Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Silesia Progress. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Silesia Progress. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 stycznia 2024

(16/23). OPAD

              Recenzja nagrodzona tytułem "Wybór redakcji" w serwisie Na kanapie.

    Tytuł oryginału: Spad

     Autor: František Kotleta

    Tłumaczenie: Ilona Gwóźdź-Szewczenko

    Wydawnictwo: Silesia Progress

    Gatunek: Science Fiction, Fantastyka

    Liczba stron: 344

    Data premiery (na rynku polskim): 24. 09. 2023

 *Google

    František Kotleta Najpoczytniejszy czeski pisarz sci-fi i fantasy ostatniej dekady. Wydał ponad 40 książek, sprzedając ich łącznie około pół miliona. Najwięcej fanów zyskał właśnie "Opad" (w oryginale "Spad"), który otwiera czterotomową postapokaliptyczną serię. Wkrótce ukaże się w Czechach pierwszy kryminał tego autora pod tytułem "Sudetenland". W przekładzie na język polski wydano oba tomy cyberpunkowego "Undergroundu".
Pod prawdziwym nazwiskiem, Leoš Kyša- para się popularyzacją nauki- aktywnie działa w Czeskim Klubie Sceptyków "Sisyfos" oraz prowadzi program "Jadrna věda" Talk TV. 
Jest autorem scenariusza długometrażowego filmu dokumentalnego o sławnym śląskim astrofizyku, Jiřím Grygarze.
(źródło opisu: Okładka książki)

    W 2025 roku Rosja napadła Ukrainę, ale świat zjednoczył swoje siły, by uniemożliwić zdobycie Kijowa. Przyparta do muru Moskwa zrzuciła bombę atomową na Warszawę, co rozpętało nuklearny armagedon.
Jest rok 2050. Walki ustały. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi przetrwało w zgliszczach Pragi, robiąc wszystko, co w ich mocy, aby zachować coś na kształt cywilizacji. Grupka weteranów wojennych musi opuścić Pragę. Czeka ich podróż przez terytorium, gdzie co chwila zmienia się rząd w zależności od tego, kto w jakiej strzelaninie zdobywa przewagę, kto aktualnie tam się znajdzie i ma więcej ludzi lub amunicji. Mają do spłacenia dług. Honorowy dług z czasów, kiedy takie rzeczy miały jeszcze jakąś wartość.
(Opis wydawcy)

    Z twórczością Františka Kotlety spotkaliśmy się już tutaj na blogu przy okazji recenzji o książkach "Underground" i  "Underground. Rebelia"- dwutomowej powieści z gatunku cyberpunk. Tym razem František Kotleta proponuje nam powieść postapokaliptyczną, która zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu i z autentyczną ciekawością czekam na kontynuację (są cztery tomy). 

Historia ta opowiada o grupie ludzi, którzy dostają zlecenie na ochronę i odtransportowanie w bezpieczne miejsce, córki generała. 
Grupa ta pod przywództwem pułkownika Michálaka podejmuje się zadania i wyrusza w niebezpieczną podróż, podczas której ich życie niejednokrotnie staje pod znakiem zapytania, a ścigający ich ludzie zrobią wszystko, by dziewczyna nie dotarła do celu... Mamy rok 2050 i ze świata który znamy, nie zostało wiele, a to, co zostało, jest napromieniowane i niebezpieczne, ludzie zatracili wartości, które obecnie nami kierują, a ludzkość chyli się ku całkowitej zagładzie... nie chciałabym Wam spojlerować fabuły, więc trudno jest opisać ją, tak by zaciekawić, ale przy okazji niczego nie zdradzić... Napiszę tylko, że dzieje się tu sporo, a autor zaserwował nam przejażdżkę rozpędzonym rollercoasterem. 

Autor świetnie oddaje postapokaliptyczny klimat tej historii, jest mrocznie i niebezpiecznie a niepewność co do dalszych losów bohaterów wypływa niemal z każdej kolejnej strony. Akcja jest dynamiczna, momentami potrafi mocno zaskoczyć i zmienić swój bieg o sto osiemdziesiąt stopni, poprowadzona została w iście bondowskim stylu. Nie brakuje tu rasowych twardzieli, strzelanin, spektakularnych wybuchów, krwi, ludzkich dramatów, więc jeśli lubicie takie historie, zdecydowanie wpasuje się ona w wasze gusta, ale nie jest to książka, która zmusi Was do głębszej refleksji- na pewno zapewni kilka godzin dobrej rozrywki, wciągnie i nie pozwoli się odłożyć na bok, bez poznania zakończenia. Momentami jest zabawna, powiedziałabym nawet, że ironiczna, naśmiewająca się z ludzkich przywar. Bohaterowie nie są może górnolotni, ale niezwykle "sympatyczni", odnajdują się w zadaniach, które stawia na ich drodze pan František.
Książkę czyta się ją niezwykle szybko, a im bliżej końca, tym bardziej chce się więcej i więcej.

Ja jestem bardzo na tak, z niecierpliwością czekam na kolejne tomy i szczerze wierzę, że w tym tomie nasza grupka dopiero się rozkręca a prawdziwa walka o przetrwanie dopiero przed bohaterami.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak.
Autor doskonale oddał wizję przyszłości i przyznam, że nie napawa ona optymizmem. 
A Wy jak wyobrażacie sobie świat za sto lat? 

POLECAM...

"Podczas wojny zrobiliśmy mnóstwo rzeczy- wiele z nich nie napawa mnie dumą, sporo z tego, co się wydarzyło lub co kazałem zrobić moim żołnierzom, wciąż budzi mnie w nocy i sprawia, że mam ochotę wychłeptać butelkę whisky, żeby znów zasnąć. Ale pożeranie ludzi? Nie, nigdy się do tego nie zniżyliśmy, chociaż znaleźliśmy się w sytuacji, kiedy największym przysmakiem był gulasz ze skórzanego paska."
                                           - František Kotleta "Opad" str. 197

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Silesia Progress.  

czwartek, 21 września 2023

(115/23). TO, CO POZOSTAŁO

 
    Autor: Adam Regiewicz

   Wydawnictwo: Silesia Progress

    Gatunek: Kryminał, Obyczajowa

    Liczba stron: 232

    Data premiery: 25. 08. 2023 

 * Google

    Adam Regiewicz – ur. w 1972 w Zabrzu. Z wykształcenia filolog, literaturoznawca, profesor zw., dyrektor Instytutu Literaturoznawstwa w Uniwersytecie Jana Długosza w Częstochowie. Zajmuje się badaniem muzyczności literatury, audioantropologią oraz mediewalizmem. Z zamiłowania filmoznawca i antropolog oraz muzyk – autor projektu "Śpiewane Dwudziestolecie".
W 2017 zadebiutował jako autor powieści kryminalnej "Kamienica przy Antycznej", która ukazała się w wydawnictwie Silesia Progress. W 2020 wyszła jego kolejna książka kryminalna "Ucieczki Jakuba Krafta" (wyd. Nova Res). Jest autorem pięcioczęściowego cyklu zabrzańskich kryminałów (Hubertus, Krojcok, Krampus, Post Mortem, Errata), które ukazały się nakładem Miejskiej Biblioteki Publicznej w Zabrzu, gdzie od kilku lat współorganizuje "Kryminalne Zagadki Śląska".
(Źródło: Okładka książki)

    Gdy umiera człowiek, zawsze coś po nim zostaje: mieszkanie, dokumenty, kilka przedmiotów i niezałatwione sprawy. Rzeczy podobnie jak ludzie potrafią opowiadać. Ta historia zaczyna się od psa i kluczy, które zostają po śmierci dziadka. Co łączy radzieckiego oficera, peerelowskiego cinkciarza i pracującą w nocnym klubie prostytutkę? Od kogo pochodzi kartka znaleziona na dnie szuflady i dlaczego w tej rodzinie nie wspomina się babci? Oto tylko niektóre tajemnice, do których czytelnika dopuszcza wnuk zmarłego. "To, co pozostało" to rodzinna opowieść o bałaganie, jaki po nas zostaje, i o otwartym pytaniu, czy warto za wszelką cenę dążyć do prawdy.
(Opis wydawcy).

    Zaskoczyła mnie ta opowieść. Spodziewałam się nostalgicznej historii, o stracie, procesie żałoby i godzeniu się z tym co nieuchronne. W życiu nie wpadłabym na to, że pod tą tajemniczą okładką i opisie zaserwowanym przez wydawcę kryje się tak genialnie napisany, gęsty od emocji kryminał, i to nie z jednym, nie z dwoma, ale nawet i trzema dnami, a każde z nich  tylko potwierdza stare dobre powiedzenie, że każdy z nas nosi maski i nie zawsze jest tym, za kogo się podaje, a jego serce i dusza skrywa najciemniejsze tajemnice. Jest to także opowieść poszukiwaniu nawet najgorszej prawdy i jej nazwaniu, o oddzielaniu jej od mnóstwa kłamstw i niedopowiedzeń. 
Opowieść zaczyna się od kluczy i psa, dziedziczonych po śmierci dziadka. Pies jest niechciany i nikomu nie potrzebny, klucze nic nikomu nie mówią, rodzina nabiera wody w usta... a dalej, dalej atmosfera się tylko zagęszcza, staje się coraz bardziej napięta i powoduje, że nie sposób odłożyć książki przed zakończeniem lektury, chęć poznania coraz mroczniejszych tajemnic, próba ich zrozumienia, a nawet pewnego rodzaju rozgrzeszenia sprawiła, że spędziłam z tą książkę cały wieczór i zarwałam pół nocy.
Nie będę spamować streszczeniami fabuły, bo opis wydawcy wbrew pozorom naprawdę sporo zdradza, ale napiszę, że autor w tej wielowątkowej powieści zaserwował mi istny emocjonalny rollercoaster i prawdziwą jazdę bez trzymanki. 
Książka niesamowicie wciąga, napięcie zbudowane zostało po mistrzowsku. Powoli, ale sukcesywnie zdradzając skrywane tajemnice, odsłaniając traumy oraz odkrywając cele i motywy, które kierują bohaterami, pokazując ich życie, które ociera się o niezwykle płynne granice. Emocje buzują od początku do końca, czekają tylko na kulminacyjny moment, by wybuchnąć całą swą mocą, a ten moment sprawi, że nie będziecie mogli wyjść z podziwu dla kunsztu, z jakim została ta powieść napisana i poprowadzona.
Znajdziecie tu wszystko, co jest potrzebne w dobrym kryminale z domieszką thrillera od miłości i pożądania po szczerą nienawiść i chęć mordu.
Fabuła zaskoczyła mnie wiele razy, autor genialnie potrafi wymieszać wątki, urywać snutą historię w najmniej spodziewanym momencie, by wrócić do niej ponownie kilka stron później, i znów porządnie wszystko wymieszać- kiedy już byłam pewna, że rozwiązałam zagadkę, pojawiał się kolejny trop, który totalnie burzył całą moją koncepcję dotyczącą przeszłości, wydawałoby się sympatycznego starszego pana.
Mroczny i duszący klimat powieści podsyca tylko atmosferę niepewności i obawy co do dalszych losów bohaterów. Postaci jest sporo. Genialnie wykreowanych i poprowadzonych. Są one niejednoznaczne, poranione niektóre wręcz wypaczone psychicznie. Ich dusze przepełnione złem i chęcią zemsty wzbudzają całą gamę uczuć i emocji. Niejednokrotnie odczuwałam złość, niedowierzanie i współczucie jednocześnie.
Autor, budując w dość szybkim tempie napięcie, rozbudza ciekawość i nie pozwala, by odłożyć książkę na bok bez poznania zakończenia.


    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Mroczna, gęsta od emocji idealna książka na jesienny wieczór, zostawiająca czytelnika z mnóstwem pytań i refleksji na temat przemijania, poznawania prawd i tajemnic z przeszłości... Pytająca na głos "Czy warto?"  ", Czy to, co odkryjemy, jest warte wszystkich dobrych wspomnień"? Jak myślicie?

