Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść historyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść historyczna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 czerwca 2025

(64/25). SONKA. ZMIERZCH JAGIEŁŁY

 
    Autor: Zuzanna Orlińska

    Wydawnictwo: Wydawnictwo M.

    Gatunek: Historyczna, Obyczajowa

    Liczba stron: 512

    Data premiery: 09. 12. 2024

 *Google

    Zuzanna Orlińska brak informacji

    Młodziutka Zofia Holszańska- Sonka- przybywa na Wawel, by zostać żoną Jagiełly. Z pozoru naiwna, zainteresowana przede wszystkim zabawą i towarzystwem rówieśników, doskonale zdaje sobie jednak sprawę, jakie jest jej zadanie. Ma dać królowi upragnionego dziedzica, którego nie zapewniły mu trzy poprzednie żony.
Tymczasem atmosfera na dworze Jagiełły gęstnieje z każdym kolejnym rokiem jego panowania. Zbliżający się niechybnie kres jego życia wyzwala spory, intrygi, szukanie politycznych sojuszy- zarówno w obrębie dworu, jak i władców ościennych krajów. W epicentrum tej walki o tron po Jagielle znajduje się Sonka. Jej przenikliwość, spryt i determinacja pozwalają jej przetrwać i odnaleźć swoje miejsce w labiryncie politycznych rozgrywek.

Autorka opierając się na skrupulatnej dokumentacji, portretuje postaci znane z podręczników historii. Jej dbałość o szczegóły i odwołania do źródeł sprawiają, że książkę można czytać zarówno jako rzetelne dzieło historyczne, jak i porywającą, pełną napięcia i zwrotów akcji powieść.
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z wyjątkową pozycją, która opowiada o ostatnich latach życia Wielkiego księcia Litewskiego i króla Polski, założyciela dynastii Jagiellonów- Władysława II Jagiełło (ur. ok. 1362 lub ok. 1352, zm. 1 czerwca 1434) przy boku swej czwartej żony- Zofii Holszańskiej zwanej Sonką (ur. ok. 1405, zm. 21 września 1461), która dała mu dwóch synów- kolejnych królów Polski.  
Sonka, została wydana za króla Władysława Jagiełłę w wieku 17 lat, on miał wtedy lat 70, choć niektóre źródła podają, że miał lat 60. 
Od samego początku nie miała łatwo, nie tylko ze względu na wiek, czy brak doświadczenia, ale i charakter króla oraz niezbyt przychylny jej dwór. Miała do spełnienia jedno zadanie- urodzić następcę tronu, a kiedy jej się to udało, część wpływowych urzędników zarzuciła jej, że to nie są synowie Jagiełły. Będąc młodą, nieustannie obserwowaną, sterowaną i ocenianą, nie miała łatwego życia na dworze, ale radziła sobie jak mogła, uczyła się, zbierała doświadczenia i starała się realizować jako matka, królowa, swą postawą przekonując do siebie coraz większe grono sojuszników...

Przyznać muszę, że zaskoczyła mnie ta historia, szkoda, że w szkole tak mało się uczyliśmy o tak fascynujących postaciach, skupiając się tylko na królach, zupełnie omijając jego dwór. Na szczęście dzięki takim powieściom jak "Sonka..." możemy wejść głębiej i bliżej "poznać" postacie, o których niezbyt wiele, lub zupełnie nic nie wiemy, a miały one realny wpływ na to, jak wyglądała Polska przed wiekami. 
Autorka w niezwykle subtelny sposób ukazała, jak wyglądało życie na królewskim dworze, pełne intryg, spisków, matactw i nieprzychylnych spojrzeń. Pięknie oddała realia epoki, pokazując, gdzie było miejsce kobiet, i to choć one niejednokrotnie ratowały sytuację, wszystkie zasługi były przypisywane mężczyznom.
Powieść ta momentami niezwykle wzrusza i rozdziera serce na tysiące kawałków, a za chwilę wywołuje zdumienie, zaskoczenie bądź nawet złość i oburzenie na zaistniałą sytuację. Fabuła gwarantuje emocjonalną huśtawkę, bez chwili na złapanie oddechu. Konsekwentnie budowane napięcie nie opuszcza czytelnika do samego końca...
Akcja toczy się dość szybko, potrafi zaskoczyć, nie sposób przewidzieć, w którym kierunku się potoczy. Szczegółowe opisy tworzą w wyobraźni obrazy tak dokładne, że momentami można odnieść wrażenie, że jest się czynnym uczestnikiem opisywanych wydarzeń. Łatwo wyobrazić sobie opisywane miejsca, poczuć ich klimat, dać się ponieść chwili.
Bohaterowie są niejednoznaczni, a zarazem niezwykle wyraziści- posiadają swoje wady i zalety, każdy z nich niesie swój bagaż doświadczeń, przed czymś ucieka, coś goni. Są doskonale wykreowani, autentyczni w swych relacjach i uczuciach. Jest ich sporo, więc trzeba dość mocno się skupić na lekturze, by ich nie pomylić, ale każdy tu jest ważny, każdy wnosi coś do tej historii.
Łatwo poczuć ich emocje zrozumieć postępowanie- choć nie zawsze jest ono słuszne.
Autorka doskonale oddaje ducha tamtego czasu, łatwo zaobserwować i zrozumieć co czuli zwykli ludzie, jakie mieli plany, o czym marzyli, co ich bawiło, a co martwiło. Pokazuje, jak ważny w tak trudnym czasie był honor i dane słowo. 
Zostałam porwana przez tę historię od pierwszej strony, nie było czasu na przerwę...
Nie będę ukrywać, że jestem pod olbrzymim wrażeniem tej historii i pełna podziwu dla Autorki- dla jej wiedzy i niesamowitej umiejętności połączenia autentycznych wydarzeń z literacką fikcją- która przy okazji pokazuje bardziej "ludzkie" oblicza postaci które "znamy" z lekcji historii.  
Zuzanna Orlińska "odczarowuje" te posągowe postacie i pokazuje nam ich różne oblicza, zachowania i praktyki, na które niejednokrotnie została spuszczona kurtyna milczenia a czasami również wyparcia i zapomnienia.
"Sonka. Zmierzch Jagiełły" to książka niebanalna. Jest to opowieść o ludzkich słabościach, trudnych wyborach i niełatwych decyzjach, mających wpływ na bieg historii. 

Dodatkowym plusem tej historii jest to, że na początku znajdziecie wykaz wszystkich postaci, a także ich krótkie charakterystyki i opis powiązań z dworem. Bardzo to ułatwia rozeznanie ę w sytuacji i skojarzenie kto jest kim dla kogo.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Książka idealna dla każdego, nie tylko dla pasjonatów historii, rozbudza ciekawość, pobudza wyobraźnię, wciąga i intryguje każdą kolejną przewracaną stroną.

POLECAM...

"Jedną z cech młodości jest przekonanie, że wszystko może być jak dawniej. Rzeki powrócą do koryta, rany się zabliźnią, krzywdy przestaną boleć, zmarli ożyją, a jeśli nie, to przynajmniej przestaniemy za nimi tęsknić i zastąpią ich inni ludzie. 
Jest to oczywiście złudzenie. Nic nigdy się nie naprawia, lecz trzeba przyznać, że w życiu młodego człowieka to, co się mnoży, ma jeszcze przewagę nad tym, czego ubywa, a to, co się goi, odrasta, oczyszcza się i scala, dominuje nad tym, co obumiera, niszczeje i się rozpada."
                       Zuzanna Orlińska "Sonka. Zmierzch Jagiełły" sr. 363

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu M.

środa, 21 maja 2025

(53/25). EMILIA I TATAR

 

    Autor: Gabriela Feliksik

    Wydawnictwo: WasPos

    Gatunek: Romans

    Liczba stron: 252

    Data premiery: 21. 11. 2024

 *Google

    Gabriela Feliksik mieszka w Trzebini. Z wykształcenia romanistka, z zamiłowania pasjonatka książek, które promuje w sieci od paru lat. Czyta wszystko, co wpadnie jej w ręce, ale jej serce należy do lektur z historią w tle. Pisze opowiadania i powieści zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. I nie wyobraża sobie życia bez książek. Ma za sobą wydane pozycje dla najmłodszych: "Pimpuś piesek", "Podróżniczki w czasie", "Baśniowe opowieści" oraz opowiadane "Hanka" w antologii świątecznej "Magia świąt" i romansu historycznego "Zosia i porucznik", pierwszej książki z serii zaplanowanych powieści z historią w tle. Prywatnie szczęśliwa mama dwóch córek, żona i pracownik biurowy, kochająca podróże i lubiąca się relaksować przy dobrej muzyce z powieścią w ręce.
(Źródło: Okładka książki)

    Polska, XVI wiek Decyzja o przymusowym ślubie sprawia, że Emilia Mennicka, zubożała szlachcianka, zaczyna się buntować. Nie wyobraża sobie poślubienia wybranego jej przez rodziców mężczyzny. Kiedy przybywa do majątku narzeczonego, ciągle rozmyśla o ucieczce, a przyszły mąż wręcz ją przeraża. Niespodziewanie zamek zostaje zaatakowany przez Tatarów. Jej rodzice i narzeczony zostają zamordowani, a ona sama porwana. Emilia budzi się na pirackim okręcie i dowiaduje, iż ma zostać podarowana sułtanowi Sulejmanowi. Ku swojemu zdziwieniu odkrywa, że oddziałem tatarskim, przez który zginęli jej rodzice, dowodzi Polak, Piotr. Początkowo niechętna chłopakowi, po poznaniu jego historii, zaczyna go darzyć sympatią. Jej uwagę jednak zwraca przystojny kapitan statku, Francuz Gilles de Monay. Emilia ma nadzieję, że jeden z mężczyzn uratuje ją przed losem sułtańskiej nałożnicy. Trafia jednak do haremu, który okazuje się miejscem pięknym, ale i niebezpiecznym. Jej uroda i inteligencja wzbudzają bowiem nie tylko zachwyt, ale także zazdrość mieszkańców seraju.
Czy Emilia odnajdzie się w całkowicie nowym dla niej świecie, akceptując życie w złotej klatce? Czy zapomni o przystojnym francuskim kapitanie? Czy będzie potrafiła odróżnić pożądanie od prawdziwej miłości? Los zaprowadzi Emilię w dalekie strony, czy dziewczyna odnajdzie drogę do domu i do swojego szczęścia?
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z kolejną książką, która wyszła spod pióra Gabrieli Feliksik i która zaintrygowała mnie w takim samym stopniu jak wszystkie poprzednie, które miałam przyjemność poznać. 
Nie będę ponownie streszczać fabuły, bo to mija się z celem, tym bardziej że sam wydawca tak naprawdę już nakreślił cały główny wątek. Od siebie dodam tylko byście byli przygotowania na naprawdę skrajne emocje i rozognione policzki, bo jest tu momentami naprawdę gorąco ;)

Autorka zabrała nas w niezwykle barwną i intrygująca podróż do szesnastowiecznego Seraju*, pokazując, jak był on zbudowany, jak panowała w nim hierarchia, jakimi prawami się rządził, kto co mógł i jakie miał zadanie w tej prężnie działającej machinie. Autorka doskonale uwypukliła zasady i obowiązki nie tylko samych sułtańskich nałożnic, ale pokazała także zależności panujące między faworytami, ich dziećmi a samym sułtanem Sulejmanem. 
W tym miejscu żałuję jednak, że tak mało było tu samej Hürrem- której za sprawą pewnego serialu (a później wielu książek) jestem wielką fanką.
Oczywiście nie samym Orientem człowiek żyje, więc mamy również sposobność zerknąć na to jak wyglądały polskie dwory, potężne zamki i niewielkie wsie rozsiane wokół nich, doskonale oddając atmosferę nie tylko tych miejsc, ale i całej epoki, dobitnie podkreślając zależności i różnorodność stanów społecznych, szczególnie uwypuklając kontrasty, przywileje, obyczaje, kulturę i tradycje, jakie panowały wśród szlachty nie tylko w Polsce czy Francji, podkreślając dobitnie ich (mniemanie o sobie) wyższość nad zwykłym chłopstwem.

Wątki miłosne (tak, jest ich tu kilka) są świetnie poprowadzone, a intryga ukryta na kartach tej historii to prawdziwy majstersztyk. Przyznaję, że w kluczowym momencie miałam ciarki na ciele i szczerze się obawiałam czy plan uknuty przez sułtankę dojdzie do skutku, czy aby to nie był plan na śmiertelne pozbycie się rywalki!


Nie brakuje tu tematów do refleksji nad tym, jak ciężkie to były czasy dla kobiet (każdego stanu!), jak były krzywdzone, nie mając prawa do decydowania o sobie, jak ich los zależał od mężczyzny. Ta powieść stawia wiele pytań: do czego jesteśmy zdolni, by osiągnąć swój zamierzony cel, co jesteśmy w stanie poświęcić, by żyć według własnej etyki? I te pytania są bardzo ważne i na czasie, niezależne od tego, w którym wieku zostały zadane.
Nie brakuje w tej historii trudnych tematów, ale znajdziemy tu również ogrom nadziei, która podnosi na duchu w trudnych momentach.

Postaci w tej powieści jest sporo, każda z nich coś wnosi do tej historii i bez niej ta opowieść nie byłaby kompletna, wszystkie one są barwne, obdarzone licznymi pozytywnymi jak  i negatywnymi cechami stają się czytelnikowi w jakiś sposób bliskie. Wiele z nich jest postaciami autentycznymi, o których warto poszukać więcej informacji, jak chociażby o samym Sulejmanie Wspaniałym- wybitnym strategu, za którego Imperium Osmańskie było niezwyciężone.
Do tego barwne opisy uruchamiają wyobraźnię i pozwalają poczuć się częścią wszystkich opisywanych wydarzeń. 
Pomysł na fabułę w moim odczuciu bardzo fajny. Dopracowany, ciekawie poprowadzony i naprawdę momentami zaskakujący. 
Książka zapewnia czytelnikowi stały dopływ adrenaliny, ale gwarantuje również sporą dawkę wzruszeń. Zmusza do wielu refleksji i jak na romans przystało, pokazuje, że choć nadzieja umiera, prawdziwa miłość pokona wszystkie przeszkody.
Książkę czyta się fenomenalnie, jest ona dość krótka i czcionka sprzyja szybkiemu czytaniu. Mnie zajęła ona jedno popołudnie i do tej pory muszę przyznać, że czuję wielki niedosyt, chcę więcej i więcej. Jestem zdania, że Gabriela Feliksik doskonale się odnalazła w gatunku romansu historycznego. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Autorka stworzyła fascynującą, pobudzającą wyobraźnię i wciągającą historię. Umiejętnie buduje i podsyca napięcie w oczekiwaniu na finał całej akcji. 

POLECAM...

* "Seraj" to po turecku pałac lub rezydencja, szczególnie pałac sułtana w Imperium Osmańskim. Może również odnosić się do haremu, czyli części pałacu, przeznaczonej dla kobiet. W języku polskim słowo to często używane jest w kontekście historycznym, odnosząc się do pałaców władców muzułmańskich, np. sułtana w Turcji lub zarządców prowincji. 
Słowo "seraj" może mieć kilka znaczeń:
Pałac sułtana:
W krajach muzułmańskich, szczególnie w Imperium Osmańskim, seraj to główna rezydencja władcy, pałac sułtana. 
Harem:
Część pałacu przeznaczona dla kobiet, żon i konkubin sułtana, często określana jako seraj. 
Rezydencja władcy:
Słowo to może być używane w szerszym znaczeniu, odnosząc się do siedzib władców lub zarządców, np. w Indiach czy innych krajach muzułmańskich. 
(Źródło: Internet)

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

poniedziałek, 24 marca 2025

(30/25). SAGA RODU GÓRNIAKÓW Z SIBICY

 
    Autor: Władysława Magiera

    Wydawnictwo: Ośrodek Wydawniczy Augaustana

    Gatunek: Biografia, Pamiętnik, Wspomnienia

    Liczba stron: 432

    Data premiery: 2024 (data przybliżona)

 *Google

    Władysława Magiera historyczka, mężatka, matka dorosłego syna. Mieszka w Cieszynie, jej rodzina jednak pochodzi z obu stron granicznej rzeki Olzy. Zajmuje się promowaniem kobiet zasłużonych dla Śląska Cieszyńskiego?– jest autorką pięciu książek biograficznych opisujących dorobek ponad stu Ślązaczek zapomnianych przez oficjalną historię. Jako przewodniczka turystyczna opracowała Cieszyński Szlak Kobiet. Pisuje również do prasy i kalendarzy, nagrywa audycje radiowe, działa w wielu organizacjach i wszędzie popularyzuje wiedzę o zasłużonych postaciach ze swojej małej ukochanej ojczyzny. Władysława Magiera w latach 2022 i 2023 wydała powieści historyczne "Wspomnienia Zofii" i "Absolutnie niezwykła". To zbeletryzowane opowieści o niezwykłym życiu dwóch z setek wyjątkowych kobiet Śląska Cieszyńskiego. Pierwsza opisuje życie Zofii Kirkor- Kiedroniowej, a druga Doroty Kłuszyńskiej oraz walkę kobiet o prawa polityczne. Ciągle tworzy, a w pracy zawsze towarzyszy jej ulubiony kot. W roku 2022 otrzymała medal Zasłużony dla Kultury Polskiej oraz Śląski szmaragd, a w 2023 roku nagrodę indywidualną Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
(Źródło: Okładka książki)

    "Wszystko sam z siebie i przez siebie, a przecież nic dla siebie" - powiedział ks. Franciszek Michejda na pogrzebie Franciszka Górniaka.

Bohaterom powieści przyszło żyć na Śląsku Cieszyńskim w ciekawych czasach. Tutaj przed prawie pięciuset latami zamarła tradycja państwowości polskiej, a polskość mimo tego trzymała się mocno. Słowo pisane i szkoła odegrały w tym procesie wielką rolę, a edukacja podniosła stopę życiową ludności.
Mieszkańców cechuje powaga w wystąpieniu, rozwaga w myśleniu i wielka obowiązkowość, pracowitość i poczucie odpowiedzialności w życiu. W wielkim poważaniu jest życie rodzinne. Tak pisał Władysław Zabawski, dodając: pokolenie za pokoleniem lud ewangelicki walczył o to, co było mu najdroższe i nie zawahał się przed żadną ofiarą, gdy chodziło o wiarę i język polski. Tak o sobie mogliby powiedzieć prawie wszyscy bohaterowie powieści.
"Saga rodu Górniaków z Sibicy" to również niezwykłe źródło wiedzy o czasach minionych, o walce o polskość na Śląsku Cieszyńskim, o życiu Polaków na przestrzeni prawie stu lat w XIX i XX wieku. Życiu pełnym wiary w lepsze jutro, mimo kolejnych zawirowań dotykających rodzinę.
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne. Dziś przychodzę do Was z książką absolutne niezwykłą!
Zaglądając na mój blog, wiecie już, że uwielbiam sagi rodzinne, pamiętniki biografie i inne książki, które przybliżają życie ludzi z pozoru zwyczajnych, a jednak mających niewyobrażalny wpływ na społeczeństwo, w którym żyją na co dzień. Osobiście wychodzę z założenia, że ci niezwykle dzielni i zdecydowanie wyprzedzający swoje czasy ludzie, zasługują na takie biografie i głośne mówienie o nich, aby pamięć o nich nie zginęła, a przy tym stali się oni autorytetami dla kolejnych pokoleń, szczególnie teraz gdy autorytety dzisiejszej młodzieży są (dość) mocno wątpliwe.

Tym razem, dzięki pani Władysławie Magierze mogłam poznać historię o Franciszku Górniaku i jego potomkach, którzy zapisali się na kartach historii w wyjątkowy sposób, a ich ślady można odnaleźć w nie tylko w księgach z połowy XIX wieku, ale i spacerując po ulicach Cieszyna i okolic.
Historia zaczyna się gdy poznajemy Franciszka Górniaka, młodego utalentowanego chłopaka, którego niespełnionym marzeniem było pójście do szkoły. Jednak z powodu braku funduszy musi porzucić swoje marzenie i zająć się pracą. Utalentowany i przedsiębiorczy młody mężczyzna zostaje pomocnikiem w młynie, jednak okazuje się, że to nie jest jego droga. Górniak, poznając swą przyszłą żonę, obiecuje jej, ze kiedyś wybuduje jej wielki dom. Postanawia osiedlić się w Sibicy i otworzyć cegielnię... Tak zaczyna się historia jego rodziny. 
Jest to historia trudna, okraszona wielkim trudem i bólem, szczególnie w momentach gdy odchodzą z tego świata kolejne dzieci małżeństwa- przyznać muszę, że czułam olbrzymią bezsilność, gdy docierało do mnie jak duża była wtedy śmiertelność wśród dzieci. Podziwiałam Marię za jej hart ducha, wiarę i to, że nigdy się nie poddała, parła do przodu z podniesioną głową, mądra i wspierająca, wyprzedzająca swe czasy...
Małżonkowie z wielkim zaangażowaniem wspierają rozwój polskich inicjatyw narodowych w regionie, wspierają polskie szkolnictwo i instytucje kulturalne. Na kartach powieści przewija się cała plejada autentycznych postaci, które działały na ziemi Śląska Cieszyńskiego. Tworzą one piękne tło dla rodziny Górniaków, ale dają także świadectwo tego, jak ludzie byli wtedy pełni wiary i nadziei na lepsze jutro, 
Autorka barwnie kreśli sylwetki poszczególnych członków rodziny, w tym także Niny Górniak, która zasłynęła jako utalentowana projektantka mody, z której talentu korzystały światowe domy mody.
Na tle historycznych wydarzeń obserwujemy zwyczajne życie rodziny, towarzyszymy im w trakcie zwyczajnych dni jak i wielkich świąt. Obserwujemy, jak dorastają kolejne pokolenia i jak radzą sobie ze spuścizną Franciszka i Marii. Zaznaczyć w tym miejscu trzeba, że cała rodzina, przez kolejne pokolenia, pozostawała zaangażowana w życie społeczno-gospodarcze Śląska Cieszyńskiego.

"Saga rodu Górniaków z Sibicy" pokazuje życie, wydaje się zwyczajnych, ale tak naprawdę niezwyczajnych ludzi, wielkich patriotów, gotowych poświęcić wiele by ich mała ojczyzna rosła w siłę, dawała bezpieczeństwo mieszkańcom, dbała o ich zdrowie, przy okazji dając świadectwo, jak trudne były to czasy, w których przyszło im żyć. 
Narracja pierwszoosobowa tylko ten trud podkreśla, a zarazem pozwala sobie wyobrazić myśli, uczucia i emocje, jakie targały głównymi bohaterami, łatwiej jest zrozumieć strach i rozterki dnia codziennego. 
Jest w tej książce wiele emocji, są rozczarowania, łzy i smutek nie brakuje niezrozumienia i goryczy, pytań dlaczego musi tak być? Jest w tej historii także dużo ciepła, miłości, wsparcia i nadziei. 
Doskonale została także napisana i pokazana skomplikowana i trudna sytuacja polityczna  i geograficzna nie tylko Śląska Cieszyńskiego, ale i całego regionu tej części Europy. Łatwo poczuć klimat tamtego czasu, zobaczyć jak ludzie przetrwali wojny, co im dawało nadzieję, z czego się cieszyli, czego się bali, czego pragnęli. My czytelnicy, przypomnimy sobie przy tej lekturze wiele ważnych wydarzeń, które miały wielki wpływ na to jak wygląda teraz nasza ojczyzna.

Książkę czyta się doskonale, akcja toczy się dość szybko, przez co trudno jest ją odłożyć na bok. Wraz z bohaterami przeżywałam ich rozterki, wzloty i połykałam łzy rozczarowania i goryczy. Ogromnie dużo emocji mi towarzyszyło przy lekturze, niejednokrotnie pojawiło się olbrzymie wzruszenie.
Pani Władysława stworzyła niesamowitą opowieść opartą na autentycznych wydarzeniach. Jest to historia niezwykła i bardzo się cieszę, że mogłam ją poznać. Książka zakończona jest galerią zdjęć, które pochodzą od potomkini Franciszka Górniaka, a także kilka regionalnych, bardzo intrygujących przepisów kulinarnych na różnorodne potrawy. 
Dodatkowym plusem jest umieszczony na końcu książki słowniczek gwarowy, który bardzo pomoże czytelnikom, którzy nie znają i nie rozumieją śląskiej gwary. 


    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Każdy w tej powieści znajdzie coś dla siebie, zarówno fan powieści obyczajowych, jak i osoby uwielbiające książki historyczne i biografie wyjątkowych ludzi.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

niedziela, 14 lipca 2024

(95/24). W PORYWIE SERCA.

 
    Autor: Karen Witemeyer

    Tytuł oryginału: The Heart's Charge (Hanger's Horsemen #2)

     Tłumaczenie: Magdalena Peterson

     Wydawnictwo (polskie): Dreams Wydawnictwo

     Gatunek: Romans

     Liczba stron: 400

     Data premiery (na rynku polskim): 22. 08. 2024 

 *Google

    Karen Witemeyer tworzy ciepłe romanse historyczne dla tych, którzy uwielbiają uśmiechać się podczas czytania. Absolwentka psychologii, laureatka nagród literackich i rozchwytywany mówca na warsztatach i konferencjach pisarskich. Wraz z mężem i trojgiem dzieci mieszka w Teksasie. 
Więcej na: karenwitemeyer.com.
(Źródło: Okładka książki "Na rozkaz miłości")

    Mark Wallace i Jonah Brooks z legendarnej grupy Jeźdźców Hangera, przebywając w Llano, dziwnym przypadkiem stają się świadkami narodzin dziecka. Kiedy konieczne jest zaopiekowanie się niemowlęciem, udają się do pobliskiego sierocińca. Tam Mark spotyka kobietę, która kiedyś odrzuciła jego oświadczyny. Po zawodzie miłosnym Katherine Palmer wszystkie uczucia przelała na porzucone dzieci. Jej wspólniczka Eliza Southerland sama wywodzi się z nieprawego łoża, a na dodatek jest mieszanego pochodzenia i podobnie jak Kate doskonale rozumie, jak to jest żyć poza nawiasem społeczeństwa. Małomówny Jonah intryguje ją, gdyż zaprzecza jej stereotypowym przekonaniom na temat mężczyzn. Kiedy Jeźdźcy słyszą pogłoski o porwaniach chłopców, decydują się zbadać sprawę, pozostając w pobliżu sierocińca i… jego pięknych właścicielek. Ale czy ich obecność nie stanie się rozproszeniem podczas śledztwa? A może kiełkujące uczucia dodadzą skrzydeł bohaterom?
(Opis wydawcy)

    Z twórczością Karen Witemeyer w przekładzie pani Magdaleny Peterson spotykam się po raz trzeci, i po raz trzeci jestem zauroczona stylem zarówno autorki jak i tłumaczki. Dziś przyszła pora opowiedzieć o drugim tomie serii "Jeźdźcy Hagera"- przypominam, że jest to romans historyczny osadzony w XIX wieku gdzieś w środkowym Teksasie, a w tej części bliżej poznamy drugą połowę legendarnej grupy, która stoi na straży prawa i porządku, czyli  Marka Wallace'a i Jonaha Brooks'a, dla których honor jest ważniejszy niż życie, a zemsta jest najwyższym zadośćuczynieniem straty. 
Chciałabym też zaznaczyć, że nie jest to jednak byle jaki romans gdzie wszystko toczy się według ściśle określonego, znanego wszystkim schematu. Nie będę streszczać fabuły, wydawca wiele już zdradza w opisie i nie chciałabym zepsuć Wam przyjemności z odkrywania tej historii. Zaznaczę, tylko byście przygotowali sobie zapas chusteczek, bo pewna grupa bezdomnych dzieci- ich oddanie, nieufność, tajemnice i postępowanie poruszy nawet najbardziej twarde serce. Fabułę odkrywa się powoli, ale systematycznie, wiele wątków od początkowych stron jest osnutych tajemnicą i niedopowiedzeniem- dlatego nie będę zdradzać więcej szczegółów. 
Powiem tylko jeszcze, że jest ona przemyślana w najdrobniejszym szczególe i genialnie poprowadzona, a mocny wątek porwań małych dzieci, tylko tę wartość podbija i nadaje dodatkowego smaku. 
Nie znajdziecie tu urwanych wątków, wszystko jest wyjaśnione, wszystko współgra, tworząc piękną i emocjonalną całość.

Jest to opowieść niezwykle porywająca i emocjonująca, zaskakująca, przepełniona akcją, nieoczekiwanymi i zaskakującymi zwrotami, brutalnymi walkami, jednocześnie potrafi zmrozić krew, rozbawić, ale i potężnie wzruszyć.
Jest to także przypomnienie o tym, że rodzina zawsze powinna się trzymać razem, piękna opowieść o spełnieniu marzeń w świecie nieprzychylnym kobiecie, o walce z demonami przeszłości, jest to także opowieść o głęboko zakorzenionej wierze, zaufaniu i powierzeniu siebie i swojego życia Bogu, o tym, że prawdziwa miłość i człowiek, który jest nam pisany, zawsze nas odnajdzie, może czasami idzie okrężną drogą, ale zawsze trafi...
Autorka za każdym razem genialnie oddaje klimat tego okresu, barwne i działające na wyobraźnię opisy przywołują we wspomnieniach filmowe westerny, gdzie akcja nie zwalnia nawet na moment, wywołuje skrajne emocje, dosadnie zaznacza, kto tu jest dobry, a kto nie.
Wszyscy bohaterowie są cudowni (oczywiście złoczyńcy nie, coby nie było), obdarzeni mnóstwem sprzecznych uczuć i emocji. Ich charaktery odzwierciedlają lata doświadczeń, zarówno tych dobrych jak i tych złych. Są twardzi, ale gdzieś głęboko, skrywa się jednak dobre serce i tęsknota za tym co było kiedyś, a wydawałoby się, że przeminęło na zawsze. Łatwo wywołują w czytelniku sympatię i poczucie więzi.

Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę historię, po kolejnej książce Autorki jestem już pewna, że zdecydowanie wpisuje się ona w moje czytelnicze gusta. Z radością będę sięgać po inne.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Karen Witemeyer opowiada emocjonującą historię, w której każdy odnajdzie w tej historii coś innego, i dla każdego to będzie wyjątkowa przygoda. Książka doskonała dla fanów romansu jak i pełnokrwistego westernu.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Dreams Wydawnictwo. 

niedziela, 15 października 2023

(127/23). PODRÓŻNICZKI W CZASIE

                        ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **


    Autor: Gabi Feliksik

    Obraz na okładce: Monika Januszkiewicz

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Literatura dziecięca, Literatura młodzieżowa

    Liczba stron: 108

    Data premiery: 12. 10. 2023

 *Google

    Gabi Feliksik od najmłodszych lat pisze dla młodzieży i dorosłych, a debiutowała książką dla dzieci w 2022 roku. Wtedy też zdobyła wyróżnienie w konkursie na opowiadanie świąteczne organizowanym przez jedno z wydawnictw. Pasjonuje się historią całego świat, co umiejętnie przemyca w swojej twórczości. Jest mamą dwóch córek, romanistką z wykształcenia, blogerką książkową z zamiłowania- działa w sieci jako Gabi_czyta_i_pisze.
(Źródło: Okładka książki)

    A gdyby móc zobaczyć przeszłość...
To ekscytująca, pełna magii i pasji książka o dwóch zafascynowanych historią siostrach, które w podziemiach jednego z zamków znajdują zegarek. Okazuje się, że ma on niesamowite właściwości przenoszenia w czasie. W ten sposób dziewczyny stają się świadkami ważnych wydarzeń z dawnej Polski.
Polecamy jako lekturę dla młodzieży szkolnej, zwłaszcza w wieku 12-15 lat.
(Opis wydawcy)

    Dziś przychodzę do Was z kolejnym patronatem medialnym i historią, która została skierowana do nastoletniego czytelnika. Bardzo się ciszę, że poznałam tę historię, choć bardzo żałuję, że jest ona tak krótka.
"Podróżniczki w czasie" to magiczna, zaskakująca, a zarazem lekka i pouczająca historia dwóch sióstr, które znajdują magiczny zegarek, który przenosi je w czasie do najważniejszych wydarzeń w historii naszego kraju. Dzięki przenosinom w czasie stajemy się między innymi świadkami Chrztu Polski, Zjazdu Gnieźnieńskiego czy wielkich bitew, które znacząco wpłynęły na nasz kraj, jego potęgę oraz na ogólną sytuację geopolityczną w Europie. Poznajemy także pierwszych królów i pierwsze królowe.
Mam nadzieję, że autorka stworzy kolejną część i opowie o kolejnych ważnych wydarzeniach dziejących się w odległych czasach, a tym samym zachęci młodych fanów historii do poznawania naszej bogatej historii i pogłębianiu swojej własnej wiedzy. 
W tym miejscu chciałabym napisać tylko o moim odczuciu, że sugerowany wiek czytelnika jest mocno zawyżony. Myślę, że "Podróżniczki w czasie" bardziej przypadłyby do gustu młodszym dzieciom, nie tylko ze względu na wiek i treść, ale i formę wydania tej książeczki, tutaj mam na myśli wielkość czcionki czy też same ilustracje, które do piętnastolatka mogą już po prostu nie trafić. Pomijając to jedno małe zastrzeżenie, ta książka jest godna uwagi a przekazywana wiedza, może naprawdę rozbudzić ciekawość i chęć dalszego zgłębienia interesującego tematu.

Książkę czyta się dosłownie na raz, akcja toczy się dość szybko, a naprzemienna narracja sióstr dodaje całości kolorytu, podkreślając przy tym ich różnorodne charaktery. Naprawdę nie sposób nie polubić tych dwóch rezolutnych dziewczynek. 
Pomysł na fabułę bardzo trafiony, niesie w sobie olbrzymi potencjał i skłania do poszukiwania wiedzy na własną rękę. Fabuła jest logiczna i spójna, nie powinna sprawić żadnemu dziecku problemów z jej zrozumieniem. Napisana jest bardzo przyjaznym, zrozumiałym i lekkim piórem. Podzielona na krótkie rozdziały, nie nudzi, a dzięki temu można zakończyć lekturę w dowolnym momencie, by wrócić do niej np. następnego dnia. Barwne i dokładne opisy trafiają do wyobraźni, stwarzając wrażenie, że jest się jednym z bohaterów i bierze się udział w tych pasjonujących wydarzeniach.
Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać tę historię i wyruszyć w niejedną zaskakującą podróż... w czasie, i spotkać osoby, o których uczyłam się w szkole ;)

    Czy polecam?
Jak najbardziej, choć tak jak zaznaczyłam wyżej, skierowałabym tę książkę do zdecydowanie młodszych dzieci niż piętnastolatkowie ;) Dla mnie to ciekawe przypomnienie najważniejszych wydarzeń naszego kraju, a dla młodszych może stać się niecodzienną inspiracją do poszukiwania wiedzy i rozbudzenia w sobie żyłki historyka.

POLECAM...

"Niedawny udział w uczcie książęcej spodobał mi się na tyle, że postanowiłam na kolejną podróż wybrać coś podobnego. Przeglądając ważne wydarzenia w Polsce pierwszych Piastów, znalazłam wzmianki o koronacji Bolesława Chrobrego na pierwszego króla Polski. Sprawdziłam datę- 18 kwietnia 1025 roku- i z taką informacją poszłam do mojej siostry.
- Chcę zobaczyć koronację Bolesława Chrobrego- powiedziałam i wcale mnie nie zdziwiło, że Hania wie, o kogo chodzi."
                                - Gabi Feliksik "Podróżniczki w czasie" str. 28

Za egzemplarz recenzyjny i możliwość zostania patronem medialnym tej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu Million Studio Wydawnicze.

piątek, 6 października 2023

(122/23). HRABINA. TRAGICZNA HISTORIA ELŻBIETY BATORY

             Recenzja nagrodzona tytułem "Wybór redakcji" w serwisie Na kanapie.
    
     Tytuł oryginału: The Countess

    Autor: Rebecca Johns

    Tłumaczenie na język polski: Anna Bereta-Jankowska

    Wydawnictwo: Pascal

    Gatunek: Obyczajowa, Historyczna

    Liczba stron: 432

    Data premiery na rynku polskim: 2013, 2023

 *Google

    Rebeca Johns brak informacji.

    Oskarżana o czary, morderstwa młodych kobiet, a nawet
kąpiel w ich krwi. Do dziś krążą legendy o jej wyjątkowym okrucieństwie wobec sług, a także licznych kochankach obojga płci.
Czy Elżbieta była bestią wyzutą z ludzkich uczuć, brutalnie mordującą niewinne kobiety, aby zachować młodość? A może padła ofiarą politycznych rozgrywek?
Jedenastoletnia Elżbieta, siostrzenica Stefana Batorego, opuszcza rodzinny dom i zostaje zmuszona do zaręczyn. Szybko musi odnaleźć się w roli żony i... kochanki. Sama wśród obcych, zabiega o ich względy, by przetrwać w świecie pełnym wyrafinowanych intryg, gry o władzę i przemocy.
Osamotniona, oślepiona tęsknotą za nieodwzajemnioną miłością, poddaje się szalonemu złudzeniu, że przelana krew pomoże jej zdobyć władzę i posłuch. Setki młodych kobiet przybywają do zamku, by go już nigdy nie opuścić…
Przez stulecia legenda o Elżbiecie Batory żyła własnym życiem i stała się inspiracją dla pisarstwa Brama Stokera, Julia Cortázara i Joe Alexa.
Oto prawdziwa, napisana z rozmachem opowieść o Hrabinie z Siedmiogrodu, jednej z najbardziej inteligentnych i światłych kobiet swoich czasów.
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Elżbietę Batory, nazywaną "krwawą hrabiną", "wampirzycą w spódnicy" lub "wampirzycą z Siedmiogrodu", uznaje się za jedną z najbardziej okrutnych kobiet w historii. Czy słusznie? Na to pytanie stara odpowiedzieć się Rebeca Johns w swej fabularyzowanej historii o tej niezwykle intrygującej kobiecie. 
Przyznam szczerze, że autorka rozbudziła moją ciekawość i skłoniła nie do poszukiwania informacji o tej, wydaje się, największej morderczyni przełomu XVI i XVII wieku.  
Zaczęłam szukać i czytać, dochodząc do wniosku, że autorka napisała mocno realistyczną i zgodną z prawdą historyczną powieść. 
Elżbieta Batory była siostrzenicą króla Polski Stefana Batorego. Jej rodzice to dalecy kuzyni z tego samego rodu. W wieku 15 lat wyszła za mąż za Franciszka Nadasda. Podejrzewano, że to, co robiła ze swoimi służącymi i o co była oskarżona, spowodowane było chorobami psychicznymi, które były następstwem małżeństw ze zbyt bliskimi członkami rodziny wśród jednego rodu. 
Choć autorka zaznacza, że sporo w tej historii fikcji, odnoszę wrażenie, że ogólny czas, w którym żyła hrabina został dość szczegółowo i prawdziwie pokazany. Dzięki temu możemy sobie przypomnieć o obyczajności, kulturze i stosunkach geopolitycznych panujących w średniowiecznej Europie, o wielkich bitwach, sukcesach i upadkach poszczególnych, znanych z lekcji historii postaci.

W "Hrabinie" to sama Elżbieta opowiada swą historię, w listach do syna opisuje swoje życie i przedstawia swój punkt widzenia. Uwięziona w zamkowej wieży na nowo przeżywa przeszłość, robi swoisty rachunek sumienia, ale czy żałuje tego co uczyniła innym? Raczej nie, choć zdarzają się momenty, że do głosu dochodzi sumienie, pokazuje także, jakie trudne przeżycia i wydarzenia zaprowadziły ją do tego miejsca, w którym się znajduje obecnie. Pisze w tych listach, jak z radosnego dziecka stała się silną, surową kobietą. Opowiada o swej pierwszej miłości i zabieganiu o uwagę własnego męża. Z tych listów wyłania się obraz kobiety silnej, ale zmęczonej, kochanej i kochającej, mądrej i inteligentnej, ale czasami mocno porywczej i zagubionej we własnym niezrozumiałym świecie... 
Naprawdę momentami mocno jej współczułam i starałam się zrozumieć, co nią kierowało. W moim odczuciu Elżbieta była chorą psychicznie kobietą, która miała nieszczęście urodzić się w tamtych burzliwych czasach. Cała ta historia to doskonały, ale i bardzo prawdopodobny zarys psychologiczny tej wyjątkowej kobiety- bo i tej wyjątkowości (jak na tamte czasy) jej odmówić nie można. 
Dość drobiazgowe i szczegółowe opisy (choć dla mnie trochę za mało ich było) pozwalają sobie  wyobrazić, do czego hrabina mogła być zdolna. W końcu nie bez powodu przypisuje jej się nawet 600 zabójstw.

Sama książka jest bardzo fajnie napisana, oddająca klimat epoki, niezwykle wciąga i czyta się dosłownie migiem. Zostawia sporo pola do popisu dla wyobraźni, ale także zmusza do refleksji nad tym co minęło, nad istotą zła i warunkami, które mu sprzyjają. 
Barwne i plastyczne opisy pozwalają przez chwilę "poczuć" się uczestnikiem tej historii, zajrzeć w najmniej dostępne miejsca, spojrzeć na najintymniejsze sytuacje oczami bohaterów, przeżywać wraz z nimi wzloty i upadki, wygrywać i przegrywać wielkie bitwy, ale i te zupełnie małe, dziejące się w duszy i sercu.  
Akcja dzieje się dość szybko, zaskakuje w odpowiednich momentach. Bohaterowie są przedstawieni bardzo autentycznie (szczególnie te postacie, które nie są fikcyjne), pokrywają się ze swoimi biogramami znalezionymi w Internecie.
Powieść Rebeki Johns stała się dla mnie jedną z ciekawszych i  lepszych beletryzowanych biografii, jakie znalazłam. Cieszę się, że ta książka trafiła w moje ręce i choć trochę odczarowała mroczny obraz tej niezwykłej węgierskiej szlachcianki, bez oceniania, bez uprzedzeń, unikając schematów dotykających różnorodnych zachowań.
Ja jestem zachwycona.

    Czy polecam?
Polecam tę historię każdemu, i temu, który zna życiorys Elżbiety Batory na wskroś, jak i temu który, tak jak ja dopiero zacznie poszukiwać o niej informacji.

POLECAM...

"Miałam mnóstwo pracy- zarządzanie służbą, nadzorowanie napraw mebli, doglądanie hodowli zwierząt i obsiewania zbożem pól. Jak wiele kobiet mojego pokroju, dbałam o rodzinne włości podczas nieobecności męża, choć miałam w posiadaniu o wiele więcej. Rozległe posiadłości, takie jak Keresztur, Varanno, Leka, Sarvar czy moje własne Csejthe, wymagały w tych niespokojnych wojennych czasach nieprzerwanego dozoru i uwagi. Niemal co dzień musiałam odpowiadać na listy tego czy owego krewniaka albo dzierżawcy odmawiającego wniesienia dziesięciny lub rozwiązywać spory o przebieg granic. Czasem jakiś mniej majętny sąsiad, któremu wydawało się, że pod nieobecność męża dam sobie w kaszę dmuchać, próbował zająć któryś z majątków hrabiego, zmuszając mnie do wysłania żołnierzy, by wygonili dzikich lokatorów i przewrócili porządek w gospodarstwie. Nie byłam pozbawioną kręgosłupa kobietką, czekającą w domu, aż mężczyźni wrócą i mnie uratują. To ja broniłam bogactwa okupionego małżeństwem i krwią, to ja pełniłam jednocześnie obowiązki pani i pana."
              - Rebecca Johns "Hrabina. Tragiczna historia Elżbiety Batory" str. 193

Za egzemplarz recenzyjny serdeczne dziękuję wydawnictwu PASCAL.

poniedziałek, 25 września 2023

(116/23). NA POGRANICZU

 
    Autor: Waldemar Gołaszewski

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Obyczajowa, Wspomnienia

    Liczba stron: 344

    Data premiery: 09. 05. 2023

 *Google

    Waldemar Gołaszewski brak informacji

    Trzy pokolenia walczące o spokojne życie w czasach, kiedy każdy dzień jest wyzwaniem
Historia rodziny Gołaszewskich rozpoczyna się na początku XX wieku w Korytkach, małej wsi nieopodal granicy z Prusami Wschodnimi. To właśnie tutaj senior rodu, dziadek Franciszek, zyskuje sławę jako nieuchwytny herszt bandy przemytników. Dobrą passę przerywa mu wojenna zawierucha 1914 roku. Powołany do wojska, decyduje się wymigać od służby i schronić w rodzinnej wsi. Wiele lat później jego syn, Piotr, stanie przed podobnym dylematem. Wybierze jednak walkę w obronie ojczyzny, a swojej odwagi dowiedzie podczas zbrojnej akcji przeciwko niemieckiemu patrolowi. Ale i on wkrótce zapragnie wrócić do Korytek. Nie wie jeszcze, że nikt tu na niego nie czeka. I że minie wiele lat, zanim znajdzie miejsce, które będzie mógł ponownie nazwać domem…
"Na pograniczu" to wciągająca, trzypokoleniowa saga o ludziach, którzy muszą stawić czoła granicom: tym wewnątrz nich i tym na mapie. Czy po ich przekroczeniu wciąż będą pamiętali o tym, co w życiu najważniejsze?
(Opis wydawcy)

    Kocham miłością absolutną książki, w których jest pokazane życie wielopokoleniowych rodzin. Książki, które opowiadają o zwyczajnym, choć trudnym życiu, jego radościach i troskach, o spokoju i  strachu, o szczęściu i żałobie... które poruszają, wywołują refleksję, porywają w nostalgiczną podróż do czasów, które już minęły...
"Na pograniczu" jest właśnie taką książką, ale jest to także opowieść o przyjaźni, poszukiwaniu swego miejsca na ziemi, przemijaniu i co najważniejsze pogodzeniu się przeszłością i próbą zbudowania dobrej przyszłości. Jest to również opowieść o tym jak nie zatracić swojego człowieczeństwa i wyciągnąć pomocną dłoń do drugiego człowieka- bo każda wojna i każdy ustrój polityczny najbardziej krzywdzi tych bezbronnych- nie ważne, po której stoi się stronie!
Autor w bardzo przystępny i niezwykle wciągający sposób opisuje historię swojej rodziny- rodziny, która całe życie mierzy się z przeciwnościami losu, a mimo to trzyma się razem i jest dla siebie podporą w najtrudniejszych momentach historycznych zawiei.
Nie będę opisywać i streszczać fabuły, bo już wiele zdradza sam opis wydawcy, a nie chciałabym Wam czegoś zdradzić. Gwarantuję, jednak, że to, co nie zostało ujawnione w opisie, wywoła w Was mnóstwo emocji i porwie w niezapomnianą podróż po pięknej, choć  mocno doświadczonej i strudzonej Suwalszczyźnie, a dzięki pięknym i barwnym opisom, nie jednokrotnie będziecie mieli poczucie, że wędrujecie przez nią wraz z bohaterami. Autor opowiada o swoich przodkach w piękny i niezwykle czuły sposób, przemyca różne anegdoty, różnobarwne wspomnienia, opowiada niczym wytrawny gawędziarz, którego chce się słuchać i słuchać...
W postaci autora (przepraszam, jeśli to źle zabrzmi) odnalazłam moją własną Babcię, która opowiadała mi niejednokrotnie historię, która już dawno minęła, a ona sama była jej świadkiem. 

Jestem pod wielkim wrażeniem tej historii- sposób, w jaki autor ją opowiada, nie pozwala nawet na moment poczuć znużenia czy zniechęcenia- przez tę historię dosłownie się płynie, nie chce się jej odkładać przed zakończeniem (swoją drogą, końcowe sceny zbiły mnie mocno z tropu). 
Akcja tej opowieści nie goni na złamanie karku, wręcz przeciwnie, płynie niemal leniwie, ale ma to swój urok i pomimo wielu trudnych wojennych wspomnień, można się naprawdę przy tej książce zrelaksować.
Fabuła jest spójna i dopracowana w najdrobniejszym szczególe. W opowieściach autora doskonale widać dużą wiedzę na temat wojennych wydarzeń mających miejsce w tamtych rejonach. Wiele można się dowiedzieć także o panujących wtedy tradycjach, o wzajemnym nastawieniu ludzi różnych narodowości mieszkających obok siebie, o ich radościach i bolączkach, o nastawieniu do zmieniających się warunków politycznych.
Bohaterowie są idealni, bo są prawdziwi. Obdarzeni całą masą emocji sprawiają, że czułam, jak bardzo są mi bliscy. 

Książka, objętościowo na pierwszy rzut oka może trochę przestraszyć, ale obiecuję gdy tylko zaczniecie czytać, magiczny klimat powieści tak Was oczaruje, że nim się zorientujecie, będziecie już kończyć. Autor ma niesamowicie lekkie pióro i ma w sobie to "coś" co sprawia, że czytając, czułam się, jakbym sama była częścią tej historii. Magiczne doświadczenie i śmiało napiszę, że pan Waldemar, czarując słowem, tworząc przepiękne obrazy, zaczarował także mnie. Nie chce się wracać do teraźniejszości...

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To przepiękna opowieść o życiu... Jeśli tylko lubicie czytać o ludziach, którzy byli tu przed nami, a ich losy są naznaczone przez wyjątkowo trudną i bolesną historię naszego kraju, to "Na pograniczu" będzie książką idealną.

POLECAM...

