Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Novae Res. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Novae Res. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 listopada 2025

(96/25). KALENDARZ ADWENTOWY 2. DWANAŚCIE DRÓG DO DOMU


    Autor: Jolanta Kosowska, Marta Jednachowska

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 306

    Data premiery: 23. 10. 2025

 *Google

    Matka i córka. Dwa pokolenia, dwa temperamenty, dwie dusze. Pozornie dzieli nas sporo. Łączą nas więzy krwi, ta sama wrażliwość, miłość do zwierząt i pasja podróżowania. Jeszcze wiara w magię świąt Bożego Narodzenia i kolejna wspólnie napisana książka.
Jolanta Kosowska autorka ponad dwudziestu powieści, z zawodu lekarka.
Marta Jednachowska miłośniczka koni, lekarka weterynarii. W lutym 2025 roku ukazała się jej powieść "Toskański ślub"
(Źródło: Okładka książki)

    Magia świąt działa, nawet gdy jesteśmy zbyt dorośli, by w nią wierzyć…
Dwadzieścia lat temu w domu dziecka przy ulicy Zimowej mieszkało dwanaścioro wyjątkowych podopiecznych. Dziś są dorośli, rozrzuceni po świecie, z własnymi historiami i bagażem doświadczeń.
Gdy ich dawna opiekunka, Grażyna, trafia do domu opieki i okazuje się, że jej pamięć z każdym dniem się pogarsza, Maria i Jagoda podejmują decyzję – odnajdą wszystkich wychowanków i zorganizują niezapomniane bożonarodzeniowe spotkanie, by sprawić Grażynie radość i odwdzięczyć się za otrzymane kiedyś dobro.
Każda z osób, z którymi nawiązują kontakt, ma swoje powody, by wrócić do przeszłości – albo chcieć się od niej odciąć. Czy magia świąt i wspomnienia z dzieciństwa wystarczą, by ponownie spleść ich losy?
To ciepła, pełna emocji opowieść o rodzinie, która nie opiera się na więzach krwi, lecz na wspólnych przeżyciach i cichym pragnieniu bycia kochanym.
(Opis wydawcy: Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Kiedy rok temu recenzowałam dla Was "Kalendarz adwentowy" do głowy mi nie przyszło, że ta historia może mieć swój ciąg dalszy, więc kiedy zobaczyłam w zapowiedziach wydawniczych kontynuację tej historii, dosłownie najpierw z wrażenia zaniemówiłam, a później oszalałam z radości! Pokochałam "Kalendarz adwentowy" całym sercem więc jego kontynuacja to chyba najpiękniejszy prezent, jaki mogłam dostać od tych dwóch niesamowitych kobiet.

Rok temu poznaliśmy dwunastkę dzieci wychowujących się w jednym z Domów Dziecka. Towarzyszyliśmy im w ich codzienności, poznawaliśmy marzenia, kibicowaliśmy i wspólnie przeżywaliśmy wzloty, upadki i porażki. Dzieliliśmy z nimi troski i radości, wierzyliśmy, że osiągną w dorosłym życiu wszystko to, czego pragną i o czym marzą.
Dziś dostaliśmy historię, w której śledzimy losy tych samych ludzi dwadzieścia lat później- są oni już dorośli, część ma swoje rodziny, inni spełniają marzenia z dzieciństwa, a jeszcze inni próbują się odnaleźć w świecie, w którym los postanowił raz po raz rzucać im kłody pod nogi. Jedna przypadkowa rozmowa w galerii handlowej wywołuje u jednej z byłych mieszkanek Domu Dziecka falę wspomnień i chęć dowiedzenia się co słychać u innych wychowanków. 
Postanawia zadzwonić do jednej z dziewczyn, z którą utrzymywała sporadyczny kontakt, a ten jeden wydawałoby się niewinny telefon, uruchamia lawinę nie tylko wspomnień, ale i realnych działań dążących do spotkania wszystkich wychowanków w jednym miejscu...
Czy dwunastce dorosłych ludzi uda się spotkać w komplecie? Jak poukładało się ich życie, czy spełniły się ich plany marzenia i założenia? Co się stało, że podjęli próbę odnowienia zerwanych więzi? Czy przyjaźń i poczucie odpowiedzialności za drugiego, jest tak samo silna, jak dwadzieścia lat wcześniej? Co stało za decyzją byłej opiekunki i jakie przyniesie konsekwencje podjęta decyzja? 
Tego już Wam nie zdradzę, ale gwarantuję, że takich pytań pojawi się w waszych głowach jeszcze mnóstwo. Na szczęście odpowiedzi są na wyciągnięcie ręki, musicie tylko zaopatrzyć się w olbrzymi zapas chusteczek, bo łzy będą płynąć niemal nieustannie. 

Autorki stworzyły przepiękną historię, od której trudno jest się oderwać nawet na moment.   
Bo wiadome jest, że książki Jolanty Kosowskiej, teraz także jej córki Marty biorę zawsze i wszędzie w przysłowiowe ciemno, więc nie dałam rady wyzwaniu, by dziennie czytać po jednym rozdziale. No nie dało się i koniec, historia wchłonęła mnie od pierwszej do ostatniej strony, nie pozwalając się odłożyć nawet na moment. Tak, przeczytałam całą w jeden dzień i choć przypłaciłam to bólem głowy i spuchniętymi oczyma, było warto!
"Kalendarz adwentowy 2" to powieść niezwykła, z jednej strony bardzo delikatna, subtelna- idealna na świąteczny czas, a z drugiej (jak zawsze) poruszająca ważne społecznie tematy. Tym razem Autorki poruszyły temat starości i towarzyszącej jej samotności i niejednokrotnie choroby... W dzisiejszych zabieganych czasach młodzi ludzie nie mają czasu, a czasami nawet ochoty otaczać się starszą, spowalniającą ich pęd częścią rodziny. Dlatego też coraz częściej nasi bliscy trafiają do domów opieki, zwanych szumnie domami spokojnej starości. Nam wydaje się, że jest dobrze i nie zwracamy niestety już większej uwagi na to jak czuje się i co myśli na ten temat nasz bliski, żyjemy swoim życiem co raz bardziej się oddalając... 
A to, co czuje osoba samotna i co myśli doskonale ukazały  pisarki. 
Autorki w tej części postawiły na emocje i więzi, które nas łączą z bliskimi, nawet wtedy gdy dzielą nas tysiące kilometrów. Pokazały i udowodniły, że choć nasze drogi czasami się rozchodzą, rozstajemy się w niezgodzie, mówimy w gniewie, że nie chcemy kontaktu to zawsze, ale to zawsze leży nam na uwadze dobro kogoś, kogo kochamy, z kim się przyjaźnimy czy jest nam bliski w jakiś inny sposób.
Ponownie udowodniły i pokazały to, co jest naprawdę ważne i jakimi wartościami należy kierować się w życiu, pokazując, że nic nigdy nie dzieje się bez powodu, a zwykła rozmowa, może przynieść olbrzymie korzyści, a jej brak, potrafi zburzyć to, co buduje się latami.

Bohaterowie są niezwykli, obdarzeni całą gamą emocji i empatii. Autorki jest mistrzyniami w tworzeniu postaci, w każdej z nich można zauważyć "żywego człowieka" z jego wszystkimi walorami i przywarami.
Narracja, którą zastosowały tu Autorki, pozwala poznać ich bardziej, co wywołuje całą masę emocji, niejednokrotnie zaskoczenie, wzruszenie, ale i współczucie. Zmusza do refleksji nad trafnością podejmowanych przez nich decyzji...
Przedstawiona historia, niezwykle porusza, pokazuje, jak ważne są nie tylko więzi rodzinne, ale i te, które tworzymy sami, jak trudno jest zaufać i oddać swoje życie w ręce innych, otoczyć opieką innych, nie patrząc na swój dobrobyt, czasami... wybaczyć, choć gdzieś w podświadomości, wiemy, że nie zawsze jest to posta droga.
Akcja nie goni na złamanie karku, ale otula czytelnika świąteczną magią i ciepłem płynącym z serc. Przepiękne i barwne opisy ludzi, emocji miejsc splatają się w genialną i niezwykłą całość, która porywa i gwarantuje stały dopływ wzruszeń i drgań serca.

Jestem zakochana w tej historii i chciałabym, by trafiła ona do wszystkich tych, którzy przestali wierzyć, nie tylko w magię świąt, ale przede wszystkim w ludzi, którzy kiedyś byli dla nich ważni.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak to jedna z piękniejszych i poruszających historii, które poznałam w tym roku. 

