wtorek, 1 czerwca 2021

(41/21). MOJE CÓRKI

 
    Autor: Karolina Kasprzak- Dietrich

    Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza (WFW)

    Gatunek: Kryminał

    Liczba stron: 264

    Data premiery: 29. 03. 2021

 *Google

    Karolina Kasprzak- Dietrich - Autorka urodziła się w Gnieźnie, w rodzinie rzemieślniczej. Na stałe mieszka we wsi Kalina koło Gniezna, wraz z mężem i dwójką dzieci. To tam mają własną stadninę. Razem z mężem prowadzi działalność gospodarczą, a w wolnym czasie, oprócz pisania, zajmuje się pielęgnacją ogrodu.
(Źródło: Lubimy czytać).

    Gnieźnieński policjant Paweł Mikito nawet w najgorszych snach nie przypuszczał, że jego sielankowe życie rodzinne w tak krótkim czasie zamieni się w prawdziwe piekło. W ciągu dwóch dni zaginęły bez śladu nie tylko jego żona i pięcioletnia córka, ale i kochanka z sąsiedztwa. Na domiar złego to on jest podejrzanym o potrójne zabójstwo! 
Nie wie jeszcze, jak przerażającą tajemnicę skrywa bliska mu osoba i na jak wielkie niebezpieczeństwo naraził swoją rodzinę.
(Opis wydawcy).

    Zauroczona poprzednią książką pani Dietrich "Listy, dzienniki i pamiętniki" bez najmniejszego wahania zgodziłam się przeczytać i napisać kilka słów o najnowszej pozycji.
Przyznaję, że jestem zaskoczona podjętą tematyką, bo takiej bomby się nie spodziewałam... to, co zadziałało się w tej historii, pozostanie na długo w mojej świadomości. 
Najbardziej przeraża mnie fakt, że taka straszliwa zbrodnia może się wydarzyć obok nas, bo przecież wariatów wokół nie brakuje... 
Wydawca nie zdradza co to za zbrodnia więc i ja tego nie zrobię, ale obiecuję, czytając relacje Malwiny- kochanki Pawła, niejednokrotnie włosy staną Wam dęba z niedowierzania, a zarazem obrzydzenia. Nie jestem pewna czy będzie to odpowiednia lektura dla nieco wrażliwszych czytelników.
Zdecydowanie zaskakuje, wyjaśnienie sprawy wbija w fotel, trudno przejść nad nią do porządku dziennego.

Książka zaklasyfikowana jest jako kryminał- owszem zgadzam się z tym, ale dołożyłabym jeszcze thriller i do tego psychologiczny. Wykreowane postacie są tak realne i naładowane różnorodnymi emocjami, że nie można obok żadnej z nich przejść obojętnie. Każda zostawia po sobie ślad, ale moim numerem jeden jest Malwina- podła manipulatorka i tak dalej ;) 
Akcja dzieje się dość wolno, ale daje to komfort czytającemu. Można sobie wiele spraw poukładać i przemyśleć, nawiązać jakieś relacje z bohaterami, a czytelnik nie jest zalewany potwornościami i złem z każdej strony. 
Książka zdecydowanie wywołuje skrajne emocje i nie jest raczej do przeczytania na raz (chociaż ja uwielbiam takie mroczne historie, więc u mnie poszła na raz). Intrygi i skrywane tajemnice nie pozwalają oderwać się od czytania. Autorka buduje napięcie od pierwszych stron aż do efektownego finału i wyjaśnienia strasznej tajemnicy.
Jedyny zarzut, jaki mam do tej historii to zakończenie, odniosłam wrażenie, że autorka nie miała na nie pomysłu i na siłę chciała wszystkich uszczęśliwić. Te ostatnie fragmenty zdecydowanie odstawały od całości. Mogło się skończyć bardziej mrocznie.

    Czy polecam?
Ja jestem zachwycona. Nie spodziewałam się takiej mrocznej i mrożącej krew w żyłach historii. Zdecydowanie jest to opowieść dla czytelnika 16+ lub nawet wyżej.

POLECAM...

"Wyobraził sobie, że siedzi w sali przesłuchań i mota się w zeznaniach, jakby faktycznie maczał w tym palce. Dopiero teraz zrozumiał podejrzanych, których w swoim życiu miał okazję przesłuchiwać. Zawsze, kiedy się motali i zmieniali zeznania, twierdził, że mają coś na sumieniu, że mają ze sprawą coś wspólnego, teraz ich zrozumiał. Uwierzył w teorię, że pod wpływem stresu człowiek zapomina to, co zeznawał wcześniej albo mu się myliło."
                                 - Karolina Kasprzak-  Dietrich "Moje córki" str.34


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu WFW i autorce.


piątek, 28 maja 2021

(40/21). TAJEMNICA JOLANTY T.

 
    Autorzy: Ewa Ostrowska, Witold Wysmułek

    Wydawnictwo: OFICYNKA

    Gatunek: Thriller psychologiczny

    Liczba stron: 220

    Data premiery: 2021 (data przybliżona)

 
 *Google

    Ewa Ostrowska (1938- 2012) - pisarka i dziennikarka, autorka kilkudziesięciu książek, w tym wielu opowiadań i powieści dla dzieci i młodzieży, powieści obyczajowych oraz kryminałów i thrillerów. 
Studiowała socjologię na Uniwersytecie Łódzkim, w tym też mieście rozpoczynała karierę dziennikarską. Znana z takich powieści jak "Kamuflaż", "Pamiętaj o róży", "Sidła strachu", "Gra ze śmiercią w tle". Laureatka wielu nagród i wyróżnień.

    Witold Wysmułek- w trakcie swego życia studiował, zbierał grzyby, pomagał na budowie, pracował w zawodzie psychologa, zajmował się układami złożonymi, próbował swych sił w doradztwie finansowym, ścinał drzewa w lesie. Od ósmej klasy szkoły podstawowej pisał, dzieląc się tym głównie z mamą, Ewą Ostrowską.
(Źródło: Okładka książki).

    Leon Taski ma duże ambicje. Chce być kimś, bogatym i powszechnie szanowanym. Wierzy, że dla swojej rodziny i znajomych jest panem i jak pan, za pomocą chłosty i okrutnego traktowania, wymusza posłuch. Pewnego dnia miarka się przebiera. Doprowadzona do ostateczności żona morduje męża, a wszystkiemu przygląda się ich córka Jolanta. Traumatyczny początek losów młodej dziewczyny odsłania okrutne i mroczne motywacje bohaterów i ich zmagania z samymi sobą.
(Opis wydawcy).

    Zaskoczył mnie fakt, że na dwustu dwudziestu stronach można zmieścić tyle okrucieństwa, zła i cierpienia.
Na zewnątrz przykładny ojciec i mąż, za zamkniętymi drzwiami pokazuje swoją prawdziwą twarz. Przemoc psychiczna i fizyczna jest w domu Taskich na porządku dziennym. Tytułowa Jolanta całe życie z ojcem żyje w permanentnym strachu, przyglądając się, jak ojciec codziennie upokarza jej matkę, bijąc, sprowadzając kochankę i nie pozwalając poruszać się po domu. Gdy dziewczyna dorasta, jej sytuacja zaczyna się zmieniać, dołącza w tym piekle do matki. Gdy Cecylia (matka Jolanty) nie wytrzymuje i popełnia najgorszą zbrodnię, wydawałoby się, że wszystko się skończyło i życie znów nabierze barw. Niestety prawdziwe piekło dopiero się zaczyna...  Kobiety nie zdają sobie sprawy jak bardzo są wzajemnie potrzebne.
Opisywane wydarzenia na pierwszy rzut oka wydają się mało realne, ale niestety coraz częściej słychać w realu takie mrożące krew w żyłach historie. 
Przyznam, że zawsze zastanawiam się nad tym i szukam odpowiedzi na pytanie- dlaczego te kobiety/ mężczyźni pozwalają sobie na takie traktowanie szczególnie gdy w tym wszystkim są dzieci.

Autorzy doskonale przedstawili schemat wyparcia, pokazując, do czego jest zdolna nasza świadomość, by nie dopuścić do siebie "niewygodnych" wspomnień. (Wyparcie jest jednym z mechanizmów obronnych, które polega na nieświadomym niedopuszczeniu do świadomości pewnych wspomnień, fantazji i pragnień, które mają bolesną konotację i groziłyby utratą spójności osobowości np. mogłyby wzbudzić poczucie winy, negatywne emocje czy dylematy moralne). Postacie, w moim odczuciu, pod względem psychologicznym zostały genialnie wykreowane. Łatwo się nimi utożsamić i zrozumieć ich motywacje. Czytając, nie ma się poczucia niesprawiedliwości, że los okazał się niełaskawy dla Leona. Uczucie współczucia, a nawet zrozumienia dla Jolanty i Cecylii wychodzi na pierwszy plan.    
Przedstawiona historia niesie w sobie całą paletę uczuć i emocji. 
Choć akcja dzieje się na przestrzeni kilkunastu lat, więź z bohaterami, którą wytworzyłam na początku trwała do końca.

Powieść jest rewelacyjna, trzyma w napięciu niemal od początku, jest nieprzewidywalna i momentami bardzo zaskakująca. Czyta się ją dosłownie na raz.
Mroczny, ciężki i momentami duszący klimat powieści podsyca tylko atmosferę niepewności i obawy co do dalszych losów bohaterów.

