Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka od portalu Na kanapie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka od portalu Na kanapie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 maja 2026

(40/26). PODGLĄDAŁEM TWOJĄ ŻONĘ. Z NOTATNIKA PRYWATNEGO DETEKTYWA

 
    Autorzy: Anna Sobolewska, Paweł Boguszewski

    Wydawnictwo: Wydawnictwo RM

    Gatunek: Reportaż

    Liczba stron: 320

    Data premiery: 17. 06. 2026

 *Google

    Anna Sobolewska mgr inż. budownictwa, a prywatnie siostra Pawła Boguszewskiego- detektywa. Od blisko dwudziestu lat związana zawodowo z administracją samorządową. Pisanie jest jej ogromną pasją. Od zawsze lubiła czytać i pochłaniać wiedzę z wszelkich dziedzin życia. Słucha uważnie, obserwuje, wychwytując detale i emocje. Nawet to, co pozostaje między słowami, przelewa na papier.

    Paweł Boguszewski prywatny detektyw, mediator i społeczny kurator sądowy. Jako detektyw pomaga ludziom, rozwiązując ich życiowe zagadki. Jako założyciel i prezes fundacji "Całym Sercem- Nadzieja" angażuje się w realną pomoc wszystkim osobom skrzywdzonym i potrzebującym.
(Źródło: Okladka książki)

    To książka o sprawach, które mogą dotyczyć każdego z nas. O oszustwach, manipulacji i nadużytym zaufaniu. Zdradach małżeńskich, fałszywych przyjaciołach, dwulicowych współpracownikach, przemocy emocjonalnej i finansowej. A wszystkie te opowieści zaczynają się niewinnie i dotyczą zwykłych ludzi – takich jak my – którzy zaufali niewłaściwej osobie, zignorowali drobne sygnały ostrzegawcze albo po prostu znaleźli się w złym miejscu i czasie.
Te prawdziwe historie pokazują, jak nisko potrafi upaść człowiek i jak może krzywdzić najbliższych. Ale dają też nadzieję na to, że zawsze można znaleźć pomoc.

Czytając te historie, trudno pozostać obojętnym wobec losów bohaterów. To lektura, która wciąga i odkrywa przed czytelnikiem sekrety, kulisy pracy operacyjnej, rozterki, blaski i cienie pracy prywatnego detektywa.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Zaskakująca i momentami szokująca. Te trzy słowa powinny wystarczyć, by oddać cały sens tej książki. Dziś przychodzę do Was z książką, która opowiada o blaskach i cieniach  pracy prywatnego detektywa. Autorzy zabierają nas za kulisy spraw i śledztw, które są zupełnie różne od tych, które znamy z sensacyjnych filmów czy seriali, i całkowicie zmieniają postrzeganie tego tajemniczego zawodu. Nie znajdziecie tu spektakularnych pościgów czy nagłych zwrotów akcji, ale poznacie prace detektywa od podstaw gdzie cierpliwość, żmudna obserwacja i umiejętność zachowania dystansu oraz zimnej krwi doprowadza do rozwikłania naprawdę trudnych spraw. Możemy się przyjrzeć, jak wygląda cały proces i jakie są podejmowane decyzje, od momentu pierwszego kontaktu ze zleceniodawcą, poprzez analizę i zbieranie dowodów, aż do uzyskania potrzebnych informacji, które niejednokrotnie kończą się na sali sądowej. I choć tytuł może sugerować, że jest to książka o zdradach małżeńskich, znajdziecie tu zdecydowanie więcej niż klasyczne romanse. Jest to czternaście różnych historii, od zdrady przez fałszywe i złudne przyjaźnie, po podszywanie się pod kogoś innego, ale każda z nich niesie w sobie olbrzymie emocje, wstyd, cierpienie, utracone poczucie bezpieczeństwa. Autorzy pokazują także, że przemilczane i nierozwiązane historie nie znikają, a wracają w emocjach, relacjach i trudnych wyborach, które mogą prowadzić do tragedii, która zmienia całe życie danego zleceniodawcy.
To mocna, emocjonalna opowieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. 

"Podglądałem Twoją żonę..." to reportaż napisany ciekawym i przystępnym językiem. Książkę czyta się płynnie, z dużym zainteresowaniem, potrafi ona wciągnąć i zaciekawić. Dla czytelników lubiących literaturę faktu będzie to ciekawa opowieść o pracy ludzi, którzy każdego dnia stają po stronie prawdy, ale sami zmagają się z różnymi dylematami, stając oko w oko z dramatami setek ludzi. Jak sami sobie radzą z zawodowym stresem, nieszczęściem którego stają się obserwatorem, jak odreagowują? Tego dowiecie się z tej pozycji.

    Czy polecam?
Polecam. Ciekawa pozycja która nie tylko pokazuje kulisy ciekawego zawodu, ale przede wszystkim pokazująca jak bardzo można skrzywdzić drugiego człowieka.

POLECAM...

Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

poniedziałek, 16 lutego 2026

(18/26). DIETA PRZECIWZAPALNA

 
    Autor: Agata Lewandowska

    Wydawnictwo: Wydawnicttwo RM

    Gatunek: Poradnik, Książka kucharska

    Liczba stron: 224

    Data premiery: 18. 02. 2026

 *Google

    Agata Lewandowska dietetyczka z kilkunastoletnim doświadczeniem, autorka ponad 20 poradników dietetycznych. Absolwentka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, SGGW oraz podyplomowych studiów z psychodietetykim na SWPS, ukończyła też liczne kursy i szkolenia. Pisze artykuły, prowadzi warsztaty, wykłady i webinary.
(Źródło: Okładka książki)

    Co to jest stres oksydacyjny i jak szkodzi zdrowiu? Jak rozpoznać objawy stanu zapalnego w organizmie? Czym jest dieta przeciwzapalna i jak korzystać z jej dobroczynnego wpływu?

Z tej książki dowiesz się wszystkiego, co trzeba wiedzieć o diecie przeciwzapalnej – sposobie żywienia, który wspiera zdrowie i równowagę w organizmie, a także pomaga zapobiegać otyłości. Autorka w przystępny i ciekawy sposób przedstawia ważne informacje teoretyczne na temat stresu oksydacyjnego i stanu zapalnego, wyjaśnia jego powiązania z chorobami autoimmunologicznymi (jak atopowe zapalenie skóry, czyli AZS, czy reumatoidalne zapalenie stawów, RZS) oraz cukrzycą i zaburzeniami metabolicznymi. Podpowiada, jak wspierać naturalne mechanizmy antyoksydacyjne w organizmie i poprawić samopoczucie dietą. Przedstawia przeciwzapalne działanie składników żywności, takich jak: witaminy C, D i E, kurkumina, resweratrol, karotenoidy, koenzym Q10 czy selen, kwasy omega-3.

Obok praktycznych porad na temat zdrowego i racjonalnego odżywiania w książce znajdziesz 60 przepisów na łatwe i smaczne dania na każdą porę roku, z których ułożysz zdrowe menu na cały dzień.
(Opis wydawcy. Źrodło opisu: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z pozycją, po którą powinien sięgnąć każdy, komu zależy na zmianie złych nawyków (nie tylko żywieniowych) i wyprowadzeniu swojego organizmu ze stanu zapalnego, który może nam towarzyszyć, nie dając (jeszcze) znać o swoim istnieniu. 
"Dieta przeciwzapalna" od Agaty Lewandowskiej to interesujące kompendium wiedzy nie tylko o stanie zapalnym i chorobach, których może być objawem, ale także źródło cennej wiedzy na temat witamin i innych związków, które wpływają na nasze samopoczucie, śmiało można potraktować tę książkę także jako doskonałą bazę do przygotowania wielu smacznych i zdrowych posiłków wpływających na stan chorobowy i zmniejszającą jej wpływ na codzienne życie. 

Książka podzielona jest na cztery główne rozdziały, gdzie każdy zawiera w sobie kilka podrozdziałów. 
Ja skoncentrowałam się na głównej osi tego poradnika, czyli diecie, jej zmianie i wpływowi na codzienne życie. Autorka w bardzo przystępny sposób podpowiada, jak można łatwo zwiększyć codzienną aktywność, jak łatwo połączyć ulubione czynności, by zyskać na czasie, ale nie czuć się tym samym przebodźcowanym, odpowiada na pytania, których nie wypowiadamy głośno. Dowiecie się, chociaż czy warto suplementować witaminę D i dlaczego ten temat jest tak bardzo kontrowersyjny, czy kawa jest zdrowa i czy lepiej szukać naturalnych składników w żywności, czy lepiej czasami sięgnąć po suplement. Mnóstwo tu merytorycznej wiedzy podanej w bardzo przyjazny sposób.
Autorka prezentuje około sześćdziesięciu przepisów z każdej grupy tj. napoje, sałatki, surówki i jarzynki, dania obiadowe i lunchowe, śniadania i kolacje oraz desery i przekąski. Każdy z przepisów oznaczony jest odpowiednią wiadomością o ilości porcji i czasu przygotowania także co dla mnie okazało się bardzo cenne- każdy z nich obdarzony jest wskazówką, która może idealnie zmienić, uzupełnić w dodatkowe składniki całe danie. 
Przepisy są przejrzyste i zrozumiałe, przeważnie nie wymagają dużego nakładu pracy i czasu. Niektóre z nich opatrzone są zdjęciem, jednak bardzo żałuję, że nie wszystkie. 
Dania wychodzą naprawdę smaczne i lekkie, kilkanaście przepisów mam już przetestowane i jestem pewna, że wejdą one na stałe do mojego jadłospisu. 

