środa, 31 grudnia 2025

PODSUMOWANIE 2025

 



Witam się z Wami ostatnim postem w 2025 roku!
Utarło się, że okres noworoczny to czas podsumowań, nowych planów i wyzwań, ale... każdemu z nas, ten mijający rok bardziej lub mniej dał popalić, dlatego odpuściłam sobie podsumowanie całego roku w najdrobniejszych szczegółach. Z najważniejszych sukcesów, które chciałabym wyróżnić to patronaty nad dwudziestoma dwoma powieściami i napisanie rekomendacji dla dwóch. Przyznać muszę, że nadal uwielbiam patrzeć na okładki z moim nazwiskiem i logiem. Przeczytałam 104 książki, które dały... dużo stron ;) jestem nawet usatysfakcjonowana tym wynikiem, szczególnie że syn miał dłuższy okres słabości i choroby dość mocno wdawały się nam we znaki w tym roku. Napisałam dokładnie sto opini, dwa patronaty przybliżę Wam w styczniu.
Miniony rok wiele mnie nauczył, dlatego postanowiłam nic nie planować długoterminowo... trochę sobie odpuścić i nie brac tak wiele na głowę, chciałabym, tylko by to miejsce trwało i przynosiło mi kolejne malutkie sukcesiki i ogrom satysfakcji.
Chciałabym, by ten mój blog się rozwijał- może jest coś, co chcielibyście tu zobaczyć? Dajcie znać, wszystkie sugestie wezmę pod uwagę :)

Kochani Wam również chciałabym podziękować za ten rok, za to, że tu zaglądacie, za wszystkie wasze rady, wskazówki i komentarze... DZIĘKUJĘ!!

Chciałabym życzyć Wam na ten Nowy Rok przede wszystkim zdrowia, miłości i pomyślności... gdy te trzy rzeczy będą przy nas, cała reszta się jakoś poukłada... Niech to będzie dla nas wszystkich dobry rok!! Pozdrawiam Was serdecznie.

poniedziałek, 15 grudnia 2025

(100/25). ISZSZA

 
                                                  **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Elżbieta Kosobucka

    Wydawnictwo: Selpublishing

    Gatunek:Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 300

    Data premiery: 07. 11. 2025

 *Google

    Elżbieta Kosobucka mieszkanka Gdyni pochodząca ze Szczecina. Interesuje się psychologią i duchowością- bogactwem człowieczeństwa. Lubi taniec, podróże i zachwyca się pięknem natury. Absolwentka pedagogiki, humanistka, żona, mama, chrześcijanka i kociara.
(Źródło: Okładka książki)

    Wrogiem nie jest drugi człowiek a zło, któremu muszę się oprzeć w mojej duszy, aby na zadaną krzywdę odpowiedzieć miłością.
Iszsza- radosna dziewczyna z sercem otwartym na drugiego człowieka- traci bliskich. Wkrótce potem doświadcza kolejnej straty- bezpiecznego domu w Insuli. Wbrew jej woli z dnia na dzień musi odnaleźć się w Metropolis w realiach diametralnie odmiennych od znanych jej dotychczas. Dobro, którym dzieli się z potrzebującymi, przykuwa uwagę ludzi biznesu i polityki, zaś strach o utratę przez nich władzy sprawia, że zaczynają nastawać na jej życie.
Ratunek nadchodzący nieoczekiwanego, a nawet niechcianego źródła Iszsza przyjmuje z wdzięcznością. Co robić, jeśli wróg okazuje się...
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

      Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z kolejnym patronatem medialnym, który towarzyszył mi w ostatnim czasie a jego wyjątkowość i ciepło zostaną ze mną na bardzo długo czas. 
Z twórczością Elżbiety Kosobuckiej po raz pierwszy spotkałam się kilka lat temu, gdy sama stawiałam swoje pierwsze kroki w literackim świecie i zaczynałam swą przygodę z blogowaniem, potem nasze drogi się niejednokrotnie przecinały, aż przyszedł moment, w którym dostałam propozycję objęcia patronatem medialnym jej najnowszą powieść, czyli niniejszą "Iszszę". 
Nie zastanawiałam się dług i dzięki temu odkryłam kolejną piękną historię która zamieszka w moim sercu.

