Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura piękna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura piękna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 lutego 2026

(17/26). TUTAJ, TAM, TU

 
    Autor: Joanna Sykat

    Wydawnictwo: SEQOJA

    Gatunek: Literatura piękna

    Liczba stron: 174

    Data premiery: 08. 01. 2026

 *Google

    Joanna Sykat  Nie lubi skupiać się na tym, co mało istotne. Z rzeczy ważnych – żona, matka i pisarka, w kolejności zależnej od pory dnia. Wolny duch, który lubi zwiedzać, podglądać i podkradać życiu smaczki i detale. Historie gonią ją wszędzie i domagają się pierwszeństwa. Przybywa ich tak szybko jak autorce siwych włosów na głowie. Do tej pory w książki wykluły się: "Wszystko dla ciebie", "Jesteś tylko mój", "Tylko przy mnie bądź" oraz miniatury: "Biedronki są ważne" i "Macierzynki".
(Źródło opisu: Lubimy czytać)

    Wszyscy razem - w jednym domu, ale dwu wymiarach. Ewa, Krzysiek, Bronka, Franek, kogut Rasputin, kura Helcia oraz… pewna święta. Jest ktoś kto te wymiary łączy. Jest humor, miłość, przebaczenie, nieco magii. "Tutaj, tam, tu" to lekka i mądra opowieść rodzinnych tajemnicach, o pamięci, o więziach silniejszych niż śmierć.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Czasami trafiamy na takie książki, obok których na pierwszy rzut oka przeszlibyśmy obok obojętnie, a potem nagle okazuje się, że na swych stronach skrywają prawdziwy skarb i już wiecie, że jest to jedna z piękniejszych książek, jaką dane było Wam przeczytać. 
Dziś przychodzę do Was właśnie z taką perełką... Gdyby nie wydawnictwo Seqoja, przegapiłabym tę historię...

Przyznać muszę, że już dawno nie czytałam tak oryginalnej i magicznej, a zarazem ciepłej, prostej i nieskomplikowanej historii! W tej książce nic się nie dzieje, a tak naprawdę dzieje się wszystko! Trudno jest mi o tej książce pisać, bo wszystko, co chciałoby się o niej powiedzieć, wydaje się zbyt błahe i proste, by uwydatnić wszystkie emocje, które czuje czytelnik w trakcie tej niesamowitej przygody. Jest to jedna z tych książek, które niesamowicie trudno jest zamknąć w sztywnych ramach i jednoznacznie ocenić. Nawet w kilka dni po skończeniu lektury czuje się jakiś rodzaj tęsknoty i nadal nie wie się jak ubrać w słowa te emocje i refleksje, które się czuje.
"Tutaj, tam, tu" to opowieść o rodzinie, przywiązaniu, małżeństwie, stracie i radzeniu sobie z żałobą i poszukaniu nadziei,. Jest to historia o tym, że Ci którzy odchodzą, czuwają nad tymi którzy tu zostają, wspierają ich... i nadal żyją, nie tylko w pamięci i w spomnieniach tych którzy jeszcze tu zostali.
To opowieść o tym co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie, swojej intuicji i tego co mówią do nas przodkowie.
Atmosfera powieści koi zmysły i otula czytelnika niezwykłym ciepłem i melancholią. Nie pozwala się odłożyć na bok, ma w sobie "to coś" co trudno określić i nazwać a wypływa to z każdej karty. Wciąga, i nie sposób się od niej oderwać, nie chce się, żeby się skończyła, mogłaby płynąć i płynąć, a i tak nie odczułoby się znużenia tą historią.
Akcja nie dzieje się szybko, ale jej zakończenie, choć oczywiste, miło mni zaskoczyło. Genialnie Autorka ułożyła tę fabułę.
Książka napisana jest ładnym językiem, a barwne i plastyczne opisy pobudzają wyobraźnię, dając jej pole do popisu i wyobrażenia sobie opisywanych wydarzeń.
Bohaterów nie ma za wielu, ale każdy z nich jest tu kluczowy, poznając ich historię, czujemy, jak z każdą stroną stają się nam coraz bardziej bliscy, przeżywamy z nimi wszystkie emocje od radości po łzy, kibicujemy i trzymamy kciuki za ich wybory, ale i martwimy się ich losem. 
"Tutaj, tam, tu" to jedna z tych powieści, która niesie nadzieję, że istnieje jeszcze coś po "tamtej stronie", ale pokazuje również, jak ważne jest pogodzenie z przeszłością i wybaczenie... samemu sobie.

Jestem autentycznie szczęśliwa, że ta książka do mnie trafiła. I choć minęło już trochę czasu od momentu, w którym skończyłam ją czytać, nie potrafię wyzwolić się spod jej uroku. Ciągle mam ją w myślach i nie potrafię jej wyrzucić z głowy, a to już naprawdę wiele znaczy. Autorce gratuluję tak udanej historii, a Was zachęcam do sięgnięcia po tę historię, bo pod tą niepozorną okładką i w tym niewielkim formacie kryje się niezwykła moc!

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To powieść, która zmusi Was do refleksji, pokaże, co jest w życiu najważniejsze. Być może niektórym wskaże drogę... Na pewno nie będziecie żałować.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu SEQOJA.

poniedziałek, 21 kwietnia 2025

(41/25). NAJZABAWNIEJSZY KAWAŁ ŚWIATA

 
                                     "Niestety, prawda niemal zawsze jest niedowcipna"
                                           - Fiodor Dostojewski "Bracia Karmazow"

    Autor: Katarzyna Lewandowska

    Wydawnictwo: Wydawnictwo SEQOJA

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 308

    Data premiery: 13. 03. 2025

 *Google

    Katarzyna Lewandowska brak informacji.

    Co czuje osoba, która zauważyła, że wszystko, co opisuje w swojej powieści, wydarza się naprawdę? Bohaterka Najzabawniejszego kawału świata odczuwa coraz większy niepokój. Zaczyna szukać wyjaśnienia tego zjawiska. Prawda okazuje się, jak to zwykle bywa, nader zaskakująca.
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z opinią o książce, która mnie autentycznie zaskoczyła, i sprawiła, że z każda kolejną stroną odkrywałam nie tylko drugie, ale i trzecie dno tej historii, a każde z nich stawało się coraz mroczniejsze i przyprawiało serce o szybsze jego bicie.
Katarzyna Lewandowska stworzyła historię, gdzie nic nie jest oczywiste, a historia ta zostaje w człowieku na dłużej i zdecydowanie sprawia, że nie sposób przestać myśleć o tym, że żyjemy w ułudzie, że to, co i jak postrzegamy, nie zawsze tak samo jest widziane przez innych, pyta, co wpływa na nasze decyzje i czy jesteśmy szczerzy... ale tak naprawdę dla siebie, nie dla innych.
W tej historii jest wszystko, co kocham, jest ciężko, jest mrocznie, na koniec - jest w myślach bardzo niewygodnie i bardzo zatrważająco.
Przyznać muszę, że już dawno nie czytałam tak oryginalnej, a zarazem prostej i nieskomplikowanej historii! W tej książce nic się nie dzieje, a tak naprawdę dzieje się tu wszystko! Trudno jest o tej książce pisać, bo wszystko, co chciałoby się o niej powiedzieć, wydaje się zbyt błahe i proste, by uwydatnić wszystkie emocje, które czuje czytelnik w trakcie tej niesamowitej przygody, a przy tym nic nie zdradzić. Dlatego też nie będę jej streszczać, bo wszystko, co napiszę, będzie niepełne i prowadzące do odkrycia dramatycznego zakończenia. Wierzcie mi jednak na słowo, z każdą kolejną stroną będzie Wam coraz trudniej zaakceptować rzeczywistość, w której poruszają się bohaterowie.

"Najzabawniejszy kawał świata" to opowieść o marzeniach, o postrzeganiu otaczającego nas życia, o prawdzie i nieprawdzie, która ją udaje. Jest to opowieść o przyjaźni, która zawodzi w najbardziej bolesny sposób, o trudnej miłości i braku zrozumienia, o krzywdzie która zostaje w człowieku na całe życie, o zagubieniu i poszukiwaniu prawdy.
To opowieść o tym co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie i poprawne odbieranie sygnałów wysyłanych w naszym kierunku.
Jest to jedna z tych książek, które niesamowicie trudno jest zamknąć w sztywnych ramach i jednoznacznie ocenić. Nawet w kilka dni po skończeniu lektury czuje się totalny mętlik w głowie i nadal nie wie się jak ubrać w słowa te emocje i refleksje, które się czuje. Jest to trudna historia, która trzeba czytać w skupieniu, by uchwycić jej przesłanie, trzeba dać jej czas, by wybrzmiała całą mocą.
Akcja nie dzieje się szybko, ale jej zakończenie zostaje w głowie na długo. 
Genialnie Autorka ułożyła tę fabułę.

