sobota, 20 lipca 2024

(98/24). ZA ZASŁONĄ MILCZENIA

 
    Autor: Żaneta Pawlik

    Wydawnictwo: Zysk i S-ka

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 376

    Data premiery: 27. 02. 2024


 *Google

    Żaneta Pawlik Mimo usposobienia humanistycznego ukończyła trzy ścisłe kierunki studiów. Przez blisko dekadę występowała na deskach Lekkiego Teatru Przenośnego. Fascynatka jazdy na motocyklu, eksplorowała skuterem deltę Mekongu, medytowała w tajlandzkiej jaskini, została pobłogosławiona przez hinduskich braminów. Mówi o sobie, że jest kobietą samospełniającą się, i wierzy, że ten proces nie ma końca. Nagrywa podcast Pisarskie Dywagacje o literaturze i rynku książki. 
Autorka Powieści: "Mowy nie ma!" (2022), "Tamarynd" (2023), i "Światło po zmierzchu" (2023).
(Źródło: Okładka książki)

    Emocjonująca opowieść o odwadze, pojednaniu i sile, by zacząć od nowa.
Klara, po dziesięciu latach posługi, poruszona śmiercią swego brata, opuszcza zakon. Dorota, skazana za zabójstwo męża, wnioskuje o zwolnienie warunkowe. Obie kobiety, wyrzucone poza nawias społeczny, po latach w zamknięciu, rozpoczynają nowe życie. Tymczasem świat, jaki pamiętają, przestał istnieć, a trudne przeżycia, których doświadczyły za murami, zostawiły blizny. Losy Klary i Doroty splatają się w dramatycznych okolicznościach. I choć upragniona wolność okazuje się mieć swoją cenę, bohaterki nie ustają w walce o prawo do szczęścia.
(Opis wydawcy)

    Z twórczością pani Żanety Pawlik spotykam się po raz trzeci, i po raz trzeci jest to spotkanie pełne emocji i zadumy nad ludzkim losem. Autorka pisze niezwykle życiowe historie i za każdym razem stawiając naprzeciw siebie tak różne charaktery swoich postaci, podkreśla, jak bardzo różnimy się od siebie, ale w najbardziej kryzysowych sytuacjach potrafimy się zjednoczyć, wesprzeć i podać pomocną dłoń. 
"Za zasłoną milczenia" to gorzko- słodka opowieść o życiu za kratami, które dla każdego z bohaterów oznaczają zupełnie coś innego, nieprzepracowanych traumach i bólu, który może spotkać każdego z nas. Zakładając rodzinę, wierzymy, że to już na zawsze i tak jak ślubujemy, że to na dobre i złe, w zdrowiu i chorobie... Co jednak się dzieje z rodziną, gdy na przemoc staje się chlebem powszednim? Jak bardzo trzeba być skrzywdzonym, bo posunąć się do ostateczności? Jak musi boleć gdy najbliżsi odwracają się plecami? Jak mocno trzeba być pewnym swej wiary, by nie bać się dać zamknąć za klasztornym murem? Jak trwać w postanowieniach podjętych lata temu? Co zrobić gdy nie umiemy się pogodzić z przeszłością, która upomina się o nas w najmniej spodziewanym momencie i sprawia, że całe zło, którego doświadczyliśmy, wraca ze zdwojoną siłą, a głęboko schowane traumy, urazy, pretensje i rozczarowania rozwalają nasz poukładany świat w drobny mak? Odpowiedzi na te i jeszcze wiele innych pytań znajdziecie właśnie w tej historii...
Ja nie będę ponownie streszczać fabuły, główny zarys zdradza już opis wydawcy, a resztę odkryjecie sami. Przygotujcie jednak zapas chusteczek, bo w pewnych momentach będą one naprawdę potrzebne.

Jest to książka, która wciąga czytelnika w wir wydarzeń już od pierwszych stron, pomimo poruszonych naprawdę trudnych i bolesnych tematów jest to historia niosąca w sobie olbrzymie pokłady empatii i nadziei na lepsze jutro, zmusza do refleksji, zwolnienia i zastanowienia się nad własnymi marzeniami i planami.
Mocna i rozbudowana warstwa psychologiczna każdej z postaci pozwala spojrzeć na danego bohatera pod innym kątem, zrozumienia go, wyciągnięcia odpowiednich wniosków, ocenienia (owszem, nie zawsze pozytywnego), ale i próby wybaczenia. 
Fabuła jest pięknie poprowadzona. Niejednokrotnie się wzruszyłam, nie obyło się bez łez, zdarzyło się i dużo uśmiechu. 
Postacie są bardzo złożone, intrygujące i niejednoznaczne, obdarzone całą gamą wad i zalet, łatwo dają się polubić, ale i porządnie potrafią zirytować (Klara jest dla mistrzynią w tym całym gronie). 
Autorka ma niezwykle lekkie i barwne pióro, czuć to w błyskotliwych dialogach i przemyśleniach głównych postaci okraszonych nutką sarkazmu, czasami nawet ironii, przyjemne opisy pozwalają spojrzeć na otoczenie oczyma bohaterów, poczuć ich emocje, zrozumieć uczucia, które nimi targają.
Postaci i pobocznych wątków jest sporo- początkowo wydaje się nawet, że jest to zbędne, jednak wszystko w tej książce jest doskonale przemyślane i losy tych postaci łącza się w jedną historię w najmniej spodziewanych momentach. Niektóre z nich są dość przewidywalne, inne mocno mogą zaskoczyć, ale wszystkie stworzyły bardzo spójną i niebanalną całość.

