piątek, 14 lutego 2025

(17/25). EUFORIA

 
**PATRONAT MEDIALNY/RECENZJA PATRONACKA**

    Autor: Justyna Mastalerz

    Wydawnictwo: Seqoja

    Gatunek: Romans, Young Adult 

    Liczba stron: 232

    Data premiery: 10. 02. 2025

 *Google

    Justyna Mastalerz brak informacji

    Co złego może być w tym, że ktoś chodzi wiecznie uśmiechnięty? Z pewnością jest szczęśliwy… Tymczasem gdy bohater "Euforii" wbrew swojej woli śmieje się, choć chciałby płakać, cierpi podobnie jak ktoś pogrążony w depresji. Sytuacja robi się coraz bardziej niebezpieczna, ale pojawia się też niespodziewana szansa na jej zmianę.
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś chciałabym zaprosić Was do poznania wyjątkowej historii, której mam olbrzymi zaszczyt patronować. Chciałabym zaznaczyć, że jest to książka, która nie tylko mnie zaskoczyła poruszoną tematyką, ale i sprawiła, że nie mogę przestać o niej myśleć...

Clarence jest maturzystą, przewodniczącym szkoły, liderem drużyny siatkarskiej, wydaje się normalnym nastolatkiem, który powoli wkracza w dorosłość. Jest jedynakiem, któremu nic nie brakuje, jest uznawany za ideał i jego rodzice nie dopuszczają do siebie myśli, że może być inaczej- choć chłopak cierpi na Euforię- chorobę, która jest śmiertelnie niebezpieczna, a objawia się nieustannie dobrym humorem i ciągłym uśmiechem, choć dusza chłopaka woła o płacz...
August jest alkoholikiem pogrążonym w depresji po stracie ukochanej. Mierzy się on nie tylko z brutalną codziennością, która każdego dnia pochłania go coraz bardziej i chęcią odejścia z tego świata, ale przede wszystkim samotnym ojcostwem- jedyną rzeczą, dla której jeszcze tu jest.
Losy tych dwóch mężczyzn przecinają się za sprawą pięcioletniej Dove- córki Augusta, która opuściła samoistnie przedszkole. Chłopak postanawia pomóc dziecku i tak Clarence i August po raz pierwszy się spotykają...
Jaki plan przygotowała dla nich los? Czy obydwaj mężczyźni zrozumieją, po co się spotkali? Czy dadzą sobie szansę i staną się dla siebie równowagą, ale i wsparciem?
Tego Wam już nie napiszę, ale bardzo proszę, przygotujcie sobie porządny zapas chusteczek, bo będą Wam naprawdę potrzebne.

Powieść Justyny Mastalerz, choć niezbyt obszerna zabrała mnie w niezwykle emocjonującą i esencjonalną podróż przede wszystkim po zakamarkach ludzkiej duszy i psychiki. Udowadniając przy okazji na każdym kroku, że świat zbudowany jest z kontrastów i nie jest tylko czarno biały, poukładany pod linijkę i przewidywalny.
Przyznać muszę, że trudno mi o tej książce pisać, bo wszystko, co chciałabym o niej powiedzieć, wydaje mi się zbyt błahe i proste, by uwypuklić wszystkie emocje, które czułam w trakcie tej niesamowitej przygody. Jest to jedna z tych książek, które niesamowicie trudno jest zamknąć w sztywnych ramach i jednoznacznie ocenić. Nawet w kilka dni po skończeniu lektury nadal nie wiem, jak ubrać w słowa te emocje i refleksje, które czuję. 
Na pewno jestem nią zauroczona i niezwykle poruszona, przeczytałam ją dosłownie w jeden dzień i przez ten jeden dzień żyłam życiem bohaterów. Razem z nimi śmiałam się i płakałam, razem z nimi bałam się nadchodzącej nocy i kolejnego dnia, razem z nimi przeżywałam wzloty i upadki, razem z nimi kochałam i nienawidziłam, razem z nimi trwam w nadziei...

Akcja może nie pędzi na złamanie karku, ale gwarantuję, że zapewnia całą gamę uczuć, emocji. Mimo że porusza niezwykle trudne tematy takie jak depresja, alkoholizm, przemoc psychiczna, niezrozumienie i zaprzeczenie choroby, otula czytelnika jakimś wewnętrznym ciepłem, trudno odłożyć ją na bok bez poznania zakończenia, które swoją drogą niejednego czytelnika zaskoczy :) 
Bohaterowie są genialnie wykreowani, wielowymiarowi, niebanalni, przepełni emocjami, posiadający całą gamę wad i zalet, przez co stają się niezwykle bliscy czytelnikowi. Łatwo się z nimi utożsamić, polubić, ale i niektórych szczerze znienawidzić- każdy z nich wnosi "to coś" do przedstawionej historii i myślę że gdyby ich nie było, książka nie byłaby taka, jaką właśnie trzymamy w dłoni.
Przyjemny w odbiorze język, barwne i plastyczne opisy, pobudzają wyobraźnię, pozwalają wczuć się w to, co przeżywają bohaterowie, poczuć emocje, które nimi targają.
Jest to historia o zagubieniu, chorobach, które nadal są tematem tabu i osnute są tysiącami mitów i niedopowiedzeń, szczerej przyjaźni i prawdziwej miłości, która pokona wszystkie trudności. 
To opowieść o tym co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie i poszukiwanie pomocy wbrew wszystkim i wszystkiemu.
Autorka zaserwowała czytelnikowi cały wachlarz emocji i jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści i zaskoczona tym, że pod tak niepozorną okładką kryje się taka moc.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, to książka, w której każdy odnajdzie cząstkę siebie i każdy spojrzy na nią pod innym kątem, odnajdując drugie, trzecie a może i czwarte dno... Genialny debiut, który zostanie w sercu już na zawsze. Jestem dumna z faktu, że mogę być patronem tej wyjątkowej, choć momentami trudnej historii. 

POLECAM...

"Na co dzień czuł się źle, bez sił, wiecznie zmęczony i mimo tego zmęczenia bezsenny. Był zmęczony własnym zmęczeniem. Był zmęczony tym, że słońce znowu wstaje, życie ciągnie się, a on wciąż stoi w miejscu, bez wiary w najmniejszą zmianę a lepsze. Był zmęczony tym, że czuł się potwornie. Jego złe samopoczucie było czymś normalnym, przywykł. Jednak dzisiaj czuł się wyjątkowo potwornie, bo znowu płakał.
A płacz wykańczał go jeszcze bardziej, czuł się jeszcze bardziej beznadziejnie. Czuł, jakby z każdą łzą pozbywał się cząstki siebie."
                                                - Justyna Mastalerz "Euforia" str. 43

Za egzemplarz recenzyjny i możliwość patronowania tej wyjątkowej historii, serdecznie dziękuję wydawnictwu Seqoja.

środa, 12 lutego 2025

(16/25). WIELKIE ILUZJE

 
    Autor: Ewa Popławska

    Wydawnictwo: Pascal

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 384

    Data premiery: 23. 10. 2024

 *Google

    Ewa Popławska Gdańszczanka pochodząca ze Słupska. Autorka m.in. dobrze przyjętej przez czytelników powieści "Bezdroża" oraz "Rita". Z zawodu i zamiłowania nauczycielka języka polskiego. Dzięki swoim książkom i pasji do historii często przenosi się w przeszłość. Z niebywałą lekkością potrafi łączyć fikcję z prawdziwymi wydarzeniami.
(Źródło: Okładka książki)

    Czasami prawda okazuje się tak bolesna, że łatwiej żyć, okłamując siebie…
Ania i Kazimierz Warszawscy po wojennych zawirowaniach mieszkają w Gdańsku od kilku lat, a mimo to ciągle nie mogą nazwać tego miejsca domem. Wciąż dręczą ich demony przeszłości.
Ania wdaje się w romans. Chociaż jest w separacji z mężem, zależy jej, żeby relacja z młodszym mężczyzną nie wyszła na jaw. Szczególnie że Julian jest synem wpływowego polityka komunistycznych władz, który postanawia zrobić wszystko, żeby zniszczyć ten związek. Dodatkowo Warszawska po latach bezskutecznych poszukiwań otrzymuje wiadomość, że jej siostra Maria żyje.
Kazimierz jest znanym i cenionym artystą. Jego karierę niespodziewanie przerywa tragiczny wypadek. Pomimo rozstania z żoną wciąż szuka z nią kontaktu.
Czy przyjdzie taki dzień, że Ania i Kazimierz zaakceptują swoje życie, przestaną się oszukiwać i zaczną cieszyć się codziennością?
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z kolejną powieścią, która wyszła spod pióra Ewy Popławskiej, która skradła moje serce, i zabrała mnie do niezwykle trudnych, ale i ciekawych czasów powojennego Gdańska, gdzie umiejscowiła akcję swej powieści. Żałuje tylko, że nie znam pierwszej części, bo okazuje się, że "Wielkie iluzje" są kontynuacją powieści "Bezdroża", myślę jednak, że pomimo tego można czytać tę historię osobno, ale początkowo można odczuwać pewnego rodzaju zagubienie, które z czasem na szczęście mija.
Nie będę ponownie streszczać fabuły, bo sam opis książki już naprawdę bardzo wiele zdradza, i nie chciałabym Wam zepsuć tego, co jeszcze nie zostało w tym opisie odkryte, a wierzcie mi na słowo, jeszcze kilka niespodzianek i ogromnych wzruszeń tu na Was czeka. 

Ewa Popławska stworzyła historię, która wciąga i intryguje od pierwszych stron. Dałam się porwać tej historii, choć w pewnym momencie, odniosłam wrażenie, że jednak trochę za dużo nieszczęść autorka chciała zrzucić na głównych bohaterów  (tu właśnie pojawiało się to wspomniane wyżej zagubienie i wychodziła nieznajomość pierwszej części) - ale jest to moje subiektywne zdanie, bo w ostatecznym rozrachunku wszystkie wątki połączyły się w spójną i klarowną całość, a obraz, który wyłonił się na koniec, dobitnie pokazał, jakie to były trudne czasy dla każdego, choć dla każdego miały one inny wymiar. 
Autorka świetnie przekazuje emocje, które towarzyszom wszystkim postaciom pokazując przy tym samym, jak trudno czasami jest osiągnąć porozumienie w najbardziej oczywistych sprawach. Pokazuje, że ci, którzy opowiadają się za tym, że są naszymi przyjaciółmi, tak naprawdę czekają tylko na moment, w którym  poślizgnie się nam noga i wtedy zobaczymy ich prawdziwą twarz, a pomoc może przyjść z najmniej oczekiwanej strony, tak jak było w przypadku Aleksandra Sorokina.
Akcja toczy się ciekawie i momentami naprawdę może zaskoczyć. Skonstruowana jest z wielką starannością, oddająca realia, w jakich przyszło żyć ludziom, nie sposób się tutaj nudzić. Nie ma przynudzających opisów, a i istotne dla sprawy szczegóły poznajemy w miarę rozwoju wydarzeń.
Autorka świetnie oddała powojenny klimat i stan ducha społeczeństwa, które musiało podnieść się z powojennej pożogi. Doskonale uwypukliła to, z czym każdy musiał się zmierzyć, pogodzić ze stratą, zacząć wszystko od nowa. Świetnie została ukazana mentalność ludzi w przypadkach gdzie "nowi" jawią się jako zagrożenie, a zarazem obiekt niezdrowej ciekawości, gdzie po upragnione stanowisko idzie się po przysłowiowych trupach, gdzie trzeba poświęcić to co dla nas najważniejsze i najcenniejsze, by ochronić innych.
Różnorodne charaktery przeplatają się na kartach tej powieści, mnóstwo tu różnorodnych emocji, uczuć, wydarzeń, w których miłość przeplata się z nienawiścią, strach napędza odwagę, a smutek i radość towarzyszą bohaterom w życiowych zmaganiach na każdym kroku.
Postacie są barwne obdarzone autentycznymi emocjami, nietrudno jest zrozumieć ich motywy, wywołują całą gamę odczuć. Każdy jest tutaj ważny, obok żadnej z postaci nie można przejść obojętnie, każda z nich wnosi do tej historii naprawdę wiele.
Emocje towarzyszą czytelnikowi od początku, a im dalej brnie się w lekturę, robi się coraz ciekawiej. Bardzo mi się podobała ta historia, choć tak jak wspomniałam wyżej bohaterowie dostali solidnie po głowach od losu, i nie zawsze mogłam zrozumieć ich (wydawałoby się) pochopne i czasami naprawdę dziwne decyzje.
Książkę czyta się bardzo fajnie, ale zdecydowanie muszę poznać "Bezdroża" by mieć pełny obraz historii, którą poznałam teraz.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To powieść, która zabierze was w trudne czasy powojennej Polski, pokaże jak rodzinne zobowiązania, trudne relacje, pochopne decyzje i nierozwiązane konflikty mogą zaważyć na losach wielu osób.

POLECAM...

" Kostkowi udzielił się melancholijny nastrój, ale niewiele w nim było nadziei i optymizmu Ani. Przysłuchiwał się grze z powagą. Próbował ustalić, jak się tego dnia gra bratu. Czujne ucho wychwytywało łagodne, piękne dźwięki. Z ulgą stwierdził, że jest dobrze. Teraz jest dobrze. Może nie najlepiej, ale przecież nie można mieć wszystkiego. W końcu najważniejsze to porzucić iluzję. Zdjąć maskę i przestać odgrywać rolę."
                                             - Ewa Popławska "Wielkie iluzje" str. 383 

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Pascal.

poniedziałek, 10 lutego 2025

(15/25).PAN W.

 
    Autor: Justyna Górecka

    Wydawnictwo: Magia Słów

    Gatunek: Romans

    Liczba stron: 326

    Data premiery: 23. 01. 2025

 *Google

    Justyna Górecka Debiutująca autorka, miłośniczka książek, buntowniczka z dozą rozsądku i niepoprawna romantyczka. Jej książki to strony pełne pikanterii niewyjaśnionych zagadek i zranionej miłości. Każdą wolną chwilę spędza przed komputerem albo w towarzystwie dobrej książki, a jej ulubione autorki to Vi Keeland i Penelope Ward.
(Źródło: Okładka książki)

    Christian i Aria: tych dwoje połączyła namiętność i pożądanie. Jedno nocne spotkanie oraz przypadkowa zamiana kluczy przesądziły o ich losie.
Aria – piękna, młoda dziewczyna, zakończyła właśnie studia prawnicze i rozpoczyna pracę w prestiżowej kancelarii. Jeszcze nie wie, że mężczyzna spod klubu, któremu oddałaby się w całości, to Christian: jej przyszły szef.
Christian – wysokiej klasy prawnik, którego żadna sprawa nie odniosła porażki.
Zraniony przez swoją eksżonę, obcuje tylko w związkach bez zobowiązań. Kiedy spotyka uroczą kobietę przed klubem, nie potrafi wymazać tego spotkania z głowy. Jeszcze nie wie, że okaże się ona jego nową pracownicą.
Gorący romans tych dwojga nabiera w siłę w każdą stronę. Sami nie potrafią przyznać przed samym sobą, co ich tak naprawdę łączy. Dopiero tragiczne zdarzenia, które nakładają się na siebie, ranią nie tylko Arię, ale i sprawiają, że ich gorące uczucie kwitnie.
Wielu wrogów prawnika próbuje przeszkodzić mu w nowej relacji.
Czy mężczyźnie uda się pokonać przeszkody i ponownie odnaleźć szczęście?
Historia tych dwojga pokazuje, jak trudna może stać się droga, gdy w grę wchodzi domniemana miłość.
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z opinią o książce, która wywołała we mnie skrajnie sprzeczne emocje. Z jednej strony widząc ją w zapowiedziach wydawnictwa, nie mogłam się jej doczekać, a potem okazało się, że już dawno nie miałam do czynienia z historią, która mnie aż tak zawiodła. Jest to debiut i niestety to widać na każdym kroku. 
Mnie ta historia zupełnie się nie kleiła się już od pierwszych wydarzeń, a im dalej w przysłowiowy las, tym zdawało się robić coraz bardziej absurdalnie i po prostu w niektórych momentach wręcz głupiutko i naiwnie.
Sam pomysł wydaje się świetny, ale jego wykonanie już nie koniecznie, został on totalnie przekombinowany i wyszło po prostu dziwnie, moim zdaniem Autorka chciała umieścić za dużo różnych wydarzeń i wątków w zbyt krótkim czasie. 
Nie będę opisywać fabuły, bo opis wydawcy kreśli już jej zarys, a nie chciałabym, żebyście pomyśleli, że jestem też na totalnie nie. W moim odczuciu jest to jedna z tych książek, na której temat każdy powinien sobie wyrobić zdanie sam. Dla mnie na plus w tej historii jest to, że mogłam się absolutnie wyłączyć i naprawdę zresetować myśli. 
Akcja toczy się dość szybko, na pewno zaskakuje (absurdalnymi) zwrotami i rozwiązaniami problemów. Bohaterowie nie korespondują z narzuconymi im przez Autorkę rolami. Główna bohaterka zachowuje się jak dorastająca nastolatka myśląca tylko o jednym, a nie adwokat, która zaczyna swą zawodową karierę w prestiżowej kancelarii. Wiele do życzenia pozostawia także bohater- niby doświadczony przez życie, a nadal poruszający się jak dziecko we mgle wzdychające do breloczka.

Nie będę rozpisywać się dalej. Dla mnie jest to książka, której nie można analizować i rozkładać na czynniki pierwsze, jest to typowa historia, przy której da się odpocząć, ale trzeba przymknąć oko na wiele. Mnie ta historia jednak trochę rozczarowała, spodziewałam się chyba czegoś zupełnie innego, ale z całego serca trzymam kciuki za Autorkę i jej dalsze powieści, wierzę, że następne będą tylko lepsze. 

    Czy polecam?
Polecam by każdy wyrobił sobie na jej temat własne zdanie. Mnie ta historia nie porwała, wręcz przeciwnie, ale wiem, że zyskała także spore grono sympatyków. 

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Magia Słów.

piątek, 7 lutego 2025

(14/25). NIM ZDĄŻYŁEM CIĘ POKOCHAĆ.


**PATRONAT MEDIALNY/ RECENZJA PATRONACKA**

    Autor: Joanna Kurek

    Wydawnictwo: Agencja Wydawnicza Gajus

    Gatunek: Młodzieżowa, Romans

    Liczba stron: 224

    Data premiery: 20. 02. 2025

 *Google

    Joanna Kurek brak informacji.

    "Nim zdążyłem Cię pokochać" to poruszająca opowieść o Adamie, młodym mężczyźnie, który zmaga się z ciężarem bolesnej przeszłości i odpowiedzialnością za swoich najbliższych. Na progu dorosłości staje przed trudnymi wyborami, które mogą prowadzić ku upadkowi lub ocaleniu.
Gdy w jego życie niespodziewanie wkracza Weronika, dziewczyna pełna ciepła i determinacji, Adam zaczyna wierzyć, że istnieje szansa na nowy początek. Jednak los ma własne plany, a miłość, która mogłaby go ocalić, wystawia go na największą próbę.
To historia o walce z przeciwnościami losu, sile, jaka daje miłość, i o poszukiwaniu nadziei tam, gdzie wydaje się ona gasnąć. Jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć, by ocalić to, co najcenniejsze? Czy Adam zdąży zrozumieć, czym jest prawdziwa miłość, zanim będzie za późno?
(Opis wydawcy)

"W każdym z nas, szczególnie w tych, którzy zbłądzili w swojej bezsilności i rozsiewają gniew wokół siebie, kryje się mała, niespokojna dusza.
Tak, dusza- maleńka istota, zagubione dziecko, przeszłość, która wciąż woła o zrozumienie, o przygarnięcie, o objęcie czułością"
                                        - Joanna Kurek "Nim zdążyłem Cię pokochać"

    Dzień dobry serdeczne. Dziś przychodzę do Was z moim pierwszym lutowym patronatem medialnym, a zarazem historią, która złamie niejedno czytelnicze serce. Joannę Kurek poznaliśmy przy okazji jej genialnego debiutu- powieści z gatunku fantastyki "Pomiędzy wiarą a przekleństwem" o której opinię znajdziecie także na blogu. 
Dziś chciałabym napisać kilka słów o obyczajowej powieści skierowanej do młodzieży, ale jestem przekonana, że skradnie ona także niejedno "dorosłe" czytelnicze serce.

Dorastanie to trudny proces, niby można zostać tym, kim się chce, czerpać z życia pełnymi garściami, podejmować własne decyzje i wybierać między niezliczoną ilością pomysłów na życie, nie liczyć się z głosem dorosłych. Jednak z drugiej strony jest to czas, w którym niejeden nastolatek czuje się zagubiony i niepewny, stąpa po omacku i nie zawsze dobrze wybiera. Pół biedy wtedy gdy ma się do kogo zwrócić po pomoc, ale co dzieje się gdy trzeba uczyć się własnych błędach, wyciągać wnioski, bo nie można liczyć na wsparcie rodzica, dla którego jest się przeszkodą? Poznajemy naszego bohatera w takim właśnie momencie, stoi on na rozdrożu, a życie rzuca mu kolejne kłody pod nogi, musi on szybko dorosnąć, a to dorosłe życie ma wiele w zanadrzu i niejednokrotnie go doświadczy. 
Joanna Kurek skupiła się na wkraczających w dorosłe życie młodych ludziach, na ich problemach, emocjach i marzeniach i bardzo jej się to udało.
Adam to wkraczający w dorosłość młody mężczyzna, którego życie od najmłodszych nie jest tak kolorowe i beztroskie, jak powinno być. Poznając Weronikę, nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo jego życie przewróci się do góry nogami, a pierwsze zauroczenie sprawi, że życie nabierze barw. Weronika staje się prawdziwą opoką, gdy na chłopaka spada druzgocząca diagnoza ciężkiej choroby jego młodszej, ukochanej siostrzyczki. Adam pod wpływem kolegów podejmuje trudne decyzje i postanawia zdobyć pieniądze na leczenie siostry, w nie do końca legalny sposób... Weronika pomaga Adamowi, jednak jej uczucia kierują się w stronę innego chłopca. Czy Adam pogodzi się z tym faktem? Czy odnajdzie swą miłość? Na co choruje Amelka i czy uda się ją uratować? Kim dla Weroniki i Adama jest Żaneta i jaką rolę odegra w całej historii? Czy chłopakowi uda się wyrwać z szemranego towarzystwa i porzuci on niebezpieczne zajęcie? Kto okaże się prawdziwym przyjacielem, a kto będzie chciał go tylko wykorzystać do swoich celów? Tego już Wam nie napiszę, ale gwarantuję, że poszukując odpowiedzi na te pytania, nie będziecie mogli się oderwać od lektury nawet na moment. Moja dobra rada- przygotujecie naprawdę spory zapas chusteczek, bo będą one bardzo potrzebne.

Autorka stworzyła przepiękną, mądrą, ale i bardzo życiową historię. Pod tą niepozorną okładką kryje się wulkan emocji i tematów do refleksji, które pokazują, jak życie nastolatka wkraczającego w dorosłość może być skomplikowane. Autorka w tej niepozornej książce poruszyła mnóstwo trudnych tematów, z którymi każdy z nas spotyka się na co dzień, dlatego też ta książka jest idealna dla każdego, bo i dorosły, zaprawiony w życiu czytelnik się w niej odnajdzie, przy okazji dostrzegając, jak na te problemy zapatruje się młody dorastający człowiek.
Pani Joanna z dużym wyczuciem i empatią pisze nie tylko o trudnym dzieciństwie i nagłym dorastaniu, ale nie stroni od tematu alkoholizmu i braku wsparcia od dorosłych, pisze o przemocy nie tylko fizycznej, ale i tej psychicznej, o złym wpływie drugiego człowieka na kształtujący się światopogląd. Na szczęście nie brakuje tu także pozytywnych emocji, tych, które doświadczymy gdy dociera do nas, że istnieją na świecie ludzie, którym na nas zależy, że warto iść czasami pod prąd, że wszystko jest po coś...

Książkę czyta się doskonale. Pomysł na fabułę w moim odczuciu jest genialny i co najważniejsze jest dopracowany w każdym szczególe. Akcja może nie goni na złamanie karku, ale potrafi zaskoczyć w niespodziewanym momencie, a zakończenie tej historii zostawia czytelnika ze zmiażdżonym sercem. Długo się po nim nie mogłam pozbierać...
Bohaterowie są fantastycznie wykreowani, choć Weronika początkowo wydawała mi się niezwykle nierealna, nikt nie jest tu zbędny, każdy ma swoja ważną rolę do odegrania i wywiązuje się z tego zadania w stu procentach. Autorka cudownie oddaje ich emocje, pozwala popełniać błędy i wyciągać z nich wnioski, przez co postacie staja się niezwykle autentyczne, ale w jakiś sposób bliskie, łatwiej dzięki temu zrozumieć ich motywy i przesłanki, którymi się kierują. Całokształt tej historii intryguje, ale i bardzo wzrusza, nie pozwala zbyt szybko o sobie zapomnieć. Zostaje w głowie na bardzo długo.
Książka napisana została bardzo ładnym, plastycznym i pobudzającym wyobraźnię językiem, jestem nią zauroczona i jestem dumna z faktu, że mogę jej patronować, bo jest to historia godna najwyższej uwagi.
Pod jej niepozornym wyglądem kryje się olbrzymia moc. Śmiało podsuńcie ją swoim dorastającym dzieciom i zapewnijcie, że zawsze mogą do Was przyjść z każdym problemem, który je nurtuje.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Zmuszająca do refleksji opowieść o nieidealnym życiu, w którym to co ważne dostrzegamy nieraz za późno... To historia dla każdego, ale każdemu pokaże coś innego!
Ja jestem zachwycona.

POLECAM...

"Wcześniej widział w niej dziewczynę, która wydawała się pewna siebie, zdeterminowana, a jednocześnie w jakiś sposób niewinna. Teraz dostrzegł w niej głębię, o której nigdy by nie pomyślał. Jej opowieść o dzieciństwie rozdartym między skłóconymi rodzicami, o latach spędzonych na ciągłych przeprowadzkach i o samotnych chwilach, które sama musiała przetrwać, była mu zaskakująco bliska. Nie tylko on miał problem z rodziną. Jego relacje z ojcem, który był nieobecny, i z matką, która nigdy nie miała dla niego czasu, zawsze wydawały się mu czymś wyjątkowym, czymś, co czyniło go samotnym na tym świecie. Teraz, słysząc, jak Weronika mówi o swoim życiu, czuł, że oni oboje, choć na różnych ścieżkach, dźwigali podobny ciężar. Ona również miała swoje upiory, których nie sposób było dostrzec na pierwszy rzut oka."
                          - Joanna Kurek "Nim zdążyłem Cię pokochać" str. 85

Za możliwość patronowania tej niezwykłej historii serdecznie dziękuje Autorce.

środa, 5 lutego 2025

(13/35). NIEBEZPIECZNE SĄSIEDZTWO

 
    Autor: Artur Kawka

    Wydawnictwo: Witold Gadowski

    Gatunek: Sensacja

    Liczba stron: 208

    Data premiery: 30. 03. 2022

 *Google

    Artur Kawka właściciel rodzinnej firmy handlowej, autor "Niebezpiecznego sąsiedztwa" oraz "Nawróconego".
(Źródło: Okładka książki "Usta mordercy")

    "Na drugim biegunie jest Rosja, coraz bardziej dociskana amerykańskimi i unijnymi sankcjami, coraz biedniejsza i coraz bardziej zdesperowana. Do czego się posunie, by odzyskać niedawną świetność i wpływy? Wielomilionowy lobbing, skorumpowani dyplomaci, świetnie wyszkoleni agenci udający terrorystów - to tylko narzędzia, które być może pozwolą jej wrócić na pozycję światowego lidera. Stawka jest wysoka"
Artur Kawka, 2018

"Artur Kawka był kierowany jakimś niesamowitym natchnieniem, bowiem w tej z pozoru konwencjonalnej powieści zawarł sytuacje, które wydarzyły się dokładnie za trzy lata. Pisząc "Niebezpieczne sąsiedztwo" Kawka wyprzedził więc czas o trzy lata! Skąd wiedział?
"Niebezpieczne sąsiedztwo" nabrało tak profetycznego charakteru, że gdybym nie znał kalendarium powstawania powieści Artura Kawki, to nie uwierzyłbym, że powstała przed trzema laty. Teraz wydajemy tę powieść ponownie, gdyż stała się ona niemalże reportażem, zapisem naszych doświadczeń z ostatnich tygodni.
Jeśli lubicie nie tylko precyzyjnie opisane intrygi, ale także galopującą akcję i jędrnie, realistycznie nakreślonych bohaterów to powieść Artura Kawki będzie dla was smacznym kąskiem. "
Witold Gadowski, 2022
(Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś chciałabym napisać kilka słów o książce, która idealnie trafi w gusta fanów mocnej i krwawej sensacji oraz akcji prowadzonej w iście bondowskim stylu, gdzie wszędobylska korupcja, tajni agenci, wrogie mocarstwa, terroryści, wybuchy i spektakularne ucieczki grają pierwsze skrzypce. 
Z twórczością Artura Kawki, a także jego duetu z Moniką Wysocką spotkałam się już wielokrotnie i na blogu znajdziecie już kilka opinii, ale tym razem na tapet wzięłam wydany w 2018, a wznowiony w 2022 roku debiut autora "Niebezpieczne sąsiedztwo".

Artur Kawka stworzył wciągającą fabułę z mocno zarysowanymi wątkami polityczno- społecznymi, które wciągają czytelnika już od pierwszych stron. Książkę czyta się doskonale, akcja zapewnia adrenalinę utrzymującą się na stale wysokim poziomie. Intryga goni intrygę, akcja nie zwalnia nawet na moment, trupów przybywa w zastraszającym tempie, a ludzi spotykają dziwne i zaskakujące losowe wypadki...ale żeby to wszystko ogarnąć, trzeba poświęcić lekturze maksimum uwagi, bo naprawdę panuje tu niezły rozgardiasz i wystarczy chwila nieuwagi, by porządnie się pogubić. 
Większość akcji toczy się u nas w Polsce, ale nie brakuje też nawiązań do: Czeczeni, Rosji, Ukrainy, Uni i krajów członkowskich.
Ciekawie opisane działania polskiej mafii, służb wywiadowczych, policji, dyplomacji różnych krajów pozwalają sobie wyobrazić, jak bardzo są one ze sobą powiązane i zależne od siebie oraz to jak prężnie działają na całym świecie, zbierając informacje na temat "wroga". Do tego mozolne śledztwo, które ma na celu wyjaśnienie śmierci młodego policjanta zataczające coraz szersze kręgi i mamy historię doskonałą. 
Bohaterowie są dopracowani w każdym szczególe, autor bardzo się postarał, byśmy poznali ich z każdej strony i zrozumieli motywy ich postępowania. Rysując ich charaktery, pokazuje, do jakiego stopnia jesteśmy gotowi na poświęcenie w imię ważnej dla nas sprawy. 
Wywołują oni całą gamę różnorakich emocji i odczuć, jednak również wymagają uwagi, bo Autor posługuje się naprzemiennie imionami nazwiskami czy ksywkami. Łatwo jest je pomylić
Moim zdaniem jest trochę za dużo pobocznych wątków,  początkowo wydają się one zbędne, jednak wplecione w ciąg kolejnych zdarzeń tworzą wciągającą i fascynującą w odbiorze całość, choć nieco chaotyczną.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Każdy fan literatury sensacyjnej, znajdzie tu kawał ciekawej i autentycznie wciągającej historii. "Niebezpieczne sąsiedztwo" jest literacką fikcją, ale niejednokrotnie odniesiecie wrażenie "deja vu" dotyczących prawdziwych osób i zdarzeń. 

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi.

poniedziałek, 3 lutego 2025

(12/25). MOJA DRUGA SZANSA

 
    Autor: M. F. Mosquito

    Wydawnictwo: Magia Słów

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 350

    Data premiery: 06. 12. 2024

 *Google

    M. F. Mosquito Polska autorka romansów i erotyków pisząca pod pseudonimem. Urodziła się w 1989 roku na Kaszubach. Na co dzień pracuje jako nauczycielka, gdzie z pasją dzieli się wiedzą i inspiruje najmłodszych do odkrywania świata. Jest zapaloną miłośniczką gór, w których odnajduje spokój, wewnętrzną równowagę oraz inspirację do pisania, W swoich powieściach stara się pokazać, że miłość, przyjaźń i kontakt z naturą to klucze do szczęśliwego życia. Do napisania tej powieści zainspirowanej ją słynny zamek na Kaszubach, który nigdy nie został ukończony. Zadebiutowała w 2021 roku powieścią "Przekonaj mnie"
(Okładka książki)

    Po burzliwym zakończeniu toksycznego związku, Antonina czuje się zagubiona. Zamierza rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu. Nie spodziewa się jednak, że jego początek będzie miał miejsce na malowniczych Kaszubach. To właśnie tam, w sercu dzikiej przyrody, znajduje się zamek, który przez lata czekał na ukończenie. Antonina, ramię w ramię z Aleksandrem, czuwa nad wszystkim, co dzieje się na placu budowy. Mężczyzna okazuje się nie tylko kompetentnym człowiekiem, ale i dobrym przyjacielem. Podczas tej wyczerpującej, a także pełnej nadziei pracy, Antonina poznaje lokalną społeczność i zbliża się do Aleksandra. Czy tajemnica, którą skrywa mężczyzna, stanie na przeszkodzie kiełkującemu między nimi uczuciu? Co się wydarzy, gdy na swojej drodze stanie dwójka ludzi mocno doświadczonych przez życie?
"Moja druga szansa" to opowieść o miłości, stracie, trudnych wyborach i odnajdywaniu siebie w najtrudniejszych chwilach.
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o książce, która, choć początkowo jest bardzo smutna, miejscami niemal bolesna, to niesie w sobie ogrom życiowej prawdy, pozytywnej energii i wiary w to, że można wyjść z podniesioną głową z nawet najbardziej trudnych i toksycznych relacji. Zostawić je daleko za sobą a otwierając kolejne drzwi wierzyć, że tym razem się uda i choć początkowo będzie trudno, to z czasem będzie tylko lepiej, a życie jeszcze nie raz może pozytywnie zaskoczyć...
"Moja druga szansa" to książka bardzo autentyczna, przy pomocy głównej bohaterki pokazująca los setek, a nawet tysięcy kobiet zależnych od swych życiowych partnerów, niewierzących w siebie, mających codziennie niszczone poczucie własnej wartości, deptaną godność i "wkładane" do głowy, że do niczego się nie nadają, a mimo to walczą i udowadniają na każdym kroku, że potrafią, że jeśli trzeba, przeniosą przysłowiowe góry... Nie będę Wam streszczać fabuły, bo wydawca już wystarczająco zdradził zarys tej powieści. Podpowiem tylko, żebyście byli gotowi na bardzo emocjonalną lekturę, która zmusi Was do wielu refleksji i przemyśleń. 
"Moja druga szansa" mimo wszystko jest piękną historią. Jest to opowieść o życiu, pełnym wzlotów i upadków, o życiu, które może przydarzyć się każdemu z nas. Jest to historia o miłości, przyjaźni, o szczęściu i cierpieniu, o dawaniu kolejnej szansy i nadziei na lepsze jutro, nie brakuje tu ciepła i namiętności, ale na równi pojawiają się łzy bólu i rozczarowania. Jest to historia pełna kontrastów i niosąca w sobie ważne przesłanie.

Książka została napisana ładnym językiem, bez zbędnych opisów i ozdobników. Niezwykle barwne i szczegółowe opisy przenoszą nas w piękne rejony Kaszub, wyostrzają wyobraźnię, pozwalają "poczuć" ich wyjątkowy klimat.
Akcja nie goni może na złamanie karku, ale potrafi zaskoczyć w kilku momentach. Jest przemyślana pod każdym względem i naprawdę to widać w całości fabuły.
Uwielbiam wszystkie postacie, które tu występują. Każda z nich jest inna, każda wnosi coś innego do tej historii, ale wszystkie są fantastycznie poprowadzone, co ważne mają swoje charaktery i nie są przerysowane. Bohaterowie tej historii stali mi się niezwykle bliscy. Razem z nimi śmiałam się i płakałam, byłam szczęśliwa i rozczarowana, patrzyłam z nadzieją na przyszłość, poczułam tę historię całą sobą- a to niezwykłe doświadczenie. Potencjał tej historii został wykorzystany w całych stu jak nie dwustu procentach.
Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę historię. Jest to kolejna pozycja, która wyszła spod pióra M. F. Mosquito i zapadła mi głęboko w pamięć. Coraz bardziej lubię styl tej Autorki. Z ciekawością czekam na kolejne powieści przepełnione tak autentycznymi emocjami.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, to historia o nadziei, ale i dawaniu kolejnych szans, nie tylko innym, ale przede wszystkim sobie. Ja jestem nią zachwycona! Polecam z całego serca!

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Magia Słów. 

sobota, 1 lutego 2025

(11/25). MIASTECZKO MUDIFLOF

 
    Autor: Klaudia Opuchlik- Guaramonti

    Wydawnictwo: Seqoja

    Gatunek: Obyczajowa. Literatura piękna

    Liczba stron: 172

    Data premiery: 21. 01.2025

 *Google

    Klaudia Opuchlik- Guramonti (ur. 1988) - absolwentka filologii włoskiej oraz Interdyscyplinarnego Studium Kształcenia Tłumaczy (IPSKT) uniwersytetu Warszawskiego. Autorka artykułów do kwartalnika "Italia Mi piace!" w latach 2014-2016. "Miasteczko Mudiflof" jest jej debiutem powieściowym.
(Źródło: Okładka książki)

    "Napisać książkę, w której niby nic się nie dzieje i jednocześnie dzieje się wszystko? To jak złowić niebieskiego homara. Autorce się to udało. Brawurowy debiut, pachnący ciastem marchewkowym i brownie"- Joanna Sykat
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Czasami trafiamy na takie książki, obok których na pierwszy rzut oka przeszlibyśmy obok obojętnie, a potem nagle okazuje się, że na swych stronach skrywają prawdziwy skarb i już wiecie, że jest to jedna z piękniejszych książek, jaką dane było Wam przeczytać. Dziś przychodzę do Was właśnie z taką perełką... Gdyby nie wydawnictwo Seqoja, przegapiłabym tę historię... Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie małą wyspę gdzieś na bezkresnym oceanie, a na tej wyspie niewielkie miasteczko Mudiflof z kolorowymi domami, kilkoma ulicami i niewielką liczbą mieszkańców... Wokół panuje cisza i spokój, a może tu już znużenie i marazm?
Jedynymi przyjezdnymi są turyści, którzy odwiedzają pobliską plażę, gdzie na piasku wygrzewają się foki, a do miasteczka trafią tylko, gdy do głosu dochodzi "humorzasty wiatr"...
Tak właśnie trafiła do miasteczka April, dziewczyna, która niewiele o sobie mówi, ale roztacza wokół siebie niezwykłą, niemal magiczną aurę. 
Postanawia zostać w miasteczku kilka miesięcy, zaczyna nawiązywać przyjaźnie z  mieszkańcami szczególnie z Olivią i Jasperem, przyjaciółmi od dziecinnych lat, oraz ich rodzinami...
I nagle to, co jest dla nich zwykłe, staje się niezwykłe, życie nabiera dziwnego blasku, a Vincent łowi swojego wymarzonego niebieskiego homara. Zaczyna się dziać magia, a mieszkańcy Mudiflof zaczynają otwierać serca i spełniać marzenia...

Przyznać muszę, że już dawno nie czytałam tak oryginalnej i magicznej, a zarazem prostej i nieskomplikowanej historii! W tej książce nic się nie dzieje, a tak naprawdę dzieje się wszystko! Trudno jest uwierzyć, że jest to debiut, jeszcze trudniej jest o tej książce pisać, bo wszystko, co chciałoby się o niej powiedzieć, wydaje się zbyt błahe i proste, by uwydatnić wszystkie emocje, które czuje czytelnik w trakcie tej niesamowitej przygody. Jest to jedna z tych książek, które niesamowicie trudno jest zamknąć w sztywnych ramach i jednoznacznie ocenić. Nawet w kilka dni po skończeniu lektury czuje się totalny mętlik w głowie i nadal nie wie się jak ubrać w słowa te emocje i refleksje, które się czuje.
"Miasteczko Mudiflof" to opowieść o utraconych marzeniach, radzeniu sobie z żałobą i poszukaniu nadziei. Jest to historia o zagubieniu, szczerej przyjaźni i miłości, która pokona wszystkie trudności. 
To opowieść o tym co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie i spełnianie swoich najskrytszych marzeń.

Atmosfera powieści koi zmysły i otula czytelnika niezwykłym ciepłem i melancholią. Nie pozwala się odłożyć na bok, ma w sobie "to coś" co trudno określić i nazwać a wypływa to z każdej karty. Wciąga, i nie sposób się od niej oderwać, nie chce się, żeby się skończyła, mogłaby płynąć i płynąć, a i tak nie odczułoby się znużenia tą historią.
Akcja nie dzieje się szybko, ale jej zakończenie zaskoczyło mnie totalnie. Genialnie Autorka ułożyła tę fabułę.
Książka napisana jest ładnym językiem, a barwne i plastyczne opisy pobudzają wyobraźnię, dając jej pole do popisu i wyobrażenia sobie opisywanych zdjęć.
Bohaterów nie ma za wielu, ale każdy z nich jest tu kluczowy, poznając ich historię, czujemy, jak z każdą stroną stają się nam coraz bardziej bliscy, przeżywamy z nimi wszystkie emocje od radości po łzy, kibicujemy i trzymamy kciuki za ich wybory, ale i martwimy się ich losem. 
"Miasteczko Mudiflof" to jedna z tych powieści, która niesie nadzieję, ale pokazuje również, jak ważne jest pogodzenie z przeszłością i wybaczenie... samemu sobie.

Jestem autentycznie szczęśliwa, że ta książka do mnie trafiła. I choć minęło już trochę czasu od momentu, w którym skończyłam ją czytać, nie potrafię wyzwolić się spod jej uroku. Ciągle mam ją w myślach i nie potrafię jej wyrzucić z głowy, a to już naprawdę wiele znaczy. Autorce gratuluję tak udanego debiutu, a Was zachęcam do sięgnięcia po tę historię, bo pod tą niepozorną okładką i w tym niewielkim formacie kryje się niezwykła moc!

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To powieść, która zmusi Was do refleksji, pokaże, co jest w życiu najważniejsze. Być może niektórym wskaże drogę... Na pewno nie będziecie żałować.

POLECAM...

"Wilgotny piasek. Morski zapach, linia brzegowa. Delikatny wiatr. Przed tobą ocean.
Ty tam teraz stoisz. Na piasku. Widzisz siebie?
Przed toba ocean i wszystko to, co skrywa jego dno. Zastanawiasz się, jakie może mieć tajemnice, skoro niektórzy twierdzą, że jest trudniejszy do zbadania niż kosmos. Nigdy nie zdołasz poznać pełnej jego mapy.
Wiatr. Wilgotny piasek, horyzont.
Stoisz właśnie przed najbardziej niedostępną i najsłabiej poznaną otchłanią. Woda podobno kryje więcej sekretów niż wszechświat.
Jesteś na brzegu i wpatrujesz się w nią. Morski zapach. Wilgotny piasek. Stoisz tam. Jesteś ty i tylko ty."
               - Klaudia Opuchlik- Guaramonti "Miasteczko Mudiflof" str. 114-115

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Seqoja.