niedziela, 30 kwietnia 2023

(48/23). 1973 CÓŻ TO BYŁ ZA ROK

 
    Autor: Opracowanie zbiorowe

    Wydawnictwo: Hilaris

    Gatunek: Pamiętnik, Wspomnienia 

    Liczba stron: 98

    Data premiery: 01. 05. 2023

 *Google

    Ważne wydarzenia, poruszające wspomnienia i wyjątkowe historie- Ekscytująca podróż w czasie przez pięć dekad życia.
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Dziś przychodzę do Was z nietypową, ale bardzo wyjątkową propozycją. Pewnie nie raz i nie dwa zastanawialiście się co podarować bliskiej osobie z okazji urodzin, imienin czy innych ważnych dla niej uroczystości. Sama wiem, jak wielkie jest to wyzwanie i jak sporo wysiłku kosztuje znalezienie tego jednego wyjątkowego prezentu, bo nie znoszę kupować byle czego i tak na odczepnego, byle było. Podejrzewam, że Wy pewnie też! 
Na szczęście z pomocą przychodzi wydawnictwo Hilaris, które wydało pierwszą z całej serii książek "Cóż to był za rok". 
Zaczynamy wyjątkowo, bo od roku 1973, czyli rocznika naszych wspaniałych pięćdziesięciolatków!

"1973 Cóż to był za rok" to pięknie wydany album przenoszący obdarowanego w czasy jego narodzin, dzieciństwa i młodości, aż po dzień dzisiejszy. Przypominając przełomowe wydarzenia, które zadziały się nie tylko w naszym kraju, ale i na całym świecie, nasz jubilat może ruszyć w sentymentalną podróż, a przy okazji młodsze roczniki (tak jak ja) dostaną mądrą lekcję historii, która być może sprawi, że lepiej zrozumiemy naszych bliskich i ich dzisiejsze podejście do życia. Bo to właśnie oni jako pierwsi, wchodzili w czas, gdzie dzisiejsza technologia nabierała rozpędu. Dla wielu z nas, wszystko, co nas otacza, jest oczywiste. Oni musieli się tego uczyć od podstaw, mając w głowie świat bez internetu, komórek itp...
 
Album wydany w twardej oprawie i pięknej, ale stonowanej szacie graficznej, przepełniony jest informacjami o:
* dawnych trendach i inspiracjach modowych
* kultowych filmach, serialach i muzyce (swoją drogą, początek lat 70, to był wspaniały czas dla polskiej muzyki).
* zwykłej codzienności, dzieci, nastolatków i dorosłych.
* ciekawostkami nie tylko politycznymi z całego świata i wiele, wiele innych.
Pierwsza strona posiada miejsce na dedykację i osobiste życzenia, a na końcu znajduje się miejsce na fotografie. Napisana przyjemnym tomem, porusza, wzrusza, i przywołuje ogrom wspomnień. 
Jestem przekonana, że niejedna obdarowana osoba poczuje olbrzymie wzruszenie.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To wyjątkowa książka, nietypowa, a zarazem elegancka w swej prostoci. Takim prezentem zawsze trafimy w gust obdarowanego.

Książkę znajdziecie bezpośrednio pod tym linkiem ---- 1973 Cóż to był za rok 

"Co łączy słynny mecz Polaków na Wembley, pierwszy transoceaniczny rejs PLL LOT do Nowego Jorku oraz Twoje narodziny? Są to wydarzenia z 1973 roku. I choć żadnego z nich nie możesz pamiętać, z pewnością znasz je z licznych opowiadań i relacji. Rok  !973 był wyjątkowy- nie tylko dla Ciebie i Twoich bliskich, obfitował również w wiele zdarzeń przełomowych dla świata i Polski. Cofnijmy się zatem w czasie o równe 50 lat i przeżyjmy go jeszcze raz, aby poczuć klimat i atmosferę, które towarzyszyły pierwszym dniom oraz miesiącom Twojego życia."
                                                  - 1973 Cóż to był za rok str. 7

Za fantastyczną podróż w przeszłość serdecznie dziękuję wydawnictwu Hilaris.

piątek, 28 kwietnia 2023

(47/23). ŚLUBÓW NIE BĘDZIE! (Tom III)

                           ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **

    Autor: Jacek Getner

    Wydawnictwo: LUCKY

    Gatunek: Obyczajowa, Komedia

    Liczba stron: 336

    Data premiery: 28. 03. 2023

 *Google

    Jacek Getner Wicehrabia polskiej komedii kryminalnej i giermek polskiego romansu. Lepiej operuje jednak rakietką do ping-ponga niż mieczem. Doświadczenie w opowieściach pisanych sercem zdobywał między in. w takich tytułach jak: "Kalejdoskop losów", "Cienie i blaski", "Uczucie i tęsknoty" publikując w nich niemal pięćset opowiadań. Od dziesięciu lat opisuje też perypetie rodu Lubiczów, starając się włożyć w serial "Klan" jak największą dawkę humoru. Wychodzi bowiem z założenia, że uśmiech przyda się przy każdego rodzaju historii, ułatwiając jej odbiór. Dlatego też cokolwiek  pisze, robi to z lekkim przymrużeniem oka i z sympatią dla bohaterów. Tworząc "Miłość w promocji" i "Nieoczekiwaną zamianę ról", wykorzystał swoje długoletnie doświadczenie w branży reklamowej i filmowej.
(Źródło: Okładka książki)

    Ania, narzeczona Kornela, wziętego aktora komedii romantycznych, próbuje swoich sił w pisaniu scenariuszów. Jej mentorką jest wpływowa persona w filmowej branży, wróg historii z happy endem i zagorzała feministka. Przez swój przemożny wpływ na Anię przyczynia się do tego, że raczkująca scenarzystka zaczyna inaczej postrzegać nie tylko swoją pracę, ale także narzeczonego. A gdy Słomkowska nabiera podejrzenia, że Kornel może spotykać się z kimś innym, nie waha się działać radykalnie.
Całej sytuacji nie ułatwia także niespodziewany powrót ojca Ani, który po trzydziestu latach postanowił odkupić dawne winy i zabrać swoją żonę na Bali. Pojawienie się Romana wywraca do góry nogami ułożone życie pani Katarzyny, wizję przyszłości pana Konstantego i ich plany pobrania się w najbliższym czasie.
(Opis wydawcy)

             Przedstawiam dziś mój kolejny patronat medialny, czyli "Ślubów nie będzie!".
Na trzecią i zarazem ostatnią część "Miłości w promocji" przyszło nam czekać bez mała rok, ale było naprawdę warto. Zabawne perypetie głównych bohaterów ponownie dostarczają wielu emocji i porywają w zwariowany świat show-biznesu. 
Tym razem jednak główny prym wiedzie historia pani Słomkowskiej, do której po trzydziestu latach nieobecności powraca zaginiony mąż, który pragnie wrócić na łono rodziny. Komplikuje to jednak relacje między Katarzyną a Konstantym, serwując tym samym czytelnikowi ogromną dawkę śmiechu, który nie schodzi z twarzy aż do ostatniej strony. Zabawne perypetie nie omijają również innych bohaterów, tworząc tym samym naprawdę doskonałą komedię, gdzie miłość gra pierwsze skrzypce, choć do momentu, w którym bohaterowie sobie uświadamiają ten fakt, prowadzi naprawdę kręta (i zabawna) droga.
"Ślubów nie będzie!"  tak jak i dwie poprzednie części to naprawdę bardzo przyjemna, wciągająca i ciepła lektura. Przepełniona doskonałymi żartami, okraszona nutką sarkazmu i ironii, nie pozwala się przy sobie nudzić, gwarantując stały dopływ doskonałego humoru.
Pomysł na fabułę został wykorzystany w stu procentach. Akcja toczy się dość szybko i zaskakuje w niespodziewanych momentach.
Bohaterowie są przezabawni, niektórzy z nich wywołują skrajne emocje, ale naprawdę nie sposób ich nie obdarzyć sympatią. 
Autor przy okazji poczynań swych postaci, obnaża przed czytelnikiem cały ten "kolorowy" świat przepełniony intrygami, plotkami, i nie rzadko brakiem poszanowania dla własności i prywatności.  
Książkę czyta się bardzo szybko. Lekki styl pana Getnera sprawia, że sprawia to dużo przyjemności i naprawdę odpoczywa się przy lekturze.

        Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Świetna odskocznia od szarej codzienności. Lekkie i zabawne spojrzenie, na świat którego często pragniemy zakosztować, "znając" go tylko z kolorowych pism i srebrnego ekranu.

POLECAM...

Za możliwość przeczytania książki i objęcia jej patronatem medialnym serdecznie dziękuję wydawnictwu LUCKY.

środa, 26 kwietnia 2023

(46/23). PRZEKLĘTA ZIEMIA

                      ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **

    Autor: Karolina Kasprzak- Dietrich

    Wydawnictwo: Karolina Kasprzak- Dietrich

    Gatunek: Horror

    Liczba stron: 426 (E-book, PDF)

    Data premiery: 21. 02. 2023

 *Google

    Karolina Kasprzak- Dietrich Przyszła na świat w 1980 roku w Gnieźnie. Mieszka we wsi Kalina położonej w pobliżu pierwszej historycznej stolicy Polski. Jest absolwentką studium kosmetycznego Anieli Goc w Poznaniu, posiada uprawnienia pilota wycieczek i tytuł technika masażu. Matka, żona. W wolnym czasie czyta i pisze. W jej dorobku znajduje się kilka tomików poezji, bajki- które wydała własnym sumptem dla swoich dzieci, kryminały "Grabarz" oraz "Moje córki", a także powieść obyczajową "Listy, dzienniki i pamiętniki".
(Źródło: Okładka książki "Velveteen youth")

    Fragment:
Nakazuje mi lać bijakiem tak, żeby bolało, żeby wydusić z dzieciaka jak najwięcej cierpienia. Twierdzi, że emocje jak ból i strach powodują wydzielanie największej ilości adrenaliny. Szyszynka jest wtedy gorąca i najsmaczniejsza. Potrafi to ocenić już po pierwszym kęsie. Kiedy mu smakuje, czeka mnie nagroda, a kiedy zakręci wąsiskiem, kara.
To potwór nie człowiek, a ja zostałem jego prawą ręką. Dzieciak zdążył wydobyć z siebie tylko jeden jęk, tylko tyle! To dobrze, przynajmniej aż tak nie boli, ale mimo wszystko nadal uderzam go gwałtownie i z całej siły. Wyobrażam sobie, że to worek kartofli. Cały czas zaciskam mocno powieki, mam wrażenie, że zaraz sobie wduszę oczy do środka.
Edmund jest zły, bardzo zły, a ja nie potrafię mu się sprzeciwić. Boję się, że skończę jak ci wszyscy chłopcy. Przy trzynastym uderzeniu (dokładnie je liczę) chłopiec najprawdopodobniej wyzionął ducha. Jego ciało wnet zesztywniało. Odkładam młóckę na bok. Chcąc dać znak Edmundowi, trzy razy pukam w drewniane drzwi stodoły, słyszę kroki.
(Opis książki to jej fragment. Źródło: Strona autorska)

    Zgadzając się na objęcie patronatem medialnym kolejnej książki pani Karoliny, nawet nie wyobrażałam sobie, jak duże wyzwanie mnie czeka. Zaskoczyła mnie ta książka i to bardzo, bo z tej strony twórczości autorki jeszcze nie znałam. Na początek odrobina fabuły, byście mieli ogólny zarys historii...
Igor był szczęśliwym chłopcem do momentu, w którym trafił do domu dziecka prowadzonego przez zakonnice. Dziecko w tym miejscu przeżywa prawdziwą męczarnię przez wiele długich lat, choć zaprzyjaźnia się z Pawłem, których połączyła pewna mroczna tajemnica i zdarzenie, które rzuciło się cieniem na całe ich życie. Przez nieoczekiwane zrządzenie losu poznaje on swojego biologicznego dziadka, który przejmuje nad nim kuratelę i "wyprowadza go na ludzi". Doznane krzywdy nie chcą jednak opuścić jego pamięci i duszy (dziadek również mu w tym nie pomaga), przez co w jego głowie rodzi się makabryczny plan... Planuje on znaleźć i ukarać wszystkich, którzy go skrzywdzili.
Jaki to plan i czego bądź kogo on dotyczy? Jaką rolę w całej tej historii odegra dziadek Edmund i czy aby na pewno jest tym, za kogo się podaje? Jak wszedł w posiadanie domu i co trzymał w latach swej młodości w stodole? Jakie niebezpieczeństwo czyha na ludzi w opuszczonym domu w małej miejscowości i dlaczego ludzie twierdzą, że tam straszy? Kto ujdzie z życiem, a kogo spotka zasłużona kara? Jakie tajemnice z przeszłości ujrzą światło dzienne?
Więcej już nie napiszę i nie zadam pytań, bo musiałabym pisać je do wieczora, tyle ich powstało po lekturze tej książki. Ale spokojnie, wszystkie odpowiedzi znajdą się w książce.

Karolina Kasprzak- Dietrich  stworzyła bardzo mroczną i brutalną historię, muszę przyznać, że od momentu, w którym skończyłam czytać tę książkę, minął już jakiś czas, ja nadal nie umiem ubrać w słowa to, co czuję. Dla mnie jest to książka tak nieoczywista i zaskakująca, że trudno jest mi zamknąć ją w sztywne ramy, na pewno nie jest to klasyczny kryminał, ani typowy thriller lub horror. W moim odczuciu jest to mieszanka, w której znajdziemy po troszku  każdego z tych gatunków. 
Trzyma w napięciu niemal od początku, jest tak nieprzewidywalna i zaskakująca, że opisywane wydarzenia na pierwszy rzut oka wydają się totalnie nierealne, końcowe sceny totalnie zmiażdżą mózg, ale genialnie połączą wszystkie wątki  w spójną i klarowną całość. Potrafi wystraszyć (nie raz na moich rękach pojawiała się gęsia skórka), wzruszyć, rozbawić, ale i zmusić do refleksji dotyczących tak ważnych kwestii jak, chociażby przemoc wobec dzieci, nieważne czy dziejącej się dziś, czy lata temu.
Fabuła zaskoczyła mnie wiele razy, autorka miesza wątki, urywa snutą historię w najmniej spodziewanym momencie, by ta sama historia wypłynęła ponownie kilka stron później, i znów porządnie wszystko wymieszała- kiedy już byłam pewna, że tragiczniej już być nie może, pojawiał się kolejny trop (ewentualnie trup), który totalnie burzył całą moją koncepcję dotyczącą motywów, którymi się kierowały dane postacie.
Naprzemienna narracja i powroty do czasów II wojny światowej podbijają mroczną atmosferę, wprawiają w niepokój, który trudno wytłumaczyć, ale towarzyszył mi on  przez całą lekturę.
Mroczny, ciężki i duszący klimat powieści podsyca tylko atmosferę niepewności i obawy co do dalszych losów bohaterów. 
Głównych postaci jest sporo. Niejednoznacznych, poranionych psychicznie, niejednokrotnie także fizycznie. Ich dusze przepełnione złem i chęcią zemsty wymagają sporej dawki skupienia, bo łatwo się pogubić w ich życiorysach- które są totalnie pomieszane, w pewnym momencie musiałam się cofnąć o kilka stron, by wrócić na właściwe tory dedukcji i choć odrobinę ich zrozumieć. Naprawdę trzeba się w tę historię wczytać i zwracać przy okazji uwagę na daty.
Autorka, budując w dość szybkim tempie napięcie, rozbudza ciekawość i nie pozwala, by odłożyć książkę na bok bez poznania zakończenia. To zostało otwarte, więc po cichu liczę na kontynuację.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Przeklęta ziemia" to totalnie rozpędzony rollercoaster wypełniony skrajnymi emocjami i uczuciami.
Akcja dzieje się dość szybko. Sporo krwi, nieboszczyków a ci, co mnie czytają wiedzą, że uwielbiam takie klimaty. Jestem po prostu zachwycona!

POLECAM...

"Każdy stary przedmiot: mebel, obraz, czy inny bibelot, choć piękny, niesie ze sobą jakąś historię, jakąś energię. Nie zachwycaj się zbytnio, bo nie wiesz, co ten przedmiot widział, czego był świadkiem i co nosi w swojej pamięci!"
                                   - Karolina Kasprzak- Dietrich "Przeklęta ziemia" 

Za e-booka do recenzji i możliwość zostanie jego patronem medialnym, serdecznie dziękuję Autorce.

niedziela, 23 kwietnia 2023

(45/23). KORONA. FENOMEN NAJPOTĘŻNIEJSZEJ MONARCHII

 
    Autor: Wioletta Wilk- Turska

    Wydawnictwo: LUNA

    Gatunek: Literatura faktu, Reportaż

    Liczba stron: 352

    Data premiery: 26. 04. 2023

 *Google

    Wioletta Wilk- Turska Wcześniej Wioletta Wilk-Reguła, jest magistrem filologii angielskiej i doktorem nauk humanistycznych w specjalności nauki o polityce. Jej fascynacja monarchią brytyjską zaczęła się jeszcze na studiach, gdy jako młoda dziewczyna pojechała na wakacje do Wielkiej Brytanii. Kontrast pomiędzy szarą, peerelowską Polską a królewskim Londynem był ogromny. To wtedy studentka filologii angielskiej, kochająca historię, sztukę i kulturę, postanowiła, że będzie kiedyś kimś więcej niż tylko nauczycielką angielskiego.
Po skończeniu studiów podjęła pracę w Wyższej Szkole Studiów Międzynarodowych w Łodzi, gdzie początkowo była lektorką języka angielskiego, a potem, po uzyskaniu tytułu doktora, zaczęła uczyć innych przedmiotów, zarówno studentów filologii angielskiej, jak też stosunków międzynarodowych i europeistyki. W 2010 roku ukazała się jej książka Królowa Elżbieta II. Wizerunek monarchii brytyjskiej. Od 2011 roku Wioletta Wilk-Turska jest jednym z głównych ekspertów polskich mediów do spraw brytyjskich oraz głównym ekspertem ds. brytyjskiej monarchii. Prywatnie jest żoną wybitnego sportowca, trenera boksu oraz mamą dwóch wspaniałych dorosłych synów. W wolnych chwilach ogląda angielskie kryminały i wypoczywa w swoim domu nad Pilicą.
(Źródło: Okładka książki)

    Tylko w Wielkiej Brytanii władca wciąż nosi koronę.
Monarchia brytyjska to moja pasja! Mogłabym godzinami opowiadać o tym, dlaczego królowa lub król panuje, a nie rządzi, dlaczego co roku otwiera parlament, jadąc na tę uroczystość karetą zaprzężoną w konie i dlaczego Brytyjczycy wciąż kochają swoją monarchię, mimo iż członkowie rodziny królewskiej nieraz postępowali w sposób niegodny swojej pozycji społecznej.
Ta książka to próba odpowiedzenia na pytanie, dlaczego to właśnie monarchia brytyjska tak fascynuje ludzi na całym świecie. Przeżywamy śluby i narodziny dzieci w rodzinie królewskiej, śledzimy rozwój konfliktu między księciem Harrym a jego bratem i ojcem.
Korona jest najważniejszym symbolem monarchii brytyjskiej, znakiem narodowym i widocznym świadectwem chrześcijańskich korzeni. I jeszcze czymś więcej. Pomostem między dawnymi czasami i współczesnością. Jak długo korona mocno trzyma się na królewskiej głowie, historia będzie toczyć się dalej, a my będziemy ją śledzić z zapartym tchem.
(Opis wydawcy)

    Gdy pod koniec 2022 świat obiegła informacja o śmierci królowej Elżbiety II, świat wstrzymał oddech. Z każdej możliwej strony padało pytanie jak to teraz będzie, jak następca tronu odnajdzie się w swej nowej roli, czy udźwignie schedę zostawioną przez swych wielkich przodków? Świat spekuluje i z zainteresowaniem kieruje swe oczy w stronę Wielkiej Brytanii, stając się świadkiem narodzin nowej ery, czy dobrej? To się okaże. Jak potoczy się historia Karola III, tego jeszcze nie wiemy, ale jestem niemal pewna, że to będzie panowanie stanowczo różniące się od panowania królowej Elżbiety II.

