czwartek, 11 października 2018

                                       " Reemisja "



    Autor : Izabela Milik

    Wydawnictwo : Novae Res

    Liczba stron :377





       Żeby dobrze zrozumieć tytuł, i to co autorka chciała nam nim przekazać, powinniśmy spojrzeć do słownika i sprawdzić definicję reemisji- jest  to : przejściowe ustąpienie lub zahamowanie objawów chorobowych, ponowne puszczenie w obieg pieniędzy, papierów wartościowych itp, powtórne nadanie programu telewizyjnego lub radiowego, powtórne wysłanie przez ciało energii.
       Biorąc do ręki " Reemisję " nie wiedziałam czego się spodziewać. Przyznaję opis na okładce jak i sama okładka podpowiada że będzie się działo. Bardzo mnie zaintrygował.
Czy się działo? No działo... ale nie tak jak się spodziewałam. 
Czy można sprzedać duszę diabłu, żeby osiągnąć z tego swoją korzyść? 
Co trzeba zrobić by skrzywdzić, i upodlić drugiego człowieka?
Jak nie dać się wplątać w coś czego będziemy żałować?
Zapraszam do sięgnięcia po książkę.

      Anna i Robert to młode szczęśliwe małżeństwo wychowujące małego Kubusia. Na ich wspólne życie kładzie się jednak cień przeszłości, który z każdą chwilą co raz bardziej wdziera się w ich spokojny, bezpieczny i poukładany świat. Anna ma wątpliwości czy mówić mężowi o ludziach i wydarzeniach z przed kilku lat, tym bardziej że dotyczą osób którym wtedy ufała i ich  kochała.
W Polsce zbliżają się wybory parlamentarne. Według sondaży, skrajnie nacjonalistyczna partia, jest na prostej drodze do wygranej. Na jej czele stoi kontrowersyjny i bezlitosny dla wyborczych konkurentów Jeremi Pestis znany dla ogółu jako Wódz. Jest to mężczyzna pozbawiony jakichkolwiek skrupułów  i szaleńczo wręcz obsesyjnie zakochany w Annie. Chce mieć ją tylko i wyłącznie dla siebie, co prowokuje go do czynienia coraz większego zła. Nic nie jest w stanie go powstrzymać. Jego macki wpływają co raz bardziej na życie pary, co raz więcej ludzi zostaje zaangażowanych w próby zniszczenia tego szczęścia. Pomaga mu w tym Universum księga pochodząca wprost od diabła. Zapisany w niej jest cały świat, przeszłość teraźniejszość oraz przyszłość. To z niej Jeremi czerpie swą diaboliczna moc.
Czy zdobędzie to czego pragnie? Czy zdobędzie władzę i kobietę która nie chce z nim być? 
Serdecznie Was zachęcam do sięgnięcia po powieść.

     Podsumowując....Hmmm jakby nie patrzeć to teraz " książka na czasie ". Za chwilę i u nas wybory i nie trudno o wyobrażenie sobie coby się działo gdyby nasi politycy mieli takie księgi. Jak daleko mogliby się posunąć by wygrać? 
Nienawidzę nazizmu - porostu ta chora ideologia mnie przeraża. Autorka pokazuje nam jak bardzo jest to złe, ile cierpienia niesie za sobą. Ilu niewinnych ludzi cierpi z powodu chorych pomysłów kilkorga psychopatycznych ludzi i ich głupich decyzji.
Czytało się płynnie i przyjemnie, ale...  momenty bez magii i czarów. Jak już wiecie to jednak nie moja bajka. Wypływające światło z ręki , podróżowanie w czasie, anioły i diabły, magiczne księgi.... nie, to jednak, nie dla mnie.
Absolutnie nie mówię że książka jest zła, czy mi się nie podobała. Nie, jeśli ktoś lubi takie " magiczne" klimaty będzie zachwycony.

" Przez moment polana znowu utonęła w mroku. Niebo stopiło się z ziemią. Zdawało się, że wiatr zaczął zawodzić ludzkim głosem. Pośród ciemności zaczęło wyłaniać się pasmo elektryzującego światła. Najpierw było silne, porażające swoją jaskrawością. Z czasem osłabło, ale zaskoczeni mężczyzni zdążyli zauważyć, że źródłem tego blasku jest wyciągnięta ręka Jeremiego!" -

                                                                                                                   Izabela Milik  " Reemisja" 



                                Moja ocena :   7/10




wtorek, 2 października 2018

                                 " W labiryncie obłędu "


Autor : Jolanta Kosowska 

Wydawnictwo : Novae Res

Liczba stron : 304
  



        " W labiryncie obłędu "- to, od tej powieści zaczęła się moja przygoda z twórczością Jolanty Kosowskiej. Jest to pierwsza część dylogii toskańskiej. Druga to " Drugie dno " i mam nadzieję że również o niej będę mogła w przyszłości napisać.
Autorka zabiera nas do przepięknej, ciepłej i zielonej Toskanii. Pokazuje nam barwy, smaki i emocje. I jak zawsze stawia przed nami pytania, nad którymi warto się pochylić i zastanowić. 
Gdzie są granice ludzkiej wytrzymałości ?
Ile człowiek może znieść, zanim zostanie pchnięty do ostateczności ?
Czy autorka ma rację  pisząc że "życie to teatr, a ludzie to aktorzy" ?

     Wojtek jest wziętym psychoterapeutą. Stosuje niekonwencjonalne metody terapii i ma opinię lekko stukniętego. Dla swoich pacjentów jest gotowy zrobić niemal wszystko. Pewnego dnia, nieznajomy przekazuje mu wiadomość że jego była dziewczyna Karolina potrzebuje pomocy. Odnosząca sukcesy, młoda malarka, od roku mieszkająca w Toskanii, wydaje się być ostatnią osobą która potrzebuje jego pomocy. Wojtek jest zaskoczony, że dziewczyna nie dała nikomu znać ze wraca do kraju, tym bardziej że mimo trudnej przeszłości utrzymują ze sobą kontakt. Postanawia pojechać do hotelu w którym, według informacji nieznajomego znajduje się Karolina. Niestety, jego spóźnienie pociąga za sobą dramatyczne wydarzenia...przez co, w jego ręce wpada pamiętnik Karoliny. Wracają wspomnienia, tęsknota, utracona miłość, zazdrość. Sam nie chce wierzyć w to co czyta. Czy Karolina oszalała ? A może, ktoś chce żeby tak myślała ? Im dalej w to brnie, tym więcej pytań zostaje bez odpowiedzi. Cała sprawa pachnie szytą grubymi nićmi mistyfikacją. Postanawia pomóc, chociaż z góry wie, że nie powinien tego robić.
We dwójkę wyruszają do Toskanii by zmierzyć się z lękami kobiety. Znaleźć odpowiedzi na dręczące pytania. Oddzielić prawdę od kłamstwa. Czy wspólny wyjazd wyleczy dziewczynę, czy pomoże jej wrócić do "normalności" a może jeszcze bardziej wszystko skomplikuje?
< Toskania, czaruje, przyciąga i przeraża > jak jest naprawdę, czy znajdziemy odpowiedzi na wszystkie nurtujące pytania. Musicie sięgnąć po książkę i przekonać się sami.

    Tak jak pisałam wcześniej " W labiryncie obłędu " przeczytałam po raz pierwszy jakiś czas temu. Nie ukrywam, że powrót do tej powieści sprawił mi wielką radość. Za pierwszym razem nie wszystko było takie oczywiste.
Z każdą stroną wgłębiamy się co raz bardziej w sieć intryg i niedomówień. Do końca zastanawiamy się co tak naprawdę się wydarzyło. Nie wiemy kto tak naprawdę jest przyjacielem, a kto wrogiem, komu można zaufać w stu procentach, a kto chce by tylko tak myśleć.
Jest to świetnie napisany thriller który trzyma w napięciu do samego końca. Napiszę tylko że zakończenie zaskakuje, i to tak bardzo że od razu chce się sięgnąć po drugą część. Ale o tym to już kiedyś indziej. 
Polecam serdecznie z całego serca, ale zaznaczam trzeba się skupić. Nie jest to książka którą można "odfajkować" i odłożyć na półkę.


      " Mocne jest to chianti - pomyślałam. Jest jak Toskania - szumi w głowie, przyspiesza tętno, zniewala i rzuca na kolana. Wino z tej ziemi, jak ta ziemia, zwodnicze jak łany słoneczników, jak wzgórza falującej lawendy, jak strzelające ku słońcu cyprysy, jak pokrzywione drzewa oliwne, jak kamieniste drogi, porozrzucane po wzgórzach domy, górujące nad wszystkim zamki. Szalone wino, jak szalona jest cała Toskania"
                                                   -Jolanta Kosowska " W labiryncie obłędu" 



                                                    Moja ocena :        10/10 

   

poniedziałek, 24 września 2018

                                              " Blaze "




    Autor : Stephen King jako Richard Bachman

    Tłumaczenie : Michał Juszkiewicz

   Wydawnictwo : Wydawnictwo Albatros , Wydawnictwo Prószyński S-ka

   Liczba stron : 282






        Od samego początku wiedziałam że mistrz po raz kolejny stanął na wysokości zadania. W tej powieści nie ma żadnych kosmitów, potworów ani nadprzyrodzonych mocy.To są właśnie te klimaty które u Kinga kocham...tak i jest mi z tym dobrze ;)

       Clayton Blasidell junior potocznie zwany " Blaze " lub " Blajzuniu " jest to mało ogarnięty olbrzym żyjący od przekrętu do przekrętu. Do pewnego czasu mu się to udaje, jednak pewnego dnia przychodzi przysłowiowa  " kryska na Matyska ". 
Wychowywany przez ojca alkoholika -który się nad nim znęca, mały chłopak trafia do domu dziecka. Tu poznaje swojego pierwszego, i jedynego przyjaciela, ale trafia do piekła, gdzie dla wszystkich zostaje przygłupim dryblasem którego nie traktuje się poważnie, ale nie wchodzi mu się też w drogę. Jednak długo to nie trwa-po szalonej wyprawie z Johnym do Bostonu, stają się niemal bohaterami sierocińca.
Niestety John umiera i biedny Blaze musi już radzić sobie sam co nie zawsze wychodzi mu tak jak powinno. Dopiero po opuszczeniu sierocińca i poznaniu Georg'a zaczynają się prawdziwe oszustwa i kanty.Po wyjściu Blaza z więzienia - panowie zaczynają planować porwanie malutkiego synka bogatej rodziny, i żądania wysokiego okupu. Plan wydaje się być perfekcyjny i żadnemu z nich nie przychodzi do głowy myśl, że coś może pójść nie tak.
Szczególnie Blazemu- bo jemu wszystko przychodzi ciężko -szczególnie myślenie. Wszystko jest zaplanowane perfekcyjnie. Georg zrobił to doskonale...no właśnie ten Georg...

         Autor w wstępie pisze tak : 
" Mam nadzieję, że ci się spodoba. Nie powiem :
 < Mam nadzieję, że uronisz choć łezkę >
No dobrze. Dobrze, powiem. Tylko żeby to nie było ze śmiechu. "

Nie płakałam ze śmiechu, ale przyznaję że łezka mi się zakręciła. Szczególnie żal mi było Blazego- nie będę Wam pisać dlaczego, ale zaznaczę że takie historie nie powinny się zdarzać, nawet jeśli jest to fikcja literacka.
Ja osobiście pokochałam Blejzunia niemal od początku. Ujął mnie to swoją życiową nieporadnością, a zarazem dobrocią. Może to współczucie dla chorego człowieka ? Albo litość ? Nie wiem...
Płakałam nad nim za każdym razem kiedy wykombinował coś głupiego, i przyznaję- gdybym miała Georg'a pod ręką dostawałby za to po głowie.
Smutne jest to że tacy ludzie jak Blaze stają się dla innych nie podmiotami, tylko przedmiotami. Nie każda "przyjazń" jest dobra i ta na pewno taka nie była.Nikt nie chciałby takiej przyjazni. Ja na pewno.
Stylem narracji  bardzo przypomina " Ostatni bastion Barta Dawesa " o którym też już pisałam.( javascript:; ) Obydwie te książki są godne polecenia.Obydwie lubię i z pewnością wrócę do nich w przyszłości.



         "I znów usłyszał tamten zagadkowy śmiech. Odwrócił się błyskawicznie. Nie zobaczył nikogo. Ale jego sen na jawie prysnął. Blaze wstał, wciągnął kurtkę, potem usiadł z powrotem i włożył buty. Postanowił, że dopnie swego. Decyzja była podjęta, a nogi wiedziały, dokąd iść ; z takim nastawieniem zawsze dawał sobie radę i realizował to, co zapowiedział. Z tego właśnie był dumny. I tylko z tego.
Sprawdził, co u małego, i wyszedł. Zamknął za sobą drzwi do gabinetu a po chwili jego kroki zadudniły na schodach. Pistolet Georg'a miał zatknięty za pasek. Tym razem broń była nabita. "
                                                                                                    -Stephen King jako Richard Bachman
                                                                                                                   " Blaze "




                                   Moja ocena :     9/10


     


        


poniedziałek, 17 września 2018

            " 186 szwów. Z Czeczeni do Polski. Droga Matki "




       Autorzy: Anna Kaszubska, Zargan Nasordinova

       Wydawnictwo: Edipresse książki

       Liczba stron: 181

                 "186 szwów. Z Czeczeni do Polski. Droga Matki" to wzruszająca opowieść o macierzyństwie, miłości, strachu i odwadze....opowieść o wojnie. Opowieść którą ciężko zrozumieć.

                 Sama jestem matką, matką chorego dziecka i nie mogę nawet nie chcę sobie wyobrazić co by z nami się stało gdybyśmy musieli opuścić swój własny bezpieczny dom. My nie musimy, Zargan by ratować siebie i dzieci musiała wyruszyć w nieznane, nie wiedząc co czeka na nią za najbliższym rogiem.
                Kiedy w 2004 roku Zargan dociera do Polski poza dziećmi nie ma praktycznie nic (najstarszy syn został w Czeczeni z dziadkami). Zespół stresu pourazowgo nie daje możliwości normalnego funkcjonowania. Dzieci ze stresu zatrzymują się w rozwoju ( córka) , synowie są agresywni,cierpią na depresję,są nadpobudliwi. Nie ma co liczyć na pomoc psychologa lub psychiatry, a tułaczki z obozu do obozu nie ułatwiają życia.Jest ciężko.
Losy Anny Kaszubskiej i Zargan Nasordinovej splatają się po raz pierwszy w 2011 roku na wykładzie motywacyjnym dla uchodzczyń.To tam Zargan wyznaje że chce napisać swoją książkę. Rok pózniej Anna zaprasza Zargan do tworzenia swojej pierwszej książki dla dzieci. Tak powoli rodzi się ich przyjazń i coraz silniejsza siostrzana miłość.
 Gdy Anna zaczyna chorować i jej życie kilkukrotnie wisi na włosku, to Zargan mimo swoich własnych kłopotów jest zawsze przy niej, wspiera na każdym kroku, nie myśli o sobie, ale zaczyna spisywać swoje wspomnienia. Jest to swoista terapia pożegnanie z tymi którzy odeszli. Tak powstaje "186 szwów..."

Nie zdradzę Wam znaczenia tytułu, ale wstrząsnęło mną to okrutnie.
 Żaden człowiek na świecie nie powinien przechodzić przez takie piekło. Niestety wojna w brutalny sposób odcisnęła na nich swoje piętno...już chyba nigdy nie będzie dobrze.
Po lekturze jestem wstrząśnięta...Nie ogarniam wojny, nie ogarniam tego okropieństwa.Nie rozumiem.Przykro mi na myśl że cierpią niewinni ludzie, szczególnie dzieci, które powinny miec beztroskie dzieciństwo, nie wyobrażam sobie jako matka wyboru między nimi...nie mogę po prostu nie mogę. Dla mnie każdy uchodzca wojenny będzie miał twarz Zargan
Tę książkę powinien przeczytać każdy kto nieprzychylnie patrzy na uchodzców wojennych, posłuchać relacji tych ludzi. Zastanowić się nad tym jakbyśmy my się zachowywali w obliczu wojny? Kto by nam pomógł? Czy każdy z nas znalazłby taką swoją "Annę" której może zaufać?
Ta historia pomaga docenić życie i to co w nim mamy, bo bardzo łatwo jest to stracić. Dziś żyjemy w bezpiecznym kraju ale co się stanie jutro -tego nie wiemy. .Doceniajmy to co mamy....




" Tak świat przywitał nowe życie. Przepiękną Toszkę, Mahl-Azni, czyli Dzwięk Słońca. W tym momencie przed oczami zawirowała mi karuzelka z pozytywką i kolorowymi żabkami, którą mocowałam moim córeczkom do łóżeczka. Na dobry nastrój i spokojne chwile nakręcałam pozytywkę. Muzyka grała, a dziewczynki obserwowały granatowymi oczami wirujące nad ich głowami uśmiechnięte żaby. To melodia pierwszych dni moich dzieci.
Trzeba przyznać, że macierzyństwo nigdy nie było łatwe. Ale tu, w bezpiecznej, cichej Polsce, jest jednak bajką w porównaniu z macierzyństwem czeczeńskich kobiet. Pierwsza melodia ich dzieci to szalejące ze strachu serce matki, świst, huk, łomot, warkot silników. To melodia wojny toczącej się nad ich małymi główkami i  na wprost ich czarnych, szeroko otwartych oczu. Niemowlęctwo tych dzieci to strach i cierpienie czerpane już z łożyska przerażonej matki, a potem ssane chciwie z pierwszym mlekiem z wysychających jak pustynia piersi."
                                                                                            -Anna Kaszubska, Zargan Nasordinova
                                                                     "186 szwów.Z Czeczeni do Polski.Droga Matki"





 Moja ocena:    10/10


 

środa, 12 września 2018

                                   " Niewinna pomyłka "




   Autor: Joanna Hacz 

  Wydawnictwo: Wydawnictwo Lucky

  Liczba stron: 256
   






        On- bogaty, przystojny i elegancki. Właściciel dużej firmy. Ona ...stanowi dla niego zagadkę. Kim tak naprawdę jest dziewczyna, którą ściga bezwzględny morderca? Może coś ukrywa? (...)
Czy będą gotowi pójść za głosem serca? Czy związek tych dwojga jest w ogóle możliwy, skoro pochodzą z tak różnych od siebie światów?

Prawda że opis na okładce jest intrygujący i zachęca do sięgnięcia po lekturę?

     Ludwik na swojej drodze (i to dosłownie ) spotyka uciekającą dziewczynę z małym dzieckiem. Kobieta uciekając przed szaleńcem z nożem, wsiada do jego samochodu i każe mu odjeżdżać. Tak splatają się losy tej trójki na kilka kolejnych dni. Ludwik postanawia zawieść Patrycję i małego Tymka do przyjaciół u których dziewczyna miała się ukryć i ruszyć w dalszą drogę do Gdyni jednak postanawia zostać na noc....i tutaj zaczynają się kłopoty. Morderca wyrusza na poszukiwania, i młoda dziewczyna wraz z chłopcem muszą uciekać dalej. Wyruszają w dalszą drogę z Ludwikiem, który bierze za nich odpowiedzialność przed ojcem dziecka. Niestety w Gdyni również nie mogą się czuć bezpiecznie i tuż po uroczystym bankiecie wyruszają do Wielkopolski gdzie mają się ukryć do powrotu ojca Tymka do kraju. Patrycja nie chce, lub nie może o sobie mówić, ujawnia tylko podstawowe fakty z swojego życia+ co doprowadza Ludwika do szewskiej pasji. Nie chce jednak jej płoszyć, więc nie zadaje żadnych pytań. Dochodzi do wniosku że te kilka dni sobie poradzi i nie musi za wiele wiedzieć. W jego życiu wciąż dominuje żałoba i smutek po stracie żony i syna, jednak obecność tej dwójki porusza skrzętnie ukrywane uczucia...Jak dowiedzieć się kim jest Patrycja ?Jak zadbać o bezpieczeństwo  jej i małego chłopca ? Jak się nie zakochać... i nie dać zwariować ?
Żeby się dowiedzieć trzeba sięgnąć po książkę :)

     Kiedy książka trafiła w moje ręce pomyślałam sobie "ooo może być ciekawie" ...no cóż. Ja osobiście nie zostałam fanką tej pozycji.
Bardzo długo się zastanawiałam co napisać i tak by nikt nie poczuł się urażony. Dla mnie to nie jest pozycja która zostaje w myślach na dłużej. Nie chodzi tutaj o fabułę ani, o akcję bo to jest akurat ok, ale sposób i styl w jakim została napisana. W niektórych momentach miałam wrażenie że książka została napisana do spółki przez dwie różne osoby.
 Wrócę jeszcze do akcji która dzieje się szybko i zrozumiale.Drażniła mnie jednak myśl że to jest po prostu nie możliwe, żeby dwoje dorosłych ludzi nie chciało nic o sobie wiedzieć, i nie zadaje sobie pytań, nie rozmawia -tylko opiera się na swoich przypuszczeniach i jest gotowe udowadniać swoje racje na każdym  kroku.
Pomysł na fabułe świetny chociaż mały Tymek mnie przeraża, osobiście nie znam trzylatka który mówi tak bogatym językiem.No ale może jest bardzo inteligentnym chłopcem. Szkoda że wątek kryminalistyczny został zepchnięty na dalszy plan i tak naprawdę, to praktycznie nie wiele wiemy o tym niebezpiecznym człowieku, a zapowiadało się to ciekawie.
Niestety nie czytałam innych książek Pani Joanny, postaram się to nadrobić-jednak po cichu wierzę ze są lepsze niż " Niewinna pomyłka ". Nie jest najgorzej, czytałam duuużżooo gorsze książki, ale ta również mnie nie powaliła. Mimo że czyta się przyjemnie i szybko. 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu LUCKY.
Pozdrawiam serdecznie.



      " Chłopiec spoglądał raz na nią, raz na zdesperowanego, ale trzymającego się całkiem niezle Ludwika. Niczego nie rozumiał. Panujące w pomieszczeniu napięcie utwierdziło go jednak w przekonaniu, że sytuacja jest bardzo poważna. Bał się. Nie chciał po raz kolejny włóczyć się z Patrycją po ulicach. Przy panu Tymoryszku czuł się zdecydowanie bezpieczniej. Jeśli jednak musiał wybierać...Nie zostawi przecież tej głupiej kobiety samej. Ktoś musiał dopilnować, żeby żaden zbrodniczy dureń nie wyrządził jej krzywdy. Ludzi, których się kocha, nawet jeśli doprowadzają człowieka do czystego szaleństwa, należy chronić. A on kochał Patrycję. Nie zamierzał jej wprawdzie o tym mówić, nie był aż taki głupi, postanowił jednakże nie komplikować i tak już trudnej sytuacji. Z niechęcią pozbierał z podłogi samochodziki i wpakował je do kieszeni spodni."
                                                                                                    Joanna Hacz " Niewinna pomyłka "




                                                  Moja ocena :      5/10

sobota, 1 września 2018

                                       " Niepamięć "





Autor :  Jolanta Kosowska

Wydawnictwo: Novae Res

Liczba stron: 476






     " Niepamięć " Jolanty Kosowskiej jest to kolejna powieść która porusza serca i zmusza do refleksji nad własnym życiem. Przypomina nam o tym że nic nie jest dane nam na zawsze, i splot nieszczęśliwych wypadków może nam to zabrać w przeciągu kilku sekund.
Pamięć jest to jedna z ważniejszych funkcji w ludzkim umyśle-to dzięki niej umysł przechowuje i odtwarza nasze wspomnienia, doświadczenia.Co by było gdybyśmy nagle nie mieli pamięci?

  Głównymi bohaterami jest trójka przyjaciół. Młodych, pełnych pasji,wierzących w to że zmienią medyczny świat. Katarzyna, Michał, Roman - Ich dwóch, ona jedna. Z początku wydaje się że to będzie kolejny klasyczny romans, jednak autorka zaskakuje już nas od samego początku.Opowieść podzielona jest na dwie części. Każda z nich jest inna- ma się wrażenie dwóch różnych powieści. 
W pierwszej części poznajemy całą historię z perspektywy Michała. Opowiada nam o swojej miłości do Katarzyny, zazdrości o Romana, swojej walce z nałogiem, zawrotnej karierze za granicą. Poznajemy Michała ciepłego,stonowanego, w niektórych momentach wręcz rycerskiego.Nie umiejącego się pogodzić z wyborami ukochanej.
W drugiej części poznajemy historię z perspektywy Katarzyny która w wyniku nieszczęśliwego upadku traci pamięć. W tej części akcja nabiera rozmachu. Poznajemy dziewczynę która próbuje zbudować swoje nowe życie na strzępkach tego co wraca do niej w wspomnieniach i sennych koszmarach. Pomaga jej w tym jej opiekun Alen- chorwacki dziennikarz wojenny, oraz Jelena jego "przyszywana" babcia.Gdy docierają do nich informacje że Kasi grozi niebezpieczeństwo wyjeżdżają w podróż po malowniczej Chorwacji. Udają szczęśliwą zakochaną parę, jednak dziewczyna chce wrócić do domu. Chce zmierzyć się z przeszłością....Czy to jej się uda ? Jakich dokona wyborów ? Czy będzie w końcu szczęśliwa? 

   "Niepamięć" jest to opowieść o trudnych wyborach, tęsknocie, walce o zdrowie i powrót do "normalności". Przyznaję zakończenie mnie zaskoczyło. Spodziewałam się całkowicie czegoś innego. Nie mówię że jest to złe zaskoczenie. Wspaniałe opisy Chorwackiej przyrody, architektury, zdradzają jak dobrze autorka zna ten kraj. Przekazuje nam ciekawostki których nie znajdziemy w przewodniku.Książka jest napisana fajnym ,spójnym językiem.Jak dla mnie troszkę za dużo powtórzeń fabuły ale nie jest to jakiś ogromny minus. Czyta się bardzo przyjemnie i szybko. Polecam z całego serca.



                "Po raz pierwszy padło jej imię. Reakcja była zaskakująca. Jakiś cień przemknął przez jego twarz, nie był to nawet grymas.Roman wstał gwałtownie, podszedł do okna, odsłonił firankę... 
Jakby nagle pogoda za oknem stała się ważniejsza od wszystkich wcześniejszych tematów, jakby odwrócenie się do mnie plecami mogło załatwić wszystko. Kiedyś przecież musiało paść jej imię. Przed kilkunastoma dniami, rozmawiając z Mullerem, powiedziałem, że łączyło nas wiele, a dzieliło pewnie jeszcze więcej. Na pewno dzieliło nas jej imię. Widziałem teraz tylko jego plecy i dłoń bawiącą się brzegiem zasłony. Cisza przeciągała się w nieskończoność. Milczenie zaczęło mi ciążyć, drażnić, przeszkadzać. Pierwszy odezwał się Roman. Głos miał niski, lekko ochrypły.
- Co słychać u Katarzyny? "
                                                 - "Niepamięć"  Jolanta Kosowska 




                        Moja ocena: 10/10







środa, 29 sierpnia 2018

                                       "Dom bez okien"



Autor: Nadia Hashimi

Tłumaczenie: Urszula Gardner

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece

Liczba stron: 488

                                 
  



     Nadia Hashimi jest Amerykanką afgańskiego pochodzenia. Pracuje jako lekarz pediatra na przedmieściach Waszyngtonu. Napisała bestsellerowe powieści : "Afgańska perła" i "Kiedy księżyc jest nisko". W  " Dom bez okien" autorka również pisze śmiało o sytuacji afgańskich kobiet,o codziennym życiu które od pokoleń podporządkowane jest religii, rodzinie, i mężczyznie. I co najbardziej smutne nie jest to życie usłane różami....

   Główną bohaterką jest Ziba-żona i matka czwórki dzieci. Jest to kobieta zamknięta w sobie, bardzo nieszczęśliwa w małżeństwie, mimo wszystko starająca się utrzymać rodzinę w całości.Nie zawsze jej się to udaje. Pewnego dnia zostaje oskarżona o zabójstwo męża co dla okolicznych mieszkańców jest równoznaczne z karą śmierci również dla niej.Tylko dzięki policji nie dochodzi do samosądu, a kobieta trafia do więzienia.Z początku jest bardzo ciężko, jednak pomoc współosadzonych bardzo jej pomaga. Spotyka tam kobiety dla których więzienie jest lepsze niż ich własne domy.Które tak jak ona uniknęły honorowych zabójstw.Z czasem i samej Zibie jest co raz lepiej....ma czas tylko dla siebie, może spać kiedy chce, rozmawiać-nie musi się o nikogo troszczyć.Tu troszczą się o nią.
To tam poznaje młodego prawnika Jusufa- młodego afgańczyka wychowanego w Stanach wierzącego w prawa człowieka, pragnącego pomagać swoim rodakom w kraju pochodzenia. Czy mu się to uda ? Czy Ziba jest naprawdę niewinna? Jak potoczy się jej życie? 

   "Dom bez okien" jest to książka która długo w człowieku zostaje.Autorka przybliża nam problemy krajów Wschodu- hermetycznie zamkniętych w swojej religii, w swoich zasadach -dla nas europejczyków wogóle  nie zrozumiałych. Poznajemy kraj w którym kobieta nie ma prawa głosu, nie jest partnerem, ma tylko dbać o dobro swojego pana- męża, brata, teścia itd...
Po tej książce cieszę się że żyję w dwudziestym pierwszym wieku, w cywilizowanym kraju gdzie mam swoje prawa.Warto mieć tego świadomość...
  
Polecam książkę z całego serca tym bardziej że jest niezwykle poruszająca...płakałam po niej kilka dni.




      " Popatrzyła w kierunku Ziby i rozchyliła lekko usta .Ziba w dalszym ciągu nie potrafiła oderwać od niej wzroku.Gdy ich spojrzenia się skrzyżowały, poczuła w piersi łomot. Czy dziewczynka powie rodzicom? 
Nie uczyniła tego. Zamrugała tylko i uśmiechnęła się, delikatnie wyginając wargi, co Ziba odebrała jak szczupłe ramiona zarzucone na szyję. Słowa, które nigdy między nimi nie padły, pytania, które miały do siebie nawzajem, rozpierzchły się na wiosennym powietrzu, zastąpione przez szemranie rzeki zasilanej zródłami "
                                                                      -Nadia Hashimi " Dom bez okien" 



                      Moja ocena:  9/10