Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeszłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeszłość. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 maja 2026

(33/26). SEKRETNE ŻYCIE SŁONECZNIKÓW

 
                                                    **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Marta Molnar

    Tytuł oryginału: The Secret Life of Sunflowers

    Wydawnictwo: LeTra 

    Tłumaczenie: Paweł Wieczorek

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 368

    Data premiery na rynku polskim: 25. 03. 2026

 *Google

    Marta Molnar jest autorką bestselerów "Sekretne życie słoneczników" (LeTra 2026), "Girl Braiding her Hair" oraz "Raising the Titanic". Jest entuzjastką historii sztuki i samoukiem w dziedzinie malarstwa. Studiowała pisarstwo na Seton Hill University oraz na Uniwersytecie Harvarda. Bohaterkami jej powieści są niezwykłe kobiety zapomniane przez historię.
(Żródło: Okładka książki)

    Porywająca opowieść o pasji, odwadze i sile kobiet.
Kiedy współwłaścicielka niedużego domu aukcyjnego Emsley Wilson podczas porządków w mieszkaniu babci znajduje stary pamiętnik, nie wie jeszcze, że zmieni on całe jej życie. Okazuje się, że należał on do Johanny Bonger, bratowej i spadkobierczyni Vincenta van Gogha.

Johanna odziedziczyła obrazy van Gogha jako młoda wdowa z małym dzieckiem. Pozostawiona bez środków do życia, miała tylko te obrazy, które wówczas były niewiele warte. Kobieta jednak postanowiła, że zrobi wszystko, co w jej mocy, żeby zaprezentować światu twórczość Vincenta.
Ta inspirująca historia pojawia się w życiu Emsley w momencie, gdy jej firma chyli się ku upadkowi i na jaw zaczynają wychodzić rodzinne sekrety. Czy Emsley odnajdzie odpowiedzi w historii z przeszłości?
(Opis wydawcy. Żródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Mówi się, że "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" (z wiersza Wisławy Szymborskiej "Minuta ciszy po Ludwice Wawrzyńskiej")  i w moim odczuciu ta historia oddaje cały sens tego cytatu.
O Vincencie van Goghu słyszeliśmy chyba wszyscy, ale jestem ciekawa, ilu z nas zna historię jego brata Theo, a tym bardziej o jego bratowej Johanny van Gogh-Bonger- kobiety, która podjęła się trudu pokazania światu twórczości swego szwagra po jego tragicznej śmierci, kontynuując tym samym pracę, której podjął się jej mąż Theo. 
Ja przyznać się muszę, że o Theo jakieś tam pojęcie miałam, ale odkrywanie historii Johanny to był dla mnie jakiś nowy wymiar, i to jej postać zdefiniowała mój odbiór tej powieści.

Historia Johanny przeplata się z losami żyjącej współcześnie Emsley, która po śmierci ukochanej babci dziedziczy tajemniczy pamiętnik, który skrywa wiele tajemnic oraz niewyraźny szkic małego dziecka. Odkrywając krok po kroku historię Johanny, zaczyna podejrzewać, że jest spokrewniona z samym malarzem, dzięki czemu w jej życiu zachodzą znaczące zmiany- zainspirowana postacią przodkini, Emsley bierze życie w swoje ręce i postanawia zawalczyć o swą ukochaną firmę. Z pomocą przychodzą jej przyjaciele i znajomi babci Violet oraz pewien przystojny prawnik. 
Co najfajniejsze w tym wszystkim, obie opowieści łączą się w przemyślany sposób, tworząc spójną, wielowątkową, wciągającą i momentami zaskakującą całość. Autorka pięknie poprowadziła tę historię- tu sztuka, trudna przeszłość bohaterów nie jest tylko tłem- jest zapalnikiem do działania, pokazującą jak bardzo można zmienić swoje i innych życie mając odpowiednich ludzi wokół siebie.

"Sekretne życie słoneczników" to opowieść, która jest bardzo emocjonalna, miejscami trudna i bolesna (opisy choroby Theo, złamały mi serce), ale i niosąca w sobie ogrom nadziei i wiary w to, że można wyjść z podniesioną głową z nawet najbardziej trudnych momentów życia, zostawić je za sobą a otwierając kolejne drzwi śmiało wierzyć, że teraz się uda i choć początkowo będzie bardzo trudno, to z czasem będzie tylko lepiej, a życie jeszcze nie raz może pozytywnie zaskoczyć...
Napisana bardzo ładnym językiem i stylem działającym na wyobraźnię, z łatwością można się przenieść do czasów dziewiętnastowiecznej Europy, poznając jej bolączki i radości, zapoznać się z panującymi wtedy zwyczajami, normami, zobaczyć jak wyglądała kultura i sztuka oraz walka o to by stała się ona zauważona w szerszym gronie. Pokazująca, jaka była rola kobiety i jak trudno było jej się przebić w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Opisy są barwne i szczegółowe, dzięki czemu z łatwością można wyobrazić sobie przedstawiony świat, zrozumieć emocje i motywy, które targają bohaterami. 
Książkę czyta się dosłownie na raz
Jest to historia niezwykła i bardzo się cieszę, że mogłam ją poznać, a tym bardziej stać się jednym z patronów medialnych. 

Na uwagę zasługuje również wydanie tej historii, przepiękna okładka, barwione brzegi nawiązujące do  najsłynniejszego obrazu Vincenta van Gogha, ciepłe i przyciągające wzrok barwy, to wszytko sprawia, że dostajemy nie tylko piękną historię, ale i wspaniałą ozdobę domowej biblioteczki.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Sekretne życie słoneczników" to nie tylko opowieść o sztuce, ale także o miłości, stracie, nadziei i wielkiej sile kobiet. Każdy się w tej powieści odnajdzie i znajdzie coś dla siebie. Dla każdego to będzie coś innego, ale gwarantuję, że dla każdego będzie to niezwykła przygoda.
POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny oraz możliwośc patronowania tej wyjątkowej historii serdecznie diękuję wydawnictwu LeTra.

piątek, 1 maja 2026

(31/26). STARE ZŁOTO, SKRZYPIEC BRZMIENIE, NIC NIE IDZIE W ZAPOMNIENIE

 
    Autor: Agnieszka Brygider

    Wydawnictwo: SEQOJA

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 216

    Data premiery: 30. 04. 2026

 *Google

     Agnieszka Brygider brak informacji.

    Przeszłość nie znika. Trwa w murach, przedmiotach,zapisanych słowach.
Kiedy agentka nieruchomości przychodzi na rozmowę z właścicielką mieszkania w pewnej starej kamienicy, nie wie, że właśnie zaczęła podróż. 
Podróż, która pozwoli jej poznac historię z czasów wojny: opowieść domagającą się dalszego ciągu.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Zaglądając na mój blog, wiecie, że jestem absolutną fanką książek wydanych przez Seqoję. Za każdym razem jest to książka wyjątkowa, o olbrzymim ładunku emocjonalnym, zabierająca nas czytelników w wyjątkowe podróże, pełne wzruszeń, refleksji i nadziei. Mówiących o przeszłości i trudnej historii, niejednokrotnie dotykający także tematów i spraw nadprzyrodzonych i właśnie dziś chciałabym pokazać Wam kolejną taką historię. 

"Stare złoto, skrzypiec brzmienie..." to oparta na autentycznych wspomnieniach opowieść, która zabiera nas do Gliwic, gdzie w czasach międzywojennych i z początkiem wojny, w jednej z gliwickich kamienic swój Dom Towarowy prowadził Fedor Karpe (ur. 3 sierpnia 1872- wiosną 1942 roku Fedor Karpe, wraz z innymi Żydami z Gliwic, został deportowany wraz z rodziną do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Miał wówczas 70 lat), którego postać oraz losy jego samego, jak i jego najbliższej rodziny (żony i córki) zostały nam przybliżone w rozdziałach nazwanych "Pamiętnik Fredora Karpe". 
Nie będę Wam całościowo opisywać fabuły, wspomnę tylko, idąc za notatką Autorki, że zarys fabuły jest ogólnie fikcją, ale postacie historyczne, wojenne wspomnienia, sporo zdarzeń (m.in. pojawienie się w kamienicy Niemca, który chciał zejść tylko do piwnicy) są autentyczne.

"Stare złoto, skrzypiec brzmienie..." to opowieść o przeszłości, która przeplata się z teraźniejszością, nie pozwalając o sobie zapomnieć, proszącej o wyjaśnienie i pamięć, jest to opowieść o rodzinie, o nadziei, ale i o strachu pełzającej nienawiści, o trudnościach w uwierzeniu w to, że człowiek człowiekowi mógł zgotować takie piekło na ziemi, najbliższy przyjaciel z dnia na dzień stawał po drugiej stronie przysłowiowej barykady. 
Jest to także historia o tym, że ci, którzy odchodzą, czuwają nad tymi, którzy tu zostają, wspierają ich... i nadal żyją, nie tylko w pamięci, ale i we wspomnieniach tych, którzy tu zostali.
To opowieść o tym, co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie, swojej intuicji i tego, co mówią do nas przodkowie.
Dlatego jestem też przekonana, że ta historia trafi do wielu serc, i pozostanie w nich na bardzo długo.

Atmosfera powieści w niektórych momentach potrafi zmrozić. Czytając fragmenty pamiętnika Fedora, nie sposób odnieść wrażenia, że historia zaczyna zataczać koło, że powoli wszystko wraca. Obawy, wątpliwości, strach, który płynie z tych stron, porażają, a równocześnie nadzieja na to, że przecież wszystko się ułoży, wzruszają i naprawdę potrafią złamać serce. 
Z drugiej strony dla równowagi mamy ciepłą opowieść, która koi rozszalałe emocje  i poszarpane nerwy. Śledzenie historii zaginionego skarbu, rodzącej się międzypokoleniowej przyjaźni, pojawiającego się uczucia, daje oddech i sprawia, że mimo wszystko nie sposób jest odłożyć książkę na bok, bez poznania jej zakończenia.
Całość wciąga i nie sposób się od niej oderwać, nie chce się, żeby się skończyła, mogłaby płynąć i płynąć, a i tak nie odczułoby się znużenia tą historią.
Akcja nie dzieje się szybko, ale jej zakończenie, choć dość oczywiste, mile mnie zaskoczyło. 
Genialnie Autorka ułożyła tę fabułę.
Książka napisana jest ładnym językiem, a barwne i plastyczne opisy pobudzają wyobraźnię, dając jej pole do popisu i wyobrażenia sobie opisywanych wydarzeń.
Bohaterów nie ma za wielu, ale każdy z nich jest tu kluczowy, poznając ich historię, czujemy, jak z każdą stroną stają się nam coraz bardziej bliscy, przeżywamy z nimi wszystkie emocje od radości po łzy, kibicujemy i trzymamy kciuki za ich wybory, ale i martwimy się ich losem

Jestem autentycznie szczęśliwa, że ta książka do mnie trafiła. I choć minęło już trochę czasu od momentu, w którym skończyłam ją czytać, nie potrafię wyzwolić się spod jej uroku. Ciągle mam ją w myślach i nie potrafię jej wyrzucić z głowy. 
Autorce gratuluję tak udanej historii, a Was zachęcam do sięgnięcia po tę historię, bo pod tą niepozorną okładką kryje się niezwykła moc!

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To powieść, która zmusi Was do refleksji, pokaże, co jest w życiu najważniejsze. Na pewno nie będziecie żałować.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Seqoja.

piątek, 23 stycznia 2026

(9/26). KIEDY ZIEMIA NASIĄKNIE ZNÓW KRWIĄ NIEWINNYCH

 
    Autor: Artur Kawka

    Wydawnictwo: Witold Gadowski

    Gatunek: Sensacja, Kryminał

    Liczba stron:  292

    Data premiery: 13. 03. 2023

 *Google

    Artur Kawka właściciel rodzinnej firmy handlowej, autor "Niebezpiecznego sąsiedztwa" oraz "Nawróconego".
(Informacja z okładki książki "Usta mordercy")

    "Ta książka to apel do prezydenta Zełenskiego i polityków ukraińskich. Apel o pojednanie, które nie tylko jest możliwe między naszymi narodami, ale i konieczne z powodu militaryzmu Rosji. Może ono jednak nastąpić tylko wtedy, jeżeli prawda o wydarzeniach na Wołyniu w latach 1943–1944 zostanie przez stronę ukraińską uznana za ludobójstwo, a władze Ukrainy pozwolą dokonać ekshumacji naszych rodaków i pochować ich po chrześcijańsku."
(Fragment, przedmowa Autora. Źródło: Książka)

"Nagle z rozmyślań wyrwał go przeraźliwy krzyk strażnika granicznego, któremu Rosjanin miażdżył kolejne palce u nogi. Porucznik zacisnął zęby. Po policzkach płynęły mu łzy. W pewnym momencie powiedział głośno:
– Wy nie jesteście ludźmi, wy nie jesteście nawet zwierzętami. Jesteście dzikimi bestiami, pozbawionymi ludzkich uczuć.
Kapitan spojrzał na porucznika, zaśmiał się i odparł:
– Już w 2014 roku przez moje ręce przeszły setki takich faszystów jak ty. Wszystkich ich łączyło jedno – zdychali w ciężkich męczarniach. I ciebie też to czeka.
Następnie dał znak głową, a żołnierze zamienili strażnika granicznego na szeregowego Sobola, któremu zmiażdżyli palce u obu nóg.
Porucznik nie zdradził niczego, czekając na swoją kolej. Kiedy oprawcy skończyli katować żołnierza i rzucili jego nieprzytomne ciało w kąt obok strażnika granicznego, ruszyli w stronę Saloveyki. Jeden z nich nachylił się nad nim, chwycił go za lewą rękę i podniósł. Drugi, widząc chwiejącego się Ukraińca uznał, że ten nie będzie stawiał oporu i ruszył w kierunku leżącego młotka. Nagle stało się coś, czego oprawcy się nie spodziewali. Ukrainiec lewą rękę, trzymaną przez Rosjanina, przełożył pod jego przedramieniem i zrobił dźwignię powyżej jego łokcia. Prawą ręką wyprowadził cios w mostek. Trafiony oprawca padł na kolana. Porucznik zebrał siły, błyskawicznie chwycił od tyłu za głowę Rosjanina i skręcił mu kark."
(Fragment książki przytczony na okładce)

Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z drugą częścią "Niebezpiecznego sąsiedztwa" oraz bezpośrednią kontynuacją "Ust mordercy" i "Stąpając po polu minowym", z  książką która jest bardzo aktualna i dotyczy w szerokim zakresie wydarzeń tuż za naszą granicą. Oczywiście mowa o wojnie na Ukrainie, ale Autor wraca tutaj także do przeszłości i trudnej historii naszych narodów, która nadal domaga się sprawiedliwości i naprawienia wielu krzywd.  
Z fabuły mogę zdradzić Wam tyle, że powracają postacie, które już poznaliśmy. Tom Wilmowski po stracie rodziny w zaplanowanym na niego zamachu odnajduje się w klasztorze, gdzie próbuje odnaleźć balans i spokój w życiu. Niestety wybuch wojny na Ukrainie zmusza go do powrotu do spraw, do których nie chciał już wracać. Dostaje za zadanie odnalezienie zdrajcy narodu i ochronę prezydenta Ukrainy. Wkracza na niebezpieczną drogę, która prowadzi tylko w jedną stronę, a na horyzoncie pojawia się niebezpieczna biologiczna broń...
Równocześnie toczą się wątki dotykające przeszłości i historii rzezi wołyńskiej. Autor podkreśla, że pomimo tego, że po 24 lutego 2022 roku otworzyliśmy nasze serca i domy, spiesząc z pomocą uchodźcom, nadal pamiętamy o trudnej i bolesnej przeszłości, która w końcu musi zostać wyjaśniona.
Są to wątki trudne, ale bardzo potrzebne. Podkreślają bowiem to, jak ważna jest zgoda i zaufanie w dzisiejszych trudnych i niespokojnych czasach.

W moim odczuciu jest to chyba najmocniejsza i najbardziej porażająca historia z wszystkich książek, które wyszły spod pióra Artura Kawki i nie chodzi tu tylko o wojnę za naszą granicą, niewyobrażalne tragedie, które tam się dzieją, ale także dlatego, że Autor zostawia nas z pytaniem, do czego jest człowiek zdolny, by uczynić drugiemu człowiekowi piekło na ziemi i czerpać z tego tak patologiczną przyjemność. 
Wielowątkowość tej historii, sprawia, że nie sposób się oderwać od tej powieści do ostatniej strony.
Jeśli nie znacie poprzednich części, myślę, że możecie zacząć przygodę z tą historią od tej części, jednak warto jest poznać poprzedniczki, by zrozumieć cały kontekst tej powieści, i to, co Autor chce nam przekazać, wiedzieć, kto trzyma z kim, skąd wzięły się poszczególne znajomości i różnorodne powiązania, które mogą się początkowo wydawać dość niefortunne i bezsensowne. 
Historia napisana w iście bondowskim stylu, nie pozwala nawet na moment opaść adrenalinie. Dzięki realnym i mocno sugestywnym opisom czytelnik czuje się uczestnikiem wydarzeń. Doskonale czuje emocje, które targają postaciami, rozumie motywy, którymi się kierują.
Emocje buzują tutaj od początku do końca, czekając na kulminacyjny moment, by wybuchnąć całą swą mocą, a ten moment sprawi, że nie będziecie mogli wyjść z podziwu dla kunsztu, z jakim została ta powieść napisana.
Historia jest momentami brutalna (myślę, że nie każdemu to przypadnie do gustu), a jej klimat z każdą przewracaną stroną staje się bardziej duszący, podsycający niepewność co do dalszych losów postaci, które są niezwykle autentyczne- jest ich dość sporo, ale wszystkie one są genialnie wykreowane i poprowadzone. Są one niejednoznaczne, poranione, kilka z nich totalnie wypaczonych psychicznie. Ich dusze przepełnione złem i chęcią zemsty, wzbudzają całą gamę uczuć i emocji. Niejednokrotnie odczuwałam złość, niedowierzanie i współczucie jednocześnie. Autor genialnie pokazuje, jak łatwo jest manipulować drugim człowiekiem, jak łatwo jest pójść o ten jeden krok za daleko. 

Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę część. Dzięki temu cała historia przedstawiona w poprzednich częściach nabiera wyjątkowej głębi. 
Chciałabym, by ta historia dotarła do szerokiego grona odbiorców, bo naprawdę otwiera oczy na wiele ważnych i aktualnych spraw.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi.

poniedziałek, 21 lipca 2025

(73/25). KUMULACJA

 
    Autor: Stach Szulist

    Wydawnictwo: Seqoja

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 248

    Data premiery: 15. 07. 2025

 *Google

    Stach Szulist osoba pisząca, mająca w przeszłości przywilej współpracy z licznymi tytułami prasowymi (między innymi "Dziennikiem Bałtyckim", "Tygodnikiem Kulturalnym", "Wiadomościami Kulturalnymi"), a także szczęście w postaci licznych nagród w konkursach prozatorskich i dramaturgicznych. NA koncie również kilka powieści ("Miłość spod ziemi" czy "Ćwiczenia akrobatyczne") oraz interesującą współpracę z Audio Teatrem, dla którego pisze scenariusze słuchowisk. Jednak to przeszłość, choć jeszcze trwa w odniesieniu do AT.
Nowe rozdanie twórcze zaczyna się właśnie teraz, powieścią "Kumulacja" wydana dzięki uprzejmości i odwadze Wydawnictwa Seqoja, za co autor wyraża głębokie podziękowania.
(Źródło: Okładka książki)

    Dwie starsze panie. Czy jedyne, co im pozostało, to picie herbatki i rozmowa o rozmaitych dolegliwościach? Ależ skąd. Pełna dziwnych, szalonych zdarzeń przeszłość powraca. Tajemnice zaczynają wychodzić na jaw, a przypadki się niebezpiecznie kumulują, doprowadzając do… No właśnie: do czego?
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z historią, która doprowadziła mnie do stwierdzenia, że człowiek jest jak takie małe gliniane naczynie, w którym zbiera się i kumuluje wszystko to, co dobre i co złe, pływają w nim wspomnienia, przeżyte emocje, pokłosia sukcesów i gorzki smak porażek, wielkie miłości i jeszcze większe tajemnice, ale gdy to naczynie osiągnie swój limit, pęka i daje upust temu co przez lata w sobie zbierał...
Czasami nie dzieje się wtedy nic, a czasami zadzieje się wszystko. Życie albo runie w przepaść, albo doświadczymy oczyszczającego katharsis...
Nie będę opisywać całej fabuły, bo została ona utkana tak, że każdy najdrobniejszy szczegół, powiązany jest z poprzednim i wpływa na kolejny. Nie chciałabym Wam zepsuć zabawy z odkrywania ukrytych poszlak doprowadzających do szokującego rozwiązania tajemnicy z przeszłości. Na zachętę dodam tylko, że mocną stroną tej historii są wielobarwne postacie, powieść jest zabawna, intrygująca, zaskakująca a momentami nawet przerażająca. Stach Szulist stworzył oryginalną historię gdzie humor, ironia i sarkazm grają jedne z pierwszych skrzypiec, a główne bohaterki to na pewno nie są ckliwe staruszki, które z nostalgią i sentymentem wspominają szalone lata młodości przy popołudniowej herbatce. Kobiety te mają nie jedno za uszami, o nie jednym chcą zapomnieć i nie jedno schować na dnie duszy tak, by nikt tego nigdy nie zauważył, ale głęboka przeszłość, traumatyczne i bolesne wydarzenia zaczynają upominać się o swoją prawdę.
Jest to także opowieść o trudnych wyborach, matczynej miłości i poświęceniu, poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, swych rodzinnych korzeni, mierzeniu się z prawdą, która nigdy nie miała ujrzeć światła dziennego.
Opisana w książce historia jest bardzo inteligentnie "utkana" i poprowadzona. Fantastycznie się czyta historię pełną powrotów do lat sześćdziesiątych czy osiemdziesiątych (można poczytać, w jakich realiach przyszło dorastać naszym dziadkom i rodzicom). Autor wspomina o muzycznych festiwalach tego czasu takich jak Szczeciński Festiwal Młodych Talentów z 1962 roku, kiedy to karierę zaczynała Karin Stanek, o zapomnianych Festiwalach Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu (nawet nie wiedziałam, że taki miał miejsce), pokazuje, jaka też była potęga ówczesnej władzy oraz siła i konsekwencje szantażu, które ciągną się za człowiekiem przez całe życie. 
 Akcja toczy się niezwykle szybko, a czytelnik nie odnajduje nawet chwili wytchnienia. Zanim emocje zdążą opaść, za moment znów przekraczają dopuszczalny poziom. A finał zwyczajnie zwala z nóg! 
Niespodziewany i w jakiś sposób wstrząsający, przeszywający na wskroś jest zwieńczeniem wszystkich emocji, jakie towarzyszyły czytelnikowi od pierwszej do ostatniej kartki.

W tej historii tyle się dzieje, że trudno jest ją zakwalifikować do jednego gatunku. Według mnie jest to bardzo ciekawy miks, i każdy znajdzie tu coś odpowiedniego dla siebie, zarówno fan powieści obyczajowej jak i kryminału.
Książkę czyta się doskonale, zmusza ona do refleksji, atakuje różnorodnymi emocjami, bawi, wstrząsa i pokazuje, że pomiędzy białym a czarnym istnieje jeszcze mnóstwo odcieni szarości...
Pod tą skromną okładką czeka na Was cały ocean różnych doznań- to mogę Wam zagwarantować!

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To opowieść o życiowym trzęsieniu, po którym już nic nie będzie takie samo. 

POLECAM...

" Z odmętów nocnych przestworzy poczęły dochodzić złowieszcze szepty. Jakby odzywały się jakieś nadprzyrodzone, może nieczyste. Na pewno nie boskie, bo zbyt brudne i paskudne. Raczej z piekła rodem, z samego dnia piekielnych czeluści wysłane, by z wolna dotrzeć do łóżka, i ociekającymi krwią rękami zacząć dotykać pościeli, jęcząc przy tym coraz boleśniej. Jakby błagając o litość, albo prosząc o wybaczenie. Lub jeszcze inaczej: jakby jej, śpiącej coraz bardziej niespokojnie, zalecając prośby  o wybaczenie i modlitwy. Nie mogła się wyrwać z ich niewidzialnych, choć wyczuwalnych objęć. Nie zostawiały krwawych plam na pościeli, za to coraz głębiej wbijały pazury w duszę, rozszarpując jej spokój; aż z krzykiem musiała się zerwać z pościeli, zlana cuchnącym potem, z gardłem ściśniętym tak, że nie mogła wydać z siebie najcichszego dźwięku."
                                            - Stach Szulist "Kumulacja" str. 7 

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje wydawnictwu SEQOJA.

czwartek, 10 lipca 2025

(70/25). LILIANA

 
    Autor: Sylwia Markiewicz

    Wydawnictwo: Pascal

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 368

    Data premiery: 02. 07. 2025

 *Google

    Sylwia Markiewicz Autorka dobrze przyjętych przez czytelników powieści: "Tylko jedna chwila", "Jeszcze jeden rok", "Poza sezonem. Nowego początki", "Silna. To nie była twoja wina"oraz "Niepokorne".
Kocha przyrodę, najlepiej odpoczywa nad morzem. Umie cieszyć się małymi rzeczami i tego chce nauczyć innych ludzi. 
(Źródło: Okładka książki)

    Liliana cierpi na bielactwo. Choroba sprawia, że ludzie patrzą na nią inaczej – czasem z niechęcią, czasem z litością. Dziewczyna odnajduje ukojenie w sztuce, tworząc ręcznie malowaną porcelanę.
Wychowywana przez ojca, opuszczona w dzieciństwie przez matkę, utrzymuje bliski kontakt jedynie z Nikodemem, ogrodnikiem z sąsiedztwa, i Walentyną, miejscową zielarką.
Gdy pewnego dnia do wsi przyjeżdża Wiktor, z pozoru uprzejmy i otwarty, ale jednocześnie skrywający mroczne tajemnice, życie Liliany się zmienia. Pod pretekstem szukania pracy mężczyzna chce się dowiedzieć, co sprawia, że porcelana Liliany jest wyjątkowa.
Czy tajemniczy składnik porcelany istnieje? Kim naprawdę jest Wiktor i dlaczego tak bardzo zależy mu na odkryciu tej receptury? Co ukrywa Walentyna?
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Twórczości Sylwii Markiewicz towarzyszę od samego początku i poza "Niepokorne" mam zaszczyt znać wszystkie jej powieści, które za każdym razem wywołują ogrom emocji, po których niejednokrotnie jest mi się trudno pozbierać. Nie inaczej jest w przypadku "Liliany" która przypomina, jak ważna w życiu jest rodzina i szczera, bezinteresowna przyjaźń. Co ważne, główną postacią ponownie jest niezwykle silna i wyjątkowa kobieta, która udowadnia, że każdy z nas, mimo że jest inny, nosi w sobie siłę, by stawić czoła każdej trudności, wychodząc z niej obronną ręką. I śmiało chyba można napisać, że tak silne i pozytywne kobiece postacie stają się znakiem rozpoznawczym tej Autorki.

"Liliana" to doskonale zbalansowane połączenie powieści obyczajowej z nutką kryminału, odrobiną romansu i mroczną akcją rodem z najbardziej rasowych kryminałów. Szczególnie finałowe sceny powalają na łopatki i potrafią zmrozić krew w żyłach. 
W tej historii nic nie jest oczywiste, a posuwając się strona za stroną, odkrywamy misternie utkaną fabułę, w której najdrobniejszy szczegół ma znaczenie i znacząco wpływa na rozwiązanie tajemnicy, która została skryta na kartach tej powieści. Nie będę opisywać szczegółowo fabuły, ale uwierzcie mi na słowo, opis wydawcy nawet w połowie nie zdradza tego co tu się dzieje i nie oddaje tego momentami mrocznego i tajemniczego klimatu, który znajdziecie w środku.

Akcja toczy się dość szybko i potrafi mocno zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie. Intryga goni intrygę, do głosu dochodzą głęboko schowane urazy, niedomówienia i niedopowiedzenia... demony przeszłości coraz częściej i głośniej domagają się głosu...a wyjawienie tajemnicy sprzed lat wstrząsa i pokazuje, że nie zawsze jest tak, jak próbujemy sobie wmówić, a osoby, które podawały się za naszych przyjaciół i bliskich, nie zawsze grają do tej samej "bramki". 
Zaczyna się od tego jednego malutkiego kamyczka, który uruchamia całą lawinę niebezpiecznych wydarzeń, splatając ze sobą losy kilkunastu osób i to w tak mroczny sposób, że momentami nie mieści się to, o czym się czyta, w głowie- uświadamiając przy tym czytelnikowi, do czego jest zdolny człowiek, by osiągnąć to, co sobie zaplanował. 
Powiedzenie, że dąży się do celu po trupach... tutaj pasuje idealnie. 
Na jaw wychodzą tajemnice, intrygi, powiązania i rodzinne koligacje. Autorka tym samym pokazuje jak, bardzo hermetycznym miejscem są małe miejscowości. Doskonale został oddany klimat małej miejscowości, gdzie każdy wie wszystko o każdym, gdzie do danej historii łatwo jest dołożyć kolejną cegiełkę, tworząc wyssane z palca plotki, które nie tylko ranią, ale mogą stać się naprawdę niebezpiecznym narzędziem w niepowołanych rękach. 
"Liliana" to opowieść o samoakceptacji i akceptacji przez środowisko, w którym się przebywa, poszukiwaniu swojego celu, własnego kąta na ziemi, prawdziwej przyjaźni i miłości, która nieśmiale wygląda zza rogu, a mogłaby rozkwitać całą swą mocą gdyby zainteresowani zrobili pierwszy krok, o dojrzewaniu do tego, by przyznać przed samym sobą, że czas ucieka i trzeba w końcu dorosnąć do brania odpowiedzialności za swoje decyzje i czyny.  Jest to opowieść nie tylko o chorobie i wyobcowaniu, jest to także historia, która pokazuje, jak trudno jest dorastać bez odpowiednich wzorców, jak trudno jest wybaczyć, czasami zapomnieć... 
Bohaterowie są wykreowani doskonale, każdy z nich jest niezwykle autentyczny, wielowymiarowy i barwny. Nie ma tu nikogo zbędnego, a każdy wnosi do tej historii wiele emocji, i stwarza barwne tło dla pozostałych. 

Przedstawiona historia jest niesamowicie wciągająca, nie chce się odłożyć książki przed przeczytaniem finałowej sceny. Swoją drogą, zakończenie zostało napisane dość otwarcie, kto wie, może kiedyś poznamy dalsze losy, ja bym z przyjemnością poczytała co u tych postaci słychać. 
Napisana ładnym językiem, wiele wątków, wydawałoby się pobocznych i niewiele znaczących łączy się w spójną i klarowną całość zmuszająca czytelnika do refleksji nad ulotnością życia, chwilą szczęścia, ale pokazująca również, do czego jesteśmy zdolni, by osiągnąć, to czego chcemy. Autorka serwuje czytelnikowi mnóstwo emocji, zaskakujących zwrotów akcji.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To nietuzinkowa opowieść o relacjach międzyludzkich, o trudnej rodzinnej miłości, przyjaźni, samotności w tłumie, ale i walce o siebie. Znajdzie się tu tajemnica i intryga, mnóstwo zagadek i tajemnic, które naprawdę zaskoczą. Każdy z Czytelników znajdzie w niej coś dla siebie.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Pascal.

czwartek, 19 czerwca 2025

(64/25). SONKA. ZMIERZCH JAGIEŁŁY

 
    Autor: Zuzanna Orlińska

    Wydawnictwo: Wydawnictwo M.

    Gatunek: Historyczna, Obyczajowa

    Liczba stron: 512

    Data premiery: 09. 12. 2024

 *Google

    Zuzanna Orlińska brak informacji

    Młodziutka Zofia Holszańska- Sonka- przybywa na Wawel, by zostać żoną Jagiełly. Z pozoru naiwna, zainteresowana przede wszystkim zabawą i towarzystwem rówieśników, doskonale zdaje sobie jednak sprawę, jakie jest jej zadanie. Ma dać królowi upragnionego dziedzica, którego nie zapewniły mu trzy poprzednie żony.
Tymczasem atmosfera na dworze Jagiełły gęstnieje z każdym kolejnym rokiem jego panowania. Zbliżający się niechybnie kres jego życia wyzwala spory, intrygi, szukanie politycznych sojuszy- zarówno w obrębie dworu, jak i władców ościennych krajów. W epicentrum tej walki o tron po Jagielle znajduje się Sonka. Jej przenikliwość, spryt i determinacja pozwalają jej przetrwać i odnaleźć swoje miejsce w labiryncie politycznych rozgrywek.

Autorka opierając się na skrupulatnej dokumentacji, portretuje postaci znane z podręczników historii. Jej dbałość o szczegóły i odwołania do źródeł sprawiają, że książkę można czytać zarówno jako rzetelne dzieło historyczne, jak i porywającą, pełną napięcia i zwrotów akcji powieść.
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z wyjątkową pozycją, która opowiada o ostatnich latach życia Wielkiego księcia Litewskiego i króla Polski, założyciela dynastii Jagiellonów- Władysława II Jagiełło (ur. ok. 1362 lub ok. 1352, zm. 1 czerwca 1434) przy boku swej czwartej żony- Zofii Holszańskiej zwanej Sonką (ur. ok. 1405, zm. 21 września 1461), która dała mu dwóch synów- kolejnych królów Polski.  
Sonka, została wydana za króla Władysława Jagiełłę w wieku 17 lat, on miał wtedy lat 70, choć niektóre źródła podają, że miał lat 60. 
Od samego początku nie miała łatwo, nie tylko ze względu na wiek, czy brak doświadczenia, ale i charakter króla oraz niezbyt przychylny jej dwór. Miała do spełnienia jedno zadanie- urodzić następcę tronu, a kiedy jej się to udało, część wpływowych urzędników zarzuciła jej, że to nie są synowie Jagiełły. Będąc młodą, nieustannie obserwowaną, sterowaną i ocenianą, nie miała łatwego życia na dworze, ale radziła sobie jak mogła, uczyła się, zbierała doświadczenia i starała się realizować jako matka, królowa, swą postawą przekonując do siebie coraz większe grono sojuszników...

Przyznać muszę, że zaskoczyła mnie ta historia, szkoda, że w szkole tak mało się uczyliśmy o tak fascynujących postaciach, skupiając się tylko na królach, zupełnie omijając jego dwór. Na szczęście dzięki takim powieściom jak "Sonka..." możemy wejść głębiej i bliżej "poznać" postacie, o których niezbyt wiele, lub zupełnie nic nie wiemy, a miały one realny wpływ na to, jak wyglądała Polska przed wiekami. 
Autorka w niezwykle subtelny sposób ukazała, jak wyglądało życie na królewskim dworze, pełne intryg, spisków, matactw i nieprzychylnych spojrzeń. Pięknie oddała realia epoki, pokazując, gdzie było miejsce kobiet, i to choć one niejednokrotnie ratowały sytuację, wszystkie zasługi były przypisywane mężczyznom.
Powieść ta momentami niezwykle wzrusza i rozdziera serce na tysiące kawałków, a za chwilę wywołuje zdumienie, zaskoczenie bądź nawet złość i oburzenie na zaistniałą sytuację. Fabuła gwarantuje emocjonalną huśtawkę, bez chwili na złapanie oddechu. Konsekwentnie budowane napięcie nie opuszcza czytelnika do samego końca...
Akcja toczy się dość szybko, potrafi zaskoczyć, nie sposób przewidzieć, w którym kierunku się potoczy. Szczegółowe opisy tworzą w wyobraźni obrazy tak dokładne, że momentami można odnieść wrażenie, że jest się czynnym uczestnikiem opisywanych wydarzeń. Łatwo wyobrazić sobie opisywane miejsca, poczuć ich klimat, dać się ponieść chwili.
Bohaterowie są niejednoznaczni, a zarazem niezwykle wyraziści- posiadają swoje wady i zalety, każdy z nich niesie swój bagaż doświadczeń, przed czymś ucieka, coś goni. Są doskonale wykreowani, autentyczni w swych relacjach i uczuciach. Jest ich sporo, więc trzeba dość mocno się skupić na lekturze, by ich nie pomylić, ale każdy tu jest ważny, każdy wnosi coś do tej historii.
Łatwo poczuć ich emocje zrozumieć postępowanie- choć nie zawsze jest ono słuszne.
Autorka doskonale oddaje ducha tamtego czasu, łatwo zaobserwować i zrozumieć co czuli zwykli ludzie, jakie mieli plany, o czym marzyli, co ich bawiło, a co martwiło. Pokazuje, jak ważny w tak trudnym czasie był honor i dane słowo. 
Zostałam porwana przez tę historię od pierwszej strony, nie było czasu na przerwę...
Nie będę ukrywać, że jestem pod olbrzymim wrażeniem tej historii i pełna podziwu dla Autorki- dla jej wiedzy i niesamowitej umiejętności połączenia autentycznych wydarzeń z literacką fikcją- która przy okazji pokazuje bardziej "ludzkie" oblicza postaci które "znamy" z lekcji historii.  
Zuzanna Orlińska "odczarowuje" te posągowe postacie i pokazuje nam ich różne oblicza, zachowania i praktyki, na które niejednokrotnie została spuszczona kurtyna milczenia a czasami również wyparcia i zapomnienia.
"Sonka. Zmierzch Jagiełły" to książka niebanalna. Jest to opowieść o ludzkich słabościach, trudnych wyborach i niełatwych decyzjach, mających wpływ na bieg historii. 