"Iszsza" to powieść z się nietuzinkowym klimatem, z emocjonalnymi i skomplikowanymi postaciami, pełna tajemnic i intryg, wciągająca i mocno zaskakująca. Jest to idealnie zbalansowana opowieść o miłości, która nie miała prawa się narodzić... a tym bardziej przetrwać w tym wymyślonym przez autorkę świecie. 
W tej powieści nic nie jest jednoznaczne i oczywiste, wszystko, o czym stopniowo się dowiadujemy, na pierwszy rzut oka wydaje się oczywiste, jednak uwierzcie mi, w tej historii odnajdziecie nie tylko drugie, ale i czasami trzecie dno. Dzięki temu cała historia staje się bardziej realistyczna i wielowymiarowa, a akcja toczy się niczym rozpędzony rollercoaster. 
Autorka opierając się na uniwersalnych wartościach, tworzy fascynującą i wciągająca opowieść o sile prawdziwej miłości i przyjaźni, która przetrwa niejeden życiowy sztorm. Zaskoczeniem dla mnie było to, jak wielki nacisk został położony w tej historii na wiarę i zawierzenie wszystkiego Bogu, nie przeszkadzało mi to absolutnie, ale pokazało, jaką siłę ma wiara i jak bardzo ludzie jej potrzebują i ufają jej całym sercem.
Wszyscy bohaterowie bez najmniejszego wyjątku popełniają błędy, ulegają wpływom i nie do końca radzą sobie z problemami, stają się dzięki temu bardziej "żywi" łatwiej się z nimi utożsamić, obdarzyć emocjami, poczuć do nich sympatię bądź antypatię. 
Autorka w swojej powieści porusza również wiele innych istotnych kwestii i o tym też trzeba wspomnieć. Pokazuje, jak ogromny wpływ na nasze życie ma otoczenie, w którym przebywamy oraz nasi najbliżsi, jak łatwo jest zniszczyć człowieka, pozbawić go elementarnych wartości, podporządkować i sprawić by wykonał wszystko, co mu rozkażemy. 
Udowadnia, jak ważne jest, by nie bagatelizować problemów tych, których kochamy, jak ważne jest wsparcie i zaufanie. Mamy do czynienia tutaj również z ostracyzmem i wykluczeniem członków społeczeństwa, którzy w jakikolwiek sposób odbiegają od "normy", którzy popełnili jakiś błąd, a przychodzi im za to płacić niezwykle wysoką cenę. Obserwujemy, jak nieuchronną lawinę zdarzeń może wywołać jeden błąd, jedna nieprzemyślana gruntownie decyzja, jak bardzo ona wpływa na losy poszczególnych jednostek, jak bardzo przeszłość ma wpływ na przyszłość, ale niejednokrotnie ta przeszłość staje się jedynym ratunkiem. Autorka pokazuje nam również niszczącą siłę kłamstwa, które potrafi podstępnie zrujnować wszystko...
Udowadnia, jak łatwo jest być samotnym nawet w największym tłumie, gdzie jesteśmy anonimowi i nikt nie zwraca na nas najmniejszej uwagi.

