Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ballada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ballada. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 stycznia 2026

(5/26). BALONIK

 
    Autor: Anna Konopska

    Wydawnictwo: SEQOJA

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 196

    Data premiery: 30. 09. 2025

 *Google

    Anna Konopska kobieta dojrzewająca- do zmian, do poszukiwania swojej tożsamości. Z luką w biogramie, ale i z pomysłem, jak ją wypełnić. Na co dzień szczęśliwa mama i żona, zawodowo niezwiązana z pisaniem, tutaj odnalazła się w roli autorki. Zainspirowana złożonością kobiecej natury rozwinęła się twórczo, odkrywając nowy wymiar siebie.
(Źródło: Książka)

    "Balonik" to powieść bezpretensjonalna jak ballada. I tak samo jak ballada opowiada w prosty sposób o rzeczach ważnych. 
Bohaterka tej książki nade wszystko nie chce być przezroczysta – a to jest ważne dla każdego, choć dla kobiet szczególnie. Jej emocjom i marzeniom, jej miłości, a może raczej miłościom towarzyszy w "Baloniku" muzyka. Bo to naprawdę jest ballada…
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z fantastycznym debiutem, który autentycznie skradł moje serce. Jest to opowieść, która płynie swoim rytmem, wywołuje momentami skrajne emocje, zaskakuje, ale i zmusza do zastanowienia się nad tym, czy zawsze warto, jest dać drugą szansę, by było lepiej niż poprzednio... Niech Was nie zwiedzie okładka, bo pod tą minimalistyczną osłoną, kryje się naprawdę ciekawa i autentycznie piękna historia. 
Uwielbiam książki wydane w Seqoii, mimo że ich okładki są tak bardzo niepozorne, za każdym razem trafiam na perełkę, która zostaje ze mną na bardzo długi czas i nie potrafię jej wyrzucić z myśli.

Powieść Anny Konopskiej, choć niezbyt obszerna zabrała mnie w niezwykle emocjonującą i esencjonalną podróż przede wszystkim po zakamarkach ludzkiej duszy i serca, pokazując, jak ważne w życiu jest kochać i być kochanym, jak ważne są nasze marzenia i jak łatwo jest się zagubić w zwykłej szarej codzienności z tą samą osobą u boku, która towarzyszy nam już lata, ogień namiętności przygasa, a codzienne niesnaski wpływają na decyzje, których po czasie żałujemy. 
Autorka udowadnia przy okazji na każdym kroku, że świat zbudowany jest z kontrastów i nie jest tylko czarno biały, poukładany pod linijkę i przewidywalny.
Przyznać muszę, że trudno mi o tej książce pisać, bo wszystko, co chciałabym o niej powiedzieć, wydaje mi się zbyt błahe i proste, by uwypuklić wszystkie emocje, które czułam w trakcie czytania tej historii. Jest to jedna z tych książek, które niesamowicie trudno jest zamknąć w sztywnych ramach i jednoznacznie ocenić. Nawet w kilka dni po skończeniu lektury nadal nie wiem, jak ubrać w słowa te emocje i refleksje, które czuję. 
Na pewno jestem nią zauroczona i niezwykle poruszona, przeczytałam ją dosłownie w jeden dzień i przez ten jeden dzień żyłam życiem bohaterów. Razem z nimi śmiałam się i płakałam, razem z nimi marzyłam, śpiewałam i tańczyłam, razem z nimi przeżywałam wzloty i upadki, razem z nimi kochałam i nienawidziłam, razem z nimi trwam w nadziei...

Akcja może nie pędzi na złamanie karku, ale gwarantuję, że zapewnia całą gamę uczuć, emocji. Mimo że porusza trudne tematy takie jak rozwód, naprzemienna opieka nad dzieckiem, zazdrość i wchodzenie w nowe związki, życie na krawędzi- nie do końca zgodne z zasadami i prawem,
Bohaterowie są genialnie wykreowani, wielowymiarowi, niebanalni, przepełni emocjami, posiadający całą gamę wad i zalet, przez co stają się niezwykle bliscy czytelnikowi. Każdy z nich wnosi "to coś" do przedstawionej historii i myślę że gdyby ich nie było, książka nie byłaby taka, jaką właśnie trzymamy w dłoni.
Przyjemny w odbiorze język, barwne i plastyczne opisy, cudowna muzyka- to wszystko pobudza wyobraźnię, pozwala wczuć się w to, co przeżywają bohaterowie, poczuć emocje, które nimi targają.
Jest to historia o marzeniach, miłości i muzyce, która towarzyszy postaciom na każdym kroku. 
To opowieść o tym co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie i poszukiwanie własnej drogi do szczęścia i spełnienia marzeń, wbrew wszystkim i wszystkiemu.
Autorka zaserwowała czytelnikowi cały wachlarz emocji i jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści i zaskoczona tym, że pod tak niepozorną okładką kryje się taka moc.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, to książka, w której każdy odnajdzie cząstkę siebie i każdy spojrzy na nią pod innym kątem, odnajdując drugie, trzecie a może i czwarte dno... Doskonały debiut, który powinien trafić do każdego, kto przechodzi trudne momenty w swoim życiu.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Seqoja.

poniedziałek, 8 maja 2023

(55/23). WNIEBOGŁOS

 
    Autor: Aleksandra Tarnowska 

    Wydawnictwo: ArtRage

    Gatunek: Literatura piękna, Obyczajowa

    Liczba stron: 175 (e-book, MOBI)

    Data premiery: 26. 04. 2023

 *Google

    Aleksandra Tarnowska brak informacji

    Polska wieś lat 70. oczami dziecka.
Dwunastoletni Rysiek ze wsi Tuklęcz marzy tylko o jednym – by grać i śpiewać w wiejskiej kapeli. Nie ma jednak ani instrumentu, ani odwagi, żeby porozmawiać o swoim marzeniu z ojcem, grabarzem, z którym popołudniami chodzi na cmentarz przygotowywać groby dla wciąż żyjących członków rodziny. Gdy po ukończeniu drugiego grobu umiera kolejna osoba, ojciec próbuje zrzucić winę za śmierć na Ryśka, ten bowiem śpiewał przy żywych pogrzebowe pieśni. Chłopiec zaczyna wierzyć w moc swojego śpiewu, nie chce jednak porzucić marzeń o śpiewaniu w kapeli.
"Wniebogłos" jest powieściowym debiutem Aleksandry Tarnowskiej.
(Źródło opisu: Lubimy czytać)

    Jak wiecie, uwielbiam debiuty i mam to niesamowite szczęście, że ostatnio trafiam na naprawdę piękne książki. Nie inaczej jest i w tym przypadku i gdybym nie wiedziała od samej autorki, że to debiut, w życiu bym na to nie wpadła. 
"Wniebogłos" to nostalgiczna opowieść o marzeniach, o poszukiwaniu swojej życiowej drogi, o pasji nierozumianej przez najbliższych, o ulotnym szczęściu, o nieuleczalnej tęsknocie za tymi, co odeszli a wszystko to otulone pogrzebową tradycją, stereotypami, zabobonami, wiarą, smutkiem i żałobą. Jest to książka momentami trudna, bardzo bolesna- gdy młody bohater traci matkę, nie sposób przejść nad tym obojętnie, widząc cierpienie tego dziecka i obojętność jego ojca, wzruszenie ściska za gardło, nie pozwalając swobodnie oddychać. 
Autorka przepięknie opisuje życie na zapomnianej, wydaje się nawet przez Boga, wsi gdzie społeczeństwo jest szczelnie zamknięte, gdzie na obcego patrzy się spod przysłowiowego byka, gdzie pierwsze skrzypce grają trudne relacje rodzinne, a przemoc wobec młodszych wydaje się być akceptowalna na każdym kroku... Boli świadomość, że takie miejsca jeszcze istnieją do tej pory...

Książka napisana jest pięknym, choć specyficznym językiem, bogactwo słownictwa i nieskrępowana wyobraźnia wciąż przełamują granice między epiką a liryką, między powieścią a pieśnią dziadowską... a może balladą? Trudno to ocenić, bo każdy odbierze tę historię inaczej, bo każdemu inaczej ona zagra w sercu.
Akcja powieści toczy się nieśpiesznie, napisałabym, że nawet leniwie, bohaterowie są świetnie wykreowani, a specyficzna aura tej powieści osnuwa czytelnika mgiełką niepewności od pierwszych stron. Książka jest krótka, ale niezwykle esencjonalna, przepełniona symboliką, tradycją i pasją.

Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę wyjątkową historię, do tej pory trudno mi uwierzyć, że to debiut, i szczerze wierzę, że spod pióra pani Tarnowskiej, wyjdzie jeszcze nie jedna tak piękna historia. Ja jestem zauroczona.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Prosta historia opowiedziana w przepiękny sposób. Poruszająca, chwytająca za serce historia chłopca mającego piękne marzenia.

    POLECAM...

"Wiedział, że zbliża się duchowy czas, i nie mógł, naprawdę nie mógł się doczekać. Bo kiedy zobaczy mamę, wiele rzeczy będzie mógł opowiedzieć i o jeszcze więcej zapytać.
Kogo rzeczywiście powinien słuchać? Ojca? Babci? Celiny? Mamy? Czy powinien śpiewać, jak tego chciała babcia, na pogrzebach? Czy jednak tak jak sam najbardziej chciał, w kapeli? Czy może wziąć od Celiny harmonię? Mama się nie obrazi?
Dłoń, która wciąż tkwiła w kieszeni płaszcza, zacisnęła się, palce otuliły klucze. Przyszedł do mamy z pytaniem, ale nie potrafił go zadać, patrząc w dół na ziemię, która ją okryła jak czarna pierzyna.
Dlatego zamknął oczy też wtedy, kiedy stryj Józek z ojcem Jaśka Grywuła zakopywali trumnę. Ojciec też chwycił za łopatę, wbił w ziemię, lecz już nie podniósł. Uwiesił się tylko na niej ciężko. Ramiona drżały zbyt mocno. Chyba pierwszy raz Rysiek tak dobrze rozumiał ojca.
Przynajmniej tak mu się wydawało. Czas szybko pokazał, że nic nie było takie, jakie chciał to widzieć Rysiek, szczególnie ojciec.
- Mamo- wyszeptał, patrząc w bure niebo, zachodzące nocną ciemnością."
                                - Aleksandra Tarnowska "Wniebogłos" str. 106

Recenzja powstała dzięki współpracy z Autorką. Za plik recenzyjny dziękuje Autorce.