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

wtorek, 1 lipca 2025

(67/25). INDONEZJA. LUDOŻERCY WCZORAJ I DZIŚ

 
    Autor: Alicja Kubiak, Jan Kurzela

    Wydawnictwo: Novae Res 

    Gatunek: Podróżnicza, Reportaż

    Liczba stron: 342

    Data premiery: 11. 05. 2018

 *Google

    Alicja Kubiak urodzona w Poznaniu, absolwentka Wydziału Neofilologii w zakresie filologii angielskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Jan Kurzela urodzony w Gdańsku, absolwent Wydziału Prawa i Administracji na Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Autorzy podróżują wspólnie od 16 lat. Odwiedzili wiele krajów, poznali wiele różnorodnych kultur i plemion. Przeżyli mnóstwo niezwykłych przygód, które opisują w swoich książkach "Oczami Dos Gringos: Meksyk, Gwatemala i Belize" oraz "Oczami Dos Gringos: Kuba, Kolumbia i Amazonia". Piszą również regularnie artykuły do magazynu "Poznaj Świat".
(Źródło: Okładka książki)

    Niebywała opowieść o wizycie w najbardziej dzikich i oddalonych od cywilizacji zakątkach Indonezji.
Czy wśród rdzennych ludów Indonezji do dziś istnieje ludożerstwo? Niebywała opowieść o wizycie w najbardziej dzikich i oddalonych od cywilizacji zakątkach państwa południowo-wschodniej Azji. Autorzy wraz z przewodnikiem odwiedzają m.in. plemię, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu sądziło, że cały świat stanowi ich okolica i poza nimi nie istnieją żadni inni ludzie. W niedostępnych odmętach dwoje Polaków wchodzi do domów na drzewach umiejscowionych nawet na wysokości kilkudziesięciu metrów, ogląda baby grave, czyli groby małych dzieci wykonane w drzewach, uczestniczy w wyścigach byków, od których publiczność nie jest w żaden sposób odgrodzona. To tylko kilka przygód, jakie nasi bohaterowie Alicja i Jan przeżywają w tym niezwykłym kraju. Jak sami twierdzą, każda wyspa Indonezji pod względem kulturowym jest całkowicie inna.
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Uwielbiam czytać książki podróżnicze. Są one dla mnie oknem na świat i jestem wdzięczna, że dzięki nim mogę choć trochę poznać różnorodną mentalność, kulturę, tradycje i obyczaje panujące na całym świecie, "zwiedzić" zabytki, wyobrazić sobie smak, barwę i zapach danego kraju czy regionu- jest to dla nie zawsze cenna lekcja, a gdy jeszcze autor danej książki opowiada z wielką pasją o historii danego miejsca, nie ubarwia i nie koloryzuje, zachowuje neutralność i dystans co do wydarzeń które działy się w tym miejscu, intryguje, rozbudza wyobraźnię, a przy tym jeszcze nie przynudza masą zbędnych dat (które za chwilę i tak zapomnę) jestem wielce uradowana i z radością wyruszam w kolejną "podróż"... 

Tym razem trafiłam do "dzikiej" i nieznanej Indonezji- największego wyspiarskiego kraju świata, w którym można usłyszeć ponad siedemset języków.
"Indonezja..." to intrygujące połączenie książki podróżniczej, reportażu i osobistego pamiętnika, w którym z jednej strony otrzymujemy ogromną dawkę wiedzy na tematy polityczne, geograficzne, kulturalne, obyczajowe itp. a z drugiej możemy przeczytać, jak w tym środowisku funkcjonuje osoba z zewnątrz, osoba wychowana w innej kulturze, osoba o innej mentalności, religii, etyce i światopoglądzie. Niesamowite zderzenie dwóch różnych światów, ale dzięki temu książka wciąga, fascynuje, wywołuje emocje i zmusza do spojrzenia na niektóre sprawy pod innym katem, "otwiera" głowę na inność.  
Bohaterem tej książki jest ludność- przede wszystkim "ta dzika" ale i ucywilizowana, bogata i biedna, kobiety i mężczyźni. Autorzy opisują ludzi zwyczajnych, zabierają nas na wieś, do miasta i w miejsca zupełnie odcięte od cywilizacji, gdzie życie nadal toczy się według praw, reguł i zwyczajów sprzed setek lat, pokazując życie tych ludzi z wyczuciem, fascynacją, ale i należnym szacunkiem. 

Książkę czytało mi się fantastycznie. Jest mega wciągająca, a Autorzy bardzo przyjemnie piszą i opowiadają o spełnianiu swych największych marzeń, o ich konfrontacji z rzeczywistością. Jest to fascynująca, zabawna, momentami autentycznie przerażająca relacja z największej przygody życia, a przy okazji niezła lekcja przetrwania w ekstremalnych warunkach. Zawierająca w sobie mnóstwo ciekawostek i anegdot, nie tylko z samej podróży, ale i tych dotyczących poszczególnych plemion, u których Autorzy gościli. Opisy te pobudzają wyobraźnię, intrygują i pozwalają marzyć. Przy okazji jest podróż w głąb siebie, inspirująca do odkrycia w sobie duszy podróżnika,  pozwalająca sprawdzić naszą wytrzymałość i to na ile nas stać w obliczu nieznanego. Wielokrotnie dałam się zaskoczyć, ale i nie raz poczułam pewnego rodzaju napięcie i niedowierzanie, szczególnie przy działających na wyobraźnię opisach np. przechodzenia przez proces żałoby i organizacji godnego pochówku...
Całość okraszona jest mnóstwem fotografii, które odzwierciedlają wyjątkowość i różnorodność, ale przede wszystkim piękno i nietuzinkowość tego regionu, ludzi i ich zwyczajów, wierzeń i tradycji.

Książka podzielona jest rozdziały, które są dość krótkie, ale bardzo treściwe. Informacje są przekazane w bardzo ciekawy i interesujący sposób, i dzięki temu przeczytanie tej książki nie zabiera wiele czasu.
Bardzo się cieszę, że mogłam poznać kolejny kraj- kolorowy, różnorodny, fascynujący, momentami zatrważający i brutalny... Zdecydowanie chcę więcej.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Indonezja..." to wciągająca podróż opowiedziana niezwykle przyjaznym językiem.

POLECAM...

"Spędziliśmy u Korowajów wystarczająco dużo czasu, aby przyjrzeć się  ich życiu i pracy. Obecnie jest to plemię na wyginięciu. Wszystkie zwyczaje i wierzenia w następnym już pokoleniu przestaną istnieć. Młodzi zaciekle deklarują, że są protestantami, wstydzą się zwyczajów swoich przodków i zdecydowanie odchodzą od nich. Misjonarze i rząd zrobili wiele, aby i tutaj wytępić rdzenną kulturę i udowodnić im, że aby stać się dobrym człowiekiem, muszą przyjąć zwyczaje i wierzenia białego człowieka. Powtarza się sytuacja znana nam już z Doliny Baliem. Z jednej strony dobrze, że umożliwia się tym ludziom wejście w łatwiejsze życie, budując im domy, stawiając całe wsie, ale z drugiej- nie dostają nic więcej. [...] Korowajowie pozostawieni sami sobie nie potrafią poradzić sobie z nagłym przypływem cywilizacji. Nie zapominajmy, że to plemię specyficzne, plemię, które jeszcze w latach siedemdziesiątych XX wieku myślało, że jest jedyne na świecie i że świat to tylko ich dżungla."
     - Alicja Kubiak, Jan Kurzela "Indonezja. Ludożercy wczoraj i dziś" str. 156-157 

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje wydawnictwu Novae Res. 

czwartek, 27 marca 2025

(31/25). DOM BÓLU

 
    Autor: Kamila Jannasz

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Obyczajowa, Dramat

    Liczba stron: 318

    Data premiery: 24. 01. 2025

 *Google

    Kamila Jannasz  Mieszkanka stolicy, która zawędrowała tu z podwarszawskiej wsi. Amatorka fotografii natury, rozwódka, mama Mateusza i Darii, pedantka ceniąca sobie ład w życiu i otoczeniu. Miłośniczka tańca i muzyki, uwielbiająca książki o tematyce duchowości i samorozwoju. Szalona pasjonatka podróży bliskich i dalekich. Kocha się śmiać i nie cierpi nudy. Ognisko rodzinne jest dla niej niezwykle ważne.
(Źródło: Okładka książki)

    Gdy przemoc odbiera nadzieję, pragnienie wolności staje się jedynym ratunkiem
Lata 70. i 80. na mazowieckiej wsi – czas, gdy pomoc jest luksusem, a codzienność często stawia surowe i bezlitosne wyzwania. W takim świecie dorasta Zosia Korcz, dziewczyna naznaczona bólem, dla której dom rodzinny jest miejscem cierpienia, a nie bezpiecznym azylem. Tam, gdzie powinna znaleźć miłość i wsparcie, spotyka się wyłącznie z przemocą i chłodem ze strony apodyktycznej matki. Gdy wreszcie nadchodzi chwila, w której postanawia uciec, los zadaje jej kolejny cios.
Zamiast upragnionej wolności, Zosia trafia w ręce mężczyzny, który obiecuje bezpieczeństwo, a w rzeczywistości staje się kolejnym oprawcą. W świecie pełnym obojętności i bezsilności dziewczyna stara się wyrwać z kręgu cierpienia, walcząc o siebie i przyszłość, którą chciałaby stworzyć dla swoich dzieci. Czy uda jej się odnaleźć siłę, by przerwać cykl przemocy i zbudować życie, o jakim zawsze marzyła?
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z kolejną historią, która rozerwała moje serce na strzępy i choć od chwili, w której skończyłam ją czytać, nadal nie mogę się pozbierać i przestać o niej, choć na chwilę myśleć. Jest to debiut, który w moim odczuciu naprawdę powinien zostać zauważony. Ja już teraz czekam na kolejne historie, które wyjdą spod pióra pani Jannasz.
Opis wydawcy zdradza wystarczająco dużo, by zainteresować czytelnika, więc nie będę go ponownie powielać, by przez przypadek nie zdradzić czegoś istotnego, co mogłoby zdradzić zakończenie tej powieści- swoją drogą niewyobrażalną i zaskakującą (jak na tamte lata!) decyzję podjęła bohaterka- z ciekawością przeczytałabym kontynuację tej historii.
Uprzedzę także, że nie jest to miła i lekka lektura, tak jak nie było miłe życie bohaterki tej historii- poniewieranej i nieszanowanej przez własną matkę, która dla innych we wsi stawała się uosobieniem dobroci i religijności (!) a dla własnej córki była katem, który nie zważał za co, gdzie i jak bije, wmanewrowanej w małżeństwo z człowiekiem który upokorzył ją w najgorszy możliwy sposób i później sytuacja powtarzała się wielokrotnie, człowiekiem, którego się bała, a kolejne lata spędzone z "mężem" ten strach tylko podsycały i z dnia na dzień gasiły radość życia, topiąc ją każdego dnia w strachu, alkoholu i braku widoków na poprawę.
Autorka zaznacza, że jest to fikcja, jednak zbudowana na autentycznych wydarzeniach i wspomnieniach. Warto przystanąć na chwilę i zastanowić się ile jeszcze takich Zosiek, jest wokół nas, ile z nich wyrwało się z jednego piekła, by trafić do kolejnego? Czy kolejne pokolenia kobiet muszą wynosić ze swoich rodzinnych domów tak bardzo krzywdzące schematy i przekładać je na swoje własne rodziny? Czy wyrwanie się z takiego kręgu zła jest możliwe? 
Autorka genialnie oddała mentalność polskiej wsi lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych minionego wieku. Pokazała, jak bardzo było to hermetyczne i zamknięte społeczeństwo, gdzie wszystko, co złe zostawało w domu, a najważniejsze było to, co powiedzą obcy ludzie, co nakaże ksiądz dobrodziej. Że nie było to sielskie i anielskie życie, do jakiego często gęsto wracamy we wspomnieniach...
Po lekturze tej książki dotarło do mnie, że taka była i (w sumie nadal) jest rzeczywistość milionów kobiet, kobiet, które w tak małych społecznościach nadal nie mają siły, by przeciwstawić się temu, co dzieje się z nimi i ich rodzinami, szczególnie dziećmi, bo nadal tkwią w mentalnym przyzwoleniu na to, to, że to mężczyzna jest głową rodziny i wszystko zależy od niego. 
Jestem tą historią autentycznie wstrząśnięta, a zarazem pełna podziwu dla kobiet tamtego czasu, które mimo wszystko walczyły o siebie, o swoje marzenia, rodziny, a nasza bohaterka Zosia stała się "zlepkiem" ich wszystkich, i udowodniła, że pomimo trudności zawsze warto wziąć swoje życie w swoje ręce, choć zakończenie, tak jak wspomniałam, rozdarło mi serce.

