poniedziałek, 18 stycznia 2021

(4/21). MIASTECZKO GŁODNYCH DUSZ

 
    Autor: Thor Larsen (pseudonim*)

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Kryminał

    Liczba stron: 332

    Data premiery: 11. 12. 2020

*Google

    Thor Larsen- (Pseudonim*) Skandynawskie kryminały biją rekordy popularności. Tutaj nic nie jest oczywiste.
„Miasteczko głodnych dusz” to już czwarta powieść autora, jednak pierwsza, gdzie umiejscowił akcję w Norwegii.
O swojej powieści napisał prowokująco:
" Kiedy ją czytasz, to jakbyś przeciągał tępą brzytwą po zwojach mózgowych.".
(Źródło: Lubimy czytać).

    "Jeśli zdolność do zabójstwa odziedziczył w genach, to jak gdyby winić węża, że jest jadowity. Jeśli nie, to morderstwo ma odwrócić uwagę od prawdziwego motywu jego działania. W naszym przypadku mógł mieć motyw tak przerażający, że normalny człowiek nie jest sobie w stanie go wyobrazić."
"Undredal leży samotnie w mglistym powietrzu u brzegów fiordu. Czasem spotkają się tu jedna czy druga dusza, głodna radości, trawiona ogniem przeszłości."
(Opis wydawcy).

    * Pseudonim Kariny Krawczyk

Malutka miejscowość Undredal to miejsce, w którym życie płynie monotonnym i jednostajnym rytmem. Wszystko zmienia się gdy zostaje odnalezione ciało młodej kobiety. Jeden znak pozostawiony na ofierze, jest łudząco podobny do znaku, który odkryto na ciele ofiary sprzed czterdziestu lat. Czyżby pojawił się naśladowca, a może ofiary były w jakiś sposób połączone?
Do akcji wkracza komisarz Andreas Björn- czterdziestolatek, który ma mnóstwo problemów w życiu prywatnym i nie potrafi oddzielić go od życia zawodowego.   
Rozpoczyna się żmudne i trudne śledztwo, a na jaw wychodzą wstrząsające fakty... Dotyczą one zarówno ofiary jak i samego policjanta... Niestety nic nie jest tak oczywiste, jakby się wydawało na pierwszy rzut oka, a morderca nadal zostaje nieuchwytny, a podejrzanych o brutalne morderstwo z każdym krokiem przybywa...
Mówi się, że morderca zawsze wraca na miejsce zbrodni... może w tym przypadku jest podobnie,

Ostatnio mam szczęście, że trafiam na naprawdę bardzo dobre książki. Dziś do tego grona dołączyło "Miasteczko głodnych dusz"- jest to kryminał, który porywa od pierwszych stron, wciąga i od początku zaskakuje.
Autorka doskonale buduje napięcie, podrzuca nowe tropy, które odkrywają głęboko ukryte tajemnice ludzi zamieszkujących Undredal- na pierwszy rzut oka, niemające nic wspólnego z główną osią powieści, miesza i intryguje, nie pozwala na odłożenie książki aż do końca. 
Zbudowana podczas lektury pewność kto jest zabójcą, sypie się niczym domek z kart- co najmniej kilka razy. Zakończenie jest tak nieoczywiste a motyw irracjonalny, że wbija po prostu w fotel i zostawia czytelnika z niezłą sieczką w mózgu...
Autorka zwraca uwagę tą powieścią na to jak ważna jest rozmowa z drugim człowiekiem, bo wydaje się nam, że znamy się z kimś jak przysłowiowe łyse konie, a tak naprawdę nic o tej drugiej stronie nie wiemy, albo wiemy i widzimy tylko to, co dana osoba chce nam pokazać.
Autorka pisze o uzależnieniu, o dramatach, do którego ono prowadzi, nie boi się tak trudnych tematów jak handel żywym towarem czy zaburzenia psychiczne. Zmusza czytelnika do zastanowienia się nad tym czy podobne dramaty nie dzieją się gdzieś obok nas, w bliskim otoczeniu...

Barwne opisy i metafory pozwalają poczuć specyficzny klimat całej Skandynawii. Wzmianki o wikingach i ich wierzeniach tylko podkręcają atmosferę- momentami czułam przebiegające po ciele ciarki, czytając o ich przeszłości.
Bohaterowie są dopracowani w najdrobniejszym szczególe, przepełnieni emocjami. Łatwo jest się z nimi utożsamić i zrozumieć dylematy i motywy, które nimi kierują- choć tutaj muszę napisać, że już dawno żadna postać nie wkurzała mnie tak bardzo jak Andreas Björn. 
(Gdyby kiedyś ta powieść została zekranizowana, aktor grający Andreasa powinien dostać Oscara- bo tak skomplikowanej postaci dawno nie widziałam!).
Akcja dzieje się dość miarowo, ale potrafi zaskoczyć i przyśpieszyć w najmniej oczekiwanym momencie. 

