Pokazywanie postów oznaczonych etykietą saga rodzinna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą saga rodzinna. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 stycznia 2026

(8/26). SILVA RERUM. REKONSTRUKCJA LOSÓW KRESOWEJ RODZINY

 
    Autor: Joanna Petry- Mroczkowska

    Wydawnictwo: Wydawnictwo M.

    Gatunek: Biografia, Wspomnienia

    Liczba stron: 468

    Data premiery: 10. 09. 2025

 *Google

    Joanna Petry- Mroczkowska brak informacji.

    Silva Rerum to nie kronika. To las.
Gęsty, splątany, pełen nieoczywistych ścieżek. 
Każde drzewo- osobna historia, która się rozgałęzia, a jednak wszystkie sięgają tych samych korzeni. 
Czworo rodzeństwa- i cały świat w tle.
Juliusz Petry, pionier polskiego radia we Lwowie, Wilnie i Wrocławiu.
Janina Petry- Przybylska- artystka, o której mówiono: "druga Stryjeńska".
Kazimiera Petry- skrzypaczka przez dekady związana z Operą Warszawską.
Maria Sahankowa-pianistka, która przez Rosję, Iran, Indie i Afrykę, by znaleźć dom w Anglii.

Ich losy rozrzucone przez historię tworzą opowieść o Polsce. Nie tej z podręczników, ale tej codziennej- utkanej z pracy, talentu i cichej wytrwałości. To również zapis mozolnego śledztwa: autorka tropi publikacje, dokumenty, listy, fotografie i wspomnienia. Odsłania nieznane, obala mity, wydobywa z cienia postaci, które na to zasługują. 
Można czytać tę książkę, by poznać losy niezwykłej rodziny, która zostawiła swój znaczący ślad w polskiej kulturze. Można - żeby zajrzeć do codzienności minionych czasów i zobaczyć, jak naprawdę wyglądało życie. A można też- żeby poszukać własnych korzeni. Albo przypomnieć sobie, że się je ma. Bo czasem wystarczy cudza opowieść, by zacząć lepiej rozumieć swoją.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z wyjątkową historią kresowej rodziny Petrych. Przyznać muszę, że jest to nazwisko, o którym nie słyszałam i mam teraz wrażenie, że ominęło mnie coś ważnego, tym bardziej doceniam fakt, że dzięki Wydawnictwu M mogłam "poznać" tę wyjątkową rodzinę. Autorka sięgając do rodzinnych wspomnień dokumentów i archiwów, stworzyła niezwykle ciekawą i inspirującą opowieść o swoich przodkach, czwórce rodzeństwa, których dramatyczne, ale i pełne pasji życie toczyło się na całym świecie, od  Lwowa, poprzez Warszawę, obozy uchodźców w Afryce, Londyn i powojenną Polskę.
"Silva Rerum" to nie tylko opowieść o sile rodzinnych więzi, wielkiej odwadze, pracy i twórczości w wyjątkowo niesprzyjających warunkach, ale także o tragedii wojny, doświadczeniu wygnania i codziennych zmaganiach z przeciwnościami losu. Autorka doskonale oddała ducha czasów, w którym przyszło żyć bohaterom tej powieści, pokazuje, czym ludzie się interesowali, czego się bali, o czym marzyli. Co ważne w tle pojawiają się znane postacie świata kultury, sztuki i nauki, a także spora dawka rzetelnej wiedzy historycznej. Czyta się tę książkę z olbrzymią ciekawością, ale zaznaczyć też trzeba, że trzeba ją czytać ze sporym skupieniem, momentami można odnieść wrażenie nie do końca kontrolowanego chaosu i chęci przekazania zbyt wielu informacji o wielu osobach w zbyt krótkim czasie, co sprawia, że chwilowo można zgubić główny wątek- ale myślę, że nie jest to minusem, dla mnie jest to potwierdzenie, z jak wielką pasją została ta historia spisana. 

Książka podzielona jest na sześć głównych części, w której znajduje się po kilka krótkich rozdziałów prowadzących nas po życiu i ważnych miejscach. Znajdziecie tu wiele zdjęć, listów, grafik i rycin obrazujących codzienne życie i zajęcia, którymi parali się bohaterowie. 
Książka zabiera nas w przeszłość i zmusza także do refleksji nad własną wiedzą na temat swoich przodków, pokazuje, jak ważna jest pamięć o tych którzy odeszli, jak ważny jest kontakt z tym którzy jeszcze tu są i mogą podzielić się wieloma chwilami swojego życia, budując tym piękne wspomnienia i więzi, które zawsze będą nas łączyć, które staną się mostem między przeszłością  a tym miejscem, gdzie znajdujemy się teraz... 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Silva rerum" będzie doskonałą lekturą nie tylko dla tych którzy uwielbiają rodzinne opowieści, ale także dla tych którzy interesują się historią Kresów i całej Polski.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Wydawnictwu M.

poniedziałek, 24 marca 2025

(30/25). SAGA RODU GÓRNIAKÓW Z SIBICY

 
    Autor: Władysława Magiera

    Wydawnictwo: Ośrodek Wydawniczy Augaustana

    Gatunek: Biografia, Pamiętnik, Wspomnienia

    Liczba stron: 432

    Data premiery: 2024 (data przybliżona)

 *Google

    Władysława Magiera historyczka, mężatka, matka dorosłego syna. Mieszka w Cieszynie, jej rodzina jednak pochodzi z obu stron granicznej rzeki Olzy. Zajmuje się promowaniem kobiet zasłużonych dla Śląska Cieszyńskiego?– jest autorką pięciu książek biograficznych opisujących dorobek ponad stu Ślązaczek zapomnianych przez oficjalną historię. Jako przewodniczka turystyczna opracowała Cieszyński Szlak Kobiet. Pisuje również do prasy i kalendarzy, nagrywa audycje radiowe, działa w wielu organizacjach i wszędzie popularyzuje wiedzę o zasłużonych postaciach ze swojej małej ukochanej ojczyzny. Władysława Magiera w latach 2022 i 2023 wydała powieści historyczne "Wspomnienia Zofii" i "Absolutnie niezwykła". To zbeletryzowane opowieści o niezwykłym życiu dwóch z setek wyjątkowych kobiet Śląska Cieszyńskiego. Pierwsza opisuje życie Zofii Kirkor- Kiedroniowej, a druga Doroty Kłuszyńskiej oraz walkę kobiet o prawa polityczne. Ciągle tworzy, a w pracy zawsze towarzyszy jej ulubiony kot. W roku 2022 otrzymała medal Zasłużony dla Kultury Polskiej oraz Śląski szmaragd, a w 2023 roku nagrodę indywidualną Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
(Źródło: Okładka książki)

    "Wszystko sam z siebie i przez siebie, a przecież nic dla siebie" - powiedział ks. Franciszek Michejda na pogrzebie Franciszka Górniaka.

Bohaterom powieści przyszło żyć na Śląsku Cieszyńskim w ciekawych czasach. Tutaj przed prawie pięciuset latami zamarła tradycja państwowości polskiej, a polskość mimo tego trzymała się mocno. Słowo pisane i szkoła odegrały w tym procesie wielką rolę, a edukacja podniosła stopę życiową ludności.
Mieszkańców cechuje powaga w wystąpieniu, rozwaga w myśleniu i wielka obowiązkowość, pracowitość i poczucie odpowiedzialności w życiu. W wielkim poważaniu jest życie rodzinne. Tak pisał Władysław Zabawski, dodając: pokolenie za pokoleniem lud ewangelicki walczył o to, co było mu najdroższe i nie zawahał się przed żadną ofiarą, gdy chodziło o wiarę i język polski. Tak o sobie mogliby powiedzieć prawie wszyscy bohaterowie powieści.
"Saga rodu Górniaków z Sibicy" to również niezwykłe źródło wiedzy o czasach minionych, o walce o polskość na Śląsku Cieszyńskim, o życiu Polaków na przestrzeni prawie stu lat w XIX i XX wieku. Życiu pełnym wiary w lepsze jutro, mimo kolejnych zawirowań dotykających rodzinę.
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne. Dziś przychodzę do Was z książką absolutne niezwykłą!
Zaglądając na mój blog, wiecie już, że uwielbiam sagi rodzinne, pamiętniki biografie i inne książki, które przybliżają życie ludzi z pozoru zwyczajnych, a jednak mających niewyobrażalny wpływ na społeczeństwo, w którym żyją na co dzień. Osobiście wychodzę z założenia, że ci niezwykle dzielni i zdecydowanie wyprzedzający swoje czasy ludzie, zasługują na takie biografie i głośne mówienie o nich, aby pamięć o nich nie zginęła, a przy tym stali się oni autorytetami dla kolejnych pokoleń, szczególnie teraz gdy autorytety dzisiejszej młodzieży są (dość) mocno wątpliwe.

Tym razem, dzięki pani Władysławie Magierze mogłam poznać historię o Franciszku Górniaku i jego potomkach, którzy zapisali się na kartach historii w wyjątkowy sposób, a ich ślady można odnaleźć w nie tylko w księgach z połowy XIX wieku, ale i spacerując po ulicach Cieszyna i okolic.
Historia zaczyna się gdy poznajemy Franciszka Górniaka, młodego utalentowanego chłopaka, którego niespełnionym marzeniem było pójście do szkoły. Jednak z powodu braku funduszy musi porzucić swoje marzenie i zająć się pracą. Utalentowany i przedsiębiorczy młody mężczyzna zostaje pomocnikiem w młynie, jednak okazuje się, że to nie jest jego droga. Górniak, poznając swą przyszłą żonę, obiecuje jej, ze kiedyś wybuduje jej wielki dom. Postanawia osiedlić się w Sibicy i otworzyć cegielnię... Tak zaczyna się historia jego rodziny. 
Jest to historia trudna, okraszona wielkim trudem i bólem, szczególnie w momentach gdy odchodzą z tego świata kolejne dzieci małżeństwa- przyznać muszę, że czułam olbrzymią bezsilność, gdy docierało do mnie jak duża była wtedy śmiertelność wśród dzieci. Podziwiałam Marię za jej hart ducha, wiarę i to, że nigdy się nie poddała, parła do przodu z podniesioną głową, mądra i wspierająca, wyprzedzająca swe czasy...
Małżonkowie z wielkim zaangażowaniem wspierają rozwój polskich inicjatyw narodowych w regionie, wspierają polskie szkolnictwo i instytucje kulturalne. Na kartach powieści przewija się cała plejada autentycznych postaci, które działały na ziemi Śląska Cieszyńskiego. Tworzą one piękne tło dla rodziny Górniaków, ale dają także świadectwo tego, jak ludzie byli wtedy pełni wiary i nadziei na lepsze jutro, 
Autorka barwnie kreśli sylwetki poszczególnych członków rodziny, w tym także Niny Górniak, która zasłynęła jako utalentowana projektantka mody, z której talentu korzystały światowe domy mody.
Na tle historycznych wydarzeń obserwujemy zwyczajne życie rodziny, towarzyszymy im w trakcie zwyczajnych dni jak i wielkich świąt. Obserwujemy, jak dorastają kolejne pokolenia i jak radzą sobie ze spuścizną Franciszka i Marii. Zaznaczyć w tym miejscu trzeba, że cała rodzina, przez kolejne pokolenia, pozostawała zaangażowana w życie społeczno-gospodarcze Śląska Cieszyńskiego.

"Saga rodu Górniaków z Sibicy" pokazuje życie, wydaje się zwyczajnych, ale tak naprawdę niezwyczajnych ludzi, wielkich patriotów, gotowych poświęcić wiele by ich mała ojczyzna rosła w siłę, dawała bezpieczeństwo mieszkańcom, dbała o ich zdrowie, przy okazji dając świadectwo, jak trudne były to czasy, w których przyszło im żyć. 
Narracja pierwszoosobowa tylko ten trud podkreśla, a zarazem pozwala sobie wyobrazić myśli, uczucia i emocje, jakie targały głównymi bohaterami, łatwiej jest zrozumieć strach i rozterki dnia codziennego. 
Jest w tej książce wiele emocji, są rozczarowania, łzy i smutek nie brakuje niezrozumienia i goryczy, pytań dlaczego musi tak być? Jest w tej historii także dużo ciepła, miłości, wsparcia i nadziei. 
Doskonale została także napisana i pokazana skomplikowana i trudna sytuacja polityczna  i geograficzna nie tylko Śląska Cieszyńskiego, ale i całego regionu tej części Europy. Łatwo poczuć klimat tamtego czasu, zobaczyć jak ludzie przetrwali wojny, co im dawało nadzieję, z czego się cieszyli, czego się bali, czego pragnęli. My czytelnicy, przypomnimy sobie przy tej lekturze wiele ważnych wydarzeń, które miały wielki wpływ na to jak wygląda teraz nasza ojczyzna.

Książkę czyta się doskonale, akcja toczy się dość szybko, przez co trudno jest ją odłożyć na bok. Wraz z bohaterami przeżywałam ich rozterki, wzloty i połykałam łzy rozczarowania i goryczy. Ogromnie dużo emocji mi towarzyszyło przy lekturze, niejednokrotnie pojawiło się olbrzymie wzruszenie.
Pani Władysława stworzyła niesamowitą opowieść opartą na autentycznych wydarzeniach. Jest to historia niezwykła i bardzo się cieszę, że mogłam ją poznać. Książka zakończona jest galerią zdjęć, które pochodzą od potomkini Franciszka Górniaka, a także kilka regionalnych, bardzo intrygujących przepisów kulinarnych na różnorodne potrawy. 
Dodatkowym plusem jest umieszczony na końcu książki słowniczek gwarowy, który bardzo pomoże czytelnikom, którzy nie znają i nie rozumieją śląskiej gwary. 


    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Każdy w tej powieści znajdzie coś dla siebie, zarówno fan powieści obyczajowych, jak i osoby uwielbiające książki historyczne i biografie wyjątkowych ludzi.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

środa, 2 października 2024

(133/24). SEKRETY DOMU BILLE (Tom II)

 
    Autor: Agnieszka Janiszewska 

    Wydawnictwo: Zaczytani

    Gatunek: Obyczajowa

     Liczba stron: 212

    Data premiery: 13. 03. 2024

 *Google

    Agnieszka Janiszewska Ukończyła historię na Uniwersytecie Warszawskim, pracuje jako nauczyciel historii w liceum ogólnokształcącym. Od urodzenia jest związana z Warszawą, obecnie mieszka w jednej z podwarszawskich miejscowości. Znana jest z porywających sag rodzinnych oraz doskonale zarysowanego tła historycznego w powieściach obyczajowo-historycznych.
(Źródło: Okładka książki)

    Nie wszystko widać na pierwszy rzut oka
Dorosłe córki Juliana oraz Eweliny przypominają ogień i wodę. Dzieli je nie tylko różnica temperamentów, ale także stosunek do macochy. Róża oraz Urszula wydają się nie mieć ze sobą nic wspólnego, a jednak bardzo za sobą tęsknią. To uczucie nasila się, gdy umiera ich ojciec.
Po tym wydarzeniu córki Juliana stopniowo zaczynają odkrywać nieznane dotąd fakty z życia rodziców. Pomaga im w tym dawna znajoma mecenasa, Teresa Chęcińska. Poznane tajemnice rzucają zupełnie nowe światło na całe małżeństwo Państwa Bille. Szybko okazuje się jednak, że nie tylko oni mieli swoje sekrety...
(Opis wydawcy)

    Kilka dni temu pisałam o tomie pierwszym, po którym z wielką niecierpliwością czekałam kiedy będę mogła poznać zakończenie tej niezwykle smutnej, aczkolwiek niosącej w sobie nadzieję, historii. Dziś mogę podzielić się swoimi wrażeniami i podsumować całość. Będąc jeszcze pod wrażeniem pierwszego tomu, postanowiłam nie odkładać lektury na później i iść za ciosem, poznać dalszy ciąg tej historii. 
Ponownie wracamy do domu pełnego tajemnic nieporozumień i niedomówień, domu, w którym przeszłość nie chce ustąpić miejsca teraźniejszości i przyszłości a duchy zmarłych i pamięć o nich wyłaniają się z każdego kąta. 
Tom drugi jak dla mnie jest dużo bardziej esencjonalny, bardziej poruszający niż poprzednik, w pewnym momencie bardzo zaskakujący, wiele niedokończonych wątków tu się wyjaśnia, rzucając światło na przeszłość, która wyobrażaliśmy sobie zupełnie inaczej, czytając pierwszy tom, a mimo to nadal na światło dzienne wychodzą głęboko skrywane tajemnice, prawdy i półprawdy. Wszystkie one układają się w smutną całość, ponownie dając obraz rodziny szczęśliwej tylko na pozór, której rodziny członkowie patrzą tylko na czubek własnego nosa, choć trzeba przyznać, że siostry w końcu się ogarnęły i zauważyły, że tak znienawidzona przez nie Zuzanna naprawdę kochała ich ojca i przekładała tę relację ponad dobra materialne, które przypadły jej po śmierci ukochanego. Ich stosunki delikatnie, choć bardzo powoli się ocieplają, a do kobiet dochodzi, że każdy z nas nosi własny bagaż doświadczeń i nie zawsze są one łatwe. Postanawiają, że pomogą Zuzannie odnaleźć i pogodzić się z przeszłością, ale czy dadzą radę doprowadzić sprawę do końca... tego już nie napiszę, ale przygotujcie zapas chusteczek, bo będą naprawdę potrzebne.
Autorka fantastycznie nakreśliła ludzką mentalność, pokazując, jak bardzo różny może być osąd sytuacji, gdy poznajemy dodatkowe szczegóły i na sprawę patrzymy pod zupełnie innym kątem. Pokazała, że warto dać drugą, a nawet i trzecią szansę, że każdy z nas ma prawo nosić w sobie tajemnice i bronić ich przed wyjawieniem. 
Zresztą każda kolejna historia, która wychodzi spod pióra Autorki, niesie w sobie olbrzymi bagaż emocjonalności, za każdym razem bohaterowie są niezwykle autentyczni obdarzeni całą palet zalet i wad, uczyć i różnorodnych motywów. Nie inaczej jest także w przypadku dylogii "Sekrety domu Bille".
Akcja tak jak i poprzednio nie goni na złamanie karku, ale otula czytelnika aurą tajemniczości, by w efekcie końcowym zalać czytelnika ciepłem i nadzieją, na to, że nawet po najgorszej burzy zawsze musi wyjść słońce.

Lekki styl pani Agnieszki pozwala się zrelaksować i odpłynąć w wykreowany przez nią świat.  
Drugi tom nie przytłacza swą objętością (jest o sto stron krótszy), co daje komfort czytania i nie wymaga wiele czasu, by dać się poznać. W moim odczuciu jest zdecydowanie lepszy niż pierwszy, ale żeby to zauważyć, trzeba poznać także tom I do czego Was serdecznie zachęcam, bo czas spędzony  z tą historią jest naprawdę wartościowy, pobudza do przemyśleń i refleksji na temat życia i jego przemijania, tego jak zostaniemy zapamiętani i jakie wartości po sobie zostawimy. 
Ja jestem zauroczona tą historią, choć jest ona momentami trudna, udowadnia, że w rodzinie zawsze drzemie siła i nawet to, czego nie widać w niej na pierwszy rzut oka, gdzieś głęboko w jej strukturach na pewno drzemie.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To intrygująca opowieść o rodzinie, o jej problemach, relacjach, które nie są łatwe. To bardzo życiowa opowieść, która pokazuje, że życie potrafi zaskoczyć, a to czy się z tym pogodzimy, czy nie, to już inna bajka.

POLECAM...

"W jej smutnym, przygasłym spojrzeniu na moment zapaliło się nikłe światełko. Trwało to ułamek sekundy, wystarczyło jednak, by rozświetlić jej twarz. Ten ułamek sekundy jednak wystarczył, by Róża zrozumiała, dlaczego jej ojciec tak pokochał tę kobietę. Dlaczego rzucił dla niej wyzwanie niemal całemu światu.
I dlaczego nigdy tego nie żałował."
                  - Agnieszka Janiszewska "Sekrety domu Bille" (tom II) str. 22

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Zaczytani.

poniedziałek, 23 września 2024

(129/24). SEKRETY DOMU BILLE (Tom I)

 
    Autor: Agnieszka Janiszewska

    Wydawnictwo: Zaczytani

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 316

    Data premiery: 13. 03. 2024

 *Google

    Agnieszka Janiszewska Ukończyła historię na Uniwersytecie Warszawskim, pracuje jako nauczyciel historii w liceum ogólnokształcącym. Od urodzenia jest związana z Warszawą, obecnie mieszka w jednej z podwarszawskich miejscowości. Znana jest z porywających sag rodzinnych oraz doskonale zarysowanego tła historycznego w powieściach obyczajowo-historycznych.
(Źródło: Okładka książki)
 
    Nie da się wygrać z przeznaczeniem.
W pięknym mieszkaniu państwa Bille na Żoliborzu gosposie zmieniają się częściej niż pory roku- żadna z kobiet zatrudnionych przez mecenasa nie potrafi ułożyć sobie stosunków z jego córkami i schorowaną żoną, Eweliną. Julian Bille jest w pełni świadom przyczyny, a także tego, że nie można jej usunąć.
W końcu w drzwiach apartamentu na Potockiej staje Zuzanna, młoda dziewczyna, która na zawsze odmienia życie wszystkich członków rodziny. Energiczna i inteligentna gosposia powoli staje się jej częścią, zaskarbiając sobie bezgraniczne zaufanie Eweliny i jej męża. Tylko ich córki, Róża oraz Urszula, wciąż patrzą na Zuzannę z ukosa, podejrzewając ją o nie do końca czyste intencje. Nic więc dziwnego, że gdy po śmierci Eweliny mecenas podejmuje decyzję o poślubieniu Zuzanny, życie rodziny całkowicie się zmienia.
(Opis wydawcy).

    Z twórczością pani Janiszewskiej spotykam się po raz trzeci i po raz trzeci jest to spotkanie bardzo udane. Choć ja należę do grona osób, które w książkach poszukują porządnego kopa adrenaliny i zawrotnej akcji, to w książkach pani Janiszewskiej cenię sobie to, że mimo że jej powieści są bardzo stonowane, pozwalają mi przy sobie odpocząć, i mimo to dostarczają mi mnóstwo emocji oraz tematów do przemyśleń. Nie inaczej jest w przypadku "Sekretów domu Bille", urzekła mnie ta historia i z wielką niecierpliwością czekam, aż będę mogła sięgnąć po tom drugi.

"Sekrety domu Bille" to intrygująca opowieść o rodzinie, w której tajemnice sprzed lat, sekrety, niedomówienia i ukryte pretensje grają pierwsze skrzypce. Choć rodzina na zewnątrz uchodzi za wzór do naśladowania, wydaje się szczęśliwa i zrównoważona, w domowym zaciszu stają się sobie niemal obca, jej członkowie nic tak naprawdę o sobie nie wiedzą, każdy żyje dla siebie, nurzają się w obłudzie, kłamstwie i tajemnicach, które pewnego dnia wypływają na światło dzienne. Jedyne co ich łączy to trudne relacje i niezrozumienie.
Nie będę opisywać ponownie fabuły, wydawca już dużo zdradził, ja tylko chciałabym zwrócić Waszą uwagę na siostry, dorosłe kobiety a tak bardzo (w moim odczuciu) niedojrzałe.
Córki mecenasa (mające swoje własne rodziny i problemy), po jego ślubie z Zuzanną odwracają się od niego, nie chcą utrzymywać z nim i jego nową żoną bliskiej relacji. Jedna z nich- Róża w swoim uporze trwa latami, widzi w Zuzannie wroga czyhającego na majątek, który powinien trafić do niej i jej siostry. Urszula nie zrywa kontaktów z ojcem, ale tylko dlatego, że ten wspiera ją finansowo, po jej rozwodzie i jest dla niej bardzo wygodne. Między siostrami pojawiają się coraz częściej konflikty, przepełnione zarzutami, że nie trzymają się razem, a powinny, bo przecież nic tak nie jednoczy jak wspólny wróg.

"Sekrety domu Bille" uwodzą czytelnika swą delikatnością i subtelnością. Nie znajdą się tutaj nagłe zwroty akcji, choć trzeba przyznać, że niektóre momenty mogą zaskoczyć.
Bohaterowie są wyraziści, z każdą kolejną stroną odkrywając rodzinne tajemnice- łatwiej zrozumieć ich zachowanie i emocje, które im towarzyszą, choć tak naprawdę ciągle nie wiemy o nich wszystkiego. Każdy nosi w sobie jeszcze nie jedną tajemnicę, każdy udaje  w pewnym momencie kogoś, kim nie jest, przybiera maskę i udaje, że tak jest dobrze, tak ma być...
Autorka skupia się na emocjach, przemyca je w olbrzymich ilościach, momentami nie sposób nad nimi zapanować. Jestem bardzo zaintrygowana, z ciekawością wezmę do ręki tom drugi. Na moje szczęście czeka on już na półce.

Lekki styl pani Agnieszki pozwala się zrelaksować i odpłynąć w wykreowany przez nią świat.  
Pierwszy tom nie przytłacza swą objętością, co daje komfort czytania i nie wymaga wiele czasu, by dać się poznać.

    Czy polecam?
Bardzo, to intrygująca opowieść o rodzinie, o jej problemach, relacjach, które nie są łatwe. To bardzo życiowa opowieść, która pokazuje, że życie potrafi zaskoczyć, a to czy się z tym pogodzimy czy nie, to już inna bajka.

POLECAM...

"Wiadomość o zaręczynach mecenasa Juliana Bille wywołała niemałe, lecz- zważywszy na okoliczności- jak najbardziej zrozumiałe wzburzenie. Rzecz jasna mecenas liczył się z tym, że środowisko, w którym się obracał, zareaguje takk, a nie inaczej. Zdumieniem, niedowierzaniem, konsternacją, którym będzie towarzyszyć podejrzliwość. Niektórzy jawnie okażą niezadowolenie. Inni z kolei nie będą wiedzieli, jak się zachować, czy mu gratulować, czy też dla  odmiany- delikatnie, z troską, powołując się na przykład na wieloletnią bliska znajomość, która usprawiedliwia podobną interwencję- spróbować przemówić mu do rozsądku. Wszystko to przewidział i był przygotowany, a przynajmniej sprawiał takie wrażenie."
                          - Agnieszka Janiszewska "Sekrety domu Bille" str. 11

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Zaczytani.

czwartek, 8 sierpnia 2024

(107/24). PAMIĘTNIKI MATYLDY

 
    Autor: Małgosia Mroczkowska

    Wydawnictwo: Magia Słów

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 248

    Data premiery: 19. 09. 2024

 *Google

     Małgosia Mroczkowska brak informacji

    Matylda, młoda dziewczyna po studiach, zaczyna swoje dorosłe życie w Kazimierzu. Razem z miłością swojego życia, Rafałem, dążą do spełnienia marzeń i rozwijania swojej pasji, jaką jest malarstwo. Niestety rzeczywistość nie będzie taka kolorowa. Matylda, żeby poradzić sobie ze swoimi emocjami, zaczyna pisać pamiętnik. Powoli wszystko zaczyna się układać, ale do czasu. Pewnego dnia Rafał znika bez śladu. Zrozpaczona dziewczyna szuka ukochanego, ale wszystko wskazuje na to, że mężczyzna ma przed nią jakieś tajemnice. 
Gdzie przepadł Rafał? I jaką rolę w życiu Matyldy odegra tajemnicza Róża?
Zaginione pamiętniki Matyldy zostają odnalezione. Poznajcie historię ciotki Ady i Doroty, bo tak naprawdę to od Matyldy wszystko się zaczęło. Powróćmy zatem do Zamościa i Wiosenki kolejny raz.
(Opis wydawcy)

    Dopiero w notatce od autorki dowiedziałam się, ze "Pamiętniki Matyldy" to już czwarta książka w serii. Nie przeszkodziło mi to jednak w odkrywaniu tej historii (więc śmiało, można ją czytać osobno), za to rozbudziło ciekawość i zachęciło po sięgnięcie po trzy poprzednie części ("Przy filiżance kawy", "Galeria spełnionych marzeń" i "Krajobraz o burzy").
Przyznać muszę, że wzruszyła mnie ta historia ogromnie, szczególnie ta część dotycząca bezpośrednio Matyldy- ciotki Ady i Doroty. Dzięki jej pamiętnikom możemy zerknąć na jej życie, poznać marzenia i troski nie tylko dnia codziennego, ale i te dotykające jej przeszłości. Równocześnie obserwujemy perypetie następnego pokolenia- siostrzenic Matyldy i dochodzimy do wniosku, że okazuje się, że uniwersalne wartości, marzenia i pragnienia nadal są takie same jak kilkadziesiąt lat wcześniej. Nadal chcemy spełniać marzenia, dążymy do celu, kochamy i chcemy być kochani. Jest to historia pełna bolesnych wspomnień, tajemnic, podejmowania ciężkich decyzji i nadziei na lepsze jutro. Ta historia pokazuje, jak przewrotny i okrutny bywa los i przypomina o tym, że o szczęście należy walczyć ze wszystkich sił i każdego dnia, że nie wolno nigdy się poddać.

Książkę czyta się bardzo szybko, historia naprawdę wciąga i otula czytelnika niezwykłym ciepłem, pozwala przenieść się wyobraźni w piękne rejony niewielkiej Wiosenki, poczuć ich małomiasteczkowy klimat, złapać oddech, wyciszyć się, barwne opisy tylko w tym pomagają, a atmosfera, która panuje w domu Ady, otula rodzinnym ciepłem. Z drugiej strony możemy spacerować po pięknym Kazimierzu wdychać jego artystyczną atmosferę, zaznać namiastki sztuki i poczuć ducha wielkich artystów. 
Akcja tej powieści nie goni  na złamanie karku, ale potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie, jest nieprzewidywalna i zaskakująca, wymyka się schematom, które znamy z innych tego typu opowieści o rodzinnych tajemnicach, tu nie wszystko jest takie oczywiste, jak się wydaje na pierwszy rzut oka, a większość z tych wydarzeń posiada drugie a może nawet i trzecie dno.
Autorka świetnie steruje emocjami i zapewnia naprawdę wiele wrażeń, zmusza do refleksji, docenienia tego co się ma. Pisze otwarcie o bolączkach każdego człowieka, nie lukruje i nie ubarwia nic na siłę.
Bohaterowie z wszystkimi swoimi zaletami i wadami są niezwykle autentyczni, łatwo ich polubić, utożsamić się z nimi i odnaleźć cząstkę siebie. Niezwykle przykro mi się zrobiło gdy odkryłam, co podziało się w życiu Rafała- wielkiej miłości Matyldy. 
Naprawdę z wielką przyjemnością sięgnę po poprzednie części.
Na uwagę zasługuje również wydanie tej książki. Przejrzysty układ, przyjemna dla oka szata graficzna i czcionka, pozwalają na prawdziwy relaks.
 
    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To historia o rodzinie i jej tajemnicach, o trudnych i nie zawsze oczywistych wyborach. Jest to także opowieść o sile i wytrwałości kobiety.  Każdy się w tej historii odnajdzie...

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Magia Słów.

czwartek, 9 maja 2024

(64/24). KIEDYŚ JEST TERAZ

 
    Autor: Iwona Klimczak

    Wydawnictwo: IKA. Iwona Klimczak

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 394

    Data premiery: 07. 06. 2024

 *Google

    Iwona Klimczak brak informacji.

    Gdy Amelia odwiedza nieznaną babcię w podłódzkiej wsi, nie spodziewa się, jak wiele ta wizyta zmieni w jej życiu. Rodzinne tajemnice, romans sprzed wieku i cenne klejnoty to tylko część niespodzianek.
Czy stojąca na życiowym zakręcie dziewczyna znajdzie w cichej, położonej wśród lasów, wsi swój dom? Czy zamknięty w sobie Patryk stanie się dla niej kimś ważnym? Czy tych dwoje przełamie obawy przed uczuciem, zwłaszcza gdy okaże się, że łączy ich coś więcej niż sąsiedztwo?
"Kiedyś jest teraz" to refleksyjna, momentami zabawna opowieść o poszukiwaniu swojego miejsca w życiu, o samotności i miłości, która pojawia się zwykle tam, gdzie nikt jej nie szuka.
Autorka zaprasza do Ustronia, urokliwej, leśnej miejscowości w centralnej Polsce, gdzie czas płynie inaczej, a przeszłość splata się z teraźniejszością i przyszłością.
(Opis wydawcy)

    "Kiedyś jest teraz" to historia wielowątkowa, poprowadzona w bardzo przyjemny sposób, okraszona mnóstwem tajemnic opowieść o przyjaźni, miłości i rodzącym się stopniowo zaufaniu. Jest to opowieść o poszukiwaniu swoich korzeni i swojego miejsca na ziemi, godzeniu się z losem i próbie zrozumienia przeszłości. 
Autorka doskonale opisuje emocje, które towarzyszą walce o siebie, gdzie przeszłość nie pozwala "zamknąć kolejnego rozdziału" i pójść dalej, gdzie życie jest pełne wspomnień i przysłania nam to, co mamy tuż na wyciągnięcie ręki. 
W tej historii jesteśmy świadkami powoli rozwijającej się przyjaźni- jej początków, gdzie dystans nie pozwala na otworzenie się na innych, poprzez nieufność i rodzące się powoli zaufanie aż po moment, w którym bohaterowie uświadamiają sobie, że łączy ich nie tylko zaufanie, ale rodzi się coś głębszego i równocześnie to uczucie staje się fundamentem niezwykłej więzi, dającej poczucie bezpieczeństwa i bycia częścią większej całości.
W "Kiedyś jest teraz" poruszonych jest kilka trudnych tematów. Głównym z nich jest walka z samym sobą, pogodzenie się z przeszłością i wybaczenie sobie. Ale to nie wszystko. Przewija się tu też temat trudnych wyborów i relacji z rodzicami, dążenia do celu mimo przeciwności losu, wyciągania wniosków z porażek i niepoddawania się. I choć to wszystko to trudne tematy, to pani Iwona tak nimi operuje, że nie przytłaczają nas, nie sprawiają, że książka staje się ciężka w odbiorze, wręcz przeciwnie, dzięki nim ta historia staje się niezwykle autentyczna i poruszająca, dając przy tym sporo tematów do przemyśleń i refleksji.

Pani Iwona pięknie i niezwykle wzruszająco pokazała miłość do wnuczki, której się nie poznało. Czytając pamiętniki babci Krysi, przeżywałam całą gamę emocji od złości poprzez niezrozumienie po autentyczne wzruszenie i akceptację jej wyborów, bo musimy pamiętać, że czasami los kieruje nas na ścieżki, których nigdy byśmy nie wybrali, ale daje nam to poczucie stabilizacji i tak zwanej "normalności". W swoich pamiętnikach wyjaśnia, co nią kierowało, nie wybiela się, nie zwala winy na innych, i to podejście bardzo mnie ujęło... Polało się wiele łez wzruszenia, ale i pojawiły się momenty, w których szczerze się uśmiechnęłam. 
Autorka fantastycznie wykreowała swoich bohaterów, obdarzyła ich różnymi problemami, dzięki temu łatwiej jest ich zrozumieć, "wejść" w ich buty i zrozumieć motywy i emocje, które nimi kierują, kibicować im, a zarazem niektórym z nich życzyć wszystkiego, co najgorsze.

"Kiedyś jest teraz" to powieść, która przeniesie Was do malutkiej, spokojnej wsi, otuli pięknem krajobrazu, uspokoi szumem drzew, zapachem kwiatów i historią, która budzi emocje. Napisana bardzo ładnym plastycznym językiem, sprawi, że na chwilę oderwiecie się od rzeczywistości, przeniesiecie się w myślach do tego urokliwego zakątka...może usłyszycie śpiew ptaków i radosne szczekanie psa...
Przeczytacie ją bardzo szybko, choć będziecie chcieli się delektować tą historią przez długi czas.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Piękna, otulająca powieść, która chwilami rozczuli, ale i rozbawi, dając iskierkę nadziei, że wszystko się jakoś ułoży. "Kiedyś jest teraz" to debiut, który skradł moje serce niemal od pierwszej strony i wywołał wiele emocji, tym bardziej że pojawił się w moim życiu w naprawdę trudnym momencie i pozwolił jeszcze bardziej docenić fakt, że ja w przeciwieństwie do głównej bohaterki, miałam w życiu ogromne szczęście, znając obydwie babcie, które bardzo uczestniczyły w moim życiu...

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.




środa, 6 marca 2024

(35/24). ANI SŁOWA O RODZINIE

 
    Autor: Alicja Filipowska

    Wydawnictwo: Zyski S-ka Wydawnictwo

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 296

    Data premiery: 31. 01. 2024

 *Google

    Alicja Filipowska brak informacji.

    Uważaj, czego sobie życzysz, bo możesz to dostać…
Dwudziestoletnia Kaja marzy o dużej rodzinie i ciepłych relacjach. Zawsze były tylko we dwie: ona i mama, próbująca związać koniec z końcem w Hamburgu. Po śmierci mamy Kaja przyjeżdża do Polski do dziadków, których nigdy nie poznała. Okazuje się jednak, że babcia nie żyje, dziadek Stanisław to zgryźliwy samotnik, a dom jest zapuszczony.
Nie tak Kaja wyobrażała sobie spotkanie z rodziną. Mimo wszystko stara się przekonać dziadka do siebie i jednocześnie próbuje się odnaleźć w małym miasteczku. Czego nie mówiła jej mama? Dlaczego dziadek nie utrzymuje kontaktów z krewnymi? Kaja stopniowo odkrywa tajemnice z przeszłości…
(Opis wydawcy)

    Dziś przyszła pora napisać kilka słów o książce, która mnie niezwykle urzekła, a zarazem pozwoliła docenić moją własną rodzinę i więzi, które nas łączą. Nie będę opisywać fabuły, bo już sam opis wydawcy wiele zdradza, a nie chciałabym przez przypadek czegoś zaspojlerować i odebrać przyjemność z odkrywania tajemnic przeszłości. Miejcie jednak pod ręką zapas chusteczek, bo myślę, że mogą się naprawdę przydać...
"Ani słowa o rodzinie" to przepełniona emocjami opowieść o rodzinie, poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, stracie, radzeniu sobie z żałobą i poszukaniu nadziei, o pasji i marzeniach, o wybaczeniu. Jest to historia o zagubieniu i poszukiwaniu własnego "JA", szczerej przyjaźni i prawdziwej miłości, która nie zawsze ma prawo bytu. To opowieść o tym, co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie i spełnianie swoich marzeń. 
Odnajdziemy w tej powieści także dużo dobra, bo tak jak w życiu... wystarczy w swoim otoczeniu odnaleźć człowieka, który poda nam pomocną dłoń i nie zostawi w najgorszym momencie życia...

Autorka zaserwowała czytelnikowi cały wachlarz emocji i jestem pod ogromnym wrażeniem tej historii. Dawno już tak bardzo nie byłam poruszona, a świadomość tego, że taka sytuacja może przydarzyć się każdemu z nas, dość mocno wpłynęła na moje samopoczucie. 
Przedstawiona historia intryguje od pierwszych stron. Fabuła z każdą stroną coraz bardziej wciąga i zmusza do refleksji. Akcja toczy się dość szybko i potrafi mocno zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie. Intryga goni intrygę, a wyjawienie tajemnicy sprzed lat wstrząsa każdą komórką ciała, do głosu dochodzą głęboko schowane urazy, niedomówienia i niedopowiedzenia... demony przeszłości coraz częściej i głośniej dochodzą do głosu...
Doskonale wykreowani bohaterowie i świetnie poprowadzona akcja sprawia, że nie sposób oderwać się od lektury. Niejednokrotnie łapałam się na tym, że oceniam postępowanie bohaterów i zastanawiam się, jak ja bym się zachowała w danej sytuacji- czy dałabym kolejną szansę, godziła się na takie traktowanie, czy może postąpiłabym tak samo.
Narracja pozwala bliżej poznać daną postać, łatwiej jest "wejść" w jej sytuację i zrozumieć motywy i emocje, które nim targają. Ich "psychologiczna konstrukcja" zapewnia całą gamę uczuć. Jednych zaczyna się lubić od samego początku, drudzy wywołują ogrom nie zawsze fajnych odczuć...
Urzekły mnie "rozmowy" dziadka Staszka ze swoją zmarłą żoną, poruszają one głęboko ukryte struny i pokazują, że dla każdego to nie jest łatwa sytuacja, gdy w progu domu staje dziewczyna, która jest twoją wnuczką, której nigdy nie było ci dane poznać... i pokazują, że nie taki diabeł straszny, jak go malują...
Autorka doskonale oddała klimat małej miejscowości, gdzie wszyscy się znają i każdy wie wszystko o każdym, świetnie opisała mentalność takich miejsc, a barwne i działające na wyobraźnię opisy pozwalają poczuć to wszystko niemal na własnej skórze.

Styl i lekkość pióra pani Alicji sprawia, że pomimo trudnej historii książkę czyta się przyjemnie. 
Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać tę historię- smutną, momentami wręcz bolesną, ale niezwykle prawdziwą. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To doskonała książka na jeden wieczór, zmuszająca do refleksji i zastanowienia się nad tym, jak przeszłość może wpłynąć na przyszłość oraz o  tym, że każda tajemnica kiedyś ujrzy światło dzienne.

POLECAM...

"Biegaliśmy po domu i okna zamykaliśmy, a wietrzysko szalało w ogrodzie, miotało gałęziami, aż się wydawało, że drzewa z korzeniami pójdą. I wtedy mi się przypomniał od razu tamten dzień, gdy Ania mała była i w burzy z dzieciakami wróciła cała przemoczona znad rzeki, a pioruny waliły w drzewa w parku po drugiej stronie ulicy. Ale gdy Kaja wróciła do jadalnego i stanęła przede mną zdyszana, rumiana i uśmiechnięta, to już nie Anię widziałem, tylko ciebie, duszko moja, i pomyślałem sobie, że niepotrzebnie nienawidzę tego dzieciaka, bo co ona winna grzechom matki. Tylko gdzie siłę zaleźć, żeby wybaczyć, gdzie?"
                                - Alicja Filipowska "Ani słowa o rodzinie" str.85

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.

poniedziałek, 23 października 2023

(130/23). POZA SEZONEM. NOWEGO POCZĄTKI

 
    Autor: Sylwia Markiewicz

    Wydawnictwo: Pascal

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 384

    Data premiery: 27. 09. 2023

 *Google

    Sylwia Markiewicz częstochowianka, z zawodu marketingowiec oraz technolog żywienia. Jednak to pisanie jest jej największą pasją. Autorka dobrze przyjętych przez czytelników powieści "Tylko jedna chwila" oraz "Jeszcze jeden rok".
Kocha przyrodę, najlepiej odpoczywa nad morzem, ma słabość do gorzkiej czekolady z orzechami i aromatycznego cappuccino. Szybko się wzrusza, umie cieszyć się małymi rzeczami i tego chce nauczyć innych.
(Źródło: Okładka książki)

    Nadmorski klimat, polska złota jesień, urokliwy pensjonat…
Stasia Waleńczuk mieszka w Chłapowie. Pewnego dnia, uciekając przed samotnością, postanawia otworzyć nietypowy pensjonat: czynny od września do maja, w którym ludzie mogliby odpocząć od codziennych trosk.
Niedługo w Poza sezonem pojawiają się pierwsi goście – piękna i elegancka kobieta wraz z nastoletnią córką borykającą się z licznymi problemami. Po kilku dniach dziewczyna zaprzyjaźnia się z rówieśnikiem – Maksem i wraz z nim wędruje śladami jednej z książek miejscowego pisarza, której lektura okazuje się być punktem zwrotnym w jej życiu.
Niespodziewanie w rodzinne strony przyjeżdżają dzieci gospodyni. Mają swoje zmartwienia, którymi obarczają Stasię, a dodatkowo są niezadowoleni, że matka bez ich wiedzy zaczęła wynajmować pokoje nieznajomym. Niedługo gospodyni otrzymuje tajemniczy list, który spowoduje, że rodzina Waleńczuków będzie musiała zmierzyć się z trudną przeszłością.
Czy Poza sezonem stanie się bezpieczną przystanią dla zagubionych istot? Czy rodzinne sekrety wyjdą w końcu na jaw?
(Opis wydawcy)

    Książki Sylwii Markiewicz już na stałe wpisały się do mojego kanonu lektur wyjątkowych. Za każdym razem jestem pod wielkim wrażeniem jej twórczości jak i tego, w jaki sposób porusza trudne i nieakceptowane społecznie tematy...
Tym razem autorka skupiła się na relacji dorosłych dzieci ze starszym rodzicem, zatracaniu i zagubieniu siebie i swoich priorytetów w rodzinnych, czasami bardzo trudnych relacjach, problemach dorastającej młodzieży i trudnych wyborach, na które nie są jeszcze gotowe, a także codziennej gonitwie za karierą, bez szans na odpoczynek i refleksję nad mijającym życiem.
Tworząc tę wielowątkową historię, autorka udowadnia, że życie potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie, a każdy z nas może stać się uczestnikiem podobnych wydarzeń.
Akcja powieści nie goni na złamanie karku i jest to drugi punkt, za który uwielbiam książki pani Markiewicz. Dzięki temu dostajemy historię, która złapie za serce i nie pozwoli przejść obok siebie obojętnie, zmusi do refleksji, przyjrzenia się własnemu życiu, wysnuciu odpowiednich wniosków i być może uświadomi, że jeszcze nic straconego, że może uda się jeszcze naprawić popsute relacje, że trzeba usiąść i porozmawiać, nie patrzeć tylko na czubek własnego nosa...
Pomysł na fabułę bardzo trafiony, uświadamiający, że w każdy z nas, nawet zbuntowany nastolatek, nosi w sobie pierwiastek dobra, trzeba tylko znaleźć sposób by do niego trafić. Tutaj pojawia się pewna książka, która i mnie tak mocno zaintrygowała, że postanowiłam ją poznać.
Autorka stworzyła wielowymiarowe postacie, obdarzając je całą gamą uczuć i emocji sprawiła, że trudno jest przejść obok nich obojętnie. Wywołują one skrajne odczucia, od sympatii po zniechęcenie czy współczucie. Z drugiej strony jednak łatwo jest się z nimi utożsamić, poznać ich motywy, i spróbować zrozumieć. Nikt w tej historii nie jest zbędny, a każdy wiele tu wnosi, tworząc wielobarwną mieszankę różnowrodnych charakterów i zachowań.
Żałuję tylko, że tajemnica, którą odkrywamy na koniec, nie została bardziej wyjaśniona, nie dowiadujemy się, co było przyczyną tego, że jeden z bohaterów jest traktowany tak, jakby go nie było...jakby odszedł... ale może tak właśnie miało być... 
Bardzo mnie poruszyła ta historia, choć napisana prostym językiem, ubrana w zwyczajne słowa, otuliła moje serce olbrzymim ciepłem i nadzieją na szczęśliwe zakończenie. Sporo łez się polało...
Pomimo tylu trudnych tematów poruszonych w tej historii książkę czyta się doskonale. 
Jestem zauroczona, ale i mocno poruszona tą historią, chcę więcej i więcej...

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Idealna pozycja na zimowy czas, otulająca czytelnika magią domowego ogniska, cudownym ciepłem gospodyni i klimatyczną atmosferą, małej nadmorskiej miejscowości. Choć nie przepadam za morzem, ta historia obudziła pragnienie zobaczenie go poza sezonem.

POLECAM...

"Córki nie było tu ze trzy lata. Wydawało jej się, że wystarczy dzwonić i pytać znudzonym głosem, co słychać? I ona, i Tomasz przyzwyczaili się, że ich pokoje są dla nich gotowe, nienaruszone, takie, jakie pozostawili. Stenia czekała w każde święta, imieniny, Dzień Matki, ale dzieci rzadko przyjeżdżały. A to na narty z mężem, a to rodzinny wyjazd do ciepłych krajów czy delegacja służbowa. Tomasz w Warszawie. Odechciało jej się czekać. Tomasza pokój przerobiła na pokój dla gości, a do pokoju Olgi przeniosła jego rzeczy i niech się ona nawet nie waży narzekać, bo okres, kiedy matka czekała na dzieci, skończył się już dawno, a oni nawet tego nie zauważyli".
                 - Sylwia Markiewicz "Poza sezonem. Początki nowego" str. 196

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję autorce oraz wydawnictwu Pascal.

piątek, 2 czerwca 2023

(65/23). ODNALEZIONY PORTRET

 
    Autor: Marian Piegza

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Obyczajowa, Historyczna 

    Liczba stron: 326

    Data premiery: 22.03. 2019

 
 *Google

    Marian Piegza Jest emerytowanym nauczycielem, publicystą, popularyzatorem historii Śląska, a głównie rodzinnych Świętochłowic. Wydał kilkanaście książek przybliżających dzieje tego regionu i swojego miasta. W 2019 roku debiutował powieścią "Odnaleziony portret", która zapoczątkowała śląską sagę. W roku 2020 wyszła jej druga część "Inga i Mutek".
"Są we mnie sprzeczności"- twierdzi." Z jednej strony jestem domatorem, osobą ceniącą spokój, a jako zodiakalna Panna- uporządkowane życie. Z drugiej strony dużą przyjemność sprawiają mi podróże, czyli odkrywanie pięknych miejsc w kraju i różnych innych zakątkach świata. Relaksem jest też dla mnie obcowanie z przyrodą, podziwianie jej piękna w różnych porach roku, a szczególnie w słoneczne dni."
(Źródło: Okładka książki "Koleje losu").

    Rok 1912. Młody niemiecki oficer w stanie spoczynku, Jorg, przybywa do przemysłowego miasta Schwientochlowitz na Górnym Śląsku, aby zgodnie z zaleceniem ojca poznać tajniki pracy tutejszej huty żelaza. Wkrótce w sklepie ze słodyczami poznaje Albinę Schmeiduch – nieśmiałą polską wdowę samotnie wychowującą córeczkę. Żadne z nich nie podejrzewa jeszcze, że ich płomienny romans da początek skomplikowanej historii kilku pokoleń świętochłowiczan, których życie przypadnie na burzliwe czasy wojny i okupacji, komunizmu i długiej drogi do jego upadku. W tych nieprzewidywalnych czasach jedyną ostoją jest miasto Schwientochlowitz – Świętochłowice, gdzie splątane języki niemiecki, polski, śląski, a także jidysz tworzą fascynującą sagę o zwykłych mieszkańcach uwikłanych w wielkie wydarzenia XX wieku.
(Opis wydawcy)

    Uwielbiam historie, które dzieją się na przestrzeni wielu lat w miejscach, które znam obecnie. Dają mi one możliwość, poznania nie tylko wcześniejszej historii danego miejsca czy regionu, ale i mentalności oraz obyczajności ludzi, którzy żyli lata przede mną. Autor przy pomocy zwyczajnej wielopokoleniowej śląskiej rodziny z przełomu wieków prowadzi nas przez ciężką historię zaborów pruskich, Powstań Śląskich, dwóch wojen światowych aż po czasy PRL-u, i doskonale oddaje ducha tych czasów- przy okazji przybliżając wiele ciekawostek, o których nie wiedziałam, inspirując tym samym do głębszego poznania historii Świętochłowic, niewielkiego miasta na Śląsku. Z książki bije ogromna wiedza historyczna, ale także znajomość obyczajów i kultury wielu narodowości zamieszkujących dawny Śląsk. 
Autor idealnie oddaje skomplikowane koligacje rodzinne, różnorodność mieszkańców, podziały i różnice, pokazuje, jak trudne było życie na Śląsku, gdzie kulturowy tygiel nigdy nie gaśnie, a obok siebie żyją Ślązacy, Niemcy, Żydzi i inni. Dlatego też dla wielu czytelników może być trudne zrozumienie niektórych dialogów prowadzonych po śląsku. Dla mnie to nie stanowiło trudności, więc odbieram to jako doskonały zabieg, ale jednak spora szkoda, że te rozmowy nie zostały przetłumaczone.
Bohaterowie są wyraziści i niezwykle różnorodni. Nie sposób przejść obok nich obojętnie, każdy z nich wyzwala jakieś emocje- nie zawsze pozytywne. Jest ich dość sporo i naprawdę trzeba się wczytać w tę opowieść, by ich nie pomylić i nie wyciągnąć czasami krzywdzących ich wniosków.
Dzięki barwnym opisom łatwo sobie wyobrazić, jakie panowały nastroje polityczne, co ludzi bawiło, a co niepokoiło. Książka jest pięknie napisana, a duch przeszłości unosi się nad każdą przewracaną stroną.
Książkę czyta się doskonale, momentami odnosiłam wrażenie, że "słucham" wspomnień starych Ślązaków, a nie czytam powieść obyczajową.  
"Zaginiony portret" to wciągająca i niezwykle klimatyczna powieść, w której dzieją się ważne dla Śląska i jego mieszkańców wydarzenia historyczne.
Przypadła mi do gustu ta historia od pierwszych stron, jednak brakowało mi rozwinięcia kilku wątków. Wiem jednak, że istnieje druga część, więc żywię nadzieję, że tam zostały one wyjaśnione.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To nie tylko doskonała lekcja historii, ale przede wszystkim porywająca saga rodzinna dziejąca w najtrudniejszych dla naszego kraju momentach.

POLECAM...

"Armia sowiecka wkroczyła do centrum od strony Bytomia dwudziestego siódmego stycznia 1945 roku. Wojsko przybywało od strony Piaśnik, przechodziło koło domu Preisnera, ruin przy budynku Szlosarków. Obok czołgów i innych pojazdów wojskowych biegła piechota. Ci żołnierze niczym mrówki, po kilku, wkraczali do domów. Byli wygłodzeni, więc najpierw szukali pokarmów i mocniejszych trunków, a potem zaczęli dobierać się do kobiet. Te zaś wcześniej już włożyły wręcz żebracze odzienie, pobrudziły sobie twarze, ręce, by zniechęcić żołnierzy, pochowały się po piwnicach, strychach. To jednak nie pomogło. Szczególnie, lecz nie tylko, agresywni byli wojacy o mongolskich rysach twarzy. Budzili postrach wyglądem i czynami. Byli okrutni." 
                                  - Marian Piezga "Odnaleziony portret" str. 143

Recenzja powstała przy współpracy z wydawnictwem Novae Res.

piątek, 10 lutego 2023

(18/23). KLAN KOSSAKÓW

 
    Autor: Marek Sołtysik

    Wydawnictwo: ARKADY

    Gatunek: Biografia, Pamiętnik

    Liczba stron: 274

    Data premiery: 21. 02. 2021

 *Google

    Marek Sołtysik  (ur.1950), powieściopisarz, poeta, edytor, scenarzysta, malarz, grafik, krytyk sztuki, absolwent ASP w Krakowie. Wykłada na UJ i krakowskiej ASP. Jest autorem ponad 40 książek oraz kilkunastu słuchowisk, m.in. cyklu dokumentalnego o polskich artystach przełomu XIX i XX wieku. Prowadził dział prozy w "Życiu Literackim" oraz "Pocztę Literacką", pisał dla "Przekroju". W latach 2001-2003 był felietonistą "Rzeczpospolitej". Do niedawna publikował regularnie w miesięcznikach "Palestra" i "Kraków". Współpracuje z "Twórczością" i portalem "Sztuki Piękne".
(Źródło: Okładka książki).

    Gawęda historyczna o trzech pokoleniach wielkiej krakowskiej rodziny malarzy: Juliusza, Wojciecha i Jerzego Kossaków, mających trwałe miejsce w polskiej kulturze. Kossakowie malowali powstania narodowe, epopeję napoleońską, walki I wojny światowej. Autor znakomicie oddaje atmosferę kolejnych epok, przytacza liczne anegdoty, zdradza tajemnice dynastii Kossaków, która swój patriotyzm i umiłowanie ojczyzny wyraża nie tylko pędzlem. Klan Kossaków znany był także dzięki znakomitym piórom wnuczek Juliusza: Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Magdalenie Samozwaniec oraz kolejnym pokoleniom – m.in. Simonie Kossak.
(Źródło opisu: Wydawnictwo Arkady)

    Każdy z nas słyszał to nazwisko i potrafi wymienić choć jeden słynny obraz, który wyszedł spod pędzla któregoś z tych artystów. Trzy pokolenia wybitnych malarzy. Juliusz, jego syn Wojciech oraz Jerzy- syn Wojciecha. W powszechnej opinii Polaków ci trzej artyści niezmiennie uchodzą za arcymistrzów malarstwa historyczno - batalistycznego i animalistycznego, za "jedynie prawdziwych" malarzy koni.
Nie można także zapominać o utalentowanych kobietach z tej rodziny, które wybrały pióro – poetce Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i pisarce Magdalenie Samozwaniec- córkach Wojciecha. W książce pojawia się jeszcze Simona Kossak (tylko krótka notka) - córka Jerzego Kossaka, słynna biolożka i ekolożka o dużych zasługach na polu ochrony środowiska, bardzo żałuję, że autor nie poświęcił więcej miejsca tej wyjątkowej i fascynującej  kobiecie.
Chciałabym jednak zaznaczyć, że nie jest to typowa biografia, gdzie zostaniemy zasypani suchymi faktami i niezliczoną ilością dat, (o których za chwilę i tak zapomnimy), tę książkę czyta się niczym powieść obyczajową. Poznajemy życie nie tylko mistrzów malarstwa, ale również zwykłych ludzi z wszystkimi ich słabościami i przywarami. 
Dzięki tej opowieści możemy się dowiedzieć, jakie panowały nastroje polityczne, co ludzi bawiło, co drażniło, czego się obawiali i na co mieli nadzieje. Poznając historię rodu Kossaków, niejako możemy poznać losy prawdziwych polskich patriotów. 
Opowieść ta napisana w niezwykle przyjaznej formie pozwala odkrywać krok po kroku wiele interesujących faktów z życia całej rodziny, autor częstuje czytelnika mało znanymi anegdotami i ciekawostkami dotyczącymi samej rodziny, jak i innych wyśmienitych postaci, które pojawiają się na kartach tej opowieści.

Mocnym akcentem tej pozycji są zdjęcia przedstawiające samych malarzy, jak i ich bliskich, miejsc, w których przebywali czy też barwne reprodukcje ich największych dzieł.
Książkę czyta się dobrze, dość szybko, ale z początku można się trochę pogubić, bo autor "skacze" w czasie, mocno wybiegając w przyszłość, by za moment wrócić znów do przeszłości. Początkowo było to dość irytujące, jednak w trakcie lektury ta irytacja zanikła i dość szybko się dostosowałam do takiej formy narracji, czytałam tę książkę z prawdziwą przyjemnością.

Na uwagę zasługuje również wydanie tej książki. Za to właśnie cenię sobie wydawnictwo Arkady. Kredowy papier, duża czcionka, i twarda oprawa, to wszystko sprawia, że książka ta może stać się nie tylko piękną ozdobą naszej biblioteczki, ale może stać się również idealnym prezentem dla fana zarówno rodziny Kossaków, jak i ogólnie malarstwa.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Klan Kossaków" to nie tylko biografia malarzy, to także opowieść o relacjach rodzinnych, życiu i pasji...

POLECAM...

Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Arkady

wtorek, 22 marca 2022

(14/22). GRUNT

 
    Autor: Anna Malchárková

    Tłumaczenie: Karolina Pospiszil- Hofmańska

    Wydawnictwo:  Silesia Progress

    Gatunek: Obyczajowa, Historyczna, Dokument

    Liczba stron: 178

    Data premiery: 08. 12. 2021

 
 *Google

    Anna Malchárková (1950) poetka i pisarka, zajmująca się w swojej twórczości tematyką życia wiejskiego na Śląsku, w szczególności na Ziemi Hulczyńskiej, skąd pochodzi i gdzie żyje. Debiutowała jako poetka ze zbiorem pisanym w hulczyńskim dialekcie śląskiego (Vidime to po našemu, 2004). Największe uznanie zdobyło jej opowiadanie Grunt (2011). Wśród ważniejszych dzieł należy wymienić także Modrá barva duhy (2009), Vyhnalovec (2014) i Záhada kamenného svědka (2016).
(Źródło: Okładka książki)

    Grunt jest książką mającą zarówno cechy powieści historycznej, jak i dokumentalnej. Czytelnik będzie śledzić dzieje chłopskiego rodu Rothów od jego początków niemal do jego zaniku. Choć ważną część Gruntu stanowi opis historii rolnictwa na ziemi hulczyńskiej w XX wieku, nie jest to literatura faktu – pojawiają się w książce także sceny pełne niedopowiedzeń i tajemnic, a nawet elementy horroru.
Niektóre rozdziały książki inspirowane są świadectwami uczestników opisywanych wydarzeń historycznych, między innymi brutalnej kolektywizacji w latach 50. i 60. XX wieku. Wielu chłopów straciło wówczas życie, dom, dobrze prosperujące gospodarstwa. Zniszczono odwieczną więź z ziemią, a kolejne pokolenia nie były już zainteresowane rolą.
(Opis wydawcy).

     Historia rozpoczyna się w roku 1897 gdy Johana i Leopold postanawiają się pobrać... Wraz z nimi rozpoczynamy podróż przez ich życie, wspólnie z nimi gospodarzymy w ich gospodarstwie, przeżywamy troski i rozterki, cieszymy się szczęściem i martwimy gdy dzieje się źle. Witamy nowe pokolenia i żegnamy te starsze. Krok po kroku poznajemy tajemnicę rodziny i zaczynamy rozumieć klątwę rzuconą lata temu przez zrozpaczoną służkę. 
Ale czy ta klątwa może tak bardzo wpływać i tak głęboko ingerować w kolejne pokolenia? Czy jest możliwość, by ją zdjąć z rodu, a gospodarstwo mogło przetrwać pomimo przeciwności losu i ustroju, który kładzie na nim swoją "łapę"? 

"Grunt" jest książką, która opowiada o niezwykłej, choć trudnej i wymagającej wielu poświęceń miłości do ziemi i zwierząt. O wierze, która niejednokrotnie zostaje wystawiona na wielką próbę, o wojnie a w następstwie potwornym ustroju, który niszczył nie tylko "obcych", ale także albo i przede wszystkim "swoich". Opisuje wydarzenia, które miały autentycznie swoje miejsce na przełomie lat 50. i 60. Czytając, dochodziło do mnie, że nie miałam  pojęcia, ile ludzi straciło dorobek swojego życia, a także w wielu przypadkach samo życie.   
Jest to historia o miłości, wierze, ale i nadziei, która tli się w sercu każdego człowieka. Nie spodziewałam się, że tak krótka historia jest w stanie wywołać tyle niepowtarzalnych emocji. 

Olbrzymie brawa dla tłumaczki, która sprawiła, że historia rodziny Rohel stała się niezwykle bliska mojemu sercu i zdecydowanie jest to jedna z tych historii, do których nie raz powrócę.
Tłumaczenie cudownie oddaje klimat wsi, miłość i oddanie ziemi, strach o przyszłość,  nastroje polityczne panujące wśród ludzi. Pokazuje, czego ludzie się bali, a co ich cieszyło.
Barwne opisy otulają czytelnika ciepłem i pozwalają przenieść się w malownicze i barwne rejony Ziemi Hulczyńskiej*.

Akcja całej historii może nie goni na złamanie karku, ale trzyma czytelnika cały czas w napięciu, nie pozwala mu opaść. Dzięki temu opowieść pochłania się dosłownie w mgnieniu oka.
Przedstawieni bohaterowie, stali mi się niezwykle bliscy. Są niezwykle autentyczni, obdarzeni wszystkimi możliwymi cechami. Łatwo się przez to z nimi utożsamić... i poczuć jak wśród swoich.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Warto przeczytać, choćby dlatego by uświadomić sobie, jak bardzo na przestrzeni lat staliśmy się komercyjnym społeczeństwem, a ziemia stała się jakby nieistotna.

*Ziemia Hulczyńska-  (ziemia hluczyńska, Kraik hulczyński, kraj hulczyński, czes. Hlučínsko, niem. Hultschiner Ländchen, hulcz. Prajzsko, Prajsko) – fragment dawnego niemieckiego Górnego Śląska, zlokalizowany wokół miasta Hulczyn, przekazany po I wojnie światowej Czechosłowacji, mimo protestów lokalnej społeczności pragnącej pozostać w granicach Niemiec (Republiki Weimarskiej). 
Region położony jest we wschodnio-północnej części Republiki Czeskiej, w kraju morawsko-śląskim, pomiędzy Opawą na zachodzie a Ostrawą oraz Boguminem na wschodzie i w południowo-wschodniej części Niziny Śląskiej – Płaskowyżu Głubczyckim. Historycznie południową granicę stanowiła rzeka Opawa, aż do punktu jej ujścia do Odry (w Ostrawie), wzdłuż której w górę przebiegała dalsza południowo-wschodnia granica regionu. Od strony północnej graniczy z Polską.
(Źródło: Internet)

POLECAM...

"Z każdym nadejściem wiosny budziła się potrzeba orania, siania i czekania na pierwsze zielone pędy. Strach przed przymrozkiem i pożarem, modlitwy o deszcz, prośby o ciepłą, słoneczną pogodę w czasie żniw, a jesienią- dziękowanie Bogu za urodzaj. Jakieś porozumienie ze zwierzętami, cielenie się krów, składanie jaj. Grunt, ziemia to gwarancja przetrwania niezależnie od czasów, podstawa życia.
Chociaż pracowało się cały tydzień, gospodarz nawet niedzielne popołudnia spędzał wśród swoich pól. Przechadzał się w kapeluszu po miedzach, dumny z otaczających go łanów zboża, miął w rękach kłosy, rozgryzał ziarna, sprawdzając ich dojrzałość."
                                          -  Anna Malchárková "Grunt" str.17

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu  Silesia Progress.    

czwartek, 10 marca 2022

(10/22). DOTYK MAZUR. POŻEGNANIE (CZĘŚĆ II)

 
    Autor: Małgorzata Manelska

    Wydawnictwo: WasPos

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 364

    Data premiery: 19. 01. 2022

 *Google

    Małgorzata Manelska- Urodziła się na Mazurach, w Szczytnie, tutaj mieszka. Jest absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. Oligofrenopedagog, bibliotekarka, nauczycielka. Od kilkunastu lat pracuje z dziećmi i młodzieżą niepełnosprawną intelektualnie. Prywatnie jest żoną,
a także matką dorosłej córki Adrianny, opiekunką wierniej suni Melki. Pasjonuje ją czytanie. W wolnych chwilach zajmuje się decoupage, techniką handmade, polegającą na ozdabianiu różnych powierzchni za pomocą serwetki lub papieru ryżowego. Kocha podróżować, poznawać nowe miejsca i ludzi.
(Źródło: Lubimy czytać)

    Rok 1968. Marzenie młodziutkiej Kasi Skrockiej o wielkim świecie spełnia się. Dziewczyna załatwia w nielegalny sposób paszport i zaproszenie, by wyjechać z przypadkowo poznanym Lukasem Stawskim do Londynu. Fascynuje ją ten "inny świat" - pełen kolorów, swobody obyczajów i wolności. Skrocka wierzy, że wspólne życie z przystojnym Lukasem będzie wyglądało jak w bajce. Tymczasem chłopak z czarującego i pewnego siebie amanta szybko przeobraża się w egoistycznego i nieodpowiedzialnego lekkoducha. Kasia musi także zmierzyć się z brakiem akceptacji, a nawet wrogą postawą ojca swojego partnera. Mężczyzna nie życzy sobie, aby jedyny syn wiązał się z córką Niemry... Sprawy komplikują się, kiedy dziewczyna zachodzi w ciążę...
Czy uda się jej stworzyć szczęśliwy związek?
Czy echa przeszłości pozwolą zrealizować młodzieńcze marzenia?
Czy Kasia uwolni się od piętna Niemry?
Ostatnia część bestsellerowej, mazurskiej serii, która skradła serca tysiącom czytelniczek.
(Opis wydawcy).

    Nastał ten trudny moment, w którym przyszło pożegnać się bohaterami sagi mazurskiej. Będę ogromnie za nimi tęsknić i mam nadzieję, że będzie mi dane do niej jeszcze kiedyś wrócić. 
W ostatniej części obserwujemy, jak bardzo główna bohaterka się miota i nie umie znaleźć swojego miejsca za ziemi. Po pierwszym zachwycie wolnym, kolorowym i otwartym światem nasza bohaterka zderza się z codziennością, która nie jest taka łatwa, jakby się mogło wydawać. 
Nieznajomość, języka, topografii miasta sprawia, że dziewczyna staje się więźniem w mieszkaniu a idealny mężczyzna... nie jest taki idealny. 
Kasia tęskni za ojczyzną, za rodzinnymi Barwinami jednak niespodzianka od losu sprawiają, że podróż do kraju musi odłożyć w czasie... 
Nie będę Wam już więcej zdradzać z fabuły, ale wierzcie mi, że dzieje się więcej niż w części pierwszej. 

Pierwszoosobowa narracja pozwala wczuć się w położenie głównej bohaterki. Łatwiej jest zrozumieć jej motywy, którymi się kieruje, podejmując decyzje, które mogą wydawać się czasami niewybaczalne. Rozumiemy jej nastawienie do poszczególnych osób i naprawdę możemy poczuć współczucie ze względu na położenie, w którym się nagle znalazła. Możemy "wejść" w jej głowę poznać pragnienia, marzenia i troski. 
Mnogość bohaterów, szczególnie nowych postaci początkowo może przytłaczać. Jednak każda z nich wnosi do powieści wiele cennych wspomnień, rad i doświadczeń.

Fabuła jest spójna i dopracowana w najdrobniejszym szczególe, utrzymana na tym samym lub nawet lepszym poziomie niż w poprzednich tomach. 
Naprawdę jestem zachwycona. 
Znalazłam w tej części wszystko, co chciałam. Trochę miłości, trochę przyjaźni, trochę radości i trochę smutku. Zamieszczone na końcu listy, które Lukas wysyła do syna, poruszają wszystkie możliwe struny i potrafią wywołać potok łez. Niezwykle poruszające- nie raz żałowałam, że Lukas tak szybko odpuścił.
Styl pisarki jest naprawdę cudowny, przystępny i bardzo przyjemny. Dzięki temu, pomimo poruszanych niezwykle trudnych tematów, książkę czyta się bardzo szybko i trudno ją odłożyć, choć na moment.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak? Cała seria jest cudowna, i polecam ją z całego serca. Wartości, które w sobie niesie, są ponadczasowe.

POLECAM...

"Zapach Mazur" Zobacz tutaj
"Barwy Mazur" Zobacz tutaj
"Dotyk Mazur. Żółty kajet" (Część I) Zobacz tutaj

"Stefan miał rację, że rozwścieczę Lukasa, ale nie zamierzałam wycofać się z mojej decyzji. Zrobiłam to może zbyt pochopnie, lecz czułam, że jest to dobre rozwiązanie. Być może Stawski będzie dobrym ojcem, może za jakiś czas się opamięta i zmieni swój stosunek do mnie. Wiem jednak, że nigdy nie wybaczę mu tej Niemry! Dał mi doskonały przedsmak tego, jak mogę być przez niego traktowana w przyszłości.
Do tego Arturek płakał przez całą noc. Ilekroć przystawiałam go do piersi, on się wyginał i krzyczał, jakby coś go bolało. Nosiłam go na rękach przez większość nocy, ale to i tak nic nie dało. Za to Lukas spał jak zabity. Dopiero nad ranem zorientowałam się, że nie mam pokarmu. Artur płakał z głodu."
               - Małgorzata Manelska "Dotyk Mazur. Pożegnanie (Część II)" str.165

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu WasPos.

środa, 24 listopada 2021

(95/21). TAKĄ CIĘ ZAPAMĘTAM

 
    Autor: Beata Bartczak

    Wydawnictwo: OFICYNKA

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 334

    Data premiery: 29. 07. 2021

 *Google

    Beata Bartczak- psycholog i terapeuta. Interesuje ją psychika ludzka nie tylko w wymiarze zawodowym, ale też literackim. Uwielbia rozmawiać z ludźmi, zastanawiać się, o czym marzą, czym smucą i czego pragną. I o tym pisze- o ludziach, ich sile i doświadczeniach.
(Źródło: Okładka książki)

    O miłość trzeba się troszczyć, inaczej więdnie
Wzruszająca saga rodzinna o losach trzech kobiet: Stefanii, Ireny i Grażyny, które na przestrzeni lat zmagają się z tragediami, cierpieniem i bólem. Z każdego upadku jednak wstają wzmocnione, nieustannie dowodząc, że miłość jest najważniejsza.
(Opis wydawcy).

    "Taką Cię zapamiętam" to przepełniona emocjami historia trzech kobiet, które muszą zmierzyć się ze stratą, poradzić sobie z żałobą i odnaleźć swoje miejsce na ziemi. Jest to historia o przysłowiowej samotności w tłumie i zagubieniu, szczerej przyjaźni i prawdziwej miłości, która pokona wszystkie trudności. O rodzinie i jej wyjątkowej sile.
To opowieść o tym co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie i spełnianie swoich marzeń. 
Bo to musimy pamiętać... życie mamy tylko jedno, i nie ma w nim przycisku "cofnij".

Autorka umiejscowiła akcję powieści w latach 1938- 2014, dzięki temu możemy zaobserwować, jak wyglądało życie od wojny aż po okres współczesny. Jesteśmy świadkami zmian ustroju, ludzkiej mentalności, obyczajów i tradycji. Łatwo zaobserwować co ludzi bawiło, a co napawało obawami i lękiem o przyszłość. Kolejne wydarzenia w życiu kobiet zmuszają do refleksji i docenienia własnych więzów rodzinnych. 
Po lekturze sama z wielką przyjemnością i nostalgią wspominałam swoich przodków, i sięgnęłam do rodzinnych albumów ze zdjęciami.

Książka jest niezwykle klimatyczna, dopracowana w najdrobniejszych szczegółach, wciąga i intryguje od pierwszych stron, nie pozwala się odłożyć do samego końca. Autorka zaserwowała czytelnikowi cały wachlarz emocji i jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Potrzebujemy takich książek na rynku, które pokazują, że warto walczyć o swoje szczęście za wszelką cenę i niosą nadzieję, że po każdej burzy wychodzi słońce. Zdecydowanie "Taką Cię zapamiętam" podtrzymuje na duchu i jest idealną lekturą na czas, w którym wydaje się nam, że nic nie ma sensu. 

POLECAM...

"Nie miała wieści ani o mężu, ani o bracie. Wiedziała, że musi być silna. Dla synów. Wiedziała, że cokolwiek ją czeka, nie może się poddać. Coraz częściej ludzie na wsi opowiadali o wysiedleniach. Z okolicznych wiosek Niemcy już wywieźli Polaków. Nikt nie wiedział, dokąd ich zabrali. Widmo nieuchronnej przeprowadzki w nieznane było coraz bardziej realne. Stefka liczyła na to, że może taki los ją ominie. Ale tylko do czasu."
                                        - Beata Bartczak "Taką Cię zapamiętam" str.45

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka.