sobota, 14 listopada 2020

(108/20). KAZIK

 
    Autor: Ewelina Maria Mantycka

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: New adult, Romans,

    Liczba stron: 358

    Data premiery: 27. 10. 2020

                                   *Google

    Ewelina Maria Mantycka- pochodzi z malowniczej wsi Gościeradów na Lubelszczyźnie. Ukończyła Informację Naukową i Bibliotekoznawstwo na UMCS, tylko po to, aby zawsze być blisko swojej pasji – książek. Kolekcjonuje je nałogowo, buszuje po starych bazarach, antykwariatach i bibliotekach, upycha je na półkach i pod łóżkiem. Często pisze do szuflady oraz wysyła teksty na konkursy literackie. Fanka anime, j-popu, k-popu, fantasy i dobrego romansu historycznego. Zawsze uważała, że życie jest krótkie, a do spełnienia celów trzeba uparcie dążyć. Zadebiutowała "Sagą Rodziny z Ogrodowej" (Videograf, 2019), "Słoneczniki po burzy", a następnie powstał "Kazik" z cyklu Speed-Kop Motocross Klub (Novae Res, 2020).
(Źródło: Lubimy czytać).

    Krystian:
Należałem do Klubu Speed-Kop Motocross, który w czasach licealnych założyłem z kumplami. Nasze motto brzmiało: „Honorem jest mieć kozła na plecach i mocne kopyto!”. I tak żyliśmy, chcąc pokazać dzieciakom, czym jest prawdziwa adrenalina. Miałem swoich przyjaciół, miałem klub, a gdy na mojej drodze pojawiła się dziewczyna taka jak Esterka, w jednej chwili zdałem sobie sprawę, że nie mogę walczyć z losem. Nie była po prostu piękna, była… zakazana. Chciałem jej, ale ona ciągle mi umykała…
    Estera:
Usterka. Po czasach nastoletnich, gdy mnie tak przezywano, w końcu się ogarnęłam. Ja i moje koleżanki nie zawsze byłyśmy święte, a srogie lekcje z przeszłości pamiętam do dziś. Teraz pracowałam w banku, nosiłam grzeczne kostiumy i nie farbowałam włosów na niebiesko. Ale pewnego dnia życie wrzuciło mnie na diabelski młyn za sprawą brodatego faceta z kozłem na plecach. Szaleństwo! Jego oczy kusiły mnie tak bardzo, że miałam ochotę znów stać się buntowniczką. Świetnie tańczył, świetnie całował i jeździł na motorze. Ale czy ja pasowałam do jego życia?
(Opis wydawcy).

   Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Eweliny, i bardzo się cieszę, że zaczynam tę przygodę od "Kazika". 
Mam tylko nadzieję, że na drugi tom nie będę musiała zbyt długo czekać, bo w "Kaziku" przepadłam od pierwszej strony- pomysł na fabułę- dla mnie bomba.
Bardzo przypadł mi do gustu styl, w jakim książka została napisana. Podział narracji między Kazika a Esterę sprawia, że możemy poznać punkt widzenia każdego z nich. Pozwala to poznać emocje kotłujące się w ich głowach, zrozumieć wiele postępowań, które mogłyby wydawać się irracjonalne gdyby narracja nie była podzielona  w ten sposób. W moim odczuciu to bardzo dobry zabieg.
Książkę czyta się przyjemnie i niezwykle szybko. 
Początkowo może przytłaczać spora liczba postaci, chwilę czasu zajmuje ogarnięcie, kto jest kim i przypisanie mu odpowiedniej ksywki, ale jest to do zrobienia. Bohaterowie są wyraziści, budzą w większości sympatię, choć momentami doprowadzają do szału swym niezdecydowaniem i bezczelnością- mam tutaj na myśli szczególnie męską część całej historii- na szczęście niektórzy z nich nadrabiają innymi cechami. Szczegółowy opis każdego z nich i jego historia pozwala poznać daną osobę i wyrobić sobie o nim zdanie. Może wydawać się to przytłaczające, ale tak zdecydowanie nie jest.
Ciekawe opisy zajęć sportowych pozwalają zaznajomić się z motocrossem od przysłowiowej kuchni. Mam jednak nadzieję, że w kolejnych częściach będzie tego motocrossu trochę więcej, bo tutaj mi zdecydowanie go brakowało.
Akcja dzieje się szybko, momentami potrafi zaskoczyć, wciąga, momentami wzruszyła.
Jak to bywa w tego typu powieściach, zdarzają się również sceny mocno łóżkowe. Nie jest ich wiele, ale przedstawione są ze smakiem- nie przytłaczają wulgarnością, chociaż potrafią sprawić, że na policzki wypłynie ognisty rumieniec...

Z wielką niecierpliwością oczekuję drugiego tomu. Mam nadzieję, że Esterka pokaże tam w końcu swoje prawdziwe ja i będzie jeszcze więcej klubu Speed- Kop.

    Czy polecam?
Polecam serdecznie. Bardzo fajny, wciągający, mocno pikantny romans ze sportem w tle. Idealna lektura na wieczór.

POLECAM...

"Słyszałam kolejnych motocyklistów parkujących przed barem. Bałam się tam wrócić. Cholernie się  bałam stawić Kazikowi czoła, tym bardziej że to ja powinnam przeprosić. Mogłam napisać mu SMS-a, ale tak zachowują się tchórze. Motor minął mnie z rykiem silnika, ale gdy już zdecydowałam się znaleźć przystanek autobusowy i dać Kazikowi ochłonąć, nim to naprostuję, motor zawrócił przed wyjazdem na główną ulicę. Nie chciałam zostać zaczepiona ani przyłapana na płaczu, schowałam głowę głębiej w szalik. Motocyklista zwolnił przy mnie. Rozpoznałam kurtkę Speed-Kop. Ściągnął kask. Poznałam jasne włosy i kozią bródkę Kacpra." 
                                   - Ewelina Maria Mantycka "Kazik" strona 344 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu NOVAE RES.



czwartek, 12 listopada 2020

(107/20). ALEJA CICHYCH SZEPTÓW

 
    Autor: Izabella Agaczewska

     Wydawnictwo: E-bookowo

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 480 e- book

    Data premiery: 01. 02. 2018

   
 *Google

    Izabella Agaczewska- pseudonim.

    Aleja Cichych Szeptów to powieść obyczajowa, której bohaterowie muszą zmierzyć się z najbardziej nieprzewidywalną loterią - własnym losem. Życie dyktuje im twarde warunki, ale i pozytywnie zaskakuje w najmniej oczekiwanym momencie. Rodzina Jodłowskich boryka się z bolesną przeszłością, która nie jest łatwa do zaakceptowania. Każdy członek rodziny usiłuje odnaleźć się w zaistniałej sytuacji. Samotność i izolacja, brak wsparcia, a także piętrzące się problemy nie wróżą szczęśliwego zakończenia. Mimo wszystko to książka o nadziei, o upartym dążeniu do celu, o niepoddawaniu się wyznaczonemu przez ślepy los przeznaczeniu. W powieści nie brakuje wzruszających, ale i dramatycznych scen, romansu, szczypty sensacji i magicznych miejsc, w których można spotkać... Ciiiii... One nie lubią, gdy się mówi o nich głośno. Tylko szeptem...
(Opis wydawcy).

    Książkę od Autorki dostałam już jakiś czas temu... wstyd się przyznać, ale najzupełniej w świecie o niej zapomniałam- możecie sobie wyobrazić moją winę gdy przeglądałam pocztę i trafiłam, na plik którego nie mam w czytniku. 
Pani Izabello w tym miejscu serdecznie przepraszam za to ogromne niedopatrzenie i tak długi czas oczekiwania na ten wpis- ale cieszę się, że mogłam przeczytać tę powieść właśnie teraz.

"Aleja cichych szeptów" to przepełniona emocjami opowieść o stracie, radzeniu sobie z żałobą i poszukaniu nadziei. Jest to historia o chorobie i zagubieniu, szczerej przyjaźni i prawdziwej miłości, która pokona wszystkie trudności. 
To opowieść o tym co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie i spełnianie swoich najskrytszych marzeń. Bo to musimy pamiętać... życie mamy tylko jedno i jest ono niezwykle kruche.
Autorka zaserwowała czytelnikowi cały wachlarz emocji i jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści. Dawno już tak bardzo nie płakałam...

Fabuła powieści tak bardzo wciąga, że nie sposób się od niej oderwać (480 stron wchłonęło mnie na całe popołudnie i część nocy). 
Historia została przedstawiona z perspektywy kilku osób- dzięki temu zabiegowi możemy "wejść" w skórę bohaterów i towarzyszyć im w najtrudniejszych i najpiękniejszych momentach, zrozumieć ich emocje i motywy, które nimi kierowały.
Bohaterowie są niezwykle realistyczni, pod względem psychologicznym dopracowani w najdrobniejszych szczegółach. Wyzwalają całą gamę uczuć, od sympatii poprzez złość i niedowierzanie, po współczucie a momentami nawet litość.
Akcja dzieje się szybko, jej zwroty zaskakują w najmniej spodziewanych momentach- w wielu z nich moje serce pękało na tysiące kawałków.
Barwne i plastyczne opisy pobudzają wyobraźnię, a przy okazji pozwalają poznać i odwiedzić realne miejsca, i "przejść się" po nich wraz z bohaterami, i spotkać się z tymi, których już nie ma wśród nas...

"Aleja cichych szeptów" to jedna z tych powieści, która niesie nadzieję, jestem pewna, że jeszcze do niej wrócę. Jak dla mnie to jedna z lepszych powieści, które przeczytałam w tym roku!

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To powieść, która zmusi Was do refleksji, pokaże, co jest w życiu najważniejsze. Wskaże drogę...  
 
POLECAM...

"- Życie jest jak równanie z wieloma niewiadomymi, wydaje się nie do rozwiązania- odezwała się po dłuższej chwili Eleonora- Czas jednak przynosi odpowiedzi na każde pytanie. Bywa, że wyjaśnienie zagadki nie daje satysfakcji lub budzi wątpliwości. Na życie składa się tyle niezależnych czynników, że nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Wiedz jednak, że to nie determinuje twojego losu. To ty masz władzę nad sterem. Od ciebie zależy, czy podniesiesz się po porażce, czy będziesz gotowa do dalszej walki. Nie warto tracić czasu na bezmyślne gdybania"
                                         - Izabella Agaczewska "Aleja cichych szeptów" str.445

Za możliwość przeczytania tej wyjątkowej książki serdecznie dziękuję Autorce.
  

wtorek, 10 listopada 2020

(106/20). BIKE'OWA PODRÓŻ. Z SYDNEY DO SZCZECINA (tom I)


    Autor: Daniel Kocuj

    Wydawnictwo: Annapurna

    Gatunek: Podróżnicza

    Liczba stron: 352

    Data premiery: 10. 10.2020

* Google

    Daniel Kocuj- urodził się w 1985 roku w Szczecinie. Po ukończeniu jednoczesnych studiów magisterskich na kierunku Business and Languages w Edynburgu wykładał języki angielski i niemiecki na politechnice Miasta Meksyk. Uczył tych języków także w Chinach i Wietnamie. Doświadczenie w zarządzaniu projektami zdobył, pracując w jednej z warszawskich korporacji. Zdobyte kompetencje okazały się przydatne w realizacji wielkiego marzenia: przejechać rowerem z Sydney do Szczecina.
Daniel Kocuj, jest autorem bloga www.bike2.be oraz wielu artykułów, drukowanych w czasopismach "Żagle" oraz "Rowertour"; jest też laureatem nagrody "Rowertour" za najlepszą wyprawę 2012 roku.
(Źródło: Okładka książki).

    Wyprawa życia. Z rozpalonego słońcem Sydney do rodzinnego Szczecina – na rowerze. Po drodze czekają bezkresne pustkowia, spowite cieniem dżungle, krwiożercza fauna, górskie łańcuchy, ciche, senne wioski i gwarne, tętniące życiem miasta. Kalejdoskop samotności, niezapomnianych spotkań, zaskakujących zwrotów akcji i bolesnych pożegnań. Opowieść, jakiej jeszcze nie było! Pierwsza część zabierze Was na wyprawę przez Australię i szereg egzotycznych krajów Azji Południowo-Wschodniej. Razem z Danielem zejdziecie w głąb australijskiego szybu w poszukiwaniu szlachetnych kamieni, zajrzycie do krateru wulkanu plującego niebieskim ogniem, przywitacie nowy rok, tańcząc i śpiewając na birmańskich ulicach i nieraz o włos unikniecie wpakowania się w poważne tarapaty. Trzymajcie się mocno, bo może znosić na zakrętach!
(Opis wydawcy).

