Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 maja 2026

(33/26). SEKRETNE ŻYCIE SŁONECZNIKÓW

 
                                                    **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Marta Molnar

    Tytuł oryginału: The Secret Life of Sunflowers

    Wydawnictwo: LeTra 

    Tłumaczenie: Paweł Wieczorek

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 368

    Data premiery na rynku polskim: 25. 03. 2026

 *Google

    Marta Molnar jest autorką bestselerów "Sekretne życie słoneczników" (LeTra 2026), "Girl Braiding her Hair" oraz "Raising the Titanic". Jest entuzjastką historii sztuki i samoukiem w dziedzinie malarstwa. Studiowała pisarstwo na Seton Hill University oraz na Uniwersytecie Harvarda. Bohaterkami jej powieści są niezwykłe kobiety zapomniane przez historię.
(Żródło: Okładka książki)

    Porywająca opowieść o pasji, odwadze i sile kobiet.
Kiedy współwłaścicielka niedużego domu aukcyjnego Emsley Wilson podczas porządków w mieszkaniu babci znajduje stary pamiętnik, nie wie jeszcze, że zmieni on całe jej życie. Okazuje się, że należał on do Johanny Bonger, bratowej i spadkobierczyni Vincenta van Gogha.

Johanna odziedziczyła obrazy van Gogha jako młoda wdowa z małym dzieckiem. Pozostawiona bez środków do życia, miała tylko te obrazy, które wówczas były niewiele warte. Kobieta jednak postanowiła, że zrobi wszystko, co w jej mocy, żeby zaprezentować światu twórczość Vincenta.
Ta inspirująca historia pojawia się w życiu Emsley w momencie, gdy jej firma chyli się ku upadkowi i na jaw zaczynają wychodzić rodzinne sekrety. Czy Emsley odnajdzie odpowiedzi w historii z przeszłości?
(Opis wydawcy. Żródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Mówi się, że "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" (z wiersza Wisławy Szymborskiej "Minuta ciszy po Ludwice Wawrzyńskiej")  i w moim odczuciu ta historia oddaje cały sens tego cytatu.
O Vincencie van Goghu słyszeliśmy chyba wszyscy, ale jestem ciekawa, ilu z nas zna historię jego brata Theo, a tym bardziej o jego bratowej Johanny van Gogh-Bonger- kobiety, która podjęła się trudu pokazania światu twórczości swego szwagra po jego tragicznej śmierci, kontynuując tym samym pracę, której podjął się jej mąż Theo. 
Ja przyznać się muszę, że o Theo jakieś tam pojęcie miałam, ale odkrywanie historii Johanny to był dla mnie jakiś nowy wymiar, i to jej postać zdefiniowała mój odbiór tej powieści.

Historia Johanny przeplata się z losami żyjącej współcześnie Emsley, która po śmierci ukochanej babci dziedziczy tajemniczy pamiętnik, który skrywa wiele tajemnic oraz niewyraźny szkic małego dziecka. Odkrywając krok po kroku historię Johanny, zaczyna podejrzewać, że jest spokrewniona z samym malarzem, dzięki czemu w jej życiu zachodzą znaczące zmiany- zainspirowana postacią przodkini, Emsley bierze życie w swoje ręce i postanawia zawalczyć o swą ukochaną firmę. Z pomocą przychodzą jej przyjaciele i znajomi babci Violet oraz pewien przystojny prawnik. 
Co najfajniejsze w tym wszystkim, obie opowieści łączą się w przemyślany sposób, tworząc spójną, wielowątkową, wciągającą i momentami zaskakującą całość. Autorka pięknie poprowadziła tę historię- tu sztuka, trudna przeszłość bohaterów nie jest tylko tłem- jest zapalnikiem do działania, pokazującą jak bardzo można zmienić swoje i innych życie mając odpowiednich ludzi wokół siebie.

"Sekretne życie słoneczników" to opowieść, która jest bardzo emocjonalna, miejscami trudna i bolesna (opisy choroby Theo, złamały mi serce), ale i niosąca w sobie ogrom nadziei i wiary w to, że można wyjść z podniesioną głową z nawet najbardziej trudnych momentów życia, zostawić je za sobą a otwierając kolejne drzwi śmiało wierzyć, że teraz się uda i choć początkowo będzie bardzo trudno, to z czasem będzie tylko lepiej, a życie jeszcze nie raz może pozytywnie zaskoczyć...
Napisana bardzo ładnym językiem i stylem działającym na wyobraźnię, z łatwością można się przenieść do czasów dziewiętnastowiecznej Europy, poznając jej bolączki i radości, zapoznać się z panującymi wtedy zwyczajami, normami, zobaczyć jak wyglądała kultura i sztuka oraz walka o to by stała się ona zauważona w szerszym gronie. Pokazująca, jaka była rola kobiety i jak trudno było jej się przebić w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Opisy są barwne i szczegółowe, dzięki czemu z łatwością można wyobrazić sobie przedstawiony świat, zrozumieć emocje i motywy, które targają bohaterami. 
Książkę czyta się dosłownie na raz
Jest to historia niezwykła i bardzo się cieszę, że mogłam ją poznać, a tym bardziej stać się jednym z patronów medialnych. 

Na uwagę zasługuje również wydanie tej historii, przepiękna okładka, barwione brzegi nawiązujące do  najsłynniejszego obrazu Vincenta van Gogha, ciepłe i przyciągające wzrok barwy, to wszytko sprawia, że dostajemy nie tylko piękną historię, ale i wspaniałą ozdobę domowej biblioteczki.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Sekretne życie słoneczników" to nie tylko opowieść o sztuce, ale także o miłości, stracie, nadziei i wielkiej sile kobiet. Każdy się w tej powieści odnajdzie i znajdzie coś dla siebie. Dla każdego to będzie coś innego, ale gwarantuję, że dla każdego będzie to niezwykła przygoda.
POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny oraz możliwośc patronowania tej wyjątkowej historii serdecznie diękuję wydawnictwu LeTra.

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

(29/26). DEMONICZNE DWUDZIESTOLECIE. CZAROWNICE, ZNACHORZY I ZAŚWIATY NA USŁUGACH ZBRODNI.


    Autor: Paulina Drożdż

    Wydawnictwo: Wydawnistwo Sploty (Grupa Helion)

    Gatunek: Reportaż

    Liczba stron: 352

    Data premiery: 10. 03. 2026

 *Google

    Paulina Drożdż Absolwentka archeologii na UJ, która z zapałem przekopuje się również przez źródła pisane. 
Scenarzystka kilkudziesięciu podcastów kryminalnych na popularnym kanale Kamila Barnowskiego "Opowiem Ci historię". Prywatnie pasjonatka genealogii i lokalnej krakowskiej historii. Swoimi tekstami stara się pobudzić wyobraźnię czytelnika i zainspirować go do spojrzenia w przeszłość.
(Źródło: Okładka książki)

    Dwudziestolecie międzywojenne to szczególny czas w historii Polski. Ograniczony końcem pierwszej i początkiem drugiej wojny światowej, dla naszego kraju oznaczał odzyskanie niepodległości, scalenie ziem trzech dawnych zaborów, intensywny rozwój, wreszcie - podjęcie zbiorowego wysiłku w celu nadrobienia zaniedbań ponad stu dwudziestu lat niewoli. W popkulturze II Rzeczpospolitą często się romantyzuje, ukazując wyłącznie pozytywne aspekty tego okresu i zapominając między innymi o ogromnym ubóstwie, w jakim żyła znaczna część polskiego społeczeństwa.
Bieda, analfabetyzm dosłowny i funkcjonalny, nieufność wobec nowoczesności, brak dostępu do opieki medycznej z prawdziwego zdarzenia skutkowały tym, że w sytuacjach niezrozumiałych, niepokojących, w chorobach i nieszczęściach masowo odwoływano się do zabobonów. Dotyczyło to również zdarzeń o charakterze kryminalnym - przestępcy, ich ofiary, a także świadkowie zbrodni w śledztwach nader chętnie powoływali się na interwencję sił nadprzyrodzonych. Czarownice, diabły i rozmaite złe duchy gęsto zaludniają łamy ówczesnej prasy relacjonującej procesy sądowe.

W co wierzyli ludzie zamieszkujący Polskę sto lat temu?
W jakie sprawki najchętniej mieszały się siły nieczyste w II Rzeczpospolitej?
Jak na powoływanie się na złego reagowali przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości?
O tym wszystkim przeczytacie w rewelacyjnym historycznym reportażu Pauliny Drożdż.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z książką, która może zaskoczyć, zszokować, wzbudzić poczucie grozy, ale i momentami wprowadzić w stan niedowierzania, że zaledwie sto lat temu wiara w zabobony i "działalność sił nieczystych", klątwy zaklęcia i inne tego typu rzeczy doprowadzała do tak dramatycznych w skutki zdarzeń.
Autorka w swej książce kładzie szczególny nacisk na podkreślenie faktu, że to bieda, analfabetyzm, nieufność wobec wszystkiego, co nowe, brak dostępu do opieki medycznej skutkowały tym, że w sytuacjach niezrozumiałych, niepokojących, w chorobach i nieszczęściach masowo szukano pomocy u różnej maści "specjalistów", znachorów, wróżek, wróżów i innych sił nieczystych, które osiągały apogeum swej działalności wśród potrzebującej pomocy (szczególnie) niewykształconej wiejskiej ludności.
Dotyczyło to również zdarzeń o charakterze kryminalnym-winowajcy, ich ofiary, a także świadkowie zbrodni w śledztwach bardzo chętnie powoływali się na działanie sił nadprzyrodzonych. Czarownice, diabły i rozmaite złe duchy często gościły na łamach ówczesnej prasy. Autorka podpiera się źródłami opisującymi oryginalne procesy sądowe, ich początki, przebiegi i wyroki, które zapadły- i to robi naprawdę świetny vibe całości, naprawdę czuć w tej historii, to, że spędziła w archiwach bardzo dużo czasu, a przy okazji jest naprawdę mrocznie.
Pani Paulina podzieliła swą opowieść na jedenaście rozdziałów, a każdy z nich to inna historia, inny przypadek, inne motywy i inne sposoby i pomysły na zbrodnię, ale wszystkie one pokazują, jak tamtejsza rzeczywistość potrafiła się w ułamku sekundy wymknąć racjonalizmowi.