Autorka stworzyła książkę niezwykle emocjonującą, realnie bolesną, ale i dająca nutkę nadziei. Napisana przystępnym językiem, pomimo bólu jaki wywołuje i łez, które niejednokrotnie cisną się do oczu, nie chce się jej odkładać przed poznaniem zakończenia. Kibicuje się tej bohaterce od samego początku, choć przyznać trzeba, że niektóre jej decyzje wprowadzają w zdumienie. Postaci jest dość sporo, ale każda z nich jest tu ważna, wiele wnosi do tej powieści i pokazuje, że każdego dni, pomimo wielu zmian nie tylko ustrojowych nadal nosimy maski.  
Szczegółowe opisy, wyzwalają w czytelniku mnóstwo emocji, jednakowo tych złych, ale pojawiają się również te dobre. 

Cieszę się, że mogłam poznać tę historię i chciałabym, by dotarła ona do jak najszerszego grona odbiorców, byśmy przestali przymykać oko na dziejącą się tuż obok przemoc.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Obraz, który wyłania się z tej powieści, cały smutek, który z niej wyziera, zmusza czytelnika do refleksji i docenienia tego co sam ma. Każdy w tej historii się odnajdzie. Tego jestem pewna.

POLECAM...

"Matka była w swoim żywiole. Skakała to tu, to tam, częstując wszystkich swoimi potrawami, nad którymi spędziła mnóstwo czasu. Zofia z trudem powstrzymywała niewybredny komentarz lub donośne parsknięcie, gdy widziała ją krzątającą się pośród garstki kości. Wiedziała, że matka chce pokazać się przed nową rodziną z jak najlepszej strony. Znała swoją rodzicielkę i wiedziała, jak ważne było dla niej robienie dobrego wrażenia i pokazywanie, jak wspaniałą jest gospodynią, żoną oraz matką. Zośka nie na wszystko jednak mogła i chciała się godzić. Miałaby wiele do powiedzenia, gdyby ktokolwiek zapytał, jak właściwie jest naprawdę w domu Korczów."
                                       - Kamila Jannasz "Dom bólu" str. 173-174

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

piątek, 7 marca 2025

(25/25). TOSKAŃSKI ŚLUB

 
    Autor: Marta Jednachowska

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 262

    Data premiery: 07. 02. 2025

 *Google

    Marta Jednachowska Z zawodu lekarka weterynarii, z zamiłowania pisarka i miłośniczka zwierząt. Większość swojego czasu dzieli pomiędzy pisanie, prowadzenie własnej stajni i jogę. Całe serce poświęca swojemu mężowi, rodzinie, koniom, psom i kotom. Uwielbia podróżować i czytać książki. 
(Źródło: Okładka książki)

    Wesele po włosku, czyli miłość, sekrety i… intrygi
Najpiękniejszy dzień w życiu czy koszmar, który wydaje się nie mieć końca? A co, jeśli jedno nagle przeradza się w drugie?
Monika oraz Lukas planują kameralny ślub w Toskanii. Niczego nie pragną bardziej niż ucieczki od toksycznych krewnych i zawarcia małżeństwa podczas romantycznej ceremonii w gronie najbliższych przyjaciół. Jednak po dotarciu na miejsce staje się jasne, że nic nie pójdzie tak, jak to sobie wymarzyli.
Organizator ślubu znika bez śladu wraz z zainkasowanym wynagrodzeniem, za to niespodziewanie pojawiają się matka i siostra Moniki – osoby, z którymi łączą ją dość chłodne relacje. Komuś ewidentnie zależy na tym, by zaprzepaścić plany zakochanych. Pytanie tylko, jak daleko się posunie, aby osiągnąć swój cel?
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś chciałabym opowiedzieć kilka słów o kolejnej zaskakującej i mocno wciągającej historii, która trafiła ostatnio w moje skromne progi. Zaskakującej, bo spodziewałam się klasycznego i schematycznego romansu, a dostałam wciągającą i intrygującą od pierwszych stron mieszankę uczuć, emocji, intryg, tajemnic, niedomówień, gry pozorów i zaskakujących zwrotów akcji. Dostałam historię, która porwała mnie od pierwszej strony i nie pozwoliła się odłożyć na bok bez poznania rozwiązania wszystkich tajemnic i intryg zawartych na jej kartach. 
Nie będę opisywać ponownie fabuły, bo opis wydawcy już wystarczająco nakreślił główną oś, i nie chciałabym czegoś istotnego dla całej fabuły nieopatrznie zdradzić. Ze swojej strony dodam tylko tyle, żebyście byli przygotowani na niezły szok, gdy prawda ujrzy światło dzienne i okaże się, kto stoi za tą  całą niezwykle trudną sytuacją, bo takiego rozwiązania przez długi czas, a może nawet do samego końca na pewno nie będziecie brali pod uwagę. 

Jest to opowieść o relacjach międzyludzkich i cienkich granicach, które łatwo jest niepostrzeżenie przekroczyć, o manipulacji innymi i wyciąganiu z tego korzyści tylko dla siebie, nie patrząc na dobro innych. Jest to opowieść o trudnych relacjach rodzinnych, niewypowiedzianych prawdach i nieprzepracowanych traumach, jest to opowieść o przyjaźni i miłości, która może spalać, ale i budować. Jest to także opowieść o marzeniach i pragnieniach, podróżach
Autorka zabiera nas w piękną podróż do Toskanii, cudownie oddając jej klimat i towarzyszącą mu trudną do wyjaśnienia magię i niezwykłe ciepło. Jestem autentycznie zachwycona opisami miast, zabytków, kultury, czy lokalnego jedzenia. Drugą mocną stroną tej historii są dopracowani i autentyczni bohaterowie. Oddając każdemu z nich głos, możemy poznać nie tylko ich osobowości, ale i rozterki, które im towarzyszą, wejść w ich głowy poznać myśli, zrozumieć motywy, spróbować zrozumieć ich nie zawsze odpowiedzialne posunięcia. Ich relacje tworzą mętlik w głowie, trudno jest się określić, po której stronie chce się stanąć, kto tak naprawdę zawinił. Każdy z nich wywołuje skrajne emocje, nikt nie jest tu kryształowo czysty, każdy nosi maski i gra tak jak jest mu w danej chwili wygodnie. A Johan jest w tym absolutnym mistrzem.
Akcja powieści jest dość szybka, mocno zaskakująca, a uknuta intryga jest totalnym majstersztykiem, w momencie, w którym do bohaterów dociera, że zostali oszukani, a organizator ślubu znika, poczułam wszystkie ich emocje, żal i niedowierzanie. Autorka cudownie oddała te wrażenia i emocje.

Książkę czyta się doskonale, bardzo płynnie. Napisana w bardzo przyjemny sposób, choć poruszająca niełatwe tematy.
Zaznaczyć przy okazji trzeba, że jest to pierwsza samodzielna książka pani Marty (wcześniej na rynku pojawiły się dwa tytuły napisane we współpracy z Jolantą Kosowską- "Kalendarz adwentowy", "Spotkajmy się we śnie"). 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To wielowarstwowa słodko-gorzka opowieść o tym, że nie zawsze wszystkie jest takie, jak się nam wydaje. Każdy w tej historii odnajdzie coś dla siebie.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res. 

środa, 22 stycznia 2025

(8/24). (NIE)ODNALEZIONE

 
    Autor: A.E. Szumska

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Kryminał

     Liczba stron: 242

    Data premiery: 02. 01. 2025

 *Google

    A. E. Szumska Matka dwójki dzieci, żona. Entuzjastka podróży i kobieta wielu pasji. Podróż jest dla niej zawsze nową przygodą, a przeczytana książka kluczem do zrozumienia świata. Od lat pracuje w bankowości. W 2023 roku zadebiutowała thrillerem "Zapisane we krwi". Powieść"(Nie)odnalezione" stanowi jego kontynuację. Obecnie pracuje nad kolejną książką.
(Źródło: Okładka książki)

    Każde wspomnienie może być pułapką. Każdy sekret – wyrokiem.
Diana Minska nie pamięta wielu szczegółów z przeszłości, ale jedno jest pewne – jej życie było naznaczone ciemnością. Przemoc, manipulacja i choroba psychiczna tworzą skomplikowaną sieć, której początki sięgają szpitala psychiatrycznego, gdzie poznała Gabriela Zajomskiego. W dorosłym życiu ich drogi przecinają się raz jeszcze, ale tym razem ich związek prowadzi do tragedii i serii zbrodni.
Policjanci, którzy w domu Zajomskiego odnajdują przetrzymywane dzieci, nie spodziewają się, jaką historię skrywa przeszłość tej pary. Ile zbrodni pozostaje w cieniu, gdy szaleństwo przejmuje kontrolę nad każdym krokiem? Dołącz do śledztwa i rozwikłaj zagadkę, zanim kolejne niewinne osoby poniosą konsekwencje.
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z kolejnym bardzo ciekawym i wciągającym kryminałem, który nie pozwolił mi się odłożyć na bok bez poznania zakończenia. Jeśli czytaliście "Zapisane we krwi" będziecie zadowoleni i z tej historii, bo "(Nie)odnalezione" to jej kontynuacja, jeśli jeszcze jej nie znacie, koniecznie zacznijcie od niej, by łatwiej było zrozumieć postępowanie głównej bohaterki, i uzmysłowić sobie ile zła może wyrządzić człowiek drugiemu człowiekowi.