    Wciągająca i niesamowita opowieść o spełnianiu marzeń, o świecie widzianym z wysokości rowerowego siodełka. Fascynująca, zabawna, momentami przerażająca relacja z największej przygody życia, a przy okazji niezła lekcja przetrwania w ekstremalnych warunkach. 
Poznajemy kulturę, obserwujemy niejednokrotnie napięte nastroje polityczne i podejście do cudzoziemców, poznajemy i podziwiamy faunę i florę danego miejsca.
Wspólnie z Autorem przemierzamy bezkres Australii,  Indonezję, Malezję, Tajlandię, Birmę i Indie- tu w dramatycznych okolicznościach kończy się pierwsza część. (Przykro mi, że moje ukochane Indie, wywarły na Autorze tak przykre wrażenie). 
Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Barwne opisy zabierają czytelnika w nieznane, a spora ilość zdjęć podsyca ciekawość i chęć poznania tych odległych krajów. Przy okazji, możemy przeczytać kilka listów od przyjaciela, w których możemy zerknąć na Japonię.
W moim odczuciu to lektura idealna na czas, w którym przyszło nam żyć. Być może niejedna osoba, zainspirowana przygodami pana Daniela i jego przyjaciół, odważy się spełnić swoje głęboko skrywane marzenia.
Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać pierwszą część i z wielką niecierpliwością czekam na kolejny tom.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak.
Autorowi tak po ludzku zazdroszczę odwagi, by spełniać swe marzenia- ja bym chyba jej w sobie nie znalazła. 
   
POLECAM...

"Do szpitala miałem już tylko czterdzieści kilometrów drogą z przełęczy w dół. Myślałem, że dam radę, ale już w pierwszej wiosce pytałem o lekarza. Mieli tylko znachora. Uprzejmego i nowoczesnego, odzianego w biały fartuch, ale nadal tylko znachora, który wysłuchał lamentowania, zmierzył ciśnienie i podarował tabletkę paracetamolu. Przynajmniej na chwilę poprawił mi humor."
                       - Daniel Kocuj "Bike'owa podróż. Z Sydney do Szczecina"

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Annapurna. 

sobota, 7 listopada 2020

(105/20). ZDRAJCA Z CHARLOTTEN STRASSE


    Autor: Adam Wierszuń

    Wydawnictwo: Oficynka

    Gatunek: Historyczna, Sensacja, Kryminał 

    Liczba stron: 270

    Data premiery: Październik 2020 (data przybliżona)

   
 * Google

    Adam Wierszuń- urodzony w 1992 roku absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, z zawodu menadżer projektów w firmie IT. Lokalny patriotyzm oraz wieloletnie zainteresowanie przedwojennym Wrocławiem zaowocowały niniejszą powieścią.
(Źródło: Okładka książki)

    Pełna pasji powieść historyczna.
Jest rok 1938. Europa znajduje się na progu kolejnej wielkiej wojny, a Bruno Lipintz cieszy się stabilną pracą w polskim konsulacie przy Charlotten Strasse we Wrocławiu. Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy konsul Leon Koppens wzywa go na prywatną audiencję. Przed mężczyzną pojawia się możliwość realizacji jego największych marzeń i odmiany świata na lepsze. Wszystko ma jednak swoją cenę. Czy jedna osoba może zmienić bieg historii? Czy istnieje limit kosztów poniesionych w imię najwyższej idei?
„Zdrajca z Charlotten Strasse” to powieść historyczna łącząca w sobie wierne odwzorowanie nerwowej atmosfery końcówki lat trzydziestych XX wieku i fikcyjną historię zamachu, który miał zmienić losy świata. Sensacyjne wątki szpiegowskie przeplatają się z filozoficznymi dywagacjami na temat natury zła oraz konsekwencji stawiania mu czoła. Celem autora jest zadanie pytań, które będą czytelnikowi towarzyszyć jeszcze długo po odłożeniu książki na półkę.
(Opis wydawcy).

    "Zdrajca z Charlotten Strasse" to intrygujący debiut, o którym może być jeszcze głośno. 
Dla osób, które fascynują się międzywojenną historią Dolnego Śląska- to będzie strzał w dziesiątkę. Książka dopracowana jest w najdrobniejszych szczegółach. Dokładne opisy panoramy miasta, sprawiają, że można poznać nawet najmniejszą ulicę. Doskonałym pomysłem jest umieszczenie na końcu książki spisu ulic i ich współczesnych polskich nazw. 
Miłośnicy dobrego kryminału i sensacji nie będą mogli oderwać się od lektury do samego końca.
Fantastyczny pomysł na fabułę- oparty na dużej wiedzy i pasji autora.  
Autor genialnie buduje napięcie, zapewnia cały wachlarz emocji. Zaskakuje w najmniej spodziewanym momencie, kluczy, mąci- nie pozwala domyślić się, kto jest prawdziwym zdrajcom. Intryga goni intrygę, akcja goni jak szalona, a potem następuje kulminacyjny moment i wielki wybuch zaskoczenia...
Spora ilość bohaterów początkowo może przytłaczać i może się wydawać, że niektóre z nich są zbędne. Jest to jednak błędne myślenie, bo każda z nich w najmniej spodziewanym momencie, pokazuje swą prawdziwą twarz a wątki z ich udziałem, splatają się w fantastyczną całość. 
Postacie są dopracowane, bardzo wyraziste i wielowymiarowe. Łatwo zrozumieć ich emocje i motywy, które nimi kierują- stawiając się w ich położeniu, niejednokrotnie zastanawiałam się, jak ja bym się zachowała w danej sytuacji, jakby nie było, walczą przecież o przeżycie...

Bardzo się cieszę, że ta powieść trafiła w moje ręce i mogłam przeczytać o międzywojennym Wrocławiu. O jego ogromnych problemach ekonomicznych i chaosie politycznym, a także o trudnych losach mniejszości, a szczególnie dwóch najbardziej gnębionych – żydowskiej oraz polskiej.  
W moim odczuciu autor osiągnął zamierzony cel- pozostawił mnie z wieloma pytaniami, na które musiałam znaleźć odpowiedź. Szczególnie to jedno, najbardziej śmiałe- Jak wyglądałby świat bez Hitlera? Czy wojna by wybuchła?

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Wciągająca i niezwykła lektura na długie popołudnie.

POLECAM...

"Nadeszła chwila prawdy. Miało się okazać, czy długie godziny spędzone na strzelnicy uczyniły z Brunona strzelca wyborowego. Czy uda się ten jeden strzał, być może najważniejszy w historii XX wieku? Zbliżył twarz do lunety i poprawił ułożenie karabinu. Cel znajdował się dokładnie naprzeciw. Dzień był bezwietrzny, co dodatkowo ułatwiało zadanie. Wszystko układało się po myśli Lipintza. Wystarczy jeden ruch palca, pociągnie za spust, a wódz III Rzeszy zakończy żywot. Co będzie potem? Kto przejmie władzę w kraju? To wciąż była niewiadoma. Bruno przez chwilę podziwiał wodza, który ostrym głosem i ekspresyjną gestykulacją po raz kolejny porwał tłum."
                              - Adam Wierszuń "Zdrajca z Charlotten Strasse"

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka.

      

środa, 4 listopada 2020

(104/20). PO DRUGIEJ STRONIE MASKI

                                                      **PRZEDPREMIEROWO**

    Autor: Paweł Janusz Łukasz Wojdalski

    Wydawnictwo: --------

    Gatunek: Literatura piękna, Poezja

    Liczba stron: 116 e-book

    Data premiery: Grudzień 2020 (data przybliżona)

  
 *Google


    Paweł Janusz Łukasz Wojdalski- Warszawianin, urodzony w 1984 roku. Od początku prywatnie i zawodowo związany ze stolicą.

    Od dawien dawna nie wiem co napisać- mam mętlik w głowie i nie wiem jak go ubrać w słowa, by przekazać Wam, to jak i co czuję. 
Czytając sam wstęp, wiedziałam, że trzymam w ręku coś wyjątkowego i niezwykle osobistego. Autor oddał w moje ręce cząstkę swojego serca i duszy, pokazał, jaki jest naprawdę po drugiej stronie jego maski- odkrył, wręcz obnażył swoje myśli, emocje, uczucia...
Paweł Wojdalski pisze niezwykle intymnie- każdy wiersz to emocjonująca podróż w głąb samego siebie, to migawka z życia lub emocja, która wpłynęła na wygląd danego wiersza w taki, a nie inny sposób.
Najbardziej urzekł mnie "Rycerz na białym koniu", a szczególnie jego końcówka, niezwykle prosta, ale jakże trafiona:
                                     "Taki to już morał tej bajki, moi drodzy,
                                       Bajek nie ma, lecz miłość bajki pisze, A życie je unosi"

Krótkie formy prozaiczne ("starki"- tak nazywa je sam autor) to ich dopełnienie, forma przekazania wpływu jednego zdarzenia na drugie, swoiste domino, które niechybnie runie po pchnięciu pierwszego klocka. Zdecydowanie ta część przypadła mi najbardziej do gustu.
Autor buduje napięcie w taki sposób, by na końcu czytelnik pomyślał sobie... no bez jaj, serio?
Takie doświadczenie towarzyszyło mi przy "Piątku"- równocześnie mnie zaskoczyło i zamurowało.
Część trzecia "Triduum Warszawskie"- opowieść o potyczce w jednej z kamienic w trakcie trwania Powstania Warszawskiego- niezwykle wzrusza, zmusza do refleksji... każe zastanowić się nad przeszłością, wspomnieć tych wszystkich ludzi- dzięki którym żyjemy w wolnym kraju, ale czy doceniamy ich poświęcenie?
Na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć sobie sam.
Część czwarta przeznaczona tylko dla osób dorosłych... najbardziej zaskakująca, przepełniona mocną erotyką, momentami wulgarna, pobudzająca, ale absolutnie niewpływająca na negatywny odbiór całości. Zdecydowanie jest inna od pozostałych trzech...

Bardzo się cieszę, że miałam przyjemność poznać twórczość i wślizgnąć się w świat widziany oczyma Pawła Wojdalskiego. Chcę wierzyć, że Was zaciekawiłam, ja zdecydowanie czekam na więcej.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. 
Przy "Po drugiej stronie maski" nie można się znudzić- ma w sobie to "coś" co na to nie pozwala, a trudno umieścić to w ramach. Wciąga, pasjonuje i niesie nieoczywiste doznania.

POLECAM...

"Usiadł na ławce, torba robocza na asfalcie. Puszka napoju energetycznego przyjemnym zimnem rozpływa się po gardle. Przechodnie, znał niemal każdego z widzenia. I chyba nawzajem. Bez 'Dzień dobry.', ale jak w zegarku. Teraz para nastolatków, raczej zakochanych. Trzymają się za ręce. Ona w stylu 'emo', on lekko wyższy od niej, ubrany po hipstersku. Z udawaną elegancją. Ona w ciemnej, długiej kwiecistej sukience. On ma na ramieniu dużą torbę. Jakby na rysunki. Może jest artystą, studentem? Zawsze w jednakowym tempie odchodzą przed siebie i znikają gdzieś na zakręcie chodnika. Zaraz po nich chłopak ze słuchawkami na uszach, nuci pod nosem jakąś melodię. Prawie nie patrzy przed siebie, tylko pod nogi, ręce schowane w spodniach. Ten znika nieco wcześniej. Jest i Ona. Ma coś w sobie. Za każdym razem wybiera skrót poprzez pola, którym można dojść szybciej do metra. Przemyka pod radarem wulgarnej urody i chyba myśli, że jest niewidoczna. Ale wypatrzył ją już wcześniej i dobrze zapamiętał. Przykuła jego uwagę. Czy to ten dzień?"
                                  - Paweł Wojdalski "Po drugiej stronie maski"

Za możliwość przedpremierowego przeczytania serdecznie dziękuję Autorowi.


niedziela, 1 listopada 2020

(103/20). ROMANS W CIENIU KORONAWIRUSA.

 
     Autor: Małgorzata Kasprzyk

    Wydawnictwo: E- bookowo

    Gatunek: Romans, Obyczajowa

    Liczba stron: 124 e-book

    Data premiery: 30. 09. 2020

  
 *Google

    Małgorzata Kasprzyk- Absolwentka filologii angielskiej na Uniwersytecie Warszawskim, pracowała jako lektor, tłumacz i urzędnik państwowy. Lubi muzykę, kino i podróże. Kocha wszystkie zwierzęta, a szczególnie jednego niesfornego kota.
(Źródło: Lubimy czytać).

    Paulina żyje swoimi sprawami i tylko sporadycznie słyszy o tym, co się dzieje na świecie. Nie interesuje jej polityka, więc nie śledzi na bieżąco ważnych wydarzeń. Bardziej martwi ją zdrada ukochanego i rozstanie z nim niż słuchy o dziwnym wirusie, który pojawił się w Chinach. Niestety wkrótce przekonuje się, że od rzeczywistości nie można uciec. Gdy po wielu przykrych wydarzeniach spotyka ją wreszcie coś dobrego - poznaje fajnego chłopaka - w kraju ogłaszają kwarantannę. To bardzo komplikuje jej życie i doprowadza do podjęcia kilku ryzykownych decyzji...
Taka historia mogłaby się przydarzyć każdej dziewczynie w Polsce.
(Opis wydawcy).

    W tym wyjątkowo trudnym czasie dla nas wszystkich na rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej literatury związanej z koronawirusem. Osobiście nie mam i nie widzę w tym problemu, bo niosą one w sobie olbrzymie pokłady nadziei i wiary w to, że pandemia kiedyś się skończy i choć zmęczeni, psychicznie i duchowo poranieni, wrócimy do normalności.
Twórczość PaniMałgorzaty znam (wstyd się przyznać) z antologii, ale i ta krótka opowieść przypadła mi do gustu. Autorka opowiada o początkach epidemii, która z racji aktualnych wydarzeń wydaje się być odległą przeszłością- trudno uwierzyć w to, że staliśmy w kolejkach, a w wielu sklepach brakowało podstawowych towarów- a to wszystko działo się zaledwie kilka miesięcy temu. Doskonale oddaje emocje, uczucia i dylematy, które nam wszystkim towarzyszyły.
Możemy również przypomnieć sobie jak bardzo tęskniliśmy za najbliższymi w czasie lockdownu, na samo wspomnienie do oczu napływają mi łzy. Dopiero przy tym smutnym doświadczeniu mogliśmy sobie uświadomić, kto i co tak naprawdę w życiu jest ważne.

Stworzone przez panią Małgorzatę postacie są bardzo realistyczne i przepełnione emocjami. Momentami porażała mnie ignorancja głównej bohaterki, która dawała o sobie znać w najmniej odpowiednim czasie, ale zwaliłam to na jej młody wiek, za to bardzo przypadła mi do gustu postać Patryka- jego dojrzałość i odpowiedzialność. Nie ukrywam, że jego profesja też tu wiele zadziałała ;) 
Akcja powieści dzieje się dość szybko, wbrew pozorom potrafi zaskoczyć, a nawet wywołać szczery uśmiech- mam tutaj na myśli dość zabawną sytuację demaskującą Gracjana- byłego chłopaka Pauliny.
Ogólnie powieść wciąga, czyta się ją bardzo dobrze i niezwykle szybko. Autorka zbudowała spore napięcie, a przy okazji ukazała całą paletę uczuć i emocji.

    Czy polecam?
Polecam.
Powieść wywołała łzy wzruszenia, ale i szczery uśmiech. Pomimo głównej osi powieści, jaką jest koronawirus, bardzo przyjemna i lekka opowieść na wieczór. 

POLECAM...

"Czas oczekiwania na wynik testu dłużył się Paulinie niemiłosiernie. Była niezmiernie rozgoryczona tym, co ostatnio przyniósł jej los. W maju sytuacja się przecież poprawiła, a życie zaczęło wracać do normy- ludzie mogli już chodzić do galerii i do restauracji, a nawet wyjeżdżać i zatrzymywać się w hotelach. Tymczasem ona siedziała w domu, jeszcze bardziej przygnębiona niż w marcu, kiedy wszystko się zaczęło. Wtedy przynajmniej miała nadzieję, że epidemia szybko się skończy, a teraz jej cierpliwość została wystawiona a poważną próbę. Nawet ucieczka w pracę nie pomagała jej tak jak zazwyczaj. Czasami odpływała myślami gdzieś daleko, jakby chciała uciec od rzeczywistości, a raz zapomniała nakarmić Sprintera!"
                              - Małgorzata Kasprzyk "Romans w cieniu koronawirusa"

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce.




sobota, 31 października 2020

(102/20). SPRAWA MŚCICIELA Z KONWALIOWEJ DOLINY.

 
    Autor: Beata Skarbek

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: Kryminał

    Liczba stron: 140

    Data premiery: 08. 10. 2020

                                  *Google

    Beata Skarbek- brak danych.

    Kiedy powrócą mroczne sekrety sprzed lat, nikt już nie będzie mógł spać spokojnie.
Nad Konwaliową Doliną, domeną artystów i dawnej arystokracji zbierają się burzowe chmury... Idylliczna sceneria willowej kolonii zmienia się w ponure miejsce zbrodni. Na światło dzienne próbują się wydostać mroczne sekrety sprzed lat. Co się wtedy wydarzyło? Dlaczego ambitny policjant u progu świetnej kariery zrezygnował ze służby? Kto przeszkodził mu w rozwikłaniu tajemnicy mordu na młodej kobiecie i co łączy współczesne zniknięcie czterech nastolatek z tamtymi wydarzeniami? Jak wyjaśnić bestialskie zabójstwa dokonane na szanowanych obywatelach sąsiedniego miasteczka? Detektyw Sabina Chmielewska obawia się, że bez pomocy sobie nie poradzi. Odsiecz nadchodzi w osobie przyjaciółki Sabiny z czasów studenckich, konsultantki policyjnej Anastazji Sosnowieckiej. Kobieta posiada dar dostrzegania tego, czego inni nie widzą...
(Opis wydawcy).

    "Sprawa mściciela z Konwaliowej Doliny" to bardzo ciekawy i  zaskakujący debiut. Przyznam szczerze, że po ilości stron nie spodziewałam się tak wciągającego i emocjonującego kryminału. Domieszka ognistego (i szybkiego) romansu jest tylko dodatkowym atutem. 
Pomysł na fabułę został dopracowany w najdrobniejszym szczególe, autorka niczego nie zostawiła przypadkowi, a napięcie, które rośnie z każdą stroną, zmusiło mnie do nieodkładania książki do momentu pochwytania mordercy. Przyznaję, dałam się zaskoczyć i takiego obrotu sprawy w życiu bym się nie spodziewała.
Bohaterowie są bardzo fajnie wykreowani, wzbudzają wiele emocji, łatwo ich polubić, ale i znienawidzić, gdy odkrywamy skrywane przez nich tajemnice. Jednak w moim odczuciu moglibyśmy bardziej poznać, postać głównej detektyw, bo tak naprawdę niewiele o niej się dowiadujemy. 
Plastyczne opisy miejsc pozwalają łatwo wyobrazić sobie dane miejsce czy sytuację. Dialogi są nie wymuszone, dostosowane do sytuacji, momentami bardzo zabawne. Niektóre sytuacje ocierają się o groteskę (chociażby pierwsze spotkanie Anastazji i Stevena), ale bardzo rozluźniają napięcie związane z główną sprawą tajemniczych morderstw.

Bardzo się cieszę, że "Sprawa mściciela z Konwaliowej Doliny" trafiła w moje ręce. Szczerze wierzę, że kolejna powieść pani Skarbek szybko trafi na rynek wydawniczy. Bardzo przypadł mi do gustu jej styl i lekkie pióro. Książka wciąga, buduje napięcie i zaskakuje. Wyzwala w czytelniku wiele emocji.
Bardzo, bardzo udany debiut. Serdecznie gratuluję. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie, to ciekawa i wciągająca lektura na wieczór. Zagłębiając się w lekturę, przepadniecie w niej na kilka dobrych chwil.

POLECAM...

"Spotkanie wszystkich osób prowadzących śledztwo miało się odbyć w wydzielonej salce w <Restauracji pod Wesołym Żubrem>. Lokal przylegał do drahimskiej siedziby policji. Nie było możliwości, by zorganizować naradę w komisariacie z uwagi na jego niewielkie rozmiary i obecność petentów. Salka już wcześniej wykorzystywana była jako sztab kryzysowy, a właściciel knajpki, były gliniarz, prywatnie ojciec Sabiny, cieszył się jej pełnym zaufaniem".
                       - Beata Skarbek "Sprawa mściciela z Konwaliowej Doliny" 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.