Książkę czyta się doskonale, napisana jest bardzo przystępnym językiem, bez zbędnych ozdobników, wciągająca i intrygująca- żałuję, że to tylko jedenaście krótkich opowieści, bo z ciekawością poczytałabym więcej- z tych historii wyłania się niezwykły obraz Polski, o której nie byliśmy uczeni w szkołach, a przodkowie (o ile jeszcze żyli) nie zawsze chcieli dzielić się taką wiedzą.
Każda z historii rozpoczyna się tytułem, rokiem oraz miejscem, w którym się wydarzyła. Znajdziecie tu sporo zdjęć, artykułów z ówczesnej prasy relacjonujących przebiegi procesów, zeznania świadków i wiele ciekawostek pokazujących jak wyglądało codzienne życie, jak bardzo strach potrafił zdominować życie a niewiedza i choroby, które się przytrafiały (szczególnie te psychiczne), stawały się wyrokiem i zalążkiem nadchodzących zbrodni.
Jeśli lubicie historie "tru crime", jestem przekonana, że "Demoniczne dwudziestolecie..." przypadnie Wam do gustu, ale tak jak i ja poczujecie niedosyt, bo zdecydowanie chciałoby się więcej takich "demonicznych spraw".
Bardzo się cieszę, że trafiłam na tę książkę, skłoniła mnie ona do refleksji i dała powód do tego, by być wdzięcznym, że żyję w tych czasach, gdzie dostęp do wiedzy jest dostępny dla każdego.

Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To bardzo ciekawa lektura, choć nie znajdziecie tu romantyzowania i kolorowania przeszłości. Jest to surowy obraz społeczności w której lęki przesądy i niewiedza niejednokrotnie wygrywały z rozumem, logika i niejednokrotnie prawem.

POLECAM....

piątek, 30 stycznia 2026

(11/26). ADELA

 
    Autor: Ewa Popławska

    Wydawnictwo: PASCAL

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 284

    Data premiery: 14. 01. 2026

 *Google

    Ewa Popławska Gdańszczanka pochodząca zeSłupska. Autorka min. dobrze przyjętych przez czytelników powieści "Bezdroża", "Rita" i "Wielkie iluzje". Zzawodu i zamiłowania nauczycielka języka polskiego. Dzięki swoim książkom i pasji do historii często przenosi się w przeszłość. Z niebywałą lekkością potrafi łączyć fikcję z prawdziwymi wydarzeniami. 
(Źródło: Okładka książki)

    Czy miłość usprawiedliwia każdą decyzję?
Przestępca Adam Jabłoński wraca do Wolnego Miasta Gdańska po dwunastu latach nieobecności. Jego drogi krzyżują się z Adelą Kramer, mieszkanką Oliwy, która ledwo wiąże koniec z końcem, opiekując się niewidomą matką i dużo młodszą siostrą. Kobieta nie ma pracy, a musi spłacić dług, który zaciągnęła przed rokiem, i przygotować się na nadchodzącą surową zimę.
Adela zostaje kochanką Adama, a za spotkania dostaje zapłatę. Wkrótce uświadamia sobie, że się w nim zakochałą. Jednak Jabłoński jest zimny jak lód i nie mówi niczego o sobie ani swojej przeszłości. Wydaje się, że znalazł się w Gdańsku nieprzypadkowo, a jego pobyt zmienia układ sił w lokalnym przestępczym światku.
Dlaczego Adam Jabłoński wrócił domiasta i jakie tajemnice skrywa? Czy ta znajomość ma szansę na szczęśliwe zakończenie, czy tylko przyniesie parze więcej cierpienia?
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z kolejną powieścią, która wyszła spod pióra Ewy Popławskiej, i zabrała mnie do niezwykle trudnych, ale zarazem ciekawych czasów międzywojennego Gdańska, gdzie umiejscowiła akcję swej najnowszej powieści. 
Nie będę ponownie streszczać fabuły, bo sam opis książki już naprawdę bardzo wiele zdradza, i nie chciałabym Wam zepsuć tego, co jeszcze nie zostało w tym opisie odkryte, a wierzcie mi na słowo, jeszcze kilka niespodzianek tu na Was czeka. 

Ewa Popławska stworzyła historię, która wciąga i intryguje od pierwszych stron. Dałam się porwać tej  historii od pierwszej strony, bo wiedziałam już (znając inne książki autorki), że ponownie dostaniemy silną kobiecą postać, która pokaże, jak ważne jest, by zawsze na pierwszym miejscu stawiać siebie. 
Autorka świetnie przekazuje emocje, które towarzyszom wszystkim postaciom pokazując przy tym samym, jak trudno czasami jest osiągnąć porozumienie w najbardziej oczywistych sprawach. Pokazuje, że ci, którzy opowiadają się za tym, że są naszymi przyjaciółmi, tak naprawdę czekają tylko na moment, w którym  poślizgnie się nam noga i wtedy zobaczymy ich prawdziwą twarz, a pomoc może przyjść z najmniej oczekiwanej strony.
Akcja toczy się ciekawie i momentami naprawdę może zaskoczyć. Skonstruowana jest z wielką starannością, oddająca realia, w jakich przyszło żyć ludziom, nie sposób się tutaj nudzić. Nie ma przynudzających opisów, a i istotne dla sprawy szczegóły poznajemy w miarę rozwoju wydarzeń.
Autorka świetnie oddała międzywojenny klimat i stan ducha społeczeństwa, które musiało podnieść się już z jednej powojennej pożogi. Doskonale uwypukliła to, z czym każdy musiał się zmierzyć. 
Świetnie została ukazana mentalność ludzi w przypadkach gdzie "nowi" jawią się jako zagrożenie, a zarazem obiekt niezdrowej ciekawości, gdzie po upragnione stanowisko idzie się po przysłowiowych trupach, gdzie trzeba poświęcić to co dla nas najważniejsze i najcenniejsze, by ochronić innych.
Różnorodne charaktery przeplatają się na kartach tej powieści, mnóstwo tu różnorodnych emocji, uczuć, wydarzeń, w których miłość przeplata się z nienawiścią, strach napędza odwagę, a smutek i radość towarzyszą bohaterom w życiowych zmaganiach na każdym kroku.
Postacie są barwne obdarzone autentycznymi emocjami, nietrudno jest zrozumieć ich motywy, wywołują całą gamę odczuć. Każdy jest tutaj ważny, obok żadnej z postaci nie można przejść obojętnie, każda z nich wnosi do tej historii naprawdę wiele.
Emocje towarzyszą czytelnikowi od początku, a im dalej brnie się w lekturę, robi się coraz ciekawiej. 
W ostatecznym rozrachunku wszystkie wątki połączyły się w spójną i klarowną całość, a obraz, który wyłonił się na koniec, dobitnie pokazał, jakie to były trudne czasy dla każdego, choć dla każdego miały one inny wymiar.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To powieść, która zabierze was w trudne czasy międzywojennej Polski, pokaże jak chęć zemsty, rodzinne zobowiązania, trudne relacje, pochopne decyzje i nierozwiązane konflikty mogą zaważyć na losach wielu osób. Znakomicie zostały połączone fakty historyczne z fikcją literacką, szczegółowo oddając klimat wyjątkowego miasta jakim był Gdańsk.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu PASCAL.

piątek, 23 stycznia 2026

(9/26). KIEDY ZIEMIA NASIĄKNIE ZNÓW KRWIĄ NIEWINNYCH

 
    Autor: Artur Kawka

    Wydawnictwo: Witold Gadowski

    Gatunek: Sensacja, Kryminał

    Liczba stron:  292

    Data premiery: 13. 03. 2023

 *Google

    Artur Kawka właściciel rodzinnej firmy handlowej, autor "Niebezpiecznego sąsiedztwa" oraz "Nawróconego".
(Informacja z okładki książki "Usta mordercy")

    "Ta książka to apel do prezydenta Zełenskiego i polityków ukraińskich. Apel o pojednanie, które nie tylko jest możliwe między naszymi narodami, ale i konieczne z powodu militaryzmu Rosji. Może ono jednak nastąpić tylko wtedy, jeżeli prawda o wydarzeniach na Wołyniu w latach 1943–1944 zostanie przez stronę ukraińską uznana za ludobójstwo, a władze Ukrainy pozwolą dokonać ekshumacji naszych rodaków i pochować ich po chrześcijańsku."
(Fragment, przedmowa Autora. Źródło: Książka)

"Nagle z rozmyślań wyrwał go przeraźliwy krzyk strażnika granicznego, któremu Rosjanin miażdżył kolejne palce u nogi. Porucznik zacisnął zęby. Po policzkach płynęły mu łzy. W pewnym momencie powiedział głośno:
– Wy nie jesteście ludźmi, wy nie jesteście nawet zwierzętami. Jesteście dzikimi bestiami, pozbawionymi ludzkich uczuć.
Kapitan spojrzał na porucznika, zaśmiał się i odparł:
– Już w 2014 roku przez moje ręce przeszły setki takich faszystów jak ty. Wszystkich ich łączyło jedno – zdychali w ciężkich męczarniach. I ciebie też to czeka.
Następnie dał znak głową, a żołnierze zamienili strażnika granicznego na szeregowego Sobola, któremu zmiażdżyli palce u obu nóg.
Porucznik nie zdradził niczego, czekając na swoją kolej. Kiedy oprawcy skończyli katować żołnierza i rzucili jego nieprzytomne ciało w kąt obok strażnika granicznego, ruszyli w stronę Saloveyki. Jeden z nich nachylił się nad nim, chwycił go za lewą rękę i podniósł. Drugi, widząc chwiejącego się Ukraińca uznał, że ten nie będzie stawiał oporu i ruszył w kierunku leżącego młotka. Nagle stało się coś, czego oprawcy się nie spodziewali. Ukrainiec lewą rękę, trzymaną przez Rosjanina, przełożył pod jego przedramieniem i zrobił dźwignię powyżej jego łokcia. Prawą ręką wyprowadził cios w mostek. Trafiony oprawca padł na kolana. Porucznik zebrał siły, błyskawicznie chwycił od tyłu za głowę Rosjanina i skręcił mu kark."
(Fragment książki przytczony na okładce)

Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z drugą częścią "Niebezpiecznego sąsiedztwa" oraz bezpośrednią kontynuacją "Ust mordercy" i "Stąpając po polu minowym", z  książką która jest bardzo aktualna i dotyczy w szerokim zakresie wydarzeń tuż za naszą granicą. Oczywiście mowa o wojnie na Ukrainie, ale Autor wraca tutaj także do przeszłości i trudnej historii naszych narodów, która nadal domaga się sprawiedliwości i naprawienia wielu krzywd.  
Z fabuły mogę zdradzić Wam tyle, że powracają postacie, które już poznaliśmy. Tom Wilmowski po stracie rodziny w zaplanowanym na niego zamachu odnajduje się w klasztorze, gdzie próbuje odnaleźć balans i spokój w życiu. Niestety wybuch wojny na Ukrainie zmusza go do powrotu do spraw, do których nie chciał już wracać. Dostaje za zadanie odnalezienie zdrajcy narodu i ochronę prezydenta Ukrainy. Wkracza na niebezpieczną drogę, która prowadzi tylko w jedną stronę, a na horyzoncie pojawia się niebezpieczna biologiczna broń...
Równocześnie toczą się wątki dotykające przeszłości i historii rzezi wołyńskiej. Autor podkreśla, że pomimo tego, że po 24 lutego 2022 roku otworzyliśmy nasze serca i domy, spiesząc z pomocą uchodźcom, nadal pamiętamy o trudnej i bolesnej przeszłości, która w końcu musi zostać wyjaśniona.
Są to wątki trudne, ale bardzo potrzebne. Podkreślają bowiem to, jak ważna jest zgoda i zaufanie w dzisiejszych trudnych i niespokojnych czasach.

W moim odczuciu jest to chyba najmocniejsza i najbardziej porażająca historia z wszystkich książek, które wyszły spod pióra Artura Kawki i nie chodzi tu tylko o wojnę za naszą granicą, niewyobrażalne tragedie, które tam się dzieją, ale także dlatego, że Autor zostawia nas z pytaniem, do czego jest człowiek zdolny, by uczynić drugiemu człowiekowi piekło na ziemi i czerpać z tego tak patologiczną przyjemność. 
Wielowątkowość tej historii, sprawia, że nie sposób się oderwać od tej powieści do ostatniej strony.
Jeśli nie znacie poprzednich części, myślę, że możecie zacząć przygodę z tą historią od tej części, jednak warto jest poznać poprzedniczki, by zrozumieć cały kontekst tej powieści, i to, co Autor chce nam przekazać, wiedzieć, kto trzyma z kim, skąd wzięły się poszczególne znajomości i różnorodne powiązania, które mogą się początkowo wydawać dość niefortunne i bezsensowne. 
Historia napisana w iście bondowskim stylu, nie pozwala nawet na moment opaść adrenalinie. Dzięki realnym i mocno sugestywnym opisom czytelnik czuje się uczestnikiem wydarzeń. Doskonale czuje emocje, które targają postaciami, rozumie motywy, którymi się kierują.
Emocje buzują tutaj od początku do końca, czekając na kulminacyjny moment, by wybuchnąć całą swą mocą, a ten moment sprawi, że nie będziecie mogli wyjść z podziwu dla kunsztu, z jakim została ta powieść napisana.
Historia jest momentami brutalna (myślę, że nie każdemu to przypadnie do gustu), a jej klimat z każdą przewracaną stroną staje się bardziej duszący, podsycający niepewność co do dalszych losów postaci, które są niezwykle autentyczne- jest ich dość sporo, ale wszystkie one są genialnie wykreowane i poprowadzone. Są one niejednoznaczne, poranione, kilka z nich totalnie wypaczonych psychicznie. Ich dusze przepełnione złem i chęcią zemsty, wzbudzają całą gamę uczuć i emocji. Niejednokrotnie odczuwałam złość, niedowierzanie i współczucie jednocześnie. Autor genialnie pokazuje, jak łatwo jest manipulować drugim człowiekiem, jak łatwo jest pójść o ten jeden krok za daleko. 

Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę część. Dzięki temu cała historia przedstawiona w poprzednich częściach nabiera wyjątkowej głębi. 
Chciałabym, by ta historia dotarła do szerokiego grona odbiorców, bo naprawdę otwiera oczy na wiele ważnych i aktualnych spraw.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi.

środa, 21 stycznia 2026

(8/26). SILVA RERUM. REKONSTRUKCJA LOSÓW KRESOWEJ RODZINY

 
    Autor: Joanna Petry- Mroczkowska

    Wydawnictwo: Wydawnictwo M.

    Gatunek: Biografia, Wspomnienia

    Liczba stron: 468

    Data premiery: 10. 09. 2025

 *Google

    Joanna Petry- Mroczkowska brak informacji.

    Silva Rerum to nie kronika. To las.
Gęsty, splątany, pełen nieoczywistych ścieżek. 
Każde drzewo- osobna historia, która się rozgałęzia, a jednak wszystkie sięgają tych samych korzeni. 
Czworo rodzeństwa- i cały świat w tle.
Juliusz Petry, pionier polskiego radia we Lwowie, Wilnie i Wrocławiu.
Janina Petry- Przybylska- artystka, o której mówiono: "druga Stryjeńska".
Kazimiera Petry- skrzypaczka przez dekady związana z Operą Warszawską.
Maria Sahankowa-pianistka, która przez Rosję, Iran, Indie i Afrykę, by znaleźć dom w Anglii.

Ich losy rozrzucone przez historię tworzą opowieść o Polsce. Nie tej z podręczników, ale tej codziennej- utkanej z pracy, talentu i cichej wytrwałości. To również zapis mozolnego śledztwa: autorka tropi publikacje, dokumenty, listy, fotografie i wspomnienia. Odsłania nieznane, obala mity, wydobywa z cienia postaci, które na to zasługują. 
Można czytać tę książkę, by poznać losy niezwykłej rodziny, która zostawiła swój znaczący ślad w polskiej kulturze. Można - żeby zajrzeć do codzienności minionych czasów i zobaczyć, jak naprawdę wyglądało życie. A można też- żeby poszukać własnych korzeni. Albo przypomnieć sobie, że się je ma. Bo czasem wystarczy cudza opowieść, by zacząć lepiej rozumieć swoją.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z wyjątkową historią kresowej rodziny Petrych. Przyznać muszę, że jest to nazwisko, o którym nie słyszałam i mam teraz wrażenie, że ominęło mnie coś ważnego, tym bardziej doceniam fakt, że dzięki Wydawnictwu M mogłam "poznać" tę wyjątkową rodzinę. Autorka sięgając do rodzinnych wspomnień dokumentów i archiwów, stworzyła niezwykle ciekawą i inspirującą opowieść o swoich przodkach, czwórce rodzeństwa, których dramatyczne, ale i pełne pasji życie toczyło się na całym świecie, od  Lwowa, poprzez Warszawę, obozy uchodźców w Afryce, Londyn i powojenną Polskę.
"Silva Rerum" to nie tylko opowieść o sile rodzinnych więzi, wielkiej odwadze, pracy i twórczości w wyjątkowo niesprzyjających warunkach, ale także o tragedii wojny, doświadczeniu wygnania i codziennych zmaganiach z przeciwnościami losu. Autorka doskonale oddała ducha czasów, w którym przyszło żyć bohaterom tej powieści, pokazuje, czym ludzie się interesowali, czego się bali, o czym marzyli. Co ważne w tle pojawiają się znane postacie świata kultury, sztuki i nauki, a także spora dawka rzetelnej wiedzy historycznej. Czyta się tę książkę z olbrzymią ciekawością, ale zaznaczyć też trzeba, że trzeba ją czytać ze sporym skupieniem, momentami można odnieść wrażenie nie do końca kontrolowanego chaosu i chęci przekazania zbyt wielu informacji o wielu osobach w zbyt krótkim czasie, co sprawia, że chwilowo można zgubić główny wątek- ale myślę, że nie jest to minusem, dla mnie jest to potwierdzenie, z jak wielką pasją została ta historia spisana. 

Książka podzielona jest na sześć głównych części, w której znajduje się po kilka krótkich rozdziałów prowadzących nas po życiu i ważnych miejscach. Znajdziecie tu wiele zdjęć, listów, grafik i rycin obrazujących codzienne życie i zajęcia, którymi parali się bohaterowie. 
Książka zabiera nas w przeszłość i zmusza także do refleksji nad własną wiedzą na temat swoich przodków, pokazuje, jak ważna jest pamięć o tych którzy odeszli, jak ważny jest kontakt z tym którzy jeszcze tu są i mogą podzielić się wieloma chwilami swojego życia, budując tym piękne wspomnienia i więzi, które zawsze będą nas łączyć, które staną się mostem między przeszłością  a tym miejscem, gdzie znajdujemy się teraz... 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Silva rerum" będzie doskonałą lekturą nie tylko dla tych którzy uwielbiają rodzinne opowieści, ale także dla tych którzy interesują się historią Kresów i całej Polski.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Wydawnictwu M.

czwartek, 19 czerwca 2025

(64/25). SONKA. ZMIERZCH JAGIEŁŁY

 
    Autor: Zuzanna Orlińska

    Wydawnictwo: Wydawnictwo M.

    Gatunek: Historyczna, Obyczajowa

    Liczba stron: 512

    Data premiery: 09. 12. 2024

 *Google

    Zuzanna Orlińska brak informacji

    Młodziutka Zofia Holszańska- Sonka- przybywa na Wawel, by zostać żoną Jagiełly. Z pozoru naiwna, zainteresowana przede wszystkim zabawą i towarzystwem rówieśników, doskonale zdaje sobie jednak sprawę, jakie jest jej zadanie. Ma dać królowi upragnionego dziedzica, którego nie zapewniły mu trzy poprzednie żony.
Tymczasem atmosfera na dworze Jagiełły gęstnieje z każdym kolejnym rokiem jego panowania. Zbliżający się niechybnie kres jego życia wyzwala spory, intrygi, szukanie politycznych sojuszy- zarówno w obrębie dworu, jak i władców ościennych krajów. W epicentrum tej walki o tron po Jagielle znajduje się Sonka. Jej przenikliwość, spryt i determinacja pozwalają jej przetrwać i odnaleźć swoje miejsce w labiryncie politycznych rozgrywek.

Autorka opierając się na skrupulatnej dokumentacji, portretuje postaci znane z podręczników historii. Jej dbałość o szczegóły i odwołania do źródeł sprawiają, że książkę można czytać zarówno jako rzetelne dzieło historyczne, jak i porywającą, pełną napięcia i zwrotów akcji powieść.
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z wyjątkową pozycją, która opowiada o ostatnich latach życia Wielkiego księcia Litewskiego i króla Polski, założyciela dynastii Jagiellonów- Władysława II Jagiełło (ur. ok. 1362 lub ok. 1352, zm. 1 czerwca 1434) przy boku swej czwartej żony- Zofii Holszańskiej zwanej Sonką (ur. ok. 1405, zm. 21 września 1461), która dała mu dwóch synów- kolejnych królów Polski.  
Sonka, została wydana za króla Władysława Jagiełłę w wieku 17 lat, on miał wtedy lat 70, choć niektóre źródła podają, że miał lat 60. 
Od samego początku nie miała łatwo, nie tylko ze względu na wiek, czy brak doświadczenia, ale i charakter króla oraz niezbyt przychylny jej dwór. Miała do spełnienia jedno zadanie- urodzić następcę tronu, a kiedy jej się to udało, część wpływowych urzędników zarzuciła jej, że to nie są synowie Jagiełły. Będąc młodą, nieustannie obserwowaną, sterowaną i ocenianą, nie miała łatwego życia na dworze, ale radziła sobie jak mogła, uczyła się, zbierała doświadczenia i starała się realizować jako matka, królowa, swą postawą przekonując do siebie coraz większe grono sojuszników...

Przyznać muszę, że zaskoczyła mnie ta historia, szkoda, że w szkole tak mało się uczyliśmy o tak fascynujących postaciach, skupiając się tylko na królach, zupełnie omijając jego dwór. Na szczęście dzięki takim powieściom jak "Sonka..." możemy wejść głębiej i bliżej "poznać" postacie, o których niezbyt wiele, lub zupełnie nic nie wiemy, a miały one realny wpływ na to, jak wyglądała Polska przed wiekami. 
Autorka w niezwykle subtelny sposób ukazała, jak wyglądało życie na królewskim dworze, pełne intryg, spisków, matactw i nieprzychylnych spojrzeń. Pięknie oddała realia epoki, pokazując, gdzie było miejsce kobiet, i to choć one niejednokrotnie ratowały sytuację, wszystkie zasługi były przypisywane mężczyznom.
Powieść ta momentami niezwykle wzrusza i rozdziera serce na tysiące kawałków, a za chwilę wywołuje zdumienie, zaskoczenie bądź nawet złość i oburzenie na zaistniałą sytuację. Fabuła gwarantuje emocjonalną huśtawkę, bez chwili na złapanie oddechu. Konsekwentnie budowane napięcie nie opuszcza czytelnika do samego końca...
Akcja toczy się dość szybko, potrafi zaskoczyć, nie sposób przewidzieć, w którym kierunku się potoczy. Szczegółowe opisy tworzą w wyobraźni obrazy tak dokładne, że momentami można odnieść wrażenie, że jest się czynnym uczestnikiem opisywanych wydarzeń. Łatwo wyobrazić sobie opisywane miejsca, poczuć ich klimat, dać się ponieść chwili.
Bohaterowie są niejednoznaczni, a zarazem niezwykle wyraziści- posiadają swoje wady i zalety, każdy z nich niesie swój bagaż doświadczeń, przed czymś ucieka, coś goni. Są doskonale wykreowani, autentyczni w swych relacjach i uczuciach. Jest ich sporo, więc trzeba dość mocno się skupić na lekturze, by ich nie pomylić, ale każdy tu jest ważny, każdy wnosi coś do tej historii.
Łatwo poczuć ich emocje zrozumieć postępowanie- choć nie zawsze jest ono słuszne.
Autorka doskonale oddaje ducha tamtego czasu, łatwo zaobserwować i zrozumieć co czuli zwykli ludzie, jakie mieli plany, o czym marzyli, co ich bawiło, a co martwiło. Pokazuje, jak ważny w tak trudnym czasie był honor i dane słowo. 
Zostałam porwana przez tę historię od pierwszej strony, nie było czasu na przerwę...
Nie będę ukrywać, że jestem pod olbrzymim wrażeniem tej historii i pełna podziwu dla Autorki- dla jej wiedzy i niesamowitej umiejętności połączenia autentycznych wydarzeń z literacką fikcją- która przy okazji pokazuje bardziej "ludzkie" oblicza postaci które "znamy" z lekcji historii.  
Zuzanna Orlińska "odczarowuje" te posągowe postacie i pokazuje nam ich różne oblicza, zachowania i praktyki, na które niejednokrotnie została spuszczona kurtyna milczenia a czasami również wyparcia i zapomnienia.
"Sonka. Zmierzch Jagiełły" to książka niebanalna. Jest to opowieść o ludzkich słabościach, trudnych wyborach i niełatwych decyzjach, mających wpływ na bieg historii. 

Dodatkowym plusem tej historii jest to, że na początku znajdziecie wykaz wszystkich postaci, a także ich krótkie charakterystyki i opis powiązań z dworem. Bardzo to ułatwia rozeznanie ę w sytuacji i skojarzenie kto jest kim dla kogo.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Książka idealna dla każdego, nie tylko dla pasjonatów historii, rozbudza ciekawość, pobudza wyobraźnię, wciąga i intryguje każdą kolejną przewracaną stroną.

POLECAM...

"Jedną z cech młodości jest przekonanie, że wszystko może być jak dawniej. Rzeki powrócą do koryta, rany się zabliźnią, krzywdy przestaną boleć, zmarli ożyją, a jeśli nie, to przynajmniej przestaniemy za nimi tęsknić i zastąpią ich inni ludzie. 
Jest to oczywiście złudzenie. Nic nigdy się nie naprawia, lecz trzeba przyznać, że w życiu młodego człowieka to, co się mnoży, ma jeszcze przewagę nad tym, czego ubywa, a to, co się goi, odrasta, oczyszcza się i scala, dominuje nad tym, co obumiera, niszczeje i się rozpada."
                       Zuzanna Orlińska "Sonka. Zmierzch Jagiełły" sr. 363

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu M.

czwartek, 12 czerwca 2025

(61/25).POŁĄCZENI PRZEZ MIŁOŚĆ PODZIELENI PRZEZ WIARĘ. HISTORIA ELŻBIETY I FELIKSA LESEUR

 
    Autor: Bernadette Chovelon

    Tytuł oryginału: Elisabeth et Felix Leseur. Itineraire spirituel d'un couple Editions Artage

    Tłumaczenie: Katarzyna Kamińska

    Wydawnictwo: Wydawnictwo M.

    Gatunek: Biografia

    Liczba stron: 384

    Data premiery: 15. 04. 2024 (na rynku polskim)

 *Google

    Bernadette Chovelon francuska doktor literatury i filozofka specjalizująca się w psychologii i duchowości małżeńskiej, autorka licznych biografii znanych postaci.
(Źródło: Okładka książki)

    Elżbieta i Feliks Leseur żyli we Francji na przełomie XIX i XX wieku. Łączyło ich zamiłowanie do podróży, doskonale rozumieli się na poziomie intelektualnym i kulturalnym. Kochali się bardzo, ale jedna kwestia ich dzieliła: Elżbieta była osobą głęboko wierzącą, zaś Feliks, który obracał się w politycznym środowisku francuskich antyklerykałów, był ateistą wrogo nastawionym wobec wszystkiego, co miało związek z religią. Małżeństwo, jakich wiele? A jednak finał zaskakuje- on wstąpił do dominikanów, a ona jest kandydatką na ołtarze.

Ta doskonale opracowana biografia jest nie tylko zapisem niezwykłej historii tych dwojga, ale też opowieścią o sile własnych przekonań, wzajemnym towarzyszeniu, wytrwałości w modlitwie, cichej walce o nawrócenie oraz szacunku dla wolności drugiego człowieka. W swych licznych pismach, po raz pierwszy zaprezentowanych w niniejszej książce, małżonkowie Elżbieta i Feliks dają świadectwo zadziwiającej i mądrej drogi, która przeszli; miłości, która wzrasta pomimo różnic i cierpień każdego z nich.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Kilka dni temu pisałam Wam o książce "Milcząca dusza. Dzienniki Elżbiety Leseur", która wywarła na mnie olbrzymie wrażenie i sprawiła, że na wiele spraw spojrzałam pod innym kątem, a dziś przychodzę do Was z biografią, z pewnego rodzaju uzupełnieniem, w którym jeszcze bliżej poznamy oboje małżonków i jeszcze celniej zaobserwujemy ich niezwykle trudną drogę do pojednania z Bogiem- szczególnie mam tu na myśli Feliksa, który przez wiele lat deklarował się jako ateista, ale i aktywnie dążył do zniszczenia wiary swej małżonki. Podziwiałam nieustannie Elżbietę za jej hart ducha, wiarę i to, że nigdy się nie poddała, parła do przodu z podniesioną głową, mądra i wspierająca, wyprzedzająca w wielu aspektach swe czasy...
Na kartach powieści przewija się cała plejada autentycznych postaci, które miały wpływ na ugruntowanie poglądów. Tworzą one tło dla małżeństwa Leseur, ale dają także świadectwo tego, jak ludzie byli (i nadal są) podzieleni w sprawach wiary i światopoglądu.
Małżonkowie niejednokrotnie dają świadectwo trudnej drogi wspólnego życia, ale także miłości, która przetrwała pomimo różnic i cierpień, które raz po raz na nich spadały. Mimo trudności i niezgodności co do wiary Elżbiety nadal darzyli się olbrzymim szacunkiem i tolerancją, co wzbudza mój nieustanny podziw i jest jasnym wskaźnikiem tego jak powinno wyglądać małżeństwo oparte na tych fundamentach.
"Połączeni przez miłość..." to książka poruszająca najczulsze struny i momentami rozdzierająca serce na tysiące kawałków. Pełna jest ona cierpienia, nieutulonej tęsknoty, na szczęście dla równowagi także pięknej wielowymiarowej miłości, która jest tuż obok...mimo wszystko. Ból i nadzieja. Cierpienie i wiara. Zniechęcenie i walka. Miłość i... strata. Gra przeciwieństw, w której w moim odczuciu nie ma zwycięzców. 
Czyta się ją z wielkimi emocjami, momentami z całkowitym niezrozumieniem dla sytuacji i postępowania poszczególnych osób, wzruszeniem, łzami w oczach. Historia małżeństwa Leseur pokrzepia, otula, pociesza i daje nadzieję każdemu, kto tej nadziei poszukuje, zachęcając do refleksji nad własnym życiem, wskazując drogę, pocieszając, ale i zachęcając do zmian.