Drugie spotkanie z twórczością p. Kariny tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że o tej dziewczynie będzie jeszcze naprawdę głośno!
Uwielbiam styl pani Kariny, teraz uwielbiam również styl Thora Larsena.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Obowiązkowa lektura dla fanów kryminału jak i całej Skandynawii- obok tej książki nikt nie powinien przejść obojętnie. Genialna!

POLECAM...

"Undredal nadal leży samotnie w mglistym powietrzu u brzegów fiordu. Czasem spotkają się tu jedna czy druga dusza, głodna radości, trawiona ogniem przyszłości. Czasem coś powie, czasem tylko szepnie albo przejdzie bez słowa, wlokąc za sobą cień smutku. Mimo świeżego powiewu wiosny, pierwszych pąków kwiatów i dziewiczo rodzącej się natury, wszechobecna pustka wypełniła domy "miasteczka kóz".
I życie prawie minęło, wkrótce zgaśnie. Marzenia i sny powoli bledną, wkrótce i tęsknota minie. Może przypłynie tu jeszcze jakiś nieświadomy niczego turysta i wniesie w ten klimat trochę swojego zachwytu. Może opowie legendę o bogach, którzy siedzą w Wahalli albo toczą swój Rangarok.
Thor, Odyn, Freya... "
                                          - Thor Larsen"Miasteczko głodnych dusz"


Za możliwość przeczytania tej fascynującej powieści serdecznie dziękuję pani Karinie Krawczyk.

 

środa, 13 stycznia 2021

(3/21). MARNOTRAWNY

 
    Autor: Natalia Kassa

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: Thriller

    Liczba stron: 630

    Data premiery: 04. 12. 2020

 
 Google*

    Natalia Kassa- Rocznik 1987, z wykształcenia pedagog. Miłośniczka kulinariów, mrocznej prozy i wojaży w opuszczone historyczne miejsca. Wielbicielka muzyki lat osiemdziesiątych. Posiadaczka kolekcji płyt analogowych, którą stara się z roku na rok powiększać. Ciekawa świata i ludzi. Nie wyobraża sobie dnia bez wypicia dobrej kawy.
Powieść „Marnotrawny” to jej debiut literacki.
(Źródło: Okładka książki).

    Uważaj! Kości zostały rzucone!
Erna Brown nie pamięta, kiedy ostatnio spała spokojnie. Każdej nocy dręczą ją koszmary, z którymi kobieta zupełnie nie potrafi sobie poradzić. Gdy pewnego dnia, w drodze do pracy, samochód odmawia jej posłuszeństwa, Erna nie podejrzewa, jak bardzo od tej chwili zmieni się jej życie. Samotna, na opustoszałej kanadyjskiej autostradzie zostaje zaatakowana przez nieznane jej siły.
Niespodziewanie znajduje schronienie w hotelu otoczonym przez mroczny las, mając nadzieję, że od tej chwili będzie bezpieczna. Nawet nie wie, jak bardzo się myli...
(Opis wydawcy).

                 "Nic nie dzieje się bez przyczyny"


    Na początku muszę zaznaczyć, że opis wydawcy w tym przypadku nijak ma się do tego co znajdziemy w środku tej mrożącej krew w żyłach powieści. Wydawca  w tym przypadku absolutnie nic nie zdradza- a szkoda, być może powieść miałaby jeszcze szerszy odbiór.

Słyszeliście kiedyś o Andreasie Vesaliuszu- twórcy nowożytnej anatomii i twórcy dzieła "De humani corporis fabrica" w skrócie często cytowane jako "Fabrica"? 
Przyznam szczerze, że i ja wiele o nim nie wiedziałam jednak dzięki "Marnotrawnemu" moja ciekawość została niezwykle rozbudzona i teraz jestem na etapie poznawania tego niezwykłego człowieka, któremu medycyna bardzo wiele zawdzięcza. 
Powieść jest dość ściśle związana z Vesyliuszem, a raczej z jego wyznawcami, którzy raz w roku spotykają się na Wielkiej Uczcie. Sześć osób z całego świata, szczególnie zasłużonych dla Stowarzyszenia, na kilka dni przed rocznicą śmierci swego mentora, spotykają się w tajemniczym hotelu, by zagrać w pewną grę...  Pod opieką Gospodarza i Kucharza obnażają swoje dusze, zdradzają pragnienia i... udają, że są mili i grzeczni.
Erna Brown, kiedy trafia przez przypadek to tego mrocznego i tajemniczego miejsca, nie wie jeszcze, że zostanie obarczona olbrzymią wiedzą a przy okazji odpowiedzialnością za życie swoje i innych ludzi...czy wywiąże się z tego, nie zdradzę, ale podpowiem Wam, że i ona skrywa wiele mrocznych tajemnic...