"Dieta przeciwzapalna" to książka, która wejdzie do mojego stałego kanonu książek, z których będę na pewno często korzystać i czerpać z niej nie tylko wiedzę na temat swojego zdrowia, ale i korzystać z wielu zawartych w niej wskazówek porad i inspiracji.

    Czy polecam?
Polecam. Każdy znajdzie tu dla siebie wiele inspiracji, wskazówek i rad jak zacząć walkę ze stanem zapalnym, który nieleczony może sprowadzić na organizm wiele nieszczęścia.

POLECAM...

Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

poniedziałek, 15 września 2025

(83/25). CHWILA, KTÓRA ZMIENIA

 
    Autor: Elżbieta Hossa- Lenglain

    Wydawnictwo: Książki bez limitu

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 348

    Data premiery: 30. 09. 2025

 *Google

    Elżbieta Hossa- Lenglain Kocha morze o poranku, gdy fale szepczą jej na ucho swoje sekrety, a świat dopiero budzi się do życia. Z zapałem eksploruje zamki i ich mroczne korytarze- im więcej duchów, tym lepiej (uwierzcie na słowo, w tej materii ma co opowiadać!). A gdy stres puka do drzwi, wyciąga mikser. W jej kuchni powstają wtedy wypieki, które poprawiłyby humor nawet najbardziej wybrednemu średniowiecznemu księciu ;)
(Źródło: Okładka książki)

    Jeden miesiąc. Zero zobowiązań. Układ idealny. Przynajmniej w teorii, bo z emocjami nie da się negocjować.
Olivia Matt, cicha bibliotekarka z głową pełną słów, pisze, żeby nie oszaleć. Jej poradnik miał pomóc innym, ale nigdy nie miał być hitem. A już na pewno nie miał przyciągnąć uwagi ludzi, których chciała zostawić za sobą. Michał Książek ma to, czego szukają inni: firmę, sukces, pieniądze, ale brakuje mu poczucia sensu życia. Wypalony, zmęczony, obojętny – dopóki nie spotyka jej. Autorki, której słowa trafiają dokładnie tam, gdzie boli.
Olivia i Michał zawierają szalony układ. On pomoże jej wypromować książkę. Ona nauczy go, jak znowu cieszyć się życiem. A potem każde pójdzie w swoją stronę. Tylko czy po spędzonym razem miesiącu będą jeszcze potrafili powiedzieć sobie "żegnaj"?
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z bardzo ciekawą propozycją i gdyby nie to, że zauważyłam tę historię w Klubie czytelnika portalu Na kanapie, ominęłaby mnie prawdziwa gratka, bo na takie miano zdecydowanie ta historia zasługuje.
Nie będę opisywać fabuły, bo sam opis wydawcy już wiele zdradza, a ja nie chciałabym odebrać Wam przyjemności z odkrywania tej historii. 

"Chwila, która zmienia" to książka, która otuli Was ciepłem od pierwszych stron, i choć liczy ona sobie  niecałe 400 stron, nawet się nie zorientujecie kiedy będziecie "dobijać" do brzegu, a wasze emocje i uczucia będą rozhuśtane do granic możliwości. 
Książkę czyta się fantastycznie, napisana bardzo ładnym, ale i przystępnym językiem powieść wciąga i gwarantuje nieustający dopływ adrenaliny, emocje buzują na najwyższym poziomie. Dużo się tu dzieje, nie brakuje momentów wielkich wzruszeń. Akcja płynie dość szybko i nie brakuje w niej nagłych zwrotów, intryga goni intrygę, na jaw wychodzą coraz bardziej skrywane tajemnice, nie tylko Olivii, ale i całego pozostałego towarzystwa... 

"Chwila, która zmienia" to powieść wielowątkowa, złożona, momentami trudna pod względem poruszanych tematów a przy okazji niezwykle wciągająca i wzruszająca. Narracja prowadzona przez głównych bohaterów pozwala spojrzeć na tę samą sprawę z różnego punktu, poznać ich dylematy i motywy, które nimi kierują. Łatwiej jest zrozumieć ich samych, jak i podejmowane przez nich decyzje, które czasami (z innego punktu widzenia) mogą się wydawać zupełnie irracjonalne.
Historia płynąca na przestrzeni kilku miesięcy pozwala poznać ich dogłębniej, obserwować ich przemianę, rodzące się uczucia i próby zbudowania czegoś pięknego. Są oni doskonale rozpisani i poprowadzeni, choć pochodzą z "różnych światów" ich temperamenty doskonale się uzupełniają. Nie sposób ich nie lubić, choć ciśnienie potrafią podnieść- szczególnie Olivia, która momentami za bardzo ucieka- choć po jej trudnych przeżyciach, naprawdę starałam się ją rozumieć, nie zawsze mi się to udawało.
Postaci pobocznych jest sporo, ale każda z nich wnosi sporo dobrego do tej opowieści i tworzy niezwykle barwne i wielowymiarowe tło dla głównej dwójki.

W moim odczuciu pomysł na fabułę to strzał w dziesiątkę. Autorka tworząc rękami swej bohaterki listę książek, które mogą pomóc w kryzysowych momentach życia, nie tylko wlała w moje serce nadzieję, że na wszystkie smutki można znaleźć lekarstwo w literaturze, to jeszcze "podsunęła" pod przysłowiowy nos świetną listę lektur, o których zapomniałam lub jeszcze nie czytałam, a one zdążyły się wpisać już w kanon literackiej klasyki.
Przypomnieć trzeba, że jest to także opowieść o miłości, prawdziwej przyjaźni, o wzlotach i upadkach codziennego życia, o marzeniach i drodze do ich spełnienia. Niby zwyczajna, ale jednak nie do końca.... Ma w sobie to "coś", co trudno zamknąć w sztywnych ramach, a jednak łapie to coś za serce.
Autorka poza warstwą obyczajową przemyciła również lekki wątek kryminalny, który podniósł adrenalinę i nie pozwolił na monotonność akcji a nam czytelnikom na znużenie. 

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Elżbiety Hossa- Lenglain i bardzo, ale to bardzo nie chciałabym, by było ostatnim. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Każdy w tej historii znajdzie coś dla siebie. To doskonała książka zmuszająca do refleksji i zastanowienia się nad tym, jak przeszłość może wpłynąć na przyszłość oraz o  tym, że każda tajemnica kiedyś ujrzy światło dzienne.

POLECAM...

Egzemplarz recenzyjny pochodzi z Klubu czytelnika portalu Na kanapie.

czwartek, 3 lipca 2025

(68/25). KISZONKI. SMAKI Z NATURY

 
    Autor: Urszula Wojciechowska

    Wydawnictwo: Wydawnictwo RM

    Gatunek: Kulinaria, Książka kucharska, Poradnik

    Liczba stron: 184

    Data premiery: 30. 07. 2025

 *Google

    Urszula Wojciechowska rocznik 1976, z wykształcenia kartograf. Wegetarianka z 30-letnim stażem. Autorka pierwszego polskiego bloga poświęconego kiszeniu- "Kiszonki Tofalarii". Uwielbia podróże rowerowe i spanie pod namiotem. W wolnych chwilach oddaje się rękodziełu i botanice leśnej.
(Źródło: Okładka książki)

    Wzbogać swoją dietę o pyszne i zdrowe, naturalne kiszonki. W tej książce znajdziesz dokładne informacje i praktyczne wskazówki, szczyptę historii i ciekawostek na temat kiszenia, a przede wszystkim mnóstwo przepisów na kiszonki – zarówno tradycyjne, jak i niebanalne.
Spróbuj klasycznych ogórków kiszonych, a także rzodkiewek, dyni, szparagów czy wiśni. Zainspiruj się niezwykłymi przepisami na kiszone pączki lipy albo zioła. Skosztuj egzotyki: kimchi w różnych odsłonach albo kiszonych cytryn. Kiszeniu grzybów poświęcono tu cały rozdział. Zbiór przepisów na kiszonki został uzupełniony pomysłami na smaczne i proste w przygotowaniu potrawy z ich wykorzystaniem.
Opisano tu szczegółowo i przystępnie cały proces kiszenia oraz potrzebne sprzęty, składniki i techniki. Autorka podpowiada, jaka powinna być temperatura i czas fermentacji, jak przechowywać kiszonki i jak zapobiegać potencjalnym problemom.
To książka dla każdego, kto chce spróbować swoich sił w kiszeniu. Ciekawe przepisy zainteresują także bardziej zaawansowanych kucharzy.
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Ostatnio na blogu pojawia się trochę więcej opinii o książkach kulinarnych, które nie tylko przywołują ciepłe wspomnienia związane z dzieciństwem, inspirują do odkrywania nowych smaków, ale i sprawiają, że na nowo odkrywam w sobie miłość do gotowania, która gdzieś w pędzie dnia codziennego trochę się zagubiła. Książki te wybieram z dużym zaangażowaniem i przyznać muszę, że już częściej korzystam z książek tradycyjnych niż z internetowych przepisów. Daje mi to nie tylko satysfakcję, ale i gwarancję, że ktoś te przepisy na pewno sprawdził i mogę mu zaufać, korzystając z jego cennych porad i wskazówek.
Nie inaczej jest w tym przypadku...  I już teraz polecam Wam to niezwykłe kompendium wiedzy o kiszonkach, bo jeśli można zachwycać się książką kulinarną to, ta zasługuje na to w stu procentach.