Książkę czyta się doskonale, napisana bardzo ładnym i przystępnym językiem. Autorka pisze w taki sposób, że trudno jest ją odłożyć na bok, wciąga od pierwszej strony, pozwalając wraz z bohaterami przeżywać ich rozterki, wzloty i upadki. Mnóstwo emocji mi towarzyszyło przy lekturze, niejednokrotnie pojawiło się olbrzymie wzruszenie. Szczególnie ostatnie lata Feliksa niezwykle mnie poruszyły, wywołały zaskoczenie, ale i podziw.
Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę historię, wyjaśniła mi ona wiele wątpliwości, które narodziły się po lekturze "Milczącej duszy. Dzienników...". 
Chciałabym, żeby po tę książkę sięgnęło szerokie grono czytelników i by nie byli to sami katolicy. Historia Elżbiety i Feliksa, naprawdę poszerza horyzonty. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To nie tylko świadectwo wiary i przemiany, ale przede wszystkim historia małżeństwa, które mimo wielu przeciwieństw trwało zawsze razem darząc się olbrzymim szacunkiem i miłością. 

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje Wydawnictwu M.

czwartek, 29 maja 2025

(56/25). PROJEKT 1002

 
    Autor: Wojciech Kulawski

    Wydawnictwo: Alegoria

    Gatunek: Kryminał, Sensacja, Thriller

    Liczba stron: 520

    Data premiery: 13. 05. 2025

 *Google

    Wojciech Kulawski pisze kryminały, thrillery i horrory. Zadebiutował w 2010 r. w wydanej przez Portal Literacki antologii "Przedświt" dwoma opowiadaniami "Rąbanko" i "Pojedynek na szosie". Autor m.in. 6-tomowej serii o prokuratorze Marianie Suskim (cz. 1 "Lista sześciu", 2017 r.), dwóch książek sensacyjno- przygodowych z archeologiem Timem Mayerem oraz niedawno wydanego thrillera "Rok 2022".
Laureat licznych nagród i wyróżnień w konkursach literackich m.in. Poznań Fantastyczny, Literacki Debiut Roku, Międzynarodowy Festiwal Kryminału, Japan Fest.
Pisanie traktuje jako przygodę życia, a inspiracje czerpie z dalekich podróży, nocnych rozmów z ciekawymi ludźmi i szeroko pojętej popkultury. Nie ukrywa, że ma aspiracje, aby w swoich tekstach stawiać nie tylko na czystą rozrywkę, ale także zadawać trudne pytania oraz przemycać uniwersalne zasady, którymi stara się kierować w życiu. 
Mieszka w niewielkiej miejscowości pod Rzeszowem. Jest absolwentem Politechniki Rzeszowskiej, na co dzień pracuje w dużej podkarpackiej korporacji działającej w branży IT.
Pasjonat tańców latynoamerykańskich, które pozwalają mu ładować życiową energię i zachowywać optymizm. Uwielbia metalowe brzmienia i historie ukazujące mroczną stronę ludzkiej natury.
Jego najnowszy cykl "Cienie w mroku", którego drugą część trzymają Państwo w rękach- inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, jakie miały miejsce zarówno w Polsce, jak i na świecie- zło tkwiące w ludziach pokazuje bez retuszu i upiększeń. Pierwszy tom, zatytułowany "Rzeźbiarz kości" ukazał się w listopadzie 2024, trzeci, ostatni, planowany jest na jesień bieżącego roku.
(Źródło: Książka)

    W mroku czają się cienie martwych i żyjących. Nie wiesz, które z nich są groźniejsze.
Wydarzenia, które rozegrały się w Jaworznie, odcisnęły swe piętno na psychice podkomisarza Mateusza Dafnera, informatyka Tomka Wetlińskiego i jego partnerki Kasi. Czy w odzyskaniu równowagi pomoże im nieoczekiwana propozycja złożona przez Nadię Ukwiał, naczelnik specjalnej jednostki policji przy Komendzie Wojewódzkiej w Katowicach? Nowa praca wydaje się nie tylko doskonałym remedium na traumy, ale także szansą na zrozumienie prawdziwego podłoża zbrodni popełnianych przez jaworzyńskiego "rzeźbiarza". Czy jednak na pewno? Czy przypadkiem cała trójka nie stanie oko w oko z jeszcze większym złem?
Ma ono swoje korzenie w działaniach, jakie zostały podjęte w czasach głębokiego PRL-u, a jeszcze dziś żyją uczestnicy tamtych zdarzeń bądź ich potomkowie. Ówczesne zło wcale nie odeszło do lamusa. Zatacza kolejne kręgi, żywiąc się ludzką złością, podłością i chciwością.
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was, z kontynuacją której naprawdę nie mogłam się doczekać, zresztą Ci, co zaglądają na mój blog doskonale wiedzą, że książki Wojciecha Kulawskiego zawsze wywołują we mnie wybuchy ekscytacji i zachwytu, a im bardziej mrocznie i zagadkowo, tym lepiej. Dokładnie tak samo jest w przypadku "Projektu 1002". I przyznać muszę, że pierwsza część była zachwycająca, ale druga jest po prostu genialna, i piszę to z ręką na sercu.

Fabuła tej części zaczyna się dokładnie w momencie końca "Rzeźbiarza kości" przez co wymagana jest znajomość tomu pierwszego, by zrozumieć, co się zadziało, że jaworznicki policjant przenosi się do Katowic i poczuć cały przerażający klimat tej historii. Podkomisarz wraz z dwójką przyjaciół- Tomkiem Wetińskim i Kasią Lawendą po traumie, która spotkała ich w Jaworznie, dołączają do nowo powstałego zespołu tajnej jednostki policji w Katowicach- coś, co wydaje się szansą na nowy początek, okazuje się początkiem jeszcze większego piekła... Policjanci, próbując rozpracować sprawę "Rzeźbiarza" trafiają na ślady tajnych eksperymentów medycznych, powiązania z teraźniejszą sprawą, motywy sprawców i byłych pacjentów tajnych ośrodków, coraz mroczniejsze i przerażające odkrycia sięgają czasów PRLu sprowadzają na nich śmiertelne zagrożenie.
Dlaczego nagle znikają ludzie? Kto wyjdzie cało z opresji? Kto stoi za tajnymi eksperymentami medycznymi? Kto tak naprawdę jest katem a kto ofiarą? Dlaczego przeszłość, aż tak bardzo związana jest z teraźniejszością? Dlaczego ludzie nie pokazują swej prawdziwej twarzy, tylko przez lata chowają ją za różnymi maskami, i zgrywają zupełnie kogoś innego, niż są w rzeczywistości?
Tego już Wam nie napiszę, ale gwarantuję, że odpowiedzi na te i jeszcze więcej pytań, które Wam się nasuną na myśl, znajdziecie w książce.

W tym momencie muszę skorygować to, co napisałam przy poprzedniej części i stwierdzić, że jednak to ta część jest najlepsza i najbardziej przerażająca (z wszystkich dotychczasowych książek Autora), aż boję się myśleć, przed czym Autor postawi nas w kulminacyjnym tomie.
Warstwa psychologiczna tej opowieści to nadal pytania o genezę i istotę zła, o to jak daleko jesteśmy w stanie posunąć się w jego czynieniu, a warstwa historyczna przeraża, szokuje, ale i rozbudza potrzebę szukania i poznania. Sprawiła, że na własną rękę zaczęłam poszukiwać wiadomości o Wełnowcu- dzielnicy Katowic, która sąsiaduje z moją (!) i odkrywać jego historię. 
Oczywiście mroczne czasu PRLu, cenzura, ograniczony dostęp do prawdziwych informacji i ciągła propaganda również działają na wyobraźnię.

Ale wracając do książki, fabuła i jej konstrukcja to prawdziwy majstersztyk, wciąga od pierwszych stron, zapewnia stały dopływ adrenaliny na najwyższym poziomie, w odpowiednich momentach zaskakuje i mocno szokuje. Autor genialnie pobudza naszą wyobraźnię, miesza wątki, podrzuca tropy, prowadzi w ślepe zaułki, stawia pytania, na które trudno jest znaleźć jednoznaczną odpowiedź, przez co fabuła tylko zyskuje, a jednocześnie nadal jest przejrzysta i logiczna a wszystkie wątki połączone w spójną i intrygującą całość, niepozwalającą nudzić się choćby przez moment. 
Postaci jest sporo, ale każda ma swoją rolę do odegrania, żadna z nich nie zbędna, ale każda jest niezwykle szczegółowa i wyrazista, skrywająca tajemnice i budząca skrajne odczucia, ale dzięki temu czas spędzony z nimi jest pełen zaskoczeń i ekscytacji, wraz z nimi pędzimy rozpędzoną kolejką i nawet przez moment nie myślimy, by z niej wysiąść. 
Klimat tej powieści jest niezwykle mroczny, osnuwa on czytelnika od pierwszej strony, wzbudzając poczucie niepokoju do samego końca. Brutalność i przemoc jest tu na porządku dziennym, krew leje się momentami strumieniami. Niektóre opisy mogą wrażliwszych czytelników szokować i wywoływać u nich skrajne emocje, ja na szczęście należę do tego grona czytelników, który lubi "takie" rzeczy i im więcej drastycznych opisów, tym lepiej więc odnalazłam się w tej historii bardzo dobrze. Już teraz z wielką niecierpliwością czekam na kontynuację i szczerze wierzę, że nie będziemy musieli na nią długo czekać, bo już w pierwszym tomie poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko, drugi ją zdecydowanie strącił i zawiesił jeszcze wyżej.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak.
W moim odczuciu każdy, kto lubi dobrze napisany kryminał z historią w tle, bez problemu się tu odnajdzie, jednak nie dla każdego będzie to opowieść łatwa i przyjemna ze względu na szczegółowe opisywane eksperymenty medyczne, ale ja jestem zachwycona i zdecydowanie czekam na więcej. Uwielbiam takie klimaty.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi.

poniedziałek, 26 maja 2025

(55/25). MILCZĄCA DUSZA. DZIENNIK ELŻBIETY LESEUR

 
"Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie"
                                                  J 13,34
     Autor: Elżbieta Leseur

    Tytuł oryginału: Journal et pensees de chaque jour, Paris 1920

    Tłumaczenie: Katarzyna Kamińska

    Wydawnictwo: Wydawnictwo M

    Gatunek: Biografia, Autobiografia, Pamiętnik, Wspomnienia

    Liczba stron: 292

    Data premiery: 28. 04. 2025 (na rynku polskim)

