środa, 15 stycznia 2025

(6/25). JESZCZE BĘDZIEMY RAZEM

 
    Autor: Joanna Postój

    Wydawnictwo: Magia Słów

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 320

    Data premiery: 06. 11. 2024

 *Google

    Joanna Postój Od zawsze uwielbiała pisać, ale dopiero w pandemii odważyła się spełnić swoje marzenia.
Chcąc zostawić coś po sobie, zadebiutowała książką "Ibizowe serce" w 2023 roku. Marzycielka z duszą podróżniczki. Aktualnie podróżowanie traktuje jako inspirację, zachowując swoje wspomnienia w formie nowych historii. Uwielbia książki, które wywołują w niej emocje, a najbardziej młodzieżówki i romanse z nutką erotyki.  
Aktywnie prowadzi swoje social media pod nazwą @po.czytaanna, gdzie dzieli się opiniami książek oraz opowiada o swojej twórczości.
(Źródło: Okładka książki)

    Kasia
Na pierwszy rzut oka spełniona narzeczona u boku Michała. Planują wspólną przyszłość, ale odmienność ich charakterów daje się we znaki. Kasia czuje, że czegoś jej brakuje, a jednocześnie ma wrażenie, że Michał coś przed nią ukrywa. Nie zdaje sobie jeszcze sprawy z przyczyny tych niepokojów, ale życie zaczyna prowadzić ją przez pasmo nieszczęść. Pewnego dnia w jej życiu pojawia się mężczyzna, którego myślała, że już nigdy nie zobaczy.
Filip
Z pozoru ma wszystko, o czym można marzyć. Posiada własną firmę, otoczony jest luksusem, jednak jego idealne życie nie jest tak wspaniałe, jak się wydaje. Filip odczuwa pustkę, tęsknotę za miłością, która teraz wydaje się szczęśliwa u boku innego mężczyzny. Rzeczywistość oraz pewna osoba komplikują jego życie. Jednak jedno nieoczekiwane spotkanie biznesowe odmieni wszystko.
Beztroskie lata już nie wrócą, a czasu nie cofną.
Połączyła ich dziecięca miłość, ale rozłączyła rzeczywistość. Czy ich drogi ponownie się skrzyżują? Czy może jednak przeznaczenie postanowi inaczej, niż tak jak kiedyś wszyscy przypuszczali? Przekonaj się, jak przeszłość i teraźniejszość splatają się w fascynującej opowieści o miłości, stracie i drugich szansach.
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z ciekawą historią, która rozpala emocje od pierwszych stron. 
Jest to opowieść o dwójce ludzi, których połączyła dziecięca przyjaźń, która miała trwać zawsze, ale proza życia i codzienna rzeczywistość rozłączyła tę dwójkę, stawiając ich ponownie na swojej drodze kilka lat później w zupełnie niespodziewanej sytuacji. W tle pojawiają się intrygi, kłamstwa i matactwa, które stanowią zagrożenie dla odradzającego się uczucia... Więcej już nie zdradzę, ale wierzcie mi na słowo, dzieje się w tej historii od początku bardzo dużo.

"Jeszcze będziemy razem" to ciekawie skonstruowana historia opowiadająca o przyjaźni, miłości, przewrotności losu, którą czyta się w ekspresowym tempie. Naprzemienna narracja bohaterów pozwala poznać bliżej ich myśli, marzenia i pragnienia, pokazuje, jak bardzo oboje przeżywali wydarzenia sprzed lat, starając poukładać sobie życie wbrew swoim wyobrażeniom, łatwiej jest zrozumieć ich motywy i zasady, którymi kierują się teraz. 
Autorka sprawnie buduje napięcie, tworzy intrygi i mataczy, intryguje, przez co nie pozwala, by odłożyć książkę na bok bez poznania zakończenia. Serwuje prawdziwy emocjonalny rollercoaster, ale i pokazuje z całą stanowczością, że życie jest pełne niespodzianek i potrafi porządnie zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie.
Akcja powieści toczy się dość wartko, niektórymi fragmentami może zaskoczyć, choć ogólnie jest ona przewidywalna. Głowni bohaterowie są sympatyczni, łatwo obdarzyć ich sympatią, oczywiście "czarnych" charakterów też nie brakuje, ale tworzą oni fantastyczny balans dla głównej dwójki, każdy ma tu rolę do odegrania i nikt nie jest tu zbędny. Są oni wszyscy autentyczni, świetnie skonstruowani, obdarzeni wadami i zaletami, przez co stają się bliżsi każdemu czytelnikowi.
Dodatkowym plusem dla całości jest to, że Autorka pisze o miejscach, w których była osobiście, przez co książka może stać się swoistym przewodnikiem po Londynie, gdzie toczy się (większa) część historii. 

Tak jak wspomniałam wyżej, książka bardzo wciąga i mimo że znalazło się tu kilka trudnych wątków (kłamstwo, zdrada, chora zazdrość itp.), czyta się ją z prawdziwą przyjemnością i naprawdę można przy niej odpocząć.
Napisana ładnym językiem, momentami zabawna, momentami wzruszająca sprawiła, że spędziłam przy niej naprawdę przyjemny czas. Jest to kolejne spotkanie z twórczością pani Joanny, i jest to spotkanie naprawdę udane.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Lekka i wciągająca opowieść o przyjaźni miłości i poszukiwaniu swojego szczęścia.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Magia Słów.

poniedziałek, 13 stycznia 2025

(5/24). INTRYGA CHODZI W SZPILKACH

 
                             **PATRONAT MEDIALNY/ RECENZJA PATRONACKA**

    Autor: Beata Stefaniak

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Romans

    Liczba stron: 382

    Data premiery: 08. 01. 2025

 *Google

    Beata Stefaniak Często pisze do szuflady. Przygodę z publikowaniem swoich utworów rozpoczęła na platformie Wattpad. Kobieta z ogromną energią, mama dwójki wspaniałych córek: Natalii i Emilii. W wolnej chwili pielęgnuje swoje sportowe hobby, jakim jest bieganie. Jej motto życiowe to: "Nie stawaj na drodze do swojego zwycięstwa".
(Źródło: Okładka książki)

    Miłość to ryzykowna gra
Milena pracuje w laboratorium, a jej życie kręci się wokół badań i dwóch córek, które wychowuje w pojedynkę. Każdy jej dzień przebiega według precyzyjnie rozpisanego harmonogramu, a wieczory wypełnione są marzeniami o czymś więcej – czymś, do czego Milena boi się przyznać sama przed sobą.
Igor, znany celebryta i zdobywca dziennikarskiej nagrody Pulitzera, ma wszystko, co można kupić za pieniądze. Ale za fasadą sukcesu oraz szczęścia u boku Wiktorii, jego żony, kryją się samotność i niespełnione pragnienia.
Igor oraz Milena znają się od dawna. On jest od niej o kilkanaście lat starszy i wydaje się prowadzić poukładane życie. Mimo to jedna dramatyczna noc sprawia, że zaczynają się do siebie zbliżać, a prawda o ich gorących, tłumionych emocjach wychodzi na jaw.
Już wkrótce oboje zostaną zmuszeni do podjęcia trudnych decyzji. I przekonają się, że w świecie, który karmi się kłamstwem, za prawdziwe uczucie trzeba zapłacić niezwykle wysoką cenę...
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was nie tylko z moim pierwszym patronatem tego roku, ale i z gorącym debiutem, który porywa i intryguje od pierwszych stron.
Każdy z nas czegoś pragnie... dla jednych będzie to inny człowiek, dla innych dobra materialne, a dla jeszcze innych możliwość życia według własnych zasad... A czego pragną bohaterowie tej powieści? Na pewno wszyscy są głodni miłości, pragną spokoju i szczęścia, ale każdy z nich ma inną definicję tego szczęścia, i inaczej wyobraża sobie drogę do jego spełnienia...
"Intryga chodzi w szpilkach" to historia, w której każdy z nas ma szansę odnaleźć cząstkę siebie, intrygująca, naszpikowana emocjami, zaskakująca opowieść o pragnieniach i chorym pożądaniu prowadzącym do tragedii, jest to opowieść o życiu gdzie niby wszystko gra i jest poukładane, a tak naprawdę ludzie żyją obok siebie, zupełnie się nie dostrzegając. 
Jest to także książka, która niesie wiarę, ale i przestrogę. Wiarę w to, że każde marzenie i pragnienie jesteśmy w stanie spełnić, i przestrogę, że czasami nie powinniśmy ufać nawet tym którym wydaje się, że możemy polegać na każdym kroku. Ta historia to opowieść o złych decyzjach, trudnych wyborach i bolesnych konsekwencjach za nimi kroczącymi, to historia o walce z samym sobą, uczuciami i przeciwnościami, które rzuca nam los, to opowieść o ludziach, z którymi się nie wygra, w końcu to opowieść o tym, że prawdziwe uczucie zawsze wygra a szczęście, choć idzie czasami okrężną drogą, to zawsze znajdzie odpowiedni adres.

"Intryga chodzi w szpilkach" to rewelacyjne połączenie powieści obyczajowej z romansem, okraszone nutką erotyki i szczyptą mrocznego kryminału, szczególnie dającym o sobie znać w końcowych scenach.
Autorka skonstruowała ciekawą fabułę, niosącą w sobie olbrzymi ładunek emocji i poruszającą trudne tematy. Przeczytacie tu m.in. o: zemście, nietulonym głodzie miłości, toksycznej relacji, wykorzystaniu nie tylko fizycznym, ale i psychicznym, powielaniu niebezpiecznych schematów i niewyciąganie z nich wniosków. 
Ja przepadłam od pierwszej strony i aż do końca nie mogłam się oderwać od lektury. Książka trzyma w napięciu, a do tego dochodzi kilka zaskakujących zwrotów akcji, których się kompletnie nie spodziewałam.
Obsesja, intryga i manipulacja grają w tej historii pierwsze skrzypce.
Książka napisana została ładnym językiem- barwne i szczegółowe opisy pobudzają wyobraźnię, naprzemienna narracja pozwala poznać myśli i motywy, którymi się kierują poszczególne postacie.
Fabuła jest spójna, nie nudzi wręcz przeciwnie, zapewniająca sporo emocji. Wszystkie wątki łączą się w logiczną całość, która pozwala przy sobie odpocząć, choć tak jak napisałam wyżej, porusza wiele trudnych tematów.
Bardzo się cieszę, że ta historia okazała się kolejnym bardzo udanym patronatem medialnym. Autorce gratuluję z całego serca pomysłu i życzę, by po tę książkę sięgnęła cała rzesza czytelników.

    Czy polecam? 
Zdecydowanie tak. To ognista powieść o pożądaniu i pasji, które prowadzą do zaskakujących wydarzeń. Nie sposób się oderwać od tej historii i z całą stanowczością piszę, że chcę więcej. Bardzo udany debiut!

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny oraz możliwość patronowania tej historii serdecznie dziękuję Autorce.

piątek, 10 stycznia 2025

(4/25). ONE

 
    Autor: Agnieszka Peszek

    Wydawnictwo: 110 procent

    Gatunek: Kryminał, Thriller

    Liczba stron: 396

    Data premiery: 09. 12. 2024

 *Google

    Agnieszka Peszek Autorka zarówno książek sportowych, jak i kryminałów. Na co dzień zajmuje się wspieraniem swoich podopiecznych w dbaniu o ich sprawność i kondycję. Czas wolny dzieli między rodzinę, koty i sport. Z wykształcenia jest marketingowcem, co wykorzystuje w każdym prowadzonym przez siebie projekcie. Dotychczasowo: - wydawała książki sportowe, - wspierała rodzinny gabinet stomatologiczny, - prowadziła markę odzieżową, a na chwilę obecną skupiła się na treningach personalnych oraz pisaniu książek.
(Źródło: Lubimy czytać).

    Zemsta budowana na pajęczynie kłamstw może doprowadzić tylko do katastrofy.
Maria Krzemińska przeprowadza się do Grodziska Mazowieckiego, zostawiając za sobą karierę w modelingu oraz męża, który się nad nią znęcał. Chce rozpocząć nowy etap życia, ale również liczy na odszukanie rodziny, która kiedyś mieszkała w okolicy.
W odnalezieniu się w nowym miejscu pomaga jej poznana w Internecie Olga Szumicka, znawczyni marketingowych strategii. Ich znajomość początkowo krąży wokół pomysłu na działalność Marii, jednak z czasem coraz bardziej schodzi na tereny prywatne.
Losy kobiet zaczynają się splatać coraz bardziej. A ponieważ każda z nich skrywa w sobie sekrety, których za nic nie chce ujawnić, nieuchronnie dążą do najgorszego.
Ginie człowiek.
Co się z nim stało? Ktoś mu coś zrobił? Kto jest tym złym?
"One" to historia pojedynku dwóch kobiet, kierowanych zupełnie różnymi motywami.
Jedna się broni, a druga atakuje, bazując na błędnych przekonaniach.
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Kiedy tylko zobaczyłam w swojej skrzynce mejlowej wiadomość z pytaniem o recenzję, nie wahałam się nawet przez moment, bo książki Agnieszki Peszek od jakiegoś czasu biorę dosłownie w "ciemno" i jest to jedna z tych Autorek, która zawsze mnie zaskoczy. Jeszcze nigdy się na nich nie zawiodłam, a każda kolejna powieść tylko umacnia mnie w przekonaniu, że pani Peszek po prostu umie w dobry kryminał.
Nie będę spamować streszczeniami fabuły, bo opis wydawcy sporo zdradza ;) ale napiszę, że Autorka w tej wielowątkowej powieści zaserwowała mi istny emocjonalny rollercoaster i prawdziwą jazdę bez trzymanki.
Książka niesamowicie wciąga, napięcie zbudowane zostało po mistrzowsku. Powoli, ale sukcesywnie zdradzając skrywane tajemnice, odsłaniając traumy oraz odkrywając cele i motywy, które kierują bohaterami, pokazując ich życie, które ociera się o niezwykle płynne granice- zapewnia czytelnikowi przysłowiową jazdę bez trzymanki. Emocje buzują od początku do końca, czekają tylko na kulminacyjny moment, by wybuchnąć całą swą mocą, a ten moment sprawi, że nie będziecie mogli wyjść z podziwu dla kunsztu, z jakim została ta powieść napisana.
Znajdziecie tu wszystko, co jest potrzebne w dobrym kryminale z domieszką thrillera od miłości i pożądania po szczerą nienawiść i chęć mordu.
Fabuła zaskoczyła mnie wiele razy, autorka miesza wątki, urywa snutą historię w najmniej spodziewanym momencie, by wrócić do niej ponownie kilka stron później, i znów porządnie wszystko wymieszać- kiedy już byłam pewna, że rozwiązałam zagadkę, pojawiał się kolejny plot twist, który totalnie burzył całą moją koncepcję dotyczącą mordercy, a już totalnym zaskoczeniem jest rozwiązanie tej sytuacji. Historia jest dość mroczna, a jej klimat z każdą przewracaną stroną staje się bardziej duszący, podsycający niepewność co do dalszych losów postaci, którzy są niezwykle autentyczni. 
Głównych postaci jest sporo. Genialnie wykreowanych i poprowadzonych. Są one niejednoznaczne, poranione, kilka z nich totalnie wypaczonych psychicznie. Ich dusze przepełnione złem i chęcią zemsty wzbudzają całą gamę uczuć i emocji. Niejednokrotnie odczuwałam złość, niedowierzanie i współczucie jednocześnie. Autorka genialnie pokazała, jak łatwo jest manipulować drugim człowiekiem. Naprzemienna narracja głównych bohaterek, tylko ten obraz podkręca ukazując, jak łatwo jest pójść o ten jeden krok za daleko. 
Autorka, budując w szybkim tempie napięcie, rozbudza ciekawość i nie pozwala, by odłożyć książkę na bok bez poznania zakończenia. Wątków jest dość dużo, ale łączą się one w spójną i klarowną całość, pokazującą złożony obraz ludzkich zachowań w trudnych sytuacjach i funkcjonowaniu w świecie wykreowanym przez wypaczoną psychikę. 
Książkę przeczytałam dosłownie w jedno popołudnie. Czyta się szybko, choć pani Agnieszka pisze dosadnie i nie owija nic w bawełnę, książka jest doskonała.
Z wielką niecierpliwością czekam na kolejne książki, które wyjdą spod pióra pani Agnieszki.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jeśli lubicie kryminały i thrillery, w których sporą rolę odgrywa ludzka psychika, będziecie tak jak ja zachwyceni. Idealna historia na długi i mroczny wieczór. 

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

wtorek, 7 stycznia 2025

(3/25). UWIERZYĆ W MIŁOŚĆ

 
    Autor: M. F. Mosquito

    Wydawnictwo: Magia Słów

    Gatunek: Romans, Obyczajowa

    Liczba stron: 280

    Data premiery: 05. 12. 2022

 *Google

    M. F. Mosquito urodziła się we wrześniu 1989 roku na Kaszubach, gdzie do dziś mieszka wraz z mężem i dziećmi. Zawodowo związana jest z edukacją najmłodszych, która stanowi jej pasję. Uwielbia wędrówki po górach. Od lat zakochana w literaturze kryminalnej i erotycznej. Debiutuje serią "Oblicz miłości".
(Źródło: Okładka książki "Przekonaj mnie").

    Alicja jest młodą i niezależną kobietą, która z powodzeniem prowadzi własny biznes. Od kiedy przyłapała swojego faceta na zdradzie, przestała wierzyć w prawdziwą miłość i straciła wiarę w drugiego człowieka. Nieoczekiwany obrót spraw powoduje, że poznaje przystojnego lekarza, który zaczyna burzyć mur, który wybudowała wokół swojego serca. Czy skrywana przez Łukasza tajemnica zaprzepaści ich szansę na miłość? Co się wydarzy, kiedy Alicja otrzyma szokującą diagnozę? Czy prawdziwa miłość istnieje i przetrwa najtrudniejsze chwile?
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z opinią o książce, która przeczołgała mnie emocjonalnie tak, jak żadna inna w ostatnim czasie. Z książką, o której nie mogę przestać myśleć, choć od momentu, w którym skończyłam ją czytać, minęło już kilka dni. Nie spodziewałam się, że pod tak niepozorną okładką szaleje takie tornado emocji, które porywa w swój wir już od pierwszej strony i z każda kolejną przewracaną stroną zbiera ogromne emocjonalne żniwo.

Wypowiadając znamienne słowa "...i ślubuję Ci: miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci" wierzymy, że otwiera się przed nami życie pełne szczęścia, miłości i samych pozytywnych wydarzeń, nie dopuszczamy do siebie myśli, że coś pójdzie nie tak, że coś się zawali... Los bywa jednak przewrotny i nie jednokrotnie sprawdza, czy słowa, które wypowiedzieliśmy przed urzędnikiem/ księdzem mają dla nas wartość, czy potrafimy trwać w tym ślubowaniu, w razie potrzeby podjąć się opieki nad drugim tak bardzo bliskim i ukochanym człowiekiem.
Historia, do której poznania zaprosiła nas M. F. Mosquito to opowieść o pięknej i wyjątkowo rzadkiej w dzisiejszych czasach miłości, miłości, o którą się walczy z całych sił i do końca, którą przerwać może tylko jedno...
Znajomość Alicji i Łukasza nie zaczyna się zbyt optymistycznie, dziewczyna decyduje się na randkę z nieznajomym, który w środku spotkania odbiera telefon i wychodzi z restauracji. Los jednak po pewnym czasie postanawia ponownie postawić ich na swojej drodze, dają sobie kolejną szansę i powoli otwierają się na miłość, niestety mężczyzna nie do końca jest szczery i po pewnym czasie wychodzi na jaw jego tajemnica, która przewraca całą sytuację do góry nogami. Na szczęście nie psuje ona relacji między tą dwójką, więc los po raz kolejny próbuje dokopać zakochanym- Łukasz odkrywa na ciele ukochanej podejrzaną zmianę. Zaczyna się walka nie tylko o zdrowie, ale i o uczucie, z którego chce zrezygnować jedno z nich...
Nie napiszę Wam, kto chce dać drugiej osobie szansę na szczęście- usuwając się w cień, jak potoczy się walka z chorobą, czy nadejdzie upragniony happy end. Tego dowiecie się, poznając tę wyjątkową historię.

Zaczynając odkrywać tę historię, początkowo sądziłam, że mam do czynienia z kolejnym"zwykłym" romansem, i to odczucie utrzymywało się gdzieś do połowy książki, potem nastąpiło coś, czego się zupełnie nie spodziewałam. Po przekroczeniu środka - akcja ruszyła, w kierunku którego zupełnie się nie spodziewałam.
 "Uwierzyć w miłość" to słodko-gorzka opowieść. Jest to opowieść o normalnym życiu, pełnym wzlotów i upadków, o życiu, które może przydarzyć się każdemu z nas. Jest to historia o miłości, przyjaźni, o szczęściu i cierpieniu, o dawaniu kolejnej szansy i nadziei na lepsze jutro, nie brakuje tu ciepła i namiętności, ale na równi pojawiają się łzy bólu i rozczarowania. Jest to historia pełna kontrastów i niosąca w sobie ważne przesłanie.
Autorka stworzyła piękną, choć bardzo bolesną historię, która powinna być ważnym głosem namawiającym ludzi do badań nawet w momencie, w którym wydaje się nam, że nic się nie dzieje i nic nam nie dolega. Pokazuje, jak bardzo choroba może być podstępna, żerując na naszym ciele, nie dając przy tym oznak, które podniosłyby alarm. Udowadnia także, że mając przy sobie ludzi, którym na nas zależy, można przenosić przysłowiowe góry a przyjaźń i miłość, którą jesteśmy otoczeni, potrafi zdziałać cuda. Autorka pięknie te uczucia pokazała, choć ubrała je w niezwykle smutny strój. Wykorzystała potencjał tej historii w całych stu jak nie dwustu procentach.
Ja jestem nią zachwycona, choć musiałam kilka razy ją odkładać, bo emocje rozmywały mi obraz, wracałam do niej za każdym razem z wielką ciekawością, ale i nadzieją na to, że wszystko się jakoś ułoży. Bohaterowie tej historii stali mi się niezwykle bliscy. Razem z nimi śmiałam się i płakałam, byłam szczęśliwa i rozczarowana, bałam się i patrzyłam z nadzieją na przyszłość, czułam tę historię całą sobą- a to zdarza mi się ostatnio dość rzadko.

Książkę pomimo bardzo trudnego tematu i wielu przerw z mojej strony czyta się bardzo dobrze. Napisana ładnym językiem, bez zbędnych opisów i ozdobników, co najważniejsze wyzwalająca mnóstwo emocji, zmuszająca do szczerej refleksji i niedająca o sobie szybko zapomnieć. 
Akcja nie goni może na złamanie karku, ale gwarantuje stały dopływ adrenaliny do wszystkich najmniejszych komórek ciała. Jest przemyślana pod każdym względem i naprawdę widać, że Autorka przygotowała się do jej napisania, szczególnie tej części, która dotyka zagadnień medycznych. 
Uwielbiam wszystkie postacie (poza ojcem Łukasza!), które tu występują. Każda z nich jest inna, każda wnosi coś innego do tej historii, ale wszystkie są fantastycznie poprowadzone, co ważne mają swoje charaktery i nie są przerysowane. 
Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę historię, na pewno zostanie ona na długo ze mną i choć mamy dopiero styczeń, zdecydowanie wpisuje się do mojej topowej dziesiątki tego roku.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, choć początkowo może się wydawać, że wzięliśmy kolejny "zwykły" romans to historia z ogromnym i bardzo ważnym przesłaniem. Ja jestem nią zachwycona! Polecam z całego serca.

POLECAM...

"Walczymy o uczucie,  a niekiedy skupiamy się na pierdołach. Wkurzamy się na siebie o skarpetki leżące na podłodze albo o to, że kubek nie został włożony do zmywarki. Ale kiedy zdarza się takie coś, po prostu tracimy grunt pod nogami. Nie jest już istotne to, czy się dzisiaj umalowałam, czy założyłam spodnie, w których mój tyłek dobrze wygląda. Znika wtedy cała gonitwa dzisiejszych czasów. Opada dosłownie wszystko, co było dotychczas ważne. Zostajesz na polu bitwy tylko ty i twój guz, który nie będzie współpracował. Który zniszczy ciebie, twoje ciało, które było dla ciebie ważne. Już nie będziesz tak piękna, kiedy wypadną wszystkie twoje włosy. Wszystko, co do tej pory miało jakieś znaczenie, znika. Pozostają tylko najbliżsi. Zostaje tylko to, czego nie możesz kupić, poprawić czy wyćwiczyć."
                             - M. F. Mosquito "Uwierzyć w miłość" str. 148-149

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Magia Słów.

niedziela, 5 stycznia 2025

(2/25). INTELEKTUALISTA

 
    Autor: Mateusz Banach

    Wydawnictwo: Pan Wydawca sp. z o.o.

    Gatunek: Thriller, Kryminał

    Liczba stron: 240

    Data premiery: 27. 11. 2024

 *Google

    Mateusz Banach ukończył z powodzeniem trzy kierunki studiów: zarządzanie, finanse i rachunkowość oraz konsulting prawny i gospodarczy. Autor publikacji naukowych o tematyce ekonomii społecznej. Pierwotnie chciał zostać muzykiem, jednak wypadek zmienił jego życiową ścieżkę. Aktualnie przedsiębiorca, księgowy, prowadzi własne biuro rachunkowe. Prywatnie ojciec, miłośnik dalekich podróży i dobrej książki. Swoją pierwszą książkę napisał w wieku siedmiu lat, ale nigdy nie została wydana.
(Źródło: Okładka książki)

    Porywający thriller psychologiczny o dziewczynie, która chciałaby wieść jedynie spokojne życie jako naukowiec. Ale czy to w ogóle jest możliwe?
Julita Perec dorastała w małej miejscowości pod Wrocławiem z dala od problemów dużego miasta. Dostałą się do najlepszej uczelni i rozpoczęła swoje wymarzone życie. Jej pragnieniem było napisanie doktoratu. Wraz ze swoimi przyjaciółmi, Witkiem i Ignacym, robią wszystko, by temu podołać.
Do czasu nieszczęsnej sesji na czwartym roku, kiedy to Witek, jak się wydaje, popełnia samobójstwo. Życie Julity od tego momentu przepełnione jest złymi wydarzeniami, które mogą zaważyć na jej przyszłości.
Na początku ostatniego roku samobójstwo popełnia również Ignacy. Co takiego łączy te dwie sprawy? I dlaczego dzieje się to w jej otoczeniu ?
Wobec braku postępu prac dwóch sierżantów policji zajmujących się śledztwem-  Julita wraz ze swoją przyjaciółką, Hanią, próbują na własną rękę dowiedzieć się, co jest tego przyczyną i kto usiłuje zdestabilizować prace koła naukowego, do którego należą. Czy Julita również będzie w niebezpieczeństwie?
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z bardzo ciekawym debiutem, który intryguje od pierwszej strony, i bardzo w tym miejscu proszę, niech Was nie zwiedzie okładka, bo pod tą minimalistyczną osłoną, kryje się naprawdę ciekawa i co najważniejsze, potrafiąca zaskoczyć historia. 
Głowna oś fabuły została już przedstawiona w opisie wydawcy, więc nie będę nic dodatkowo opisywać, bo nie chciałabym Wam czegoś zaspojlerować bądź nieopatrznie naprowadzić na rozwiązanie zagadki.
Podpowiem tylko, byście byli przygotowani na to, że wszystkie Wasze teorie, które powstaną w trakcie lektury, wraz z zakończeniem zostaną obrócone w przysłowiowy proch, a finałowe sceny sprawią, że przez dłuższy czas nie będziecie się mogli otrząsnąć z zaskoczenia. Ta, ja zostałam naprawdę zaskoczona.

Autor stworzył fajną i ciekawą fabułę, ciekawie oddał gęstniejący z każdą kolejną stroną klimat, czuć było strach wśród studentów, który narastał z każdym kolejnym wydarzeniem. Momentami jest naprawdę mrocznie. Autor wiernie pokazał także to, jak wygląda codzienność młodych ludzi i z jakimi problemami muszą sobie radzić, wchodząc w dorosłe życie. Przypadł mi do gustu sposób, w jaki sposób zostały pokazane poszczególne relacje między bohaterami, choć nie do końca zrozumiałam, dlaczego rodzina głównej bohaterki nie utrzymywała kontaktu z tak bliskim wujem. Więcej o tej relacji nie napiszę, bo się domyślicie, o co mi chodzi, a tego nie chciałabym Wam odbierać :)
Wszystkie postacie są tu ważne i szczegółowe, ciekawie nakreślone i barwne, pełne (niejednokrotnie) sprzecznych emocji, w pewnym sensie łatwo jest zrozumieć ich motywy, choć zostają one nadal zaskakujące i nie do końca mieszczą się w głowie. Nikt nie jest tu zbędny, każdy ma do odegrania istotną rolę więc polecam skupienie i sporą dawkę uwagi.
Akcja początkowo może się trochę dłużyć, ale potem nabiera tempa, choć do końca nie goni na złamanie karku. Wbrew pozorom można przy tej lekturze naprawdę odpocząć.
Książkę czyta się szybko, dobrze i bardzo płynnie. Napisana jest ładnym, ale i plastycznym językiem, jeśli zdarzają się jakieś niedociągnięcia, ja ich nie zauważyłam. 
 Książka podzielona jest na trzydzieści osiem krótkich rozdziałów, które otwiera sentencja w języku łacińskim nawiązująca niejako do treści danej części. Systematyzuje to całość i nie pozwala się zagubić w toczących się wydarzeniach.

Tak jak wspomniałam "Intelektualista" to debiut i w moim odczuciu jest to debiut bardzo udany, z ciekawością będę wyglądać olejnych pozycji, które wyjdą spod pióra pana Banacha, bo czuć w tej historii potencjał, jaki drzemie w tym Autorze. Ciekawa jestem, jak się rozwinie.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Ciekawa historia o tym, że w każdym nas może drzemać zło i obudzić się ono może pod urojonym pretekstem.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi.

piątek, 3 stycznia 2025

(1/25). BIAŁE SUKIENKI

 
    Autor: Magdalena Sim

    Wydawnictwo: Selfpublishing

    Gatunek: Wspomnienia. Pamiętnik

    Liczba stron: 304

    Data premiery: 2024 (data przybliżona)


    Magdalena Sim brak informacji

    Love of my Life odszedł z tego świata 45 minut przed północą, żeby nie zniszczyć urodzin córki, które wypadały następnego dnia. Nie ma Go, a co więcej, nie ma żywych pamiątek, jak w filmach i serialach, kiedy to żona czy partnerka odchodzi, a mężczyzna godzinami ogląda nagrania, które ona mu zostawiła, słucha jej głosu, śmiechu. Takich nagrań nie ma! Niby skąd miałyby się wziąć?! Skoro do końca były walka i szalona nadzieja, nie poddawaliśmy się, planowaliśmy, nie było opcji, że odejdzie właśnie teraz.
(Fragment, Źródło: Okładka książki)
Historia "Białych sukienek" jest oparta na autentycznych wydarzeniach, wypełniona po brzegi nieprzeciętnie silną miłością oraz zapiskami korespondencji, jaką ukochana żona prowadzi z chorującym, a później umierającym mężem. Książka, która wyciska łzy i budzi podziw. Dotyka zwykłego życia, przyjaźni, przepracowania, kariery zawodowej, wreszcie depresji, obłędu, szamaństwa, traumy po stracie. Opowieść, która daje siłę. Mimo wszystko.
(Opis dostępny w oficjalnych materiałach reklamowych)

    Dzień dobry serdeczne! Pierwsza opinia nowego roku to opinia o książce, którą jest mi wyjątkowo trudno ocenić, bo najzupełniej w świecie czuję, że nie mam do tego prawa- bo czy ktokolwiek ma prawo oceniać czyjeś uczucia emocje i wspomnienia? 
Jestem przekonana, że ta książka obroni się sama, a po przeczytaniu jej zrozumiecie dlaczego, choć nadal sądzę, że powinno się o niej głośno mówić, bo pozwoli ona otworzyć ponownie oczy na oczywiste sprawy i spojrzeć na swoje życie pod zupełnie innym kątem, być może coś naprawić, nim jeszcze nie jest za późno, nim przyjdzie choroba, nim śmierć zapuka do drzwi, i wszystko straci sens. 
Myślę, że historia Autorki dla wielu osób może ona stać się autentycznym wsparciem i drogowskazem jak żyć po stracie, jak odnaleźć się na nowo w rzeczywistości, w której zostało się tak nagle samemu, jak zadbać o siebie, nauczyć się życia na nowo i zachować piękne wspomnienia. 

"Białe sukienki" to książka niezwykle trudna, a zarazem poruszająca najczulsze struny i rozdzierająca serce na tysiące kawałków. Podchodziłam do niej kilkukrotnie, nie dałam rady przeczytać jej "na raz". Wylałam litry łez, szczególnie czytając listy, które zostały napisane przez Autorkę do męża. Pełne cierpienia, nieutulonej tęsknoty i wielkiej, pięknej i prawdziwej miłości, która trwa...mimo wszystko.
Ból i nadzieja. Cierpienie i wiara. Zniechęcenie i walka. Miłość i... śmierć. Gra przeciwieństw, w której nie ma zwycięzców. Po walce pozostaje tylko głucha cisza i pustka rozrywająca serce.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, to historia, która musi wybrzmieć całą swą siłą, obok której nie można przejść obojętnie. To bezcenne studium żałoby i historia miłości, która nigdy nie umiera to książka, która może naprawdę pomóc wielu osobom, które właśnie straciły cały swój świat.

POLECAM

"Mgła. Nie taka ładna, o wiosennym poranku na polu, która podnosząc się, odsłania samo piękno. Mgła, a może niskie ciemne chmury? Takie, przez które nie przebijają się nawet myśli. Ograniczające dostęp, zwodzące uczucia. Takich chmur się nie lubi, a jednak są sprzymierzeńcami w pierwszych tygodniach po odejściu bliskiej osoby. Bezpieczniej jest nie czuć. Ludzie wokół mówią, że jesteśmy dzielni. Podziwiają. A my zwyczajnie oszukujemy system, oszukujemy siebie. Puste oczy, zmrożone serca, sparaliżowany umysł, który pozwala tylko na niezbędne działania. Kusi, żeby ta trwać. Jest łatwiej"
                                 - Magdalena Sim "Białe sukienki" str. 129-130

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję grupie marketingowej Heaven PR. 

czwartek, 2 stycznia 2025

KILKA PYTAŃ DO... ANNA BANAKIEWICZ

 


    Dzień dobry. Zapraszam Was serdecznie do przeczytania krótkiej rozmowy z Anną Banakiewicz debiutującą autorką książki "Nie zadzieraj" której mam olbrzymi zaszczyt patronować.
Książka ta swą premierę świętowała 15. 07. 2024 roku i została wydana w systemie selfpublishing.
Recenzję znajdziecie ZOBACZ TUTAJ  a dla zainteresowania zostawię opis i kilka słów o Autorce.

Anna Banakiewicz  urodzona w 1976 roku. Pierwszą połowę życia spędziła w okolicach Iławy, od ponad dwudziestu lat mieszka w Olsztynie. Z wykształcenia ekonomistka, z doświadczenia handlowiec, z zamiłowania humanistka, mol książkowy i początkująca pisarka.
Matka dorosłej córki i babcia najwspanialszego  na świecie wnuka. Aktualnie opiekunka kosmicznie zabawnego szczeniaka rasy shih tzu o imieniu Mili. Przez większość życia singielka, wieczna optymistka, niepoprawna romantyczka i niezłomna wojowniczka. Mieszanka anielicy z diablicą.
(Źródło: Okładka książki)

OPIS KSIĄŻKI Gdy przeszłość skrywa tajemnicę, którą umysł wyparł z pamięci, trudno zdecydować, czy poznać prawdę, czy nadal żyć w iluzji i piekle powracającym w snach... 
Ewa jest po trzydziestce. Ma dorosłą córkę, pracę za granicą i skomplikowane relacje z mężczyznami. Gdy koszmary z traumatycznej przeszłości zaczynają ją coraz bardziej prześladować, decyduje się na rozpoczęcie psychoterapii. Czy w gabinecie psychiatry uda się jej wreszcie rozwikłać zagadkę sprzed lat? Która część osobowości przejmie stery nad jej dalszym życiem: anioł czy diablica? I czy wreszcie przypomni sobie, czy… zabiła swojego byłego męża? 
"Nie zadzieraj" to powieść łącząca w sobie gatunki obyczaju, kryminału i romansu, która opiera się na przeżyciach autorki ubranych w fikcję literacką. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe.
(Okładka książki)

---------

    Poznajmy się…proszę opowiedzieć nam kilka słów o sobie.

Śmiało mogę powiedzieć, że jestem zwykłą dziewczyną z małej miejscowości, jak wiele osób. Pochodzę z okolic Iławy, tam też mieszkałam przez pierwszą połowę życia. Druga jest już związana z Olsztynem, gdzie mieszkam od dwudziestu czterech lat, pracuję, i piszę. Pragnienie napisania książki i jej wydania rosło wraz ze mną, od wieku nastoletniego, kiedy to zaczytywałam się dosłownie w każdej, ujętej w dłonie książki. Przeczytałam wszystkie lektury szkolne, pewnie większość pozycji w bibliotece, potem kupione, pożyczone i podarowane w prezencie. Wtedy zakiełkowało marzenie o napisaniu własnej książki. Los jednak bardzo zweryfikował moje plany zarówno zawodowe jak i marzenia, przez dwadzieścia lat nie przeczytałam żadnej książki. Nie miałam na to czasu, choć pewnie czytelnikom trudno w to uwierzyć. Po tym okresie pisałam hobbistycznie artykuły do lokalnej gazety w Iławie. Obecnie, poza pracą zawodową, bacznie obserwuję ludzi, słucham ich historii, by przelać je na
papier i wysłać w świat jako opowieści z życia każdego z nas, zwyczajne, a jednak ciekawe, czasem przerażające, a czasem dające nadzieję i siłę do walki z przeciwnościami losu.

    Nie zadzieraj to Pani debiut, o czym opowiada ta historia?

"Nie zadzieraj" to historia Ewy, trzydziestoparoletniej mieszkanki Olsztyna, opowiadana z perspektywy jej przeżyć w dzieciństwie oraz wczesnej młodości.
Główna bohaterka bardzo cierpi w dorosłym życiu, nie umie zapomnieć o doświadczonej w tamtym czasie przemocy seksualnej. Nie może pogodzić się z tym, że zarówno jej najbliżsi jak i społeczeństwo obarczają ją winą, nie wierząc w jej wersję zdarzeń. Ten ból i trauma przejawia się powracającymi koszmarami nocnymi oraz skrajną depresją. Bezradność i poczucie krzywdy doprowadzają do chęci zemsty na oprawcach. Pamięć zaczyna płatać figle, depresja się nasila do granic szaleństwa.
Ewa sięga po pomoc specjalisty, by przepracować przeszłość, móc zacząć wszystko na nowo, ale przede wszystkim, by dowiedzieć się, czy jest w stanie zabić w akcie zemsty. "Nie zadzieraj" to swego rodzaju pamiętnik ofiary przemocy seksualnej z wątkiem kryminalnym w tle, ale nie brakuje tam też wątku uczuć, pragnienia bycia kochaną i akceptowaną.

    Od premiery Pani książki minął już pewien czas. Jakie emocje towarzyszyły Pani w okolicach premiery, a jak one wyglądają dziś? Jak zmieniło się (o ile to się stało) podejście do tej historii, napisałaby Pani ją tak samo, czy coś zmieniła? Utożsamia się Pani ze swoimi bohaterami Współczuje, płacze nad ich losem?

Książka miała swoją premierę 15 lipca 2024 r. Minęło już trochę czasu i mogę spoglądać na nią z pewnej perspektywy. Przed samą premierą towarzyszyły mi ogromne emocje! Radość połączona z obawą, strachem, nawet trudno mi ująć je w słowa. Ale przede wszystkim czułam dumę i satysfakcję, że spełniłam swoje marzenie. Nie mogłam uwierzyć, że trzymam w dłoni MOJĄ KSIĄŻKĘ. Kiedy już ochłonęłam, zaczęłam się zastanawiać, jak czytelnicy ją odbiorą, czy będzie chętnie kupowana i czytana. Teraz już wiem, że zyskała ogromną popularność i ona wciąż wzrasta, mimo upływu czasu od premiery. Jestem szczęśliwa.
Podejście do książki się nie zmieniło, więc niczego bym w niej też nie zmieniła. Poprawiałam ją przed wydaniem wiele razy i uważam, że jest taka, jaką zaplanowałam.
Czy się utożsamiam? Tak! Ewa ukształtowana jest z moich przeżyć, emocji i doświadczeń, więc z nią najbardziej się identyfikuję. Reszta bohaterów "żyje" w mojej głowie podczas pisania, często przemawiają moimi słowami, zachowują się w wykreowany przez moją osobowość charakter. To też powoduje, że współodczuwam z nimi, czasem muszę zrobić przerwę w pisaniu, bo czuję fizycznie to, co oni.

    Czy pisząc, miała Pani gotową powieść "w głowie", czy tak naprawdę sama Pani nie wiedziała, jakie będzie zakończenie, bo treść ewaluowała z biegiem czasu? Ile treści w danej powieści pochodzi z Pani wyobraźni, a ile czerpie Pani z własnego życia, doświadczeń, życia znajomych czy zasłyszanych historii?

Początkowo pisałam pamiętnik. Zresztą jeden pisałam, ucząc się jeszcze w szkole podstawowej, czterdzieści lat temu było to bardzo modne :) Ten drugi, będący zarysem "Nie zadzieraj", powstawał od 2013 roku, przez około pięć lat, jako forma mojej autoterapii. Był to bardzo trudny okres w moim życiu, zarówno prywatnym jak i zawodowym. Taka forma uwalniania emocji bardzo mi pomagała. W pewnym momencie dotarło do mnie, że powinnam spróbować złożyć tę treść w książkę i popytać wśród przyjaciół, czy dobrze się czyta. Tak powstała książka, w bardzo dużej części z moich przeżyć, ale są tam też historie zasłyszane od znajomych, czy też zupełnie obcych ludzi, np. w tramwaju. Oczywiście częściowo treść ewaluowała z czasem, w trakcie pisania, ale w niewielkim stopniu.

    Co sprawiło największy problem podczas pisania powieści? Czy było to wykreowanie głównych bohaterów mierzących się z własnymi lękami i traumami, które nie pozwalają im zapomnieć o przeszłości, czy może całkiem coś innego?

Największy problem sprawiało mi połączenie realnych przeżyć z fikcją literacką. Ułożenie w całość tak, żeby czytelnik nie mógł oderwać się od lektury.

    Kiedy doczekamy się kontynuacji?

Część druga "Nie zadzieraj" jest już w trakcie pisania. Co prawda zakładałam zakończenie na początek tego roku, ale niestety nie uda mi się. Prace nad promocją pierwszej części, praca zawodowa, wiele spraw składa się na brak czasu, aby spokojnie usiąść i pisać. Jednak zrobię co mogę, to mogę obiecać, by stało się to tak szybko, jak to możliwe.

    W wielu książkach dobro jest zawsze dobre, a zło złe. W "Nie zadzieraj" bohaterowie nie są tak kryształowo czyści i nie zawsze stają "po swojej stronie". Dlaczego? Co nimi kieruje?

To prawda, w "Nie zadzieraj" postaci są dość skomplikowane. Pokazałam je takimi, jakimi widziałam na podstawie własnych doświadczeń. Myślę, każda osoba nie jest ani tylko dobra, ani tylko zła. W każdym z nas drzemie "anioł" i "diabeł", przejmując kontrolę w odpowiednim momencie.

    Czy w trakcie pisania książki dowiedziała się Pani czegoś nowego o sobie?

O tak! Z pewnością! Przede wszystkim okazało się, że jestem bardziej uparta i waleczna, niż sądziłam :)

    Jaką literaturę czyta Pani na co dzień? I do jakiego autora jest Pani najbliżej?

Lubię zmieniać gatunki literackie, jeśli w danym momencie czytam powieść obyczajową, to następną wybieram z gatunku kryminału lub thrillera. Lubię też romanse, ale raz na jakiś czas, dla urozmaicenia pozostałych. Do jakiego autora mi najbliżej? Pierwsza moja myśl, to, że do Magdaleny Witkiewicz. Tak naprawdę każda Jej książka zaskakuje mnie czymś nowym w formie literackiej i uważam, że jest
autorką "kameleonem". Natomiast autorką, na której ewentualnie chciałabym się wzorować to B.A. Paris. To Ona jest dla mnie mistrzynią budowania napięcia i psychologicznych zawaluowań.

    Jakiś czas temu przeczytałam takie słowa i mocno zapadły mi w pamięć "Nie klasyfikuj mnie, czytaj mnie. Jestem pisarzem, nie gatunkiem". Czy klasyfikowanie literatury, szufladkowanie, narzucanie co komu ma się podobać, jest według Pani krzywdzące dla pisarza? Czy Panią jakoś dotknęły takie podziały, np. usłyszała Pani od mężczyzny "No może bym przeczytał Twoją książkę, ale to babska powieść, więc nie dla mnie, bo nie wypada"?

Cóż…klasyfikacja wydaje mi się być naturalną koleją rzeczy, ponieważ sposób pisania, tematyka i jeszcze parę czynników wpływa na to, że czytelnicy sami klasyfikują literaturę. Oczywiście autorom może się to nie podobać, jednak tak się dzieje i nic na to nie poradzą. Pisząc "Nie zadzieraj" miałam świadomość i podejrzenie, że grupą docelową będą kobiety, ponieważ statystyki jednoznacznie dowodzą, że to kobiety czytają więcej książek niż mężczyźni. Idąc dalej, że o ile nie napiszę książki o tematyce science fiction, czy fantasy, mężczyzna po nią nie sięgnie.
Dlatego dość mocno rozbudowałam wątek kryminalny, dzięki czemu docierają do mnie informacje o coraz większej grupie czytelników płci męskiej. Bardzo nie to cieszy!

    Jest mnóstwo tytułów na rynku. Gdyby Pani mogła w kilku słowach lub zdaniach polecić swoją książkę czytelnikom – co im Pani powie?

"Nie zadzieraj" to książka ogromnie intrygująca i nietuzinkowa z kilku powodów. Łączy ze sobą kilka gatunków literackich, co jest rzadkością. Porusza trudną tematykę, jaką jest przemoc seksualna wobec nieletnich, ale w obecnych czasach bardzo potrzebną i oczekiwaną. I na koniec chyba najważniejszy powód. Z opinii czytelników wiem, że "nie można się od niej oderwać", kosztem obowiązków domowych, czy zawodowych. A zatem, polecam!

    Jest Pani debiutantką, do powiedziałaby Pani osobie, która marzy o wydaniu swojej książki, co pomogło Pani przełamać wewnętrzne opory?

Przede wszystkim, marzenie o wydaniu własnej książki musi być naprawdę silne i trwałe, rosnące w siłę. Wówczas wewnętrze opory stają się na tyle słabe, że pragnienie je zwycięży. Po drugie, powiedzieć o swoim marzeniu przyjaciołom, rodzinie, osobom, z których zdaniem bardzo się liczymy i które dobrze nam życzą. To one będą dopingować i "rozliczać" z postępów w działaniu, dzięki czemu, nie chcąc ich zawieść, przezwyciężymy strach i zrealizujemy plan. Można to też porównać do postanowienia noworocznego o schudnięciu :) 
Jeśli powiemy o nim bliskim, trudniej nam będzie wybrać lenistwo od działania, i dzięki temu osiągniemy sukces!

    Może na sam koniec zechciałaby Pani podzielić się z czytelnikami jakąś zabawną anegdotą lub ciekawostką związaną z powstaniem książki?

Pamiętam taki moment zwątpienia w trakcie prac wydawniczych książki. Zaczęłam się zastanawiać, czy ktoś oprócz moich bliskich i przyjaciół zechce kupić moją książkę. Wówczas "policzyłam" potencjalnych czytelników i wyszło mi, że być może sprzedam pół nakładu. Rozejrzałam się po pokoju, czy będę miała na tyle miejsca, by drugą połowę gdzieś umieścić. Dwa tygodnie po odebraniu nakładu okazało się, że brakuje książek i muszę zrobić pierwszy dodruk. A potem kolejny i kolejny…
Dziś bardzo bawi mnie tamto wspomnienie.

    Czego Pani życzyć?

Zdrowia i czasu. Tylko tych dwóch "rzeczy" potrzebuję. No może jeszcze…żebym mogła jak najszybciej zająć się już tylko pisaniem, wspominając pracę na etacie z rozrzewnieniem :) :)

    Życzę Pani tego wszystkiego z całego serca!

                                                                   KONIEC

Serdecznie dziękuję Pani Anno za poświęcony czas i opowiedzeniu nam o sobie.
Was moi drodzy zachęcam z całego serca do sięgnięcia po książkę Pani Anny, bo naprawdę warto! 

Wszystkiego dobrego!

Serdecznie pozdrawiam. Ewelina.

 *Google