wtorek, 31 października 2023

(133/23). KRES ZAŚLEPIONYCH (TOM II)

 
    Autor: Marcin Halski

    Wydawnictwo: Wydawnictwo HM...

    Gatunek: Fantasy 

    Liczba stron: 296

    Data premiery: 03. 10. 2023

 *Google

    Marcin Halski urodził się w 1986 roku w Piekarach Śląskich i mieszkał tu przez ćwierć wieku. Niektórzy mówią, że jest niepoprawnym marzycielem. Jednak ci, którzy go znają, twierdzą, że powinien się urodzić w innym, równoległym świecie.
Ukończył filozofię, potempracował w różnych sektorach, by przyglądać się ludziom i mechanizmom ich działania. Z zamiłowania pisarz, bo dla niego słowo jest magią, a zarazem balsamem dla duszy. Uwielbia książki, głównie fantasy, oraz muzykę i grę na gitarze- to z nich czerpie natchnienie.
W 2020 roku zadebiutował książką, a właściwie poradnikiem pełnym humoru i spostrzeżeń dotyczących życia dwojga ludzi pt. "Dlaczego szczęśliwy człowiek nie żeni się z kobietą". W tym samym roku ukazała się także jego mroczna powieść postapokaliptyczna zatytułowana "Chrystusowa ziemia".
(Okładka książki)

    Nie można wygasić ognia... Jeszcze większym ogniem.
Druga część serii „Zaślepieni” przedstawia dalsze przygody grupy ludzi zdeterminowanych, aby ocalić ludzkość od klątwy zaślepienia – jednak dawna drużyna została bezlitośnie rozdzielona.
Los Heniego pozostaje nieznany… Soni, uwięziona przez władcę Walmii, traci powoli nadzieję na odzyskanie wolności. Dodatkowo zamek, w którym przebywa kobieta, skrywa niezwykłą tajemnicę – jej rozwikłanie może stanowić klucz do stworzenia antidotum, ale do tego będzie potrzebna pomoc nieoczekiwanego sojusznika.
Tymczasem, rozproszeni po zagładzie oazy, zaślepieni muszą obrać sobie nowy cel. Czy i tym razem losy pogrążonego w chaosie świata zostaną odmienione, a może na arenie pojawi się całkiem nowy, jeszcze groźniejszy przeciwnik?
(Opis wydawcy)

    Kilka dni temu pisałam o pierwszej części, gdzie z wielką niecierpliwością czekałam aż sięgnę po tą kontynuację. Doczekałam się... i tak się zastanawiam... czy autor kończy, może już szykować tom III? Jestem totalnie usatysfakcjonowana tymi dwoma tomami, ale czuję jeszcze niedosyt i chcę więcej, bo w tym tomie nie tylko otrzymujemy odpowiedzi na liczne pytania, które zostały nam po części pierwszej, ale co chwilę dochodzą nowe. Szczególnie o losy potomka Sonii i postępów badań nad zaślepieniem...
Wyobraźnia  została rozpalona do granic możliwości, z każda kolejną stroną podsuwa coraz mroczniejsze obrazy i podpowiada, że jakby nasz świat tak wyglądał, to mielibyśmy z lekka przechlapane...
Nadal trzymam się zdania, że pomysł na fabułę jest po prostu genialny, idealnie skrojony i poprowadzony. Nie będę opisywać fabuły, bo tyle się tu dzieje, że nie chciałbym pominąć czegoś istotnego, a tym bardziej zaspojlerować, coś, co sami chcielibyście odkryć. 
Drugi tom bardzo nawiązuje do poprzednika i chcąc nie chcąc trzeba znać "Czas zaślepionych" by zrozumieć całą fabułę, poznać istotę zaślepienia, zrozumieć jego działanie, ale tak samo jak poprzednio krótkie rozdziały składają się w spójny i klarowny obraz przedstawionego świata. 
Cała historia napisana została przystępnym językiem, z drobiazgowymi opisami realnie oddając bieg wydarzeń, pozwalając puścić czytelnikowi wodze wyobraźni, postawić się w miejscu bohaterów, niemal czując na samym sobie ich emocje, uczucia, pozwalając zrozumieć (i nie zawsze zganić) motywy, które nimi kierują. 
Tutaj non stop coś się dzieje, zwroty akcji są niezwykle zaskakujące oraz pojawiają się niespodzianki, które przewracają nasz ogląd na sytuację o sto osiemdziesiąt stopni, a zaskoczone wrażenie i emocje niejednokrotnie fikają radosne fikołki. Nie sposób się tu nudzić. Jest wszystko, co trzeba  i to, co lubię najbardziej, czyli  krew, pot, intrygi tajemnice, walki, wielkie bitwy i skrajne emocje, do tego dochodzą zombiaki i inne mutanty, i ja jestem kupiona na maksa.

Książkę czyta się fenomenalnie, nie sposób się od niej oderwać. Autor pod intrygującą fabułą i niejednoznacznymi rozwiązaniami patowych sytuacji, skrywa prawdę o nas samych zmuszając nas do refleksji nad tym jak teraz żyjemy, tutaj w tej rzeczywistości. Jest to także opowieść o poszukiwaniu własnego "JA", o walce z przeciwnościami losu, godzeniu się z przeznaczeniem, o spełnianiu marzeń, ale także o konsekwencjach nie zawsze trafionych decyzji. 

    Czy polecam?
Jak najbardziej tak. Jeśli poszukujecie naprawdę kawałka dobrej fantastyki, która daje też do myślenia, to wybór tej serii będzie doskonały. 

POLECAM...

"- Lęk przed odmiennością od zawsze działał na szkodę gatunku ludzkiego, ale czym bylibyśmy bez strachu? To właśnie on napędzał nas, zmuszał do działania i paradoksalnie... postępu. Właściwie to szkoda, że w konsekwencji doprowadził do zguby ludzkości. Choć trzeba przyznać, byliśmy blisko- dodał po chwili przerwy. -Śmierć... to coś, czego boi się każdy. Szczególnie ty...- Zerknął na władcę z rozbawieniem. - Natomiast efektem walki człowieka z największym wrogiem życia jestem...ja."
                               - Marcin Halski "Kres zaślepionych" str. 134

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje Autorowi.

piątek, 27 października 2023

(132/23). NIEBOŻĘTA

 
    Autor: Urszula Stokłosa

    Wydawnictwo: JanKa

    Gatunek: Obyczajowa, Dramat

    Liczba stron: 192

    Data premiery: 15. 05. 2023

 *Google

    Urszula Stokłosa urodziła się w 1990 roku w Żywcu. Ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Wrocławskim. Po siedmiu latach życia na emigracji (z miłość) wróciła do Polski, czego nie żałuje. Mieszka z mężem i psem w małej wsi w Małopolsce. Cieszy się spokojem. Na razie niczego więcej nie potrzebuje do szczęścia. Debiutowała "Cichoborkiem" (2019).
(Źródło: Okładka książki)

    Kim są tytułowe niebożęta? Słownik Języka Polskiego podaje, że "niebożę" to przestarzała forma na współczujące i zabarwione litością określenie istoty zwykle młodej. Inaczej: "biedactwo". A może do bohaterów książki bardziej pasowałyby współczesne - ale też negatywne lub wręcz prześmiewcze - określenia: loser, cielę, ofiara losu, smutas, przegryw? Powiedzielibyśmy dzisiaj, że to "osoby nieradzące sobie w życiu", niepasujące do tego świata. Ale to nie jedyna rzecz, która łączy ich ze sobą. Oprócz więzów rodzinnych i przyjaźni oraz wspólnie spędzonego dzieciństwa, łączą ich tajemnice, poczucie winy, trauma, nałogi, całkiem niedziecięce natręctwa. I Jasiek - kontrowersyjny ojciec, wujek, mąż. Bestia? Czy też niebożę?
Powieść napisana z maestrią i subtelnością, z pietyzmem traktująca ludzkie ciemne emocje, traumy, kompleksy, lęki; ale i marzenia-nadzieje. Z nutą liryzmu - o bardzo nielirycznym świecie.
(Opis wydawcy)

Dawno nie czytałam tak oryginalnej książki! 
Trudno jest mi o niej pisać, bo wszystko, co chciałabym o niej powiedzieć, wydaje się zbyt błahe i proste, by uwydatnić wszystkie emocje, które czułam gdy poznawałam tajemnice z dzieciństwa czwórki przyjaciół i zaczynałam rozumieć, dlaczego ich dorosłe życie wygląda w ten, a nie inny sposób. Jest to jedna z tych książek, które niesamowicie trudno jest zamknąć w sztywnych ramach i jednoznacznie ocenić. Nawet w kilka dni po skończeniu lektury czuje się totalny mętlik w głowie i nadal nie wie się jak ubrać w słowa te emocje, które ciągle czuję i refleksje, które nie chcą opuścić mych myśli.
"Niebożęta" to przepełniona emocjami gęsta od skrywanych prawd, opowieść o traumie, marzeniach, przyjaźni na dobre i złe i poszukaniu nadziei. Jest to historia o zagubieniu, trudnościach w życiu mających swoje źródło w dzieciństwie, o trudnościach w nawiązywaniu relacji.
To opowieść o tym co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie i mówienie o tym co jest złe, o tym co boli. 
Pani Stokłosa w niezwykły sposób podaje nam prawdę o życiu i ludziach. Pokazuje, jak bardzo potrafimy zagrać rolę, którą napisało dla nas życie, rzucając nam pod nogi kłody. Jak potrafimy się dostosować do panujących warunków i potrafimy wyprzeć z głowy to, co złe, poradzić sobie w nowej dla nas sytuacji.
Autorka zaserwowała czytelnikowi cały wachlarz emocji i jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści. Dawno nie byłam tak poruszona...

Atmosfera tej powieści otula czytelnika tajemnicą, która z każdą kolejną stroną odkrywa się coraz bardziej i niestety, ale coraz bardziej boli, mimo to wciąga, i nie sposób się od niej oderwać. Genialnie poprowadzona fabuła, przeskoki czasowe idealnie obrazują proces dojrzewania, któremu zostali poddani bohaterowie i wpływie jednej osoby na całe ich późniejsze życie.
Bohaterowie są niezwykle realistyczni, pod względem psychologicznym dopracowani w najdrobniejszych szczegółach. Wyzwalają całą gamę uczuć, od sympatii poprzez złość i niedowierzanie, po współczucie a momentami nawet litość.
Akcja może nie dzieje się szybko, ale jej zwroty zaskakują w najmniej spodziewanych momentach- niejednokrotnie  moje serce pękało na tysiące kawałków.

"Niebożęta" to jedna z tych powieści, która pomimo bólu i nieprzepracowanej traumy wypływającej z każdej kolejnej strony, niesie także nadzieję, ale pokazuje również, jak ważne jest pogodzenie z przeszłością i wybaczenie... nie tylko oprawcy, ale i samemu sobie.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Napisana przepięknym stylem, niezwykle liryczna opowieść, o której powinno zrobić się naprawdę głośno. To powieść, która zmusi Was do refleksji, pokaże, co jest w życiu ważne. Ja jestem szczerze zachwycona. Dla mnie to zdecydowanie jedna z lepszych powieści, które przeczytałam w tym roku!

POLECAM...

"Z pracownikami wieży widokowej łączyło ją porozumienie zawarte bez słów. Traktowali ją tak, jak sobie w duchu życzyła- jak turystkę podziwiającą miasto z imponujących trzystu metrów. Była im za tę dyskrecję po cichu wdzięczna. Przecież musieli coś podejrzewać. Zauważała czasami, jak twarz kasjerki blednie na jej widok, jak przy podawaniu biletu-przepustki, dzikiej karty, drżą jej ręce. Widziała też, jak na tej samej twarzy odmalowuje się wyraz ulgi, gdy winda zjeżdżała i jej drzwi się rozsuwały, przepuszczając <turystkę>.
Tylko raz, kiedy za długo patrzyła na ludzi- mrówki i ich maleńkie samochodziki, windowy podszedł do niej, złapał za ramę i zapytał, czy wszystko w porządku. Odpowiedziała, że po prostu patrzy sobie w dół. Od tamtej pory już się do niej nie odezwał."
                                            - Urszula Stokłosa"Niebożęta" str. 9

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce.

środa, 25 października 2023

(131/23). SEKRETY LILLY. NOWA RZECZYWISTOŚĆ (Tom II)


    Autor: Joanna Zawadzka 

    Wydawnictwo: Ridero

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 276

    Data premiery: 28. 08. 2023

 *Google

    Joanna Zawadzka - ur. 29. 01.1985 r. w Pułtusku. Absolwentka UKKNJN i Filologii Germańskiej na UW. Redaktorka, korektorka i początkująca pisarka. Pasjonatka muzyki i miłośniczka prac manualnych, tworząca zabawki z wełny. 
Autorka książek: "Język obcy w czterech ścianach", "Sekrety Lilly. W kleszczach przeszłości" oraz "Żegnaj, tyranie- witaj, przyjacielu".
 Blogerka i yutuberka, grająca na swoim kanale "Kreatywny Świat Asi" na skrzypcach.
(Źródło: Okładka książki)

    "Sekrety Lilly. Nowa rzeczywistość" to drugi tom powieści przedstawiającej losy Liliany Krętek, którą spotykają trudne doświadczenia, takie jak praca w charakterze striptizerki, brutalny gwałt czy romans z toksycznym mężczyzną.
Wydaje się, że kobieta odnajduje w końcu swoje szczęście. Jej ślub już wkrótce! Czy wyjdzie za mąż? Czy nacieszy się swoim przybranym, niedostępnym w przeszłości emocjonalnie ojcem? Czy odnajdzie swojego biologicznego tatę? Inie wróci do branży erotycznej?
(Źródło: Okładka książki)

    Naprawdę długo się zastanawiałam, jak ubrać w słowa to, co czuję po lekturze tej częściMacie czasami tak, że czytając pierwszy tom, jesteście nim tak zachwyceni, że nie możecie doczekać się kontynuacji, a później przy drugim macie ochotę wymordować połowę obsady, na czele z główną bohaterką? Właśnie jestem w tym punkcie.
Pod koniec pierwszego tomu wydawało się, że Lilly w końcu się ustatkuje, zerwie z przeszłością, założy rodzinę i będzie sobie żyła długo i szczęśliwie. Jakie to było mylne wrażenie...
Autorka zdecydowanie nie żałowała i jej i przy okazji nam wrażeń w tej części. Dawno już żadna fikcyjna postać nie przyprawiła mnie o takie nerwy i palpitacje serca, i obiecuję jeśli macie niskie ciśnienie i chcecie je sobie podnieść, to wybór tej historii będzie trafiony ;) 
Odniosłam wrażenie, że dziewczyna ta oszalała do reszty, postradała rozum, nie wie czego chce, a jedyne co ma do zaoferowania w szemranych interesach to własne ciało (ok, rozumiem, niby w szlachetnych pobudkach, ale naprawdę nie mogła znaleźć innego wyjścia?), dziecko przez większość czasu "bawiło" u sąsiadki, a Lilly rozbijała się od imprezy do imprezy z własnym gwałcicielem... niech mi ktoś to uświadomi- czy tak nie wygląda, aby syndrom sztokholmski? 

Wbrew temu krytycznemu początkowi ta książka nie jest absolutnie zła, i nie odbierajcie tego wstępu jako próby zniechęcenia do sięgnięcia po tę pozycję. Chciałam nim tylko pokazać jak wielkie emocje i moralne dylematy towarzyszyły mi w trakcie lektury, bo "Sekrety Lilly..." to ciągle złe decyzje i bolesne konsekwencje za nimi kroczące, to historia o walce z samym sobą i przeciwnościami, które rzuca nam los, to ludzie, z którymi nigdy się nie wygra, łzy ból oraz olbrzymi żal i smutek. Ta historia niesie w sobie olbrzymi ładunek emocji, momentami ryczałam jak beksa, a autorka porusza tu niezwykle trudne tematy. Przeczytacie tu m.in. o: zemście, nietulonym głodzie miłości, toksycznej relacji, przemocy domowej, wykorzystaniu nie tylko fizycznym, ale i psychicznym, chorobie, stracie i żałobie, powielaniu niebezpiecznych schematów i niewyciąganie z nich wniosków i jeszcze wiele innych. W tajemnicy Wam zdradzę, że trafi się nawet morderstwo...

Autorka skonstruowała ciekawą fabułę, ciężki  klimat tej powieści obłapia czytelnika od początku i wypływa z każdej przewracanej strony.
Ja, pomimo że Lilly doprowadzała mnie za każdym razem, gdy tylko podejmowała jakąś decyzję, do białej gorączki, wciągnęłam się od pierwszej strony i aż do końca nie mogłam się oderwać od lektury. Książka trzyma w napięciu. Do tego dochodzi kilka zaskakujących zwrotów akcji, których się kompletnie nie spodziewałam. Akcja dzieje się dość szybko, zaskakuje czasami mocno, zakończenie jest jednak trochę przewidywalne, ale mimo to z chęcią przeczytałabym, co zadziało się później. 
Obsesja, intryga i manipulacja grają w tej historii pierwsze skrzypce, autorka pokazuje również, jak przeszłość wpływa na przyszłość,  a to, co już się stało- na to co dopiero nastąpi, pisze o konsekwencjach, trudnych wyborach, motywach które pchają do najgorszych rozwiązań. 
Nie jest to bajka, dla grzecznych dzieci, to historia gdzie mamy czarne i złe do szpiku kości charaktery, które nie cofną się przed niczym, byle tylko osiągnąć swój cel, bez skrupułów, bez zahamowań... 

    Czy polecam? 
Jest to jedna z tych historii, na temat której każdy musi wyrobić swoje własne zdanie. Mnie przypadła do gustu, ale czy przypadnie również Tobie? Mam nadzieję, że tak...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce. 

poniedziałek, 23 października 2023

(130/23). POZA SEZONEM. NOWEGO POCZĄTKI

 
    Autor: Sylwia Markiewicz

    Wydawnictwo: Pascal

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 384

    Data premiery: 27. 09. 2023

 *Google

    Sylwia Markiewicz częstochowianka, z zawodu marketingowiec oraz technolog żywienia. Jednak to pisanie jest jej największą pasją. Autorka dobrze przyjętych przez czytelników powieści "Tylko jedna chwila" oraz "Jeszcze jeden rok".
Kocha przyrodę, najlepiej odpoczywa nad morzem, ma słabość do gorzkiej czekolady z orzechami i aromatycznego cappuccino. Szybko się wzrusza, umie cieszyć się małymi rzeczami i tego chce nauczyć innych.
(Źródło: Okładka książki)