Niezwykle barwne i sugestywne opisy pobudzają wyobraźnię, łatwo jest się wczuć "klimat" tej historii, poczuć klimat niewielkiej Insuli jej piękno i ciepło, ludzką życzliwość, by za chwilę zderzyć się z obojętnością wielkiego bezdusznego miasta, gdzie każdy pilnuje tylko swojego przysłowiowego interesu.
Postaci w tej historii jest sporo, choć głównym narratorem jest nasza główna bohaterka. Dzięki temu zabiegowi łatwiej jest wczuć się nam w jej położenie, zrozumieć rozterki i motywy.
Postacie te są barwne, obdarzone całą gamą uczuć i emocji, potrafią one przekonać do siebie czytelnika a za chwilę sprawić, że ma się ochotę wziąć jedno czy drugie i porządnie nim potrząsnąć 
Pomysł na fabułę w moim odczuciu świetny! Dopracowany w najdrobniejszym szczególe, doskonale poprowadzony, zaskakujący. Naturalnie prowadzone dialogi  sprawiły, że przepadłam w tej książce na kilka dobrych godzin. Książka zapewnia czytelnikowi stały dopływ adrenaliny, ale gwarantuje również sporą dawkę wzruszeń. 
Przyznaję, zdarzyło mi się uronić łezkę- szczególnie przy końcowych scenach, gdzie bohaterwowie musieli podjąć najważniejsze decyzje w życiu, a potem nie mogli poradzić sobie z ich konsekwencjami. Zmusza do wielu refleksji, pojawia się wiele pytań, na które odpowiedzi musimy poszukać we własnym sercu. Płynie z tej powieści olbrzymia fala empatii, miłości, przyjaźni i ciepła. Czułam się niezwykle komfortowo czytając tę historię. Taka... zaopiekowana.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Autorka stworzyła pobudzającą wyobraźnię, wciągającą i intrygującą historię. Umiejętnie buduje i podsyca napięcie w oczekiwaniu na finał całej histrii, który swoją drogą mocno zaskakuje i sprawia, że zostjecie z otwartymi ustami niedowierzając, że zadziało się tak jak zadziało. 

POLECAM...

Za możliwość patronowania tej wyjątkowej historii i egzemplarz recenzyjny serdecznie dziekuję Autorce.

poniedziałek, 8 grudnia 2025

(99/25). ŁAMACZ KOŚCI (Tom IV serii o Aurorze Scalviati)

 
                                                       **PATRONAT MEDIALNY**

    Tytuł oryginału: Cambiare le ossa

    Autor: Barbara Baraldi

    Tłumaczenie: Joanna Płuska

    Wydawnictwo: LeTra

    Gatunek: Kryminał

    Liczba stron: 336

    Data premiery na rynku polskim: 05. 11. 2025

 *Google

    Barbara Baraldi to włoska powieściopisarka i autorka scenariuszy komiksów z serii "Dylan Dog". Zadebiutowała thrillerem "La bambola dagli occhi di cristallo", wydanym także w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Międzynarodowe uznanie przyniosła jej seria o profilerce policyjnej Aurorze Scaviati, w której dotychczas ukazały się: "Aurora w mroku" (2024), "Ukryty obserwator" (2024), "Ostatnia noc Aurory" (2024) oraz prequel "sezon pająków" (2022).
Powieści Baraldi, nagradzane i tłumaczone na wiele języków, łączą mroczną atmosferę thrillera z psychologiczną głębią i wyrazistymi bohaterami. 
(Źródło: Okładka książki)

    W 1988 roku czteroletni Tito Ferretti staje się świadkiem przerażającej zbrodni. Na jego oczach ginie matka i jej kochanek. Podejrzany – seryjny zabójca, znany jako Potwór – od miesięcy terroryzuje Turyn. Śledztwo prowadzone przez zastępcę prokuratora Francesco Scalviatiego kończy się sukcesem i sprawa wydaje się zakończona. Do czasu…
Trzydzieści cztery lata później przeszłość powraca w najbardziej brutalnej formie. Tito zostaje znaleziony martwy. To już trzecia ofiara sprawcy działającego według okrutnie precyzyjnego schematu. Czy te zabójstwa mają jakiś związek z Potworem?
Komisarz Damiano Provera wie, że tylko Aurora Scalviati, córka prokuratora, może rozwikłać tę zagadkę. Gdy policjantka próbuje rozszyfrować mroczną układankę, pojawia się nowy znak ostrzegawczy – porwano Giorgię, dwunastoletnią dziewczynkę. Kolejne tropy prowadzą donikąd, a czas ucieka. To początek podróży, w której Aurora musi zmierzyć się z geniuszem zbrodni oraz stawić czoła własnym lękom. Czy przeszłość okaże się kluczem do teraźniejszości?
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z kolejnym patronatem medialnym, który towarzyszył mi przez ostatni czas. Jakiś czas temu pisałam o trzech poprzednich tomach historii Aurory Scalviati ("Aurora w mroku", "Ukryty obserwator" i "Ostatnia noc Aurory") i z wielką ciekawością czekałam na tę kontynuację, bo poprzedniczki nie dość, że udźwignęły moje wysoko postawione oczekiwania, to jeszcze tom trzeci zakończony został w taki sposób, że nie sposób było przestać myśleć i analizować o tym co się wydarzyło i gdzie podjęte decyzje zaprowadzą naszych bohaterów. Długo ta część siedziała mi w głowie, więc gdy dostałam propozycję objęcia patronatem medialnym czwartej części, wierzcie mi, podskoczyłam aż z radości, dla mnie to totalne ukoronowanie mojej miłości do tej serii. 

W tej części Aurora zmuszona jest wrócić do Turynu, miasta, z którego wyjechała, pragnąc zapomnieć o całym złu, które tu ją spotkało. Niestety demony przeszłości, ponownie uderzają, a sama bohaterka coraz bardziej pogrąża się w mroku, a wypracowany spokój coraz bardziej ugina się pod naciskiem presji otoczenia i ludźmi, z którymi kiedyś tu pracowała. Aurora nie dość, że musi stawić czoła historii, o której wszyscy tu pamiętają, wyjść z oskarżeń obronną ręką, musi także spróbować zrozumieć historię, która wydarzyła się przed trzydziestoma latami i tak znacząco wpłynęła na jej życie i relacje z nieżyjącym już ojcem.
Czy jej się to uda? Czy wybaczy nie tylko przeszłości, ale przede wszystkim sobie? Czy zrozumie, że nie można żyć tylko przeszłością? Kto stoi za brutalnymi morderstwami i czy oby na pewno ma to związek z Aurorą? Czy warto zamknąć jedne drzwi, by otworzyć inne i pozwolić sobie na haust świeżego powietrza?
Tego już Wam nie zdradzę, ale gwarantuję, że nie jednokrotnie zostaniecie w tej historii zaskoczeni! 
Nie chcę Wam zdradzać za wiele z fabuły, dlatego też nie będę jej dokładnie streszczać, ale gwarantuję, że emocje, które wyzwoli w Was ta historia, przez długi czas nie zostaną zapomniane, a im głębiej będziecie wchodzić w tę historię, tym bardziej będziecie rozumieć postępowanie głównej bohaterki, choć początkowo wydaje się ono momentami pozbawione sensu i jakiejkolwiek logiki.

W moim odczuciu ta część nie jest może aż tak brutalna jak jej poprzedniczki, wprawdzie trup nadal ściele się gęsto, ale odnoszę wrażenie, że Autorka w tym tomie skupiła się bardziej na warstwie psychologicznej- nie tylko samego mordercy, ale i jego ofiar (dojście do powiązań, jakie między nimi były, mocno Was zaskoczy), niż na żmudnym śledztwie, które dla mnie stało się tylko tłem dla zmian, które zachodziły w psychice i życiu wszystkich postaci.  
Autorka doskonale pokazała, jak ludzie walczą z traumami przeszłości, pokazała, jak silną emocją jest potrzeba zemsty, jak trudno jest pogodzić się ze stratą nawet wiele lat po jej fakcie, jak bardzo wiara potrafi wpływać na postrzeganie życia, i że przy odpowiednim nastawieniu "potrafi zdziałać cuda".
Obserwujemy, jak bohaterowie się miotają, biją głową w przysłowiowy mur, ciągle walczą z demonami przeszłości i stwarzają sobie nowe, jak walczą z pragnieniami wielkiej zemsty, ale wiedzą, że nie mogą sobie na nią pozwolić. Chcą ciągle zaczynać życie od nowa- szczególnie Aurora, jednak przeszłość nigdy nie daje o sobie zapomnieć i nawet na drugim końcu świata wyciąga po nią swoje łapska.

Książkę czyta się doskonale. Nadal podtrzymuję swoje zdanie, że Barbara Baraldi stworzyła nie tylko kryminał, ale wręcz genialny thriller psychologiczny, które wciągają od pierwszej do ostatniej strony, i każdy tom to totalny majstersztyk. Za każdym razem dostajemy historię pełną napięcia, skomplikowanych relacji międzyludzkich, intryg tajemnic, niezwykłych zwrotów akcji i zaskakujących momentów, które na długo zapadają w pamięć. 
Barbara Baraldi sprawnie łączy wątki obyczajowe ze wciągającą i intrygującą zagadką kryminalną. Genialnie tka intrygę, prowadząc nas przez z nią krok po kroku, za każdym krokiem odkrywając nowe wskazówki i tropy.  Uwielbiam jej styl, jest lekki, a jednocześnie głęboki i mocno działający na wyobraźnię. Dialogi są naturalne i przemyślane, a opisy miejsc i wydarzeń bardzo plastyczne, co sprawia, że czytelnik sam czuje się, jakby był uczestnikiem opisywanych wydarzeń. Fabuła jest dopracowana i składająca się w logiczną całość, nic tu nie jest przypadkowe.
Autorka doskonale balansuje między akcją a analizowaniem psychiki bohaterów, co czyni lekturę jeszcze bardziej fascynującą. "Łamacz kości" to nie tylko świetny thriller, ale także głęboka analiza ludzkiej psychiki pokazująca jak wiele jesteśmy zdolni poświęcić, by sięgnąć po swój założony cel.

W tym miejscu warto wspomnieć, że jeśli nie znacie poprzednich części, w moim odczuciu można ten tom czytać osobno, warto jednak poznać trzy poprzednie, bo dostaniecie wtedy pełny obraz, który jeszcze mocniej wybrzmi, jeśli sięgnięcie po "Sezon pająków" który jest swoistym wprowadzeniem do serii o Aurorze.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Łamacz kości" to nie tylko idealna propozycja dla miłośników oryginalnych i wciągających thrillerów psychologicznych. Jest to także opowieść o rodzinnych więzach, które mimo śmierci nie zostały zerwane, o miłości córki do ojca, o obsesji bycia perfekcyjnym, o zagubieniu i zatracaniu się w pogoni za czymś, co jest nieuchwytne. Genialna historia.

Za możliwość patronowania tej wyjątkowej historii oraz egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje wydawnictwu LeTra.

poniedziałek, 1 grudnia 2025

(98/25). PRZYJACIÓŁKI Z WIRTUALNEGO PODWÓRKA. LATO

 
                                                  **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Wanda Siubiela

    Wydawnictwo: Gaja

    Gatunek: Obyczajowa, Kryminał, Thriller

    Liczba stron: 416

    Data premiery: 27. 10. 2025

 *Google

    Wanda Siubiela pisarka, malarka, poetka, autorka wielotomowych sag i powieści, w których codzienność splata się z metaforą, a realizm z magią słowa. Pochodzi z Wielkopolski, do której często odwołuje się w swojej twórczości i która stanowi ważny kontekst jej literackiej tożsamości. 
Jest twórczynią dwunastotomowej sagi "Kamień Królestwa Sloget", która zdobyła wierne grono czytelników i umocniła jej pozycję w świecie literatury fantastycznej. Równocześnie otworzyła nowy cykl zatytułowany "Gwiezdny pył", rozpoczynając go nową powieścią "Mroczna zasłona", która wprowadza odbiorców w kolejne uniwersum pełne prastarych tajemnic i niezwykłych odkryć. 
Siubiela nie zamyka się wyłącznie w fantastyce- w książce "Niedzielna torebka" sięga po literaturę obyczajową, łącząc życie Julii z szerokim tłem polskiej historii. Z kolei powieść "Łączka. Czarna kostka" ukazuje doświadczenie pandemii- delikatnie i przejmująco, z perspektywy wrażliwej bohaterki próbującej odnaleźć się w świecie globalnej zmiany.
Jej twórczość była wielokrotnie zauważana i doceniana- otrzymała liczne nominacje literackie, a na portalu pisarzepolscy.pl znalazł się w prestiżowej Złotej Dziesiątce.
Wanda Siubiela aktywnie prowadzi także swoje media społecznościowe, gdzie utrzymuje bliski kontakt z czytelnikami, dzieli się refleksjami o współczesnej literaturze, kulisami pracy pisarskiej i zapowiedziami nowych pozycji.
(Biogram umieszczony w książce)

    Beata zniknęła, zostawiając po sobie dziennik i pendrive - ślady wciągające Zofię w sam środek śledztwa. Jego korzenie powstają w wielkopolskim Kępnie. Tam pierwsze tropy, stare znajomości i niewypowiedziane słowa zaczynają układać się w sens, który popycha Zofię poza granice znanego świata. W neonowym blasku japońskiego miasta Tokio każdy uśmiech staje się maską, a pozorna życzliwość skrywa zimne kalkulacje. Tropy prowadzą przez kłamstwa i sojusze utkane z interesów sprzecznych z moralnością. Każde odkrycie zmienia bieg gry i domaga się odwagi, której cena jest wysoka. Luca - Architekt sekretów. Stefan - Strażnik mroku. Ich rozgrywki przesuwają granice zaufania, zaciskając sieć decyzji wokół szyi Zofii.
Czy odwaga zdjęcia maski wystarczy, by przetrwać konfrontację z tajemnicą? Odkryj prawdę, która nie czeka na wybaczenie.
(Opis wydawcy)

     Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do was z kolejną powieścią, która trafiła w ostatnim czasie pod moje patronacki skrzydła i skradła serce nie tylko treścią, która jest prawdziwym majstersztykiem, ale i pięknym wydaniem. Tak, zdecydowanie jest to najpiękniej wydana książka, jaką widziałam w tym roku. 
Pełna ciepła powieść, która jednocześnie przejmuje lekkim dreszczem grozy. "Przyjaciółki z wirtualnego podwórka. Lato" Wandy Siubieli uwodzi klimatem i wciąga bez reszty już od pierwszej strony i według mnie jest to doskonała lektura na długie, zimowe wieczory przy gorącej herbacie i pod ciepłym kocem, przenosząca nas w wyobraźni do gorącego Tokio, gdzie nic nie jest tak oczywiste, jakby się wydawało na pierwszy rzut oka. I choć jest ono tylko tłem dla głównej osi tej historii, wprowadza w tę opowieść sporą dawkę niepokoju, momentami miesza zmysły, każe się zastanowić czy to, co widzimy, jest prawdziwe, czy jest już wytworem naszej wyobraźni. Autorka genialnie skonstruowała mroczny klimat tej historii, mnóstwo tu napięcia, niedopowiedzeń, mroku i tajemnic, które im dalej w las stają się coraz bardziej zagmatwane, tajemnicze i niebezpieczne. Nie będę Wam opisywać ponownie fabuły, bo sam opis już wiele mówi, ale zdradzę tylko, że odkładając książkę na bok po skończonej lekturze, będziecie  zaskoczeni, w jakim kierunku ta historia się toczy.

Wbrew pozorom "Przyjaciółki z wirtualnego podwórka. Lato" to nie jest łatwa historia, ona nie krzyczy całą sobą, wręcz przeciwnie- jest to historia, która szepcze do Was spokojnym głosem, pulsuje spokojnym rytmem tokijskich neonów, otula ciszą i spokojem małej miejscowości, ale tuż pod skórą drąży niewidzialne kanaliki, którymi z każdą przewróconą stroną płynie coraz więcej niepokoju, momentami strachu, nieutulonego żalu i olbrzymiego poczucia straty.
Autorka genialnie ubiera w słowa poczucie winy, żal i tęsknotę za kimś, kto stał się już tylko smutnym wspomnieniem, a był najważniejszą częścią naszego życia. 
To także opowieść o dzisiejszym świecie, życiu w wirtualnej rzeczywistości o jego plusach i minusach, wadach i zaletach. Jest to swoista przestroga przed tym, żeby nie dać się porwać przez wirtualne życie, znaleźć balans, nie zawsze ufać do końca temu, kto siedzi od drugiej stronie klawiatury. Wanda Siubiela doskonale podkreśla fakt, jak wirtualny świat wpływa na naszą rzeczywistość, zjadając ją minuta po minucie, dzień po dniu, i choć nie poddaje wątpliwości faktu, że rzeczywistość wirtualna może być także naszym sprzymierzeńcem, możemy w niej odnaleźć pokrewne dusze, to trzeba zachować umiar i ostrożność.

Polubiłam główną bohaterkę, za jej prawdziwość i autentyczność, emocje- takie prawdziwe, czasami totalnie sprzeczne, ale zawsze niezwykle autentyczne. Jest to postać złożona któa rozpada się na naszych oczach wielokrotnie, ale za każdym razem się podnosi, podejmuje decyzje, czasami nielogiczne, wycofuje się z nich, ale nie cofa przed sięgnięciem po zamierzony cel i doprowadzenia dorozwiązania tajemnicy co się stało z jej przyjaciółką.
Zosia stała się takim lustrem, w którym każdy z nas może się przejrzeć, poczuć, że nie zawsze musimy być silni, możemy dać sobie przestrzeń na to, by poczuć czasami bezsilność czy złość, ale mieć zawsze nadzieję, że nawet po największej życiowej burzy, zawsze można się podnieść i pójść dalej z podniesioną głową.
Postaci jest tu sporo, ale każda z ich to zupełnie inne indywiduum, które wnosi do tej historii bardzo wiele, każda z nich jest dopracowana, wielowymiarowa, niezwykle autentyczna i obdarzona indywidualnymi cechami charakteru. Nikt tu nie jest zbędny, każdy ma zadanie do wykonania i wywiązuje się z niego w stu procentach.

Styl Wandy Siubieli w tej opowieści jest bardzo emocjonalny. Autorka pięknie operuje słowem, które trafia prosto w serce. Fabuła to genialny splot kilku wątków, gdzie po mistrzowsku zostały rozmieszczone punkty zwrotne, które łączą się w nicbanalną całość która wprawia serce w nieustanne drżenie.
Autorka prowadzi nas przez tę historię za rękę, ale wskazuje delikatnie palcem, wydawałoby się początkowo nieistotne szczegóły, które sprawiają, że wyciągamy swoje wnioski, angażujemy się w tę historię całym sobą, a ona sama staje się intrygująca i niezwykle wciągająca. Zakończenie to totalny sztos! Przyznam, że zaskoczyło mnie bardzo, chcę poznać dalszą część tej historii.

Bardzo się cieszę i jestem dumna, że mogę patronować tej historii. Z wielką niecierpliwością czekam na kontynuację, bo ciekawość jak potoczą się dalsze losy Zosi i Stefana, i czy Beatka może jednak się odnajdzie, po prostu aż mnie zżera od środka.

     Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To genialnie skonstruowana opowieść nie tylko o przyjaźni i tajemniczej Japonii, ale także o bezpieczeństwie w cyberprzestrzeni, która coraz bardziej wpływa na nasze realne życie. Doskonała pozycja nie tylko dla fanów obyczajówek, ale także mrocznych thrillerów psychologicznych, w których nic nie jest pewne.

POLECAM...

Za możliwośc objęcia patroantem medialnym tej wyjątkowej historii, serdecznie dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu.