środa, 27 września 2023

(117/23). NIECH PANI COŚ Z NIM ZROBI! PORADNIK DLA RODZICÓW


                           ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **


    Autor: Ewelina Woźniak

    Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

    Gatunek: Poradnik

    Liczba stron: 156

    Data premiery: 20. 09. 2023

 *Google

    Ewelina Woźniak jestem psycholożką, terapeutką, certyfikowaną  terapeutką ustawień systemowych. Mój debiut pisarski to "Dzień ojca". Malowanie to kawałek mnie i moich emocji. Prywatnie jestem żoną, matką trzech synów. I to jest największa i najpiękniejsza- choć często niełatwa, a jednocześnie niesamowicie ucząca i rozwijająca- przygoda w moim życiu.
Do zobaczenia na wspólnej drodze.
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Czy my, rodzice, rozumiemy zachowania i przyczynę zachowania naszych dzieci?
Zagubieni, bezsilni, zabiegani w pewnym momencie zderzamy się ze ścianą. Tyle robię dla mojego dziecka, a ono co? Jak się zachowuje? Czemu nie słucha? Patrząc na rodzinę, widzimy jeden wielki bałagan i często, nie mając pojęcia, od czego zacząć porządki, chcemy zaprowadzić do psychologa dziecko. Dziecko, które zapiera się i często krzyczy, że nie chce. Czasem chcemy odstawić je jak auto do mechanika. Niech naprawią – ja odbiorę. A to nie tak.
Mamo, Tato – jesteście dla swojego dziecka najważniejsi. To Wy macie w dłoniach czarodziejską różdżkę, nawet nie macie pojęcia, jak dużo możecie zrobić dla siebie i dla dziecka.
I ta książka pokaże Wam Waszą MOC, poukłada w głowie i w sercu, podpowie, jak zrobić porządek w rodzinie, aby każde z Was czuło się w niej dobrze.
Rodzicu, Twoje dziecko czeka na Ciebie.
(Opis wydawcy)

    Dziś przyszłam Wam opowiedzieć kilka słów o moim kolejnym patronacie medialnym, choć dość nietypowym jak na książki, które biorę pod swe patronackie skrzydła. 
Dziś przyszła pora na PORADNIK, ale... "Niech Pani coś..." tak naprawdę nie jest typowym poradnikiem, ja odbieram tę książkę bardziej jako luźny zbiór myśli, przemyśleń, porad i wskazówek, które zmuszają czytelnika do refleksji i spojrzenia na swoje życie z innej strony, by niekiedy zweryfikować TAKŻE swoje postępowanie, ale przede wszystkim myślenie na własny temat, i co najważniejsze myślenie o swoim dziecku!
Jako dorośli (i chyba dojrzali) ludzie wiemy, że nauka rozumienia emocji i panowania nad nimi nie jest łatwym zadaniem, a to sprawia, że nawet my sobie z nimi nie radzimy, więc tu pojawia się pierwsze pytanie, jak z nimi ma poradzić sobie młody człowiek, który tak naprawdę jeszcze nie wie, o co chodzi w tym całym życiu? Jak pomóc mu zrozumieć? Jak pokazać, że jesteśmy jego przyjacielem, a nie wrogiem? Jak poukładać mu (i przede wszystkim najpierw sobie!) w głowie, by czuło się bezpieczne i kochane? Z pomocą przychodzi właśnie ta publikacja... nie oskarża, nie punktuje, nie wywiera presji. Za to udowadnia, że to, co widzimy w telewizji, jest tylko ułudą i każdy z nas, rodziców, zmaga się z podobnymi problemami i rozterkami, że nie ma ideałów, że dorośli także mają problem z emocjami, przelewając je na innych, w tym własne dzieci. Autorka pokazuje, że wystarczy tylko nieco inna perspektywa, przyjrzenie się powodom dziecięcych złości, frustracji, zaakceptowanie ich i wyjście im naprzeciw. Ważne jest tu też obserwowanie siebie, ładowanie własnych baterii. Owszem terapia jest czasami potrzebna całej rodzinie, ale to nie jest nic złego, bo zawsze warto o tę rodzinę walczyć...
Myślę, że różnorodność poruszanych kwestii sprawi, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, coś, co może dopasować akurat do swojej obecnej sytuacji w życiu, wskazówki jak ustalać priorytety i co powinno być najważniejsze w naszej hierarchii codziennego życia.

"Niech Pani coś..." to książka objętościowo dość skromna, ale naszpikowana obszerną wiedzą, energią, pozytywnym myśleniem i co najważniejsze wsparciem autorki, które czuć na każdej stronie. Przeczytacie  ją w kilka minut, ale jestem przekonana, że i Wam na długo zapadnie w pamięć i często będziecie do niej wracać. Napisana przystępnym językiem, ciekawie skomponowana, poruszająca ważne tematy. Podzielona na krótkie rozdziały, sprawia, że w każdym dowolnym momencie możemy wrócić do interesującego nas tematu. Doskonałym, wręcz idealnym rozwiązaniem jest zostawienie po każdym rozdziale miejsca na własne wnioski i notatki, można tam opisywać własne emocje i spostrzeżenia, ale pojawiają się również pytania, na które możemy wpisywać swoje odpowiedzi.
Okraszona fajnymi czarnobiałymi grafikami, sprawia, że przy tej książce można naprawdę odpocząć, naładować baterie, uśmiechnąć się samemu do siebie, powiedzieć sobie samemu, że inni mają tak samo i że jesteś najlepszym rodzicem, jakim możesz być, a Wasze dziecko wcale nie jest złe i zepsute! A wierzcie mi, to naprawdę pomaga!

Serdecznie dziękuję Autorce i Wydawnictwu za dedykację, zaufanie i błyskawiczną wysyłkę, oraz za możliwość objęcia książki patronatem medialnym.

    Czy polecam?
Polecam. Książka dla każdego zagubionego rodzica, Każdy znajdzie tu dla siebie wiele inspiracji, wskazówek i rad jak zacząć walkę o szczęście swoje, swojego dziecka i całej rodziny.

POLECAM...

"Najważniejsze dla dziecka, jest to, że jego mama kocha i szanuje siebie, że realizuje się w swoim życiu, że czuje się zadowolona. Najważniejsze dla dziecka jest również to, że jego mama kocha i szanuje jego tatę albo przynajmniej szanuje, jeśli już nie kocha.
Najważniejsze dla dziecka, jest również to, że jego tata kocha i szanuje siebie, że realizuje się w swoim życiu, że czuje się zadowolony. Najważniejsze dla dziecka jest oczywiście to, że jego tata kocha i szanuje jego mamę, albo przynajmniej szanuje, jeśli już nie kocha.
I jeśli tak się dzieje, to jest to największym darem dla waszych dzieci."
      - Ewelina Woźniak "Niech Pani coś z nim zrobi. Poradnik dla rodziców" str.134

Za możliwość objęcia patronatem medialnym tego poradnika serdecznie dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Literackiemu Białe Pióro.

poniedziałek, 25 września 2023

(116/23). NA POGRANICZU

 
    Autor: Waldemar Gołaszewski

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Obyczajowa, Wspomnienia

    Liczba stron: 344

    Data premiery: 09. 05. 2023

 *Google

    Waldemar Gołaszewski brak informacji

    Trzy pokolenia walczące o spokojne życie w czasach, kiedy każdy dzień jest wyzwaniem
Historia rodziny Gołaszewskich rozpoczyna się na początku XX wieku w Korytkach, małej wsi nieopodal granicy z Prusami Wschodnimi. To właśnie tutaj senior rodu, dziadek Franciszek, zyskuje sławę jako nieuchwytny herszt bandy przemytników. Dobrą passę przerywa mu wojenna zawierucha 1914 roku. Powołany do wojska, decyduje się wymigać od służby i schronić w rodzinnej wsi. Wiele lat później jego syn, Piotr, stanie przed podobnym dylematem. Wybierze jednak walkę w obronie ojczyzny, a swojej odwagi dowiedzie podczas zbrojnej akcji przeciwko niemieckiemu patrolowi. Ale i on wkrótce zapragnie wrócić do Korytek. Nie wie jeszcze, że nikt tu na niego nie czeka. I że minie wiele lat, zanim znajdzie miejsce, które będzie mógł ponownie nazwać domem…
"Na pograniczu" to wciągająca, trzypokoleniowa saga o ludziach, którzy muszą stawić czoła granicom: tym wewnątrz nich i tym na mapie. Czy po ich przekroczeniu wciąż będą pamiętali o tym, co w życiu najważniejsze?
(Opis wydawcy)

    Kocham miłością absolutną książki, w których jest pokazane życie wielopokoleniowych rodzin. Książki, które opowiadają o zwyczajnym, choć trudnym życiu, jego radościach i troskach, o spokoju i  strachu, o szczęściu i żałobie... które poruszają, wywołują refleksję, porywają w nostalgiczną podróż do czasów, które już minęły...
"Na pograniczu" jest właśnie taką książką, ale jest to także opowieść o przyjaźni, poszukiwaniu swego miejsca na ziemi, przemijaniu i co najważniejsze pogodzeniu się przeszłością i próbą zbudowania dobrej przyszłości. Jest to również opowieść o tym jak nie zatracić swojego człowieczeństwa i wyciągnąć pomocną dłoń do drugiego człowieka- bo każda wojna i każdy ustrój polityczny najbardziej krzywdzi tych bezbronnych- nie ważne, po której stoi się stronie!
Autor w bardzo przystępny i niezwykle wciągający sposób opisuje historię swojej rodziny- rodziny, która całe życie mierzy się z przeciwnościami losu, a mimo to trzyma się razem i jest dla siebie podporą w najtrudniejszych momentach historycznych zawiei.
Nie będę opisywać i streszczać fabuły, bo już wiele zdradza sam opis wydawcy, a nie chciałabym Wam czegoś zdradzić. Gwarantuję, jednak, że to, co nie zostało ujawnione w opisie, wywoła w Was mnóstwo emocji i porwie w niezapomnianą podróż po pięknej, choć  mocno doświadczonej i strudzonej Suwalszczyźnie, a dzięki pięknym i barwnym opisom, nie jednokrotnie będziecie mieli poczucie, że wędrujecie przez nią wraz z bohaterami. Autor opowiada o swoich przodkach w piękny i niezwykle czuły sposób, przemyca różne anegdoty, różnobarwne wspomnienia, opowiada niczym wytrawny gawędziarz, którego chce się słuchać i słuchać...
W postaci autora (przepraszam, jeśli to źle zabrzmi) odnalazłam moją własną Babcię, która opowiadała mi niejednokrotnie historię, która już dawno minęła, a ona sama była jej świadkiem. 

Jestem pod wielkim wrażeniem tej historii- sposób, w jaki autor ją opowiada, nie pozwala nawet na moment poczuć znużenia czy zniechęcenia- przez tę historię dosłownie się płynie, nie chce się jej odkładać przed zakończeniem (swoją drogą, końcowe sceny zbiły mnie mocno z tropu). 
Akcja tej opowieści nie goni na złamanie karku, wręcz przeciwnie, płynie niemal leniwie, ale ma to swój urok i pomimo wielu trudnych wojennych wspomnień, można się naprawdę przy tej książce zrelaksować.
Fabuła jest spójna i dopracowana w najdrobniejszym szczególe. W opowieściach autora doskonale widać dużą wiedzę na temat wojennych wydarzeń mających miejsce w tamtych rejonach. Wiele można się dowiedzieć także o panujących wtedy tradycjach, o wzajemnym nastawieniu ludzi różnych narodowości mieszkających obok siebie, o ich radościach i bolączkach, o nastawieniu do zmieniających się warunków politycznych.
Bohaterowie są idealni, bo są prawdziwi. Obdarzeni całą masą emocji sprawiają, że czułam, jak bardzo są mi bliscy. 

Książka, objętościowo na pierwszy rzut oka może trochę przestraszyć, ale obiecuję gdy tylko zaczniecie czytać, magiczny klimat powieści tak Was oczaruje, że nim się zorientujecie, będziecie już kończyć. Autor ma niesamowicie lekkie pióro i ma w sobie to "coś" co sprawia, że czytając, czułam się, jakbym sama była częścią tej historii. Magiczne doświadczenie i śmiało napiszę, że pan Waldemar, czarując słowem, tworząc przepiękne obrazy, zaczarował także mnie. Nie chce się wracać do teraźniejszości...

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To przepiękna opowieść o życiu... Jeśli tylko lubicie czytać o ludziach, którzy byli tu przed nami, a ich losy są naznaczone przez wyjątkowo trudną i bolesną historię naszego kraju, to "Na pograniczu" będzie książką idealną.

POLECAM...

"Dziadka Franciszka znałem z opowieści krążących wśród rodzinnego klanu. Wieść rodzinna przybrała go sobie na bohatera i - chociaż rozlicznych przypadków jego żywota nie dało się ująć w karby surowej obywatelskiej moralności - włożyła mu na głowę wieniec sławy. Dziadek był znanym na Suwalszczyźnie lisem, który polował na pruskiej granicy. W kartotece straży granicznej figurował jako nieuchwytny herszt bandy przemytników.  Umiejętność naruszania państwowej suwerenności, potwierdzona opinią wydaną przez władzę, zapewniła mu posłuch wśród mieszkańców pogranicza."
                                     - Waldemar Gołaszewski "Na pograniczu" str. 5

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

czwartek, 21 września 2023

(115/23). TO, CO POZOSTAŁO

 
    Autor: Adam Regiewicz

   Wydawnictwo: Silesia Progress

    Gatunek: Kryminał, Obyczajowa

    Liczba stron: 232

    Data premiery: 25. 08. 2023 

 * Google

    Adam Regiewicz – ur. w 1972 w Zabrzu. Z wykształcenia filolog, literaturoznawca, profesor zw., dyrektor Instytutu Literaturoznawstwa w Uniwersytecie Jana Długosza w Częstochowie. Zajmuje się badaniem muzyczności literatury, audioantropologią oraz mediewalizmem. Z zamiłowania filmoznawca i antropolog oraz muzyk – autor projektu "Śpiewane Dwudziestolecie".
W 2017 zadebiutował jako autor powieści kryminalnej "Kamienica przy Antycznej", która ukazała się w wydawnictwie Silesia Progress. W 2020 wyszła jego kolejna książka kryminalna "Ucieczki Jakuba Krafta" (wyd. Nova Res). Jest autorem pięcioczęściowego cyklu zabrzańskich kryminałów (Hubertus, Krojcok, Krampus, Post Mortem, Errata), które ukazały się nakładem Miejskiej Biblioteki Publicznej w Zabrzu, gdzie od kilku lat współorganizuje "Kryminalne Zagadki Śląska".
(Źródło: Okładka książki)

    Gdy umiera człowiek, zawsze coś po nim zostaje: mieszkanie, dokumenty, kilka przedmiotów i niezałatwione sprawy. Rzeczy podobnie jak ludzie potrafią opowiadać. Ta historia zaczyna się od psa i kluczy, które zostają po śmierci dziadka. Co łączy radzieckiego oficera, peerelowskiego cinkciarza i pracującą w nocnym klubie prostytutkę? Od kogo pochodzi kartka znaleziona na dnie szuflady i dlaczego w tej rodzinie nie wspomina się babci? Oto tylko niektóre tajemnice, do których czytelnika dopuszcza wnuk zmarłego. "To, co pozostało" to rodzinna opowieść o bałaganie, jaki po nas zostaje, i o otwartym pytaniu, czy warto za wszelką cenę dążyć do prawdy.
(Opis wydawcy).

    Zaskoczyła mnie ta opowieść. Spodziewałam się nostalgicznej historii, o stracie, procesie żałoby i godzeniu się z tym co nieuchronne. W życiu nie wpadłabym na to, że pod tą tajemniczą okładką i opisie zaserwowanym przez wydawcę kryje się tak genialnie napisany, gęsty od emocji kryminał, i to nie z jednym, nie z dwoma, ale nawet i trzema dnami, a każde z nich  tylko potwierdza stare dobre powiedzenie, że każdy z nas nosi maski i nie zawsze jest tym, za kogo się podaje, a jego serce i dusza skrywa najciemniejsze tajemnice. Jest to także opowieść poszukiwaniu nawet najgorszej prawdy i jej nazwaniu, o oddzielaniu jej od mnóstwa kłamstw i niedopowiedzeń. 
Opowieść zaczyna się od kluczy i psa, dziedziczonych po śmierci dziadka. Pies jest niechciany i nikomu nie potrzebny, klucze nic nikomu nie mówią, rodzina nabiera wody w usta... a dalej, dalej atmosfera się tylko zagęszcza, staje się coraz bardziej napięta i powoduje, że nie sposób odłożyć książki przed zakończeniem lektury, chęć poznania coraz mroczniejszych tajemnic, próba ich zrozumienia, a nawet pewnego rodzaju rozgrzeszenia sprawiła, że spędziłam z tą książkę cały wieczór i zarwałam pół nocy.
Nie będę spamować streszczeniami fabuły, bo opis wydawcy wbrew pozorom naprawdę sporo zdradza, ale napiszę, że autor w tej wielowątkowej powieści zaserwował mi istny emocjonalny rollercoaster i prawdziwą jazdę bez trzymanki. 
Książka niesamowicie wciąga, napięcie zbudowane zostało po mistrzowsku. Powoli, ale sukcesywnie zdradzając skrywane tajemnice, odsłaniając traumy oraz odkrywając cele i motywy, które kierują bohaterami, pokazując ich życie, które ociera się o niezwykle płynne granice. Emocje buzują od początku do końca, czekają tylko na kulminacyjny moment, by wybuchnąć całą swą mocą, a ten moment sprawi, że nie będziecie mogli wyjść z podziwu dla kunsztu, z jakim została ta powieść napisana i poprowadzona.
Znajdziecie tu wszystko, co jest potrzebne w dobrym kryminale z domieszką thrillera od miłości i pożądania po szczerą nienawiść i chęć mordu.
Fabuła zaskoczyła mnie wiele razy, autor genialnie potrafi wymieszać wątki, urywać snutą historię w najmniej spodziewanym momencie, by wrócić do niej ponownie kilka stron później, i znów porządnie wszystko wymieszać- kiedy już byłam pewna, że rozwiązałam zagadkę, pojawiał się kolejny trop, który totalnie burzył całą moją koncepcję dotyczącą przeszłości, wydawałoby się sympatycznego starszego pana.
Mroczny i duszący klimat powieści podsyca tylko atmosferę niepewności i obawy co do dalszych losów bohaterów. Postaci jest sporo. Genialnie wykreowanych i poprowadzonych. Są one niejednoznaczne, poranione niektóre wręcz wypaczone psychicznie. Ich dusze przepełnione złem i chęcią zemsty wzbudzają całą gamę uczuć i emocji. Niejednokrotnie odczuwałam złość, niedowierzanie i współczucie jednocześnie.
Autor, budując w dość szybkim tempie napięcie, rozbudza ciekawość i nie pozwala, by odłożyć książkę na bok bez poznania zakończenia.


    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Mroczna, gęsta od emocji idealna książka na jesienny wieczór, zostawiająca czytelnika z mnóstwem pytań i refleksji na temat przemijania, poznawania prawd i tajemnic z przeszłości... Pytająca na głos "Czy warto?"  ", Czy to, co odkryjemy, jest warte wszystkich dobrych wspomnień"? Jak myślicie?

POLECAM...

"Na odchodne zostawił mi pa i klucze.
Pies jak pies, zwykły kundel. Wabił się Mróz. Nie na cześć polskiego pisarza słynącego z szybkości pisania i wydawania kryminałów, ale ku pamięci radzieckiego Mikołaja, który w komunistycznych czasach odwiedzał dzieci w Nowy Rok. Szczególne upodobał sobie Włodka, do którego zaglądał regularnie. Trochę mu zazdrościłem, bo Dziadek Mróz miał lepszy asortyment niż ten nasz. Pamiętam te pociągi blaszane albo autka z nakręcaną sprężyną, którymi chwalił się potem Włodek na przerwach w szkole. Nawet spytałem rodziców, czy zamiast biskupa w tiarze nie mógłby kiedyś odwiedzić nas równie siwy Dziadek Mróz. W imię wymiany usług czy jakoś tak. Ojciec tylko westchnął, kręcąc głową i dusząc pod wąsem jakąś przyganę. Z tamtej niezręczności wyciągnąłem wniosek, że raczej nie ma no co liczyć. Mróz z Mikołajem widocznie się nie lubili, podobnie jak tata z ojcem Włodka."
                                  - Adam Regiewicz "To, co pozostało" str. 5

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Silesia Progress.

wtorek, 19 września 2023

(114/23). DZIEWCZYNA W CZARNEJ SUKIENCE. HISTORIA ZBRODNI MIŁOSZYCKIEJ

 
    Autor: Ewa Wilczyńska

    Wydawnictwo: Agora

    Gatunek: Reportaż

    Liczba stron: 416

    Data premiery: 06. 09. 2023

 *Google

    Ewa Wilczyńska Z wykształcenia psycholożka, z wyboru reporterka. Od 2016 roku związana z "Gazetą Wyborczą".Wicenaczelna wrocławskiego oddziału. Jest autorką reportaży społecznych i śledczych, które są publikowane w "Tygodniku Wrocław", cyklu "Witamy w Polsce" oraz "Dużym Formacie". Ukończyła Szkołę Redaktorów "Gazety Wyborczej" i podyplomową seksuologię na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Nad tematem zbrodni miłoszyckiej pracuje od 2018 roku.
(Źródło: Okładka książki)

    Historia zbrodni miłoszyckiej, za którą niesłusznie skazano Tomasza Komendę.
Małgosia ma 15 lat, długie, brązowe włosy odgarnięte za uszy i grzywką opadającą na czoło. Uśmiecha się nieśmiało ze zdjęcia zrobionego tuż przed wyjściem na sylwestrową dyskotekę. Nigdy z niej nie wróci. W Nowy Rok zostanie znalezione jej okrutnie zmasakrowane ciało.
To miała być prosta sprawa. Niewielka społeczność, zamknięty krąg podejrzanych. A jednak nie udało się ustalić, kto zgwałcił i zabił Małgosię. Aż w końcu pojawił się podejrzany. Nazywał się Tomasz Komenda. Został skazany, ale po 20 latach uwolniono go i uniewinniono.
Tylko że "sprawa Komendy" to tylko jeden z wątków "sprawy miłoszyckiej" – wcale nie najważniejszy i najbardziej bulwersujący. Ewa Wilczyńska, która opisuje od lat kulisy tego śledztwa, napisała książkę totalną, w której opowiada, w jaki sposób jedna zbrodnia zniszczyła życie bardzo wielu osób. Ale też o tym, jak kosztowne jest pragnienie sprawiedliwości, kiedy zmienia się w pragnienie zemsty i jak trudno jest wrócić do życia nawet jeśli odzyskuje się wolność.
Jak Truman Capote w legendarnej powieści "Z zimną krwią" reporterka nie tylko precyzyjnie i wciągająco rekonstruuje samą zbrodnię, ujawnia błędy, które nie pozwoliły śledczym trafić na trop sprawców, chociaż były na wyciągnięcie ręki i naciski polityków, które sprowadziły śledztwo na manowce. Opowiada też historię zamordowanej Małgosi i jej konsekwencji z wielu punktów widzenia. Rodziców ofiary, Tomasza Komendy i jego najbliższych, skazanych sprawców zbrodni, śledczych, którzy doprowadzili do ich wykrycia. Stworzyła fascynującą reporterską powieść, która jednocześnie pozwala rozumieć i współczuć.
"Dziewczyna w czarnej sukience" jest owocem wieloletnich rozmów autorki ze wszystkimi głównymi postaciami "sprawy miłoszyckiej". Jednak ani przez chwilę nie zapomina ona o tym, że tak naprawdę w tej sprawie najważniejsza jest Małgosia, dziewczyna, która powinna żyć.
(Opis wydawcy)

    O Tomaszu Komendzie słyszała chyba większość z nas, przez pewien czas nie "schodził" on z pierwszych stron gazet, stał się celebrytom, a paparazzi śledzili każdy jego ruch. Dzięki głośnemu procesowi o uniewinnienie, młodsi mogli się dowiedzieć, a starsi przypomnieć o bestialskim morderstwie z przełomu lat 1996/1997, którego ofiarą padła piętnastoletnia Małgorzata. Tak naprawdę do dziś nie jest pewne, kto dokonał tego brutalnego morderstwa, faktem za to jest, że Tomasz Komenda jest niewinny a co ważniejsze, nigdy go nawet nie było w Miłoszycach. Warto w  tym miejscu zaznaczyć, że "Dziewczyna w czarnej sukience" nie jest historią tylko o Tomku,  owszem pojawia się on w niej, bo już na zawsze zostanie związany z tą historią, jednak autorka pokazała punkt widzenia wielu innych, a co najważniejsze zwróciła także ofierze jej imię i nazwisko, bo odnoszę wrażenie, że im bardziej sprawa przez lata stawała się medialna, tym bardziej Małgorzata była w tym tylko bezimienną ofiarą, a dla niektórych wręcz tylko dowodem w sprawie.

Pani Wilczyńska wykonała tytanową pracę, rozmawiając z ludźmi, zbierając nowe tropy i przeszukując archiwa, docierając do świadków i prowadzących pierwsze jak i ostatnie dochodzenie, które doprowadziło do uniewinnienia. Dzięki temu powstał naprawdę solidny i rzetelny reportaż, który obnaża wszystkie zaniedbania i nadużycia służb, które miały za zadanie tylko odnaleźć mordercę i postawić go pod sąd. Autorka opowiada o cierpieniu wielu ludzi w taki sposób, że włosy na głowie dosłownie stają dęba.
Dzieląc tę książkę na cztery części o wymownych tytułach: "Ona"," On"," Oni" i "My", pokazuje, jak wiele osób zostało skrzywdzonych, jak wiele przyczyniło się do tego, że niewinny człowiek przesiedział swoje najlepsze lata w więzieniu. Po tylu latach od tej potwornej zbrodni, z kart tej historii nadal zionie olbrzymi dramat, smutek i żal.
W pierwszej części zostaje nam przybliżona postać Małgorzaty, i to, w jaki sposób została ona potraktowana przez nie tylko przez oprawców, ale i ludzi, którzy mieli wymierzyć dla niej sprawiedliwość. Ta część według mnie jest najbardziej emocjonalna i dająca do myślenia.
Druga część skupia się na Tomku Komendzie i jego rodzinie, o heroicznej walce, jaką podjęła jego matka, by udowodnić, że jej dziecko jest niewinne. Poznajemy najbliższe jego otoczenie, rys psychologiczny i socjologiczny, jego walkę o przetrwanie za więziennymi kratami.
W trzeciej i czwartej części autorka skupia się na śledztwie, dokładnie punktuje wszystkie zaniechania, zamiany dowodów i ich wiarygodność. Rozmawia o śledztwie i najnowszych metodach, które przeważyły szalę na korzyść Komendy. Pokazuje, jak śledczy dotarli do prawdziwych sprawców. Podważa różnorakie hipotezy tworzone nie tylko przez ogół, ale i samych dziennikarzy. 

Warto sięgnąć po tę książkę, to naprawdę bardzo dobry reportaż, który oddaje nie tylko skalę tej niewyobrażalnej tragedii, i to jak wiele ludzi zostało złamanych i zniszczonych, ale przede wszystkim, by uświadomić sobie, jak w naszym kraju działały służby pod koniec lat dziewięćdziesiątych.
Książka pomimo olbrzymiego ładunku emocjonalnego, który w sobie niesie, czyta się bardzo płynnie, choć wywołuje momentami skrajne emocje i zmusza do zastanowienia się nad sprawiedliwością tego świata.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To świetnie napisany reportaż choć przerażający, boleśnie prawdziwy, a zarazem przystępny i pozostawiający miejsce na refleksję i zadumę.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Agora.

niedziela, 17 września 2023

(113/23). FOKAS KOUTSOS

 
    Autor: Tomasz Bednarek

    Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza (WFW)

    Gatunek: Historyczna, Obyczajowa

    Liczba stron: 300

    Data premiery: 30. 06. 2023

 
 *Google

    Tomasz Bednarek Drogi Czytelniku, długo dojrzewała we mnie chęć napisania książki. Nie jestem historykiem, tylko ekonomistą, ale historia jest moją pasją. Wojna w Ukrainie była katalizatorem powstania niniejszej powieści. Imperium Aleksandra Wielkiego, jego powstanie i rozpad, było bardzo ciekawym okresem ciągłych wojen i konfliktów. Trochę przewrotnie, wbrew utartym stereotypom, moim bohaterem nie jest jedna z wielkich postaci tamtej epoki, ale zwykły człowiek, który staje się ofiarą tamtych wydarzeń, a jego życie i system wartości, który wyznaje diametralnie się zmienia. Traci wszystko, co kocha, ale mimo to nie poddaje się. Mam nadzieję, że opowiedziana przeze mnie historia Cię zainteresuje.
(Słowo od Autora. Źródło: Okładka książki)

    Fokas Koutsos, tebański lekarz, którego szczęśliwe życie zamieniają w koszmar sukcesy Akelsandra Wielkiego. Burzliwe dzieje człowieka, który po utracie wszystkiego, co kochał robi rzeczy dobre i złe, aby przywrócić utracony świat. Los sprawia, że bohater przemierza krainy od Persji po Kartaginę, a nawet Rzym i styka się z wydarzeniami, które zmieniały losy świata. Poznaje osobiście Ptolemeusza, Antypatra, Luciusa Cursora. Czy uda mu się zrealizować marzenia? Czy wnuk mu wybaczy?
Plastyczne opisy wydarzeń historycznych, wartka fabuła oraz ciekawe wykorzystanie formy, jaką jest list, sprawiają, że nie można oderwać się od lektury.
(Opis wydawcy)

    O Aleksandrze Wielkim (zwanym również Macedońskim), jego podbojach i wielkich wygranych bitwach uczyliśmy się już w szkole podstawowej. Poznawaliśmy jego biografię dość dokładnie, nauczyciele kładli nam do głowy mnóstwo dat, ale nikt wtedy nie zwracał nam uwagi na życie zwyczajnych ludzi. 
Powieść Tomasza Bednarka uzupełnia tę wiedzę i w niezwykle przyjaznej formie pokazuje, jak wyglądało życie z perspektywy zwyczajnego, choć uczonego człowieka. Historia Fokasa to opowieść o walkach, intrygach, zdradach, żądzy władzy, fanatyzmie, bratobójstwach, niewolnictwie. Ale to także historia o duchowości i wierze, o prawdziwej miłości, honorze i potrzebie powrotu do własnych korzeni... oraz hojnego miłosierdzia. Z jednej strony kultura i nauka z drugiej walka i bezwzględność – śmiało można wyciągnąć wniosek, że ta historia to całe dziedzictwo starożytności w pigułce: wojownicy i artyści myśliciele i stratedzy.

Autor zastosował ciekawą formę narracji. Całą historię życia naszego głównego bohatera poznajemy bowiem z listów pisanych przez niego do swego (prawdopodobnie) dorosłego wnuka. Fokas opowiada o swoim życiu w drobiazgowy sposób, można odnieść wrażenie, że wręcz się z tego życia spowiada. Pisze o drodze do spełnienia swego największego marzenia o zostaniu lekarzem, opisuje swą miłość do kobiety, która zostaje u bezpowrotnie odebrana. Dowiadujemy się, jak jego ukochane miasto zostaje zrównane z ziemią i kto oraz co było głównym powodem, jak z każdym kolejnym dniem w jego sercu rodzi i umacnia się chęć zemsty i odwetu. 
Obserwujemy, jak z wielkiego plantatora i uczonego lekarza sam staje się niewolnikiem i jakie poczynania pozwalają mu wrócić do poprzedniego statusu. Jak chęć zemsty budzi demony i napędza tworzenie tajnej siatki agentów, która ma za zadanie unicestwić największego wojownika, którego historię poznaliśmy w szkole...
Powieść ta momentami niezwykle wzrusza i rozdziera serce na tysiące kawałków, by za chwilę wywołać zdumienie, zaskoczenie bądź nawet złość i oburzenie na zaistniałą sytuację. Fabuła gwarantuje emocjonalną huśtawkę, bez chwili na złapanie oddechu. Konsekwentnie budowane napięcie nie opuszcza czytelnika do samego końca...
Akcja toczy się dość szybko, potrafi zaskoczyć, nie sposób przewidzieć, w którym kierunku się potoczy. Szczegółowe opisy tworzą w wyobraźni obrazy tak dokładne, że momentami można odnieść wrażenie, że jest się czynnym uczestnikiem opisywanych wydarzeń. Łatwo wyobrazić sobie opisywane miejsca, poczuć ich starożytny klimat.
Bohaterowie są niejednoznaczni, a zarazem niezwykle wyraziści- posiadają swoje wady i zalety, każdy z nich niesie swój bagaż doświadczeń, przed czymś ucieka, coś goni. Są doskonale wykreowani, autentyczni w swych relacjach i uczuciach. Jest ich sporo, więc trzeba dość mocno się skupić na lekturze, by ich nie pomylić, ale każdy tu jest ważny, każdy wnosi coś do tej historii.
Łatwo poczuć ich emocje zrozumieć postępowanie- choć nie zawsze jest ono słuszne. Trudno było mi spamiętać imiona, ale z drugiej strony jest to zrozumiałe. 
Autor doskonale oddaje ducha tamtego mrożącego krew w żyłach czasu, łatwo zaobserwować i zrozumieć co czuli zwykli ludzie, jakie mieli plany, o czym marzyli, co ich bawiło, a co martwiło. Pokazuje, jak ważny w tak trudnym czasie był honor i dane słowo. 
Obawiałam się, że będę musiała często robić sobie przerwy, by przepracować swoje emocje, jednak nic takiego nie miało miejsca. Zostałam porwana przez tę historię od pierwszej strony, nie było czasu na przerwę...
Nie będę jednak ukrywać, że jestem pod olbrzymim wrażeniem tej historii i pełna podziwu dla autora- dla jego olbrzymiej wiedzy i niesamowitej umiejętności połączenia autentycznych wydarzeń z literacką fikcją- który przy okazji pokazuje on bardziej "ludzkie" oblicza postaci które "znamy" z lekcji historii.  
Tomasz Bednarek "odczarowuje" te posągowe postacie i pokazuje nam ich różne oblicza, zachowania i praktyki, na które niejednokrotnie została spuszczona kurtyna milczenia a czasami również wyparcia i zapomnienia.
"Fokas Koutsos" to książka niebanalna. Jest to opowieść o ludzkich słabościach, trudnych wyborach i niełatwych decyzjach, mających wpływ na bieg historii. 
Z wielką niecierpliwością czekam na drugą część. Mam nadzieję, że pojawi się ona szybko i będzie mi dane ją poznać.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Książka idealna dla każdego, rozbudza ciekawość, pobudza wyobraźnię, sprawia, że aż chce się przypomnieć sobie historię starożytnej Grecji czy Macedonii. To historia, która niesie w sobie ważne przesłanie, śmiało mogę napisać, że nawet pewnego rodzaju przestrogę. Jaką? Dowiecie się, sięgając po "Fokas Koutsos".

POLECAM...

"Pammensie, mój ukochany wnuku, za kilka dni zawiniemy do Ostii. Nie wiem, czy zdążę wszystko Ci opowiedzieć, tak jak zamierzałem. Wracają do mnie w miarę pisania coraz to nowe wspomnienia. Myślałem, że będzie to w miarę krótka historia. Jestem wdzięczny losowi za to, że mogę to Tobie opowiedzieć. Cały czas mam nadzieję, że zobaczę niewolnika, którego wyślesz po ten list. Wraca do mnie spokój, a ten list jest jak oczyszczenie. Nigdy nie myślałem, że tak wiele pamiętam z tamtych lat. Bogowie chyba chcieli, abym zrobił taki rozrachunek ze swoją przeszłością. Jeśli to wszystko sprawi, że zechcesz jeszcze się ze mną zobaczyć i porozmawiać jak wnuk z dziadkiem, będę im wdzięczny do końca swoich dni."
                                     - Tomasz Bednarek "Fokas Koutsos" str. 51

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi.

piątek, 15 września 2023

(112/23). KASZMIROWA CHUSTKA

 
    Autor: Celina Mioduszewska

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 268

    Data premiery: 14. 11. 2022

 *Google

    Celina Mioduszewska Absolwentka polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Ukończyła także studia podyplomowe w Instytucie Badań Literackich PAN. Jest autorką powieści obyczajowych: "Powierniczka tajemnic" (2020) i "Sawantka" (2021). Uwielbia podróże, dobrą literaturę i kreowanie piórem nowych światów.
(Źródło: Okładka książki)

    Jeśli wsłuchasz się w szum wierzb, poznasz historie, które na zawsze pozostaną w twoim sercu.
Antek Grądzki, zbyt wcześnie osierocony przez rodziców gospodarz z podlaskiej wsi, zamierza się ożenić. W tym celu wraz ze swatem udaje się do młynarzówny – Anny Dąbrowskiej. Do oświadczyn jednak nie dochodzi, ponieważ Antka powstrzymuje strach przed odrzuceniem ze strony pięknej, majętnej panny. Ostatecznie rezygnuje z próby ubiegania się o jej względy i znajduje inną kandydatkę na żonę. Anna również wkrótce wychodzi za mąż, rozpoczynając nowy etap w swoim życiu. Żadne z nich nie podejrzewa, że los splątał ich drogi na zawsze i że za kilkanaście lat znów spotkają się w zupełnie zaskakujących okolicznościach.
(Opis wydawcy)

    Po raz pierwszy z twórczością pani Celiny spotkałam się przy okazji lektury książki "Złodziejki żon", pamiętam, że wtedy brakowało mi czegoś w tej powieści, a że lubię poznawać i porównywać książki tego samego autora bez większego namysłu sięgnęłam po "Kaszmirową chustkę. Przyznam, że miałam obawy, a zarazem byłam bardzo ciekawa, jak w tej historii odnalazła się autorka. 
I co? Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, a niniejsza historia skradła moje serce od pierwszych stron, a losy  dwóch rodzin tylko mnie utwierdziły w przekonaniu, że los bywa często okrutny, przewrotny, i bardzo niesprawiedliwy. 
Tak jak w pewnej piosence "Los chce ze mną grać w pokera/ Raz mi daje, raz zabiera"*

Akcja powieści toczy się w maleńkiej wsi i jej okolicach na Podlasiu. Antek, młody dość dobrze sytuowany gospodarz uderza w konkury do córki zamożnego młynarza- Anny. Do zaręczyn jednak nie dochodzi, Antek wycofuje się w ostatniej chwili. Żeni się z inną panną, a i Anna układa sobie życie z innym mężczyznom. Wydawałoby się, że ich drogi się rozeszły, ale przewrotność losu krzyżuje ich losy kilkadziesiąt lat później za sprawą pewnej pięknej chustki- pamiątki po teściowej Anny... 
W jaki sposób doszło do spotkania, i co z tym ma wspólnego chusta? Czy uczucia na pewno wygasły? Jak potoczyły się losy bohaterów na przestrzeni lat? Czy życie rozdaje karty zawsze sprawiedliwie?
Tego już Wam nie napiszę, ale gwarantuję, że sięgając po tę historię, nie będziecie żałować nawet minuty spędzonej w jej towarzystwie.

Tak jak wspomniałam wyżej, bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie ta historia. Autorka stworzyła przepiękną, wielowątkową opowieść o zwyczajnym życiu, jego smutkach i radościach, wzlotach i upadkach, jednak otulając ją niezwykłym klimatem podlaskiej wsi, wprowadziła mnie w nostalgiczny nastrój, wywołała tęsknotę, przywołała piękne wspomnienia. Moje korzenie również wywodzą się ze wsi i doskonale rozumiem to co autorka chciała czytelnikom przekazać.
Pięknie został oddany klimat wsi i jej całorocznego niezwykle trudnego życia, doskonale czytało się o wiejskich tradycjach, oddaniu tradycji i rodzinie, sąsiedzkiej pomocy przy pracach polowych, o solidarności w najtrudniejszych momentach życiowych zawieruch, o wierze i nadziei, że kiedyś będzie lepiej, o pragnieniu lepszego losu dla swych dzieci... 
Akcja powieści nie goni na złamanie karku, i to jest jej dodatkowym atutem. Dzięki temu łatwiej jest się nastroić, chłonąć tę historię, całym sobą.
Bohaterowie i więzi między nimi są doskonale i bardzo autentycznie wykreowani, z każdą przewróconą stroną poznajemy ich najintymniejsze marzenia i pragnienia, obserwujemy ich poświęcenie dla dobra rodziny, niewyobrażalną tęsknotę. Razem z nimi płaczemy gdy ktoś odchodzi i radujemy gdy przychodzi, przeżywamy każdy zwyczajny dzień.

Jestem naprawdę zauroczona tą historią, napisana ładnym językiem, barwna i niezwykle ciepła opowieść, która pozwoliła mi naprawdę przy sobie odpocząć i wrócić wspomnieniami na piękną, choć wymagającą i trudną w obejściu polską wieś. Piękna.
Opowieść podzielona na dwie części, w pierwszej z nich obserwujemy życie Jana, w drugiej Anny. 
W kulminacyjnym momencie wszystkie wątki łączą się w spójną i klarowną całość, pokazującą, jak w życiu każdego człowieka zakorzeniona jest potrzeba kochania i bycia kochanym.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To klimatyczna, spokojna historia rodzinna, która obejmuje swym zasięgiem kilka pokoleń. Idealna książka na jesienne wieczory, piękna i nostalgiczna. Jestem pod wielkim wrażeniem tej historii.

*Akcent "Przekorny los"

POLECAM...

"Życie ludzkie płynie wartko. Czas ucieka nieubłaganie i nie zawraca. Tylko pory roku zataczają koło. Nim grodzianie się spostrzegli, nadszedł czas Bożego Narodzenia. 
Grudzień wzorem lat ubiegłych, był śnieżny i mroźny. Jak mróz sfolżał, zaczynał sypać śnieg, że trudno było drzwi chaty uchylić, by ujrzeć świat na zewnątrz. Śnieg przestawał padać, chwytał mróz. Jakby tego było mało, w tan ruszał wiatr. Muskał wilgotne śnieżynki niczym swawolny kochanek. Pieścił wypustki płotów. Całował szyby okienne. Czochrał gęstwinę strzech. Macał głębię czeluści. Wpadał. Wypadał. Stękał z rozkoszy. Wreszcie przepadł. Zastygł w bezruchu. Westchnął głęboko. Jeszcze do mrozu puścił oko ten kochanek ulotny i powędrował, skąd przyszedł. Omotał, ośnieżył, oczyścił. Zrobił, co chciał- niesforny wiatr."
                   - Celina Mioduszewska "Kaszmirowa chustka" str. 142- 143

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

środa, 13 września 2023

(111/23). PRYVIT ZNACZY CZEŚĆ

        
                        ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **


    Autor: Zuzanna Staszak

    Ilustracje: Zuzanna Staszak

    Wydawnictwo: Warszawka Firma Wydawnicza (WFW)

    Gatunek: Literatura dziecięca

    Liczba stron: 16

    Data premiery: 20. 03. 2023


 * Google

    Zuzanna Staszak brak informacji

    Poznaj bliżej naszych wschodnich sąsiadów!
Wiesz, do czego porównywany jest w Ukrainie słonecznik?
Albo co symbolizują kolory na ukraińskiej fladze?
A może wiesz, jak inaczej nazywany jest ich herb?
Wyrusz w podróż z naszymi małymi bohaterami i odkryj znaczenie najważniejszych symboli tego kraju!
(Opis wydawcy)

    Dziś chciałabym Wam napisać kilka słów o kolejnym patronacie medialnym."Privit znaczy Cześć" swą premierę świętowało w marcu, jednak książka dopiero do mnie dotarła, dlatego też takie spore opóźnienie. 
Wojna na Ukrainie budzi w większości z nas silny lęk, strach i zaburza poczucie bezpieczeństwa. Musimy pamiętać, że emocje te dotykają również dzieci.  Obecnie nadal w naszym kraju przebywają ukraińscy uchodźcy, którzy uczestniczą w procesie socjalizacji jako jej obecni mieszkańcy, pracownicy, ale także uczniowie. 
 Adaptację do toczącej się wojny, a także zmian, które ona spowodowała, przechodzą obecnie obie narodowości, dlatego też "Pryvit znaczy Cześć" jest nadal ważnym głosem pomagającym dzieciom, choć w minimalnym stopniu poznać i okiełznać to co nieznane. Jest to książka wspierająca zarówno dzieci polskie jak i ukraińskie...
Jednym pomaga zrozumieć, drugim pomaga się odnaleźć w nowych realiach.

Książka opowiada o grupie przedszkolaków, do której zostaje dołączona dwójka dzieci z Ukrainy- Yana i Artem. Pani nauczycielka, chcąc  przybliżyć dzieciom kraj, z którego pochodzą nowi koledzy, opowiada im o jego położeniu i narodowych symbolach. Dzięki temu poznają kolory ukraińskiej flagi i ich znaczenie, dowiadują się o znaczeniu herbu i słonecznika w ich kulturze. Nauczycielka zachęca dzieci do nawiązywania kontaktu i podpowiada, w jaki sposób mogą się porozumiewać. Pod koniec zajęć początkowe różnice zaczynają się zacierać, a dzieci bawią się, jakby znały się od dawna.

Książka Zuzanny Staszak to ładnie wydana pozycja, która przybliży dzieciom podstawowe  informacje o kraju ich wschodnich rówieśników. Napisana wierszem uczy i tłumaczy czym jest różnorodność oraz pokazuje, dlaczego warto być miłym, empatycznym i pomocnym dla drugiego człowieka. Książka zawiera sporo barwnych ilustracji, a także takich, które dzieci mogą same pokolorować. Na końcu znajdują się puste strony, gdzie dzieci mają za zadanie namalować nasze symbole narodowe, pokazać i opowiedzieć o nich swoim ukraińskim rówieśnikom. Niestandardowy rozmiar (210 × 297) zapewnia sporo miejsca na rysunki. 
Jedyny zarzut mam do czcionki, jest ona mało wyraźna i dzieciom, które dopiero uczą się czytać, może ona przysporzyć trochę problemów z rozszyfrowaniem treści. Rodzice czytający swoim pociechom, raczej nie powinni mieć z tym problemu. 
Książkę czyta się dosłowne w kilka minut, a mimo to zostawia ona, nawet w dorosłym czytelniku sporo refleksji, współczucia i empatii szczególnie dla tych najmłodszych, którzy już na przysłowiowym starcie muszą się zmagać z wojennymi traumami. 

Bardzo się cieszę, że mogłam zostać patronem tej pozycji. Mam nadzieję i szczerze wierzę, że ta książka może pomóc nie jednej małej (a może i dorosłej) osobie zrozumieć i otworzyć swe serce dla drugiego człowieka. Choć nikt nie zapomina jak trudna i bolesna historia nas łączy.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak.  Pogodna, radosna i przede wszystkim wartościowa książka. 
Język jest prosty, jednak przy pomocy małych przedszkolaków przekazuje ogromne wartości. 

POLECAM...

"Dzisiaj w przedszkolu wielkie zmiany!
Dzieci wchodząc do klasy aż oniemiały!
W głowie mają pytań kilka...
- Co to za chłopiec? A ta dziewczynka?
-Dlaczego się bawią naszymi klockami? Co to za język?- My go nie znamy!
Dzieci, dzieci!- nagle woła Pani- To jest Artem, a to Yana. Od dzisiaj będą z wami dzielić wyznania!
Skąd przybyli? Jesteście ciekawi? Usiądźcie przy tablicy, zaraz zaczynamy!"
- Zuzanna Staszak "Pryvit znaczy Cześć" str. 5-6

Za możliwość objęcia patronatem medialnym tej wyjątkowej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu Warszawskiej Firmie Wydawniczej.

poniedziałek, 11 września 2023

(110/23). PANI BIBLIOTEKARKA NA TROPIE

                                ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **


    Autor: Eliza Mikulska 

    Wydawnictwo: LUCKY

    Ilustracje: Natalia Mikulska

    Gatunek: Literatura młodzieżowa, dziecięca

    Liczba stron: 224

    Data premiery: 05. 09. 2023

 *Google

    Eliza Mikulska brak informacji

    W miasteczku, w którym Anna pracuje jako bibliotekarka, zaczynają się dziać dziwne rzeczy – bez powodu wybita szyba w szkolnej sali, zdechnięte rybki i pokaleczone rośliny pani Żabińskiej. Nawet domowe zwierzęta zachowują się inaczej, jakby cały czas czegoś się bały. Sytuacja jednak wymyka się spod kontroli, gdy z miejscowego muzeum ucieka… wystawa przyrodnicza, a po ulicach grasują dzikie zwierzęta, z dinozaurem na czele.
Ania, Julian i Ola będą musieli się zmierzyć z zupełnie niecodziennym wyzwaniem, bo wydaje się, że to jedyne osoby, które są w stanie uchronić miasteczko i jego mieszkańców przed przestraszonymi i zdezorientowanymi zwierzętami.
(Opis wydawcy)

    Na kontynuację "Zaczarowanej Pani bibliotekarki" przyszło nam czekać niemal rok, ale już w tym miejscu muszę napisać, że warto było, bo autorka ponownie zabrała nas w niezwykle magiczną, ale i ciepłą literacką podróż pełną przygód i niecodziennych zdarzeń. Nie będę streszczać ponownie fabuły, bo i sam wydawca wiele zdradza, a nie chciałabym Wam czegoś zdradzić, napiszę, tylko że jest to historia jeszcze lepsza niż ta przedstawiona w części pierwszej- jeśli już ją znacie, to wiecie, że i tam się dużo działo, a jeśli nie, proszę szybciutko nadrobić, bo obydwie części są ze sobą połączone i zaczynając od tej historii, kilku wątków można nie zrozumieć, a szkoda bybyło gdyby uciekła Wam gdzieś magiczny klimat tych opowieści.

Autorka stworzyła niesamowitą i zaskakującą historię, początkowo jest trudno zrozumieć, co dzieje się w miasteczku, ale z każdą kolejną stroną tajemnica zostaje coraz bardziej odkrywana i dowiadujemy się kto i co stoi za tymi niecodziennymi wydarzeniami.
Akcja powieści toczy się dość szybko, naprawdę może zaskoczyć, nie brakuje tu wielu zwrotów, przygód i emocji, a to wszystko zostało oprószone dość mrocznym (jak dla młodszego czytelnika) i tajemniczym klimatem oraz dużą porcją dobrej magii. 
Intrygująca fabuła porywa od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż do finału, angażuje czytelnika w rozwiązanie zagadki, nie pozwala się nudzić. Autorce naprawdę nie brakuje wyobraźni a sceny, ze zwierzętami biegnącymi przez rynek to mistrzostwo świata. Bawiłam się przednio przy tej lekturze.
Opowieść pani Elizy bawi, ale co ważniejsze także uczy i tłumaczy, pokazuje różnorodność i wartości, które powinny towarzyszyć człowiekowi na co dzień.

Wprawdzie książka jest dedykowana młodszemu czytelnikowi, ale po tę historię powinien sięgnąć również dorosły czytelnik, bo może ona stać się doskonałym pretekstem do wielu cennych rozmów z naszymi pociechami. Pozwoli ona poruszyć w rozmowie takie tematy jak: strach i to, że nie jest on niczym złym ani ośmieszającym, odpowiedzialność za swoje czyny, empatia i współczucie, szacunek do ludzi i zwierząt, odwagi w przyznaniu się do winy...
Pokazuje, jak ważna w naszym życiu jest przyjaźń i miłość. Autorka zadaje pytania czytelnikowi, zmuszając tym samym do chwilowego przystanięcia przy danym temacie, zastanowienia się, poszukania odpowiedzi. 
Ponownie udowadnia, że przyjaźń między dzieckiem a dorosłym jest możliwa... tylko musimy dać jej szansę, by się rozwinęła- a wtedy pokona wszystkie najtrudniejsze przeszkody rzucone przez los.

Na uwagę zasługuje również staranne wydanie tej pozycji.  Na początku i końcu każdego rozdziału, znajduje się czarno biała ilustracja przyciągająca wzrok. Powiększona czcionka, a zmniejszony format daje duży komfort czytania, małym rączkom będzie łatwiej trzymać książkę. Przepiękna, kolorowa i bardzo klimatyczna i przyciągająca wzrok okładka stanie się atrakcyjną ozdobą każdej dziecięcej biblioteczki. 
Autorce gratuluję fantastycznego pomysłu i życzę wielu kolejnych tak udanych i wartościowych opowieści, nie tylko dla młodszego czytelnika.
Bardzo się cieszę, że mogę ponownie zostać patronem wyjątkowej historii, która (tego jestem pewna!) skradnie niejedno czytelnicze serce.

    Czy polecam?
Oczywiście, że tak. Pogodna, radosna i przede wszystkim wartościowa książka. 
Język jest prosty, jednak przekazuje ogromne wartości. Ta książka pozwala to dostrzec i docenić.

POLECAM...

"Niedźwiedź brunatny podszedł do okna i pchnął je z całej siły łapami. Do wnętrza sali wpadł wiatr i zaczął poruszać aksamitną kotarą, która do tej pory zawsze ukrywała szyby. Dyrektor pokręcił z niedowierzaniem głową, bo oto wiewiórki znajdowały się już na parapecie i wychodziły z muzeum, zaraz za nimi nieporadnie gramolił się niedźwiedź, a dziki wspięły się po stojącej obok drabince. Dopiero w tym momencie w panującym na ekranie półmroku wszyscy zauważyli dinozaura, który zdziwiony, że może poruszać łapami, człapał w kierunku świeżego powietrza. Już po chwili znajdował się poza budynkiem muzeum."
                      - Eliza Mikulska"Pani bibliotekarka na tropie" str. 101

Za możliwość objęcia patronatem medialnym tej wyjątkowej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu LUCKY.

sobota, 9 września 2023

(109/23). 40 RAKÓW

 
    Autor: Agnieszka Peszek

    Wydawnictwo: 110 procent

    Gatunek: Thriller, Kryminał

    Liczba stron: 418

    Data premiery: 13.07. 2023

 *Google

    Agnieszka Peszek  Autorka zarówno książek sportowych, jak i kryminałów. Na co dzień zajmuje się wspieraniem swoich podopiecznych w dbaniu o ich sprawność i kondycję. Czas wolny dzieli między rodzinę, koty i sport. Z wykształcenia jest marketingowcem, co wykorzystuje w każdym prowadzonym przez siebie projekcie. Dotychczasowo: - wydawała książki sportowe, - wspierała rodzinny gabinet stomatologiczny, - prowadziła markę odzieżową, a na chwilę obecną skupiła się na treningach personalnych oraz pisaniu książek.
(Źródło: Lubimy czytać).

    Traumy z dzieciństwa czasami wdzierają się tak głęboko w umysł, że nawet po latach jedynym sposobem, aby się ich pozbyć, jest ukaranie oprawcy.
Warszawą wstrząsa seria okrutnych zbrodni. Ktoś z niewiadomych powodów odcina kobietom części ciała: głowę, ucho, nogę… Na czele śledztwa staje komisarz Maksymilian Obrębski, a wspiera go dwóch średnio ogarniętych policjantów z patrolu, którzy uzupełniają braki kadrowe. Czy uda im się dowiedzieć, kto za tym stoi? Czy będą w stanie uratować kolejne kobiety przed mordercą nazwanym przez prasę "Brzytwą"?
"40. Raków" to wciągająca powieść z pogranicza kryminału i thrillera psychologicznego, w której spotkasz aż dwóch morderców. Kto wie, być może jedną z tych osób nawet polubisz…
(Opis wydawcy)

    Kiedy tylko zobaczyłam w swojej skrzynce mejlowej wiadomość z pytaniem o recenzję, nie wahałam się nawet przez moment, bo książki Agnieszki Peszek od jakiegoś czasu biorę dosłownie w ciemno. Jeszcze nigdy się na nich nie zawiodłam, a każda kolejna powieść tylko umacnia mnie w przekonaniu, że pani Peszek po prostu umie w dobry kryminał.
Nie będę spamować streszczeniami fabuły, bo opis wydawcy sporo zdradza ;) ale napiszę, że autorka w tej wielowątkowej powieści zaserwowała mi istny emocjonalny rollercoaster i prawdziwą jazdę bez trzymanki.
Książka niesamowicie wciąga, napięcie zbudowane zostało po mistrzowsku. Powoli, ale sukcesywnie zdradzając skrywane tajemnice, odsłaniając traumy oraz odkrywając cele i motywy, które kierują bohaterami, pokazując ich życie, które ociera się o niezwykle płynne granice- zapewnia czytelnikowi przysłowiową jazdę bez trzymanki. Emocje buzują od początku do końca, czekają tylko na kulminacyjny moment, by wybuchnąć całą swą mocą, a ten moment sprawi, że nie będziecie mogli wyjść z podziwu dla kunsztu, z jakim została ta powieść napisana.
Znajdziecie tu wszystko, co jest potrzebne w dobrym kryminale z domieszką thrillera od miłości i pożądania po szczerą nienawiść i chęć mordu.
Fabuła zaskoczyła mnie wiele razy, autorka miesza wątki, urywa snutą historię w najmniej spodziewanym momencie, by wrócić do niej ponownie kilka stron później, i znów porządnie wszystko wymieszać- kiedy już byłam pewna, że rozwiązałam zagadkę, pojawiał się kolejny trop, ewentualnie trup, który totalnie burzył całą moją koncepcję dotyczącą mordercy, a już totalnym szokiem i zaskoczeniem było odkrycie, że jest ich dwóch (ewentualnie dwoje).
Mroczny i duszący klimat powieści podsyca tylko atmosferę niepewności i obawy co do dalszych losów bohaterów. 
Głównych postaci jest sporo. Genialnie wykreowanych i poprowadzonych. Są one niejednoznaczne, poranione w moim odczuciu wręcz wypaczone psychicznie. Ich dusze przepełnione złem i chęcią zemsty wzbudzają całą gamę uczuć i emocji. Niejednokrotnie odczuwałam złość, niedowierzanie i współczucie jednocześnie.
Autorka, budując w szybkim tempie napięcie, rozbudza ciekawość i nie pozwala, by odłożyć książkę na bok bez poznania zakończenia.
Książkę przeczytałam dosłownie w jedno popołudnie. Czyta się szybko, choć pani Agnieszka pisze dosadnie i nie owija nic w bawełnę, książka jest doskonała.
Z wielką niecierpliwością czekam na kolejne książki, które wyjdą spod pióra pani Agnieszki.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jeśli lubicie kryminały i thrillery, w których sporą rolę odgrywa ludzka psychika, będziecie tak jak ja zachwyceni. Idealna historia na długi i mroczny wieczór. 

POLECAM...

"Uwielbiam być niewidoczna. Daje mi to siłę. Dzięki temu czuję, jakbym miała moc. Chociaż ostatnio się chyba zagalopowałam. Wiem od zawsze, że muszę się przemieszczać, nie mogę stać w jednym miejscu. A jednak gdy w grę weszła żądza zemsty, zapomniałam się. [...]
W końcu zdecydowałam się na konfrontację. W małej torbie miałam wszystko, co mogłoby być mi potrzebne. Przygotowałam sobie nawet kominiarkę, tak na wszelki wypadek."
                                         - Agnieszka Peszek str. 346-347

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.


czwartek, 7 września 2023

(108/23). MIĘDZY ŚWIATAMI

 
    Autor: Wojciech Kulawski

    Wydawnictwo: Wydawnictwo CM

    Gatunek: Horror, Kryminał, Fantasy, Science- Fiction

    Liczba stron: 304

    Data premiery: 07. 07. 2023

 *Google

       Wojciech Kulawski- Pisanie traktuje jak przygodę życia. Inspiracje czerpie z dalekich podróży i nocnych rozmów z ciekawymi ludźmi, którzy mają ambicję robić w życiu coś więcej, niż pić piwo i oglądać telewizor. Uważa, że wiedza zgromadzona w książkach, to najcenniejszy skarb ludzkości. Nie zamyka się w jednym nurcie literackim, eksperymentując z horrorem, science- fiction, kryminałem, a nawet literaturą obyczajową, thrillerem czy sensacją. Mieszka w malowniczym Rzeszowie.
(Źródło: Lubimy czytać). 

    Leon Kowal po wydaleniu z policji zmuszony jest otworzyć biuro detektywistyczne. Nowy interes nie przynosi jednak oczekiwanych profitów. Wizyta młodego programisty, który prosi o pomoc w odnalezieniu swojej dziewczyny, wydaje się zrządzeniem losu. Niestety Kowal wikła się w kolejne problemy, które z czasem doprowadzają go do przerażającej konkluzji, że w śledztwo zamieszane są siły nadprzyrodzone. Nieco wcześniej zainicjowany został uniwersytecki projekt kierowany przez dwie doktorantki, które postawiły przed sobą arcytrudne zadanie, aby udowodnić istnienie zjawisk paranormalnych. Wykorzystując najnowocześniejszą technologię, z pomocą grupki studentów, badały takie zjawiska jak prekognicja, telepatia czy psychokineza. Efekt ich prac doprowadził do przerażających w skutkach wydarzeń.
W jaki sposób oba wątki powieści połączyły się, aby ostatecznie doprowadzić do nieprzewidywalnego finału?
Zaskakująca mieszanka horroru, kryminału z domieszką science fiction, która powinna trafić w gust nawet najbardziej wybrednego czytelnika.
(Opis wydawcy)

    Za każdym razem gdy sięgam po książkę Wojciecha Kulawskiego wiem, że ta przygoda zakończy się całkowitym sukcesem, a przedstawiona historia zostanie na długo w mojej głowie. Nie inaczej jest i teraz, a ja ciągle się zastanawiam czy to, co autor przekazał w tej historii, jest możliwe i czy istnieją światy równoległe, przyznam, że dałam się przekonać, a Wy jak myślicie?
Tym razem Wojciech Kulawski stworzył historię, której motywem przewodnim jest  pokazanie, jak potężnym narzędziem jest ludzki mózg i jak łatwo jest manipulować drugim człowiekiem. Horror miesza się tu z kryminałem i wątkami fantastycznymi, ale szczególną uwagę należy zwrócić tu na postacie- to one są najważniejsze, bo to one skrywają najgorsze sekrety, tworzą najgorsze intrygi i pokazują swe najgorsze cechy okryte płaszczykiem fałszywej troski o dobro ogółu.

Akcja powieści toczy się dwutorowo. Nie sposób się nudzić w trakcie lektury, bo wątki toczą się naprzemiennie, w odpowiednich momentach wzajemnie się przenikając, by w końcu połączyć się w emocjonujący i rozpędzony rollercoaster. Nie będę opisywać szczegółowo fabuły, by czegoś Wam nieopatrznie zaspojlerować (sam wydawca już naprawdę sporo zdradza), ale zdradzę, tylko że te wątki łączą się ze sobą w zaskakujący sposób, a ich rozstrzygnięcie zdemoluje Wam mózg kompletnie.
Autor rozbudza również ciekawość warstwą paranormalną, zachęcił mnie do poczytania o nich, przekonania się, na czym polega psychokineza czy psychotronika-to naprawdę ciekawe zagadnienia, a i sam autor w fabule przemyca sporą dawkę wiedzy i mnóstwo ciekawostek, zresztą nie brakuje tu duchów, tajemniczych portali itp.
Genialny pomysł na fabułę, dopracowany w najdrobniejszych szczegółach i poprowadzony po mistrzowsku. Spora ilość postaci może zaskakiwać i powodować poczucie zagubienia, jednak wystarczy się wczytać, a wszystko układa się w spójną i logiczną całość. Każda z tych postaci jest ważna i dzięki temu pojawia się wiele ciekawych pobocznych wątków, które łączą się w zaskakujące wydarzenia.
"Między światami" wciąga od pierwszych stron. Wartka i zaskakująca akcja nie pozwala, by odłożyć książkę, choć na moment. Trzyma w napięciu, a nagłe zwroty akcji nie pozwalają, by opadło ono, choć na chwilę. Każdy znajdzie w tej powieści coś dla siebie. 
Książkę czyta się doskonale, porywa i mrozi krew od pierwszej strony. Jak dla mnie jest to idealnie wyważony mix gatunkowy. 

Cieszę się, że ta książka trafiła w moje ręce, rozbudziła ciekawość, pobudziła wyobraźnię. Z ciekawością czekam na kolejne książki pana Kulawskiego, bo za każdym razem jest tak samo emocjonująco, jeszcze nigdy się nie zawiodłam na tym autorze.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jeśli szukacie nieszablonowej i absolutnie nieprzewidywalnej dawki rozrywki zamkniętej w niekonwencjonalnych ramach to ''Między światami'' będzie wyborem idealnym.

POLECAM...

"Zgodnie z oczekiwaniem eksperyment rozkręcił się na tyle, że Sylwia bez większego problemu mogła zasilić macierze arkusza kalkulacyjnego danymi, które pozwoliły skalibrować czujniki BCI. Tym samym badania wkroczyły na wyższy poziom, nareszcie można było stymulować mózgi uczestników falami elektromagnetycznymi, aby uzyskać lepsze wyniki podczas prób prekognicji czy psychokinezy. Rozpoczęła się kolejna tura testów. Frekwencja znacząco spadła, część studentów zrezygnowało z udziału w eksperymencie, wymigując się nauką i pisaniem własnych prac magisterskich- co nie wpłynęło na morale doktorantek uskrzydlonych ostatnimi sukcesami. 
                              - Wojciech Kulawski "Między światami" str. 109

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi. 

wtorek, 5 września 2023

(107/23). DOM POD SZCZĘŚLIWĄ GWIAZDĄ

                                     "To nie nazwisko czyni z nas rodzinę - to miłość."

                  Recenzja nagrodzona tytułem "Wybór redakcji" w serwisie Na kanapie.

    Autor: Ewa Formella

    Wydawnictwo: Replika

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 304

    Data premiery: 19. 09. 2023

 *Google

    Ewa Formella Jestem zodiakalną Wagą, urodzoną w 1961 roku na Górnym Śląsku, w Chorzowie. Od ponad 40 lat mieszkam w Trójmieście. Z wykształcenia jestem technikiem administracji oraz opiekunem medycznym. Ponad 20 lat pracowałam w jednym z gdyńskich przedszkoli na stanowisku administracyjnym, obecnie już nie pracuję, ale do przejścia na emeryturę zajmowałam się opieką osób starszych i niepełnosprawnych. Pisanie traktuję jako pasję. Nie wyobrażam sobie dnia bez książki, dlatego czytam w każdej wolnej chwili, dzieląc się od 2013 roku opiniami o przeczytanych lekturach na swoim blogu Książki Idy (https://ksiazkiidy.pl).Jako pisarka zadebiutowałam w 2010 roku książką "Leśniczówka". Na swoim koncie pisarskim mam kilkanaście wydanych książek. Prowadzę stronę internetową www.ewaformell.pl oraz strony autorskie na Facebooku. 
Jestem bibliofilką i bibliomanką i powoli w moim domu zaczyna brakować miejsc na książki, z którymi nie potrafię się rozstać. W swojej prywatnej bibliotece posiadam dzieła starsze ode mnie. Jako autorka książek w blogosferze zostałam wybrana Literatem Czerwca 2013.
(Opis pochodzi z książki "Dom pod szczęśliwą gwiazdą")

    Ewelina i Piotr Betlińscy nieformalnie opiekują się Edziem, szkolnym kolegą ich córki, Lenki. Chłopiec ma tylko mamę, która, uzależniona od alkoholu i narkotyków, zmieniająca co chwilę partnerów, nie potrafiła stworzyć mu bezpiecznego domu. Dlatego przez wiele lat Edziem zajmowała się babcia.
Po jej śmierci nad chłopcem zawisa ryzyko powrotu do patologicznej rodziny.
Ewelina z Piotrem czują się za niego odpowiedzialni, dlatego postanawiają formalnie go adoptować. Ich decyzji przyklaskuje babcia Lenki, Halina, która bardzo polubiła chłopca.
Walka o dobro dziecka rozgrywa się w sądzie, zrozpaczona matka nie może pogodzić się z faktem, że po raz drugi ktoś chce jej odebrać syna i postanawia zrobić wszystko, żeby do tego nie dopuścić.
Kiedy niespodziewanie na scenę wkracza Jan, młodzieńcza miłość Haliny, nikt nie przypuszcza, że wszystko jeszcze bardziej się skomplikuje.
(Opis wydawcy)

    Po raz pierwszy z twórczością pani Ewy spotkałam się przy wznowieniu książki "Carpe Diem", i już wtedy byłam zauroczona piórem autorki. Nie spodziewałam się jednak, że "Dom pod szczęśliwą gwiazdą" tak mocno mnie poruszy i emocjonalnie przeczołga. Dawno już tak nie płakałam przy lekturze. Niech Was, tak jak mnie, nie zwiedzie piękna okładka, to nie jest słodka bajeczka, to opowieść o prawdziwym życiu, do bólu autentyczna, szczera, pokazująca jak łatwo jest urządzić drugiemu człowiekowi piekło na ziemi. 
Nie będę ponownie opisywać fabuły, bo sam wydawca już wiele zdradza i nie chciałabym przez przypadek czegoś Wam zdradzić. Zaznaczę, tylko żebyście do lektury usiedli z zapasem chusteczek, bo poznając historię małego Edzia, nie będziecie w stanie zachować suchych oczów.

"Dom pod szczęśliwą gwiazdą" to historia, która wywołuje ogromne, a zarazem skrajne emocje, od radości i wzruszenia przez współczucie po ogromną złość na los i niesprawiedliwość tego świata. Szczególnie jeśli spojrzy się na tę sprawiedliwość przez pryzmat małego zaniedbanego chłopca, którego jedynym przewinieniem było to, że przyszedł na świat w nieodpowiedniej rodzinie. Pojawia się tysiące pytań o instytucje, które powinny zapewnić dziecku bezpieczeństwo... a potem tylko słychać o kolejnych dramatach.
Pani Ewa nie boi się pisać o trudnych sprawach takich jak choroba, przemoc wobec słabszego, alkoholizm czy bieda, nie osładza tych spraw, nie sprawia, że wydają się one błahe i marginalne.
Jest to równocześnie opowieść o nadziei i o tym, że nic w naszym życiu nic nie dzieje się bez przyczyny, o dobru które w sobie nosimy. Autorka pięknie pisze o wspomnieniach i skrywanej tęsknocie za utraconą miłością, o wybaczeniu i pojednaniu.

Książkę przeczytałam dosłownie w jeden dzień, losy bohaterów są niezwykle wciągające i zaskakujące, choć sama akcja powieści płynie dość wolno. 
Bohaterowie są bardzo autentyczni, Każdy z nich wnosi wiele do tej historii, nikt tu nie jest zbędny. 
Barwny język nadaje całości lekkości i wyrazistości. Wszystkie wątki łączą się piękną i poruszającą całość.
Autorce gratuluję z całego serca stworzenia przepięknej, głębokiej i zmuszającej do refleksji powieści. Z całego serca życzę, by ta historia trafiła do jak najszerszego grona czytelników, a ja z wielką niecierpliwością czekam na kolejne historie.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To jedna z najbardziej poruszających historii, jakie ostatnio poznałam. Jeśli i Wy szukacie poruszającej i emocjonującej lektury, to "Dom pod szczęśliwą gwiazdą" będzie idealnym wyborem.

POLECAM...

"Edek bardzo chciałby kiedyś spotkać tego mężczyznę, tego swojego dziadka. I zapytać, dlaczego wyjechał. Może ten dziadek nawet nie wie, ze on, Edek, jest jego wnukiem. Ale Lena też nie ma dziadka, bo umarł. Może jego dziadek też umarł i nikt o tym nie wie? Ale Lena ma chociaż babcię, taką fajną jak była jego babcia. Może jak zamieszka na zawsze w domu Leny, to jej babcia pozwoli mu być też jego babcią?
Tylko czy mama się zgodzi, żeby na zawsze zamieszkał w domu Leny? Nie tęsknił za mamą, wciąż miał przed oczami jej wykrzywioną w złości twarz i rękę unoszącą się nad jego twarzą, kiedy powiedział, że nie chce iść do sklepu. Tamtego dnia. Dawno temu to było, a on pamięta to tak, jakby to było wczoraj. A jeżeli mama naprawdę się zmieni i będzie musiał do niej wrócić? Ale on nie chce wracać do domu. Edek ukrył twarz w dłoniach i rozszlochał się."
             - Ewa Formella "Dom pod szczęśliwą gwiazdą" str. 237- 238

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Replika.

niedziela, 3 września 2023

(106/23). GDZIE DIABEŁ NIE MOŻE

 
    Autor: Kamila Ciołko-Borkowska

    Wydawnictwo: Bibliotekarium

    Gatunek: Fantasy

    Liczba stron: 160

    Data premiery: 15.03. 2023

 *Google

    Kamila Ciołko- Borkowska (ur. 1985) to nieuleczalna i niepoprawna optymistka, zakochana w słowach, a także muzyce, która inspiruje i pomaga tworzyć nowe historie. Prowadzi blog z poezją "Moje wersy". Zadebiutowała literacko w "Antologii Rubieże Rzeczywistości" (2019), gdzie opublikowała trzy opowiadania: "Bez koordynacji", "Dobry chłopak" oraz "Targowisko próżności". W tym samym roku wydała tomik wierszy "Wszystko już było". W 2020 r. opublikowała opowiadanie "Kocie sprawy" w antologii "Nie otwieraj na stronie Sigma".
"Przezwykłe przygody nieboszczki Marysi" to jej debiut powieściowy.
(Źródło: Okładka książki "Przezwykłe przygody nieboszczki Marysi")

    Nieboszczka Marysia powraca! Jednak nie do świata żywych, powraca w Niebie, gdzie nie ma nudy, a problemy piętrzą się podobnie jak za życia, nie dając wytchnąć. Nie inaczej jest tym razem. W kontynuacji przygód Marysia musi zdecydować, czy zawalczyć o nicponiowatego męża Mariana, któremu grozi wieczność w Krainie Ciemności. Czy warto się narażać, skoro przysięga małżeńska już nie obowiązuje? To humorystyczna, z pozoru lekka historia o rzeczach ważnych i zarazem trudnych – o poczuciu straty, tęsknocie, żalu za niewykorzystanymi szansami. Paradoksalnie niosąca ukojenie. Autorka, poprzez bohaterkę, daje czytelnikowi pewne recepty, które ten może śmiało zastosować w życiu ziemskim, by uczynić je bardziej znośnym. Prozę Ciołko-Borkowskiej lubię nazywać "terapeutyczną".
Marta Sobiecka, dziennikarka, pisarka, autorka książek o policjantce Kaori Nakamurze ("Algorytm życia", "Chindōgu").
Oto ciąg dalszy przygód dość żwawej nieboszczki. Gdy Marysia urządziła się już w Niebie, a na horyzoncie widniało jedynie wieczne odpoczywanie, na głowę spadł jej niesforny mąż Marian. Tak nagle jak się pojawił, tak samo zniknął. Marysia, pod okiem swojego przemądrzałego Anioła Stróża, musi powędrować do Niebiańskiego Hotelu dla oczekujących. Wszystko po to, by znów ratować Mariana, który tym razem wpadł w prawdziwe kłopoty. W międzyczasie będzie musiała odpowiedzieć sobie na pytanie: "Czego tak naprawdę pragnę?". Oryginalna wizja życia po śmierci, stworzona przez autorkę, to kojąca i ciepła opowieść o tym, że nie zawsze wszystko zależy od nas, że czasem trzeba odpuścić. Pozwolić, by sprawy toczyły się własnym biegiem. Tylko tak osiągniemy spokój. Nawet ten wieczny.
Bruno Kadyna, autor książek "Mały Kapeć" i "Kocur".
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Jakiś czas temu pisałam o "Przezwykłych przygodach..." a dziś przyszła pora napisać kilka słów o kontynuacji, czyli "Gdzie diabeł nie może". 
Wydawałoby się, że "życie" Marysi po burzliwych wydarzeniach, w końcu się ustabilizowało i już nic nie zaszkodzi jej wiecznemu odpoczynkowi, jak bardzo się myli, dowiaduje się w momencie, w którym przed jej drzwiami staje nie kto inny jak jej mąż Marian, z bardzo nietypową prośbą i tajemniczym przedmiotem w dłoni. Marysia postanawia mu pomóc, ale po kilku spotkaniach Marian znika i nie wiadomo co się z nim dzieje. Marysia i Julek w sposób niezgodny z obowiązującym prawem przedostają się do Hotelu dla oczekujących, a tam... A tam Mariana nie ma, znajdują za to Wojtka- pierwszą miłość Marysi...
Dlaczego Marian zaginął i kto stoi za jego zniknięciem, już nie napiszę, ale powiem Wam, że odkrywając tę tajemnicę i poruszając się z Marysią i Julkiem po szarzyznach Hotelu dla oczekujących, czeka na Was kolejna przygoda, która być może otworzy Wam oczy na wiele istotnych i doczesnych spraw, na które nie zwracamy uwagi za życia.

Choć z założenia ma to być książka lekka i przyjemna (taka też jest!), ta jak i poprzedniczka niesie w sobie ważny przekaz i zmusza czytelnika do refleksji- choć nie raz pokładałam się ze śmiechu, gdzieś tam z tyłu głowy kotłowały się tysiące myśli, pytań i refleksji nad codziennością.
Utrzymana w tym samym klimacie co "Przezwykłe przygody..." nie pozwala ani przez moment poczuć się znudzonym.
Akcja toczy się dość szybko i dynamicznie, zaskakuje w najmniej spodziewanym momencie i przynosi najmniej spodziewane rozwiązania.
Pani Kamila poprzez swój spokojny, a zarazem barwny styl, świetnie oddaje klimat i realizm miejsc, w których znaleźli się bohaterowie- spodobała mi się taka wizja czyśćca, choć przyznaję, nie chciałabym się tam jednak znaleźć. 
Bohaterowie są niesamowici, dialogi błyskotliwe i zabawne, perypetie poszczególnych osób bawią i poruszają.
Stopniowo budując napięcie, wprowadzając nowe, coraz mroczniejsze i groźniejsze postacie, autorka sprawiła, że nie mogłam się oderwać od lektury od samego początku aż do zakończenia, które swoją drogą jest niezwykle ciekawe.
W tej części poznajemy dalsze przygody, dlatego warto poznać najpierw "Przezwykłe przygody..." by mieć rozeznanie w fabule. 

Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać tę na swój sposób zakręconą historię. Jest to świetnie napisana opowieść, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Jest lekko, zabawnie i przyjemnie, a zarazem gdzieś w tyle "czai" się refleksja, tajemnica, intryga i niebezpieczeństwo.
Z ciekawością czekam na kolejne historie, które wyjdą spod pióra pani Kamili.

Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Świetna historia z mocnym morałem. "Gdzie diabeł nie może" to część, która została utrzymana w podobnym tonie co jej poprzedniczka, choć w tej części poznajemy tę druga, mroczną stronę życia po życiu. 

POLECAM...

"Kiedy tylko słońce wyjrzało zza horyzontu, postanowiłam wstać. Musiałam się ogarnąć i zacząć myśleć pozytywnie. Przecież nie mogę całego swojego nieżycia zamartwiać się tym, co było. Przypomniało mi się, jak kiedyś Julek wspominał, że to jest właśnie niedogodność życia w Hotelu. Poza tym, że wszystko jest tu nie na własność, niepewne i nieidealne. To bardzo mocno boli, to ciągłe rozmyślanie. O wszystkich możliwościach, o tym, z czego się zrezygnowało, a nie powinno. Wieczna walka z własnymi demonami. Oszaleć idzie!"
                                          - Kamila Ciołko-Borkowska str. 55

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce oraz wydawnictwu Bibliotekarium.