poniedziałek, 30 listopada 2020

(115/20). WIELE DO STRACENIA (tom I)

 
    Autor: Marek Marcinowski

    Wydawnictwo: Anatta

    Gatunek: Sensacja, Kryminał

    Liczba stron: 304

    Data premiery: Październik 2020 (data przybliżona)

 *Google

    Marek Marcinowski- Niepoprawny marzyciel. Pasjonat rynków finansowych, podróży i fotografii. Hobbistycznie trenuje fechtunek. Uwielbia łamigłówki, szachy i jazdę na rowerze.
Wielki fan gier planszowych i obserwacji astronomicznych.
(Źródło: Lubimy czytać).

    W ŚWIECIE NAPĘDZANYM ŻĄDZĄ PIENIĄDZA NIE MA MIEJSCA DLA SŁABYCH
Andrew Freshet sądzi, że złapał szczęście za ogon. Pnie się po szczeblach kariery w jednym z nowojorskich banków inwestycyjnych. Nic nie wskazuje na to, że zwykły służbowy wyjazd do Sierra Leone zamieni jego życie w rozpędzony rollercoaster.
Powieść Marka Marcinowskiego to sensacja z prawdziwego zdarzenia: nieoczekiwane zwroty akcji, intrygi, śmiertelnie niebezpieczna gra, gigantyczne inwestycje, a w ich tle miłość, która w podbramkowej sytuacji przypomina, że jeszcze nie wszystko stracone.
(Opis wydawcy).

    "Wiele do stracenia" to fascynująca i wciągająca opowieść o wielkich pieniądzach. Choć główną osią powieści jest giełda w Nowym Jorku, wielkie inwestycje i straty, towarzyszy jej wiele pobocznych wątków, takich jak: wypalenie zawodowe, strata najbliższych, uzależnienie czy szantaż i finansowe wyłudzenie, pojawią się porwania i spektakularne ucieczki, handel żywym towarem. Rodzi się również nowa miłość, ale czy na pewno jest ona taka idealna i bezinteresowna? 
Tego musicie się już sami dowiedzieć, sięgając po książkę... 
Bohaterowie są bardzo naturalni, dzięki czemu praktycznie w każdym z nich możemy odnaleźć cząstkę siebie. Autor cudownie ubrał je w emocje, lęki i obawy. Mają swoje wady i zalety, za które możemy je polubić lub wręcz znienawidzić.  
Barwne opisy i plastyczny język pozwalają wczuć się w daną sytuację, poczuć emocje i rosnące napięcie, które w punkcie kulminacyjnym po prostu eksploduje i zostawia czytelnika w totalnym zaskoczeniu.
Autor tak złożył fabułę, że nie sposób oderwać się od książki, intryga goni intrygę w coraz szybszym tempie, a wychodzące na światło dzienne tajemnice coraz bardziej zaskakują i szokują. Niespodziewane zwroty akcji potrafią przyprawić czytelnika o zawroty głowy. 
Zakończenie wbiło mnie w fotel. Przyznam, że takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam.
"Wiele do stracenia" to istny rollercoaster.  
Z wielką niecierpliwością będę oczekiwać na tom drugi. Mam szczerą nadzieję, że nie będzie to trwało długo i będzie on równie porywający jak ten.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To wybuchowa mieszanka kryminału i bardzo dobrej sensacji. W moim prywatnym rankingu "Wiele do stracenia" plasuje się bardzo wysoko.

POLECAM...

"Odłożył brudny widelec, który najchętniej wbiłby w oko jednemu z tych drabów, po czym wytarł dłonie o ubranie i zaczął nimi jeść. Z nieskrywanym obrzydzeniem przeżuwał żylaste kawałki steków, ale kolby kukurydzy, choć nadgryzione, smakowały całkiem dobrze. Później dostał jeszcze garść orzechów pekan. Ich delikatny, lekko słodki i maślany smak przypomniał mu o przepysznych plackach, które piekła jego babcia na Święta Dziękczynienia.
Traktowali go teraz o wiele lepiej, tak jakby trafił do zupełnie innych ludzi. Wróciła nadzieja na przeżycie."
                           - Marek Marcinowski "Wiele do stracenia" str.224

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorowi.




sobota, 28 listopada 2020

(114/20). SYRYJSKA LEGENDA

 
    Autor: Wojciech Kulawski

    Wydawnictwo: Wydawnictwo CM

    Gatunek: Sensacja

    Liczba stron: 336

    Data premiery: 25. 09. 2020

 
 *Google

    Wojciech Kulawski- Pisanie traktuje jak przygodę życia. Inspiracje czerpie z dalekich podróży i nocnych rozmów z ciekawymi ludźmi, którzy mają ambicję robić w życiu coś więcej, niż pić piwo i oglądać telewizor. Uważa, że wiedza zgromadzona w książkach, to najcenniejszy skarb ludzkości. Nie zamyka się w jednym nurcie literackim, eksperymentując z horrorem, science- fiction, kryminałem, a nawet literaturą obyczajową, thrillerem czy sensacją. Mieszka w malowniczym Rzeszowie.
(Źródło: Lubimy czytać).

    Światowej sławy archeologowie, Tim Mayer i Sara Frei, zostają wezwani do Berna. Od pełnomocnika Rady Federalnej dowiadują się, że jakiś czas temu niejaki Mark Radke przekazał szwajcarskiemu rządowi mapę składająca się z dwudziestu trzech kart zapisanych w języku pragermańskim. Prowadzi ona do Syrii, gdzie najprawdopodobniej ukryte zostały dzieła sztuki zrabowane przez nazistów podczas drugiej wojny światowej.
W międzyczasie zostaje porwana córka znanego profesora Bertranda Cologne, pracownika ośrodka badawczego CERN, który w najbliższych dniach zamierzał zaprezentować światu swój najnowszy wynalazek Magnetron.
Czy zakrojona na szeroką skalę ekspedycja archeologiczna ma jakiś związek z porwaniem Laury Cologne? I jaką rolę w tej piekielnej intrydze gra Mark Radke, który jakiś czas temu zaczął spotykać się z córką profesora?
Wspaniałe pustynne krajobrazy, stare zamki, podwodne jaskinie, zabytkowe miasta przedwojennej Syrii, nieprawdopodobna legenda i skrywana przez lata tajemnica, której ujawnienie odciśnie piętno na losach współczesnego świata. Przygoda i sensacja najwyższych lotów.
(Opis wydawcy).

    Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością  pana Kulawskiego i z przyjemnością mogę napisać, że jest ono udane. Już sam opis wydawcy daje nadzieję na ciekawą przygodę i jest on trafiony w stu procentach. W tej książce jest wszystko to, co lubię w dobrym sensacyjnym kryminale: porządnie zbudowana intryga, zawrotna akcja, źli chłopcy niebojący się używać broni i polityka w tle....
Początkowo miałam problem połapania się, kto jest kim, bo autor operuje imionami i nazwiskami na przemian- początkowo może być to dość irytujące, ale po poznaniu głównych postaci nie jest już tak dużym problemem. Jedyny zarzut, jaki mam do tej powieści to zakończenie, szczególnie dwa ostatnie rozdziały. W moim odczuciu jakoś się one rozjechały i niespecjalnie pasują do całości (Ale to jest moje subiektywne zdanie i nie bierzcie go pod uwagę).
Pomysł na fabułę to strzał w dziesiątkę- ukryte skarby zawsze rozpalają wyobraźnię a odnalezienie ich, dla niektórych staje się celem życia. Przedstawiona historia wciąga, nie pozwala się od siebie oderwać.
Autor prowadzi czytelnika, od zagadki do zagadki, podsuwając tropy i wskazówki, pozwalając mu samemu wpaść na jej rozwiązanie.  
Plastyczne i niezwykle barwne opisy, pozwalają przenieść się na spalony słońcem obszar Syrii. Możemy poczytać o syryjskiej kulturze, wierzeniach, obawach i lękach zwyczajnych ludzi, a także tych, którzy rozdają tam polityczne karty. 
Autor poruszył również niezwykle trudny temat handlu żywym towarem. Opisuje, jak są traktowane europejskie kobiety sprzedawane do arabskich domów. Opisy te przyprawiają o dreszcze i wywołują olbrzymie wzburzenie, a zarazem współczucie. Nie sposób przejść obojętnie obok tych fragmentów. 
Przemoc, której w tej książce również nie brakuje, tylko napędza emocje. Trzyma w napięciu, nie pozwala odetchnąć.
Bohaterowie są szczegółowo dopracowani, (moim ulubieńcem zdecydowanie został Mark Radke- nic nie poradzę, że lubię mocne, czarne charaktery). Autor obdarzył ich cechami, które wyzwoliły we mnie całą gamę uczuć od sympatii po irytację.

Cieszę się, że mogłam przeczytać "Syryjską legendę", bardzo przypadł mi do gustu styl literacki pana Wojciecha i z pewnością sięgnę po jego wcześniejsze powieści. Naprawdę bardzo przyjemnie i szybko się czyta.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Syryjska legenda" to książka, która rozpala emocje i ciekawość. Nie sposób się przy niej nudzić.

POLECAM...

"Mark Radke i Thomas Leke wraz z czwórką pracowników skończyli montować magnetron. Cała praca zajęła im niecałe dwie godziny. Podłączyli urządzenie do prądu, a następnie włączyli je. Mechanizm stojący na stole przypominał niewielkie działo. W obłym korpusie na czterech nogach wkomponowany był ekran do komunikacji z urządzeniem. Z obudowy wystawał rodzaj lufy, zakończonej soczewką. Zasada działania magnetronu przypominała rezonans magnetyczny, używany na szeroką skalę w obrazowaniu medycznym. Różnica polega na tym, że urządzenie działało na odległość. Skalując je odpowiednio, można było niemal z kilometra- i to z dużą precyzją- zidentyfikować dowolny pierwiastek chemiczny. Magnetron  miał w zamierzeniu naukowców zrewolucjonizować geologię i przemysł wydobywczy. Dzięki niemu z łatwością można było odnaleźć złoża gazu, ropy czy nawet diamentów. Choć współczesne sonary echolokacji były w stanie odnaleźć szczeliny skalne i zmiany w strukturze skał, geolodzy nigdy nie dysponowali urządzeniem, które działało z taką precyzją."
                                   - Wojciech Kulawski "Syryjska legenda" str.86  

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję panu Wojciechowi.
     

czwartek, 26 listopada 2020

(113/20). DORZUĆ MNIE DO PREZENTU

 
    Autor: Agnieszka Błażyńska

    Wydawnictwo: Wielka Litera

    Gatunek: Romans, Obyczajowa

    Liczba stron: 208

    Data premiery: 10. 11. 2020

                                   *Google


    Agnieszka Błażyńska- Jest autorką trzech powieści obyczajowych opowiadających o problemach i doświadczeniach trzydziesto- i czterdziestolatków: "Do Wigilii się zagoi", "Ja na to jak na lato", "Wszędzie dobrze (gdzie nas nie ma)". Cechą charakterystyczną jej utworów jest humor słowny, wyraziste postacie i niegasnący optymizm, który jasno określa osobowość autorki.
Poza pisaniem zajmuje się glottodydaktyką. Wierzy, że język polski może być łatwy, dlatego współtworzy kanał edukacyjny "Easy Polish".
(Źródło: Okładka książki).

    Zbliżają się święta, ale nikt nie myśli o światełkach, prezentach i pierniczkach, gdy epidemia wywróciła życie do góry nogami. Maja utknęła na kwarantannie, a jedyną osobą, do której może się odezwać przez drzwi, jest aspirant Sylwester. Andrzej próbuje zdobyć pracę marzeń, ale w międzyczasie oblewa egzamin na bycie ojcem. Perfekcjonistka Paulina nigdy nie pozwala sobie na słabości, przez co zapomniała, że najmilszych niespodzianek nie da się kontrolować…
Losy przypadkowych osób splatają się w opowieść o tym, że nawet jeżeli los nam nie sprzyja, zawsze trzeba mieć nadzieje. Jeden drobny gest może wywołać lawinę cudów, szczególnie w czasie, gdy chcemy się dzielić tym, co najlepsze – sercem.
(Opis wydawcy).

    Na rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej powieści związanych z obecnie panującą epidemią koronawirusa. Do Autorów piszących o tym strasznym wirusie dołączyła również pani Agnieszka, ale poszła o krok dalej i swą powieść umieściła w okresie nadchodzącego Bożego Narodzenia. 

"Dorzuć mnie do prezentu" to siedem historii, które splatają się w jedną opowieść, pokazującą jak wiele jeden człowiek może znieść, jak długo postępować pod dyktando innych, jak walczyć o siebie i nie stracić nadziei. 
Przychodzi jednak taki moment, że nawet najtwardszy i największy fajter musi czasami odpuścić, zwolnić tempo i przyjąć do wiadomości, że i on czasami potrzebuje pomocy lub chwili wytchnienia.
Wbrew pozorom jest to optymistyczna historia, niosąca w sobie sporą dawkę humoru, ale i pozytywnego wzruszenia... wiele łez popłynęło. 
W moim przypadku "Warkoczyki" i "Frank" doprowadziły mnie do emocjonalnej ruiny. Te dwie historie stały się najbliższe mojemu sercu, wywołały najwięcej emocji, zmusiły do refleksji i zastanowienia się nad tym czy oby nie jestem taka sama jak Paulina i Natalka- dwie niezwykle silne kobiety, którym trudno uwierzyć w to, że nic się nie stanie gdy pójdzie się na pewne kompromisy. 

Książkę czyta się niezwykle szybko, bo naprawdę wciąga i świetnie buduje napięcie. Bardzo byłam ciekawa powiązań między poszczególnymi postaciami- niektóre z nich okazały się bardzo zaskakujące.
Bohaterowie są świetni, w większości bardzo sympatyczni (no dobra jedna osoba nie).
Autorka doskonale opisuje ich emocje, obawy lęki i radości. Łatwo z tymi postaciami się utożsamić i przeżywać ich emocje i rozterki związane z obecną sytuacją epidemiologiczną.

Na uznanie zasługuje okładka. Jest piękna i bardzo klimatyczna. Nie sposób nie zwrócić na nią uwagi.
Książka jest ogólnie bardzo ładnie i estetycznie wydana. W moim odczuciu może zostać wspaniałym prezentem dla najbliższych.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Choć w tle czai się wirus, jest niezwykle ciepła i zmuszająca do refleksji opowieść o tym, że warto otworzyć serce na drugiego człowieka. Ne tylko w zbliżającym się czasie Bożego Narodzenia.

POLECAM...

"Oczywiście Bartek ma rację. Poświęcała swój wolny dzień na to, żeby biegać za prezentami i jedzeniem dla ludzi, którzy przez cały rok raczej nie pamiętają o jej istnieniu. Też by wolała zostać w domu, zrobić obiad i manicure, obejrzeć serial i poleżeć w wannie. Ale przecież rodzina również jest ważna. Mama, tata i brat to nie są obcy ludzie i chociaż czasem doprowadzają ją do szału, to przecież będzie z nimi na zawsze. Nie da się rozwieść z bratem czy rozstać z rodzicami, nawet jeśli to małżeństwo z rozsądku"
                             - Agnieszka Błażyńska "Dorzuć mnie do prezentu" str.47


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Wielka Litera.

wtorek, 24 listopada 2020

(112/20). ODCIENIE ŻYCIA

 
    Autor: Jagna Rolska

    Wydawnictwo: LUCKY

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 384

    Data premiery: 27. 10. 2020

 *Google

    Jagna Rolska- Absolwentka Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Warszawie. Autorka "SeeIT" nominowanego w konkursie na powieść roku 2019 organizowanym przez portal "Lubimy czytać" w kategorii powieści fantastycznych oraz "Testamentu życia", który otrzymał tytuł "Książki roku 2019" w kategorii powieści obyczajowych plebiscytu Granice.pl. Na co dzień zastępca redaktora naczelnego w najstarszym polskim portalu fantastycznym "Fahrenheit".
(Źródło: Lubimy czytać).

    Ania po odnalezieniu w Helu swojej przyszywanej matki postanawia wyjaśnić wszystkie rodzinne tajemnice z przeszłości. Pomoże jej w tym nie tylko Jaśka, ale także niezawodna pani Jadwiga, Piotrek i jego ciotka, która z życiem Ani ma więcej wspólnego, niż na początku mogło się wydawać.
Ile może namieszać w życiu nastolatki nieżyjąca od dawna matka? 
Jakie niespodzianki i rozczarowania czekają jeszcze wchodzącą w dorosłość dziewczynę? 
Czy zdoła udźwignąć ciężar przeszłości, by móc zacząć normalnie żyć?
(Opis wydawcy).

    "Odcienie życia" to kontynuacja "Testamentu życia". Biorąc do ręki "Odcienie życia" nie wiedziałam o tym... na szczęście z pomocą przyszła mi sama autorka, umieszczając na początku powieści streszczenie tomu pierwszego. Pozwoliło mi to zorientować się w fabule i nie miałam większego problemu z połapaniem się we wcześniejszych wydarzeniach.
"Odcienie życia" to piękna opowieść o szukaniu własnych korzeni, poświęceniu, nadziei i miłości- o tej trudnej i bolesnej oraz tej pierwszej i niewinnej. 
Autorka porusza wiele trudnych tematów takich jak narkomania, bezdomność czy strata najbliższych. Zmusza do refleksji i spojrzenia na swoje życie z innej perspektywy. Funduje przy tym czytelnikowi niesamowitą emocjonalną huśtawkę. Wyzwala całą gamę uczuć od nienawiści i litości po niedowierzanie i szczery podziw. 
Nieraz złapałam się na tym, że zastanawiałam się nad tym czy naprawdę można tak nienawidzić ludzi i szkodzić im nawet po własnej śmierci, a z drugiej strony być tak niezwykle oddanym, by odpuścić bez walki i odejść.
Możemy zaobserwować, jak jedna decyzja, podjęta pochopnie lata wstecz, wpływa na teraźniejszość- krzywdzi i rani, ale odpowiedzialne podejście do sprawy daje nadzieję, że wszystko może skończyć się dobrze, a duchy z przeszłości w końcu zostaną odesłane. 

Akcja powieści toczy się szybko, porywa, intryguje i zaskakuje. Mnogość wątków, i postaci mimo swej ilości nie przytłacza- z każdym z bohaterów nawiązuje się jakaś nić porozumienia, i chce się poznać ich uczucia i myśli. Zakończenie wbiło mnie w fotel, choć gdzieś w pod skórą czułam, że tak się stanie.

Barwny język, którym pisze pani Jagna, pozwala się zrelaksować i choć przedstawiona historia jest trudna, pozwala przy sobie odpocząć. Tę książkę naprawdę bardzo dobrze się czyta.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To niesamowita historia o rodzinie, która pomimo największych burz, jeśli się kocha i trwa przy sobie, wyjdzie z nich obronną ręką.

POLECAM...

"Dom rodzinny jest miejscem, z którego powinno się mieć jak najlepsze wspomnienia. Powinien być latarnią morską na wzburzonych falach dorosłego życia. Iwona miała to szczęście, że wychowała się w ciepłej rodzinnej atmosferze i właśnie podobny dom próbowała stworzyć z Jackiem i Anią. Niestety to jej się nie udawało. Z mokotowskiego segmentu bił jakiś chłód, a ona nie umiała się do niego przekonać."
                                              - Jagna Rolska "Odcienie życia" str.223

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu LUCKY.  



sobota, 21 listopada 2020

(111/20). GŁOSOWNIK, CZYLI ODJECHANY DZIENNIK STASZKA JURASZKA

 
    Autor: Paweł Maj

    Wydawnictwo: Skrzat

    Ilustracje: Zofia Zabrzeska

    Gatunek: Dziecięca, Młodzieżowa

    Liczba stron: 128

    Data premiery: 12. 10. 2020

       "...przyjacielem jest się zawsze i bez względu na okoliczności..."


                                              *Google

    Paweł Maj- Jestem tatą i autorem książek dla dzieci. Moja córa jest dla mnie natchnieniem i niewyczerpalnym źródłem pomysłów. Uwielbiam pracę z dziećmi i dla dzieci, dlatego od początku moja kariera zawodowa, a także i zamiłowanie obracało się wokół dzieci - zarówno młodszych jak już i nastoletnich. Uważam, że dzieciństwo to najlepszy czas, jaki w życiu mamy, dlatego warto je wydłużać, a także, będąc już dorosłym, przypominać sobie o nim czytając (i pisząc) książki dla najmłodszych. 
(Źródło: Lubimy czytać)

    Głosownik wersja jeden zero – humor, którego dorosły nie ogarnie!
Staszek zwany słusznie Szajbkiem, pozbawiony za karę laptopa, postanawia użyć smartfona, by na bieżąco nagrywać i komentować wydarzenia równie szaj... szalone jak on. 
Śledząc zapis tych relacji, poznajemy Szajbka z 5 b, Magdę i Plastusia, Grabarza z wysypiska, Dżastę z 7 c, a nawet wiewiórkę na cukrowym haju!
(Opis wydawcy).

    Kiedyś już wspomniałam, że od czasu do czasu lubię sięgnąć po książkę kierowaną do młodzieży. Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać "Głosownik..." i choć na chwilę wrócić do beztroskiego czasu dzieciństwa.
"Głosownik..." to zabawna opowieść o jedenastolatku, który ma tysiąc pomysłów na minutę, wszędzie go pełno, a gdy dostaje szlaban na komputer, jego świat się kończy... na moment... ma telefon, głowę pełną pomysłów i kilku przyjaciół- równie zwariowanych jak on. Staszek nagrywa wszystko, co się wokół niego dzieje. 
Dzięki temu możemy zajrzeć na nudną lekcję, trafić na szkolną dyskotekę dzięki, której Staszek zostaje szkolną gwiazdą, przez co chce kumplować się ze starszymi, chwilowo poświęcając przyjaźń z Plastusiem, a także z całą ferajną włamiemy się na wysypisko i zdemaskujemy pewną tajemnicę związaną ze stróżem i jego psem.
"Głosownik..." niesie w sobie również ważne przesłanie. Pokazuje, jak ważna w życiu jest prawdziwa przyjaźń. Staszek, zauroczony starszą koleżanką chcąc "awansować" w szkolnej hierarchii i być bliżej niej, odwraca się od swoich rówieśników. Niestety nie zostaje zaakceptowany i zostaje sam. Musi zdobyć się na odwagę i przeprosić...

Pan Paweł stworzył zabawną i mądrą  książkę dla dzieci wkraczających w trudny okres dorastania. Pod przykrywką humoru i zabawy chce pokazać młodemu czytelnikowi, że rodzic nie jest jego wrogiem, prawdziwa przyjaźń zawsze wybaczy... a po nadmiarze pączków może boleć brzuch ;)

Książkę dzięki dużej czcionce i zabawnym ilustracjom czyta się niezwykle szybko. Mnie zajęła ona dosłownie kilkanaście minut. 
Akcja goni w szalonym tempie. Bohaterowie są cudowni, pełni energii i z głowami pełnymi pomysłów. Nie jeden rodzic odnajdzie w tych postaciach obraz swojego nastolatka.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jak dla mnie fantastyczna książka dla każdego, dla dorosłego również, bo przez chwilę będzie mógł wrócić pamięcią do beztroskich lat dzieciństwa.