Dodatkowym plusem tej historii jest to, że na początku znajdziecie wykaz wszystkich postaci, a także ich krótkie charakterystyki i opis powiązań z dworem. Bardzo to ułatwia rozeznanie ę w sytuacji i skojarzenie kto jest kim dla kogo.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Książka idealna dla każdego, nie tylko dla pasjonatów historii, rozbudza ciekawość, pobudza wyobraźnię, wciąga i intryguje każdą kolejną przewracaną stroną.

POLECAM...

"Jedną z cech młodości jest przekonanie, że wszystko może być jak dawniej. Rzeki powrócą do koryta, rany się zabliźnią, krzywdy przestaną boleć, zmarli ożyją, a jeśli nie, to przynajmniej przestaniemy za nimi tęsknić i zastąpią ich inni ludzie. 
Jest to oczywiście złudzenie. Nic nigdy się nie naprawia, lecz trzeba przyznać, że w życiu młodego człowieka to, co się mnoży, ma jeszcze przewagę nad tym, czego ubywa, a to, co się goi, odrasta, oczyszcza się i scala, dominuje nad tym, co obumiera, niszczeje i się rozpada."
                       Zuzanna Orlińska "Sonka. Zmierzch Jagiełły" sr. 363

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu M.

środa, 30 kwietnia 2025

(45/25). MARTWA NATURA

 
    Autor: Sarah Winman

    Tytuł oryginału: Still Life

    Tłumaczenie: Anna Cichowicz

    Wydawnictwo (na rynek polski): ARKADY

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 482

    Data premiery (na rynku polskim): 12. 03. 2025

 *Google

    Sarah Winman brak informacji.

    Wielokrotnie nagradzana, przetłumaczona na siedemnaście języków, poruszająca opowieść o przyjaźni, miłości i sztuce. 
Pośród gruzów rozdartych wojną Włoch brytyjski żołnierz Ulysses Temper spotyka Evelyn Skinner, historyczkę sztuki, która przybyła tu, aby pomóc w zabezpieczeniu arcydzieł przed kradzieżą i zniszczeniem. To spotkanie na zawsze zmieni młodego żołnierza, dając mu bezcenną lekcję o sztuce, pięknie Toskanii i życiu.
Sarah Winman stworzyła ciepłą, pełną refleksji historię, która uczy, że radość z życia trzeba czerpać nawet w jego najtrudniejszych momentach, a rodzina i przyjaciele dają nam siłę, dzięki której jesteśmy w stanie przetrwać wszystko.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z przepiękną historią, która została przetłumaczona aż na siedemnaście języków i zdobyła wiele znakomitych wyróżnień, świadczy to o tym, jak bardzo uniwersalna jest jej treść i jak bardzo dotyka problemów i spraw dotyczących nas wszystkich, niezależnie gdzie i w jakich ramach czasowych się znajdujemy... 

Ulysses Temper jest brytyjskim żołnierzem, oczekującym wraz ze swoim oddziałem na wejście do Florencji, zupełnym przypadkiem na jego drodze staje Evelyn, majestatyczna znawczyni sztuki, która usiłuje chronić wielkie dzieła przed wojenną zawieruchą. Pierwsze i wydaje się, że ostatnie spotkanie tej dwójki robi olbrzymie wrażenie na żołnierzu, któremu spotkanie z kobietą uświadamia, jak ważne jest czerpanie szczęścia nawet z najkrótszych momentów codziennego życia.
Podczas przepustki Ulysses ratuje Włocha, który chce popełnić samobójstwo, nie zdaje on sobie sprawy, jak ten czyn zmieni jego przyszłe życie, a noc spędzona w mieszkaniu Włocha odmieni jego spojrzenie na świat i otaczających go ludzi.
Po wojnie Ulysses wraca do Londynu, gdzie zostawił żonę i grono przyjaciół. Zatrudnia się w pubie przyjaciela i wydaje się, że życie wskoczyło na przedwojenne tory, jednak los ma przygotowaną dla niego niespodziankę. Ulysses otrzymuje w spadku apartament we Florencji... 
Czy spadek sprawił, że mężczyzna zmieni swoje życie? Czy jest ktoś, kto wyruszy z nim w drogę i jak potoczą się jego dalsze losy? Czy los ma coś jeszcze w zanadrzu i czy postawi na jego drodze ponownie znawczynię sztuki sprzed lat? Kim jest Evelyn i jaki ma plan na życie? 
Tego już Wam nie zdradzę, ale gwarantuję, że odpowiedzi na te wszystkie pytania znajdziecie w tej książce i jestem pewna, że będą one dla Was sporym zaskoczeniem. 

"Martwa natura" to niezwykle refleksyjna opowieść o życiu, trudnej i wymagającej miłości, szczerej, choć szorstkiej przyjaźni oraz wybitnej sztuce. Płynie ona swoim rytmem a atmosfera powieści koi zmysły i otula czytelnika niezwykłym ciepłem, refleksją i melancholią. Na pierwszy "rzut" oka, niewiele się tu dzieje, ale tak naprawdę dzieje się tu wszystko, nie pozwala się odłożyć na bok, ma w sobie "to coś" co trudno określić i nazwać, a wypływa to z każdej kolejnej strony. Wciąga, i nie sposób się od niej oderwać, nie chce się, żeby się skończyła, mogłaby płynąć i płynąć, a i tak nie odczułoby się znużenia tą historią. Genialnie Autorka ułożyła tę fabułę. 
Choć nie znajdziecie tu zawrotnej akcji, i niczego co Was naprawdę zszokuje (no, chyba że orientacja jednej z bohaterek będzie dla niektórych szokiem), to zostaniecie obdarzeni wiedzą o zaginionych obrazach, bogatą historią sztuki współczesnej, całą paletą emocji, nietuzinkowym poczuciem humoru i naprawdę wyjątkowymi bohaterami, którzy na każdym kroku pokazują, jak ważna jest przyjaźń i świadomość, że jest gdzieś ktoś, kto zawsze stanie po naszej stronie.
Postaci, jest w tej historii sporo, ale każdy z nich jest tu potrzebny i wiele wnosi do tej historii, bez niego ta powieść byłaby niepełna. Każdy jest inny i doszlifowany w najdrobniejszym szczególe, uwielbiam ich wszystkich, choć nie wszyscy są "krystalicznie czyści", każdy ma coś na sumieniu, ale to właśnie sprawia, że są tak bardzo autentyczni i z każdą sytuacją stają się czytelnikowi bliżsi. Mimo że są tak różni od siebie, to tak naprawdę są bardzo podobni, wszyscy oni pragną tylko szczęścia i pomyślności dla siebie i swoich bliskich. Po przeczytaniu tej książki naprawdę czuję, że poruszyła we mnie wiele ważnych kwestii. Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę powieść. Ponownie mogłam sobie przypomnieć, jak ważna w życiu każdego człowieka jest przyjaźń i bliskość z drugim człowiekiem. Jak ważne jest, by przyjmować to, co daje nam los bez lęku, a z nadzieją i wiarą, że wszystko jest po coś. Piękna uniwersalna opowieść, w której każdy się odnajdzie.

Na uwagę również zasługuje wydanie tej książki. Piękna (twarda), barwna okładka, mocno rezonująca z treścią (tak, ta papuga też jest bardzo ważna w tej historii), barwione brzegi przyciągające wzrok i stanowiące piękną ozdobę każdej biblioteczki.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To wyjątkowa opowieść niosąca w sobie uniwersalne wartości, ale pokazująca jak łatwo możemy niekiedy o nich zapomnieć. Powieść o zwyczajnym życiu, ze wszystkimi jego wzlotami i upadkami, otulana nietuzinkową historią współczesnej sztuki.

POLECAM....

"A więc czas leczy rany. Na ogół. Czasami niedbale. I wtedy w niespodziewanych momentach ból chwyta i przypomina o wszystkim, co się utraciło. Punkt podparcia dla tego, co mogłoby się wydarzyć. Ale potem to mija. Zima przechodzi w wiosnę i jaskółki wracają. Bliskość nowej skóry wraca na prześcieradła. Uroda robi swoje. Praca daje spełnienie, rozmowy inspirują. Samotność staje się jak zwykła niedziela. Rozrzucone ubrania. Puste miski. Gnijące owoce. Mijający czas. Ale to wciąż życie w całym swoim pięknie i złożoności."
                                           - Sarah Winman "Martwa natura" str. 472

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu ARKADY. 

piątek, 25 kwietnia 2025

(43/25). W CIEMNOŚCI WOŁAM CIEBIE

 
    Autor: Ewelina Korzobrocka- Pipia

    Wydawnictwo: Magia Słów

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 340

    Data premiery: 17. 04. 2025

 *Google

    Ewelina Kurzobrocka- Pipia z wykształcenia archiwistka i historyk wojskowości, od lat pracuje w wyuczonym zawodzie, łamiąc urzędowe stereotypy. Matka, żona, opiekunka szalonego psa o imieniu Frida, artystyczna dusza, która nie znosi nudy i nic nierobienia. Pasję odnajduje w tworzeniu poezji, okolicznościowych kartek, obrazów czy rzeźb z leśnych skarbów, przede wszystkim jednak w macierzyństwie. Inspiracje czerpie głównie z natury i starych, ludowych wierzeń. Zapalona biegaczka, miłośniczka zwierząt, podróży i górskich wędrówek.
Autorka powieści "Zaraz będzie ciemno". Lubi nagnać czasoprzestrzeń, by zrealizować jak najwięcej planów i marzeń. Jej głównym celem jest życie w zgodzie ze sobą i pozostanie dobrym człowiekiem.
(Źródło: Okładka książki)

   Po powrocie do rodzinnego domu na czas rocznego urlopu Janka odkrywa uroki życia na wsi. Zarówno jej związek, jak i nowe przyjaźnie rozkwitają. Kobieta jednak nie może usiedzieć w miejscu i ciągle szuka zajęcia. W jej ręce przypadkiem wpada spisany po rosyjsku pamiętnik. Janka z zapałem przystępuje do tłumaczenia. Okazuje się, że należał on do Aurelii Flakowicz, żony właściciela fabryki firan i koronek w Kaliszu.
Janka powoli zagłębia się w fascynujący świat międzywojennej kaliskiej elity. Kim tak naprawdę jest autorka dziennika? Co łączy ją ze wspólnikiem męża? Kto ukradł najnowsze wzory koronek z fabryki?
Odkrywanie tajemnicy sprzed dziewięćdziesięciu lat staje się dla Janki obsesją, granica między snem a jawą powoli się zaciera. Czy poczucie zagrożenia, które zaczyna jej towarzyszyć, ma związek tylko z kryminalną zagadką z przeszłości, czy może niebezpieczeństwo jest dużo bardziej realne?
Tymczasem w rzeczywistym świecie Tomek zaczyna się od niej oddalać. Pochłonięty problemami w swojej firmie zaczyna powielać błędy z przeszłości. Na horyzoncie pojawia się też jego była żona, pełna nadziei na powrót do męża.
Czy Janka wyjdzie bez szwanku z tej historii, a jej związek przetrwa? Jakie tajemnice skrywa popadająca w ruinę kaliska willa?
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z genialną kontynuacją historii "Zaraz będzie ciemno", która wprawiła mnie w autentyczny zachwyt i bardzo trudno było mi uwierzyć, że jest to debiut. Myślę, że można czytać tę kontynuację bez znajomości pierwszej historii, ale dla poczucia tego mrocznego i bardzo specyficznego klimatu tej historii warto zacząć przygodę z twórczością pani Eweliny od "Zaraz będzie ciemno". Zrozumiecie więcej i dostaniecie wyjaśnienie wielu spraw z przeszłości, które nadal powracają i zrozumiecie pokrętne postępowanie co po niektórych bohaterów.

Tak jaki poprzednio nie mogłam się oderwać od tej historii do samego końca, a tajemnica ukryta na jej kartach sprawiła, że niejednokrotnie na moich przedramionach pojawiła się przysłowiowa "gęsia skórka". 
Nie będę ponownie streszczać fabuły, bo już sam wydawca wiele podpowiada a ja, nie chcę Wam czegoś przez przypadek zdradzić i zepsuć frajdy z odkrywania tej historii, ale gwarantuję, że powieść ta jest rewelacyjna, trzyma w napięciu od początku, jest nieprzewidywalna i zaskakująca, i zdecydowanie utrzymuje genialny poziom swej poprzedniczki.
Momentami niektóre wydarzenia mogą wydawać się (szczególnie sceptykom, twardo stąpającym po ziemi) mocno naciągane i nierealne, ale dajcie im szansę, dostaniecie wtedy naprawdę świetnie napisaną i poprowadzoną historię, a wszystkie wątki połączą się w spójną i klarowną całość.

Autorka fantastycznie zachowała balans między zdarzeniami z przeszłości a tym co dzieje się współcześnie. Momentami naprawdę czuć mroczny, ciężki, niemal duszący klimat przeszłości, emocje postaci, których już nie ma na tym świecie niemal od wieku, ich dramaty, emocje i rozterki, strach przed skandalem i poniesieniem odpowiedzialności i kary za poczynione czyny. Balansem dla wydarzeń sprzed wieku stają się opisy rodzącej miłości, przyjaźni i choć tutaj we współczesności nie brakuje dramaturgii i obaw co do przyszłości to obydwie te przestrzenie zgodnie ze sobą współistnieją, uzupełniają.
Sporo tu zła, tajemnic, intryg...duchów, ale i wspomnień, ciepła, prawdziwej przyjaźni, nadziei na to, że wszystko się zawsze jakoś ułoży... Ci, co mnie czytają wiedzą, że uwielbiam takie klimaty. Jestem po prostu zachwycona! Dodatkowym plusem jest wpleciona w fabułę prawdziwa historia sprzed wieku, pełna ciekawostek i pokazująca życie w międzywojennym Kaliszu oraz mnóstwa autentycznych postaci!! Przyznać muszę, że rozbudziło to moją ciekawość.
Autorka, budując w dość szybkim tempie napięcie, rozbudza ciekawość i nie pozwala, by odłożyć książkę na bok bez poznania zakończenia. Opowieść ta to totalnie rozpędzony rollercoaster.
Akcja dzieje się dość szybko, mocno zaskakuje, szczególnie w końcówce, jest przemyślana do ostatnich zdarzeń zamykających fabułę. Z ciekawością przeczytałabym, jak potoczyła się historia Renaty i Mateusza, czy w końcu pozwolili sobie na zaufanie i próbę zbudowania czegoś trwałego.
Bardzo podobają mi się kreacje bohaterów, większość z nich poznaliśmy już poprzednio, ale doszło też kilkoro innych. Nadal nie brakuje ciemnych charakterów, którzy dają o sobie znać w najmniej spodziewanym momencie, jednak wszyscy oni są doskonale wykreowani i poprowadzeni. Wszystkie są obarczone wieloma autentycznymi cechami, mają swoje emocje motywy i wartości, którymi się kierują. Nikt tu nie jest zbędny, a każdy wiele tu wnosi. 
Świetnie oddany klimat małej miejscowości, gdzie wszyscy się znają i wszystko o sobie wiedzą, barwne opisy pozwalają zredukować stres, dają chwilę odpoczynku, pozwalają przenieść się do pachnących słońcem i wakacjami wspomnień związanym z takimi małymi miejscowościami.

Książkę przeczytałam dosłownie w jedno popołudnie. Dałam się porwać niezwykłej (i to dosłownie) przygodzie.
Na uwagę ponownie zasługuje wydanie tej książki. Na uwagę i podkreślenie zasługuje fakt, że doskonale będzie się ja czytać także osobom starszym i tym które mają problem ze wzrokiem, a to dzięki dość dużej i wyrazistej czcionce.

Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę kontynuację i, że utrzymała ona, a nawet przeskoczyła tak wysoko zawieszoną poprzeczkę przez poprzedniczkę.
Z wielką niecierpliwością będę wyglądać kolejnych mrocznych i tak fascynujących historii.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To kolejna fantastyczna historia, którą mogłam poznać. Fani mrocznych powieści z przerażającą tajemnicą i genialnie uknutą intrygą będą zachwyceni.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Magia Słów.

środa, 23 kwietnia 2025

(42/25). NOWA DUSZA

 
    Autor: Katarzyna Przybysz

    Wydawnictwo: Magia Słów

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 254

    Data premiery: 07. 05. 2025

 *Google

    Katarzyna Przybysz Absolwentka Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Pochodzi z Bartnik. Aktualnie mieszka w Przasnyszu, gdzie pracuje jako kurator sądowy. Debiutowała powieścią "Ostatni list do Łucji" w 2021 roku. Książki pisze z pasji, wplatając w fabułę miejsca, które odwiedziła.  
Jest fanką porucznika Columbo i detektywa Herkulesa Poirot.
Posiadaczka dwóch kotów: Lucka i Lokiego.
Nieustannie zachwyca się życiem, które samo w sobie jest dla niej największą wartością.
(Źródło: Okładka książki)

   Siedmioletni Paweł wiedzie szczęśliwe dzieciństwo w domu na leśnej polanie.
Otoczony mazurską przyrodą i miłością rodziców pewnego dnia podsłuchuje rozmowę matki z nieznajomą staruszką o oczach mądrych jak pradawne księgi. Przerażające słowa kobiety
brzmią jak zaklęcie, które wkrótce zmienia wszystko. Nagle szczęśliwy i bezpieczny świat
Pawła rozpada się jak domek z kart, a w jego sercu kiełkuje nienawiść do starości, którą w
osobie kobiety uznaje za czarownicę rzucającą klątwy. Bajkowe życie dziecka zmienia się w brutalną walkę z niewidzialnymi demonami własnej świadomości. Jako dorosły mężczyzna błąka się po świecie niczym cień dawnego chłopca, któremu ktoś zaczarował duszę.
Przywiązany do wspomnień gubi się w labiryntach własnych słabości i uzależnień. Nie
dopuszcza do siebie miłości, uciekając od każdego, kto próbuje mu ją okazać.
Czy odrodzi się na nowo...? Czy odnajdzie drogę do bezpiecznego domu na polanie...?
Jaką rolę w próbie odczarowania zatrutej duszy odegra inny, siedmioletni chłopiec?

Tego dowiedzcie się, czytając książkę opatrzoną tytułem "NOWA DUSZA", w której
autor podejmuje próbę przekonania nas, że w życiu wszystko jest możliwe. Książka o potędze drugich szans i o tym, że czasami nawet najdalsza podróż może zaprowadzić nas z powrotem… do domu. 
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przyszła pora opowiedzieć o wyjątkowej, choć momentami niezwykle trudnej historii, która mogłaby być żywcem wyjęta z życiorysu niejednego człowieka.
Przyznać muszę, że dawno już tak się nie spłakałam przy lekturze. Niech Was, tak jak mnie, nie zwiedzie piękna okładka, choć jeleń odgrywa tu istotną rolę, nie myślcie, że będzie lekko i przyjemnie, bo to nie jest słodka bajeczka, to trudna opowieść o prawdziwym życiu, o jego trudach i radościach, traumach i uzależnieniach o zagubieniu i nieradzeniu sobie z niczym, o dotykaniu przysłowiowego dna i powolnego odbijania się od niego. Jest to opowieść do bólu autentyczna, szczera, pokazująca jak łatwo, choć nieświadomie, można urządzić samemu sobie i drugiemu człowiekowi piekło na ziemi, zostawiając go z domysłami, nie chcąc z nim rozmawiać, poddać się niemal bez walki i odejść... Nieprzypuszczając, że los ma dla nas przygotowaną niejedną brutalną niespodziankę.

"Nowa dusza" to historia, która wywołuje ogromne, a zarazem skrajne emocje, od radości i wzruszenia przez współczucie po ogromną złość na los i niesprawiedliwość tego świata. 
Szczególnie jeśli spojrzy się na tę sprawiedliwość przez pryzmat małego osieroconego chłopca, który stracił to co kochał, dorastał bez poczucia bezpieczeństwa, aż sam stał się dorosłym zagubionym człowiekiem, na którego w najgorszym momencie życia spada olbrzymia odpowiedzialność za małe dziecko.
Nie będę opisywać i streszczać ponownie fabuły, bo w opisie wydawcy dostajemy już mnóstwo informacji, a nie chciałabym odebrać Wam przyjemności poznania tej historii, zasugeruję jednak, byście przygotowali sobie zapas chusteczek, bo poznając historię głównego bohatera, będziecie ich bardzo potrzebować, jestem także przekonana, że i historia Zuzanny sprawi, że nie przejdziecie obok tej powieści obojętnie. Przyznam, że z ciekawością poznałabym dalsze losy tej dziewczyny.
Pani Katarzyna nie boi się pisać o trudnych sprawach takich jak strach przed dorosłością i odpowiedzialnością, alkoholizmie, żałobie, co ważne nie osładza i nie normalizuje tych spraw, nie sprawia też, że wydają się one błahe i marginalne.
Jest to równocześnie opowieść o nadziei i o tym, że nic w naszym życiu nic nie dzieje się bez przyczyny, o dobru które w sobie nosimy. Autorka pięknie pisze o wspomnieniach i skrywanej tęsknocie za utraconą miłością, o wybaczeniu i pojednaniu.

Książkę przeczytałam dosłownie w jeden dzień, losy bohaterów są niezwykle wciągające i zaskakujące, choć sama akcja powieści płynie dość wolno. 
Bohaterowie są bardzo autentyczni. Każdy z nich wnosi wiele do tej historii, nikt tu nie jest zbędny. Jestem zakochana w relacji Pawła i Ignasia, która potrzebowała czasu, by powstać, ale okazała się potem niezwykle silna, autorka pięknie pokazała to, że ojcowska miłość nie zawsze jest łatwa, ale zawsze jest prawdziwa.
Barwny język nadaje całości lekkości i wyrazistości. Wszystkie wątki łączą się piękną i poruszającą całość.

Autorce gratuluję z całego serca stworzenia przepięknej, głębokiej i zmuszającej do refleksji powieści. Jest to moje drugie spotkanie z twórczością pani Katarzyny i po raz drugi nabrałam smaku na więcej i więcej. Z całego serca życzę, by ta historia trafiła do jak najszerszego grona czytelników, a ja z wielką ciekawością wyglądam kolejnych historii, które tak jak ta skradnie moje serce na zawsze.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To jedna z bardziej poruszających historii, jakie ostatnio poznałam. Jeśli i Wy szukacie poruszającej i emocjonującej lektury, to "Nowa dusza" będzie idealnym wyborem.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Magia Słów.

piątek, 18 kwietnia 2025

(40/25). LISTA MARZEŃ

 
    Autor: Nika Kardasz 

    Wydawnictwo: Replika

    Gatunek: Romans

    Liczba stron: 336

    Data premiery: 20. 05. 2025

 *Google

    Nika Kardasz Polka mieszkająca w Islandii. Pisanie i zumba są odpowiedzią na wołania jej kreatywnej duszy. Spełnia się również jako nauczycielka. Każdą sobotę spędza z dziećmi i uczy je języka polskiego. Pasje nadają jej życiu sens, dlatego nazywa siebie szczęściarą. Debiutowała w roku 2021 książką "Oddychaj".
Jest autorką książek "Otwórz oczy", "Dotknij serca" i "Otwórz się na cuda" 
(Źródło: Okładka książki)

    Czy miłość jest silniejsza od śmierci? Czy ból po stracie kiedyś mija? I czy prawdziwa miłość zdarza się tylko raz?

Elizabeth – nieprzewidywalna dziewczyna o różowych włosach pragnie doświadczyć wszystkiego, co oferuje jej życie, realizując punkty na swojej liście marzeń. Nie zaplanowała jednak spotkania z wikingiem – studentem weterynarii, który uciekł z zimnej Islandii, aby realizować swoje własne marzenia. Nie zaplanowała też otworzenia się na miłość. Czyżby ktoś inny miał lepszy plan na jej życie?
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z poruszającą historią, z którą spędziłam ostatnie dni i która w pewien sposób sprawiła, że sama postanowiłam zamknąć już pewien wyjątkowo trudny etap w moim życiu i ruszyć do przodu, pielęgnując piękne wspomnienia, ale nie zatracając się przy tym w nieutulonym żalu, zacząć żyć tym, co jest tu i teraz, cieszyć się tym, co mam i czerpać z tego pełnymi garściami. 

Pani Kardasz ponownie mi przypomniała, jak bardzo życie potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie, stawiając na naszej drodze osobę, bez której jak się okazuje w bardzo krótkim czasie, nie potrafimy żyć. Wystarczy moment, jedna chwila by nasze najpiękniejsze marzenia stały się faktem, trzeba tylko otworzyć na nie serce i uwierzyć, że to, co się dzieje wokół nas, jest prawdziwe i nieprzypadkowe... 
"Lista marzeń" to książka niebanalna, niezwykle poruszająca, przejmująca i przeraźliwie smutna, choć niosąca w sobie także iskrę nadziei i wsparcia dla osób, które musiały pożegnać kogoś, kogo kochały całym sercem. To opowieść, która niesie przesłanie, że życie jest cenne i należy wykorzystać każdą daną nam chwilę na maksa, wycisnąć z niego wszystko o najlepsze, spełnić wszystko to, czego się pragnie. Faktem jest, że ta historia opowiada o stracie, ale i odnalezieniu, głębokiej wierze, ogromnym zagubieniu, poszukiwaniu własnego "Ja", złości i wybaczeniu, pogodzeniu się z tym co nieuniknione, przyjaźni i miłości, ale przede wszystkim o nadziei... i to trzeba podkreślać na każdym kroku.
Pomysł na fabułę bardzo trafiony, poprowadzony z olbrzymią dozą empatii i współczucia. Akcja nie goni na złamanie karku, ale płynie swoim rytmem, otula czytelnika swą aurą, wzrusza, ale i niesie ukojenie.
Bohaterowie są doskonale wykreowani i poprowadzeni. Są oni pełni emocji. W każdym z nich można odnaleźć to coś, co sprawia, że łatwo jest ich obdarzyć sympatią. Nikt nie jest tu zbędny, każdy wiele wnosi do tej historii, sprawia, że jest ona barwna, energetyczna, ale i niezwykle autentyczna.
Miło było odkryć na końcu, że część z nich jest znana z poprzedniej książki, która czytałam "Otwórz się na cuda".
Autorka pięknie oddaje klimat Islandii, czytając jej barwne opisy otoczenia kultury czy tradycji, chce się odwiedzić ten kraj, poznać go i poczuć na własnej skórze. Mnóstwo ciekawostek i anegdot związanych z tym krajem, pobudza wyobraźnię, zachęca do otworzenia się na nowe, zobaczenia tego magicznego miejsca na własne oczy. Niejednokrotnie wyobrażałam sobie opisywany widok, spacerowałam i chłonęłam tajemniczą atmosferę tego miejsca.
Książka skradła moje serce od początku, do końca. 
Jest to kolejne spotkanie z twórczością pani Kardasz i ponownie jest ono bardzo udane. Z ciekawością będę wyglądać kolejnych powieści.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Każdy w tej historii znajdzie coś dla siebie i myślę, że dla każdego to będzie coś innego. Sama jestem zachwycona pokazaną w tej książce Islandią.

