Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja dla wydawnictwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja dla wydawnictwa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 maja 2026

(37/26). NIEPOKORNA

 
    Autor: Monika Cieluch

    Wydawnictwo: AMARE

    Gatunek: Romans, Erotyczna

    Liczba stron: 464

    Data premiery: 25. 01. 2022


 *Google

    Monika Cieluch rodowita grudziądzanka, która szesnaście lat spędziła w południowej Anglii. Matka, żona, siostra dwóch braci oraz wielbicielka miętowej czekolady i pieszych wycieczek. W 2018 roku zadebiutowała powieścią obyczajową "Miłość szeptem mówiona". Następnie na rynku wydawniczym ukazała się trylogia "Niepokorni" oraz powieść sensacyjna z nutką erotyki "Do ostatniej kropli krwi". W jej książkach główną rolę odgrywają emocje i realnie wykreowani bohaterowie.
(Źródło: Okładka książki)

    Czasami najbardziej szalone decyzje okazują się tymi najlepszymi.
Dla Ivy Storm ten rok nie mógł zacząć się gorzej. Właśnie rzucił ją narzeczony, a marzenie o posiadaniu dziecka stało się niemożliwą do zrealizowania mrzonką. Z pomocą najlepszej przyjaciółki odzyskuje jednak równowagę i postanawia zawalczyć o własne szczęście. Daje sobie dwanaście miesięcy, by zostać matką.
Nawet jeśli potencjalnego ojca swojego dziecka miałaby znaleźć w ekskluzywnym klubie dla swingersów… Jedna noc, jedna nieodwracalna decyzja i konsekwencje, które przerosłyby każdego. Życie Ivy dopiero teraz nabiera prędkości, a każdy kolejny wiraż jest po stokroć bardziej niebezpieczny niż poprzedni…
Ta zwariowana, romantyczna i bardzo pikantna powieść udowodni wam, że koniec zawsze jest początkiem czegoś nowego, a miłość… cóż, ona zwykle przychodzi w najmniej spodziewanym momencie.
(Opis wydawcy.Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z historią, która wywarła na mnie spore wrażenie i sprawiła, że długo nie mogłam przestać o niej myśleć, szczególnie o dramacie, który tu się wydarzył.
Niech Was, tak jak mnie, nie zwiedzie okładka, to nie jest tylko erotyczna i słodka bajeczka, to opowieść, (początkowo wydająca się zwykłym romansem, rzekłabym, że momentami nawet dość infantylnym), która porusza tak trudne tematy, że momentami naprawdę trudno się pozbierać: traumy straty, nieprzepracowana żałoba, codzienny strach o przyszłość, dziedziczenie chorób genetycznych, to opowieść o życiu, które tak naprawdę może wydarzyć się naprawdę, każdego może to spotkać, jest autentyczna, szczera, pokazująca jak łatwo jest urządzić samemu sobie i drugiemu człowiekowi "piekło na ziemi", kierując się tylko własnym widzimisię, własnym pragnieniem, nie zwracając uwagi na drugą stronę, jak łatwo jest się wplątać w sytuację, z której wydawałoby się, nie ma wyjścia i nikt nie wyjdzie z niej bez szwanku, bo zawsze któraś strona będzie cierpieć. Jest to historia która pokazuje, że każdy z nas nosi maski, które opadając nie zawsze pokazują takie oblicze, jakie byśmy chcieli zobaczyć.
Nie będę ponownie opisywać fabuły, bo sam wydawca już wiele zdradza i nie chciałabym przez przypadek czegoś Wam zdradzić. Podpowiem, tylko żebyście do lektury usiedli z zapasem chusteczek, bo poznając historię tej miłości, nie będziecie w stanie zachować suchych oczów.

Autorka ma niezwykle lekkie i barwne pióro, zapewniając czytelnikowi istną emocjonalną huśtawkę. 
Książkę czyta się dosłownie "na raz". 
Nietuzinkowi bohaterowie, błyskotliwe dialogi  sprawiły, że książkę odłożyłam dopiero po kilku godzinach, w momencie, w którym przewróciłam ostatnią stronę.
Jest to moje trzecie spotkanie z twórczością pani Cieluch i ponownie jest ono bardzo udane, przepadłam w tej powieści od pierwszych stron i wierzę, że inne powieści tej autorki są również tak mocno emocjonujące, tym bardziej że w kolejce czekają kolejne dwie.
Jestem zauroczona tą historią i cieszę się, że poznaję kolejną autorkę, która sprawiła, że moje serce nie raz mocniej bije.  

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Momentami może się ta historia wydawać niedorzeczna, ale jest to historia, która pokazuje, jak ważna jest rozmowa, i szanowanie granic drugiej strony. W moim odczuciu nie jest to typowy erotyk, choć dużo się tu dzieje, historia ta posiada także drugie głębsze dno.
POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Amare.

poniedziałek, 11 maja 2026

(36/26). POPROŚ O WIĘCEJ (18+)

 
    Autor: Brigitte Wu

    Wydawnictwo: Magia Słów

    Gatunek: Romans, Obyczajowa

    Liczba stron: 230

    Data premiery: 27. 11. 2025

 *Google

     Brigitte Wu pisarka, autorka książek oraz właścicielka Agencji Marketingu Internetowego "6tka". Działa przede wszystkimw marketingu szeptanym. Swoją pierwszą książkę wydała 21. 01. 2022r. Nosi ona tytuł "Pragnienie diabła- ukryta w czterech ścianach". Druga premiera miała miejsce 24. 01. 2023r z książką "Pragnienie diabła- Matt". Trzecia książka "Prowokator- obsesja diabła" ujrzała światło dzienne 23. 03. 2023r.
Swoją twórczość zaczynała, pisząc na Wattpad i dzięki niemu otrzymała szansę na wydanie pierwszej powieści,a potem kolejnych. Działa również prężnie na Facebooku, gdzie ma swoją stronę autorską z wieloma obserwującymi. Brygida działa również na etacie i jest żoną oraz mamą czternastoletniej Julii.
(Źródło: Okładka książki)

    Olivia
Byłam ucieleśnieniem zła! Tak, to prawda. Myślałam, że jestem niesamowita i zabawna, ale czas pokazał, że się myliłam. Zniszczyłam siebie i swoje życie. Dostałam nauczkę i lekcję życia, której nigdy nie zapomnę.
Później poznałam Alexa… Tym razem to on chciał zniszczyć mnie. Skutecznie realizował swój plan. Chciał, abym cierpiała, chciał moich łez i nagle… zapragnął mnie tylko dla siebie.
    Alex
Nienawidziłem jej ze wszystkich sił. Chciałem, aby zniknęła z mojego życia.
Do czasu…
Nagle zacząłem coś czuć i wszystko się skomplikowało.

Poznaj historię Olivii i Alexa. Ostatnia klasa liceum zmieniła tę dwójkę na zawsze.
Ból, gniew, żal, rozpacz i kłamstwa…
On jest zły, bardzo zły…
Ona musi uważać.
Miłość, pożądanie i uczucie, które zdarza się tylko raz w życiu…
Czy los da im szansę?
(Opis wydawcy. Źródło: Okłaka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Zaglądając na blog, wiecie, że z każdej książki staram się wyłuskać to, co najlepsze, a oceny są zwykle pozytywne, i rzadko trafiam na takie książki, że trudno jest mi napisać coś pozytywnego. Jestem już bardzo doświadczonym czytelnikiem, wydawało mi się, że czytałam już wszystko i myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy, a jednak okazuje się, że moje granice można nadal przesuwać. 
Dziś przychodzę do Was z historią, która porusza bardzo ważne i aktualne tematy takie jak: dorastanie, hejt, przemoc psychiczna i fizyczna, nieprzepracowane traumy, trudne relacje rodzinne, złe wybory i ich dramatyczne konsekwencje, wkraczanie w dorosłość z olbrzymim bagażem złych doświadczeń, toksyczne związki... ale napisana jest ona w tak wulgarny i momentami chaotyczny i nielogiczny sposób, że główne założenia tej historii schodzą na dalszy plan, natomiast na główną scenę wybija się dwójka skrzywdzonych dzieciaków, których "bycie razem" to ciągłe wyzwiska, awantury, poniżanie, upokarzanie, i zbliżenia balansujące na granicy prawa karnego. 
Dla mnie jest to mocna przeciętna historia, chaotyczna, wzbudzającą bardziej irytację niż zachwyt i to nie tylko na bohaterów, ale i na relacje które ich łączą.

Nie będę Wam streszczać fabuły, nie będę również pastwić się dalej nad tą historią. To książka,  o której każdy powinien sobie wyrobić zdanie sam.
Jedynym plusem dla mnie (!) w tej historii jest to, że jeśli "wyłączy" się myślenie, nie będzie analizować opisywanych wydarzeń, po prostu odpuści... to dość szybko się ją skończy.

