czwartek, 27 lipca 2023

(90/23). SPIRITCHASER

 
    Autor: Paula Uzarek

    Wydawnictwo: Empik Go

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 231 (e-book, MOBI)

    Data premiery: 09. 08. 2023

 *Google

    Paula Uzarek Uwielbia motywy magiczne i słowiańskie. Równie swobodnie porusza się w obrębie gatunków, które mieszczą w sobie co najmniej szczyptę humoru i / lub niezwykłości. Jak na entuzjastkę wiedźm przystało, zna się na ziołach i kocha czuć szelest leśnej ściółki pod stopami.
Z wykształcenia jest architektką krajobrazu i anglistką, a pasjonuje się, poza słowem pisanym, sztukami wizualnymi. Najbardziej wzrusza ją malarstwo Vincenta van Gogha. Pisanie zajmuje szczególne miejsce w jej sercu, bo podobnie jak jej ulubiony postimpresjonista, nie wyobraża sobie życia bez możliwości tworzenia.
Zadebiutowała opowiadaniem "Dar" w antologii "24.02.2022", którego bohaterką jest szeptucha, oraz trylogią zanurzoną w magii. W pierwszym tomie zatytułowanym "Ślady dusz" (Virtualo / EmpikGo, kwiecień 2022) zamknęła klimat mglistego wieczoru, kiedy to rozmaite istoty błąkają się po świecie żywych. Autorka sądzi, że najlepiej jest wtedy czytać przy herbacie, najlepiej niesamowite opowieści, okraszone ludowymi wierzeniami.
(Źródło opisu: Lubimy czytać)

    Odwiedź zamglony, jesienny Kraków razem z duchami...
Charakteryzatorka Patinka, niedoszła patomorfolog, spotyka Kiliana, któremu pomaga usunąć z drogi rozsypany przez niego ładunek - główki kapusty. Po tym absurdalnym początku znajomości Patince wydaje się, że mężczyzna zaczął ją śledzić. Kilian jednak znika, gdy podczas jednego ze spotkań pojawia się duch kobiety... Co łączy ducha i Kiliana? Czy Patinka uwolni się od wyjątkowo upartej zjawy?
"Patinka nie potrafiła go rozgryźć. Przyleciał z kosmosu albo krainy jednorożców, a już na pewno z innej bajki niż ta jej o duchach, aniołach i demonach. Rozmawiało im się jednocześnie lekko, jak starym znajomym, i opor­nie, jakby każde słowo musiała rzeźbić patykiem w marmurze. Wi­działa po jego zachowaniu, że czuje podobnie – nie potrzebowała na to dowodów. Choć może Kilian po prostu był taki… dziwny?".
(Opis wydawcy)

    Zgłaszając się do recenzji tego e-booka, nie przypuszczałam, że będę się aż tak dobrze bawić! Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona.
Paula Uzarek stworzyła niebanalną historię, która porywała mnie w świat paranormalnych zdarzeń już od pierwszych stron, mocno zaciekawiła i naprawdę rozbawiła. Poczucie humoru autorki doskonale pokryło się z moim. Ja zdecydowanie bym powiedziała, że jest to swoista czarna komedia z mocno zarysowanym wątkiem romantycznym i kryminalną intrygą w tle...

Główna bohaterka, przystępując po raz pierwszy do samodzielnej sekcji, słyszy głos zmarłej. Jet to przełomowy moment i Patrycja mimo doskonałych wyników w nauce, rezygnuje ze studiów. By przetrwać, zostaje charakteryzatorką na planie filmowym. To jednak nie koniec, spotkań z duchami... Patrycja poznaje Kazimierę, która stała się już duchem i prosi ją o rozwiązanie jej zagadkowej śmierci. Z pomocą Patrycji przychodzi jej babcia, która okazuje się, że również jest medium.
Patrycja w tym samym czasie poznaje Kiliana. Między młodymi pojawiają się pierwsze oznaki sympatii, ale czy duch Kazi pozwoli rozwinąć się tej relacji? Co łączy młodego chłopaka z duchem starszej pani? Kim jest Samuel, i jak jest jego rola w całej tej historii? Jak potoczą się relacje między młodymi bohaterami? Czy uda się rozwiązać tajemnicę śmierci Kazimiery i kto za nią stoi? Czy Gienia była prawdziwą przyjaciółką, czy na śmierci Kazi chciała skorzystać? Tego już nie zdradzę, ale wszystkie odpowiedzi na te pytania znajdziecie w książce.

Książka jest bardzo przyjemna w odbiorze, napisana przystępnym językiem, podzielona na krótkie rozdziały, daje przy sobie odpocząć i zresetować się po ciężkim dniu. Pomysł na fabułę niebanalny i mocno trafiony- mało mamy takich historii na rynku (tak mi się wydaje). 
Akcja dzieje się dość szybko. Wątki poboczne współgrają z główną osią. Bohaterowie są ciekawi i barwni, choć tu muszę przyznać, że postać Kiliana mnie strasznie irytowała. 
Błyskotliwe dialogi, spora dawka humoru, barwne i pobudzające opisy mocno działają na wyobraźnię, tworząc przy tym ciekawą emocjonalną mieszankę. 
Książkę przeczytałam dosłownie w jedno popołudnie, wciągłam się w tę historię od początku. Świetnym pomysłem jest umieszczenie na końcu książki, listy z kawałkami, które towarzyszyły autorce przy tworzeniu tej historii. Wiele z nich znam i cenię, ale kilka z nich dopiero odkryłam. Dziękuję!
Rozbudziłam w sobie ciekawość i chęć poznania poprzednich książek tej autorki. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jest lekko, ale bardzo zabawnie i ciekawie. Książka wciąga i nie pozwala się odłożyć do ostatniej strony. 
Jeśli poszukujecie historii, która da chwilę relaksu, rozbawi i ukoi nerwy "Spiritchaser" będzie doskonałym wyborem.

POLECAM...

"Deszcz przed oczami Patinki rozmywał Kraków w szarą, nieciekawą masę, kiedy wracała pieszo do siebie. Potrzebowała spaceru, przemrożenia się, chciała natchnąć się mrokiem i światłami nocnego miasta. W normalnych okolicznościach Patrycja doceniłaby otaczającą ją aurę jak z dobrego horroru: ciemne ulice, spływające strugi, mokre liście. Brakuje jeszcze ducha do kompletu- powiedziałaby jeszcze miesiąc temu. Gdy jednak teraz prawdziwa dusza deptała jej po piętach, miała ochotę zakopać się w pościeli i przespać taką ilość czasu, jaka będzie potrzebna Kazimierze, by poradziła sobie bardziej lub mniej urojonym problemem."
                               Paula Uzarek "Spiritchaser" str. 117 (e-book. MOBI)

Za plik recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

wtorek, 25 lipca 2023

(89/23). DOM NA GRANICY

  
                          ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **

    Autor: Anna Wojtkowska- Witala

    Wydawnictwo: LUCKY

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 372

    Data premiery: 07. 08. 2023

 *Google

    Anna Wojtkowska- Witala brak informacji

    Ania wiedzie skromne, zwyczajne życie. Kiedyś postanowiła poświęcić się rodzinie: zrezygnowała z wymarzonych studiów i wielkich planów, po to, by zaopiekować się niepełnosprawnym bratem. Teraz, kilkanaście lat później, kiedy brat odszedł, została sama na świecie i szuka w nim nowego miejsca dla siebie. Niespodziewana propozycja od byłej przełożonej okazuje się dla niej szansą i… wyzwaniem. Zamieszkanie w domu na granicy, w którym dzieją się niezwykłe rzeczy, wywraca życie Ani do góry nogami. Nie mniej niż pewien interesujący mężczyzna, z którym ląduje… w jednym łóżku.
Czy Ania uwierzy, że jej los może się odmienić?
Czy odważy się zrealizować marzenia?
I czy wreszcie znajdzie prawdziwą miłość?
(Opis wydawcy)

    Dziś chciałabym opowiedzieć o książce, która mnie niezwykle oczarowała, i nie dlatego, że jest to mój patronat medialny, ale dlatego, że w historii Ani odnalazłam dużo z siebie samej, i przyznam, że kosztowało mnie to naprawdę sporo emocji i wzruszeń. 

Pani Anna stworzyła historię szczerą do bólu, obnażającą ludzkie słabości, pokazującą, jak łatwo jest ocenić drugiego człowieka, a zarazem jak trudno jest przyznać się do popełnionego błędu. W tej historii musimy zmierzyć się z niepełnosprawnością, chorobą i śmiercią- zmusza to nas do refleksji nad stratą i radzeniem sobie z żałobą- gdy wydaje nam się, że nikogo obok nas już nie ma. Kiedy przychodzi ten moment, że człowiek nie dostrzega wyciągniętej w swoją stronę pomocnej dłoni, zatraca się w swym bólu... chce zniknąć... na szczęście w odpowiednim czasie pojawia się przyjaciel z "kołem ratunkowym". Tak właśnie odbieram relację dwóch głównych bohaterek po pewnej scenie przy torach, w której moje serce stanęło na kilka dobrych sekund.
"Dom na granicy" to historia, która uderza w nas swą autentycznością i (wbrew pozorom) głębią przekazu. Jest to książka, która niesie w sobie wiarę i nadzieję. Wiarę w to, że każde marzenie i pragnienie jesteśmy w stanie spełnić. Nadzieję, że na końcu wszystko się jakoś poukłada, a prawdziwa miłość zawsze nas odnajdzie. Nie ważne, jaką drogą do nas idzie, ale zawsze przyjdzie...
Autorka porusza w swej powieści także wiele innych trudnych tematów, między innymi takich jak: rodzicielska miłość, porzucenie i odrzucenie, zaufanie, odpowiedzialność za innych...
Pokazuje, jak ważne jest łapanie dobrych chwil i wspomnień, by później czerpać z nich siłę napędową do dalszych działań. Zmusza również do zastanowienia się nad własnym życiem i odpowiedzeniem sobie na kilka zasadniczych pytań, chociażby na to czy zrobiłam/zrobiłem wszystko, co było możliwe, by być naprawdę szczęśliwym człowiekiem?

Ciekawa fabuła, wartka akcja, autentyczni bohaterowie- te wszystkie składniki składają się na bardzo wciągającą lekturę. Trudno jest odłożyć książkę na bok, nie wiedząc, jak się potoczą dalsze losy głównych postaci. 
Autorka w doskonały sposób buduje napięcie, emocje uderzają w nas już od pierwszych stron, motywy, które targają bohaterami, sprawiły, że nieraz pojawiły się łzy wzruszenia, przeplatane szczerym uśmiechem. Istna emocjonalna huśtawka, od uśmiechu aż po łzy. Intryga, którą wymyślił podopieczny Ani i Krzysztofa to po prostu mistrzostwo świata. Bawiłam się przednio, czytając, jak wychodzi na jaw to, co uknuł Marcin, choć późniejsze zachowanie Emmy mocno mnie zaskoczyło. Niejednokrotnie płakałam przy scenach, w których siostry stają "oko w oko" i nie mogą się porozumieć. Niezwykle smutne to były momenty.

Jestem niesamowicie dumna, że mogę patronować tej powieści. Jest ona niesamowita, mądra i niesie w sobie przepiękne przesłanie.
Jestem zachwycona stylem i lekkością pióra pani Anny, choć porusza niezwykle trudne tematy, jej książki czyta się naprawdę doskonale. Być może dzięki temu problemy ukryte na kartach książki nie wydają się tak bardzo przytłaczające i pozwalają, by bohaterowie stawili im czoło i wyszli z tego obronną ręką. 

    Czy polecam? 
Oczywiście, że tak. "Dom na granicy"  to nietuzinkowa opowieść o miłości, przyjaźni, samotności i walce o siebie. Każdy z Czytelników znajdzie w niej coś dla siebie.

POLECAM...

"Czy to grzech, mimo iż tak mało czasu minęło od śmierci brata, że odważyła się poczuć ulgę z powodu pozbycia się zmartwień? Nienawidziła siebie za to. Dlaczego nie wystarczało jej do szczęścia to, że w tamtym czasie miała mamę, brata, a nawet siostrę, rzadko obecną w domu, ale siostrę? Że kochali się w tych trudnych chwilach. Dlaczego w przeszłości nie mogło być tak dostatnio jak w domu na granicy? Czy w życiu każdego człowieka jest tak, że nie zauważa tego, co ma, i chciałby więcej i więcej? Czy to grzech, że wygodne życie wydaje się nam łatwiejsze i proste? Przecież nie umieramy z tymi, którzy odeszli. Musimy żyć dalej."
                                - Anna Wojtkowska-Witala "Dom na granicy" str. 152-153

Za możliwość przeczytania i objęcia patronatem medialnym powieści serdecznie dziękuję Autorce oraz wydawnictwu LUCKY.

    


niedziela, 23 lipca 2023

(88/23). MARIKA I BAZYLI. ARKTYCZNA PRZYGODA

 
                          ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **

*Recenzja wyróżniona w kategorii "Recenzja na drogę" przez portal Gandalf.pl


    Autor: Elżbieta Dziedzic 

    Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

    Gatunek: Literatura dziecięca

    Liczba stron: 226

    Data premiery: 20. 07. 2023


 *Google

    Elżbieta Dziedzic polonistka, autorka strony www.polskalitera.com poświęconej twórczości dla dzieci. Pisze oraz ilustruje wiersze, bajki i opowiadania w różnej tematyce. W swoich utworach sięga do folkloru, fantastyki, uniwersalnych wartości oraz własnych pokładów wyobraźni.
(Źródło: Okładka książki)

    "Spadająca gwiazda? Nie, to nie miało sensu. Jasna plama powiększyła się i zaczęła świecić. Wyglądało, jakby płynęła w ciemności, dokładnie w ich stronę. Zwierzęta przystanęły, wahając się, co zrobić..."
Marika i Bazyli marzą o przeżyciu prawdziwej przygody. Pewnego dnia marzenie się spełnia. Rodzeństwo zostaje wkręcone w wir coraz bardziej zaskakujących zdarzeń. Szczęśliwie, w czasie wędrówki towarzyszy im niezwykła Moc. Lecz czy to wystarczy, aby dotrzeć bezpiecznie do upragnionego celu?
Barwna i pełna humoru opowieść o przyjaźni, relacjach, dorastaniu i niezależności, której fabuła toczy się w dzikim krajobrazie Arktyki.
(Opis wydawcy)

    Dziś przyszła pora opowiedzieć kilka słów o książce skierowanej do młodszego czytelnika, choć jestem przekonana, że i starsi doskonale się w tej historii odnajdą, przypominając sobie przy okazji o tym co tak naprawdę w życiu jest ważne...
Pewnego dnia dwójka wesołych, kochających figle przedszkolaków, marzących o wielkich przygodach zostaje porwanych przez Czarnego pana, bo nie posłuchali mamy i wybiegli w śnieżycę na dwór... i zniknęli... Dzieci pod postacią niedźwiadków polarnych  trafiają na drugi koniec świata- na mroźną, dziką i niebezpieczną Arktykę. 
Poszukując drogi powrotnej do domu, trafiają na Niedźwiedzią Wyspę, gdzie wpadają w wir przygód i zdarzeń, które nie zawsze okazują się dla nich bezpieczne
W ciągu pełnej magii podróży dzieci starają się odnaleźć nie tylko drogę do domu, ale poznają także niezwykłą moc przyjaźni.
Co takiego się stało, że dzieci zamieniły się w niedźwiadki? Czy odnajdą drogę do domu i kto im w tym pomoże? Kim jest legendarna Biała Niedźwiedzica i dlaczego inne "misie" żyły w niezgodzie? Co się stało, że rozdzielone przed laty "misiowe" rodziny znów się połączyły? Kim lub czym jest wielki czarny kruk, i czy jest on niebezpieczny?
Tego już Wam nie napiszę, ale gwarantuję, że wszystkie odpowiedzi znajdziecie w tej niezwykle klimatycznej historii, która posiada drugie a może i nawet trzecie dno...

Bardzo się cieszę, że mogłam poznać kolejną wartościową historię, która pokaże młodemu czytelnikowi, co tak naprawdę jest wartością w dzisiejszych czasach. Uwielbiam patronować tak wartościowym pozycjom.
Elżbieta Dziedzic stworzyła przepiękną opowieść o sile rodziny, wsparciu w trudnych momentach, dziecięcych marzeniach i sile wyobraźni, pierwszych przyjaźniach, zaufaniu i pozytywnym myśleniu. Pokazała, że zawsze trzeba mieć nadzieję i z każdego, nawet najtrudniejszego położenia i kłopotu, znajdzie się wyjście. To również świetna okazja do konfrontacji z niełatwymi sprawami, takimi jak niesprawiedliwość i krzywda innych, pokazanie, że to, co mi wydaje się niewinną zabawą, dla innego może być krzywdzące. Doskonała lekcja zrozumienia i empatii...

"Marika i Bazyli..." to historia przepełniona wartką akcją i zaskakującymi zwrotami akcji, wciąga, wywołuje wiele emocji, bawi, wzrusza, ale momentami potrafi także zmrozić krew w żyłach. Spotkanie z groźnym wielkim wilkiem nawet mnie przestraszyło ;) 
Historia opowiedziana przez Elżbietę Dziedzic to dość krótka opowieść, ale zawierająca w sobie wszystko to co potrzeba. Odnajdziemy w niej bardzo sympatyczne postacie, których po prostu nie da się nie lubić. Jest także ciekawa treść, element zaskoczenia oraz wyrazisty morał. A wszystko to ujęte w taki prosty i przyjemny sposób, że trudno jest odłożyć książkę na bok bez poznania jej zakończenia. Książka napisana ładnym i starannym językiem, uczy wielu trudnych słów i nazw ładnie je przy tym tłumacząc i opisując. Sporo wiedzy i trochę magii-  że to wszystko może kompletnie wciągnąć nie tylko młodego czytelnika, ale i tego starszego, bo sami będziecie ciekawi, jak ta historia się potoczyła.
Podzielona na krótkie rozdziały, nie nudzi, a dzięki temu można zakończyć lekturę w dowolnym momencie, by wrócić do niej np. następnego dnia. Barwne i dokładne opisy trafiają do wyobraźni, stwarzając wrażenie, że jet się jednym z bohaterów i bierze się udział w tych niesamowitych wydarzeniach. 
Historia została napisana prostym i przystępnym językiem, jednocześnie doskonale przekazuje wartość, która za nią stoi. Myślę, że każdy rodzic tę wartość zauważy i doceni. W moim odczuciu może to być doskonały wstęp do wielu ciekawych i rozwijających rozmów.
Jedyne, do czego bym się przyczepiła, to brak obecności taty, ale to tylko takie moje czepialstwo- nijak nie wpływa na odbiór całości.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Choć mamy środek gorącego lata, i o zimie nawet nie myślimy, autorka serwuje nam niezwykle mroźne okoliczności- ale w moim odczuciu szala przechyla się na plus- bo mamy czas by porozmawiać z naszymi pociechami także na tematy bezpieczeństwa zabaw w zimowym czasie.

POLECAM...

"Nadszedł długo oczekiwany grudzień- ze śnieżną brodą po pas, ciepłym płaszczem i wysokimi cholewami kozaków. W wielkiej dłoni dzierżył olbrzymią wiklinową trzepaczkę, którą wykurzał z chmur gęste płaty śniegu. Przemierzał świat, a biały, zimny puch sypał się z nieba i otulał wszystko dookoła: domy, wzgórza, wieże wysokich budowli. Osiadał miękko na gałęziach drzew i dachach samochodów. Osiedla, pola i lasy okryły się migotliwą, delikatną pierzynką.
Świat, niczym wielki bałwan, mrużył już oczy do snu, gdy nagle skrzypnęły drzwi i z domów wybiegły kolorowo ubrane dzieci. Z wesołymi iskierkami w oczach, rozgrzanymi od uciechy policzkami, dalejże, zaczęły bałwana tarmosić, ugniatać, budzić z zimowego przyjemnego letargu."
                    - Elżbieta Dziedzic "Marika i Bazyli. Arktyczna przygoda" str. 7

Za egzemplarz recenzyjny i możliwość objęcia patronatem medialnym tej wyjątkowej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu Białe Pióro.

piątek, 21 lipca 2023

(87/23). MIŁOŚĆ (Wydanie II)

 
    Autor: Tadeusz Oszubski

    Wydawca: Arkadiusz Siejda

    Gatunek: Kryminał, Thriller

    Liczba stron: 312

    Data premiery wydania II: 15. 08. 2023

 * Google

    Tadeusz Oszubski urodzony w 1958 r. w Bydgoszczy. Prozaik, poeta, publicysta, animator kultury. Należy do Związku Literatów Polski. Laureat wielu konkursów literackich. Stypendia artystyczne przyznali mu Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Prezydent Miasta Bydgoszczy. Debiutował w 1980 r. poezją na łamach czasopism literackich. Autor powieści i opowiadań z kręgu literatury grozy, thrillera, fantasy, jak też miniatur literackich, wierszy oraz publikacji o tajemnicach historii. Opublikowano ponad 20 książek Oszubskiego, między innymi: "Sfora", "Drapieżnik", "Twierdza nienawiści", Demony Światła", "Biała Bestia", "Tajemnicze artefakty", "Tajemnicze historie z pogranicza światów". Kilka tytułów ukazało się w przekładach na język angielski i czeski.
(Źródło opisu: Okładka książki)

    "Potrzebował miłości. Dotąd tylko wspomnienie o niej trzymało go przy życiu. Ile trzeba krwi, by kochanka wróciła do niego. By wróciła do tego świata? Po raz pierwszy pomyślał, że nie nadąży z zabijaniem, by do syta nakarmić widmo. Zdał sobie sprawę, że ma już dość. Chciał, żeby to wszystko nareszcie się skończyło. Chciał umrzeć." Mrok i groza miłości malowanej krwią.
(Opis wydawcy).

    Dziś chciałabym napisać kilka słów o książce, które idealnie wpasowała się w moje gusta czytelnicze i sprawiła, że dałam się porwać jej historii od pierwszych stron. 

Jan Wirski, emerytowany milicjant o niezbyt krystalicznej przeszłości, dziś zajmujący się prowadzeniem restauracji, na zlecenie brata, wysoko postawionego senatora, podejmuje się odzyskania aktów swej siostrzenicy. Wirski nie zdaje sobie sprawy, że zaginione akty to dopiero początek, a on sam stanie się uczestnikiem makabrycznych wydarzeń... 
Co wspólnego mają ze sobą córka senatora, zdolny malarz, alkoholik malujący szyldy, młodzi gangsterzy i ich rodziny? Do czego człowiek jest zdolny, by obronić siebie i swoich bliskich? Co potrafimy zrobić w imię miłości- uczucia, które uskrzydla, ale i zabija? Co się dzieje, gdy znajdujemy się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie? Czy miłość jest w stanie tak nam wymieszać w głowie, że zaczynamy widzieć to czego nie ma? Tego już nie zdradzę, ale obiecuję, że wszystkie odpowiedzi znajdziecie w tej mrocznej historii, i gwarantuję, że nie odłożycie tej książki z poczuciem zawodu.

Fascynujące... to pierwsza myśl, która rozbłysła mi w myślach gdy przewróciłam ostatnią stronę. Powieść pana Oszubskiego jest mocna, trzyma w napięciu od początku i jest tak nieprzewidywalna i zaskakująca, że opisywane wydarzenia na pierwszy rzut oka wydają się totalnie nierealne, a zakończenie totalnie zmiażdży mózg, genialnie łącząc wszystkie wątki  w spójną i klarowną całość. 
Głównych postaci w tej historii jest sporo, choć prym wiedzie główna trójka- Wirski, Marczyk i Klim. To oni są całą osią tej powieści, to dzięki nim odkrywamy różne rodzaje miłości, od tej platonicznej po tą nieobliczalną i zabójczą... Nie będę opisywać ich życiorysów, by nie zdradzić zbyt wiele, ale sądzę, że każdy czytelnik, odkrywając ich historię stanie po stronie jednego z nich.
Fabuła zaskoczyła mnie wiele razy, autor doskonale miesza wątki, urywa snutą historię w najmniej spodziewanym momencie, by ta sama historia powróciła ponownie kilka stron później, i znów porządnie wszystko wymieszała- kiedy już byłam pewna, że rozwiązałam zagadkę, że weszłam w głowę zabójcy i na swój sposób zaczęłam go rozumieć (w pewnym momencie, było mi go autentycznie żal), pojawiał się kolejny trop (ewentualnie trup), który totalnie burzył całą moją koncepcję, a moje uczucia i emocje miksował niczym w blenderze. 
Mroczny, ciężki i duszący klimat powieści podsyca tylko atmosferę niepewności i obawy co do dalszych losów bohaterów. 
Autor, budując w dość szybkim tempie napięcie, rozbudza ciekawość i nie pozwala, by odłożyć książkę na bok bez poznania zakończenia. "Miłość" to totalnie rozpędzony rollercoaster.
Akcja dzieje się dość szybko. Sporo krwi, nieboszczyków a ci, co do mnie zaglądają wiedzą, że uwielbiam takie mroczne i psychodeliczne klimaty. Ja jestem po prostu zachwycona!

Książkę przeczytałam dosłownie w jedno popołudnie. Napisana przystępnym językiem z drobiazgowymi opisami realnie oddaje bieg wydarzeń, pozwala puścić wodze wyobraźni, postawić się w miejscu bohaterów, niemal poczuć na samym sobie ich emocje, uczucia, zrozumieć (i nie zawsze zganić) motywy, które nimi kierują.
Ciekawa pozycja, stawia przed czytelnikiem odwieczne pytanie, czym jest miłość?
Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pana Oszubskiego, ale jeśli inne jego dzieła są równie mroczne, z wielką ciekawością po nie sięgnę.

    Czy polecam?
Zdecydowanie! Jeden z najlepszych i najmroczniejszych thrillerów, jakie ostatnio czytałam. Dla mnie bomba! 

POLECAM...

"Marczyk był w euforii. Znosił się śmiechem. Patrzył na ścianę, przewiercał wzrokiem warstwę farby, potem tynku. W wyobraźni widział już cegły, czerwone jak krew. Pulsowały, a na tworzonej przez nie ciemnoczerwonej płaszczyźnie rysował się jakiś kształt. Amorficzne wybrzuszenie, ustawicznie zmieniające się w trójwymiarowej przestrzeni. Wkrótce przybrało zarys ludzkiej sylwetki. Poruszała się tak, jakby człowiek, do którego należała, usiłował wyjść ze ściany, przeniknąć przez oddzielającą go od salonu przegrodę. Przez granicę odróżniającą materię od tworów wyobraźni."
                                       - Tadeusz Oszubski "Miłość" str. 107

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawcy, panu Arkadiuszowi Siejdzie. 

środa, 19 lipca 2023

(86/23). CZERWONY GENERAŁ

   
                            ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **

                       Recenzja nagrodzona tytułem "Wybór redakcji" w serwisie Na kanapie.


    Autor: Michał Lelonek

    Wydawnictwo: WasPos

    Gatunek: Historyczna

    Liczba stron: 294

    Data premiery: 20. 06. 2023


 
* Google

    Michał Lelonek, rocznik ’81, z wykształcenia geolog, z zawodu inżynier geofizyk. Pół swojego życia spędził na platformach wiertniczych na Morzu Północnym i Oceanie Atlantyckim, mieszkał w Szkocji i w Niemczech. Pracował m.in. w Stanach Zjednoczonych i na Bliskim Wschodzie. Obecnie zatrudniony w Instytucie Geofizyki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie, gdzie zajmuje się zagrożeniami antropogenicznymi. 
Pierwszy utwór literacki autora ukazał się w "Nowej Fantastyce" (opowiadanie "Oni") w 2013 roku. Debiut prozatorski miał miejsce w 2021 roku, powieścią historyczną "Las przeznaczenia ‘43", której drugie wydanie, pod skróconym tytułem "Las ‘43" ukazało się w 2023. W tym roku również ukazała się kolejna powieść historyczna "Czerwony Generał".
(Źródło opisu: Lubimy czytać)

    Główny bohater, Eugeniusz Batsaikan Rozwadowski, na skutek nieszczęśliwych zdarzeń, zostaje siłą wcielony do Armii Czerwonej i wraz z nią przemierza bojowy szlak, od Moskwy aż po Warszawę.
Bohater na swej drodze spotyka generała, który sieje postrach wśród żołnierzy, a jego władza jest tak wielka, że zdaje się wydawać rozkazy samemu Stalinowi. Batsaikan zostaje jego kancelistą i towarzyszy mu w wielkim pochodzie na zachód. Wkrótce odkrywa, że za generałem stoi mroczna siła, mająca swe korzenie w zamierzchłych czasach. Generał wtajemnicza bohatera w historię największego eksperymentu społecznego w dziejach świata: komunizmu. Snuje opowieść, która sięga średniowiecza, prowadzi przez Monastyr, czasy Rewolucji Francuskiej, aż po dojście bolszewików do władzy.
Pewnego dnia generał zawiera z Batsaikanem zakład, którego wynik wpłynie na los całej Polski…
(Opis wydawcy)

    Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o moim kolejnym patronacie medialnym, który premierę świętował dwudziestego czerwca. Przyznam szczerze, że jest to książka, która mnie mocno zaskoczyła- nie tym, że opowiada o trudach wojny, ale tym, kto stał się jedną z głównych postaci. Jesteście ciekawi kto to? Tego dowiecie się, sięgając po książkę, ale gwarantuję, że będziecie równie zaskoczeni jak ja.

Długo się zastanawiałam, co napisać o "Czerwonym generale" trudno jest mi ubrać w słowa to, co czuję po przeczytaniu tej zaskakującej, a zarazem druzgoczącej historii. Nie będę jednak ukrywać, że jestem pod olbrzymim wrażeniem tej historii i pełna podziwu dla autora- dla jego olbrzymiej wiedzy i niesamowitej umiejętności połączenia autentycznych wydarzeń z literacką fikcją- który przy okazji pokazuje on bardziej "ludzkie" oblicza postaci które "znamy" z lekcji historii.  
Michał Lelonek "odczarowuje" te posągowe postacie i pokazuje nam ich różne oblicza, zachowania i praktyki, na które niejednokrotnie została spuszczona kurtyna milczenia a czasami również wyparcia i zapomnienia.

Powieść ta momentami niezwykle wzrusza i rozdziera serce na tysiące kawałków, by za chwilę wywołać zdumienie, zaskoczenie bądź nawet złość i oburzenie na zaistniałą sytuację. Fabuła gwarantuje emocjonalną huśtawkę, bez chwili na złapanie oddechu. Konsekwentnie budowane napięcie nie opuszcza czytelnika do samego końca...
Akcja toczy się dość szybko, potrafi zaskoczyć, nie sposób przewidzieć, w którym kierunku się potoczy. Szczegółowe opisy tworzą w wyobraźni obrazy tak dokładne, że momentami można odnieść wrażenie, że jest się czynnym uczestnikiem opisywanych wydarzeń.
Bohaterowie są niejednoznaczni, poranieni psychicznie, a zarazem niezwykle wyraziści- posiadają swoje wady i zalety, każdy z nich niesie swój bagaż doświadczeń, przed czymś ucieka, coś goni. Są doskonale wykreowani, autentyczni w swych relacjach i uczuciach. Jest ich sporo, więc trzeba dość mocno się skupić na lekturze, by ich nie pomylić, ale każdy tu jest ważny, każdy wnosi coś do tej historii.
Łatwo poczuć ich emocje zrozumieć postępowanie- choć nie zawsze jest ono słuszne. 
Michał Lelonek doskonale oddaje ducha tamtego mrożącego krew w żyłach czasu, łatwo zaobserwować i zrozumieć co czuli zwykli ludzie, jakie mieli plany, o czym marzyli, co ich bawiło, a co martwiło. Pokazuje, jak ważny w tak trudnym czasie był honor i dane słowo. 
Obawiałam się, że będę musiała często robić sobie przerwy, by przepracować swoje emocje, jednak nic takiego nie miało miejsca. Zostałam porwana przez tę historię od pierwszej strony, nie było czasu na przerwę...

"Czerwony generał" to książka niebanalna. Jest to opowieść o ludzkich słabościach, trudnych wyborach i niełatwych decyzjach, mających wpływ na bieg historii. Nie jest łatwa historia, wywołuje ogrom emocji, każe przystanąć w pędzie codzienności i oddać się refleksji. Pomimo to jestem dumna z tego, że mogłam objąć ją patronatem, bo to naprawdę wartościowa pozycja, po którą powinien sięgnąć każdy.

     Czy polecam?
Zdecydowanie tak.
To historia, która niesie w sobie ważne przesłanie. Śmiało mogę napisać, że nawet przestrogę. W moim odczuciu ta powieść to doskonale napisane studium wpływu zła na ludzką naturę- odwiecznej walki zła i dobra, poszanowania drugiego człowieka.

POLECAM...

"Porucznik się nie odezwał, tylko zrobił zapraszający gest szerokim ruchem ręki. Danił podszedł do mnie, uśmiechnął się najsmutniejszym uśmiechem świata, wziął mojego mosina, wyjął z kieszeni łódkę z nabojami, a następnie stanął za klęczącymi Niemcami. Nie miałem odwagi spojrzeć jeńcom w twarz.
Po chwili rozległo się pięć wystrzałów, a każdy z nich trafiał w moje serce. Pierwszy zabił moją młodość, drugi radość, a trzeci szacunek do siebie. Czwarty strzał roztrzaskał moją przyszłość, a pięty zabił mnie samego, bo umarłem tamtej nocy."
                                 - Michał Lelonek "Czerwony generał" str. 102

Za egzemplarz recenzyjny oraz możliwość objęcia tej historii patronatem medialnym serdecznie dziękuję wydawnictwu WasPos.

poniedziałek, 17 lipca 2023

(85/23). CMENTARZ ŚWIĘTEGO MEDARDA (Tom II)

 
    Autor: Andrzej Juliusz Sarwa

    Wydawnictwo: Armoryka

    Gatunek: Thriller historyczno- ezoteryczny

    Liczba stron: 418

    Data premiery: 29. 06. 2018

 *Google

    Andrzej Juliusz Sarwa Urodzony: 12.04.1953
Polski pisarz, poeta, tłumacz i dziennikarz. Debiutował 12 kwietnia 1975 trzema wierszami na antenie II programu Polskiego Radia w Warszawie; debiut drukowany - wiersz "Mój synek" w almanachu "Pierwszy komunikat" (Sandomierz 1976). Jest laureatem I Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. ks. Jerzego Popiełuszki, Bydgoszcz 1992 - wyróżnienie w dziedzinie prozy. W 1990 został członkiem Stowarzyszenia Autorów Polskich, w 1992 - Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, zaś od 1997 jest członkiem Związku Literatów Polskich. Posiada bardzo bogaty dorobek twórczy, obejmujący wiele dziedzin. Jest autorem ponad 100 książek.
(Źródło informacji: Lubimy czytać)

    Dwa lata – 1315-1317 – nieustających deszczów, przeplatanych srogimi zimami... straszliwy głód, o jakim nigdy wcześniej nie słyszano... ludożerstwo... plaga Śmierci Czarnej, 11 papieży w niespełna 40 lat... herezja jansenizmu, torująca drogę potwornościom rewolucji francuskiej 1789 roku... August II Mocny i Stanisław Leszczyński... przemarsze i bitwy wojsk saskich, szwedzkich, moskiewskich... grabieże i gwałty... planowe niszczenie Polski... Sandomierz, w którym wszystko się zaczęło i w którym wszystko się kończy... kraj leżący w gruzach... stulecie historii Polski i Francji, splecione z tzw. Oświeceniem w Europie, walką o władzę i powolnym rujnowaniem chrześcijańskiego ładu... tajne loże... filozofowie parający się okultyzmem... gnoza i kult złych mocy... rozpustni monarchowie... niewyobrażalne wprost cuda z Cmentarza św. Medarda... tajemniczy markiz czy też hrabia używający różnych nazwisk kierujący z ukrycia biegiem dziejów... krew, śmierć i łzy... przypadkowe małżeństwa... przypadkowe miłości... straszliwe kataklizmy szalejące w XVIII-wiecznej Europie... Wszystko to kanwa najnowszej powieści – thrillera historyczno-ezoterycznego – Andrzeja Juliusza Sarwy, w której poznajemy dalsze dzieje rodu Białeckich, któremu ustawicznie towarzyszy zły duch, mający jakiś plan wobec tej rodziny, rodziny, z którą spotkaliśmy się już książce „Wieszczba Krwawej Głowy”. Książka dla wymagającego czytelnika!
(Opis wydawcy)

    Dziś przychodzę z genialną kontynuacją "Wieszczby krwawej głowy" ( TUTAJ ZERKNIJ NA RECENZJĘ ) i przyznaję, że ta niezwykle mroczna seria staje się zdecydowanie moim numerem jeden jeśli chodzi o książki dotyczące okultyzmu i demonologii, a jest to dopiero tom II, przede mną jeszcze dwa. Mam nadzieję, że i one uniosą coraz wyżej podnoszoną poprzeczkę...

Po ostatnich lekturach, które nie wymagały ode mnie większego skupienia i wgryzienia się w dodatkowe warstwy znaczeń i wydarzeń przyznam, że było to spore wyzwanie- by otworzyć głowę i podejść  do tej książki z otwartym umysłem- bo to jet warunek konieczny, by czerpać z tej historii pełnymi garściami, ponownie rozsmakować się w przepięknych i działających na wyobraźnię opisach, nie uronić niczego ważnego a przy okazji delektować się historią kolejnych pokoleń.
"Cmentarz..." tak jak i poprzedniczka to burzliwe losy rodziny Białeckich, której nieustannie towarzyszą złe moce, mające "plan absolutny" dla kolejnych pokoleń tej mieszczańskiej rodziny. Nie brakuje tu krwi, śmierci, zła w najczystszej postaci, spotykamy ponownie tych, których mieliśmy nadzieję już nie spotkać, pojawiają się filozofowie i tajemnicze zbory, niszczyciele wiary i nowi wyznawcy. Choroba, zło i chciwość się panoszy, nie oszczędzając nikogo. Jest miłość i nienawiść, jest dobro i zło, życie i śmierć... A to wszystko w przepięknych miejscach, opisywanych tak malowniczo, że ma się wrażenie, że jest się żywo przeniesionym w czasie...
Jest to powieść wielowarstwowa, a każda z nich pokazuje świat, jakiego nie znamy i być może (a raczej na pewno) nie chcemy znać. Mnóstwo tu wątków, wydawałoby się, że zbędnych, ale jest to mylne pojęcie. Opowieść czasem płynie pod prąd, wbrew chronologii, czasem zapętla się sama w sobie, ale z  każdą kolejną stroną wiążą się on w spójną i niezwykłą całość. W tej historii non stop coś się dzieje, akcja powieści jest niezwykle wartka, mroczna atmosfera całości wciąga od pierwszej strony i nie sposób oderwać się od lektury, nie poznając dalszych losów postaci. Autor ponownie pokazuje wielki świat polityki, przybliża autentyczne życiorysy postaci historycznych, przypominając nam tym samym ich losy i ich wpływ na napiętą i niezwykle burzliwą sytuację geopolityczną średniowiecznej Europy. 
Tak jak poprzednio postaci jest sporo zarówno tych autentycznych jak i fikcyjnych, dość łatwo można się pogubić, kto jest kim-szczególnie gdy używają różnych nazwisk i pseudonimów, ale każda z nich jest potrzebna w tej historii, każda niesie w sobie olbrzymi potencjał i pokład emocji.
Nie ma tu zbędnych opisów, choć jest ich naprawdę sporo i są one bardzo dokładne, wszystko, co tu przeczytacie, jest ważne, potrzebne i istotne dla całości... 

Z wielką przyjemnością przeczytałam tę część, autor zostawił mnie z wieloma pytaniami, ale i refleksją dotyczącą podejmowanych przez ludzi wyborów. Nakierował myśli na tematy, o których nie myśli się na co dzień... Jestem niezwykle ciekawa, jak potoczą się dalsze losy potomków Białeckich.

       Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jeśli poszukujecie książki, która Was porwie, a zarazem będzie przestrogą. Pan Sarwa stworzył coś wyjątkowego, jeśli pozostałe tomy są utrzymane w tym samym tonie, to proszę państwa... dziwię się, że ta seria jest tak bardzo nieznana.
Ja jestem zachwycona, formą treścią i przekazem.

POLECAM....

"Mikołaj zajrzał po kolei do tych kilku chatek, które niczym jaskółcze gniazda przylepione były do ścian parowu zbiegającego chyżo aż ku płaszczyźnie, z której rozchodziły się drogi prowadzące ku Krakowowi, Zawichostowi i Lublinowi, a także i do Lwowa.
Nie ominął żadnej z chałup. Zajrzał do każdej i w każdej zostawił po jednej złotej monecie. Z trudem tamował łzy...
I żaden z mieszkańców go nie rozpoznał... za to uznali, iż to jakiś anioł ich nawiedził, wydobywając z niewyobrażalnej wprost nędzy, z której niejednemu najczarniejsze myśli przychodziły do głowy, nieraz nawet myśli o stryku i mocnym konarze... bo tak jak dotąd żyć się nie dawało... a przecie żyli i żyć musieli."
                  - Andrzej Juliusz Sarwa "Cmentarz Świętego Medarda" str. 331

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi. 

sobota, 15 lipca 2023

(84/23). WIERSZE PISANE WRAŻENIAMI I EMOCJAMI

 
                              ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **


    Autor: Renata Świst

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Poezja

    Liczba stron: 80

    Data premiery: 20. 07. 2023

 *Google

    Renata Świst mieszkająca w Irlandii Polka, która pewnego dnia poczuła w sobie dar. Od tego czasu wydała dziesięć tomików wierszy. "Nie myślałam, że zostanę poetką, to przyszło nagle. Spadło na mnie objawienie poprzez przeuroczy sen, który poruszył zmysły wewnętrzne i otworzył portal wrażeń nieznanych."
(Źródło: Okładka tomiku "Wiersze pisane z wnętrza serca")

    "Wiersze pisane wrażeniami i emocjami" są drugą częścią serii rozpoczętej "Wierszami pisanymi z wnętrza serca" Renaty Świst, polskiej poetki mieszkającej w Irlandii. Tomik ten, jak wyznała autorka, jest szczególnym przekazem emocji i wrażeń dla czytelnika.
"Poczułam wiele pięknych emocji i wrażeń, które wypełniły całe me wnętrze... Przepełniają mnie emocje i ciekawe przeżycia, które chętnie opisuję. Inspiracje czerpię z przestrzeni niesamowitych wrażeń. Wierzę, że wiele osób odnajdzie w moich wierszach szereg ciekawych przemyśleń, delikatne emocje, uczucia i wzruszenia. Życzę samych radosnych i przyjemnych chwil podczas tej lektury. Zapraszam serdecznie" – Renata Świst, poetka
(Opis wydawcy)

     Moi Drodzy dziś chciałabym przedstawić Wam mój kolejny  patronat medialny, który skradł moje serce od pierwszej wymienionej z Autorką a później z wydawnictwem wiadomości.
Ostatnio na blogu pojawia się coraz więcej poezji i bardzo się tego faktu cieszę, tym bardziej że każdy kolejny tomik w jakiś sposób odmienia moje spojrzenie na otaczający mnie świat, sprawia, że moja wrażliwość zostaje jeszcze bardziej rozbudowana. 
Sprawia, że chcę się zatrzymać w biegu codzienności, otworzyć na emocje, które płyną z tych wierszy, poczuć je całą duszą i sercem. Nie inaczej jest z wierszami pani Renaty, która na początku tomiku opowiada w kilku zdaniach w jakich niezwykłych, a zarazem pięknych i poruszających okolicznościach otrzymała dar, który pchnął ją do napisania pierwszych słów, które później stworzyły te wyjątkowe, pełne ciepła wiersze. "Wiersz pisane wrażeniami i emocjami" są drugim tomikiem  poezji pani Renaty, którym mam zaszczyt patronować.

W "Wierszach..." pani Renata pisze o tym co nas otacza, o znakach jakie daje nam wszechświat, nie krępuje się pisać o uczuciach i emocjach, które sama przeżywa. Nie brakuje tu pięknych zdań o aniołach i ich roli w naszym życiu, autorka pięknie manifestuje swą wiarę.  Znajdziemy tu także wiersze o sensie życia, nadziei i miłości, o duszy i otwieraniu się na to, czego nie widzimy.

Wiersze te są niezwykle emocjonalne, zmuszają do zadumy i refleksji. Celebrują każdy z pozoru zwyczajny dzień, każdą emocję i każdą myśl. Poruszają i niezwykle wzruszają. Są wyważone, delikatne i subtelne. Wlewają w serce cały ogrom ciepła i nadziei... Ja jestem pod ogromnym wrażeniem i naprawdę zdarzyło mi się już wrócić do kilku wierszy, które wyjątkowo zapadły mi w sercu.

Tomik wydany jest bardzo skromnie, ale jest to zarazem wielkim plusem. Jest podobny do pierwszego tomu z tej serii, czyli "Wiersze pisane z wnętrz serca". Obydwa tomy doskonale ze sobą rezonują i wzajemnie się uzupełniają. Nic nie rozprasza uwagi, a daje to możliwość całkowitego oddania się poezji i "czucie" jej całym  sobą.
Przepiękna i przykuwająca wzrok okładka, tak jak poprzednio jest dziełem niezastąpionej Moniki Januszkiewicz, której prace mogliście zaobserwować już na kilku okładkach książek, które wydało Million.
Jestem naprawdę zauroczona tym tomikiem, napisany jest pięknym, choć prostym językiem, nie znajdziemy tu górnolotnych metafor, ale zostaniemy otuleni jakimś takim specyficznym poczuciem magii, ciepłymi wspomnieniami, wiarą i poczuciem komfortu oraz bezpieczeństwa...

Jest to moje kolejne spotkanie z twórczością pani Renaty, jednak żywię szczerą nadzieję, że nie ostatnie i dane będzie mi w przyszłości poznać inne jej wiersze. Jestem dumna z faktu, że mogę patronować tej publikacji.

    Czy polecam?
Oczywiście, że tak. Każdy odkryje tu coś innego, wyjątkowego, napisanego tylko dla siebie. Każdy ten tomik odbierze inaczej, ale to właśnie jest najpiękniejsze w poezji.

POLECAM...

Analiza wszystkiego

Warto się zatrzymać czasem
Tak po prostu usiąść sobie
Spojrzeć w górę, aż pod niebo
W cudny błękit, lekkość jego
Się rozmarzyć, przenieść w chmury
Delikatnie rozkojarzyć
I pomyśleć, i przemyśleć
Pewne sprawy wrażeń wielu
Te codzienne, rutynowe
Które płyną z emocjami
Może by je tak rozpatrzyć
Przeanalizować trochę
Czy potrzebne jest to wszystko
W tym cudownym życiu naszym
- Renata Świst "Wiersze pisane wrażeniami i emocjami" str. 72

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu.

czwartek, 13 lipca 2023

(83/23). OCZY LĘKU

 
    Autor: Adrian Bednarek

    Wydawnictwo: Zaczytani

     Gatunek: Sensacyjna, Kryminał, Thriller

    Liczba stron: 320

    Data premiery: 14. 06. 2023

 *Google

    Adrian Bednarek Urodzony w 1984 roku w Częstochowie. Uwielbia pisać historie, w których głównymi bohaterami są skomplikowane czarne charaktery. Autor 14 opublikowanych powieści oraz kilku opowiadań. Laureat nagród "Złoty Kościej 2018" za powieść "Skazany na zło", "Złoty Kościej 2021" za powieść "Zapomniany", zdobywca tytułu "Thriller Roku 2021" w portalu Granice.pl za powieść "Zapomniany". Czytelnicy określają go mianem mistrza thrillerów psychologicznych i jedynym w swoim rodzaju kreatorem psychopatycznych postaci.
(Źródło: Okładka książki)

    Nigdy nie wiesz, kto cię obserwuje…
Fabian Olszewski ma pomysł na dochodowy, nielegalny biznes. Sam jednak nie da rady go poprowadzić. Gdy przypadkiem poznaje Oliwię, zdesperowaną dziewczynę, która ma kilka tygodni na spłatę olbrzymich długów, zawiązują spółkę. Wkrótce potem Lena – nastoletnia córka lokalnego polityka – zostaje uprowadzona podczas wieczornego spaceru z psem.
Wiele lat później Fabian i Oliwia są już zawodowymi kidnaperami. Ze względu na swoją specyficzną strategię działania żadne z ich porwań nigdy nie zostało zgłoszone policji. Fabian mieszka na przedmieściach z żoną i córką, Oliwia w apartamencie w centrum. Pracują przez kilka dni w roku i cieszą się wygodnym życiem.
Kiedy kończą im się zgromadzone środki, znów przystępują do pracy. Świadomi, jak wiele rodzin zniszczyła ich spółka i jak wielu chciałoby poznać ich tożsamość, zachowują wzmożoną czujność. Nie wiedzą jednak, że zagrożenie czai się tam, gdzie go nie widać, a za zło wyrządzone drugiemu człowiekowi często płaci się podwójnie…
(Opis wydawcy)

    Z każdą kolejną książką odkrywam Bednarka na nowo. Po serii z moim "ulubieńcem" Oskarem każdą kolejną historię biorę w ciemno i wiem, że znów będzie dobrze... 
Nie inaczej jest teraz, choć zawsze wydaje mi się, że autor już niczym mnie nie zaskoczy, sądzę, że znam jego schematy i umiejętność tworzenia najbardziej popapranych postaci i ich totalnie zrytej psychiki... za każdym razem znów nie mogę wyjść z szoku- bo znów mu się udało- a ja ponownie odkrywam najciemniejsze zakamarki psychopatycznych mózgów... 

Nie będę ponownie streszczać fabuły, bo już sam wydawca wiele zdradza, a nie chciałabym Wam czegoś przez nieuwagę zdradzić, powiem tylko, że w tym przypadku role odwracają się w najbardziej zaskakującym momencie i to jedna z ofiar pod wpływem przeżytej traumy przeistacza się w  myśliwego i rozpoczyna krwawe polowanie.
Autor genialnie buduje swoje postacie i ich psychikę, otacza je niezwykle mroczną aurą, która wywołuje u czytelnika uczucie niepokoju i ciągłego napięcia, a chęć poznania tajemnicy ukrytej na kartach tej historii nie pozwala oderwać się od książki od pierwszych stron. Ponownie udowadnia, że w każdym z nas może zakiełkować zło, a dramatyczne wydarzenia z przeszłości mogą być doskonałym bodźcem i zapalnikiem do stworzenia kolejnego "potwora" w ludzkiej skórze. Warstwa emocjonalna postaci w tym przypadku i w moim odczuciu lokuje się na najwyższym poziomie.
Szybka akcja tej historii, jest jak zawsze atutem i nie sposób się tu nudzić, potrafi nagle zmienić swój bieg o sto osiemdziesiąt stopni. Zakończenie może zaskoczyć, szczególnie rola, jaka została przypisana zwierzęciu. 
Fabuła podzielona na dwie przeplatające się części "wtedy" i "teraz" łączą w zaskakujący sposób, tworząc wiarygodny i logiczny obraz. Napisana przystępnym językiem, pobudza wyobraźnie dzięki dość szczegółowym opisom. 
Książkę czyta się naprawdę dobrze, pod warunkiem oczywiście, że nie rażą Was w oczy psychopaci i litry rozlanej krwi. 
Jak zawsze jestem zachwycona, z wielką niecierpliwością oczekuje na kolejne zaskakujące historie. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Doskonała gratka dla fanów mrocznych ciężkich i krwawych opowieści, idealna dla wielbicieli emocjonalnych rollercoasterów.

POLECAM...

"Obserwowała zakochaną parkę przez lornetkę, a wyimaginowane ręce znikały z jej ciała, głos cichł, oczy rozpływały się w powietrzu. Strach zmieniał się w odwagę, a ta podsycała nienawiść. Lena była wściekła na perfidny uśmiech, który gościł na niepozornej gębie Olszewskiego, na jego spryt i na lukrowy świat, który go otaczał. Przecież swoje szczęście zbudował na jej nieszczęściu!"
                                 - Adrian Bednarek "Oczy lęku" str. 191

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję wydawnictwu Zaczytani.

poniedziałek, 10 lipca 2023

(82/23). OPOWIEŚCI Z BAGIEN. ZAŚPIEWAJ DLA MNIE

 
    Autor: Magdalena Kwiecień

    Wydawnictwo: Vibe

    Gatunek: Fantasy

    Liczba stron: 368

    Data premiery: 18. 05. 2023

 *Google

    Magdalena Kwiecień Urodziła się w 1978 roku w Zielonej Górze. Prawnik z wykształcenia i urzędnik państwowy z dwudziestoletnim stażem.
Od 2010 roku mama niesfornego chłopca o imieniu Maciej, który urodził się z zespołem Downa. Właścicielka suczki Luny i kocicy Nymerii. Przygodami całej rodzinki chwali się w mediach społecznościowych.
Od czasów studiów miłośniczka fantastyki, zapalona czytelniczka między innymi "Gry o tron", "Władcy pierścieni" i rodzimego "Wiedźmina".
Cicha wielbicielka tematów związanych z wampiryzmem, w szczególności twórczości Anny Rice czy cyklu "Zmierzch" Stephanie Meyer.
"Zaśpiewaj dla nie" to debiut pisarski po wielu latach tworzenia do szuflady pamiętników, dzienników podróży czy opowiadań. Otwiera cykl trzech książek "Opowieści z Bagien".
Profil autorki o nazwie @magdalena.kwiecien.writer można śledzić na Instagramie i Tik Toku, na Facebooku zaś  dostępny jest jej fanpage: Opowieści z Bagien.
(Źródło: Książka)

    "Czułem jej zapach, taki intensywny i kuszący… Przypomniałem sobie dźwięk bijącego serca, pompującego krew do jej przepięknych nadgarstków, do cudownej szyi… Chciałem tego, chciałem ją dopaść, rozszarpać, znów poczuć tę słodką, czerwoną substancję. Chodź do mnie, chodź..."

Dawid, młody i utalentowany rockman, żyje szczęśliwie i beztrosko. Po kolejnym udanym koncercie wraca z przyjaciółmi do domu. Niestety nigdy do niego nie dociera. Budzi się w leśnej chatce, a nieznajoma kobieta oznajmia mu, że nie jest już… człowiekiem. Gwiazdor popełnił błąd, który zmienia jego życie nieodwracalnie.
Rudowłosa przedstawia się jako Kostroma i wyjawia Dawidowi, że jest wiedźmą. Jak się okazuje to, co się stało z mężczyzną, nie było przypadkowe, gdyż ona brała czynny udział w jego przemianie.
Przewrotna opatrzność splata losy Dawida i Kostromy, lecz ma to swoją cenę. Oboje będą zmuszeni zmierzyć się z nową rzeczywistością i walczyć o przetrwanie.
(Opis wydawnictwa)

        Uwielbiam debiuty. A jeśli jest to debiut, który porywa mnie od pierwszych stron i nie pozwala adrenalinie opaść nawet na moment, wtedy jest jeszcze lepiej. 
Tak właśnie zadziało się z debiutancką powieścią Magdaleny Kwiecień- przepadłam od samego początku, choć muszę w tym miejscu się przyznać, że początkowo obawiałam się tego jak odbiorę opowieść o wampirach i wiedźmach, bo niezbyt często sięgam po tego typu fantastykę, ale jestem naprawdę niezwykle pozytywnie zaskoczona. Dawno nie czytałam tak oryginalnej książki! 
"Opowieści z bagien..." to naprawdę historia niebanalna i pokazująca to co w sumie znamy, zupełnie z innej strony. Bardzo podobał mi się motyw przeistaczania w "rasowego" wampira, z takim opisem jeszcze się nigdzie nie spotkałam, i to sprawia, że z wielką niecierpliwością oczekuję kolejnych tomów.
Nie będę opisywać całej fabuły, bo w tym przypadku tyle się dzieje, że nie chciałabym przez przypadek zdradzić jakiegoś ważnego szczegółu i odebrać Wam tym samym przyjemność z odkrywania tej historii, zaznaczę tylko, że książka niesamowicie wciąga i pomysł na nią jest prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Dla mnie jest to jeden z lepszych debiutów, jaki poznałam w tym roku.

Autorka buduje napięcie po mistrzowsku. Powoli zdradzając skrywane tajemnice, odkrywając cele i motywy, które kierują bohaterami, pokazując ich życie, które ociera się o niezwykle płynne granice- zapewnia czytelnikowi przysłowiową jazdę bez trzymanki. Emocje buzują od początku do końca i znajdziecie tu wszystko... od miłości i pożądania po szczerą nienawiść, a nawet chęć mordu. Ale żeby nie było, nie jest to absolutnie żaden zarzut! Szczegółowe opisy pobudzają wyobraźnię, która zostaje również wsparta kilkoma cudownymi czarno białymi ilustracjami, portretującymi głównych bohaterów, jak i ich życie. Bohaterowie są dopracowani w najdrobniejszym szczególe, wnoszą mnóstwo emocji, nie ma tu nikogo zbędnego, każdy jest ważny, a przy okazji tworzą barwne i niebanalne tło dla całej fabuły.

Bardzo się cieszę, że ta książka trafiła w moje ręce, dzięki czemu mogłam poznać kolejną autorkę, po której książki będę sięgać bez oporów. Napisana ładnym, przyjemnym językiem, pomimo szybkiej akcji pozwala przy sobie odpocząć, a to w dzisiejszych zabieganych czasach jest absolutną wartością. Mam nadzieję, że na drugi tom nie będziemy zmuszeni długo czekać, a o "Zaśpiewaj dla mnie" będzie jeszcze głośno.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jest to opowieść wielowątkowa, zaskakująca i mocno nieprzewidywalna, barwnie napisana i jestem przekonana, że nie tylko fani tego rodzaju literatury się w niej odnajdą.

POLECAM...

"Nie zdawałem sobie sprawy, że tak proste słowo jak <nie> może mieć wiele odmian i ukrytych znaczeń. Nie, nie pragnę cię. Nie, tobie nie wolno pragnąć mnie. Nie, przecież to niedorzeczne. Nie, wolę kobiety. Nie, nie mam czasu. Nie, mam kogoś innego. Nie, wychodzę za mąż. Nie, ja jestem wiedźmą, a ty wampirem. Nie, nie jesteś w moim typie. Nie, boję się ciebie. Nie, jesteś za młody. Nie, jestem za stara. Nie, nie uszczęśliwisz mnie. Nie, bo nie będę miała z tobą dzieci. Nie, nie, nie- choćby je odmieniać na milion sposobów, zawsze brzmiało odmową. Nie kocha mnie. Koniec marzeń, złudzeń i nadziei."
            - Magdalena Kwiecień "Opowieści z bagien. Zaśpiewaj dla mnie" str. 198

piątek, 7 lipca 2023

(81/23). CYGAŃSKI DIABEŁ

 
    Autor: Melisa Bel

    Wydawnictwo: Melisa Bel

    Gatunek: Romans historyczny

    Liczba stron: 302

    Data premiery: 30. 06. 2023

 
 *Google

    Melisa Bel autorka powieści obyczajowych, pełnych emocji i romantyzmu. Podbiła serca Polek takimi książkami jak "Diabelski hrabia" oraz "W paszczy lwa". Miłośniczka wszystkich dziesięciu muz, dyplomowana wiolonczelistka, która bez sztuki nie wyobraża sobie życia. Kobieta niezmiennie ciekawa świata i ludzi. Zwiedziła ponad 20 państw, a do swoich najbardziej szalonych pomysłów zalicza półroczną wyprawę motocyklem wzdłuż Himalajów oraz kilkuletnią podróż dookoła Norwegii. Pisze w towarzystwie małej, czarnej kotki.
(Źródło: Okładka książki)

    Sara Stewart nie ma łatwego życia. Zależna od swego brutalnego kuzyna liczy dni, kiedy wreszcie się od niego uwolni. Sprawa jednak się komplikuje, gdy ten oznajmia jej, że zamierza się z nią ożenić.
Gdy któregoś dnia omal nie pozbawia jej cnoty, dziewczynie z trudem udaje się uciec. Ma już dość bezsilności, prosi więc o pomoc zawodowego pięściarza Marcusa Huntera, znanego jako Czarny Diabeł.
Choć Marcus uczy samoobrony tylko mężczyzn, pod wpływem chwili zgadza się trenować Sarę.
Co sprawiło, że ten znudzony życiem, cyniczny człowiek złamał zasady, którymi się od zawsze kierował?
Czy była to odwaga i determinacja, które ujrzał na twarzy dziewczyny?
A może chodziło o niezwykłe przyciąganie, które poczuł, gdy tylko jego ciemne oczy spotkały się z fiołkowym spojrzeniem Sary…?
(Opis wydawcy)

     Czasem miłość można znaleźć w najbardziej nieoczekiwanym miejscu…
Jeśli poszukujecie książki lekkiej i przyjemnej w odbiorze "Cygański diabeł", choć porusza temat przemocy, będzie wyborem idealnym na miły wieczór.
Tym razem bohaterem jest zawodowy pięściarz Marcus, zwany Czarnym Diabłem, którego mogliśmy poznać w "Zabójczym księciu" oraz młoda, osierocona Sara, która ucieka przed dużo starszym od siebie kuzynem, który pragnie nie tylko jej ciała, ale i majątku.
Nie będę opisywać dalej fabuły, bo autorka już wiele zdradza w opisie, a nie chciałabym przez nieuwagę zdradzić jakiegoś ważnego szczegółu i przez to psuć wam zabawę przy poznawaniu tej nietypowej (jak na tamte standardy) pary, jednak myślę, że i tak przyznacie mi rację co do stwierdzenia znajdującego się na początku tej opinii...

Nieczęsto mi się zdarza, przy moim trybie życia bym przeczytała książkę w jedno popołudnie i kawałeczek wieczoru. Przepadłam w tej historii od pierwszej strony i dałam się wciągnąć w wir zaskakujących wydarzeń, zapominając o realnym świecie. 
Książki Melisy Bel lubię za to, że w każdej z nich pokazuje silne kobiety, które mimo rzucanych im przez los kłód pod nogi, prą przed siebie i osiągają zamierzone cele. Autorka fajnie oddaje również ducha epoki dziewiętnastowiecznej Anglii, jej obyczajowość, podejście do życia, okraszając całość nutką humoru, tajemniczości i wielkich uczuć.
Bohaterowie są doskonale wykreowani. Zestawienie ze sobą tak różnych charakterów, jakie posiadają dwie główne postacie, skutkuje zabawnymi i błyskotliwymi dialogami, ciętymi ripostami i emocjonalnym napięciem. Bawiłam się doskonale, czytając słowne przepychanki między tą oryginalną dwójką. Niczego nie można również zarzucić postaciom drugoplanowym, tworzą oni kolorowe i różnorodne tło dla głównych wydarzeń. 
Świetnie zakrojona, dynamiczna akcja, wciągająca fabuła. Czy trzeba czegoś więcej?
Książkę czyta się fenomenalnie, nim się obejrzałam, już kończyłam czytanie.
Autorka cudownie operuje słowem. Choć emocje płynące w tej historii buzują od pierwszych stron, wbrew pozorom można przy tej książce naprawdę odpocząć i się zrelaksować, co w dzisiejszych nerwowych i zabieganych czasach ociera się niemal o luksus.

     Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Niezwykle przyjemna i ciepła opowieść o miłości, tajemnicach i kontrastach. Jestem zachwycona tą historią, naprawdę nie mogę się już doczekać kolejnych tomów. Myślę, że każdemu ta opowieść skradnie, choć kawałek serca.

POLECAM...

"Sara nie bardzo wiedziała, co teraz począć. Zachowywała się lekkomyślnie, ale z drugiej strony przy nikim innym nie czuła się tak dobrze jak przy Diable.
Był niebezpieczny, ale to przy nim cała się ożywiała, to jego bliskości łaknęła. Czy to znaczyło, że jest złą, zepsutą kobietą?
Czy jedyne, czego powinna chcieć, to ustabilizowania się, rodziny, miłego męża i grzecznych dzieci?
Niegdyś właśnie to zdawało jej się szczytem marzeń, lecz odkąd poznała Devila, wiele się zmieniło.
Wzbudził w niej pragnienia, o których istnieniu wcześniej nie miała pojęcia. Tych wszystkich rewelacji niestety nie czuła przy Neilu."
                                        - Melisa Bel "Cygański diabeł" str. 119

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Autorce.

środa, 5 lipca 2023

(80/23). WIESZCZBA KRWAWEJ GŁOWY

 
    Autor: Andrzej Juliusz Sarwa

    Wydawnictwo; Armoryka

    Gatunek: Thriller historyczno- ezoteryczny

    Liczba stron: 414 (okładka  miękka)

    Data premiery: 2017 (data przybliżona)

 * Google

    Andrzej Juliusz Sarwa Urodzony: 12.04.1953
Polski pisarz, poeta, tłumacz i dziennikarz. Debiutował 12 kwietnia 1975 trzema wierszami na antenie II programu Polskiego Radia w Warszawie; debiut drukowany - wiersz "Mój synek" w almanachu "Pierwszy komunikat" (Sandomierz 1976). Jest laureatem I Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. ks. Jerzego Popiełuszki, Bydgoszcz 1992 - wyróżnienie w dziedzinie prozy. W 1990 został członkiem Stowarzyszenia Autorów Polskich, w 1992 - Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, zaś od 1997 jest członkiem Związku Literatów Polskich. Posiada bardzo bogaty dorobek twórczy, obejmujący wiele dziedzin. Jest autorem ponad 100 książek.
(Źródło informacji: Lubimy czytać)

    Dwa wieki historii Polski i Francji, splecione z reformacją w Europie, walką o władzę i poszukiwaniem miłości. To kanwa najnowszej powieści Andrzeja Juliusza Sarwy. A co na tę kanwę jest nałożone? To i powieść historyczna i obyczajowa, przygodowa i po trosze traktat demonologiczny. Co wychodzi z tak niecodziennego połączenia? Wielowątkowy intrygujący utwór z fascynującą, chociaż mroczną akcją. Powieść to ogólnie thriller historyczno-ezoteryczny opowiedziany niezwykle bogatym językiem, zróżnicowanym ze względu na używających go bohaterów. Są tu i opisy bliskie botanice i rozprawie naukowej, jest i humor i podniosłość. Akcja toczy się wartko, dwa wieki historii bynajmniej nie nużą, a dają wrażenie przeniesienia się w epokę. Dodatkową zaletą powieści jest to, że autor, jak ma w zwyczaju, absolutnie się nimi nie przejmując, nie ulega ani modom, ani trendom literackim i pisze "po swojemu", znakomitym językiem, oferując nam przepiękne opisy, nawet i zapachów, czego się w sztampowej literaturze nie spotka. Z uwagi na potrzebną do zrozumienia problematyki powieści wiedzę o świecie, podbudowaną bagażem życiowych doświadczeń, autor zamieszcza dość odważne obyczajowo opisy dworskiego życia XVI i XVII-wiecznej Francji i naturalistyczne opisy okultystycznych rytuałów, dlatego jej adresatami winni być raczej czytelnicy dorośli. Książka zdecydowanie dla wymagającego czytelnika!
(Opis wydawcy)

    Z twórczością pana Sarwy spotykam się po raz drugi i muszę przyznać, że nadal jestem pod ogromnym wrażeniem, nie tylko stylu, w jakim tworzy, ale przede wszystkim wiedzy, którą posiada.
Dziś chciałabym napisać o kolejnej książce, która wywarła na mnie olbrzymie wrażenie, a jest ona początkiem czterotomowej sagi o szlacheckiej rodzinie Białeckich.
Dobro i zło to dwie wartości, o których uczymy się już od małego dziecka. To one wyznaczają naszą moralność i zazwyczaj potrafimy je od siebie odróżnić. Człowiek, który żyje w świecie, który zna i się w nim odnajduje, czuje się bezpiecznie i silnie, wydaje mu się, że jest tym dobrym i nic złego mu nie grozi. Dopiero ekstremalne sytuacje, które zmuszają nas do walki, pokazują nasze prawdziwe "ja" i pokazują, na co tak naprawdę nas stać. Jesteśmy gotowi wtedy na wszystko, zrobimy wszystko by ochronić siebie i swoich bliskich. Co jednak zaczyna się dziać gdy za mocno pragniemy splendoru, władzy, majątku, tajemnej wiedzy i innych korzyści? Czy nie otwieramy się wtedy na wpływy i manipulacje, zamykamy oczy na innych, wyrzucamy z serca to, co dobre i czyste? Tak właśnie zaczynają postępować nasi bohaterowie, a tłem dla ich poczynań staje się niezwykle burzliwa historia siedemnastowiecznej Europy. Autor doskonale oddaje ducha tamtej epoki.
"Wieszczba krwawej głowy" wprowadza czytelnika do świata wielkiej polityki, zakulisowej gry, odwiecznej walki dobra ze złem, oraz tajemniczych i mrożących krew w żyłach rytuałów. W tej historii non stop coś się dzieje, akcja powieści jest niezwykle wartka, mroczna atmosfera całości wciąga od pierwszej strony i nie sposób oderwać się od lektury, nie poznając dalszych losów postaci. Autor umieścił tutaj wiele postaci historycznych, przypominając nam tym samym ich losy i ich wpływ na napiętą i niezwykle burzliwą sytuację geopolityczną średniowiecznej Europy. Postaci jest sporo zarówno tych autentycznych jak i fikcyjnych, dość łatwo można się pogubić, kto jest kim, ale każda z nich jest potrzebna w tej historii, każda niesie w sobie olbrzymi potencjał i pokład emocji.
Nie ma tu zbędnych opisów, choć jest ich naprawdę sporo i są one bardzo dokładne, wszystko, co tu przeczytacie, jest ważne, potrzebne i istotne dla całości. 
Autor używa przepięknego starego języka, używa słów, które już dawno wypadły z obiegu, książkę czyta się naprawdę z olbrzymią przyjemnością, jest ona cudownym remedium na książki pisane współczesną mową.
Nie jest to książka, łatwa. Wymaga ona sporo skupienia i oddania się jej całym sobą, by zrozumieć przekaz i ogarnąć to, co chce ona przekazać, trzeba do niej podejść z naprawdę otwartą głową. Wtedy poczujecie, że zło i dobro, towarzyszy nam na co dzień, a walka o naszą duszę trwa od zawsze i na zawsze...

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jeśli poszukujecie książki, która Was porwie, a zarazem będzie przestrogą. Pan Sarwa stworzył coś wyjątkowego, jeśli pozostałe tomy są utrzymane w tym samym tonie, to proszę państwa... dziwię się, że ta seria jest tak bardzo nieznana.
Ja jestem zachwycona, formą treścią i przekazem.

POLECAM...

"Gdy Henryk Walezy zjawił się wreszcie w stolicy, panowie, którzy się tutaj wcześniej na pogrzeb z całej Korony, Litwy i Rusi zjechali, z ciekawością i podnieceniem wielkim czekali, iżby ujrzeć nowego władcę i godnie go przywitać. Zrzucili zatem szaty żałobne i pysznie się przyodziali w wykwintne ubiory, suto ozdobione złotem, srebrem oraz cennymi kamieniami. Starając się jeden przez drugiego, by wyglądać jak najlepiej, jak najdostojniej, jak najbogaciej i jak najokazalej.
Biskupi odziani byli w purpurę, fiolety i złoto, senatorowie świeccy zaś suknie mieli na ogół karmazynowe, niekiedy karminowe, na ludziach rycerskich lśniły ponadto świeżo wyszmelcowane zbroje, zaś insza szlachta i pomniejsi dostojnicy, prześcigając się w przepychu, poubierali się w szaty, na które użyto też i przeróżnych materii- płócien flamandzkich, sukien frygijskich i attalijskich, kitajek, brokatów, altembasów, złotogłowi, jedwabi, atłasów, aksamitów- wzorzystych i gładkich, błyszczących i matowych, ciężkich i lejących i inszych, które by można jeszcze długo wymieniać."
                 - Andrzej Juliusz Sarwa "Wieszczba krwawej głowy" str. 92-93

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi. 

poniedziałek, 3 lipca 2023

(79/23). SIEDEMDZIESIĄT SIEDEM SŁONI

 
    Autor: Piotr Biedrzycki

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Obyczajowa, Przygodowa, Podróżnicza

    Liczba stron: 684

    Data premiery: 19. 09. 2018

 *Google

    Piotr Biedrzycki ur. w 1959 roku. Absolwent Wydziału Radia i TV im. Krzysztofa Kieślowskiego na Uniwersytecie Śląskim. Autor czterech tomików wierszy, laureat konkursów literackich, tekściarz, stypendysta Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na rok 2003.
W 2015 roku zrealizował serię 17 odcinków telewizyjnego filmu podróżniczego "77 Słoni- Indie" opowiadającego o kraju, który jest jego wielką pasją i miłością.
(Źródło: Okładka książki)

    Pełna egzotycznych smaków, zapachów i barw historia jednej podróży, która zmieniła wszystko
Ta wyprawa nie mogła zacząć się gorzej: już pierwszego dnia swojego pobytu w Indiach Piotr zostaje okradziony i pobity. Na szczęście dzięki ludziom, którzy postanowili udzielić mu pomocy, wkrótce wraca do zdrowia i postanawia mimo wszystko kontynuować podróż. Wie już jednak, że będzie musiał zweryfikować swoje wyobrażenia dotyczące tej upragnionej "wycieczki życia", zostawić za sobą zachodni sposób myślenia i kierować się zasadą: "Nie oczekuj niczego, bądź gotowy na wszystko". Wkrótce Piotr pozna świat bollywoodzkiego filmu, zostanie uwikłany w narkotykową intrygę, przeżyje pełen namiętności romans i zrozumie, że najlepsze rzeczy zdarzają się nam wtedy, gdy zupełnie się ich nie spodziewamy...
Tłoczne ulice Bombaju, fetor slumsu Dharavi, baśniowy Bollywood, idylliczne plaże Goa... trudno pozostać obojętnym wobec tej niesamowitej, pełnej kontrastów scenerii. Trzeba tylko mieć otwarte oczy i... pozwolić się nieść przygodzie!
(Opis wydawcy)

    Indie fascynują mnie odkąd pamiętam i jestem bardzo zaskoczona faktem, że książka pana Biedrzyckiego już od kilku lat istnieje na rynku wydawniczym, a ja dopiero teraz mam możliwość jej poznania, tym bardziej że serial (17 odcinków) "77 Słoni- Indie" znam doskonale i był on oglądany już kilkakrotnie (serdecznie go polecam). 
Indie odbieram jako kraj, w którym ludzie są wdzięczni za każdą drobnostkę, która przytrafiła im się w życiu i wierzących, że po coś (ta drobnostka) ona się stała, to kraj najróżniejszych świąt i religii, gdzie każdy znajdzie miejsce dla siebie i gdzie wyznawcy różnych religii potrafią żyć obok siebie, a nawet co (czasami mocno) zaskakujące wspólnie świętować, choć czci się zupełnie innego Boga. 
Jest to kraj bardzo zróżnicowany pod względem geograficznym i krajobrazowym, przez co każdy region różni się do tego stopnia, że możesz mieć wrażenie podróży do zupełnie innego kraju. 
Od północy na południe, od zachodu na wschód panuje różny klimat, obejrzymy skrajnie różne krajobrazy, znajdziemy i góry i morze. A mimo to cały czas jesteś w Indiach. Ten kraj to wielobarwne festiwale, medytacja, joga, świątynie w tym mój ukochany - Tadż Mahal- pomnik poświęcony miłości, to tańce i jedzenie- każdy region to inny smak, każdy ma swoje wyjątkowe i niezapomniane smaki. Dla mnie Indie to jedność i różnorodność w jednym, to miłość i nienawiść, to tradycja i nowoczesność, to bogactwo i skrajna bieda, to przesyt i walka o przetrwanie do jutra... Czy autorowi udało się oddać ducha tego niezwykłego kraju, pokazać go tak jak On sam go widzi? W moim odczuciu tak!

Nie będę opisywać fabuły, bo w tej historii dzieje się mnóstwo, a każdy wątek powiązany jest z poprzednim, bądź jest przyczyną następnego, przez co nie chciałabym Wam czegoś nieopatrznie zaspojlerować, tym bardziej że wydawca już wiele ujawnia. Uwierzcie mi jednak na słowo, sięgajcie po tę książkę, bo naprawdę warto.
Mimo tego, że jest to bardzo obszerna lektura (ponad 680) stron, nie nudziłam się ani przez moment. Dałam się porwać przygodzie już od pierwszej strony, w której główny bohater spełnia swoje marzenie i staje na indyjskiej ziemi... Czytając tę historię, jeszcze bardziej zapragnęłam spełnić własne marzenie...
Wraz z głównym bohaterem wędrujemy od największych slumsów świata, po kojące wody Morza Arabskiego, zahaczając o kolorowy świat Boolywood, przebywając w historycznych miejscach, obserwując zataczające się koło życia w Varanasii. Otwieramy się na uczucia i emocje, a tych tutaj naprawdę nie brakuje. 
Akcja jest różnorodna, momentami goni na złamanie karku, nie dając złapać oddechu, by za chwilę zwolnić i dać odpocząć rozkołysanemu sercu. Nie sposób się przy tej książce nudzić, zaskakuje w niespodziewanych momentach, a barwne i plastyczne opisy pobudzają wyobraźnię, słowa malują przed oczami obrazy oddające barwy, zapachy i smaki.
Bohaterowie są ciekawie wykreowani i poprowadzeni, nie ma tu nikogo zbędnego, każdy wiele do tej historii wnosi. Momentami główny bohater może wydawać się zbyt pewny siebie, ale to dodaje mu tylko autentyczności i jakiegoś takiego... uroku? Bardzo przypadły mi do gustu jego rozważania na różne tematy, momentami dość mocno filozoficzne, ale pokazujące życie, takim, jakie jest bez zbędnego koloryzowania, zmuszając przy tym do głębokiej refleksji. Polubiłam go bardzo, choć moim ulubieńcem zdecydowanie został jego towarzysz Popu- cudowna postać.
Autor doskonale opisuje otaczający go świat, pokazuje kulturę i obyczajność zwykłych ludzi, punktując przy tym różnice i podobieństwa, które nas łączą bądź dzielą. Przemyca przy tym mnóstwo ciekawostek i faktów dotyczących miejsc, w których akurat toczy się fabuła, 

"Siedemdziesiąt siedem słoni" zaklasyfikowana jako książka przygodowa, ale ja się z tym nie zgodzę. Dla mnie jet to mix gatunkowy, bo znajdziemy tu wszystkiego po troszku, mamy tutaj dobrą powieść obyczajową z gorącym romansem w tle, nutkę sensacji, a nawet kryminału, ocieramy się momentami o reportaż czy książkę podróżniczą. Jestem nią oczarowana i bardzo się cieszę, że trafiła ona w moje ręce, choć żałuję, że tak późno...

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To intrygująca opowieść o ludziach, uczuciach i emocjach, w której każdy znajdzie coś dla siebie, przy okazji  poznając Indie takie, jakie są na prawdę... 

POLECAM...

"- [..] Pieniądze są bardzo ważne. Zbuduję za nie warsztat, warsztat zbuduje dom, dom zbuduje rodzinę, a rodzina to najcenniejsza i najważniejsza w życiu rzecz, ale nie chodzi tylko o pieniądze, bo one, rzeczywiście są źródłem zła. Chodzi o serce. Indyjskie serce. Serce w Indiach jest królem. W Indiach są bogowie, dużo bogów, miliony bogów, ale król jest jeden; indyjskie serce. To serce wynagradza i karze. Ty je zdobyłeś, jesteś dla nas dobry, król to wie. Jest nas miliard i dwieście milionów, gadamy dwustoma językami, ale serce mamy jedno, a ty je zdobyłeś. W Indiach umierający z głodu podzieli się ostatnim kęsem ryżu, bo rządzi nim Król Serce. Gdybyś był zwykłym gora, już dawno, wraz z kolegami przekręcilibyśmy cię na stoły, no i w ogóle, ale ty jesteś nasz gora, czyli trochę nie gora. Rozumiesz mister? Rozumiesz? Więc teraz, jak już to wiesz, to odpowiem na twoje pytanie. Tak, Dźutakarorpati, robię to dla kasy!"
                         Piotr Biedrzycki "Siedemdziesiąt siedem słoni" str. 431-432 

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Wydawnictwu Novae Res.