Książka napisana jest ładnym językiem, a barwne i plastyczne opisy pobudzają wyobraźnię, dając jej pole do popisu i wyobrażenia sobie opisywanych miejsc, poczucia ich wyjątkowego klimatu, zrozumienia dziejącej się historii.
"Najzabawniejszy..." to jedna z tych powieści, która niesie nadzieję, ale pokazuje również, jak ważne jest pogodzenie z przeszłością, o daniu sobie kolejnej szansy i wybaczenie... samemu sobie.

Jestem autentycznie szczęśliwa, że ta książka do mnie trafiła. I choć minęło już trochę czasu od momentu, w którym skończyłam ją czytać, nie potrafię wyzwolić się spod jej uroku. Ciągle mam ją w myślach i nie potrafię jej wyrzucić z głowy, a to już naprawdę wiele znaczy. Autorce gratuluję tak udanej i poruszającej historii, a Was zachęcam do sięgnięcia po tę powieść, bo pod tą niepozorną okładką i w tym niewielkim objętościowo formacie kryje się niezwykła i zaskakująca moc!

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jest to dokładnie przemyślana historia dwójki ludzi, którzy próbują zrozumieć to, co wydaje się niezrozumiałe. 

POLECAM...

"[...] wyruszył w kierunku wieży, potykając się o chodnikowe płytki. Czuł na plecach ciężar własnych decyzji, kłamstwa, które udawało prawdę. Szedł powoli, zostawiając za sobą tysiące świetnych kadrów, które teraz nie miały żadnego znaczenia. Jego wędrówka przypominała marsz lunatyka; choć jego oczy pozostawały otwarte, nie widział niczego poza własną krzywdą. Wiedział, że liczba rozwiązań, które mu pozostały, skurczyła się do jednego. Tym jednym sensownym wydawał mu się wjazd windą na wieżę Eiffla i wydostanie się z niej drogą, którą niedawno wskazała mu Juliette."
             - Katarzyna Lewandowska "Najzabawniejszy kawał świata" str. 264

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu SEQOJA.

czwartek, 5 grudnia 2024

(153/24). ZŁODZIEJ. NOWELA KOLAŻOWA

 
    Autor: Krzysztof Chronowski

    Wydawnictwo: Seqoja

    Gatunek: Literatura piękna

    Liczba stron: 280

    Data premiery: 22. 10. 2024

 *Google

    Krzysztof Chronowski brak informacji.

    Wszystko już było? Fabuła zbudowana z cytatów także? Bohater obdarzony pamięcią absolutną? Te zdania już zaistniały, ale nigdy wcześniej nie stworzyły takiej opowieści. Czy ta książka to swoiste oszustwo? Pytanie, kim byśmy byli, zapamiętując wszystko? Niczego nie zapominając? A może i tak tym właśnie jest każdy z nas – zbiorem cytatów?
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z książką, która wprawiła mnie w niemałe zaskoczenie, i do tej pory nie umiem wyjść z podziwu dla tej kompozycji jak i samego Autora, który stworzył coś, co zostanie ze mną na bardzo długo. Czy możliwe jest, by stworzyć coś własnego, wykorzystując to, co zostało już napisane? Czy na podstawie kilku słów można opowiedzieć zupełnie nową historię? Czy już wszystko zostało napisane i pokazane? Czy to eksperyment, a może niezaprzeczalny fakt? Czy możliwe jest, by aż tak pamiętać? Kto jest tu złodziejem?
Z tymi i wieloma innymi pytaniami zostawiła mnie ta historia, panoszy się ona w myślach bez przerwy, zdumiewa nieustannie, nie spodziewałam się, że wstrząśnie ona mną tak mocno. W końcu trafiłam na coś, co mnie naprawdę zaskoczyło, zmieniło spojrzenie i otworzyło oczy na  niektóre rzeczy. 
Ze zlepku cytatów powstał obraz, który obnaża istotę istnienia, siłę woli, emocjonalność człowieka, który nie pasuje do dzisiejszej rzeczywistości, a trwać tu musi. Z obrazu tego wyłania się postać mężczyzny, bezimiennego pogubionego egocentrycznego introwertyka, który stał mi się niezwykle bliski, czytając to, co ma mi do przekazania, czułam się, jakbym "słyszała" własne słowa i "widziała" swoje myśli, ale czy nie taki był właśnie zamysł Autora? Żeby w Bezimiennym zobaczyć siebie? Żeby pokazać, że każdy z nas, choć w tłumie to jest tak naprawdę sam? Że dzisiejszy świat nie jest dla nas dobry, że boli on całym sobą, przytłacza nas, drażni, rani a w końcu gdy wyssa z nas wszystkie soki, porzuca na wieczne zapomnienie? Ale czy zapomnieć można? Czy wypada?
A może warto płynąć z nurtem, brać to co daje los, nauczyć się widzieć barwy czy dźwięk, bo mają one swoje kształty i struktury, uśmiechać się do obcych, nawiązywać przypadkowe znajomości. Postawić się życiu przysłowiowym okoniem i brać z niego garściami? Ale czy ktoś jeszcze to potrafi?
Chciałbym, byście poznali Bezimiennego, spojrzeli na wszystko wokoło  jego oczami, poczuli jego wewnętrzną rozpacz, a by na końcu okazało się, że to są tak naprawdę Wasze, spostrzeżenia, myśli i osądy, ale i pragnienia oraz marzenia. 

Pomysł na stworzenie takiej fabuły w moim odczuciu jest genialny i zrealizowany w stu procentach. Cała historia zamknęła się tak naprawdę w niecałych dziewięćdziesięciu stronach, przywołując przy tym tsunami myśli, zalew emocji i odczuć. Pozostała część książki to przypisy, w których Autor odsyła nas do dzieł, z których stworzył Bezimiennego i otaczający go świat, jego emocje, spostrzeżenia. Jest ich równe dwa tysiące, za dużo by wymieniać wszystkich, ale znajdziecie w nich między innymi odniesienia do prozy: Ernesta Hemingwaya,  Harukiego Murakamiego, Milana Kundery, Nory Roberts, Antoniego Czechova, ale nie brakuje także twórców z naszego kraju takich jak: Remigiusz Mróz, Katarzyna Bonda, Sylwia Chutnik, Katarzyna Puzyńska czy Eliza Orzeszkowa.
Każdy z nich ma wyjątkowy styl, pisał w innej epoce, zajmował się różnymi dziedzinami. Autor "pożyczając" ich słowa stworzył niezwykłą mozaikę, która na długo zapada w pamięć.
Przy okazji możecie poznać naprawdę bogatą bibliografię.

Książka ta wymaga od czytelnika sporej dawki uwagi i koncentracji. Nie jest to historia na raz, potrzebuje ona czasu, by wybrzmieć, pokazać to co ma w sobie najlepsze. Poukładać się w głowie i dać czas na "przetrawienie". Ale gdy to wszystko już się stanie, dociera do czytelnika, że trzyma w dłoni prawdziwą perełkę, rzadko spotykany okaz.
Bardzo się cieszę, że książka trafiła w moje ręce, jestem pod olbrzymim wrażeniem nie tylko historii, ale i pracy, którą wykonał Autor, jego determinacji w dążeniu do celu, samozaparcia i wyobraźni.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To najbardziej zaskakująca książka, jaką spotkałam w swoim dotychczasowym życiu. Nie mam tu na myśli fabuły, a jej kompozycję. Dla mnie mistrzostwo!

POLECAM...

"Nagle dotarło do mnie, że zawsze byłem sam, że nigdy nie mogłem liczyć ani na rodziców, ani żadnego Boga, gdy trzeba było rozwiązać jakiś problem, chociaż w miarę, jak dorastałem, nauczyłem się przerzucać ciężar swojego myślenia i odpowiedzialność za czyny na bliżej nieokreślone wierzenia i przeróżne lektury (1208)* Nic dziwnego, bo jako ludzie jesteśmy przecież przekonani, że to, co się dzieje, jest konsekwencją tego, co wydarzyło się wcześniej, a nie odwrotnie (1209)*"
                                   - Krzysztof Chronowski "Złodziej" str 53

*1208 Jume Cabre "Wyznaję" przeł. Anna Sawicka, Marginesy, Warszawa 2013, s.15
*1209 Joe Nesbo "Krwawy księżyc" przeł. Iwona Zimnicka. Wydawnictwo Dolnośląskie, 2022, s.10

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi.

sobota, 24 sierpnia 2024

(115/ 24). KONIEC ZABAWY


    Autor: Jacek Melchior

    Wydawnictwo: Seqoja

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 308

    Data premiery: 16. 08. 2024

 *Google

    Jacek Melchior Jacek Melchior - krytyk kultury, jak mówi: "teatrolog z wykształcenia, radiowiec z zamiłowania, dziennikarz z konieczności"; recenzent, scenarzysta, meloman i kinoman. Autor trzech powieści: XXL (2012), Regina zamyka drzwi (2015) i komediowego romansu redakcyjnego, napisanego pod pseudonimem, którego nie chce zdradzić. Mieszka w Warszawie.
(Źródło: Portal czytelniczy "Na kanapie")

    Życie to teatr. Banalne, lecz nie w przypadku Darka Mirka Marka. Studiował teatrologię, a jego matka wysiadywała w Szkole Teatralnej, by poznać rektora Łapickiego. Wyrzucony za nieznajomość detali "Hamleta" Darek stał się kimś innym, niż chciał.
Po latach chce już tylko spakować się ostatecznie, bo zdrowie nie to, sekspartnerzy nie ci i w ogóle świat nie ten. Niespodziewane zdarzenie zmieni jego życie w thriller – ze słynnym redaktorem radiowym, który lata temu zapadł się pod ziemię, i młodą kobietą, pojawiającą się jak spod ziemi, w rolach głównych…
(Opis wydawcy)

    Nie spodziewałam się, przyznać muszę, że ta książka tak bardzo mnie wchłonie i będzie obijać się w myślach przez tak długi czas. Dawno już nie czytałam, tak mocnej opowieści o życiu, bo "Koniec zabawy" to intrygująca opowieść o rozliczeniu się z przeszłością i samym sobą, o sensie przyjaźni i miłości, potędze seksu, ukrytych pragnieniach, wydarzeniach, które zmieniły bieg historii, o czasach które (słusznie) minęły, a to wszystko opowiedziane oczami pana w mocno średnim wieku.
Trudno jest opisać tę historię bez zdradzenia czegokolwiek, tym bardziej że wydawca już odpowiednio nakreślił główną oś fabuły, od siebie tylko dodam, że wszystkie decyzje podejmowane przez Darka dziejące się na granicy niemal anonimowego seksu, gejowskich spotkań, wspomnień "trajkoczącej w kieszeni matki", muzyki Chopina i sztuki Szekspira... zdają się być jedynie pretekstem do opisywania przez autora głębszych problemów egzystencjalnych, z którymi zmaga się każdy z nas na pewnym etapie życia: refleksji nad przemijaniem, miłością i pożądaniem, ciałem i duszą, spełnieniem a pozornym poczuciem bezpieczeństwa i niestrudzonym poszukiwaniem szczęścia.
Historia ta jest świetnie napisana, niezwykle błyskotliwa i nostalgiczna, momentami wręcz ironiczna. Czuć niejednokrotnie tęsknotę za młodością i tym, co minęło. Zdania płyną lekko, wciągając (niejednokrotnie) zaskoczonego czytelnika w centrum wiru, nie pozwalając mu złapać oddechu, a w tle pozostają te wszystkie głębokie rozkminy, które zmuszają do przystanięcia w biegu i poddaniu się refleksji nad tym co było, co właśnie się dzieje i co będzie... gdy nas już nie będzie. 

Autor stworzył niebanalne postacie, ukształtował je na obraz każdego z nas, każdy się w nich może odnaleźć, choć nie zawsze się do tego przyzna ;) 
Akcja nie goni na złamanie karku, choć w kulminacyjnym punkcie niejednego czytelnika zaskoczy. W końcu życie zaczyna się po sześćdziesiątce!
Pomysł na fabułę genialny, a jego wykonanie to prawdziwy majstersztyk!

Książkę czyta się naprawdę wspaniale, jestem nią autentycznie zauroczona, a to przekłada się na chęć sięgnięcia po wcześniejsze książki pana Melchiora. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Kawał porządnej porywającej i błyskotliwej prozy. Fantastyczna historia!

POLECAM...

"Z poczuciem, że wszystko, co ostateczne, przytrafia się innym, że chopinowskie walce będą wybrzmiewały zawsze, nie tylko w drugim etapie Konkursu, a marsz żałobny pozostanie częścią II Sonaty, a nie pośmiertnego życia, po prostu sobie byłem, pracując to tu, to tam, wciąż, jak się mówi w psim slangu, szukając sobie miejsca do...
Szukanie jako rozwój? Przecież wszystko się zjawiło, zbliża się ściana z dwoma zerami. Pisano, że to koniec, a pesymiści, że wręcz koniec końca.
Optymiści twierdzili, że pluskwa milenijna nas nie pokona, a tylko pokąsa jurorów nadchodzącego Konkursu, by im nie przyszło do głowy trzeci raz nie przyznać głównej nagrody. By nie wpadli na zawsze w belferską pułapkę, w której nikt nigdy nie przeskoczy już poprzeczki nad wyidealizowanym fortepianem, nawet sam Chopin, gdyby stanął w szranki. 
Świat nie mógł się skończyć choćby dlatego.
I nie skończył się. Złoty medal został znów przyznany.
A jednak jakby się skurczył." 
                                  - Jacek Melchior "Koniec zabawy" str. 233-234

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje wydawnictwu Seqoja.

sobota, 15 lipca 2023

(84/23). WIERSZE PISANE WRAŻENIAMI I EMOCJAMI

 
                              ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **


    Autor: Renata Świst

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Poezja

    Liczba stron: 80

    Data premiery: 20. 07. 2023

 *Google

    Renata Świst mieszkająca w Irlandii Polka, która pewnego dnia poczuła w sobie dar. Od tego czasu wydała dziesięć tomików wierszy. "Nie myślałam, że zostanę poetką, to przyszło nagle. Spadło na mnie objawienie poprzez przeuroczy sen, który poruszył zmysły wewnętrzne i otworzył portal wrażeń nieznanych."
(Źródło: Okładka tomiku "Wiersze pisane z wnętrza serca")

    "Wiersze pisane wrażeniami i emocjami" są drugą częścią serii rozpoczętej "Wierszami pisanymi z wnętrza serca" Renaty Świst, polskiej poetki mieszkającej w Irlandii. Tomik ten, jak wyznała autorka, jest szczególnym przekazem emocji i wrażeń dla czytelnika.
"Poczułam wiele pięknych emocji i wrażeń, które wypełniły całe me wnętrze... Przepełniają mnie emocje i ciekawe przeżycia, które chętnie opisuję. Inspiracje czerpię z przestrzeni niesamowitych wrażeń. Wierzę, że wiele osób odnajdzie w moich wierszach szereg ciekawych przemyśleń, delikatne emocje, uczucia i wzruszenia. Życzę samych radosnych i przyjemnych chwil podczas tej lektury. Zapraszam serdecznie" – Renata Świst, poetka
(Opis wydawcy)

     Moi Drodzy dziś chciałabym przedstawić Wam mój kolejny  patronat medialny, który skradł moje serce od pierwszej wymienionej z Autorką a później z wydawnictwem wiadomości.
Ostatnio na blogu pojawia się coraz więcej poezji i bardzo się tego faktu cieszę, tym bardziej że każdy kolejny tomik w jakiś sposób odmienia moje spojrzenie na otaczający mnie świat, sprawia, że moja wrażliwość zostaje jeszcze bardziej rozbudowana. 
Sprawia, że chcę się zatrzymać w biegu codzienności, otworzyć na emocje, które płyną z tych wierszy, poczuć je całą duszą i sercem. Nie inaczej jest z wierszami pani Renaty, która na początku tomiku opowiada w kilku zdaniach w jakich niezwykłych, a zarazem pięknych i poruszających okolicznościach otrzymała dar, który pchnął ją do napisania pierwszych słów, które później stworzyły te wyjątkowe, pełne ciepła wiersze. "Wiersz pisane wrażeniami i emocjami" są drugim tomikiem  poezji pani Renaty, którym mam zaszczyt patronować.

W "Wierszach..." pani Renata pisze o tym co nas otacza, o znakach jakie daje nam wszechświat, nie krępuje się pisać o uczuciach i emocjach, które sama przeżywa. Nie brakuje tu pięknych zdań o aniołach i ich roli w naszym życiu, autorka pięknie manifestuje swą wiarę.  Znajdziemy tu także wiersze o sensie życia, nadziei i miłości, o duszy i otwieraniu się na to, czego nie widzimy.

Wiersze te są niezwykle emocjonalne, zmuszają do zadumy i refleksji. Celebrują każdy z pozoru zwyczajny dzień, każdą emocję i każdą myśl. Poruszają i niezwykle wzruszają. Są wyważone, delikatne i subtelne. Wlewają w serce cały ogrom ciepła i nadziei... Ja jestem pod ogromnym wrażeniem i naprawdę zdarzyło mi się już wrócić do kilku wierszy, które wyjątkowo zapadły mi w sercu.