    Czy polecam?
Ja jestem znów rozczarowana- jest to drugie spotkanie z twórczością pani Wu i ponownie jest to spotkanie nieudane.  Gdyby nie to, że muszę "oddać" recenzję do wydawnictwa, nawet bym o niej nie wspomniała.
Mam nadzieję, że u Was będzie inaczej i przedstawiona historia bardziej do Was przemówi.

Za egzemplarz recenzyjny dziekuję wydawnictwu Magia Słów.

czwartek, 7 maja 2026

(34/26). NIE CUDZOŁÓŻ

 
    Autorzy: Anka Ryźlak, Marcin Popczyński

    Wydawnictwo: Mięta

    Gatunek: Romans. Obyczajowa

    Liczba stron:  270

    Data premiery: 03. 06. 2026

 *Google

    Anka Ryźlak urodzona w 1980 roku w Warszawie. Z wykształcenia dziennikarka, z zamiłowania lektorka specjalizująca się w audiobookach. Po erze radia (reporterka Trójki) zasiadła za biurkiem wydawnictwa na piętnaście lat. Autorka edukacyjnych  magazynów dla najmłodszych i serii opowieści "Ale kosmos!" oraz "Ale balon!" dla dzieci w wieku szkolnym. Głos audioseriali, podcastów, aplikacji i "Przekroju". Współautorka i reżyserka słuchowiska "Podwórko marzeń" (2024). Nminowana w plebiscycie Best Audio 2025 w kategorii najlepsza lektorka.

    Marcin Popczyński urodzony w 1974 roku w Oświęcimiu. Z wykształcenia aktor, studiował we wrocławskiej PWST, występował na deskach teatrów w Tarnowie, krakowie i Radomiu. Lektor specjalizujący się w audiobookach. Absolwent WSFoto. Pracy piórem zakosztował już w liceum, publikując na łamach "Głosu Ziemi Oświęcimskiej". W 2022 roku napisał i wydał w formie audio powieść political fiction "Wniebowzięcie". Nominowany w plebiscytach Best Audio 2025 i Złote Głosy 2025 w kategorii najlepszy lektor.
(Źródło: Okładka książki)

    Miłość czy nienawiść? Oto jest pytanie…
Karolina zajeżdża drogę furgonetce antyaborcyjnej na jednej z głównych arterii Warszawy. Świadkiem zdarzenia jest Jan, udający się do prawicowej redakcji, w której pracuje. Postanawia nagrać kłócącą się z kierowcą dziewczynę, a potem umieścić film w sieci, by zapunktować u szefostwa. Szybko jednak dopadają go wyrzuty sumienia powodowane piorunującym zauroczeniem Karoliną. Los stawia ich przed sobą już dzień później.
Przeznaczenia po prostu nie sposób zatrzymać…
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Przychodzę dziś do Was z bardzo fajnym i ciekawym debiutem, który zdecydowanie wprawił mnie w dobry humor na długi czas, ale też pokazał i zmusił do refleksji nad tym, jak jesteśmy bardzo spolaryzowanym narodem, nieumiejącym już chyba ze sobą spokojnie rozmawiać na tematy światopoglądowe i jak się zafiksujemy na jeden temat, to już jest koniec. 

Mam nadzieję, że autorzy nie poprzestaną na tej jednej historii i jeszcze nieraz nas zaskoczą.
"Nie cudzołóż" to wciągająca opowieść o tym, jak bardzo życie potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie, a jedna głupia decyzja przewraca wszystko do góry nogami i sprawia, że stajemy się bohaterami nie do końca sobie pisanej historii. 
Autorzy przy pomocy wyrazistych i skrajnie różnych postaci dobrze połączyli w jedną spójną, zabawną, czasami bardzo poruszającą całość, dwa odległe od siebie bieguny, podejście do codziennego życia w skrajnych przypadkach gdzie wyznawane zasady stają naprzeciw z wyznawanym światopoglądem (którego jeszcze wielu z nas nie chce lub nie umie zrozumieć) i wiarą, dając nam historię, w której każda akcja zaskakuje bardziej niż poprzednia i niczym kula śniegowa toczy się tylko w sobie znanym kierunku, nabierając coraz większej prędkości i nieobliczalności. 
W tej historii dostaniecie wszystko, to czego szukacie w takich historiach: zderzenie ideologicznych poglądów, parę małżonków, których już niewiele łączy, a mimo to trzymają się razem- w imię zasady "bo co ludzie powiedzą?", uczucie, które trafia w człowieka w najmniej spodziewanym momencie,  ludzi, którzy podają się za tych, którymi nie są, nosząc na co dzień maski, a wszystko to okraszone specyficznym poczuciem humoru, ironii, żartu, śmiechu, ale i odpowiedniej dawki grozy, gdy wydarzenia zaczynają wymykać się spod kontroli. 
Nie brakuje tu momentów, w których strasznie się wzruszyłam, historia jednej z bohaterek strasznie złamała mi serce, przywołała wiele trudnych wspomnień, zapisała się w pamięci na długi czas.

Wszyscy bohaterowie są świetnie skonstruowani i poprowadzeni. Ich błyskotliwe przemyślenia, trafne i zabawne dialogi, słowne utarczki i zabawne przepychanki, powodują nieustanny uśmiech na twarzy, tworząc idealny balans dla naprawdę trudnych tematów. Autorzy doskonale oddają emocje wszystkich postaci, pokazuje ich uczucia lęki i zmartwienia, ale także podkreśla, jak ważny jest szacunek i troska o drugiego człowieka i samozaparcie w dążeniu do celu. 
Pomysł na fabułę miał duży potencjał i w moim odczuciu został on wykorzystany niemal do końca, brakowało mi trochę, częstszych konfrontacji między bohaterami na temat ich poglądów, ale to takie tam moje marudzenie- więc, nie bierzcie tego na poważnie. Książka jest świetna. 
Książkę czyta się płynnie, naprzemienna narracja i barwne opisy nie tylko pozwalają poznać punkt widzenia danej postaci jej emocje i motywy, którymi się kierują, ale i wciągają, momentami bawią, i mocno poruszają.
Akcja toczy się w ciągu tygodnia i zostawia nas z otwartym zakończeniem, ciekawa jestem czy będzie czekać na nas jakaś kontynuacja, czy jest to specjalny zabieg, w którym możemy sami dopowiedzieć dalsze losy bohaterów, ale gwarantuję, że mimo to akcja tak goni i jest tak dynamiczna, że emocji i adrenaliny nie braknie od początku do końca.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To świetnie skonstruowana i napisana opowieść o tym, że przypadek rządzi tym światem i czasami może on przewrócić nasz świat do góry nogami. 
Bardzo fajny debiut i zdecydowanie chciałabym więcej.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Mięta.

piątek, 1 maja 2026

(31/26). STARE ZŁOTO, SKRZYPIEC BRZMIENIE, NIC NIE IDZIE W ZAPOMNIENIE

 
    Autor: Agnieszka Brygider

    Wydawnictwo: SEQOJA

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 216

    Data premiery: 30. 04. 2026

 *Google

     Agnieszka Brygider brak informacji.

    Przeszłość nie znika. Trwa w murach, przedmiotach,zapisanych słowach.
Kiedy agentka nieruchomości przychodzi na rozmowę z właścicielką mieszkania w pewnej starej kamienicy, nie wie, że właśnie zaczęła podróż. 
Podróż, która pozwoli jej poznac historię z czasów wojny: opowieść domagającą się dalszego ciągu.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Zaglądając na mój blog, wiecie, że jestem absolutną fanką książek wydanych przez Seqoję. Za każdym razem jest to książka wyjątkowa, o olbrzymim ładunku emocjonalnym, zabierająca nas czytelników w wyjątkowe podróże, pełne wzruszeń, refleksji i nadziei. Mówiących o przeszłości i trudnej historii, niejednokrotnie dotykający także tematów i spraw nadprzyrodzonych i właśnie dziś chciałabym pokazać Wam kolejną taką historię. 

"Stare złoto, skrzypiec brzmienie..." to oparta na autentycznych wspomnieniach opowieść, która zabiera nas do Gliwic, gdzie w czasach międzywojennych i z początkiem wojny, w jednej z gliwickich kamienic swój Dom Towarowy prowadził Fedor Karpe (ur. 3 sierpnia 1872- wiosną 1942 roku Fedor Karpe, wraz z innymi Żydami z Gliwic, został deportowany wraz z rodziną do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Miał wówczas 70 lat), którego postać oraz losy jego samego, jak i jego najbliższej rodziny (żony i córki) zostały nam przybliżone w rozdziałach nazwanych "Pamiętnik Fredora Karpe". 
Nie będę Wam całościowo opisywać fabuły, wspomnę tylko, idąc za notatką Autorki, że zarys fabuły jest ogólnie fikcją, ale postacie historyczne, wojenne wspomnienia, sporo zdarzeń (m.in. pojawienie się w kamienicy Niemca, który chciał zejść tylko do piwnicy) są autentyczne.