POLECAM...

"Od tamtej nocy starałem się zakochać w życiu na nowo. Na początku myślałem, że robię to dla Elizabeth. Ale nie. To było też moje pragnienie. Jak i każdego człowieka na ziemi. Jej pamiętnik stał się moim drogowskazem. Za każdym razem, gdy się potykałem, Elizabeth zapisanymi słowami wskazywała mi drogę. Była moją gwiazdą polarną"
                                     - Nika Kardasz "Lista marzeń" str. 314

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Replika.

czwartek, 27 marca 2025

(31/25). DOM BÓLU

 
    Autor: Kamila Jannasz

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Obyczajowa, Dramat

    Liczba stron: 318

    Data premiery: 24. 01. 2025

 *Google

    Kamila Jannasz  Mieszkanka stolicy, która zawędrowała tu z podwarszawskiej wsi. Amatorka fotografii natury, rozwódka, mama Mateusza i Darii, pedantka ceniąca sobie ład w życiu i otoczeniu. Miłośniczka tańca i muzyki, uwielbiająca książki o tematyce duchowości i samorozwoju. Szalona pasjonatka podróży bliskich i dalekich. Kocha się śmiać i nie cierpi nudy. Ognisko rodzinne jest dla niej niezwykle ważne.
(Źródło: Okładka książki)

    Gdy przemoc odbiera nadzieję, pragnienie wolności staje się jedynym ratunkiem
Lata 70. i 80. na mazowieckiej wsi – czas, gdy pomoc jest luksusem, a codzienność często stawia surowe i bezlitosne wyzwania. W takim świecie dorasta Zosia Korcz, dziewczyna naznaczona bólem, dla której dom rodzinny jest miejscem cierpienia, a nie bezpiecznym azylem. Tam, gdzie powinna znaleźć miłość i wsparcie, spotyka się wyłącznie z przemocą i chłodem ze strony apodyktycznej matki. Gdy wreszcie nadchodzi chwila, w której postanawia uciec, los zadaje jej kolejny cios.
Zamiast upragnionej wolności, Zosia trafia w ręce mężczyzny, który obiecuje bezpieczeństwo, a w rzeczywistości staje się kolejnym oprawcą. W świecie pełnym obojętności i bezsilności dziewczyna stara się wyrwać z kręgu cierpienia, walcząc o siebie i przyszłość, którą chciałaby stworzyć dla swoich dzieci. Czy uda jej się odnaleźć siłę, by przerwać cykl przemocy i zbudować życie, o jakim zawsze marzyła?
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z kolejną historią, która rozerwała moje serce na strzępy i choć od chwili, w której skończyłam ją czytać, nadal nie mogę się pozbierać i przestać o niej, choć na chwilę myśleć. Jest to debiut, który w moim odczuciu naprawdę powinien zostać zauważony. Ja już teraz czekam na kolejne historie, które wyjdą spod pióra pani Jannasz.
Opis wydawcy zdradza wystarczająco dużo, by zainteresować czytelnika, więc nie będę go ponownie powielać, by przez przypadek nie zdradzić czegoś istotnego, co mogłoby zdradzić zakończenie tej powieści- swoją drogą niewyobrażalną i zaskakującą (jak na tamte lata!) decyzję podjęła bohaterka- z ciekawością przeczytałabym kontynuację tej historii.
Uprzedzę także, że nie jest to miła i lekka lektura, tak jak nie było miłe życie bohaterki tej historii- poniewieranej i nieszanowanej przez własną matkę, która dla innych we wsi stawała się uosobieniem dobroci i religijności (!) a dla własnej córki była katem, który nie zważał za co, gdzie i jak bije, wmanewrowanej w małżeństwo z człowiekiem który upokorzył ją w najgorszy możliwy sposób i później sytuacja powtarzała się wielokrotnie, człowiekiem, którego się bała, a kolejne lata spędzone z "mężem" ten strach tylko podsycały i z dnia na dzień gasiły radość życia, topiąc ją każdego dnia w strachu, alkoholu i braku widoków na poprawę.
Autorka zaznacza, że jest to fikcja, jednak zbudowana na autentycznych wydarzeniach i wspomnieniach. Warto przystanąć na chwilę i zastanowić się ile jeszcze takich Zosiek, jest wokół nas, ile z nich wyrwało się z jednego piekła, by trafić do kolejnego? Czy kolejne pokolenia kobiet muszą wynosić ze swoich rodzinnych domów tak bardzo krzywdzące schematy i przekładać je na swoje własne rodziny? Czy wyrwanie się z takiego kręgu zła jest możliwe? 
Autorka genialnie oddała mentalność polskiej wsi lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych minionego wieku. Pokazała, jak bardzo było to hermetyczne i zamknięte społeczeństwo, gdzie wszystko, co złe zostawało w domu, a najważniejsze było to, co powiedzą obcy ludzie, co nakaże ksiądz dobrodziej. Że nie było to sielskie i anielskie życie, do jakiego często gęsto wracamy we wspomnieniach...
Po lekturze tej książki dotarło do mnie, że taka była i (w sumie nadal) jest rzeczywistość milionów kobiet, kobiet, które w tak małych społecznościach nadal nie mają siły, by przeciwstawić się temu, co dzieje się z nimi i ich rodzinami, szczególnie dziećmi, bo nadal tkwią w mentalnym przyzwoleniu na to, to, że to mężczyzna jest głową rodziny i wszystko zależy od niego. 
Jestem tą historią autentycznie wstrząśnięta, a zarazem pełna podziwu dla kobiet tamtego czasu, które mimo wszystko walczyły o siebie, o swoje marzenia, rodziny, a nasza bohaterka Zosia stała się "zlepkiem" ich wszystkich, i udowodniła, że pomimo trudności zawsze warto wziąć swoje życie w swoje ręce, choć zakończenie, tak jak wspomniałam, rozdarło mi serce.

Autorka stworzyła książkę niezwykle emocjonującą, realnie bolesną, ale i dająca nutkę nadziei. Napisana przystępnym językiem, pomimo bólu jaki wywołuje i łez, które niejednokrotnie cisną się do oczu, nie chce się jej odkładać przed poznaniem zakończenia. Kibicuje się tej bohaterce od samego początku, choć przyznać trzeba, że niektóre jej decyzje wprowadzają w zdumienie. Postaci jest dość sporo, ale każda z nich jest tu ważna, wiele wnosi do tej powieści i pokazuje, że każdego dni, pomimo wielu zmian nie tylko ustrojowych nadal nosimy maski.  
Szczegółowe opisy, wyzwalają w czytelniku mnóstwo emocji, jednakowo tych złych, ale pojawiają się również te dobre. 

Cieszę się, że mogłam poznać tę historię i chciałabym, by dotarła ona do jak najszerszego grona odbiorców, byśmy przestali przymykać oko na dziejącą się tuż obok przemoc.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Obraz, który wyłania się z tej powieści, cały smutek, który z niej wyziera, zmusza czytelnika do refleksji i docenienia tego co sam ma. Każdy w tej historii się odnajdzie. Tego jestem pewna.

POLECAM...

"Matka była w swoim żywiole. Skakała to tu, to tam, częstując wszystkich swoimi potrawami, nad którymi spędziła mnóstwo czasu. Zofia z trudem powstrzymywała niewybredny komentarz lub donośne parsknięcie, gdy widziała ją krzątającą się pośród garstki kości. Wiedziała, że matka chce pokazać się przed nową rodziną z jak najlepszej strony. Znała swoją rodzicielkę i wiedziała, jak ważne było dla niej robienie dobrego wrażenia i pokazywanie, jak wspaniałą jest gospodynią, żoną oraz matką. Zośka nie na wszystko jednak mogła i chciała się godzić. Miałaby wiele do powiedzenia, gdyby ktokolwiek zapytał, jak właściwie jest naprawdę w domu Korczów."
                                       - Kamila Jannasz "Dom bólu" str. 173-174

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.