niedziela, 3 maja 2026

(32/26). EPIKA

 
                                                    **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Michał Skrzypczak

    Wydawnictwo: Ridero, Selfpublishing

    Gatunek: Fantasy

    Liczba stron: 222

    Data premiery: 15. 01. 2026

 *Google

    Michał Skrzypczak już jako dziecko zafascynowany literaturą piękną. Od podstawówki entuzjasta klawiatury, teraz wychodzi z cienia, aby opowiedzieć z dawna zapisane w pamięci komputera historie. Wielbiciel fantastyki, horroru, ale również filmów z nurtu tech-noir, postapo oraz gier komputerowych łączących okultyzm z technologią. Nie pogardzi ciężką muzyką metalową ani solidnym treningiem. Twierdzi, że pomysły przychodzą do niego z przestrzeni, a on je tylko skrupulatnie zapisuje.
(Źródło: Okładka książki)

    Po upadku cywilizacji Świat rozpadł się na kawałki. Przeszłość i przyszłość splatają się tworząc zdegenerowaną rzeczywistość. W podziemnych bunkrach Ziemi dogorywają resztki dawnego świata. Tymczasem po drugiej stronie istnienia trwa starcie ras, magii i stali.
Amarth, samotny najemnik, wyrusza w podróż przez światy, które dawno utraciły równowagę. Towarzyszy mu Sheeana, wojowniczka odrzucona zarówno przez ludzi jak i elfy. Ich losy splata okrutne przeznaczenie. Na ich drodze staną demoniczne siły, echa dawnej  technologii i owładnięty wizją podboju światów psychopata.
To opowieść o tym, co się może stać, gdy równowaga dobra i zła w multiwersum ulegnie zachwianiu. O tym, co zostaje z człowieka, gdy świat, który znał, przestaje istnieć. 
"Epika" to poetycki mrok, chłód nuklearnej zimy i stalowe brzemię okrutnego reżimu.
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z fantastycznym (i to dosłownie) debiutem, a zarazem moim cudownym patronatem medialnym, który skradł moje serce od pierwszych stron. 
Kocham tak udane debiuty. Naprawdę jestem pod wrażeniem tej powieści i bardzo się cieszę, że przede mną kolejne części. 

Ludzie, elfy, krasnale, ogry, cyborgi i smoki w jednej opowieści, czy można chcieć czegoś więcej?
Michał Skrzypczak stworzył epicką opowieść fantasy, w której nie brakuje jej standardowych motywów takich jak: różnych ras, podróży po różnorodnych światach, wojen i potyczek, magii, jak i rzeczy chyba w tym przypadku wydawałoby się najważniejszej- podkreślenia, czym jest miłość, która pokonuje wszystkie przeszkody- nawet śmierć, a także przyjaźń i wzajemne poświęcenie tych, którym przyszło wspólnie dorastać w jednej społeczności, mając za sąsiadów inne rasy. 
Jestem pod wrażeniem powieści, w której światy równoległe tak idealnie się przenikają, tworząc niezwykłą mieszankę przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, jak bardzo mają wpływ na życie i wybory poszczególnych postaci.
Jestem pod wrażeniem powieści, w której nic nie jest oczywiste, a dobro nie zawsze jest takie dobre, jak się wydaje na pierwszy rzut oka i taka sama sytuacja ma się ze złem.
Jest to historia, która autentycznie zachwyca, porywa i zaskakuje od pierwszych stron, a im dalej zagłębiamy się w fabułę, tym bardziej staje się ona ciekawsza, bardziej mroczna, intrygująca i podsycająca niepokój o dalsze losy postaci.
Trudno jest również nie docenić tego, z jak wielkim rozmachem została ta historia napisana, tego, jak bardzo jest epicka, tego, że mamy do czynienia tu z tak wieloma działaniami, potyczkami, intrygami, kłamstwami, gdzie pojawia się mnóstwo postaci, miejsc i spektakularnych wydarzeń.
Nie będę streszczać fabuły, bo w tym przypadku się tyle dzieje, że chyba niemożliwe jest, by wybrać jeden przewodni wątek a każdy kolejny szczegół, który mogłabym przez przypadek zdradzić, łączy się z innymi, tworząc zawiłą całość, którą trudno opisać w kilku zdaniach. Wierzcie mi jednak, że opis wydawcy także zdrada główne założenia tej opowieści.

Sam styl Autora jest płynny, autor doskonale odnajduje się w kreowaniu ciężkiej atmosfery zagrożenia i niepewności, nie popada on w sprzeczności, mistrzowsko rozmieszcza punkty zwrotne, które są mroczne, tajemnicze, ciekawe i bardzo zaskakujące, momentami mocno krwawe, a równocześnie humor, który tu się pojawia, idealnie balansuje całość, a to, że pokrywa się z moim, jest dodatkowym bonusem, bo momentami bawiłam się przednio.
Postacie są wybornie napisane, każda z nich to indywiduum, nie ma tu nikogo, kto jest nudny lub robi tylko za przysłowiowe tło. Każda z nich obdarzona jest unikatowymi cechami, przez co nie zlewa się z otoczeniem, jest wyrazista i niepowtarzalna. Dialogi między nimi są napisane bardzo swobodnie i naturalnie.
Książka liczy nieco ponad 200 stron, ale śmiało można napisać, że cechuje ją ład, porządek i dbałość o każdy szczegół, to też sprawia, że bardzo lekko i z wielką przyjemnością poznajemy tę historię, stając się tym samym jej częścią. 