"Stare złoto, skrzypiec brzmienie..." to opowieść o przeszłości, która przeplata się z teraźniejszością, nie pozwalając o sobie zapomnieć, proszącej o wyjaśnienie i pamięć, jest to opowieść o rodzinie, o nadziei, ale i o strachu pełzającej nienawiści, o trudnościach w uwierzeniu w to, że człowiek człowiekowi mógł zgotować takie piekło na ziemi, najbliższy przyjaciel z dnia na dzień stawał po drugiej stronie przysłowiowej barykady. 
Jest to także historia o tym, że ci, którzy odchodzą, czuwają nad tymi, którzy tu zostają, wspierają ich... i nadal żyją, nie tylko w pamięci, ale i we wspomnieniach tych, którzy tu zostali.
To opowieść o tym, co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie, swojej intuicji i tego, co mówią do nas przodkowie.
Dlatego jestem też przekonana, że ta historia trafi do wielu serc, i pozostanie w nich na bardzo długo.

Atmosfera powieści w niektórych momentach potrafi zmrozić. Czytając fragmenty pamiętnika Fedora, nie sposób odnieść wrażenia, że historia zaczyna zataczać koło, że powoli wszystko wraca. Obawy, wątpliwości, strach, który płynie z tych stron, porażają, a równocześnie nadzieja na to, że przecież wszystko się ułoży, wzruszają i naprawdę potrafią złamać serce. 
Z drugiej strony dla równowagi mamy ciepłą opowieść, która koi rozszalałe emocje  i poszarpane nerwy. Śledzenie historii zaginionego skarbu, rodzącej się międzypokoleniowej przyjaźni, pojawiającego się uczucia, daje oddech i sprawia, że mimo wszystko nie sposób jest odłożyć książkę na bok, bez poznania jej zakończenia.
Całość wciąga i nie sposób się od niej oderwać, nie chce się, żeby się skończyła, mogłaby płynąć i płynąć, a i tak nie odczułoby się znużenia tą historią.
Akcja nie dzieje się szybko, ale jej zakończenie, choć dość oczywiste, mile mnie zaskoczyło. 
Genialnie Autorka ułożyła tę fabułę.
Książka napisana jest ładnym językiem, a barwne i plastyczne opisy pobudzają wyobraźnię, dając jej pole do popisu i wyobrażenia sobie opisywanych wydarzeń.
Bohaterów nie ma za wielu, ale każdy z nich jest tu kluczowy, poznając ich historię, czujemy, jak z każdą stroną stają się nam coraz bardziej bliscy, przeżywamy z nimi wszystkie emocje od radości po łzy, kibicujemy i trzymamy kciuki za ich wybory, ale i martwimy się ich losem

Jestem autentycznie szczęśliwa, że ta książka do mnie trafiła. I choć minęło już trochę czasu od momentu, w którym skończyłam ją czytać, nie potrafię wyzwolić się spod jej uroku. Ciągle mam ją w myślach i nie potrafię jej wyrzucić z głowy. 
Autorce gratuluję tak udanej historii, a Was zachęcam do sięgnięcia po tę historię, bo pod tą niepozorną okładką kryje się niezwykła moc!

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To powieść, która zmusi Was do refleksji, pokaże, co jest w życiu najważniejsze. Na pewno nie będziecie żałować.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Seqoja.

poniedziałek, 23 marca 2026

(23/26). IDZIE NOWE. MANIFEST NA KONIEC EPOKI CISZY

 
    Autor: Milena Cybulska

    Wydawnictwo: Limitless Mind Publishing Ltd

    Gatunek: Literatura współczesna

    Liczba stron: 160

    Data premiery: 10. 12. 2025

 *Google

    Milena Cybulska skupia się na autorskich poszukiwaniach w obszarze mechaniki kwantowej i filozofii nauki. Współtwórczyni dwóch patentów naukowych, przedsiębiorczyni, filantropka, autorka i twórczyni literacka, specjalizująca się w formach poetycko- prozatorskich oraz narracji dystopijnych o silnym ładunku emocjonalnym i społecznym. Pisze na styku literatury, filozofii i manifestu- dla tych, którzy czują więcej, niż pozwala system. Jej twórczość to głos oporu wobec świata algorytmicznej samotności i instrukcyjnego życia. 
Jej debiutancka powieść "Idzie Nowe" to połączenie fragmentarycznej struktury, języka ciszy i manifestu wewnętrznego buntu. Tworzy teksty adresowane do pokoleń neuroatypowych, emocjonalnie świadomych i kulturowo przeciążonych. Zajmuje się także eksploracją tematów takich jak zdrowie psychiczne, pamięć międzypokoleniowa, samotność technologiczna oraz utracona zmysłowość ciała.
Wierzy, że literatura może być przestrzenią uzdrowienia, niezgody i czułości. W centrum jej pisania są pytania: o sens, prawdę i miejsce człowieka w świecie przeładowanym danymi, a wyjałowionym z bliskości. 
Pisze z potrzeby, nie z kalkulacji. Z nadzieją, że słowa mogą przywracać kontakt- z innymi i ze sobą samym. Niczego nowego Was nie nauczy, ale otworzy Wam głowy...
(Źródło: Książka)

    Idzie Nowe.
Odzyskaj wolnośc. Przywróć sens.
Nadszedł czas przełomu. Koniec z lękiem, bezrefleksyjnym powtarzaniem schematów.
Ale czy pozwolisz sobie zadać pytania, których zwykle unikasz? 
To książka, która uwalnia, Zrywa kajdany przeszłości.
"Idzie Nowe" to gatunkowo niejednorodna powieśc dystopijna- łącąca refleksję filozoficzną, poezję i thriller społeczny.
Przestań być więźniem czyichś błędów. Jest tu przestrzeń dla Ciebie. Czy wejdziesz w nią, by odkryć, co kryje się poza schematami?
Poznaj głos pokolenia zmęczone go technologiczną alienacją, powierzchownymi relacjami i presją produktywności. Świata, w którym wszystko jest na sprzedaż, przekazy treści jakby dla coraz głupszego społeczeństwa...
Naprawdę wciąż potrzebujemy "instrukcji mycia rąk"?
Czy tak włąsnie chcemy żyć? To książka o odzyskiwaniu głosu i sensu. O końcu epoki ciszy.
Dla czytelników Olgi Tokarczuk, Margaret Atwood, Aldousa Huxleya i Kazuo Ishiguro.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z debiutem, z którym przyznaję już tu, na początku mam dylemat. Jestem pewna, że jest to jedna z tych pozycji, o której każdy musi wyrobić swoje zdanie sam. Na pewno jest to historia nieoczywista, bardzo ambitna, ale czy przecierająca nowe szlaki? Dla mnie niekoniecznie, ale jestem przekonana, że każdy, kto sięgnie po tę książkę, odnajdzie w tej historii coś, co go poruszy i da do myślenia.
Główną osią tej opowieści jest doświadczenie młodych ludzi zmęczonych technologiczną alienacją, powierzchownością relacji i presją nieustannej produktywności. Jest to opowieść o odzyskiwaniu głosu i sensu w rzeczywistości, która lubi jeszcze bardziej upraszczać to co najprostsze. Pokazany jest świat, w którym wszystko da się sprzedać, a kultura bywa sprowadzana do uproszczonych komunikatów. I nie chcę wyjść tu na zrzędę, bo sama jestem jeszcze młodą osobą, ale ta historia o dzieciakach uciekających do lasu, snujących opowieści o wyrwaniu się z systemu, manifestują coś, co dla mnie jest oczywiste, naprawdę do mnie nie trafiła.  

Książka napisana bardzo pięknym, obrazowym językiem, czyta się ją z prawdziwą przyjemnością i taką jakąś uważnością i refleksyjnością. Akcja nie goni tu na złamanie karku, nie znajdziecie tu spektakularnych zwrotów akcji, ale ma to swój urok i daje naprawdę przy lekturze odpocząć. Książka łączy w sobie prozę i poezję, dla mnie fantastyczny i mało spotykany zabieg literacki

Odbieram tę opowieść tak, że historia ta skierowana jest szczególnie do młodzieży i młodych dorosłych, odnoszę wrażenie, że niektórzy, tak jak ja, poczują, że nie zostało tu napisane nic innego od tego co znamy. Książka ta miała otworzyć mi głowę, miałam odkryć, co chowa się pod utartymi schematami, a tak naprawdę nie wniosła do mojego życia nic nowego, nie wskazała nowej drogi, utwierdziła natomiast w przekonaniu, że dzisiejsza młodzież coraz gorzej radzi sobie w życiu, niemal na każdej jego płaszczyźnie nie wyrabia na przysłowiowych zakrętach. Jest to zdecydowanie książka dla ludzi, którzy chcą się na moment zatrzymać w codziennym biegu, którzy być może poszukują sensu istnienia i dopiero zaczynają swoje dorosłe życie. Je ten sens już dawno znalazłam.