"Marnotrawny" to jedna z tych powieści, która wciąga od pierwszych stron. Jeśli kochacie thrillery, horrory i inne filmy z domieszką duchów, zjaw i niewytłumaczalnych mocy, będziecie zachwyceni. Ja jestem!
Pomysł na fabułę w moim odczuciu po prostu genialny, doskonale skonstruowany i poprowadzony, niezwykle intrygujący i pobudzający wyobraźnię. Pani Natalia w ciekawy sposób przemyca wiele ciekawostek z życia samego Vasyljusza i jego przyjaciół, chociażby samego Tycjana (tak, tak, tego Tycjana!), ale również z zakresu szeroko pojętej medycyny.
Autorka doskonale buduje napięcie, podsyca i nie pozwala mu opaść do kulminacyjnych scen, funduje czytelnikowi istny emocjonalny rollercoaster. Odpowiednia doza grozy pozwala poczuć adrenalinę i nie pozwala jej opaść nawet na moment. Akcja, która dzieje się dość szybko, krok po kroku odkrywa wszystkie tajemnice i zaskakujące powiązania między bohaterami, niektóre z nich naprawdę zrobiły na mnie wrażenie ;)
Postacie dzięki szczegółowym opisie są niezwykle prawdziwe. Niejednokrotnie złapałam się na myśli, że pod płaszczykiem "normalności" wszyscy oni wykraczają poza ogólnie przyjęte normy społeczne. Autorka bardzo dobrze akcentuje ich "inność", choć nie podaje wszystkiego na przysłowiowej tacy, zostawia wiele niedomówień, jednak z każdą kolejną stroną coraz łatwiej jest się domyślić- co to za ludzie i czym się zajmują. Włosy na głowie potrafią się podnieść...

Książkę czyta się bardzo dobrze, przypadł mi do gustu styl pisarki- jej drobiazgowość i dokładne opisy, dzięki temu łatwo można wyobrazić sobie dane miejsce i sytuację. Początkowo przytłacza mnie ilość stron, ale dałam się ponieść lekturze i szczerze przyznam, że nawet niewiem kiedy skończyłam. "Marnotrawny" naprawdę wciąga.
Dość zaskakujące zaskoczenie, pozwala wierzyć, że to jeszcze nie koniec i pani Natalia szykuje kolejne starcie ze Stowarzyszeniem. Jeśli tak jest, to czekam z olbrzymią niecierpliwością na kontynuację...

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To najlepszy thriller, jaki przeczytałam w ostatnim czasie!  
Trudno uwierzyć, że "Marnotrawny" to debiut, odważnie napiszę, że takiej fabuły nie powstydziłby się sam King- a wiecie, że jestem olbrzymią fanką króla grozy. 

POLECAM...

"Mięso było delikatne. Cindy z wyczuciem zagłębiła w nie ostrze noża i odcięła pierwszy kawałek. W jednej chwili szklana deska pokryła się bladoczerwonym sokiem. Nóż w jej ręku, niczym batuta dyrygenta, wykrzywiał się w dobrze obmyślany sposób, dzieląc na idealne kawałki dużą porcję mięsa. Sok spłynął na beżowy blat, zamieniając go w krwiste morze. Cindy dalej dyrygowała ostrzem. Nie zauważyła, gdy cienki strumyk podążył własną drogą i ciurkiem, niczym mały wodospad, zaczął opadać na wyłożoną brązowymi kafelkami kuchenną podłogę. Cindy Walker była w transie i nic nie mogło wyrwać jej z tej idyllicznej chwili. Zapach świeżego mięsa zaczął wnikać wprost do małego spiczastego nosa bladolicej dziewczyny. Cindy wdychała go łapczywie niczym świeże powietrze, którego mogłoby nagle zabraknąć".
                                             - Natalia Kassa "Marnotrawny" str. 9


Za możliwość przeczytania tej fascynującej powieści serdecznie dziękuję wydawnictwu NOVAE RES.
  

piątek, 8 stycznia 2021

(2/21). PYTANIA BEZ ODPOWIEDZI

                   Recenzja nagrodzona tytułem "Wybór redakcji" w serwisie Na kanapie.