Tak jak wspomniałam wyżej, książka wciąga od początku, ja przeczytałam ją dosłownie na raz i bardzo żałuję, że skończyła się w tak emocjonującym i chwytającym za serce momencie.Autorka napisała zakończenie w takim stylu, że każdy z nas może sobie wyobrazić i "dopisać" jak cała historia mogła się dalej potoczyć.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Za zasłoną milczenia" to książka życiowa, dojrzała i niosąca bardzo ważne przesłanie - nigdy, ale to nigdy nie jest za późno na zmianę naszego życia. Pamiętajcie, zawsze warto stawiać na siebie i zaufać sobie!

POLECAM...

"Wróciłam- i co dalej? Niech ktoś mi powie, jak żyć. Chaos, zewsząd otaczały mnie chaos, niepewność i poczucie, że jestem bezwartościowa. Miałam dach nad głową, ale nie dom. Ojca, który nie krył, że cieszyłby się, gdybym wróciła, skąd przyszłam, bo nie łamie się danego słowa. Gracjanek, maleńki, wyczekiwany bratanek, miał złagodzić ból po stracie Andrzeja, a spotęgował bezradność. Ilekroć zbliżałam się do niemowlęcia, budziła się obawa, że nieświadomie je skrzywdzę. Obiecałam pomóc przy dziecku, tymczasem gdyby nie Dorota, Joanna byłaby zdana wyłącznie na siebie. Wiedziałam, że w tym domu jestem zbędna. Przywykli do mojej nieobecności, więc teraz zawadzałam jak niechciany mebel, którego najchętniej by się pozbyło, ale sentyment na to nie pozwalał."
                               - Żaneta Pawlik "Za zasłoną milczenia" str. 234-235

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Wydawnictwu oraz Autorce.

czwartek, 18 lipca 2024

(97/24). NIEMIECKA ŻONA

 
    Tytuł oryginału: The German Wife

    Autor: Debbie Rix

    Tłumaczenie (z angielskiego): Maciej Antosiewicz

    Wydawnictwo: Świat Książki

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 416

    Data premiery (na rynku polskim): 28. 08. 2024

 *Google

    Debbie Rix Powieściopisarka, która wcześniej pracowała jako dziennikarka, przez co prawda historyczna jest dla niej kluczowa podczas tworzenia. Lubi snuć swoje opowieści wokół prawdziwych wydarzeń. Wielokrotnie podkreśla, że proces badań i czytania opracowań z epoki jest niezbędny do napisania dobrej powieści historycznej.
Jej powieści ukazały się już wielu językach m.in. po francusku, włosku, czesku i rosyjsku.
Między licznymi podróżami mieszka w domku na wsi ze swoim mężem, dziećmi, kurami i czterema kotami.
(Źródło: Okładka książki)

    Niemcy, 1939: Annaliese jest żoną lekarza, ale kiedy jej mąż zostaje zmuszony do pracy w obozie pracy w Dachau, jej życie zostaje wywrócone do góry nogami.
Niemcy, 1942: Małżeństwo Annaliese zaczyna się rozpadać. Rosyjski więzień, Alexander, zostaje przysłany do pracy w ich ogrodzie. Samotna Annaliese poznaje prawdę o szokujących warunkach w obozie. Przysięga Alexandrowi, że zrobi wszystko, by go uratować.
Ameryka, 1989: Przeglądając strony gazety, Annaliese rozpoznaje twarz mężczyzny, którego nie spodziewała się już zobaczyć...
(Opis wydawcy)

    Płk William Quinn z 7. Armii Amerykańskiej, wyzwalając w maju 1945 r. obóz koncentracyjny w Dachau, napisał w raporcie: "Oddziały nasze zastały tam widoki, jęki tak straszne, że aż nie do uwierzenia, okrucieństwa tak ogromne, że aż niepojęte dla normalnego umysłu. Dachau i śmierć są synonimami". (Źródło: Internet)

    Dziś chciałabym napisać kilka słów o książce, która wstrząsa, boli całą sobą, ale niesie również odrobinę nadziei na to, że zło zawsze zostanie pokonane, a sprawiedliwość dopadnie każdego. Choć od momentu, w którym skończyłam czytać tę przejmująca historię, minęło kilka dni, ona nadal siedzi mi w głowie, ciągle szepcząc gdzieś w zakamarkach, że mam olbrzymie szczęście, żyjąc w miarę spokojnym i bezpiecznym miejscu. Zanim posypią się jednak na mnie gromy, że piszę o kolejnej książce romantyzującej wojnę,  znaczę, że nie jest to typowa literatura obozowa- jest to opowieść przede wszystkim o uczuciach i emocjach towarzyszących ludziom na każdym kroku i w każdej minucie ich życia, a sam obóz w Dachau i wojna jest tutaj tłem i spoiwem łączącym losy wszystkich postaci. Miejscem, z którego muszą się wyrwać, które zdefiniowało ich dalsze poczynania i wybory. Fakt jest tu dużo brutalnych opisów, tego co działo się za bramą, spora część akcji dzieje się w obozie, ale ta część nie jest w najmniejszym stopniu przerysowana, a Autorka w swoim liście do czytelników, tłumaczy co, było inspiracją do napisania tej historii, na kim się wzorowała i kto w tej powieści jest postacią autentyczną, a kto został "stworzony" na potrzeby fabuły. Z drugiej strony, dzięki temu ciągle możemy pamiętać jakie piekło na ziemi zgotował człowiekowi człowiek. 