O kiszeniu słyszeliśmy wszyscy, ale czy tak na pewno potrafimy to robić tak, by zawsze się udały i zachwycały nie tylko swym smakiem, ale i wyglądem? Jeśli nie jesteśmy tego pewni, warto sięgnąć po "Kiszonki. Smaki z natury" autorstwa pani Wojciechowskiej i nie tylko pozyskać olbrzymią wiedzę, ale i przekonać się, że zakisić można niemal wszystko a później wykorzystać te produkty do stworzenia zaskakujących potraw jak np. piernik z kiszoną marchewką czy krakersy z kiszoną kapustą.
Autorka dzieli się swą wiedzą, wyjaśniając dokładnie każdy etap kiszenia, podpowiada, co warto mieć w domu i na co być przygotowanym obserwując proces fermentacji. 
Wskazuje zalety spożywania kiszonek, ale co ważne opisuje także, jakie są przeciwskazania, bo pamiętać trzeba, że np. nadciśnieniowcy nie powinni oddawać się kiszonej rozpuście i spożywać kiszonki w bardzo umiarkowanych ilościach.

Dział z przepisami zaczyna się od klasycznych ogórków, a potem robi się coraz ciekawiej i zaskakująco. Znajduje się tu około czterdziestu przepisów na kiszonki w tym na zachwycające owoce takie jak gruszki, wiśnie czy cytryny. Zaskoczeniem jest także dział poświęcony kiszeniu grzybów i pieczarek. Świetna alternatywa na nie jedną imprezę. 
Książkę zamyka dział z kolejnymi siedemnastoma przepisami na dania wykorzystujące wcześniejsze kiszonki. Znajdziecie tu przepisy na wyżej wspomniane ciasto, ale i na naleśniki z kaszy gryczanej (fermentowanej), sałatki, dipy, zupy czy dodatki do dań głównych.
Każdy z przepisów jest napisany przyjaznym i łatwym językiem, który przeprowadzi przez proces gotowania nawet początkującego kucharza. Każdy przepis okraszony jest także zdjęciem, które nie tylko pokazuje, jak dany produkt powinien wyglądać, ale przede wszystkim pobudza i zaostrza apetyt, bo przecież nie bez kozery mówi się, że "jemy też oczami". 
"Kiszonki. Smaki z natury" to książka, która z pewnością zainspiruje zarówno początkujących, jak i doświadczonych kucharzy. Jej atuty to nie tylko różnorodność przepisów, ale także bogactwo wiedzy teoretycznej i praktycznej, co czyni ją nieocenionym źródłem informacji na temat kiszenia. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. W moim odczuciu jest to doskonała pozycja dla każdego, kto nie tylko lubi eksperymentować w swojej kuchni, ale chce również poszerzać swoją wiedzę i ceni sobie naturalne metody konserwacji żywności.
Ruszajmy więc na targi, ryneczki, ogródki i działajmy. Twórzmy domowe spiżarnie, zamykajmy smaki w słoikach, by zimą móc z nich w pełni korzystać.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję portalowi Na kanapie.

wtorek, 12 listopada 2024

(144/24). NIEWIDZIALNI MORDERCY. DŻUMA, OSPA, CHOLERA (Wznowienie)

 
     Autor: Anna Trojanowska

    Wydawnictwo: Wydawnictwo RM

    Gatunek: Literatura faktu, Popularnonaukowa

    Liczba stron: 352

    Data premiery: 06. 11. 2024 (Wznowienie)

 *Google

    Anna Trojanowska autorka książek na temat historii leków naturalnych (grzybów leczniczych i surowców pochodzenia zwierzęcego) oraz artykułów dotyczących lecznictwa ludowego, historii leków naturalnych, dawnych zasad żywienia i diet więziennych. Jej hobby to czytanie i pisanie książek oraz wędrówki po lasach, łąkach i nad Wisłą.
(Źródło: Okładka książki)

    W dawnych czasach czwarty jeździec Apokalipsy nierzadko przybierał postać moru i roztaczał swoją władzę nad ziemią, by nękać ludzi i prowadzić ich w Otchłań – krainę zmarłych.
"Mór w Polsce". "Mór w całej Europie". "Powietrze morowe w Polsce i na Rusi". Takie hasła bardzo często pojawiały się w starych kronikach, aktach miejskich i klasztornych. Informacje o zarazach przekazywano z ust do ust, przepisywano z księgi do księgi, dodając coś lub ujmując.
Budząca strach cholera, napawająca lękiem dżuma, odrażający trąd, dziesiątkująca ludność ospa prawdziwa, tajemnicze gorączki krwotoczne z serca Afryki – to tylko niektóre przykłady chorób wywołujących epidemie. Jak sobie z nimi radzono? Co je powodowało? Jakie wierzenia, mity i teorie spiskowe narastały wokół pandemii, w tym tej współczesnej – COVID-19?
Książka ukazała się pierwszy raz w 2021 roku pod tytułem Epidemie. Krótka historia. Obecne wydanie zostało zmodyfikowane i uaktualnione.
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś chciałabym podzielić się z Wami krótką opinią o książce, która towarzyszyła mi przez ostatnie dni. 
"Niewidzialni mordercy" to poprawione i uaktualnione wznowienie wydanej w 2021 roku książki "Epidemie. Krótka historia". 
Dla mnie "Niewidzialni mordercy" to fascynująca podróż w przeszłość gdzie medycyna, antyseptyka i inne dziedziny z nią związane nie były tak rozwinięte jak teraz i wiele chorób, o których dziś już niemal się nie mówi, wtedy zbierało swoje śmiertelne żniwo. Jest to także doskonałe studium ludzkich zachowań, wierzeń, kultury i obyczajności.
W tej książce Autorka pokazuje jak różne epidemie, zaczynając od dżumy przez trąd, cholerę ospę i tyfus dziesiątkowały społeczności zamieszkujące nasze geograficzne rejony, szczególnie dużo miejsca poświęcając terenom Polski i Rusi, gdzie zarazy były wyjątkowo częstym zjawiskiem i trwały wyjątkowo długo.
Autorka szczegółowo opisuje, jak sobie radzono z chorobami, jak je leczono, jak im zapobiegano, jak obchodzono się z ciałami zarażonych i zmarłych. Szczegółowe opisy zaczerpnięte ze starych kronik, niejednokrotnie wprawiają w zdumienie, wywołują szok i niedowierzanie, bądź momentami nawet litościwy uśmiech, bo przepisując księgi, niejednokrotnie kronikarze dodawali "coś od siebie", tworząc zaskakującą mieszankę faktów i mitów.  
Autorka doskonale oddaje ducha tamtych czasów, strach i panikę, jaka towarzyszyła ludziom gdy nie rozumieli do końca co się wokół nich dzieje, jak szukali wyjaśnień i pomocy nawet u świętych.
Zbliżając się w lekturze do bardziej współczesnych czasów, poznajemy epikryzę takich chorób jak grypa, gorączki krwotoczne czy największą epidemię dwudziestego wieku, czyli AIDS, zostaje nam także przybliżona rodzina znanych nam już koronawirusów i epidemii, której sami padliśmy ofiarą w ostatnim czasie.

"Niewidzialni mordercy" to dwanaście tematycznych rozdziałów, w których znajdziemy nie tylko suche fakty, ale i mnóstwo ciekawostek, ciekawych spostrzeżeń i wniosków, które sprawiają, że tę książkę czyta się z prawdziwym zainteresowaniem i ciekawością. Napisana przystępnym dla przeciętnego człowieka (który nie ma na co dzień do czynienia z medycznymi sprawami) językiem, wciąga i fascynuje. Nie sposób jej odłożyć na bok, rozbudza ciekawość, pobudza wyobraźnię.
Sądzę, że "Niewidzialni mordercy" to wartościowa pozycja nie tylko dla medyków bądź zawodów pokrewnych, ale także dla tych, których interesuje historia i rozwój medycyny na przestrzeni lat, to jak kształtowała się świadomość społeczeństwa w obliczu nieznanych chorób ich następstw, a także dla tych, którzy lubią "takie medyczne klimaty".
Jeśli książka Was naprawdę zainteresuje i będziecie chcieli poszerzyć swoją wiedzę, na końcu znajdziecie obszerną bibliografię odsyłającą do interesujących pozycji dotyczących danej choroby.
Ja już sobie upatrzyłam kilka nowych lektur. 
Bardzo się cieszę, że ta książka do mnie trafiła. Zdecydowanie zostanie w biblioteczce na dłużej i niejednokrotnie jeszcze do niej wrócę. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Każdy się tu odnajdzie zarówno czytelnik związany z medycyną czy historią jak i czytelnik taki jak ja, totalny laik. Mądra i wartościowa pozycja tak naprawdę dla każdego.

POLECAM...

"Śmierć- czwarty jeździec Apokalipsy w dawnych czasach nierzadko przybierał postać moru i roztaczał swoją władzę nad ziemią, by nękać ludzi i prowadzić ich w Otchłań- krainę zmarłych.
<Mór w Polsce>. <Mór w całej Europie>. <Powietrze morowe w Polsce i na Rusi>. Takie hasła bardzo często pojawiały się w starych kronikach, aktach miejskich i klasztornych. Informacje o zarazach przekazywano z ust do ust, przepisywano z księgi  do księgi, dodając coś lub ujmując. Nie zawsze były dokładne i prawdziwe, ale nie ulega wątpliwości, że mór w Polsce, tak jak i w całej Europie, przez wieki zbierał niemałe śmiertelne żniwo i budził powszechną trwogę."
      - Anna Trojanowska "Niewidzialni mordercy. Dżuma, Ospa, Cholera" str. 7

Książka pochodzi z Klubu Recenzenta platformy Na kanapie.

czwartek, 18 lipca 2024

(97/24). NIEMIECKA ŻONA

 
    Tytuł oryginału: The German Wife

    Autor: Debbie Rix

    Tłumaczenie (z angielskiego): Maciej Antosiewicz

    Wydawnictwo: Świat Książki

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 416

    Data premiery (na rynku polskim): 28. 08. 2024

 *Google

    Debbie Rix Powieściopisarka, która wcześniej pracowała jako dziennikarka, przez co prawda historyczna jest dla niej kluczowa podczas tworzenia. Lubi snuć swoje opowieści wokół prawdziwych wydarzeń. Wielokrotnie podkreśla, że proces badań i czytania opracowań z epoki jest niezbędny do napisania dobrej powieści historycznej.
Jej powieści ukazały się już wielu językach m.in. po francusku, włosku, czesku i rosyjsku.
Między licznymi podróżami mieszka w domku na wsi ze swoim mężem, dziećmi, kurami i czterema kotami.
(Źródło: Okładka książki)

    Niemcy, 1939: Annaliese jest żoną lekarza, ale kiedy jej mąż zostaje zmuszony do pracy w obozie pracy w Dachau, jej życie zostaje wywrócone do góry nogami.
Niemcy, 1942: Małżeństwo Annaliese zaczyna się rozpadać. Rosyjski więzień, Alexander, zostaje przysłany do pracy w ich ogrodzie. Samotna Annaliese poznaje prawdę o szokujących warunkach w obozie. Przysięga Alexandrowi, że zrobi wszystko, by go uratować.
Ameryka, 1989: Przeglądając strony gazety, Annaliese rozpoznaje twarz mężczyzny, którego nie spodziewała się już zobaczyć...
(Opis wydawcy)

    Płk William Quinn z 7. Armii Amerykańskiej, wyzwalając w maju 1945 r. obóz koncentracyjny w Dachau, napisał w raporcie: "Oddziały nasze zastały tam widoki, jęki tak straszne, że aż nie do uwierzenia, okrucieństwa tak ogromne, że aż niepojęte dla normalnego umysłu. Dachau i śmierć są synonimami". (Źródło: Internet)

    Dziś chciałabym napisać kilka słów o książce, która wstrząsa, boli całą sobą, ale niesie również odrobinę nadziei na to, że zło zawsze zostanie pokonane, a sprawiedliwość dopadnie każdego. Choć od momentu, w którym skończyłam czytać tę przejmująca historię, minęło kilka dni, ona nadal siedzi mi w głowie, ciągle szepcząc gdzieś w zakamarkach, że mam olbrzymie szczęście, żyjąc w miarę spokojnym i bezpiecznym miejscu. Zanim posypią się jednak na mnie gromy, że piszę o kolejnej książce romantyzującej wojnę,  znaczę, że nie jest to typowa literatura obozowa- jest to opowieść przede wszystkim o uczuciach i emocjach towarzyszących ludziom na każdym kroku i w każdej minucie ich życia, a sam obóz w Dachau i wojna jest tutaj tłem i spoiwem łączącym losy wszystkich postaci. Miejscem, z którego muszą się wyrwać, które zdefiniowało ich dalsze poczynania i wybory. Fakt jest tu dużo brutalnych opisów, tego co działo się za bramą, spora część akcji dzieje się w obozie, ale ta część nie jest w najmniejszym stopniu przerysowana, a Autorka w swoim liście do czytelników, tłumaczy co, było inspiracją do napisania tej historii, na kim się wzorowała i kto w tej powieści jest postacią autentyczną, a kto został "stworzony" na potrzeby fabuły. Z drugiej strony, dzięki temu ciągle możemy pamiętać jakie piekło na ziemi zgotował człowiekowi człowiek. 

Przepadłam w tej historii od początku, bardzo przypadł mi do gustu podział czasowy tej historii. Nie będę ponownie opisywać fabuły, bo sam wydawca już wystarczająco zdradza. Napiszę tylko, że książka podzielona jest na sześć części (łącznie z prologiem epilogiem) zaczynając się w roku 1932, a kończąc w 1996 i potrzebny jest ogromny zapas chusteczek.
Fabuła zaskoczyła mnie wielokrotnie, a zakończenie... zakończenie przyniosło nadzieję. 
Autorka doskonale pokazała, jak bardzo cienka linia przebiega między miłością i nienawiścią, jak łatwo jest się zagubić i podjąć decyzje, które pchają nas w stronę emocjonalnego piekła, jak trudno jest wybaczyć i jak łatwo jest dać się wtoczyć w okrutną machinę zła, propagandy i nienawiści.
Czytając tę historię, ryczałam niczym bóbr. Niezwykle zżyłam się z tymi postaciami, rozumiałam ich motywy, rozterki moralne i trudne wybory, choć nie zawsze się z nimi zgadzałam, żal mi było tych ludzi, tym bardziej że z tyłu głowy ciągle miałam myśl, że to się działo naprawdę. Autorka genialnie oddaje skalę zła, strach, ból, tęsknotę i nieutulony żal i niestety, ale zamknięcie na to co działo się tuż obok, prowadzących do tragicznych i nieodwracalnych skutków... 
Pokazuje, że nawet najprawdziwsza miłość nie przetrwa wszystkiego, jeśli nie da się jej szansy, ale udowadnia, że nawet z najgorszego można wyjść obronną ręką, trzeba tylko zrobić wszystko, co możliwe, by osiągnąć swój cel. 
Emocje buzują i kotłują się niczym zupa w zamkniętym pokrywką garnku, czekają tylko, aż ta pokrywka zostanie uchylona,  by wypłynąć całą mocą i porwać czytelnika w wir wydarzeń, gdzie strach ból, niepewność jutra grają główne skrzypce i nikt nie da gwarancji, że jutro w ogóle nastanie.
Niezwykle poruszająca opowieść.

Książka napisana jest ładnym i zrozumiałym językiem. Szczegółowe opisy potrafią wzbudzić zgrozę, ale za chwilę utulą skołatane serce. Pomimo niezwykle trudnego i bolesnego tematu, książkę czyta się bardzo szybko. Chciałabym, żeby trafiła ona do jak najszerszej grupy odbiorców. Emocje są tutaj gwarantowane!

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Pozycja idealna dla tych, którzy szukają promyka dobra i nadziei w trudnych chwilach. Poruszająca, zmuszająca do refleksji, emocjonująca opowieść o ludziach, którzy chcieli zaznać tylko pokoju i odrobiny normalności w otaczającym ich złym świecie.

POLECAM...

"Kiedy na początku lat trzydziestych założono obóz, więźniami byli przede wszystkim kryminaliści- mordercy i włamywacze. Hans uważał, że ich uwięzienie da się uzasadnić, nawet jeśli wymierzane kary były surowe.
Ale w 1938 roku, po nocy terroru nazwanej Kristallnacht- kiedy hordy nazistowskich zbirów rozbijały żydowskie sklepy i przedsiębiorstwa- nastąpił znaczny napływ więźniów żydowskich. Do obozu przybyło ponad dziesięć tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci. Hans uznał osadzenie tu kobiet i dzieci za haniebne i opierał się naciskom z góry, aby wykorzystywać je jako materiał do eksperymentów. Przerażała go myśl o zadawaniu cierpień dziecku, ale zachowywał te rozterki sumienia dla siebie-  wykorzystując do prób medycznych tylko zdrowych młodych mężczyzn, zgodnie ze standardową procedurą międzynarodową." 
                                             - Debbie Rix "Niemiecka żona" str. 78

Egzemplarz recenzyjny pochodzi z Klubu Recenzenta serwisu Na kanapie.

piątek, 24 maja 2024

(70/24). POWSTANIE WARSZAWSKIE W 100 PRZEDMIOTACH

 
Recenzja wyróżniona tytułem "Recenzja tygodnia" przez księgarnię Gandalf (I miejsce)

    Autor: Teresa Kowalik, Przemysław Słowiński

    Wydawnictwo: Fronda

    Gatunek: Reportaż, Literatura faktu, Historia

    Liczba stron: 328

    Data premiery: 24. 06. 2024

 *Google

    Teresa Kowalik Urodziła się w 1956 roku w Jaszczwi, w województwie podkarpackim. W 1980 roku ukończyła Uniwersytet Śląski na Wydziale Filologii Romańskiej. Z zawodu jest nauczycielką języka włoskiego i francuskiego. Mieszka w Katowicach. W naszych wydawnictwach wspólnie z Przemysławem Słowińskim opublikowała m.in. "Dragi i wojna. Narkotyki w działaniach wojennych", "Czas dobiega końca", a także "Skąd nasz ród" i "Wielkie ucieczki Polaków"

    Przemysław Słowiński Urodził się w 1959 roku we Wrocławiu. Z wykształcenia prawnik, wykonywał wiele zawodów, m.in. malarza, górnika, barmana, agenta ubezpieczeniowego. Autor książek biograficznych. W naszej grupie wydawniczej opublikował m.in. książki: "Tesla", "Gaudi" i "Książę przygody"- o Antonim Ferdynandzie Ossendowskim oraz "Ten drugi Piłsudski"- biograficzną opowieść o etnografie i podróżniku, Bronisławie  Piłsudskim.
(Źródło: Okładka książki)