"Korona. Fenomen najpotężniejszej monarchii" mocno mnie zaskoczyła. Przyznaję, że spodziewałam się kolejnej nudnawej biografii królowej, z której niewiele nowego się dowiem, a dostałam fenomenalną kopalnię wiedzy, ciekawostek, ploteczek i anegdot nie tylko na temat ówczesnych Royalsów, ale ich najstarszych przodków. 
Autorka opisuje każdego z poprzednich władców, zasypuje nas ciekawostkami, i olbrzymią dawką wiedzy nie tylko o samych królach i królowych, ale i całym Zjednoczonym Królestwie. Wydaje się to na pierwszy rzut oka nudne, ale wierzcie mi na słowo, że książka jest napisana w taki sposób, że ani przez moment nie poczujecie znużenia, wręcz odwrotnie- ja czułam się tak, jakbym czytała świetnie poprowadzoną powieść obyczajową. Całość okraszona opisami ceremoniałów i insygniów władzy, które na przestrzeni wieków niewiele się zmieniają, porywa czytelnika, w świat którego nie widzimy na co dzień, a mimo to rozpala on naszą wyobraźnię do czerwoności.
Dzięki tej książce dowiemy się, jak wyglądał standardowy dzień królowej, jak wyglądają przygotowania do najważniejszych uroczystości państwowych, jak przyjmuje się ważnych gości i o czym rozmawia się w kuluarach Pałacu Buckingham. 
Autorka opowiada również o roli służby na dworze (niezwykle ciekawy rozdział, swoją drogą), przypomina skandale dziejące się na przestrzeni lat, równocześnie udowadniając także to, że rodzina królewska to taka sama rodzina jak inne- przeżywająca wzloty i upadki, kochająca i nienawidząca, wspierająca się i wystawiona na publiczny osąd. A to, że ma przywileje? Po przeczytaniu tej książki już nie jestem pewna czy ich życie jest takie miłe i kolorowe.

Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać tę książkę. Autorka ma olbrzymią wiedzę na temat brytyjskiej Monarchii i to naprawdę widać i czuć na kartach tej książki. Chętnie się swą wiedzą dzieli, przy okazji nie zanudzając czytelnika milionem nudnych dat, które i tak zaraz wypadną nam z głowy. Jedyne co może troszkę drażnić to dość dużo powtórzeń, ale z drugiej strony można to odebrać jako chęć utrwalenia naszej wiedzy na dany temat. Osobiście się tego nie czepiam.

    Czy polecam? 
Zdecydowanie tak. Ja jestem zachwycona i naprawdę polecam ją każdemu, nie tylko miłośnikom rodziny królewskiej, ale i tym którzy dopiero chcieliby zacząć zgłębiać historię tego rodu.

POLECAM...

"Ciekawy incydent miał miejsce w przypadku koronacji króla Henryka II w 1154 roku. Ralph d'Escures, ówczesny arcybiskup Canterbury, cierpiał na nieuleczalny paraliż, więc poproszono biskupa Salisbury, aby to on włożył koronę na głowę króla. Niestety nikt nie powiedział prymasowi o tej zmianie planów. W czasie koronacji, gdy d'Escures zobaczył, jak biskup Salisbury sięga po koronę, po prostu wpadł w szał. Mimo swej niepełnosprawności i braku siły zebrał się w sobie i zdołał wyrwać koronę z rąk swego niespodziewanego zastępcy. Próbował sam umieścić koronę na głowie króla, ale okazało się to dla niego za trudne. Umieścił ją w taki sposób, że prawie spadła z królewskiej głowy; złapano ją w ostatniej chwili. Arcybiskup mógł tylko bezradnie patrzeć, jak jego rywal ozdabia koroną królewskie skronie."
           - Wioletta Wilk- Turska  "Korona. Fenomen najpotężniejszej monarchii." str. 240

Za egzemplarz recenzyjny bardzo dziękuję wydawnictwu LUNA.

środa, 19 kwietnia 2023

(44/23). TRUCICIEL. NIEWIERNOŚĆ (Tom II)

                         ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **

    Autor: Karolina Kasprzak- Dietrich

    Wydawnictwo: Karolina Kasprzak- Dietrich

    Gatunek: Romans, Kryminał

    Liczba stron: 265 (e-book, PDF)

    Data premiery: 01. 02.2023

 *Google

    Karolina Kasprzak- Dietrich Przyszła na świat w 1980 roku w Gnieźnie. Mieszka we wsi Kalina położonej w pobliżu pierwszej historycznej stolicy Polski. Jest absolwentką studium kosmetycznego Anieli Goc w Poznaniu, posiada uprawnienia pilota wycieczek i tytuł technika masażu. Matka, żona. W wolnym czasie czyta i pisze. W jej dorobku znajduje się kilka tomików poezji, bajki- które wydała własnym sumptem dla swoich dzieci, kryminały "Grabarz" oraz "Moje córki", a także powieść obyczajową "Listy, dzienniki i pamiętniki".
(Źródło: Okładka książki "Velveteen youth")

    Zapraszamy Państwa na ciąg dalszy Truciciela - historia zupełnie nowa, ukazująca dalsze losy głównych oraz nowych bohaterów.
Kiedy świat paraliżuje COVID, wszyscy pogrążają się w ogólnym smutku i niemocy. To samo dopada Wojtka i Kasandrę, dwójkę niegdyś bardzo w sobie zakochanych ludzi, którzy z powodu utraty części dochodu zaczynają się od siebie oddalać. Wojtek ucieka w samotność, nie skupia się już tak na zachowaniu pozorów, za to jeszcze bardziej niż zwykle potrzebuje bliskości Kasandry. Ta jednak, widząc, jak jej narzeczony przestaje o siebie dbać i z dnia na dzień wygląda coraz gorzej, wdaje się w romans. Niedługo później zostaje porwana…
Tutaj ukrywane latami słabości, namiętności oraz niezaspokojone potrzeby ujrzą wreszcie światło dzienne.
(Opis wydawcy)

    Na kontynuację "Truciciela" czekaliśmy troszkę ponad rok, ale już teraz powiem, że warto było, tym bardziej że autorka zupełnie zmienia bieg tej historii. Dostajemy do rąk naprawdę dobrze skonstruowany kryminał z lekko zarysowanym wątkiem romantycznym i mocnymi charakternymi postaciami. Jeśli czytaliście moją opinię o "Trucicielu" pewnie zauważyliście, że troszkę tam sobie ponarzekałam na gatunek, pod którym ta książka wyszła. Teraz nie ma już to miejsca, bo naprawdę dobrze mi się czytało tę część. Jeśli nie czytaliście "Truciciela" koniecznie musicie to nadrobić, bo warto znać poprzednie wydarzenia, by odnaleźć się w tej części.

Autorka w tej części umieściła akcję w czasie pandemii i rozpoczynającej się wojny za naszą wschodnią granicą, ładnie te wątki wplotła w całość i pokazała, jak te dwie sytuacje destrukcyjnie wpływają na wszystkich ludzi. 
Nasi główni bohaterowie- Kasandra i Wojtek przechodzą przez ten czas również ciężko, dopadła ich rutyna, zamknięci w domu popadli w stagnację nie widząc przyszłości swojej i swej firmy w zbyt kolorowych barwach. Wojtek zaczyna chorować, co wpływa na jego wygląd zewnętrzny, przestaje być obiektem westchnień Kasandry, coraz częściej dochodzi do awantur, coraz częściej pojawia się alkohol. Okazuje się, że jest to prosta droga do dramatu, który rozpoczyna się w chwili, gdy jedno z nich dopuszcza się zdrady...
Więcej z fabuły już nie zdradzę, bo nie chcę Wam odbierać satysfakcji z odkrywania tej historii, ale zdradzę, tylko że jest to preludium do naprawdę dramatycznych i jeżących włosy na rękach wydarzeń...

Jak wiecie, bardzo lubię książki pani Karoliny i choć przeczytałam prawie wszystkie, autorka za każdym razem zaskoczy mnie czymś nowym. Nie inaczej jest i tym razem, dałam się wchłonąć przez tę historię całą sobą, razem z bohaterami przeżywałam ich wzloty i upadki, złościłam, śmiałam i płakałam. 
Tak jak poprzednio byłam raczej #teamkasandra, w tym przypadku jest zupełnie odwrotnie, przeszłam na stronę Wojtka, bo chłopak naprawdę się zmienił i zrobił się taki bardziej "ludzki" porzucając swoje grubiaństwo, wyższość nad innymi i pozerstwo dla rozciągniętych dresów.  Za to, teraz Kasandra strasznie mnie irytowała, jej zachowanie momentami bywało skandaliczne, ale gdy zostaje uprowadzona, przyznaję, drżałam o jej życie. 
Tak więc łatwo możecie sobie wyobrazić jak akcja tej historii była dynamiczna i jej bieg zmieniał się co chwilę o sto osiemdziesiąt stopni. Autorka doskonale buduje napięcie i nie pozwala mu nawet na moment opaść. Znajdziecie w tej książce mnóstwo emocji (nie zawsze tych dobrych), dawkę romansu i erotyki, doskonale skonstruowany i poprowadzony wątek kryminalny... jednym słowem każdy odnajdzie w tej historii to, co lubi.

Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę kontynuację i zostać jej patronem medialnym. Wiem, że w przygotowaniu jest tom III i przyznaję, że czekam na niego z wielką ekscytacją.
Książka dostępna jest jako e-book i audiobook.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Autorka ma lekkie pióro i wie, jak poprowadzić daną historię by porwała ona serce każdego czytelnika.

POLECAM...

"Życie jest zbyt krótkie, by przegrać je przez brak rozsądku. Czułem, jakbym równocześnie znowu stracił siebie, miałem nadzieję, że to ostatni raz. Wiedziałem też, że mógłbym jej wybaczyć, bo ona strasznie tego żałuje, wydawała się cholernie wystraszona, sama nie pojmowała tego, co zrobiła. Chciałem sobie rwać włosy z głowy, jakbym to ja za nią się wstydził. Wiedziałem, że przez moment będę kimś innym, będę słabszy, stracę swoją wartość, ale byłem też pewien, że przyjdzie taki czas, że to wszystko odzyskam, odrodzę się z popiołów niczym feniks, odzyskam siebie, a może lepszą wersję siebie"
                              - Karolina Kasprzak- Dietrich "Truciciel. Niewierność"

Za e-booka do recenzji i możliwość zostanie jego patronem medialnym, serdecznie dziękuję Autorce.

poniedziałek, 17 kwietnia 2023

(43/23). TAMARYND. MARZĄC O LEPSZYM JUTRZE

             Recenzja nagrodzona tytułem "Wybór redakcji" w serwisie Na kanapie.

    Autor: Żaneta Pawlik

    Wydawnictwo: Zysk i S-ka Wydawnictwo

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 376

    Data premiery: 21. 03. 2023

 *Google

    Żaneta Pawlik Kobieta interdyscyplinarna, oddana rodzinie, grze aktorskiej i pisarstwu. Jej pierwsza powieść "Mowy nie ma!" (2022) spotkała się ze świetnym przyjęciem. Portale opiniotwórcze radziły, by zapamiętać to nazwisko. Postanowiła zatem ułatwić Czytelnikom zadanie, pisząc kolejną książkę. Uważa, że siła literatury nie tkwi w oryginalności, a w szczerości intencji. 
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Usłysz mój głos.
Anka wraca do Polski po dłuższym pobycie za granicą. Chce zacząć wszystko od nowa. Podejmuje pracę w szpitalu psychiatrycznym jako pielęgniarka. Trudna codzienność, były narzeczony, zatarg z jedną z pracownic nie ułatwiają jej przystosowania się do nowej sytuacji. Wzburzenie po kłótni z matką nieoczekiwanie daje początek znajomości z policjantem Frankiem. I powoli wszystko zdaje się zmierzać ku lepszemu.
Pojawienie się nowej pacjentki na oddziale otwiera zamknięty rozdział w życiu Anki. Nic nie jest takie, jakim się pozornie wydaje. Anka będzie musiała zawalczyć nie tylko o siebie.
(Opis wydawcy)

    DEPRESJA, bo to ona w moim odczuciu jest główną osią całej powieści, każdego roku zbiera coraz większe tragiczne żniwaChoroba, która zabiera człowiekowi radość życia cząstka po cząstce. Cicha niewidzialna, ignorowana... Depresja jest chorobą, a nie fanaberią lub stanem chwilowo obniżonego nastroju. Bliską osobę, która na nią choruje, należy traktować z troską i powagą. Gdy zauważymy u bliskiej osoby objawy depresji – zacznijmy działać.
Przede wszystkim – NIE bagatelizujmy problemu, licząc, że rozwiąże się sam. NIE mówmy "to nic takiego", "weź się za siebie", "przesadzasz". W ten sposób nie pomożemy, a możemy jeszcze zaszkodzić, pamiętajcie, że w ten sposób nie wyleczono nigdy żadnej choroby. 
Najlepszym rozwiązaniem jest wizyta u lekarza specjalisty. Należy nakłonić chorego, by skontaktował się z psychiatrą i podjął również terapię. Depresję trzeba leczyć i należy o tym przekonać chorego...
Historia Ani ale w szczególności (koleżanki z pracy) Jadzi, doskonale uświadamia czytelnikowi, jakim piekłem jest depresja, lęki czy nerwice. Autorka pokazuje, jak ciężkie jest codzienne funkcjonowanie, szczególnie w momencie gdy choroba atakuje z podwójną mocną. Jak w jednym momencie możemy stracić wszystko to co, budowaliśmy i pracowaliśmy przez wiele lat. Doskonale opisuje emocje i uczucia towarzyszące choremu, pokazuje wpływ choroby na otoczenie i ludzi nam bliskich. Udowadnia, jak bardzo destrukcyjna jest walka z własnym "JA", któremu wydaje się, że irracjonalne zachowanie będzie właściwsze, niż zmierzenie się z problemem.

Niesiona zachwytem nad poprzednią książką "Nie ma mowy!" z wielką radością zanurzyłam się w kolejną historię, która wyszła spod pióra pani Pawlik. Poprzednią książką byłam zachwycona, ale to, co zadziało się ze mną po lekturze tej książki to już totalny odlot.
Po pierwsze I CO NAJWAŻNIEJSZE znów nie brakło tematów, o których powinno się w dzisiejszych czasach mówić wyjątkowo głośno... Wierzcie mi, nie sposób przejść obojętnie nad tą historią- znów opowiada o najtrudniejszych wyborach, poświęceniu, walce demonami przeszłości, dysfunkcyjnej rodzinie, śmierci, gwałcie i wielu innych tematach, ale co warto zaznaczyć, historia opowiedziana przez autorkę, choć może się wydawać smutna i bardzo bolesna niesie w sobie olbrzymie pokłady pozytywnych uczuć i emocji. Pojawiają się uczucia, pragnienia, chęć zmiany życia na lepsze, naprawy tego co się kiedyś zepsuło, empatii i nadziei na lepsze jutro... Autorka pięknie pokazuje, jak wygląda prawdziwa i dojrzała przyjaźń, jak piękne są nowo rodzące się uczucia, które potrafią wyciągnąć z największej ciemności i otchłani. Ta książka wzrusza, potrafi rozbawić, ale i zmusić do wielu refleksji.
Po drugie autorka dużo więcej miejsca poświęciła opisom miejsc, które doskonale znam. Większość akcji dzieje się w "moich" Katowicach i dzielnicach szczególnie bliskich mojemu sercu. Znam opisywane miejsca, choć o istnieniu niektórych naprawdę chciałabym zapomnieć.
Po trzecie totalnie kupiła mnie opowieściami o moich ukochanych i wymarzonych Indiach! Moje marzenia o podróży do tego wyjątkowego kraju znów odżyły pełną piersią, a przy okazji dowiedziałam się kolejnych ciekawych rzeczy na jego temat. Doskonale było czuć, że autorka zna temat i ten kraj od niemal od podszewki i wspaniale dzieli się swą wiedzą z czytelnikami. 

Książkę czyta się fenomenalnie. W moim odczuciu pomysł na fabułę okazał się genialnym strzałem w dziesiątkę. Nie mogłam się od niej oderwać ani na moment, a jeśli już to się działo, pragnęłam jak najszybciej do niej wrócić. Akcja powieści toczy się dość szybko, mocno zaskakuje, szczególnie w momentach gdzie w jedność łączą się losy postaci i wątki, które na pierwszy rzut oka znów wydawały się zupełnie niepołączone i wyrwane z kontekstu, ale w ostateczności tworzą spójną i klarowną całość.
Tak jak i przy poprzedniej książce jestem zachwycona kreacją postaci. Każda z nich dopracowana jest w najdrobniejszym szczególe, dzięki czemu wydają się nam czytelnikom niezwykle bliscy i znajomi.
Razem z nimi przeżywa się wzloty i upadki, płacze i śmieje. 
Autorka ma naprawdę niezwykle ciekawe pióro, pewna scena na przystanku (w roli głównej kosz na śmieci, wściekła Anka i Franek) wywołała tak wielki napad śmiechu, że długo nie mogłam się uspokoić, a takich scen trafi się jeszcze kilka. Oczywiście nie brakuje wzruszeń, łzy również lały się strumieniami, warto mieć obok naprawdę spory zapas chusteczek.  Istny emocjonalny rollercoaster...

Bardzo się cieszę, że ta książka trafiła w moje ręce. Jestem w niej absolutnie zakochana, chcę więcej. Autorka tą historią zawiesiła sobie bardzo wysoko poprzeczkę, z wielką niecierpliwością czekam na kolejne książki, które wyjdą spod pióra pani Żanety Pawlik. 
Na olbrzymie brawa zasługuje również okładka. Jest przepiękna i choć zazwyczaj nie zwracam szczególnej uwagi na ten aspekt książki, ta skradła moje serce na zawsze. Wierzcie mi, zdjęcia nie oddają jej uroku. Ja jestem oczarowana. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, to jedna z lepszych książek, które przeczytałam w tym roku. Mądra, niezwykle życiowa, naszpikowana ogromem emocji, które nie zawsze są łatwe.

POLECAM...

"Robson znał procedury. Próba targnięcia się na własne życie zawsze kończyła się odwiezieniem na oddział psychiatryczny. Tyle razy brał w tym udział, nigdy w charakterze pacjenta. Jeśli postawią mu zarzuty z artykułu czternastego kodeksu karnego, usiłowanie zabójstwa, wówczas dobry prawnik uzyska nadzwyczajne złagodzenie kary, łącznie z odstąpieniem od jej wymierzenia. Wiele zależało od tego, co tam się wydarzyło. Sama próba samobójstwa nie przesądzała o wydaleniu ze służby. Nie on pierwszy przechodził załamanie nerwowe."
                              Żaneta Pawlik "Tamarynd. Marząc o lepszym jutrze" str. 339

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka oraz Autorce.

czwartek, 13 kwietnia 2023

(42/23). MOWY NIE MA!

 
    Autor: Żaneta Pawlik

    Wydawnictwo: Zysk i S-ka Wydawnictwo

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 384

    Data premiery: 14. 06.2022

 *Google

     Żaneta Pawlik Otwarta, nieskrępowana, łamiąca konwenanse. Spełnia się w roli matki, żony i uciesznicy sprzedajnej, choć to ostatnie tylko na deskach teatralnych, gdzie występuje od lat. Fascynatka jazdy na motocyklu. Odpoczywa w podróży, najchętniej włócząc się z plecakiem po Azji. Chciałaby powiedzieć, że bycie tui teraz jest receptą na szczęście, ale skłamałaby. Nieustannie chce być tam i jeszcze tam. "Mowy nie ma!" jest jej powieściowym debiutem.
(Źródło opisu: Okładka książki)

O życiowych zakrętach i nowych początkach.
Małgorzata to kobieta spełniona. A przynajmniej tak by się wydawało na pierwszy rzut oka. Żona, matka, nauczycielka w liceum, lubiana przez uczniów. Mało kto domyśliłby się, że jej małżeństwo przechodzi kryzys. W świąteczny wieczór Małgorzata przyłapuje męża na zdradzie. Świadkiem kłótni jest nowy sąsiad Adam, który cudem unika uderzenia iPadem, wyrzuconym w afekcie z trzeciego piętra.
Na szczęście Małgorzata może liczyć na przyjaciółkę i – dość nieoczekiwanie – na nowego sąsiada.
Niespodziewanie wracają demony przeszłości. Małgorzata będzie musiała odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań...
(Opis wydawcy)

    O pani Żanecie i jej twórczości usłyszałam przy okazji premiery jej najnowszej książki pod tytułem "Tamarynd". Zbieg okoliczności i jedna rozmowa sprawiła, że dzięki sąsiadce mogłam poznać również i debiutancką powieść nieznanej mi autorki, a jak wielu z Was wie, uwielbiam poznawać "nowych" autorów od ich pierwszych powieści, by potem móc z czystym sumieniem obserwować ich pisarski rozwój. Nie inaczej jest i teraz, niesiona falą zachwytu nad powieścią "Mowy nie ma!" bez najmniejszego oporu sięgnęłam po kolejną powieść (recenzja pojawi się lada moment). I z dłonią na sercu przyznaje, że jestem niemal pewna, że o Pani Żanecie jeszcze usłyszymy sporo dobrego.

"Mowy nie ma!" to gorzko- słodka opowieść o życiu, nieprzepracowanych traumach i bólu, który może spotkać każdego z nas. Zakładając rodzinę, wierzymy, że to już na zawsze i tak jak ślubujemy, że to na dobre i złe, w zdrowiu i chorobie... Co jednak się dzieje z rodziną, gdy na horyzoncie pojawia się ktoś inny, a my powielamy schematy wyniesione z domu rodzinnego, choć się do tego nie przyznajemy i spychamy tę wiedzę w najdalszy zakątek duszy, bo wiemy, że taka jest prawda, ale nie chcemy jej zaakceptować? Nie umiemy się pogodzić z przeszłością, która upomina się o nas w najmniej spodziewanym momencie i sprawia, że całe zło, którego doświadczyliśmy, wraca ze zdwojoną siłą, a głęboko schowane traumy, urazy, pretensje i rozczarowania rozwalają nasz poukładany świat w drobny mak? Odpowiedzi na te i jeszcze wiele innych pytań znajdziemy właśnie w tej historii...

Jest to książka, która wciąga czytelnika w wir wydarzeń już od pierwszych stron, pomimo poruszonych naprawdę trudnych i bolesnych tematów takich jak rozpad rodziny, rozwód, kryzys bezdomności, choroba i śmierć, dorastanie w cieniu uzależnień itd., itp. jest to historia niosąca w sobie olbrzymie pokłady empatii i nadziei na lepsze jutro, zmusza do refleksji, zwolnienia i zastanowienia się nad własnym życiem, ewentualnie możliwościami, by je poprawić, by nie doprowadzić do kryzysu, nie tylko w małżeństwie, ale i na innych płaszczyznach życia. 
Mocna i rozbudowana warstwa psychologiczna każdej z postaci pozwala spojrzeć na danego bohatera pod innym kątem, zrozumienia go, wyciągnięcia odpowiednich wniosków, ocenienia (owszem, nie zawsze pozytywnego), ale i próby wybaczenia. 
Fabuła jest pięknie poprowadzona. Niejednokrotnie się wzruszyłam, nie obyło się bez łez, ale zdarzyło się i dużo uśmiechu. 
Autorka ma niezwykle lekkie i barwne pióro, czuć to w błyskotliwych dialogach i przemyśleniach głównych postaci okraszonych nutką sarkazmu, czasami nawet ironii, przyjemne opisy pozwalają spojrzeć na otoczenie oczyma bohaterów, poczuć ich emocje, zrozumieć uczucia, które nimi targają.
Postaci i pobocznych wątków jest sporo- początkowo wydaje się nawet, że jest to zbędne, jednak wszystko w tej książce jest doskonale przemyślane i losy tych postaci łącza się w jedną historię w najmniej spodziewanych momentach. Niektóre z nich są dość przewidywalne, inne mocno mogą zaskoczyć, ale wszystkie stworzyły bardzo spójną i niebanalną całość.

Tak jak wspomniałam wyżej, książka wciąga od początku, ja przeczytałam ją dosłownie na raz i bardzo żałuję, że skończyła się w tak emocjonującym i chwytającym za serce momencie. Zdecydowanie czekam na więcej!

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Mowy nie ma!" to książka życiowa, dojrzała i niosąca bardzo ważne przesłanie - nigdy, ale to nigdy nie jest za późno na zmianę naszego życia. Pamiętajcie, zawsze warto stawiać na siebie i zaufać sobie!

POLECAM...

"Całe życie starasz się kogoś zadowolić. Najpierw próbujesz spełnić wymagania rodziców, potem zakochujesz się i uważasz na każde słowo, nadskakujesz mu, jakby wyłącznie na tobie spoczywał obowiązek uszczęśliwiania. Wierzysz naiwnie, że cię kocha, bo przecież zapracowałaś sobie na to prasowaniem, dbaniem o dom, gotowaniem obiadów. [...] Kręcisz się wokół niego, jakby był słońcem, a gdy obiera inny kurs, zabiera światło, które wyznaczało ci cały twój świat. Tymczasem on znika, zabiera ze sobą to cholerne światło, a ty padasz na ryj, stawiając nieporadne kroki, bo przecież bez niego nie umiesz funkcjonować. Potykasz się jak ślepiec w obcym terenie, nie masz się na kim wesprzeć. Nieoczekiwanie, po omacku, trafiasz na poręcz, chwytasz, podźwigasz się, prostujesz i, panie, panowie, oto nastała jasność!"
                                    -Żaneta Pawlik "Nie ma mowy!" str. 355

Książka do recenzji została wypożyczona z Miejskiej Biblioteki Publicznej w Katowicach.


poniedziałek, 10 kwietnia 2023

(41/23). MIŁOŚĆ W CZASACH PANDEMII


"Śmierć nie jest największą stratą w życiu. Największą stratą w życiu jest to, co umiera w nas, gdy żyjemy"
                                                                Norman Cousins


    Autor: Dominika Szostak

    Wydawnictwo: Arkadiusz Siejda

    Gatunek: Esej, Wspomnienia

    Liczba stron: 96

    Data premiery: 30. 04.2023

 *Google

    Dominika Szostak brak informacji.

    Dominika Szostak, przedstawia historię swojej siostry Moniki, której pandemiczne służby zniszczyły nie tylko zdrowie, ale również przyczyniły się do rozpadu więzi rodzinnych i koleżeńskich. Monika – kobieta o wysokiej reputacji społecznej, która przez długie lata pracowała przy resocjalizacji skazanych, nie zdawała sobie sprawy, że największą życiową traumę przeżyje w… szpitalu.
Faszerowanie psychotropami, zastosowanie przymusu bezpośredniego, codzienne łamanie psychiki... Pacjentka z zapaleniem płuc została poddana "leczeniu", które doprowadzić ją mogło do śmierci...
(Źródło opisu: Strona fp wydawcy)

    Zgłaszając się do recenzji tej książki, nie przypuszczałam, że tak mnie ona emocjonalnie przeczołga. Spodziewałam się zupełnie czegoś innego i nie przypuszczałam, że dostanę w swoje ręce tak przerażającą i momentami wręcz niewiarygodną i niemieszczącą się w głowie historię, po której mój poziom strachu o zdrowie najbliższych znów wzrośnie, a zaufanie do służby zdrowia tak drastycznie spadnie. Czy żałuję, że po nią sięgnęłam? Nie, bo otworzyła mi oczy na kilka ważnych aspektów, które zostały w niej zawarte i przekonała, że trudno w dzisiejszych czasach o prawdziwych przyjaciół, którzy staną za człowiekiem w najgorszych momentach jego życia. A i z miłością w tym trudnym czasie bywa różnie...
Główną osią tej opowieści jest historia Moniki (siostra autorki), kobiety obracającej się w wysoko ustawionych kręgach, wśród lekarzy adwokatów itp. Przed pandemią życie towarzyskie kwitło na najwyższym poziomie, liczne przyjęcia, rauty i spotkania poszerzały kręgi znajomości, budowały poczucie więzi i przyjaźni wśród ich uczestników. Rodzina w środowisku była szanowana na najwyższym poziomie, do momentu aż przyszła choroba... Monika zachorowała, i w tym momencie zaczęła się dosłownie i w przenośni jazda bez trzymanki...
Namówiona przez męża, trafia do szpitala na zamknięty oddział covidowy i tu zaczyna się jej horror...
Nie będę opisywać dalszej fabuły, bo to się działo w tym szpitalu, przechodzi ludzkie pojęcie. Kobieta ta pozbawiona została wszelkiej godności, złamano ją w przeciągu kilku dni i ze szpitala wróciła już jako inny człowiek. Co tam się działo? Nie napiszę, ale po tej lekturze jestem niemal przekonana, że wielu zgonom można było zapobiec... Sięgnijcie po książkę i przekonajcie się sami, jak lekarze traktowali ludzi, statystyki i pieniądze, które spływały za każdym chorym... Przerażające, tym bardziej że składali oni przysięgę, której główne przesłanie głosi "Primum non nocere", co znaczy "Po pierwsze nie szkodzić". 
Autorka opisuje również relacje między rodziną i to, w jaki sposób one ewoluowały gdy bohaterka zaczęła szukać sprawiedliwości i zadośćuczynienia za poniesione straty na zdrowiu. Zaskakujące jest zachowanie męża, nieraz odnosiłam wrażenie, że nie zależało mu na tym jak sprawa się zakończy, a nawet na rękę byłoby mu gdyby bohaterka odpuściła i zapomniała. Ciągłe kłótnie, które prowadziły czasami do rękoczynów, wpływały na całą strukturę rodziny, boleśnie ją raniąc i poluźniając więzy, które ją łączyły jeszcze przed chorobą. Już nic nie było tak jak wcześniej...

"Miłość w czasach pandemii" to książka wyjątkowo trudna, momentami bardzo bolesna. Jestem pewna, że dla wielu okaże się bardzo kontrowersyjna, ale w moim odczuciu jest to książka na pewno bardzo potrzebna. Jest to głos, który powinien wybrzmieć i pociągnąć za sobą wszystkich tych, którzy również doświadczyli takich traumatycznych zachowań ze strony ludzi pracujących na oddziałach covidowych, by i oni zaczęli mówić o swoich przeżyciach...

Książka nie jest zbyt obszerna, więc przeczytanie jej nie zajmie wiele czasu, ale gwarantuję, że zostanie w głowie na bardzo długi czas i wywoła wiele refleksji. W tym miejscu gratuluję pani Monice odwagi i tego, że podzieliła się z zupełnie obcymi ludźmi swą niezwykle trudną historią.

    Czy polecam?
Trudno mi ocenić, to książka bardzo specyficzna i w moim odczuciu każdy powinien wyrobić sobie zdanie o niej sam. 

"Wiecie, jakie to jest uczucie, kiedy jest się dość znaną osobą, osobą publicznego zaufania, pełniącą różne role społeczne i nagle w ciągu jednego tygodnia staje się kimś z urojeniami, zaburzeniami afektywnie dwubiegunowymi i manią organiczną? Co jeden psychiatra  to kolejna opinia! Żeby było zabawniej przy wypisie oprócz leków na chorobę płuc, wypisano lek na schizofrenię...
Tego specyfiku Rafał już jej nie podawał i tak była nieprzytomna... Sugerowano mu, żeby wynajął pielęgniarkę. Pewnie, żeby dopilnowała podawania wszystkich leków. Wtedy z pewnością nie poskładałaby już żadnych kropek w całość." 
                                - Dominika Szostak "Miłość w czasach pandemii" str. 66

Za egzemplarz recenzyjny bardzo dziękuję wydawcy panu Arkadiuszowi Siejdzie.

niedziela, 9 kwietnia 2023

(40/23). PAPIEROWY MĄŻ

 
    Autor: Anett Lievre

    Wydawnictwo: WasPos

    Gatunek: Romans

    Liczba stron: 294

    Data premiery: 25.01. 2023

 *Google

    Anett Lievre a tak naprawdę Aneta, mieszkająca od urodzenia w Kotlinie Kłodzkiej. Szczęśliwa mężatka z ponad dwudziestoletnim stażem oraz mama dorosłej córki. Za dnia kierowniczka salonu obuwniczego, a w wolnych chwilach kobieta całkowicie oddana pasji do książek. Uważa, że dzień bez czytania i pisania, to dzień stracony. Typowa romantyczka i marzycielka, której nastoletnie serce skradły dzieła spod pióra Jane Austen oraz Margaret Mitchell. Fanka zespołu Linkin Park oraz muzyki o ostrzejszym brzmieniu. Dumna członkini grup literackich "Force" i "Piórem Czarownic". Jest autorką trzech solowych powieści" "Amadine. Pragnienie miłości" (2020 r.), "Hulia. Nieidealni" (2021 r.), "Ryzykowna rozgrywka" (2022 r.).
(Źródło opisu: Okładka  książki)

    Przez tragiczne wydarzenia Elena była zmuszona porzucić wszystko to, co kochała najbardziej. Rodzinną ziemię. Dom. Stadninę. Konie. I to za sprawą przerażającej przeszłości, której oddech już zawsze czuła na karku, oraz męża obecnego tylko na papierze.
Po latach, gdy kobieta w końcu nauczyła się żyć na nowo i pragnie ślubu z miłości, "papierowy mąż" sobie o niej przypomina.
Czy wszystko pójdzie po jej myśli? Czy Dorian tak łatwo pozwoli jej odejść, gdy sam uknuł plan uwiedzenia żony? A jak odnajdzie się w tej zawiłej sytuacji Marco, bardzo temperamentny narzeczony?
(Opis wydawcy)

    Moja przygoda z twórczością pani Anett zaczęła się od książki "Ryzykowna rozgrywka" i do dziś pamiętam, jak pozytywne wrażenie na mnie ona wywarła. Dlatego bez zastanowienia zgłosiłam się do naboru recenzenckiego organizowanego przez wydawnictwo i dzięki temu, dziś mogę napisać kilka słów o kolejnej historii, która porwała mnie od pierwszych stron. 

Spotykamy się w tej historii z trójką głównych bohaterów, ona jedna i ich dwóch. Rzekłabym, że klasyk, powielanie schematów i kolejna historia, których powstały setki. Nudy i przewidywalność... Ale... NIC Z TYCH RZECZY moi drodzy. 
Autorka stworzyła historię niebanalną, w której przeszłość okryta całunem strasznych doświadczeń miesza się z teraźniejszością, sprawiając niemałe zamieszanie w życiu kilku osób. Historia ta przepełniona jest mrocznymi tajemnicami, bolesnymi doświadczeniami, zazdrością i namiętnością. 
Nic tu nie jest tak oczywiste, jakby wydawało się na pierwszy rzut oka... emocje, które buzują już od pierwszych stron, zapewniają stały dopływ adrenaliny i powodują, że nie sposób oderwać się od książki nawet na moment. Mnie jej przeczytanie zajęło dosłownie jedno późne popołudnie, a mimo to nadal siedzi mi ona w głowie.
Co między nimi się wydarzyło, dokąd zaprowadziły ich tajemnice z przeszłości, niestety nie zdradzę, ale tylko dlatego, że nie chciałabym odbierać Wam przyjemności z odkrywania tej historii.

Historia płynąca na przestrzeni kilkunastu lat pozwala poznać dogłębniej bohaterów, obserwować ich przemianę w dojrzałych ludzi, mających swoje (w miarę) poukładane życie, do momentu, gdy los postanawia znów połączyć ich ścieżki. Są oni doskonale rozpisani i poprowadzeni. Ich temperamenty doskonale się uzupełniają, nie brakuje tu tego legendarnego włoskiego pazura, choć momentami  naprawdę potrafią zirytować, nie sposób ich nie lubić (prawie wszystkich). Wzbudzają ogrom emocji, wywołują wiele uczuć, potrafią rozbawić, zmusić do wielu refleksji, czasami bardzo wzruszyć.
Naprzemienna narracja podsyca te emocje i pozwala poznać punkt widzenia, uczucia i motywy każdej ze stron. W moim odczuciu jest to bardzo dobry zabieg, który przykuwa uwagę.
Postaci pobocznych też jest sporo, ale każda z nich wnosi sporo dobrego do tej opowieści i tworzy niezwykle barwne i wielowymiarowe tło dla głównej trójki.
Sceny łóżkowe napisane są ze smakiem i nie przytłaczają swoją bezpośredniością, choć zdarzają się naprawdę gorące momenty, które potrafią pobudzić wyobraźnię, czyta się je bez uczucia zażenowania. Lekkie pióro autorki, sprawia, że powieść czyta się bardzo przyjemnie.
Akcja toczy się szybko i w niektórych momentach potrafi bardzo zaskoczyć. Wydawało mi się od początku, że wiem, jak to wszystko się skończy, jednak znów pozwoliłam się zaskoczyć.

"Papierowy mąż" to doskonała książka dla sympatyków romansu, ale i dla tych którzy potrzebują odpocząć przy lekkiej, ale ciekawej i wciągającej lekturze. Sama z dużą dozą ciekawości i niecierpliwości czekam na kolejne książki, które wyjdą spod pióra pani Anett.

    Czy polecam?
Polecam. Przyjemna odskocznia po meczącym dniu. 

POLECAM...

"Oszalałem! Naprawdę oszalałem na punkcie Eleny, która znów uciekła. Tak bardzo pragnąłem ją odnaleźć zaślepiony wizją naszej wspólnej przyszłości, że nie przyswajałem słów Roya, które do mnie wypowiadał. Mówił coś o tym, że mam dać jej czas, żebym najpierw poukładał swoje życie i zdecydował, z którą z kobiet chcę być, ale ja uparcie twierdziłem, że chciałem tylko mojej żony."
                                       - Anett Lievre "Papierowy mąż" str.  279

Za egzemplarz recenzyjny bardzo dziękuję wydawnictwu WasPos.

piątek, 7 kwietnia 2023

(39/23). BANKSY. REWOLUCJONISTA SPOD ŚCIANY

 
    Tytuł oryginału: Banksy. The Man behind the Wall

    Autor: Will Ellsworth- Jones

    Tłumaczenie: Anna Wajcowicz- Narloch

    Wydawnictwo (Polska): ARKADY

    Gatunek: Reportaż

    Liczba stron: 274

    Data premiery na rynku polskim: 2022 (data przybliżona)

 *Google

     Will Ellsworth- Jones -brak informacji

    Jak na kogoś, kto do tego stopnia unika światła jupiterów, że nawet ukrywa swoją tożsamość, Banksy jest zadziwiająco sławny. Choć zaczynał jako artysta graffiti z Bristolu, obecnie jego sprzedawane na aukcjach za siedmiocyfrowe sumy prace zdobią ściany domów celebrytów i gwiazd. Pojawienie się nowego dzieła za każdym razem jest międzynarodowym newsem, jego film dokumentalny Wyjście przez sklep z pamiątkami otrzymał nominację do Oscara, a do muzeów pokazujących jego wystawę ustawiają się wielogodzinne kolejki. Dziś określany raczej jako „skarb narodowy” niż ekscentryczny outsider – kim jest Banksy i jak stał się tym, kim jest teraz?
W tej całkowicie zaktualizowanej i bogato zilustrowanej historii życia i twórczości Banksy’ego brytyjski dziennikarz Will Ellsworth-Jones kreśli obraz własnego świata artysty i obnaża istniejące w nim sprzeczności. Bez względu na to, czy twórczość artysty uznamy za sztukę, czy wandalizm, przejaw sprzeciwu wobec establishmentu czy zaprzedania się systemowi, Banksy i jego dzieło urosły do rangi fenomenu kulturowego.
To jedyna książka, która wnikliwie omawia twórczość i życie Banksy’ego, śledząc jego wczesną lokalną aktywność, przyglądając się licznym inspiracjom, a także opisuje niejednoznaczną pozycję, uznanego na arenie międzynarodowej twórcy rozpoznawalnych motywów, z których niektóre stały się już żywymi symbolami.
(Opis wydawcy)

    Kocham street art! Uwielbiam Banksy'ego, jego prace mogłabym oglądać godzinami, (zresztą moim cichym marzeniem jest zobaczyć wystawę jego twórczości), mogłabym mówić o nim godzinami... ale czy znalazłabym jednoznaczną odpowiedź na pytanie... Kim jest Banksy? Artystycznym geniuszem, politycznym aktywistą, tworem współczesnej popkultury, legendą, a może po prostu powszechnie znanym wandalem? Dla mnie jest on wszystkim po trochu, a równocześnie nie mieści się w sztywnych  ramach żadnego z powyższych stwierdzeń. I za to kocham właśnie jego fenomen.
Dla mnie jest on postacią niezwykłą, a jego prace są wyjątkowe- nie sposób ich pomylić z twórczością żadnego innego artysty (choć wielu się na nim wzoruje!), nie sposób ich przeoczyć na murach, ulicach, mostach na całym świecie, a do tego są niezwykle inspirujące, przewrotne czasami mocno ironiczne i karykaturalne, czasami mocno szokujące i bulwersujące a z drugiej strony niosące w sobie olbrzymie pokłady nadziei, zmuszają człowieka do refleksji, do przystanięcia i zastanowienia się nad tym, w którym kierunku nasz dzisiejszy świat idzie.
Autor tej książki tłumaczy, dlaczego jego twórczość ma tak duży wpływ na kulturę, opisuje cele, jakie Banksy stawia swojej działalności, i spo­sób ich wyrażania, niezmiennie trafiający w sedno. 
Śledzimy rozwój kariery Banksy’ego, począwszy od jego inspiracji leżących w bogatej tradycji bristolskiego graffiti i mocnej rockowej muzyki, a kończąc na aukcjach, gdzie ceny za jego prace sięgają astronomicznych sum.
Tożsamość Banksy’ego nadal pozostaje tajemnicą, mimo że jego prace są znane i widoczne na całym świecie.

W trakcie lektury czułam się, jakbym sama wędrowała ulicami Bristolu, chłonęłam specyficzną atmosferę tego miejsca całą sobą, podziwiałam uliczną twórczość, słuchałam "przypadkowych ludzi" którzy chcieli coś dodać od siebie. Przepadłam w tej książce od początku, oczami wyobraźni odwiedzałam wystawy organizowane na całym świecie, obserwowałam aukcje, odczuwałam autentyczne emocje ludzi, którzy pragną mieć Banksy'ego na swojej ścianie.
"Banksy. Rewolucjonista spod ściany" to książka idealna dla każdego, kto chce zacząć swą przygodę z twórczością tego artysty. Przepełniona informacjami, ciekawostkami i wieloma anegdotami, mocno okraszana pracami samego artysty sprawia wrażenie idealnego kompendium wiedzy o samym Banksym jak i jego sztuce.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Książka ta wnikliwie opisuje twórczość i życie Banksy'ego, tworząc tym samym obraz człowieka z krwi i kości, z wszystkimi jego przywarami i zaletami.

POLECAM...

"Jeśli nadal potrzebny był jakikolwiek dowód na to, że Banksy dotarł na sam szczyt biznesu artystycznego, to taki właśnie się pojawił. Artysta osiągnął swój cel, wywracając rynek do góry nogami: bez galerii, bez marszanda, bez nazwiska, wciąż na ulicy i w pewnym sensie jako outsider. Doszedłszy jednak na ten szczyt- co zapewne tak kocha, jak i nienawidzi- stał się dokładnie tym, czym, jak sam mówił, nie chciał być: trofeum na ścianach milionerów. Sprzedanym, o ironio!, przez internet, co sam zresztą zapoczątkował swoją online'ową galerią u progu własnej kariery."
                 - Will Ellsworth- Jones "Banksy. Rewolucjonista spod ściany" str. 250

Za Egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu ARKADY.

środa, 5 kwietnia 2023

(38/23). HOMO ARTIST

 
    Autor: Michał Jakub Krym

    Wydawnictwo: BookEdit

    Gatunek: Esej

    Liczba stron: 54

    Data premiery: 26. 09. 2022

 *Google

    Michał Jakub Krym w przeszłości studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Mieszkał przez półtora roku w Liverpoolu w Wielkiej Brytanii. Pasjonat dobrej książki, spacerów i wycieczek rowerowych. Kocha zwiedzanie i podróże, szczególnie lubi duże metropolie. Jest zainteresowany polityką, historią, kulturą i muzyką.
(Źródło: Okładka książki)

    Ideą książki jest odpowiedź na pytania:
Czy nasz gatunek należy już traktować jako "homo artist"?
Czy od pierwszych malowideł we francuskim Chauvet człowiek wyewoluował niepostrzeżenie?
Czy w dobie rewolucji technologicznej, podczas gdy staliśmy się wyżsi i smuklejsi, wyodrębnił się już nowy gatunek?
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Dziś przychodzę z krótką opinią o kolejnym debiucie, który trafił w moje ręce dzięki uprzejmości autora, i przyznaję, że zostałam zaskoczona, ale sama do końca nie jestem pewna czy pozytywnie, czy negatywnie. Dawno już nie miałam tak mieszanych odczuć po lekturze, i przyznaję... nie do końca wiem, jak je ubrać w słowa.
Esej to bardzo specyficzny rodzaj literatury. Trudno jest bowiem trudno opisywać subiektywne spojrzenie na świat drugiego człowieka, przez to, że każdy z nas na ten świat patrzy inaczej, i posiada inny poziom wrażliwości, tolerancji itp. 
Na pewno nie jest to książka dla każdego, nie każdy się w niej odnajdzie, ale na pewno każdy zrozumie ją inaczej i wyciągnie odpowiednie dla siebie wnioski.
We mnie ta książka wywołała sporo kontrowersji, nie ze wszystkimi zawartymi w niej tezami i założeniami się zgadzam, niektóre z nich spowodowały u mnie konsternację, inne popieram- choć nie umiem pozbyć się wrażenia, że autor próbuje narzucić czytającym swoje zdanie.
Pan Michał porusza wiele tematów, zaczynając od powstania świata poprzez rozwój kultury i cywilizacji na przestrzeni wieków, która związana jest z ewolucją z "homo sapiens" do "homo artist"- czyli z człowieka myślącego, do człowieka czującego, człowieka artystę. Czy ma rację? (Według mnie nie, ale to moje zdanie, musicie odpowiedzieć sobie na to pytanie sami).
Poznajemy jego spostrzeżenia między innymi na tematy od kultury anglosaskiej, klasy średniej i wyższej, laickości, sportu, edukacji... aż po moralność, gender, feminizm i kult macho, a nawet duszę itd. 
Dużo uwagi poświęconej zostało mediom, i ich wpływów na nasze życie.

"Homo artis" autorstwa Michała Jana Kryma to krótki esej, albo raczej zbiór kilkudziesięciu krótkich (niektóre to kilkuzdaniowe wpisy) felietonów poruszających wiele tematów, ale odnoszę wrażenie, że nie wszystkie one wybrzmiały, przez co zostawiają czytelnikowi spory niedosyt.
Książkę przeczytacie w kilkanaście minut, ale jestem pewna, że pytania, które narodzą się w Waszych głowach, wnioski i myśli będą Wam towarzyszyć przez długi czas.

    Czy polecam?
Tak jak napisałam na wstępie, jest to książka, która u niektórych może wywołać sporo kontrowersji i sprzecznych uczuć. Każdy powinien sięgnąć po nią sam i wyrobić sobie swoje własne zdanie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorowi.

poniedziałek, 3 kwietnia 2023

(37/23). ŁĄCZKA. CZARNA KOSTKA

                        ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **

"Jesteś wszystkim. I możesz wszystko. Nigdy nie trać wiary w siebie. Nadzieja doda sił Twoim skrzydłom, a miłość uniesie je ponad najciemniejsze zakamarki umysłu"
                                                             Wanda Siubela

    Autor: Wanda Siubela

    Wydawnictwo: Bookplan.pl

    Gatunek: Obyczajowa, Młodzieżowa

    Liczba stron: 322

    Data premiery: 31. 03. 2023

 *Google

    Wanda Siubiela- Poprzez moją twórczość wprowadzam czytelnika w unikalny i pełen niezwykłych przygód świat, który porusza serca i sprawia, że odbiorca świadomie rozpoznaje nieskazitelne światło drzemiące w nim i ciemność kryjącą się w zakamarkach umysłu. To od naszych decyzji zależy, jaki świat oglądamy. Nigdy nie jest za późno, aby zdecydować się na zmianę i przyjrzeć się z bliska lękom i problemom, które nękają nasze skołatane serca i myśli.
(Źródło: Okładka książki "Mroczna zasłona")

    Wśród ziemskich kwiatów przewija się delikatne, ale odważne serce 16-letnej Weroniki. W literackim świecie nastolatka zostaje zmuszona do szybkiej reakcji na przepełnione chłodem, brakiem zrozumienia i beznamiętną nienawiścią spojrzenia dorosłych osób, które w ułamku sekundy potrafią bez żadnych skrupułów zdeptać młode i niewinne serca. Weronika jako młoda osoba próbuje stawić czoła problemom, z jakimi przyszło jej się zmierzyć. Jak poradzi sobie na wieść o rozpadzie rodziny? Czy pierwsza miłość pokona przeciwności losu? Czym tak naprawdę jest czarna kostka dla 16-letniej dziewczyny?
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Dziś przyszła pora by przedstawić Wam mój kolejny patronat medialny, z którego jestem niezwykle dumna. Z twórczością pani Wandy spotkaliśmy się już przy powieści "Mroczna zasłona" której również miałam przyjemność patronować. Tym razem jednak nie mamy do czynienia z fantastyką dla dzieci, tylko powieścią obyczajową dla starszej  młodzieży...

Nie spodziewałam się, że książka dla młodzieży tak bardzo zawładnie moimi emocjami i uczuciami. Przepadłam w niej od pierwszej strony. I wierzcie mi, nie jest to czcze gadanie, by się przypodobać.
Autorka stworzyła historię, która porywa czytelnika od pierwszych stron, wsadzając go już od pierwszej strony na rozpędzoną kolejkę górską. Adrenalina i emocje buzują od początku i gdyby nie to, że autorka od czasu do czasu wspomina, po ile lat mają bohaterowie, zupełnie zatraciłabym gdzieś wiadomość, że jest to książka o młodzieży i skierowana do młodzieży (ale i dorosłemu się spodoba!). 
Czyta się ją niesamowicie a Weronika- główna bohaterka- to fantastyczna dziewczyna, która pomimo młodego wieku, swą dojrzałością przebija niejednego dorosłego, potencjalnie dojrzałego człowieka ;) Z automatu stała się moim ulubieńcem.
Poza Wercią poznajemy jeszcze sporo innych postaci, każda z nich jest inna, obdarzona różnymi charakterami, i wszyscy oni wnoszą ogrom emocji do tej historii. Początkowo strasznie męczyło mnie zachowanie Michała- chłopaka Weroniki, ale z drugiej strony, wszyscy chyba pamiętamy, jak poznawaliśmy swe pierwsze wielkie miłości, i nie mogliśmy się od siebie "odkleić" nawet a chwilkę, a każda chwila osobno wydawała się wiecznością ;)
Autorka cudownie je wszystkie poprowadziła i pokazała, jak zbiegiem czasu zaczęły się zmieniać i dojrzewać, nie tylko do powierzonych im zadań, ale szczególności do stania się człowiekiem odpowiedzialnym nie tylko za siebie, ale i za innych. 

Autorka w swej powieści poruszyła niezwykle ważne tematy. Pokazuje, jak wielkie konsekwencje niesie za sobą uzależnienie od hazardu, jak zdrada doprowadza do rozpadu rodziny, a konflikt dorosłych zawsze odbije się na tych niewinnych- dzieciach. Pokazuje, jak bardzo można zranić słowami, a te już wypowiedziane zapisują się na zawsze w sercu. Wszystko to pokazane oczami nastolatki- sprawia, że dorosły czytelnik na chwilkę przystanie, pochyli się nad tym i zastanowi, jak nas widzą nasze dzieci- czy życie, które im pokazujemy swoją własną postawą, jest dla nich dobre, czy jesteśmy dla nich dobrym przykładem, czy przekazujemy im wartości, które nas samych prowadzą przez życie.
Tak, ta historia potrafi zmusić człowieka do refleksji.

Wspomniałam na wstępie, że książka bardzo wciąga- to prawda, kilkukrotnie dałam się zaskoczyć, wzruszyć i parsknąć śmiechem, nim się zorientowałam, już niemal ją kończyłam. Zakończenie jest mega, i pobudza apetyt na więcej.
Ciekawe i błyskotliwe dialogi, spora dawka humoru, pierwsze uczucia i zwady to wszystko zapewnia mega relaks po ciężkim dniu i naprawdę nie czuć, że to książka dla młodzieży. Dorosły czytelnik również się tu fantastycznie odnajdzie.

Uwielbiam warsztat pisarki autorki, choć dzieje się w  fabule bardzo dużo, wszystkie wątki łączą się w klarowną i przejrzystą całość. Książkę czyta się dzięki temu bardzo szybko i płynnie, nie ma niedomówień, wszystko zostaje dokładnie i z sensem wyjaśnione, choć szczerze wierzę, że pojawi się kontynuacja i wątek tajemniczej kostki, zostanie bardziej rozwinięty, bo teraz tylko dowiadujemy się, że jest ona swoistym amuletem i połączeniem herbów kilku wysoko postawionych rodzin. 
Z wielką niecierpliwością czekam na tom II.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Warto sięgnąć po "Łączka. Czarna kostka" i przekonać się, że każdy z nas jest ważny dla innych, choć czasami wydaje się nam, że zostaliśmy sami na świecie. Fajna historia nie tylko dla młodzieży.

POLECAM...

"Wsłuchując się w bałtyckie fale uderzające o pobliskie skałki i wtulając się w Michała, zdaję sobie sprawę z tego, że jestem największą szczęściarą na całym świecie, bo mam dwa najcudowniejsze boskie dary przy sobie- morze i obecność ukochanego. Kiedy na moment zamykam oczy, oprócz bicia naszych serc czuję na skórze rześką bryzę. Połączenie wodnej mgiełki z dotykiem dłoni Michała sprawia, że wszelkie troski znikają. Nie chcę, aby kiedykolwiek ktoś mi to odebrał. Zrobię wszystko, aby obronić uczucie, które zawitało do mego serca i umysłu. Całym sercem, duszą i ciałem wiem, że moje dotychczasowe życie miało doprowadzić do tego właśnie momentu- do tu i terazteraz kiedy wpatrzona w bezkres morskiej otchłani wchłaniam zmysłami miłość, która mnie otacza."
                         - Wanda Siubela "Łączka. Czarna kostka" str.303

Za możliwość przeczytania książki i objęcia jej patronatem medialnym serdecznie dziękuję Autorce.