POLECAM...

"Po wczorajszej dyskotece zostałem zapamiętany. Muszę więc chwilowo odłożyć nagrywanie głoswnika w szkole, aby nie robić sobie siary. Skoro już jestem szanowanym i poważnym członkiem tej zacnej braci, to muszę trzymać poziom. Zapamiętać: więcej czasu spędzać ze starszymi chłopakami a mniej z Plastusiem. Jego wizerunek może mi trochę zaszkodzić, gdyby jakieś starsze dziewczyny chciały się ze mną spotkać. Nie żebym się interesował jakoś bardziej dziewczynami, ale społeczeństwo tego ode mnie wymaga. Na koniec świata i jeszcze dalej!"
      -Paweł Maj "Głosownik, czyli odjechany dziennik Staszka Juraszka" strona 48-49


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję pani Dominice Smoleń oraz wydawnictwu SKRZAT.


    

piątek, 20 listopada 2020

(110/20). PAN PRZYPADEK I TRZYNASTKA. (Tom I cyklu Pan Przypadek i...)

 
    Autor: Jacek Getner

    Wydawnictwo: Poligraf

    Gatunek: Kryminał, Komedia

    Liczba stron: 202 e-book

    Data premiery: Luty 2013 (data przybliżona)

                                    * Google

    Jacek Getner- Pisarz, scenarzysta, dramaturg. Laureat licznych konkursów pisarskich i dramaturgicznych. Autor scenariuszy do kilkuset odcinków różnych seriali telewizyjnych i dialogów do fabularnych gier komputerowych.
(Źródło: Lubimy czytać)

    "Pan Przypadek i trzynastka" to pierwsza z czternastu książek opowiadających o przygodach rodzimego detektywa geniusza. Jej bohater, Jacek Przypadek, mimo swoich blisko trzydziestu lat, nie ma konkretnych planów na życie i cieszy się z tego, że nie musi ich robić. Ale któregoś dnia prosi go o pomoc ulubiona sąsiadka, pani Irmina Bamber, której skradziono obrazy. Tak zaczyna się jego detektywistyczna kariera, która z każdą rozwiązaną sprawą coraz bardziej irytuje różne ważne osoby.
Jacek Przypadek łączy w sobie przenikliwość Sherlocka Holmesa z łobuzerskim wdziękiem porucznika Borewicza i irytującym charakterem doktora House'a. Ta wybuchowa mieszanka powoduje, że może liczyć na sympatię wielu kobiet i szczerą nienawiść rosnącej rzeszy swoich wrogów, którzy za jego sprawą trafili za kratki.
(Opis: Lubimy czytać).

    "Pan Przypadek i trzynastka" to kolejna z odnalezionych na czytniku historii, którą jakimś cudem ominęłam... Panie Jacku, w tym miejscu bardzo przepraszam, że tak długo Pan czekał.

Nie spodziewałam się, że "Pan przypadek i trzynastka" to tak lekka i zabawna komedia kryminalna. 
Na całość historii składają się trzy sprawy, które łączą bohaterowie i w tym przypadku liczba trzynaście. Nie będę pisać i przy okazji zdradzać wątków dwóch pozostałych spraw, ale powiem Wam, że drugie śledztwo najbardziej mnie zaskoczyło i w moim odczuciu było najciekawsze- pokładałam się ze  śmiechu, a równocześnie podziwiałam niesamowity intelekt oraz nadzwyczaj rozwinięty zmysł dedukcji naszego detektywa.
Jacek Przypadek otacza się wieloma ciekawymi postaciami, moim ulubieńcem zdecydowanie zostaje Młody Bóg Seksu- niepozorny macho, któremu wydaje się, że jest we wszystkim naj ;) szczególnie w zdobywaniu niewieścich serc. Uwielbiam tę jego narcystyczną pewność siebie. 
Wszystkie postacie są niezwykle barwne i ciekawe, momentami odnosiłam wrażenie, że ich zachowania są przerysowaną karykaturą rzeczywistości, momentami ocierającymi się o groteskę. Nadaje to jednak całości niesamowitej lekkości, dzięki czemu czyta się naprawdę szybko. Akcja poszczególnych spraw dzieje się szybko, nietuzinkowe rozwiązania zaskakują w najmniej spodziewanych momentach. 
Bardzo przypadło mi poczucie humoru autora, mamy podobne, więc przeczytanie tej książki było dla mnie olbrzymią przyjemnością i odskocznia od szarej rzeczywistości. Z wielką ochotą sięgnę po kolejne części.

    Czy polecam
Zdecydowanie tak. Jeśli potrzebujecie chwilę oddechu i czegoś lekkiego na wieczór "Pan Przypadek i trzynastka" będzie idealnym wyborem.

POLECAM...

"Jacek w jedzeniu cenił sobie nie tylko smak, ale również prostotę jego pozyskania. Dlatego w jego kuchni na specjalnej tablicy przypięte były ulotki większości restauracji z okolicy, oferujących dostarczenie swojego menu pod wskazany adres. Czasem jednak Przypadek lubił się pofatygować po swój obiad osobiście, szczególnie jeśli ten nie miał opcji z dostawą, a jedynie na wynos."
                           -Jacek Getner "Pan Przypadek i trzynastka" str.52


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorowi.


środa, 18 listopada 2020

(109/20). WIECZNIE MŁODZI CZYLI POKOLENIE MOCY

                                                         **PRZEDPREMIEROWO**

    Autor: Joanna Pogorzelska

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: Literatura faktu

    Liczba stron: 354

    Data premiery: 20. 11. 2020

  
* Google

    Joanna Pogorzelska- brak danych.

   Starość? Jaka starość! Ja dopiero zaczynam żyć!
Power Generation. Pokolenie mocy. To właśnie oni – polscy pięćdziesięciolatkowie. Silni, energiczni, optymistyczni. Z apetytem na życie i wielkimi planami. Wbrew stereotypom. To ludzie, którzy mają prawdziwy power i udowadniają, że życie jest piękne bez względu na wiek.
Bohaterami rozmów, przeprowadzonych przez Joannę Pogorzelską, są ludzie z różnych światów. Jerzy Górski – sportowiec, mistrz świata w triathlonie, który sięgnął dna uzależnienia od narkotyków, by potem dostać się na sportowy szczyt; Paweł Łoziński – wybitny reżyser filmów dokumentalnych; Beata Borucka – pisarka, blogerka, założycielka strony Mądre Babcie czy doktor Marek Bachański – neurolog, który jako pierwszy leczył polskie dzieci konopiami medycznymi, za co stracił pracę w Centrum Zdrowia Dziecka. Jest też Krzysztof Skiba, performer, frontman zespołu Big Cyc, który uważa, że „w tym wieku nic się nie kończy, a fantazja zwycięży kiełbasę”.
Każdy z nich ma odwagę być sobą, marzyć i nieustannie zaskakiwać – siebie i wszystkich dookoła. Przekonaj się, co gra w duszach tego niezwykłego pokolenia!
(Opis wydawcy).