    Nadmorski klimat, polska złota jesień, urokliwy pensjonat…
Stasia Waleńczuk mieszka w Chłapowie. Pewnego dnia, uciekając przed samotnością, postanawia otworzyć nietypowy pensjonat: czynny od września do maja, w którym ludzie mogliby odpocząć od codziennych trosk.
Niedługo w Poza sezonem pojawiają się pierwsi goście – piękna i elegancka kobieta wraz z nastoletnią córką borykającą się z licznymi problemami. Po kilku dniach dziewczyna zaprzyjaźnia się z rówieśnikiem – Maksem i wraz z nim wędruje śladami jednej z książek miejscowego pisarza, której lektura okazuje się być punktem zwrotnym w jej życiu.
Niespodziewanie w rodzinne strony przyjeżdżają dzieci gospodyni. Mają swoje zmartwienia, którymi obarczają Stasię, a dodatkowo są niezadowoleni, że matka bez ich wiedzy zaczęła wynajmować pokoje nieznajomym. Niedługo gospodyni otrzymuje tajemniczy list, który spowoduje, że rodzina Waleńczuków będzie musiała zmierzyć się z trudną przeszłością.
Czy Poza sezonem stanie się bezpieczną przystanią dla zagubionych istot? Czy rodzinne sekrety wyjdą w końcu na jaw?
(Opis wydawcy)

    Książki Sylwii Markiewicz już na stałe wpisały się do mojego kanonu lektur wyjątkowych. Za każdym razem jestem pod wielkim wrażeniem jej twórczości jak i tego, w jaki sposób porusza trudne i nieakceptowane społecznie tematy...
Tym razem autorka skupiła się na relacji dorosłych dzieci ze starszym rodzicem, zatracaniu i zagubieniu siebie i swoich priorytetów w rodzinnych, czasami bardzo trudnych relacjach, problemach dorastającej młodzieży i trudnych wyborach, na które nie są jeszcze gotowe, a także codziennej gonitwie za karierą, bez szans na odpoczynek i refleksję nad mijającym życiem.
Tworząc tę wielowątkową historię, autorka udowadnia, że życie potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie, a każdy z nas może stać się uczestnikiem podobnych wydarzeń.
Akcja powieści nie goni na złamanie karku i jest to drugi punkt, za który uwielbiam książki pani Markiewicz. Dzięki temu dostajemy historię, która złapie za serce i nie pozwoli przejść obok siebie obojętnie, zmusi do refleksji, przyjrzenia się własnemu życiu, wysnuciu odpowiednich wniosków i być może uświadomi, że jeszcze nic straconego, że może uda się jeszcze naprawić popsute relacje, że trzeba usiąść i porozmawiać, nie patrzeć tylko na czubek własnego nosa...
Pomysł na fabułę bardzo trafiony, uświadamiający, że w każdy z nas, nawet zbuntowany nastolatek, nosi w sobie pierwiastek dobra, trzeba tylko znaleźć sposób by do niego trafić. Tutaj pojawia się pewna książka, która i mnie tak mocno zaintrygowała, że postanowiłam ją poznać.
Autorka stworzyła wielowymiarowe postacie, obdarzając je całą gamą uczuć i emocji sprawiła, że trudno jest przejść obok nich obojętnie. Wywołują one skrajne odczucia, od sympatii po zniechęcenie czy współczucie. Z drugiej strony jednak łatwo jest się z nimi utożsamić, poznać ich motywy, i spróbować zrozumieć. Nikt w tej historii nie jest zbędny, a każdy wiele tu wnosi, tworząc wielobarwną mieszankę różnowrodnych charakterów i zachowań.
Żałuję tylko, że tajemnica, którą odkrywamy na koniec, nie została bardziej wyjaśniona, nie dowiadujemy się, co było przyczyną tego, że jeden z bohaterów jest traktowany tak, jakby go nie było...jakby odszedł... ale może tak właśnie miało być... 
Bardzo mnie poruszyła ta historia, choć napisana prostym językiem, ubrana w zwyczajne słowa, otuliła moje serce olbrzymim ciepłem i nadzieją na szczęśliwe zakończenie. Sporo łez się polało...
Pomimo tylu trudnych tematów poruszonych w tej historii książkę czyta się doskonale. 
Jestem zauroczona, ale i mocno poruszona tą historią, chcę więcej i więcej...

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Idealna pozycja na zimowy czas, otulająca czytelnika magią domowego ogniska, cudownym ciepłem gospodyni i klimatyczną atmosferą, małej nadmorskiej miejscowości. Choć nie przepadam za morzem, ta historia obudziła pragnienie zobaczenie go poza sezonem.

POLECAM...

"Córki nie było tu ze trzy lata. Wydawało jej się, że wystarczy dzwonić i pytać znudzonym głosem, co słychać? I ona, i Tomasz przyzwyczaili się, że ich pokoje są dla nich gotowe, nienaruszone, takie, jakie pozostawili. Stenia czekała w każde święta, imieniny, Dzień Matki, ale dzieci rzadko przyjeżdżały. A to na narty z mężem, a to rodzinny wyjazd do ciepłych krajów czy delegacja służbowa. Tomasz w Warszawie. Odechciało jej się czekać. Tomasza pokój przerobiła na pokój dla gości, a do pokoju Olgi przeniosła jego rzeczy i niech się ona nawet nie waży narzekać, bo okres, kiedy matka czekała na dzieci, skończył się już dawno, a oni nawet tego nie zauważyli".
                 - Sylwia Markiewicz "Poza sezonem. Początki nowego" str. 196

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję autorce oraz wydawnictwu Pascal.

piątek, 20 października 2023

(129/23). GEN 56

 
    Autor: Adrianna Biełowiec

    Wydawnictwo: Wydawnictwo Hm...

    Gatunek: Fantasy, Science Fiction

    Liczba stron: 140

    Data premiery: 05. 09. 2023

                                         *Google

    Adrianna Biełowiec Autorka fantastyki naukowej z naciskiem na hard, biopunk i military. Rzadziej pisze grozę, głównie w formie opowiadań. Zadebiutowała powieścią "Czas wysłańca" w 2003 roku.
Miłośniczka sztucznej inteligencji, cyborgów i dronów. Zajmuje się hobbystycznie ziołolecznictwem, sportem, tworzeniem muzyki elektronicznej oraz filmów.
Od 2022 jej cykl science fiction "Zodiac Universum" zaczął być tłumaczony przez wydawnictwo RHP na języki obce i wydawany za granicą.
(Źródło: Okładka książki)

    Zaleca się zachować ostrożność przy podchodzeniu do latających stułbi – mogą tryskać kwasem!
Trwa czwarta wojna światowa. Szeregowy Aksel Sikora po incydencie w jednostce widzi tylko dwa wyjścia. Oba są złe. Ale mając wybór między schylaniem się w więzieniu po mydło a napromieniowaniem przez czerwonego karła, wybierze oczywiście tę ciekawszą opcję. Rzeczywistość jednak go przerośnie. Będzie musiał odnaleźć się w całkowicie nowej sytuacji i zmierzyć z najgorszymi koszmarami, przy których te senne to istne eldorado.
Historia będąca pierwotnie opowiadaniem z antologii, pełna nawiązań do popkultury oraz wydarzeń historycznych. Idealna dla osób zaczynających przygodę z science fiction albo szukających relaksującej lektury.
(Opis wydawcy)

    Dziś chciałabym napisać kilka słów o książce tak niepozornej, że przyznam szczerze, nie zwróciłabym na nią uwagi na księgarskiej półce, a zarazem tak ciekawej i zaskakującej, że nie mogłam się od niej oderwać już od pierwszej strony... 

"Gen 56" to naprawdę historia niebanalna i pokazująca to co w sumie znamy, zupełnie z innej strony. Bardzo podobało mi się przedstawienie przyszłości naszej cywilizacji. Już teraz obserwując to, co dzieje się na świecie, taki scenariusz jest bardzo realny. 
Nie będę opisywać całej fabuły, bo w tym przypadku tyle się dzieje, że nie chciałabym przez przypadek zdradzić jakiegoś ważnego szczegółu i odebrać Wam tym samym przyjemność z odkrywania tej historii.
Autorka buduje napięcie po mistrzowsku. Powoli zdradzając skrywane tajemnice, odkrywając cele i motywy, które kierują bohaterami, pokazując ich życie, które ociera się o niezwykle płynne granice- zapewnia czytelnikowi przysłowiową jazdę bez trzymanki. Emocje buzują od początku do końca i znajdziecie tu niemal wszystko... od beztroski i doskonałego humoru po szczerą nienawiść, a nawet niejeden mord.
Bohaterowie są dopracowani w najdrobniejszym szczególe, wnoszą mnóstwo emocji, nie ma tu nikogo zbędnego, każdy jest ważny, a przy okazji tworzą barwne i niebanalne tło dla całej fabuły.
Szczegółowe i niezwykle barwne opisy pobudzają wyobraźnię, która zostaje również wsparta kilkoma wyrazistymi czarno białymi ilustracjami, portretującymi głównych bohaterów, jak i ich przygody. Samo zakończenie, tak bardzo mnie zaskoczyło, że przez kilka dobrych minut siedziałam niemal z otwartą buzią ze zdziwienia. 
Bardzo się cieszę, że ta książka trafiła w moje ręce, dzięki czemu mogłam poznać kolejną autorkę, po której książki sięgnę bez oporów. Napisana ładnym, przyjemnym językiem, dzięki szybkiej akcji, daje pole do popisu wyobraźni, sprawia, że momentami można się wręcz poczuć uczestnikiem wydarzeń, a stały dopływ emocji gwarantuje nieustanną przejażdżkę rozpędzonym rollercoasterem.
Trudno uwierzyć, że ta historia pierwotnie była opowiadaniem. Dla mnie to rasowa powieść, ale zdecydowanie za krótka.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jest to opowieść wielowątkowa, zaskakująca i mocno nieprzewidywalna, barwnie napisana i jestem przekonana, że nie tylko fani tego rodzaju literatury się w niej odnajdą.

POLECAM...

"Przemierzał las mieniący się jak bożonarodzeniowa choinka bioluminescencją nieszkodliwej flory i fauny. Sikora pomyślał, że filmowa Pandora z Avatarów, których kilka części oglądał jako dziecko, to monotonne przedszkole w porównaniu z tutejszym otoczeniem. Tam przynajmniej stworzenia wyglądały jak ziemskie, tylko z dodatkowymi parami kończyn".
                                - Adrianna Biełowiec "Gen 56" str. 62-63

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje Wydawnictwu HM...

wtorek, 17 października 2023

(128/23). W TĘ GRUDNIOWĄ NOC

             Recenzja nagrodzona tytułem "Wybór redakcji" w serwisie Na kanapie.

    Autor: Dorota Dea Makowska
 
    Wydawnictwo: Replika

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 304

    Data premiery: 31. 10. 2023

 *Google

    Dorota Dea Makowska Urodziłam się 24. 04. 1992 roku, po to, by w kolejnych latach życia oswajać Słowa. Moje serce od pierwszego taktu składa się z błękitu nieba i soczystej zieleni- kolorów domu. Jestem autorką tomików "Wykrzyczane ciszą", "Misterium M. A. R." i "Słabość", zbioru opowiadań świątecznych "Cuda jak płatki śniegu" oraz książki "Bądź moim światem".
Uwielbiam kawę, Marka Grechutę, Poświatowską i Zafona. Codzienność przeplatam poezją, muzyką i czekoladą. Mam psa, kota i Męża.
(Źródło opisu: Książka)

    Czy zaczarowana grudniowa noc wystarczy, by odnaleźć to, co stracili?
Drogi Iwony i Roberta od zawsze splatały się ze sobą. Połączyły ich nie tylko studia, miłość do książek czy kawy, ale i przeświadczenie, że razem będą szczęśliwi.
Kiedy po kilku wspólnych latach udało im się spełnić marzenia o rodzinie, pewnego świątecznego dnia do głosu doszedł upór, egoizm i niezdrowa ambicja. Cicho nucone kolędy nie zdołały zapobiec kłótni, a przełamanie opłatkiem nie stało się gestem pojednania.
Dwie minuty na drodze między sądem a domem małżonków sprawiły, że wszystko zawisło na włosku.
Zaparz kawę, usiądź wygodnie w fotelu i przeczytaj, jak skończyła się ta historia. 
(Opis wydawcy).

    Wchodząc w związek, wydaje nam się, że to będzie zawsze i na zawsze. Patrzymy wtedy w jednym kierunku, nosimy różowe okulary, nie widzimy wad w partnerze, nie zastanawiamy się, co będzie dalej. Kiedy po latach w życie wkrada się rutyna, ogień namiętności lekko przygasa, coraz częściej dochodzi do nieporozumień, niedomówień a skrywany żal, niespełnione obietnice i zbyt wygórowane oczekiwania i ambicje zaczynają prowadzić do rozłamu i rozejścia się tej wspólnej życiowej drogi. Na takim rozdrożu stanęli właśnie nasi główni bohaterowie...
Iwona i Robert to dwie skrajne osobowości (szczerze dziwię się, że udało im się stworzyć kilkuletni związek). On cichy i opanowany, człowiek o duszy romantyka, ona totalne przeciwieństwo- perfekcjonistka żyjąca za maską obojętności i skrupulatnego działania z planem. Są rodzicami, małego rezolutnego chłopca, który zaczyna dostrzegać zachowanie rodziców i coraz częściej zadaje pytania, na które trudno jest znaleźć odpowiedzi. 
Niestety po latach ich drogi zaczęły się rozchodzić, oboje byli zmęczeni wspólnym życiem, ale to Robert postawił znak stop i złożył pozew o rozwód... 
W drodze z sądu wystarczyła jedna sekunda, by oboje zrozumieli, jak szybko można stracić to co się ma. Czekając na pomoc, otwierają się na siebie i zaczyna się chyba najtrudniejsza rozmowa w ich całym dotychczasowym życiu.
Czy dojdą do porozumienia? Dlaczego ich drogi tak drastycznie się rozeszły? Czy starczy im sił i samozaparcia, by trwać razem, a nie obok siebie? 
Tego już Wam nie napiszę, ale wszystkie odpowiedzi na te pytania znajdziecie na kartach tej zimowej opowieści.

"W tę grudniową noc" to słodko- gorzka opowieść o zwyczajnym życiu ludzi, którzy kiedyś się szaleńczo kochali, a nie są pewni tych uczuć w tej chwili, o trudnych relacjach na linii mąż- żona, rodzic- dziecko, zarówno tego dziecka całkiem małego jak i już zupełnie dorosłego, o potrzebie kochania i okazywaniu tego nawet najdrobniejszymi gestami. Nie jest to na pewno typowo świąteczna historia (nie sugerujcie się okładką), ale dziejąca się w tym magicznym czasie. Jest to historia trudna, pokazująca jak ważna w naszym życiu jest rozmowa z bliskim człowiekiem, zaufanie mu, ale i otoczenie uwagą, zrozumieniem i wsparciem. 
Jest to historia, która złapie za serce i nie pozwoli przejść obok siebie obojętnie, zmusi do refleksji, przyjrzenia się własnemu życiu, wysnuciu odpowiednich wniosków i być może uświadomi, że jeszcze nic straconego, że może uda się jeszcze naprawić popsute relacje, że trzeba walczyć do samego końca...
Bardzo mnie poruszyła ta historia, choć napisana prostym językiem, ubrana w zwyczajne słowa, otuliła moje serce olbrzymim ciepłem i nadzieją na szczęśliwe zakończenie. Sporo łez się polało...

Autorka stworzyła wielowymiarowe postacie, obdarzając je całą gamą uczuć i emocji sprawiła, że trudno jest przejść obok nich obojętnie. Wywołują one skrajne odczucia, od sympatii po zniechęcenie, ale  z drugiej strony łatwo jest się z nimi utożsamić, poznać ich motywy, i spróbować zrozumieć. Nikt w tej historii nie jest zbędny, a każdy wiele tu wnosi, tworząc wielobarwną mieszankę różnowrodnych charakterów.
Akcja powieści nie toczy się jakoś specjalnie szybko, może i nie zaskakuje jakoś szczególnie, ale mimo to wywołuje mnóstwo skrajnych odczuć.
Pomysł na fabułę bardzo trafiony, uświadamiający, że rozwód to nie jest rozwiązanie.  
Pomimo tylu trudnych tematów poruszonych w tej historii książkę czyta się doskonale. Jestem zauroczona, ale i mocno poruszona tą historią. Autorce dziękuję również za przepiękne życzenia, poruszają one wszystkie ukryte struny w sercu i duszy, zawarła w nich Pani całą istotę Świąt Bożego Narodzenia.

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Makowskiej,  i mam nadzieję, że nie ostatnie. Bardzo spodobał mi się jej styl pisania i z wielką przyjemnością sięgnę po wcześniejsze książki.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Nie jest to typowo słodka opowieść świąteczna, ale jest to historia, która sprawi, że jeszcze przed świętami spojrzymy inaczej na swoich życiowych partnerów i być może uda się jeszcze wiele poprawić w naszych relacjach.

POLECAM...

"- Pamiętaj, że czas na szczęście nie płynie wstecz.  I to, co złe, już nie wróci. Na pewno nie w tej samej postaci. Zawsze możesz- oczywiście, jeśli chcesz- starać się, żeby kolejne takie słowa już nie padły. Jeśli czujesz, że nie zasługujesz na uczucia, które Robert wciąż ci okazuje, możesz postarać się odpowiedzieć tym samym, jeżeli oczywiście to czujesz. Nie oszukuj go. Nie łudź, że jest dobrze, że nagle uczucia wybuchły ze zdwojoną siłą, jeśli po trzech miesiącach znów masz się kłócić. Bądź szczera. Odpowiadaj na pytania i pytaj. Mów o tym co czujesz. Jeśli chcesz się przytulić- przytul, jeśli chcesz powiedzieć coś dobrego, powiedz, a jeśli w  przypływie złości chcesz powiedzieć, coś, czego wcale nie myślisz, to przemilcz. Jeśli jakiekolwiek zdanie podpowie ci twoja impulsywność- przemilcz. Jeśli słowem chciałabyś zrobić mu krzywdę- przemilcz. Takie milczenie jest o wiele lepsze niż cisza po kłótni. Nie chodzi o to, by ukrywać uczucia i w ogóle się nie złościć, ale by nie ranić pod wpływem impulsu".
                  - Dorota Dea Makowska "W tę grudniową noc" str. 288- 289

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Replika.

niedziela, 15 października 2023

(127/23). PODRÓŻNICZKI W CZASIE

                        ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **


    Autor: Gabi Feliksik

    Obraz na okładce: Monika Januszkiewicz

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Literatura dziecięca, Literatura młodzieżowa

    Liczba stron: 108

    Data premiery: 12. 10. 2023

 *Google

    Gabi Feliksik od najmłodszych lat pisze dla młodzieży i dorosłych, a debiutowała książką dla dzieci w 2022 roku. Wtedy też zdobyła wyróżnienie w konkursie na opowiadanie świąteczne organizowanym przez jedno z wydawnictw. Pasjonuje się historią całego świat, co umiejętnie przemyca w swojej twórczości. Jest mamą dwóch córek, romanistką z wykształcenia, blogerką książkową z zamiłowania- działa w sieci jako Gabi_czyta_i_pisze.
(Źródło: Okładka książki)

    A gdyby móc zobaczyć przeszłość...
To ekscytująca, pełna magii i pasji książka o dwóch zafascynowanych historią siostrach, które w podziemiach jednego z zamków znajdują zegarek. Okazuje się, że ma on niesamowite właściwości przenoszenia w czasie. W ten sposób dziewczyny stają się świadkami ważnych wydarzeń z dawnej Polski.
Polecamy jako lekturę dla młodzieży szkolnej, zwłaszcza w wieku 12-15 lat.
(Opis wydawcy)

    Dziś przychodzę do Was z kolejnym patronatem medialnym i historią, która została skierowana do nastoletniego czytelnika. Bardzo się ciszę, że poznałam tę historię, choć bardzo żałuję, że jest ona tak krótka.
"Podróżniczki w czasie" to magiczna, zaskakująca, a zarazem lekka i pouczająca historia dwóch sióstr, które znajdują magiczny zegarek, który przenosi je w czasie do najważniejszych wydarzeń w historii naszego kraju. Dzięki przenosinom w czasie stajemy się między innymi świadkami Chrztu Polski, Zjazdu Gnieźnieńskiego czy wielkich bitew, które znacząco wpłynęły na nasz kraj, jego potęgę oraz na ogólną sytuację geopolityczną w Europie. Poznajemy także pierwszych królów i pierwsze królowe.
Mam nadzieję, że autorka stworzy kolejną część i opowie o kolejnych ważnych wydarzeniach dziejących się w odległych czasach, a tym samym zachęci młodych fanów historii do poznawania naszej bogatej historii i pogłębianiu swojej własnej wiedzy. 
W tym miejscu chciałabym napisać tylko o moim odczuciu, że sugerowany wiek czytelnika jest mocno zawyżony. Myślę, że "Podróżniczki w czasie" bardziej przypadłyby do gustu młodszym dzieciom, nie tylko ze względu na wiek i treść, ale i formę wydania tej książeczki, tutaj mam na myśli wielkość czcionki czy też same ilustracje, które do piętnastolatka mogą już po prostu nie trafić. Pomijając to jedno małe zastrzeżenie, ta książka jest godna uwagi a przekazywana wiedza, może naprawdę rozbudzić ciekawość i chęć dalszego zgłębienia interesującego tematu.

Książkę czyta się dosłownie na raz, akcja toczy się dość szybko, a naprzemienna narracja sióstr dodaje całości kolorytu, podkreślając przy tym ich różnorodne charaktery. Naprawdę nie sposób nie polubić tych dwóch rezolutnych dziewczynek. 
Pomysł na fabułę bardzo trafiony, niesie w sobie olbrzymi potencjał i skłania do poszukiwania wiedzy na własną rękę. Fabuła jest logiczna i spójna, nie powinna sprawić żadnemu dziecku problemów z jej zrozumieniem. Napisana jest bardzo przyjaznym, zrozumiałym i lekkim piórem. Podzielona na krótkie rozdziały, nie nudzi, a dzięki temu można zakończyć lekturę w dowolnym momencie, by wrócić do niej np. następnego dnia. Barwne i dokładne opisy trafiają do wyobraźni, stwarzając wrażenie, że jest się jednym z bohaterów i bierze się udział w tych pasjonujących wydarzeniach.
Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać tę historię i wyruszyć w niejedną zaskakującą podróż... w czasie, i spotkać osoby, o których uczyłam się w szkole ;)

    Czy polecam?
Jak najbardziej, choć tak jak zaznaczyłam wyżej, skierowałabym tę książkę do zdecydowanie młodszych dzieci niż piętnastolatkowie ;) Dla mnie to ciekawe przypomnienie najważniejszych wydarzeń naszego kraju, a dla młodszych może stać się niecodzienną inspiracją do poszukiwania wiedzy i rozbudzenia w sobie żyłki historyka.

POLECAM...

"Niedawny udział w uczcie książęcej spodobał mi się na tyle, że postanowiłam na kolejną podróż wybrać coś podobnego. Przeglądając ważne wydarzenia w Polsce pierwszych Piastów, znalazłam wzmianki o koronacji Bolesława Chrobrego na pierwszego króla Polski. Sprawdziłam datę- 18 kwietnia 1025 roku- i z taką informacją poszłam do mojej siostry.
- Chcę zobaczyć koronację Bolesława Chrobrego- powiedziałam i wcale mnie nie zdziwiło, że Hania wie, o kogo chodzi."
                                - Gabi Feliksik "Podróżniczki w czasie" str. 28

Za egzemplarz recenzyjny i możliwość zostania patronem medialnym tej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu Million Studio Wydawnicze.

piątek, 13 października 2023

(126/23). OTWÓRZ SIĘ NA CUDA

 
    Autor: Nika Kardasz

    Wydawnictwo: Replika

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 320

    Data premiery: 31. 10. 2023


 *Google

    Nika Kardasz Polka mieszkająca w Islandii.
Pisanie i zumba są odpowiedzią na wołanie jej kreatywnej duszy. Spełnia się również jako nauczycielka. Każdą wolną chwilę spędza z dziećmi i uczy je języka polskiego. Pasje nadają jej życiu sens, dlatego nazywa siebie szczęściarą.
Debiutowała w roku 2021 książką "Oddychaj". Jest autorką książek "Otwórz oczy" i "Dotknij serca".
(Źródło: Książka "Otwórz się na cuda")

    Życie jest magiczne pod warunkiem, że będziemy w to wierzyć i otworzymy się a cuda, które dla każdego z nas są już przygotowane. 
Rozalia dzieli swój czas pomiędzy pracę a klinikę, gdzie jej mąż od trzech lat leży w śpiączce. Tuż przed świętami przyjaciel robi jej prezent i wysyła ją na daleką Islandię, żeby odpoczęła i zregenerowała siły. 
Rozalia trafi do domu Unnur, z którą się zaprzyjaźnia. Poznaje tam nie tylko Bjarmiego, jej syna, ale przede wszystkim odnajduje samą siebie. Za namową nowych przyjaciół spędza z nimi rodzinne Boże Narodzenie, chyba pierwsze takie w jej życiu.
I właśnie wtedy, otulona świąteczną magią dostaje wiadomość z Polski...
(Opis wydawcy)

    Co roku z wielką ciekawością wypatruję książek w klimacie świątecznym, które skradną moje serce i otulą magią, szczególnie odczuwalną w tym wyjątkowym okresie. W tym roku pierwsze takie książki trafiły do mnie już we wrześniu, a dziś mogę podzielić się wrażeniami o pierwszej z nich...

Pani Kardasz udawania w tej wyjątkowej historii, jak bardzo życie potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie, stawiając na naszej drodze osobę, bez której jak się okazuje w bardzo krótkim czasie, nie potrafimy żyć. Wystarczy moment, jedna chwila by nasze najpiękniejsze marzenia stały się faktem, trzeba tylko otworzyć na nie serce i uwierzyć, że to, co się dzieje wokół nas, jest prawdziwe... 
"Otwórz się na cuda" to książka niebanalna niby nic w niej nie goni złamanie karku, ale wciąga w swą fabułę od pierwszych stron i czyta się ją bardzo przyjemnie.
Historia ta opowiada o różnego rodzaju stracie i odnalezieniu, ogromnym zagubieniu, poszukiwaniu własnego "Ja", złości i wybaczeniu, przyjaźni i miłości, ale przede wszystkim o nadziei. To opowieść, która niesie przesłanie, że życie jest cenne i należy wykorzystać każdą daną nam chwilę. 

Pomysł na fabułę bardzo trafiony, świetnie poprowadzony. Dla mnie olbrzymim plusem jest naprzemienna narracja głównych bohaterów, dzięki temu możemy poznać spojrzenie na dany temat z dwóch stron, zrozumieć emocje i motywy, które nimi kierują. Łatwiej dzięki temu się z nimi zżyć i autentycznie polubić. Bohaterowie są doskonale wykreowani i poprowadzeni. Autorka konsekwentnie buduje napięcie między nimi, ale otula je magiczną aurą, zbliżających się świąt i czasu po nich. 
Pomimo trudnych tematów historia ta pozwala się zrelaksować i napełniać świąteczną atmosferą, choć tak jak wspomniałam wyżej, nie brakuje również wzruszeń i tematu do przemyśleń.

Autorka pięknie oddaje klimat Islandii, czytając jej barwne opisy otoczenia kultury czy tradycji, chce się odwiedzić ten kraj, poznać go i poczuć na własnej skórze. Mnóstwo ciekawostek i anegdot związanych z tym krajem, pobudza wyobraźnię, zachęca do otworzenia się na nowe, zobaczenia tego magicznego miejsca na własne oczy. Niejednokrotnie wyobrażałam sobie opisywany widok, spacerowałam i chłonęłam tajemniczą atmosferę tego miejsca.
Książka skradła moje serce od początku, do końca. Otuliła ciepłem, wzruszyła, wywołała uśmiech.
Jest to pierwsze spotkanie z twórczością pani Kardasz, ale jestem pewna, że nie ostatnie, z dużą dozą ciekawości sięgnę po poprzednie historie.

    Czy polecam?
Zdecydowanie. Idealna pozycja na zimowy czas, otulająca czytelnika magią i ciepłą świąteczną atmosferą, choć tych świąt tak naprawdę wiele w tej historii nie ma. Szkoda, bo autorka pięknie pokazała ten magiczny czas.

POLECAM...

"Wszechogarniająca radość i zabijający smutek. Ulga i głaz nie do uniesienia. Szczęście i rozpacz. Światło i cień. Nie można w jednym momencie odczuwać tak skrajnych emocji. Ale kiedy żyje się w dwóch równoległych światach i jest się dwoma osobami naraz, to zupełnie normalne. Rozalia z Polski pragnie się cieszyć, a Rosalie z Islandii jest o krok od postradania zmysłów. Kim jestem naprawdę> tylko jedną z nich? Mieszanką obu? W tym momencie czuję się nikim. Stanęłam między nimi obiema. Nie śmieję się, nie płaczę, jestem gdzieś pomiędzy. Nie przyjmuję żadnych emocji i żadnej tożsamości. Boję się wybrać."
                              - Nika Kardasz "Otwórz się na cuda" str. 285

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Replika.

środa, 11 października 2023

(125/23). ZAPISKI NASTOLATKI (NIE)TAKIEJ JAK INNE (AUDIOBOOK)


    Autor: Barbara Wicher

    Czyta: Lena Schimscheiner

    Wydawnictwo: Heraclon International

    Format i czas trwania: MP3, 7 godz. 27 minut

    Data premiery: 10. 06. 2021

 *Google

        Barbara Wicher autorka ponad trzydziestu książek dla dzieci i młodzieży. Jej największą pasją jest literatura. Tę dla dzieci odkryła ponownie, kiedy została mamą. Z przyjemnością czyta książki dla tych najmłodszych i trochę starszych i z radością spisuje wymyślane przez siebie opowieści.
(Źródło: Okładka książki "Tomo. Tomo wtarapatach")

    Oliwka to typowa nastolatka, ma kompleksy, skrycie podkochuje się w szkolnym koledze, nie potrafi znaleźć wspólnego języka z rodzicami…
Pewnego dnia jej życie wywraca się do góry nogami – okazuje się bowiem, że jej ojciec jest dziedzicem tronu Jagiellonów. Od tej pory gdy tylko wychodzi z domu obserwują ją dziennikarze, zaczyna dostawać listy od fanów, jednym słowem jej życie zupełnie się zmienia. A kiedy wszystko nieco się uspokaja, jej brat dziedzic tronu zrzeka się go i tym samym ona zostaje dziedziczką...
Pełna ciepła i humoru opowieść o dorastaniu, przyjaźni oraz pragnieniu bycia kochanym i akceptowanym.
(Źródło: Okładka płyty)

    O wersji papierowej  "Zapiski nastolatki (nie) takiej jak inne" pisałam już jakiś czas temu. Do dziś pamiętam, jak bardzo byłam zauroczona tą historią dla nastolatek, a dziś przyszła pora napisać kilka słów o tej fantastycznej książce w wersji audio... 
Nastoletnia Oliwka to dziewczynka jakich wiele, tak przynajmniej zdaje się jej samej i wszystkim wokół. Dziewczynka, chodzi do szkoły, ma dwie przyjaciółki, podkochuje się w Szymonie i rywalizuje o jego względy z Zuzą zwana pieszczotliwie Zołzą. Nikt nie spodziewa się tego, że Oliwia pewnego dnia zostanie... księżniczką. A to za sprawą swego taty, który okazuje się być następcom tronu z rodu Jagiellonów. 
Jak to wpłynie na dotychczasowe życie całej rodziny i samej Oliwki? Czy Szymon zwróci na nią uwagę i w jaki sposób Apolinek chce zdobyć jej serce? Czy bycie księżniczką jest takie naprawdę fajne? Dlaczego Natalka zerwała internetową znajomość? Co stoi za rezygnacją z tronu, starszego brata Oliwii? Tego Wam nie zdradzę, ale powiem, że odpowiedzi na te wszystkie pytania odnajdziecie, słuchając uważnie niniejszego nagrania.

Jeśli chodzi o samo nagranie to mam tutaj taki mini dylemat. Nie bardzo przemówił do mnie styl pani Schimscheiner, jakoś tak nie bardzo pasował mi jej głos do tak lekkiej i zabawnej historii. Nie odbierzcie tego jako krytyki lektorki, bo nie to jest moim celem, chciałabym powiedzieć, że bardziej wyobrażałam sobie tutaj głos kogoś innego, ja wiem? Może fajnie by brzmiało gdyby tę książkę przeczytała nastolatka? Tak sobie to wyobrażam, ale pomimo tego lektorka dała radę i ogólnie słucha się jej dobrze. Modelując w odpowiednich momentach głos, wyróżniając poszczególne postacie, czyta wyraźnie i stara przekazać się emocje, które  targają bohaterami.
Samo nagranie trwa siedem godzin, nie sposób go przesłuchać za jednym razem, dobrym zabiegiem jest, że płyta została nagrana rozdziałami- łatwiej wrócić do miejsca, w którym się skończyło słuchać. 
Ogólnie płyta jest fajna, ja jednak zostaję nadal fanką książki papierowej. Jestem jednak przekonana, że znajdą się osoby, którym płyta bardzo przypadnie do gustu.
"Zapiski nastolatki..." to zabawna i  lekka opowieść dla każdej dorastającej dziewczynki, pokazująca, że największą w życiu wartością są ludzie, którzy nas otaczają- nasza rodzina i przyjaciele. I choć czasami, jak to w życiu, bywają trudne momenty, to z każdej opresji można wyjść obronną ręką, a rodzina zawsze powinna trzymać się razem. Za te właśnie przesłania bardzo sobie cenię książki Barbary Wicher, bo pomimo lekkiego stylu, w jakich są one wszystkie napisane, ciągle uczą i pokazują dzieciom, co jest najważniejsze w życiu....
A ja nadal niecierpliwie czekam na kontynuację.

    Czy polecam?
Polecam ją jak najbardziej. Po pierwsze naprawdę mamy tutaj fantastyczną, rozbudzającą wyobraźnię historię. A po drugie możecie ją zabrać ze sobą w każde dogodne miejsce. Idealnie się sprawdzi i w domu i w samochodzie i na spacerze.

POLECAM...


               Za możliwość przesłuchania płyty z nagraniem serdecznie dziękuję Autorce.

wtorek, 10 października 2023

(124/23). JAK ZOSTAĆ PIRATEM? WYPRAWA NA KARAIBY (AUDIOBOOK)

 
    Autor: Barbara Wicher

    Czyta: Maciej Więckowski

    Wydawnictwo: Heraclon International

    Format i czas trwania: MP3, 1 godz. 20 minut

    Data premiery: 22. 11. 2018

 *Google

        Barbara Wicher autorka ponad trzydziestu książek dla dzieci i młodzieży. Jej największą pasją jest literatura. Tę dla dzieci odkryła ponownie, kiedy została mamą. Z przyjemnością czyta książki dla tych najmłodszych i trochę starszych i z radością spisuje wymyślane przez siebie opowieści.
(Źródło: Okładka książki "Tomo. Tomo wtarapatach")

        Morza roją się od piratów! Pełno tam okrytych złą sławą żeglarzy, którzy napadają, łupią i grabią, ale nie brak też honorowych poszukiwaczy zaginionych skarbów – wytrwałych, przebiegłych i niezłomnych. Tomek postanawia iść w ślady wujka Gucia i stać się jednym z nich!
Nierozwiązane od lat zagadki, tajemnicze mapy, nieznane lądy, typy spod ciemnej gwiazdy, mnóstwo zdjęć i dziennik pokładowy, a w nim ekscytująca relacja z wyprawy! Co takiego wydarzyło się przed laty i czy ukryte kosztowności zostały odnalezione?
Rzuć wszystko i wyrusz ku wielkiej przygodzie!
(Źródło: Okładka płyty)

     Słuchacie audiobooków? Lubicie? 
Przyznam szczerze, że ja nie przepadam za tego rodzaju formą książki, ale jest ona jedynym  ratunkiem ratującym moje nerwy w trakcie podróży samochodem ze znerwicowanym dzieckiem, bądź przy innych obowiązkach, gdzie nie mogę poświęcić mu szczególnej uwagi nakierowanej tylko na niego. Włączam i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki syn się uspokaja i z uwagą słucha głosu płynącego z głośników. A dodam tylko, że głos pana Macieja Więckowskiego robi w tej historii naprawdę dobrą robotę. Świetnie nagrana płyta z prawdziwą przyjemnością się jej słucha. Nim się zorientowaliśmy, minęła już godzina nagrania.

O "Jak zostać piratem? Wyprawa na Karaiby" pisałam już jakiś czas temu (link do recenzji zostawię niżej). Autorka w przedstawionej historii opowiada o rodzinie, która za sprawą tajemniczego listu sprzed lat, wraz z przyjaciółmi wyrusza w pełną przygód podróż na odległe Karaiby. Główny bohater wraz ze swoją przyjaciółką poszukują skarbu, a dorośli rozwikłują zagadkę tajemniczego listu. 
Co się wydarzyło? Czy skarb istnieje i co nim jest? Czy tajemnica sprzed lat zostanie wyjaśniona? Tego już nie zdradzę, ale wszystkiego dowiecie się, słuchając tej tajemniczej historii. A wierzcie mi głos lektora, mówiący o tajemnicy i skarbie nawet u dorosłego potrafi wywołać ciarki na ciele, rozbudzić wyobraźnię i chęć wyruszenia ku przygodzie.

Nagranie trwa niecałe półtorej godziny, czytane jest płynnie i zrozumiałe, lektor w przyjemny sposób w odpowiednich momentach modeluje głos, przez co całość nie jest ani nudna, ani mdła.
Przyznam, że podchodziłam do tej płyty jak przysłowiowy pies do jeża, ale jestem naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczona. Podobało mi się, więc szczerze wierzę, że i Waszym dzieciom się spodoba ta forma książki.

     Czy polecam?
Choć sama jestem zaskoczona tym, że ta płyta przypadła mi tak bardzo do gustu. Polecam ją jak najbardziej. Po pierwsze naprawdę mamy tutaj fantastyczną, rozbudzającą wyobraźnię historię i głos, który nadał jej dodatkowej barwy i mocy. A po drugie możecie ją zabrać ze sobą w każde dogodne miejsce. Idealnie się sprawdzi i w domu i w samochodzie i na spacerze.

POLECAM...


           Za możliwość przesłuchania płyty z nagraniem serdecznie dziękuję Autorce.

