: Barbara Baraldi

    Tłumaczenie: Joanna Płuska

    Wydawnictwo (na rynku polskim): Wydawnictwo Letra

    Gatunek: Kryminał

    Liczba stron: 312

    Data premiery (na rynku polskim): 29. 05. 2026

 *Google

    Barbara Balardi włoska powieściopisarka i autorka scenariuszy komiksów z serii "Dylan Dog". Zadebiutowała thrillerem "La bambola dagli occhi di cristallo", wydanym także w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Międzynarodowe uznanie przyniosła jej seria o profilerce policyjnej Aurorze Scaviati, w której dotychczas  w imprincie Letra ukazały się: "Aurora w mroku" (2024), "Ukryty obserwator" (2024), "Ostatnia noc Aurory" (2024) oraz prequel "sezon pająków" (2022), a także inna książka autorki- "Ogień. Opowieść o Janis Joplin" (2024).
Powieści Baraldi, nagradzane i tłumaczone na wiele języków, łączą mroczną atmosferę thrillera z psychologiczną głębią i wyrazistymi bohaterami. 
(Źródło: Okładka książki)

    Triest, miasto ciche i pełne tajemnic, tym razem milczy ze strachu. Na miejscach dwóch brutalnych zbrodni policja znajduje karty tarota – Umiarkowanie i Koło Fortuny. Inspektor Emma Bellini wie, że nie jest to przypadek. Ślad prowadzi do jej siostry Mai, autorki talii kart, które znaleziono przy zamordowanych. Siostry od dawna nie mają ze sobą kontaktu, teraz jednak muszą dokonać konfrontacji.
Gdy pojawia się trzecia ofiara, a wraz z nią kolejna karta, zaczyna się wyścig z czasem. Emma musi zmierzyć się nie tylko z bezwzględnym mordercą, ale i z własną przeszłością. Tymczasem Maia wraca do tarota – być może jedynego klucza do rozwiązania zagadki.

Mroczny, hipnotyzujący kryminał, w którym logika ściera się z tym, co niewytłumaczalne, a każdy wybór może mieć śmiertelne konsekwencje.
(Opis wydawcy. Źródło opisu: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne!  Dziś przychodzę do Was z kolejnym patronatem medialnym, który towarzyszył mi przez ostatni czas. 
Jakiś czas temu pisałam o czterech tomach historii włoskiej profilerki policyjnej Aurory Scalviati ("Aurora w mroku", "Ukryty obserwator" i "Ostatnia noc Aurory" oraz moim patronacie medialnym "Łamacz kości") i z wielką ciekawością czekałam na kolejne książki tej włoskiej pisarki- i kiedy wydawnictwo Letra zapytało o patronat nad "Zmową tarota" z wielką radością przyjęłam tę propozycję, bo Barbara Baraldi zdecydowanie wpisała się w kanon moich ulubionych zagranicznych pisarek. 
Autorka w każdej swojej książce udowodniła, że nie wszystko jest takie, jak nam się wydaje na pierwszy rzut oka, a rozwiązanie nawet najtrudniejszej sprawy może się znajdować, w wydawałoby się nic nieznaczącym szczególe. Tym razem nie było inaczej, a sama wychodzę z założenia, że zaintrygować i sprawić by czytelnik przepadł w stworzonej przez siebie historii, nie jest łatwo i naprawdę trzeba w to umieć, ale w tym przypadku plan został wykonany w stu procentach i pani Barbara z doskonałego pomysłu stworzyła fabułę wciągającą i nieprzewidywalną, od której bardzo trudno jest się oderwać.

"Zmowa tarota" to rasowy włoski kryminał, w którym nie brakuje przemocy, zawiłego, ale i doskonale poprowadzonego śledztwa, podejrzeń i ślepych uliczek prowadzących donikąd, mroku i napięcia, drugiego, a nawet i trzeciego dna wydawałoby się błahej sytuacji. 
Jest to także opowieść o trudnych rodzinnych relacjach, żalu o przeszłość i skrywanych tajemnicach, jest to historia o potrzebie bycia akceptowanym i ucieczce od samotności oraz o marzeniach, które stają się siłą napędową do pokonywania największych trudności. Doskonale została tu pokazana relacja sióstr, które przez lata nie miały ze sobą kontaktu, i dopiero śledztwo, które prowadzi jedna z nich, zaczyna ponownie splatać ich losy. Zestawiając ze sobą tak dwa różne charaktery, pokazała jaką siłą i oparciem jest rodzina, choć czasami nie jest łatwo, zawsze warto dać sobie drugą szansę.
Bardzo podoba mi się tutaj motyw kart tarota, ma on realny wpływ na całą historię, nie jest tylko tłem, ale  jednym z bohaterów, który ma realny wpływ na końcowe wydarzenia.
Autorka przy pomocy doskonale wykreowanych postaci pokazuje, co ludzka psychika potrafi zrobić, by się obronić przed przyjęciem najgorszej prawdy. Na przykładzie skrajnie różnych postaci pokazuje, jak bardzo różnie możemy się zachowywać w podbramkowych sytuacjach. Genialnie oddane emocje, które udzielają się czytelnikowi już od pierwszych stron.
Akcja utrzymana jest w dość szybkim tempie, mocno zaskakuje, końcówka totalnie miażdży mózg, a retrospekcje stanowią przysłowiową ciszę przed burzą. Nie brakuje w tej opowieści znaków zapytania, autorka doskonale miesza wątki, wprowadza w uliczki, które prowadza do zaskakujących i wydawałoby się początkowo niepowiązanych ze sobą wydarzeń. Z łatwością potrafi wyprowadzić czytelnika na manowce, by po chwili zaskoczyć i zszokować. 
Emocje buzują od początku do końca, czekają tylko na kulminacyjny moment, by wybuchnąć całą swą mocą, a ten moment sprawi, że nie będziecie mogli wyjść z podziwu dla kunsztu, z jakim została ta powieść napisana.
Fabuła zaskoczyła mnie wiele razy, autorka miesza wątki, urywa wątek w najmniej spodziewanym momencie i znów porządnie wszystko wymieszać- kiedy już byłam pewna, że rozwiązałam zagadkę, pojawiał się kolejny plot twist, który totalnie burzył całą moją koncepcję dotyczącą mordercy, a już totalnym zaskoczeniem jest rozwiązanie sprawy, z którą mierzą się śledczy.

Historia jest mroczna, momentami strasznie brutalna, a jej klimat z każdą przewracaną stroną staje się bardziej duszący, podsycający niepewność co do dalszych losów postaci, które są niezwykle autentyczne. Są one niejednoznaczne, poranione, a kilka z nich totalnie wypaczonych psychicznie. Ich dusze przepełnione złem i chęcią zemsty, wzbudzają całą gamę uczuć i emocji. Niejednokrotnie odczuwałam złość, niedowierzanie i współczucie jednocześnie. Autorka genialnie pokazała, jak łatwo jest manipulować drugim człowiekiem, jak łatwo jest zmusić go do milczenia, jak łatwo jest pójść o ten jeden krok za daleko. 

Bardzo się cieszę, że poznałam tę historię i mam cichą nadzieję, że to jest początek nowej serii, bo dwie główne bohaterki zdecydowanie dają się lubić, choć są tak różne. Z chęcią poznałabym ich dalsze losy.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jeśli lubicie kryminały i thrillery, w których sporą rolę odgrywa ludzka psychika, będziecie tak jak ja zachwyceni. Idealna historia na długi i mroczny i ekscytujący wieczór. 


POLECAM...

Za możliwoścpatronowania tej wyjątkowej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu LETRA.

poniedziałek, 8 czerwca 2026

(45/26). HAJER W HIMALAJACH

 
    Autor: Mieczysław Bieniek

    Wydawnictwo: Annapurna

    Gatunek: Podróżnicza, Reportaż

    Liczba stron: 256

    Data premiery: 2026 (data przybliżona)

 
 *Google

    Mieczysław Bieniek Urodzony w 1956 r. w Katowicach. Były górnik, który po ciężkim wypadku rozstał się z kopalnią i rozpoczął nowy, podróżniczy etap w swoim życiu. Ceniony prelegent, autor dwóch książek. 
Od 1971 roku, po ukończeniu technikum górniczego, pracuje jako górnik dołowy w kopalni KWK Wieczorek. Udziela się także jako ratownik górniczy. W sumie w górnictwie przepracował 27 lat. Za swoje osiągnięcia dla górnictwa został odznaczony m.in. dwukrotnie Złotym Krzyżem Zasługi.
W 2000 roku uległ ciężkiemu wypadkowi górniczemu, w wyniku którego stracił wzrok w jednym oku. Oznacza to też koniec pracy na kopalni.
W ramach swoistej terapii psychicznej wyruszył w świat. Najpierw do Indii, potem do kolejnych krajów azjatyckich, afrykańskich i Ameryki Południowej. W sumie odwiedził kilkadziesiąt krajów na czterech kontynentach. Z czasem wypracował własny styl podróżowania, w którym szczególnie ceni sobie docieranie do trudnodostępnych miejsc i celów, rzadko odwiedzanych przez brać podróżniczą. 
W 2006 roku na swoje 50. urodziny wyruszył w kilkumiesięczną podróż lądową do Dalajlamy w Indiach. W końcowej części tej drogi towarzyszy mu filmowiec Paweł Wysoczański. Z nakręconych materiałów powstał film dokumentalny „W drodze”. W 2010 roku Bieniek wydał swoją pierwszą książkę „Hajer jedzie do Dalajlamy”, będącej opisem zarówno całej wędrówki do Dalajlamy, jak i wielu przygód z dzieciństwa, życia dorosłego, a przede wszystkim z innych podróży azjatyckich. 
Mieczysław Bieniek z pasją para się fotografią, robi też amatorskie filmy ze swoich podróży. 
(Źródło informacji: Portal Lubimy czytać.)

    Hajer w krainie chmur. Tam, gdzie czas płynie inaczej.
Wielkie góry to nie tylko wysokość to przede wszystkim wyzwania i przygody, które czekają na tych, którzy mają odwagę zboczyć z utartego szlaku. Mieczysław "Hajer" Bieniek z właściwym sobie animuszem zapędza się w najdalsze zakątki górskich bezdroży, udowadniając, że tam, gdzie kończy się mapa, zaczynają się najlepsze historie.

W tej podróży Hajer zabierze Cię do indyjskiego Ladakhu i w surowy świat wokół masywu Annapurny. To wyprawa w miejsca, gdzie:
Ludzie wciąż żyją w rytmie natury, jakby czas zatrzymał się setki lat temu.
Górskie bezdroża zmuszają do szukania najbardziej niespodziewanych rozwiązań.
Klejnoty przyrody zapierają dech w piersiach nawet tak doświadczonemu podróżnikowi.

Śląskie serce w obiektywie
Książka jest bogato ilustrowana sugestywnymi i urzekającymi fotogra-fiami autora, które pozwalają niemal poczuć mroźne górskie powietrze i dostrzec każdy szczegół surowego krajobrazu. Te kadry to intymny zapis spotkań z ludźmi i naturą, które zostają pod powiekami na długo po zamknięciu książki.
Relacje z wyprawy przeplatają się tu z osobistymi wspomnieniami z dzie-ciństwa i ciężkiej pracy na kopalni. To właśnie te powroty do korzeni nadają jego opowieściom niezwykłej głębi i autentyczności.

Daj się porwać niezwykłym obrazom i ruszaj na szlak. Twoim przewodnikiem będzie niezawodny Hajer!
(Opis wydawcy. Źródło opisu: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Zaglądając na mój blog, dobrze już wiecie, jak bardzo cenię sobie książki podróżnicze, a jeśli dotyczą one szeroko pojętych gór i moich ukochanych Indii, to jestem totalnie zachwycona i "kupiona" od pierwszych stron. Nie inaczej jest w przypadku "Hajera w Himalajach" bo jest to intrygujące połączenie książki podróżniczej, reportażu i osobistego pamiętnika, w którym z jednej strony otrzymujemy ogromną dawkę wiedzy na tematy polityczne, geograficzne, kulturalne, obyczajowe itp. a z drugiej możemy przeczytać, jak w tym środowisku funkcjonuje osoba z zewnątrz, osoba wychowana w innej kulturze, osoba o innej mentalności, religii, etyce i światopoglądzie. Niesamowite zderzenie dwóch różnych światów, kontrasty, różnice czasami podobieństwa i dzięki temu książka wciąga, fascynuje, wywołuje emocje i zmusza do spojrzenia na niektóre sprawy pod innym kątem, "otwierając" głowę na inność.  
Bohaterem tej książki jest nie tylko słynna góra, która jest marzeniem niejednego człowieka, ale przede wszystkim ludność zamieszkująca u jej podnóży w tak trudnych,  niewidocznych i niedostępnych dla turystycznego oka miejsc. Autor opisuje ludzi zwyczajnych, zabiera nas na wieś, do miasta i w miejsca zupełnie odcięte od cywilizacji, gdzie życie nadal toczy się według praw, reguł i zwyczajów sprzed setek lat, pokazując życie tych ludzi z wyczuciem, fascynacją, ale i należnym szacunkiem. 

Barwne i lekkie opisy i mnóstwo zdjęć, które pokazuje nam pan Bieniek, pobudzają wyobraźnię, intrygują i pozwalają marzyć. Przy okazji jest podróż w głąb siebie, inspirująca do odkrycia w sobie duszy podróżnika,  pozwalająca sprawdzić naszą wytrzymałość i to na ile nas byłoby stać w obliczu nieznanego. Wielokrotnie dałam się zaskoczyć, ale i nie raz poczułam pewnego rodzaju napięcie i niedowierzanie, szczególnie przy działających na wyobraźnię opisach np. podróż z wojskowymi i konsekwencje jednej błędnej decyzji.
Zdjęcia, które tu znajdziecie, odzwierciedlają wyjątkowość i różnorodność, ale przede wszystkim piękno i nietuzinkowość tego regionu, ludzi i ich zwyczajów, wierzeń i tradycji.
Książkę czytało mi się fantastycznie. Jest mega wciągająca, a Autor bardzo przyjemnie pisze o spełnianiu swych największych marzeń, o ich konfrontacji z rzeczywistością. Jest to fascynująca, zabawna, momentami autentycznie przerażająca relacja z największej przygody życia, a przy okazji niezła lekcja przetrwania w ekstremalnych warunkach. Zawierająca w sobie mnóstwo ciekawostek i anegdot, nie tylko z przygotowań do samej podróży, ale i ciepłych wspomnień z podróży już odbytych, jak i przeszłości oraz wspomnień z rodzinnego domu. Przy okazji pozdrawiam Autora, bo okazuje się, że jesteśmy "dzielnicowymi sąsiadami".

Książka podzielona jest na rozdziały, które są dość krótkie, ale bardzo treściwe. Informacje są przekazane w bardzo ciekawy i interesujący sposób, i dzięki temu przeczytanie tej książki nie zabiera wiele czasu.  
Bardzo się cieszę, że mogłam poznać kolejnego pisarza z mojego małego Hajmatu, tym bardziej że na półce czeka jeszcze inna książka.
 
    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Hajer w Himalajach" to wciągająca podróż opowiedziana niezwykle przyjaznym, barwnym i wciągającym językiem.

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Annapurna. 

środa, 3 czerwca 2026

(44/26). EPIKA- RAPSODIA NIEUMARŁYCH

 
                                              **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Michał Skrzypczak

    Wydawnictwo: Ridero, Selfpublishing

    Gatunek: Fantasy

    Liczba stron: 354

    Data premiery: 21. 05. 2026

 *Google

    Michał Skrzypczak  już jako dziecko zafascynowany literaturą piękną. Od podstawówki entuzjasta klawiatury, teraz wychodzi z cienia, aby opowiedzieć z dawna zapisane w pamięci komputera historie. Wielbiciel fantastyki, horroru, ale również filmów z nurtu tech-noir, postapo oraz gier komputerowych łączących okultyzm z technologią. Nie pogardzi ciężką muzyką metalową ani solidnym treningiem. Twierdzi, że pomysły przychodzą do niego z przestrzeni, a on je tylko skrupulatnie zapisuje.
(Źródło: Okładka książki)

    Okrutny reżim przetrwał. Nekrokracja zastąpiła dawny porządek. Technologia splata się z czarną magią. Otwierają się bramy do wynaturzonych rzeczywistości, a ich mroczni mieszkańcy coraz śmielej naruszają granice światła.
Nieumarli maszerują pod sztandarami nowych panów. Granice między życiem i śmiercią zacierają się z każdym dniem.
Chase – młody leśny elf brutalnie wcielony do armii – odkrywa w sobie moc, która może ocalić lub pogrzebać całe światy. Wraz z Lizą i tajemniczymi sojusznikami staje naprzeciw demonom, koszmarnym eksperymentom i sile stanowiącej fundament multiwersum.
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Przychodzę dziś do Was z kolejną fascynującą powieścią, którą mogłam objąć patronatem medialnym, a zarazem kontynuacją, na którą bardzo czekałam i niemiłosiernie byłam ciekawa, jak potoczyły się losy moich ulubionych postaci. Spodziewałam się, że tom II zostanie utrzymany na poziomie pierwszego, ale nie spodziewałam się, że to uniwersum tak się rozrosło i stało się jeszcze groźniejsze i mroczniejsze, a momentami wręcz przerażające.

W drugiej części pojawiają się dobrze znane już nam postacie, ale jest i sporo nowych. Znów mamy do czynienia z ludźmi, elfami, krasnalami, ogrami, cyborgami, demonami, które ciągle ewoluują i stają się coraz bardziej wyraziste i zaborcze, znów każda z ras chce "uczknąć" coś dla siebie z zamętu, który ogarnął świat i stać się władcą, przewodnikiem, a zarazem namiestnikiem innych. 
Świetnie połączony obraz świata, który powstał w wyobraźni Autora z brutalną historią, którą znamy z kart podręczników, sprawiło, że ta historia ponownie stała się dla mnie "nieodkładalna" i zrobiła na mnie takie wrażenie, że przez długi czas po jej skończeniu nie mogłam przestać o niej myśleć.
Nie będę streszczać fabuły, bo w tym przypadku się tyle dzieje, że chyba niemożliwe jest, by wybrać jeden przewodni wątek a każdy kolejny szczegół, który mogłabym przez przypadek zdradzić, łączy się z innymi, tworząc zawiłą całość, którą trudno opisać w kilku zdaniach. Wierzcie mi jednak, że opis wydawcy to czubek góry lodowej, bo dzieje się tu zdecydowanie więcej.