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tego duetu, ale z pewnością nie ostatnie. Z przyjemnością zapoznam się z innymi dziełami.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To jeden z lepszych thrillerów psychologicznych, jakie dane mi było przeczytać. Nie zawiedziecie się!

POLECAM...

"Od momentu, w którym Cecylii Taskiej zaświtała myśl, że wcale nie musi być, tak jak jest, strach przed mężem zniknął. Wyprowadzana do piwnicy, smagana po plecach pejczem patrzyła mu hardo w oczy. Nie padała przed nim na kolana, nie błagała o litość, nie nazywała swoim panem. Wiedziała, że tym doprowadza go do furii i to ją cieszyło".
               - Ewa Ostrowska, Witold Wysmułek "Tajemnica Jolanty T." str. 32


       Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka.


    

poniedziałek, 24 maja 2021

(39/21). NA WIEKI WIEKÓW PANI AMEN

 
    Autor: Bianka Kunicka- Chudzikowska

    Wydawnictwo: OFICYNKA

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 360

    Data premiery: 03. 02. 2021

  
 *Google

    Bianka Kunicka- Chudzikowska- przede wszystkim kobieta, potem wszystko inne co się z tym wiąże. Z wykształcenia plastyk i kulturoznawca. Pisze odkąd pamięta, a pamięta sporo, bo uważnie obserwuje świat, starając się rejestrować obrazy i dźwięki. Przez pryzmat kobiecości podgląda i ilustruje życie z jego wielowymiarowością i paradoksami. Pisze o ludzkiej egzystencji, jej kontrowersjach i ułomnościach, starając się dotykać również tematów trudnych, które pomimo ich warczenia, próbuje oswoić. Od zawsze mówi, że kocha słowo, a niekiedy nawet z wzajemnością.
Jest autorką tomiku poezji „Pobrudzone Szminką” oraz powieści „Najprawdziwsza Fikcja”, która zdobyła wyróżnienie jury w ogólnopolskim plebiscycie "Brakująca Litera" na powieść roku 2018, a także nagrodę czytelników. W najbliższym czasie ukaże się kolejny tomik „poparzone wrzątkiem” oraz kolejna powieść "Na wieki wieków, pani Amen"
Prowadzi profil poetycki na Facebooku www.facebook.com/pobrudzoneszminka oraz stronę z poezją chudzikowska.pl
(Źródło: Lubimy czytać)

     Chora na bezmiłość?
Małgorzata, główna bohaterka powieści, nie zna uczucia miłości. Nie kochała nigdy nikogo, nawet rodziców i brata. Kobieta stara się zrozumieć, dlaczego tak jest. Kiedy dowiaduje się, że również jej matka cierpiała na tę samą przypadłość, coraz mocniej docieka prawdy. Towarzyszy jej w tym… jeden z czternastu Świętych Wspomożycieli.
(Opis wydawcy).

    "Na wieki wieków, Pani Amen" to jedna z tych książek, które bardzo trudno opisać. Cokolwiek by się nie napisało, to te słowa nie oddadzą piękna tej powieści.
Małgorzata, która nie potrafi nikogo kochać, po kolejnym rozstaniu z mężczyzną, przechodzi swoiste załamanie nerwowe i postanawia zmienić całe swoje życie. Nawiązuje kontakt z bratem i na jakiś czas przeprowadza się do niego. W pewnym momencie chcąc poznać przyczynę swojej "choroby" postanawia  zainteresować się przeszłością swojej rodziny. Na jej drodze do prawdy pojawia się tajemniczy Adam, który twierdzi, że jest jednym z czternastu Wspomożycieli. Dziewczyna mu nie wierzy, jednak nadchodzące wydarzenia sprawiają, że zaczyna zagłębiać również historię swej patronki Świętej Małgorzaty z Antiochii, a to, co odkrywa, całkowicie przewartościowuje jej świat. Tajemnice, które nigdy nie miały ujrzeć światła, zaczynają wychodzić na jaw...
Czy Małgorzata nauczy się kochać? Czy Adam jest tym, za kogo się podaje? 
Tego Wam już nie napiszę, bo musicie sami sięgnąć po książkę, by poznać tajemnicy rodziny Amen.

Książkę czyta się na raz. Otacza czytelnika ciepłem, nutką magii, tajemnicą i czymś, co trudno opisać w słowach. Może to zabawnie zabrzmi, ale w trakcie lektury czułam się bezpieczna i jakoś tak zaopiekowana. Były to magiczne chwile z porywającą i zaskakującą historią.

Autorka wykazała się rozległą wiedzą na temat 14- stu Wspomożycieli, ale i pradawnych słowiańskich wierzeń. Historia jest przepełniona  podaniami i mitami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie. Każdy w tej historii znajdzie coś dla siebie, coś, co go urzeknie i zostanie w sercu na długi czas. 
Doskonale wykreowani bohaterowie pozwalają wejść w "swoje buty" i zrozumieć emocje, które nimi targają, poznać motywy, które nie zawsze są tak oczywiste, jakby się wydawało na pierwszy rzut oka. 
Drobiazgowe, barwne opisy pozwalają łatwo wyobrazić sobie miejsca, w których toczy się akcja, "przejść się" po przedstawionych zabytkach i poznać ich historię. Momentami czułam się jak na prawdziwej wycieczce, a autorka była moim przewodnikiem.

Książka porusza wiele trudnych tematów, między innymi takie jak brak miłości między rodzicem a dzieckiem, nieuleczalna choroba, śmierć czy radzenie sobie ze stratą najbliższych. 
Ogrom przemyśleń i wskazówek zmusza do refleksji i spojrzenie na życie z innej perspektywy. 
Niejednokrotnie wzrusza, ale pozwala również na uśmiech. Z kart wypływa całe morze emocji i nadziei na to, że zawsze wszystko się jakoś dobrze poukłada.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To kolejna z lepszych książek, jakie ostatnio było dane mi przeczytać.
Jestem zauroczona, autorka zdecydowanie skradła moje serce. Z wielką przyjemnością sięgnę po jej poprzednie książki. 

POLECAM...

"Kobieta dobrze wiedziała, że z psychologicznego punktu widzenia miłość to relacja pomiędzy osobami, która powoduje, że pragną one tego, co najlepsze dla drugiej osoby, chcą z nią jak najwięcej przebywać, pomagać jej, związać się z nią na stałe i dzielić codzienność. [...] I tego właśnie ona, Małgorzata, nigdy nie odczuwała. Nie doświadczyła tych tak zwanych motyli w brzuchu, podekscytowania, chęci dzielenia wspólnego życia czy namiętności."
            - Bianka Kunicka- Chudzikowska "Na wieki wieków Pani Amen" str. 10 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka oraz pani Dominice Smoleń.

czwartek, 20 maja 2021

(38/21). OPERACJA DŻANNAH


    Autor: Adam Ubertowski

    Wydawnictwo: OFICYNKA

    Gatunek: Sensacja

    Liczba stron: 314

    Data premiery: 2020 (data przybliżona).

   
 *Google

    Adam Ubertowski-  pisarz, psycholog biznesu, mieszkaniec Sopotu. Wydał między innymi powieści "Sopocki rajd", "Kolekcja Ringelmanna", "Syndykat" oraz "Trzecia wyspa".

    Kiedy trzeba wszystko postawić na jedną kartę
Fala uchodźców zalewa Europę. Nikt nie jest gotowy na największą od tysiąclecia wędrówkę ludów: społeczeństwa Zachodu obawiają się obcych, rządzący podejmują chaotyczne, nieskuteczne działania. Media donoszą o kolejnych incydentach na granicach i plażach oraz nasilających się konfliktach w zachodnich miastach. Prawicowe radykalne ugrupowania rosną w siłę na fali społecznego niezadowolenia.
Ale nikt nie zna nawet części prawdy o mechanizmach tej emigracji, pozornie tylko spontanicznej…
Walker otrzymuje zadanie najtrudniejsze z możliwych. Ma uchronić świat przed tym armagedonem. Zbiera grupę straceńców, takich jak on sam, i rzuca się w samo okno cyklonu. Czy pozna okrutną prawdę? Kto będzie jego najbardziej niespodziewanym sojusznikiem? Czy dokona kolejnej rzeczy niemożliwej? I znów okaże się niezastąpiony w tym, co robi najlepiej: zbawianiu ludzkości?
(Opis wydawcy).

Zgłaszając się do recenzji "Operacji Dżannah"  nie miałam świadomości, że jest to już trzeci tom opisujący przygody najemnika Walkera, ale sądzę, że nieznajomość pierwszego i drugiego nie wpływa jakoś szczególnie na odbiór tej części i śmiało, można czytać jako osobną powieść.

"Operacja Dżannah" to przerażający obraz pokazujący, do jakich poświęceń są gotowi ludzie, uciekając za swoich krajów przed biedą i nieludzkim wyzyskiem. Po drugiej stronie stoi ktoś, kto zbija olbrzymią fortunę "pomagając" im przedostać się do upragnionej Europy, nie zważając przy tym na straty w ludziach, a niejednokrotnie mordując ich w drodze do celu. 
Autor, dosadnie opisując ten proceder, zmusił mnie do refleksji nad życiem tych ludzi, którzy nie dotarli do bram Europy, a jak im się to udało, zostali stłoczeni w obozach uwłaczających ludzkiej godności, gdzie głód, brud, gwałt i morderstwa są na porządku dziennym. Żal, niemoc i niezgoda na taki proceder spowodowała wiele łez wylanych nad losem tych ludzi. Czuję się bardzo przytłoczona tą opowieścią, długo ją "odchorowywałam".

Książka została zakwalifikowana do gatunku sensacji. Niby wszystko ok, ale nie liczcie na to, że tempo akcji jest zawrotne. Większość fabuły to raczej planowanie, omawianie strategii i oczekiwanie na rozkazy. Akcja rusza z kopyta dopiero po połowie książki, gdy dochodzi do głównego starcia.
Finałowa scena robi niesamowite wrażenie, jednak samo zakończenie w moim odczuciu jest mocno przekombinowane.
Spora ilość postaci wymaga sporo skupienia, łatwo ich pomylić- szczególnie ludzi z tajemniczego Syndykatu. Przyznaję, niejednokrotnie miałam problem rozróżnić, kto jest kim w całej tej układance, ale zwalam to na karb swojej nieuwagi.

Pomysł na fabułę bardzo dobry. Ogólnie książkę czyta się szybko, napisałabym, że przyjemnie, ale byłoby to sporym nietaktem z mojej strony. Nie pozwala się samemu sobie odłożyć książki na bok, bez poznania zakończenia. Rosnące z każdą stroną napięcie powoduje szybsze bicie serca i "gęsią skórkę" na ciele.

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pana Ubertowskiego, ale myślę ze nie ostatnie. Z dużą ciekawością sięgnę po poprzednie powieści tego autora.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak.
Poruszony temat uchodźców i przekaz, jaki widzimy codziennie w telewizji, czytamy o tym w prasie, niesamowicie smuci i budzi skrajne emocje. Opisy działań najważniejszych przywódców świata przerażają, i zmuszają niejednokrotnie do zmiany własnego zdania.

POLECAM...

"Tam nikt z zewnątrz nie pilnuje porządku. Ani policja, ani wojsko. Nikt tam nie zagląda. Oni sami tworzą prawo, a właściwie bezprawie. Widziałem rzeczy straszne, słyszałem o jeszcze gorszych, to przekracza wyobraźnię. Widziałem tam matkę, która tarowała się o cenę swojej córki. Sprzedawała ją jak rzecz, jak mebel. Tam nie ma rodziny, która nie straciłaby dziecka. Albo podczas podróży, albo już tutaj. Codziennie rano słychać wrzaski kobiet, oszalałych z powodu zniknięcia swoich dzieci. Rano wstają i jeden drugiego sprawdza, czy ten obok wciąż jeszcze żyje. Codziennie słychać wrzask kogoś, kto obudził się obok trupa. Wystarczy jedno złe słowo. Krzywe spojrzenie. Czasami nie wiadomo nawet, co jest powodem zabójstwa. [...] Nikt i nic na nich nie czeka."
                              - Adam Ubertowski "Operacja Dżannah" str. 136

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka i pani Dominice Smoleń.

poniedziałek, 17 maja 2021

(37/21). BRASSEL

 

    Autor: Tomasz Kocowski

    Wydawnictwo: OFICYNKA

    Gatunek: Fantasy

    Liczba stron: 352

    Data premiery: 15. 03.2021

  
* Google

    Tomasz Kocowski- urodzony we Wrocławiu prawnik, gra w amatorskich teatrach oraz teatrach tańca. Interesuje się historią, literaturą, polityką i sportem. W wolnych chwilach chodzi po górach (obecnie najciekawszą jego wyprawą był treking w Himalajach) oraz zajmuje się produkcją alkoholu domowej roboty (piwa, wina oraz nalewek).
(Źródło: Okładka książki).

    Zwergi i ludzie – dwa światy, jeden honor
Jest połowa XIX wieku. Zbuntowani mieszkańcy Brassel, czyli dzisiejszego Wrocławia, walczą o wolność i prawa dla siebie, a także o otwarcie Oderthor – miejsca, w którym odbywał się kiedyś handel z tajemniczą rasą Zwergów – krasnoludów mieszkających pod powierzchnią miasta. Przywódcy buntu, Bernard i Bolko, zmuszeni są do wielu wyrzeczeń i heroicznej walki, by doprowadzić do ponownego porozumienia między ludźmi a Zwergami. Czy im się to uda? Czy możliwe będzie przywrócenie miastu jego świetności?
(Opis wydawcy).

    Brassel to nazwa Wrocławia w dialekcie dolnośląskim języka niemieckiego. W dokumentach z XIX wieku oczywiście funkcjonuje głównie oficjalna nazwa miasta- Breslau. Jest to o tyle zrozumiałe, że Brassel należy uznać za nazwę potoczną, można jednak założyć, że posługiwała się nią na co dzień większość mieszkańców miasta.
(Fragment posłowia autora).

    Zazwyczaj do książek fantasy podchodzę z dużą dozą sceptycyzmu. Podobnie było i tym razem i prawdopodobnie to podejście uratowało mnie przed olbrzymim rozczarowaniem. Dla mnie w książkach tego typu powinno się roić od fantastycznych i nieoczywistych stworzeń, magii, walk ze smokami, pojedynków czarodziei czy też wojen fantastycznych stworzeń. Są to dla mnie najważniejsze elementy książki fantasy, która porwie mnie od pierwszych stron. 
W przypadku "Brassel" byłam początkowo zauroczona światem tajemniczych Zwergów, jednak w trakcie czytania to zauroczenie opadało, a świat krasnoludów zostawał coraz bardziej w tyle, wydawało mi się, że stają się tylko dodatkiem do całości, a nie centralnym punktem tej historii.
Na koniec odniosłam wrażenie, że czytam powieść obyczajową z elementami fantasy, a nie powieść typowo fantasy.

Na uwagę na pewno zasługuje tło historyczne tej powieści. Autor włożył dużo pracy, by poznać średniowieczną historię miasta, nastroje polityczne, a także radości i smutki dnia codziennego. Duch przeszłości wypływa z każdej strony, dzięki czemu łatwiej jest czytelnikowi zrozumieć nastroje i motywy, które kierują bohaterami. 
"Brassel"jest to także opowieść o poszukiwaniu swojego własnego ja i przynależności etnicznej.  Nie brakuje wątku miłosnego, intryg, walk o władzę i wpływy. Momentami czyta się tę powieść jak dobrą sensację. 
Akcja dzieje się szybko, potrafi zaskoczyć i wywołać sporo emocji. 
Bohaterowie- których jest sporo- dopracowani są w najdrobniejszych szczegółach, przez co nabierają realnych cech. Jak każdy posiadają wady i zalety, łatwo się z nimi utożsamić i spojrzeć ich oczami na zachodzące zmiany.
Jeśli przymknie się oko, że książka zaklasyfikowana jest jako fantasy (a w moim odczuciu nie jest), czyta się ją bardzo przyjemnie. Nie sposób jej odłożyć bez poznania zakończenia, które zostawia czytelnika z wieloma pytaniami. Czyżby szykowała się kontynuacja?

    Czy polecam?
Polecam, ale równocześnie ostrzegam. Nie jest to typowa historia fantasy, więc miłośnicy tego gatunku mogą mieć trudność, by się w niej odnaleźć.

POLECAM...

"Droga do szpitala była dla Ottona jak podróż w czasie. Wszystkie uliczki i ścieżki, którymi kiedyś chodził, niewiele się zmieniły. Ludzie na pierwszy rzut oka też wyglądali tak, jak kiedyś. Przypomniał sobie, że dawniej przechodnie uśmiechali się do niego i pozdrawiali, a teraz nie widział żadnej znajomej twarzy. Poznawał wszystkie budynki, nawet część szyldów wyglądała jak dziesięć lat temu, czuł jednak, że miasto się zmieniło, nie wiedział, czy się w nim na nowo odnajdzie. Cieszył się jednak zielenią i słońcem, tego zawsze mu brakowało, gdy spędzał długi czas w podziemiach. Musiał jednak przyznać, że odzwyczaił się od zapachu miasta ludzi, poziom higieny u Zwergów stał jednak na wyższym poziomie."
                                       -Tomasz Kocowski "Brassel" str. 147- 148

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka oraz pani Dominice Smoleń.
  

czwartek, 13 maja 2021

(36/21). ZAMIEŃ MNIE W KRZYK (tom II)

 
    Autor: Anna Dąbrowska

    Wydawnictwo: AMARE

    Gatunek: Dramat erotyczny

    Liczba stron: 360

    Data premiery: 23. 03. 2021

  
 *Google

    Anna Dąbrowska- - Inowrocławianka. Mama i żona. Niepoprawna marzycielka i fanka zespołu Thirty Seconds To Mars. Uwielbia koty, pić duże ilości herbaty, czytać i tworzyć piękne zdania. W swoich książkach stawia na emocje. Wydała kilkanaście powieści i dwie antologie. Każda z jej historii zostaje niezwykle ciepło przyjęta przez Czytelniczki.
(Źródło: Okładka książki).

    

Po dramatycznym wydarzeniu, które rozegrało się w dzień powrotu Eryka z misji w Afganistanie, Gabriela stara się żyć jak dawniej. Wkrótce jednak okaże się, że w jej życiu zmieniło się wszystko. Tajemnica, którą skrywa młoda kobieta, oddala ją od ukochanego Jeremiego. Tymczasem jej mąż próbuje naprawić błędy przeszłości…
Uwikłana w relacje z dwoma mężczyznami, Gabriela zaczyna gubić się w swoich uczuciach. Mimo że nauczyła się czerpać radość z seksu, a pełne namiętności noce dały jej rozkosz, jakiej wcześniej nie znała, wciąż nie potrafi podjąć ostatecznej decyzji o tym, z kim naprawdę chce być. 
Czy ta burzliwa historia może skończyć się happy endem? Którą miłość wybierze Gabriela - tę, która rani, czy tę, która leczy?
(Opis wydawcy).

    Po zaskakującym zakończeniu tomu pierwszego cieszył mnie fakt, że kontynuacja już czekała na półce, bo myśli i  emocje, które niewiarygodnie buzowały w mojej głowie, za nic nie chciały opaść.
Teraz jest podobnie, jednak nie umiem do końca ich zdefiniować. Mam totalny mętlik w głowie i szczerze wierzę, że pojawi się trzeci tom, bo to, co odwalił Jeremi  w tej części, zostawiło mnie z otwartymi ustami na kilka dobrych minut. Eryk przechodzi totalną zmianę, porzuca mundur i zaczyna walczyć o żonę. Nie zdradzę Wam czy mu się uda, ale zapewniam, że dzieje się sporo, a emocje i rosnące napięcie nie opuszczają czytelnika od pierwszej strony. Obserwowanie wyborów i trudnych decyzji, przed którymi stają bohaterowie to totalny rollercoaster. Niejednokrotnie płakałam, złościłam się i zaklinałam rzeczywistość, by zmienili swoje decyzje lub postąpili inaczej. Przyznaję- dużo emocji kosztował mnie ten tom, nie jestem pewna czy nie więcej niż poprzedni.

Autorka stworzyła fascynującą opowieść o różnych obliczach miłości, poszukiwaniu szczęścia (czasami kosztem innych), zdradzie i wybaczeniu. Jest to historia, która niesie w sobie również odrobinę nadziei na to, że wszystko można zmienić, a już w szczególności siebie. Trzeba tylko tego chcieć. Osobiście jestem zachwycona przemianami, które zaszły w naszych bohaterach.  
Pani Anna doskonale ubiera w słowa i przekazuje to co dzieje się w głowach bohaterów, i choć nie zawsze zgadzamy się z ich wyborami i decyzjami, łatwiej jest ich zrozumieć, "ubrać" ich przysłowiowe buty i postawić się na ich miejscu.

Książkę czyta się bardzo szybko. Nadal jestem zauroczona stylem autorki. Z pewnością sięgnę po poprzedni powieści. Jednocześnie bardzo mocno trzymam kciuki, by wydawnictwo zdecydowało się wydać tom trzeci- w moim odczuciu ta historia nie może się tak skończyć....

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Ja jestem zachwycona i jestem przekonana, że każdy znajdzie w tej historii coś dla siebie!

POLECAM...



"Przyjechał. Pokonał dwieście pięćdziesiąt kilometrów, by mnie zobaczyć. Niespiesznie przekręciłam klucz w zamku, po czym otworzyłam drzwi i od razu ujrzałam jego piękne, błyszczące oczy. Zamrugałam kilka razy, próbując zatrzymać łzy, ale niestety, na jego widok rozpłakałam się niczym małe dziecko. Moje serce podskoczyło wysoko, aż do ust, i zapewne on poczuł jego bicie, gdy zatopił swoje wargi w moich. Całował mnie żarliwie, aż obojgu nam zaczęło brakować tchu. Gdy nasze usta się rozdzieliły, przez chwilę dyszeliśmy, uspokajając łomot naszych serc. Kiedy moje powróciło na właściwe miejsce, gestem zaprosiłam Jeremiego do środka.
Ja chyba śnię… On jest tutaj… Jest przy mnie…"
                                - Anna Dąbrowska "Zamień mnie w krzyk" str. 43


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu AMARE.
 
 

poniedziałek, 10 maja 2021

(35/21). KOCHAJ MNIE SZEPTEM (tom I)

 
    Autor: Anna Dąbrowska

    Wydawnictwo: AMARE

    Gatunek: Dramat erotyczny

    Liczba stron: 368

    Data premiery: 23. 03. 2021

 *Google

    Anna Dąbrowska- Inowrocławianka. Mama i żona. Niepoprawna marzycielka i fanka zespołu Thirty Seconds To Mars. Uwielbia koty, pić duże ilości herbaty, czytać i tworzyć piękne zdania. W swoich książkach stawia na emocje. Wydała kilkanaście powieści i dwie antologie. Każda z jej historii zostaje niezwykle ciepło przyjęta przez Czytelniczki.
(Źródło: Okładka książki).

    Gabrysia jest nieśmiałą, pełną kompleksów studentką polonistyki. Wierzy w miłość, ale nie wierzy, że jakikolwiek mężczyzna mógłby zainteresować się nią na poważnie. Do czasu, kiedy na przekór swojej despotycznej matce postanawia związać się z żołnierzem, który brał udział w misji w Afganistanie.
Młoda para szybko staje na ślubnym kobiercu, ale niedługo potem okazuje się, że wspólne życie wcale nie przypomina znanych z kobiecych powieści wzruszających historii miłosnych… Gabrysia zdaje sobie sprawę, że żołnierski mundur skrywa wiele mrocznych tajemnic i że dokonała złego wyboru.
Wkrótce w jej życiu pojawia się Jeremi, przystojny sąsiad, którego urok osobisty działa na nią jak magnes. To zakazane uczucie stanie się punktem zwrotnym w jej życiu, a Gabrysia odkryje, czym jest udany seks, przestanie wstydzić się swojego ciała i nauczy się mówić o swoich pragnieniach.
Ale czy historia związku z dwoma mężczyznami może skończyć się happy endem?
(Opis wydawcy).

    Nie spodziewałam się, że biorąc do ręki "Kochaj mnie szeptem" moje serce zostanie roztrzaskane na tysiące kawałków a posklejanie ich w jedną całość zajmie tyle czasu.

W moim odczuciu fantastyczny pomysł na fabułę. Książka trzyma w napięciu od pierwszych stron. Nie chce się jej odkładać bez poznania zakończenia, które, nawiasem mówiąc, jest tak zaskakujące, że ucieszył mnie fakt, że kontynuacja czekała na półce i mogłam po nią sięgnąć prawie natychmiast.
Anna Dąbrowska stworzyła emocjonalny rollercoaster, w którym emocje szarpią czytelnikiem we wszystkie możliwe strony.
 Jest to historia, która w jednym momencie naprawdę boli, a już w drugim niesie nadzieję, że młoda dziewczyna wyrwie się z horroru, który zaserwował jej mąż, a on sam podejmie walkę o swoje zdrowie psychiczne i poukładanie niezwykle skomplikowanych relacji rodzinnych.
Bohaterowie i ich wady oraz zalety są bardzo ciekawie wykreowani. Choć momentami Gabrysia strasznie mnie irytowała, jej nieszczęście i dramaty, których była uczestnikiem, niejednokrotnie wycisnęły z moich oczów litry łez. 
Nie umiem zrozumieć jej decyzji dotyczących trwania przy boku swojego oprawcy. Mam świadomość, że istnieją takie osoby, które nie potrafią zrobić tego kroku i odejść, zgadzając się na codzienne poniżanie,  jednak naiwnie wierzę, że nie jest ich wiele i w odpowiednim momencie powiedzą dość! Dadzą sobie szansę na normalne życie.
Z drugiej strony niezwykle żal mi Eryka. Walcząc z własnymi demonami nie zwraca uwagi na to jak bardzo rani swą wybrankę. Uciekając w brutalny seks i alkohol, nie potrafi zrozumieć, że już z tej ścieżki, którą obrał, nie będzie powrotu.
Jest jeszcze Jeremi, z nim mam totalny kłopot. Niby wszystko fajnie, ale ciągle coś mi w nim nie pasowało- był za idealny. Nie pomyliłam się. Nie będę Wam zdradzać, co się stało, ale odkrywając jego tajemnicę, i odkrywając pewną intrygę, zostaniecie niesamowicie zaskoczeni...
Sceny erotyczne, napisane są z wyczuciem i choć niektóre potrafią sprawić, że wnętrzności wywracają się do góry nogami i mrożą krew w żyłach, powodując nieutulony żal i smutek- czyta się je dobrze. Nie powodują zażenowania co jest dość często spotykane w tego typu książkach.  
Akcja powieści dzieje się dość szybko, stale buduje napięcie i zaskakuje w najmniej spodziewanym momencie.

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Dąbrowskiej, ale na pewno nie ostatnie. Bardzo przypadł mi do gustu jej styl. Jeśli przy innych powieściach jest równie ciężko utrzymać emocje na wodzy, zdecydowanie po nie sięgnę.
Autorka w swej powieści porusza wiele trudnych tematów takich jak: trudne relacje na linii rodzic- dziecko, alkoholizm, funkcjonowanie człowieka z zespołem stresu pourazowego, przemoc psychiczna, gwałt, poronienie czy zdrada. 
Zmuszają one czytelnika do refleksji i odpowiedzenia sobie na kilka pytań, które pojawiają się w głowie.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jeden z lepszych erotyków, jakie miałam okazję ostatnio przeczytać.

POLECAM...

" Nie byłam gotowa na tak szybkie wkroczenie w świat dorosłych- w świat trudnych wyborów i dylematów moralnych. Miałam męża, którego chciałam kochać...
Codziennie coraz mocniej i mocniej, ale siła uczuć nagle jakby się zatrzymała i nie chciała drgnąć ani o milimetr. Może narodziny dziecka coś zmienią? Może sprawią, że wydorośleję, a Eryk zacznie wsłuchiwać  się w moje pragnienia? Może już nigdy nie zada mi bólu? Chciałam w to wszystko wierzyć ... Pragnęłam, by między nami się ułożyło i każdy kolejny dzień spędzony razem był lepszy. Lepszy."
                           - Anna Dąbrowska " Kochaj mnie szeptem" str.112


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu AMARE

sobota, 8 maja 2021

(34/21). W CZARNEJ ZIMNEJ WODZIE

 
    Autor: Jan Godlewski

    Wydawnictwo: OFICYNKA

    Gatunek: Thriller, Kryminał, Sensacja

    Liczba stron: 238

    Data premiery: 26. 10. 2020

 
 *Google

    Jan Godlewski- muzyk i pisarz zamieszkały we Wrocławiu. Założyciel przestrzeni artystycznej Black Moon, perkusista i wokalista. Twórca charytatywnego cyklu koncertowego Hardcore dla Piesków.
(Źródło: Okładka książki).

    Kacper porzuca życie przestępcy. Uciekając przed demonami z przeszłości, trafia na małą wyspę na Morzu Śródziemnym. Prowadząc tam życie porządnego obywatela, pomału zaczyna wierzyć, że wreszcie udało mu się zamknąć rozdział przemocy i szaleństwa ostatnich lat. Nic bardziej mylnego…
Kiedy Kacper wraca do Polski, by zmierzyć się z trudną historią swojej rodziny, na drodze do prawdy staje mu inny bezwzględny morderca i fala okrutnych wspomnień z przeszłości.
(Opis wydawcy).

   Dziś pora na kolejny, w moim odczuciu, genialny debiut.
Powieść debiutującego Jana Godlewskiego jest rewelacyjna, trzyma w napięciu niemal od początku, jest tak nieprzewidywalna i zaskakująca, że opisywane wydarzenia na pierwszy rzut oka wydają się totalnie nierealne, ale zakończenie totalnie zmiażdży mózg, genialnie łącząc wszystkie wątki  w spójną i klarowną całość. 
Fabuła zaskoczyła mnie wiele razy, autor miesza wątki, urywa snutą historię w najmniej spodziewanym momencie, by ta sama historia wypłynęła ponownie kilka stron później, i znów porządnie wszystko wymieszała- kiedy już byłam pewna, że rozwiązałam zagadkę, pojawiał się kolejny trop (ewentualnie trup), który totalnie burzył całą moją koncepcję.
Obecność wielu biblijnych odniesień i cytatów z niej zaczerpniętych tylko podbijają mroczną atmosferę, wprawiły mnie w niepokój, który trudno wytłumaczyć, ale towarzyszył mi on  przez całą lekturę.
Mroczny, ciężki i duszący klimat powieści podsyca tylko atmosferę niepewności i obawy co do dalszych losów bohaterów. 
Głównych postaci jest sporo. Niejednoznacznych, poranionych psychicznie, niejednokrotnie także fizycznie. Ich dusze przepełnione złem i chęcią zemsty wymagają sporej dawki skupienia, bo łatwo się pogubić w ich życiorysach- które są totalnie pomieszane, w pewnym momencie musiałam się cofnąć o kilka stron, by wrócić na właściwe tory dedukcji i choć odrobinę ich zrozumieć.
Autor, budując w dość szybkim tempie napięcie, rozbudza ciekawość i nie pozwala, by odłożyć książkę na bok bez poznania zakończenia. "W czarnej zimnej wodzie" to totalnie rozpędzony rollercoaster.
Akcja dzieje się dość szybko. Sporo krwi, nieboszczyków a ci, co mnie czytają wiedzą, że uwielbiam takie klimaty. Jestem po prostu zachwycona!

Książkę przeczytałam dosłownie w jedno popołudnie. Zapamiętajcie to nazwisko, bo czuję, że będzie jeszcze o nim głośno. 
Panu Janowi gratuluję niesamowitego debiutu!
Z wielką niecierpliwością będę wyglądać kolejnych mrocznych historii.

    Czy polecam?
Zdecydowanie! Jeden z najlepszych i najmroczniejszych thrillerów, jakie ostatnio czytałam. Bomba! 

POLECAM...

"Wścieklizna. Faza podrażnienia, pomyślał. [...] 
Rozległy się kroki skrzypienie żelaznej bramy. Na dziedziniec wszedł człowiek w czarnej bluzie z kapturem. Usta i nos miał zasłonięte szalikiem. Zbliżył się do Wiktora, wyjął nóż, po czym uwolnił jego nogi ręce. Były sine i pozbawione czucia. Napastnik nie zabrał knebla. Sasnal spróbował wstać, podpierając się łokciem, ale mężczyzna przytrzymał go butem. Wiktor zaczął szybko oddychać, z oczu popłynęły mu łzy. Mężczyzna opuścił dziedziniec i zamknął za sobą bramę. Po chwili pojawił się na murze i podniósł z ziemi gruby zwój sznura. Kiedy za niego pociągnął, krata oddzielająca Wiktora od psów podniosła się."
                          - Jan Godlewski "W czarnej zimnej wodzie" str.84- 85

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka, a także p.Dominice Smoleń.

czwartek, 6 maja 2021

(33/21). Barwy Mazur (tom II, wydanie drugie poprawione)


    Autor: Małgorzata Manelska

    Wydawnictwo: WasPos

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 360

    Data premiery: 20. 02.2021 (wznowienie)

  
 *Google

        Małgorzata Manelska- Urodziła się na Mazurach, w Szczytnie, tutaj mieszka. Jest absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. Oligofrenopedagog, bibliotekarka, nauczycielka. Od kilkunastu lat pracuje z dziećmi i młodzieżą niepełnosprawną intelektualnie. Prywatnie jest żoną,
a także matką dorosłej córki Adrianny, opiekunką wierniej suni Melki. Pasjonuje ją czytanie. W wolnych chwilach zajmuje się decoupage, techniką handmade, polegającą na ozdabianiu różnych powierzchni za pomocą serwetki lub papieru ryżowego. Kocha podróżować, poznawać nowe miejsca i ludzi.
(Źródło: Lubimy czytać)

    Kontynuacja losów bohaterów "Zapachu Mazur"- Julianny, Krzysztofa, Trudy… Obraz współczesnych Mazur przeplata się tu z dramatycznymi wydarzeniami schyłku Prus Wschodnich. Rok 1945 dla mieszkańców Prus Wschodnich wcale nie oznacza końca wojny. Wkroczenie Armii Czerwonej przewartościowuje cały dotychczasowy świat. Zaczyna się rozpaczliwa ucieczka ludności cywilnej w stronę Zalewu Wiślanego. Siostry, Anna i Truda, za wszelką cenę pragną przeżyć wojenną zawieruchę. W ich codzienną rzeczywistość wpisany jest strach, upokorzenie i krzywda. Aby przetrwać, muszą nauczyć się życia na nowo. Otoczone systemem okołowojennych pułapek, wyznaczają sobie nowe priorytety, uczą się różnych oblicz ludzkich, podejmują trudne decyzje. Robią to, aby żyć, tak zwyczajnie, jak młode kobiety, aby kochać i być kochanymi. 
Dokąd zaprowadzą Annę podziemne korytarze? Kim będzie dla niej jasnowłosy mężczyzna? Czy połączy ich uczucie? Czy Truda odnajdzie swoje szczęście w Barwinach?
(Opis wydawcy).

    Po niesłychanie emocjonującym pierwszym tomie bardzo się cieszę, że obydwa tomy przyszły w jednej przesyłce i nie musiałam czekać, by wziąć do ręki kontynuację. Pierwszy tom, o którym przeczytacie TUTAJ  porwał mnie od pierwszych stron, ale to, co się dzieje w drugim to moi drodzy istny majstersztyk!
Polecam jednak by przygodę z tą serią zacząć od tomu pierwszego, ponieważ możecie pogubić się w fabule i nie zrozumieć wielu wątków.

W drugim tomie przeważają wspomnienia Trudy, Anny i Elzy. Kobiety opowiadają jak potoczyło się ich życie gdy na Mazury wkroczyli Sowieci. Opowiadają, jak każdego dnia musiały drżeć o swe życie i nie były pewne jutra. Z tych wspomnień wyłania się niezwykle smutny i poruszający obraz. Nigdy nie zrozumiem, jak człowiek człowiekowi może wyrządzić tyle krzywdy. Zawsze zostaje we mnie pytanie- w imię czego to wszystko? Nad ich strasznym losem przelałam morze łez. 
Pojawiają się również nowe postacie, które wprowadzą sporo zamieszania w codzienność nie tylko starszych pań, ale i młodszych pokoleń.
Jednak zdecydowanie na długo zapadnie mi w pamięci epilog, w którym zostaje spełnione jedno życzenie Trudy. Nie zdradzę Wam jakie, by nie zepsuć radości z czytania, ale obiecuję... Jeśli macie w sobie najmniejsze pokłady empatii i mało co Was porusza... to teraz Wasze serce będzie chciało wyskoczyć z piersi a wzruszenie i kapiące łzy niepozwolą, by dokończyć czytanie.  

Tak jak poprzednio akcja powieści nie goni na złamanie karku, płynie spokojnie niemal leniwie, ale ma to swój urok i znów to powtórzę, ale pomimo trudnych tematów można się naprawdę zrelaksować.
Fabuła jest spójna i dopracowana w najdrobniejszym szczególe, utrzymana na tym samym lub nawet lepszym poziomie niż w tomie pierwszym. 
Autorka wykazuje się rozległą wiedzą na temat mazurskiej krainy, z ciekawością czytałam o ukrytym skarbie.
Pani Małgorzata posiada niesamowicie lekkie pióro i ma w sobie to "coś" co sprawia, że czytając, czułam się, jakbym osobiście siedziała w malutkim domku Trudy, i słuchała jej wspomnień. "Spacerując" wraz z bohaterami po mazurskich lasach czułam na twarzy słońce i niemal słyszałam brzęczące owady na pobliskich łąkach. Magiczne doświadczenie i śmiało napiszę, że pani Małgorzata, czarując słowem, tworzy przepiękne obrazy. Nie chce się wracać do rzeczywistości.

To jeszcze nie koniec! Na Mazury jeszcze wrócimy, bowiem wiadomo już, że w przygotowaniu jest tom 3 "Dotyk Mazur". Czekam na niego z olbrzymią niecierpliwością, bo to zdecydowanie jedna z moich ulubionych serii!

    Czy polecam?
Zdecydowanie. "Barwy Mazur'' to poruszająca powieść, która chwyta za serce i zostaje w czytelniku na długi czas.  Wzrusza i pozwala na refleksję nad tym, jakie mamy szczęście, że żyjemy w spokojnych czasach.

POLECAM...

"Dom Trudy, niedawno jeszcze samotny i smutny, teraz tętnił życiem. Przenikali go ludzie, których serca były wypełnione miłością i zrozumieniem dla drugiego człowieka, niezależnie od tego, kim był. Żyjąc ponad podziałami i uprzedzeniami, dawali świadectwo swojego człowieczeństwa. Starali się wydobyć z każdego to, co najlepsze, nie zauważając jego ciemnych stron, tak charakterystycznych dla gatunku ludzkiego."
                                       - Małgorzata Manelska "Barwy Mazur" str. 356


Za możliwość przeczytania tej fascynującej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu WasPos.







wtorek, 4 maja 2021

(32/21). MIĘDZY PALCAMI A CISZĄ KOLORY JEJ DUSZY SIĘ KOŁYSZĄ

 
    Autor: Anna Lisowiec
              Aleksandra Anna Sikorska

    Wydawnictwo: Autorskie

    Gatunek: Poezja, Literatura piękna 

    Liczba stron: 67

    Data premiery: 23. 05. 2019

 
 *Google

    Anna Lisowiec- (ur. 1971 r. w Górze) - to osoba, która kocha naturę. Interesuje ją wszystko, co piękne. Z tego też czerpie inspirację twórczą. Oprócz poezji pisze teksty piosenek, wierszowane bajeczki dla dzieci, prozę. Wydała tomiki poezji: "Życie jak pajęcza nić" (Rzeszów 2016), "Dla Ciebie wszystkie moje skarby" (Rzeszów 2017), "O czym szepczą motyle" (Rzeszów 2017). W 2018 roku wzięła udział w grupie poetyckiej "Peron Literacki antologia dla Kasi" wyd. KryWaj oraz "Peron Literacki antologia dla Ewy" wyd. KryWaj (2019). 
Życiowe motto to: "Zastanów się dobrze, przed kim duszę swą otwierasz, zanim będzie za późno, zanim Cię sponiewiera."

    Aleksandra Anna Sikorska (ur. 2011 r. w Górze) - to mała artystka malująca palcami, szyszkami, żołędziami lub zabawkami. Czasami wylewa farbę i delikatnie ją muska, a innym razem intensywnie nakłada godzinami kolejne warstwy. Jej dzieła bywają wynikiem kilku minut pracy, a czasami kilku tygodni lub miesięcy. Mają charakter abstrakcyjny i zachwycają swoją kolorystyką oraz kompozycją. Ola ma autyzm. Poprzez swoje prace komunikuje się ze światem. Jej obrazy to gra barw, słów, myśli i uczuć.
Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o Oli i jej terapii zapraszamy na bloga  jej Mamy (http://annasikorska.blogspot.com) i jej profil facebookowy (@Aleksandra Anna Sikorska). 
(Źródło: Okładka książki).

    Bariery, jakie stawia przed dzieckiem niepełnosprawność, dla osób postronnych nie zawsze są zrozumiałe, a chore dziecko nie zawsze potrafi wyrazić swoje uczucia emocje i podstawowe potrzeby.

Ola komunikuje się ze światem za pomocą koloru, formy i różnorodnej faktury. 
Obrazy w tym albumie odzwierciedlają jej duszę w różnych emocjonalnych stanach. Widać w nich emocje, które wpływają na nasze zmysły i odczucia, ale pozwalają również interpretować obrazy na swój własny sposób. Moje osobiste poczucie estetyki krzyczy, że są one genialne!! 
Dopracowane w najdrobniejszym szczególe, barwne, niezwykle intrygujące. Ja jestem zachwycona.

Anna Lisowiec swymi pięknymi wierszami przedstawia nam Olę taką, jaką autorka widzi. Doskonale oddaje w słowach to, co Ola odczuwa na co dzień, ale również tłumaczy, na czym polega świat tej wyjątkowej dziewczynki.
Wiersze są bardzo różne, mają różną ilość wersów i zwrotek. Są bardziej lub mniej liryczne, ale w sumie nie o to tu chodzi. Niektóre z nich są formą zamkniętą inne zakończone pytaniem, zmusza to czytelnika do refleksji nad codziennością chorego dziecka. Wiersze są uzupełnieniem dla obrazów, ale razem stanowią przepiękną całość.
 
Nie spodziewałam się, że tak malutki tomik poezji o niestandardowym wymiarze bloku rysunkowego skradnie moje serce i wywoła tyle emocji. Ciągle chcę oglądać dzieła Oli i zatapiać się w słowach pani Anny.

    Czy polecam?
Z całego serca.
Jako matka ciężko niepełnosprawnego dziecka doskonale rozumiem, z jak wieloma przeszkodami musi walczyć Ola i jej najbliżsi- dlatego też powstał ten album. Każda wpłata ze sprzedaży zostaje przekazana na leczenie i terapię Oli. 
Pamiętajcie, dobro zawsze wraca!!

POLECAM...

"Maski"

Dziś tak trudno ludziom zaufać
Przybierają dziwne postacie...
Zakładają maski
A Ona...
Jedyna, autentyczna
w swej istocie
Maluje obrazy
Zbiera oklaski

Za możliwość obcowania z tyloma emocjami serdecznie dziękuję Mamie Oli- Annie Sikorskiej.


czwartek, 29 kwietnia 2021

(31/21). ZAPACH MAZUR (tom I, wydanie drugie poprawione)

 
    Autor: Małgorzata Manelska

    Wydawnictwo: WasPos

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 406

    Data premiery: 20. 02. 2021 (wznowienie)

                                    
   *Google

    Małgorzata Manelska- Urodziła się na Mazurach, w Szczytnie, tutaj mieszka. Jest absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. Oligofrenopedagog, bibliotekarka, nauczycielka. Od kilkunastu lat pracuje z dziećmi i młodzieżą niepełnosprawną intelektualnie. Prywatnie jest żoną,
a także matką dorosłej córki Adrianny, opiekunką wierniej suni Melki. Pasjonuje ją czytanie. W wolnych chwilach zajmuje się decoupage, techniką handmade, polegającą na ozdabianiu różnych powierzchni za pomocą serwetki lub papieru ryżowego. Kocha podróżować, poznawać nowe miejsca i ludzi.
(Źródło: Lubimy czytać)

   Julka dostaje pismo z ośrodka pomocy społecznej, z małej miejscowości na Mazurach, z prośbą o zaopiekowanie się nieznaną krewną. Pełna sprzecznych emocji, udaje się do Barwin, gdzie poznaje uroczą staruszkę, Gertrudę Skrocką. Między kobietami tworzy się niewidzialna więź. Podczas ich kolejnych spotkań, Truda opowiada o swoim życiu w Prusach Wschodnich. Na dziewięćdziesiątych urodzinach Trudy pojawiają się niespodziewani goście. Na jaw wychodzą skrzętnie skrywane tajemnice rodzinne.
Akcja książki toczy się na dwóch płaszczyznach: w czasach współczesnych, na Mazurach, i w czasach dzieciństwa oraz młodości Gertrudy – w okresie drugiej wojny światowej, na terenach Prus Wschodnich, obecnych Mazurach. Poruszana jest tu problematyka samotności, przyjaźni, poszukiwania swojego miejsca na ziemi, własnej tożsamości.
Otwierając stronice "Zapachu Mazur" czytelnik słyszy klangor żurawi i cykanie świerszczy. Zagłębiając się w treść książki, zewsząd otacza go zapach skoszonej trawy, rozgrzanych w lipcowym słońcu jagód i sosnowego lasu. Jeszcze długo po przeczytaniu czuje smak świeżej, smażonej ryby…
Jak wygląda wojna widziana oczami młodej Niemki?
Czy wojna może się śnić wiele lat po jej zakończeniu?
Czy czas naprawdę leczy rany?
(Opis wydawcy).

    Uwielbiam książki, w których przeszłość przeplata się z teraźniejszością, dlatego "Zapach Mazur" porwał mnie od pierwszych stron. Autorka zabiera nas na piękne Mazury, gdzie poznajemy historię dwóch Niemek i ich przeżycia w trakcie II Wojny Światowej. Opowieści dwóch starszych Pań niesamowicie łapią za serce, a wzruszenie niejednokrotnie odebrało mi możliwość czytania. 
Historia, która dzieje się współcześnie nie jest już tak fascynująca, aczkolwiek pojawia się również sporo emocji. 
"Zapach Mazur" to opowieść o przyjaźni, poszukiwaniu swego miejsca na ziemi, przemijaniu i co najważniejsze pogodzeniu się przeszłością i próbą zbudowania dobrej przyszłości. Jest to również opowieść o tym jak nie zatracić swojego człowieczeństwa i wyciągnąć pomocną dłoń do drugiego człowieka- bo każda wojna najbardziej krzywdzi tych bezbronnych- po obu stronach barykady!

Akcja powieści nie goni na złamanie karku, wręcz przeciwnie, płynie niemal leniwie, ale ma to swój urok i pomimo trudnych wojennych wspomnień można się naprawdę zrelaksować i poczuć ciepły wakacyjny klimat.
Fabuła jest spójna i dopracowana w najdrobniejszym szczególe. W opowieściach Trudy doskonale widać dużą wiedzę autorki na temat wojennych wydarzeń mających miejsce w tamtych rejonach. Autorka przemyca kilka ciekawostek dotyczących tamtego okresu.
Bohaterowie są doskonale wykreowani. Obdarzeni całą masą emocji sprawiają, że czułam, jak bardzo są mi bliscy. 
W postaci Trudy odnalazłam moją własną Babcię, która opowiadała mi niejednokrotnie historię, której była świadkiem. 

Książka, objętościowo na pierwszy rzut oka może trochę przestraszyć, ale obiecuję gdy tylko zaczniecie czytać, magiczny klimat powieści tak Was oczaruje, że nim się zorientujecie, będziecie już kończyć. Autorka ma niesamowicie lekkie pióro i ma w sobie to "coś" co sprawia, że czytając, czułam się, jakbym osobiście siedziała w malutkim domku Trudy, i słuchała jej wspomnień. "Spacerując" wraz z bohaterami po mazurskich lasach czułam na twarzy słońce i niemal słyszałam brzęczące owady na pobliskich łąkach. Magiczne doświadczenie i śmiało napiszę, że pani Małgorzata, czarując słowem, tworzy przepiękne obrazy. Nie chce się wracać do rzeczywistości.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To przepiękna opowieść o życiu...
Każdy z czytelników znajdzie w niej coś magicznego, i dla każdego będzie to coś innego.

POLECAM...

"W tym momencie kątem oka zobaczyłam, że leżący na ziemi Rosjanin poruszył się. Przed moimi oczami jak w zwolnionym tempie zaczęły pokazywać się pewne obrazy. Najpierw leżący na ziemi człowiek otworzył oczy, następnie jego ręka uniosła karabin nieco do góry, po chwili drugą rękę powoli zaczął ciągnąć w kierunku cyngla. Miałam wrażenie, ze gram w jakimś filmie, chociaż nigdy nie byłam w kinie. Wszystko działo się tak, jakby obok mnie, jakbym patrzyła na całą tę scenę stojąc gdzieś z boku. Dopiero kiedy padł wystrzał  z karabinu, złapałam łopatę i ponownie się nią zamierzyłam w kierunku Ruska. Nie zwróciłam uwagi na to, że gdzieś obok padł drugi strzał.
Truda przerwała swoją relację, ciężko oddychając. Wyjęła z kieszeni faktura chustkę i wytarła nią krople potu z czoła." 
                               - Małgorzata Manelska "Zapach Mazur" str. 380

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu WasPos.


poniedziałek, 26 kwietnia 2021

(30/21.). CZERWONY KALENDARZ

 
    Autor: Sylwia Markiewicz

    Wydawnictwo: OFICYNKA

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 262

    Data premiery: 30. 11. 2020

  
 *Google

    Sylwia Markiewicz- mieszka w Częstochowie, szczęśliwa mama i żona, która nawet w najgorszej sytuacji umie dostrzec coś dobrego. Idealny moment dnia dla niej to filiżanka cappuccino, gorzka czekolada z orzechami i wciągająca książka w ręce. Pisanie daje jej szczęście i spełnienie, a obcowanie z przyrodą, napełnia ją spokojem i natchnieniem do dalszej pracy. Lubi ludzi, kocha przyjaciół, jest urodzoną optymistką patrzącą na świat przez różowe okulary.
(Źródło opisu: Okładka książki).

   Amelia ma specjalny kalendarz. Zaznacza w nim na czerwono dni, w które była nieszczęśliwa. Jak się po pewnym czasie okazało, takich dni było wiele, zbyt wiele, by dalej trwać w życiowej pułapce. Z tego powodu kobieta decyduje się na odejście od męża i postanawia powalczyć o szczęście swoje i dziecka. Wyrwana z bezpiecznego domu, próbuje się odnaleźć w nieznanej rzeczywistości. Jak potoczą się jej dalsze losy? Czy odnajdzie spełnienie i szczęście? 
(Opis wydawcy).

    Napisałam kiedyś, że lubię sięgać po debiuty, bo nigdy nie wiem, czego mogę się spodziewać po danym autorze/ autorce i naszą wspólną przygodę zaczynamy od przysłowiowej czystej kartki. Podobnie jest z "Czerwonym kalendarzem", byłam niesamowicie podekscytowana tą historią, jednak muszę przyznać, że w trakcie lektury mój zapał trochę zmalał. Strasznie irytowało mnie nadużywanie imienia głównej bohaterki. Zdecydowanie za dużo- ale to moje subiektywne zdanie, komuś innemu może to totalnie nie przeszkadzać, więc nie zwracajcie na nie uwagi.
W książce znajdziemy mnóstwo życiowej mądrości, a przemyślenia i wnioski głównej bohaterki zmuszą czytelnika do refleksji (Czasami odnosiłam wrażenie, że Amelia jet już staruszką i to nieźle doświadczoną przez życie).
Pomysł na fabułę w moim odczuciu bardzo trafiony. Autorka nie boi się pisać o tak trudnych tematach jak przemoc ekonomiczna, mobbing czy samotne rodzicielstwo.
Akcja powieści dzieje się dość szybko, jest sporo pobocznych wątków, które nie wpływają jakoś szczególnie na główny temat, ale pozwalają wyrobić sobie zdanie na temat poszczególnych postaci, których jest dość sporo.
Bohaterowie są ciekawi, ale w niektórych przypadkach zdecydowanie za idealni, wręcz irytujący w swej dobroci. Narracja trzecioosobowa pozwala spojrzeć na całą sytuację z boku i wyciągnąć wnioski co do postawy poszczególnych osób. Łatwo jest też zrozumieć ich motywy, które nimi kierują, choć decyzje nie zawsze są zrozumiałe.
Ogólnie, przymykając oko na kilka niedociągnięć i nadużywanie imienia głównej bohaterki, jest to udany debiut i szczerze wierzę, że kolejne książki pani Sylwii będą jeszcze lepsze. 

Potrzebujemy takich książek na rynku, które pokazują, że warto walczyć o swoje szczęście za wszelką cenę i niosą nadzieję, że po każdej burzy wychodzi słońce. Zdecydowanie "Czerwony kalendarz" podtrzymuje na duchu i jest idealną lekturą na czas, w którym wydaje się nam, że nic nie ma sensu. 

Pamiętajcie, zawsze jest sens, by walczyć o swoje szczęście!

    Czy polecam?
Polecam. Wbrew pozorom to optymistyczna historia, która niejednokrotnie wzruszy.

    POLECAM...

"Była piękna pogoda, a letni wiatr owiewał jej twarz. Aż chciało się zamknąć oczy i zatrzymać na chwilę. Lubiła takie letnie dni i zieleń dookoła. Brakowało jej w tym mieście przyrody, którą miała na co dzień, kiedy mieszkała w domku na wsi. Marzyła, by wypić kawę w swoim ogródku, patrzeć, jak pszczoły zaglądają do kwiatów. Nagle wróciły wspomnienia, które gdzieś głęboko schowała. Starała się nie myśleć o przeszłości, bo tak było łatwiej. Wtedy rozstanie z Jerzym i jej poprzednim życiem bolało mniej".
                    - Sylwia Markiewicz "Czerwony kalendarz" str. 226- 227


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka.


piątek, 23 kwietnia 2021

(29/21). FRUWAJĄCE FIGURKI

 
    Autor: Adam Molenda

    Wydawnictwo: AKRONIM

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 256

    Data premiery: 13. 11. 2018

  
 *Google

    Adam Molenda- Wydawnictwo AKRONIM to oficyna autorska, założona  w 2001 roku. Nasz autor jest z wykształcenia i zawodu dziennikarzem,  pracował w Polskim Radiu oraz w  gazetach i czasopismach wychodzących w Warszawie, Katowicach i Krakowie. Jako autor opowiadań  oraz słuchowisk debiutował  w połowie lat osiemdziesiątych. Otrzymał wiele nagród i wyróżnień w ogólnopolskich konkursach literackich. Jego utwory publikowane były w prasie, na antenie radiowej oraz w pracach zbiorowych.  Wydał, również w innych wydawnictwach, tomy opowiadań i powieści dla dorosłych, dzieci i młodzieży.
(Źródło: Strona internetowa wydawnictwa AKRONIM)

    Zabawna, pełna erotyki, utrzymana w żartobliwej konwencji powieść o życiowych wyborach dokonywanych pod wpływem ambicji oraz pod presją bliskich i otoczenia. Perspektywa zarobienia dużych pieniędzy, wielostronne relacje damsko-męskie oraz dowód na odwiecznie znaną tezę, że los, jeśli chce z nas zakpić, spełnia nasze marzenia.
(Opis wydawcy).

    Artur Grono to dyrektor liceum przymierzający się do napisania pracy doktorskiej. Nie doceniając swej życiowej stabilizacji oraz walorów żony w ramach przygotowań i zebrania doświadczenia przed doktoratem zaczyna ją regularnie zdradzać, wzorem erotycznych podbojów staje się dla niego promotor. Pewnego dnia poznają Żyłów- ludzi o totalnie innym podejściu do życia. Od początku znajomości  nie pałają do siebie sympatią, ale nie przeszkadza im to by otworzyć wspólny biznes i spróbować zbić na nim olbrzymi majątek.
Od początku wszystko zaczyna się walić i idzie nie tak, Żyłowie podkładają trefny towar, oszukują księgi rachunkowe, rozsiewają plotki. 
Gronowie nie potrafią połapać się w rachunkach, a zadłużenie wobec wierzycieli rośnie... pojawiają się niebezpieczni ludzie, a życie wszystkich zaczyna przypominać istny rollercoaster. 

Jest takie ostrzegawcze przysłowie: "Mówiły jaskółki, że nie dobre są spółki"- stwierdzenie to oddaje całego ducha tej powieści, bo to wokół spółki kręci się główna oś tej historii. Łatwo wyciągnąć wniosek, że nie warto tracić czasu i pieniędzy na coś, co z góry jest skazane na niepowodzenie. Dziwię się Gronom, że nie wycofali się z biznesu już na etapie kupna miejsca pod sklep. Zresztą wiele ich decyzji nie do końca zrozumiałam i zastanawiałam się, czy to na serio, czy autor sprawdza etykę i inteligencję czytelnika, pokazując chorą, momentami wręcz zadziwiającą i komiczną pogoń za pieniędzmi czy przygodnym seksem.
W moim odczuciu "Fruwające figurki" to obraz społeczeństwa pokazany w bardzo krzywym zwierciadle momentami ocierający się o groteskę, ale z dużą dozą czarnego humoru- a jak wiecie- mamy z autorem podobne poczucie humoru, więc ja jestem zachwycona niektórymi komentarzami i dygresjami dotyczącymi fabuły.
Nie jest to pierwsze moje spotkanie z twórczością pana Adama, ale za każdym razem jest ono totalnie inne i zaskakujące. Czytając poprzednie książki (recenzje znajdziecie na blogu) byłam przepełniona refleksją i wspomnieniami. Tym razem jest całkowicie inaczej- zaśmiewałam się do rozpuku i naprawdę fantastycznie się bawiłam. Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Nie ma mowy o zagubieniu czy niezrozumieniu tekstu. Pojawiła się cała gama uczuć, choć rozbawienie i niedowierzanie naiwności bohaterów zdecydowanie grały pierwsze skrzypce.

Muszę przyznać, że sama jestem zaskoczona, jak bardzo lektura mnie wciągnęła, bo nim się obejrzałam byłam już przy końcu. Z ciekawością czekam na kolejne książki autora.

    Czy polecam? 
Polecam. Ja jestem zadowolona, że "Fruwające figurki" pojawiły się w mojej biblioteczce. Zabawna, ale dająca też sporo do myślenia, pełna ironii i czarnego humoru opowieść o żądzy pieniądza. 

POLECAM...

"W jego podświadomości walczyły niepewność i chęć sprawdzenia się. Widywał siebie oczyma wyobraźni w audi, koniecznie metallic, bywał w myślach wraz z rodziną na plażach Madery lub Lazurowego Wybrzeża albo też grillował przed własnym pałacykiem w rozległym ogrodzie obsadzonym egzotyczną roślinnością.
Obudził go ...ciężar. Wpółprzytomny Grono czuł ciepło na lewym boku i kolanach. Otwarł oczy i jego źrenice zaokrągliły się ze zdumienia. Wtulała się weń szczupła blondynka o prostych długich włosach".
                                          - Adam Molenda "Fruwające figurki"

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorowi.


poniedziałek, 19 kwietnia 2021

(28/21).WIETRZNY WOJOWNIK ( Wydanie II poprawione i uzupełnione)

 

    Autor: Adam Molenda

    Wydawnictwo: AKRONIM

    Gatunek: Młodzieżowa, Obyczajowa

    Liczba stron: 176

    Data premiery: 02. 01. 2018


                                 *Google

    Adam Molenda- Wydawnictwo AKRONIM to oficyna autorska, założona  w 2001 roku. Nasz autor jest z wykształcenia i zawodu dziennikarzem,  pracował w Polskim Radiu oraz w  gazetach i czasopismach wychodzących w Warszawie, Katowicach i Krakowie. Jako autor opowiadań  oraz słuchowisk debiutował  w połowie lat osiemdziesiątych. Otrzymał wiele nagród i wyróżnień w ogólnopolskich konkursach literackich. Jego utwory publikowane były w prasie, na antenie radiowej oraz w pracach zbiorowych.  Wydał, również w innych wydawnictwach, tomy opowiadań i powieści dla dorosłych, dzieci i młodzieży.
(Źródło: Strona internetowa wydawnictwa AKRONIM)

    Dziewczęta i chłopcy z klubu żeglarskiego spędzają wakacje nad jeziorem. Pierwsze miłości, sportowa rywalizacja, wesoła zabawa oraz zranione uczucia, słodki smak zwycięstw i gorycz przegranej. Wchodzenie w dorosłość dostarcza wielu sprzecznych emocji… Czy młodzieńcze zauroczenia i przyjaźnie mogą trwać dłużej niż kilkanaście letnich dni?
(Opis wydawcy).

    Kiedyś napisałam, że lubię od czasu do czasu sięgnąć po książkę skierowaną do młodszego czytelnika. Daje mi to chwilę oddechu, a przy okazji pozwala przenieść się w czasie i powspominać swoje nastoletnie lata. "Wietrzny wojownik" spełnił idealnie swoje zadanie i zabrał mnie w takie czasy, w jakich sama dorastałam.
Akcja powieści rozgrywa się nad jeziorem Żywieckim się w trakcie obozu regatowego dla młodzieży. Młodzi pływacy przygotowują się do zawodów, w których udział wezmą również zagraniczni goście. Niestety metody jednego z trenerów nie cieszą się popularnością i poklaskiem wśród zespołu, główny zawodnik Robert- w związku z decyzjami trenera popada w konflikt z najlepszym przyjacielem, a zarazem członkiem swojej załogi... dodam tylko, że to dopiero początek zmartwień Roberta, bo na horyzoncie pojawiają się dwie całkiem różne dziewczyny... Aby dowiedzieć się więcej, musicie sięgnąć po książkę...

Adam Molenda zabrał nas w świat młodzieży, w którym emocje i ledwo rozbudzone hormony grają pierwsze skrzypce. Uczucia i emocje idą przed rozumem, co w konsekwencji prowadzi do wielu niedopowiedzeń i  nieporozumień. Doskonale uwydatnia potrzebę przynależności do grupy i chęci bycia w niej tym "pierwszym", a jeśli to się nie udaje, możemy zobaczyć, jak czuje się niedoceniony i  odrzucony nastolatek- a niestety nie zawsze tak młody człowiek potrafi przyjąć "na klatę" gorycz porażki.
Autor zbudował bardzo ciekawe postacie. Obdarzając je całą gamą uczuć i emocji pozwala ich poznać i zrozumieć, przypomnieć sobie jak my dojrzali czytelnicy reagowaliśmy na dane wydarzenia w wieku nastoletnim, dzięki temu łatwo zrozumieć ich nie zawsze przemyślane postępowanie.

Jak kiedyś wspomniałam, bardzo lubię styl pana Adama, więc ta powieść bardzo przypadła mi do gustu. Plastyczne opisy pozwalają przenieść się w rejony Kotliny Żywieckiej i poczuć jej swoisty klimat. Czytając niektóre opisy (i pamiętając, jak one wyglądają na żywo), czułam się, jakbym sama przebywała nad tym jeziorem, a słońce muska moją skórę. Przez moment czułam  się jak na wakacjach. Totalnie się wyluzowałam. 
Akcja powieści nie toczy się jakoś zawrotnie szybko, ale potrafi zaskoczyć, wzruszyć momentami rozbawić.
Jak dla mnie olbrzymim plusem jest spora wiedza autora na temat żeglarstwa i użycie fachowego nazewnictwa, nadaje to wyjątkowego klimatu całości.

    Czy polecam? 
Zdecydowanie tak. "Wietrzny wojownik" to opowieść o przyjaźni, sporcie, relacjach międzyludzkich. Myślę, że każdy się odnajdzie w tej historii.

"Były sekundy, kiedy Niedźwiadek nie wiedział, czy katamaran płynie, czy frunie. Wiatr nasilił się od czasu, gdy zrobili pierwszy oszałamiający hals. Marek nigdy wcześniej nie pływał na czymś równie szybkim jak te dwa wąskie, połączone płóciennym pomostem kadłuby. Zdawało mu się, że pomiędzy świstem wiatru i łopotem żagli słyszy, jak cła konstrukcja trzeszczy, zmagając się z wodą i podmuchami. Ben chyba wyczuwał jego obawy, gdyż co chwila spozierał na Marka. Kiedy księżyc oświetlał okoloną białymi kosmykami twarz, w oczach staruszka migały wesołe ogniki."
                             - Adam Molenda "Wietrzny wojownik" str.112- 113

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorowi i wydawnictwu AKRONIM.