    

poniedziałek, 9 października 2023

(123/23). CZAS ZAŚLEPIONYCH

 
    Autor: Marcin Halski

    Wydawnictwo: Wydawnictwo HM...

    Gatunek: Fantasy

    Liczba stron: 333

    Data premiery: 02. 02. 2023

 *Google

    Marcin Halski urodził się w 1986 roku w Piekarach Śląskich i mieszkał tu przez ćwierć wieku. Niektórzy mówią, że jest niepoprawnym marzycielem. Jednak ci, którzy go znają, twierdzą, że powinien się urodzić w innym, równoległym świecie.
Ukończył filozofię, potempracował w różnych sektorach, by przyglądać się ludziom i mechanizmom ich działania. Z zamiłowania pisarz, bo dla niego słowo jest magią, a zarazem balsamem dla duszy. Uwielbia książki, głównie fantasy, oraz muzykę i grę na gitarze- to z nich czerpie natchnienie.
W 2020 roku zadebiutował książką, a właściwie poradnikiem pełnym humoru i spostrzeżeń dotyczących życia dwojga ludzi pt. "Dlaczego szczęśliwy człowiek nie żeni się z kobietą". W tym samym roku ukazała się także jego mroczna powieść postapokaliptyczna zatytułowana "Chrystusowa ziemia".
(Źródło: Okładka książki)

   W świecie, w którym po przekroczeniu pewnego wieku wszyscy podlegają dziwnej klątwie zwanej zaślepieniem, każdy dzień życia jest na wagę złota.
Dzięki zbiegowi okoliczności splatają się losy grupy osób. Pewnego dnia młody Heni, który wychował się na ulicy, poznaje tajemniczego uciekiniera. Mężczyzna wydaje się odporny na zaślepienie. Wkrótce nieznajomy zabiera Heniego w długą podróż, mającą na celu zdobycie lekarstwa na klątwę. Na swojej drodze spotykają także młodą dziewczynę, która może być kluczem do sukcesu ich misji.
Czy znalezienie antidotum, okupione wieloma ofiarami, przyczyni się do ocalenia całej populacji? Jak daleko można się posunąć, ile reguł złamać i jak wiele trzeba wybaczyć, by ocalić ludzkość? A co, jeśli to my jesteśmy potworami, a zaślepienie jest słuszną karą za nasze przeszłe czyny?
(Opis wydawcy)

    Dawno już nie czytałam tak wciągającej i (o zgrozo!) realnej książki z gatunku fantasy, dałam się porwać tej historii i przeczytałam ją dosłownie w jedno popołudnie. Bardzo się cieszę, że kontynuacja już czeka na półce, bo moja ciekawość została rozpalona do granic możliwości, a wyobraźnia podsuwa coraz mroczniejsze obrazy i podpowiada, że jakby nasz świat tak wyglądał, to mielibyśmy z lekka przechlapane.
Historia Heniego, Nieznajomego, Soni i kilkorga innych napisana została przystępnym językiem, z drobiazgowymi opisami realnie oddając bieg wydarzeń, pozwalając puścić czytelnikowi wodze wyobraźni, postawić się w miejscu bohaterów, niemal czując na samym sobie ich emocje, uczucia, pozwalając zrozumieć (i nie zawsze zganić) motywy, które nimi kierują. Jest to także opowieść o poszukiwaniu własnego "JA", o walce z przeciwnościami losu, godzeniu się z przeznaczeniem, o spełnianiu marzeń, ale także o konsekwencjach nie zawsze trafionych decyzji. 
Krótkie rozdziały składają się w spójny obraz przedstawionego świata. Ukazują one różne punkty widzenia dzięki intrygującym bohaterom. Choć postaci jest sporo, szybko się rozeznamy i zapamiętamy kto, jest kim oraz jaka hierarchia i zależność między nimi panuje.
Postacie są barwne o niezwykle silnych i różnorodnych charakterach, pomimo tych różnic, każdemu z nich kibicowałam całym sercem, i każdy z nich wzbudza całą gamę różnorakich uczuć, poznajemy ich pokomplikowaną przeszłość, mamy szansę zrozumieć motywy, które nimi kierują.
Akcja toczy się szybko, momentami mocno zaskakuje, nie pozwala się nudzić. Plastyczne opisy bez problemu pozwalały sobie wyobrazić wykreowany przez autora świat.
Pomysł na fabułę po prostu genialny, idealnie skrojony i poprowadzony. Nie będę opisywać fabuły, bo tyle się tu dzieje, że nie chciałbym pominąć czegoś istotnego, a tym bardziej zaspojlerować, coś, co sami chcielibyście odkryć. 
Musicie mi uwierzyć na słowo, ta książka jest świetna! 
A jeśli lubicie mroczne postapokaliptyczne klimaty, coś na kształt bezmyślnych, pałających ogromną chęcią mordu zombiaków, dzielnych i niestrudzonych wojowników, efektywne i krwawe walki, chęć uratowania świata przed zagładą i odkrycie lekarstwa na tajemnicze choroby... to jesteście w domu. Będziecie naprawdę zadowoleni...

Cieszę się, że ta książka trafiła do mnie tak naprawdę przez przypadek, bo zgłaszając się do recenzji, nie miałam rozeznania, że zgłaszam się do tomu II. Chcąc nie chcąc musiałam kupić tom I... i był to bardzo udany zakup.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak.
Ciekawa i intrygująca pozycja, która stawia przed czytelnikiem odwieczne pytanie, jak daleko można się posunąć, by osiągnąć cel, stawiając dobro ogółu ponad jednostkę? Przy okazji stwarza sporo miejsca na refleksję...

POLECAM...

"Ludzie, którzy na co dzień obcowali ze śmiercią bliskich, walcząc z nieubłaganym czasem i zaślepionymi, dzikimi bestiami, mieli w sobie niewiele miłosierdzia, a jeszcze mniej zaufania do innych. Żyli w zamkniętych społecznościach, pilnując siebie nawzajem, swoich spraw, słusznie zakładając, że każda nowa osoba, to kolejny przypadek do obserwacji. "
                                - Marcin Halski "Czas zaślepionych" str. 41- 42

Książka pochodzi ze zbioru własnego.

piątek, 6 października 2023

(122/23). HRABINA. TRAGICZNA HISTORIA ELŻBIETY BATORY

             Recenzja nagrodzona tytułem "Wybór redakcji" w serwisie Na kanapie.
    
     Tytuł oryginału: The Countess

    Autor: Rebecca Johns

    Tłumaczenie na język polski: Anna Bereta-Jankowska

    Wydawnictwo: Pascal

    Gatunek: Obyczajowa, Historyczna

    Liczba stron: 432

    Data premiery na rynku polskim: 2013, 2023

 *Google

    Rebeca Johns brak informacji.

    Oskarżana o czary, morderstwa młodych kobiet, a nawet
kąpiel w ich krwi. Do dziś krążą legendy o jej wyjątkowym okrucieństwie wobec sług, a także licznych kochankach obojga płci.
Czy Elżbieta była bestią wyzutą z ludzkich uczuć, brutalnie mordującą niewinne kobiety, aby zachować młodość? A może padła ofiarą politycznych rozgrywek?
Jedenastoletnia Elżbieta, siostrzenica Stefana Batorego, opuszcza rodzinny dom i zostaje zmuszona do zaręczyn. Szybko musi odnaleźć się w roli żony i... kochanki. Sama wśród obcych, zabiega o ich względy, by przetrwać w świecie pełnym wyrafinowanych intryg, gry o władzę i przemocy.
Osamotniona, oślepiona tęsknotą za nieodwzajemnioną miłością, poddaje się szalonemu złudzeniu, że przelana krew pomoże jej zdobyć władzę i posłuch. Setki młodych kobiet przybywają do zamku, by go już nigdy nie opuścić…
Przez stulecia legenda o Elżbiecie Batory żyła własnym życiem i stała się inspiracją dla pisarstwa Brama Stokera, Julia Cortázara i Joe Alexa.
Oto prawdziwa, napisana z rozmachem opowieść o Hrabinie z Siedmiogrodu, jednej z najbardziej inteligentnych i światłych kobiet swoich czasów.
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Elżbietę Batory, nazywaną "krwawą hrabiną", "wampirzycą w spódnicy" lub "wampirzycą z Siedmiogrodu", uznaje się za jedną z najbardziej okrutnych kobiet w historii. Czy słusznie? Na to pytanie stara odpowiedzieć się Rebeca Johns w swej fabularyzowanej historii o tej niezwykle intrygującej kobiecie. 
Przyznam szczerze, że autorka rozbudziła moją ciekawość i skłoniła nie do poszukiwania informacji o tej, wydaje się, największej morderczyni przełomu XVI i XVII wieku.  
Zaczęłam szukać i czytać, dochodząc do wniosku, że autorka napisała mocno realistyczną i zgodną z prawdą historyczną powieść. 
Elżbieta Batory była siostrzenicą króla Polski Stefana Batorego. Jej rodzice to dalecy kuzyni z tego samego rodu. W wieku 15 lat wyszła za mąż za Franciszka Nadasda. Podejrzewano, że to, co robiła ze swoimi służącymi i o co była oskarżona, spowodowane było chorobami psychicznymi, które były następstwem małżeństw ze zbyt bliskimi członkami rodziny wśród jednego rodu. 
Choć autorka zaznacza, że sporo w tej historii fikcji, odnoszę wrażenie, że ogólny czas, w którym żyła hrabina został dość szczegółowo i prawdziwie pokazany. Dzięki temu możemy sobie przypomnieć o obyczajności, kulturze i stosunkach geopolitycznych panujących w średniowiecznej Europie, o wielkich bitwach, sukcesach i upadkach poszczególnych, znanych z lekcji historii postaci.

W "Hrabinie" to sama Elżbieta opowiada swą historię, w listach do syna opisuje swoje życie i przedstawia swój punkt widzenia. Uwięziona w zamkowej wieży na nowo przeżywa przeszłość, robi swoisty rachunek sumienia, ale czy żałuje tego co uczyniła innym? Raczej nie, choć zdarzają się momenty, że do głosu dochodzi sumienie, pokazuje także, jakie trudne przeżycia i wydarzenia zaprowadziły ją do tego miejsca, w którym się znajduje obecnie. Pisze w tych listach, jak z radosnego dziecka stała się silną, surową kobietą. Opowiada o swej pierwszej miłości i zabieganiu o uwagę własnego męża. Z tych listów wyłania się obraz kobiety silnej, ale zmęczonej, kochanej i kochającej, mądrej i inteligentnej, ale czasami mocno porywczej i zagubionej we własnym niezrozumiałym świecie... 
Naprawdę momentami mocno jej współczułam i starałam się zrozumieć, co nią kierowało. W moim odczuciu Elżbieta była chorą psychicznie kobietą, która miała nieszczęście urodzić się w tamtych burzliwych czasach. Cała ta historia to doskonały, ale i bardzo prawdopodobny zarys psychologiczny tej wyjątkowej kobiety- bo i tej wyjątkowości (jak na tamte czasy) jej odmówić nie można. 
Dość drobiazgowe i szczegółowe opisy (choć dla mnie trochę za mało ich było) pozwalają sobie  wyobrazić, do czego hrabina mogła być zdolna. W końcu nie bez powodu przypisuje jej się nawet 600 zabójstw.

Sama książka jest bardzo fajnie napisana, oddająca klimat epoki, niezwykle wciąga i czyta się dosłownie migiem. Zostawia sporo pola do popisu dla wyobraźni, ale także zmusza do refleksji nad tym co minęło, nad istotą zła i warunkami, które mu sprzyjają. 
Barwne i plastyczne opisy pozwalają przez chwilę "poczuć" się uczestnikiem tej historii, zajrzeć w najmniej dostępne miejsca, spojrzeć na najintymniejsze sytuacje oczami bohaterów, przeżywać wraz z nimi wzloty i upadki, wygrywać i przegrywać wielkie bitwy, ale i te zupełnie małe, dziejące się w duszy i sercu.  
Akcja dzieje się dość szybko, zaskakuje w odpowiednich momentach. Bohaterowie są przedstawieni bardzo autentycznie (szczególnie te postacie, które nie są fikcyjne), pokrywają się ze swoimi biogramami znalezionymi w Internecie.
Powieść Rebeki Johns stała się dla mnie jedną z ciekawszych i  lepszych beletryzowanych biografii, jakie znalazłam. Cieszę się, że ta książka trafiła w moje ręce i choć trochę odczarowała mroczny obraz tej niezwykłej węgierskiej szlachcianki, bez oceniania, bez uprzedzeń, unikając schematów dotykających różnorodnych zachowań.
Ja jestem zachwycona.

    Czy polecam?
Polecam tę historię każdemu, i temu, który zna życiorys Elżbiety Batory na wskroś, jak i temu który, tak jak ja dopiero zacznie poszukiwać o niej informacji.

POLECAM...

"Miałam mnóstwo pracy- zarządzanie służbą, nadzorowanie napraw mebli, doglądanie hodowli zwierząt i obsiewania zbożem pól. Jak wiele kobiet mojego pokroju, dbałam o rodzinne włości podczas nieobecności męża, choć miałam w posiadaniu o wiele więcej. Rozległe posiadłości, takie jak Keresztur, Varanno, Leka, Sarvar czy moje własne Csejthe, wymagały w tych niespokojnych wojennych czasach nieprzerwanego dozoru i uwagi. Niemal co dzień musiałam odpowiadać na listy tego czy owego krewniaka albo dzierżawcy odmawiającego wniesienia dziesięciny lub rozwiązywać spory o przebieg granic. Czasem jakiś mniej majętny sąsiad, któremu wydawało się, że pod nieobecność męża dam sobie w kaszę dmuchać, próbował zająć któryś z majątków hrabiego, zmuszając mnie do wysłania żołnierzy, by wygonili dzikich lokatorów i przewrócili porządek w gospodarstwie. Nie byłam pozbawioną kręgosłupa kobietką, czekającą w domu, aż mężczyźni wrócą i mnie uratują. To ja broniłam bogactwa okupionego małżeństwem i krwią, to ja pełniłam jednocześnie obowiązki pani i pana."
              - Rebecca Johns "Hrabina. Tragiczna historia Elżbiety Batory" str. 193

Za egzemplarz recenzyjny serdeczne dziękuję wydawnictwu PASCAL.

środa, 4 października 2023

(121/23). MIŚ LEONARD. SZEF KUCHNI

                         ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **


    Autor: Ewa Kaczmarczyk

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Ilustracje: Maria Wojewodzic

    Gatunek: Literatura dziecięca

    Liczba stron: 30

    Data premiery: 12. 10. 2023

 *Google

    Ewa Kaczmarczyk  autorka wierszy, opowiadań oraz bajek. Założyła grupę poetycką "Zamyślenie" i "Salon poezji inaczej". Prowadzi radomszczański Uniwersytet III Wieku. Jest członkinią Stowarzyszenia Literackiego "Ponad". Lubi sztukę, wszelakie rękodzieło, jak i informatykę.
(Źródło: Okładka tomiku wierszy "Dotykaj")

    "Miś Leonard. Szef kuchni" to ilustrowana bajka, w której zabawki żyją razem z ludźmi.
Tym razem Miś Leo zaprasza na historię o tym, jak został szefem kuchni, by upiec dla domowników pyszne świąteczne smakołyki. Co tam się działo i czy wypieki się udało- o tym opowie Wam rymowanką.
Polecamy również pierwszą część: "Miś Leonard, przyjaciel dzieci". Seria o uroczym pluszaku jest skierowana do najmłodszych: bawi, rozwija wyobraźnię i edukuje.
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Dziś chciałabym opowiedzieć o jednym z moich ostatnich patronatów- przeuroczej historii dla najmłodszych. 
Główny bohatera już poznaliśmy przy okazji książki "Miś Leonard, przyjaciel dzieci" której również miałam olbrzymi zaszczyt patronować. 
Głównymi bohaterami zostały wtedy zwykłe zabawki, które wiele przeszły i chciałyby być w końcu szanowane i nieniszczone w bezmyślny sposób. Wyznaczony przez zabawki- miś "delegat" musiał porozmawiać z Nikolką, której jest ulubieńcem i przekazać, że zabawki nie chcą już się bawić z chłopcami, które je niszczą... W tej części przygotowujemy się wraz z misiem do świąt Bożego Narodzenia, a sam miś wciela się w szefa kuchni i zajmuje się pieczeniem świątecznych słodkości...

Autorka skupiła się na tym by, dzieci z jej książeczki mogły dowiedzieć się nieco więcej o świątecznej tradycji, wieczerzy wigilijnej, a także odpowiedzialności, organizacji, wierze w siebie i tego jak ważne jest, by otaczać się ludźmi, którzy zwyczajnie nas lubią i kochają. 
Historia ta została napisana prostą, zrozumiałą i przystępną rymowanką, jednocześnie doskonale przekazującą wartość, która za nią stoi. Myślę, że każdy rodzic tę wartość zauważy i doceni. Jest to doskonały wstęp do wielu ciekawych i rozwijających rozmów, a także otwierające szerokie pole dla wyobraźni. My cudownie bawiliśmy się, odgrywając teatrzyk do tekstu.
"Miś Leonard. Szef kuchni" to pozycja, która z pewnością zauroczy każdego malucha również swoimi przepięknymi i niezwykle barwnymi ilustracjami, które stworzyła Maria Wojewodzic. Są one niezwykłe, barwne, wyraziste, działają na wyobraźnię, pobudzają i sprawiają, że książeczka nabiera jeszcze ciekawszej formy. Nie jeden maluch będzie nią zachwycony, a i dorosłemu uśmiechnie się buzia.
Na wielkie brawa zasługuje również forma wydania tej książeczki, w moim odczuciu jest to jedna z najładniej wydanych bajek dla najmłodszych przez Studio Million.

Książeczkę przeczytacie dosłownie w kilka minut, ale zostanie ona na długo w sercach najmłodszych. Podejrzewam, że nie raz i dwa będziecie do niej wspólnie wracać. 
Jestem zauroczona nie tylko tekstem, ale i formą tej historii. Naprawdę została zrobiona dobra robota.

       Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To książka, która będzie idealnym prezentem na każdą okazję, dla dzieci w wieku przedszkolnym, ale wierzcie mi, historia ta zachwyci również rodziców. 
Pamiętajcie, że wspólne czytanie zbliża.

POLECAM...

"Wreszcie jest!
Pierwsza gwiazdka ślicznie zabłysła na niebie
i wszyscy z radością zasiedli obok siebie.
Ja pierwszy, potem Nikolka i jej mama
na końcu tata, a nawet lalka szmaciana.
O rany , świąteczne pyszności to prawdziwe cuda.
Nie sądziłem, że wszystko tak smacznie upiec mi się uda.
Pierniczki są wyśmienite.
Babeczki smakują aksamitem.
Budyń pachnie jak prawdziwa czekolada,
a za oknem... zobaczcie: śnieg pada!"
- Ewa Kaczmarczyk "Miś Leonard. Szef kuchni" str. 21-23

Za możliwość poznania tej fantastycznej historii i możliwość zostania jej patronem medialnym serdecznie dziękuję wydawnictwu Million Studio Wydawnicze.