     Czy polecam?
Tak jak wspomniałam wyżej. Jest to książka, w której nie każdy się odnajdzie, ale warto dać jej szansę i wyrobić sobie swoje własne zdanie. Mnie do końca do siebie nie przekonała, ale wiem, że dla wielu z czytelników będzie to idealny drogowskaz jak zacząć żyć po swojemu, wyjść poza schemat i zacząć budować swoje życie na swoich zasadach. Pamiętajcie, że nie jest to poradnik.

Za egzemplarz recenzyjny srdecznie dziękuję wydawnictwu Limitless Mind Publishing Ltd.

czwartek, 19 lutego 2026

(19/26). NAZNACZONA. CZEKAŁAM NA CIEBIE

 
    Autor: Aneta Binkowska

    Wydawnictwo: Magia Słów

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 322

    Data premiery: 13. 11. 2025

 *Google

    Aneta Binkowska urodzona 07. 01. 1989 roku w Rudzie Śląskiej. Z zawodu nauczyciel wychowania przedszkolnego, na co dzień szczęśliwa żona i mama Piotrusia i Kubusia. Kocha góry, książki, koty i Grecję. Prowadzi bloga pod nazwą zaczytana_optymistka i recenzuje książki. Uwielbia słuchać muzyki, a jej ulubiony wykonawca to Ed Sheeran. Ma pełno marzeń i chciałaby je w przyszłości zrealizować.
(Źródło: Okładka książki)

    Zdrowie. Rodzina. Dzieci.
To wszystko, o czym marzy teraz Ania.
Endometrioza pojawiła się w jej życiu zupełnie niespodziewanie… I zabrała jej nadzieję na to, że jej marzenia kiedyś się spełnią. A może pojawiła się po to, by pokazać, że szczęście mimo wszystko jest na wyciągnięcie ręki? Może po prostu czasami trzeba dłużej na coś poczekać?
Życie z chorobą nie jest łatwe, ale czasami pozwala człowiekowi spojrzeć na niektóre sprawy inaczej. Ania musiała przewartościować swoje życie. Musiała zmienić priorytety. Coś, co kiedyś wydawało się ważne, teraz straciło dla niej znaczenie. Czy dziewczynie uda się odnaleźć drogę do szczęścia?

Świat Ani załamał się w jednej chwili. Chłopak ją zdradzał. Choroba zaatakowała w najmniej oczekiwanym momencie, a postawiona diagnoza wywróciła jej świat do góry nogami. Endometrioza postanowiła się u niej rozgościć i już jej nie zostawić. Jej najlepszy przyjaciel Mateusz wyjechał, zostawiając ją z rozdartym sercem. Dziewczyna nie miała pojęcia, jak sobie z tym poradzić. I wtedy w jej życiu pojawił się mały chłopczyk, który zdobył jej serce od razu.
Mały Oluś trafił do ośrodka po wypadku samochodowym. Do nikogo się nie odzywa. Jest zamknięty w sobie. Czy Ani uda się do niego w jakiś sposób dotrzeć?
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o książce, która jest bardzo emocjonalna, miejscami autentycznie bolesna, ale i niosąca w sobie ogrom życiowej prawdy, nadziei i wiary w to, że można wyjść z podniesioną głową z nawet najbardziej trudnych momentów życia, zostawić je za sobą a otwierając kolejne drzwi uwierzyć, że teraz się uda i choć początkowo będzie bardzo trudno, to z czasem będzie tylko lepiej, a życie jeszcze nie raz może pozytywnie zaskoczyć...
"Naznaczona. Czekałam na Ciebie" to książka, którą jest trudno jednoznacznie ocenić. Do mnie nie do końca przemówił styl tej opowieści, ale jest to historia oparta na życiowych doświadczeniach, dlatego też trudno jest ją zamknąć w sztywnych ramach, a tym bardziej myślę, że nie powinnam jej (książki) oceniać. 
Autorka przy pomocy głównej bohaterki pokazuje los tysięcy kobiet walczących z  podstępną chorobą, która nie tylko realnie wpływa na poczucie bezpieczeństwa kobiety, ale i niezwykle utrudnia spełnienia marzenia wielu z nich, jakim jest, zostanie matką. Endometrioza, bo to o niej mowa, to choroba paskudna i bardzo podstępna, jeszcze mało znana, ale mocno wpływająca na życie wielu kobiet. Autorka w swej powieści przemyca wiele ważnej wiedzy, wskazuje, na co zwracać szczególną uwagę, obserwując swoje zdrowie i samopoczucie, podpowiada jak zacząć leczenie i gdzie szukać wsparcia... 
Nie będę Wam streszczać całej fabuły, bo wydawca już wystarczająco zdradził zarys tej powieści.
Podpowiem tylko, żebyście byli gotowi na bardzo emocjonalną lekturę, która zmusi Was do wielu refleksji i przemyśleń. 

"Naznaczona. Czekałam na Ciebie" jest opowieścią o życiu pełnym wzlotów i upadków, o życiu, które może przydarzyć się każdemu z nas. Jest to historia o miłości i przyjaźni, o szczęściu i cierpieniu, o dawaniu kolejnej szansy i nadziei na lepsze jutro, nie brakuje tu troski i wielkiego ciepła, ale na równi pojawiają się łzy bólu i rozczarowania. 
Jest to historia pełna kontrastów, ale i niosąca w sobie ważne przesłanie.

Akcja nie goni może na złamanie karku, ale potrafi zaskoczyć w kilku momentach. Fabuła jest przemyślana pod każdym względem i naprawdę to czuć w tej historii.
Polubiłam wszystkie postacie, które tu występują. Każda z nich jest inna, każda wnosi coś innego do tej historii, ale wszystkie są fantastycznie poprowadzone, co ważne mają swoje charaktery i nie są przerysowane. Bohaterowie tej historii stali mi się niezwykle bliscy. Razem z nimi śmiałam się i płakałam, byłam szczęśliwa i rozczarowana, patrzyłam z nadzieją na przyszłość, poczułam tę historię całą sobą- a to niezwykłe doświadczenie. Historia małego Olusia złamała moje serce na miliony kawałków, autentycznie pokochałam tego małego chłopca, i nigdy nie pogodzę się z tym jak bardzo los bywa jest niesprawiedliwy i nie patrzy na to, w kogo uderza.
Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę historię. Mimo że "Naznaczona. Czekałam na Ciebie" to kontynuacja, bez problemu się w niej odnalazłam. Myślę, że kiedyś w przyszłości sięgnę po część pierwszą.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, to historia o walce z chorobą, niegasnącej nadziei, dawaniu kolejnych szans na szczęście, nie tylko innym, ale przede wszystkim sobie.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Magia Słów.

czwartek, 12 lutego 2026

(17/26). TUTAJ, TAM, TU

 
    Autor: Joanna Sykat

    Wydawnictwo: SEQOJA

    Gatunek: Literatura piękna

    Liczba stron: 174

    Data premiery: 08. 01. 2026

 *Google

    Joanna Sykat  Nie lubi skupiać się na tym, co mało istotne. Z rzeczy ważnych – żona, matka i pisarka, w kolejności zależnej od pory dnia. Wolny duch, który lubi zwiedzać, podglądać i podkradać życiu smaczki i detale. Historie gonią ją wszędzie i domagają się pierwszeństwa. Przybywa ich tak szybko jak autorce siwych włosów na głowie. Do tej pory w książki wykluły się: "Wszystko dla ciebie", "Jesteś tylko mój", "Tylko przy mnie bądź" oraz miniatury: "Biedronki są ważne" i "Macierzynki".
(Źródło opisu: Lubimy czytać)

    Wszyscy razem - w jednym domu, ale dwu wymiarach. Ewa, Krzysiek, Bronka, Franek, kogut Rasputin, kura Helcia oraz… pewna święta. Jest ktoś kto te wymiary łączy. Jest humor, miłość, przebaczenie, nieco magii. "Tutaj, tam, tu" to lekka i mądra opowieść rodzinnych tajemnicach, o pamięci, o więziach silniejszych niż śmierć.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Czasami trafiamy na takie książki, obok których na pierwszy rzut oka przeszlibyśmy obok obojętnie, a potem nagle okazuje się, że na swych stronach skrywają prawdziwy skarb i już wiecie, że jest to jedna z piękniejszych książek, jaką dane było Wam przeczytać. 
Dziś przychodzę do Was właśnie z taką perełką... Gdyby nie wydawnictwo Seqoja, przegapiłabym tę historię...