Świetny pomysł na fabułę i jej konstrukcja sprawiła, że nie sposób się oderwać od tej historii. Nie będę jej ponownie streszczać, bo opis wydawcy już wiele mówi, a historia sama w sobie jest dość zawiła i obawiam się, że mogłabym Wam coś przez przypadek zdradzić i zepsuć tym samym całą przyjemność z odkrywania tej historii. Podpowiem tylko, żebyście byli przygotowani na szok i niedowierzanie, bo tych dwóch emocji na pewno Wam tu nie zabraknie. Znajdzie się też sporo akcji dla fanów sensacji oraz osób, które interesują się psychologią, dlatego też na olbrzymi plus w tej historii zasługuje warstwa psychologiczna wszystkich postaci- jest ona niezwykle autentyczna i pokazująca, że wszyscy nosimy maski, choć nigdy się do tego nie przyznajemy, gramy na każdej płaszczyźnie i udajemy kogoś, kim nie jesteśmy. Łatwo damy się przekonać jak bardzo przeszłość wpływa na teraźniejszość i przyszłość, że każdy wybór niesie za sobą konsekwencję, 
Pomysł na przemienną narrację i usadowienie jej w dwóch różnych płaszczyznach czasowych też jest świetnym zabiegiem, bo dzięki temu poznajemy najbardziej intymne myśli bohaterów, i motywy jakimi się kierują, obnażając przy tym ich chorą i wypaczoną psychikę, zniekształconą wizję świata i samo postrzegania. Książkę czyta się szybko, podzielona jest ona na cztery części, każda z nich skupia się na innym "bohaterze" idealnie łącząc wszystkie wątki w klarowną spójną i logiczną całość.
Bohaterowie są dopracowani, nikt tu nie jest zbędny i każdy wnosi wiele emocji do tej historii. Ich konstrukcja początkowo pozwala ich nawet polubić, jednak im dalej posuwamy się w fabule, tym szybciej zmieniamy o nich zdanie. 
Akcja powieści toczy się dość szybko, może niejednokrotnie zaskoczyć, dostarcza mnóstwa emocji, nie brakuje tu zła i mroku wypływającego niemal z każdej strony, ale odniosłam wrażenie, że końcówka została napisana zbyt chaotycznie i szybko zakończyła całe żmudne i zawiłe śledztwo. Czuję mały niedosyt, ale to takie tam moje marudzenie.

Książka napisana ładnym językiem, wciąga i pokazuje moc ludzkich emocji. Bardzo się cieszę, że mogłam ją poznać i z ciekawością wyglądam kolejnych historii, które wyjdą spod pióra pani Szumskiej.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, jeśli jednak nie znacie "Zapisane we krwi" koniecznie zacznijcie od niej. Dostaniecie pełen obraz tej historii i zrozumiecie, jak bardzo choroba psychiczna może wpłynąć na całe życie, jak człowiek może stać się zły, choć jemu wydaje się, że jest przecież wszystko ok.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

poniedziałek, 20 stycznia 2025

(7/25). DZIADEK

 
    Autor: Rafał Junosza Piotrowski

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 636

    Data premiery: 22. 10. 2024

 *Google

    Rafał Junosza Piotrowski Urodził się w 1967 roku w Krakowie. Studiował anglistykę na UJ. Z zawodu jest tłumaczem, jak to sam określa, "języka language". Choć nauczyć języka tez- podobno- potrafi. Z miastem rodzinnym związał prawie całe swoje życie. Inspiruje się przebogatą kulturą i historią Krakowa. Przez cztery miesiące mieszkał w Irlandii- w republice i Ulsterze- gdzie zgłębiał zalety tamtejszych wyrobów piwowarskich i gorzelniczych, które przyniosły mu niejedno pisarskie natchnienie. Obecnie mieszka w Anglii.
(Źródło: Okładka książki)

    Jan Skórzewski jest bezgranicznie zakochany w swojej wnuczce. Gdy dowiaduje się, że Emilka cierpi na rzadką chorobę nowotworową, postanawia zrobić wszystko, by jej pomóc. Naprawdę wszystko.
Wykorzystuje więc całe swoje doświadczenie oraz umiejętności – także te, które przez lata skrzętnie ukrywał przed bliskimi – żeby zdobyć środki niezbędne do wyleczenia ukochanej wnuczki. Wkrótce odkrywa, że nic w jego życiu nie wydarzyło się bez przyczyny. Każdy krok, każda decyzja nieuchronnie prowadziły go do tego momentu. Jak daleko posunie się Skórzewski, by ocalić ukochaną wnuczkę?
Tajemnice, trudne wybory i niewyobrażalne poświęcenia – "Dziadek" ukazuje Czytelnikom niezwykłe oblicza miłości.
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z kolejnym niezwykłym debiutem, który totalnie mnie zaskoczył i zburzył wszystkie założenia, które miałam wobec tej historii. Spodziewałam się zwyczajnej, niemal schematycznej powieści obyczajowej, a dostałam fantastycznie wykreowaną powieść sensacyjną, poprowadzoną w niemal bondowskim stylu, ze wciągającą od pierwszych stron i skomplikowaną fabułą, mnóstwem akcji, tajnych agentów, szpiegów i sporą domieszką historycznych wydarzeń. O czym więc jest ta historia i jak się ma do niej sam tytuł?

Poznajemy Jana Skórzyńskiego, który dowiadując się o śmiertelnej chorobie wnuczki, postanawia zebrać pieniądze na ratującą jej życie operację. Postanawia wrócić do zajęcia, którym parał się w przeszłości i postanawia odnowić stare kontakty. Tym bardziej że pojawia się okazja na szybką gotówkę...  Jak łatwo jest się domyślić, nie jest to zajęcie bezpieczne ani legalnie, jednak dziadek dla swej ukochanej wnuczki nie cofnie się już przed niczym. Zaczyna się nie tylko walka z czasem, ale i z własnymi słabościami i przeszłością...
Teraźniejszość zaczyna przeplatać się z wydarzeniami, które miały miejsce podczas II wojny światowej, gdy Jan był małym chłopcem i żył w zupełnie innym miejscu i nosił inne imię. W trakcie lektury poznajemy szczegóły z jego życia, śledzimy karierę w wywiadzie, poznajemy cenę, jaką musiał zapłacić, by nie zostać zdekonspirowanym... I to właśnie na tej sferze autor głównie skupia naszą uwagę, pokazując długą i ciężką drogę, jaką przebył Jan do miejsca, w którym musi zawalczyć o życie dziecka.
Czy mu się uda? Co planuje Jan? Czy przeszłość może aż tak wpłynąć na teraźniejszość? Czy cała prawda o pochodzeniu Jana wyjdzie na jaw? Tego już Wam nie napiszę, ale gwarantuję, że wszystkie odpowiedzi znajdziecie w tej książce. Przygotujcie się jednak na emocjonalne tsunami, bo emocji tu nie brakuje.

Autor stworzył naprawdę genialną historię, od której trudno się oderwać, i choć jest ona bardzo obszerna (ponad 600 stron), czyta się ją z wielkim zainteresowaniem i nie odczuwa się ani przez moment znużenia tą historią. Historia została osadzona w trudnych czasach, nie tylko II wojny światowej, ale i na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku, przez co doskonale oddaje ducha tamtego czasu, przypominając tym samym co czuli "zwykli" ludzie, jakie mieli plany, o czym marzyli, co ich bawiło, a co martwiło. Wszystkie wydarzenia rozgrywają się "Dziś", "Wczoraj" i "Przedwczoraj", co pokazuje trudną drogę Jana do miejsca, w którym znajduje się dziś, także ostatni rozdział opisuje "Jutro"- który pokazuje, że gra była warta swej ceny.
Bohaterowie są doskonale wykreowani, autentyczni w swych relacjach i uczuciach. Kreacja Jana Skórzyńskiego jest genialna!
Pobocznych postaci jest sporo, ale nie sprawia to problemu, wręcz odwrotnie, nadają one kolorytu i wyrazistości i autentyczności całej opowieści. Wszystkie one są niejednoznaczne, obdarzone zarówno wadami jak i zaletami, przez co wydają się niesamowicie bliskie, łatwo się z nimi utożsamić, postawić w ich miejscu i zrozumieć podejmowane decyzje. 
Akcja jest poprowadzona po mistrzowsku, trzyma w napięciu niemal od początku, jest nieprzewidywalna i momentami bardzo zaskakująca.
Pan Rafał Junosza Piotrowski buduje w szybkim tempie napięcie, rozbudza ciekawość i nie pozwala, by odłożyć książkę na bok bez poznania zakończenia. Fabuła zaskoczyła mnie wiele razy, autor miesza wątki, urywa snutą historię w niespodziewanym momencie, by wrócić z nią kilka stron później i znów wywrócić ją do góry nogami. Adrenalina powoli opada w dół, by za chwilę wyskoczyć do góry z podwójną siłą. Rasowa sensacja i emocjonalny rollercoaster w jednym.
Jestem autentycznie zachwycona tą historią.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jestem przekonana, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, zarówno fan literatury sensacyjnej, historycznej jak i obyczajowej. 

POLECAM...

"Poczuł, że to jest jeden z takich momentów w życiu, gdy człowieka nagle dopada piekące, windujące tętno na najwyższe poziomy zdziwienie, że coś takiego mu się przydarza. Jak ten moment, gdy lekarz ci nagle oznajmia, że masz raka. Jak wtedy, gdy do celi śmierci wchodzą strażnicy, i wiesz, że przyszli po to, by poprowadzić cię na szubienicę. Gdy wiesz, że dziś umrzesz, bo wokół ciebie świszczą kule, a ty jesteś w okopie, pierścień atakujących  wrogów otacza twój oddział coraz ciaśniej, a koledzy wokół padają coraz gęściej, bo kończy im się amunicja. Tak, czytałeś  o tym, prawda? Oglądałeś o tym filmy. I nadal nie wierzysz, że coś takiego jest pisane również tobie. Ze tobie też może się przydarzyć.
No więc coś takiego właśnie ci się przydarza. No to wyjdź temu przydarzaniu na spotkanie. Przecież i tak nic z tym nie zrobisz. Nie poprosisz kata, by był tak uprzejmy, i jednak nie zakładał ci stryczka na szyję. To znaczy poprosić możesz, ale i tak g**wno to da..."
                             - Rafał Junosza Piotrowski "Dziadek" str. 507

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

poniedziałek, 13 stycznia 2025

(5/24). INTRYGA CHODZI W SZPILKACH

 
                             **PATRONAT MEDIALNY/ RECENZJA PATRONACKA**

    Autor: Beata Stefaniak

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Romans

    Liczba stron: 382

    Data premiery: 08. 01. 2025

 *Google

    Beata Stefaniak Często pisze do szuflady. Przygodę z publikowaniem swoich utworów rozpoczęła na platformie Wattpad. Kobieta z ogromną energią, mama dwójki wspaniałych córek: Natalii i Emilii. W wolnej chwili pielęgnuje swoje sportowe hobby, jakim jest bieganie. Jej motto życiowe to: "Nie stawaj na drodze do swojego zwycięstwa".
(Źródło: Okładka książki)

    Miłość to ryzykowna gra
Milena pracuje w laboratorium, a jej życie kręci się wokół badań i dwóch córek, które wychowuje w pojedynkę. Każdy jej dzień przebiega według precyzyjnie rozpisanego harmonogramu, a wieczory wypełnione są marzeniami o czymś więcej – czymś, do czego Milena boi się przyznać sama przed sobą.
Igor, znany celebryta i zdobywca dziennikarskiej nagrody Pulitzera, ma wszystko, co można kupić za pieniądze. Ale za fasadą sukcesu oraz szczęścia u boku Wiktorii, jego żony, kryją się samotność i niespełnione pragnienia.
Igor oraz Milena znają się od dawna. On jest od niej o kilkanaście lat starszy i wydaje się prowadzić poukładane życie. Mimo to jedna dramatyczna noc sprawia, że zaczynają się do siebie zbliżać, a prawda o ich gorących, tłumionych emocjach wychodzi na jaw.
Już wkrótce oboje zostaną zmuszeni do podjęcia trudnych decyzji. I przekonają się, że w świecie, który karmi się kłamstwem, za prawdziwe uczucie trzeba zapłacić niezwykle wysoką cenę...
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was nie tylko z moim pierwszym patronatem tego roku, ale i z gorącym debiutem, który porywa i intryguje od pierwszych stron.
Każdy z nas czegoś pragnie... dla jednych będzie to inny człowiek, dla innych dobra materialne, a dla jeszcze innych możliwość życia według własnych zasad... A czego pragną bohaterowie tej powieści? Na pewno wszyscy są głodni miłości, pragną spokoju i szczęścia, ale każdy z nich ma inną definicję tego szczęścia, i inaczej wyobraża sobie drogę do jego spełnienia...
"Intryga chodzi w szpilkach" to historia, w której każdy z nas ma szansę odnaleźć cząstkę siebie, intrygująca, naszpikowana emocjami, zaskakująca opowieść o pragnieniach i chorym pożądaniu prowadzącym do tragedii, jest to opowieść o życiu gdzie niby wszystko gra i jest poukładane, a tak naprawdę ludzie żyją obok siebie, zupełnie się nie dostrzegając. 
Jest to także książka, która niesie wiarę, ale i przestrogę. Wiarę w to, że każde marzenie i pragnienie jesteśmy w stanie spełnić, i przestrogę, że czasami nie powinniśmy ufać nawet tym którym wydaje się, że możemy polegać na każdym kroku. Ta historia to opowieść o złych decyzjach, trudnych wyborach i bolesnych konsekwencjach za nimi kroczącymi, to historia o walce z samym sobą, uczuciami i przeciwnościami, które rzuca nam los, to opowieść o ludziach, z którymi się nie wygra, w końcu to opowieść o tym, że prawdziwe uczucie zawsze wygra a szczęście, choć idzie czasami okrężną drogą, to zawsze znajdzie odpowiedni adres.

"Intryga chodzi w szpilkach" to rewelacyjne połączenie powieści obyczajowej z romansem, okraszone nutką erotyki i szczyptą mrocznego kryminału, szczególnie dającym o sobie znać w końcowych scenach.
Autorka skonstruowała ciekawą fabułę, niosącą w sobie olbrzymi ładunek emocji i poruszającą trudne tematy. Przeczytacie tu m.in. o: zemście, nietulonym głodzie miłości, toksycznej relacji, wykorzystaniu nie tylko fizycznym, ale i psychicznym, powielaniu niebezpiecznych schematów i niewyciąganie z nich wniosków. 
Ja przepadłam od pierwszej strony i aż do końca nie mogłam się oderwać od lektury. Książka trzyma w napięciu, a do tego dochodzi kilka zaskakujących zwrotów akcji, których się kompletnie nie spodziewałam.
Obsesja, intryga i manipulacja grają w tej historii pierwsze skrzypce.
Książka napisana została ładnym językiem- barwne i szczegółowe opisy pobudzają wyobraźnię, naprzemienna narracja pozwala poznać myśli i motywy, którymi się kierują poszczególne postacie.
Fabuła jest spójna, nie nudzi wręcz przeciwnie, zapewniająca sporo emocji. Wszystkie wątki łączą się w logiczną całość, która pozwala przy sobie odpocząć, choć tak jak napisałam wyżej, porusza wiele trudnych tematów.
Bardzo się cieszę, że ta historia okazała się kolejnym bardzo udanym patronatem medialnym. Autorce gratuluję z całego serca pomysłu i życzę, by po tę książkę sięgnęła cała rzesza czytelników.

    Czy polecam? 
Zdecydowanie tak. To ognista powieść o pożądaniu i pasji, które prowadzą do zaskakujących wydarzeń. Nie sposób się oderwać od tej historii i z całą stanowczością piszę, że chcę więcej. Bardzo udany debiut!

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny oraz możliwość patronowania tej historii serdecznie dziękuję Autorce.

piątek, 22 listopada 2024

(147/24). KALENDARZ ADWENTOWY

 
    Autor: Jolanta Kosowska, Marta Jednachowska

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 264

    Data premiery: 08. 11. 2024

 *Google

    Jolanta Kosowska autorka dziewiętnastu powieści, z zawodu lekarka.
    Marta Jednachowska miłośniczka koni, lekarka weterynarii.
Matka i córka. Dwa pokolenia, dwa temperamenty, dwie dusze. Pozornie dzieli nas sporo. Łączą nas więzy krwi, ta sama wrażliwość, miłość do zwierząt i pasja podróżowania. Jeszcze wiara w magię świąt Bożego Narodzenia i kolejna wspólnie napisana książka.
(Okładka książki)

    Najpiękniejsza świąteczna opowieść, jaką przeczytasz tej zimy!
W domu dziecka przy ulicy Zimowej trwają przygotowania do świąt Bożego Narodzenia. Opiekunki dokładają wszelkich starań, by dzieci choć przez te kilka dni czuły się tam jak w prawdziwym domu. Placówka boryka się jednak z poważnymi problemami finansowymi – funduszy brakuje nawet na prezenty dla wychowanków. By zmienić tę trudną sytuację, Marzena – dyrektorka domu dziecka – organizuje bożonarodzeniowy jarmark, a Klaudia, jedna z opiekunek, za własne pieniądze kupuje każdemu z podopiecznych kalendarz adwentowy.
Nikt nie wie, że w upominkach dla dzieci znajdują się nie tylko czekoladki, ale także... tajemnicze liściki od nieznanego nadawcy, które wywrócą tegoroczne święta do góry nogami. Nadchodzi czas pełen magii i niespodzianek.
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Obserwując mój blog, pewnie zauważyliście, że na dobre rozgościła się tutaj twórczość pani Jolanty, jej powieści kocham miłością absolutną, a każda kolejna powieść jest brana "w ciemno"- bez zastanawiania się jak to tym razem będzie, czy będzie mi się podobać... wiem, że jak zawsze, moje serce i dusza znów zostanie oczarowana i okryta ciepłem oraz niezwykłą magią. Nie inaczej jest i tym razem. Kiedy tylko "Kalendarz adwentowy" pojawił się w zapowiedziach wydawniczych, wiedziałam, że na czytelników będzie czekała kolejna emocjonalna historia, która wryje się w serce i zostanie w nich na zawsze. Teraz byłam ciekawa tej książki jeszcze bardziej, bo będzie to pierwsza książka, w której poznam także styl pisarski pani Marty- córki pani Jolanty. ("Spotkamy się we śnie"- ich pierwsze wspólne literackie dziecko, czeka jeszcze na półce).