Tomik wydany jest bardzo skromnie, ale jest to zarazem wielkim plusem. Jest podobny do pierwszego tomu z tej serii, czyli "Wiersze pisane z wnętrz serca". Obydwa tomy doskonale ze sobą rezonują i wzajemnie się uzupełniają. Nic nie rozprasza uwagi, a daje to możliwość całkowitego oddania się poezji i "czucie" jej całym  sobą.
Przepiękna i przykuwająca wzrok okładka, tak jak poprzednio jest dziełem niezastąpionej Moniki Januszkiewicz, której prace mogliście zaobserwować już na kilku okładkach książek, które wydało Million.
Jestem naprawdę zauroczona tym tomikiem, napisany jest pięknym, choć prostym językiem, nie znajdziemy tu górnolotnych metafor, ale zostaniemy otuleni jakimś takim specyficznym poczuciem magii, ciepłymi wspomnieniami, wiarą i poczuciem komfortu oraz bezpieczeństwa...

Jest to moje kolejne spotkanie z twórczością pani Renaty, jednak żywię szczerą nadzieję, że nie ostatnie i dane będzie mi w przyszłości poznać inne jej wiersze. Jestem dumna z faktu, że mogę patronować tej publikacji.

    Czy polecam?
Oczywiście, że tak. Każdy odkryje tu coś innego, wyjątkowego, napisanego tylko dla siebie. Każdy ten tomik odbierze inaczej, ale to właśnie jest najpiękniejsze w poezji.

POLECAM...

Analiza wszystkiego

Warto się zatrzymać czasem
Tak po prostu usiąść sobie
Spojrzeć w górę, aż pod niebo
W cudny błękit, lekkość jego
Się rozmarzyć, przenieść w chmury
Delikatnie rozkojarzyć
I pomyśleć, i przemyśleć
Pewne sprawy wrażeń wielu
Te codzienne, rutynowe
Które płyną z emocjami
Może by je tak rozpatrzyć
Przeanalizować trochę
Czy potrzebne jest to wszystko
W tym cudownym życiu naszym
- Renata Świst "Wiersze pisane wrażeniami i emocjami" str. 72

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu.

piątek, 9 czerwca 2023

(69/23). PASTERZE DOLIN


    Autor: Elżbieta Juszczak

    Wydawnictwo: Polimer

    Gatunek: Poezja

    Liczba stron: 76

    Data premiery: 01. 04. 2022


 *Google

    Elżbieta Juszczak - poetka urodzona w Kołobrzegu. Wydała zbiory wierszy: "Ona grzeszna", "Pukanie", "Świecąca ciemność", "Alergie". Za zbiór "Pukanie" otrzymała Nagrodę Artystyczną Młodych im. St. Wyspiańskiego. Obecnie pracownik naukowy na wydziale Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Politechniki Koszalińskiej. Autorka reportaży; artykułów i książek naukowych. Podejmuje badania z zakresu historii regionalnej, w tym historii prasy i propagandy. W jej dorobku publicystycznym, naukowym, artystycznym i wydawniczym ważne miejsce zajmują książki  popularnonaukowe: "Książka o wodzie", "Książka o powietrzu", "Książka o ziemi".
(Źródło: Okładka książki)

    Niby tylko z Pomorza Elżbieta Juszczak, a przecież zewsząd!- Anatol Ulman
(Opis pochodzi z okładki)

    Moi Drodzy dziś chciałabym przedstawić Wam mój kolejny tomik poezji, który skradł moje serce od pierwszego wersu. Ostatnio na blogu pojawia się coraz więcej poezji i bardzo się tego faktu cieszę, tym bardziej że każdy kolejny tomik w jakiś sposób odmienia moje spojrzenie na otaczający mnie świat, sprawia, że moja wrażliwość zostaje jeszcze bardziej rozbudowana. Sprawia, że chcę się zatrzymać w biegu codzienności, otworzyć na emocje, które płyną z tych wierszy, poczuć je całą duszą i sercem. Nie inaczej jest z wierszami pani Elżbiety. Utwór po utworze odzwierciedlają jej niezwykłą wyobraźnię i nieustępliwy zmysł obserwacji, odmalowując krajobrazy życia doświadczanego z troską i wyczuciem.

W "Pasterzach..." pani Elżbieta pisze o sensie życia, nadziei i miłości, o wierze i otwieraniu się na to, czego nie widzimy. Podzielony jest on na dwie części, które łącznie zawierają w sobie siedemdziesiąt wierszy. Moje serce decydowanie skradła część druga zatytułowana "Wiejski ogród rozkoszy" a serce oddałam wierszowi "Szczęście". Obudził on wiele pięknych wspomnień, wzruszył i przypomniało upływającym czasie i zmianach, które ze sobą on niesie...

Wiersze te są niezwykle emocjonalne, zmuszają do zadumy i refleksji. Celebrują każdy z pozoru zwyczajny dzień, każdą emocję i każdą myśl. Poruszają i niezwykle wzruszają. Są wyważone, delikatne i subtelne. Wlewają w serce cały ogrom ciepła i pozytywnych odczuć... Ja jestem pod ogromnym wrażeniem i naprawdę zdarzyło mi się już wrócić do kilku wierszy, które wyjątkowo zapadły mi w sercu.

Tomik wydany jest bardzo skromnie, ale odbieram to jako plus. Nic nie rozprasza uwagi, a daje to możliwość całkowitego oddania się poezji i "czucie" jej całym  sobą. Jestem zauroczona tym tomikiem, napisany jest pięknym, choć prostym językiem, nie znajdziemy tu górnolotnych metafor, ale zostaniemy otuleni ciepłem, miłością wiarą i poczuciem komfortu i bezpieczeństwa.
Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Elżbiety, jednak żywię szczerą nadzieję, że nie ostatnie i dane będzie mi w przyszłości poznać inne jej inne wiersze. 
    
Czy polecam?
Oczywiście, że tak. To wyjątkowy zbiór, w którym każdy odkryje tu coś innego, wyjątkowego, napisanego tylko dla siebie.

POLECAM...

Szczęście

Ile szczęścia z powodu czerwonej dachówki,
z powodu jabłoni, co stoi w cudzym ogrodzie.

Ile szczęścia, gdy patrzę to w pole, to w niebo,
z powodu kamienia, o który się potykam.

Ile szczęścia, że powietrze ostre
chwytamy zachłannie pierwszy raz tej wiosny.

I choć ziemia się kręci niczym bąk w przestworzach,
nie zbywa nam miejsca ani darów ziemi.
- Elżbieta Juszczak "Pasterze Dolin" wiersz "Szczęście" str. 57

Recenzja powstała dzięki współpracy z Autorką i jej grupą do spraw marketingu.

poniedziałek, 8 maja 2023

(55/23). WNIEBOGŁOS

 
    Autor: Aleksandra Tarnowska 

    Wydawnictwo: ArtRage

    Gatunek: Literatura piękna, Obyczajowa

    Liczba stron: 175 (e-book, MOBI)

    Data premiery: 26. 04. 2023

 *Google

    Aleksandra Tarnowska brak informacji

    Polska wieś lat 70. oczami dziecka.
Dwunastoletni Rysiek ze wsi Tuklęcz marzy tylko o jednym – by grać i śpiewać w wiejskiej kapeli. Nie ma jednak ani instrumentu, ani odwagi, żeby porozmawiać o swoim marzeniu z ojcem, grabarzem, z którym popołudniami chodzi na cmentarz przygotowywać groby dla wciąż żyjących członków rodziny. Gdy po ukończeniu drugiego grobu umiera kolejna osoba, ojciec próbuje zrzucić winę za śmierć na Ryśka, ten bowiem śpiewał przy żywych pogrzebowe pieśni. Chłopiec zaczyna wierzyć w moc swojego śpiewu, nie chce jednak porzucić marzeń o śpiewaniu w kapeli.
"Wniebogłos" jest powieściowym debiutem Aleksandry Tarnowskiej.
(Źródło opisu: Lubimy czytać)

    Jak wiecie, uwielbiam debiuty i mam to niesamowite szczęście, że ostatnio trafiam na naprawdę piękne książki. Nie inaczej jest i w tym przypadku i gdybym nie wiedziała od samej autorki, że to debiut, w życiu bym na to nie wpadła. 
"Wniebogłos" to nostalgiczna opowieść o marzeniach, o poszukiwaniu swojej życiowej drogi, o pasji nierozumianej przez najbliższych, o ulotnym szczęściu, o nieuleczalnej tęsknocie za tymi, co odeszli a wszystko to otulone pogrzebową tradycją, stereotypami, zabobonami, wiarą, smutkiem i żałobą. Jest to książka momentami trudna, bardzo bolesna- gdy młody bohater traci matkę, nie sposób przejść nad tym obojętnie, widząc cierpienie tego dziecka i obojętność jego ojca, wzruszenie ściska za gardło, nie pozwalając swobodnie oddychać. 
Autorka przepięknie opisuje życie na zapomnianej, wydaje się nawet przez Boga, wsi gdzie społeczeństwo jest szczelnie zamknięte, gdzie na obcego patrzy się spod przysłowiowego byka, gdzie pierwsze skrzypce grają trudne relacje rodzinne, a przemoc wobec młodszych wydaje się być akceptowalna na każdym kroku... Boli świadomość, że takie miejsca jeszcze istnieją do tej pory...

Książka napisana jest pięknym, choć specyficznym językiem, bogactwo słownictwa i nieskrępowana wyobraźnia wciąż przełamują granice między epiką a liryką, między powieścią a pieśnią dziadowską... a może balladą? Trudno to ocenić, bo każdy odbierze tę historię inaczej, bo każdemu inaczej ona zagra w sercu.
Akcja powieści toczy się nieśpiesznie, napisałabym, że nawet leniwie, bohaterowie są świetnie wykreowani, a specyficzna aura tej powieści osnuwa czytelnika mgiełką niepewności od pierwszych stron. Książka jest krótka, ale niezwykle esencjonalna, przepełniona symboliką, tradycją i pasją.

Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę wyjątkową historię, do tej pory trudno mi uwierzyć, że to debiut, i szczerze wierzę, że spod pióra pani Tarnowskiej, wyjdzie jeszcze nie jedna tak piękna historia. Ja jestem zauroczona.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Prosta historia opowiedziana w przepiękny sposób. Poruszająca, chwytająca za serce historia chłopca mającego piękne marzenia.

    POLECAM...

"Wiedział, że zbliża się duchowy czas, i nie mógł, naprawdę nie mógł się doczekać. Bo kiedy zobaczy mamę, wiele rzeczy będzie mógł opowiedzieć i o jeszcze więcej zapytać.
Kogo rzeczywiście powinien słuchać? Ojca? Babci? Celiny? Mamy? Czy powinien śpiewać, jak tego chciała babcia, na pogrzebach? Czy jednak tak jak sam najbardziej chciał, w kapeli? Czy może wziąć od Celiny harmonię? Mama się nie obrazi?
Dłoń, która wciąż tkwiła w kieszeni płaszcza, zacisnęła się, palce otuliły klucze. Przyszedł do mamy z pytaniem, ale nie potrafił go zadać, patrząc w dół na ziemię, która ją okryła jak czarna pierzyna.
Dlatego zamknął oczy też wtedy, kiedy stryj Józek z ojcem Jaśka Grywuła zakopywali trumnę. Ojciec też chwycił za łopatę, wbił w ziemię, lecz już nie podniósł. Uwiesił się tylko na niej ciężko. Ramiona drżały zbyt mocno. Chyba pierwszy raz Rysiek tak dobrze rozumiał ojca.
Przynajmniej tak mu się wydawało. Czas szybko pokazał, że nic nie było takie, jakie chciał to widzieć Rysiek, szczególnie ojciec.
- Mamo- wyszeptał, patrząc w bure niebo, zachodzące nocną ciemnością."
                                - Aleksandra Tarnowska "Wniebogłos" str. 106

Recenzja powstała dzięki współpracy z Autorką. Za plik recenzyjny dziękuje Autorce.   

wtorek, 13 września 2022

(86/22). ZAMĘT

 
    Autor: Irena Powell

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Literatura piękna

    Liczba stron: 198

    Data premiery: 29. 06. 2022

 *Google

    Irena Powell Urodzona w Gliwicach w 1981 roku. Ukończyła studia pianistyczne na Akademii Muzycznej w Katowicach. Laureatka konkursów poetyckich i prozatorskich. Mieszka z rodziną na jednej z gór Beskidu Wyspowego, skąd widać Tatry. Pisze, by prowokować do myślenia. Kocha spacery po lesie. "Zamęt" to jej debiutancka powieść.
(Źródło: Okładka książki)

    W chaosie tego świata i sam diabeł mógłby się pogubić.
W maleńkiej górskiej wiosce Zamęt czas zatacza koło, a życie codzienne jest realne w tym samym stopniu, co mgliste wspomnienia jej mieszkańców. To właśnie tutaj splatają się losy rudowłosej Eugenii, fałszywego proroka Józka, pijaka-poety Franciszka, bibliotekarki Teresy, kosmopolity Jakuba i refleksyjnego wuja Tonto. Co łączy ludzi, którym wydaje się, że dzieli ich prawie wszystko? Czy zdążą naprawić popełnione błędy, zanim wszystko przesłoni widmo wielkiej zarazy?
Zamęt to oniryczna, pełna symboli powieść, która wkłada kij w mrowisko polskiej mentalności. Podejmując refleksję nad relacją człowieka i natury, zawraca czytelnika w odległą przeszłość, zanim w umysłach rozgościły się słowa nakazu, by czynić sobie ziemię poddaną.
(Opis wydawcy).

    Skuszona opisem wydawcy z dużą ciekawością podeszłam do tej książki. Spodziewałam się chyba czegoś innego, może lżejszego, a dostałam esencjonalną opowieść o ludzkich wyborach i ich konsekwencjach. Momentami wyobrażając sobie opisywaną scenę, czułam się jakbym była w czyimś śnie.
W tej historii nic nie jest takie oczywiste, jakby się wydawało na pierwszy rzut oka. Autorka opisuje zmiany zachodzące zarówno w ludziach jak i w samej naturze, okrasza ją symboliką, którą- przyznaję- nie zawsze rozumiałam.
Początkowo było trudno wczuć mi się w tę historię, choć tak bardzo krótka, dłużyła mi się, a zarazem napełniała jakimś trudnym do określenia niepokojem.
Długo nie umiałam się przekonać do stylu pani Powell, później było lepiej, ale i tak czułam jakiś dyskomfort w trakcie lektury. Nie wiem, może to przez język, który niejednokrotnie uderzał w zbyt patetyczny ton.
Odnoszę wrażenie, że nie był to dobry czas na lekturę tej książki. Sama w okresie, w którym czytałam książkę, miałam w swoim życiu olbrzymi zamęt i nomen omen to chyba również miało wpływ na odbiór tej historii.

     Czy polecam?
Trudno odpowiedzieć mi na to pytanie. Na pewno jest to nietuzinkowa opowieść napisana pięknym językiem, ja jeszcze do niej wrócę... może wtedy odbiorę ją inaczej.

"W odległych czasach w Zamęcie pojawili się arianie, którzy myśleli i wierzyli inaczej. Odmówili racji bytu kościelnym obrazom świętych oraz trójosobowości boskiej natury. Chcieli wniknąć w nurt modlitwy językiem przodków, a ich kobiety mogły przemawiać na zgromadzeniach. Nie obracali się do siebie plecami w trakcie sprawowania obrzędów i tłumaczyli pisma dla głębszego zrozumienia. Dopóki w kraju, gdzie leży Zamęt, panowała tolerancja, wolność i pluralizm myślenia, dopóty dobrze się działo. Ale nadeszła kontrreformacja z tłustymi aniołami, za którymi podążyli Jezuici. I tak wszystko wtłoczono do jednego pudełka."
                                                       - Irena Powell "Zamęt" str.28 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

sobota, 16 października 2021

(81/21). MYŚLI SŁODKIE, GORZKIE


    Autor: Janusz Muzyczyszyn

    Wydawnictwo: Astrum

    Gatunek: Poezja, Literatura piękna

    Liczba stron: 94

    Data premiery: 19. 11. 2018

 
 *Google

    Janusz Muzyczyszyn (rocznik 1948) z wykształcenia metalurg, całą długą karierę zawodową przepracował jako informatyk. Poezją interesuje się od dziecka, pierwsze nieporadne próby własnej twórczości podjął jako nastolatek.
Po przejściu na emeryturę odezwała się w nim na nowo pasja tworzenia. Od kilku lat prowadzi blog na stronie internetowej www.muzyczyszyn.pl. Publikuje tam własne teksty: wiersze, recenzje filmów, sztuk teatralnych i książek, wywiady z ludźmi kultury, teksty publicystyczne i rozważania na temat problemów ogólnoludzkich, a także opowiadania-bajki. Zadebiutował tomikiem wierszy "Dziewczyny, kobiety, czas" (2016). Jego wiersze znalazły się też w trzecim tomie antologii poetów współczesnych "Wiersze sercem pisane" (2017).
(Źródło: Okładka książki).

     Janusz Muzyczyszyn autor tomiku poetyckiego Myśli słodkie, gorzkie nie jest debiutantem. To jego drugi tomik poetycki. Wiersze zawarte w tym zbiorze mówią o problemach bliskich chyba każdemu człowiekowi: o uczuciach i obawach, o kobietach i mężczyznach, o radościach i smutkach, o szczęściu i pechu, o upływającym czasie. Słowem to wiersze o nas samych, o nas w codziennej rzeczywistości, o nas w naszych marzeniach, o nas w krzywym zwierciadle wspomnień. Autor jest poetą dojrzałym, zatem i dzieło jest dojrzałe, przemyślane, precyzyjne, zmuszające do wnikliwej analizy tekstu. Poeta z zawodu jest informatykiem. To widać. Wyrazy, wersy i strofy jego wierszy z pozornie porozrzucanej mozaiki układają się w logiczną całość. Jest to dojrzałe dzieło człowieka, który wiele widział i przeżył, i chce się podzielić swoim doświadczeniem, obawami z innymi. Jakby chciał uchronić nas przed skutkami naszych zachowań, które mogą mieć wpływ na naszą przyszłość. W jego wierszach czuć tęsknotę za upływającym czasem, za tym co było i co nie wróci. Te wiersze są prawdziwe. 
Zapraszamy do lektury.
(Opis wydawcy).

    Odkrywając fakt, że swoją znajomość z twórczością pana Muzyczyszyna zaczęłam od tomiku "Pamiętam Cię jutro" który jest już kontynuacją, bez ociągania postanowiłam sięgnąć po tom pierwszy, czyli właśnie wspomniane "Myśli słodkie, gorzkie".
Ten zbiór jest zupełnie inny, w poprzednim tomiku (link do recenzji poniżej) autor skupił się na relacjach damsko- męskich, pożądaniu i emocjach, które łączą dwoje bliskich sobie ludzi. Teraz mamy do czynienia z szerszym spojrzeniem na człowieka i jego naturę, autor pisze o codziennym życiu, pisze nie tylko o uczuciach, ale także o marzeniach, przyjaźni, porażce i stracie oraz przemijaniu.... 
Wiersze są niezwykle emocjonalne, zmuszają do zadumy i refleksji, wywołują wspomnienia i tęsknotę za tymi, którzy już odeszli, za tym co minęło. Poruszają i niezwykle wzruszają. Są wyważone, delikatne i subtelne. Ja jestem zauroczona poezją pana Muzyczyszyna i z wielką przyjemnością będę sięgać po teksty spod jego pióra.

Książka wydana jest bardzo skromnie, ale odbieram to jako plus. Nic nie rozprasza uwagi, a daje to możliwość całkowitego oddania się poezji i "czucie" jej całym  sobą.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Nie tylko miłośnicy poezji będą ukontentowani. Każdy w poezji pana Muzyczyszyna znajdzie coś dla siebie. Naprawdę warto po nią sięgnąć.

POLECAM...


Przy stole

Kromka chleba nie smakuje
tak jak dawniej
herbata rani gardło goryczą
niby jest tak samo
niby wszystko w porządku 
ale
nie ten stół
nie ten nóż
i chleb inny niż wtedy
okruchy kromki
spadają na podłogę
ciężkie jak łzy
rozmazuje je butem
nie chce pamiętać
to już nie wróci
on nie wróci
trzeba żyć dalej
jakoś...
- Janusz Muzyczyszyn "Myśli słodkie, gorzkie" str. 88

   Za możliwość przeczytania tego wyjątkowego zbioru serdecznie dziękuję Grupie Marketingowej GAPA.


czwartek, 14 października 2021

(80/21). PAMIĘTAM CIĘ JUTRO

 
    Autor: Janusz Muzyczyszyn

    Wydawnictwo: Janusz Muzyczyszyn

    Gatunek: Poezja, Literatura piękna

    Liczba stron: 88

    Data premiery: 06. 07. 2020 

 
 *Google

    Janusz Muzyczyszyn- poeta i prozaik. Debiutował zbiorem wierszy pt. "Dziewczyny, kobiety, czas" (2016), kolejne utwory poety ukazały się w antologii pt. "Wiersze sercem pisane" (2017), "Pamiętam Cię jutro" to jego trzeci samodzielny tom poezji. Pierwszą wydaną powieścią autora jest "Mój drugi brzeg" (2019), rok później do księgarń zawitała następna, "Droga 88". Pisarz na co dzień prowadzi blog kulturalny dostępny pod adresem: www.muzyczyszyn.pl
(Źródło: Okładka książki)

    "Pamiętam Cię jutro" to kontynuacja poprzedniego tomu wierszy Janusza Muzyczyszyna, ale... o ile w "Myślach słodkich, gorzkich" (2018) poeta zanurzał się w refleksjach o przemijalności, o tyle tym razem zabiera czytelnika w podróż do lirycznych krain bezczasu. Tutaj- w korowodzie ciepłych wyznań, uniesień i nadziei- najważniejsza staje się trwałość uczuć pomiędzy kobietami a mężczyznami... Trwałość, a zatem- pamięć i wieczność.
(Opis wydawcy).

    Kiedy za oknem robi się coraz chłodniej i coraz szybciej zapada zmierzch, a mój nastrój staje się dużo bardziej melancholijny, częściej sięgam po poezję. Nie o wszystkich przeczytanych zbiorach piszę tutaj na blogu, ale wyjątkowo o tym tomiku chcę wspomnieć.
"Pamiętam Cię jutro" to zbiór przepięknych wierszy i erotyków opisujących uczucia, które towarzyszą związkowi kobiety i mężczyzny. Wiersze w tym tomiku są niezwykle nostalgiczne i refleksyjne wyczytać w nich można tęsknotę, żal i ból, a zarazem nadzieję, że jutro nadejdzie nowy dzień, a związek między kobietą i mężczyzną będzie trwać. 
Wiersze są niezwykle nastrojowe, momentami wręcz magiczne. Czytając je, dosłownie czułam wypływające z nich ciepło, które otaczało mnie swym blaskiem, a autentyczność wyznań sprawiła, że zatraciłam się w nich, nie zważając na upływający czas.   

Zbiór jest pięknie wydany, wiersze wzbogacone o 16 ilustracji wykonanych przez Roussanę Alex-Nowakowską oddają wiele emocji, niektóre z nich są niezwykle intymne, inne zaś przepełnione ruchem i emocjami. Przepięknie wykonane przykuwają wzrok na dłuższą chwilę.
Jeśli szukacie nietuzinkowego prezentu dla bliskiej sercu osobie... podarujcie jej ten tomik przepięknej poezji, ręczę, że będzie zachwycona i zauroczona.

Z poezją pana Muzyczyszyna spotykam się po raz pierwszy. Jestem zauroczona jego subtelnością delikatnością i refleksyjnością...

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Idealny "lek" na długie jesienne wieczory, przy ciepłej herbacie lub kieliszku dobrego wina. Liryczny, refleksyjny, piękny... 

POLECAM...

Pytanie

Gdy trzymasz w ramionach
Swą wyśnioną wybrankę
I mówisz Kocha Cię
Chciałbyś zatrzymać czas

Po latach spędzonych razem 
Gdy ów czas wyrzeźbił bruzdy
Na jej twarzy i rozbielił włosy,
Czy dalej jesteś gotów
Powiedzieć- jak wtedy
Te same słowa?

-Janusz Muzyczyszyn "Pamiętam Cię jutro" str. 61

    Za możliwość przeczytania tego wyjątkowego zbioru serdecznie dziękuję Grupie Marketingowej GAPA.

piątek, 24 września 2021

KILKA PYTAŃ DO... BEATA ŚLIWKA


Serdecznie zapraszam do przeczytania krótkiej rozmowy z Panią Beatą Śliwką, która powstała na rzecz grupy literackiej CumVerbis. Pani Beata jest poetką, malarką i blogerką. O sobie pisze tak:

Nazywam się Beata Śliwka- urodzona na Śląsku, z domu Dulian herbu Abdank, z rodu Skarbek. Ukończyłam Uniwersytet Śląski w Katowicach Wydział Prawo i Administracja. 
Jestem poetką, malarką,  byłam współredaktorem literacko-artystycznego pisma BEZKRES.
Niezależną kobietą z artystyczną duszą. Poezja była w moim życiu od zawsze, w domu czytało się poezję, dziadek Władysław Skarbek pisał poezje i prozę, malował, rzeźbił. Wyrosłam w sztuce, otoczona nią, w przekonaniu, że świat bez niej nie istnieje.
Moja poezja mnie pisze...jest moim tchnieniem...odsyłam do wywiadu przeprowadzonego przez Adama Gabriela Grzelązkę. Poetry inside Me..
Poezja w moich tomikach pobudza wyobraźnię, czasem szokuje, otwiera umysł, uczy. Jest przekaźnikiem. Chcę poprzez poezje powiedzieć, żeby ludzie zaakceptowali siebie takimi, jacy są
"(...)wiersze to życie, oddech, westchnienie, tęsknota...(...)" -fragment recenzji Lecha Tkaczyk. (z tomiku "Człowiek i Anioł"- 2019 r.)
Piszę poezję od 15 roku życia.
Sięgam po poezję tę ulubioną _ Miłosza, ale i po prozę. Czytam na bezdechu S.Kinga, Ludlama oraz książki historyczne Kamila Janickiego. Zaczytuję się w M.L. Kossakowskiej, książkach o zjawiskach paranormalnych.
Poezję początkowo pisałam jako nastolatka do szuflady, potem promowałam się w gazecie Żorskiej na studiach w latach 90 XX wieku. Następnie na portalu miłośników poezji pod pseudonimem Beatris. Kolejny krok to był wernisaż swej poezji ze swoją fotografią artystyczną, rok 2009 w Domu Kultury Rybnik-Chwałowice.
Pierwszy debiutancki wydany tomik w 2017 roku wydawnictwo Poligraf-wkład własny 300 sztuk poszły na pniu pt."Zatrzymaj się na chwilę". Rozpoczęło to serie zdarzeń; spotkania autorskie w mieście, wraz z muzyką Łukasza Jana Dziedzic i potem wernisaże połączone z moimi obrazami olejnymi w Miejskiej Bibliotece Publicznej, stypendium z miasta na 2019 rok.  Nominowanie  do Jastrzębskiej rady Kobiet za dotychczasowe osiągnięcia artystyczne przez Prezydent miasta Annę Hetman.
Drugi tomik pt. "Gwiaździsta droga Twoja"-wydawnictwo Poligraf- 2018 rok- sprzedała się połowa. 
W międzyczasie trzy antologie; antologia poetów współczesnych- poezja dla dzieci ed.6-wydawnictwo Astrum 2018r, antologia poetów współczesnych-"Kobieta zmienną jest" -2018r - wydawnictwo Astrum, antologia artystów i poetów "Poetów 11- antologia miasta Jastrzębie-Zdrój-XI" 2018r - wydawnictwo Black Unicorn.
Trzeci tomik pt;"Człowiek i Anioł"-wydawnictwo Astrum- 2019 r.
Czwarty tomik poezji dziecięcej wraz z wykonanymi własnoręcznie kolorowymi rysunkami -XII 2019 -ze środków stypendium miasta- pt: "Dziecięce psoty".
Ponadto Posiadam certyfikat z arteterapii, która wykorzystuje na spotkaniach z dziećmi poprzez bajkoterapię czy inne metody terapii z wykorzystaniem sztuki. 
Kolejny tomik wydany w 2021 r- „Pieszczoty słowem" (erotyki) Wyd.Astrum.

Jak każdy artysta poeta uzupełniam słowo pisane, malowanym tj. maluje obrazy olejne, które udostępniam na blogu oraz na wernisażach i spotkaniach autorskich. Zawsze spotkanie z moją poezją jest połączone z wystawą obrazów dobieranych tematycznie. 

Należę do grupy poetyckiej w mieście Poeci 11 przy stowarzyszeniu Drabina, prowadzimy wieczory poetyckie, wspólne przy muzyce ŁUKASZA JANA DZIEDZICA, Tadeusza Kolorza na ternie miasta i poza nim (Pszczyna). Regularnie udostępniałam poezje czytaną przez Mariusza Głąb radio Guardian Pióro Feniksa (2019-2020). Organizuje spotkania autorskie z dziećmi z tomiku poezji dziecięcej w przedszkolach i księgarniach, spotkania autorskie z młodzieżą i dorosłymi przy muzyce ŁUKASZA JANA DZIEDZICA wraz z wystawą moich obrazów olejnych. 
Moja wybrana poezja czytana jest w Ogrodach Roberta Tondera w cyklu pt. "Czytam Wasze wiersze".

Social media:

Prowadzę bloga o sztuce i poezji:

http://sztukaoczamisliwki.pl

https://patronite.pl/beatasliwka/description

Fanpage: Przystań poetycka @beatapoets

Dostępna w kolejnych numerach, które można zakupić poezja i proza mego autorstwa.

BEZKRES https://www.bezkres-pismo.pl/sklep/pl/strona-glowna/28-bezkres-nr-6.html, w którym byłam redaktorem w okresie od sierpnia 2019 do sierpnia 2021. 

Udostępniam na nich nową poezję, fragmenty prozy Pamiętnika dziadka, tematykę o sztuce oraz o arteterapii wraz ze zdjęciami swoich obrazów olejnych, które powstają.

Pracuję nad tomikiem:

-  "Fale dźwięku"- w trakcie redagowania, nieopublikowany.

- "Kryminał wierszem pisany" – w trakcie redagowania, nieopublikowany.

- "Kryształowa łza"- zredagowany, nieopublikowany.

- "Krwawe miniatury"- w trakcie redagowania, nieopublikowany

- "Derilium"- w trakcie redagowania, nieopublikowany.

Równocześnie piszę prozę na podstawie pamiętnika mego dziadka żołnierza wyklętego AK Władysława Skarbek, udostępniając fragmenty redagowanej książki, w odcinkach w odrębnych numerach co miesiąc w literacko-artystycznym piśmie BEZKRES.

Ulubieni poeci: Cz. Miłosz, W. Szymborska, Pawlikowska, Ratoń, P. Sommer, Bursa.
Ulubieni pisarze: M.L. Kossakowska, S. King, K. Janicki.

Chciałabym, by świat poznał mnie szerzej, by poezja stała się dla szerszego odbiorcy dostępna. Wiadomo, poezja jest dla wysublimowanego czytelnika. Nie każdy kocha i rozumie poezję. Jednak jest sporo takich, którzy ja kochają i piszą do szuflady. 

Dzień dobry. 
Debiutowała Pani w 2017 roku tomikiem poetyckim "Zatrzymaj się na chwilę". Zdobyła Pani wiele wyróżnień i została laureatką wielu konkursów, w czym tkwi sekret Pani sukcesu?

Mój debiut w 2017 roku tomikiem poetyckim "Zatrzymaj się na chwilę" był wyjątkowym i specyficznym początkiem. W nim zawarte były wiersze powstałe na przestrzeni wcześniejszych lat, zawierały emocje minionych lat, doświadczenia. To był zbiór zebrany, krótki, ale zawierający wszechogarniające emocje. Na czym polega mój sukces? 
Sekret tkwi w wysublimowanych odbiorach, w ich wrażliwości odbioru świata. Również w osobistej wrażliwości i odmiennym odbiorze świata i ludzi. Poezja jest we mnie i sama mnie pisze, to ona decyduje, co zostanie przelane na papier. Sukces to ciężka praca w udoskonaleniu swego warsztatu, a  także tajemnic silnej wiary w siebie i swoje możliwości. W tym również krytyka, która odbierana w konstruktywny sposób wzmacnia talent poetycki.

W kręgach literackich Pani nazwisko jest już rozpoznawalne, proszę zdradzić, jakie są tego cienie i blaski?

Rozpoznawalność  jest czymś trudnym, ale pomimo miłym. Artysta czy poeta łakną zauważenia i docenienia jego dzieł, prac, bo tworzy piękno dla innych. Nie dla samego siebie. Uznanie i podziw czytelników, świadomość, że to, co tworzy, nadaje sens innym, zmieni ich życie na pełniejsze czy lepsze sprawia, że w sercu pojawia się radość tworzenia. Jednak  drugą stroną sukcesu są cienie, w tym ingerowanie w codzienność, czy nawet zazdrość i zawiść osób, które tego nie potrafią bądź nie rozumieją. Próby zniechęcenia poety do pisania. Często poeta nie jest rozumiany. Jest sam w swym tworzeniu. Ważne, by nie tracić wiary w siebie i w to co się robi. I nie bać się krytyki. Skupić się na  tworzeniu. 

 Jest Pani poetką, malarką, blogerką, która z tych dziedzin jest Pani najbliższa?

Oczywiście poezja i malarstwo, które odzwierciedla moją duszę i stan umysłu. Poezja jest czymś, co jest we mnie, wyraża mnie, daje upust emocjom, doświadczeniom. Bycie blogerką jest nowym i wspaniałym wyzwaniem łączącym dwa pomosty sztuki. Jest narzędziem i możliwością do przekazania poezji nie tylko w formie książki.
Wiadome jest, że malarstwo połączone z poezją kierowane jest do wysublimowanego czytelnika. Bycie blogerką daje szanse na pokazaniu poezji w innych formie, jako nośnika emocji i stanu duszy ludzkiej. Pierwsze kroki jako blogerka stawiałam w 2019 roku na swoim blogu https://sztukaoczamisliwki.pl. Wtedy zrozumiałam moc przekazu w sieci. 
Rok 2018 był momentem na założenie strony na Patronite gdzie umieszczone  nowinki poetyckie, relacje ze spotkań i poezji. Oba blogi dają szansę na szersze dotarcie do czytelnika. W tym fanpage Przystań poetycka. Wszystkie trzy są kanałem szerszego przekazu poezji. 

Miewa Pani czasami wątpliwości co do tego co Pani robi? Jak zamienić wątpliwość w motywację?

Przyznam, że nie mam wątpliwości co do tego, by pisać, tworzyć poezję, ale  są trudniejsze dni kiedy świat przewraca się do góry nogami i sprawia, że brak chęci do zrozumienia jego działań. Posiadanie dodatkowych umiejętności, wrażliwości z samej kobiecej natury i jako poeta daje większe i głębsze spojrzenie na otaczający świat, a także na odmienny odbiór. Czasem bycie kimś „innym” wrażliwym nie ułatwia zrozumienia działań ludzkich i czynów, ale sprawia, że przekaz dla odbiorcy jest mocniejszy, prowokujący, pobudzający do myślenia. Poeta czy artysta w szerokim rozumieniu tego słowa jest prekursorem nowych nurtów i dzieł. Jako Prometeusz ulepiony z gliny i łez bogów, z duszą otrzymaną z boskiego ognia, tchnienia, poeta pomimo łańcuchów społeczeństwa niesie światło dla człowieka. Dlatego wszelkie słabości przepracowuje, przerabiam "rzucam kamienie na schody do sukcesu" czasem okraszane cierpieniem i łzami.  Traktuje jako motywację. Lekcję nawet te najboleśniejszą do działania, wzmocnienia siebie.

Jak kształtują się Pani plany Wydawnicze na przyszłość?

Plany wydawnicze to wydanie kolejnych nowo powstałych tomików poetyckich tj. "Kryształowa łza", "Fale dźwięku”, "Derilium", "Krwawe miniatury".  Również kryminał wierszem pisany pt. "Przygody Maga z Królestwa Niebiańskiego Razjela, w Krainie Głębian, lochach Bezpieki". W tym powstające dzieło, prozy z ogromnym potencjałem historycznym opartym na pamiętniku hrabiego herbu Abdank, mojego dziadka Władysława Skarbek, opisujące życie ludzi w latach przedwojennych, umiejscowionych w Sędziszowie miasteczka, położonego niedaleko Rzeszowa, w czasie wojny jak i okresie powojennym, komunistycznej Polsce. To historia prawdziwego człowieka wplątanego w rys historyczny, pokazująca życie i emocje ludzi ówczesnych trudnych czasów. 

Co powiedziałaby Pani osobie, która marzy o wydaniu swej twórczości, jednak czuje wewnętrzne opory, obawia się hejtu, boi się "wyjść do ludzi"?

Pisać i nie przestawać wierzyć w siebie, nie obawiać się krytyki i złośliwości ani hejtu . To jest nieodłącznym towarzyszem każdego artysty, brak zrozumienia. Tworzyć wizję lepszego świata pokazując piękno i dobro, empatię. Z podniesioną głową patrzeć w oczy swego wroga i odnosić sukcesy jeden z drugim. Nie obawiać się swego tworzenia, pisania  a przede wszystkim nie bać się marzyć. Zawsze dzięki marzeniom, powstaje wiele wspaniałych i wręcz niemożliwych dzieł. To marzenia i wiara w siebie napędzają ten świat i dają piękno.  

Według Pani, jakie wyzwania i zagrożenia czyhają na rynku, szczególnie na debiutujących autorów czy wydawców?

Wyzwanie to przede wszystkim chęć odkrycia samego siebie oraz swej twórczości. Otwarcie się na krytykę, uwagi, a także na przeróżny odbiór czytelnika. Tworzenie poezji w całkowitym skupieniu na grafice, tekście,  wreszcie okładki do tomiku. Zagrożenie to przeróżne wydawnictwa, które nie zawsze kierują się potrzebami poety. Jak i również pycha, która może uderzyć po pierwszym udanym debiucie. Poeta ma wyrażać emocje nie tylko swoje, ma pokazywać piękno tego świata, być drogowskazem do piękna sztuki i jej zrozumienia.  Uwrażliwić społeczeństwo, prowokować i pobudzać nie tylko do myślenia, do współodczuwania. 
Dlatego moim marzeniem jest stworzyć własne wydawnictwo, które  będzie nakierowane w zupełności na potrzeby spełnienia i wrażliwości poetów i pisarzy.

 Czego dziś oczekuje się od debiutanta? Jak forma debiutu  "sprzeda" się dziś najlepiej?

Poezja się nie sprzedaje tak jak proza, ponieważ jest skierowana do wyjątkowego na wrażliwość poetycką czytelnika, do wysublimowanego czytelnika nakierowanego na piękno wszechświata, na szeroko pojęte emocje. Człowiek nie potrafi mówić o emocjach, wyrażać je w jakikolwiek sposób, nazwać je. Poezja daje ku temu możliwość, uwzniośla uczucia. Ukazuje ich piękno, ale i ból, okrucieństwo.  Poeta daje to czytelnikowi, by mógł się otworzyć, spojrzeć na to wszytko co go otacza w odmienny sposób. Debiutant nie może patrzeć, czego oczekuje od niego rynek literacki czy wydawniczy, ma być prekursorem nowego nurtu myli i działań. Ma porywać ludzi do wzniosłych chwil i ruchów. Ma być prowokacyjny i wywoływać przeróżne emocje. Kiedyś ktoś mi powiedział, że poezja się nie sprzedaje. Dlatego ma tworzyć dla potomnych, dla obecnych i przyszłych pokoleń, przekazywać wartości. Pracować ciężko nad swoim warsztatem, udoskonalać, rozwijać się i nie poddawać się. Tworzyć wspaniałe dzieła. 

W jaki sposób można wpłynąć na polepszenie sytuacji? Czy jest coś, co należy zmienić natychmiast?

Poezja będzie na marginesie społecznych  oraz czytelniczych potrzeb. Ale dla wielu  będzie ulgą i radością czytelnika znajdującego w niej ukojenie i przyjemność.  Należy otworzyć się na nowych, młodych poetów, zwrócić uwagę na wrażliwość ludzką, kierować się empatią i zrozumieniem młodych pokoleń.  Dawać nowym pokoleniom siłę i wiarę tworzenia. Odwrócić wzrok od ciemności szarych dni, wyznaczników twardo określających co należy  a co nie, zniewalając kajdankami. Pozwolić by poeta mógł wyrażać swe emocje, dać szansę oraz możliwość pokazania światu, który jednak łaknie delikatności i piękna. Odnajdując w niej ukojenie, spokój, harmonię  i równowagę. A także siłę i wiarę w samego siebie i ludzi. To, co tworzy jest misją do spełnienia, że słowa stanowią fundament każdego człowieka. Bez nich nie byłoby początku ani końca.

Czym powinien kierować się debiutant w wyborze odpowiedniego dla siebie wydawcy?

Debiutant powinien czujnie i z rozwagą szukać właściwego wydawcy. Najlepiej z polecenia, takiego, który wierzy w jego talent i sukces. Zwrócić uwagę na formę zawarcia umowy i jego praw autorskich. Możliwość decydowania o korekcie, ułożeniu tekstu, okładki, grafiki w ramach współpracy, a nie narzucania czy ingerowania w wizję poetycką. Wydawnictwa powinny widzieć poetę nie tylko jako materiał do sprzedania.

Bardzo dziękuję za poświęcony czas i cenne wskazówki dla debiutantów. Życzę Pani wielu sukcesów, nieustającej weny i wielu zadowolonych Czytelników.

Gdziekolwiek

Zabierz mnie gdziekolwiek,
daleko stąd,
by wymarzone spełniło się,

dłonią zakryj moje ciało,
objęciem pocałunków zasłoń,
cały świat okryj i we mnie patrz,

zabierz w miejsca bliskości,
otul nieświadomością
nieistnienia, zakochania,

poczuj
mych krągłości smak,
drżeniem płynących serc. 
- Beata Śliwka "Gdziekolwiek", z tomiku "Pieszczoty słowem" (wydane 2020)


                   *Google


                                                                                  KONIEC.