 *Google


    Elżbieta Leseur, imię oryginalne (ang.) Elisabeth Leseur (ur. 16 października 1866 w Paryżu; zm. 3 maja 1914) – francuska Służebnica Boża Kościoła katolickiego.
Pochodziła z zamożnej mieszczańskiej rodziny. W dniu 31 lipca 1889 roku jej mężem został lekarz, Felix Leseur – prominentny działacz ruchu ateistycznego. Próbowała nawrócić swojego męża, lecz gdy to nie przynosiło rezultatu, zaczęła modlić się za niego. Swoje wspomnienia zapisywała w pamiętniku. Była pisarką; napisała wiele książek. Zmarła na raka piersi w opinii świętości. Po jej śmierci Felix nawrócił się i został potem katolickim księdzem.
W 1934 roku rozpoczął się jej proces kanonizacyjny.
(Źródło: Wikipedia)

    Elżbieta Leseur miała dwie wielkie miłości: Boga i swojego męża Feliksa, zaciekłego ateistę. Feliks również kochał Elżbietę, ale nie mógł dzielić z nią życia na płaszczyźnie duchowej, którą była dla niej tak ważna. Nie potrafił zrozumieć, jak jego inteligentna żona może wierzyć w takie przesądy; frustrowało go to i złościło. Czasami wraz z przyjaciółmi naśmiewali się nawet i kpili z jej wiary.
Ale Elżbieta nie pozwoliła, by ich dom zamienił się w pole bitwy. Zamiast dyskutować i nawracać, postanowiła milczeć i modlić się za Feliksa. Jej dziennik to zapis duchowej samotności, troski o najbliższych, postępującej choroby, a jednocześnie głębokiej pogody ducha i radości, przez które wzrastała w miłości do męża i Boga.
Gdy Elżbieta przedwcześnie zmarła, Feliks wciąż był niewierzący. Kiedy jednak znalazł i przeczytał dziennik żony, w jego życiu nastąpił przełom zwiastujący diametralne zmiany.
(Opis wydawcy).

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z książką, która zmiotła mnie z przysłowiowej planszy i przyznać muszę, że jest to historia, która nie do każdego trafi. Uwielbiam czytać książki oparte na biografiach silnych i wyjątkowych kobiet. Wychodzę z założenia, że zasługują one, aby pamięć o nich nie zginęła, a przy tym stały się prawdziwymi autorytetami dla kolejnych pokoleń- szczególnie teraz gdy autorytety dzisiejszej młodzieży są (dość) mocno wątpliwe.
Chciałabym podzielić się z Wami moimi wrażeniami po poznaniu historii życia niezwykłej kobiety- Elżbiety Leseur- francuskiej mistyczki, Służebnicy Bożej Kościoła katolickiego.
Życie Elżbiety Leseur było naznaczone przeciwnościami losu, wielkimi tragediami, smutkiem, żałobą i chorobą. Jej mąż Feliks nie tylko deklarował się jako ateista, ale i aktywnie dążył do zniszczenia jej wiary. Pomimo tych wyzwań Elżbieta kochała męża i żarliwie się za niego modląc, składała wiele ofiar w jego intencji, cierpiąc w ciszy.
W tajemnicy prowadziła dziennik, w którym opisywała swą nie zawsze łatwą duchową drogę  i dzieliła się swoimi spostrzeżeniami oraz mądrością płynącą ze studium nad Biblią.
Po jej śmierci dzienniki trafiły w ręce Feliksa, który przeszedł długą drogę ku przemianie i całkowitemu nawróceniu i ostatecznie został katolickim księdzem... Amy dzięki niemu możemy poznać niezwykle intymne zapiski jego żony (Elżbieta, nie chciała wydawać tych dzienników, planowała je spalić przed śmiercią).

"Milcząca dusza..." to książka dla mnie trudna, a zarazem poruszająca najczulsze struny i momentami rozdzierająca serce na tysiące kawałków. Trudno jest mi ją ocenić, odnoszę wrażenie, że nawet nie mam do tego prawa. Podchodziłam do niej kilkukrotnie, nie dałam rady przeczytać jej "na raz". Pełna jest ona cierpienia, nieutulonej tęsknoty, na szczęście dla równowagi także pięknej wielowymiarowej miłości, która jest tuż obok...mimo wszystko. Ból i nadzieja. Cierpienie i wiara. Zniechęcenie i walka. Miłość i... strata. Gra przeciwieństw, w której w moim odczuciu nie ma zwycięzców. 
Czyta się ją z wielkimi emocjami, momentami z całkowitym niezrozumieniem dla sytuacji i postępowania poszczególnych osób, wzruszeniem, łzami w oczach i niedowierzaniem- momentami łapałam się wręcz za głowę (czytając, jak bardzo prosi, w ramach ofiary, o więcej cierpienia dla siebie, by nawrócić duszę męża).
Mimo to jej zapiski są głębokie i w jakiś sposób pokrzepiające. Otulają, pocieszają i dają nadzieję każdemu, kto tej nadziei poszukuje. Zachęcają do refleksji nad własnym życiem, wskazują drogę, pocieszają, ale i zachęcają do zmian.

Książka podzielona jest na osiem rozdziałów. W moim odczuciu jest to doskonałym zabiegiem, bo po pierwsze jest ona bardzo przejrzysta, a po drugie dużo łatwiej jest odnaleźć wybrany fragment, do którego chcielibyśmy powrócić, bo to, że czytelnik będzie do niej wracał, jestem stuprocentowo pewna. 
Bardzo się cieszę, że mogłam poznać te dzienniki. Zmieniły coś we mnie, wiele pokazały, otworzyły oczy na prawdę, która tak bardzo dziś się gubi a zalewie nieistotnych żali, pretensji i złości...
Na półce czeka już "Połączeni przez miłość, podzieleni przez wiarę". Już nie mogę się doczekać tej lektury.

    Czy polecam?
Zdecydowanie. Jest to książka, którą powinien przeczytać każdy (nie tylko katolicy), bo każdy znajdzie tu przesłanie dla siebie. Zaznaczyć trzeba, że dużo jest tu o wierze, ale równie dużo o ogólnie pojętym światopoglądzie.

POLECAM...

"Przyszłość będzie tym, czym ją uczynimy- niech myśl ta przenika nas i skłania do działania. Przede wszystkim bądźmy pewni, że wszelka reforma zbiorowa musi być najpierw reformą indywidualną. Zacznijmy przekształcać samych siebie i nasze życie. Działajmy na rzecz tych, którzy nas otaczają, nie poprzez próżne przepowiadanie, lecz przez niedopartą siłę wzniosłych przekonań, przez przykład naszego życia. Rozdawajmy się wspaniałomyślnie i starajmy wzmacniać naszą wiarę i powiększać mądrość, wówczas będziemy pewni, że wszyscy przyjdą ogrzać się przy nich i oświecić swe serce i rozum."
      - Elżbieta Leseur "Milcząca dusza. Dziennik Elżbiety Leseur" str. 237

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu M.

środa, 21 maja 2025

(53/25). EMILIA I TATAR

 

    Autor: Gabriela Feliksik

    Wydawnictwo: WasPos

    Gatunek: Romans

    Liczba stron: 252

    Data premiery: 21. 11. 2024

 *Google

    Gabriela Feliksik mieszka w Trzebini. Z wykształcenia romanistka, z zamiłowania pasjonatka książek, które promuje w sieci od paru lat. Czyta wszystko, co wpadnie jej w ręce, ale jej serce należy do lektur z historią w tle. Pisze opowiadania i powieści zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. I nie wyobraża sobie życia bez książek. Ma za sobą wydane pozycje dla najmłodszych: "Pimpuś piesek", "Podróżniczki w czasie", "Baśniowe opowieści" oraz opowiadane "Hanka" w antologii świątecznej "Magia świąt" i romansu historycznego "Zosia i porucznik", pierwszej książki z serii zaplanowanych powieści z historią w tle. Prywatnie szczęśliwa mama dwóch córek, żona i pracownik biurowy, kochająca podróże i lubiąca się relaksować przy dobrej muzyce z powieścią w ręce.
(Źródło: Okładka książki)

    Polska, XVI wiek Decyzja o przymusowym ślubie sprawia, że Emilia Mennicka, zubożała szlachcianka, zaczyna się buntować. Nie wyobraża sobie poślubienia wybranego jej przez rodziców mężczyzny. Kiedy przybywa do majątku narzeczonego, ciągle rozmyśla o ucieczce, a przyszły mąż wręcz ją przeraża. Niespodziewanie zamek zostaje zaatakowany przez Tatarów. Jej rodzice i narzeczony zostają zamordowani, a ona sama porwana. Emilia budzi się na pirackim okręcie i dowiaduje, iż ma zostać podarowana sułtanowi Sulejmanowi. Ku swojemu zdziwieniu odkrywa, że oddziałem tatarskim, przez który zginęli jej rodzice, dowodzi Polak, Piotr. Początkowo niechętna chłopakowi, po poznaniu jego historii, zaczyna go darzyć sympatią. Jej uwagę jednak zwraca przystojny kapitan statku, Francuz Gilles de Monay. Emilia ma nadzieję, że jeden z mężczyzn uratuje ją przed losem sułtańskiej nałożnicy. Trafia jednak do haremu, który okazuje się miejscem pięknym, ale i niebezpiecznym. Jej uroda i inteligencja wzbudzają bowiem nie tylko zachwyt, ale także zazdrość mieszkańców seraju.
Czy Emilia odnajdzie się w całkowicie nowym dla niej świecie, akceptując życie w złotej klatce? Czy zapomni o przystojnym francuskim kapitanie? Czy będzie potrafiła odróżnić pożądanie od prawdziwej miłości? Los zaprowadzi Emilię w dalekie strony, czy dziewczyna odnajdzie drogę do domu i do swojego szczęścia?
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z kolejną książką, która wyszła spod pióra Gabrieli Feliksik i która zaintrygowała mnie w takim samym stopniu jak wszystkie poprzednie, które miałam przyjemność poznać. 
Nie będę ponownie streszczać fabuły, bo to mija się z celem, tym bardziej że sam wydawca tak naprawdę już nakreślił cały główny wątek. Od siebie dodam tylko byście byli przygotowania na naprawdę skrajne emocje i rozognione policzki, bo jest tu momentami naprawdę gorąco ;)

Autorka zabrała nas w niezwykle barwną i intrygująca podróż do szesnastowiecznego Seraju*, pokazując, jak był on zbudowany, jak panowała w nim hierarchia, jakimi prawami się rządził, kto co mógł i jakie miał zadanie w tej prężnie działającej machinie. Autorka doskonale uwypukliła zasady i obowiązki nie tylko samych sułtańskich nałożnic, ale pokazała także zależności panujące między faworytami, ich dziećmi a samym sułtanem Sulejmanem. 
W tym miejscu żałuję jednak, że tak mało było tu samej Hürrem- której za sprawą pewnego serialu (a później wielu książek) jestem wielką fanką.
Oczywiście nie samym Orientem człowiek żyje, więc mamy również sposobność zerknąć na to jak wyglądały polskie dwory, potężne zamki i niewielkie wsie rozsiane wokół nich, doskonale oddając atmosferę nie tylko tych miejsc, ale i całej epoki, dobitnie podkreślając zależności i różnorodność stanów społecznych, szczególnie uwypuklając kontrasty, przywileje, obyczaje, kulturę i tradycje, jakie panowały wśród szlachty nie tylko w Polsce czy Francji, podkreślając dobitnie ich (mniemanie o sobie) wyższość nad zwykłym chłopstwem.