    Powstanie Warszawskie w 100 przedmiotach nie jest zwykłym albumem ze zdjęciami. To nowy
sposób opowiedzenia dziejów społecznych, politycznych, wojskowych, technicznych i kulturalnych
Powstania. Każdy z pokazanych przedmiotów opowiada historię, którą trudno zrozumieć bez
właściwego kontekstu. Przedmioty czasem zwyczajne awansowały na świadków wielkiej historii.
-Goliat – niemiecki dron lądowy, zdalnie sterowana mina niszcząca powstańcze barykady.
-Panterka – zdobyczny element niemieckiego munduru w charakterystyczne, maskujące łaty. Obiekt
marzeń powstańczej młodzieży.
-Samolot Douglas C-47 – Misja Jana Nowaka – Jeziorańskiego.
-Broszura Akt żalu doskonałego i warszawska kapliczka podwórkowa.
-Właz do kanału i torba powstańczej łączniczki.
-Sztandar 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej gen. Sosabowskiego – desant, który nie nastąpił.
-Urna z prochami książek z Biblioteki Krasińskich.
-Reklama na fabryce Franaszka – zapomniana rzeź Woli.
-Motopompa wykorzystana do ataku na budynek PASTy.
-Skrzynka pocztowa Harcerskiej Poczty Polowej i znaczki poczty powstańczej.
Powstanie Warszawskie do dziś wywołuje gorące emocje, często w poprzek tradycyjnych podziałów
politycznych. Jedni twierdzą, że przyniosło tylko zniszczenie Warszawy i hekatombę cywilnych ofiar
– inni utrzymują, że powstrzymało sowietyzację Polski. Nasza książka nie wnosi do tego sporu
żadnego nowego komentarza politycznego czy historycznego. Przybliża za to czas próby i honoru
poprzez przedmioty, rzeczy, którymi posługiwali się powstańcy, żołnierze ruszający na pomoc
Warszawie i zwykli mieszkańcy.
(Opis wydawcy)

    Czy przedmioty mogą opowiadać o tym czego były świadkami? Czy dzięki nim możemy dotknąć historii? Czy możemy zobaczyć świat, w jakim przyszło żyć naszym przodkom?
Myślę, że większość z nas pamięta z lekcji historii, że na mocy rozkazu dowódcy Armii Krajowej gen. Tadeusza Komorowskiego "Bora" Powstanie Warszawskie rozpoczęło się 1 sierpnia 1944 r. o 17:00 – godzinie "W". Miało na celu wyzwolenie stolicy spod niemieckiej okupacji przed wkroczeniem Armii Czerwonej. Powstanie, planowane na kilka dni, upadło 3 października po 63 dniach walki. Zginęło od 16 tys. do 18 tys. żołnierzy AK i od 150 tys. do 180 tys. cywilów. Po kapitulacji Warszawa została doszczętnie zniszczona przez Niemców...
Długo zastanawiałam się jak ubrać w słowa to, co czuję po przeczytaniu tej książki. Dziś, niemal w przeddzień osiemdziesiątej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego chciałabym napisać, że każdy z nas, powinien po nią sięgnąć, przeczytać uważnie i oddać się zadumie oraz refleksji nad wielkim bohaterstwem, męstwem, oraz olbrzymim poczuciu patriotyzmu, ogromnym akcie heroizmu ludzi, którzy poświęcili swoje życie, broniąc Warszawy.

Książka "Powstanie Warszawskie w 100 przedmiotach" to subiektywny wybór i opis stu przedmiotów, które były świadkami heroicznych walk, wielkich historycznych zmian, codziennego życia, upadku i podnoszenia się po zadanym ciosie- to przedmioty, które dawały namiastkę normalności w najtrudniejszych momentach, niosły nadzieję, niejednokrotnie ratowały, ale i zabierały życie...
Na pewno może zaskoczyć fakt, jakie przedmioty zostały wybrane, zastanawiałam się nad kluczem, którym kierowali się autorzy, jednak doszłam do wniosku, że nie jest to ważne w tym przypadku... i tak obok rozdziału o pomniku Małego Powstańca, możemy poczytać o pepeszy (pistolet maszynowy), sutannie, radiostacji "Błyskawicy", bądź czekoladzie Wedla, obejrzeć plany miejskich kanałów, zerknąć jak wyglądał powstańczy pogrzeb, ślub w ukryciu czy kukiełkowe przedstawienie, które miało za zadanie, choć na chwilę oderwać uwagę dzieci od piekła, w którym się znajdowały. 
Najważniejsze jednak jest to, że nie są to "suche" opisy tych rzeczy, są to swojego rodzaju "punkty wyjściowe" do wielu trudnych, choć niejednokrotnie wzruszających historii, które łączą się z danym przedmiotem. 

Książkę czyta się bardzo płynnie, podzielona na krótkie rozdziały zawierająca w sobie mnóstwo zdjęć, wciąga, intryguje, przybliża postacie powstańców, tych bardzo znanych i tych znanych mniej bądź zupełnie nieznanych cichych bohaterów, mężczyzn, kobiet i dzieci. Są wśród nich żołnierze podziemia, sanitariuszki, mali kurierzy, cywile, którzy pomagali powstańcom oraz ci, którzy uwieczniali powstańczą codzienność. Porusza, zmusza do refleksji, nie pozwala się odłożyć na bok, dostarcza wielu emocji.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Fakty, historia i ciekawostki. Intrygujące, zaskakujące, szczegółowe, obrazowe. Świetny pomysł na tę książkę, z wielką ciekawością przeczytałabym o kolejnych stu przedmiotach.

POLECAM...

Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

piątek, 5 kwietnia 2024

(49/24). FIRMA

 
    Autor: Lech Kostrzewa

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Sensacyjna

    Liczba stron: 354

    Data premiery: 15. 03. 2024

 *Google

    Lech Kostrzewa brak informacji.

    Szpiedzy są wszędzie
Roman, weteran kontrwywiadu, czuje się wypalony oraz śmiertelnie znużony swoją pracą. Kiedy jednak dostaje do prowadzenia nową sprawę i wpada na trop zagadkowej operacji na terenie Polski, ponownie ożywa w nim chęć potwierdzenia swoich umiejętności. Stosuje zarówno profesjonalne, jak i niekonwencjonalne metody, dzięki którym krok po kroku zaczyna rozpracowywać grę obcych służb specjalnych. Co się wydarzy, gdy najpilniej strzeżone tajemnice ujrzą w końcu światło dzienne?
„Firma” jest pierwszą powieścią, która ujawnia prawdziwe metody działania polskiego kontrwywiadu w zwalczaniu szpiegów. Autor pokazuje w niej pracę służb specjalnych od kuchni, a wszystko to doprawia humorem i - momentami gryzącą - ironią.
(Opis wydawcy)

    Zgłaszając się do recenzji tej książki, zaintrygowana opisem wydawcy nie zdawałam sobie sprawy, w co się pakuję. Przyznać muszę, że dawno już książka mnie tak nie zmęczyła i sprawiła, że jedyne, o czym myślałam to to kiedy dobrnę do końca. Zupełnie nie poczułam klimatu tej historii a główny bohater i jego nużące rozmyślania stał się bardzo dobrym usypiaczem.
Nie będę przytaczać fabuły, bo sam wydawca już wiele zdradza, ale napiszę tylko, że jeśli w zdaniu "Autor pokazuje w niej pracę służb specjalnych od kuchni..." jest choć odrobina prawdy... to ja podziękuję, naprawdę czuję się bezpiecznie, wiedząc, jak zachowują się nasi agenci (sarkazm, jakby coś).
Styl pisarki pana Kostrzewy również nie trafił w mój gust, akcja się ciągnie, bohaterowie są tacy jacyś nijacy, żadna z postaci nie zapadła mi w pamięć (chyba że taki był plan, bo przecież czytamy o tajnych agentach), przedstawieni są oni jako karierowicze albo mierni pracownicy, którzy patrzą tylko by dotrwać do fajrantu i przez przypadek nie zostać przeniesionym do działu logistyki. Akcja ciągnie się niemiłosiernie, nie ma tu żadnego elementu zaskoczenia... 
Pomysł na fabułę bardzo fajny, jednak dla mnie zupełnie zaprzepaszczony, brakuje tu dynamiki i wartkiej akcji tak ważnej dla tego gatunku literackiego.

Nie chciałabym pisać, że ta książka jest zła, bo taka nie jest- to mogę zagwarantować i jestem przekonana, że wielu osobom przypadnie ona do gustu- dla mnie jednak to nie jest to, czego się spodziewałam. Może kiedyś do niej wrócę i dam jej szansę, ale na razie odkładam na półkę...

    Czy polecam?
Jest to jedna z tych książek, o których opinię powinien wyrobić sobie każdy sam. Mnie zupełnie nie przypadła do gustu, nie dokończyłam jej, ale wierzę, że wielu osobom się spodoba i zainteresuje światem, którego nie znamy.

Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl. 

niedziela, 10 marca 2024

(37/24). OPUSZCZĘ JĄ PO ŚMIERCI

 
    Autor: Joanna Linga

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Sensacyjna, Romans

    Liczba stron: 368

    Data premiery: 05.03. 2024

 *Google

    Joanna Linga brak informacji.

    Niektóre uczucia prowadzą do grobu
Czternaście lat temu los połączył Rosie i Jamesa, dwójkę zakochanych w sobie nastolatków, po to, by po chwili rozdzielić ich w brutalny sposób.
On – na polecenie ojca wyjechał do Bolonii, gdzie został wciągnięty w strukturę mafii.
Ona – nie potrafiła zrozumieć jego decyzji i została sama…
Po wielu latach spotykają się ponownie, ale teraz nic nie jest tak proste, jak wtedy, gdy byli dziećmi. James podejmuje decyzje, które kładą cień na jego moralności. Snuje intrygi i dalekosiężne plany, a Rosie przypadkiem staje się ich częścią.
Bohaterowie niespodziewanie zostają zmuszeni dokonać wyborów, które zaważą nie tylko na ich odnowionej, pełnej żaru relacji, lecz także na ich życiu... Bo mafię opuszcza się dopiero po śmierci.
(Opis wydawcy)

        Mafijne porachunki, tajemnice i miłość, która przetrwała wbrew wszystkiemu.
Rosie i James byli w dzieciństwie najlepszymi przyjaciółmi, najbliższymi powiernikami i pierwszą miłością. Nie mogła zrozumieć, dlaczego pewnego dnia nagle zniknął bez uprzedzenia i słowa pożegnania. Głęboko zraniona i porzucona, nie miała innego wyjścia – musiała ułożyć sobie życie bez niego.
Dziś Rosie ma narzeczonego i wiedzie spokojne życie w niewielkiej Toluce. Para wyjeżdża do Bolonii, gdzie niespodziewanie jej drogi przecinają się z Jamesem, który teraz nosi imię Ermanno, oraz jego ojcem, bossem okolicznej mafii – plotki, które od dawna krążyły na temat jego rodziny, okazują się prawdą... I tutaj już nic więcej nie zdradzę, by nie odbierać Wam frajdy z odkrywania tajemnic ukrytych na kartach tej historii....
Jeśli lubicie romanse mocno osadzone w klimatach mafijnych, poznając tę historię, będziecie wniebowzięci, ale jeśli ich nie lubicie... też będziecie zachwyceni- tak jak ja (w tym miejscu, wcale nie twierdzę, że ja nie lubię mafijnych romansów), bo historia przedstawiona przez panią Joannę jest naprawdę godna uwagi.
Joanna Linga stworzyła niebanalną historię, którą umiejscowiła w niezwykle malowniczej okolicy włoskiej Bolonii i okrasiła ją meksykańskim klimatem niewielkiej Tulocy- miasta leżącego w środkowym Meksyku. Barwne i szczegółowe opisy oraz autentyczność tej historii sprawiła, że przepadłam w niej od pierwszych stron, nie jest to tylko romans, gdzie pełno porywających widoków, niegrzecznych mafiosów i głupiutkich kobiet, patrzących tylko jak usidlić bogatego gościa, a akcja toczy się utartym przez ten gatunek schematem. 
Autorka w tej powieści zwraca uwagę na szereg istotnych tematów: przemoc psychiczna, jak i fizyczna, choroba psychiczna, strata i towarzysząca jej żałoba, paląca chęć zemsty i dążenie do celu po przysłowiowych trupach. Naprawdę nie brakuje tematów do refleksji i spojrzenia na świat oczami innych, poznać i poczuć smak prawdziwej szczerej i oddanej przyjaźni, wsparcia i tego jak dobrze mieć obok siebie człowieka, który w nas wierzy i zawsze wyciągnie pomocną dłoń.
Oczywiście, mamy tu również sporo "mafijnej brutalności", w końcu główny bohater jest prawie głową groźnej organizacji, ale bardzo podoba mi się to, że autorka pokazała też jego drugą, bardziej "miękką" twarz i przy pomocy innych (szczególnie narzeczonego głównej bohaterki) udowodniła, że każdy nosi w życiu różne maski.

Książkę czyta się fantastycznie, napisana bardzo ładnym, ale i przystępnym językiem powieść wciąga i gwarantuje dopływ adrenaliny na stałym poziomie, emocje buzują na najwyższym poziomie. Dużo się tu dzieje, nie brakuje momentów wielkich wzruszeń, akcja płynie dość szybko i nie brakuje w niej nagłych zwrotów, intryga goni intrygę, na jaw wychodzą coraz bardziej skrywane tajemnice... 
Historia płynąca na przestrzeni kilkunastu lat pozwala poznać dogłębniej bohaterów, obserwować ich przemianę z zakochanych nastolatków po dojrzałych ludzi, mających swoje (w miarę) poukładane życie, do momentu, gdy los postanawia znów połączyć ich ścieżki. Są oni doskonale rozpisani i poprowadzeni. Ich temperamenty doskonale się uzupełniają, nie brakuje im tego legendarnego włoskiego pazura. Nie sposób ich nie lubić.
Co między nimi się wydarzy, dokąd zaprowadzą ich tajemnice z przeszłości, niedomówienia i ukryte żale, tego już nie napiszę, ale zdradzę tylko fakt, że napięcie nie opuszcza czytelnika od pierwszej strony.
Naprzemienna narracja podsyca emocje i pozwala poznać punkt widzenia, emocje, uczucia i motywy każdej ze stron. W moim odczuciu jest to bardzo dobry zabieg.
Postaci pobocznych jest sporo, ale każda z nich wnosi sporo dobrego do tej opowieści i tworzy niezwykle barwne i wielowymiarowe tło dla głównej dwójki, prowadząc czytelnika do mocno zaskakującego zakończenia, które wymyka się wszystkim znanym schematom. Po cichutku napiszę, że marzy mi się kontynuacja tej historii, tym bardziej że na koniec pojawia się pewna nowa i mocno intrygująca postać. 

Nie znalazłam niestety na stronach wydawcy żadnej informacji o Autorce, więc podejrzewam, że "Opuszczę ją po śmierci" może być debiutem. Jeśli talk jest, to ja tym bardziej czekam na kolejne książki, które wyjdą spod pióra pani Lingi, bo już w debiutanckiej powieści nie brakuje emocji.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Choć to wydawca kwalifikuje książkę jako sensacyjną, posiada ona wiele intrygujących i porywających warstw. Czas spędzony z lekturą był naprawdę miły, i jestem przekonana, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. 

POLECAM...

Egzemplarz recenzyjny pochodzi z Klubu Recenzenta portalu Na kanapie.

środa, 14 lutego 2024

(25/24). BRAMA

 
    Autor: Wojtek Hrynkiewicz

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 250

    Data premiery: 06. 11. 2023

 *Google

    Wojtek Hrynkiewicz brak informacji.

    Nie zna życia ten, kto nigdy nie przekroczył bramy wojska
Zasadnicza służba wojskowa w okresie PRL-u, a zwłaszcza na początku lat osiemdziesiątych, była dla wielu młodych mężczyzn groteskowym doświadczeniem. Mieli nauczyć się, jak bronić ojczyzny i stać na straży narodowych wartości, tymczasem trafili do miejsca, w którym najwyżej ceni się cwaniactwo, umiejętność kombinowania i odpowiednie kontakty.
Dla Morusa, kandydata na żołnierza, wojskowa codzienność niczym nie różni się od rzeczywistości, w której przyszło mu dorastać: pełnej fałszu, indoktrynacji i absurdu. Ale dwa lata spędzone w jednostce wojsk Obrony Terytorialnej Kraju paradoksalnie staną się dla niego jedną z najcenniejszych życiowych lekcji. Okazuje się bowiem, że "leserowanie, żłopanie gorzały i ganianie na lewiznę" również może stanowić formę oporu wobec znienawidzonego systemu…
(Opis wydawcy)

    Decydując się na recenzję tej pozycji, spodziewałam się zupełnie czegoś innego. Przyznaję, skusił mnie opis, ale sugeruje on zupełnie coś innego niż to, co odnalazłam w tej historii. Spodziewałam się ciekawej opowieści z gatunku tych "jak to kiedyś było", chciałam je skonfrontować z tymi opowieściami, którymi raczył mnie mój Tata, który również w tych latach odbywał swoją służbę. Chciałam ciekawych historii, zabawnych anegdot, może nawet odrobiny historii,  a to wszystko ubrane w ciekawą i wartką akcję, a dostałam... dostałam chaos i tak duże zamieszanie, że niestety, ale nie skończyłam tej historii. 
Autor wprowadził tu olbrzymie zamieszanie, trudno jest się zorientować, gdzie mamy do czynienia ze wspomnieniami, a gdzie znajdujemy się w teraźniejszości. 
Bohaterowie zostali wykreowani na tych "ważniejszych" od własnych przełożonych, biegają wolnopoas i wszystko uchodzi im luzem, mimo to nie są ani intrygujący, ani porywający. 
Akcja nie goni na złamanie karku, momentami się dłuży, jedyne co mi przypadło do gustu to opisy poszczególnych służb na kompani.
Mam w zwyczaju dawać szansę każdej historii, ale ta mnie przerosła i momentami niestety znużyła.
Plus za opis i intrygującą okładkę. 

Jestem jednak przekonana, że jeśli podejdziecie do tej historii z otwartą głową, może Wam przypaść do gustu. Moim błędem chyba było to, że nastawiona i nakierunkowana byłam na coś zupełnie innego.

    Czy polecam?
"Brama" to historia, która mnie rozczarowała, ale szczerze wierzę, że wielu osobom przypadnie ona do gustu, bo będzie świetnym odnośnikiem do ich własnych młodzieńczych wspomnień.

"Na obiad był schabowy z oczkiem i wielka awantura. Nie powiem, świeże śledziki, które przyrządziliśmy sobie wiosną, zadowoliłby podniebienia najbardziej wyrafinowanych smakoszy. Jednak rybi trup, niedostatecznie wymoczony, zalany mlekiem z mąką i skrawkami cebuli, wzbudzał po prostu wstręt. Gdyby nie grochówka, nasze brzuchy wyłyby jak hieny na pustyni. Wściekli próbowaliśmy oszukać głód papierosami. Jeden Śruba odgrywał wieszcza:
-Jak na kolację będzie kaszub w czołgu, to ja zdechnę.
- Zdechniesz szybciej, zaraz potem, jak jeszcze raz nazwiesz konserwy rybne w ten sposób."
                                - Wojtek Hrynkiewicz "Brama" str. 96

Egzemplarz recenzyjny pochodzi z portalu Na kanapie.

czwartek, 4 stycznia 2024

(5/24). FAŁSZYWE INTENCJE

 
    Tytuł oryginału: Damaged Intentions

    Autor: Mike Omer

    Tłumaczenie: Robert Ginalski

    Wydawnictwo: Świat Książki

    Liczba stron: 496

    Data premiery: 30. 11.2023

                                            *Google

    Mike Omer był dziennikarzem, producentem gier i prezesem Loadingames, jednak obecnie pracuje nad kolejnym thrillerem. Omer uwielbia pisać o dwóch rzeczach: prawdziwych ludziach mogących być sprawcami albo ofiarami zbrodni- i o tym, co go bawi. Z pasją łączy te dwie miłości, tworząc trzymające w napięciu kryminały, często dość makabryczne. Poślubił kobietę, która pilnie dba, by realizował swoje marzenia, i jest ojcem anioła, skrzata oraz chochlika. Ma dwa żarłoczne ogary, które groźnie machają ogonami na widok każdego, kto odważy się zbliżyć do jego domu.
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Autor bestsellerów „New York Timesa” i „The Washington Post” Mike Omer nadchodzi z nową serią pełną psychologicznych zwrotów akcji oraz zaskakujących posunięć policji, które jego wierni fani znają z poprzednich serii i kochają.

Abby Mullen w dzieciństwie przebywała w sekcie Wilcox, ale uciekła, gdy siedziba sekty spłonęła. Lata później jest najlepszym negocjatorem policji nowojorskiej, wychowuje córkę i uważa, że najgorszą część życia ma już za sobą. Wtedy dochodzi do ataku na miejscową szkołę, do której uczęszcza córka Abby. Grupa uzbrojonych zwolenników teorii spiskowych, nazywających siebie Watchers, bierze dziewczynę na zakładniczkę.
Nieuchwytni Watchers przetrzymują Samanthę. Abby musi opanować emocje, mimo że jest u granic wytrzymałości. Czas ucieka, a ona nie ma wyjścia – musi negocjować z grupą szaleńców i odkryć sekret ich przywódcy, zanim będzie za późno. Choć wydaje jej się, że jest blisko rozwiązania, wciąż odkrywa kolejne tajemnice. Co gorsza, porywacze mają powiązania z sektą, o której Abby próbowała zapomnieć.

Mike Omer powraca w świetnej formie i znów oferuje doskonałą, mrożącą krew w żyłach rozrywkę.
(Opis wydawcy: Okładka książki)

    Może się wydawać, że początek jest nużący i trochę za długo trwa, ale jest to złudne wrażenie, bo już od pierwszej strony autor genialnie i konsekwentnie buduje napięcie, wciągając czytelnika coraz głębiej w psychodeliczny świat grupy zwolenników teorii spiskowych zwących się Obserwatorami.  
Kilkoro z nich łamie "szyfr" i odkrywa ukrytą wiadomość, czego konsekwencją staje się wtargnięcie na teren szkoły średniej, trójki uzbrojonych ludzi pragnących ocalić życie dzieci przeznaczonych na pedofilską sprzedaż... Nic jednak nie idzie tak, jak zakładali, zaczynają się poważne kłopoty.
Na miejsce dociera Abby i rozpoczyna negocjacje. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy okazuje się, że jej córka nadal jest w szkole, a do głosu zaczynają dochodzić demony przeszłości, które wydawało się, zostały już dawno pogrzebane... Wszystko zaczyna iść nie tak, jak było zaplanowane, a na jaw wychodzą wstrząsające tajemnice...

"Fałszywe intencje" to drugi tom serii o przygodach Abby Mullen. Niestety nie znam części pierwszej, ale myślę, że nie wpłynęło to aż tak bardzo na odbiór całości, bo wątek kryminalny jest zupełnie osobną historią, a autor dość dokładnie opisuje przeszłość głównej bohaterki i zdradza to co jest ważne i jak wydarzenia z przeszłości wpłynęły na to kim jest i czym się zajmuje główna bohaterka.
Myślę więc, że przygodę z twórczością Mike’a Omera bez problemu można zacząć i od tej części, co nie znaczy, że nie sięgnę po tom pierwszy ;)

Fabuła to istny majstersztyk, uczta dla duszy miód na moje czytelnicze serce. Jestem zachwycona tym jak, został połączony przejmujący thriller ze studium nad ludzką psychiką. Autor porusza tu takie tematy, jak chociażby manipulacja człowiekiem przy pomocy religii doprowadzając go do skrajnego fanatyzmu i obsesji, sekty, różne dziwne i skrajne teorie spiskowe. 
Zmusza do refleksji między innymi nad tym jak przyjmujemy prawdę którą "serwują" nam inni. 
Akcja przepełniona nagłymi i zaskakującymi zwrotami trzyma w nieustannym napięciu. 
Autor wykreował niezwykle barwne i autentyczne postacie, są one dopracowane w najdrobniejszym szczególe, pełne emocji, pobudzające wyobraźnię i wyzwalające skrajne odczucia. 
Autor buduje napięcie po mistrzowsku. Powoli zdradzając skrywane tajemnice, odkrywając cele i motywy, które kierują bohaterami, pokazując ich życie, które ociera się o niezwykle płynne granice- zapewnia czytelnikowi przysłowiową jazdę bez trzymanki. Emocje buzują od początku do końca. Znajdziecie tu wszystko od miłości i pożądania po szczerą nienawiść i chęć mordu. 
Książkę czyta się doskonale, genialnie poprowadzona fabuła z zaskakującym rozwiązaniem sprawiła, że nie mogłam się od niej oderwać. Przeczytanie prawie pięciuset stron zajęło mi zaledwie dwa dni, a sam autor już po tej pierwszej książce wpisuje się w moje kanony.

Obsesja, intryga i manipulacja grają w tej historii pierwsze skrzypce, autor pokazuje również, jak przeszłość wpływa na przyszłość, to co już się stało, na co dopiero nastąpi, pisze o konsekwencjach, trudnych wyborach, o motywach które pchają do najgorszych rozwiązań. 
Nie jest to bajka, dla grzecznych dzieci, to thriller gdzie mamy czarne i złe do szpiku kości charaktery, które nie cofną się przed niczym, byle tylko osiągnąć swój cel. Usuną każdego, kto stanie na ich drodze, bez skrupułów, bez zahamowań... 
Nie brakuje w tej historii przemocy, nie tylko fizycznej, ale i tej psychicznej, dlatego też jest to książka zdecydowanie dla dorosłego i dojrzałego emocjonalnie czytelnika.

    Czy polecam?
 To książka, która pozostaje w pamięci długo po jej zakończeniu. Uwielbiam... i czekam na więcej.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję portalowi Na kanapie.

poniedziałek, 2 października 2023

(119/23). SAMOTNOŚĆ BOGA

 
    Autor: Antoni Grycuk

    Wydawnictwo: SEQOJA

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 260

    Data premiery: 06. 10. 2023

 *Google

    Antoni Grycuk Z zawodu informatyk, z zamiłowania muzyk i grotołaz. Najbardziej ceni sobie w ludziach prawdziwość, naturalność i skromność. W literaturze stawia na silny przekaz, dokopywanie się przyczyn i otwarte zakończenia.
(Źródło: Okładka książki)

    "Samotność boga" to poruszająca historia, która ukazuje dylematy głównego bohatera- kardiochirurga oraz istotny problem wielu medyków: nadmierne emocjonalne zaangażowanie w losy pacjenta. Nieważne, czy jesteś lekarzem, czy nie, gdyż ta powieść dostarczy każdemu niezapomnianych wrażeń i skłoni do zastanowienia się nad własnym życiem i relacjami z innymi ludźmi.- lek. med. Maciej Walczak- specjalista anestezjologii i intensywnej terapii. Autor blogu "Doktor na Intensywnej" www.doktornaintensywnej.pl
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Marek Olkuń od zawsze wiedział kim zostanie w przyszłości, i nieustannie parł do osiągnięcia celu. Został kardiochirurgiem dziecięcym. Jednak zderzenie wyobrażenia zawodu ze szpitalną rzeczywistością pozbawia go złudzeń i przysparza sporo wątpliwości co do wyboru zawodu. Codzienność pomiędzy chorymi dziećmi okazuje się zbyt brutalna, lekarz nie może pogodzić się z tym, że jego małym pacjentom nieustannie towarzyszy śmierć, a on choćby był samym Bogiem, nie może z tym nic zrobić...
Relacja, która pojawia się między lekarzem a matką jednego z małych pacjentów oraz splot trudnych i bolesnych doświadczeń, sprawia, że Marek porzuca zawód i otwiera na przekór sobie i innym, zakład pogrzebowy... jednak i tam nie do końca potrafi się odnaleźć.
Dlaczego? Co takiego się stało, że Marek porzucił definitywnie swój zawód? Z czym zmagają się lekarze na co dzień? Czy ktoś może zdjąć z ich barków ciężar cierpienia i śmierci pacjentów? 
Czy przełamie swe opory co do zmarłych kobiet? Tego już Wam nie zdradzę, ale wszystkie odpowiedzi znajdziecie na kartach "Samotności Boga".

Przyznaję, że gdybym teraz, (znając treść tej książki) dostała propozycję jej opisania, w życiu bym się tego zadania nie podjęła. I nie nie dlatego że jest to książka zła, bo jest wręcz przeciwnie- ta historia jest (zbyt) dopracowana w najdrobniejszych szczegółach, jest prawdziwa, autentyczna... i zbyt trudna oraz bolesna... Nie zgodziłabym się, bo przeczytanie jej kosztowało mnie wiele trudnych emocji, wylanych łez i nieuniknionych powrotów do przeszłości i wspomnień gdzie lekarze walczyli dwukrotnie o życie mojego syna, tak jak o życie małego chłopca z niezwykle ciężką wadą serca (dokładnie ten sam przypadek) walczył nasz główny bohater. 
Czytając opisy operacji na otwartym małym sercu, przypominając sobie, co mówił "nasz" lekarz i jak obrazował nam przebieg operacji, docierało do mnie ze wzmożoną siłą to, co zawsze staram się odsunąć w najdalsze zakamarki pamięci... Może tak być, że zafiksowałam się na tym jednym wątku i dlatego tak trudno jest mi odnieść do tej historii pod szerszym kątem. 
Odbieram tę historię jako powieść niezwykle smutną, ciężką od emocji i dramatu, który odbywa się na jej stronach- nie tylko chorych, ale i samego lekarza. Nie jestem pewna czy potrafię znaleźć w niej, choć iskierkę radości... Książka zabiera nas w świat, którego tak naprawdę nie znamy, przyglądamy się salom operacyjnymi toczącym się na nich walkom o zdrowie i niejednokrotnie życie pacjenta, wraz z bohaterami rozmyślamy o Bogu- pytamy go nieustanie, gdzie był i gdzie jest, dlaczego pozwalana to wszystko, obserwujemy śmierć, wraz z bohaterem czujemy niesamowitą odpowiedzialność,

Pomysł na fabułę w moim odczuciu jest naprawdę trafiony i jest mi ciężko uwierzyć w to, że mamy do czynienia z debiutem. Książkę wbrew pozorom czyta się naprawdę płynnie, napisana została zrozumiale, fabuła jest logiczna i spójna, nie sposób w niej się zagubić, choć akcja została poprowadzona w dwóch płaszczyznach czasowych- kiedyś i dziś. Dzięki temu zabiegowi jest nam łatwiej zrozumieć decyzje i motywy, które kierowały bohaterem, widzimy dokładnie, niemal jak na dłoni wydarzenia, które doprowadziły go do miejsca, w którym obecnie się znajduje. Kiedyś lekarz, który odpowiadał za pacjentów i tworzył z nimi zgubne relacje. Obecnie zagubiony i nieszczęśliwy właściciel zakładu pogrzebowego, który nie radzi sobie z wyrzutami sumienia i traumami.
Bohaterowie, szczególnie ten główny jest genialnie skonstruowany i poprowadzony. Odczuwałam jego emocje niemal na własnej skórze, rozumiałam jego wątpliwości, współczułam i płakałam razem z nim. Innych postaci jest sporo, jednak są one tylko tłem dla Marka Olkunia i tylko "podbijają" jego jestestwo.
Książka zmusza do refleksji, przystanięcia i zastanowienia się nad życiem, nad jego końcem i tym, co dalej. 
Niezwykle wzrusza, jestem przekonana, że niektórymi naprawdę wstrząśnie, mimo to warto po nią sięgnąć, spróbować zrozumieć, dlaczego niejednokrotnie lekarz traktuje nas tak, jak traktuje. Zrozumieć, że to nie jest jego złośliwość, tylko forma ochrony... 

Mimo że ta książka bardzo mnie wymęczyła psychicznie, jestem pewna, że nie żałuję nawet chwili z nią spędzonej. Genialna w swej emocjonalności, a zarazem nieprzekombinowana. Dawno nie czytałam już tak udanego debiutu.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jestem zmęczona emocjami, które mi towarzyszyły, ale jest to dobre zmęczenie, powiedziałabym nawet, że oczyszczające. Mogłam zobaczyć, jak wielkie wyzwanie stoi przed każdym lekarzem, a szczególnie tym który ludzkie życie trzyma dosłownie w swoich rękach. 

Egzemplarz recenzyjny otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu Na kanapie.

POLECAM...

"Dla młodych lekarzy zbyt wielkie zaangażowanie stanowi poważny problem i główną przyczynę odchodzenia z zawodu. Mawia się, że każdy lekarz ma swój cmentarz, ale ludzie rzadko zdają sobie sprawę, że niektórzy medycy na tych cmentarzach żyją. Ich myśli i emocje wciąż krążą wokół zmarłych pacjentów. Większość ludzi postrzega lekarza jako zwykłego fachowca, który po prostu wykonuje swoją pracę. W rzeczywistości, dopóki medyk nie przestanie zadręczać się losem pacjentów, dopóty jego życie zawodowe będzie przypominało pokutę."
                           - Antoni Grycuk "Samotność Boga" str. 11-12

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję serwisowi Na kanapie.

środa, 17 maja 2023

(60/23). BEZSENNOŚĆ. CZYLIO TYM, JAK SNU SZUKAŁAM

 
    Autor: Maria Tyman

    Wydawnictwo: Poligraf

    Gatunek: Literatura faktu, Autobiografia, Wspomnienia

    Liczba stron: 456

    Data premiery: 08. 09. 2021 

 *Google

    Maria Tyman brak informacji

   Przez wiele lat byłam "zawodowym pacjentem". Wykonywałam ten "zawód", odkąd tylko pamiętam, i przeszłam przez wszystkie szczeble "awansu zawodowego", jakie mogą istnieć w tej "profesji", z wykluczeniem społecznym włącznie.
Pośród wielu moich dolegliwości najbardziej dokuczliwy był problem ze snem. Rujnował całe moje życie, a lekarze nie byli w stanie ustalić jego przyczyny.
Poszukiwałam snu przez ponad dwadzieścia lat. Przedstawiam swoją drogę od etapu, gdy chroniczne zaburzenia snu całkowicie odizolowały mnie od normalnego życia, aż do momentu, gdy sen wreszcie się pojawił, wyszłam do ludzi i zaczęłam pracować. Opisuję moją odyseję: stany świadomości i tematy, na których przez jakiś czas skupiałam całą uwagę. Nie jest to poradnik, lecz szczególnego rodzaju książka przygodowa...
(Opis wydawcy)

    Dziś chciałabym napisać kilka słów o książce, która mnie mocno zaskoczyła i skłoniła do przyjrzenia się własnemu zdrowiu, a także higienie snu z bliższej perspektywy. Autorka na kanwie własnych doświadczeń stworzyła swoisty pamiętnik, w którym dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem, które zbierała przez ponad dwadzieścia lat, będąc "zawodowym pacjentem" (jak sama siebie nazywa) szukając ratunku dla swego coraz bardziej zrujnowanego zdrowia...
"Bezsenność..." to opowieść o trudnej i bolesnej drodze do zdrowia, o poznawaniu siebie i swoich możliwości o przyczynach i skutkach, o tych trafionych i nietrafionych wyborach. Jest opowieść kobiety, która szukała ratunku dla siebie we wszystkich możliwych alternatywnych dla szpitali miejscach, sięgając czasami po mocno kontrowersyjne metody, czerpiąc z "wiedzy" i słuchając osób, które przez świat medycyny są uznawane za szarlatanów. Przyznaję, ja również byłam mocno zaskoczona opisywanymi zaleceniami i metodami "leczenia" pewnego znanego pana. Z nie dowierzaniem kręciłam głową, ale w finalnym efekcie okazuje się, że medycyna niekonwencjonalna również może przynieść pożytek. Może warto czasami otworzyć głowę na coś innego?
Autorka omawia kilkanaście metod leczenia, którym się poddała- przy każdej z nich omawia plusy i minusy, cytuje słowa zwolenników i przeciwników omawianych metod, wyciąga wnioski, odpowiada na pytane, czy warto po nią sięgnąć, ale co najważniejsze, nie narzuca na siłę własnego zdania. I ja bardzo to cenię w tej pozycji. Kieruje, podpowiada, wskazuje alternatywy, ale nie narzuca się swoim zdaniem.  

Książka podzielona jest na dziesięć części, a każda z nich na kilka krótkich rozdziałów. W moim odczuciu jest to doskonałym zabiegiem, bo po pierwsze całą wiedzę mamy ułożoną w przejrzysty sposób, a po drugie dużo łatwiej jest odnaleźć wybrany fragment, do którego chcielibyśmy powrócić.
Znajdziemy tu między innymi rozdziały poświęcone antybiotykom, zagrzybieniu i zakwaszeniu organizmu, narządom wewnętrznym, popularnych dietach, homeopatii i wielu innych. Nie brakuje tu cennych wskazówek i porad dotyczących nie tylko zdrowia fizycznego, ale i psychicznego.
Wszystko to brzmi bardzo naukowo, ale wierzcie mi na słowo, tę książkę czyta się naprawdę bardzo dobrze, nim się obejrzałam "dobijałam" do końca.
Napisana bardzo przystępnym językiem, sprawił, że czułam się, jakbym słuchała znajomej, która opowiada o tym co ją spotkało.

Cieszę się, że ta książka trafiła w moje ręce. Choć momentami była dla mnie zbyt kontrowersyjna, otworzyła mi oczy na kilka ważnych rzeczy, spowodowała, że zachciało mi się zmienić sporo niedobrych dla mnie nawyków. Autorce gratuluję pomysłu napisania tej książki i podzielenia się z czytelnikami swoją wiedzą i doświadczeniem tego jak brak snu wpłynął na całe jej życie, wykluczając ją z "normalności".  Momentami bardzo poruszająca historia, pena bólu, ale i nadziei, ze kiedyś uda się wyzdrowieć.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To cenny zbiór doświadczeń, porad i cennych rad jak zmienić swoje życie, by poczuć się lepiej. Wystarczy kilka modyfikacji codziennych nawyków, a wiele chorób odejdzie w zapomnienie.

POLECAM...

"Jednak to problem ze snem był najbardziej dokuczliwy ze wszystkich. Rujnował całe moje życie, a lekarze nie byli w stanie ustalić przyczyny. Radzili mi ciężko pracować fizycznie, zająć się sportem, porządnie zmęczyć w ciągu dnia, a wtedy, ich zdaniem, sen się pojawi. Kiedy się dostosowywałam do tych rad, pojawiały się drgawki, które trwały prawie całą noc, a sen nadal nie przychodził, w wyniku czego bywało mi często tak słabo, że wydawało mi się, iż niedługo umrę... Zresztą przyszedł taki czas, że bardzo chciałam umrzeć. Nie wyobrażałam sobie dalszego życia z zaburzeniami snu i z tym potwornym zmęczeniem... Lekarz traktował moje skargi z niedowierzaniem i proponował leczenie psychiatryczne."
                         - Maria Tyman "Bezsenność, czyli o tym jak anu szukałam" str. 20

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję portalowi Na kanapie.