Tak jak napisałam wyżej, książka jest niezwykła, chce się ją czytać bez końca, nie chce się jej odkładać. Ja jestem kupiona absolutnie i mam nadzieję, że trafi ona do bardzo szerokiego grona odbiorców, czego życzę Autorowi z całego serca. Z wielką radością i iniecierpliwością idę czytać tom II.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak to jedna z lepszych książek fantasy, które przeczytałam w tym roku. Niesie w sobie uniwersalne wartości, dlatego tez każdy w niej się odnajdzie, każdy znajdzie coś dla siebie i gwarantuję, że dla każdego będzie to coś zupełnie innego.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny i możliwośc patronowania tej niezwykłej historii serdecznie dziękuję Autorowi.

piątek, 1 maja 2026

(31/26). STARE ZŁOTO, SKRZYPIEC BRZMIENIE, NIC NIE IDZIE W ZAPOMNIENIE

 
    Autor: Agnieszka Brygider

    Wydawnictwo: SEQOJA

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 216

    Data premiery: 30. 04. 2026

 *Google

     Agnieszka Brygider brak informacji.

    Przeszłość nie znika. Trwa w murach, przedmiotach,zapisanych słowach.
Kiedy agentka nieruchomości przychodzi na rozmowę z właścicielką mieszkania w pewnej starej kamienicy, nie wie, że właśnie zaczęła podróż. 
Podróż, która pozwoli jej poznac historię z czasów wojny: opowieść domagającą się dalszego ciągu.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Zaglądając na mój blog, wiecie, że jestem absolutną fanką książek wydanych przez Seqoję. Za każdym razem jest to książka wyjątkowa, o olbrzymim ładunku emocjonalnym, zabierająca nas czytelników w wyjątkowe podróże, pełne wzruszeń, refleksji i nadziei. Mówiących o przeszłości i trudnej historii, niejednokrotnie dotykający także tematów i spraw nadprzyrodzonych i właśnie dziś chciałabym pokazać Wam kolejną taką historię. 

"Stare złoto, skrzypiec brzmienie..." to oparta na autentycznych wspomnieniach opowieść, która zabiera nas do Gliwic, gdzie w czasach międzywojennych i z początkiem wojny, w jednej z gliwickich kamienic swój Dom Towarowy prowadził Fedor Karpe (ur. 3 sierpnia 1872- wiosną 1942 roku Fedor Karpe, wraz z innymi Żydami z Gliwic, został deportowany wraz z rodziną do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Miał wówczas 70 lat), którego postać oraz losy jego samego, jak i jego najbliższej rodziny (żony i córki) zostały nam przybliżone w rozdziałach nazwanych "Pamiętnik Fredora Karpe". 
Nie będę Wam całościowo opisywać fabuły, wspomnę tylko, idąc za notatką Autorki, że zarys fabuły jest ogólnie fikcją, ale postacie historyczne, wojenne wspomnienia, sporo zdarzeń (m.in. pojawienie się w kamienicy Niemca, który chciał zejść tylko do piwnicy) są autentyczne.

"Stare złoto, skrzypiec brzmienie..." to opowieść o przeszłości, która przeplata się z teraźniejszością, nie pozwalając o sobie zapomnieć, proszącej o wyjaśnienie i pamięć, jest to opowieść o rodzinie, o nadziei, ale i o strachu pełzającej nienawiści, o trudnościach w uwierzeniu w to, że człowiek człowiekowi mógł zgotować takie piekło na ziemi, najbliższy przyjaciel z dnia na dzień stawał po drugiej stronie przysłowiowej barykady. 
Jest to także historia o tym, że ci, którzy odchodzą, czuwają nad tymi, którzy tu zostają, wspierają ich... i nadal żyją, nie tylko w pamięci, ale i we wspomnieniach tych, którzy tu zostali.
To opowieść o tym, co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie, swojej intuicji i tego, co mówią do nas przodkowie.
Dlatego jestem też przekonana, że ta historia trafi do wielu serc, i pozostanie w nich na bardzo długo.

Atmosfera powieści w niektórych momentach potrafi zmrozić. Czytając fragmenty pamiętnika Fedora, nie sposób odnieść wrażenia, że historia zaczyna zataczać koło, że powoli wszystko wraca. Obawy, wątpliwości, strach, który płynie z tych stron, porażają, a równocześnie nadzieja na to, że przecież wszystko się ułoży, wzruszają i naprawdę potrafią złamać serce. 
Z drugiej strony dla równowagi mamy ciepłą opowieść, która koi rozszalałe emocje  i poszarpane nerwy. Śledzenie historii zaginionego skarbu, rodzącej się międzypokoleniowej przyjaźni, pojawiającego się uczucia, daje oddech i sprawia, że mimo wszystko nie sposób jest odłożyć książkę na bok, bez poznania jej zakończenia.
Całość wciąga i nie sposób się od niej oderwać, nie chce się, żeby się skończyła, mogłaby płynąć i płynąć, a i tak nie odczułoby się znużenia tą historią.
Akcja nie dzieje się szybko, ale jej zakończenie, choć dość oczywiste, mile mnie zaskoczyło. 
Genialnie Autorka ułożyła tę fabułę.
Książka napisana jest ładnym językiem, a barwne i plastyczne opisy pobudzają wyobraźnię, dając jej pole do popisu i wyobrażenia sobie opisywanych wydarzeń.
Bohaterów nie ma za wielu, ale każdy z nich jest tu kluczowy, poznając ich historię, czujemy, jak z każdą stroną stają się nam coraz bardziej bliscy, przeżywamy z nimi wszystkie emocje od radości po łzy, kibicujemy i trzymamy kciuki za ich wybory, ale i martwimy się ich losem

Jestem autentycznie szczęśliwa, że ta książka do mnie trafiła. I choć minęło już trochę czasu od momentu, w którym skończyłam ją czytać, nie potrafię wyzwolić się spod jej uroku. Ciągle mam ją w myślach i nie potrafię jej wyrzucić z głowy. 
Autorce gratuluję tak udanej historii, a Was zachęcam do sięgnięcia po tę historię, bo pod tą niepozorną okładką kryje się niezwykła moc!