     Autor: Karolina Wasilewska

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 372

    Data premiery: 03. 12. 2020

 
 *Google

    Karolina Wasilewska- urodziłam się w 1988 roku w Jeleniej Górze. Jestem absolwentką socjologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Jako kobieta realizuję się w roli matki, córki i partnerki. Spełniam się również w zawodzie pracownika socjalnego – najciekawszej profesji, jaką dotychczas wykonywałam. Jestem melancholiczką, która rozkłada rzeczywistość na czynniki pierwsze, dlatego czasem zbyt dużo myślę. Nie jestem miłośniczką gotowania i sprzątania. Kocham książki i dobre kino. Pisanie towarzyszy mi od zawsze. Uważam, że słowa to najpiękniejsza pamiątka, którą możemy pozostawić po sobie na tym świecie.
(Źródło: Okładka książki).

    Nie poznasz prawdy, dopóki nie zmierzysz się ze swoją przeszłością.
Hania Śliwińska jest nastolatką, która bardzo mocno przeżyła rozwód rodziców. Samotnie wychowywana przez zmagającą się z uzależnieniem matkę, dziewczyna znajduje ukojenie w spotkaniach z panią Stasią, starszą kobietą, którą się opiekuje. Ciężkie chwile i nieustannie pojawiające się problemy sprawiają, że Hania jest bardziej dojrzała emocjonalnie i samodzielna niż jej rówieśnicy. Ale najgorsze dopiero przed nią – wkrótce dwie najbliższe jej osoby trafią do szpitala, a ich losy zostaną powierzone Bogu i lekarzom…
Trudne życiowe decyzje, splątane rodzinne losy, tajemnice sprzed lat i pytania, na które nie zawsze można znaleźć odpowiedzi… Czy mimo piętrzących się przeciwności losu bohaterom uda się w końcu odnaleźć spokój ducha?
(Opis wydawcy).

    Biorąc do ręki "Pytania bez odpowiedzi" nie spodziewałam się, że czeka na mnie takie emocjonalne tsunami. Śmiało mogę napisać, że jest to niezwykle mocny, zaskakujący i bardzo udany debiut.
Splątując losy kilku osób, autorka stworzyła autentyczną historię, która może przydarzyć się każdemu z nas, bez względu na to kim jesteśmy i czym się zajmujemy. 
Pani Karolina nie boi poruszyć się tak trudnych tematów jak: uzależnienie, choroba, przemoc psychiczna i fizyczna, gwałt czy odejście tych, którym bezgranicznie ufamy i wierzymy, że jesteśmy dla nich najważniejsi. Wszyscy przecież chcemy kochać i być kochanym, każdy z nas w coś wierzy i stara się (mam nadzieję!) być dobrym człowiekiem.

Fabuła to absolutny majstersztyk. Początkowo męczyły mnie drobiazgowe opisy przeszłości poszczególnych postaci, jednak dzięki temu zabiegowi możemy je i poznać i pod koniec powieści łatwiej zrozumiemy, jakie panowały między nimi koligacje. 
Akcja powieści dzieje się stosunkowo wolno, jednak odkrywane tajemnice zaskakują w najmniej spodziewanym momencie. Niejednokrotnie moje oczy robiły się wielkie jak spodki, a łzy momentami lały się strumieniami.
Bohaterowie obdarzeni całą gamą uczuć i emocji. Sądzę, że każdy z nas znajdzie w nich cząstkę siebie i niejednokrotnie złapie się na tym jak bardzo się z nimi utożsamia.
Przedstawiona historia zmusza do refleksji i zastanowienia się nad tym czy doceniamy to co mamy, zostawia nas z wieloma pytaniami, na które sami musimy odnaleźć odpowiedź.
Historia jest dość mocno uduchowiona. Autorka nie wstydzi się Boga, wiary i religii. Niejednokrotnie pokazuje, jak ważna jest wiara i postępowanie zgodnie z zasadami zawartymi w Biblii. 

Zakończenie daje dużo do myślenia. Nie chcę Wam spojlerować fabuły, ale nie dowiemy się, jak potoczyły się dalsze losy bohaterów. Nie dostaniemy odpowiedzi na to, co zrobiła Dorota, w jakim kierunku potoczyła się znajomość Hani i Daniela, co stało się z Szymonem i Sylwestrem.... pani Karolina zostawia te pytania bez odpowiedzi...

Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać tę powieść. Autorce gratuluję tak udanego debiutu i szczerze trzymam kciuki za kolejne tak pasjonujące powieści.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To książka z racji na poruszone tematy trudna, ale niosąca w sobie również nadzieję na to, że wszystko się jakoś ułoży. Wzruszająca, i otwierająca oczy na otoczenie.

POLECAM...

"W trakcie modlitwy różańcowej Dorota poczuła na duszy nieopisaną lekkość i ciepło delikatnie rozpalające okolice mostka. Przez chwilę przeniosła się do innego, lepszego świata. Zamyśliła się tak bardzo, że przegapiła odmówienie trzeciej i czwartej tajemnicy różańcowej. Poczuła obecność Siły Wyższej, co było doświadczeniem tak bardzo mistycznym, że nie potrafiłaby go opisać żadnymi słowami. Różaniec niczym medytacja wyciszył jej myśli i wzbudził w sercu nadzieję."
                          - Karolina Wasilewska "Pytania bez odpowiedzi" str.268

Za możliwość przeczytania powieści serdecznie dziękuję pani Karolinie.
 

wtorek, 5 stycznia 2021

(1/21). NIEZNANE LOSY AUTORÓW LEKTUR SZKOLNYCH. WSTYDLIWE TAJEMNICE MISTRZÓW PIÓRA.

 
    Autor: Sławomir Koper

    Wydawnictwo: FRONDA

    Gatunek: Biografia, Pamiętnik, Wspomnienie

    Liczba stron: 360

    Data premiery: 27. 11. 2020

  
* Google

    Sławomir Koper-  historyk, scenarzysta, specjalista od spraw niezręcznych i dlatego często pomijanych w innych publikacjach.
Autor ponad sześćdziesięciu książek, które sprzedały się w łącznym nakładzie okołu ośmiuset tysięcy egzemplarzy, co stawia go w rzędzie najbardziej popularnych polskich pisarzy. Współpracownik wielu tytułów prasowych i portali internetowych. Wielbiciel dobrej muzyki, Krakowa, Lwowa i Wilna, wysoko ceniący wyroby firmy J.A. Baczewski...
(Źródło: Okładka książki)

    Autorów lektur szkolnych powszechnie uważa się za postacie pomnikowe i pozbawione wad. Oceniani są przez pryzmat swoich utworów- wszak każdy wie, że "Słowacki wielkim poetą był". Tymczasem ich życie prywatne było znaczne bardziej zawiłe, niż opisują to biografowie. I często bardziej intrygujące niż dzieła, jakie pozostawili. Uzależnienie od alkoholu, hazardu, narkotyków czy seksu, skomplikowane życie intymne i wstydliwe choroby- to proza życia najwybitniejszych polskich pisarzy, których dzieła od lat poznajemy w szkole...
* Król- Duch na giełdzie. Juliusz Słowacki wielkim inwestorem był.
* Nie- ślubna komedia. Nicejski trójkąt Zygmunta Krasińskiego.
* Medium wśród chłopów. Talenty i tajemnice Władysława Reymonta.
* I Święty Boże nie pomoże. Małżeńska klęska Jana Kasprowicza.
* Miłość w malinowym chruśniaku. Wszystkie kobiety Bolesława Leśmiana.
* Pocałunki i pugilares. Finanse Marii Pawlikowskiej- Jasnorzewskiej.
* Seks na ulicy Krokodyli. Fetyszyzm i inne obsesje Brunona Schulza.
* W łóżku z Iwaszkiewiczem. Kulisy kariery Czesława Miłosza.
* Babiszon, który się kulom nie kłaniał. Przypadek Janiny Broniewskiej.
* W życiu ważne są także modne buty. Nieznane oblicze Haliny Poświatowskiej.
* Menuet z alkoholem i kobietami. Potrójne życie Stanisława Grochowiaka.
* Miłość cenniejsza niż Nobel. Najważniejszy związek Wisławy Szymborskiej.
* Nie tylko Tango. Sławomir Mrożek i kobiety.
* Malowany ptak w seksklubie. Perwersje i skandale Jerzego Kosińskiego.
* Pan Cogito nie zawsze mówił prawdę. Konfabulacje Zbigniewa Herberta.
(Opis wydawcy).

    Druga część cyklu o tajemniczym życiu autorów lektur szkolnych, porwała mnie od początku. Ale muszę się przyznać, że z niecierpliwością wypatrywałam kolejnej dozy głęboko skrywanych tajemnic i ciekawostek.
Biografowie naszych ulubionych pisarzy musieli się naprawdę napracować, by ukryć tak sensacyjne,  momentami wręcz bulwersujące wydarzenia z ich życia. 
Sławomir Koper odkrywa te tajemnice, jednocześnie dość dokładnie opisując normy obyczajowe i tło polityczne dla tych wydarzeń. Dzięki temu łatwiej jest zrozumieć, że to, co dziś jest dla nas normą i niczym nadzwyczajnym, wtedy trąciło skandalem obyczajowym i stawało się gwoździem do przysłowiowej trumny danego pisarza...
Nie będę pisać, który rozdział najbardziej, a który najmniej przypadł mi do gustu. Dla każdego czytelnika to będzie bardzo subiektywny wybór, kierowany niejednokrotnie sympatią do danej postaci.

Książkę czyta się fenomenalnie, wciąga, intryguje i bardzo zaskakuje. A to jest to, co lubię najbardziej.
Każdy, kto sięgnie po tę książkę znajdzie w niej coś dla siebie i mam nadzieję, że poczuje się usatysfakcjonowany. Na końcu znajdziecie przypisy i dość obszerną bibliografię, dzięki której można poznać i sięgnąć po inne ciekawe historie związane z naszymi literatami.
Tak jak przy poprzedniej części* świetnym pomysłem jest karykatura i autograf bohatera, o którym będzie mowa. Nie brakuje również sarkastycznych grafik, które zabawnie opisują dane wydarzenie.  
Osobiście nie mogę się doczekać dalszych tomów...


    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Sławomir Koper postanowił odczarować te posągowe postacie i pokazał nam ich ludzkie oblicze, zachowania i praktyki, na które została spuszczona kurtyna milczenia a czasami również wyparcia i zapomnienia.

POLECAM...

"Przemiany polityczne z reguły powodują trzęsienie ziemi w spisach lektur szkolnych. Najwięcej pozycji zostało wycofanych po upadku komunizmu- zniknęły wtedy dzieła sławiące przodujący ustrój, a wraz z nim specjaliści od tego rodzaju literatury. Jedną z nich była Janina Broniewska, najbliższa przyjaciółka Wandy Wasilewskiej i osoba bezkrytycznie wierząca w teorie Marksa i Lenina. Nigdy zresztą nie wyparła się swoich poglądów, a pozycje jej autorstwa, takie jak Filip i jego załoga na kółkach, czy O człowieku, który się kulom nie kłaniał, były prawdziwym postrachem kolejnych pokoleń uczniów".
                               - Sławomir Koper "Nieznane losy autorów lektur szkolnych. Wstydliwe tajemnice mistrzów pióra" str. 176

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu FRONDA.
   

poniedziałek, 4 stycznia 2021

 



    Witam Was w Nowym 2021 Roku. Utarło się, że okres noworoczny to czas podsumowań, nowych planów i wyzwań, ale... wiemy, jak cały ubiegły rok dał nam wszystkim nieźle popalić, dlatego odpuściłam sobie podsumowanie całego roku w najdrobniejszych szczegółach. 
Z najważniejszych sukcesów, które chciałabym wyróżnić to patronat nad pięcioma powieściami i napisanie rekomendacji dla sześciu. Uwielbiam patrzeć na okładki z moim nazwiskiem i logiem. Przeczytałam 124 książki, które dały... dużo stron ;) jestem bardzo usatysfakcjonowana tym wynikiem, szczególnie że syn miał dłuższy okres słabości i choroby dość mocno wdawały się nam we znaki.
Miniony rok wiele mnie nauczył, dlatego postanowiłam nic nie planować długoterminowo... chciałabym, tylko by to miejsce trwało i przynosiło mi kolejne malutkie sukcesiki i ogrom satysfakcji.
Chciałabym, by ten mój blog się rozwijał- może jest coś, co chcielibyście tu zobaczyć? Dajcie znać, wszystkie sugestie wezmę pod uwagę :)

Kochani Wam również chciałabym podziękować za ten rok, za to, że tu zaglądacie, za wszystkie wasze rady, wskazówki i komentarze... DZIĘKUJĘ!!

Chciałabym życzyć Wam na ten Nowy Rok przede wszystkim zdrowia, miłości i pomyślności... gdy te trzy rzeczy będą przy nas, cała reszta się jakoś poukłada... Niech to będzie dla nas wszystkich dobry rok!! Pozdrawiam Was serdecznie.

czwartek, 31 grudnia 2020

(124/20). PÓJDZIESZ ZE MNĄ?


