Pokazywanie postów oznaczonych etykietą współpraca z wydawnictwem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą współpraca z wydawnictwem. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 lipca 2026

(53/26). DYPTYK

 
                                                       **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Justyna Mietlicka

    Wydawnictwo: Wydawnictwo LeTra

    Gatunek: Kryminał, Thriller

    Liczba stron: 296

    Data premiery: 24. 06. 2026

 *Google

    Justyna Mietlicka Kulturoznawczyni i pisarka mieszkająca w Poznaniu. Od lat fascynuje ją świat sztuki- jego blaski, kulisy i tajemnice. Na swoim instagramowym profilu opowiada o kolekcjonerach, aukcjach i plotkach ze świata artystycznego, łącząc pasję do literatury i kultury z wnikliwą obserwacją ludzi. Autorka książek "Mistral"(2020) i "Maestro" (2021). "Dyptyk" jest jej trzecią powieścią.
(Źródło:Okładka książki)

    Rozdzielony dyptyk skrywał więcej niż rodzinną tragedię.
Marcel – złodziej dzieł sztuki o nienagannym uroku i talentach językowych, które częściej służą do kłamstw niż rozmów – ma czterdzieści dni, by odnaleźć obraz skradziony kilka miesięcy wcześniej w Marsylii. Autoportret Francisa Bacona zniknął bez śladu, a jedyny trop prowadzi do Mediolanu i tajemniczego człowieka o pseudonimie Van Gogh.
Towarzyszy mu Rita – właścicielka podupadającej galerii sztuki, kobieta przywiązana do elegancji, porcelanowych filiżanek i świata, który dawno przestał być bezpieczny. Razem trafiają do Mediolanu pełnego fałszywych tropów i ludzi, którzy wiedzą znacznie więcej, niż chcą powiedzieć.
Gdy śledztwo prowadzi ich nad jezioro Como, do starej willi skrywającej tragiczną historię kochanków i sekret zamknięty w tajemniczym pokoju, poszukiwania obrazu zamieniają się w niebezpieczną grę. Bo czasem największe arcydzieła ukrywa się nie po to, by je ocalić, ale by nigdy nie zostały odnalezione.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzien dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z kolejną niezwykle intrygującą powieścią, która ukazała się pod skrzydłami wydawnictwa Letra, a ja mam olbrzymi zaszczyt zostać jednym z jej patronów medialnych. Jestem wdzięczna, że mogę  napisać kilka słów o powieści "Dyptyk" która wyszła spod pióra Justyny Mietlickiej- jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tejże pisarki i przyznać muszę, że jestem zauroczona jej stylem oraz wrażliwością, z jaką pokazała nam historię tytułowego dyptyku, ale mam pewien niedosyt, bo w trakcie lektury okazuje się, że jest to kontynuacja poprzedniej historii. Wprawdzie tę powieść można czytać osobno, jednak w niektórych wątkach przydaje się znajomość poprzedniej książki, bo wiemy, że coś się wtedy stało i ma to dość duży wpływ na fabułę tej historii, nie do końca jednak wiemy co i kto ma co na sumieniu. Szkoda, że nie ma takiej informacji na okładce- ale dość już mojego narzekania, czas na konkrety...

"Dyptyk" to genialne połączenie powieści obyczajowej z kryminałem i mroczną akcją rodem z najbardziej rasowych thrillerów. W tej historii nic nie jest oczywiste, a posuwając się strona za stroną, odkrywamy misternie utkaną fabułę, w której najdrobniejszy szczegół ma znaczenie i znacząco wpływa na rozwiązanie tajemnicy, która została skryta na kartach tej powieści. Nie będę opisywać szczegółowo fabuły, ale uwierzcie mi na słowo, opis wydawcy nawet w połowie nie zdradza tego, co tu się dzieje i nie oddaje tego mrocznego i tajemniczego klimatu, który znajdziecie w środku. Nie chciałabym Wam czegoś zdradzić, bo każde wydarzenie jest połączone z tym poprzednim i rzutujące na przyszłe. Dlatego nie chciałabym zaliczyć wpadki ze spojlerem ;)

Akcja toczy się dość szybko, ale nie goni na złamanie karku, choć  potrafi mocno zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie. Intryga goni intrygę, do głosu dochodzą głęboko schowane urazy a demony przeszłości coraz częściej i głośniej domagają się głosu... wyjawienie tajemnicy sprzed lat wstrząśnie chyba każdym i pokaże, że nie zawsze jest tak, jak próbujemy sobie wmówić, a osoby, które podawały się za naszych przyjaciół, odbierając nam możliwość poznania prawdy, okazują się wyrachowanymi oszustami, którzy chcą mieć nas tylko na wyłączność. 
Cała historia zaczyna się od tego jednego malutkiego kamyczka, który uruchamia całą lawinę niebezpiecznych wydarzeń, splatając ze sobą losy kilkunastu osób i to w tak mroczny sposób, że momentami nie mieści się to, o czym się czyta, w głowie- uświadamiając przy tym czytelnikowi, do czego jest zdolny człowiek, by osiągnąć to, co sobie zaplanował. Powiedzenie, że dąży się do celu po trupach... tutaj pasuje idealnie. Na jaw wychodzą tajemnice przeszłości, intrygi, powiązania i rodzinne koligacje. 
Bohaterowie są wykreowani doskonale, każdy z nich jest niezwykle autentyczny, wielowymiarowy i barwny. Nie ma tu nikogo zbędnego, a każdy wnosi do tej historii wiele emocji, i stwarza barwne tło dla pozostałych. 
Do tego przepiękne barwne opisy, pobudzające wyobraźnię, oddające klimat naszego rodzimego Poznania, jak i malowniczych miejscowości we Włoszech- jestem zauroczona opisami klimatycznych galerii, z których widać, że pani Justyna wie, o czym pisze, że zna się na tym, co robi w prywatnym życiu. 
Przedstawiona historia jest niesamowicie wciągająca, nie chce się odłożyć książki przed przeczytaniem finałowej sceny. Swoją drogą, zakończenie zostało napisane dość otwarcie, kto wie, może kiedyś poznamy dalsze losy, ja bym z przyjemnością poczytała co u tych postaci słychać. 
Napisana ładnym językiem, wiele wątków, wydawałoby się pobocznych i niewiele znaczących łączy się w spójną i klarowną całość zmuszająca czytelnika do refleksji nad ulotnością życia, chwilą szczęścia, ale pokazująca również, do czego jesteśmy zdolni, by osiągnąć, to, czego chcemy. Autorka serwuje czytelnikowi mnóstwo emocji, zaskakujących zwrotów akcji.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To nietuzinkowa opowieść o relacjach międzyludzkich, o sztuce i pięknych miejscach. Znajdzie się tu tajemnica i intryga, mnóstwo zagadek i tajemnic, które naprawdę zaskoczą. Każdy z Czytelników znajdzie w niej coś dla siebie.
Letra znów stanęła na wysokości zadania, wydając tak ciekawą i wciągającą historię. Uwielbiam to wydawnictwo i mam olbrzymią słabość do książek, które wydają, w szczególności powieści ze sztuką w tle.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny i możliwość patronowania tej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu LeTra.

czwartek, 25 czerwca 2026

(50/26). JOGA W DOMU. ĆWICZENIA DLA KAŻDEGO

 
    Tytuł oryginału: Anatomy of Yoga for Beginners

    Autor: Lisa Purcell

    Tłumaczenie: Katarzyna Drozdoń

    Wydawnictwo (na rynku polskim): Wydawnicywo RM

    Gatunek: Poradnik, Edukacja

    Liczba stron: 160

    Data premiery (na rynku polskim): 02. 09. 2026

 *Google

    Lisa Purcelli brak informacji

    Kompletny przewodnik po jodze i medytacji, dzięki któremu ukoisz swój umysł, odciążysz kręgosłup i pobudzisz ciało

Joga – sięgająca swoją tradycją tysiące lat wstecz – to nie tylko aktywność fizyczna. O jej zaletach dla umysłu i psychiki nie trzeba nikogo przekonywać. Dodatkowym jej atutem jest to, że możesz praktykować ją w domu, nawet na niewielkiej przestrzeni.
"Joga w domu..." to znakomite wprowadzenie do praktyki jogi dla osób, które nigdy nie miały z nią styczności – od podstaw, opisu sprzętów i ruchów dłoni, przez najprostsze asany i techniki oddechowe, aż po wymagające pozycje, które usatysfakcjonują również osoby zaawansowane w praktyce.
Opisy zostały wzbogacone niezwykłym materiałem ilustracyjnym – możesz zobaczyć, które grupy mięśni wzmacniasz lub rozciągasz w danej pozycji. Dodatkowo w poradniku zamieszczono praktyczne wskazówki, które umożliwią ci doskonalenie każdej pozycji, stopniowanie trudności jej wykonania i pracę nad konkretnymi obszarami swojego ciała. 
Dzięki tej książce:
• wzmocnisz swoje ciało i psychikę,
• zredukujesz stres, odzyskasz siłę i energię,
• pozbędziesz się bólu pleców i zwiększysz elastyczność swojego ciała.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

     Dzień dobry serdeczne! Czytacie poradniki, stosujecie zawarte w nich rady, podążacie za wskazówkami, które w sobie niosą? Ja od czasu do czasu lubię sięgnąć po fachowy poradnik, który zainspiruje do zmian i przy tym przyniesie wymierne korzyści dla mnie samej. Tym razem wybór padł na "Joga w domu...." autorstwa Lisy Purcell, tym bardziej że jogą interesuję się od lat i naprawdę chciałabym zacząć ją praktykować nie tylko w zaciszu domowym, gdy nikt nie patrzy, ale i w szerszym gronie, choć ciągle brakuje mi odwagi, by wyjść do ludzi i pokazać im co już potrafię.
W tym opracowaniu znajdziecie solidną porcję wiedzy i w moim odczuciu nadaje się zarówno dla osób chcących rozpocząć swoją przygodę z jogą, jak i dla tych, które już jakiś czas praktykują. Pomaga zweryfikować swoje nawyki w wykonywaniu poszczególnych asan, ustabilizować wiedzę, dowiedzieć się jak poszczególne asany wpływają na nasz organizm, jak reagują poszczególne partie mięśni na wykonywane ćwiczenia.
Ten poradnik zaskoczył mnie i jestem przekonana, że zaskoczy także Was wiele razy i otworzy oczy na rzeczy, które pomogą naszemu samopoczuciu- wewnętrznemu i zewnętrznemu.