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To powieść, która zmusi Was do refleksji, pokaże, co jest w życiu najważniejsze. Na pewno nie będziecie żałować.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Seqoja.

czwartek, 16 kwietnia 2026

(30/26). PI PO DRUGIEJ STRONIE CZARNEJ DZIURY

 
                                                   **PATRONAT MEDIALNY**


    Autor: Dominika Tarnowska

    Ilustracje: Dominka Tarnowska

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Literatura dziecięca, Dla dzieci

    Liczba stron: 174

    Data premiery: 25. 02. 2026

 *Google

    Dominika Tarnowska nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej i przedszkolnej. Pasjonatka ogrodnictwa, literatury i rysunku. Dzięki swej codziennej pracy z dziećmi poznaje świat ich oczami. To dzięki nim i dla nich powstała niniejsza książka. W odpowiedzi na wszystkie pytania najstarszego syna zaczęła opowiadać tę historię.
(Źródło: Okładka książki "Pi poszukuje swojego światła")

    "Pi po drugiej stronie czarnej dziury" to kosmiczna baśń dla małych i dużych czytelników – historia o przyjaźni, odwadze i odkrywaniu własnego światła.
Pi i Kosmo są nierozłącznymi przyjaciółmi. Po lekcji o czarnych dziurach dziewczynka zaczyna się obawiać, że jako dorastająca gwiazda może kiedyś stać się jedną z nich. Gdy pewnego dnia Kosmo znika, Pi postanawia wyruszyć za nią choćby poza ramy znanego mu wszechświata.
Czy naprawdę spełnił się największy lęk Kosmo?
Co znajduje się po drugiej stronie czarnej dziury?
I kim jest tajemniczy robot z okładki, który pojawi się w tej niezwykłej podróży?
Odpowiedzi kryją się w pełnej blasku, wzruszeń i gwiezdnych przygód opowieści, która przypomina, że nawet w najgłębszej ciemności można odnaleźć własne światło.
ŚWIATŁO, ŚWIEĆ, ŚWIATŁO, ŚWIEĆ, ROZPAL WE MNIE SIĘ.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z moim cudownym patronatem medialnym, a zarazem kontynuacją przyjętej niezwykle ciepło edukacyjnej opowieści dla dzieci pod tytułem "Pi poszukuje swojego światła".
Dziś przychodzę do Was z kolejną piękną i mądrą historią dla młodszego poszukiwacza przygód, idealną na wieczorne spotkania przy dobrej i mądrej książce... Jestem przekonana, że po tej lekturze wyobraźnia dzieci rozszaleje się do granic możliwości, i że ta opowieść trafi także w gusta także starszych czytelników, bo ja przepadłam w niej od początku... chciałabym odwiedzić wszystkie planety, które zostały tu opisane... no dobra- tą z pająkami bym sobie odpuściła ;)
Dominika Tarnowska ponownie stworzyła przepiękną opowieść o sile rodziny, wsparciu w trudnych momentach, dziecięcych marzeniach i sile przyjaźni, o wyobraźni, pierwszych przyjaźniach, zaufaniu i pozytywnym myśleniu. Pokazała, że zawsze trzeba mieć nadzieję i z każdego, nawet najtrudniejszego położenia i kłopotu, znajdzie się wyjście.
Autorka w przedstawionej historii opowiada o dobrze znanej już nam gwiazdce, która wyrusza na pomoc swojej przyjaciółce, która znalazła się po drugiej stronie tajemniczej czarnej dziury. Pi pokonując kolejne przeszkody, spotyka się ze "starymi znajomymi", poznaje różnorodne stworzenia, gwiazdy i planety, uczy się wielu przydatnych informacji i udowadnia, że przyjaźń, wsparcie i miłość rodziny zawsze powinny być priorytetem.
Autorka zostawia nas z pytaniami o to czy naprawdę spełnił się największy lęk Kosmo?
Co znajduje się po drugiej stronie czarnej dziury?
I kim jest tajemniczy robocik, którego spotyka na swej drodze Pi?... 
Tego już nie zdradzę, ale zachęcam Was do sięgnięcia po tę książkę, bo to, co przytoczyłam to niewielka ilość przygód, które przytrafiły się Pi, Kosmo i ich nowemu przyjacielowi Albertowi. W jak zaskakujący sposób gwiazda i robot się zaprzyjaźnili, też Wam nie zdradzę, ale gwarantuję, że wszystkiego dowiecie się z tej niezwykłej historii... Koniecznie musicie ją poznać.  