Wątki miłosne (tak, jest ich tu kilka) są świetnie poprowadzone, a intryga ukryta na kartach tej historii to prawdziwy majstersztyk. Przyznaję, że w kluczowym momencie miałam ciarki na ciele i szczerze się obawiałam czy plan uknuty przez sułtankę dojdzie do skutku, czy aby to nie był plan na śmiertelne pozbycie się rywalki!


Nie brakuje tu tematów do refleksji nad tym, jak ciężkie to były czasy dla kobiet (każdego stanu!), jak były krzywdzone, nie mając prawa do decydowania o sobie, jak ich los zależał od mężczyzny. Ta powieść stawia wiele pytań: do czego jesteśmy zdolni, by osiągnąć swój zamierzony cel, co jesteśmy w stanie poświęcić, by żyć według własnej etyki? I te pytania są bardzo ważne i na czasie, niezależne od tego, w którym wieku zostały zadane.
Nie brakuje w tej historii trudnych tematów, ale znajdziemy tu również ogrom nadziei, która podnosi na duchu w trudnych momentach.

Postaci w tej powieści jest sporo, każda z nich coś wnosi do tej historii i bez niej ta opowieść nie byłaby kompletna, wszystkie one są barwne, obdarzone licznymi pozytywnymi jak  i negatywnymi cechami stają się czytelnikowi w jakiś sposób bliskie. Wiele z nich jest postaciami autentycznymi, o których warto poszukać więcej informacji, jak chociażby o samym Sulejmanie Wspaniałym- wybitnym strategu, za którego Imperium Osmańskie było niezwyciężone.
Do tego barwne opisy uruchamiają wyobraźnię i pozwalają poczuć się częścią wszystkich opisywanych wydarzeń. 
Pomysł na fabułę w moim odczuciu bardzo fajny. Dopracowany, ciekawie poprowadzony i naprawdę momentami zaskakujący. 
Książka zapewnia czytelnikowi stały dopływ adrenaliny, ale gwarantuje również sporą dawkę wzruszeń. Zmusza do wielu refleksji i jak na romans przystało, pokazuje, że choć nadzieja umiera, prawdziwa miłość pokona wszystkie przeszkody.
Książkę czyta się fenomenalnie, jest ona dość krótka i czcionka sprzyja szybkiemu czytaniu. Mnie zajęła ona jedno popołudnie i do tej pory muszę przyznać, że czuję wielki niedosyt, chcę więcej i więcej. Jestem zdania, że Gabriela Feliksik doskonale się odnalazła w gatunku romansu historycznego. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Autorka stworzyła fascynującą, pobudzającą wyobraźnię i wciągającą historię. Umiejętnie buduje i podsyca napięcie w oczekiwaniu na finał całej akcji. 

POLECAM...

* "Seraj" to po turecku pałac lub rezydencja, szczególnie pałac sułtana w Imperium Osmańskim. Może również odnosić się do haremu, czyli części pałacu, przeznaczonej dla kobiet. W języku polskim słowo to często używane jest w kontekście historycznym, odnosząc się do pałaców władców muzułmańskich, np. sułtana w Turcji lub zarządców prowincji. 
Słowo "seraj" może mieć kilka znaczeń:
Pałac sułtana:
W krajach muzułmańskich, szczególnie w Imperium Osmańskim, seraj to główna rezydencja władcy, pałac sułtana. 
Harem:
Część pałacu przeznaczona dla kobiet, żon i konkubin sułtana, często określana jako seraj. 
Rezydencja władcy:
Słowo to może być używane w szerszym znaczeniu, odnosząc się do siedzib władców lub zarządców, np. w Indiach czy innych krajach muzułmańskich. 
(Źródło: Internet)

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

wtorek, 6 maja 2025

(48/25). AGNIESZKA I SZLACHCIC

 
          Recenzja nagrodzona tytułem "Wybór redakcji" w serwisie Na kanapie.

    Autor: Gabriela Feliksik 

    Wydawnictwo: Replika

    Gatunek: Romans

    Liczba stron: 304

    Data premiery: 11. 02. 2025

 *Google

    Gabriela Feliksik mieszka w Trzebini. Z wykształcenia romanistka, z zamiłowania pasjonatka książek, które promuje w sieci od paru lat. Czyta wszystko, co wpadnie jej w ręce, ale jej serce należy do lektur z historią w tle. Pisze opowiadania i powieści zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. I nie wyobraża sobie życia bez książek. Ma za sobą wydane pozycje dla najmłodszych: "Pimpuś piesek", "Podróżniczki w czasie", "Baśniowe opowieści" oraz opowiadane "Hanka" w antologii świątecznej "Magia świąt", także romanse z historią w tle- "Zosia i porucznik" oraz "Emilia i Tatar".
Prywatnie szczęśliwa mama dwóch córek, żona i pracownik biurowy, kochająca podróże i lubiąca się relaksować przy dobrej muzyce z powieścią w ręce.
(Źródło: Okładka książki)

    Znała francuski i niemiecki i była niesamowicie piękna. Weszła do towarzystwa, udając szlachetnie urodzą pannę. Dopuściła się bigamii, miała za sobą liczne romanse i oszustwa finansowe. Ślub brała cztery razy...

Jadwiga przychodzi na świat w ubogiej chłopskiej chacie. Po śmierci matki, zgwałconej przez księcia Lubomirskiego, zostaje zabrana przez księżnę Helenę Lubomirską do dworu na wychowanie. Kiedy syn księżnej zaczyna interesować się Jadwigą, ta wydaje ją szybko za mąż za zwykłego chłopa. 
Dziewczyna postanawia od niego uciec i zrobić wszystko, byleby wyrwać się ze swojego chłopskiego życia.
"Oparta na faktach historia pięknej chłopki z Kolbuszowej, która podbiła europejskie salony i wywołała skandal na międzynarodową skalę. Gorący romans w barokowej scenerii pełnej przepychu, władzy i intryg."- Katarzyna Majewska- Ziemba autorka "Sagi kresowej" i "Lwowskiej opowieści".
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z książką inspirowaną prawdziwą postacią Agnieszki Machówny- siedemnastowiecznej chłopki, która pragnęła zmienić swój status społeczny i wywoła przy tym skandal na niemal całą Europę. Przyznaję, że Gabrysia rozbudziła moją ciekawość i bardzo chcę "poznać" bliżej tę nietuzinkową kobietę. 

Z ciekawością podeszłam do tej historii, tym bardziej że jej fabuła została umieszczona w niezwykle dla mnie fascynującym czasie mega ciekawej epoki. Autorka dość wiarygodnie oddała ducha tamtego czasu, jednak w historii bohaterki pozmieniała bieg wydarzeń, o czym informuje na początku książki, dlatego też "Agnieszka i szlachcic" nie jest to powieścią stricte historyczną, ale świetnie pokazująca, jakie ludzie mieli wówczas bolączki, co ich martwiło, czego się obawiali, a co przynosiło chwilową radość. Dodatkowym atutem jest to, że akcja toczy się w  malowniczych rejonach szlacheckich dworków, zamków i zwyczajnych wsi, doskonale oddając atmosferę nie tylko tych miejsc, ale i całej epoki, dobitnie podkreślając zależności i różnorodność stanów społecznych, szczególnie uwypuklając kontrasty, przywileje, obyczaje, kulturę i tradycje, jakie panowały wśród szlachty nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie, podkreślając dobitnie ich (mniemanie o sobie) wyższość nad zwykłym chłopstwem. Autorka zadbała o to by emocji, skandali i nagłych zwrotów akcji tu nie zabrakło, akcja płynie dość szybko, naszpikowana jest emocjami od pierwszej do ostatniej strony, nie pozwala odłożyć się na bok, autentycznie fascynuje.

Wydawca dużo zdradza z fabuły w swoim opisie, więc nie będę ponownie streszczać całej historii, bo nie chciałabym zabrać Wam przyjemności z odkrywania pozostałych tajemnic, podpowiem, tylko żebyście przygotowali sobie zapas chusteczek, gwarantuję, że w niektórych momentach będą one bardzo potrzebne. Niektóre fragmenty są niezwykle wzruszające.
Książkę czyta się bardzo przyjemnie, wątki miłosne (tak, jest ich tu kilka) są świetnie poprowadzone, a intryga ukryta na kartach tej historii to prawdziwy majstersztyk. 
Nie brakuje tu tematów do refleksji nad tym, jak ciężkie to były czasy dla kobiet (każdego stanu!), jak były krzywdzone, nie mając prawa do decydowania o sobie, jak ich los zależał od mężczyzny. Ta powieść stawia wiele pytań: do czego jesteśmy zdolni, by osiągnąć swój zamierzony cel, co jesteśmy w stanie poświęcić, by prawda nie wyszła na jaw, czy naprawdę jest tak, że ktoś inny wie lepiej, co jest dla nas dobre? I te pytania są bardzo ważne i na czasie, niezależne od tego, w którym wieku zostały zadane.
W tej historii zdecydowanie nie brakuje trudnych tematów, ale znajdziemy tu również ogrom nadziei, która podnosi na duchu w trudnych chwilach.
Pamiętajcie, że to jest romans, a nie książka historyczna i w moim odczuciu Autorka pokazała Agnieszkę Machnównę w bardziej ludzkiej postaci niż pokazują ją źródła historyczne, ociepliła jej wizerunek, pokazała, że jak każdy człowiek Agnieszka chciała dla siebie tylko lepszego życia, a że wybrała taką, a nie inną drogę? Nie mi oceniać jej postępowanie... 