Po tym jak skończyłam czytać tę historię, jestem przekonana, że "Kalendarz adwentowy" to kolejna powieść, która skradnie serce czytelnika na zawsze, z jednej strony jest ona bardzo delikatna, subtelna, niezwykle wzruszająca (jej, jak się spłakałam, czytając listy do dzieci) - idealna na świąteczny czas, a z drugiej (jak zawsze) poruszająca ważne społecznie tematy. Tym razem autorki poruszyły temat dzieci wychowujących się w Domu Dziecka, pokazały, jak wygląda ich codzienność, ich samotność- choć są w grupie, to każde jest samo, o czym po cichutku marzą, jak bardzo pragną bliskości i miłości, oraz potrzebę bycia ważnym i potrzebnym dla drugiego człowieka. 
Nam, tym którzy mają własne domy i rodziny, wydaje się, że przecież jeśli nie dzieje im się tam krzywda, mają dach nad głową i ciepłe jedzenie to są szczęśliwi... jak bardzo jest to mylne myślenie, a Autorki dobitnie nam to udowadniają i pokazują, że dzieci z Domu Dziecka niczym się od nas nie różnią, tak jak my wszyscy mają piękne marzenia, plany i przede wszystkim chcą kochać i być kochane, nawet jeśli początkowo ich postawa wyraża zupełnie coś innego.
Autorki pokazały także to, co jest naprawdę ważne i jakimi wartościami należy kierować się w życiu, pokazując, że nic nigdy nie dzieje się bez powodu, a zwykła rozmowa, która początkowo może wydawać się banalna i szybko o niej zapomnimy, może stać się początkiem czegoś pięknego, może przynieść olbrzymie emocjonalne korzyści.
Historia ta zmusiła mnie do mnóstwa refleksji, wywołała ogrom emocji, a przy okazji opowiedziała o pięknych świątecznych tradycjach o ich znaczeniu i symbolice. Sięgnijcie po książkę... naprawdę nie pożałujecie.

Książkę czyta się bardzo szybko, choć akcja nie goni jakoś specjalnie na złamanie karku. 
Bohaterowie są niezwykli, obdarzeni całą gamą emocji i empatii. Autorki są mistrzyniami w tworzeniu postaci, w każdej z nich można zauważyć "żywego człowieka" z jego wszystkimi walorami i przywarami. Dla mnie postacią, z którą najbardziej się utożsamiłam, i która wyjątkowo trafiła do mojego serca, była Grażyna- opiekunka i wychowawczyni dzieci. Z pozoru zamknięta w sobie, niedostępna, nadmiernie wymagająca, ale pod tą twardą skorupą ukrył się człowiek, który boi się kolejnego ciosu od losu. Wywołuje ona całą masę emocji, początkowo niechęć i uprzedzenie, niejednokrotnie zaskoczenie, wzruszenie, ale i współczucie, dopiero z biegiem czasu czytelnik, odkrywając jej drugą twarz, stopniowo zmienia o niej zdanie, zaczyna rozumieć. Sama postać zmusza do refleksji nad trafnością podejmowanych przez siebie decyzji...

Jak wiecie, Jolanta Kosowska (teraz także pani Marta) jest jedną z moich ulubionych pisarek, a jej książki, zawsze, ale to zawsze wywołują we mnie olbrzymie emocje i w każdej z nich odnajdę postać, z którą mogę się naprawdę utożsamić, a to sprawia, że przeżywam tę książkę po stokroć mocniej...
Nie inaczej jest i tym razem... za każdym razem gdy sięgam po kolejną książkę, wiem, że czeka mnie piękna i emocjonalna podróż... nie tylko w wyjątkowe miejsca, ale przede wszystkim w głąb ludzkich serc i dusz... Bardzo się cieszę, że poznałam kolejną historię, która przez długi czas nie pozwoli mi o sobie zapomnieć.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jolanta Kosowska i Marta Jednachowska udowodniły, że są mistrzami w malowaniu słowami najpiękniejszych życiowych obrazów. Książka idealna na ten przedświąteczny czas.

POLECAM...

"Maurycy, dzisiaj jest dzień Wigilii. Trwa magiczny czas, który sprawia, że marzenia się spełniają. Ja Ci napiszę o moim marzeniu. Zostań taki, jaki jesteś. Jesteś najbogatszym człowiekiem, jakiego znam, bo bogaty jest ten, kto wstaje rano z radością i z radością idzie spać. Szczęśliwy jest ten, kto ma za co codziennie dziękować innym ludziom i Bogu. Zostań właśnie taki, a będziesz najbogatszym i najszczęśliwszym człowiekiem. Radosnych świąt, mój Bogaczu!"
        - Jolanta Kosowska, Marta Jednachowska "Kalendarz adwentowy" str. 234

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

poniedziałek, 21 października 2024

(141/24). MIŁOŚĆ NA SPRZEDAŻ

 
    Autor: Sandra Robins

    Cykl "Miłość na sprzedaż"- tom I

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Romans

    Liczba stron: 292

    Data premiery: 16. 07. 2020

 *Google

    Sandra Robins Obecnie mieszka, razem z mężem i nastoletnią córką, w Wielkiej Brytanii. Swoją drugą połowę poznała 20 lat temu, gdy była 15- letnią dziewczyną. Ich wspólne życie utwierdza ją w przekonaniu, że prawdziwa miłość istnieje. Jedną z jej pasji jest stylizacja paznokci, którą zajmuje się także zawodowo. Kocha zwierzęta, a w szczególności spacery ze swoim psem.
"Miłość na sprzedaż" jest jej debiutem literackim.
(Źródło: Okładka książki)

    Gdy zależy ci na szczęściu najbliższej osoby, nie cofniesz się przed niczym. 
21-letnia Sarah, studentka farmacji, jest w stanie poświęcić wszystko, byle tylko zdobyć pieniądze na opłacenie domu opieki dla schorowanej babci, która wychowywała ją po śmierci rodziców. Dziewczyna jest przekonana, że zatrudniając się w ekskluzywnej agencji towarzyskiej, szybko zgromadzi odpowiednią sumę pieniędzy. Jej pierwszym klientem jest Alex, który po kilku spotkaniach prosi ją o przysługę – Sarah ma towarzyszyć mu podczas weekendu spędzonego w domu jego rodziców. Właśnie tutaj spotka kogoś, kto sprawi, że dziewczyna pozna prawdziwe znaczenie słowa „namiętność”, a w jej życiu nic już nie będzie takie samo, jak wcześniej...
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś chciałabym napisać kilka słów o książce debiutującej Sandry Robins, która uprzyjemniła mi ostatnie dwa dni. Na dzień dzisiejszy "Miłość na sprzedaż" składa się na trylogię, a sama jest nie tylko tomem pierwszym, ale i (bardzo udanym) debiutem Autorki. 
Przyznać muszę, że po ostatnich, dość wymagających, lekturach poszukiwałam historii, która da mi odsapnąć i nie będzie wymagała zbyt dużego nakładu uwagi i nieustannego skupienia i cieszę się, że wybór padła akurat na ten tytuł. Naprawdę odpoczęłam przy tej książce i jeśli Wy potrzebujecie chwili relaksu, ta książka idealnie się do tego nada, ale niech to nie uśpi Waszej czujności, bo jest to powieść, w której naprawdę sporo się dzieje i nie brakuje tu trudnych tematów, zaskakujących zwrotów akcji, intryg i tajemnic, które tylko czyhają, by ujrzeć światło dzienne.
Nie będę ponownie opisywać fabuły, bo już sam wydawca wystarczająco zdradza, a nie chciałabym czegoś przez przypadek zaspojlerować i odebrać tym samym radość z odkrywania tej historii. 
Sam pomysł na fabułę bardzo trafiony i w moim odczuciu ciekawie poprowadzony, dzięki czemu książkę czyta się niezwykle szybko, styl autorki, przystępny język, a także objętość tylko temu sprzyjają. 

Nie będę się rozpisywać i niepotrzebnie lać wody. Szerszą opinię napiszę dopiero, jak poznam całą trylogię. Na tę chwilę twierdzę, że jest to fajna historia i poprzeczka została dość wysoko zawieszona, z ciekawością sięgnę po tom II. Mam nadzieję, że sporo wątków zostanie w drugiej części wyjaśnione, bo przyznaję, ciekawość mnie zżera i zastanawiam się, jak Autorka poradziła sobie  z tym galimatiasem, który stworzyła czytelnikom ostatnimi scenami.

    Czy polecam?
Bardzo. Spędziłam z tą historią fajny czas i z ciekawością sięgnę po kontynuację. 

POLECAM...

"Zaczęło się od drobnych rzeczy, jak dopytywanie o zakupy, które już zrobiłam lub chowanie przedmiotów w dziwne miejsca. Niestety choroba posuwała się w szybkim tempie. Doszło do tego, że nie rozpoznawała mnie, a co gorsza, potrafiła reagować agresywnie. Wydawało jej się, że jestem kimś obcym, kto chce ją okraść lub zabić. Zwlekałam, jak długo mogłam z decyzją umieszczenia jej w specjalistycznym ośrodku.
Dziś znów miała słabszy dzień. Patrzyła na mnie, jakbym była intruzem, a nie jej ukochaną wnuczką. Przyglądałam się jej i jedyne, czego pragnęłam, to stać się na powrót małą dziewczynką i przytulić się do babci. Zostawiłam jej ulubione ciasto na stoliku i pocałowałam przelotnie w czoło, na co ona odgoniła mnie jak natrętną uchę, i wyszłam w pośpiechu. Po drodze otarłam pojedynczą łzę."
                                - Sandra Robins "Miłość na sprzedaż" str. 24-25

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

piątek, 27 września 2024

(131/24). ŚPIEW STALI

 
    Autor: Łukasz Konopczak

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Fantasy

    Liczba stron: 657

    Data premiery: 21. 03. 2024

 *Google

    Łukasz Konopczak Rocznik '92. Szkolny ancymon. Niezbyt popularny pośród grona pedagogicznego, szczególnie polonistek. Pasjonat piłki nożnej, treningu oporowego, a od niedawna także i judo. Wielbiciel kuchni świata, zwłaszcza hummusu, pierogów przygotowywanych przez ukochaną babcię oraz tzatzików ojca.
Postanowił udowodnić, że nikt nie odebrał mu marzeń, czego efektem jest "Śpiew stali"
(Źródło: Okładka książki)

    Śmierć zwykle oznacza koniec. Dla nich okazała się początkiem.
Gdy wybranka Susanoo, boga piorunów, umiera, jego furia zmienia prastary porządek i powoduje, że świat kami oraz ludzi zmierza ku zagładzie. Bóg, wiedziony pragnieniem odzyskania utraconej miłości, schodzi w odmęty piekieł, by stawić czoła przerażającym próbom. Jego decyzje niosą ze sobą okrutne konsekwencje…
Tymczasem Kana Yamamoto, członkini zasłużonego japońskiego rodu, walczy o przetrwanie swojego klanu w obliczu inwazji Mongołów. Nie wie jeszcze, że już wkrótce najeźdźcy zza morza będą najmniejszym z jej kłopotów. Niebawem losy Kany nierozerwalnie splotą się z planami okrutnego następcy cesarskiego tronu. Jednak największy cios przyjdzie od strony przyjaciela…
"Śpiew Stali"  zabiera Czytelnika w fascynującą i brutalną podróż do serca średniowiecznej Japonii, gdzie mitologia miesza się z rzeczywistością, a losy bogów oraz ludzi łączą w dramatyczną sagę. To epicka opowieść o honorze, spiskach, zemście i sile woli niezłomnej jak stal.
(Opis wydawcy).

    Kocham tak udane debiuty. Naprawdę jestem pod wrażeniem tej powieści. Łukasz Konopczak stworzył wspaniałą, niemal idealną i zarazem bardzo klasyczną opowieść fantasy, w której nie zabrakło wojny, magii, miłości, jak i rzeczy chyba w tym przypadku wydawałoby się najważniejszej - pięknego podkreślenia, czym jest prawdziwa miłość, która pokonuje wszystkie przeszkody, nawet śmierć, a także braterska przyjaźń i wzajemne poświęcenie tych, którym przyszło wspólnie dorastać w zamkniętej różnorodnymi kodeksami codzienności samurajskiego życia wypełnionego walką, bólem i cierpieniem. Jestem pod wrażeniem powieści, w której świat japońskich bogów ma wpływ na żywot poczciwego człowieka, przenika go, kieruje się swoim "widzimisię" nie zważając na to, jakie pociągnie za sobą konsekwencje. Jestem pod wrażeniem powieści, w której nic nie jest oczywiste, a dobro nie zawsze jest dobre i taka sama sytuacja ma się ze złem.
Jest to historia, która autentycznie zachwyca, porywa i zaskakuje od pierwszych stron, a im dalej zagłębiamy się w fabułę, tym bardziej staje się ona ciekawsza, bardziej intrygująca i podsycająca niepokój o dalsze losy postaci.
Trudno jest również nie docenić tego, z jak wielkim rozmachem została ta historia napisana, tego jak bardzo jest epicka, tego, że mamy do czynienia tu z tak wieloma politycznymi i wojennymi działaniami, potyczkami, intrygami, kłamstwami, gdzie pojawia się mnóstwo postaci, miejsc i spektakularnych wydarzeń.
Nie będę streszczać fabuły, bo w tym przypadku się tyle dzieje, że chyba niemożliwe jest, by wybrać jeden przewodni wątek a każdy kolejny szczegół, który mogłabym przez przypadek zdradzić, łączy się z innymi, tworząc zawiłą całość, którą trudno opisać w kilku zdaniach. Wierzcie mi jednak, że opis wydawcy także zdrada główne założenia tej opowieści.

Sam styl Autora jest płynny i przyjemny. Autor nie popada w sprzeczności związane z używaniem współczesnych zwrotów przy średniowiecznej scenerii. Mistrzowsko rozmieszcza punkty zwrotne, są one tajemnicze, ciekawe i bardzo, bardzo zaskakujące. Równocześnie obserwujemy świat bogów i ludzi, ich zależności co sprawia, że wyciągamy swoje wnioski, angażujemy się w tę historię całym sobą.
Postacie są wybornie napisane, każda z nich to indywiduum, nie ma tu nikogo, kto jest nudny lub robi tylko za przysłowiowe tło. Każda z nich obdarzona jest unikatowymi cechami, przez co nie zlewa się z otoczeniem, jest wyrazista i niepowtarzalna.
Książka liczy ponad 650 stron, ale śmiało można napisać, że cechuje ją ład, porządek i dbałość o każdy szczegół, to też sprawia, że bardzo lekko i z wielką przyjemnością poznajemy tę historię, stając się tym samym jej częścią. 
Autor ciekawie przedstawia japońską kulturę (sam twierdzi, że mocno ją zeuropeizował). Co ważne na końcu znajduje się obszerna nota, w której opisuje, jak przebiegały przygotowania do napisania tej książki, opisuje japońską mitologię (ja jestem kupiona, zaczynam szukać więcej informacji), podkreśla, co jest prawdą historyczną, naciąganą prawdą, a co całkowitą fikcją. Jest to doskonały zabieg, bo w moim odczuciu tylko zachęca do szerszego poznawania nie tylko kultury i mitologii japońskiej, ale pozwala zerknąć w struktury Samorajów i zaszczepia w czytelniku olbrzymią ciekawość. 

Tak jak napisałam wyżej książka jest niezwykła, chce się ją czytać bez końca, nie chce się jej odkładać. Ja jestem kupiona absolutnie i mam nadzieję, że trafi ona do bardzo szerokiego grona odbiorców, czego życzę Autorowi z całego serca.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, to jedna z lepszych książek fantasy, które przeczytałam w tym roku. Niesie w sobie uniwersalne prawdy i wartości, dlatego tez każdy w niej się odnajdzie, każdy znajdzie coś dla siebie i gwarantuję, że dla każdego będzie to coś zupełnie innego.

POLECAM...

"Hakata płonęła. Tysiące ognistych strzał rozświetlały nocne niebo. Dźwiękom naciąganych i zwalnianych cięciw towarzyszył krzyk. Krzyk, tumult, smród i krew. Mnóstwo kwi.
Katsuro nie tak wyobrażał sobie pierwszą podróż nad morze. Dotąd jego wyobrażenie o wyglądzie plaży było zbudowane na podstawie opowieści babki: krystalicznie czysta woda, bryza delikatnie smagająca policzki i złoty piasek łaskoczący stopy. Teraz rozglądał się wokół i zdawało mu się, że bogowie zapomnieli o tym miejscu i jego pierwotnym wyglądzie. Morskie garby mętnością przypominały kałuże, wiatr oraz deszcz zacinał ostro- niemal zdzierał twarz- a piasek był... brudny. Nasączony. Właził w każdą szczelinę zbroi i gryzł skórę. Ponadto obrazu dopełniali jego kompani, którzy- zamiast korzystać z nadmorskich uroków- leżeli w swoich własnych szczynach. Był pewny, że w jego pamięci plaża na zawsze pozostanie cmentarzyskiem."
                                         Łukasz Konopczak "Śpiew stali" str.11

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi.

sobota, 7 września 2024

(122/24). PRAGNIENIE DIABŁA. UKRYTA W CZTERECH ŚCIANACH

 
    Autor: Brigitte Wu (pseudonim)

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Romans, Erotyk

    Liczba stron: 268

    Data premiery: 20. 01. 2022

 *Google

    Brigitte Wu Od urodzenia mieszka w przepięknej Kudowie-Zdroju u podnóża Gór Stołowych. Jest właścicielką agencji marketingu internetowego 6tka. Uwielbia czytać i analizować motywacje głównych bohaterów. Pisze od zawsze, lecz dopiero teraz zdecydowała się opublikować własne utwory.
(Źródło: Okładka książki)

    Niewola, z której nie będziesz chciała się uwolnić…
Siedem tajemniczych pokojów, a każdy z nich jak przedsionek piekła… Kiedy pewnego dnia Lisa przypadkiem wpada na Connora, nic nie wskazuje na to, że w jej życiu właśnie dokonał się dramatyczny zwrot. Z pozoru zwykły chłopak okazuje się bezwzględnym psychopatą, który pragnie tylko jednego: ukarać piękną nieznajomą za to, że nie zwróciła na niego uwagi. Realizując kolejne etapy swojego diabelskiego planu, w końcu porywa Lisę do mrocznej posiadłości, gdzie jej zadaniem jest przejście przez wszystkie przygotowane specjalnie dla niej pomieszczenia. Każde z nich budzi strach, ale też nadzieję, że ucieczka wciąż jest możliwa. Tymczasem relacje ofiary i oprawcy zaczynają niespodziewanie ulegać zmianom, a pragnienie odzyskania wolności traci na znaczeniu… Kto ostatecznie wygra, a kto przegra w tej walce?
(Opis wydawcy)

    Czasami trafiamy na takie książki, które po przeczytaniu opisu chcemy mieć tu i teraz, po fakcie jednak okazuje się, że to nie był to najlepszy wybór. Przyznać muszę, że dawno nie czułam takiego rozczarowania i żalu po skończonej książce. Nie chcę się pastwić na tą książką, ale naprawdę... już dawno nie przeczytałam tak dziwnej i złej historii, o której fabule chciałam zapomnieć jak najszybciej. Miała ta książka olbrzymi potencjał, ale niestety został on niewykorzystany i zaprzepaszczony już na starcie. Nie będę pisać streszczenia tej książki. Zaznaczę, tylko że opis wydawcy po raz pierwszy tak bardzo mnie rozczarował.
Od początku panuje tu olbrzymi chaos, akcja goni na złamanie karku bez składu i ładu, nie mamy szans poznać bohaterów, zostajemy wrzuceni na głęboką wodę, bez żadnego wprowadzenia- momentami odniosłam wrażenie, że trafiłam na jakąś kontynuację, gdzie mogłam już znać postacie. Niestety jest to tom pierwszy...
Postacie są dramatycznie wykreowane, infantylne i po prostu głupie. Szczególnie zachowanie głównej bohaterki sprawia, że chce się rwać włosy z głowy. Została kobieta porwana, nie wie, gdzie jest, czego się  spodziewać po psycholu, a zachowuje się jak dziecko w sklepie z zabawkami, a już za chwilę stwierdza, że się zakochała w oprawcy, który ją na każdym kroku upokarza... no litości, to nawet nie zahacza o syndrom sztokholmski, jeśli taki był zamysł. Zupełnie nic o nich nie wiemy, ich "bycie razem" to ciągłe wyzwiska, poniżanie, upokarzanie, i obrzydliwie opisane zbliżenia. Jestem doświadczonym czytelnikiem, myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy, ale jednak moje granice można nadal przesuwać. Brakuje tu porządnej redakcji, korekta też miałaby jeszcze co robić. Naprawdę dziwię się, że tak duże wydawnictwo zdecydowało się wydać tę książkę.