"Pi po drugiej stronie czarnej dziury" to historia przepełniona wartką akcją i zaskakującymi zwrotami akcji, wciąga, wywołuje wiele emocji, bawi, wzrusza, ale momentami potrafi także zmrozić krew w żyłach. Spotkanie z groźnymi pająkami nawet mnie przestraszyło ;) 
Książka napisana ładnym i starannym językiem, uczy nazw np. planet, komet czy statków kosmicznych, ładnie je przy tym tłumacząc i opisując. 
Podzielona na krótkie rozdziały, nie nudzi, a dzięki temu można zakończyć lekturę w dowolnym momencie, by wrócić do niej np. następnego dnia. Barwne i dokładne opisy trafiają do wyobraźni, stwarzając wrażenie, że jet się jednym z bohaterów i bierze się udział w tych niesamowitych wydarzeniach.

Zespół wydawniczy zadbał o każdy szczegół tej książki, czcionka jest dostosowana do wzroku, niebanalny tekst uczy i przemyca w sobie całą masę wiedzy i ciekawostek dotyczących różnych zagadnień, wyraziste ilustracje (chociaż szkoda, że trochę ich mało) pobudzają i stymulują małe głowy, przyciągają wzrok i skupiają go na sobie przez dłuższy czas (co w przypadku mojego syna, jest trudne do osiągnięcia). 
Twarda okładka, nie ulegnie tak szybko zniszczeniu, a przy okazji stanie się piękną ozdobą dziecięcej biblioteczki. 

Ja jestem zachwycona, i życzę autorce, by ta historia trafiła do jak najszerszego grona odbiorców, nie tylko tych najmłodszych. Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać tę historię i wyruszyć w fascynującą i zaskakującą podróż (nie tylko) po naszym Układzie Słonecznym ;)

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, kolejna bardzo wartościowa książeczka dla młodszego czytelnika. Cudowna pełna przygód, a zarazem  klimatyczna, opowieść o prawdziwej przyjaźni i dla całej rodziny. 
Genialna historia!

POLECAM...

Za możliwość patronowania tej fantastycznej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu Million Studio Wydawnicze.

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

(29/26). DEMONICZNE DWUDZIESTOLECIE. CZAROWNICE, ZNACHORZY I ZAŚWIATY NA USŁUGACH ZBRODNI.


    Autor: Paulina Drożdż

    Wydawnictwo: Wydawnistwo Sploty (Grupa Helion)

    Gatunek: Reportaż

    Liczba stron: 352

    Data premiery: 10. 03. 2026

 *Google

    Paulina Drożdż Absolwentka archeologii na UJ, która z zapałem przekopuje się również przez źródła pisane. 
Scenarzystka kilkudziesięciu podcastów kryminalnych na popularnym kanale Kamila Barnowskiego "Opowiem Ci historię". Prywatnie pasjonatka genealogii i lokalnej krakowskiej historii. Swoimi tekstami stara się pobudzić wyobraźnię czytelnika i zainspirować go do spojrzenia w przeszłość.
(Źródło: Okładka książki)

    Dwudziestolecie międzywojenne to szczególny czas w historii Polski. Ograniczony końcem pierwszej i początkiem drugiej wojny światowej, dla naszego kraju oznaczał odzyskanie niepodległości, scalenie ziem trzech dawnych zaborów, intensywny rozwój, wreszcie - podjęcie zbiorowego wysiłku w celu nadrobienia zaniedbań ponad stu dwudziestu lat niewoli. W popkulturze II Rzeczpospolitą często się romantyzuje, ukazując wyłącznie pozytywne aspekty tego okresu i zapominając między innymi o ogromnym ubóstwie, w jakim żyła znaczna część polskiego społeczeństwa.
Bieda, analfabetyzm dosłowny i funkcjonalny, nieufność wobec nowoczesności, brak dostępu do opieki medycznej z prawdziwego zdarzenia skutkowały tym, że w sytuacjach niezrozumiałych, niepokojących, w chorobach i nieszczęściach masowo odwoływano się do zabobonów. Dotyczyło to również zdarzeń o charakterze kryminalnym - przestępcy, ich ofiary, a także świadkowie zbrodni w śledztwach nader chętnie powoływali się na interwencję sił nadprzyrodzonych. Czarownice, diabły i rozmaite złe duchy gęsto zaludniają łamy ówczesnej prasy relacjonującej procesy sądowe.

W co wierzyli ludzie zamieszkujący Polskę sto lat temu?
W jakie sprawki najchętniej mieszały się siły nieczyste w II Rzeczpospolitej?
Jak na powoływanie się na złego reagowali przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości?
O tym wszystkim przeczytacie w rewelacyjnym historycznym reportażu Pauliny Drożdż.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z książką, która może zaskoczyć, zszokować, wzbudzić poczucie grozy, ale i momentami wprowadzić w stan niedowierzania, że zaledwie sto lat temu wiara w zabobony i "działalność sił nieczystych", klątwy zaklęcia i inne tego typu rzeczy doprowadzała do tak dramatycznych w skutki zdarzeń.
Autorka w swej książce kładzie szczególny nacisk na podkreślenie faktu, że to bieda, analfabetyzm, nieufność wobec wszystkiego, co nowe, brak dostępu do opieki medycznej skutkowały tym, że w sytuacjach niezrozumiałych, niepokojących, w chorobach i nieszczęściach masowo szukano pomocy u różnej maści "specjalistów", znachorów, wróżek, wróżów i innych sił nieczystych, które osiągały apogeum swej działalności wśród potrzebującej pomocy (szczególnie) niewykształconej wiejskiej ludności.
Dotyczyło to również zdarzeń o charakterze kryminalnym-winowajcy, ich ofiary, a także świadkowie zbrodni w śledztwach bardzo chętnie powoływali się na działanie sił nadprzyrodzonych. Czarownice, diabły i rozmaite złe duchy często gościły na łamach ówczesnej prasy. Autorka podpiera się źródłami opisującymi oryginalne procesy sądowe, ich początki, przebiegi i wyroki, które zapadły- i to robi naprawdę świetny vibe całości, naprawdę czuć w tej historii, to, że spędziła w archiwach bardzo dużo czasu, a przy okazji jest naprawdę mrocznie.
Pani Paulina podzieliła swą opowieść na jedenaście rozdziałów, a każdy z nich to inna historia, inny przypadek, inne motywy i inne sposoby i pomysły na zbrodnię, ale wszystkie one pokazują, jak tamtejsza rzeczywistość potrafiła się w ułamku sekundy wymknąć racjonalizmowi.

Książkę czyta się doskonale, napisana jest bardzo przystępnym językiem, bez zbędnych ozdobników, wciągająca i intrygująca- żałuję, że to tylko jedenaście krótkich opowieści, bo z ciekawością poczytałabym więcej- z tych historii wyłania się niezwykły obraz Polski, o której nie byliśmy uczeni w szkołach, a przodkowie (o ile jeszcze żyli) nie zawsze chcieli dzielić się taką wiedzą.
Każda z historii rozpoczyna się tytułem, rokiem oraz miejscem, w którym się wydarzyła. Znajdziecie tu sporo zdjęć, artykułów z ówczesnej prasy relacjonujących przebiegi procesów, zeznania świadków i wiele ciekawostek pokazujących jak wyglądało codzienne życie, jak bardzo strach potrafił zdominować życie a niewiedza i choroby, które się przytrafiały (szczególnie te psychiczne), stawały się wyrokiem i zalążkiem nadchodzących zbrodni.
Jeśli lubicie historie "tru crime", jestem przekonana, że "Demoniczne dwudziestolecie..." przypadnie Wam do gustu, ale tak jak i ja poczujecie niedosyt, bo zdecydowanie chciałoby się więcej takich "demonicznych spraw".
Bardzo się cieszę, że trafiłam na tę książkę, skłoniła mnie ona do refleksji i dała powód do tego, by być wdzięcznym, że żyję w tych czasach, gdzie dostęp do wiedzy jest dostępny dla każdego.

Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To bardzo ciekawa lektura, choć nie znajdziecie tu romantyzowania i kolorowania przeszłości. Jest to surowy obraz społeczności w której lęki przesądy i niewiedza niejednokrotnie wygrywały z rozumem, logika i niejednokrotnie prawem.

POLECAM....

środa, 8 kwietnia 2026

(28/26). ŁĄCZKA. ZIMNY ODDECH


                                                         **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Wanda Siubiela

    Wydawnictwo: Wydawnictwo Gaja

    Gatunek: Obyczajowa, Młodzieżowa

    Liczba stron: 292

    Data premiery: 27. 01. 2026

 *Google

    Wanda Siubiela pisarka, malarka, poetka, autorka wielotomowych sag i powieści, w których codzienność splata się z metaforą, a realizm z magią słowa. Pochodzi z Wielkopolski, do której często odwołuje się w swojej twórczości i która stanowi ważny kontekst jej literackiej tożsamości.
Jest twórczynią dwunastotomowej sagi "Kamień królestwa Sloget", która zdobyła wierne grono czytelników i umocniła jej pozycję w świecie literatury. 
Równocześnie otworzyła cykl zatytułowany "Gwiezdny pył", rozpoczynając powieścią "Mrocza zasłona", która wprowadza w kolejne uniwersum pełne prastarych tajemnic i niezwykłych odkryć. 
Siubiela jako pisarka nie zamyka się wyłącznie w fantastyce- w książce "Niedzielna torebka" sięga po literaturę obyczajową, łącząc życie Julii z szerokim tłem polskiej historii.
Z kolei powieść "Łączka. Czarna kostka" ukazuje doświadczenie zjawisk pandemii- delikatnie i przejmująco, z perspektywy wrażliwej bohaterki próbującej odnaleźć się w świecie globalnej zmiany.
W 2025 roku ukazała się jej najnowsza powieść "Przyjaciółki z wirtualnego podwórka"- literacki thriller psychologiczny osadzony między wielkopolskim Kępnem a neonowym Tokio,  w którym zniknięcie przyjaciółki staje się pretekstem do przenikliwej diagnozy współczesności. To opowieść o tym, jak wirtualna bliskość może być zarówno mostem łączącym serca, jak i maską skrywającą tajemnice- wielowarstwowy portret pokolenia balansującego między iluzją ekranu a chaosem realnego życia.
Jej twórczość była wielokrotnie zauważana i doceniana- otrzymała liczne nominacje literackie, a na portalu "PisarzePolscy.pl" znalazła się w prestiżowej Złotej Dziesiątce. Wanda Siubiela aktywnie prowadzi także swoje media społeczne, gdzie utrzymuje bliski kontakt z czytelnikami, dzieli się refleksjami o współczesnej literaturze, kulisami pracy pisarskiej i zapowiedziami nowych pozycji.
(Źródło: Biogram zamieszczony w książce" Łączka. Zimny oddech")

    Co zrobisz, gdy wszystko się sypie, a w kieszeni masz tylko czarną kostkę z sześcioma symbolami?
Wercia ma siedemnaście lat. Rodzice się rozwodzą. Michał milczy. "Świeżo odnaleziony" dziadek planuje zostawić jej w spadku hotele, kasyna i tajemnice, które ciężko udźwignąć w pojedynkę. W tym samym czasie góry wystawiają ją na próbę, a ukochane morze szepcze mroczne sekrety. Podczas tej zawieruchy Wercia musi zdecydować - czy będzie dalej uciekać przed Sobą, czy w końcu stanie twarzą w twarz z tym, czego się boi. Czy jest gotowa zajrzeć w głąb umysłu? Jaką cenę zapłaci za prawdę? I czy symbole na kostce ją ocalą - a może wręcz przeciwnie, będą drogą do jej własnej zguby? 
Bo dorosłość nie czeka. Przychodzi - czy ktoś jest gotowy na nią - czy nie...
(Opis wydawcy. Żródło: Okładka  książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z moim cudownym patronatem medialnym, kontynuacją wydanej w 2023 roku i bardzo ciepło przyjętej przez czytelników powieści "Łączka. Czarna kostka". 
Już wtedy byłam zachwycona tą historią, ale to jak ona ewoluowała i w jakim kierunku poszła, totalnie zawładnęło moim sercem i pokazało też, jak bardzo zmieniła się nie tylko sama bohaterka, ale i otaczający ją świat.
Autorka stworzyła historię, która porywa czytelnika od pierwszych stron. Adrenalina i emocje buzują od początku, ale to, co dzieje się pod koniec w górach, to jest totalny majstersztyk i gdyby nie to, że tak płynnie czyta się tę historię, delektowałabym się nią dużo dłużej, a tak nim się obejrzałam, już kończyłam, i przyznać muszę, że jestem bardzo niepocieszona i wielką niecierpliwością czekam na kontynuację.
Weronika- główna bohaterka- to fantastyczna, wchodząca w dorosłość dziewczyna, która pomimo młodego wieku, swą dojrzałością i spojrzeniem na swoją przyszłość przebija niejednego dorosłego, potencjalnie dojrzałego człowieka ;) Uwielbiam ją od samego początku, ale teraz jeszcze bardziej zyskała w moich oczach swą dojrzałością.
Poza Wercią ponownie spotykamy się z jej rodziną, ale pojawia się sporo nowych postaci, szczególnie taki jeden Darek może w przyszłości sporo namieszać. Każda z tych postaci bardzo się zmieniła od poprzedniej części, i wszyscy oni wnoszą ogrom emocji do tej historii.
Autorka cudownie je wszystkie poprowadziła i pokazała, jak zbiegiem czasu zaczęły się zmieniać i dojrzewać, nie tylko do powierzonych im zadań, ale szczególności do stania się człowiekiem odpowiedzialnym nie tylko za siebie, ale i za innych. 

Autorka w swej powieści poruszyła niezwykle ważne tematy. Pokazuje, jak wielkie konsekwencje niosła za sobą pandemia, jak bardzo przymusowa izolacja wpłynęła na rozwój młodzieży i zachwiała ich bezpiecznym światem oraz relacjami rodzinnymi i społecznymi, jak zdrada doprowadza do rozpadu rodziny, jak rozwód rodziców wpływa na poczucie bezpieczeństwa, a konflikt dorosłych zawsze odbije się na tych niewinnych- dzieciach. Pokazuje, jak bardzo można zranić słowami, a te już wypowiedziane zapisują się na zawsze w sercu. Wszystko to pokazane oczami dorastającej nastolatki, która sama nie zna jeszcze życia- sprawia, że dorosły czytelnik na chwilkę przystanie, pochyli się nad tym i zastanowi, jak nas widzą nasze dzieci- czy życie, które im pokazujemy swoją własną postawą, jest dla nich dobre, czy jesteśmy dla nich dobrym przykładem, czy przekazujemy im wartości, które nas samych prowadzą przez życie, czy można odciąć się od przeszłości i swoich korzeni? Tak, ta historia potrafi zmusić człowieka do refleksji. Zadaje mnóstwo pytań, na które odpowiedzi musimy znaleźć we własnym sercu.
Wspomniałam na wstępie, że książka bardzo wciąga- to prawda, kilkukrotnie dałam się zaskoczyć, wzruszyć i parsknąć śmiechem, nim się zorientowałam, już niemal ją kończyłam.  
Zakończenie jest mega, pobudza wyobraźnię i zdradza, że jeszcze dużo się w tej historii wydarzy. Uwielbiam mroczny wątek gór i czarnego wilka, podoba mi się symbolika tajemniczej kostki, uwielbiam obserwować rodzącą się relację pomiędzy Werką a jej dziadkiem. Jest to historia niełatwa, ale czytając ją, poczujecie pewnego rodzaju ciepło i nadzieję, na to, że nawet po najgorzej burzy wyjdzie słońce.