Postaci w tej powieści jest sporo, każda z nich coś wnosi do tej historii i bez niej ta opowieść nie byłaby kompletna, wszystkie one są barwne, obdarzone licznymi pozytywnymi jak  i negatywnymi cechami stają się czytelnikowi w jakiś sposób bliskie.
Barwne opisy uruchamiają wyobraźnię i pozwalają poczuć się częścią wszystkich opisywanych wydarzeń. 
Pomysł na fabułę w moim odczuciu bardzo fajny. Dopracowany, doskonale poprowadzony, zaskakujący. Naturalnie prowadzone dialogi  sprawiły, że przepadłam w tej książce na kilka dobrych godzin.
Książka zapewnia czytelnikowi stały dopływ adrenaliny, ale gwarantuje również sporą dawkę wzruszeń. Zmusza do wielu refleksji i jak na romans przystało, pokazuje, że choć nadzieja umiera, prawdziwa miłość pokona wszystkie przeszkody.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Autorka stworzyła fascynującą, pobudzającą wyobraźnię i wciągającą historię. Umiejętnie buduje i podsyca napięcie w oczekiwaniu na finał całej akcji. 

POLECAM...

"- Moja historia to opowieść o chłopskiej córce, której jedyną winą było to, że zapragnęła być  wielką panią. A może wcale nie panią, tylko po prostu szanowaną osobą, a nie pogardzaną jak wynikało z jej urodzenia. I wcale nie mam na imię Agnieszka. Kiedy przyszłam na świat w ubogiej chłopskiej chacie, na chrzcie nadano mi imię Jadwiga. Imię Agnieszka przybrałam później. Przez chwilę byłam też Aleksandrą, ale wstydzę się swoich czynów z tego czasu. Kierowały mną wtedy siły, o których wolałabym nie pamiętać, a jako Agnieszka byłam naprawdę szczęśliwa. Dlatego, jeżeli muszę umrzeć, wolałabym być zapamiętana jako Agnieszka. A tak bardzo chciałabym jeszcze żyć..."
                         - Gabriela Feliksik "Agnieszka i szlachcic" str. 11-12

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

piątek, 25 kwietnia 2025

(43/25). W CIEMNOŚCI WOŁAM CIEBIE

 
    Autor: Ewelina Korzobrocka- Pipia

    Wydawnictwo: Magia Słów

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 340

    Data premiery: 17. 04. 2025

 *Google

    Ewelina Kurzobrocka- Pipia z wykształcenia archiwistka i historyk wojskowości, od lat pracuje w wyuczonym zawodzie, łamiąc urzędowe stereotypy. Matka, żona, opiekunka szalonego psa o imieniu Frida, artystyczna dusza, która nie znosi nudy i nic nierobienia. Pasję odnajduje w tworzeniu poezji, okolicznościowych kartek, obrazów czy rzeźb z leśnych skarbów, przede wszystkim jednak w macierzyństwie. Inspiracje czerpie głównie z natury i starych, ludowych wierzeń. Zapalona biegaczka, miłośniczka zwierząt, podróży i górskich wędrówek.
Autorka powieści "Zaraz będzie ciemno". Lubi nagnać czasoprzestrzeń, by zrealizować jak najwięcej planów i marzeń. Jej głównym celem jest życie w zgodzie ze sobą i pozostanie dobrym człowiekiem.
(Źródło: Okładka książki)

   Po powrocie do rodzinnego domu na czas rocznego urlopu Janka odkrywa uroki życia na wsi. Zarówno jej związek, jak i nowe przyjaźnie rozkwitają. Kobieta jednak nie może usiedzieć w miejscu i ciągle szuka zajęcia. W jej ręce przypadkiem wpada spisany po rosyjsku pamiętnik. Janka z zapałem przystępuje do tłumaczenia. Okazuje się, że należał on do Aurelii Flakowicz, żony właściciela fabryki firan i koronek w Kaliszu.
Janka powoli zagłębia się w fascynujący świat międzywojennej kaliskiej elity. Kim tak naprawdę jest autorka dziennika? Co łączy ją ze wspólnikiem męża? Kto ukradł najnowsze wzory koronek z fabryki?
Odkrywanie tajemnicy sprzed dziewięćdziesięciu lat staje się dla Janki obsesją, granica między snem a jawą powoli się zaciera. Czy poczucie zagrożenia, które zaczyna jej towarzyszyć, ma związek tylko z kryminalną zagadką z przeszłości, czy może niebezpieczeństwo jest dużo bardziej realne?
Tymczasem w rzeczywistym świecie Tomek zaczyna się od niej oddalać. Pochłonięty problemami w swojej firmie zaczyna powielać błędy z przeszłości. Na horyzoncie pojawia się też jego była żona, pełna nadziei na powrót do męża.
Czy Janka wyjdzie bez szwanku z tej historii, a jej związek przetrwa? Jakie tajemnice skrywa popadająca w ruinę kaliska willa?
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z genialną kontynuacją historii "Zaraz będzie ciemno", która wprawiła mnie w autentyczny zachwyt i bardzo trudno było mi uwierzyć, że jest to debiut. Myślę, że można czytać tę kontynuację bez znajomości pierwszej historii, ale dla poczucia tego mrocznego i bardzo specyficznego klimatu tej historii warto zacząć przygodę z twórczością pani Eweliny od "Zaraz będzie ciemno". Zrozumiecie więcej i dostaniecie wyjaśnienie wielu spraw z przeszłości, które nadal powracają i zrozumiecie pokrętne postępowanie co po niektórych bohaterów.

Tak jaki poprzednio nie mogłam się oderwać od tej historii do samego końca, a tajemnica ukryta na jej kartach sprawiła, że niejednokrotnie na moich przedramionach pojawiła się przysłowiowa "gęsia skórka". 
Nie będę ponownie streszczać fabuły, bo już sam wydawca wiele podpowiada a ja, nie chcę Wam czegoś przez przypadek zdradzić i zepsuć frajdy z odkrywania tej historii, ale gwarantuję, że powieść ta jest rewelacyjna, trzyma w napięciu od początku, jest nieprzewidywalna i zaskakująca, i zdecydowanie utrzymuje genialny poziom swej poprzedniczki.
Momentami niektóre wydarzenia mogą wydawać się (szczególnie sceptykom, twardo stąpającym po ziemi) mocno naciągane i nierealne, ale dajcie im szansę, dostaniecie wtedy naprawdę świetnie napisaną i poprowadzoną historię, a wszystkie wątki połączą się w spójną i klarowną całość.

Autorka fantastycznie zachowała balans między zdarzeniami z przeszłości a tym co dzieje się współcześnie. Momentami naprawdę czuć mroczny, ciężki, niemal duszący klimat przeszłości, emocje postaci, których już nie ma na tym świecie niemal od wieku, ich dramaty, emocje i rozterki, strach przed skandalem i poniesieniem odpowiedzialności i kary za poczynione czyny. Balansem dla wydarzeń sprzed wieku stają się opisy rodzącej miłości, przyjaźni i choć tutaj we współczesności nie brakuje dramaturgii i obaw co do przyszłości to obydwie te przestrzenie zgodnie ze sobą współistnieją, uzupełniają.
Sporo tu zła, tajemnic, intryg...duchów, ale i wspomnień, ciepła, prawdziwej przyjaźni, nadziei na to, że wszystko się zawsze jakoś ułoży... Ci, co mnie czytają wiedzą, że uwielbiam takie klimaty. Jestem po prostu zachwycona! Dodatkowym plusem jest wpleciona w fabułę prawdziwa historia sprzed wieku, pełna ciekawostek i pokazująca życie w międzywojennym Kaliszu oraz mnóstwa autentycznych postaci!! Przyznać muszę, że rozbudziło to moją ciekawość.
Autorka, budując w dość szybkim tempie napięcie, rozbudza ciekawość i nie pozwala, by odłożyć książkę na bok bez poznania zakończenia. Opowieść ta to totalnie rozpędzony rollercoaster.
Akcja dzieje się dość szybko, mocno zaskakuje, szczególnie w końcówce, jest przemyślana do ostatnich zdarzeń zamykających fabułę. Z ciekawością przeczytałabym, jak potoczyła się historia Renaty i Mateusza, czy w końcu pozwolili sobie na zaufanie i próbę zbudowania czegoś trwałego.
Bardzo podobają mi się kreacje bohaterów, większość z nich poznaliśmy już poprzednio, ale doszło też kilkoro innych. Nadal nie brakuje ciemnych charakterów, którzy dają o sobie znać w najmniej spodziewanym momencie, jednak wszyscy oni są doskonale wykreowani i poprowadzeni. Wszystkie są obarczone wieloma autentycznymi cechami, mają swoje emocje motywy i wartości, którymi się kierują. Nikt tu nie jest zbędny, a każdy wiele tu wnosi. 
Świetnie oddany klimat małej miejscowości, gdzie wszyscy się znają i wszystko o sobie wiedzą, barwne opisy pozwalają zredukować stres, dają chwilę odpoczynku, pozwalają przenieść się do pachnących słońcem i wakacjami wspomnień związanym z takimi małymi miejscowościami.

Książkę przeczytałam dosłownie w jedno popołudnie. Dałam się porwać niezwykłej (i to dosłownie) przygodzie.
Na uwagę ponownie zasługuje wydanie tej książki. Na uwagę i podkreślenie zasługuje fakt, że doskonale będzie się ja czytać także osobom starszym i tym które mają problem ze wzrokiem, a to dzięki dość dużej i wyrazistej czcionce.

Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę kontynuację i, że utrzymała ona, a nawet przeskoczyła tak wysoko zawieszoną poprzeczkę przez poprzedniczkę.
Z wielką niecierpliwością będę wyglądać kolejnych mrocznych i tak fascynujących historii.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To kolejna fantastyczna historia, którą mogłam poznać. Fani mrocznych powieści z przerażającą tajemnicą i genialnie uknutą intrygą będą zachwyceni.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Magia Słów.