Książka podzielona jest na siedem przejrzystych części, zaczynając od podstaw, w których dowiemy się, jak i gdzie zacząć praktykować jogę, jaki sprzęt jest wymagany, a co jest totalnie zbędne. Następnym krokiem jest poznanie "języka jogi"- w tym podrozdziale dowiemy się między innymi o tym, czym jest: asana, ajurweda, bandha czy czakra- znajdziecie tu opis każdej z siedmiu czakr i dowiecie się, za co jest ona odpowiedzialna, oraz wiele, wiele innych. Kolejnym krokiem jest nauka poprawnego oddechu, a także podstawowych gestów dłoni. Na końcu tego rozdziału znajdziecie dokładną grafikę i opis każdego z mięśni. Kolejne rozdziały to:
* Pozycje stojące- które zazwyczaj wykonuje się na początku treningu. Dokładny opis każdej z pozycji, krok po kroku przeprowadzający przez dane ćwiczenie, wyjaśniający, który mięsień właśnie pracuje
* Skłony do przodu i wygięcia do tyłu- jedne z ważniejszych pozycji jogi, które zapewniają dużą różnorodność w wersjach stojących i siedzących. Te pozycje zbawiennie przyczyniają się do zniesienia napięć w kręgosłupie, rozciągają mięśnie pleców i ud. Dla mnie osobiście jest to zbawienna grupa ćwiczeń. Tak jak w poprzednim rozdziale grafiki pokazują, które mięśnie są zaangażowane w ćwiczenia i każda pozycja wytłumaczona jest krok po kroku, każda partia mięśni jest dokładnie opisana.
* Pozycje siedzące i skręty- które poprawiają przepływy krwi i wspierają funkcje układu nerwowego. Doskonale oferują stabilność, właściwe ustawienie kręgosłupa, miednicy i bioder, dając miejsce na ćwiczenia oddechowe.
* Pozycje wzmacniające ramiona i odwrócone- Doskonałe pozycje zapobiegające rozwojowi między innymi osteoporozy, poprawiające zdrowie tkanek, poprawiające układ limfatyczny czy krwionośny.
* Sekwencje jogi- to ciąg pozycji, między którymi przechodzi się płynnie. Osoby dopiero zaczynające przygodę z jogą powinny zacząć od poznania pojedynczych asan.
W tym rozdziale dowiecie się jak połączyć  poszczególne pozycje, by płynnie przechodzić pomiędzy nimi, tworząc nieskończone kombinacje.
* Aneks- tutaj znajdziecie słownik mięśni, a także indeks nazw poszczególnych pozycji. 
Książka zawiera mnóstwo dokładnych zdjęć i szczegółowych opisów ilustrujących poprawne wykonywanie około 55 pozycji

Bardzo się cieszę, że trafiłam na tę książkę. Naprawdę warto po nią sięgnąć, ja na pewno jeszcze nie raz do niej wrócę. 
Ponownie powtórzę, że będzie ona idealna dla osób zaczynających dopiero swą drogę  w walce o zdrowie i dobre samopoczucie, będzie również doskonałym motywatorem dla tych, którzy na tej drodze są już długo, ale zaczyna im brakować energii i samozaparcia do dalszej wędrówki. Autorka poda pomocną dłoń i pokaże, że wytrwałość i konsekwencja naprawdę przynosi zaskakujące wyniki.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Uprawianie jogi prowadzi do fizycznego zdrowia i dobrego samopoczucia. Prezentowana książka wprowadza w jej tajniki. Podpowiada, od czego zacząć i w jaki sposób ćwiczyć jogę w domu.
Wsłuchaj się w swoje ciało. Zaopiekuj się nim.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję portalowi Na kanapie.

poniedziałek, 22 czerwca 2026

(49/26). PRAWIE JUTRO

 
                                                   **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Iwona Klimczak

    Wydawnictwo: IKA. Iwona Klimczak

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 300

    Data premiery: 10. 06. 2026

 *Google

    Iwona Klimczak brak informacji.

    Zaciszna wieś, dom odziedziczony po babci, szczęśliwe życie z Patrykiem… Marzenia Amelii zaczynają się spełniać. Los bywa jednak przewrotny. Uczucie Amelii i Patryka zostaje wystawione na próbę, gdy wsi pojawia się tajemnicza kobieta. Kim jest i co zamierza?
By planować przyszłość, trzeba pozamykać sprawy z przeszłości.
Niespodziewane spotkanie przy rodzinnym grobowcu zmusza Amelię do ponownego zmierzenia się z bolesną historią jej rodziny. Czy uda się odnaleźć wszystkie odpowiedzi?
W tle Ustronie – spokojna wieś pod Łodzią, skrywająca wiele tajemnic. Jedna z nich sprawi, że Amelia znajdzie się w poważnym niebezpieczeństwie.
"Prawie jutro" to poruszająca opowieść o miłości, która daje siłę, o przeszłości, która domaga się rozliczenia, i o przyszłości, którą kształtuje się dzisiaj.
Poznaj dalsze losy bohaterów znanych z "Kiedyś jest teraz" i odkryj tajemnice, które na zawsze zmienią ich życie.
(Opis wydawcy.Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z kontynuacją, na którą bardzo czekałam, a zarazem moim cudownym patronatem medialnym, który już jakiś czas temu zajął wyjątkowe miejsce w moim sercu. Znacie już pierwszą część, czyli "Kiedyś jest teraz"? 
Jeśli nie to możecie zacząć przygodę z bohaterami z Ustronia od tej części, ale zaznaczę, że warto znać wcześniejsze losy postaci, by się nie pogubić i mieć pełen obraz wydarzeń i sytuacji, które ich spotkały w przeszłości i doprowadziły do miejsca, w którym znajdują się obecnie. Tym bardziej że wiele wątków z poprzedniej części znajdzie tu swój finał.

 "Prawie jutro" to wielowątkowa, poprowadzona w bardzo ciepły, przyjemny i naturalny sposób, opowieść o zwyczajnym życiu, o rodzinie i jej bolesnych tajemnicach, o miłości która jest świeża, nowa- jeszcze niepewna swego. Jest to opowieść o tajemnicach z przeszłości o konfrontacji z prawdą, która niejednokrotnie wygląda inaczej, niż nam się wydaje, o wątpliwościach, ale i nadziei.
Jest to także historia o budowaniu swojego miejsca na ziemi, przypominająca o tym, że żeby iść do przodu i otworzyć kolejne drzwi, trzeba zamknąć te, przez które już przeszliśmy, zaznać wewnętrznego spokoju, żeby nigdy się nie poddawać i zawsze ufać swojemu wewnętrznemu głosowi.

Autorka z olbrzymią empatią i wielkim wyczuciem opisuje emocje i wątpliwości, które towarzyszą codzienności naszych głównych postaci. Obydwoje oni muszą zmierzyć się z demonami przeszłości, emocjami po odejściu kogoś bliskiego, kogoś, kogo kochało się całym sercem, a okazało się, że to, co wydawało się nam mocne, stałe i niezniszczalne, było tylko ułudą i niczym ważnym dla drugiego człowieka.
W "Prawie jutro" poruszonych jest kilka trudnych tematów. Tak jak poprzednio przewija się tu też temat trudnych decyzji i wyborów oraz relacji z dorosłymi dziećmi. Pojawia się niepewność i zazdrość, knucie przez osoby postronne, mimo to bohaterowie z wielką determinacją dążą do celu mimo przeciwności losu, wyciągają wnioski z porażek i nie poddają się.  
I choć to wszystko to trudne tematy, to pani Iwona tak nimi operuje, że nas nie przytłaczają, nie sprawiają, że książka staje się ciężka w odbiorze, bo jest wręcz przeciwnie, dzięki nim ta historia staje się niezwykle autentyczna i poruszająca, dając przy tym sporo tematów do przemyśleń i refleksji. 
Wzrusza, podnosi na duchu, napawa serce nadzieją.

Autorka fantastycznie wykreowała swoich bohaterów, zbytnio ich nie romantyzując, obdarzyła ich "zwykłymi, codziennymi" problemami, dzięki temu łatwiej jest ich zrozumieć, "wejść" w ich buty i zrozumieć motywy i emocje, które nimi kierują, kibicować im i trzymać kciuki za nich, zwyczajnie polubić i odnieść wrażenie, że są nam bliscy. Są oni pięknie ukształtowani i poprowadzeni. Nikt tu nie jest zbędny, każdy wiele wnosi do tej historii.
Akcja powieści nie goni na złamanie karku, ale potrafi zaskoczyć. Kryminalny wątek skradł moje serce, przyprawił o szybsze jego bicie, jego rozwiązanie może nie zaskakuje, ale mimo to ma w sobie "to coś".
Dzięki barwnym i szczegółowym opisom możemy poczuć pełną piersią klimat nie tylko samej historii, ale i miejsca, w którym ta akcja się toczy. Jest to powieść, która przenosi nas do malutkiej, spokojnej wsi, która otula pięknem krajobrazu, uspokaja szumem drzew, zapachem kwiatów i historią, która budzi emocje. Napisana bardzo ładnym plastycznym językiem, sprawi, że na chwilę oderwiecie się od rzeczywistości, przeniesiecie się w myślach do tego urokliwego zakątka... Dajcie się ponieść wyobraźni...

"Prawie jutro" to już czwarta książka, która wyszła spod pióra pani Iwony, i ponownie jest to historia, którą chce się delektować przez długi czas, jednak wciąga ona tak bardzo, że nim się obejrzycie, będziecie już kończyć...
Jestem dumna z tego, że mogę patronować tej historii. Dziękuję za ponowne zaufanie.

Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Piękna, otulająca ciepłem powieść, która chwilami rozczuli, ale i rozbawi, dając iskierkę nadziei, że wszystko się poukłada. "Prawie jutro" to historia, która otuliła mnie ciepłem i skradła moje serce od pierwszej strony. Tego życzę także Wam...

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny i możliwość patronowania tej historii serdecznie dziękuję Autorce.

czwartek, 18 czerwca 2026

(48/26). LISTA

 
    Tytuł oryginału: The List

    Autor: Yomi Adegoke

     Tłumaczenie: Olga Kwiecień

     Wydawnictwo (na rynku polskim): Sploty 

    Gatunek: Thriller psychologiczny

    Liczba stron: 354

     Data premiery (na rynku polskim): 08. 09. 2026

 *Google

    Yomi Adegoke brak informacji.

    Ola Olajlide spogląda w przyszłość z radością. Jest szczęśliwie zakochaną, piękną i ambitną kobietą. Przygotowuje się do ślubu z miłością swojego życia. Michael Korantenga uwielbia swoją narzeczoną i zrobiłby dla niej wszystko. Oboje są uważani za idealną parę.
Do bajkowego wesela pozostaje mniej niż miesiąc. Michael właśnie zaczyna pracę w CuRated. Zdobycie posady w tym miejscu było ogromnym osiągnięciem. Jego radość z nowego stanowiska kończy się w chwili, gdy klika link do Twittera i otwiera stronę użytkownika @_the_list. Znajduje tam udostępnioną anonimowo listę drapieżców seksualnych. Na niej widnieje jego imię i miejsce pracy. Nie wiadomo, kto go oskarża. Ale na pewno chodzi o niego: nikt inny w CuRated nie nosi tego imienia. I chociaż Michael wie, że jest niewinny, wpada w panikę.
Anonimowe oskarżenie ma ogromną moc. Ola zaczyna powątpiewać w niewinność ukochanego. W plątaninie kłamstw i sekretów granica pomiędzy światem wirtualnym a rzeczywistym staje się coraz bardziej niejasna i niebezpieczna
Czy Michael na pewno jest niewinny? Kto i dlaczego stworzył tę listę?
(Opis wydawcy: Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z dość ciekawym debiutem, który idealnie opisuje dzisiejszy świat, gdzie bardziej liczy się klikalność niż drugi człowiek. Historia ta pokazuje, jak bardzo zatracamy się w internetowym świecie, jak bardzo kolorujemy i pudrujemy swoje życie, jak uciekamy w kłamstwo, by zdobyć więcej polubień, wyświetleń i wykręcić zasięgi, jaki negatywny wpływ na nasze życie mają socjal media, jak bardzo nie umiemy już ze sobą rozmawiać, a wystarczy rzucić w eter jedno zdanie, jedno oskarżenie, a lawina hejtu oskarżeń i gróźb rośnie w zastraszającym tempie. 

Zaskoczyła mnie ta opowieść. Spodziewałam się chyba czegoś innego, sądziłam, że będzie to historia o życiu na świeczniku, ciągłej obserwacji, o stracie i wielkich niewyjaśnionych tajemnicach i godzeniu się z tym, co nieuchronne. W życiu nie wpadłabym na to, że pod tą enigmatyczną okładką kryje się tak, gęsty od emocji psychologiczny thriller, i to nie z jednym, nie z dwoma, ale nawet i trzema dnami, a każde z nich  tylko potwierdza stare dobre powiedzenie, że każdy z nas nosi maski i nie zawsze jest tym, za kogo się podaje, a jego serce i dusza skrywa niejedne tajemnice. Jest to także opowieść poszukiwaniu nawet najgorszej prawdy i jej nazwaniu, o oddzielaniu jej od kłamstw i niedopowiedzeń, o próbie wybaczenia i poukładania sobie życia na nowo po spektakularnym upadku.
Opowieść zaczyna się od zwyczajnej imprezy, nowej pracy i przygotowań do baśniowego i mocno wyczekiwanego ślubu sezonu. Pojawia się tajemnicza lista sek*ualnych drapieżców a na niej nazwisko przyszłego pana młodego, lista w zastraszającym tempie rozlewa się po Internecie, a decyzja o odwołaniu ślubu zaczyna wisieć na przysłowiowym na włosku... a dalej, dalej atmosfera się tylko zagęszcza, staje się coraz bardziej napięta i powoduje, że nie sposób odłożyć książki przed zakończeniem lektury, chęć poznania coraz mroczniejszych tajemnic, próba ich zrozumienia, a nawet pewnego rodzaju rozgrzeszenia- szczególnie głównych postaci, sprawiła, że spędziłam z tą książkę cały wieczór i zarwałam pół nocy.
Nie będę spamować streszczeniami fabuły, bo opis wydawcy naprawdę sporo zdradza, ale napiszę, że Autorka zaserwowała mi istny emocjonalny rollercoaster i prawdziwą jazdę bez trzymanki. 
Książka wciąga i intryguje, napięcie zbudowane zostało świetnie- powoli, ale sukcesywnie zdradzając skrywane tajemnice, odsłaniając traumy oraz odkrywając cele i motywy, które kierują bohaterami, pokazując ich życie, które wygląda zupełnie inaczej niż to, które chcą nam pokazać poprzez swoje instagramowe konta. Emocje buzują od początku do końca, czekają tylko na kulminacyjny moment, by wybuchnąć całą swą mocą, a ten moment sprawi, że nie będziecie mogli wyjść z podziwu dla kunsztu, z jakim została ta powieść napisana i poprowadzona.
Fabuła zaskoczyła mnie wiele razy, Autorka genialnie potrafi wymieszać wątki, urywać snutą historię w najmniej spodziewanym momencie, by wrócić do niej ponownie kilka stron później, i znów porządnie wszystko wymieszać- kiedy już byłam pewna, że rozwiązałam zagadkę, pojawiał się kolejny trop, który totalnie burzył całą moją koncepcję.
Mroczny i duszący klimat powieści podsyca tylko atmosferę niepewności i obawy co do dalszych losów bohaterów. Postaci jest tutaj sporo. Genialnie wykreowanych i poprowadzonych. Są one niejednoznaczne, poranione niektóre wręcz wypaczone psychicznie. Niejednokrotnie odczuwałam złość, niedowierzanie i współczucie jednocześnie. Zakończenie to totalny sztos, takiego kierunku nie brałam w ogóle pod uwagę.

Na duży plus zasługują barwne opisy nigeryjskiej kultury, tradycji, strojów czy potraw (akcja całej książki dzieje się w Londynie). Autentycznie mnie te opisy zachwyciły, pobudziły wyobraźnię, i sprawiły, że sięgnęłam po książki przybliżające mi ten barwny kraj.
Bardzo się cieszę, że ta książka trafiła do mnie, pokazała mi ona, jak bardzo wystawiamy swoje życie na pokaz innym, zupełnie obcym ludziom, zatracamy i coraz bardziej przesuwamy realne granice, które z każdym kolejnym postem coraz bardziej się rozmywają. 

    Czy polecam?
Bardzo. Dość mroczna, gęsta od emocji idealna książka na jesienny wieczór, zostawiająca czytelnika z mnóstwem pytań i refleksji na temat tego, do czego jesteśmy zdolni, by zniszczyć drugiego człowieka, tylko dlatego, że "nadepnął on nam na odcisk".
Pytająca na głos "Czy warto?". 

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje wydawnictwu Sploty.

poniedziałek, 15 czerwca 2026

(47/26). DOMKI Z KART

 
    Autor: Anna Biel

    Wydawnictwo: Borgis

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 472

    Data premiery: 26. 09. 2025

 *Google

    Anna Biel z wykształcenia jest pedagogiem. Pasjonuje się psychologią, szczególnie współczesnymi metodami psychoterapii. Ponadto uwielbia podróże, poznawanie nowych kultur oraz ludzi i ich historii. Niniejsza książka jest jej debiutem literackim opartym na prawdziwych przeżyciach.
(Żrodło: Okładka książki)

    W jednym z bieszczadzkich pensjonatów spotykają się trzy kobiety, które dzieli prawie wszystko m.in. wiek, usposobienie, cele życiowe i marzenia. Mimo różnic, szybko się zaprzyjaźniają i wzajemnie wspierają po trudnych doświadczeniach. Dwie z nich uwikłane były w toksyczny związek z tym samym mężczyzną, charyzmatycznym Maciejem/Samuelem – księdzem nadal realizującym swoje powołanie.

Opowieść wciąga od pierwszych stron. Zbeletryzowanie tej niełatwej pod względem psychologicznym- i pewnie dla niektórych moralnym- historii było świetnym pomysłem na przedstawienie zdarzeń. 
Anna Biel z niezwykłą empatią i literackim wyczuciem zbudowała opowieść o sile kobiet, mechanizmach przemocy psychicznej i cienkiej granicy między wiarą a instytucją. Bez taniej sensacji, bez oskarżeń- za to z prawdą, która boli, ale też leczy.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z powieścią poruszającą bardzo trudny i dla wielu bardzo niewygodny temat, stawiającą pytanie, czy celibat w kościele katolickim ma sens i jak bardzo jest on sprzeczny z naturą człowieka. Co trzeba poświęcić i jak ułożyć sobie życie, by mieć ciastko i zjeść ciastko? Na jakich fundamentach budować relacje i przyszłość z drugim człowiekiem by nie okazała się ona właśnie takim domkiem z kart, który runie przy najmniejszym podmuchu wiatru? 
Warto zaznaczyć, że "Domki z kart" to debiut, oparty na autentycznych wydarzeniach i dlatego dość trudno jest mi tę powieść, ocenić i, mimo że jest to historia, która zmusiła mnie do określenia własnego stanowiska, przyznać muszę, że nie doczytałam jej do końca, bo tak, jak polubiłam główne kobiece postacie, zrozumiałam ich postępowanie, potrzebę bycia kochanym i zauważonym to stanowisko Macieja vel Samuela totalnie mnie nie zainteresowało. Nijak nie mogłam się przekonać do tej postaci, choć wierzcie mi, naprawdę starałam się zrozumieć jego podejście do życia, motywy, którymi się kierował, ale jego samouwielbienie, egoizm i brak poczucia jakiejkolwiek winy tylko mnie drażnił.  
Autorka w swej powieści świetnie przybliżyła mechanizmy manipulacji i destrukcyjny wpływ toksycznych relacji na życie kobiet, które dały się zwieść autorytetowi osoby duchownej. Bardzo dobrze pokazuje proces wygaszania relacji-bez krzyków bez dram, ale ze stopniowym odsuwaniem się od "ukochanej", przedmiotowym traktowaniem, coraz dłuższych nieobecności, niedomówień i karania ciszą, wzbudzaniem poczucia winy i stopniowego odbierania pewności siebie 
Na pewno nie jest to książka, obok której przejdzie się obojętnie, na długi czas zostaje w pamięci.

"Domek z kart" to złożona historia, emocjonująca, smutna, a zarazem piękna, niezwykle poruszająca. Jest to opowieść o poszukiwaniu siebie w nowej rzeczywistości, o pragnieniu miłości, odpowiedzialności za innych, godzeniu się z losem, poszukiwaniu szczęścia w ulotnych chwilach.
Jest to mocna mieszanka, zostająca na długo w głowie, dająca sporo do myślenia, ale pokazująca, że czasami warto otworzyć się na nowe, odpuścić i "postawić się losowi okoniem", zacząć myśleć o sobie, i siebie stawiać na pierwszym miejscu, że mimo doznanych krzywd warto, jest zaufać drugiemu człowiekowi i dać sobie szansę na szczęście. 
Autorka pięknie podkreśla, że życie mamy tylko jedno i utkane jest ono wzlotami i upadkami, zdradą i namiętną miłością, śmiechem i łzami, i jak bardzo ważne jest, by z tego życia czerpać garściami, łapać każdy promyk słońca i każdy okruszek szczęścia, bo t o z tego budujemy to, co, daje nam światło nadziei, gdy w życiu nastanie mrok.

Pomysł na fabułę bardzo odważny i wykorzystany w stu procentach. Książkę czyta się bardzo płynnie, polubiłam styl Autorki i postacie, które wykreowała (poza księdzem), zaintrygowała mnie i sprawiła, że niemal do końca nie chciałam odkładać tej historii na bok. Niejednokrotnie wzruszyła, ale wzburzyła. Zaserwowała mi cały wachlarz emocji. Ponownie podkreślę, że jest bardzo trudno przejść obok tej historii obojętnie. 
Dla mnie to bardzo udany i intrygujący debiut. Trzymam za Autorkę kciuki i liczę na kolejne historie.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Domki z kart" to historia o życiu, które może się toczyć tuż obok nas. Niezwykle prawdziwa, poruszająca trudne, ale ważne tematy. 

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękujęwydawnictwu Borgis.

poniedziałek, 8 czerwca 2026

(45/26). HAJER W HIMALAJACH

 
    Autor: Mieczysław Bieniek

    Wydawnictwo: Annapurna

    Gatunek: Podróżnicza, Reportaż

    Liczba stron: 256

    Data premiery: 2026 (data przybliżona)

 
 *Google

    Mieczysław Bieniek Urodzony w 1956 r. w Katowicach. Były górnik, który po ciężkim wypadku rozstał się z kopalnią i rozpoczął nowy, podróżniczy etap w swoim życiu. Ceniony prelegent, autor dwóch książek. 
Od 1971 roku, po ukończeniu technikum górniczego, pracuje jako górnik dołowy w kopalni KWK Wieczorek. Udziela się także jako ratownik górniczy. W sumie w górnictwie przepracował 27 lat. Za swoje osiągnięcia dla górnictwa został odznaczony m.in. dwukrotnie Złotym Krzyżem Zasługi.
W 2000 roku uległ ciężkiemu wypadkowi górniczemu, w wyniku którego stracił wzrok w jednym oku. Oznacza to też koniec pracy na kopalni.
W ramach swoistej terapii psychicznej wyruszył w świat. Najpierw do Indii, potem do kolejnych krajów azjatyckich, afrykańskich i Ameryki Południowej. W sumie odwiedził kilkadziesiąt krajów na czterech kontynentach. Z czasem wypracował własny styl podróżowania, w którym szczególnie ceni sobie docieranie do trudnodostępnych miejsc i celów, rzadko odwiedzanych przez brać podróżniczą. 
W 2006 roku na swoje 50. urodziny wyruszył w kilkumiesięczną podróż lądową do Dalajlamy w Indiach. W końcowej części tej drogi towarzyszy mu filmowiec Paweł Wysoczański. Z nakręconych materiałów powstał film dokumentalny „W drodze”. W 2010 roku Bieniek wydał swoją pierwszą książkę „Hajer jedzie do Dalajlamy”, będącej opisem zarówno całej wędrówki do Dalajlamy, jak i wielu przygód z dzieciństwa, życia dorosłego, a przede wszystkim z innych podróży azjatyckich. 
Mieczysław Bieniek z pasją para się fotografią, robi też amatorskie filmy ze swoich podróży. 
(Źródło informacji: Portal Lubimy czytać.)

    Hajer w krainie chmur. Tam, gdzie czas płynie inaczej.
Wielkie góry to nie tylko wysokość to przede wszystkim wyzwania i przygody, które czekają na tych, którzy mają odwagę zboczyć z utartego szlaku. Mieczysław "Hajer" Bieniek z właściwym sobie animuszem zapędza się w najdalsze zakątki górskich bezdroży, udowadniając, że tam, gdzie kończy się mapa, zaczynają się najlepsze historie.

W tej podróży Hajer zabierze Cię do indyjskiego Ladakhu i w surowy świat wokół masywu Annapurny. To wyprawa w miejsca, gdzie:
Ludzie wciąż żyją w rytmie natury, jakby czas zatrzymał się setki lat temu.
Górskie bezdroża zmuszają do szukania najbardziej niespodziewanych rozwiązań.
Klejnoty przyrody zapierają dech w piersiach nawet tak doświadczonemu podróżnikowi.

Śląskie serce w obiektywie
Książka jest bogato ilustrowana sugestywnymi i urzekającymi fotogra-fiami autora, które pozwalają niemal poczuć mroźne górskie powietrze i dostrzec każdy szczegół surowego krajobrazu. Te kadry to intymny zapis spotkań z ludźmi i naturą, które zostają pod powiekami na długo po zamknięciu książki.
Relacje z wyprawy przeplatają się tu z osobistymi wspomnieniami z dzie-ciństwa i ciężkiej pracy na kopalni. To właśnie te powroty do korzeni nadają jego opowieściom niezwykłej głębi i autentyczności.

Daj się porwać niezwykłym obrazom i ruszaj na szlak. Twoim przewodnikiem będzie niezawodny Hajer!
(Opis wydawcy. Źródło opisu: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Zaglądając na mój blog, dobrze już wiecie, jak bardzo cenię sobie książki podróżnicze, a jeśli dotyczą one szeroko pojętych gór i moich ukochanych Indii, to jestem totalnie zachwycona i "kupiona" od pierwszych stron. Nie inaczej jest w przypadku "Hajera w Himalajach" bo jest to intrygujące połączenie książki podróżniczej, reportażu i osobistego pamiętnika, w którym z jednej strony otrzymujemy ogromną dawkę wiedzy na tematy polityczne, geograficzne, kulturalne, obyczajowe itp. a z drugiej możemy przeczytać, jak w tym środowisku funkcjonuje osoba z zewnątrz, osoba wychowana w innej kulturze, osoba o innej mentalności, religii, etyce i światopoglądzie. Niesamowite zderzenie dwóch różnych światów, kontrasty, różnice czasami podobieństwa i dzięki temu książka wciąga, fascynuje, wywołuje emocje i zmusza do spojrzenia na niektóre sprawy pod innym kątem, "otwierając" głowę na inność.  
Bohaterem tej książki jest nie tylko słynna góra, która jest marzeniem niejednego człowieka, ale przede wszystkim ludność zamieszkująca u jej podnóży w tak trudnych,  niewidocznych i niedostępnych dla turystycznego oka miejsc. Autor opisuje ludzi zwyczajnych, zabiera nas na wieś, do miasta i w miejsca zupełnie odcięte od cywilizacji, gdzie życie nadal toczy się według praw, reguł i zwyczajów sprzed setek lat, pokazując życie tych ludzi z wyczuciem, fascynacją, ale i należnym szacunkiem. 

Barwne i lekkie opisy i mnóstwo zdjęć, które pokazuje nam pan Bieniek, pobudzają wyobraźnię, intrygują i pozwalają marzyć. Przy okazji jest podróż w głąb siebie, inspirująca do odkrycia w sobie duszy podróżnika,  pozwalająca sprawdzić naszą wytrzymałość i to na ile nas byłoby stać w obliczu nieznanego. Wielokrotnie dałam się zaskoczyć, ale i nie raz poczułam pewnego rodzaju napięcie i niedowierzanie, szczególnie przy działających na wyobraźnię opisach np. podróż z wojskowymi i konsekwencje jednej błędnej decyzji.
Zdjęcia, które tu znajdziecie, odzwierciedlają wyjątkowość i różnorodność, ale przede wszystkim piękno i nietuzinkowość tego regionu, ludzi i ich zwyczajów, wierzeń i tradycji.
Książkę czytało mi się fantastycznie. Jest mega wciągająca, a Autor bardzo przyjemnie pisze o spełnianiu swych największych marzeń, o ich konfrontacji z rzeczywistością. Jest to fascynująca, zabawna, momentami autentycznie przerażająca relacja z największej przygody życia, a przy okazji niezła lekcja przetrwania w ekstremalnych warunkach. Zawierająca w sobie mnóstwo ciekawostek i anegdot, nie tylko z przygotowań do samej podróży, ale i ciepłych wspomnień z podróży już odbytych, jak i przeszłości oraz wspomnień z rodzinnego domu. Przy okazji pozdrawiam Autora, bo okazuje się, że jesteśmy "dzielnicowymi sąsiadami".

Książka podzielona jest na rozdziały, które są dość krótkie, ale bardzo treściwe. Informacje są przekazane w bardzo ciekawy i interesujący sposób, i dzięki temu przeczytanie tej książki nie zabiera wiele czasu.  
Bardzo się cieszę, że mogłam poznać kolejnego pisarza z mojego małego Hajmatu, tym bardziej że na półce czeka jeszcze inna książka.
 
    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Hajer w Himalajach" to wciągająca podróż opowiedziana niezwykle przyjaznym, barwnym i wciągającym językiem.

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Annapurna. 

środa, 20 maja 2026

(39/26). TRZY KROKI DO SZCZĘŚCIA (WZNOWIENIE)

 
    Autor: Małgosia Mroczkowska

    Wydawnictwo: Magia Słów

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 286

    Data premiery: 18. 11. 2025 (wydanie II)

 *Google

    Małgosia Mroczkowska brak informacji

    Przeciwności się przyciągają, ale nie w każdym przypadku. Różni ich wszystko, połączył problem.
Lena i Adam po wspólnych świętach i sylwestrze postanawiają zakończyć krótkotrwały związek. Kobieta szybko się pociesza w ramionach przystojnego Szymona, a Adam wyjeżdża do Włoch.
Drogi tej dwójki całkowicie się rozchodzą, jednak nie wiedzą, co zgotował dla nich los.
Idealny Szymon po ślubie przestał być idealny i odsłonił swoją prawdziwą twarz. Życie Leny wywróciło się do góry nogami. Nie na to dziewczyna liczyła. Małżeństwo staje się koszmarem.
Jak Lena poradzi sobie w sytuacji, która wydaje się bez wyjścia? I jaki wpływ na jej życie będzie miał Adam? Czy oboje znajdą w końcu swoje szczęście?
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z opowieścią, która otuli wasze serca niezwykłym ciepłem i nadzieją. Początkowo emocje będą brały górę i będziecie mieli wrażenie, że jesteście w środku szalejącego od emocji sztormu, ale każda przewrócona strona będzie Was przybliżać do bezpiecznego portu, w którym odnajdziecie nie tylko spokój, ale i potwierdzenie tego, że po każdej burzy wychodzi słońce, a z każdej patowej sytuacji można znaleźć wyjście- wystarczy tylko zaufać i dać się poprowadzić ścieżką, którą przygotował nam los. 

Nie będę opisywać fabuły, bo już sam opis wiele zdradza, nie chcę Wam psuć frajdy z odkrywania tej historii o miłości, rozczarowaniu, trudnych wyborach oraz odnajdowaniu i "składaniu" siebie na nowo. Pomysł na fabułę był strzałem w dziesiątkę, został wykorzystany w stu procentach.
Autorka fantastycznie wykreowała także swoich bohaterów, obdarzyła ich zwykłymi, codziennymi problemami, szczerymi i prawdziwymi emocjami, dzięki temu łatwiej jest ich zrozumieć, "wejść" w ich buty i zrozumieć motywy, które nimi kierują, kibicować im i trzymać kciuki za nich, zwyczajnie polubić i odnieść wrażenie, że są nam bliscy. Są oni fantastycznie ukształtowani i poprowadzeni. Nikt tu nie jest zbędny, każdy wiele wnosi do tej historii. Naprzemienna narracja postaci pozwala poznać ich punkt widzenia, zrozumieć reakcje i emocje.  
Autorka z olbrzymią empatią i wielkim wyczuciem opisuje emocje i wątpliwości, które towarzyszą bohaterce po odkryciu tajemnic, które miały nie ujrzeć światła dziennego, gdzie okazuje się, że to, co wydawało się nam mocne, stałe i niezniszczalne, było tylko ułudą, było życiem przepełnionym tajemnicą i niewiedzą o tym, co działo się wokół bliskiej sercu osoby.
I choć to trudny temat, to pani Małgosia tak nim operuje, że nas nie przytłacza, nie sprawia, że książka staje się ciężka w odbiorze, choć momentami jest naprawdę ciężko uporać się z zalewem emocji, ale dzięki temu ta historia staje się niezwykle autentyczna i poruszająca, daje przy tym sporo tematów do przemyśleń i refleksji- docenienia życia, partnera, rodziny. Wzrusza bardzo, ale i podnosi na duchu, napawa serce nadzieją. Opowieść ta pokazuje, że czasem trzeba przejść długą i bolesną drogę, by zrozumieć, czego tak naprawdę potrzebujemy.

Historia, którą stworzyła pani Małgosia, jest niesamowicie wciągająca, nie chce się odłożyć książki przed przeczytaniem finałowej sceny.
Napisana ładnym językiem, kilka wątków, wydawałoby się pobocznych i niewiele znaczących łączy się w spójną i klarowną całość zmuszająca czytelnika do refleksji nad zawiłością życia, konsekwencjami wyborów, których sami dokonujemy, ulotną chwilą szczęścia, ale pokazująca również, do czego jesteśmy zdolni, by osiągnąć, to, czego chcemy. Autorka serwuje czytelnikowi mnóstwo emocji, zaskakujących zwrotów akcji.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To ciepła opowieść o relacjach międzyludzkich, o trudnej miłości, przyjaźni, samotności w tłumie, ale i walce o siebie. 
Znajdzie się tu i tajemnica i intryga, zwroty akcji, które naprawdę zaskoczą. Jestem przekonana, że każdy z czytelników znajdzie tu coś dla siebie.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Magia Słów.

poniedziałek, 18 maja 2026

(38/26). MIŚ LEONARD. SPORTOWIEC Z LASU

 
                                                     **PATRONAT MEDIALNY**

"Nie błysk nagród świadczy o wielkości, lecz pasja w sercu i siła wytrwałości"
                                                             Miś Leonard

    Autor: Ewa Kaczmarczyk

    Ilustracje: Maria Miłoś

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Literatura dziecięca

    Liczba stron: 28

     Data premiery: 03. 06. 2026

 *Google

    Ewa Kaczmarczyk autorka wierszy, opowiadań oraz bajek. Założyła grupę poetycką "Zamyślenie" i "Salon poezji inaczej". Prowadzi radomszczański Uniwersytet III Wieku. Jest członkinią Stowarzyszenia Literackiego "Ponad". Lubi sztukę, wszelakie rękodzieło, jak i informatykę.
(Źródło: Okładka tomiku wierszy "Dotykaj")

    Nie błysk nagród świadczy o wielkości, lecz pasja w sercu i siła wytrwałości.
W leśnej krainie, pełnej śmiechu i przygód, Miś Leonard odkrywa w sobie prawdziwego sportowca!
Trenuje, biega, pływa i z odwagą staje do zawodów. Gdy nadchodzi wielki turniej, Leonard pokazuje, że prawdziwa siła nie tkwi tylko w szybkości czy celności, ale w wytrwałości, pasji i wierze w siebie. 
"Miś Leonard, sportowiec z lasu" to ciepłaopowieść o radości płynącej z ruchu, o zdrowej rywalizacji i o tym, że największe zwycięstwo rodzi się w sercu.
Bo każdy może zostać mistrzem- wystarczy tylko zrobić pierwszy krok.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne!  Dziś przychodzę do Was z propozycją dla najmłodszych czytelników, a zarazem moim kolejnym cudownym patronatem medialnym. 
Misia Leonarda zdążyliśmy spotkać już dwa razy i za każdym razem były to spotkania bardzo udane, mam więc szczerą nadzieję, że i tym razem ten uroczy i rezolutny Miś skradnie dziecięce serca.

W trzeciej części Autorka skupiła się na tym by, maluchy z jej książeczki mogły dowiedzieć się nieco więcej o aktywnym trybie życia, zdrowej rywalizacji, czy o tym, jak ważna jest wiara w siebie i swoje umiejętności, równocześnie zachęcając dzieci do ruchu, poszukiwania i rozwijania pasji.
W moim odczuciu jest to doskonały wstęp do wielu ciekawych i rozwijających rozmów, uczących o tym, by zawsze przeć do przodu, ale i o tym, że przegrana nie jest porażką- tylko informacją o tym, co jeszcze można poprawić. Otwiera także szerokie pole dla wyobraźni i ćwiczeń małej ręki, bo na końcu czeka na dzieci fantastyczna niespodzianka w postaci rymowanych zagadek, a dziecka zadaniem jest narysowanie odpowiedzi. Świetny i bardzo kreatywny pomysł!
Historyjka ta została napisana prostą, zrozumiałą i przystępną rymowanką, jednocześnie doskonale przekazującą wartość, która za nią stoi a o której wspomniałam zdanie wyżej. Myślę, że każdy rodzic tę wartość zauważy i doceni. 
 
"Miś Leonard, sportowiec z lasu" to pozycja, która z pewnością zauroczy każdego malucha również swoimi uroczymi i barwnymi ilustracjami, które tym razem stworzyła Maria Miłoś. Są one niezwykłe, barwne, wyraziste, działają na wyobraźnię, pobudzają i sprawiają, że książeczka nabiera jeszcze ciekawszej formy.
Książeczkę przeczytacie dosłownie w kilka minut, ale zostanie ona na długo w sercach najmłodszych. Podejrzewam, że nie raz i nie dwa będziecie do niej wspólnie wracać. 
Jestem zauroczona nie tylko tekstem, ale i formą tej historii. Naprawdę została tu zrobiona dobra robota, na wielkie brawa zasługuje również forma wydania tej książeczki- dwie poprzednie części są obłożone miękką okładką, tutaj jest zupełnie inaczej. Twarda oprawa, poręczny rozmiar, w moim odczuciu jest to jedna z najładniej wydanych bajek dla najmłodszych przez Studio Million.

    Czy polecam?
"Miś Leonard, sportowiec z lasu" to bajka, która wciąga i inspiruje od pierwszej strony, rozwija wiarę w siebie, wrażliwość i wyobraźnię, jest przepięknie wydana i jest historią, do której chce się wracać :) 
Polecam bardzo wszystkie trzy części, każda z nich mówi o czymś innym, ale każda z nich jest inspirująca i niezwykle pouczająca.  

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny i możliwość zostanie patronem kolejnej pięknej historii dla dzieci, serdecznie dziękuję wydawnictwu Million Studio Wydawnicze.

czwartek, 14 maja 2026

(37/26). NIEPOKORNA

 
    Autor: Monika Cieluch

    Wydawnictwo: AMARE

    Gatunek: Romans, Erotyczna

    Liczba stron: 464

    Data premiery: 25. 01. 2022


 *Google

    Monika Cieluch rodowita grudziądzanka, która szesnaście lat spędziła w południowej Anglii. Matka, żona, siostra dwóch braci oraz wielbicielka miętowej czekolady i pieszych wycieczek. W 2018 roku zadebiutowała powieścią obyczajową "Miłość szeptem mówiona". Następnie na rynku wydawniczym ukazała się trylogia "Niepokorni" oraz powieść sensacyjna z nutką erotyki "Do ostatniej kropli krwi". W jej książkach główną rolę odgrywają emocje i realnie wykreowani bohaterowie.
(Źródło: Okładka książki)

    Czasami najbardziej szalone decyzje okazują się tymi najlepszymi.
Dla Ivy Storm ten rok nie mógł zacząć się gorzej. Właśnie rzucił ją narzeczony, a marzenie o posiadaniu dziecka stało się niemożliwą do zrealizowania mrzonką. Z pomocą najlepszej przyjaciółki odzyskuje jednak równowagę i postanawia zawalczyć o własne szczęście. Daje sobie dwanaście miesięcy, by zostać matką.
Nawet jeśli potencjalnego ojca swojego dziecka miałaby znaleźć w ekskluzywnym klubie dla swingersów… Jedna noc, jedna nieodwracalna decyzja i konsekwencje, które przerosłyby każdego. Życie Ivy dopiero teraz nabiera prędkości, a każdy kolejny wiraż jest po stokroć bardziej niebezpieczny niż poprzedni…
Ta zwariowana, romantyczna i bardzo pikantna powieść udowodni wam, że koniec zawsze jest początkiem czegoś nowego, a miłość… cóż, ona zwykle przychodzi w najmniej spodziewanym momencie.
(Opis wydawcy.Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z historią, która wywarła na mnie spore wrażenie i sprawiła, że długo nie mogłam przestać o niej myśleć, szczególnie o dramacie, który tu się wydarzył.
Niech Was, tak jak mnie, nie zwiedzie okładka, to nie jest tylko erotyczna i słodka bajeczka, to opowieść, (początkowo wydająca się zwykłym romansem, rzekłabym, że momentami nawet dość infantylnym), która porusza tak trudne tematy, że momentami naprawdę trudno się pozbierać: traumy straty, nieprzepracowana żałoba, codzienny strach o przyszłość, dziedziczenie chorób genetycznych, to opowieść o życiu, które tak naprawdę może wydarzyć się naprawdę, każdego może to spotkać, jest autentyczna, szczera, pokazująca jak łatwo jest urządzić samemu sobie i drugiemu człowiekowi "piekło na ziemi", kierując się tylko własnym widzimisię, własnym pragnieniem, nie zwracając uwagi na drugą stronę, jak łatwo jest się wplątać w sytuację, z której wydawałoby się, nie ma wyjścia i nikt nie wyjdzie z niej bez szwanku, bo zawsze któraś strona będzie cierpieć. Jest to historia która pokazuje, że każdy z nas nosi maski, które opadając nie zawsze pokazują takie oblicze, jakie byśmy chcieli zobaczyć.
Nie będę ponownie opisywać fabuły, bo sam wydawca już wiele zdradza i nie chciałabym przez przypadek czegoś Wam zdradzić. Podpowiem, tylko żebyście do lektury usiedli z zapasem chusteczek, bo poznając historię tej miłości, nie będziecie w stanie zachować suchych oczów.

Autorka ma niezwykle lekkie i barwne pióro, zapewniając czytelnikowi istną emocjonalną huśtawkę. 
Książkę czyta się dosłownie "na raz". 
Nietuzinkowi bohaterowie, błyskotliwe dialogi  sprawiły, że książkę odłożyłam dopiero po kilku godzinach, w momencie, w którym przewróciłam ostatnią stronę.
Jest to moje trzecie spotkanie z twórczością pani Cieluch i ponownie jest ono bardzo udane, przepadłam w tej powieści od pierwszych stron i wierzę, że inne powieści tej autorki są również tak mocno emocjonujące, tym bardziej że w kolejce czekają kolejne dwie.
Jestem zauroczona tą historią i cieszę się, że poznaję kolejną autorkę, która sprawiła, że moje serce nie raz mocniej bije.  

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Momentami może się ta historia wydawać niedorzeczna, ale jest to historia, która pokazuje, jak ważna jest rozmowa, i szanowanie granic drugiej strony. W moim odczuciu nie jest to typowy erotyk, choć dużo się tu dzieje, historia ta posiada także drugie głębsze dno.
POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Amare.

poniedziałek, 11 maja 2026

(36/26). POPROŚ O WIĘCEJ (18+)

 
    Autor: Brigitte Wu

    Wydawnictwo: Magia Słów

    Gatunek: Romans, Obyczajowa

    Liczba stron: 230

    Data premiery: 27. 11. 2025

 *Google

     Brigitte Wu pisarka, autorka książek oraz właścicielka Agencji Marketingu Internetowego "6tka". Działa przede wszystkimw marketingu szeptanym. Swoją pierwszą książkę wydała 21. 01. 2022r. Nosi ona tytuł "Pragnienie diabła- ukryta w czterech ścianach". Druga premiera miała miejsce 24. 01. 2023r z książką "Pragnienie diabła- Matt". Trzecia książka "Prowokator- obsesja diabła" ujrzała światło dzienne 23. 03. 2023r.
Swoją twórczość zaczynała, pisząc na Wattpad i dzięki niemu otrzymała szansę na wydanie pierwszej powieści,a potem kolejnych. Działa również prężnie na Facebooku, gdzie ma swoją stronę autorską z wieloma obserwującymi. Brygida działa również na etacie i jest żoną oraz mamą czternastoletniej Julii.
(Źródło: Okładka książki)

    Olivia
Byłam ucieleśnieniem zła! Tak, to prawda. Myślałam, że jestem niesamowita i zabawna, ale czas pokazał, że się myliłam. Zniszczyłam siebie i swoje życie. Dostałam nauczkę i lekcję życia, której nigdy nie zapomnę.
Później poznałam Alexa… Tym razem to on chciał zniszczyć mnie. Skutecznie realizował swój plan. Chciał, abym cierpiała, chciał moich łez i nagle… zapragnął mnie tylko dla siebie.
    Alex
Nienawidziłem jej ze wszystkich sił. Chciałem, aby zniknęła z mojego życia.
Do czasu…
Nagle zacząłem coś czuć i wszystko się skomplikowało.

Poznaj historię Olivii i Alexa. Ostatnia klasa liceum zmieniła tę dwójkę na zawsze.
Ból, gniew, żal, rozpacz i kłamstwa…
On jest zły, bardzo zły…
Ona musi uważać.
Miłość, pożądanie i uczucie, które zdarza się tylko raz w życiu…
Czy los da im szansę?
(Opis wydawcy. Źródło: Okłaka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Zaglądając na blog, wiecie, że z każdej książki staram się wyłuskać to, co najlepsze, a oceny są zwykle pozytywne, i rzadko trafiam na takie książki, że trudno jest mi napisać coś pozytywnego. Jestem już bardzo doświadczonym czytelnikiem, wydawało mi się, że czytałam już wszystko i myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy, a jednak okazuje się, że moje granice można nadal przesuwać. 
Dziś przychodzę do Was z historią, która porusza bardzo ważne i aktualne tematy takie jak: dorastanie, hejt, przemoc psychiczna i fizyczna, nieprzepracowane traumy, trudne relacje rodzinne, złe wybory i ich dramatyczne konsekwencje, wkraczanie w dorosłość z olbrzymim bagażem złych doświadczeń, toksyczne związki... ale napisana jest ona w tak wulgarny i momentami chaotyczny i nielogiczny sposób, że główne założenia tej historii schodzą na dalszy plan, natomiast na główną scenę wybija się dwójka skrzywdzonych dzieciaków, których "bycie razem" to ciągłe wyzwiska, awantury, poniżanie, upokarzanie, i zbliżenia balansujące na granicy prawa karnego. 
Dla mnie jest to mocna przeciętna historia, chaotyczna, wzbudzającą bardziej irytację niż zachwyt i to nie tylko na bohaterów, ale i na relacje które ich łączą.

Nie będę Wam streszczać fabuły, nie będę również pastwić się dalej nad tą historią. To książka,  o której każdy powinien sobie wyrobić zdanie sam.
Jedynym plusem dla mnie (!) w tej historii jest to, że jeśli "wyłączy" się myślenie, nie będzie analizować opisywanych wydarzeń, po prostu odpuści... to dość szybko się ją skończy.

    Czy polecam?
Ja jestem znów rozczarowana- jest to drugie spotkanie z twórczością pani Wu i ponownie jest to spotkanie nieudane.  Gdyby nie to, że muszę "oddać" recenzję do wydawnictwa, nawet bym o niej nie wspomniała.
Mam nadzieję, że u Was będzie inaczej i przedstawiona historia bardziej do Was przemówi.

Za egzemplarz recenzyjny dziekuję wydawnictwu Magia Słów.

wtorek, 5 maja 2026

(33/26). SEKRETNE ŻYCIE SŁONECZNIKÓW

 
                                                    **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Marta Molnar

    Tytuł oryginału: The Secret Life of Sunflowers

    Wydawnictwo: LeTra 

    Tłumaczenie: Paweł Wieczorek

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 368

    Data premiery na rynku polskim: 25. 03. 2026

 *Google

    Marta Molnar jest autorką bestselerów "Sekretne życie słoneczników" (LeTra 2026), "Girl Braiding her Hair" oraz "Raising the Titanic". Jest entuzjastką historii sztuki i samoukiem w dziedzinie malarstwa. Studiowała pisarstwo na Seton Hill University oraz na Uniwersytecie Harvarda. Bohaterkami jej powieści są niezwykłe kobiety zapomniane przez historię.
(Żródło: Okładka książki)

    Porywająca opowieść o pasji, odwadze i sile kobiet.
Kiedy współwłaścicielka niedużego domu aukcyjnego Emsley Wilson podczas porządków w mieszkaniu babci znajduje stary pamiętnik, nie wie jeszcze, że zmieni on całe jej życie. Okazuje się, że należał on do Johanny Bonger, bratowej i spadkobierczyni Vincenta van Gogha.

Johanna odziedziczyła obrazy van Gogha jako młoda wdowa z małym dzieckiem. Pozostawiona bez środków do życia, miała tylko te obrazy, które wówczas były niewiele warte. Kobieta jednak postanowiła, że zrobi wszystko, co w jej mocy, żeby zaprezentować światu twórczość Vincenta.
Ta inspirująca historia pojawia się w życiu Emsley w momencie, gdy jej firma chyli się ku upadkowi i na jaw zaczynają wychodzić rodzinne sekrety. Czy Emsley odnajdzie odpowiedzi w historii z przeszłości?
(Opis wydawcy. Żródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Mówi się, że "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" (z wiersza Wisławy Szymborskiej "Minuta ciszy po Ludwice Wawrzyńskiej")  i w moim odczuciu ta historia oddaje cały sens tego cytatu.
O Vincencie van Goghu słyszeliśmy chyba wszyscy, ale jestem ciekawa, ilu z nas zna historię jego brata Theo, a tym bardziej o jego bratowej Johanny van Gogh-Bonger- kobiety, która podjęła się trudu pokazania światu twórczości swego szwagra po jego tragicznej śmierci, kontynuując tym samym pracę, której podjął się jej mąż Theo. 
Ja przyznać się muszę, że o Theo jakieś tam pojęcie miałam, ale odkrywanie historii Johanny to był dla mnie jakiś nowy wymiar, i to jej postać zdefiniowała mój odbiór tej powieści.

Historia Johanny przeplata się z losami żyjącej współcześnie Emsley, która po śmierci ukochanej babci dziedziczy tajemniczy pamiętnik, który skrywa wiele tajemnic oraz niewyraźny szkic małego dziecka. Odkrywając krok po kroku historię Johanny, zaczyna podejrzewać, że jest spokrewniona z samym malarzem, dzięki czemu w jej życiu zachodzą znaczące zmiany- zainspirowana postacią przodkini, Emsley bierze życie w swoje ręce i postanawia zawalczyć o swą ukochaną firmę. Z pomocą przychodzą jej przyjaciele i znajomi babci Violet oraz pewien przystojny prawnik. 
Co najfajniejsze w tym wszystkim, obie opowieści łączą się w przemyślany sposób, tworząc spójną, wielowątkową, wciągającą i momentami zaskakującą całość. Autorka pięknie poprowadziła tę historię- tu sztuka, trudna przeszłość bohaterów nie jest tylko tłem- jest zapalnikiem do działania, pokazującą jak bardzo można zmienić swoje i innych życie mając odpowiednich ludzi wokół siebie.

"Sekretne życie słoneczników" to opowieść, która jest bardzo emocjonalna, miejscami trudna i bolesna (opisy choroby Theo, złamały mi serce), ale i niosąca w sobie ogrom nadziei i wiary w to, że można wyjść z podniesioną głową z nawet najbardziej trudnych momentów życia, zostawić je za sobą a otwierając kolejne drzwi śmiało wierzyć, że teraz się uda i choć początkowo będzie bardzo trudno, to z czasem będzie tylko lepiej, a życie jeszcze nie raz może pozytywnie zaskoczyć...
Napisana bardzo ładnym językiem i stylem działającym na wyobraźnię, z łatwością można się przenieść do czasów dziewiętnastowiecznej Europy, poznając jej bolączki i radości, zapoznać się z panującymi wtedy zwyczajami, normami, zobaczyć jak wyglądała kultura i sztuka oraz walka o to by stała się ona zauważona w szerszym gronie. Pokazująca, jaka była rola kobiety i jak trudno było jej się przebić w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Opisy są barwne i szczegółowe, dzięki czemu z łatwością można wyobrazić sobie przedstawiony świat, zrozumieć emocje i motywy, które targają bohaterami. 
Książkę czyta się dosłownie na raz
Jest to historia niezwykła i bardzo się cieszę, że mogłam ją poznać, a tym bardziej stać się jednym z patronów medialnych. 

Na uwagę zasługuje również wydanie tej historii, przepiękna okładka, barwione brzegi nawiązujące do  najsłynniejszego obrazu Vincenta van Gogha, ciepłe i przyciągające wzrok barwy, to wszytko sprawia, że dostajemy nie tylko piękną historię, ale i wspaniałą ozdobę domowej biblioteczki.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Sekretne życie słoneczników" to nie tylko opowieść o sztuce, ale także o miłości, stracie, nadziei i wielkiej sile kobiet. Każdy się w tej powieści odnajdzie i znajdzie coś dla siebie. Dla każdego to będzie coś innego, ale gwarantuję, że dla każdego będzie to niezwykła przygoda.
POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny oraz możliwośc patronowania tej wyjątkowej historii serdecznie diękuję wydawnictwu LeTra.

piątek, 1 maja 2026

(31/26). STARE ZŁOTO, SKRZYPIEC BRZMIENIE, NIC NIE IDZIE W ZAPOMNIENIE

 
    Autor: Agnieszka Brygider

    Wydawnictwo: SEQOJA

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 216

    Data premiery: 30. 04. 2026

 *Google

     Agnieszka Brygider brak informacji.

    Przeszłość nie znika. Trwa w murach, przedmiotach,zapisanych słowach.
Kiedy agentka nieruchomości przychodzi na rozmowę z właścicielką mieszkania w pewnej starej kamienicy, nie wie, że właśnie zaczęła podróż. 
Podróż, która pozwoli jej poznac historię z czasów wojny: opowieść domagającą się dalszego ciągu.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Zaglądając na mój blog, wiecie, że jestem absolutną fanką książek wydanych przez Seqoję. Za każdym razem jest to książka wyjątkowa, o olbrzymim ładunku emocjonalnym, zabierająca nas czytelników w wyjątkowe podróże, pełne wzruszeń, refleksji i nadziei. Mówiących o przeszłości i trudnej historii, niejednokrotnie dotykający także tematów i spraw nadprzyrodzonych i właśnie dziś chciałabym pokazać Wam kolejną taką historię. 

"Stare złoto, skrzypiec brzmienie..." to oparta na autentycznych wspomnieniach opowieść, która zabiera nas do Gliwic, gdzie w czasach międzywojennych i z początkiem wojny, w jednej z gliwickich kamienic swój Dom Towarowy prowadził Fedor Karpe (ur. 3 sierpnia 1872- wiosną 1942 roku Fedor Karpe, wraz z innymi Żydami z Gliwic, został deportowany wraz z rodziną do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Miał wówczas 70 lat), którego postać oraz losy jego samego, jak i jego najbliższej rodziny (żony i córki) zostały nam przybliżone w rozdziałach nazwanych "Pamiętnik Fredora Karpe". 
Nie będę Wam całościowo opisywać fabuły, wspomnę tylko, idąc za notatką Autorki, że zarys fabuły jest ogólnie fikcją, ale postacie historyczne, wojenne wspomnienia, sporo zdarzeń (m.in. pojawienie się w kamienicy Niemca, który chciał zejść tylko do piwnicy) są autentyczne.

"Stare złoto, skrzypiec brzmienie..." to opowieść o przeszłości, która przeplata się z teraźniejszością, nie pozwalając o sobie zapomnieć, proszącej o wyjaśnienie i pamięć, jest to opowieść o rodzinie, o nadziei, ale i o strachu pełzającej nienawiści, o trudnościach w uwierzeniu w to, że człowiek człowiekowi mógł zgotować takie piekło na ziemi, najbliższy przyjaciel z dnia na dzień stawał po drugiej stronie przysłowiowej barykady. 
Jest to także historia o tym, że ci, którzy odchodzą, czuwają nad tymi, którzy tu zostają, wspierają ich... i nadal żyją, nie tylko w pamięci, ale i we wspomnieniach tych, którzy tu zostali.
To opowieść o tym, co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie, swojej intuicji i tego, co mówią do nas przodkowie.
Dlatego jestem też przekonana, że ta historia trafi do wielu serc, i pozostanie w nich na bardzo długo.

Atmosfera powieści w niektórych momentach potrafi zmrozić. Czytając fragmenty pamiętnika Fedora, nie sposób odnieść wrażenia, że historia zaczyna zataczać koło, że powoli wszystko wraca. Obawy, wątpliwości, strach, który płynie z tych stron, porażają, a równocześnie nadzieja na to, że przecież wszystko się ułoży, wzruszają i naprawdę potrafią złamać serce. 
Z drugiej strony dla równowagi mamy ciepłą opowieść, która koi rozszalałe emocje  i poszarpane nerwy. Śledzenie historii zaginionego skarbu, rodzącej się międzypokoleniowej przyjaźni, pojawiającego się uczucia, daje oddech i sprawia, że mimo wszystko nie sposób jest odłożyć książkę na bok, bez poznania jej zakończenia.
Całość wciąga i nie sposób się od niej oderwać, nie chce się, żeby się skończyła, mogłaby płynąć i płynąć, a i tak nie odczułoby się znużenia tą historią.
Akcja nie dzieje się szybko, ale jej zakończenie, choć dość oczywiste, mile mnie zaskoczyło. 
Genialnie Autorka ułożyła tę fabułę.
Książka napisana jest ładnym językiem, a barwne i plastyczne opisy pobudzają wyobraźnię, dając jej pole do popisu i wyobrażenia sobie opisywanych wydarzeń.
Bohaterów nie ma za wielu, ale każdy z nich jest tu kluczowy, poznając ich historię, czujemy, jak z każdą stroną stają się nam coraz bardziej bliscy, przeżywamy z nimi wszystkie emocje od radości po łzy, kibicujemy i trzymamy kciuki za ich wybory, ale i martwimy się ich losem

Jestem autentycznie szczęśliwa, że ta książka do mnie trafiła. I choć minęło już trochę czasu od momentu, w którym skończyłam ją czytać, nie potrafię wyzwolić się spod jej uroku. Ciągle mam ją w myślach i nie potrafię jej wyrzucić z głowy. 
Autorce gratuluję tak udanej historii, a Was zachęcam do sięgnięcia po tę historię, bo pod tą niepozorną okładką kryje się niezwykła moc!

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To powieść, która zmusi Was do refleksji, pokaże, co jest w życiu najważniejsze. Na pewno nie będziecie żałować.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Seqoja.

środa, 8 kwietnia 2026

(28/26). ŁĄCZKA. ZIMNY ODDECH


                                                         **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Wanda Siubiela

    Wydawnictwo: Wydawnictwo Gaja

    Gatunek: Obyczajowa, Młodzieżowa

    Liczba stron: 292

    Data premiery: 27. 01. 2026

 *Google

    Wanda Siubiela pisarka, malarka, poetka, autorka wielotomowych sag i powieści, w których codzienność splata się z metaforą, a realizm z magią słowa. Pochodzi z Wielkopolski, do której często odwołuje się w swojej twórczości i która stanowi ważny kontekst jej literackiej tożsamości.
Jest twórczynią dwunastotomowej sagi "Kamień królestwa Sloget", która zdobyła wierne grono czytelników i umocniła jej pozycję w świecie literatury. 
Równocześnie otworzyła cykl zatytułowany "Gwiezdny pył", rozpoczynając powieścią "Mrocza zasłona", która wprowadza w kolejne uniwersum pełne prastarych tajemnic i niezwykłych odkryć. 
Siubiela jako pisarka nie zamyka się wyłącznie w fantastyce- w książce "Niedzielna torebka" sięga po literaturę obyczajową, łącząc życie Julii z szerokim tłem polskiej historii.
Z kolei powieść "Łączka. Czarna kostka" ukazuje doświadczenie zjawisk pandemii- delikatnie i przejmująco, z perspektywy wrażliwej bohaterki próbującej odnaleźć się w świecie globalnej zmiany.
W 2025 roku ukazała się jej najnowsza powieść "Przyjaciółki z wirtualnego podwórka"- literacki thriller psychologiczny osadzony między wielkopolskim Kępnem a neonowym Tokio,  w którym zniknięcie przyjaciółki staje się pretekstem do przenikliwej diagnozy współczesności. To opowieść o tym, jak wirtualna bliskość może być zarówno mostem łączącym serca, jak i maską skrywającą tajemnice- wielowarstwowy portret pokolenia balansującego między iluzją ekranu a chaosem realnego życia.
Jej twórczość była wielokrotnie zauważana i doceniana- otrzymała liczne nominacje literackie, a na portalu "PisarzePolscy.pl" znalazła się w prestiżowej Złotej Dziesiątce. Wanda Siubiela aktywnie prowadzi także swoje media społeczne, gdzie utrzymuje bliski kontakt z czytelnikami, dzieli się refleksjami o współczesnej literaturze, kulisami pracy pisarskiej i zapowiedziami nowych pozycji.
(Źródło: Biogram zamieszczony w książce" Łączka. Zimny oddech")

    Co zrobisz, gdy wszystko się sypie, a w kieszeni masz tylko czarną kostkę z sześcioma symbolami?
Wercia ma siedemnaście lat. Rodzice się rozwodzą. Michał milczy. "Świeżo odnaleziony" dziadek planuje zostawić jej w spadku hotele, kasyna i tajemnice, które ciężko udźwignąć w pojedynkę. W tym samym czasie góry wystawiają ją na próbę, a ukochane morze szepcze mroczne sekrety. Podczas tej zawieruchy Wercia musi zdecydować - czy będzie dalej uciekać przed Sobą, czy w końcu stanie twarzą w twarz z tym, czego się boi. Czy jest gotowa zajrzeć w głąb umysłu? Jaką cenę zapłaci za prawdę? I czy symbole na kostce ją ocalą - a może wręcz przeciwnie, będą drogą do jej własnej zguby? 
Bo dorosłość nie czeka. Przychodzi - czy ktoś jest gotowy na nią - czy nie...
(Opis wydawcy. Żródło: Okładka  książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z moim cudownym patronatem medialnym, kontynuacją wydanej w 2023 roku i bardzo ciepło przyjętej przez czytelników powieści "Łączka. Czarna kostka". 
Już wtedy byłam zachwycona tą historią, ale to jak ona ewoluowała i w jakim kierunku poszła, totalnie zawładnęło moim sercem i pokazało też, jak bardzo zmieniła się nie tylko sama bohaterka, ale i otaczający ją świat.
Autorka stworzyła historię, która porywa czytelnika od pierwszych stron. Adrenalina i emocje buzują od początku, ale to, co dzieje się pod koniec w górach, to jest totalny majstersztyk i gdyby nie to, że tak płynnie czyta się tę historię, delektowałabym się nią dużo dłużej, a tak nim się obejrzałam, już kończyłam, i przyznać muszę, że jestem bardzo niepocieszona i wielką niecierpliwością czekam na kontynuację.
Weronika- główna bohaterka- to fantastyczna, wchodząca w dorosłość dziewczyna, która pomimo młodego wieku, swą dojrzałością i spojrzeniem na swoją przyszłość przebija niejednego dorosłego, potencjalnie dojrzałego człowieka ;) Uwielbiam ją od samego początku, ale teraz jeszcze bardziej zyskała w moich oczach swą dojrzałością.
Poza Wercią ponownie spotykamy się z jej rodziną, ale pojawia się sporo nowych postaci, szczególnie taki jeden Darek może w przyszłości sporo namieszać. Każda z tych postaci bardzo się zmieniła od poprzedniej części, i wszyscy oni wnoszą ogrom emocji do tej historii.
Autorka cudownie je wszystkie poprowadziła i pokazała, jak zbiegiem czasu zaczęły się zmieniać i dojrzewać, nie tylko do powierzonych im zadań, ale szczególności do stania się człowiekiem odpowiedzialnym nie tylko za siebie, ale i za innych. 

Autorka w swej powieści poruszyła niezwykle ważne tematy. Pokazuje, jak wielkie konsekwencje niosła za sobą pandemia, jak bardzo przymusowa izolacja wpłynęła na rozwój młodzieży i zachwiała ich bezpiecznym światem oraz relacjami rodzinnymi i społecznymi, jak zdrada doprowadza do rozpadu rodziny, jak rozwód rodziców wpływa na poczucie bezpieczeństwa, a konflikt dorosłych zawsze odbije się na tych niewinnych- dzieciach. Pokazuje, jak bardzo można zranić słowami, a te już wypowiedziane zapisują się na zawsze w sercu. Wszystko to pokazane oczami dorastającej nastolatki, która sama nie zna jeszcze życia- sprawia, że dorosły czytelnik na chwilkę przystanie, pochyli się nad tym i zastanowi, jak nas widzą nasze dzieci- czy życie, które im pokazujemy swoją własną postawą, jest dla nich dobre, czy jesteśmy dla nich dobrym przykładem, czy przekazujemy im wartości, które nas samych prowadzą przez życie, czy można odciąć się od przeszłości i swoich korzeni? Tak, ta historia potrafi zmusić człowieka do refleksji. Zadaje mnóstwo pytań, na które odpowiedzi musimy znaleźć we własnym sercu.
Wspomniałam na wstępie, że książka bardzo wciąga- to prawda, kilkukrotnie dałam się zaskoczyć, wzruszyć i parsknąć śmiechem, nim się zorientowałam, już niemal ją kończyłam.  
Zakończenie jest mega, pobudza wyobraźnię i zdradza, że jeszcze dużo się w tej historii wydarzy. Uwielbiam mroczny wątek gór i czarnego wilka, podoba mi się symbolika tajemniczej kostki, uwielbiam obserwować rodzącą się relację pomiędzy Werką a jej dziadkiem. Jest to historia niełatwa, ale czytając ją, poczujecie pewnego rodzaju ciepło i nadzieję, na to, że nawet po najgorzej burzy wyjdzie słońce.

Uwielbiam warsztat pisarki autorki, jest on niezwykle dojrzały, a zarazem barwny oraz działający na wyobraźnię i choć dzieje się w  fabule bardzo dużo, wszystkie wątki łączą się w klarowną i przejrzystą całość, nie ma niedomówień, wszystko zostaje dokładnie i z sensem wyjaśnione. 
Zwrócić uwagę należy również na wydanie tej książki. Zachwyca ona wszystkim, począwszy od teksu, kończąc na barwnych i korespondujących z treścią grafikami, zdobieniami stron, piękną i twardą okładką. Jak dla mnie to jedna z piękniej wydanych książek w tym półroczu.
Czuję olbrzymią wdzięczność, że mogę patronować tej wyjątkowej historii, z czystym sumieniem polecam ją każdemu, szczególnie młodzieży, która nie do końca potrafi przepracować swoje emocje, nie radzi sobie z wyzwaniami i problemami. Zobaczą po lekturze, że zawsze jest jakieś rozwiązanie.
Z wielką niecierpliwością czekam na kontynuację.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Warto sięgnąć po "Łączka. Zimny oddech" i przekonać się, że każdy z nas jest ważny dla innych, choć czasami wydaje się nam, że zostaliśmy sami na świecie. To opowieść o życiu, zaufaniu i poszukiwaniu swoich korzeni. Koniecznie przeczytajcie!

POLECAM...