Chciałbym napisać coś dobrego o tej książce, ale naprawdę jest mi trudno. Gdyby nie to, że muszę "oddać" recenzję do wydawnictwa, nawet bym o niej nie wspomniała. Jedynym plusem w te historii jest to, że jeśli wyłączycie myślenie, nie będziecie analizować opisywanych wydarzeń, po prostu odpuścicie... to dość szybko ją skończycie.

"Pragnienie diabła" to debiut. Życzę autorce jak najlepiej oraz dobrych i życzliwych ludzi wokół by naprawdę pomogli i kolejna książka była lepsza.

    Czy polecam?
Jestem okropnie rozczarowana. Książki nie polecam, jak dla mnie jedna z najgorszych historii, jakie przeczytałam w życiu. Bardzo mi przykro, ale taka jest prawda. Nie znalazłam w tej historii nic, co złapałoby mnie za serce i choć trochę podniosło ocenę. 

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

poniedziałek, 26 sierpnia 2024

(116/24). OGNISTE SERCA (Wydanie II)

 
    Autor: Agnieszka Lingas- Łoniewska

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Romans

    Liczba stron: 312

    Data premiery: 1. 04. 2022 (wydanie II)

 *Google

    Agnieszka Lingas- Łoniewska Wrocławska pisarka, zwana przez swoich czytelników dilerką emocji. Autorka ponad 40 bestsellerowych powieści, stanowiących elektryzujący miks gatunkowy romansu, dramatu i sensacji. Jej książki są hitami wśród czytelników ceniących akcję, emocje i miłość. Sprzedały się do tej pory w setkach tysięcy egzemplarzy.
Autorka kocha zwierzęta, na licznych spotkaniach autorskich prowadzi akcję "Karma zamiast kwiatka"
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Kiedy osiemnastoletnia Anna po wielu latach wraca do rodzinnego miasteczka w Teksasie, czuje się zagubiona i wyalienowana. Jako córka burmistrza traktowana jest przez rówieśników z dystansem i nieufnością, a jej rodzice, wiecznie zajęci karierą i przestrzeganiem konwenansów, nie mają dla niej zbyt wiele czasu. Wszystko się zmienia, kiedy pewnego wieczora na jej drodze staje Jax - przystojny harleyowiec, który pod maską niepokornego twardziela skrywa narastające poczucie osamotnienia. Ich pierwszy pocałunek stanie się preludium do wielu zmysłowych nocy wypełnionych namiętnością, jakiej jeszcze nigdy nie doświadczyli, a uczucie, które błyskawicznie zacznie przybierać na sile, wkrótce pochłonie ich bez reszty. Nieustannie spragnieni swoich ciał i nowych doznań, nie zauważają, że dookoła nich przybywa ludzi, dla których ten związek staje się solą w oku… Czy młodym kochankom wystarczy odwagi, by złamać zasady i podążać za swoimi marzeniami?
(Opis wydawcy)

    Dziś przyszła pora napisać kilka słów o kolejnej książce, która posadziła mnie na emocjonalny rollercoaster i sprawiła, że po wyjściu z tej karuzeli nadal w głowie czuję zawroty. Z twórczością pani Lingas- Łoniewskiej spotkałam się po raz pierwszy przy powieści "Skazani na ból" i choć ta dzisiejsza powieść jest zupełnie inna, porusza inne tematy, wzbudza inne odczucia, to również wyzwala ogrom emocji i uruchomiła wodospad łez. 
"Ogniste serca" opowiadają różnicy wieku i miłości, która nie ma według innych prawa bytu, jest to opowieść o walce o siebie i poszukiwaniu swojego miejsca na świecie, niełatwych a czasami wręcz o nieoczywistych wyborach, o zatraceniu i namiętności, o bólu odrzucenia i tym jak bardzo można skrzywdzić drugiego człowieka, narzucając mu swoją wolę. Znajdziemy tu również problem braku akceptacji społecznej, odrzucenia przez rówieśników, oceniania przez wzgląd na status społeczny i zajmowane stanowisko.
Nie będę opisywać ponownie fabuły, wydawca już wystarczająco zdradził, ja tylko podpowiem, żebyście byli przygotowani i mieli pod ręką chusteczki, bo jestem przekonana, że nawet najtwardsze serce w którymś momencie zadrży, a skamieniałe emocje pod wpływem tej historii zupełnie się rozkruszą i szybko znajdą swoje ujście.

Fantastyczny pomysł na fabułę, dopracowany w najdrobniejszych szczegółach i choć jest przewidywalny, tego nie da się ukryć, to i tak nie sposób oderwać się od lektury, bądź odłożenia jej na później, by móc się nią delektować przez dłuższy czas.
Bohaterowie są doskonali, obdarzeni całą gamą wad i zalet, wywołujący mnóstwo nie zawsze pozytywnych emocji, sprawiają, że tę historię przeżywa się całym sobą. Nikt tu nie jest zbędny, każdy est ważny i każdy wnosi wiele do tej historii, zarówno dobrych emocji (Anna i Jax) jak i tych złych (chociażby George Scott).
Akcja nie goni na złamanie karku, choć zdarzają się momenty, w których adrenalina szybuje w sekundę niemal pod niebiosa, jest zaskakująco momentami burzliwie i niebezpiecznie, ale po chwili wszystko się uspokaja i wraz z bohaterami mamy czas na przeżywanie miłosnych uniesień. Nie ma tu mowy o  nudzie. A dodatkowym motywatorem do przeczytania tej historii są nie zawsze grzeczni motocykliści ;)
Książkę czyta się doskonale, nie wymaga ona od czytelnika jakiegoś wyjątkowego skupienia, dając tym samym możliwość autentycznego relaksu, napisana ze starannością, wyczuciem i smakiem.

Bardzo podoba mi się podział na rozdziały, gdzie każdy z nich nazwany jest tytułem piosenki, dzięki temu przypomniałam sobie zapomniane piosenki i ich wykonawców. Bardzo fajne to jest.

     Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Bardzo przyjemna historia pokazująca, że miłość nie patrzy na wiek, a jeśli potrzeba pokona wszystkie przeciwności losu...

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

piątek, 5 kwietnia 2024

(49/24). FIRMA

 
    Autor: Lech Kostrzewa

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Sensacyjna

    Liczba stron: 354

    Data premiery: 15. 03. 2024

 *Google

    Lech Kostrzewa brak informacji.

    Szpiedzy są wszędzie
Roman, weteran kontrwywiadu, czuje się wypalony oraz śmiertelnie znużony swoją pracą. Kiedy jednak dostaje do prowadzenia nową sprawę i wpada na trop zagadkowej operacji na terenie Polski, ponownie ożywa w nim chęć potwierdzenia swoich umiejętności. Stosuje zarówno profesjonalne, jak i niekonwencjonalne metody, dzięki którym krok po kroku zaczyna rozpracowywać grę obcych służb specjalnych. Co się wydarzy, gdy najpilniej strzeżone tajemnice ujrzą w końcu światło dzienne?
„Firma” jest pierwszą powieścią, która ujawnia prawdziwe metody działania polskiego kontrwywiadu w zwalczaniu szpiegów. Autor pokazuje w niej pracę służb specjalnych od kuchni, a wszystko to doprawia humorem i - momentami gryzącą - ironią.
(Opis wydawcy)

    Zgłaszając się do recenzji tej książki, zaintrygowana opisem wydawcy nie zdawałam sobie sprawy, w co się pakuję. Przyznać muszę, że dawno już książka mnie tak nie zmęczyła i sprawiła, że jedyne, o czym myślałam to to kiedy dobrnę do końca. Zupełnie nie poczułam klimatu tej historii a główny bohater i jego nużące rozmyślania stał się bardzo dobrym usypiaczem.
Nie będę przytaczać fabuły, bo sam wydawca już wiele zdradza, ale napiszę tylko, że jeśli w zdaniu "Autor pokazuje w niej pracę służb specjalnych od kuchni..." jest choć odrobina prawdy... to ja podziękuję, naprawdę czuję się bezpiecznie, wiedząc, jak zachowują się nasi agenci (sarkazm, jakby coś).
Styl pisarki pana Kostrzewy również nie trafił w mój gust, akcja się ciągnie, bohaterowie są tacy jacyś nijacy, żadna z postaci nie zapadła mi w pamięć (chyba że taki był plan, bo przecież czytamy o tajnych agentach), przedstawieni są oni jako karierowicze albo mierni pracownicy, którzy patrzą tylko by dotrwać do fajrantu i przez przypadek nie zostać przeniesionym do działu logistyki. Akcja ciągnie się niemiłosiernie, nie ma tu żadnego elementu zaskoczenia... 
Pomysł na fabułę bardzo fajny, jednak dla mnie zupełnie zaprzepaszczony, brakuje tu dynamiki i wartkiej akcji tak ważnej dla tego gatunku literackiego.

Nie chciałabym pisać, że ta książka jest zła, bo taka nie jest- to mogę zagwarantować i jestem przekonana, że wielu osobom przypadnie ona do gustu- dla mnie jednak to nie jest to, czego się spodziewałam. Może kiedyś do niej wrócę i dam jej szansę, ale na razie odkładam na półkę...

    Czy polecam?
Jest to jedna z tych książek, o których opinię powinien wyrobić sobie każdy sam. Mnie zupełnie nie przypadła do gustu, nie dokończyłam jej, ale wierzę, że wielu osobom się spodoba i zainteresuje światem, którego nie znamy.

Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.