    Autor: Konrad Reznowicz

    Wydawnictwo: OFICYNKA

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 300

    Data premiery: 09. 11.2020

 
 *Google

     Konrad Reznowicz- Dziennikarz, muzyk i pełnoetatowy kabotyn. Pisze pod pseudonimem, bo przyzwyczaił się już do swojego rozdwojenia jaźni. Entuzjasta życia, nie lubi się na kimś wzorować, ale niepytany przyznaje się czasami do inspiracji James Deanem. Często kpi ze swojego chropowatego barytonu, choć tak naprawdę jest z niego dumny najbardziej ze wszystkiego, co posiada. Prowokator, deprawator i kobieciarz. Idealna personifikacja Hemingwayowskiej tezy, że lepiej być znanym pijakiem niż anonimowym alkoholikiem.
(Źródło: Lubimy czytać)

    Konrad jest młodym i pewnym siebie mężczyzną. Unika wszelkich zobowiązań, a seksualne podboje są jego ulubioną metodą ucieczki od otaczającej rzeczywistości. W istocie jest samotnikiem, który nie potrafi sprostać oczekiwaniom, jakie narzucają na niego inni. Prowadzi go to do nieustannych rozczarowań i wpędza w problemy psychiczne.
Podczas jednej z imprez poznaje piękną Natalię, dzięki której odnajduje w swoim życiu równowagę, ale szczęście Konrada nie trwa długo. Toksyczna relacja prowadzi go do katastrofy, której żadne z nich nie jest w stanie powstrzymać.
(Opis wydawcy).

    Nie spodziewałam się, że rok przyjdzie mi skończyć z tak "pojechaną" książką. Dawno nie miałam do czynienia z tak wulgarną, odpychającą, a zarazem... wciągającą historią. 
Pomysł na fabułę był świetny jednak niesamowicie wulgarny język, którego używa pan Reznowicz zniszczył go już na początku. Jak mawia mój bratanek wręcz go "zninczował".
Autor porusza niezwykle ważne tematy takie jak uzależnienia, strata najbliższych czy choroby psychiczne i autodestrukcja, gdyby jednak towarzyszył temu inny styl, to książka byłaby naprawdę świetna.
Autor doskonale oddaje emocje, które towarzyszą Konradowi, pokazuje, jak łatwo jest założyć maskę i udawać zupełnie kogoś innego, oraz to jak łatwo być samotnym w tłumie... obojętnym na wszystko i wszystkich, nieumiejącego kochać.
Książka przepełniona jest seksem, niejednokrotnie czułam zażenowanie, choć zazwyczaj lubię takie sceny i nie mam z nimi absolutnie problemu. W tym przypadku jednak jest tego za dużo, czytelnik dostaje wszystko na tacy, pola dla wyobraźni nie zostaje wcale... nazewnictwo również pozostawia wiele do życzenia. Przekleństwo goni przekleństwo, po prostu masakra, jak z najgorszego rynsztoka.

Z drugiej strony książkę przeczytałam szybko, wciągnęła mnie, bardzo chciałam się dowiedzieć, jak cała historia się zakończy. Przyznaję... zakończenie bardzo mnie zaskoczyło, nie spodziewałam się tak brutalnego i przykrego końca...

    Czy polecam?
Powiem Wam, że sama nie wiem co napisać. Z jednej strony jest to bardzo ciekawa pozycja, ale z drugiej... wszystko zniszczył styl autora. Chyba że taki był jego zamiar... Zaszokować i nie pozwolić o sobie zapomnieć. W tym przypadku musicie podjąć decyzję sami...

"Jak zwykle w takich sytuacjach, czas leczy rany, ale w przypadku Natalii pomocny okazał się alkohol. Odkąd usłyszała o diagnozie, nie było dnia, w którym nie wypiłaby choć trochę. Nadszedł czas, że każdy dzień kończyła butelką wina. Kiedy nie było wina, nie mogła zasnąć, wstawała z łóżka i chodziła po mieszkaniu, nie wiedząc, co ze sobą zrobić. Alkohol dawał jej ukojenie, spokój i zapomnienie, których bardzo potrzebowała."
                              - Konrad Reznowicz "Pójdziesz ze mną?" str.139 


Recenzja powstała dzięki współpracy z panią Dominiką Smoleń oraz wydawnictwem Oficynka.

środa, 30 grudnia 2020

(123/20). NIE CAŁKIEM BIAŁE BOŻE NARODZENIE

 
    Autor: Magdalena Knedler

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: Kryminał

    Liczba stron: 438

    Data premiery: 08. 11. 2017

 
*Google

    Magdalena Knedler- autorka trzynastu powieści różnorodnych gatunkowo i tematycznie. Z zawodu filolożka i trenerka dykcji. Prowadziła zajęcia z wymowy scenicznej, na których torturowała aktorów swoimi pierwszymi tekstami. Zawsze w okularach i z wielką torbą na ramieniu. Najszczęśliwsza w muzeach, archiwach i bibliotekach (naprawdę!). Uwielbia czarną kawę, stare zdjęcia i polską fonetykę.
(Źródło: Lubimy czytać).

    Zagubiony w lesie pensjonat Mścigniew tuż przed świętami Bożego Narodzenia wypełnia się z pozoru zwyczajnymi gośćmi, z których każdy ma niebagatelne powody, by spędzić ten czas właśnie tam – w spokoju i w oddaleniu od zgiełku codzienności. Kiedy więc pewnego poranka amatorka nordic walkingu, Olga Mierzwińska, przed wyjściem na trening odkrywa w wannie trupa, nikt nie jest zadowolony, a najmniej właściciel, który staje na głowie, by zatrzymać gości w pensjonacie. Policja początkowo uznaje sprawę za wypadek. Jednak kiedy ta sama dziewczyna znajduje podczas spaceru kolejne zwłoki, sytuacja staje się poważna i do akcji postanawia wkroczyć detektyw Romanowski – amator krówek ciągutek i ekstrawaganckich krawatów.
(Opis wydawcy).

    Czytając opowiadania napisane przez panią Magdalenę do kilku antologii, byłam bardzo ciekawa jej "szerszej" twórczości. Na pierwszy raz wybrałam więc książkę zdecydowanie na czasie, a przy okazji mój ulubiony gatunek, czyli "Nie całkiem białe Boże Narodzenie". 
Nie zawiodłam się, choć przyznam szczerze, że nie nazwałabym tej powieści kryminałem. Powiecie pewnie, że się czepiam, bo wprawdzie mamy trupa, baa nawet dwa, jest śledztwo i podejrzani, ale cała atmosfera stworzona wokół fabuły przypomina mi raczej komedię kryminalną- przy niektórych scenach płakałam wręcz ze śmiechu (pewna akcja w lesie, rozwaliła mnie totalnie na łopatki).
Autorka stworzyła fantastyczne postacie. Każda z nich jest inna i wyjątkowa, każda z nich skrywa mroczne sekrety, boryka się z większymi lub mniejszymi kłopotami, jednak nie daje tego po sobie poznać. Bohaterowie są niezwykle charyzmatyczni i kolorowi a ich wszystkie najgłębiej skrywane tajemnice wychodzą na jaw w trakcie żmudnego śledztwa, które w pewnym momencie wychodzi poza granice kraju, o każdym z mieszkańców pensjonatu dowiadujemy się zaskakujących rzeczy. Każdy odnajdzie w nich jakąś cząstkę siebie.
Akcja całości może nie jest brawurowa, ale bardzo wciąga, intryguje i zaskakuje w odpowiednich momentach. 
Autorka doskonale buduje napięcie, a wprowadzone przez nią niedopowiedzenia i nagłe zwroty nie pozwalają przez długi czas, połapać się kto jest prawdziwym mordercą. Osobiście zostałam zaskoczona, bo spodziewałam się, że będzie to zupełnie inna postać.
Mam tylko problem z zakończeniem, chodzi mi dokładnie o relację Olgi i Grzegorza, między którymi działa się jakaś swoista chemia, można to było bardziej rozbudować, ale jest to zupełnie subiektywna ocena więc absolutnie nie zwracajcie uwagi na to zdanie ;)

Bardzo przypadł mi do gustu styl pisarski i język, którego używa pani Magdalena. Barwne i szczegółowe opisy pozwalają łatwo wyobrazić sobie klimat danej sytuacji, wczuć się w emocje bohaterów, poznać autentyczne miejsca. Dzięki temu powieść żyje i każdy z czytelników może ją interpretować na swój sposób.

Cieszę się, że ta powieść trafiła w moje ręce, z wielką przyjemnością sięgnę po inne powieści pani Magdaleny.

    Czy polecam?
Jeśli poszukujecie mrocznego i brutalnego kryminału, odpuśćcie... ale jeśli chcecie spędzić czas z zagadką kryminalną, a przy okazji dobrze się bawić, polecam z całego serca.

POLECAM...

"Teraz, w nocy, w lesie, wciąż się z tego śmiała. Wtórował jej Suzin, który nie mógł sobie darować wrednych docinków. Po wczorajszym przepiciu i porannym paradowaniu w czerwonych gatkach i swetrze zdążył dojść do siebie. A oni znowu byli w lesie. I znowu po północy. Tyle że wczoraj las wyglądał jak z bajki, a śnieg przyjemnie tłumił echo kroków, a dziś wilgoć przenikała ich do cna i co chwilę ślizgali się na błotnistej ścieżce. Między drzewami i krzewami panowały jeszcze gorsze warunki. Każde trącenie gałęzi było jak odkręcenie wody pod prysznicem. Za wcześnie się ucieszyli, że przestało padać..."
                    - Magdalena Knedler "Nie całkiem białe Boże Narodzenie" str. 239

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu NOVAE RES.