    "Wiecznie młodzi, czyli pokolenie mocy" to zbiór dwunastu pasjonujących wywiadów z mniej lub bardziej znanymi osobistościami świata kultury, sportu i medycyny. Znani (lub mniej) i lubiani opowiadają o sobie, o swoich planach i marzeniach. Wspominają życie w kraju przed i po zmianie ustroju, mówią o pasji, przyjaźni i miłości. 
Moim numerem jeden jest rozmowa z doktorem Markiem Bachańskim i  profesor Magdaleną Środą- mówią o ważnych i bliskich, mojemu sercu sprawach. Choć dla niektórych są to kontrowersyjne postacie, cenię ich oboje za niezwykłą wiarę w ludzi, i podejście do życia. Bardzo przyjemnie czyta się również rozmowę z Henryką Krzywonos- Strychalską. 
Wspomnienia, którymi dzielą się rozmówcy pani Joanny to przy okazji ciekawa i intrygująca lekcja historii. Dzięki ich opowieści możemy zaobserwować tło psychologiczne i socjologiczne, nastroje polityczne, które towarzyszyły zmianie ustroju, poznać lęki i obawy społeczeństwa. Emocje, które tym społeczeństwem targały.
Przy niektórych rozmowach odniosłam wrażenie, że autorka nie miała pomysłu na rozmowę i pytała o rzeczy banalne i w moim odczuciu zupełnie zbędne, jednak w odbiorze całości wywiady są spójne i bardzo ciekawe. 
Ogólnie książkę czyta się bardzo szybko. Wciąga, intryguje i fascynuje. Zmusza do refleksji, ale przede wszystkim, dzięki tym rozmowom, spojrzałam na życie moich rodziców (również 50+) pod zupełnie innym kątem. 
Zgadzam się ze stwierdzeniem, że wiek to tylko liczba i mamy tyle lat na ile się czujemy. Patrząc na moich rodziców, odnoszę wrażenie, że czasami to ja jestem starsza od nich.  

    Czy polecam?
Polecam. Bardzo ciekawa podróż w przeszłość a przy okazji potwierdzenie, że wiek to tylko liczba. A życie jest pełne niespodzianek.

POLECAM...

"- Jest pani uważną obserwatorką. Co panią najbardziej zastanawia, drażni lub fascynuje w ludziach?
- Drażnią: ignorancja, ksenofobia, ograniczenia intelektualne i te związane z wyobraźnią, egoizm, żądza władzy i brak życzliwości. A co fascynuje? Intelekt, mądrość, twórczość, niezależność."
               - Joanna Pogorzelska "Wiecznie młodzi, czyli pokolenie mocy". Fragment rozmowy z profesor Magdaleną Środą.

     Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu NOVAE RES.



sobota, 14 listopada 2020

(108/20). KAZIK

 
    Autor: Ewelina Maria Mantycka

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: New adult, Romans,

    Liczba stron: 358

    Data premiery: 27. 10. 2020

                                   *Google

    Ewelina Maria Mantycka- pochodzi z malowniczej wsi Gościeradów na Lubelszczyźnie. Ukończyła Informację Naukową i Bibliotekoznawstwo na UMCS, tylko po to, aby zawsze być blisko swojej pasji – książek. Kolekcjonuje je nałogowo, buszuje po starych bazarach, antykwariatach i bibliotekach, upycha je na półkach i pod łóżkiem. Często pisze do szuflady oraz wysyła teksty na konkursy literackie. Fanka anime, j-popu, k-popu, fantasy i dobrego romansu historycznego. Zawsze uważała, że życie jest krótkie, a do spełnienia celów trzeba uparcie dążyć. Zadebiutowała "Sagą Rodziny z Ogrodowej" (Videograf, 2019), "Słoneczniki po burzy", a następnie powstał "Kazik" z cyklu Speed-Kop Motocross Klub (Novae Res, 2020).
(Źródło: Lubimy czytać).

    Krystian:
Należałem do Klubu Speed-Kop Motocross, który w czasach licealnych założyłem z kumplami. Nasze motto brzmiało: „Honorem jest mieć kozła na plecach i mocne kopyto!”. I tak żyliśmy, chcąc pokazać dzieciakom, czym jest prawdziwa adrenalina. Miałem swoich przyjaciół, miałem klub, a gdy na mojej drodze pojawiła się dziewczyna taka jak Esterka, w jednej chwili zdałem sobie sprawę, że nie mogę walczyć z losem. Nie była po prostu piękna, była… zakazana. Chciałem jej, ale ona ciągle mi umykała…
    Estera:
Usterka. Po czasach nastoletnich, gdy mnie tak przezywano, w końcu się ogarnęłam. Ja i moje koleżanki nie zawsze byłyśmy święte, a srogie lekcje z przeszłości pamiętam do dziś. Teraz pracowałam w banku, nosiłam grzeczne kostiumy i nie farbowałam włosów na niebiesko. Ale pewnego dnia życie wrzuciło mnie na diabelski młyn za sprawą brodatego faceta z kozłem na plecach. Szaleństwo! Jego oczy kusiły mnie tak bardzo, że miałam ochotę znów stać się buntowniczką. Świetnie tańczył, świetnie całował i jeździł na motorze. Ale czy ja pasowałam do jego życia?
(Opis wydawcy).

   Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Eweliny, i bardzo się cieszę, że zaczynam tę przygodę od "Kazika". 
Mam tylko nadzieję, że na drugi tom nie będę musiała zbyt długo czekać, bo w "Kaziku" przepadłam od pierwszej strony- pomysł na fabułę- dla mnie bomba.
Bardzo przypadł mi do gustu styl, w jakim książka została napisana. Podział narracji między Kazika a Esterę sprawia, że możemy poznać punkt widzenia każdego z nich. Pozwala to poznać emocje kotłujące się w ich głowach, zrozumieć wiele postępowań, które mogłyby wydawać się irracjonalne gdyby narracja nie była podzielona  w ten sposób. W moim odczuciu to bardzo dobry zabieg.
Książkę czyta się przyjemnie i niezwykle szybko. 
Początkowo może przytłaczać spora liczba postaci, chwilę czasu zajmuje ogarnięcie, kto jest kim i przypisanie mu odpowiedniej ksywki, ale jest to do zrobienia. Bohaterowie są wyraziści, budzą w większości sympatię, choć momentami doprowadzają do szału swym niezdecydowaniem i bezczelnością- mam tutaj na myśli szczególnie męską część całej historii- na szczęście niektórzy z nich nadrabiają innymi cechami. Szczegółowy opis każdego z nich i jego historia pozwala poznać daną osobę i wyrobić sobie o nim zdanie. Może wydawać się to przytłaczające, ale tak zdecydowanie nie jest.
Ciekawe opisy zajęć sportowych pozwalają zaznajomić się z motocrossem od przysłowiowej kuchni. Mam jednak nadzieję, że w kolejnych częściach będzie tego motocrossu trochę więcej, bo tutaj mi zdecydowanie go brakowało.
Akcja dzieje się szybko, momentami potrafi zaskoczyć, wciąga, momentami wzruszyła.
Jak to bywa w tego typu powieściach, zdarzają się również sceny mocno łóżkowe. Nie jest ich wiele, ale przedstawione są ze smakiem- nie przytłaczają wulgarnością, chociaż potrafią sprawić, że na policzki wypłynie ognisty rumieniec...

Z wielką niecierpliwością oczekuję drugiego tomu. Mam nadzieję, że Esterka pokaże tam w końcu swoje prawdziwe ja i będzie jeszcze więcej klubu Speed- Kop.

    Czy polecam?
Polecam serdecznie. Bardzo fajny, wciągający, mocno pikantny romans ze sportem w tle. Idealna lektura na wieczór.

POLECAM...

"Słyszałam kolejnych motocyklistów parkujących przed barem. Bałam się tam wrócić. Cholernie się  bałam stawić Kazikowi czoła, tym bardziej że to ja powinnam przeprosić. Mogłam napisać mu SMS-a, ale tak zachowują się tchórze. Motor minął mnie z rykiem silnika, ale gdy już zdecydowałam się znaleźć przystanek autobusowy i dać Kazikowi ochłonąć, nim to naprostuję, motor zawrócił przed wyjazdem na główną ulicę. Nie chciałam zostać zaczepiona ani przyłapana na płaczu, schowałam głowę głębiej w szalik. Motocyklista zwolnił przy mnie. Rozpoznałam kurtkę Speed-Kop. Ściągnął kask. Poznałam jasne włosy i kozią bródkę Kacpra." 
                                   - Ewelina Maria Mantycka "Kazik" strona 344 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu NOVAE RES.



czwartek, 12 listopada 2020

(107/20). ALEJA CICHYCH SZEPTÓW

 
    Autor: Izabella Agaczewska

     Wydawnictwo: E-bookowo

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 480 e- book

    Data premiery: 01. 02. 2018

   
 *Google

    Izabella Agaczewska- pseudonim.

    Aleja Cichych Szeptów to powieść obyczajowa, której bohaterowie muszą zmierzyć się z najbardziej nieprzewidywalną loterią - własnym losem. Życie dyktuje im twarde warunki, ale i pozytywnie zaskakuje w najmniej oczekiwanym momencie. Rodzina Jodłowskich boryka się z bolesną przeszłością, która nie jest łatwa do zaakceptowania. Każdy członek rodziny usiłuje odnaleźć się w zaistniałej sytuacji. Samotność i izolacja, brak wsparcia, a także piętrzące się problemy nie wróżą szczęśliwego zakończenia. Mimo wszystko to książka o nadziei, o upartym dążeniu do celu, o niepoddawaniu się wyznaczonemu przez ślepy los przeznaczeniu. W powieści nie brakuje wzruszających, ale i dramatycznych scen, romansu, szczypty sensacji i magicznych miejsc, w których można spotkać... Ciiiii... One nie lubią, gdy się mówi o nich głośno. Tylko szeptem...
(Opis wydawcy).

    Książkę od Autorki dostałam już jakiś czas temu... wstyd się przyznać, ale najzupełniej w świecie o niej zapomniałam- możecie sobie wyobrazić moją winę gdy przeglądałam pocztę i trafiłam, na plik którego nie mam w czytniku. 
Pani Izabello w tym miejscu serdecznie przepraszam za to ogromne niedopatrzenie i tak długi czas oczekiwania na ten wpis- ale cieszę się, że mogłam przeczytać tę powieść właśnie teraz.

"Aleja cichych szeptów" to przepełniona emocjami opowieść o stracie, radzeniu sobie z żałobą i poszukaniu nadziei. Jest to historia o chorobie i zagubieniu, szczerej przyjaźni i prawdziwej miłości, która pokona wszystkie trudności. 
To opowieść o tym co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie i spełnianie swoich najskrytszych marzeń. Bo to musimy pamiętać... życie mamy tylko jedno i jest ono niezwykle kruche.
Autorka zaserwowała czytelnikowi cały wachlarz emocji i jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści. Dawno już tak bardzo nie płakałam...

Fabuła powieści tak bardzo wciąga, że nie sposób się od niej oderwać (480 stron wchłonęło mnie na całe popołudnie i część nocy). 
Historia została przedstawiona z perspektywy kilku osób- dzięki temu zabiegowi możemy "wejść" w skórę bohaterów i towarzyszyć im w najtrudniejszych i najpiękniejszych momentach, zrozumieć ich emocje i motywy, które nimi kierowały.
Bohaterowie są niezwykle realistyczni, pod względem psychologicznym dopracowani w najdrobniejszych szczegółach. Wyzwalają całą gamę uczuć, od sympatii poprzez złość i niedowierzanie, po współczucie a momentami nawet litość.
Akcja dzieje się szybko, jej zwroty zaskakują w najmniej spodziewanych momentach- w wielu z nich moje serce pękało na tysiące kawałków.
Barwne i plastyczne opisy pobudzają wyobraźnię, a przy okazji pozwalają poznać i odwiedzić realne miejsca, i "przejść się" po nich wraz z bohaterami, i spotkać się z tymi, których już nie ma wśród nas...

"Aleja cichych szeptów" to jedna z tych powieści, która niesie nadzieję, jestem pewna, że jeszcze do niej wrócę. Jak dla mnie to jedna z lepszych powieści, które przeczytałam w tym roku!

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To powieść, która zmusi Was do refleksji, pokaże, co jest w życiu najważniejsze. Wskaże drogę...  
 
POLECAM...

"- Życie jest jak równanie z wieloma niewiadomymi, wydaje się nie do rozwiązania- odezwała się po dłuższej chwili Eleonora- Czas jednak przynosi odpowiedzi na każde pytanie. Bywa, że wyjaśnienie zagadki nie daje satysfakcji lub budzi wątpliwości. Na życie składa się tyle niezależnych czynników, że nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Wiedz jednak, że to nie determinuje twojego losu. To ty masz władzę nad sterem. Od ciebie zależy, czy podniesiesz się po porażce, czy będziesz gotowa do dalszej walki. Nie warto tracić czasu na bezmyślne gdybania"
                                         - Izabella Agaczewska "Aleja cichych szeptów" str.445

Za możliwość przeczytania tej wyjątkowej książki serdecznie dziękuję Autorce.
  

wtorek, 10 listopada 2020

(106/20). BIKE'OWA PODRÓŻ. Z SYDNEY DO SZCZECINA (tom I)


    Autor: Daniel Kocuj

    Wydawnictwo: Annapurna

    Gatunek: Podróżnicza

    Liczba stron: 352

    Data premiery: 10. 10.2020

* Google

    Daniel Kocuj- urodził się w 1985 roku w Szczecinie. Po ukończeniu jednoczesnych studiów magisterskich na kierunku Business and Languages w Edynburgu wykładał języki angielski i niemiecki na politechnice Miasta Meksyk. Uczył tych języków także w Chinach i Wietnamie. Doświadczenie w zarządzaniu projektami zdobył, pracując w jednej z warszawskich korporacji. Zdobyte kompetencje okazały się przydatne w realizacji wielkiego marzenia: przejechać rowerem z Sydney do Szczecina.
Daniel Kocuj, jest autorem bloga www.bike2.be oraz wielu artykułów, drukowanych w czasopismach "Żagle" oraz "Rowertour"; jest też laureatem nagrody "Rowertour" za najlepszą wyprawę 2012 roku.
(Źródło: Okładka książki).

    Wyprawa życia. Z rozpalonego słońcem Sydney do rodzinnego Szczecina – na rowerze. Po drodze czekają bezkresne pustkowia, spowite cieniem dżungle, krwiożercza fauna, górskie łańcuchy, ciche, senne wioski i gwarne, tętniące życiem miasta. Kalejdoskop samotności, niezapomnianych spotkań, zaskakujących zwrotów akcji i bolesnych pożegnań. Opowieść, jakiej jeszcze nie było! Pierwsza część zabierze Was na wyprawę przez Australię i szereg egzotycznych krajów Azji Południowo-Wschodniej. Razem z Danielem zejdziecie w głąb australijskiego szybu w poszukiwaniu szlachetnych kamieni, zajrzycie do krateru wulkanu plującego niebieskim ogniem, przywitacie nowy rok, tańcząc i śpiewając na birmańskich ulicach i nieraz o włos unikniecie wpakowania się w poważne tarapaty. Trzymajcie się mocno, bo może znosić na zakrętach!
(Opis wydawcy).

    Wciągająca i niesamowita opowieść o spełnianiu marzeń, o świecie widzianym z wysokości rowerowego siodełka. Fascynująca, zabawna, momentami przerażająca relacja z największej przygody życia, a przy okazji niezła lekcja przetrwania w ekstremalnych warunkach. 
Poznajemy kulturę, obserwujemy niejednokrotnie napięte nastroje polityczne i podejście do cudzoziemców, poznajemy i podziwiamy faunę i florę danego miejsca.
Wspólnie z Autorem przemierzamy bezkres Australii,  Indonezję, Malezję, Tajlandię, Birmę i Indie- tu w dramatycznych okolicznościach kończy się pierwsza część. (Przykro mi, że moje ukochane Indie, wywarły na Autorze tak przykre wrażenie). 
Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Barwne opisy zabierają czytelnika w nieznane, a spora ilość zdjęć podsyca ciekawość i chęć poznania tych odległych krajów. Przy okazji, możemy przeczytać kilka listów od przyjaciela, w których możemy zerknąć na Japonię.
W moim odczuciu to lektura idealna na czas, w którym przyszło nam żyć. Być może niejedna osoba, zainspirowana przygodami pana Daniela i jego przyjaciół, odważy się spełnić swoje głęboko skrywane marzenia.
Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać pierwszą część i z wielką niecierpliwością czekam na kolejny tom.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak.
Autorowi tak po ludzku zazdroszczę odwagi, by spełniać swe marzenia- ja bym chyba jej w sobie nie znalazła. 
   
POLECAM...

"Do szpitala miałem już tylko czterdzieści kilometrów drogą z przełęczy w dół. Myślałem, że dam radę, ale już w pierwszej wiosce pytałem o lekarza. Mieli tylko znachora. Uprzejmego i nowoczesnego, odzianego w biały fartuch, ale nadal tylko znachora, który wysłuchał lamentowania, zmierzył ciśnienie i podarował tabletkę paracetamolu. Przynajmniej na chwilę poprawił mi humor."
                       - Daniel Kocuj "Bike'owa podróż. Z Sydney do Szczecina"

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Annapurna. 

sobota, 7 listopada 2020

(105/20). ZDRAJCA Z CHARLOTTEN STRASSE


    Autor: Adam Wierszuń

    Wydawnictwo: Oficynka

    Gatunek: Historyczna, Sensacja, Kryminał 

    Liczba stron: 270

    Data premiery: Październik 2020 (data przybliżona)

   
 * Google

    Adam Wierszuń- urodzony w 1992 roku absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, z zawodu menadżer projektów w firmie IT. Lokalny patriotyzm oraz wieloletnie zainteresowanie przedwojennym Wrocławiem zaowocowały niniejszą powieścią.
(Źródło: Okładka książki)

    Pełna pasji powieść historyczna.
Jest rok 1938. Europa znajduje się na progu kolejnej wielkiej wojny, a Bruno Lipintz cieszy się stabilną pracą w polskim konsulacie przy Charlotten Strasse we Wrocławiu. Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy konsul Leon Koppens wzywa go na prywatną audiencję. Przed mężczyzną pojawia się możliwość realizacji jego największych marzeń i odmiany świata na lepsze. Wszystko ma jednak swoją cenę. Czy jedna osoba może zmienić bieg historii? Czy istnieje limit kosztów poniesionych w imię najwyższej idei?
„Zdrajca z Charlotten Strasse” to powieść historyczna łącząca w sobie wierne odwzorowanie nerwowej atmosfery końcówki lat trzydziestych XX wieku i fikcyjną historię zamachu, który miał zmienić losy świata. Sensacyjne wątki szpiegowskie przeplatają się z filozoficznymi dywagacjami na temat natury zła oraz konsekwencji stawiania mu czoła. Celem autora jest zadanie pytań, które będą czytelnikowi towarzyszyć jeszcze długo po odłożeniu książki na półkę.
(Opis wydawcy).

    "Zdrajca z Charlotten Strasse" to intrygujący debiut, o którym może być jeszcze głośno. 
Dla osób, które fascynują się międzywojenną historią Dolnego Śląska- to będzie strzał w dziesiątkę. Książka dopracowana jest w najdrobniejszych szczegółach. Dokładne opisy panoramy miasta, sprawiają, że można poznać nawet najmniejszą ulicę. Doskonałym pomysłem jest umieszczenie na końcu książki spisu ulic i ich współczesnych polskich nazw. 
Miłośnicy dobrego kryminału i sensacji nie będą mogli oderwać się od lektury do samego końca.
Fantastyczny pomysł na fabułę- oparty na dużej wiedzy i pasji autora.  
Autor genialnie buduje napięcie, zapewnia cały wachlarz emocji. Zaskakuje w najmniej spodziewanym momencie, kluczy, mąci- nie pozwala domyślić się, kto jest prawdziwym zdrajcom. Intryga goni intrygę, akcja goni jak szalona, a potem następuje kulminacyjny moment i wielki wybuch zaskoczenia...
Spora ilość bohaterów początkowo może przytłaczać i może się wydawać, że niektóre z nich są zbędne. Jest to jednak błędne myślenie, bo każda z nich w najmniej spodziewanym momencie, pokazuje swą prawdziwą twarz a wątki z ich udziałem, splatają się w fantastyczną całość. 
Postacie są dopracowane, bardzo wyraziste i wielowymiarowe. Łatwo zrozumieć ich emocje i motywy, które nimi kierują- stawiając się w ich położeniu, niejednokrotnie zastanawiałam się, jak ja bym się zachowała w danej sytuacji, jakby nie było, walczą przecież o przeżycie...

Bardzo się cieszę, że ta powieść trafiła w moje ręce i mogłam przeczytać o międzywojennym Wrocławiu. O jego ogromnych problemach ekonomicznych i chaosie politycznym, a także o trudnych losach mniejszości, a szczególnie dwóch najbardziej gnębionych – żydowskiej oraz polskiej.  
W moim odczuciu autor osiągnął zamierzony cel- pozostawił mnie z wieloma pytaniami, na które musiałam znaleźć odpowiedź. Szczególnie to jedno, najbardziej śmiałe- Jak wyglądałby świat bez Hitlera? Czy wojna by wybuchła?

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Wciągająca i niezwykła lektura na długie popołudnie.

POLECAM...

"Nadeszła chwila prawdy. Miało się okazać, czy długie godziny spędzone na strzelnicy uczyniły z Brunona strzelca wyborowego. Czy uda się ten jeden strzał, być może najważniejszy w historii XX wieku? Zbliżył twarz do lunety i poprawił ułożenie karabinu. Cel znajdował się dokładnie naprzeciw. Dzień był bezwietrzny, co dodatkowo ułatwiało zadanie. Wszystko układało się po myśli Lipintza. Wystarczy jeden ruch palca, pociągnie za spust, a wódz III Rzeszy zakończy żywot. Co będzie potem? Kto przejmie władzę w kraju? To wciąż była niewiadoma. Bruno przez chwilę podziwiał wodza, który ostrym głosem i ekspresyjną gestykulacją po raz kolejny porwał tłum."
                              - Adam Wierszuń "Zdrajca z Charlotten Strasse"

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka.

      

środa, 4 listopada 2020

(104/20). PO DRUGIEJ STRONIE MASKI

                                                      **PRZEDPREMIEROWO**

    Autor: Paweł Janusz Łukasz Wojdalski

    Wydawnictwo: --------

    Gatunek: Literatura piękna, Poezja

    Liczba stron: 116 e-book

    Data premiery: Grudzień 2020 (data przybliżona)

  
 *Google


    Paweł Janusz Łukasz Wojdalski- Warszawianin, urodzony w 1984 roku. Od początku prywatnie i zawodowo związany ze stolicą.

    Od dawien dawna nie wiem co napisać- mam mętlik w głowie i nie wiem jak go ubrać w słowa, by przekazać Wam, to jak i co czuję. 
Czytając sam wstęp, wiedziałam, że trzymam w ręku coś wyjątkowego i niezwykle osobistego. Autor oddał w moje ręce cząstkę swojego serca i duszy, pokazał, jaki jest naprawdę po drugiej stronie jego maski- odkrył, wręcz obnażył swoje myśli, emocje, uczucia...
Paweł Wojdalski pisze niezwykle intymnie- każdy wiersz to emocjonująca podróż w głąb samego siebie, to migawka z życia lub emocja, która wpłynęła na wygląd danego wiersza w taki, a nie inny sposób.
Najbardziej urzekł mnie "Rycerz na białym koniu", a szczególnie jego końcówka, niezwykle prosta, ale jakże trafiona:
                                     "Taki to już morał tej bajki, moi drodzy,
                                       Bajek nie ma, lecz miłość bajki pisze, A życie je unosi"

Krótkie formy prozaiczne ("starki"- tak nazywa je sam autor) to ich dopełnienie, forma przekazania wpływu jednego zdarzenia na drugie, swoiste domino, które niechybnie runie po pchnięciu pierwszego klocka. Zdecydowanie ta część przypadła mi najbardziej do gustu.
Autor buduje napięcie w taki sposób, by na końcu czytelnik pomyślał sobie... no bez jaj, serio?
Takie doświadczenie towarzyszyło mi przy "Piątku"- równocześnie mnie zaskoczyło i zamurowało.
Część trzecia "Triduum Warszawskie"- opowieść o potyczce w jednej z kamienic w trakcie trwania Powstania Warszawskiego- niezwykle wzrusza, zmusza do refleksji... każe zastanowić się nad przeszłością, wspomnieć tych wszystkich ludzi- dzięki którym żyjemy w wolnym kraju, ale czy doceniamy ich poświęcenie?
Na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć sobie sam.
Część czwarta przeznaczona tylko dla osób dorosłych... najbardziej zaskakująca, przepełniona mocną erotyką, momentami wulgarna, pobudzająca, ale absolutnie niewpływająca na negatywny odbiór całości. Zdecydowanie jest inna od pozostałych trzech...

Bardzo się cieszę, że miałam przyjemność poznać twórczość i wślizgnąć się w świat widziany oczyma Pawła Wojdalskiego. Chcę wierzyć, że Was zaciekawiłam, ja zdecydowanie czekam na więcej.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. 
Przy "Po drugiej stronie maski" nie można się znudzić- ma w sobie to "coś" co na to nie pozwala, a trudno umieścić to w ramach. Wciąga, pasjonuje i niesie nieoczywiste doznania.

POLECAM...

"Usiadł na ławce, torba robocza na asfalcie. Puszka napoju energetycznego przyjemnym zimnem rozpływa się po gardle. Przechodnie, znał niemal każdego z widzenia. I chyba nawzajem. Bez 'Dzień dobry.', ale jak w zegarku. Teraz para nastolatków, raczej zakochanych. Trzymają się za ręce. Ona w stylu 'emo', on lekko wyższy od niej, ubrany po hipstersku. Z udawaną elegancją. Ona w ciemnej, długiej kwiecistej sukience. On ma na ramieniu dużą torbę. Jakby na rysunki. Może jest artystą, studentem? Zawsze w jednakowym tempie odchodzą przed siebie i znikają gdzieś na zakręcie chodnika. Zaraz po nich chłopak ze słuchawkami na uszach, nuci pod nosem jakąś melodię. Prawie nie patrzy przed siebie, tylko pod nogi, ręce schowane w spodniach. Ten znika nieco wcześniej. Jest i Ona. Ma coś w sobie. Za każdym razem wybiera skrót poprzez pola, którym można dojść szybciej do metra. Przemyka pod radarem wulgarnej urody i chyba myśli, że jest niewidoczna. Ale wypatrzył ją już wcześniej i dobrze zapamiętał. Przykuła jego uwagę. Czy to ten dzień?"
                                  - Paweł Wojdalski "Po drugiej stronie maski"

Za możliwość przedpremierowego przeczytania serdecznie dziękuję Autorowi.


niedziela, 1 listopada 2020

(103/20). ROMANS W CIENIU KORONAWIRUSA.

 
     Autor: Małgorzata Kasprzyk

    Wydawnictwo: E- bookowo

    Gatunek: Romans, Obyczajowa

    Liczba stron: 124 e-book

    Data premiery: 30. 09. 2020

  
 *Google

    Małgorzata Kasprzyk- Absolwentka filologii angielskiej na Uniwersytecie Warszawskim, pracowała jako lektor, tłumacz i urzędnik państwowy. Lubi muzykę, kino i podróże. Kocha wszystkie zwierzęta, a szczególnie jednego niesfornego kota.
(Źródło: Lubimy czytać).

    Paulina żyje swoimi sprawami i tylko sporadycznie słyszy o tym, co się dzieje na świecie. Nie interesuje jej polityka, więc nie śledzi na bieżąco ważnych wydarzeń. Bardziej martwi ją zdrada ukochanego i rozstanie z nim niż słuchy o dziwnym wirusie, który pojawił się w Chinach. Niestety wkrótce przekonuje się, że od rzeczywistości nie można uciec. Gdy po wielu przykrych wydarzeniach spotyka ją wreszcie coś dobrego - poznaje fajnego chłopaka - w kraju ogłaszają kwarantannę. To bardzo komplikuje jej życie i doprowadza do podjęcia kilku ryzykownych decyzji...
Taka historia mogłaby się przydarzyć każdej dziewczynie w Polsce.
(Opis wydawcy).

    W tym wyjątkowo trudnym czasie dla nas wszystkich na rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej literatury związanej z koronawirusem. Osobiście nie mam i nie widzę w tym problemu, bo niosą one w sobie olbrzymie pokłady nadziei i wiary w to, że pandemia kiedyś się skończy i choć zmęczeni, psychicznie i duchowo poranieni, wrócimy do normalności.
Twórczość PaniMałgorzaty znam (wstyd się przyznać) z antologii, ale i ta krótka opowieść przypadła mi do gustu. Autorka opowiada o początkach epidemii, która z racji aktualnych wydarzeń wydaje się być odległą przeszłością- trudno uwierzyć w to, że staliśmy w kolejkach, a w wielu sklepach brakowało podstawowych towarów- a to wszystko działo się zaledwie kilka miesięcy temu. Doskonale oddaje emocje, uczucia i dylematy, które nam wszystkim towarzyszyły.
Możemy również przypomnieć sobie jak bardzo tęskniliśmy za najbliższymi w czasie lockdownu, na samo wspomnienie do oczu napływają mi łzy. Dopiero przy tym smutnym doświadczeniu mogliśmy sobie uświadomić, kto i co tak naprawdę w życiu jest ważne.

Stworzone przez panią Małgorzatę postacie są bardzo realistyczne i przepełnione emocjami. Momentami porażała mnie ignorancja głównej bohaterki, która dawała o sobie znać w najmniej odpowiednim czasie, ale zwaliłam to na jej młody wiek, za to bardzo przypadła mi do gustu postać Patryka- jego dojrzałość i odpowiedzialność. Nie ukrywam, że jego profesja też tu wiele zadziałała ;) 
Akcja powieści dzieje się dość szybko, wbrew pozorom potrafi zaskoczyć, a nawet wywołać szczery uśmiech- mam tutaj na myśli dość zabawną sytuację demaskującą Gracjana- byłego chłopaka Pauliny.
Ogólnie powieść wciąga, czyta się ją bardzo dobrze i niezwykle szybko. Autorka zbudowała spore napięcie, a przy okazji ukazała całą paletę uczuć i emocji.

    Czy polecam?
Polecam.
Powieść wywołała łzy wzruszenia, ale i szczery uśmiech. Pomimo głównej osi powieści, jaką jest koronawirus, bardzo przyjemna i lekka opowieść na wieczór. 

POLECAM...

"Czas oczekiwania na wynik testu dłużył się Paulinie niemiłosiernie. Była niezmiernie rozgoryczona tym, co ostatnio przyniósł jej los. W maju sytuacja się przecież poprawiła, a życie zaczęło wracać do normy- ludzie mogli już chodzić do galerii i do restauracji, a nawet wyjeżdżać i zatrzymywać się w hotelach. Tymczasem ona siedziała w domu, jeszcze bardziej przygnębiona niż w marcu, kiedy wszystko się zaczęło. Wtedy przynajmniej miała nadzieję, że epidemia szybko się skończy, a teraz jej cierpliwość została wystawiona a poważną próbę. Nawet ucieczka w pracę nie pomagała jej tak jak zazwyczaj. Czasami odpływała myślami gdzieś daleko, jakby chciała uciec od rzeczywistości, a raz zapomniała nakarmić Sprintera!"
                              - Małgorzata Kasprzyk "Romans w cieniu koronawirusa"

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce.