Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II wojna światowa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 maja 2026

(31/26). STARE ZŁOTO, SKRZYPIEC BRZMIENIE, NIC NIE IDZIE W ZAPOMNIENIE

 
    Autor: Agnieszka Brygider

    Wydawnictwo: SEQOJA

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 216

    Data premiery: 30. 04. 2026

 *Google

     Agnieszka Brygider brak informacji.

    Przeszłość nie znika. Trwa w murach, przedmiotach,zapisanych słowach.
Kiedy agentka nieruchomości przychodzi na rozmowę z właścicielką mieszkania w pewnej starej kamienicy, nie wie, że właśnie zaczęła podróż. 
Podróż, która pozwoli jej poznac historię z czasów wojny: opowieść domagającą się dalszego ciągu.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Zaglądając na mój blog, wiecie, że jestem absolutną fanką książek wydanych przez Seqoję. Za każdym razem jest to książka wyjątkowa, o olbrzymim ładunku emocjonalnym, zabierająca nas czytelników w wyjątkowe podróże, pełne wzruszeń, refleksji i nadziei. Mówiących o przeszłości i trudnej historii, niejednokrotnie dotykający także tematów i spraw nadprzyrodzonych i właśnie dziś chciałabym pokazać Wam kolejną taką historię. 

"Stare złoto, skrzypiec brzmienie..." to oparta na autentycznych wspomnieniach opowieść, która zabiera nas do Gliwic, gdzie w czasach międzywojennych i z początkiem wojny, w jednej z gliwickich kamienic swój Dom Towarowy prowadził Fedor Karpe (ur. 3 sierpnia 1872- wiosną 1942 roku Fedor Karpe, wraz z innymi Żydami z Gliwic, został deportowany wraz z rodziną do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Miał wówczas 70 lat), którego postać oraz losy jego samego, jak i jego najbliższej rodziny (żony i córki) zostały nam przybliżone w rozdziałach nazwanych "Pamiętnik Fredora Karpe". 
Nie będę Wam całościowo opisywać fabuły, wspomnę tylko, idąc za notatką Autorki, że zarys fabuły jest ogólnie fikcją, ale postacie historyczne, wojenne wspomnienia, sporo zdarzeń (m.in. pojawienie się w kamienicy Niemca, który chciał zejść tylko do piwnicy) są autentyczne.

"Stare złoto, skrzypiec brzmienie..." to opowieść o przeszłości, która przeplata się z teraźniejszością, nie pozwalając o sobie zapomnieć, proszącej o wyjaśnienie i pamięć, jest to opowieść o rodzinie, o nadziei, ale i o strachu pełzającej nienawiści, o trudnościach w uwierzeniu w to, że człowiek człowiekowi mógł zgotować takie piekło na ziemi, najbliższy przyjaciel z dnia na dzień stawał po drugiej stronie przysłowiowej barykady. 
Jest to także historia o tym, że ci, którzy odchodzą, czuwają nad tymi, którzy tu zostają, wspierają ich... i nadal żyją, nie tylko w pamięci, ale i we wspomnieniach tych, którzy tu zostali.
To opowieść o tym, co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie, swojej intuicji i tego, co mówią do nas przodkowie.
Dlatego jestem też przekonana, że ta historia trafi do wielu serc, i pozostanie w nich na bardzo długo.

Atmosfera powieści w niektórych momentach potrafi zmrozić. Czytając fragmenty pamiętnika Fedora, nie sposób odnieść wrażenia, że historia zaczyna zataczać koło, że powoli wszystko wraca. Obawy, wątpliwości, strach, który płynie z tych stron, porażają, a równocześnie nadzieja na to, że przecież wszystko się ułoży, wzruszają i naprawdę potrafią złamać serce. 
Z drugiej strony dla równowagi mamy ciepłą opowieść, która koi rozszalałe emocje  i poszarpane nerwy. Śledzenie historii zaginionego skarbu, rodzącej się międzypokoleniowej przyjaźni, pojawiającego się uczucia, daje oddech i sprawia, że mimo wszystko nie sposób jest odłożyć książkę na bok, bez poznania jej zakończenia.
Całość wciąga i nie sposób się od niej oderwać, nie chce się, żeby się skończyła, mogłaby płynąć i płynąć, a i tak nie odczułoby się znużenia tą historią.
Akcja nie dzieje się szybko, ale jej zakończenie, choć dość oczywiste, mile mnie zaskoczyło. 
Genialnie Autorka ułożyła tę fabułę.
Książka napisana jest ładnym językiem, a barwne i plastyczne opisy pobudzają wyobraźnię, dając jej pole do popisu i wyobrażenia sobie opisywanych wydarzeń.
Bohaterów nie ma za wielu, ale każdy z nich jest tu kluczowy, poznając ich historię, czujemy, jak z każdą stroną stają się nam coraz bardziej bliscy, przeżywamy z nimi wszystkie emocje od radości po łzy, kibicujemy i trzymamy kciuki za ich wybory, ale i martwimy się ich losem

Jestem autentycznie szczęśliwa, że ta książka do mnie trafiła. I choć minęło już trochę czasu od momentu, w którym skończyłam ją czytać, nie potrafię wyzwolić się spod jej uroku. Ciągle mam ją w myślach i nie potrafię jej wyrzucić z głowy. 
Autorce gratuluję tak udanej historii, a Was zachęcam do sięgnięcia po tę historię, bo pod tą niepozorną okładką kryje się niezwykła moc!

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To powieść, która zmusi Was do refleksji, pokaże, co jest w życiu najważniejsze. Na pewno nie będziecie żałować.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Seqoja.

środa, 30 kwietnia 2025

(45/25). MARTWA NATURA

 
    Autor: Sarah Winman

    Tytuł oryginału: Still Life

    Tłumaczenie: Anna Cichowicz

    Wydawnictwo (na rynek polski): ARKADY

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 482

    Data premiery (na rynku polskim): 12. 03. 2025

 *Google

    Sarah Winman brak informacji.

    Wielokrotnie nagradzana, przetłumaczona na siedemnaście języków, poruszająca opowieść o przyjaźni, miłości i sztuce. 
Pośród gruzów rozdartych wojną Włoch brytyjski żołnierz Ulysses Temper spotyka Evelyn Skinner, historyczkę sztuki, która przybyła tu, aby pomóc w zabezpieczeniu arcydzieł przed kradzieżą i zniszczeniem. To spotkanie na zawsze zmieni młodego żołnierza, dając mu bezcenną lekcję o sztuce, pięknie Toskanii i życiu.
Sarah Winman stworzyła ciepłą, pełną refleksji historię, która uczy, że radość z życia trzeba czerpać nawet w jego najtrudniejszych momentach, a rodzina i przyjaciele dają nam siłę, dzięki której jesteśmy w stanie przetrwać wszystko.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z przepiękną historią, która została przetłumaczona aż na siedemnaście języków i zdobyła wiele znakomitych wyróżnień, świadczy to o tym, jak bardzo uniwersalna jest jej treść i jak bardzo dotyka problemów i spraw dotyczących nas wszystkich, niezależnie gdzie i w jakich ramach czasowych się znajdujemy... 

Ulysses Temper jest brytyjskim żołnierzem, oczekującym wraz ze swoim oddziałem na wejście do Florencji, zupełnym przypadkiem na jego drodze staje Evelyn, majestatyczna znawczyni sztuki, która usiłuje chronić wielkie dzieła przed wojenną zawieruchą. Pierwsze i wydaje się, że ostatnie spotkanie tej dwójki robi olbrzymie wrażenie na żołnierzu, któremu spotkanie z kobietą uświadamia, jak ważne jest czerpanie szczęścia nawet z najkrótszych momentów codziennego życia.
Podczas przepustki Ulysses ratuje Włocha, który chce popełnić samobójstwo, nie zdaje on sobie sprawy, jak ten czyn zmieni jego przyszłe życie, a noc spędzona w mieszkaniu Włocha odmieni jego spojrzenie na świat i otaczających go ludzi.
Po wojnie Ulysses wraca do Londynu, gdzie zostawił żonę i grono przyjaciół. Zatrudnia się w pubie przyjaciela i wydaje się, że życie wskoczyło na przedwojenne tory, jednak los ma przygotowaną dla niego niespodziankę. Ulysses otrzymuje w spadku apartament we Florencji... 
Czy spadek sprawił, że mężczyzna zmieni swoje życie? Czy jest ktoś, kto wyruszy z nim w drogę i jak potoczą się jego dalsze losy? Czy los ma coś jeszcze w zanadrzu i czy postawi na jego drodze ponownie znawczynię sztuki sprzed lat? Kim jest Evelyn i jaki ma plan na życie? 
Tego już Wam nie zdradzę, ale gwarantuję, że odpowiedzi na te wszystkie pytania znajdziecie w tej książce i jestem pewna, że będą one dla Was sporym zaskoczeniem. 

"Martwa natura" to niezwykle refleksyjna opowieść o życiu, trudnej i wymagającej miłości, szczerej, choć szorstkiej przyjaźni oraz wybitnej sztuce. Płynie ona swoim rytmem a atmosfera powieści koi zmysły i otula czytelnika niezwykłym ciepłem, refleksją i melancholią. Na pierwszy "rzut" oka, niewiele się tu dzieje, ale tak naprawdę dzieje się tu wszystko, nie pozwala się odłożyć na bok, ma w sobie "to coś" co trudno określić i nazwać, a wypływa to z każdej kolejnej strony. Wciąga, i nie sposób się od niej oderwać, nie chce się, żeby się skończyła, mogłaby płynąć i płynąć, a i tak nie odczułoby się znużenia tą historią. Genialnie Autorka ułożyła tę fabułę. 
Choć nie znajdziecie tu zawrotnej akcji, i niczego co Was naprawdę zszokuje (no, chyba że orientacja jednej z bohaterek będzie dla niektórych szokiem), to zostaniecie obdarzeni wiedzą o zaginionych obrazach, bogatą historią sztuki współczesnej, całą paletą emocji, nietuzinkowym poczuciem humoru i naprawdę wyjątkowymi bohaterami, którzy na każdym kroku pokazują, jak ważna jest przyjaźń i świadomość, że jest gdzieś ktoś, kto zawsze stanie po naszej stronie.
Postaci, jest w tej historii sporo, ale każdy z nich jest tu potrzebny i wiele wnosi do tej historii, bez niego ta powieść byłaby niepełna. Każdy jest inny i doszlifowany w najdrobniejszym szczególe, uwielbiam ich wszystkich, choć nie wszyscy są "krystalicznie czyści", każdy ma coś na sumieniu, ale to właśnie sprawia, że są tak bardzo autentyczni i z każdą sytuacją stają się czytelnikowi bliżsi. Mimo że są tak różni od siebie, to tak naprawdę są bardzo podobni, wszyscy oni pragną tylko szczęścia i pomyślności dla siebie i swoich bliskich. Po przeczytaniu tej książki naprawdę czuję, że poruszyła we mnie wiele ważnych kwestii. Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę powieść. Ponownie mogłam sobie przypomnieć, jak ważna w życiu każdego człowieka jest przyjaźń i bliskość z drugim człowiekiem. Jak ważne jest, by przyjmować to, co daje nam los bez lęku, a z nadzieją i wiarą, że wszystko jest po coś. Piękna uniwersalna opowieść, w której każdy się odnajdzie.

Na uwagę również zasługuje wydanie tej książki. Piękna (twarda), barwna okładka, mocno rezonująca z treścią (tak, ta papuga też jest bardzo ważna w tej historii), barwione brzegi przyciągające wzrok i stanowiące piękną ozdobę każdej biblioteczki.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To wyjątkowa opowieść niosąca w sobie uniwersalne wartości, ale pokazująca jak łatwo możemy niekiedy o nich zapomnieć. Powieść o zwyczajnym życiu, ze wszystkimi jego wzlotami i upadkami, otulana nietuzinkową historią współczesnej sztuki.

POLECAM....

"A więc czas leczy rany. Na ogół. Czasami niedbale. I wtedy w niespodziewanych momentach ból chwyta i przypomina o wszystkim, co się utraciło. Punkt podparcia dla tego, co mogłoby się wydarzyć. Ale potem to mija. Zima przechodzi w wiosnę i jaskółki wracają. Bliskość nowej skóry wraca na prześcieradła. Uroda robi swoje. Praca daje spełnienie, rozmowy inspirują. Samotność staje się jak zwykła niedziela. Rozrzucone ubrania. Puste miski. Gnijące owoce. Mijający czas. Ale to wciąż życie w całym swoim pięknie i złożoności."
                                           - Sarah Winman "Martwa natura" str. 472

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu ARKADY. 

poniedziałek, 10 marca 2025

(26/25). ROZDZIELENI (Wydanie II, Tom I)

 
    Autor: Iwona Feldmann

    Wydawnictwo: Krople Czasu

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 432

    Data premiery: 04. 03. 2025 (wydanie II)

 *Google

    Iwona Feldmann z wykształcenia politolog, prywatnie mężatka i matka dwójki dzieci, pasjonatka literatury fantasy. Jest autorką, która zdobyła uznanie czytelników dzięki swoim powieściom z gatunku literatury obyczajowej i romansów. Jej twórczość wyróżnia się głębokim portretem emocjonalnym bohaterów oraz wyjątkową zdolnością do tworzenia wciągających, pełnych emocji fabuł.
W dorobku autorki znajduje się seria "Władcy półświatka"- pełne pasji romanse mafijne, obejmujące takie tytuły jak "Vigo", "Felix" i "Marcel". Na uwagę zasługuje także powieść z gatunku new adult- "IDOL- Light my fire", emocjonująca opowieść o namiętności, marzeniach i muzycznej pasji.
Iwona Feldmann debiutowała powieścią "Rozdzieleni", która teraz powraca w wersji specjalnej. To nowe wydanie, wzbogacone o dodatkowe elementy fabuły, pozwala jeszcze głębiej zanurzyć się w niezwykłą historię o miłości, rozłące i nadziei.
(Źródło: Okładka książki)

    W 1905 roku siedemnastoletnia Aniela decyduje się pozostać w rodzinnej miejscowości, podczas gdy jej dwaj bracia emigrują za ocean. Mimo obietnic, że wrócą po nią, rodzeństwo już nigdy się nie spotyka.
Co by się jednak stało, gdyby po stu piętnastu latach ich potomkowie się odnaleźli?

Czasy współczesne, Polska, Tarnowskie Góry.
Anna mieszka na Śląsku i pracuje jako architektka, choć całą swoją pasję i czas poświęca malarstwu. Jej największym marzeniem jest wernisaż w jednej z europejskich stolic. Za namową babci wyjeżdża do Londynu, aby poznać zaginioną przed laty rodzinę. Pretekstem do spotkania są urodziny Johna Huntera, nestora rodu. Anna nie wie, że ta podróż marzeń stanie się jednym z największych wyzwań w jej życiu.

Czasy współczesne, Wielka Brytania, Londyn.
James, wnuk Johna i zarządca rodzinnej firmy, jest uznanym prawnikiem. Wieść o przyjeździe krewnych z Polski budzi w nim nieufność. Przekonany, że chcą wyłudzić pieniądze, robi wszystko, by ich zdemaskować. Wynajmuje detektywów, na każdym kroku uprzykrza przybyszom życie i unika bezpośrednich spotkań. Nie spodziewa się jednak, że poznana przypadkiem kobieta o zdumiewająco niebieskich oczach wywróci jego świat do góry nogami. Kiedy nadejdzie okazja do zemsty, będzie musiał odpowiedzieć sobie na jedno pytanie – czy wciąż jej pragnie?
Czy warto walczyć o swoje marzenia, nawet wbrew przeciwnościom i ludzkim opiniom? Oczywiście!
Pełna emocji historia o zjednoczeniu rodzin, która zachwyci czytelników. A przede wszystkim – elektryzujący romans, który na długo pozostaje w pamięci!
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przyszła pora na napisanie kilku słów o kolejnej ciekawej historii, która towarzyszyła mi przez ostatni czas. Muszę zaznaczyć, że jest to jedna z tych książek, która urzekła mnie już od pierwszego spojrzenia na okładkę, a opis wydawcy tylko potwierdził, że nie czeka mnie fascynująca przygoda, a kolejnym dodatkowym plusem już na starcie okazało się to, że poznamy niezwykle trudną, sięgającą kilka pokoleń i wiele lat wstecz, historię rodziny (kocham sagi i opowieści rodzinne), którą rozdzieliły trudne decyzje, bolesne wybory i przywiązanie do miejsca pochodzenia, a w tle będzie przewijał się Londyn, który fascynuje i intryguje mnie od bardzo wielu lat. 

"Rozdzieleni" to emocjonalna opowieść o rodzinie, spełnionej obietnicy, o poszukiwaniu swoich korzeni, a także swojego miejsca na ziemi. Jest to historia pełna rozterek, nieprzepracowanych traum, o nieustającej nadziei, niezniszczalnej wierze, trudnych wyborach i ich konsekwencjach, o zaskakującej, choć trudnej miłości, o pasji, spełnianiu marzeń i dążeniu do celu wbrew wszystkim i wszystkiemu. 
Przyznać jednak muszę, że czytając, bardziej pasjonowała i poruszała mnie historia Anieli, niż współczesnych bohaterów, ale i tej części nie można niczego zarzucić, bo iskry, które "latają" przez cały czas wokół Anny i Jamesa zdecydowanie dokładają wielu emocji, których nijak nie idzie zamknąć  w sztywne ramy i jednogłośnie stanąć po stronie jednego z nich.
Nie będę streszczać fabuły, bo sam wydawca już wiele opisał, od siebie tylko dodam, że zostaliśmy skazani na bardzo trudne oczekiwanie i szczerze wierzę, że kontynuacja pojawi się lada moment, bo to czekanie po takim zakończeniu tego tomu, doprowadzi mnie do czarnej rozpaczy. Jestem strasznie ciekawa, jak potoczą się dalsze losy tej rodziny.

Książkę czyta się doskonale, porywa ona od pierwszej strony. Napisana ładnym językiem, działającym na wyobraźnię, przez co łatwo jest "przeniknąć" do przedstawianego świata i stać się jego częścią, z bliska obserwować akcję i towarzyszyć bohaterom w ich codzienności. Autorka cudownie oddała w niej ducha przedwojennej Polski, obyczajności i codziennego życia biednej wsi, doskonale zestawiając ją w kontrze z dzisiejszymi nowoczesnymi miastami i codziennością, pędem za pieniędzmi i marzeniami.
Nie brakuje tu tematów do przemyśleń i refleksji, poruszane tematu zmuszają do zastanowienia się nad tym co jest dobre a co złe, czy zawsze warto słuchać innych, wierząc, że wiedza lepiej co jest dla nas lepsze, czy warto jest wyjść przed szereg i udowodnić wszystkim, że warto słuchać siebie i swojego serca.
Pełno tu różnorodnych emocji, nie brakuje wzruszeń, w których potrzebne są chusteczki, ale pojawiają się również momenty, w których można szczerze parsknąć śmiechem, a wszystko to jest doskonale zbalansowane, przez co nie chce się tej historii odkładać na bok. 
Postaci jest tu sporo, trzeba się skupić, by zapamiętać, kto jest kim i jakie koligacje zachodzą między poszczególnymi bohaterami, jednak każda się tu odnajduje i wiele do tej historii wnosi. Wszystkie one są dopracowane i bardzo różnorodne, każda obdarzona innym charakterem, przez co każda jest wyjątkowa, sama w sobie atrakcyjna od względem psychologicznym, ale dopiero wszystkie razem tworzą niezwykle barwne tło dla głównej pary.

Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę historię i tak jak wspomniałam wyżej, z wielką niecierpliwością czekam na kontynuację, bo niepewność co do dalszych losów Anieli (szczególnie okresu powojennego) spędza mi sen z powiek. 

    Czy polecam??
Zdecydowanie tak. Niezwykle ciekawa i interesująca historia, która pokaże nie tylko to, jak ważne są więzi rodzinne, ale udowodni, że miłość może nas znaleźć w najmniej spodziewanym miejscu i czasie.
Ja jestem zachwycona i zdecydowanie chcę więcej.

POLECAM....

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.


środa, 12 lutego 2025

(16/25). WIELKIE ILUZJE

 
    Autor: Ewa Popławska

    Wydawnictwo: Pascal

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 384

    Data premiery: 23. 10. 2024

 *Google

    Ewa Popławska Gdańszczanka pochodząca ze Słupska. Autorka m.in. dobrze przyjętej przez czytelników powieści "Bezdroża" oraz "Rita". Z zawodu i zamiłowania nauczycielka języka polskiego. Dzięki swoim książkom i pasji do historii często przenosi się w przeszłość. Z niebywałą lekkością potrafi łączyć fikcję z prawdziwymi wydarzeniami.
(Źródło: Okładka książki)

    Czasami prawda okazuje się tak bolesna, że łatwiej żyć, okłamując siebie…
Ania i Kazimierz Warszawscy po wojennych zawirowaniach mieszkają w Gdańsku od kilku lat, a mimo to ciągle nie mogą nazwać tego miejsca domem. Wciąż dręczą ich demony przeszłości.
Ania wdaje się w romans. Chociaż jest w separacji z mężem, zależy jej, żeby relacja z młodszym mężczyzną nie wyszła na jaw. Szczególnie że Julian jest synem wpływowego polityka komunistycznych władz, który postanawia zrobić wszystko, żeby zniszczyć ten związek. Dodatkowo Warszawska po latach bezskutecznych poszukiwań otrzymuje wiadomość, że jej siostra Maria żyje.
Kazimierz jest znanym i cenionym artystą. Jego karierę niespodziewanie przerywa tragiczny wypadek. Pomimo rozstania z żoną wciąż szuka z nią kontaktu.
Czy przyjdzie taki dzień, że Ania i Kazimierz zaakceptują swoje życie, przestaną się oszukiwać i zaczną cieszyć się codziennością?
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z kolejną powieścią, która wyszła spod pióra Ewy Popławskiej, która skradła moje serce, i zabrała mnie do niezwykle trudnych, ale i ciekawych czasów powojennego Gdańska, gdzie umiejscowiła akcję swej powieści. Żałuje tylko, że nie znam pierwszej części, bo okazuje się, że "Wielkie iluzje" są kontynuacją powieści "Bezdroża", myślę jednak, że pomimo tego można czytać tę historię osobno, ale początkowo można odczuwać pewnego rodzaju zagubienie, które z czasem na szczęście mija.
Nie będę ponownie streszczać fabuły, bo sam opis książki już naprawdę bardzo wiele zdradza, i nie chciałabym Wam zepsuć tego, co jeszcze nie zostało w tym opisie odkryte, a wierzcie mi na słowo, jeszcze kilka niespodzianek i ogromnych wzruszeń tu na Was czeka. 

Ewa Popławska stworzyła historię, która wciąga i intryguje od pierwszych stron. Dałam się porwać tej historii, choć w pewnym momencie, odniosłam wrażenie, że jednak trochę za dużo nieszczęść autorka chciała zrzucić na głównych bohaterów  (tu właśnie pojawiało się to wspomniane wyżej zagubienie i wychodziła nieznajomość pierwszej części) - ale jest to moje subiektywne zdanie, bo w ostatecznym rozrachunku wszystkie wątki połączyły się w spójną i klarowną całość, a obraz, który wyłonił się na koniec, dobitnie pokazał, jakie to były trudne czasy dla każdego, choć dla każdego miały one inny wymiar. 
Autorka świetnie przekazuje emocje, które towarzyszom wszystkim postaciom pokazując przy tym samym, jak trudno czasami jest osiągnąć porozumienie w najbardziej oczywistych sprawach. Pokazuje, że ci, którzy opowiadają się za tym, że są naszymi przyjaciółmi, tak naprawdę czekają tylko na moment, w którym  poślizgnie się nam noga i wtedy zobaczymy ich prawdziwą twarz, a pomoc może przyjść z najmniej oczekiwanej strony, tak jak było w przypadku Aleksandra Sorokina.
Akcja toczy się ciekawie i momentami naprawdę może zaskoczyć. Skonstruowana jest z wielką starannością, oddająca realia, w jakich przyszło żyć ludziom, nie sposób się tutaj nudzić. Nie ma przynudzających opisów, a i istotne dla sprawy szczegóły poznajemy w miarę rozwoju wydarzeń.
Autorka świetnie oddała powojenny klimat i stan ducha społeczeństwa, które musiało podnieść się z powojennej pożogi. Doskonale uwypukliła to, z czym każdy musiał się zmierzyć, pogodzić ze stratą, zacząć wszystko od nowa. Świetnie została ukazana mentalność ludzi w przypadkach gdzie "nowi" jawią się jako zagrożenie, a zarazem obiekt niezdrowej ciekawości, gdzie po upragnione stanowisko idzie się po przysłowiowych trupach, gdzie trzeba poświęcić to co dla nas najważniejsze i najcenniejsze, by ochronić innych.
Różnorodne charaktery przeplatają się na kartach tej powieści, mnóstwo tu różnorodnych emocji, uczuć, wydarzeń, w których miłość przeplata się z nienawiścią, strach napędza odwagę, a smutek i radość towarzyszą bohaterom w życiowych zmaganiach na każdym kroku.
Postacie są barwne obdarzone autentycznymi emocjami, nietrudno jest zrozumieć ich motywy, wywołują całą gamę odczuć. Każdy jest tutaj ważny, obok żadnej z postaci nie można przejść obojętnie, każda z nich wnosi do tej historii naprawdę wiele.
Emocje towarzyszą czytelnikowi od początku, a im dalej brnie się w lekturę, robi się coraz ciekawiej. Bardzo mi się podobała ta historia, choć tak jak wspomniałam wyżej bohaterowie dostali solidnie po głowach od losu, i nie zawsze mogłam zrozumieć ich (wydawałoby się) pochopne i czasami naprawdę dziwne decyzje.
Książkę czyta się bardzo fajnie, ale zdecydowanie muszę poznać "Bezdroża" by mieć pełny obraz historii, którą poznałam teraz.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To powieść, która zabierze was w trudne czasy powojennej Polski, pokaże jak rodzinne zobowiązania, trudne relacje, pochopne decyzje i nierozwiązane konflikty mogą zaważyć na losach wielu osób.

POLECAM...

" Kostkowi udzielił się melancholijny nastrój, ale niewiele w nim było nadziei i optymizmu Ani. Przysłuchiwał się grze z powagą. Próbował ustalić, jak się tego dnia gra bratu. Czujne ucho wychwytywało łagodne, piękne dźwięki. Z ulgą stwierdził, że jest dobrze. Teraz jest dobrze. Może nie najlepiej, ale przecież nie można mieć wszystkiego. W końcu najważniejsze to porzucić iluzję. Zdjąć maskę i przestać odgrywać rolę."
                                             - Ewa Popławska "Wielkie iluzje" str. 383 

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Pascal.

poniedziałek, 27 stycznia 2025

(9/25). RZEŹBIARZ KOŚCI

    Recenzja nagrodzona tytułem "Wybór redakcji" w serwisie Na kanapie.

    Autor: Wojciech Kulawski 

    Wydawnictwo: Alegoria

    Gatunek: Kryminał

    Liczba stron: 480

    Data premiery: 22. 11. 2024

 *Google

    Wojciech Kulawski pisze kryminały, thrillery i horrory. Zadebiutował w 2010 r. w wydanej przez Portal Literacki antologii "Przedświt" dwoma opowiadaniami "Rąbanko" i "Pojedynek na szosie". Autor m.in. 6-tomowej serii o prokuratorze Marianie Suskim (cz. 1 "Lista sześciu", 2017 r.), dwóch książek sensacyjno- przygodowych z archeologiem Timem Mayerem oraz niedawno wydanego thrillera "Rok 2022".
Laureat licznych nagród i wyróżnień w konkursach literackich m.in. Poznań Fantastyczny, Literacki Debiut Roku, Międzynarodowy Festiwal Kryminału, Japan Fest.
Pisanie traktuje jako przygodę życia, a inspiracje czerpie z dalekich podróży, nocnych rozmów z ciekawymi ludźmi i szeroko pojętej popkultury. Nie ukrywa, że ma aspiracje, aby w swoich tekstach stawiać nie tylko na czystą rozrywkę, ale także zadawać trudne pytania oraz przemycać uniwersalne zasady, którymi stara się kierować w życiu. 
Mieszka w niewielkiej miejscowości pod Rzeszowem. Jest absolwentem Politechniki Rzeszowskiej, na co dzień pracuje w dużej podkarpackiej korporacji działającej w branży IT.
Pasjonat tańców latynoamerykańskich, które pozwalają mu ładować życiową energię i zachowywać optymizm. Uwielbia metalowe brzmienia i historie ukazujące mroczną stronę ludzkiej natury.
(Źródło: Książka)

    W mroku czają się cienie martwych i żyjących. Nie wiesz, które z nich są groźniejsze
Podkomisarz Mateusz Dafner z dość mętnych powodów przeniesiony z Krakowa do Jaworzna początkowo budzi wśród lokalnych funkcjonariuszy niechęć, lecz z czasem zyskuje sympatię i sojuszników. Wspólnie usiłują rozwiązać tajemnicę odnalezionych szkieletów uformowanych w kuriozalne rzeźby (m.in. Gwiazdę Dawida i swastykę). Rozwijające się powoli śledztwo prowadzi w przeszłość i zatacza coraz szersze kręgi.
Do stojącego kilkadziesiąt kilometrów dalej starego domu wprowadza się Tomasz Wetliński, informatyk uzależniony od liczb i liczenia. Mężczyzna odnajduje w piwnicy pomieszczenie, którego ściany zapisane zostały matematycznymi wzorami, cztery gry planszowe oraz inne dziwne pamiątki. Okazuje się, że stary dom jest czymś w rodzaju rebusu-pamiętnika pozostawionego przez poprzednich właścicieli. Tomek, wraz z nowo poznaną przyjaciółką (urzędniczką w gminie, a z wykształcenia matematyczką), usiłują zrozumieć pozostawiony przekaz.
W pewnym momencie oba wątki splatają się, a wiejąca z nich groza narasta…
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś chciałabym napisać kilka słów o najnowszej historii, która wyszła spod pióra Wojciecha Kulawskiego i otwierająca nowy trzytomowy cykl "Cienie mroku".
Zaglądając na mój blog, łatwo zauważyć, że Wojciech Kulawski należy do jednych z moich ulubionych pisarzy i jego książki za każdym razem wzbudzają mój zachwyt. Nie inaczej jest w przypadku "Rzeźbiarza kości" ale tym razem jest to opowieść, która dostarczyła mi nie tylko zwykłej rozrywki, ale opowiedziała także kawał historii, o której nie miałam zbytniego pojęcia- książka bowiem inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami i miejscami, między innymi obozem koncentracyjnym umiejscowionym w Jaworznie.

Akcja "Rzeźbiarza kości" początkowo toczy się dwutorowo, poznajemy podkomisarza Mateusza Dafnera, który przeniesiony z Krakowa do Jaworzna usiłuje rozwiązać tajemnicę odnalezionych szkieletów uformowanych w szokujące rzeźby. Rozwijające się powoli śledztwo prowadzi w przeszłość i zatacza coraz szersze kręgi, odkrywając przerażające i skrzętnie skrywane fakty, które miały już nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Podkomisarz zaczyna wzbudzać coraz większe zaufanie wśród współpracowników, jednak sam nadal ma sporo do ukrycia...
Drugim głównym wątkiem jest zagadka matematyczna, na którą przez przypadek wpada nowy właściciel, położonego na uboczu domu. Mężczyzna nie zdaje sobie sprawy, że właśnie wpadł na trop jednego z najbrutalniejszych ludzi na świecie. W pewnym momencie oba wątki zaczynają się splatać, przez co dostajemy lekturę, która posiada nie jedno, ale i drugie głębsze i bardziej przerażające dno... 
I w tym momencie muszę stwierdzić, że jest to (w moim odczuciu) najlepsza i chyba jedna z najbardziej przerażających książek tego Autora. Warstwa psychologiczna tej opowieści to nieustające pytania o zło i to jak daleko jesteśmy w stanie posunąć się w jego czynieniu, a warstwa historyczna przeraża, szokuje, ale i rozbudza potrzebę szukania i poznania. Sprawiła, że na własną rękę zaczęłam poszukiwać wiadomości nie tylko o obozie w Jaworznie, ale i o ludziach nim zarządzających. Choć od momentu, w którym skończyłam czytać tę historię, nadal poznaję i odkrywam niezwykle brutalny czas, który stał się udziałem setek ludzi, którzy pamiętają to piekło po dzień dzisiejszy. Im bardziej zagłębiam się w ten temat, tym bardziej staje się on trudny, niezrozumiały i przerażający... 

Ale wracając do książki, fabuła i jej konstrukcja to prawdziwy majstersztyk, wciąga od pierwszych stron, zapewnia stały dopływ adrenaliny na najwyższym poziomie, w odpowiednich momentach zaskakuje i mocno szokuje. Autor genialnie pobudza naszą wyobraźnię, miesza wątki, podrzuca tropy, prowadzi w ślepe zaułki, stawia pytania, na które trudno jest znaleźć jednoznaczną odpowiedź, przez co fabuła tylko zyskuje, a jednocześnie nadal jest przejrzysta i logiczna a wszystkie wątki połączone w spójną i intrygującą całość, niepozwalającą nudzić się choćby przez moment. 
Postaci jest sporo, ale każda ma swoją rolę do odegrania, żadna z nich nie zbędna, ale każda jest niezwykle szczegółowa i wyrazista, skrywająca tajemnice i budząca skrajne odczucia, ale dzięki temu czas spędzony z nimi jest pełen zaskoczeń i ekscytacji, wraz z nimi pędzimy rozpędzoną kolejką i nawet przez moment nie myślimy, by z niej wysiąść. 
Klimat tej powieści jest niezwykle mroczny, osnuwa on czytelnika od pierwszej strony, wzbudzając poczucie niepokoju do samego końca. Brutalność i przemoc jest tu na porządku dziennym, krew leje się momentami strumieniami. Niektóre opisy mogą wrażliwszych czytelników szokować i wywoływać u nich skrajne emocje, ja na szczęście należę do tego grona czytelników, który uwielbia "takie" rzeczy i im więcej drastycznych opisów, tym lepiej więc odnalazłam się w tej historii bardzo dobrze. Już teraz z wielką niecierpliwością czekam na kontynuację i szczerze wierzę, że nie będziemy musieli na nią długo czekać, bo już w pierwszym tomie poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jest to pierwszy tom większego cyklu, ale już teraz można śmiało napisać, że będzie się tu jeszcze nie jedno działo. 
W moim odczuciu każdy, kto lubi dobrze napisany kryminał z historią w tle, bez problemu się tu odnajdzie, jednak nie dla każdego będzie to opowieść łatwa i przyjemna. Ja jestem zachwycona i zdecydowanie czekam na więcej.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi. 

poniedziałek, 20 stycznia 2025

(7/25). DZIADEK

 
    Autor: Rafał Junosza Piotrowski

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 636

    Data premiery: 22. 10. 2024

 *Google

    Rafał Junosza Piotrowski Urodził się w 1967 roku w Krakowie. Studiował anglistykę na UJ. Z zawodu jest tłumaczem, jak to sam określa, "języka language". Choć nauczyć języka tez- podobno- potrafi. Z miastem rodzinnym związał prawie całe swoje życie. Inspiruje się przebogatą kulturą i historią Krakowa. Przez cztery miesiące mieszkał w Irlandii- w republice i Ulsterze- gdzie zgłębiał zalety tamtejszych wyrobów piwowarskich i gorzelniczych, które przyniosły mu niejedno pisarskie natchnienie. Obecnie mieszka w Anglii.
(Źródło: Okładka książki)

    Jan Skórzewski jest bezgranicznie zakochany w swojej wnuczce. Gdy dowiaduje się, że Emilka cierpi na rzadką chorobę nowotworową, postanawia zrobić wszystko, by jej pomóc. Naprawdę wszystko.
Wykorzystuje więc całe swoje doświadczenie oraz umiejętności – także te, które przez lata skrzętnie ukrywał przed bliskimi – żeby zdobyć środki niezbędne do wyleczenia ukochanej wnuczki. Wkrótce odkrywa, że nic w jego życiu nie wydarzyło się bez przyczyny. Każdy krok, każda decyzja nieuchronnie prowadziły go do tego momentu. Jak daleko posunie się Skórzewski, by ocalić ukochaną wnuczkę?
Tajemnice, trudne wybory i niewyobrażalne poświęcenia – "Dziadek" ukazuje Czytelnikom niezwykłe oblicza miłości.
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z kolejnym niezwykłym debiutem, który totalnie mnie zaskoczył i zburzył wszystkie założenia, które miałam wobec tej historii. Spodziewałam się zwyczajnej, niemal schematycznej powieści obyczajowej, a dostałam fantastycznie wykreowaną powieść sensacyjną, poprowadzoną w niemal bondowskim stylu, ze wciągającą od pierwszych stron i skomplikowaną fabułą, mnóstwem akcji, tajnych agentów, szpiegów i sporą domieszką historycznych wydarzeń. O czym więc jest ta historia i jak się ma do niej sam tytuł?

Poznajemy Jana Skórzyńskiego, który dowiadując się o śmiertelnej chorobie wnuczki, postanawia zebrać pieniądze na ratującą jej życie operację. Postanawia wrócić do zajęcia, którym parał się w przeszłości i postanawia odnowić stare kontakty. Tym bardziej że pojawia się okazja na szybką gotówkę...  Jak łatwo jest się domyślić, nie jest to zajęcie bezpieczne ani legalnie, jednak dziadek dla swej ukochanej wnuczki nie cofnie się już przed niczym. Zaczyna się nie tylko walka z czasem, ale i z własnymi słabościami i przeszłością...
Teraźniejszość zaczyna przeplatać się z wydarzeniami, które miały miejsce podczas II wojny światowej, gdy Jan był małym chłopcem i żył w zupełnie innym miejscu i nosił inne imię. W trakcie lektury poznajemy szczegóły z jego życia, śledzimy karierę w wywiadzie, poznajemy cenę, jaką musiał zapłacić, by nie zostać zdekonspirowanym... I to właśnie na tej sferze autor głównie skupia naszą uwagę, pokazując długą i ciężką drogę, jaką przebył Jan do miejsca, w którym musi zawalczyć o życie dziecka.
Czy mu się uda? Co planuje Jan? Czy przeszłość może aż tak wpłynąć na teraźniejszość? Czy cała prawda o pochodzeniu Jana wyjdzie na jaw? Tego już Wam nie napiszę, ale gwarantuję, że wszystkie odpowiedzi znajdziecie w tej książce. Przygotujcie się jednak na emocjonalne tsunami, bo emocji tu nie brakuje.

Autor stworzył naprawdę genialną historię, od której trudno się oderwać, i choć jest ona bardzo obszerna (ponad 600 stron), czyta się ją z wielkim zainteresowaniem i nie odczuwa się ani przez moment znużenia tą historią. Historia została osadzona w trudnych czasach, nie tylko II wojny światowej, ale i na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku, przez co doskonale oddaje ducha tamtego czasu, przypominając tym samym co czuli "zwykli" ludzie, jakie mieli plany, o czym marzyli, co ich bawiło, a co martwiło. Wszystkie wydarzenia rozgrywają się "Dziś", "Wczoraj" i "Przedwczoraj", co pokazuje trudną drogę Jana do miejsca, w którym znajduje się dziś, także ostatni rozdział opisuje "Jutro"- który pokazuje, że gra była warta swej ceny.
Bohaterowie są doskonale wykreowani, autentyczni w swych relacjach i uczuciach. Kreacja Jana Skórzyńskiego jest genialna!
Pobocznych postaci jest sporo, ale nie sprawia to problemu, wręcz odwrotnie, nadają one kolorytu i wyrazistości i autentyczności całej opowieści. Wszystkie one są niejednoznaczne, obdarzone zarówno wadami jak i zaletami, przez co wydają się niesamowicie bliskie, łatwo się z nimi utożsamić, postawić w ich miejscu i zrozumieć podejmowane decyzje. 
Akcja jest poprowadzona po mistrzowsku, trzyma w napięciu niemal od początku, jest nieprzewidywalna i momentami bardzo zaskakująca.
Pan Rafał Junosza Piotrowski buduje w szybkim tempie napięcie, rozbudza ciekawość i nie pozwala, by odłożyć książkę na bok bez poznania zakończenia. Fabuła zaskoczyła mnie wiele razy, autor miesza wątki, urywa snutą historię w niespodziewanym momencie, by wrócić z nią kilka stron później i znów wywrócić ją do góry nogami. Adrenalina powoli opada w dół, by za chwilę wyskoczyć do góry z podwójną siłą. Rasowa sensacja i emocjonalny rollercoaster w jednym.
Jestem autentycznie zachwycona tą historią.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jestem przekonana, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, zarówno fan literatury sensacyjnej, historycznej jak i obyczajowej. 

POLECAM...

"Poczuł, że to jest jeden z takich momentów w życiu, gdy człowieka nagle dopada piekące, windujące tętno na najwyższe poziomy zdziwienie, że coś takiego mu się przydarza. Jak ten moment, gdy lekarz ci nagle oznajmia, że masz raka. Jak wtedy, gdy do celi śmierci wchodzą strażnicy, i wiesz, że przyszli po to, by poprowadzić cię na szubienicę. Gdy wiesz, że dziś umrzesz, bo wokół ciebie świszczą kule, a ty jesteś w okopie, pierścień atakujących  wrogów otacza twój oddział coraz ciaśniej, a koledzy wokół padają coraz gęściej, bo kończy im się amunicja. Tak, czytałeś  o tym, prawda? Oglądałeś o tym filmy. I nadal nie wierzysz, że coś takiego jest pisane również tobie. Ze tobie też może się przydarzyć.
No więc coś takiego właśnie ci się przydarza. No to wyjdź temu przydarzaniu na spotkanie. Przecież i tak nic z tym nie zrobisz. Nie poprosisz kata, by był tak uprzejmy, i jednak nie zakładał ci stryczka na szyję. To znaczy poprosić możesz, ale i tak g**wno to da..."
                             - Rafał Junosza Piotrowski "Dziadek" str. 507

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

piątek, 13 września 2024

(125/24). UTRACONE ŚWIATŁO

 
    Autor: Bożenia Gałczyńska- Szurek

    Wydawnictwo: Replika 

     Gatunek: Obyczajowa

     Liczba stron: 352

    Data premiery: 12. 03. 2024

 *Google

    Bożena Gałczyńska-Szurek Pisarka pochodzi z Krakowa. Jest z zawodu muzykiem, pasjonatką historii i hellenistyki. Obecnie mieszka na Roztoczu zwanym polską Toskanią, w zabytkowym Zamościu, którym jest oczarowana. Często opisuje go w swoich książkach. Z powodu licznych podróży na południe Europy w kręgu jej zainteresowań znalazła się też Grecja. W tym temacie stworzyła swój pierwszy cykl, w skład którego weszły powieści: "Kręta droga do nieba", "Klasztor zapomnienia"i "Cierpkie winogrona". Kolejne książki powstają z fascynacji urodą Zamościa. Opowiadają o burzliwych dziejach wschodnich rubieży Polski. Autorka ukazuje w nich skomplikowane, nierzadko tragiczne losy mieszkańców przygranicznych terenów.
Z miłości do teatru powstały sztuki teatralne pisarki: komedia kryminalna "Żabka" i dramat "Kociaku przyjeżdżaj, czyli Villas story"; obie wystawione w Krakowie. Prywatnie żona muzyka, z zapałem realizuje swoje pasje twórcze i podróżnicze. Zgłębia od lat język nowogrecki, bo, jak mawia, lubi się mierzyć z prawdziwymi wyzwaniami. Uwielbia zwierzęta.
(Źródło: Notatka w książce)

    Rok 1942
Wiosną do niemieckiego obozu zagłady w Bełżcu przybywa pierwszy transport Żydów z Lublina i Lwowa. Rozpoczyna się operacja mająca na celu deportację, zagładę i grabież mienia Żydów.
Miejsce to, zwane obozem zapomnianym, przez wiele lat okryte było niepamięcią.
    Rok 2004
Do Zamościa przybywa Amerykanin tropiący oprawców ludności żydowskiej, którzy działali na Roztoczu w czasach okupacji hitlerowskiej. W tym samym czasie ze stypendium w Izraelu wraca Róża Halicka, która informuje rodzinę, o swoich planach małżeńskich. Planom tym są przeciwni rodzice jak i dziadek, skrywający tajemnice związane z okresem okupacji
Pewnego dnia drogi rodziny Halickich i łowcy Niemców krzyżują się, obnażając tajemnice sięgające czasów wojny, które wpłyną na losy Róży i jej narzeczonego.
(Opis wydawcy)

    Dziś chciałabym napisać kilka słów o książce, która mną nie lada wstrząsnęła i spowodowała, że sięgnęłam do źródeł historycznych, chcąc jak najwięcej dowiedzieć się o obozie, o którym nie miałam żadnego pojęcia. Wszyscy słyszeliśmy o Auschwitz, Majdanku, Sobiborze, Treblince i wielu wielu innych, ale z ręką na sercu, kto pamięta z lekcji w szkole o obozie w Bełżcu? Autorka, która mieszka nieopodal, postanowiła podzielić się jego niezwykle trudną i bolesną historią. Nie bez powodu ten obóz nazywany jest zapomnianym. A dlaczego? Ja Wam tego nie zdradzę, ale dowiecie się tego z niniejszej powieści, która tak jak i mnie zachęci do zgłębienia tematu. 

Autorka swą powieść umieściła w 2004 roku w momencie przyjazdu tajemniczego mężczyzny do Zamościa. Ma on za zadanie znaleźć mężczyznę, który w okresie wojenny prawdopodobnie kolaborował z Niemcami i denuncjował Żydów, i postawić go przed sądem, ma także odnaleźć dawnego przyjaciela, przyjaciela swojego dziadka (nie zagmatwałam za bardzo?). Nie spodziewa się, że to, co odkryje, zmieni życie kilkudziesięciu osób, obudzi demony przeszłości, a na jaw wyjdą tajemnice sprzed ponad sześćdziesięciu lat.
W hotelu poznaje Ewę, która początkowo staje się jego przewodniczką po Zamościu i okolicach. Dziewczyna nie spodziewa się jednak, że Jakub nie jest tym, za kogo się podaje, a utkana przez niego historia zawiera w sobie drugie dno. 
Równocześnie obserwujemy rodzinę Halickich, w której właśnie przetacza się życiowe tornado po wieści, że jedyna wnuczka znanego i szanowanego nie tylko w kraju profesora, niezwykle uzdolniona skrzypaczka, postanowiła wyjść za dużo starszego mężczyznę, a dodatkowym obciążeniem jest, to, że Eliasz jest Żydem. Rodzina nie może się z tym pogodzić, a jakby było mało kłopotów i zmartwień, zaczyna się nimi interesować pewien Amerykanin, który rozpaczliwie rozpytuje o profesora po mieście.
Kim tak naprawdę jest Jakub? Jaką rolę do odegrania w całej tej sprawie ma Ewa? Czy Haliccy  pogodzą się z wyborami Róży? Jak wielką tajemnicę nosi w sobie senior rodu i kim jest mały chłopiec uwieczniony na fotografii sześćdziesiąt lat wcześniej? Dlaczego od wielu lat nie została nadana odpowiedź na listy, które przychodzą zza granicy?
Tego już nie napiszę, ale podpowiem, byście przygotowali się na naprawdę wstrząsającą historię i mieli pod ręką zapas chusteczek. Będą bardzo potrzebne.

"Utracone światło" to powieść, w której fikcja literacka przeplata się z faktami historycznymi, a przeszłość domaga się przypomnienia i pamięci. Dwa główne wątki splatają się momentami w naprawdę bolesną całość, która zmusza czytelnika do wielu głębokich refleksji. Dlatego tak trudno jest o niej opowiedzieć, by nie zdradzając szczegółów, zainteresować tak bardzo, by każdy z Was chciał tę historię poznać, i tak jak ja pokochać całym sercem. 
Autorka w "Utraconym świetle" wykazuje się olbrzymią wiedzą i wnikliwie analizuje historię nie tylko obozu, ale i ludzi nie tylko tych, którzy tam trafili i nigdy już go nie opuścili, ale i tych, którzy w jakikolwiek sposób z obozem byli związani. Nie ucieka także od trudnych relacji polsko-żydowskich i pokazuje, że nadal mamy duży kłopot z antysemityzmem. 
Pięknie pisze także o przyjaźni, która wznosi się i trwa ponad pochodzenie, zakazanej miłości, trudnych i nie zawsze oczywistych wyborach, które trzeba było podjąć pod presją wojny. Jest to także opowieść o sprawiedliwości, poświęceniu i niezłomnej odwadze, by w końcu stać się powieścią o nadziei na to, że wszystko jest po coś i wszystko jest dla czegoś. 

Autorka od początku buduje napięcie i choć akcja powieści nie goni na złamanie karku, sprawia, że nie chce się tej historii odłożyć na bok przed wyjawieniem wszystkich tajemnic. Urzekły mnie malownicze opisy miasta i jego okolic, zabytków architektury, oddając jego klimat i sprawiając, że chce się odwiedzić ten region, są one również niezwykłym balansem dla opisów bezdusznego reżimu, który rozpanoszył się tam w trakcie wojny i bestialskich przeżyć, których ofiarami stali się więźniowie obozu. Olbrzymie wrażenie robią opisy miejsc, w których obecnie stoi Muzeum Miejsca Pamięci w Bełżcu, są one tak sugestywne, że nawet teraz myśląc o nich, dostaję przysłowiowej gęsiej skórki na ramionach.
Warstwa fabularna jest również doskonale poprowadzona, bohaterowie są niezwykle autentyczni, przepełnieni emocjami, każdy ma tu bardzo ważną rolę do odegrania, nikt nie jest tu zbędny, a wszyscy są przepełnieni emocjami, traumami przeszłości, nadzieją na lepsze jutro.
Autorka zręcznie manipuluje czytelnikiem, wzbudza ciekawość, podrzuca tropy, zostawia niedomówienia, wciąga w sieć intryg i tajemnic, nie pozwala, by prawda szybko wyszła na jaw.
Zakończenie mocno zaskakuje, przyznaję, że nie tego się spodziewałam, ale z wielką ciekawością przeczytałabym, jak potoczyły się dalsze losy tych postaci. 

Książka jest tak emocjonalna, że nawet teraz kilka dni później, nie mogę przestać o niej myśleć. Jest to ciekawa i poruszająca lekcja historii, sumiennie oddająca brutalną prawdę o wojennych czasach.
Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Bożeny Gałczyńskiej- Szczurek, jest to spotkanie przepełnione emocjami, niezwykle udane i jeśli poprzednie książki Autorki są tak równie emocjonujące i niedające o sobie zapomnieć, z wielką przyjemnością po nie w przyszłości sięgnę.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To bardzo ważny głos przypominający o obozie, o którym większość zapomniała. Chciałabym, by ta historia trafiła do jak najszerszego grona odbiorców, bo każdy w tej opowieści znajdzie coś dla siebie. Naprawdę każdy.

POLECAM...