Sam styl Autora jest płynny, Autor ponownie odnalazł się w kreowaniu ciężkiej atmosfery zagrożenia i niepewności, nie popadał w sprzeczności, doskonale rozmieszcza punkty zwrotne, które są mroczne, tajemnicze, ciekawe i bardzo zaskakujące, momentami mocno krwawe, a równocześnie humor, który tu się pojawia, idealnie balansuje całość, a to, że pokrywa się z moim, jest dodatkowym bonusem, bo momentami bawiłam się przednio.
Postacie są wybornie napisane, każda z nich to indywiduum, nie ma tu nikogo, kto jest nudny lub robi tylko za przysłowiowe tło. Każda z nich obdarzona jest unikatowymi cechami, przez co nie zlewa się z otoczeniem, jest wyrazista i niepowtarzalna. Dialogi między nimi są napisane bardzo swobodnie i naturalnie. Moim ulubieńcem nadal zostaje Amarth i przyznać muszę, że trochę mi go tu brakowało, pojawia się dopiero pod koniec tej części- ale to takie tam moje marudzenie ;)
Książka liczy 350 stron, ale śmiało można napisać, że cechuje ją ład, porządek i dbałość o każdy szczegół, to też sprawia, że bardzo lekko i z dużą przyjemnością poznajemy tę historię, stając się tym samym jej częścią. Emocji naprawdę tu nie brakuje, Autor wsadził mnie na rozpędzoną kolejkę i posłał w podróż, na którą chyba nie do końca byłam przygotowana przez część pierwszą. Zdecydowanie tu jest zupełnie inaczej a "Epika" była w moim odczuciu niewinnym wstępem.
Nie sposób nie docenić tego, z jak wielkim rozmachem została ta historia napisana, tego, jak bardzo jest epicka, tego, że mamy do czynienia tu z tak wieloma działaniami- potyczkami, intrygami, kłamstwami, gdzie pojawia się mnóstwo postaci, miejsc i spektakularnych wydarzeń.
Jestem pod wrażeniem powieści, w której światy równoległe tak idealnie się przenikają, tworząc niezwykłą mieszankę przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, jak bardzo mają wpływ na życie i wybory poszczególnych postaci.
Książka jest niezwykła, chce się ją czytać bez końca, nie chce się jej odkładać. Ja jestem znów kupiona absolutnie i mam nadzieję, że trafi ona do bardzo szerokiego grona odbiorców, czego życzę Autorowi z całego serca. Z wielką radością i niecierpliwością czekam na tom III. Mam szczerą nadzieję, że taki powstanie.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jestem pod wrażeniem tej części i tak jak poprzednio- nic tu nie jest oczywiste. Jest to historia, która autentycznie zachwyca, porywa i zaskakuje od pierwszych stron, a im dalej zagłębiamy się w fabułę, tym bardziej staje się ona ciekawsza, bardziej mroczna, intrygująca i podsycająca niepokój o dalsze losy postaci.

POLECAM...

Za możliwość patronowania tej wyjątkowej historii serdecznie dziękuje Autorowi.

poniedziałek, 1 czerwca 2026

(43/26). MANIUSIA

 
                                                     **PATRONAT MEDIALNY**


    Autor: Anna B. Ignatowska

    Ilustracje: Michalina Ignatowska

    Wydawnictwo: Rodzinny Dom Wydawniczy

    Gatunek: Literatura młodzieżowa

    Liczba stron: 102

    Date premiery: 15. 07. 2026

 *Google

    Anna B. Ignatowska dziennikarka, mama szóstki dzieci i uważna obserwatorka codzienności. Autorka książek "Dziennik pokładowy czyli wielodzietnik codzienny" oraz "Opowieści mysiej treści". W swojej twórczości z humorem i czułością opisuje życie rodzinne, czerpiąc inspirację z doświadczeń wielodzietnej codzienności.
(Źródło: Okładka ksiązki)

    Rok 1939, Lubraniec.
Siedmioletnia Maniusia marzy o rozpoczęciu nauki w szkole. Jednak 1 września Niemcy atakują Polskę. Zamiast pisania i czytania, Maniusia uczy się bać po cichu i znikać, gdy gestapo puka do drzwi. Dziewczynka dorasta w cieniu okupacji, jej tata trafia do więzienia, a później do obozu Gross-Rosen. Pomimo tych ciężkich doświadczeń dziewczynka się nie poddaje. Ze zmienionym imieniem próbuje stawić czoła rzeczywistości, w której nawet dzieci muszą dźwigać ciężar wojny.
Czy jej rodzinie uda się przetrwać i na nowo połączyć?
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Przyjmując patronat nad tą historią, przyznać muszę, że nie spodziewałam się, że ta książka wywoła we mnie tyle skrajnych emocji, rozbije serce i duszę na miliony kawałków i sprawi, że nawet kilka dni po jej skończeniu, nie będę mogła o niej przestać myśleć, szczególnie gdy jest się atakowanym informacjami i śledzi się na bieżąco obecne konflikty zbrojne na świecie. 
Dziś niemal w przeddzień kolejnej rocznicy wybuchu II wojny światowej przychodzę do Was z książką skierowaną do młodszej i starszej młodzieży, opartą na autentycznych postaciach i inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami, która przypomni (nie tylko młodzieży, ale i starszym czytelnikom też powinna) jak wielkim złem jest wojna i jak ją widziały, czuły i odbierały dzieci. 

Powieść "Maniusia" to inspirowana prawdziwymi wydarzeniami i widziana oczami dziecka, poruszająca historia rodzinna Marii Credo- tytułowej Maniusi, jej rodziców- Ireny i Adama oraz dziadków i siostry ciotecznej. Akcja powieści umiejscowiona jest w niewielkim, choć urokliwym i niezwykle malowniczym Lubrańcu i okolicach położonych na Kujawach. 
Nie będę Wam ponownie opisywać fabuły, bo sam opis wydawcy już wystarczająco opisuje całą akcję, zdradzając najważniejsze punkty, a nie chciałbym Wam odebrać możliwości osobistego odbioru tej powieści i przeżywania fragmentów, które Was poruszą, bo jestem przekonana, że dla każdego będzie to inne wydarzenie, inna sytuacja, inna emocja...

Pani Anna doskonale poprowadziła narrację tej historii, z szacunkiem i olbrzymim wyczuciem oddała ducha tych niewyobrażalnych i dramatycznych wydarzeń. Dokładnie opisane emocje i napięcie towarzyszące pierwszym dniom wojny, brutalność najeźdźców, strach o rodzinę, o jutro, o zwykłą codzienność, ból przesłuchań, przerażenie i wszechobecna niewiedza o losie najbliższych, sprawiają, że współodczuwa się strach i niepokój, który towarzyszył bohaterom tej historii, wraz z nimi żywi się nadzieję na szybki koniec wojny i powrót męża i ojca do domu... 
Przyznam, że postać Ireny Credo stała mi się wyjątkowo bliska- z historii opowiadanej przez Maniusię wyłania się obraz kobiety niezwykle odważnej, silnej i zdeterminowanej by chronić nie tylko swoje dzieci ale i inne, która jest w stanie poświęcić wszystko dla swoich najbliższych...
Płakałam godzinami nad ich losem, współczułam, ale i odczuwałam wdzięczność, że jest mi dane żyć w "miarę normalnych" czasach.
W tle obserwujemy zmieniający się świat, historię, która dzieje się na oczach tych ludzi, a my za jakiś czas poznamy ją z opowieści przodków i kart podręczników... Niezwykle poruszająca i ważna historia. Nie tylko dla młodzieży, każdy z nas powinien ją przeczytać i porozmawiać o wojnie ze swoim dzieckiem.

Pomimo trudnej historii książkę czyta się dobrze, jest ona naprawdę wciągająca i zmuszająca do wielu refleksji. Napisana bardzo ładnym, plastycznym i barwnym językiem pomimo wojennego mroku, niesie w sobie światełko nadziei i tego czegoś, co sprawia, że wierzy się w to, że wszystko się poukłada, choć będzie na pewno ciężko.
Tak naprawdę jest mi bardzo trudno ocenić tę książkę, bo gdzieś w głębi serca czuję, że nie mam do tego prawa, bo w moim odczuciu, wspomnień drugiego człowieka oceniać nam nie wolno, a w tym przypadku mamy do czynienia z trudnym doświadczeniem wojny i być może jeszcze trudniejszego życia po niej, gdy do głosu dochodzą demony przeszłości i nie sposób przed nimi uciec... 
Ale napiszę i powtórzę, że po tę książkę powinien sięgnąć każdy.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Ta książka to opowieść o rodzinnych dramatach, o przewrotności losu, ale także hołd oddany tym, którzy przebywali w obozach, przetrwali i zechcieli dzielić się ze światem swymi trudnymi wspomnieniami.
To przepiękna i niezwykle wzruszająca historia o rodzicielskiej miłości, o strachu i niepewności dnia jutrzejszego, która w pewnym stopniu przynosi również nadzieję, że wszystko jakoś się ułoży, musi opaść tylko wojenna zawierucha, a więź, która łączy rodzinę, nie zostanie przerwana i pozwoli im się odnaleźć, nawet po wielu latach rozłąki.

POLECAM...

Za możliwość patronowania tej pięknej i poruszającej historii oraz egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.