Przyznać muszę, że już dawno nie czytałam tak oryginalnej i magicznej, a zarazem ciepłej, prostej i nieskomplikowanej historii! W tej książce nic się nie dzieje, a tak naprawdę dzieje się wszystko! Trudno jest mi o tej książce pisać, bo wszystko, co chciałoby się o niej powiedzieć, wydaje się zbyt błahe i proste, by uwydatnić wszystkie emocje, które czuje czytelnik w trakcie tej niesamowitej przygody. Jest to jedna z tych książek, które niesamowicie trudno jest zamknąć w sztywnych ramach i jednoznacznie ocenić. Nawet w kilka dni po skończeniu lektury czuje się jakiś rodzaj tęsknoty i nadal nie wie się jak ubrać w słowa te emocje i refleksje, które się czuje.
"Tutaj, tam, tu" to opowieść o rodzinie, przywiązaniu, małżeństwie, stracie i radzeniu sobie z żałobą i poszukaniu nadziei,. Jest to historia o tym, że Ci którzy odchodzą, czuwają nad tymi którzy tu zostają, wspierają ich... i nadal żyją, nie tylko w pamięci i w spomnieniach tych którzy jeszcze tu zostali.
To opowieść o tym co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie, swojej intuicji i tego co mówią do nas przodkowie.
Atmosfera powieści koi zmysły i otula czytelnika niezwykłym ciepłem i melancholią. Nie pozwala się odłożyć na bok, ma w sobie "to coś" co trudno określić i nazwać a wypływa to z każdej karty. Wciąga, i nie sposób się od niej oderwać, nie chce się, żeby się skończyła, mogłaby płynąć i płynąć, a i tak nie odczułoby się znużenia tą historią.
Akcja nie dzieje się szybko, ale jej zakończenie, choć oczywiste, miło mni zaskoczyło. Genialnie Autorka ułożyła tę fabułę.
Książka napisana jest ładnym językiem, a barwne i plastyczne opisy pobudzają wyobraźnię, dając jej pole do popisu i wyobrażenia sobie opisywanych wydarzeń.
Bohaterów nie ma za wielu, ale każdy z nich jest tu kluczowy, poznając ich historię, czujemy, jak z każdą stroną stają się nam coraz bardziej bliscy, przeżywamy z nimi wszystkie emocje od radości po łzy, kibicujemy i trzymamy kciuki za ich wybory, ale i martwimy się ich losem. 
"Tutaj, tam, tu" to jedna z tych powieści, która niesie nadzieję, że istnieje jeszcze coś po "tamtej stronie", ale pokazuje również, jak ważne jest pogodzenie z przeszłością i wybaczenie... samemu sobie.

Jestem autentycznie szczęśliwa, że ta książka do mnie trafiła. I choć minęło już trochę czasu od momentu, w którym skończyłam ją czytać, nie potrafię wyzwolić się spod jej uroku. Ciągle mam ją w myślach i nie potrafię jej wyrzucić z głowy, a to już naprawdę wiele znaczy. Autorce gratuluję tak udanej historii, a Was zachęcam do sięgnięcia po tę historię, bo pod tą niepozorną okładką i w tym niewielkim formacie kryje się niezwykła moc!

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To powieść, która zmusi Was do refleksji, pokaże, co jest w życiu najważniejsze. Być może niektórym wskaże drogę... Na pewno nie będziecie żałować.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu SEQOJA.

poniedziałek, 9 lutego 2026

(16/26). SZEPT PRZESZŁOŚCI

 
    Autor: A. P. Mist

    Wydawnictwo: WasPos

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 288

    Data premiery: 21. 10. 2025

 *Google

    A. P. Mist ukrywająca się pod pseudonimem polska autorka, która swoimi powieściami wyciska z czytelników cały wachlarz emocji. Miłośniczka książek, odkąd nauczyła się pisać i czytać. Prywatnie- szczęśliwa żona i mama dwóch dziewczyn z silnymi charakterami. Wielbicielka dobrego kina i długich rozmów, które są największą inspiracją. Pisanie jest jej największą pasją i spełniającym się marzeniem.
(Źródło: Okładka książki)

    Mia trafia do niewielkiego hotelu w górskim miasteczku, gdzie błaga o zatrudnienie i wynajęcie pokoju. Ostatecznie właścicielka, która nigdy nie odmawia pomocy, pozwala jej zostać, czując, że za dziewczyną ciągnie się mroczna historia.
Bojąca się własnego cienia młoda kobieta, pomimo powściągliwości i wyraźnego braku zaufania do kogokolwiek, zostaje przyjęta przez lokalną, wąską społeczność.
Zaczyna wkupywać się w łaski wszystkich odwiedzających hotelową knajpkę, lecz jeden ze stałych klientów – Mason – jest wyraźnie przeciwny jej obecności w tym miejscu.
Wszystko zmienia się w chwili, gdy to on staje się tym, którego pomocy Mia potrzebuje, a ratunek, który jej niesie, znacznie przekracza granice jego kompetencji.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne!  Dziś przychodzę do Was z opinią o książce, która przeczołgała mnie emocjonalnie tak, jak żadna inna w ostatnim czasie. Z książką, o której nie mogę przestać myśleć, choć od momentu, w którym skończyłam ją czytać, minęło już kilka dni. Nie spodziewałam się, że pod tak niepozorną okładką szaleje takie tornado emocji, które porywa w swój wir już od pierwszej strony i z każdą kolejną przewracaną stroną zbiera ogromne emocjonalne żniwo.

Znajomość Mii i Masona nie zaczyna się zbyt optymistycznie, dziewczyna ucieka z domu, w którym doświadcza przemocy od własnego ojca i narzeczonego. Trafia do niewielkiej miejscowości, błagając o pomoc i ukrycie. Zostaje przyjęta do pracy  i powoli wkrada się w łaski lokalnej społeczności, niestety Mason ma złe przeczucia do nowo przybyłej dziewczyny, rozpoczyna prywatne śledztwo, bo nie umie sobie przypomnieć, skąd zna tę osobę. Z czasem odkrywa kim jest dziewczyna, ale jest już za późno na odwrót, bo pojawiają się zbyt ciepłe uczucia, a po Miię wyciąga macki przeszłość, przed którą tak bardzo uciekała....
Nie napiszę Wam, co się zadziało później, jakie kłopoty i nieszczęścia spadły na główne postacie, ale gwarantuję, że to, co przeczytacie złamie Wam serce niejednokrotnie.
Przyznać muszę, że zaczynając odkrywać tę historię, początkowo sądziłam, że mam do czynienia z kolejnym "zwykłym" romansem, nie spodziewałam się tego, co Autorka zrzuciła na bohaterkę, autentycznie złamało mnie nie raz. 
Historia, do której poznania zaprosiła nas A. P. Mist to opowieść o życiu w złotej klatce, o niebezpieczeństwie, bólu i zdradzie przez najbliższych, o strachu przed przeszłością, która drepcze nam po piętach nawet w najdalszych zakątkach świata, o zaufaniu i zwyczajnym ludzkim dobru, o rodzącym się uczuciu podszytym obawami strachem i niepewnością, o przyjaźni i  pięknej i wyjątkowo rzadkiej w dzisiejszych czasach miłości, miłości, o którą się walczy z całych sił i do końca, którą przerwać może tylko jedno... Jest to opowieść o normalnym życiu, pełnym wzlotów i upadków, o życiu, które może przydarzyć się każdemu z nas. Jest to historia o miłości, przyjaźni, o szczęściu i cierpieniu, o dawaniu kolejnej szansy i nadziei na lepsze jutro, nie brakuje tu ciepła i namiętności, ale na równi pojawiają się łzy bólu i rozczarowania. Jest to historia niosąca w sobie ważne przesłanie.
Autorka stworzyła piękną, choć bardzo bolesną historię, udowadnia także, że mając przy sobie ludzi, którym na nas zależy, można przenosić przysłowiowe góry a przyjaźń i miłość, którą jesteśmy otoczeni, potrafi zdziałać cuda. Autorka pięknie te uczucia pokazała, choć ubrała je w niezwykle smutny strój. Wykorzystała potencjał tej historii w całych stu jak nie dwustu procentach.
Ja jestem nią zachwycona, choć musiałam kilka razy ją odkładać, bo emocje rozmywały mi obraz, wracałam do niej za każdym razem z wielką ciekawością, ale i nadzieją na to, że wszystko się jakoś ułoży. Bohaterowie tej historii stali mi się niezwykle bliscy. Razem z nimi śmiałam się i płakałam, byłam szczęśliwa i rozczarowana, bałam się i patrzyłam z nadzieją na przyszłość, czułam tę historię całą sobą- a to zdarza mi się ostatnio dość rzadko.

Książkę pomimo bardzo trudnego tematu i wielu przerw z mojej strony czyta się bardzo dobrze. Napisana ładnym językiem, bez zbędnych opisów i ozdobników, co najważniejsze wyzwalająca mnóstwo emocji, zmuszająca do szczerej refleksji i niedająca o sobie szybko zapomnieć. 
Akcja nie goni może na złamanie karku, ale gwarantuje stały dopływ adrenaliny do wszystkich najmniejszych komórek ciała. Jest przemyślana pod każdym względem 
Uwielbiam wszystkie postacie (poza tymi złymi!), które tu występują. Każda z nich jest inna, każda wnosi coś innego do tej historii, ale wszystkie są fantastycznie poprowadzone, co ważne mają swoje charaktery i nie są przerysowane. 
Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę historię, na pewno zostanie ona na długo ze mną i choć mamy dopiero luty, zdecydowanie wpisuje się do mojej topowej dziesiątki tego roku.
Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością A. P. Mist, i zaznaczyć muszę, że jest ono bardzo bardzo udane. Jeśli pozostałe książki Autorki są równie wciągające, z wielką przyjemnością po nie sięgnę w niedalekiej przyszłości. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, choć początkowo może się wydawać, że wzięliśmy kolejny "zwykły" romans to historia z ogromnym i bardzo ważnym przesłaniem. Ja jestem nią zachwycona! Polecam z całego serca.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje wydawnictwuWasPos.

niedziela, 1 lutego 2026

(12/26). PO SZYCHCIE. ŻYCIE W CIENIU PRZEMYSŁU. OPOWIEŚĆ O GÓRNYM ŚLĄSKU

 
    Autorzy: Beata i Przemysław Pomykalscy

    Wydawnictwo: Bezdroża

    Gatunek: Podróżnicza, Reportaż

    Liczba stron: 264

    Data premiery: 13. 01. 2026

 *Google

    Beata i Paweł Pomykalscy Duet w pracy i życiu, skutecznie łączący obowiązki zawodowe zzainteresowaniami. Podróżnicy, autorzy przewodników krajoznawczych i książek podróżniczych. W ramach promocji dziedzictwa kulturowego wspołpracują z różnymi instytucjami, organizacjami i samorządami, wygłaszają prelekcje podróżnicze i wykłady. Z urodzenia i wyboru związania z Górnym Śląskiem, któremu poświęcają szczególnie dużo uwagi. Specjalizują się w Bałkanach Zachodnich, Niemczech, Czechach i we Włoszech. Uwielbiają duże miasta i metropolie, pełne ciekawych historii, wspaniałych zabytków, wielkiej sztuki i niebanalnych postaci. Prowadzą blog Adventum- konkretnie o podróżach, profil na Facebooku o tej samej nazwie, a także konto na Instagramie @beatapomykalska.
(Źródło: Okładka książki)

    Parafrazując słowa jednego z naszych rozmówców, można powiedzieć, że ta książka to "opowieść godnościowa". Jesteśmy w momencie, w którym przemysł ciężki na Górnym Śląsku, tak jak w całej Europie, definitywnie odchodzi w przeszłość, a na jego miejscu powstaje coś zupełnie nowego. Zmierzając do zamknięcia trwającego ponad 250 lat rozdziału w dziejach naszego regionu, opowiadamy o ciężkiej pracy w kopalniach, koksowniach, hutach, o pracy nierzadko wymagającej nadludzkiego wysiłku i niosącej ze sobą śmiertelne niebezpieczeństwo. Piszemy o ludziach, którzy kształtowali oblicze Górnego Śląska, i o tym, jak zmieniała się ta ziemia: od krainy rolniczej, przez obszar usiany kominami i spowity gęstym dymem, po modernizujący się region o wyjątkowej energii i charakterze. To też opowieść o upadku i biedzie, o stereotypach, o odbudowie i o nowej twarzy wielu miejsc. Życie w cieniu przemysłu to nie tylko problemy z ekologią, to również wyjątkowe obiekty, inspirujące przestrzenie i ludzie pełni pasji, którzy korzystają z unikatowego otoczenia, by tworzyć niezwykłe rzeczy.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

     Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z ciekawą propozycją, w której Autorzy oprowadzają nas po przemijającym świecie śląskich miast i robotniczych kolonii. Świecie, który w sporej części już bezpowrotnie utraciliśmy- tym bardziej warto się zagłębić w tę opowieść, bo jest to iście fascynująca podróż. Zaznaczyć jednak trzeba, że nie jest to typowy przewodnik, który wskazuje palcem, idź tu i zobacz to- dla mnie jest to płynącą powolnym rytmem opowieść o tym jak było i jak będzie w przyszłości. 
Autorzy rozmawiają z ratownikami górniczymi- którzy idą tam, skąd wszyscy uciekają, z byłymi górnikami, hutnikami o tym jak ciężką i niebezpieczną pracę oni wykonywali w hutach czy kopalniach, skąd przybyli, czym się zajmowali przed migracją na Śląsk, opowiadają, jak wyglądał typowy śląski dom, pokazują, jak bardzo Śląsk się zmienił na przestrzeni ostatnich lat, porywają nas w piękną (i dla mnie bardzo sentymentalną) podróż.
Autorzy zabierają nas do takich miast jak: Katowice, Chorzów, Bytom czy Zabrze. Opowiadają, jak wyglądały początki przemysłu na Śląsku, jak region radził sobie w okresie międzywojennym i powojennym, przybliżają ich losy, opowiadają o ich historii i rodzinach, które w nich żyły. 
Opowieści te wspaniale oddają ducha dawnego Śląska, wojennych zawieruch, przesuwania granic, czasów komunizmu i zmian, które wprowadzały nowe władze. 
Poza ogromną dawką wiedzy stricte historycznej dotyczącej powstawania miast znajdziecie w tej książce również opisy najważniejszych śląskich budynków, a także życia codziennego, wpływu polityki na cały region, pięknej tradycji, legend i wierzeń...   
Dla ludzi spoza Śląska może to być niezwykle ciekawa i intrygująca kopalnia wiedzy, punkt wyjściowy dla odkrywania  Śląska i poznania jego trudnej historii oraz spojrzenia na to co nowe przez pryzmat tego co przeminęło.

Napisana przystępnym i (dla mnie) zrozumiałym językiem, znajdziecie tu trochę naszej gwary, ale dla osób nieznających śląskiej godki, zostaje ona przetłumaczona. Książka pełna jest ciekawostek i anegdot i okraszona mnóstwem zdjęć- jest to olbrzymim plusem. 
Książkę przeczytałam jednym tchem, bez dwóch zdań chcę więcej.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Tak jak wspomniałam wyżej, dla ludzi spoza regionu to będzie istna kopalnia wiedzy, a zarazem swoisty przewodnik po niemal kultowych miejscach Śląska, pozwalający na obudzenie w sobie ciekawości, i być może pasji w odkrywaniu naszego mimo wszystko pięknego regionu. 

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Bezdroża o raz grupie wydawniczej Helion.

piątek, 30 stycznia 2026

(11/26). ADELA

 
    Autor: Ewa Popławska

    Wydawnictwo: PASCAL

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 284

    Data premiery: 14. 01. 2026

 *Google

    Ewa Popławska Gdańszczanka pochodząca zeSłupska. Autorka min. dobrze przyjętych przez czytelników powieści "Bezdroża", "Rita" i "Wielkie iluzje". Zzawodu i zamiłowania nauczycielka języka polskiego. Dzięki swoim książkom i pasji do historii często przenosi się w przeszłość. Z niebywałą lekkością potrafi łączyć fikcję z prawdziwymi wydarzeniami. 
(Źródło: Okładka książki)

    Czy miłość usprawiedliwia każdą decyzję?
Przestępca Adam Jabłoński wraca do Wolnego Miasta Gdańska po dwunastu latach nieobecności. Jego drogi krzyżują się z Adelą Kramer, mieszkanką Oliwy, która ledwo wiąże koniec z końcem, opiekując się niewidomą matką i dużo młodszą siostrą. Kobieta nie ma pracy, a musi spłacić dług, który zaciągnęła przed rokiem, i przygotować się na nadchodzącą surową zimę.
Adela zostaje kochanką Adama, a za spotkania dostaje zapłatę. Wkrótce uświadamia sobie, że się w nim zakochałą. Jednak Jabłoński jest zimny jak lód i nie mówi niczego o sobie ani swojej przeszłości. Wydaje się, że znalazł się w Gdańsku nieprzypadkowo, a jego pobyt zmienia układ sił w lokalnym przestępczym światku.
Dlaczego Adam Jabłoński wrócił domiasta i jakie tajemnice skrywa? Czy ta znajomość ma szansę na szczęśliwe zakończenie, czy tylko przyniesie parze więcej cierpienia?
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z kolejną powieścią, która wyszła spod pióra Ewy Popławskiej, i zabrała mnie do niezwykle trudnych, ale zarazem ciekawych czasów międzywojennego Gdańska, gdzie umiejscowiła akcję swej najnowszej powieści. 
Nie będę ponownie streszczać fabuły, bo sam opis książki już naprawdę bardzo wiele zdradza, i nie chciałabym Wam zepsuć tego, co jeszcze nie zostało w tym opisie odkryte, a wierzcie mi na słowo, jeszcze kilka niespodzianek tu na Was czeka. 

Ewa Popławska stworzyła historię, która wciąga i intryguje od pierwszych stron. Dałam się porwać tej  historii od pierwszej strony, bo wiedziałam już (znając inne książki autorki), że ponownie dostaniemy silną kobiecą postać, która pokaże, jak ważne jest, by zawsze na pierwszym miejscu stawiać siebie. 
Autorka świetnie przekazuje emocje, które towarzyszom wszystkim postaciom pokazując przy tym samym, jak trudno czasami jest osiągnąć porozumienie w najbardziej oczywistych sprawach. Pokazuje, że ci, którzy opowiadają się za tym, że są naszymi przyjaciółmi, tak naprawdę czekają tylko na moment, w którym  poślizgnie się nam noga i wtedy zobaczymy ich prawdziwą twarz, a pomoc może przyjść z najmniej oczekiwanej strony.
Akcja toczy się ciekawie i momentami naprawdę może zaskoczyć. Skonstruowana jest z wielką starannością, oddająca realia, w jakich przyszło żyć ludziom, nie sposób się tutaj nudzić. Nie ma przynudzających opisów, a i istotne dla sprawy szczegóły poznajemy w miarę rozwoju wydarzeń.
Autorka świetnie oddała międzywojenny klimat i stan ducha społeczeństwa, które musiało podnieść się już z jednej powojennej pożogi. Doskonale uwypukliła to, z czym każdy musiał się zmierzyć. 
Świetnie została ukazana mentalność ludzi w przypadkach gdzie "nowi" jawią się jako zagrożenie, a zarazem obiekt niezdrowej ciekawości, gdzie po upragnione stanowisko idzie się po przysłowiowych trupach, gdzie trzeba poświęcić to co dla nas najważniejsze i najcenniejsze, by ochronić innych.
Różnorodne charaktery przeplatają się na kartach tej powieści, mnóstwo tu różnorodnych emocji, uczuć, wydarzeń, w których miłość przeplata się z nienawiścią, strach napędza odwagę, a smutek i radość towarzyszą bohaterom w życiowych zmaganiach na każdym kroku.
Postacie są barwne obdarzone autentycznymi emocjami, nietrudno jest zrozumieć ich motywy, wywołują całą gamę odczuć. Każdy jest tutaj ważny, obok żadnej z postaci nie można przejść obojętnie, każda z nich wnosi do tej historii naprawdę wiele.
Emocje towarzyszą czytelnikowi od początku, a im dalej brnie się w lekturę, robi się coraz ciekawiej. 
W ostatecznym rozrachunku wszystkie wątki połączyły się w spójną i klarowną całość, a obraz, który wyłonił się na koniec, dobitnie pokazał, jakie to były trudne czasy dla każdego, choć dla każdego miały one inny wymiar.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To powieść, która zabierze was w trudne czasy międzywojennej Polski, pokaże jak chęć zemsty, rodzinne zobowiązania, trudne relacje, pochopne decyzje i nierozwiązane konflikty mogą zaważyć na losach wielu osób. Znakomicie zostały połączone fakty historyczne z fikcją literacką, szczegółowo oddając klimat wyjątkowego miasta jakim był Gdańsk.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu PASCAL.

poniedziałek, 26 stycznia 2026

(10/26). SZALONE PORTO

 
    Autor: Jolanta Kosowska

    Wydawnictwo: Zaczytani

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 286

    Data premiery: 06. 08. 2025

 *Google

    Jolanta Kosowska Urodzona na Opolszczyźnie, przez większość życia związana z Wrocławiem, Opolem i Sobótką, absolwentka wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych w Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu lekarka, specjalistka w trzech dziedzinach medycyny. Nieustannie szuka nowych wyzwań i swojego miejsca na ziemi. Od kilkunastu lat mieszka i pracuje w Dreźnie. Jest związana z drezdeńską Polonią. Dzieli swój czas pomiędzy pracę zawodową, podróże i pisanie. "Szalone porto" jest dwudziestą pierwszą powieścią autorki.
(Źródło: Okładka książki)

    Miasto pełne kolorów może skrywać mrok…
Życiowe plany Martyny runęły jak domek z kart. Gdy na kilka tygodni przed ślubem odkryła, że ukochany ją zdradza, odwołała uroczystość. Zamierza zrezygnować także z długo wyczekiwanej podróży poślubnej do Portugalii.
Odwodzi ją od tego Clara. Znajoma lektorka proponuje jej gościnę w mieszkaniu w Porto, a Martyna przystaje na jej propozycję. Po dotarciu na miejsce, zachwyca się pięknem miasta, jednak dostrzega też jego drugie oblicze – ubóstwo. Wkrótce poznaje jednego z bezdomnych, młodego Gaspara, a on stopniowo wciąga ją do swojego nietypowego świata.
Z czasem Martyna odkrywa, że ci, którzy nie mają nic, znajdują się w ogromnym niebezpieczeństwie. Ktoś na nich poluje. Morderca pozostaje nieuchwytny, a na jego celownik trafia także Gaspar. Martyna mimowolnie angażuje się w sprawę. Wkrótce – wśród ludzi, których nikt nie zauważa – odkryje, po co tak naprawdę tu przyjechała…
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Przy każdej kolejnej książce Jolanty Kosowskiej powtarzam, że autorka jest dla mnie mistrzynią w tym co robi, a jej literacki styl "maluje" przed oczami przepiękne, magiczne i tajemnicze obrazy, przenoszące czytelnika w najpiękniejsze zakątki świata i pokazując życie tam takim, jakie jest bez kolorowania i upiększania, z wszystkimi jego wadami i zaletami, plusami i minusami, radościami i smutkami. 
Nie inaczej jest i tym razem... za każdym razem gdy sięgam po kolejną książkę, wiem, że czeka mnie piękna i emocjonalna podróż... nie tylko w wyjątkowe miejsca, których nie znajdziemy w tradycyjnym przewodniku, ale przede wszystkim w głąb ludzkich serc i dusz.

Ta jak w każdej poprzedniej książce i tutaj każdy znajdzie coś dla siebie. Niejednokrotnie odkryjemy drugie a może nawet i trzecie dno... Genialnie skrojony wątek kryminalny, który tu się znalazł, najpierw złamał mi serce, przeczołgała emocjonalnie, a na koniec przewrócił całą teorię, którą stworzyłam do góry nogami.
Autorka cudownie buduje klimat tajemniczości i sprawia, że momentami niepokój opanowuje całe ciało, rozbudza niesamowite emocje i wyostrza wyobraźnię. Wczuwając się w fabułę, niejednokrotnie miałam gęsią skórkę, wyobrażając sobie opustoszałe ciemne uliczki, oczy bezdomnych obserwujące przechodniów z ciemnych bram, czy odbijające się od ścian zaniedbanych kamienic echo kroków... adrenalina potrafiła podskoczyć.

Książkę czyta się doskonale, choć początek może wydawać się dość monotonny, potem gdy główna bohaterka znajduje się już w docelowym miejscu, akcja nabiera tempa i rumieńców. 
Naprzemienna narracja głównych bohaterów pozwala poznać ich głębiej. Ich spojrzenie na świat wywołuje całą masę emocji, niejednokrotnie zaskoczenie, wzruszenie, ale i współczucie. Zmusza do refleksji nad trafnością podejmowanych przez nich decyzji... Zdecydowanie Gaspar jest moim faworytem tej historii, ale z każdym z nich łatwo się utożsamić, zrozumieć ich emocje i motywy, którymi się kierują, odnaleźć w nich cząstkę siebie.
Autorka jak zawsze porusza wiele trudnych tematów, które zostają otwarte gdzieś z tyłu głowy i sprawiają, że nie tak łatwo przejść nad nimi do porządku dnia codziennego.

Jest to któreś z kolei spotkanie z twórczością pani Joli i nadal podtrzymuję swoje zdanie, że należy Ona do kanonu moich ulubionych twórców. 
Jeśli jeszcze nie znacie książek pani Joli, koniecznie to nadróbcie, bo autorka pisze niesamowicie piękne i  życiowe historie, wplatając w nie przepiękne miejsca.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Przepiękne i barwne opisy wpływają na wyobraźnię, łatwo jest się odnaleźć w sytuacji tuż obok bohaterów, odnosi się wrażenie, że jest się częścią powieści i jest to niezwykle magiczne uczucie. Jolanta Kosowska po raz kolejny udowodniła, że po przeczytaniu jej nowej powieści będzie się chciało zabrać plecak i wyruszyć w podróż szlakami opisanymi w książce.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Zaczytani.



piątek, 16 stycznia 2026

(6/26). DYSOCJACJA


    Autor: Artur Miłoń

    Wydawnictwo: BookEdit

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 194

    Data premiery: 12. 11. 2025

 *Google

    Artur Miłoń  mężczyzna niebanalny, niegdyś akrobata występujący w uwielbianym na całym świecie Cirque du Soleil. Dziś adwokat, autor tekstów piosenek. Jego życie i pasje wpływają zdecydowanie i mocno na niepowtarzalność jego książek... (w ub. roku wydał ebook „Fikołek", który opisuje jego życie i niezwykle fascynującą karierę).
(Źródło: Opis pochodzi od grupy wydawniczej HeavenPR).