"Rozmów o śmierci ludzie przeważnie unikają. Nawet boją się o niej myśleć. Tymczasem ich połączył temat śmierci masowej, okrucieństwo, ból, cierpienie i wiele niezwykle mrocznych faktów. Ale byli dorośli i mieli świadomość, z czym się zetkną w swoich badaniach. Wiedzieli, że przyjdzie im poznać dramatyczne historie ludzi i trudne prawdy, co kłóciło się z sielskim klimatem uroczego Roztocza. W miejscu uznawanym teraz przez ludzi za istny raj na ziemi, trudno było sobie wyobrazić ogrom cierpienia towarzyszącego śmierci zadawanej tu podczas wojny w sposób okrutny, wręcz bestialski. Rzadko bowiem mówiło się na świecie o obozie położonym blisko Bełżca. Ta piękna, zielona kraina ze swoją mroczną przeszłością dziesiątki lat czekała na moralne zadośćuczynienie. Rzucała wyzwanie światu, który o niej zapomniał. Po latach dopiero na -słonecznej polanie- u wjazdu do niewielkiej roztoczańskiej miejscowości powstało muzeum. <Nieme muzeum>, wstrząsające swoim widokiem i budzące lęk. Nieme, bo brak w nim wspomnień byłych więźniów, brak pozostałości jakichkolwiek budynków, brak świadectw ludobójstwa. Mordercy wszystko starannie uprzątnęli. Nieme, przez co jeszcze bardziej straszne"
                     - Bożena Gałczyńska- Szurek "Utracone światło" str. 65

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje Autorce.

piątek, 26 lipca 2024

(101/24). SILNA. TO NIE BYŁA TWOJA WINA

 
              Recenzja nagrodzona tytułem "Wybór redakcji" w serwisie Na kanapie.

    Autor: Sylwia Markiewicz

    Wydawnictwo: Pascal

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 384

    Data premiery: 19. 06. 2024

 *Google

    Sylwia Markiewicz Częstochowianka, autorka dobrze przyjętych przez czytelników powieści- "Tylko jedna chwila", "Jeszcze jeden rok" oraz "Poza sezonem. Nowego początki".
Kocha przyrodę najlepiej odpoczywa nad morzem. Umie ucieszyć się małymi rzeczami i tego chce nauczyć innych ludzi.
(Źródło: Okładka książki)

    Opowieść o kobietach, które pomimo przeciwności losu znalazły w sobie siłę, żeby walczyć o swoją godność i szczęście. To książka o każdej z nas, bo choć zmieniają się czasy i problemy, niezmienne pozostaje jedno – nasza kobieca siła!
Katarzyna po tragicznej śmierci męża została sama z trójką dzieci. Dziś mieszka z najmłodszą córką w Jastrzębiej Górze, ale czuje się samotna… Jednak największym zmartwieniem jest dla niej syn, który niedługo ma wyjść z więzienia.
Bożena swoim optymizmem i ciętym humorem zaraża innych, choć od wielu lat jest ofiarą męża – alkohol, przemoc fizyczna i psychiczna to jej codzienność.
Aldona chce wrócić do pracy po urodzeniu córek. Niestety, nie ma wsparcia ze strony bliskich, którzy uważają, że powinna odłożyć te plany do czasu, gdy dzieci podrosną.
Adela pod koniec wojny została zgwałcona przez żołnierza Armii Czerwonej i zaszła w ciążę. Po latach jej dorosły syn i wnuk przyjeżdżają do Jastrzębiej Góry, żeby poznać historię swojego pochodzenia.
(Opis wydawcy)

     "Silna. To nie była twoja wina" to już piąta książka Sylwii Markiewicz, którą mogę Wam polecić z naprawdę czystym sumieniem. Twórczość Autorki śledzę od jej debiutu "Czerwony kalendarz" i z uznaniem oraz wielką radością obserwuję, jak z każdą kolejną powieścią jej warsztat pisarski ewoluuje i za każdym razem spod jej pióra wychodzi coraz bardziej emocjonująca i porywająca historia.
Książki Autorki już na stałe wpisały się do kanonu lektur wyjątkowych. Za każdym razem jestem pod wielkim wrażeniem jej twórczości jak i tego, w jaki sposób porusza trudne i nieakceptowane społecznie tematy...
Odnoszę wrażenie, że kilka postaci, okolica, w której dzieje się większość akcji, problemy, z którymi borykają się bohaterki, tak naprawdę już znamy z poprzedniej książki Autorki "Poza sezonem". Tym razem jednak autorka skupiła się na kobietach- ich niezwykłej sile i rolach, jakie pełnią w społeczeństwie, pisze o trudnym życiu u boku alkoholika, o relacji dorosłych dzieci ze starszym rodzicem, zatracaniu i zagubieniu siebie i swoich priorytetów w rodzinnych, czasami bardzo trudnych relacjach, problemach dorastającej młodzieży i trudnych wyborach, na które nie są jeszcze gotowe, a także codziennej gonitwie, walce z przeciwnościami bez szans na odpoczynek i refleksję nad mijającym życiem. 
Przeplatając teraźniejszość z przeszłością, którą poznajemy z pewnego listu i spotkań ze starszą panią, autorka pięknie pokazała, że "Siła jest kobietą". Opisując brutalne wydarzenia z okresu wkroczenia wojsk Armii Czerwonej na Pomorze, pokazuje jak ci, którzy byli nazywani wyzwolicielami, gwałcili i niszczyli morale polskich kobiet. Tysiące z nich przeżyło ogromną traumę i urodziło niechciane dzieci, stając się niewygodnym wyrzutem sumienia na łonie rodziny. Niezwykle bolesne są te historie...
Tworząc tę wielowątkową historię, autorka udowadnia, że życie potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie, a każdy z nas może stać się uczestnikiem podobnych wydarzeń.

Akcja powieści nie goni na złamanie karku, za to również uwielbiam książki pani Markiewicz. Dzięki temu dostajemy historię, która złapie za serce i nie pozwoli przejść obok siebie obojętnie, zmusi do refleksji, przyjrzenia się własnemu życiu, wysnuciu odpowiednich wniosków i być może uświadomi, że jeszcze nic straconego, że może uda się jeszcze naprawić to co się zepsuło, że trzeba usiąść i porozmawiać, przyjąć pomoc, pogodzić się z losem i z nadzieją spojrzeć w przyszłość.
Pomysł na fabułę bardzo trafiony, uświadamiający, że w każdy z nas, nosi w sobie siłę i pokłady dobra, nie zawsze jednak pozwolimy im ujrzeć światło dzienne, skrywając je za niemocą, poddaniem się.
Pomysł na fabułę bardzo trafiony, dopracowany w najdrobniejszych szczegółach. Wiele wątków, które początkowo wydają się nieistotne wręcz zbędne, splatają się w poruszającą całość, dając niezwykle ciepły i spójny obraz, którego nie można pominąć, odłożyć na bok, zapomnieć.
Autorka stworzyła wielowymiarowe postacie, obdarzając je całą gamą uczuć i emocji sprawiła, że trudno jest przejść obok nich obojętnie. Wywołują one skrajne odczucia, od sympatii po zniechęcenie czy współczucie. Z drugiej strony jednak łatwo jest się z nimi utożsamić, poznać ich motywy, i spróbować zrozumieć. Nikt w tej historii nie jest zbędny, a każdy wiele tu wnosi, tworząc wielobarwną mieszankę różnowrodnych charakterów i zachowań. 
Bardzo mnie poruszyła ta historia, choć napisana prostym językiem, ubrana w zwyczajne słowa, otuliła moje serce olbrzymim ciepłem i nadzieją na szczęśliwe zakończenie. Sporo łez się polało...
Pomimo tylu trudnych tematów poruszonych w tej historii książkę czyta się doskonale. 
Jestem zauroczona, ale i mocno poruszona tą historią, chcę więcej i więcej...

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Idealna pozycja na spokojny wieczór, otulająca czytelnika magią domowego ogniska, cudownymi postaciami i klimatyczną atmosferą, małej nadmorskiej miejscowości. 

POLECAM...

"Poszłam za radą matki, przespałam się, ale niestety, następnego dnia nie było dobrze. Wspomnienia wróciły. Prześladowały mnie obrazy, zapachy, w każdej wolnej chwili przeżywałam, to co mnie spotkało, od nowa. Ciągle było mi zimno, zakrywałam się dodatkowymi swetrami. Na szczęście nie było czasu na rozpamiętywanie. Nie mieliśmy co jeść, musieliśmy kombinować, myśleć, skąd wziąć, gdzie iść zarobić, na co można się zamienić.
Minęło pięć miesięcy, w ogrodzie matka mnie zaczepiła, kiedy grządki kopałam. Prosto w twarz zapytała, czy w ciąży przypadkiem nie jestem. 'Jestem', odparłam. Zła była, że nie powiedziałam. A ja przecież w tajemnicy trzymać miałam, to trzymałam. Źle się czasem czułam, słabo jakoś, coś było nie tak. Przerażona, odsuwałam od siebie tę rozmowę, bo co mogło mi teraz pomóc? Matka krzyczała, że jakby wiedziała, może by się dało jeszcze coś z tym zrobić, a tak tylko wstyd, dużo wstydu na nas spadnie. Potem już o tym w ogóle nie rozmawiałyśmy, jakby nie było o czym."
               - Sylwia Markiewicz "Silna. To nie była Twoja wina" str.182-183

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu. 

poniedziałek, 22 lipca 2024

(99/24). RITA

 
    Autor: Ewa Popławska 

    Wydawnictwo: Pascal

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 400

    Data premiery: 03. 07. 2024

 *Google

    Ewa Popławska Gdańszczanka pochodząca ze Słupska. Autorka m.in. dobrze przyjętej przez czytelników powieści "Bezdroża". Z zawodu i zamiłowania nauczycielka języka polskiego. Dzięki swoim książkom i pasji do historii często przenosi się w przeszłość.
(Źródło: Okładka książki)

    Poruszająca opowieść o tym, że jesteśmy w stanie wiele poświęcić, gdy bardzo pragniemy osiągnąć cel. Niestety czasami zapominamy przez to, co jest dla nas najważniejsze.
Po wojnie szesnastoletnia Rita Włodarska zostaje sama na świecie. Zrozpaczona i osamotniona powraca do domu rodzinnego w Popielewnem. Jednak na miejscu okazuje się, że został on już zajęty przez obcych ludzi – państwa Potockich i ich nastoletniego syna – Karola. Bohaterka udaje się więc do Gdańska, do Jerzego, którego adres dała jej przed śmiercią matka.
Pewnego dnia Rita przypadkiem spotyka w Gdańsku Karola. Z czasem rodzi się między nimi uczucie. Pomimo tego bohaterka postanawia walczyć z rodziną Potockich o dom.
Co tak naprawdę łączyło Jerzego z matką głównej bohaterki? Jak spór o majątek w Popielewnem wpłynie na relację Rity i Karola?
(Opis wydawcy)

    Nie będę ponownie streszczać fabuły, bo sam opis książki już naprawdę bardzo wiele zdradza, i nie chciałabym Wam zepsuć tego, co jeszcze nie zostało w tym opisie odkryte, a wierzcie mi na słowo, jeszcze kilka niespodzianek tu na Was czeka. 
Ewa Popławska stworzyła historię, która wciąga i intryguje od pierwszych stron. Dałam się porwać tej historii, choć w pewnym momencie, odniosłam wrażenie, że jednak trochę za dużo nieszczęść autorka chciała zrzucić na główną bohaterkę- ale jest to moje subiektywne zdanie, bo w ostatecznym rozrachunku wszystkie wątki połączyły się w spójną i klarowną całość, a obraz, który wyłonił się na koniec, dobitnie pokazał jakie to były trudne czasy.
Autorka świetnie przekazuje emocje, które towarzyszom wszystkim postaciom pokazując przy tym samym, jak trudno czasami jest osiągnąć porozumienie w najbardziej oczywistych sprawach. Pokazuje, że ci, którzy opowiadają się za tym, że są naszymi przyjaciółmi, tak naprawdę czekają tylko na moment, w którym  poślizgnie się nam noga i wtedy zobaczymy ich prawdziwą twarz, a pomoc może przyjść z najmniej oczekiwanej strony.
Akcja toczy się ciekawie i momentami naprawdę może zaskoczyć. Skonstruowana jest z wielką starannością, oddająca realia, w jakich przyszło żyć ludziom, nie sposób się tutaj nudzić. Nie ma przynudzających opisów, a i istotne dla sprawy szczegóły poznajemy w miarę rozwoju wydarzeń.
Autorka świetnie oddała powojenny klimat i stan ducha społeczeństwa, które musiało podnieść się z powojennej pożogi. Doskonale uwypukliła to, z czym każdy musiał się zmierzyć, pogodzić ze stratą, zacząć wszystko od nowa. Świetnie została ukazana mentalność ludzi w przypadkach gdzie "nowi" jawią się jako zagrożenie, a zarazem obiekt niezdrowej ciekawości. 
Różnorodne charaktery przeplata się na kartach tej powieści, ile tu emocji, uczuć, wydarzeń, w których miłość przeplata się z nienawiścią, strach napędza odwagę, a smutek i radość towarzyszą bohaterom w życiowych zmaganiach. Postacie są barwne obdarzone autentycznymi emocjami, nietrudno jest zrozumieć ich motywy, wywołują całą gamę odczuć. Każdy jest tutaj ważny, obok żadnej z postaci nie można przejść obojętnie, każda z nich wnosi do tej historii naprawdę wiele.
Emocje buzują od początku, a im dalej brnie się w lekturę, robi się coraz ciekawiej. Bardzo mi się podobała ta historia, choć tak jak wspomniałam wyżej bohaterka dostała solidnie po głowie od losu, i nie zawsze mogłam zrozumieć jej (wydawałoby się) pochopne decyzje.
Cudownym zabiegiem okazało się wplecenie w fabułę fragmentów pamiętnika, który główna bohaterka dostaje od Jerzego, rzuca to nowe światło na fakty, które wydawałoby się, już poznaliśmy, ale okazuje się, że jednak że nie wszystko jest tak, jak zostało przedstawione, niektóre tajemnice nie powinny ujrzeć światła dziennego, a inne posiadają drugie, a nawet trzecie dno.
Książkę czyta się rewelacyjnie. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To powieść, która zabierze was w trudne czasy powojennej Polski, pokaże jak rodzinne zobowiązania, trudne relacje, pochopne decyzje i nierozwiązane konflikty mogą zaważyć na losach wielu osób.

POLECAM...

"Rzucił kopertę z zawiadomieniem pod stopy dziewczyny i wrócił do swojej sypialni- jedynego miejsca, w którym mógł swobodnie dać upust męskim łzom. 
Rita podniosła ją, czując ucisk w gardle. Przyjrzała się białej kopercie i westchnęła. To zawiadomienie oznaczało koniec przyjaźni z Karolem- wiedziała to od dawna. Była na to przygotowana. Od tygodni powtarzała sobie, że ta relacja to nic znaczącego. Jedynie płomyk świecy, który można zdmuchnąć i iść dalej, aby po swoje. A jednak gdy wyjmowała z koperty zawiadomienie, poczuła niechęć. Nie było odwrotu- data na dokumencie świadczyła o tym, że już niedługo trzeba będzie stoczyć bitwę. Spotkać się na sali sądowej z Karoliną Potocką oraz jej synem."
                                           - Ewa Popławska "Rita" str. 252

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Pascal.

czwartek, 18 lipca 2024

(97/24). NIEMIECKA ŻONA

 
    Tytuł oryginału: The German Wife

    Autor: Debbie Rix

    Tłumaczenie (z angielskiego): Maciej Antosiewicz

    Wydawnictwo: Świat Książki

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 416

    Data premiery (na rynku polskim): 28. 08. 2024

 *Google

    Debbie Rix Powieściopisarka, która wcześniej pracowała jako dziennikarka, przez co prawda historyczna jest dla niej kluczowa podczas tworzenia. Lubi snuć swoje opowieści wokół prawdziwych wydarzeń. Wielokrotnie podkreśla, że proces badań i czytania opracowań z epoki jest niezbędny do napisania dobrej powieści historycznej.
Jej powieści ukazały się już wielu językach m.in. po francusku, włosku, czesku i rosyjsku.
Między licznymi podróżami mieszka w domku na wsi ze swoim mężem, dziećmi, kurami i czterema kotami.
(Źródło: Okładka książki)

    Niemcy, 1939: Annaliese jest żoną lekarza, ale kiedy jej mąż zostaje zmuszony do pracy w obozie pracy w Dachau, jej życie zostaje wywrócone do góry nogami.
Niemcy, 1942: Małżeństwo Annaliese zaczyna się rozpadać. Rosyjski więzień, Alexander, zostaje przysłany do pracy w ich ogrodzie. Samotna Annaliese poznaje prawdę o szokujących warunkach w obozie. Przysięga Alexandrowi, że zrobi wszystko, by go uratować.
Ameryka, 1989: Przeglądając strony gazety, Annaliese rozpoznaje twarz mężczyzny, którego nie spodziewała się już zobaczyć...
(Opis wydawcy)

    Płk William Quinn z 7. Armii Amerykańskiej, wyzwalając w maju 1945 r. obóz koncentracyjny w Dachau, napisał w raporcie: "Oddziały nasze zastały tam widoki, jęki tak straszne, że aż nie do uwierzenia, okrucieństwa tak ogromne, że aż niepojęte dla normalnego umysłu. Dachau i śmierć są synonimami". (Źródło: Internet)

    Dziś chciałabym napisać kilka słów o książce, która wstrząsa, boli całą sobą, ale niesie również odrobinę nadziei na to, że zło zawsze zostanie pokonane, a sprawiedliwość dopadnie każdego. Choć od momentu, w którym skończyłam czytać tę przejmująca historię, minęło kilka dni, ona nadal siedzi mi w głowie, ciągle szepcząc gdzieś w zakamarkach, że mam olbrzymie szczęście, żyjąc w miarę spokojnym i bezpiecznym miejscu. Zanim posypią się jednak na mnie gromy, że piszę o kolejnej książce romantyzującej wojnę,  znaczę, że nie jest to typowa literatura obozowa- jest to opowieść przede wszystkim o uczuciach i emocjach towarzyszących ludziom na każdym kroku i w każdej minucie ich życia, a sam obóz w Dachau i wojna jest tutaj tłem i spoiwem łączącym losy wszystkich postaci. Miejscem, z którego muszą się wyrwać, które zdefiniowało ich dalsze poczynania i wybory. Fakt jest tu dużo brutalnych opisów, tego co działo się za bramą, spora część akcji dzieje się w obozie, ale ta część nie jest w najmniejszym stopniu przerysowana, a Autorka w swoim liście do czytelników, tłumaczy co, było inspiracją do napisania tej historii, na kim się wzorowała i kto w tej powieści jest postacią autentyczną, a kto został "stworzony" na potrzeby fabuły. Z drugiej strony, dzięki temu ciągle możemy pamiętać jakie piekło na ziemi zgotował człowiekowi człowiek. 

Przepadłam w tej historii od początku, bardzo przypadł mi do gustu podział czasowy tej historii. Nie będę ponownie opisywać fabuły, bo sam wydawca już wystarczająco zdradza. Napiszę tylko, że książka podzielona jest na sześć części (łącznie z prologiem epilogiem) zaczynając się w roku 1932, a kończąc w 1996 i potrzebny jest ogromny zapas chusteczek.
Fabuła zaskoczyła mnie wielokrotnie, a zakończenie... zakończenie przyniosło nadzieję. 
Autorka doskonale pokazała, jak bardzo cienka linia przebiega między miłością i nienawiścią, jak łatwo jest się zagubić i podjąć decyzje, które pchają nas w stronę emocjonalnego piekła, jak trudno jest wybaczyć i jak łatwo jest dać się wtoczyć w okrutną machinę zła, propagandy i nienawiści.
Czytając tę historię, ryczałam niczym bóbr. Niezwykle zżyłam się z tymi postaciami, rozumiałam ich motywy, rozterki moralne i trudne wybory, choć nie zawsze się z nimi zgadzałam, żal mi było tych ludzi, tym bardziej że z tyłu głowy ciągle miałam myśl, że to się działo naprawdę. Autorka genialnie oddaje skalę zła, strach, ból, tęsknotę i nieutulony żal i niestety, ale zamknięcie na to co działo się tuż obok, prowadzących do tragicznych i nieodwracalnych skutków... 
Pokazuje, że nawet najprawdziwsza miłość nie przetrwa wszystkiego, jeśli nie da się jej szansy, ale udowadnia, że nawet z najgorszego można wyjść obronną ręką, trzeba tylko zrobić wszystko, co możliwe, by osiągnąć swój cel. 
Emocje buzują i kotłują się niczym zupa w zamkniętym pokrywką garnku, czekają tylko, aż ta pokrywka zostanie uchylona,  by wypłynąć całą mocą i porwać czytelnika w wir wydarzeń, gdzie strach ból, niepewność jutra grają główne skrzypce i nikt nie da gwarancji, że jutro w ogóle nastanie.
Niezwykle poruszająca opowieść.

Książka napisana jest ładnym i zrozumiałym językiem. Szczegółowe opisy potrafią wzbudzić zgrozę, ale za chwilę utulą skołatane serce. Pomimo niezwykle trudnego i bolesnego tematu, książkę czyta się bardzo szybko. Chciałabym, żeby trafiła ona do jak najszerszej grupy odbiorców. Emocje są tutaj gwarantowane!

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Pozycja idealna dla tych, którzy szukają promyka dobra i nadziei w trudnych chwilach. Poruszająca, zmuszająca do refleksji, emocjonująca opowieść o ludziach, którzy chcieli zaznać tylko pokoju i odrobiny normalności w otaczającym ich złym świecie.

POLECAM...

"Kiedy na początku lat trzydziestych założono obóz, więźniami byli przede wszystkim kryminaliści- mordercy i włamywacze. Hans uważał, że ich uwięzienie da się uzasadnić, nawet jeśli wymierzane kary były surowe.
Ale w 1938 roku, po nocy terroru nazwanej Kristallnacht- kiedy hordy nazistowskich zbirów rozbijały żydowskie sklepy i przedsiębiorstwa- nastąpił znaczny napływ więźniów żydowskich. Do obozu przybyło ponad dziesięć tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci. Hans uznał osadzenie tu kobiet i dzieci za haniebne i opierał się naciskom z góry, aby wykorzystywać je jako materiał do eksperymentów. Przerażała go myśl o zadawaniu cierpień dziecku, ale zachowywał te rozterki sumienia dla siebie-  wykorzystując do prób medycznych tylko zdrowych młodych mężczyzn, zgodnie ze standardową procedurą międzynarodową." 
                                             - Debbie Rix "Niemiecka żona" str. 78

Egzemplarz recenzyjny pochodzi z Klubu Recenzenta serwisu Na kanapie.

piątek, 14 czerwca 2024

(79/24). ZAGINIONY VAN GOGH


                         ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **

                    "Czym byłoby nasze życie gdybyśmy nie odważyli się z nim zmierzyć?
                                                              - Vincent van Gogh

    Tytuł oryginału: The Lost Van Gogh

    Autor: Jonathan Santlofer

    Tłumaczenie: Paweł Wieczorek

    Wydawnictwo (rynek polski): Wydawnictwo Letra/ Wydawnictwo Arkady

    Gatunek: Kryminał, Thriller

    Liczba stron: 408
 
    Data premiery (na rynku polskim): 24. 06.2024

 *Google

    Jonathan Santlofer jest pisarzem i malarzem. Jego debiutancka powieśc "The Death Artist" stała się międzynarodowym bestsellerem, a powieść "Anathomy of Fear" zdobyła nagrodę Nero dla najleszego kryminału 2009 roku. 
W Center for Fiction Jonathan Santlofer założył Crime Fiction Academy. Jako malarz od ponad dwudziestu lat tworzy kopie sławnych obrazów dla prywatnych kolekcjonerów. W imprincie Letra ukazała się jego powieść "
"Ostatnia Mona Lisa".
(Źródło: Okładka książki)

    Autor "Ostatniej Mony Lisy" wraca z kolejną trzymającą w napięciu opowieścią o dziełach wielkich mistrzów.
Przez lata krążyły pogłoski, że tuż przed śmiercią van Gogh namalował ostatni autoportret. Kuratorzy muzeów i historycy sztuki powielali tę plotkę w nadziei, że gdyby okazała się prawdą, wyjaśniłoby to niektóre z wielu tajemnic związanych z życiem udręczonego artysty. Jednak nawet oni musieli przyznać, że obraz zaginął na zawsze.
Kiedy Luke Perrone, prawnuk człowieka, który ukradł Mona Lisę, oraz Alexis Verde, córka złodzieja dzieł sztuki, odkrywają obraz, który może być zaginionym portretem, zostają postawieni przed trudnym zadaniem rozwiązania jednej z największych tajemnic historii sztuki. Po kilku dniach obraz znów znika, a do akcji wkracza agent Interpolu John Washington Smith. Rozpoczynają się śmiertelnie niebezpieczne poszukiwania, które nie tylko ujawnią tajemnice ostatnich dni życia słynnego artysty, lecz także zaprowadzą Luke'a i Alexis w najmroczniejsze zakamarki historii.
Opowieść o niebezpieczny polowaniu na obraz, połączona z historią kradzionych dzieł sztuki i kradzionego życia, sprawia, że "Zaginiony van Gogh" jest misternie skomponowanym, wielowarstwowym thrillerem historycznym.
(Opis wydawcy)

    Uwielbiam książki, w których fikcja literacka połączona jest z autentycznymi wydarzeniami i postaciami. Jest to dla mnie nie tylko doskonała rozrywka, ale i niespotykana na co dzień forma poznawania faktów z przeszłości, o których miałam nikłe bądź nawet żadne pojęcie. Dlatego gdy padła propozycja patronatu nad tą historią nie zastanawiałam się nawet przez moment, zapoznając się z materiałami od wydawnictwa, wiedziałam, że to będzie coś wyjątkowego i się nie pomyliłam.
"Zaginiony van Gogh" jest to druga część cyklu o dziełach wielkich mistrzów, niestety nie znam "Ostatniej Mona Lisy" jednak w moim odczuciu nie wpływa to na odbiór tej powieści. Wprawdzie nie wszystkie wątki są początkowo jasne, ale w późniejszych wydarzeniach są one przypominane i wyjaśniane, więc ma się  ogólny zarys poprzedniej historii i powiązań pomiędzy poszczególnymi postaciami.
Bardzo przypadł mi to gustu format, w jakim ta powieść została napisana. Nie dość, że jest niezwykle wciągająca i intrygująca, napisana i poprowadzona w iście bondowskim stylu, to dodatkowo zawiera mnóstwo cennych informacji na temat stylu i techniki, w jakiej tworzył (nie tylko) van Gogh, a także, (co ważne dla mnie) została przybliżona specyfika Entartete Kunst, czyli Sztuki wynaturzonej, która zrzeszała dzieła osób niewpisujących się w nazistowską ideologię (str.61). Swojego czasu bardzo mnie ten temat interesował i bardzo chciałam poznać jego specyfikę. Autor dokładnie opisuje co działo się z poszczególnymi dziełami w trakcie wojny jak i po niej, gdzie trafiały skradzione obrazy i jak były zabezpieczane przed kradzieżą. Naprawdę bardzo interesujący wątek, trudno sobie wyobrazić poświęcenie, z jakim ludzie walczyli by obrazy nie poszły na zmarnowanie. 
Dużym plusem tej opowieści są również cytowane listy, które Vincent pisał do swojego brata, ukazują jego życie, motywy oraz rzucają światło na jego "szaleństwo", pokazują, jak bardzo był to człowiek zagubiony i nieszczęśliwy. Zachęcają one tylko do tego, by sięgnąć po bardziej szczegółowe biografie malarza.

Tak jak napisałam wyżej, powieść ta została napisana w iście bondowskim stylu. Nie będę ponownie streszczać fabuły, bo już z samego opisu wydawcy wiele się dowiadujemy, a nie chciałabym zaspojlerować czegoś, co mogłoby wpłynąć na Wasz odbiór tej historii. Zaznaczę tylko, że akcja rozpędza się tutaj naprawdę szybko i zapewnia całą gamę emocji i nieustający dopływ adrenaliny. Naprawdę wciąga, nie mogłam się oderwać od lektury i choć książka ma ponad 400 stron, przeczytanie jej zajęło mi naprawdę niewiele czasu, a emocjonalne wypieki na twarzy towarzyszyły mi do samego końca. Fabuła zaskakuje wiele razy, zwroty akcji są niesamowite, czułam się niejednokrotnie, jakbym oglądała dobry kryminalno-sensacyjny film. Intryga goni intrygę, w pewnym momencie, naprawdę trudno określić kto, po której stronie stoi.
Bohaterowie są wyraziści i doskonale poprowadzeni, każdy z nich wiele wnosi do tej historii, nikt tu nie jest zbędny. Autor pokusił się o opisanie kilku autentycznych bohaterów, między innymi takich jak Anne Frank- żydowska dziewczynka, autorka słynnych dzienników czy Simone Segouin- francuska bojowniczka ruchu oporu. Nadaje to całości autentyczności i przywołuje prawdziwe emocje.
Całość została okraszona barwnymi i szczegółowymi opisami, dającymi złudzenie bycia częścią wydarzeń, które mają miejsce, pozwalając wyobraźni rozwinąć skrzydła i przenieść się  do największych muzeów i galerii na świecie. Opisy poszczególnych obrazów, rzeźb  oraz procesów związanych z handlem sztuką i konserwacją dzieł są naprawdę interesujące, czuć, że Autor wie, o czym pisze i ma o tym pojęcie. Na końcu zamieszczone zostało kilka szkiców wykonanych przez Autora ołówkiem, a także krótki wywiad z nim samym.

Bardzo się cieszę, że poznałam tę historię i jeszcze bardziej z tego, że mogłam objąć ją patronatem. Rozbudziła ona moją ciekawość, nie tylko, by dowiedzieć się jeszcze więcej o samym van Goghu, ale i innych malarzach epoki, a także tym, co działo i dzieje się z ich sztuką.
Z wielką ciekawością sięgnę również po pierwszy tom "Ostatnią Mona Lisę".

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To genialny miks gatunkowy, w którym każdy się odnajdzie, zarówno ten, kto interesuje się sztuką jak i historią jak i ten, który kocha rasowe kryminały z mistrzowsko utkaną intrygą. Ja jestem zachwycona!

POLECAM....

"Szła z przywiązanymi do pleców dwoma obrazami i przyciśniętą przed sobą skrzynką, która wbijała jej się boleśnie w piersi. Najpierw usłyszała pociągi, potem je zobaczyła. I żołnierzy. Dziesiątki. Ładowali do pociągu skrzynie, dowódca wykrzykiwał rozkazy. 
Przykucnęła za furgonetką i obserwowała. Gdy usłyszała nazwisko, odważyła się wyjrzeć. Od razu go rozpoznała: Reichsmarschalla Hermanna Göringa, głównego twórcę hitlerowskiego państwa policyjnego, dowódcę Luftwaffe. Stał nieco z boku, ale bez trudu dało się go zidentyfikować po perłowoszarym mundurze pełnym wisiorów, medali, złotych orłów i czarnych swastyk, zwisających z szyi Krzyżach Żelaznych i wielkim brzuszysku, na którym opinał się nabity złotem pas. Ten ekstrawagancki miłośnik fantazyjnych strojów spędził sporo dni i tygodni wojny na gromadzeniu majątku i rabowaniu dzieł sztuki ludziom, których mordował."
                                - Jonathan Santlofer "Zaginiony van Gogh" str. 152

Za egzemplarz recenzyjny i możliwość patronowania tej wyjątkowej historii dziękuję serdecznie wydawnictwu Letra/ Arkady.