Pokazywanie postów oznaczonych etykietą średniowiecze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą średniowiecze. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 maja 2025

(53/25). EMILIA I TATAR

 

    Autor: Gabriela Feliksik

    Wydawnictwo: WasPos

    Gatunek: Romans

    Liczba stron: 252

    Data premiery: 21. 11. 2024

 *Google

    Gabriela Feliksik mieszka w Trzebini. Z wykształcenia romanistka, z zamiłowania pasjonatka książek, które promuje w sieci od paru lat. Czyta wszystko, co wpadnie jej w ręce, ale jej serce należy do lektur z historią w tle. Pisze opowiadania i powieści zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. I nie wyobraża sobie życia bez książek. Ma za sobą wydane pozycje dla najmłodszych: "Pimpuś piesek", "Podróżniczki w czasie", "Baśniowe opowieści" oraz opowiadane "Hanka" w antologii świątecznej "Magia świąt" i romansu historycznego "Zosia i porucznik", pierwszej książki z serii zaplanowanych powieści z historią w tle. Prywatnie szczęśliwa mama dwóch córek, żona i pracownik biurowy, kochająca podróże i lubiąca się relaksować przy dobrej muzyce z powieścią w ręce.
(Źródło: Okładka książki)

    Polska, XVI wiek Decyzja o przymusowym ślubie sprawia, że Emilia Mennicka, zubożała szlachcianka, zaczyna się buntować. Nie wyobraża sobie poślubienia wybranego jej przez rodziców mężczyzny. Kiedy przybywa do majątku narzeczonego, ciągle rozmyśla o ucieczce, a przyszły mąż wręcz ją przeraża. Niespodziewanie zamek zostaje zaatakowany przez Tatarów. Jej rodzice i narzeczony zostają zamordowani, a ona sama porwana. Emilia budzi się na pirackim okręcie i dowiaduje, iż ma zostać podarowana sułtanowi Sulejmanowi. Ku swojemu zdziwieniu odkrywa, że oddziałem tatarskim, przez który zginęli jej rodzice, dowodzi Polak, Piotr. Początkowo niechętna chłopakowi, po poznaniu jego historii, zaczyna go darzyć sympatią. Jej uwagę jednak zwraca przystojny kapitan statku, Francuz Gilles de Monay. Emilia ma nadzieję, że jeden z mężczyzn uratuje ją przed losem sułtańskiej nałożnicy. Trafia jednak do haremu, który okazuje się miejscem pięknym, ale i niebezpiecznym. Jej uroda i inteligencja wzbudzają bowiem nie tylko zachwyt, ale także zazdrość mieszkańców seraju.
Czy Emilia odnajdzie się w całkowicie nowym dla niej świecie, akceptując życie w złotej klatce? Czy zapomni o przystojnym francuskim kapitanie? Czy będzie potrafiła odróżnić pożądanie od prawdziwej miłości? Los zaprowadzi Emilię w dalekie strony, czy dziewczyna odnajdzie drogę do domu i do swojego szczęścia?
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z kolejną książką, która wyszła spod pióra Gabrieli Feliksik i która zaintrygowała mnie w takim samym stopniu jak wszystkie poprzednie, które miałam przyjemność poznać. 
Nie będę ponownie streszczać fabuły, bo to mija się z celem, tym bardziej że sam wydawca tak naprawdę już nakreślił cały główny wątek. Od siebie dodam tylko byście byli przygotowania na naprawdę skrajne emocje i rozognione policzki, bo jest tu momentami naprawdę gorąco ;)

Autorka zabrała nas w niezwykle barwną i intrygująca podróż do szesnastowiecznego Seraju*, pokazując, jak był on zbudowany, jak panowała w nim hierarchia, jakimi prawami się rządził, kto co mógł i jakie miał zadanie w tej prężnie działającej machinie. Autorka doskonale uwypukliła zasady i obowiązki nie tylko samych sułtańskich nałożnic, ale pokazała także zależności panujące między faworytami, ich dziećmi a samym sułtanem Sulejmanem. 
W tym miejscu żałuję jednak, że tak mało było tu samej Hürrem- której za sprawą pewnego serialu (a później wielu książek) jestem wielką fanką.
Oczywiście nie samym Orientem człowiek żyje, więc mamy również sposobność zerknąć na to jak wyglądały polskie dwory, potężne zamki i niewielkie wsie rozsiane wokół nich, doskonale oddając atmosferę nie tylko tych miejsc, ale i całej epoki, dobitnie podkreślając zależności i różnorodność stanów społecznych, szczególnie uwypuklając kontrasty, przywileje, obyczaje, kulturę i tradycje, jakie panowały wśród szlachty nie tylko w Polsce czy Francji, podkreślając dobitnie ich (mniemanie o sobie) wyższość nad zwykłym chłopstwem.

Wątki miłosne (tak, jest ich tu kilka) są świetnie poprowadzone, a intryga ukryta na kartach tej historii to prawdziwy majstersztyk. Przyznaję, że w kluczowym momencie miałam ciarki na ciele i szczerze się obawiałam czy plan uknuty przez sułtankę dojdzie do skutku, czy aby to nie był plan na śmiertelne pozbycie się rywalki!


Nie brakuje tu tematów do refleksji nad tym, jak ciężkie to były czasy dla kobiet (każdego stanu!), jak były krzywdzone, nie mając prawa do decydowania o sobie, jak ich los zależał od mężczyzny. Ta powieść stawia wiele pytań: do czego jesteśmy zdolni, by osiągnąć swój zamierzony cel, co jesteśmy w stanie poświęcić, by żyć według własnej etyki? I te pytania są bardzo ważne i na czasie, niezależne od tego, w którym wieku zostały zadane.
Nie brakuje w tej historii trudnych tematów, ale znajdziemy tu również ogrom nadziei, która podnosi na duchu w trudnych momentach.

Postaci w tej powieści jest sporo, każda z nich coś wnosi do tej historii i bez niej ta opowieść nie byłaby kompletna, wszystkie one są barwne, obdarzone licznymi pozytywnymi jak  i negatywnymi cechami stają się czytelnikowi w jakiś sposób bliskie. Wiele z nich jest postaciami autentycznymi, o których warto poszukać więcej informacji, jak chociażby o samym Sulejmanie Wspaniałym- wybitnym strategu, za którego Imperium Osmańskie było niezwyciężone.
Do tego barwne opisy uruchamiają wyobraźnię i pozwalają poczuć się częścią wszystkich opisywanych wydarzeń. 
Pomysł na fabułę w moim odczuciu bardzo fajny. Dopracowany, ciekawie poprowadzony i naprawdę momentami zaskakujący. 
Książka zapewnia czytelnikowi stały dopływ adrenaliny, ale gwarantuje również sporą dawkę wzruszeń. Zmusza do wielu refleksji i jak na romans przystało, pokazuje, że choć nadzieja umiera, prawdziwa miłość pokona wszystkie przeszkody.
Książkę czyta się fenomenalnie, jest ona dość krótka i czcionka sprzyja szybkiemu czytaniu. Mnie zajęła ona jedno popołudnie i do tej pory muszę przyznać, że czuję wielki niedosyt, chcę więcej i więcej. Jestem zdania, że Gabriela Feliksik doskonale się odnalazła w gatunku romansu historycznego. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Autorka stworzyła fascynującą, pobudzającą wyobraźnię i wciągającą historię. Umiejętnie buduje i podsyca napięcie w oczekiwaniu na finał całej akcji. 

POLECAM...

* "Seraj" to po turecku pałac lub rezydencja, szczególnie pałac sułtana w Imperium Osmańskim. Może również odnosić się do haremu, czyli części pałacu, przeznaczonej dla kobiet. W języku polskim słowo to często używane jest w kontekście historycznym, odnosząc się do pałaców władców muzułmańskich, np. sułtana w Turcji lub zarządców prowincji. 
Słowo "seraj" może mieć kilka znaczeń:
Pałac sułtana:
W krajach muzułmańskich, szczególnie w Imperium Osmańskim, seraj to główna rezydencja władcy, pałac sułtana. 
Harem:
Część pałacu przeznaczona dla kobiet, żon i konkubin sułtana, często określana jako seraj. 
Rezydencja władcy:
Słowo to może być używane w szerszym znaczeniu, odnosząc się do siedzib władców lub zarządców, np. w Indiach czy innych krajach muzułmańskich. 
(Źródło: Internet)

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

poniedziałek, 17 maja 2021

(37/21). BRASSEL

 

    Autor: Tomasz Kocowski

    Wydawnictwo: OFICYNKA

    Gatunek: Fantasy

    Liczba stron: 352

    Data premiery: 15. 03.2021

  
* Google

    Tomasz Kocowski- urodzony we Wrocławiu prawnik, gra w amatorskich teatrach oraz teatrach tańca. Interesuje się historią, literaturą, polityką i sportem. W wolnych chwilach chodzi po górach (obecnie najciekawszą jego wyprawą był treking w Himalajach) oraz zajmuje się produkcją alkoholu domowej roboty (piwa, wina oraz nalewek).
(Źródło: Okładka książki).