    Dysocjacja. Opowieść o człowieku wyrwanym z dotychczasowego życia i dobrze znanego miejsca na ziemi. Obraz istoty zagubionej, sfrustrowanej i borykającej się z bolesnym zanikiem pamięci. Balansującej na granicy rzeczywistości i absurdu. Historia utraconej tożsamości i nieustannego poszukiwania świadomości. Konfrontacja sensu istnienia, wiary we własną sprawczość z tym, co z góry jest już zapisane. Opowieść o miłości i tęsknocie za tym co najważniejsze i najbliższe sercu. Świadectwo poświęcenia oraz próby zrozumienia roli, jaką przyszło odgrywać człowiekowi pośród wielu przeszkód, sprzeczności i zawiłości nieprzewidywalnego życia.
Może jest jednak tak, że jest to historia całkowicie innego człowieka…
(Opis wydawcy: Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z powieścią mocno nietypową, wymykającą się wszystkim konwenansom, historią, która w  niekonwencjonalny sposób łączy ze sobą powieść obyczajową z filozoficznymi zagadnieniami, które wchodzą w myśli i zmuszają do poszukiwania odpowiedzi na pytanie: Jakim byłem wtedy i jakim jestem teraz człowiekiem? Czy świat jest taki, jak nam się wydaje, że go widzimy? Czy żyjemy, a może "wcale" nie istniejemy? Czy to, co nas otacza to prawda, czy to fałsz? A jeśli fałsz, to gdzie leży prawda?
Przed takimi (i wieloma innymi) pytaniami staje nasz główny bohater, który budzi się w szpitalu po wieloletniej śpiączce. Zaczyna poszukiwać sensu w życiu, własnej tożsamości i miejsca w świecie, który stał się całkiem obcy, pyta sam siebie "Kim jesteś i co ty tu robisz"
Podkreślić jednak trzeba, że nie jest to historia czysto filozoficzna, jest to historia, w której strach przeplata się z nadzieją, tęsknota i niepewność dnia jutrzejszego z radością jednej chwili, a śmierć nieustannie walczy z wolą życia.
Jest to także zwrócenie uwagi na problem depresji i tego jak ludzie chorujący na nią, muszą walczyć z nią każdego dnia, że jest to walka pełna zniechęcenia, potknięć i dołków, a posiadanie oddanych ludzi wokół jest olbrzymią wartością, która nie jednokrotnie może uratować nam życie.
Jest to jedna z tych książek, które niesamowicie trudno jest zamknąć w sztywnych ramach i jednoznacznie ocenić. Nawet w kilka dni po skończeniu lektury nadal nie do końca wiem się jak ubrać w słowa te emocje i refleksje, które czuję, jak wytłumaczyć sobie zakończenie, które obraca całą historię totalnie do góry nogami. 
Nie do końca jest to łatwa historia, trzeba czytać ją w skupieniu, by uchwycić jej przesłanie, trzeba dać jej czas, by wybrzmiała całą mocą. Akcja nie dzieje się szybko, ale jej zakończenie zostaje w głowie na długo. 
Genialnie Autor ułożył tę fabułę, należą się tu olbrzymie brawa i wielkie uznanie za to, że tak trudne i  delikatne tematy, zostały w tak poruszającą i zrozumiałą treść.
Jestem przekonana, że ta powieść przypadnie do gustu wszystkim zainteresowanym silnym stresem,  traumą oraz jej podłożem i skutkami, które ze sobą niesie.
Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę historię, zaintrygowała mnie ona i pobudziła do poszukiwań większej ilości materiałów na temat dysocjacji. 

Na dodatkową uwagę zasługuje także bardzo ładne wydanie tej książki. Uwielbiam twarde oprawy, więc dla mnie to jest dodatkowy plus.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jest to historia która otwiera oczy, ciężar tej historii momentami staje się naprawdę trudny do udźwignięcia i sprawia, że patrzy się inaczej na to kim się jest, co się ma i dziękuje za to że "jest się zdrowym". Ta historia stanowi lustro dla życia, które niektórym z nas się przytrafia…

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję grupie marketingowej HeavenPR

środa, 14 stycznia 2026

(5/26). BALONIK

 
    Autor: Anna Konopska

    Wydawnictwo: SEQOJA

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 196

    Data premiery: 30. 09. 2025

 *Google

    Anna Konopska kobieta dojrzewająca- do zmian, do poszukiwania swojej tożsamości. Z luką w biogramie, ale i z pomysłem, jak ją wypełnić. Na co dzień szczęśliwa mama i żona, zawodowo niezwiązana z pisaniem, tutaj odnalazła się w roli autorki. Zainspirowana złożonością kobiecej natury rozwinęła się twórczo, odkrywając nowy wymiar siebie.
(Źródło: Książka)

    "Balonik" to powieść bezpretensjonalna jak ballada. I tak samo jak ballada opowiada w prosty sposób o rzeczach ważnych. 
Bohaterka tej książki nade wszystko nie chce być przezroczysta – a to jest ważne dla każdego, choć dla kobiet szczególnie. Jej emocjom i marzeniom, jej miłości, a może raczej miłościom towarzyszy w "Baloniku" muzyka. Bo to naprawdę jest ballada…
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z fantastycznym debiutem, który autentycznie skradł moje serce. Jest to opowieść, która płynie swoim rytmem, wywołuje momentami skrajne emocje, zaskakuje, ale i zmusza do zastanowienia się nad tym, czy zawsze warto, jest dać drugą szansę, by było lepiej niż poprzednio... Niech Was nie zwiedzie okładka, bo pod tą minimalistyczną osłoną, kryje się naprawdę ciekawa i autentycznie piękna historia. 
Uwielbiam książki wydane w Seqoii, mimo że ich okładki są tak bardzo niepozorne, za każdym razem trafiam na perełkę, która zostaje ze mną na bardzo długi czas i nie potrafię jej wyrzucić z myśli.

Powieść Anny Konopskiej, choć niezbyt obszerna zabrała mnie w niezwykle emocjonującą i esencjonalną podróż przede wszystkim po zakamarkach ludzkiej duszy i serca, pokazując, jak ważne w życiu jest kochać i być kochanym, jak ważne są nasze marzenia i jak łatwo jest się zagubić w zwykłej szarej codzienności z tą samą osobą u boku, która towarzyszy nam już lata, ogień namiętności przygasa, a codzienne niesnaski wpływają na decyzje, których po czasie żałujemy. 
Autorka udowadnia przy okazji na każdym kroku, że świat zbudowany jest z kontrastów i nie jest tylko czarno biały, poukładany pod linijkę i przewidywalny.
Przyznać muszę, że trudno mi o tej książce pisać, bo wszystko, co chciałabym o niej powiedzieć, wydaje mi się zbyt błahe i proste, by uwypuklić wszystkie emocje, które czułam w trakcie czytania tej historii. Jest to jedna z tych książek, które niesamowicie trudno jest zamknąć w sztywnych ramach i jednoznacznie ocenić. Nawet w kilka dni po skończeniu lektury nadal nie wiem, jak ubrać w słowa te emocje i refleksje, które czuję. 
Na pewno jestem nią zauroczona i niezwykle poruszona, przeczytałam ją dosłownie w jeden dzień i przez ten jeden dzień żyłam życiem bohaterów. Razem z nimi śmiałam się i płakałam, razem z nimi marzyłam, śpiewałam i tańczyłam, razem z nimi przeżywałam wzloty i upadki, razem z nimi kochałam i nienawidziłam, razem z nimi trwam w nadziei...

Akcja może nie pędzi na złamanie karku, ale gwarantuję, że zapewnia całą gamę uczuć, emocji. Mimo że porusza trudne tematy takie jak rozwód, naprzemienna opieka nad dzieckiem, zazdrość i wchodzenie w nowe związki, życie na krawędzi- nie do końca zgodne z zasadami i prawem,
Bohaterowie są genialnie wykreowani, wielowymiarowi, niebanalni, przepełni emocjami, posiadający całą gamę wad i zalet, przez co stają się niezwykle bliscy czytelnikowi. Każdy z nich wnosi "to coś" do przedstawionej historii i myślę że gdyby ich nie było, książka nie byłaby taka, jaką właśnie trzymamy w dłoni.
Przyjemny w odbiorze język, barwne i plastyczne opisy, cudowna muzyka- to wszystko pobudza wyobraźnię, pozwala wczuć się w to, co przeżywają bohaterowie, poczuć emocje, które nimi targają.
Jest to historia o marzeniach, miłości i muzyce, która towarzyszy postaciom na każdym kroku. 
To opowieść o tym co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie i poszukiwanie własnej drogi do szczęścia i spełnienia marzeń, wbrew wszystkim i wszystkiemu.
Autorka zaserwowała czytelnikowi cały wachlarz emocji i jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści i zaskoczona tym, że pod tak niepozorną okładką kryje się taka moc.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, to książka, w której każdy odnajdzie cząstkę siebie i każdy spojrzy na nią pod innym kątem, odnajdując drugie, trzecie a może i czwarte dno... Doskonały debiut, który powinien trafić do każdego, kto przechodzi trudne momenty w swoim życiu.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Seqoja.