"Dziadka Franciszka znałem z opowieści krążących wśród rodzinnego klanu. Wieść rodzinna przybrała go sobie na bohatera i - chociaż rozlicznych przypadków jego żywota nie dało się ująć w karby surowej obywatelskiej moralności - włożyła mu na głowę wieniec sławy. Dziadek był znanym na Suwalszczyźnie lisem, który polował na pruskiej granicy. W kartotece straży granicznej figurował jako nieuchwytny herszt bandy przemytników.  Umiejętność naruszania państwowej suwerenności, potwierdzona opinią wydaną przez władzę, zapewniła mu posłuch wśród mieszkańców pogranicza."
                                     - Waldemar Gołaszewski "Na pograniczu" str. 5

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

niedziela, 17 września 2023

(113/23). FOKAS KOUTSOS

 
    Autor: Tomasz Bednarek

    Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza (WFW)

    Gatunek: Historyczna, Obyczajowa

    Liczba stron: 300

    Data premiery: 30. 06. 2023

 
 *Google

    Tomasz Bednarek Drogi Czytelniku, długo dojrzewała we mnie chęć napisania książki. Nie jestem historykiem, tylko ekonomistą, ale historia jest moją pasją. Wojna w Ukrainie była katalizatorem powstania niniejszej powieści. Imperium Aleksandra Wielkiego, jego powstanie i rozpad, było bardzo ciekawym okresem ciągłych wojen i konfliktów. Trochę przewrotnie, wbrew utartym stereotypom, moim bohaterem nie jest jedna z wielkich postaci tamtej epoki, ale zwykły człowiek, który staje się ofiarą tamtych wydarzeń, a jego życie i system wartości, który wyznaje diametralnie się zmienia. Traci wszystko, co kocha, ale mimo to nie poddaje się. Mam nadzieję, że opowiedziana przeze mnie historia Cię zainteresuje.
(Słowo od Autora. Źródło: Okładka książki)

    Fokas Koutsos, tebański lekarz, którego szczęśliwe życie zamieniają w koszmar sukcesy Akelsandra Wielkiego. Burzliwe dzieje człowieka, który po utracie wszystkiego, co kochał robi rzeczy dobre i złe, aby przywrócić utracony świat. Los sprawia, że bohater przemierza krainy od Persji po Kartaginę, a nawet Rzym i styka się z wydarzeniami, które zmieniały losy świata. Poznaje osobiście Ptolemeusza, Antypatra, Luciusa Cursora. Czy uda mu się zrealizować marzenia? Czy wnuk mu wybaczy?
Plastyczne opisy wydarzeń historycznych, wartka fabuła oraz ciekawe wykorzystanie formy, jaką jest list, sprawiają, że nie można oderwać się od lektury.
(Opis wydawcy)

    O Aleksandrze Wielkim (zwanym również Macedońskim), jego podbojach i wielkich wygranych bitwach uczyliśmy się już w szkole podstawowej. Poznawaliśmy jego biografię dość dokładnie, nauczyciele kładli nam do głowy mnóstwo dat, ale nikt wtedy nie zwracał nam uwagi na życie zwyczajnych ludzi. 
Powieść Tomasza Bednarka uzupełnia tę wiedzę i w niezwykle przyjaznej formie pokazuje, jak wyglądało życie z perspektywy zwyczajnego, choć uczonego człowieka. Historia Fokasa to opowieść o walkach, intrygach, zdradach, żądzy władzy, fanatyzmie, bratobójstwach, niewolnictwie. Ale to także historia o duchowości i wierze, o prawdziwej miłości, honorze i potrzebie powrotu do własnych korzeni... oraz hojnego miłosierdzia. Z jednej strony kultura i nauka z drugiej walka i bezwzględność – śmiało można wyciągnąć wniosek, że ta historia to całe dziedzictwo starożytności w pigułce: wojownicy i artyści myśliciele i stratedzy.

Autor zastosował ciekawą formę narracji. Całą historię życia naszego głównego bohatera poznajemy bowiem z listów pisanych przez niego do swego (prawdopodobnie) dorosłego wnuka. Fokas opowiada o swoim życiu w drobiazgowy sposób, można odnieść wrażenie, że wręcz się z tego życia spowiada. Pisze o drodze do spełnienia swego największego marzenia o zostaniu lekarzem, opisuje swą miłość do kobiety, która zostaje u bezpowrotnie odebrana. Dowiadujemy się, jak jego ukochane miasto zostaje zrównane z ziemią i kto oraz co było głównym powodem, jak z każdym kolejnym dniem w jego sercu rodzi i umacnia się chęć zemsty i odwetu. 
Obserwujemy, jak z wielkiego plantatora i uczonego lekarza sam staje się niewolnikiem i jakie poczynania pozwalają mu wrócić do poprzedniego statusu. Jak chęć zemsty budzi demony i napędza tworzenie tajnej siatki agentów, która ma za zadanie unicestwić największego wojownika, którego historię poznaliśmy w szkole...
Powieść ta momentami niezwykle wzrusza i rozdziera serce na tysiące kawałków, by za chwilę wywołać zdumienie, zaskoczenie bądź nawet złość i oburzenie na zaistniałą sytuację. Fabuła gwarantuje emocjonalną huśtawkę, bez chwili na złapanie oddechu. Konsekwentnie budowane napięcie nie opuszcza czytelnika do samego końca...
Akcja toczy się dość szybko, potrafi zaskoczyć, nie sposób przewidzieć, w którym kierunku się potoczy. Szczegółowe opisy tworzą w wyobraźni obrazy tak dokładne, że momentami można odnieść wrażenie, że jest się czynnym uczestnikiem opisywanych wydarzeń. Łatwo wyobrazić sobie opisywane miejsca, poczuć ich starożytny klimat.
Bohaterowie są niejednoznaczni, a zarazem niezwykle wyraziści- posiadają swoje wady i zalety, każdy z nich niesie swój bagaż doświadczeń, przed czymś ucieka, coś goni. Są doskonale wykreowani, autentyczni w swych relacjach i uczuciach. Jest ich sporo, więc trzeba dość mocno się skupić na lekturze, by ich nie pomylić, ale każdy tu jest ważny, każdy wnosi coś do tej historii.
Łatwo poczuć ich emocje zrozumieć postępowanie- choć nie zawsze jest ono słuszne. Trudno było mi spamiętać imiona, ale z drugiej strony jest to zrozumiałe. 
Autor doskonale oddaje ducha tamtego mrożącego krew w żyłach czasu, łatwo zaobserwować i zrozumieć co czuli zwykli ludzie, jakie mieli plany, o czym marzyli, co ich bawiło, a co martwiło. Pokazuje, jak ważny w tak trudnym czasie był honor i dane słowo. 
Obawiałam się, że będę musiała często robić sobie przerwy, by przepracować swoje emocje, jednak nic takiego nie miało miejsca. Zostałam porwana przez tę historię od pierwszej strony, nie było czasu na przerwę...
Nie będę jednak ukrywać, że jestem pod olbrzymim wrażeniem tej historii i pełna podziwu dla autora- dla jego olbrzymiej wiedzy i niesamowitej umiejętności połączenia autentycznych wydarzeń z literacką fikcją- który przy okazji pokazuje on bardziej "ludzkie" oblicza postaci które "znamy" z lekcji historii.  
Tomasz Bednarek "odczarowuje" te posągowe postacie i pokazuje nam ich różne oblicza, zachowania i praktyki, na które niejednokrotnie została spuszczona kurtyna milczenia a czasami również wyparcia i zapomnienia.
"Fokas Koutsos" to książka niebanalna. Jest to opowieść o ludzkich słabościach, trudnych wyborach i niełatwych decyzjach, mających wpływ na bieg historii. 
Z wielką niecierpliwością czekam na drugą część. Mam nadzieję, że pojawi się ona szybko i będzie mi dane ją poznać.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Książka idealna dla każdego, rozbudza ciekawość, pobudza wyobraźnię, sprawia, że aż chce się przypomnieć sobie historię starożytnej Grecji czy Macedonii. To historia, która niesie w sobie ważne przesłanie, śmiało mogę napisać, że nawet pewnego rodzaju przestrogę. Jaką? Dowiecie się, sięgając po "Fokas Koutsos".

POLECAM...

"Pammensie, mój ukochany wnuku, za kilka dni zawiniemy do Ostii. Nie wiem, czy zdążę wszystko Ci opowiedzieć, tak jak zamierzałem. Wracają do mnie w miarę pisania coraz to nowe wspomnienia. Myślałem, że będzie to w miarę krótka historia. Jestem wdzięczny losowi za to, że mogę to Tobie opowiedzieć. Cały czas mam nadzieję, że zobaczę niewolnika, którego wyślesz po ten list. Wraca do mnie spokój, a ten list jest jak oczyszczenie. Nigdy nie myślałem, że tak wiele pamiętam z tamtych lat. Bogowie chyba chcieli, abym zrobił taki rozrachunek ze swoją przeszłością. Jeśli to wszystko sprawi, że zechcesz jeszcze się ze mną zobaczyć i porozmawiać jak wnuk z dziadkiem, będę im wdzięczny do końca swoich dni."
                                     - Tomasz Bednarek "Fokas Koutsos" str. 51

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi.

środa, 16 sierpnia 2023

(97/23). SYN CIENISTEJ STRONY (Tom IV)

 
    

    Autor: Andrzej Juliusz Sarwa

    Wydawnictwo: Armoryka

    Gatunek: Thriller historyczno- ezoteryczny

    Liczba stron: 166

    Data premiery: 2019 (data przybliżona)

 *Google

               Andrzej Juliusz Sarwa Urodzony: 12.04.1953
Polski pisarz, poeta, tłumacz i dziennikarz. Debiutował 12 kwietnia 1975 trzema wierszami na antenie II programu Polskiego Radia w Warszawie; debiut drukowany - wiersz "Mój synek" w almanachu "Pierwszy komunikat" (Sandomierz 1976). Jest laureatem I Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. ks. Jerzego Popiełuszki, Bydgoszcz 1992 - wyróżnienie w dziedzinie prozy. W 1990 został członkiem Stowarzyszenia Autorów Polskich, w 1992 - Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, zaś od 1997 jest członkiem Związku Literatów Polskich. Posiada bardzo bogaty dorobek twórczy, obejmujący wiele dziedzin. Jest autorem ponad 100 książek.
(Źródło opisu: Lubimy czytać)

    Patrząc na współczesny świat, niejeden z nas się zastanawia: „Czy to już? Czy zbliża się kres wszystkiego? Czy za naszego życia Ziemię strawi ogień, żywioły od żaru stopnieją, a niebiosa się zwiną jak płonąca księga? Wokół tyle zła, nieprawości, niesprawiedliwości i serc z kamienia”. Lecz przecie koniec ten nie nadejdzie, zanim się najpierw nie objawi „człowiek grzechu i syn zatracenia”, który zasiądzie w Świątyni Bożej, podając się za Boga... antychryst, który musi pochodzić z plemienia Dan, a przecież to plemię od wieków nie istnieje! Więc? Jak jego duchowy ojciec – Szatan poradzi sobie z tą trudnością? Bo przecież wszystko, co przed tysiącleciami zostało zapowiedziane, musi się wypełnić... Antychryst będzie synem biskupa i "hebrajskiej zakonnicy, fałszywej dziewicy", jak głosi objawienie z La Salette... Z tym już nie powinno być większego problemu, bo czyż to jeden biskup w dziejach kościoła miał dziecko z zakonnicą?... Może i z Żydówką nawet?... Wszystko to kanwa najnowszej powieści z gatunku theological thriller – Andrzeja Juliusza Sarwy, w której poznajemy dalsze dzieje rodu Białeckich, któremu ustawicznie towarzyszy zły duch, mający jakiś plan wobec tej rodziny, rodziny, z którą spotkaliśmy się już książkach "Wieszczba Krwawej Głowy", "Cmentarz Świętego Medarda" i "Tumanie krwawej mgły". Teraz dowiemy się wreszcie jaki to był plan i poznamy zakończenie historii ciągnącej się przez wieki...
(Opis wydawcy)

    Ogromnie żałuję, że przyszła już pora na powiedzenie Wam kilku słów o ostatnim tomie z cyklu opisującego zmaganie rodu Białeckich, którym przez wieki towarzyszy Zło w najczystszej postaci i robi wszystko by "przeciągnąć" ich na swoją stronę. 
W tomie czwartym dochodzimy do czasów współczesnych, a dokładnie w lata czterdzieste XX wieku. Wydawałoby się, że ród Białeckich nie zostanie przedłużony, gdyż ostatni z jego przedstawicieli wstępuje w szeregi duchowieństwa, robiąc karierę w najważniejszych religijnych miastach i nie tylko. Ne spodziewa się on jednak, że została uknuta intryga sięgająca czasów Chrystusowych, a on odegra w niej jedną z głównych ról. Zaczyna się ponownie wodzenie na pokuszenie, a świat goni na złamanie karku ku samozagładzie... Czy Zło w końcu dopnie swego? Czy świat zostanie takim miejscem, jakie znamy? Co z tym wszystkim ma wspólnego biblijny Salomon i jego córka? Jakie tajemnice skrywa Rzym i jak one wpływają na byt całego świata?
Tego już nie napiszę, bo wszystkie odpowiedzi znajdziecie w ostatniej części tej genialnej serii demonologiczno-okultystycznej.

"Syn cienistej strony", choć najkrótszy ze wszystkich to tak jak i poprzedniczki powieść wielowarstwowa,  która pokazuje świat, jakiego nie znamy i być może (a raczej na pewno) nie chcemy znać. Autor w tej części zdecydowanie najbardziej skupia się na strefie duchowej, ale i większość akcji toczy się w zakonach, klasztorach i innych przybytkach. Nie odejmuje to jej jednak ani krzty mroku, który gościł w częściach poprzednich- w moim odczuciu jest wręcz odwrotnie, a wyobraźnia kreuje obrazy, których nie chcielibyśmy widzieć na własne oczy...

Tak jak w poprzednich częściach,  postaci jest sporo zarówno tych autentycznych jak i fikcyjnych, ale nikt tu nie jest zbędny, każda z nich jest potrzebna w tej historii, każda niesie w sobie olbrzymi potencjał i wielkie pokłady emocji. 
Akcja dzieje się dość i momentami może się wydawać, że niektóre wątki zostały tu napisane jakby przez pomyłkę, ale nie dajcie się zwieść, bo wszystko, co tu przeczytacie, jest ważne, potrzebne i istotne dla całości... 
Książkę, czyta się bardzo szybko, nie jest to tylko zasługa jej objętości, ale także krótkich rozdziałów i przeplatających się wątków. Wątki stopniowo zaczynają się ze sobą zazębiać, a wiele domysłów i wątpliwości zostaje w tej części rozwianych. Docieramy do punktu kulminacyjnego... który mrozi krew w żyłach, przeraża i nie mieści się w głowie. 

Za każdym razem wspominam, że uwielbiam styl pisarski pana Sarwy,  jest on niezwykle poetycki, ale nie zbędnie ubarwiony. Wszystkie cztery części napisane są pięknym, choć momentami trudnym językiem, który wspaniale oddaje ducha czasu, w którym dzieje się dany fragment. Nie są to książki, łatwa. Wymagają one sporo skupienia i oddania się jej całym sobą, by zrozumieć przekaz i ogarnąć to, co chcą one nam przekazać, trzeba do nich podejść z naprawdę otwartą głową. Wtedy czujecie się i to dosłownie na własnej skórze, że zło i dobro, towarzyszy nam na co dzień a walka o naszą duszę trwa od zawsze i na zawsze...

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jeśli poszukujecie książki, która Was porwie, a zarazem będzie przestrogą, cały cykl będzie naprawdę doskonałym wyborem.
Ja jestem zachwycona, formą treścią i przekazem. Żałuję, że nie ma dalszych części...
Wszystkie cztery współgrają ze sobą, idealnie uzupełniają, nie tylko samym tekstem, ale i szatą graficzną. Okładki przyciągają wzrok, poszczególne tytuły zmuszają do zastanowienia się co za nimi stoi. 

POLECAM...

"Londyn zawsze robił na księdzu Władysławie spore wrażenie, chociaż go bynajmniej nie zachwycał. Zdecydowanie lepiej się czuł na południu Europy, w Italii czy Hiszpanii, które w okresie studiów, a potem pracy w Rzymie, poznał bardzo dobrze. Londyn, choć rozległy i bogaty, jak przystało na dawną stolicę imperium, nad którym nie zachodziło słońce, miał w sobie coś, co księdzu jedynie budziło podziw i nic więcej, żadnych ciepłych uczuć"
                            - Andrzej Juliusz Sarwa "Syn cienistej strony" str. 65

Za możliwość poznania całej tej genialnej serii serdecznie dziękuję Autorowi.

czwartek, 3 sierpnia 2023

(92/23). TUMAN KRWAWEJ MGŁY (Tom III)

 
    Autor: Andrzej Juliusz Sarwa

    Wydawnictwo: Armoryka

    Gatunek: Thriller historyczno- ezoteryczny

    Liczba stron: 422

    Data premiery: 2019 (data przybliżona)

 
 *Google

        Andrzej Juliusz Sarwa Urodzony: 12.04.1953
Polski pisarz, poeta, tłumacz i dziennikarz. Debiutował 12 kwietnia 1975 trzema wierszami na antenie II programu Polskiego Radia w Warszawie; debiut drukowany - wiersz "Mój synek" w almanachu "Pierwszy komunikat" (Sandomierz 1976). Jest laureatem I Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. ks. Jerzego Popiełuszki, Bydgoszcz 1992 - wyróżnienie w dziedzinie prozy. W 1990 został członkiem Stowarzyszenia Autorów Polskich, w 1992 - Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, zaś od 1997 jest członkiem Związku Literatów Polskich. Posiada bardzo bogaty dorobek twórczy, obejmujący wiele dziedzin. Jest autorem ponad 100 książek.
(Źródło opisu: Lubimy czytać)

    Przygotowywanie gruntu pod unicestwienie odwiecznego ładu i rozpoczęcie wznoszenia gmachu nowego, postępowego świata... Magowie i szarlatani... filozofowie i okultyści... różokrzyżowcy i wolnomularze... Ludwik XV i hrabia de Saint-Germain... ofiary z dzieci, dzikie orgie arystokratów, harem młodziuchnych kochanek monarchy... lecznicze kąpiele we krwi dziecięcej... specjalista od wychowania, który pięcioro swoich dzieci oddał do przytułku... Józef Balsamo conte di Cagliostro... wizje Swedenborga... lekceważone przestrogi Nieba... zaburzenia w przyrodzie, kataklizmy i nieurodzaje... głód i tajemnicza bestia... Okropieństwa rewolucji francuskiej... gilotyna dla Ludwika XVI... rządy obłąkanych rewolucjonistów... rzeź szuanów... ludzki tłuszcz na świece i mydło, ubrania z ludzkiej skóry... gwałty i zbrodnie... bestialstwa... A potem? Potem całkowita ruina tego, co było... Groza dni schyłku znanej nam rzeczywistości... wszystko obracające się w nicość... totalne zniewolenie przybrane w maskę wolności... i chichot Szatana... i oczekiwanie na Antychrysta, owego Syn Cienistej Strony, ale nie tego cienia, który przynosi ulgę, lecz mroczy duszę... I oczekiwanie na koniec... na dzień ostatni... na dzień, w którym nadejdzie sąd, a ogień spopieli wszystko... a sąd odbędzie się nad każdym stworzeniem... Jest to kanwa trzeciej części powieści – thrillera historyczno-ezoterycznego – Andrzeja Juliusza Sarwy, w której poznajemy dalsze dzieje rodu Białeckich, któremu ustawicznie towarzyszy zły duch, bez wątpienia mający jakiś niezwykły plan wobec tej rodziny, rodziny, z którą spotkaliśmy się już książkach "Wieszczba Krwawej Głowy" i "Cmentarz Świętego Medarda".
(Opis wydawcy)

    Dziś przyszła pora na trzecią część powieści o losach rodziny Białeckich. Poprzednie dwie: "Wieszczba Krwawej Głowy" ZERKNIJ TUTAJ i "Cmentarz Świętego Medara" ZERKNIJ TUTAJ podniosły wysoko porzeczkę i przyznaję, byłam niesamowicie ciekawa, jak autor poprowadzi dalsze losy tej niezwykle doświadczonej przez Zło rodziny. 
Nie zawiodłam się, a tym samym ta saga zdecydowanie staje się moim numerem jeden wśród tego typu literatury.

W tej części wchodzimy w czasy panowania Ludwika XV i Ludwika XVI. W okrutne czasy gdzie Rewolucja Francuska zbierała ogromne śmiertelne żniwo, gdzie głód zmusza ludzi do dramatycznych w skutkach posunięć, gdzie nie ma już chyba żadnej świętości i wydaje się, że Zło w końcu dopięło swojego i zniszczy ludzkość. W tej części również nie brakuje krwi, śmierci, zła w najczystszej postaci, spotykamy ponownie tych, których mieliśmy nadzieję już nie spotkać, pojawia się wiele nowych, wpływających na całość postaci. Choroba, zło i chciwość się panoszy, nie oszczędzając nikogo. Jest miłość i nienawiść, jest dobro i zło, życie i śmierć... A to wszystko w przepięknych miejscach, opisywanych tak malowniczo, że ma się wrażenie, że jest się żywo przeniesionym w czasie... Autor staje się mistrzem w opisywaniu tego czego nie widać gołym okiem.

"Tuman krwawej mgły", tak jak i poprzedniczki to powieść wielowarstwowa, a każda z nich pokazuje świat, jakiego nie znamy i być może (a raczej na pewno) nie chcemy znać. Mnóstwo tu wątków, wydawałoby się, że zbędnych, ale jest to mylne pojęcie. Autor pokazuje życie zwyczajnych ludzi, tych biednych i tych najbogatszych, tych złych i tych dobrych, poszukuje przy pomocy swych bohaterów odpowiedzi na wiele filozoficznych tematów, zadaje pytania, zmusza do poszukiwań prawdy. 
W tej historii non stop coś się dzieje, akcja powieści jest niezwykle wartka, mroczna atmosfera całości wciąga od pierwszej strony i nie sposób oderwać się od lektury, nie poznając dalszych losów postaci. Autor ponownie pokazuje wielki świat polityki, przybliża autentyczne życiorysy postaci historycznych, przypominając nam tym samym ich losy i ich wpływ na napiętą i niezwykle burzliwą sytuację geopolityczną średniowiecznej Europy. Doskonała lekcja historii zarówno Polski jak i Francji.
Tak jak poprzednio postaci jest sporo zarówno tych autentycznych jak i fikcyjnych, dość łatwo można się pogubić, kto jest kim-szczególnie gdy używają różnych nazwisk i pseudonimów, ale każda z nich jest potrzebna w tej historii, każda niesie w sobie olbrzymi potencjał i pokład emocji. 
Nie ma tu zbędnych opisów, choć jest ich naprawdę sporo i są one bardzo dokładne, wszystko, co tu przeczytacie, jest ważne, potrzebne i istotne dla całości... 

Z wielką przyjemnością przeczytałam tę część, autor zostawił mnie z wieloma pytaniami, ale i refleksją dotyczącą podejmowanych przez ludzi wyborów. Nakierował myśli na tematy, o których nie myśli się na co dzień... Zanosi się na to, że ród Białeckich w tym tomie wygasa, ale czy to może tak się skończyć? Jestem niezwykle ciekawa, czym autor zaskakuje w ostatnim, IV tomie.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To historia, wobec której nie można przejść obojętnie. "Tuman krwawej mgły" to odważne opisy zdarzeń, które niby znamy, ale nie wiemy, tak naprawdę co za nimi stało, co było ich motywem i jakie skutki za sobą pociągły. 
Lektura tego cyklu to niesamowite przeżycie.

POLECAM...

"A więc król nie żył, ale to nie rozwiązywało problemu monarchii. Wciąż Boga nie dosięgnięto, a ponadto żyła królowa, teraz szyderczo nazwana wdową Kapet i żył syn, co prawda miał tylko dziewięć lat, ale wedle francuskiego prawa, nawet niekoronowany i tak już był królem. Bo przecie <le roi est mort, vive le roi!*>
Taaak... żyła królowa... i była niebezpieczna- stronnicy, zwolennicy, buntownicy, stanowiła dla nich jakiś jednoczący symbol. Więc co?  Więc i ją postanowiono skazać na śmierć.
I tak się stało po groteskowym procesie.
Marię Antoninę zgilotynowano 16 października 1793 roku. 
W ostatnich słowach przeprosiła kata, że niechcący nadepnęła mu na stopę. Prócz tego nie powiedziała nic więcej...
Pochowano ją w tym samym dole, co zamordowanego w styczniu króla i również obficie przysypano wapnem..."

* Umarł król, niech żyje król!
                         - Andrzej Juliusz Sarwa "Tuman krwawej mgły" str.371

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi. 

środa, 19 lipca 2023

(86/23). CZERWONY GENERAŁ

   
                            ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **

                       Recenzja nagrodzona tytułem "Wybór redakcji" w serwisie Na kanapie.


    Autor: Michał Lelonek

    Wydawnictwo: WasPos

    Gatunek: Historyczna

    Liczba stron: 294

    Data premiery: 20. 06. 2023


 
* Google

    Michał Lelonek, rocznik ’81, z wykształcenia geolog, z zawodu inżynier geofizyk. Pół swojego życia spędził na platformach wiertniczych na Morzu Północnym i Oceanie Atlantyckim, mieszkał w Szkocji i w Niemczech. Pracował m.in. w Stanach Zjednoczonych i na Bliskim Wschodzie. Obecnie zatrudniony w Instytucie Geofizyki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie, gdzie zajmuje się zagrożeniami antropogenicznymi. 
Pierwszy utwór literacki autora ukazał się w "Nowej Fantastyce" (opowiadanie "Oni") w 2013 roku. Debiut prozatorski miał miejsce w 2021 roku, powieścią historyczną "Las przeznaczenia ‘43", której drugie wydanie, pod skróconym tytułem "Las ‘43" ukazało się w 2023. W tym roku również ukazała się kolejna powieść historyczna "Czerwony Generał".
(Źródło opisu: Lubimy czytać)

    Główny bohater, Eugeniusz Batsaikan Rozwadowski, na skutek nieszczęśliwych zdarzeń, zostaje siłą wcielony do Armii Czerwonej i wraz z nią przemierza bojowy szlak, od Moskwy aż po Warszawę.
Bohater na swej drodze spotyka generała, który sieje postrach wśród żołnierzy, a jego władza jest tak wielka, że zdaje się wydawać rozkazy samemu Stalinowi. Batsaikan zostaje jego kancelistą i towarzyszy mu w wielkim pochodzie na zachód. Wkrótce odkrywa, że za generałem stoi mroczna siła, mająca swe korzenie w zamierzchłych czasach. Generał wtajemnicza bohatera w historię największego eksperymentu społecznego w dziejach świata: komunizmu. Snuje opowieść, która sięga średniowiecza, prowadzi przez Monastyr, czasy Rewolucji Francuskiej, aż po dojście bolszewików do władzy.
Pewnego dnia generał zawiera z Batsaikanem zakład, którego wynik wpłynie na los całej Polski…
(Opis wydawcy)

    Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o moim kolejnym patronacie medialnym, który premierę świętował dwudziestego czerwca. Przyznam szczerze, że jest to książka, która mnie mocno zaskoczyła- nie tym, że opowiada o trudach wojny, ale tym, kto stał się jedną z głównych postaci. Jesteście ciekawi kto to? Tego dowiecie się, sięgając po książkę, ale gwarantuję, że będziecie równie zaskoczeni jak ja.

Długo się zastanawiałam, co napisać o "Czerwonym generale" trudno jest mi ubrać w słowa to, co czuję po przeczytaniu tej zaskakującej, a zarazem druzgoczącej historii. Nie będę jednak ukrywać, że jestem pod olbrzymim wrażeniem tej historii i pełna podziwu dla autora- dla jego olbrzymiej wiedzy i niesamowitej umiejętności połączenia autentycznych wydarzeń z literacką fikcją- który przy okazji pokazuje on bardziej "ludzkie" oblicza postaci które "znamy" z lekcji historii.  
Michał Lelonek "odczarowuje" te posągowe postacie i pokazuje nam ich różne oblicza, zachowania i praktyki, na które niejednokrotnie została spuszczona kurtyna milczenia a czasami również wyparcia i zapomnienia.

Powieść ta momentami niezwykle wzrusza i rozdziera serce na tysiące kawałków, by za chwilę wywołać zdumienie, zaskoczenie bądź nawet złość i oburzenie na zaistniałą sytuację. Fabuła gwarantuje emocjonalną huśtawkę, bez chwili na złapanie oddechu. Konsekwentnie budowane napięcie nie opuszcza czytelnika do samego końca...
Akcja toczy się dość szybko, potrafi zaskoczyć, nie sposób przewidzieć, w którym kierunku się potoczy. Szczegółowe opisy tworzą w wyobraźni obrazy tak dokładne, że momentami można odnieść wrażenie, że jest się czynnym uczestnikiem opisywanych wydarzeń.
Bohaterowie są niejednoznaczni, poranieni psychicznie, a zarazem niezwykle wyraziści- posiadają swoje wady i zalety, każdy z nich niesie swój bagaż doświadczeń, przed czymś ucieka, coś goni. Są doskonale wykreowani, autentyczni w swych relacjach i uczuciach. Jest ich sporo, więc trzeba dość mocno się skupić na lekturze, by ich nie pomylić, ale każdy tu jest ważny, każdy wnosi coś do tej historii.
Łatwo poczuć ich emocje zrozumieć postępowanie- choć nie zawsze jest ono słuszne. 
Michał Lelonek doskonale oddaje ducha tamtego mrożącego krew w żyłach czasu, łatwo zaobserwować i zrozumieć co czuli zwykli ludzie, jakie mieli plany, o czym marzyli, co ich bawiło, a co martwiło. Pokazuje, jak ważny w tak trudnym czasie był honor i dane słowo. 
Obawiałam się, że będę musiała często robić sobie przerwy, by przepracować swoje emocje, jednak nic takiego nie miało miejsca. Zostałam porwana przez tę historię od pierwszej strony, nie było czasu na przerwę...

"Czerwony generał" to książka niebanalna. Jest to opowieść o ludzkich słabościach, trudnych wyborach i niełatwych decyzjach, mających wpływ na bieg historii. Nie jest łatwa historia, wywołuje ogrom emocji, każe przystanąć w pędzie codzienności i oddać się refleksji. Pomimo to jestem dumna z tego, że mogłam objąć ją patronatem, bo to naprawdę wartościowa pozycja, po którą powinien sięgnąć każdy.

     Czy polecam?
Zdecydowanie tak.
To historia, która niesie w sobie ważne przesłanie. Śmiało mogę napisać, że nawet przestrogę. W moim odczuciu ta powieść to doskonale napisane studium wpływu zła na ludzką naturę- odwiecznej walki zła i dobra, poszanowania drugiego człowieka.

POLECAM...

"Porucznik się nie odezwał, tylko zrobił zapraszający gest szerokim ruchem ręki. Danił podszedł do mnie, uśmiechnął się najsmutniejszym uśmiechem świata, wziął mojego mosina, wyjął z kieszeni łódkę z nabojami, a następnie stanął za klęczącymi Niemcami. Nie miałem odwagi spojrzeć jeńcom w twarz.
Po chwili rozległo się pięć wystrzałów, a każdy z nich trafiał w moje serce. Pierwszy zabił moją młodość, drugi radość, a trzeci szacunek do siebie. Czwarty strzał roztrzaskał moją przyszłość, a pięty zabił mnie samego, bo umarłem tamtej nocy."
                                 - Michał Lelonek "Czerwony generał" str. 102

Za egzemplarz recenzyjny oraz możliwość objęcia tej historii patronatem medialnym serdecznie dziękuję wydawnictwu WasPos.