poniedziałek, 1 czerwca 2026

(43/26). MANIUSIA

 
                                                     **PATRONAT MEDIALNY**


    Autor: Anna B. Ignatowska

    Ilustracje: Michalina Ignatowska

    Wydawnictwo: Rodzinny Dom Wydawniczy

    Gatunek: Literatura młodzieżowa

    Liczba stron: 102

    Date premiery: 15. 07. 2026

 *Google

    Anna B. Ignatowska dziennikarka, mama szóstki dzieci i uważna obserwatorka codzienności. Autorka książek "Dziennik pokładowy czyli wielodzietnik codzienny" oraz "Opowieści mysiej treści". W swojej twórczości z humorem i czułością opisuje życie rodzinne, czerpiąc inspirację z doświadczeń wielodzietnej codzienności.
(Źródło: Okładka ksiązki)

    Rok 1939, Lubraniec.
Siedmioletnia Maniusia marzy o rozpoczęciu nauki w szkole. Jednak 1 września Niemcy atakują Polskę. Zamiast pisania i czytania, Maniusia uczy się bać po cichu i znikać, gdy gestapo puka do drzwi. Dziewczynka dorasta w cieniu okupacji, jej tata trafia do więzienia, a później do obozu Gross-Rosen. Pomimo tych ciężkich doświadczeń dziewczynka się nie poddaje. Ze zmienionym imieniem próbuje stawić czoła rzeczywistości, w której nawet dzieci muszą dźwigać ciężar wojny.
Czy jej rodzinie uda się przetrwać i na nowo połączyć?
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Przyjmując patronat nad tą historią, przyznać muszę, że nie spodziewałam się, że ta książka wywoła we mnie tyle skrajnych emocji, rozbije serce i duszę na miliony kawałków i sprawi, że nawet kilka dni po jej skończeniu, nie będę mogła o niej przestać myśleć, szczególnie gdy jest się atakowanym informacjami i śledzi się na bieżąco obecne konflikty zbrojne na świecie. 
Dziś niemal w przeddzień kolejnej rocznicy wybuchu II wojny światowej przychodzę do Was z książką skierowaną do młodszej i starszej młodzieży, opartą na autentycznych postaciach i inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami, która przypomni (nie tylko młodzieży, ale i starszym czytelnikom też powinna) jak wielkim złem jest wojna i jak ją widziały, czuły i odbierały dzieci. 

Powieść "Maniusia" to inspirowana prawdziwymi wydarzeniami i widziana oczami dziecka, poruszająca historia rodzinna Marii Credo- tytułowej Maniusi, jej rodziców- Ireny i Adama oraz dziadków i siostry ciotecznej. Akcja powieści umiejscowiona jest w niewielkim, choć urokliwym i niezwykle malowniczym Lubrańcu i okolicach położonych na Kujawach. 
Nie będę Wam ponownie opisywać fabuły, bo sam opis wydawcy już wystarczająco opisuje całą akcję, zdradzając najważniejsze punkty, a nie chciałbym Wam odebrać możliwości osobistego odbioru tej powieści i przeżywania fragmentów, które Was poruszą, bo jestem przekonana, że dla każdego będzie to inne wydarzenie, inna sytuacja, inna emocja...

Pani Anna doskonale poprowadziła narrację tej historii, z szacunkiem i olbrzymim wyczuciem oddała ducha tych niewyobrażalnych i dramatycznych wydarzeń. Dokładnie opisane emocje i napięcie towarzyszące pierwszym dniom wojny, brutalność najeźdźców, strach o rodzinę, o jutro, o zwykłą codzienność, ból przesłuchań, przerażenie i wszechobecna niewiedza o losie najbliższych, sprawiają, że współodczuwa się strach i niepokój, który towarzyszył bohaterom tej historii, wraz z nimi żywi się nadzieję na szybki koniec wojny i powrót męża i ojca do domu... 
Przyznam, że postać Ireny Credo stała mi się wyjątkowo bliska- z historii opowiadanej przez Maniusię wyłania się obraz kobiety niezwykle odważnej, silnej i zdeterminowanej by chronić nie tylko swoje dzieci ale i inne, która jest w stanie poświęcić wszystko dla swoich najbliższych...
Płakałam godzinami nad ich losem, współczułam, ale i odczuwałam wdzięczność, że jest mi dane żyć w "miarę normalnych" czasach.
W tle obserwujemy zmieniający się świat, historię, która dzieje się na oczach tych ludzi, a my za jakiś czas poznamy ją z opowieści przodków i kart podręczników... Niezwykle poruszająca i ważna historia. Nie tylko dla młodzieży, każdy z nas powinien ją przeczytać i porozmawiać o wojnie ze swoim dzieckiem.

Pomimo trudnej historii książkę czyta się dobrze, jest ona naprawdę wciągająca i zmuszająca do wielu refleksji. Napisana bardzo ładnym, plastycznym i barwnym językiem pomimo wojennego mroku, niesie w sobie światełko nadziei i tego czegoś, co sprawia, że wierzy się w to, że wszystko się poukłada, choć będzie na pewno ciężko.
Tak naprawdę jest mi bardzo trudno ocenić tę książkę, bo gdzieś w głębi serca czuję, że nie mam do tego prawa, bo w moim odczuciu, wspomnień drugiego człowieka oceniać nam nie wolno, a w tym przypadku mamy do czynienia z trudnym doświadczeniem wojny i być może jeszcze trudniejszego życia po niej, gdy do głosu dochodzą demony przeszłości i nie sposób przed nimi uciec... 
Ale napiszę i powtórzę, że po tę książkę powinien sięgnąć każdy.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Ta książka to opowieść o rodzinnych dramatach, o przewrotności losu, ale także hołd oddany tym, którzy przebywali w obozach, przetrwali i zechcieli dzielić się ze światem swymi trudnymi wspomnieniami.
To przepiękna i niezwykle wzruszająca historia o rodzicielskiej miłości, o strachu i niepewności dnia jutrzejszego, która w pewnym stopniu przynosi również nadzieję, że wszystko jakoś się ułoży, musi opaść tylko wojenna zawierucha, a więź, która łączy rodzinę, nie zostanie przerwana i pozwoli im się odnaleźć, nawet po wielu latach rozłąki.

POLECAM...

Za możliwość patronowania tej pięknej i poruszającej historii oraz egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.