Przepadłam w tej historii od początku, bardzo przypadł mi do gustu podział czasowy tej historii. Nie będę ponownie opisywać fabuły, bo sam wydawca już wystarczająco zdradza. Napiszę tylko, że książka podzielona jest na sześć części (łącznie z prologiem epilogiem) zaczynając się w roku 1932, a kończąc w 1996 i potrzebny jest ogromny zapas chusteczek.
Fabuła zaskoczyła mnie wielokrotnie, a zakończenie... zakończenie przyniosło nadzieję. 
Autorka doskonale pokazała, jak bardzo cienka linia przebiega między miłością i nienawiścią, jak łatwo jest się zagubić i podjąć decyzje, które pchają nas w stronę emocjonalnego piekła, jak trudno jest wybaczyć i jak łatwo jest dać się wtoczyć w okrutną machinę zła, propagandy i nienawiści.
Czytając tę historię, ryczałam niczym bóbr. Niezwykle zżyłam się z tymi postaciami, rozumiałam ich motywy, rozterki moralne i trudne wybory, choć nie zawsze się z nimi zgadzałam, żal mi było tych ludzi, tym bardziej że z tyłu głowy ciągle miałam myśl, że to się działo naprawdę. Autorka genialnie oddaje skalę zła, strach, ból, tęsknotę i nieutulony żal i niestety, ale zamknięcie na to co działo się tuż obok, prowadzących do tragicznych i nieodwracalnych skutków... 
Pokazuje, że nawet najprawdziwsza miłość nie przetrwa wszystkiego, jeśli nie da się jej szansy, ale udowadnia, że nawet z najgorszego można wyjść obronną ręką, trzeba tylko zrobić wszystko, co możliwe, by osiągnąć swój cel. 
Emocje buzują i kotłują się niczym zupa w zamkniętym pokrywką garnku, czekają tylko, aż ta pokrywka zostanie uchylona,  by wypłynąć całą mocą i porwać czytelnika w wir wydarzeń, gdzie strach ból, niepewność jutra grają główne skrzypce i nikt nie da gwarancji, że jutro w ogóle nastanie.
Niezwykle poruszająca opowieść.

Książka napisana jest ładnym i zrozumiałym językiem. Szczegółowe opisy potrafią wzbudzić zgrozę, ale za chwilę utulą skołatane serce. Pomimo niezwykle trudnego i bolesnego tematu, książkę czyta się bardzo szybko. Chciałabym, żeby trafiła ona do jak najszerszej grupy odbiorców. Emocje są tutaj gwarantowane!

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Pozycja idealna dla tych, którzy szukają promyka dobra i nadziei w trudnych chwilach. Poruszająca, zmuszająca do refleksji, emocjonująca opowieść o ludziach, którzy chcieli zaznać tylko pokoju i odrobiny normalności w otaczającym ich złym świecie.

POLECAM...

"Kiedy na początku lat trzydziestych założono obóz, więźniami byli przede wszystkim kryminaliści- mordercy i włamywacze. Hans uważał, że ich uwięzienie da się uzasadnić, nawet jeśli wymierzane kary były surowe.
Ale w 1938 roku, po nocy terroru nazwanej Kristallnacht- kiedy hordy nazistowskich zbirów rozbijały żydowskie sklepy i przedsiębiorstwa- nastąpił znaczny napływ więźniów żydowskich. Do obozu przybyło ponad dziesięć tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci. Hans uznał osadzenie tu kobiet i dzieci za haniebne i opierał się naciskom z góry, aby wykorzystywać je jako materiał do eksperymentów. Przerażała go myśl o zadawaniu cierpień dziecku, ale zachowywał te rozterki sumienia dla siebie-  wykorzystując do prób medycznych tylko zdrowych młodych mężczyzn, zgodnie ze standardową procedurą międzynarodową." 
                                             - Debbie Rix "Niemiecka żona" str. 78

Egzemplarz recenzyjny pochodzi z Klubu Recenzenta serwisu Na kanapie.

wtorek, 16 lipca 2024

(96/24). DOM LWIC

 
    Autor: Zuzanna Arczyńska 

    Wydawnictwo: Pracownia Artystyczna Intuicja

    Gatunek: Romans

    Liczba stron: 284 (e-book, MOBI)

    Data premiery: 24. 08. 2024

 *Google

    Zuzanna Arczyńska Jej specjalnością są trudne tematy opakowane w pozornie lekkie tematy obyczajowe.
Nic w jej biografii nie jest typowe. Pisarka pochodzi z Pomorza Zachodniego, ale od dwóch dekad mieszka w przygranicznym Sulęcinie. Jest spełnioną matką dwóch córek, miłośniczką koni i ma na koncie kilka wydanych powieści.
W liceum, z drobnymi sukcesami, pisała wiersze. Najchętniej na pomoście malowniczego jeziora przy liceum w Choszcznie niedaleko Szczecina. Jeden z jej wierszy został nawet opublikowany w lokalnej antologii poezji. Od siedzenia w szkole wolała jednak czytać książki i słuchać piosenek Grzegorza Ciechowskiego oraz mniej znanego poety, Grzegorza Kaźmierczaka z zespołu Variété. I nade wszystko, pisać listy do przyjaciół i znajomych. Pisała o wszystkim i z dużą częstotliwością. Wygrywała lokalne konkursy na opowiadanie z cyklu: "Gdzie śpią dobre anioły" Była w tym jakaś magia, którą pisarka dziś stara się oddać w powieściach, a także opisach Sulęcina na swoim Facebooku. https://www.facebook.com/wsiecislowzuzyarczynskiej
Do życia podchodzi bardzo poważnie, stąd jej długa przerwa w przygodzie z literaturą. Do pisania wróciła, dopiero gdy dzieci podrosły, a ona sama mogła pozwolić sobie na niezależność i realizację własnych marzeń. W tak zwanym międzyczasie, by związać koniec z końcem, wykonywała niemal wszystkie zawody świata po dwóch stronach granicy polsko-niemieckiej. Zdobyte wtedy doświadczenie, a także wrodzona wrażliwość i doskonały zmysł obserwacji procentują dziś w powieściach, które wychodzą spod pióra Zuzanny Arczyńskiej. Nie ma w nich słodkich historii o niczym. Jest dużo prawdy o życiu kobiet i realne problemy, z którymi muszą się one zmagać każdego dnia. Zwykle tematy, które podejmuje w książkach są kontrowersyjne, lub trudne.
https://www.facebook.com/wsiecislowzuzyarczynskiej
(Źródło informacji: Lubimy czytać)

    Angelika bardzo tęskni za matką i siostrami. Jednak nie chce wracać do domu, bo czeka tam na nią Alosza – mężczyzna, za którego wyszła zgodnie z ustalonym kontraktem.
Dopiero list od Wiolki sprawia, że młoda lwica pojawia się w domowych pieleszach, by okiełznać niebezpieczne fantazje siostry.
"Dom Lwic", kontynuacja "Dziewczyny bez makijażu", to historia niezwykłych kobiet, które doskonale wiedzą, czego chcą i krok po kroku realizują swoje marzenia. Nie zabraknie tajemnic sprzed lat, szczypty humoru, ale także wstrząsających opisów tego, co człowiek może zrobić sobie i swoim najbliższym.
(Opis wydawcy)

        Do kontynuacji "Dziewczyny bez makijażu" zasiadłam niemal od razu po jej skończeniu. Jeśli jeszcze nie poznaliście tej pierwszej części, nadróbcie to szybko, bo po pierwsze ominęła Was fantastyczna historia, a po drugie będzie Wam łatwiej odnaleźć się w fabule, powiązaniach między bohaterami i zrozumieć przyczyny i motywy wydarzeń, które dzieją się obecnie. 
Strasznie byłam ciekawa, czym Autorka zaskoczy mnie w drugim tomie, bo ten pierwszy zostawił mnie w prawdziwym szoku. Spodziewając się ponownie ognia, oddałam się lekturze bez najmniejszego zastanowienia... i znów przepadłam, dałam porwać się w wir wydarzeń od pierwszej strony.

Do naszych bohaterów powracamy dwa lata później, Angelika studiuje we Francji... i ukrywa się przed mężem. Po jego zdradzie dziewczyna postanawia przeczekać do końca kontraktu w ukryciu, jednak niepokojący list, dramatyczne wieści na temat zdrowia teścia i nagła potrzeba pomocy przyjaciółce w jej ukryciu, sprawia, że dziewczyna postanawia jednak wrócić na jakiś czas do domu. Tutaj także nie dzieje się najlepiej... Marta wchodzi w trudny czas dojrzewania i postanawia uwieść Aloszę. Ojciec chłopaka umiera, a on sam nie potrafi sobie poradzić z odejściem żony... Co dalej z kontraktem małżeńskim? Czy młodzi dadzą sobie szansę i gdzie to ich zaprowadzi? Czy Marta pogodzi się z odrzuceniem i odpuści? Co się wydarzy gdy ucieknie do ojca?
Karina z Arkiem także stają przed trudnym wyborem, ich życie jest w niebezpieczeństwie- w ich domu pojawia się ktoś z przeszłości Arka i stawia warunek, który może ich uratować. Czy zgodzą się na dyktowane warunki, czy wezmą sprawy w swoje ręce? Na dodatek przy matce mężczyzny pojawia się adorator, plotki głoszą, że to łowca posagów, ale czy na pewno? 
Dlaczego Zoriana musi ukrywać się przed mężem? Czy uda jej się uwolnić od mężczyzny, którego kiedyś szaleńczo kochała?
Nie odpowiem Wam na te pytania, bo odpowiedzi na te i jeszcze wiele innych pytań, które pojawią się w trakcie lektury, znajdziecie w tej historii, która aż kipi od emocji. Zapnijcie tylko pasy i mocno się trzymajcie, bo Autorka wsadziła nas na rozpędzoną górską kolejkę i nawet na moment nie chce jej wyhamować...

W moim odczuciu tom drugi jest jeszcze lepiej poprowadzony niż pierwszy. Książka (e-book) liczy niemal dwieście stron mniej niż jej poprzedniczka, ale szybkość akcji, nowi bohaterowie, rekompensują tę różnicę. 
To część, w której bohaterowie dojrzewają do powierzonych im zadań, a także poznają prawdę o sobie i szykują się do ostatecznej walki, by ocalić siebie i swoich bliskich. Dowiadują się, kim tak naprawdę są, jakie jest ich przeznaczenie... Jest to opowieść o tym, do czego może się posunąć człowiek z miłości do drugiej osoby, o poświęceniu, ale i nadziei, że wszystko da się jakoś uratować, jeśli tylko dwie strony tego chcą.
Postaci nadal jest sporo, jednak nie są one wprowadzane tylko po to zrobić sztuczny tłum, każda z nich ma określone zadanie do wykonania, niektóre z nich knują, mieszają szyki, a inne niosą nieocenioną pomoc, tak naprawdę trudno jest czasem ocenić kto, stoi po stronie zła a kto dobra. 
Chociaż mogłoby się wydawać, że wszystko od początku jest jasne, znamy główny cel i punkt, do którego cała historia zmierza, to Autorka nadal potrafi porządnie zaskoczyć i wzniecić mnóstwo skrajnych emocji. 
Autorka po mistrzowsku wprowadza kolejne intrygi, knuje, podsuwa fałszywe wnioski i robi wszystko, by serce czytelnika drżało przy każdej odwracanej stronie, nie wiedząc, co na niej czeka. 
"Dom lwic" to opowieść, która mocno zaskakuje. Nie tylko wielowątkowością, ale i tym jak dosadnie opisuje życie. Nie ma tu kolorowania, przykrywania brudu ładną ceratką i udawania, że jest pięknie. Autorka zdecydowania postawiła na bezceremonialność i autentyczność, nie przebiera w słowach, kiedy trzeba, pisze dosadnie i to mi się bardzo w tej historii podoba. Porusza tematy niezwykle istotne, ale spychane na margines społeczny, okrywane zasłoną milczenia,  uznawane za tabu. Dużo miejsca zostało tu poświęcone gwałtowi i traumom, które mu towarzyszą, trudnej drodze dochodzenia do równowagi psychicznej,  momentami ta książka naprawdę boli...
Fantastyczny pomysł na fabułę, dopracowany i logicznie poprowadzony, wszystkie wątki splatają się w niezwykle ciekawą całość, a zakończenie znów zostawia wielki niedosyt. 

     Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, co autorka zaserwuje nam w kolejnej części i jak rozwiąże tak bardzo pogmatwane relacje pomiędzy bohaterami. Obawiam się, że moje serce może tego nie przetrwać ;)

POLECAM...

Za plik recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce. 

niedziela, 14 lipca 2024

(95/24). W PORYWIE SERCA.

 
    Autor: Karen Witemeyer

    Tytuł oryginału: The Heart's Charge (Hanger's Horsemen #2)

     Tłumaczenie: Magdalena Peterson

     Wydawnictwo (polskie): Dreams Wydawnictwo

     Gatunek: Romans

     Liczba stron: 400

     Data premiery (na rynku polskim): 22. 08. 2024 

 *Google

    Karen Witemeyer tworzy ciepłe romanse historyczne dla tych, którzy uwielbiają uśmiechać się podczas czytania. Absolwentka psychologii, laureatka nagród literackich i rozchwytywany mówca na warsztatach i konferencjach pisarskich. Wraz z mężem i trojgiem dzieci mieszka w Teksasie. 
Więcej na: karenwitemeyer.com.
(Źródło: Okładka książki "Na rozkaz miłości")

    Mark Wallace i Jonah Brooks z legendarnej grupy Jeźdźców Hangera, przebywając w Llano, dziwnym przypadkiem stają się świadkami narodzin dziecka. Kiedy konieczne jest zaopiekowanie się niemowlęciem, udają się do pobliskiego sierocińca. Tam Mark spotyka kobietę, która kiedyś odrzuciła jego oświadczyny. Po zawodzie miłosnym Katherine Palmer wszystkie uczucia przelała na porzucone dzieci. Jej wspólniczka Eliza Southerland sama wywodzi się z nieprawego łoża, a na dodatek jest mieszanego pochodzenia i podobnie jak Kate doskonale rozumie, jak to jest żyć poza nawiasem społeczeństwa. Małomówny Jonah intryguje ją, gdyż zaprzecza jej stereotypowym przekonaniom na temat mężczyzn. Kiedy Jeźdźcy słyszą pogłoski o porwaniach chłopców, decydują się zbadać sprawę, pozostając w pobliżu sierocińca i… jego pięknych właścicielek. Ale czy ich obecność nie stanie się rozproszeniem podczas śledztwa? A może kiełkujące uczucia dodadzą skrzydeł bohaterom?
(Opis wydawcy)

    Z twórczością Karen Witemeyer w przekładzie pani Magdaleny Peterson spotykam się po raz trzeci, i po raz trzeci jestem zauroczona stylem zarówno autorki jak i tłumaczki. Dziś przyszła pora opowiedzieć o drugim tomie serii "Jeźdźcy Hagera"- przypominam, że jest to romans historyczny osadzony w XIX wieku gdzieś w środkowym Teksasie, a w tej części bliżej poznamy drugą połowę legendarnej grupy, która stoi na straży prawa i porządku, czyli  Marka Wallace'a i Jonaha Brooks'a, dla których honor jest ważniejszy niż życie, a zemsta jest najwyższym zadośćuczynieniem straty. 
Chciałabym też zaznaczyć, że nie jest to jednak byle jaki romans gdzie wszystko toczy się według ściśle określonego, znanego wszystkim schematu. Nie będę streszczać fabuły, wydawca wiele już zdradza w opisie i nie chciałabym zepsuć Wam przyjemności z odkrywania tej historii. Zaznaczę, tylko byście przygotowali sobie zapas chusteczek, bo pewna grupa bezdomnych dzieci- ich oddanie, nieufność, tajemnice i postępowanie poruszy nawet najbardziej twarde serce. Fabułę odkrywa się powoli, ale systematycznie, wiele wątków od początkowych stron jest osnutych tajemnicą i niedopowiedzeniem- dlatego nie będę zdradzać więcej szczegółów. 
Powiem tylko jeszcze, że jest ona przemyślana w najdrobniejszym szczególe i genialnie poprowadzona, a mocny wątek porwań małych dzieci, tylko tę wartość podbija i nadaje dodatkowego smaku. 
Nie znajdziecie tu urwanych wątków, wszystko jest wyjaśnione, wszystko współgra, tworząc piękną i emocjonalną całość.

Jest to opowieść niezwykle porywająca i emocjonująca, zaskakująca, przepełniona akcją, nieoczekiwanymi i zaskakującymi zwrotami, brutalnymi walkami, jednocześnie potrafi zmrozić krew, rozbawić, ale i potężnie wzruszyć.
Jest to także przypomnienie o tym, że rodzina zawsze powinna się trzymać razem, piękna opowieść o spełnieniu marzeń w świecie nieprzychylnym kobiecie, o walce z demonami przeszłości, jest to także opowieść o głęboko zakorzenionej wierze, zaufaniu i powierzeniu siebie i swojego życia Bogu, o tym, że prawdziwa miłość i człowiek, który jest nam pisany, zawsze nas odnajdzie, może czasami idzie okrężną drogą, ale zawsze trafi...
Autorka za każdym razem genialnie oddaje klimat tego okresu, barwne i działające na wyobraźnię opisy przywołują we wspomnieniach filmowe westerny, gdzie akcja nie zwalnia nawet na moment, wywołuje skrajne emocje, dosadnie zaznacza, kto tu jest dobry, a kto nie.
Wszyscy bohaterowie są cudowni (oczywiście złoczyńcy nie, coby nie było), obdarzeni mnóstwem sprzecznych uczuć i emocji. Ich charaktery odzwierciedlają lata doświadczeń, zarówno tych dobrych jak i tych złych. Są twardzi, ale gdzieś głęboko, skrywa się jednak dobre serce i tęsknota za tym co było kiedyś, a wydawałoby się, że przeminęło na zawsze. Łatwo wywołują w czytelniku sympatię i poczucie więzi.

Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę historię, po kolejnej książce Autorki jestem już pewna, że zdecydowanie wpisuje się ona w moje czytelnicze gusta. Z radością będę sięgać po inne.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Karen Witemeyer opowiada emocjonującą historię, w której każdy odnajdzie w tej historii coś innego, i dla każdego to będzie wyjątkowa przygoda. Książka doskonała dla fanów romansu jak i pełnokrwistego westernu.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Dreams Wydawnictwo. 

piątek, 12 lipca 2024

(94/24). TA JEDNA NOC

 
    Autor: Joanna Postój, D. S. Wojciechowska

    Wydawnictwo: Magia Słów

    Gatunek: Romans

    Liczba stron: 130

    Data premiery: 10. 09. 2024

 *Google

    Joanna Postój brak informacji

    D. S. Wojciechowska brak informacji

    Ophelia żyje w ciągłym pędzie, starając się zadowolić swoich kontrahentów. Tym samym kobieta zapomina o sobie i gdy dochodzi na skraj swoich możliwości, decyduje się odpocząć. Przyjaciółka proponuje, by pojechała do jej domku w lesie. Dziewczyna jest nieco zaskoczona tą ofertą, tym bardziej że nie wiedziała o posiadaniu drugiej nieruchomości przez przyjaciółkę. Bez wahania decyduje się na taki plan.
Cisza i spokój, którą zaznaje po dotarciu do celu, sprawia, że zatraca się w swojej pasji, jaką jest malarstwo. Pewnego ulewnego dnia przypadkowo poznaje mężczyznę, który przychodzi doglądać posiadłości pod nieobecność właścicieli. Nikt mu nie zgłosił, że ktoś tu będzie.
Deszcz przybiera na sile i kobieta zmuszona jest spędzić czas z nieznajomym.
Uwięzieni na odludziu w małej drewnianej chatce jakoś muszą się dogadać i poczekać, aż ktoś naprawi wyrządzone szkody przez naturę
Czy odnajdą wspólny język? Co kryje się za dziwnymi telefonami do mężczyzny? A może mężczyzna nie jest tym, za kogo w pierwszej chwili się podawał?
(Opis wydawcy)

    Przyznać muszę, że ta historia mnie zaskoczyła, obawiałam się tego co może się zadziać na zaledwie stu trzydziestu stronach, bałam się niepokończonych wątków, niedopracowanych szczegółów byłam bardzo sceptycznie nastawiona, a okazało się, że trafiła do mnie naprawdę fajnie poprowadzona historia, przemyślana od początku do końca, zaskakująca, poruszająca i otwierająca oczy na ważne tematy. 
Nie będę streszczać fabuły, bo już z notatki wydawcy wszystkiego istotnego się dowiecie. Zaznaczę tylko, byście zarezerwowali sobie odpowiednią ilość czasu, bo jeśli już weźmiecie do ręki tę historię, nie będziecie chcieli jej nawet na sekundę odłożyć.  Dałam się porwać tej historii, urzekła mnie ona plastycznymi opisami, nieśpieszną akcją i ciepłem, którym mnie otuliła. Ma ona w sobie "to coś" co sprawia, że nie chce się jej odłożyć. 
Autorki stworzyły naprawdę życiową historię, pokazały, jak ważna jest szczerość w związku, że miłość się mnoży gdy się ją dzieli (jejku, jak ja kocham ten zwrot), że czasami lepiej odpuścić, choćby wydawałoby się, że bez nas i naszej pracy świat się zawali... po prostu wrzucić na luz i dać się ponieść życiowej fali.
Bohaterowie są fajnie napisani, nie sposób ich nie polubić, szczególnie pewna dziewczynka skradnie niejedno serce ;)
Akcja, tak jak wspomniałam wyżej, nie goni na złamanie karku, ale gwarantuje całą gamę odczuć i emocji. Zakończenie raczej nie zaskakuje, ale i tak czeka się na rozwiązanie kilku motywów z przysłowiową duszą na ramieniu.

Książkę czyta się bardzo przyjemnie, napisana jest ładnym językiem, czcionka też robi dobrą robotę, będzie się wygodnie czytać osobom z problemami ze wzrokiem. Podział na krótkie rozdziały sprawia, że historia jest przejrzysta i poukładana. Cieszę się, że poznałam tę historię, choć jest bardzo krótka, jest naprawdę esencjonalna.

     Czy polecam?
Polecam, jest to bardzo przyjemna odskocznia od opasłych tomów, książka jest idealna "na raz" ale niosąca naprawdę sporą dawkę emocji i gwarancję relaksu. 

POLECAM...

"Deszcz padał cały dzień, a zimne powietrze nie zachęcało do wyjścia. Aby nie tracić dnia, spędziłam go na czynnościach, które nie miałam czasu robić wcześniej. Udało mi się przeczytać połowę książki, upiec pyszne, czekoladowe babeczki oraz porozmyślać o życiu. Wnioski wysnuły się same. Zdecydowanie za bardzo skupiałam się na pracy. Właśnie przez kolejne dni chciałam o niej całkowicie zapomnieć. Przed przyjazdem tutaj ściągnęłam wszystkie odcinki serialu, który zawsze chciałam obejrzeć: Miłość jest ślepa. Miałam nadzieję, że również do mnie ona zawita w odpowiednim momencie życia."
                        - Joanna Postój, D. S. Wojciechowska"Ta jedna noc" str. 43 

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Magia Słów.

czwartek, 11 lipca 2024

(93/24). KIM BĘDĘ, KIEDY DOROSNĘ?

 
    Autor: Marek Marcinowski

    Ilustracje: Lidia Rózio

    Wydawnictwo: Anatta sp. z o.o.

    Gatunek: Literatura dziecięca

     Liczba stron:  12

    Data premiery: 18. 05. 2023


 *Google

    Marek Marcinowski Autor ze Śląska. Uwielbia tworzyć bajki, które poprzez zabawę przemycają wiedzę.
Dwukrotny zdobywca nagrody głównej w konkursie "Świat Przyjazny Dziecku" (konkursu pod patronatem m.in. Rzecznika Praw Dziecka i Rzecznika Praw Obywatelskich).
Inicjator i główny darczyńca akcji "Podaruj Uśmiech" (świat literacki dla szpitali, hospicjów i potrzebujących), w wyniku której zebrano kilkaset książek i podarowano je m.in. trzem łódzkim szpitalom (Jonschera, Kopernika, Spornej), preadopcyjnemu ośrodkowi Tuli Luli w Łodzi oraz podopiecznym Fundacji Gajusz. Obdarował książkami kilkanaście Domów Dziecka i fundacji. Zysk z przedsprzedaży bajki "Ekoliski. Misja ratowania Ziemi" przeznaczył na adopcję zwierząt (wsparcie finansowe Śląskiego Ogrodu Zoologicznego). W 2023 roku był jednym z głównych sponsorów Mistrzostw Polski w Szachach Dzieci do lat 6,7 oraz 8.
Pomysłodawca i fundator nagród ogólnopolskiego konkursu "Przedszkolna rakieta", który polegał na wykorzystaniu rzeczy z recyklingu i zbudowaniu (wspólnymi siłami całej przedszkolnej grupy) pojazdu do podróży w kosmos. Nagrody otrzymało kilkaset dzieci.
Wspiera aktywność fizyczną najmłodszych (fundował nagrody w zawodach Małych Lampartów, ogólnopolskim konkursie tańca "Dance Passion" czy biegu dla dzieci).
http://www.facebook.com/PisarzMarek
(Źródło opisu: Lubimy czytać)

    Zabawne rymowanki, które wypełniają tę przepięknie ilustrowaną książeczkę, w lekki i przyjemny sposób wprowadzą najmłodszych czytelników w świat dorosłych zawodów. Czym zajmuje się leśniczy? Kiedy należy udać się do fizjoterapeutki? W jaki sposób pomoże hydraulik? Czego szuka archeolog? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w tej bajce.
"Od najmłodszych lat dzieci nurtuje pytanie: kim będę, kiedy dorosnę? A odpowiedź na nie zmienia się jak w kalejdoskopie. Dlatego tak ważne jest pokazanie dziecku, jak szeroki stoi przed nim wybór. Książeczka "Kim będę, kiedy dorosnę?" może okazać się w tym wielce pomocna".
Marcelina Ziętek, mgr pedagogiki
(Opis wydawcy)

    Na blogu od czasu do czasu pojawiają się także opinie o książeczkach dla tych najmłodszych czytelników, a jednym z najbardziej cenionych i popularnych pisarzy, których tu znajdujecie, jest Marek Marcinowski. Jest to Autor, którego książeczki dedykowane są dzieciom najmłodszym, ale myślę, że i starsze przedszkolaki cudownie się w nich odnajdują.

Jak zawsze pan Marek stworzył dziesięć króciutkich (pisanych wierszem) opowiastek zdradzających wiele ciekawostek i cennych informacji o przeróżnych zawodach, przy okazji niosących w sobie olbrzymie pokłady łatwo przyswajalnej wiedzy dla młodego czytelnika.
Napisana lekkim językiem rymowanka zdradza, czym zajmuje się archeolog, strażak, weterynarz, czy leśnik, podpowie kto pomorze gdy boli ciało, a także zdradzi, co porabia pisarka. Dzieci spotkają się również z piłkarzem i policjantką oraz będą mogły zerknąć na pracę hydraulika i fizjoterapeuty.

Choć książeczka ma tylko dwanaście stron, a rymowanki są naprawdę króciutkie, książka ta może stać się zalążkiem wielu fantastycznych zabaw, wystarczy poruszyć wyobraźnię. Jeśli nam się to nie uda, z pomocą, jak zawsze przychodzi sam autor, umieszczając na końcu historii garść pomysłów na wspólną zabawę. U nas świetnie sprawdziło się czytanie się na głos, a zabawne modulowanie głosu niosło w sobie wiele radości i śmiechu.
W książkach dla dzieci zwracam uwagę również na ilustracje i możliwość pracy nimi z chorym dzieckiem. Książeczka pod tym względem również się sprawdziła. Piękne, realistyczne i bajecznie kolorowe ilustracje przyciągają na dłuższy czas wzrok. Pani Lidia ma niezwykły talent i w każdej ilustrowanej przez nią książce jestem absolutnie zakochana.
Stonowane barwy nie męczą oczu. Gładkie strony pozwalaj lekko sunąć opuszkom palców po swej powierzchni, świetnie odbijają światło, rozpraszają je, dzięki czemu wzrok nie jest porażony nagłą plamą jasności. Rogi książki są zaokrąglone, co niweluje lub przynajmniej mocno ogranicza przypadkowy uraz, a kartonowe strony nie ulegają przypadkowemu zniszczeniu.
Może i jestem monotematyczna i ciągle piszę to samo, ale książki pana Marka za każdym razem mnie zachwycają i satysfakcjonują w stu procentach i w naszym przypadku naprawdę pomagają w codziennej rehabilitacji ręki i wzroku u syna. Dlatego polecam je zawsze i wszędzie, bo trafiają one do większości (jeśli nie wszystkich) dzieci. Zarówno tych zdrowych, jak i chorych.

    Czy polecam?
Tak jak napisałam wyżej. Książki pana Marka znajdują u nas zawsze spore zastosowanie, a jeśli śledzicie profil autorski na znanej platformie, wiecie, że moje zdanie nie jest odosobnione, a sam Autor ma naprawdę wielu małych, ale bardzo szczęśliwych czytelników.

POLECAM...

"Boli gardło, głowa, ucho albo brzuch?
Do lekarki pędzi każdy dzielny zuch.
A gdy na zastrzyk trzeba wysłać śmiałka,
Zrobi go sprawnie miła pielęgniarka."
- Marek Marcinowski "Kim będę, kiedy dorosnę?"str. 2

Za możliwość poznania tej wyjątkowej książeczki dziękuję Autorowi.

środa, 10 lipca 2024

(92/24). FARRETER

 
    Autor: Artur Tojza

    Wydawnictwo: Selfpublishing

    Gatunek: Kryminał

    Liczba stron: 345 (e-book, MOBI)

    Data premiery: 18. 05. 2023


 *Google

    Artur Tojza brak informacji

    Z początkiem lata w Trójmieście dochodzi do fali makabrycznych zbrodni. Morderca, wykorzystując nawiązania do filmów oraz języka jidysz, zabija kolejne osoby i podrzuca ich ciała policji. Alicja Zając i jej zespół śledczy starają się rozwikłać zagadkę, która przypomina… gładko ułożony scenariusz serialu kryminalnego. Okazuje się, że prawda jest o wiele bardziej złożona, a żadna z ofiar nie jest przypadkowa.
(Opis wydawcy)

    Z twórczością pana Tojzy spotkałam się po raz pierwszy przy jego książkach dla młodzieży i o młodzieży w cyklu "Słona wanilia"  (trzy tomy), tym razem mamy jednak do czynienia z historią zdecydowanie dla dorosłego czytelnika i zupełnie innego gatunku. Jak Autor się tu spisał, jak sobie poradził? Ja jestem zachwycona, ale Ci, co tu zaglądają i troszkę mnie znają, wiedzą, że nigdy nie pogardzę dobrym kryminałem. Ta historia jest w moim odczuciu naprawdę dobra, niezwykle przenikliwa, pokazująca jak łatwo jest zmanipulować drugiego człowieka, by po czasie zniszczyć go dosłownie w sekundę. Wstrząsa każdą komórką ciała, autentyczna, niewyobrażalni mocna przepełniona złem i mrokiem, wyciąga swe macki po czytelnika i wciąga go w brutalny świat gdzie przemoc zarówno psychiczna jak i fizyczna gra pierwsze skrzypce.
Nie będę opisywać fabuły, bo jest ona tak skonstruowana, że wszystkie wątki są mocno ze sobą powiązane i każdy z nich może stać się zaczątkiem niefajnego spojlera, który odbierze Wam przyjemność z odkrywania tej historii. Zaznaczę tylko, że pojawiają się tutaj mocne wątki, i niektórym mogą one zbytnio się nie podobać. Mam na myśli tutaj bezpardonowe mówienie o kościele, związkach LGBT, polityce i spawach międzynarodowych oraz wiele innych. 
Intryga uknuta z tych wątków obnaża stan naszego współczesnego świata, to co ludzie mają w głowach i pokazuje, jak łatwo jest się zatracić w swoich chorych urojeniach. Autor pokazuje, jak wiele sekretów potrafią skrywać ludzie pod maską "normalności". 
Jest to opowieść wielowątkowa i mocno złożona, przepełniona skrajnymi emocjami, udowadniająca jak życie potrafi się skomplikować w przeciągu kilku chwil. 
Fabuła zaskoczyła mnie wiele razy, autor miesza wątki, urywa snutą historię, przeplata ją punktem widzenia mordercy, dzięki czemu możemy "wejść" w jego głowę, zrozumieć motywy, którymi się kieruje. Kiedy już byłam pewna, że rozwiązałam zagadkę, pojawiał się kolejny trop (ewentualnie trup), który totalnie burzył całą moją koncepcję i cała zabawa zaczynała się od nowa.
Bohaterowie wywołują skrajne emocje, albo się ich lubi, alb szczerze nienawidzi, dowodzi to tylko kunsztu pisarza, bo nadał im autentyczny wymiar.

"Farreter" do naprawdę dobrze napisany i intrygujący kryminał. Pełno tu mroku, napięcia, zagadek i tajemnic. Książkę czyta się naprawdę świetnie i mam nadzieję, że kolejne historie będą równie wciągające.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, według mnie to idealna lektura dla fanów mocnych i bardzo zawiłych kryminałów.

POLECAM...

Zaegzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi.