piątek, 30 sierpnia 2019

BŁAHY INCYDENT



    Autor: Justyna Edmondson

    Wydawnictwo: Oficynka

    Liczba stron: 342

    Data premiery: 20. 02. 2019




    Witam Was serdecznie. Dziś chciałbym przybliżyć Wam książkę, która mną wstrząsnęła i sprawiła, że naprawdę długo o niej myślałam. Jest to opowieść o tym, jak jeden błahy incydent może wpłynąć na nasze życie. Zapraszam... 

    Justyna Edmondson- żyje w Warszawie razem z mężem, trzema synami, dwoma psami, trzema kotami i żółwiem. Weganka i żeglarka. Kocha ciszę i morze, ale też gwar, teatr i muzykę. (informacja wydawnictwa).

    Nie chciałabym przez przypadek zdradzić Wam za dużo istotnych szczegółów, więc by się rozeznać, pokażę Wam opis wydawnictwa. 
Chciałabym, byście odkryli sens tej powieści sami, bo jest to istotny element, żeby dobrze zrozumieć przesłanie, które autorka zamieściła na kartach powieści.

    Na granicy dźwięku i ciszy powstaje melodia życia. Krysi, która musiała dorosnąć, by stać się dzieckiem, Aliny, która raniąc się, próbowała zacząć być, Teresy, otulonej kotami niczym całunem, Janusza, który tak długo przyjmował życie, jakie było, że je zgubił, i Edwarda otwierającego swoim eufonium dawno zatrzaśnięte drzwi do ludzkich serc. (opis wydawnictwa).

    Prawda, że opis brzmi niezwykle zachęcająco i obiecująco?
Tak samo pomyślałam, odbierając przesyłkę z wydawnictwa.
Wzrok przyciąga okładka, jest urocza i niczym nie zdradza, jaki niesie pod sobą ładunek emocjonalny.
Poruszone w tej historii trudne tematy między innymi takie jak: rodzicielskie zaniedbanie, depresja, prostytucja, porzucenie, zdrada; wszystko to sprawia, że czytelnik zostaje zmiażdżony całym złem otaczającego nas świata.
Kreacja bohaterów jest tak prawdziwa i szczera, że odnosi się wrażenie, że czyta się o ludziach, którzy żyją i są tuż obok nas. Może to nasza cicha sąsiadka uważana za wariatkę, bo dokarmia koty lub chłopak, który przywozi zamówienie jedzenie? Przecież nie wiemy, jaką mają historię, co ich cieszy, a co smuci. 
Ilość postaci nie przytłacza, a każda z nich wnosi coś pozytywnego do tej opowieści. W każdej z nich odnajdziemy cząstkę samego siebie.   
Nie raz, nie dwa miałam ochotę wsiąść i potrząsnąć niejednym z nich na opamiętanie, do takiej furii mnie doprowadzali. Takim typem był Janusz, który niczym struś chowa głowę przy każdym większym kłopocie, nie potrafi stawić czoła codzienności lub Alina, chciałabym, żeby wzięła się w końcu za siebie, rozumiem, że chorowała, jednak nie szukając fachowej pomocy, niewiele da się zrobić, by być szczęśliwym, a udawanie- na dłuższą metę się nie sprawdzi.
Największą sympatią zapałałam do Teresy, moim zdaniem to jest najdramatyczniejsza postać całej tej historii. Od dzieciństwa wykorzystywana, niewykształcona, miejscowa prostytutka, ale jako matka- zawsze starała się, by dziecku niczego nie brakowało. Pomimo biedy i samotności poradziła sobie, mimo że syn odszedł wiele lat wcześniej,  zawsze na niego czekała z tęsknotą i najprawdziwszą matczyną miłością.
Język, który zastosowała autorka, jest niezwykle plastyczny, sprawił on, że początkowo było mi trudno się przestawić i naprawdę trudno mi się czytało, jednak szybko się wprawiłam i później było już ok.      
Przez kilka dni było mi niezwykle ciężko się pozbierać, emocje przekazywane w tej powieści sprawiły, że przeżywałam ją raz po raz. Ciężko było powstrzymać łzy na wspomnienie tych wszystkich historii i nieszczęść.

    Pani Justynie udało się stworzyć historię trudną i bolesną. Na trzystu czterdziestu dwóch stronach, zamknęła historię życia, umierania i narodzin. Pokazała nam, jak ważna jest rozmowa i zrozumienie drugiej osoby. Udowodniła, że można cierpieć na samotność, a bycie w związku nie zawsze oznacza bliskość i spełnienie. Pokazała jak jeden z pozoru błahy incydent, może wpłynąć na nasze późniejsze życie.
Jeśli szukacie książki lekkiej i przyjemnej, to muszę Was rozczarować... ta taka nie jest.
Ta  jest brutalna, odarta z subtelności i finezji, ukazująca zło i podłość świata, który nas otacza. Jest to książka, która potrafi zaboleć....


Polecam...


„Doktor patrzył na Teresę i patrzył. Maleńka, pomarszczona, pokryta bolesnymi liszajami, prawie łysa, z powykrzywianymi paliczkami w dłoniach, była najpiękniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek widział. Bił od niej nieziemski blask. Błękitna poświata. Oczy świdrujące, czujne, gotowe do kontaktu były chyba jej najżywszą częścią. Bruzdy zmarszczek tworzyły piękne rysunki na twarzy. Tresa wyglądała jak szamanka albo Indianka. Młody doktor Bogusz nigdy nie miał do czynienia z taką pacjentką składającą się z samych sprzeczności. Pogięta, ale wyprostowana, zbolała, ale bez narzekania, prosta, a jednak tak bardzo wyszukana”.
                                 -Justyna Edmondson „Błahy incydent”


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka. 




       



piątek, 23 sierpnia 2019

NAZYWAM SIĘ MILION



    Autor: Karina Krawczyk

    Wydawnictwo: Dlaczemu

    Liczba stron: 510

    Data premiery: 4. 06. 2019




           „Życie ma sens taki, jaki sama mu nadasz”.






    Witam Was serdecznie. Dziś chciałabym przedstawić Wam historię inspirowaną prawdziwymi zdarzeniami. Wraz z autorką wracamy do roku 2018, gdy wszyscy „kibicujemy naszym” na Mundialu organizowanym w Rosji, widzimy jak władza sięga po sądownictwo, a dopalacze zbierają śmiertelne żniwo.
Na początek tradycyjnie kilka słów a Autorce. 

    Karina Krawczyk- Zawodowo trener biznesu, nauczyciel marketingu oraz recenzent. Prywatnie pasjonatka kryminałów i książek psychologicznych. Kocha Śląsk, uwielbia geniuszy, słucha rocka, nie może żyć bez kota i psa.
Fanka Folletta i Dickera, jak również Mickiewicza i Dostojewskiego.
Autorka powieści „Tajemnica Boga” i „Pułapka pożądania”.

    Lublin rok 2018. Komisarz Pascal Kirski zaraz po opuszczeniu szpitala rzuca się w wir pracy.
W całym kraju dopalacze zbierają śmiertelne żniwo. Priorytetem staje się odnalezienie człowieka o ksywie „Chemik”, który produkuje i rozprowadza przy pomocy siatki dilerów, trefny towar po kraju. Czas ucieka, ofiar przybywa, a śledztwo tkwi w martwym punkcie.
W międzyczasie psychoterapeutka Kirskiego przedstawia mu historię swej podopiecznej i prosi komisarza o pomoc w odnalezieniu jej tożsamości. Dziewczyna ma głęboką amnezję, nie wie, kim jest, skąd pochodzi, co jej się stało. Umie za to liczyć po japońsku, słyszy głosy i wydaje jej się, że znała pewną dziewczynę, która wychowywała się w domu dziecka, ale zginęła w wypadku kilka lat wcześniej. Sama siebie nazywa Milion.
Kirski obiera sobie za punkt honoru rozwiązanie tej tajemniczej i zagadkowej sprawy. Rozpoczyna dochodzenie, które prowadzi go do Gdańska. 
Nie zdaje sobie sprawy, że im głębiej wchodzi w tę sprawę, tym bardziej zbliża się do rozwiązania sprawy Chemika, a osoby z nim powiązane mają istotne znaczenie dla sprawy Milion...
Jakby mało miał kłopotów, w jego życiu miesza znienawidzona sąsiadka, szef dupek i psychiatra wariat.
W tle autentyczne wydarzenia minionego lata, sport, polityka, pogoda.

    Kiedy pojawiła się okazja przeczytania tej pozycji, nie wahałam się zbyt długo. Wprawdzie jest to moje pierwsze spotkanie z powieścią Pani Kariny, jednak należy do bardzo udanych i jestem przekonana, że pozostałe dwie książki również trafią w mój gust. Z przyjemnością po nie sięgnę.
Okładka już od początku przyciąga spojrzenie, a tajemniczy tytuł tak naprawdę nie zdradza, co znajdziemy na kartach książki. 
Przyznaję, że nie skojarzyłam faktów, a znaczenie tytułu dotarło do mnie dopiero w trakcie czytania. Ciekawa jestem, w którym momencie Wy się połapiecie. Małą podpowiedzią niech będzie, że ma to związek z naszym narodowym dziełem.
Autorka stworzyła intrygujący kryminał, który pomimo swojej objętości bardzo dobrze się czyta. Mnogość bohaterów i ich różnorodność, początkowo wydawałby się przytłaczająca, jednak każdy z nich wnosi coś zaskakującego do ogólnej fabuły, i stwarza swoisty klimat.
Olbrzymim plusem dla mnie było wplecenie autentycznych wydarzeń które miały miejsce w 2018 roku. Wprawdzie minął dopiero rok, a jak wiele zdarzeń się już nie pamięta- chociażby Mundial w Rosji- byłam przekonana, że minęło dużo więcej czasu od jego zakończenia.  
Jeśli chodzi o sprawy polityczne, pozwólcie, że ten wątek akurat ominę, jednak w uszach nadal brzmią słowa wypowiedziane w języku polskim przez Micka Jagerra z Rolling Stones, do ludzi zgromadzonych na koncercie granym w Warszawie.
Kolejnym poruszającym elementem są opisy życia w Domu dziecka, przerażający jest fakt, że te rzeczy dzieją się naprawdę, a opiekunowie udają, że to się nie ma miejsca. Jako matce nie mieści mi się to w głowie. W tych momentach nie raz uroniłam łzę nad losem tych biednych dzieci.

    Chciałbym również podziękować autorce za wątek jednego z bohaterów, który spędził lata dzieciństwa w obozie w Majdanku. Przerażające opisy miejsca i bestialstwa więziennych strażników nigdy nie powinny zostać zapomniane, a prawda przekazywana każdemu kolejnemu pokoleniu. 
Wprawdzie ten wątek, niczego szczególnego nie wnosi do głównej fabuły, jest bardzo istotny i jeśli można tak napisać (?) dobrze, że się pojawił.

    Podsumowując... „Nazywam się milion” nie jest to taki zwyczajny kryminał, ta książka posiada drugie dno. 
Jest to sprzeciw przeciwko niszczeniu tego, co jest dobre, przeciw cierpieniu niewinnych dzieci i dorosłych. Uszanowaniu konstytucji- naszego wspólnego dobra.
Zresztą autorka sama zadedykowała powieść słowami „Wszystkim walczącym o wolność”.


Polecam...


„Wszyscy we wspaniałych nastrojach zasiedli przed telebimem. Niestety, już w pierwszej połowie Thiago Cionek, który zastąpił kontuzjowanego Kamila Glika, nieopatrznie strzelił samobójczą bramkę. Żeby tego było mało, wkrótce piłka znów znalazła się w bramce Polaków po strzale Senegalczyka. Pomimo często wymienianych nazwisk Lewandowski i Błaszczykowski, honorowego gola zdobył Krychowiak, na cztery minuty przed końcem regulaminowej drugiej połowy meczu”
                               -Karina Krawczyk „Nazywam się Milion”



Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Dlaczemu.




środa, 21 sierpnia 2019

ZGROMADZENIE TOM II- ODNALEŹĆ SIEBIE.

**PRZEDPREMIEROWO/ PATRONAT MEDIALNY**



    Autor: Joanna Jarczyk

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Liczba stron: 352

    Data premiery: 19. 08. 2019



    Witam Was serdecznie. Dziś chciałabym zaprezentować Wam drugą część fantastycznej serii „Zgromadzenie”. Jest to mój drugi patronat medialny i wierzcie mi, jestem z niego bardzo dumna. 
Pod tym linkiem znajdziecie recenzję pierwszego tomu ➜ Zgromadzenie tom I

    Po tragicznej śmierci założyciela Zgromadzenia rządy w nim przejmuje Louis. Stróżowie są zadowoleni z nowego dowódcy, jednak on sam ma wiele dylematów związanych z okolicznościami śmierci Samuela i objęciem dowodzenia. Targające nim wyrzuty sumienia przekładają się na relacje z członkami Zgromadzenia i prowadzą do wielu konfliktowych sytuacji.
Catherine wraca pod skrzydła swego Pana- Baltazara, nie porzuca jednak planów, by dowiedzieć się, kim tak naprawdę jest, i co się stało z jej prawdziwą rodziną. Jednak by cokolwiek osiągnąć w tej sprawie, zmuszona jest do ponownego spotkania z Damienem. 
Oboje nie są pewni czy uda im się nawiązać ponownie nić porozumienia i do czego ich to zaprowadzi. Niedomówienia i kłamstwa, które o sobie usłyszeli, niezbyt sprzyjają przyjacielskim stosunkom, a o ponownym zaufaniu sobie wzajemnie mogą zapomnieć. 
Dzięki chłopakowi, Stróżowie w podstępny sposób lokalizują ukryte miasto Łowców i szykują się do największego ataku w historii Zgromadzenia. Ich celem jest unicestwienie wrogów.
Do tego wszystkiego Louis usuwa ze Zgromadzenia najbliższą przyjaciółkę Damiena, Maye, która odwraca się w stronę Łowców i wstępuje w jego szeregi.
Zaczyna się walka o jej uwolnienie i przekonanie, by wróciła na stronę dobra.
Czy to się uda? Czy dobro po raz kolejny zwycięży, a może to dobro nie jest takie dobre, jak nam się wydaje? Tego i jeszcze wiele innych rzeczy dowiecie się, sięgając po drugi tom. 

    Nawet nie wiecie, jak ja czekałam na tę kontynuację. Byłam niezwykle ciekawa, jak potoczyły się dalsze losy głównych bohaterów i powiem, tylko że znów dałam się porwać w ten mroczny i tajemniczy świat. 
Autorka ponownie stanęła na wysokości zadania i stworzyła kolejny hit, od którego nie sposób się oderwać. Przez powieść się wręcz płynie, chce się jak najszybciej zapoznać z nowymi zdarzeniami i przeżyć je na równi z bohaterami. Emocje i oczekiwania po prostu rosną z każdą kolejną kartką.
Pani Joanna nadała swoim postaciom tak autentyczne cechy i tak bardzo prawdziwe ludzkie zachowania, że odnosi się wrażenie, jakby znało się tych ludzi osobiście. 
Kilka razy złapałam się na myśli, że złapałbym Louisa za barki i zdrowo nim potrząsnęła, tak doprowadzał mnie do szału swoim zachowaniem. Z drugiej strony bardzo polubiłam Maye i było mi po prostu przykro, gdy czytałam, jak ta biedna dziewczyna jest traktowana. Poważnie, nie raz łza mi się zakręciła w oku  z tego powodu. Damien, jak to on- chciałby dla wszystkich dobrze, a nie zawsze jest w stanie pomóc, lub postąpić tak jak powinien w danym czasie. No i Catherina- najbardziej ludzka z wszystkich Łowców, zagubiona, poszukująca własnego"JA". Dziewczyna, której nie sposób nie polubić.
Zżyłam się z tymi postaciami i absolutnie nie przeszkadzało mi to, że mają skrzydła, latają lub kradną ludzkie cnoty. Polubiłam ich niczym zwyczajnych ludzi.
W sumie najwięcej magii zadziało się tylko w kilku scenach, co spowodowało, że wiedziałam jaki gatunek czytam, jednak ta magia nie przebijała tak bardzo na pierwszy plan. 
Autorka kończy ten tom w sposób, jakiego bym się w życiu nie spodziewała, co powoduje, że czekanie tom trzeci będzie mi się ciągło niemiłosiernie, a chciałbym już wiedzieć, jak ta cała historia się skończy, jestem wręcz przerażona czasem oczekiwania na kolejną premierę :)

    Podsumowując... Przed nami kolejna fantastyczna premiera.
Lekkie pióro autorki, przejrzysta, aczkolwiek niezwykle przemyślana i wciągająca fabuła. Zaskakujące zwroty akcji i tajemnice, które wychodzą na światło dzienne pod sam koniec powieści- to wszystko sprawia, że to książka godna poleceniu każdemu.
Jednak by odnaleźć się w sytuacji, mieć ogólne rozeznanie, polecam zacząć przygodę ze „Zgromadzeniem” od tomu I. 


Polecam...

„Wisiorek z jaskółką. Samuel miał na go szyi nawet wtedy, gdy Louis wystrzelił z broni. Zabił go jednak czymś, co z magią nie miało nic wspólnego i dlatego zginął. Adelaine wiedziała o tym łańcuszku cały czas i teraz Louis klął na nią w duchu, czemu dopiero teraz mu o tym powiedziała, kiedy Samuel leżał w grobie od trzech miesięcy? Ta jaskółka stanowiła najpotężniejszą tarczę, która mogłaby ochronić go przed niezbadaną mocą Balthazara. Gdyby ją miał, mógłby zdecydowanie zbliżyć się do Pana Łowców, byłby w stanie go zabić”.
                                     -Joanna Jarczyk „Zgromadzenie tom II. Odnaleźć siebie”




Za możliwość przeczytania, zrecenzowania oraz objęcia patronatem tej powieści serdecznie dziękuję wydawnictwu NOVAE RES.




    

środa, 14 sierpnia 2019

BĘDZIESZ MOJA

                                                         **PRZEDPREMIEROWO**


    Autor: Diana Brzezińska

    Wydawnictwo: Otwarte

    Liczba stron: 480

    Data premiery: 18. 09. 2019





    Witam Was serdecznie. Dziś chciałabym przybliżyć kolejny niezwykle ciekawy debiut. 
„Będziesz moja” otwiera serię kryminalną (przewidziane są trzy tomy). Zapraszam do lektury, bo już od początku dzieje się dużo...

    Diana Brzezińska- Pisarka i prawniczka. Charakterna miłośniczka dobrej literatury, amatorka jazdy konnej, zakochana w szaleńczych latynoskich rytmach. „Będziesz moja” to pierwsza część jej debiutanckiej serii kryminalnej. (informacja wydawnictwa).

    Ada i Krystian, pracują w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Szczecinie nad tajemniczym zaginięciem sprzed dziesięciu lat. 
Ona rudowłosa psycholożka zajmująca się tworzeniem profili psychologicznych. Powszechnienie uważana za lenia z niewyparzonym językiem. Okropna spóźnialska i miłośniczka seriali kryminalnych.
On przystojny, seksowny i ambitny podkomisarz. Słowa „mąż” i jego pochodne, w jego słowniku nie istnieją. Nałogowy podrywacz, który próbuje wszystkimi znanymi sobie sposobami zaciągnąć Adę do łóżka.
Gdy miastem wstrząsa seria brutalnych morderstw, powstaje specjalnie powołany zespół śledczy, który ma za zadanie dopaść mordercę, zanim on znów zabije.
Znajomość Ady i Krystiana zacieśnia się coraz bardziej, a to nie podoba się osobom z ich otoczenia i przysparza im coraz więcej kłopotów.
Czas ucieka, morderca staje się coraz bardziej nieobliczalny i brutalny a zespół nie zdaje sobie sprawy, jakie niebezpieczeństwo czyha tuż za rogiem. 
Nie takiego zakończenia sprawy się spodziewają... Wszystko zaczyna się komplikować w zatrważający sposób...

    Gdy pojawiła się możliwość przeczytania nowego kryminału, nie zastanawiałam się zbyt długo. Bardzo lubię ten gatunek literatury i byłam bardzo ciekawa tego nowego debiutu. I jestem w szoku do tej pory...
Diana Brzezińska stworzyła fenomenalny kryminał z nutką romansu.
Misternie utkana fabuła sprawia, że przez książkę się po prostu płynie. Wsiąka się w nią od pierwszego rozdziału i bardzo trudno jest ją odłożyć na bok choćby na chwilę. 
Spora ilość bohaterów i ich różnorakość z początku może wydawać się przytłaczająca, jednak jest to bardzo mylne odczucie. Każdy z nich wnosi coś ciekawego do historii. Wszystko układa się w przejrzysty sposób, a dzięki temu możemy poznać specyfikę pracy grup pracujących przy śledztwie. 
Autorka w interesujący sposób zdradza nam poszczególne zagadnienia, czy to z dziedziny medycyny sądowej, czy prawa karnego. Możemy sobie wyobrazić, jak to działa w realnym świecie.
Pani Diana w ciekawy sposób pokazuje ludzkie relacje, proces ich tworzenia. Bardzo mi się spodobało, że autorka nie posłała głównych bohaterów od razu do łóżka, co dzieje się w większości powieści.
Jest zaskakująco, mrocznie, tajemniczo i bardzo niebezpiecznie, a to jest to, co lubię najbardziej.
  
    Bez dwóch zdań ta pozycja wchodzi do mojej topowej dyszki najlepszych książek wydanych w 2019 roku. 
Z wielką niecierpliwością czekam na kolejne dwa tomy. Myślę, że jeśli będą tak samo dobre, jak tom pierwszy, najpoczytniejsi autorzy kryminałów w naszym kraju, poczują oddech debiutantki na swoim karku.
To po prostu trzeba przeczytać!!


„Pod kamienicę podjechała terenówka. Zatrzymała się na jedynym wolnym miejscu. Z pojazdu wysiadło trzech mężczyzn. Jeden z nich miał na sobie obcisły granatowy podkoszulek, drugi letnią koszulę. Najgorzej wyglądał mężczyzna o serdelkowatych palcach, jego koszula kleiła się do ciała, a pod pachami miał plamy potu. Kierowca, ten w letniej koszuli, nie podszedł do parkomatu. Weszli do kamienicy, w której pracowała Alicja. Skrzywił się. Nie miał pojęcia, kim są, ale instynktownie czuł,  że oznaczają kłopoty. Podniósł się ze swojego miejsca i ruszył w stronę terenówki z zamiarem spisania numeru rejestracyjnego”.
                                - Diana Brzezińska „Będziesz moja” 



Za możliwość przeczytania książki, serdecznie dziękuję wydawnictwu Otwarte.


      

    

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

KILKA PYTAŃ DO... JOANNA JARCZYK "ZGROMADZENIE tom I i II"



    Witam Was serdecznie. Dziś chciałbym zaprosić Was na króciutki wywiad z Joanną Jarczyk autorką powieści:
„Vide”
„Zgromadzenie tom I- Wyjęta ze zła” 
„Zgromadzenie tom II- Odnaleźć siebie”

Oficjalna premiera drugiego tomu: 19. 08. 2019

Znalezione obrazy dla zapytania joanna jarczyk*Google


    1. Dzień dobry. Na wstępie chciałabym zapytać, czy pamięta Pani, kiedy postanowiła Pani pisać i co Panią skłoniło do sięgnięcia pd pióro? 

    Moja przygoda z pisaniem rozpoczęła się, kiedy chodziłam jeszcze do technikum. Dowiedziałam się o powiatowym konkursie literackim organizowanym przez  I LO w Mikołowie. Już wtedy w głowie siedziało mi mnóstwo historii, więc postanowiłam jedną z nich napisać w formie opowiadania. Tak się los potoczył, że zostałam laureatką owego konkursu i to na dobre otworzyło mi ścieżkę pisarską.

    2. Z jaką literaturą ma Pani do czynienia na co dzień? I do jakiego autora jest Pani najbliżej?

    Czytam głównie thrillery psychologiczne i mroczne kryminały. Jestem pod wrażeniem książek Kathryn Croft, ale również cała seria o prawniczce Joannie Chyłce autorstwa Remigiusza Mroza znalazła miejsce w mojej biblioteczce.

    3. Jak wyglądał proces twórczy i jak dużo czasu zajęło Pani napisanie „Zgromadzenia”?

     Proces twórczy to tak naprawdę ciężka praca. To pisanie o każdej porze dnia, czy nocy, z weną lub bez.  Przede wszystkim bez wymówek. Pierwszy tom napisałam  wokoło pół roku. Dużo czasu zajęło mi  wykreowanie  jak najbardziej rzeczywistego świata, w którym fantastyczne elementy są, na ile to możliwe, logicznie wytłumaczone.  Drugi tom gotowy był w zaledwie cztery miesiące, a nad trzecim pracuję aktualnie.

    4. W wielu książkach dobro jest zawsze dobre, a zło złe. W „Zgromadzeniu”  bohaterowie nie są tak kryształowo czyści i nie zawsze stają „po swojej stronie”. Dlaczego? Co nimi kieruje?

     To po prostu ludzie. Może nie są do końca „zwyczajni”, ale mają zarówno swoje pragnienia, jak i własny rozum, który nie raz   zwycięża nad narzuconymi im zasadami. Oni robią, co chcą, a ja im na to zwykle pozwalam. Dzięki temu nie są tacy, jacy powinni być, ale to bohaterowie, którzy zaskakują zarówno czytelników, jak i mnie.

    5. Kim lub czym inspirowała się Pani, tworząc serię „Zgromadzenie”? 

      Wszystko zaczęło się od jednej sceny, kiedy w pewnym teledysku ujrzałam zakapturzoną kobietę, która była uwieziona w grocie i czekała na swoją egzekucję. Tyle wystarczyło, by w mojej głowie zaczęły się mnożyć pytania: Kim jest ta kobieta?  Co zrobiła? Kim są jej oprawcy? Chciałam odpowiedzi, więc dokładałam kolejne sceny, aż powstał pomysł napisania opowiadania, później powieści,  a z czasem całej trylogii.

    6. Czy będą kolejne powieści?

     Chętnie zdradzę, że jeszcze w tym roku  ukaże się coś nowego i nie będzie to fantastyka.
Głowę mam pełną pomysłów, więc jeśli tylko będzie to możliwe, kolejne powieści zostaną wydane.

    7.  Jak w kilku słowach zachęciłaby Pani czytelników, by sięgnęli po „Zgromadzenie”?

    Jeśli ktoś chce przeżyć ciekawą przygodę, z niebanalnymi elementami fantastyki to myślę, że razem z Damienem powinien wstąpić do „Zgromadzenia” i spróbować nie zwariować.

    8. Na koniec proszę nam zdradzić... dlaczego pisze Pani akurat fantasy?

    Nie mam pojęcia! Jak już wspomniałam, „Zgromadzenie” pierwotnie było opowiadaniem, jednak historia w nim zawarta, a także możliwość  rozbudowania wielu  wątków sprawiła, że w mojej głowie powstała inna rzeczywistość. Po prostu zaczęłam w niej żyć  razem ze Stróżami i Łowcami, a oni nie chcieli  tak łatwo mnie wypuścić...




    Serdecznie dziękuję Pani Joannie za poświęcony czas i udzielenie mi tego krótkiego, jednak bardzo interesującego wywiadu.
Z całego serca życzę dalszych sukcesów oraz kolejnych wciągających powieści. 
Pozdrawiam.

środa, 7 sierpnia 2019

ZGROMADZENIE TOM 1- WYJĘTA ZE ZŁA



    Autor: Joanna Jarczyk

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Liczba stron: 350

    Data premiery:  grudzień 2018




     Witam Was serdecznie. Dziś chciałbym przedstawić historię z gatunku... fantasy. Jak wiecie, staram się unikać jak ognia tego rodzaju, jednak w tym przypadku postanowiłam spróbować... i przepadłam.

    Joanna Jarczyk- urodzona w 1994 roku. Pisze, rysuje i gra. Jej życie polega na spełnianiu się w owych trzech pasjach. Pracuje jako organistka kościelna; we  wrześniu 2017 wydała swoją pierwszą książkę w formie e-booka pt. „Vide”. Obecnie pracuje nad kontynuacją „Zgromadzenia”. 
(informacja wydawnictwa)

    Główny bohater Damien, przy pomocy swego przyjaciela wstępuje w szeregi tajnego „Zgromadzenia Stróżów” - o którego istnieniu przeciętny śmiertelnik nie ma pojęcia. Po otrzymaniu „daru” staje do walki z Łowcami- złodziejami trzech najważniejszych ludzkich cnót: wiary, nadziei i miłości.
Jak jednak walczyć ze złem gdy, wróg okazuje się nie taki zły, na dodatek jest młodą atrakcyjną  dziewczyną, a mentor i przywódca w jednym, stawiany za wzór, nie jest tak kryształowo czysty, jak się o nim mówi?
Po nie fortunnej pomyłce w siedzibie Stróżów, życie Damiena i Cathariny przewraca się do góry nogami.
Pościg za Łowczynią przemienia się w dramatyczną walkę, nie tylko o życie, ale również o przestrzeganie narzuconych zasad, których żadna ze stron nie powinna nigdy złamać, a przeciwnik powinien zginąć już przy pierwszym spotkaniu.
Niedomówienia, tajemnice i zaskakujący splot zdarzeń sprawiają, że dzieją się rzeczy, które nigdy nie powinny się wydarzyć, a Zgromadzenie chyli się ku upadkowi.
Kto tak naprawdę jest wrogiem a kto przyjacielem? Komu można zaufać, a kogo lepiej unikać?
Na wszystkie te pytanie znajdziecie odpowiedzi w tajemniczych szeregach Zgromadzenia.

    Dobro i zło to dwie wartości, o których uczymy się już od małego dziecka. To one wyznaczają naszą moralność i zazwyczaj potrafimy je od siebie odróżnić.
Człowiek, który żyje w świecie, który zna i się w nim odnajduje, czuje się bezpiecznie i silnie, wydaje mu się, że jest tym dobrym. Dopiero ekstremalne sytuacje, które zmuszają nas do walki, pokazują nasze prawdziwe „ja” i pokazują, na co tak naprawdę nas stać. Jesteśmy gotowi wtedy na wszystko, zrobimy wszystko by ochronić siebie i swoich bliskich.
Właśnie w takiej ekstremalnej sytuacji znaleźli się główni bohaterowie. Muszą walczyć o życie swoje i  życie współbraci i sióstr. Pomimo że stoją po różnych stronach barykady, by przeżyć, muszą porzucić swoje dotychczasowe przekonania i stanąć po wspólnej stronie.
Autorka dokonała drobiazgowej analizy każdego z nich i pozwoliła, żebyśmy w każdym z nich, odnaleźli cząstkę siebie. Żebyśmy sami ocenili, kto tak naprawdę jest zły a kto dobry. Bo nie wszystko jest takie, jakie powinno być- czarne albo białe, po drodze pojawiają się różne odcienie szarości. A na co postawimy to już indywidualny wybór każdego z nas.

    Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Joanny i, mimo że byłam nastawiona sceptycznie do rodzaju tej pozycji, jest to spotkanie bardzo udane.
„Zgromadzenie” porwało mnie od pierwszych stron i przepadłam na kilka dobrych godzin, nie mogąc oderwać się od książki.
Lekkie pióro autorki, rozbudowana, aczkolwiek przemyślana fabuła, nagłe zwroty akcji, wybory bohaterów i ich następstwa- to wszystko sprawiło, że przepadłam.
Tak bardzo się wczułam w toczącą akcję, że przestałam zwracać uwagę na to, że Stróże mają skrzydła a Łowcy to szkarady spod najciemniejszej gwiazdy, a miasta, których zwykły człowiek nie widzi- naprawdę istnieją.
Opisy miast (tych prawdziwych), w których żyją bohaterowie, ich zwyczajne, codzienne życie- sprawia, że ta magia dzieje się gdzieś obok, nie jest głównym spoiwem tej powieści, i to mi się bardzo podoba. Osobiście, dałam się porwać i śmiem twierdzić, że jest to chyba najlepsza książka tego gatunku, jaką przeczytałam do tej pory.
Jest to opowieść, która trafi do każdego, zarówno entuzjasty fantastyki, jak i osoby, która szuka w książce uniwersalnego przepisu na życie. Bo przecież w każdym z nas tkwi cząstka dobra i zła, wiara, nadzieja i miłość.
Autorka kończy ten tom w zaskakujący sposób, przyrzynam, że takiego zakończenia się nie spodziewałam, sprawia, że z wielką przyjemnością przeczytam kolejną część. Czekam z niecierpliwością na jego premierę.

Polecam...

„Każdy Stróż, przemieniając się, zyskiwał dokładnie takie same elementy wyglądu: pierzaste, białe skrzydła orle oraz złote bransolety na nadgarstkach imitujące tatuaże. W nich wyryty był znak WNM oznaczający boskie cnoty- Wiarę, Nadzieję, Miłość. Za wyjątkiem oczu, które zdawały się jaśnieć blaskiem energii, reszta ciała pozostawała nieprzemieniona. Mimo to przemieniony Stróż sprawiał wrażenie istoty boskiej natury, anioła.”
                                      - Joanna Jarczyk „Zgromadzenie tom I wyjęta ze zła”



Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Novae Res.





    

czwartek, 1 sierpnia 2019

SYNOWIE ŚWIATŁOŚCI

      *PATRONAT / PRZEDPREMIEROWO*





    Autor: Tomasz Serzysko

    Wydawnictwo: WasPos

    Liczba stron: 334 (e-book)

    Data premiery: 31. 07.2019


* Google

    Witam Was serdecznie. Dziś chciałbym Was zaprosić w zaskakującą podróż... do początków. W podróż, po której długo będziecie się zastanawiać nad tym, czy to, co widzimy i to, w co wierzymy, jest prawdziwe. Zapraszam...

    Tomasz Serzysko- rocznik '97. Student Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Swoją przygodę z pisaniem rozpoczął w liceum, jest zafascynowany twórczością Howarda Philipsa Lovecrafta. 
„Synowie Światłości” to jego debiut literacki. Obecnie pracuje nad kolejną powieścią.

        „Znajdziesz je tam, gdzie nie widać cienia,

        Trzy razy za lilią drogą Imienia”


    Młody profesor Oliver Monroe wykłada archeologię na amerykańskiej uczelni. Swoje życie odbiera jako nudne i monotonne, czuje się wypalony zawodowo, a ukochana dziedzina nauki nie daje mu już satysfakcji.
Wszystko zmienia się, gdy w jego gabinecie zjawia się nieznany mężczyzna i proponuje mu wyjazd do Jerozolimy w celach naukowych. Nieświadomy zagrożenia, jakie na niego czeka w postaci tajnej sekty Esseńczyków, decyduje się na podróż. Towarzyszy mu urocza Kate Evans- profesor historii sztuki oraz student profesora- niezwykle inteligentny, mroczny i tajemniczy Matthew.
Od tej chwili życie całej trójki zmienia się diametralnie, a niebezpieczeństwo nie odstępuje ich na krok. Zostają wplątani w intrygę której korzenie sięgają historii sprzed dwóch tysięcy lat...a cały porządek świata, który wydaje się nienaruszalny, chyli się ku upadkowi.
Grozi im śmierć, a macki Esseńczyków zataczają coraz szersze kręgi.
Czy uda im się uiść z życiem, rozwiązać zagadkę i zachować tajemnicę ? 
Tego dowiecie się, sięgając po powieść „Synowie Światłości”.

    Powieść „Synowie światłości” nie jest jedynie dziełem wyobraźni  autora. Fabuła zawiera szereg odniesień historycznych, prawdziwych miejsc i teorii, które Czytelnik będzie sukcesywnie poznawał w trakcie lektury. (notatka wydawcy).

    Uwielbiam książki, które odnoszą się do autentycznych miejsc i osób. Dlatego, gdy dostałam propozycję, by objąć, powieść patronatem, bardzo się ucieszyłam. 
Po pierwsze, dlatego że to kolejny niezwykle ciekawy debiut, a po drugie fabuła zapowiadała, że będzie się działo, i po trzecie zyskałam nową wiedzę, a to bardzo sobie cenię.
Słyszeliście kiedykolwiek o Esseńczykach ? 
No właśnie ja też nie...

Źródło: Muzeum Historii Żydów Polskich Polin
Esseńczycy (aram., pobożni) – żydowskie ugrupowanie religijne, które istniało w Palestynie (obok saduceuszy i faryzeuszy) od połowy II w. p.n.e. do końca I w. n.e. Informacje o nich można odnaleźć w dziełach pisarzy starożytnych (Filona z Aleksandrii, Józefa Flawiusza i Pliniusza Starszego). Esseńczycy wyznawali światopogląd oparty na monoteizmie i mesjanizmie starotestamentalnym oraz dualizmie etycznym (odwieczna walka między duchem dobrym a złym, podział ludzi na synów światłości i synów ciemności). Esseńczycy rygorystycznie przestrzegali prawa Mojżeszowego, odrzucając jednak kult Świątyni Jerozolimskiej. Poszczególni członkowie byli podporządkowani przełożonym, kapłanom i razem tworzyli wspólnotę (hebr. jachad), która miała stosować się do licznych przepisów dyscyplinarnych. Regulowały one codzienną ablucję, modlitwy, czytanie ksiąg świętych, posiłki kultowe, a także pracę. We wspólnocie macierzystej wszystkie dobra materialne stanowiły wspólną własność, także część zarobków (przynajmniej z dwóch dni każdego miesiąca). Szczególne miejsce zajmował założyciel, przypuszczalnie arcykapłan, w pismach kumrańskich zwany Nauczycielem Sprawiedliwości. Był on w konflikcie z Jonatanem, od 152 r. p.n.e. uzurpatorsko pełniącym funkcję arcykapłana w Świątyni Jerozolimskiej. Wielu uczonych uważa, że odnalezione (1947) rękopisy z Kumran (skąd pochodzą informacje m.in. o organizacji esseńczyków) stanowią główny księgozbiór esseńczyków, a gminę kumrańską uznaje za macierzystą wspólnotę esseńską. Zarówno pisma esseńskie (np.: Reguła Zrzeszenia, Reguła całego Zgromadzenia, Dokument Damasceński), jak i starożytni autorzy ukazują, że wspólnota była zorganizowana według zwyczajów stowarzyszeń religijnych okresu hellenistycznego. W podobny sposób będą się później organizować wspólnoty zakonne.
Stanisław Mędala

    To właśnie na podstawie historii tej specyficznej grupy (sekty, odłamu) autor oparł fabułę swej powieści i dla mnie osobiście jest to strzał w dziesiątkę, bo takiej książki na polskim rynku chyba nie ma.
Jest to historia, która porywa człowieka na kilka dobrych godzin. Nieprzewidywalność i nagłe zwroty akcji powodują szybsze bicie serca, a zagadki i tajemnice, które odkrywamy w trakcie, sprawiają, że książkę czyta się bardzo szybko, mimo że z początkiem możecie odnieść wrażenie, że się dłuży.
Jedyną rzeczą, która mnie strasznie drażniła przez całą książkę, było nadużywanie nazwisk. Według mnie lepiej by brzmiało „Kate podbiegła...” niż „Kate Evans podbiegła...”, ale jest moje subiektywne odczucie, i nie jest to absolutnie żaden minus.
Autor doskonale wykreował wszystkie postacie, każda z nich jest inna, ma swoje wady i zalety, przez co każdego można obdarzyć sympatią lub przeciwnie- stwierdzić, że nie chciałoby się z daną osobą cokolwiek wspólnego.
W trakcie lektury „podróżujemy” wraz z bohaterami  po Jerozolimie, Francji i Ameryce- skrupulatne opisy tych wszystkich miejsc sprawiają, że wystarczy przymknąć oczy i widzimy je wszystkie pod powiekami.

    „Synowie Światłości” jest to jeden z lepszych debiutów, jakie miałam okazje przeczytać w tym roku.
Jest to powieść idealna dla pasjonatów tajemnic, intryg i zagadek. Nie sposób się nudzić przy tej powieści.
Polecam Wam z całego serca.
Panu Tomaszowi serdecznie gratuluję i trzymam kciuki za kolejne pasjonujące powieści.



MOJA OCENA 10/10


„Śmierć jest pośrednim odczuciem wybawienia od bólu, kiedy mamy nadzieję, że przechodzimy do innego, lepszego świata; tak naprawdę jednak  znajdujemy się po prostu między  dwoma miejscami, a w każdym z nich cierpienie jest na równie wysokim poziomie. Każdy chciałby pozostać na tej granicy na zawsze, ale przeznaczeniem człowieka jest cierpieć, nieważne czy w niebie, piekle, czy na ziemi”.
                            -Tomasz Serzysko „Synowie Światłości”


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu WasPos.