    Zwergi i ludzie – dwa światy, jeden honor
Jest połowa XIX wieku. Zbuntowani mieszkańcy Brassel, czyli dzisiejszego Wrocławia, walczą o wolność i prawa dla siebie, a także o otwarcie Oderthor – miejsca, w którym odbywał się kiedyś handel z tajemniczą rasą Zwergów – krasnoludów mieszkających pod powierzchnią miasta. Przywódcy buntu, Bernard i Bolko, zmuszeni są do wielu wyrzeczeń i heroicznej walki, by doprowadzić do ponownego porozumienia między ludźmi a Zwergami. Czy im się to uda? Czy możliwe będzie przywrócenie miastu jego świetności?
(Opis wydawcy).

    Brassel to nazwa Wrocławia w dialekcie dolnośląskim języka niemieckiego. W dokumentach z XIX wieku oczywiście funkcjonuje głównie oficjalna nazwa miasta- Breslau. Jest to o tyle zrozumiałe, że Brassel należy uznać za nazwę potoczną, można jednak założyć, że posługiwała się nią na co dzień większość mieszkańców miasta.
(Fragment posłowia autora).

    Zazwyczaj do książek fantasy podchodzę z dużą dozą sceptycyzmu. Podobnie było i tym razem i prawdopodobnie to podejście uratowało mnie przed olbrzymim rozczarowaniem. Dla mnie w książkach tego typu powinno się roić od fantastycznych i nieoczywistych stworzeń, magii, walk ze smokami, pojedynków czarodziei czy też wojen fantastycznych stworzeń. Są to dla mnie najważniejsze elementy książki fantasy, która porwie mnie od pierwszych stron. 
W przypadku "Brassel" byłam początkowo zauroczona światem tajemniczych Zwergów, jednak w trakcie czytania to zauroczenie opadało, a świat krasnoludów zostawał coraz bardziej w tyle, wydawało mi się, że stają się tylko dodatkiem do całości, a nie centralnym punktem tej historii.
Na koniec odniosłam wrażenie, że czytam powieść obyczajową z elementami fantasy, a nie powieść typowo fantasy.

Na uwagę na pewno zasługuje tło historyczne tej powieści. Autor włożył dużo pracy, by poznać średniowieczną historię miasta, nastroje polityczne, a także radości i smutki dnia codziennego. Duch przeszłości wypływa z każdej strony, dzięki czemu łatwiej jest czytelnikowi zrozumieć nastroje i motywy, które kierują bohaterami. 
"Brassel"jest to także opowieść o poszukiwaniu swojego własnego ja i przynależności etnicznej.  Nie brakuje wątku miłosnego, intryg, walk o władzę i wpływy. Momentami czyta się tę powieść jak dobrą sensację. 
Akcja dzieje się szybko, potrafi zaskoczyć i wywołać sporo emocji. 
Bohaterowie- których jest sporo- dopracowani są w najdrobniejszych szczegółach, przez co nabierają realnych cech. Jak każdy posiadają wady i zalety, łatwo się z nimi utożsamić i spojrzeć ich oczami na zachodzące zmiany.
Jeśli przymknie się oko, że książka zaklasyfikowana jest jako fantasy (a w moim odczuciu nie jest), czyta się ją bardzo przyjemnie. Nie sposób jej odłożyć bez poznania zakończenia, które zostawia czytelnika z wieloma pytaniami. Czyżby szykowała się kontynuacja?

    Czy polecam?
Polecam, ale równocześnie ostrzegam. Nie jest to typowa historia fantasy, więc miłośnicy tego gatunku mogą mieć trudność, by się w niej odnaleźć.

POLECAM...

"Droga do szpitala była dla Ottona jak podróż w czasie. Wszystkie uliczki i ścieżki, którymi kiedyś chodził, niewiele się zmieniły. Ludzie na pierwszy rzut oka też wyglądali tak, jak kiedyś. Przypomniał sobie, że dawniej przechodnie uśmiechali się do niego i pozdrawiali, a teraz nie widział żadnej znajomej twarzy. Poznawał wszystkie budynki, nawet część szyldów wyglądała jak dziesięć lat temu, czuł jednak, że miasto się zmieniło, nie wiedział, czy się w nim na nowo odnajdzie. Cieszył się jednak zielenią i słońcem, tego zawsze mu brakowało, gdy spędzał długi czas w podziemiach. Musiał jednak przyznać, że odzwyczaił się od zapachu miasta ludzi, poziom higieny u Zwergów stał jednak na wyższym poziomie."
                                       -Tomasz Kocowski "Brassel" str. 147- 148

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka oraz pani Dominice Smoleń.