Uwielbiam warsztat pisarki autorki, jest on niezwykle dojrzały, a zarazem barwny oraz działający na wyobraźnię i choć dzieje się w  fabule bardzo dużo, wszystkie wątki łączą się w klarowną i przejrzystą całość, nie ma niedomówień, wszystko zostaje dokładnie i z sensem wyjaśnione. 
Zwrócić uwagę należy również na wydanie tej książki. Zachwyca ona wszystkim, począwszy od teksu, kończąc na barwnych i korespondujących z treścią grafikami, zdobieniami stron, piękną i twardą okładką. Jak dla mnie to jedna z piękniej wydanych książek w tym półroczu.
Czuję olbrzymią wdzięczność, że mogę patronować tej wyjątkowej historii, z czystym sumieniem polecam ją każdemu, szczególnie młodzieży, która nie do końca potrafi przepracować swoje emocje, nie radzi sobie z wyzwaniami i problemami. Zobaczą po lekturze, że zawsze jest jakieś rozwiązanie.
Z wielką niecierpliwością czekam na kontynuację.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Warto sięgnąć po "Łączka. Zimny oddech" i przekonać się, że każdy z nas jest ważny dla innych, choć czasami wydaje się nam, że zostaliśmy sami na świecie. To opowieść o życiu, zaufaniu i poszukiwaniu swoich korzeni. Koniecznie przeczytajcie!

POLECAM...

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

(27/26). NA TROPIE TAJEMNIC DZIKICH ZWIERZĄT

 
    Autor: Barbara Wicher

    Ilustracje: Przemysław Szukaj

    Wydawnictwo: Demart

    Gatunek: Literatura dziecięca, Dla dzieci

    Liczba stron: 88+ 4 strony naklejek

    Data premiery: 04. 04. 2026

 *Google

    Barbara Wicher autorka ponad trzydziestu książek dla dzieci i młodzieży. Jej największą pasją jest literatura. Tę dla dzieci odkryła ponownie, kiedy została mamą. Z przyjemnością czyta książki dla tych najmłodszych i trochę starszych i z radością spisuje wymyślane przez siebie opowieści.
(Źródło: Okładka książki "Tomo. Tomo w tarapatach")

    Czy żeby spotkać dzikie zwierzęta, trzeba jechać aż do Afryki? Wcale nie! Czasem wystarczy… wyjść z domu. 
W kolejnej części serii "Czytam, badam, rozwiązuję" Wojtek, Nela, Franek i ich niezastąpiony dziadek ruszają na poszukiwanie niezwykłych mieszkańców świata fauny – tych, których można spotkać w ogrodzie, na placu zabaw, w parku czy w lesie. Okazuje się, że tuż obok nas żyją fascynujące gatunki, które potrafią zaskoczyć sprytem, wyglądem i niezwykłymi zwyczajami. Dziadek ponownie staje się przewodnikiem dzieci po świecie przyrody – tłumaczy, podpowiada, udziela odpowiedzi na dociekliwe pytania i zachęca do uważnego obserwowania otoczenia. Każde spotkanie z dzikim zwierzęciem to nowa zagadka, nowa porcja wiedzy i kolejny trop do zbadania. 

Książka – jak cała seria – łączy fabularną opowieść z popularnonaukowymi rozdziałami, a także z różnorodnymi zadaniami i aktywnościami, które rozwijają spostrzegawczość, logiczne myślenie i umiejętność czytania ze zrozumieniem. Dodatkowo zawiera fragmenty do samodzielnego czytania, idealne dla początkujących czytelników.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Kilka dni temu pisałam Wam o fenomenalnej, otwierającej nową serię, propozycji dla młodego czytelnika pod tytułem "Na tropie tajemnic nocy", a dziś przyszła pora zaprezentować Wam drugą część- równie rozwijającą i ekscytującą, jak jej poprzedniczka.

Tym razem ze znajomą dwójką rodzeństwa, ich kuzynem i dziadkiem wyruszamy tropem zwierząt zamieszkujących bliskie i dalekie tereny. I ta naprawdę tematyka tej części to jest jedyna różnica pomiędzy dwoma pierwszymi częściami. W moim odczuciu jest to doskonały zabieg, bo obydwie książki tworzą teraz dopracowany duet, który łączą nie tylko bohaterowie, których już znamy, ale i układ treści, ciekawostek, anegdot i zagadek, co dla wielu dzieci może być bardzo ważne.
"Na tropie dzikich zwierząt" to ponownie czternaście krótkich rozdziałów- opowiadań, przeplatanych mnóstwem ciekawostek związanych nie tylko z dzikimi zwierzętami, ale i miejscami, w których żyją, co jedzą, oraz poradami jak im mądrze pomagać. Dzieci poznają kilka gatunków ptaków, mieszkańców mórz i oceanów, dzikich mieszkańców sawanny, a także naszych rodzimych parków i ogrodów zoologicznych. Dowiedzą się między innymi: kim jest Tramwajarz, czy wiewiórki sadzą drzewa, co je jeż, jak uratowano polskiego żubra, albo kto pierwszy przejechał całą Afrykę na rowerze (sama byłam zaskoczona!). Naprawdę mnóstwo tu ciekawostek, które potrafią zaskoczyć nawet dorosłego.

Tak jak poprzednio dzieci mają spore pole do popisu, rozwiązując mnóstwo zagadek, krzyżówek, a także przeprowadzić eksperyment, który pokaże im dlaczego woda spływa po ptasich piórach, nie mocząc ich, oraz to, co kochają najbardziej... czyli znów naklejki, które mogą ponaklejać w odpowiednich miejscach. Tych naklejek jest znów sporo, bo też cztery strony. A na końcu można wyciąć imienny dyplom dla prawdziwego tropiciela/tropicielki dzikich zwierząt. 

Samą historię czyta się doskonale, jest to ponownie czternaście krótkich rozdziałów skonstruowanych w taki sposób, że łatwo jest sobie podzielić czytanie na etapy, bądź wrócić do tego ulubionego.
Może stanę się monotematyczna, ale ponownie podkreślę, że na wielkie brawa zasługują także ilustracje, które stworzył pan Przemysław Szukaj, są one niezwykle barwne i bardzo szczegółowe, mój syn jest zachwycony kolorami, na długo skupia na nich uwagę, co w jego przypadku jest bardzo dużym osiągnięciem. Obydwie części są u nas w ciągłym użyciu.

Bardzo się cieszę i serdecznie dziękuję pani Barbarze, że mogłam poznać dwie pierwsze części tej cudownej serii. Z wielką niecierpliwością będę wyglądać kolejnych.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Druga część utrzymała niezwykle wysoką poprzeczkę, którą zawiesiła poprzedniczka i z przekonaniem twierdzę, że jest to jedna z wartościowych serii dla młodszego czytelnika, które miałam okazję ostatnio poznać. Książki te  nie tylko dadzą rozrywkę, ale i zainspirują do odkrywania otaczającego dziecko świat.

POLECAM... 

środa, 1 kwietnia 2026

(26/26). NA TROPIE TAJEMNIC NOCY

 
     Autor: Barbara Wicher

    Ilustracje: Przemysław Szukaj

    Wydawnictwo: Demart

    Gatunek: Literatura dziecięca, Dla dzieci

    Liczba stron: 88+ 4 strony naklejek

    Data premiery: 07. 02. 2026

 *Google

    Barbara Wicher autorka ponad trzydziestu książek dla dzieci i młodzieży. Jej największą pasją jest literatura. Tę dla dzieci odkryła ponownie, kiedy została mamą. Z przyjemnością czyta książki dla tych najmłodszych i trochę starszych i z radością spisuje wymyślane przez siebie opowieści.
(Źródło: Okładka książki "Tomo. Tomo w tarapatach")

    Noc jest od spania… ale czy zawsze i dla każdego? Pewnego wieczoru rezolutna Nela postanawia zostać tropicielką i odkrywać tajemnice nocy! Ochoczo dołączają do niej brat Wojtek, kuzyn Franek i ich dziadek.
Dziadek staje się przewodnikiem wnuków po świecie przyrody: przedstawia im nocne zwierzęta, opowiada o nocnym niebie – ale nie tylko! Ponieważ dociekliwe dzieci pytają również o powiedzonka i ciekawostki kulturowe.

Książka przeplata ze sobą fabularną opowieść z popularnonaukowymi rozdziałami oraz różnorodnymi ćwiczeniami, a także zawiera fragmenty do samodzielnego czytania przez początkującego czytelnika!
Nowa seria "Na tropie tajemnic nocy" sprawia, że dziecko samodzielnie czyta, bada, rozwiązuje i przeżywa podróż pełną wiedzy i dobrej zabawy.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

     Dzień dobry serdeczne! Przychodzę dziś do Was z fantastycznie skonstruowaną propozycją dla młodszych czytelników, która nie tylko da chwilę rozrywki, ale i zapewni sporą dawkę pożytecznej wiedzy. Jest to pierwsza część serii "Czytam. Badam. Rozwiązuję" i już teraz muszę zaznaczyć, że poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko, a tych części ma być kilka. 
"Na tropie tajemnic nocy" to czternaście krótkich rozdziałów- opowiadań, przeplatanych mnóstwem ciekawostek związanych nie tylko z samą nocą, ale i zwierzątkami aktywnymi nocą, nocnym niebem, zjawiskami atmosferycznymi, czy zawodami, które wykonują swoje zadania nie tylko w dzień, ale i w nocy.  Dzieci mają również spore pole do popisu, rozwiązując mnóstwo zagadek, przeprowadzać eksperymenty, a także, chyba to, co kochają najbardziej... naklejki, które mogą ponaklejać w odpowiednich miejscach. Tych naklejek jest aż cztery strony. A na końcu można wyciąć dyplom dla prawdziwego tropiciela/tropicielki nocnych tajemnic. Naprawdę urocze to wszystko jest.

Samą historię czyta się bardzo fajnie, tak jak wspomniałam, jest to czternaście rozdziałów skonstruowanych w taki sposób, że łatwo jest sobie podzielić czytanie na etapy, bądź wrócić do tego ulubionego. Historia opowiada o rodzeństwie i ich kuzynie, którzy spędzają wakacje u swoich dziadków. Jest to kolejna fantastyczna lekcja, pokazująca jak wielką skarbnicą wiedzy są dziadkowie i że warto czerpać z ich wiedzy i życiowego doświadczenia. Cała historia staję się doskonałym punktem wyjściowym do wielu fascynujących rozmów z naszymi małymi pociechami. 
Na wielkie brawa zasługują również ilustracje, które stworzył pan Przemysław Szukaj, są one niezwykle barwne i bardzo szczegółowe, mój syn jest zachwycony kolorami, na długo skupia na nich uwagę, co w jego przypadku jest bardzo dużym osiągnięciem. 

Bardzo się cieszę i serdecznie dziękuję pani Barbarze, że mogłam poznać dwie pierwsze części (opinia o drugiej, lada moment) tej cudownej serii. Z wielką niecierpliwością będę wyglądać kolejnych, bo te dwie skradły moje serce na zawsze.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, kolejna bardzo wartościowa książeczka dla młodszego czytelnika, przepełniona wiedzą, mnóstwem ciekawostek i okraszona cudowną historią o zaspokojeniu ciekawości o świecie.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.