POLECAM...

"Na odchodne zostawił mi pa i klucze.
Pies jak pies, zwykły kundel. Wabił się Mróz. Nie na cześć polskiego pisarza słynącego z szybkości pisania i wydawania kryminałów, ale ku pamięci radzieckiego Mikołaja, który w komunistycznych czasach odwiedzał dzieci w Nowy Rok. Szczególne upodobał sobie Włodka, do którego zaglądał regularnie. Trochę mu zazdrościłem, bo Dziadek Mróz miał lepszy asortyment niż ten nasz. Pamiętam te pociągi blaszane albo autka z nakręcaną sprężyną, którymi chwalił się potem Włodek na przerwach w szkole. Nawet spytałem rodziców, czy zamiast biskupa w tiarze nie mógłby kiedyś odwiedzić nas równie siwy Dziadek Mróz. W imię wymiany usług czy jakoś tak. Ojciec tylko westchnął, kręcąc głową i dusząc pod wąsem jakąś przyganę. Z tamtej niezręczności wyciągnąłem wniosek, że raczej nie ma no co liczyć. Mróz z Mikołajem widocznie się nie lubili, podobnie jak tata z ojcem Włodka."
                                  - Adam Regiewicz "To, co pozostało" str. 5

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Silesia Progress.

wtorek, 13 czerwca 2023

(71/23). UTROPY MICYNY. DYĆ NIY KOŻDY SUPERBOHATER NOSI PLAŁA.

 
    Autor: Adrian Katroshi

    Wydawnictwo: Silesia Progress

    Gatunek: Obyczajowa, opowiadania

    Liczba stron: 192

    Data premiery: 2023 (data przybliżona)

   

    Adrian Katroshi    rocznik 1975 z Bytōmia, pisze po ślōnsku niy yno ô Ślōnsku (blog Utropy Micyny, artykuły na Wachtyrzu). Autor scynariusza do filmu "Zgorszenie publiczne". Przociel ślōnskij godki, filmu i heavy metalu.  
(Źródło opisu: Okładka książki)

        Nojlepszo kryminalno kōmedyjo po ślōnsku ôd czasōw "Kōmisorza Hanusika"!
Adrian Katroshi "Utropy Micyny. Dyć nie kożdy superbohater nosi plała". 
7 ôpowiŏstek kryminalnych napisanych ze swadōm i szpasym.
(Opis wydawcy)

    Czytacie książki napisane w gwarze śląskiej (bądź innej)? 
Przyznam się Wam po cichu, że ja tak, ale zajmują mi one trochę więcej czasu niż te napisane w języku czysto polskim, i choć o nich tu rzadko piszę, zajmują one szczególne miejsce w moim sercu (wola po prostu godać, a wierzcie mi, pisanie  i czytanie po śląsku, przypomina niektórym pisanie i czytanie po japońsku ;) ). 
Dziś przyszła pora na jedną z takich książek, która szczególnie mnie urzekła i momentami rozbawiła do łez. Co jeszcze bardziej zaskakujące jest to debiut, obok którego naprawdę jest trudno przejść obojętnie. Chciałabym Wam o niej opowiedzieć kilka słów...

"Utropy Micyny..." to już siódmy tom z "Serii ze zicherkom" jednak nie jest wymaga znajomość poprzednich tomów, bo każdy z nich to zupełnie inne historie.
W tym przypadku mamy do czynienia z siedmioma krótkimi opowiadaniami, gdzie główną bohaterką jest siedemdziesięcioletnia Genowefa Mika zwana Starom Micynom. Jak to przystało na prawdziwą śląską babę, Micyno nie potrafi usiedzieć na miejscu, i co rusz przysparza jej to sporo przygód. 
Nasza bohaterka nie pozwoli, by komuś stała się krzywda i pilnuje jego dobrostanu nawet po jego śmierci, bo właśnie od takiego przypadku zaczyna się ta zwariowana książka. 
Bohaterka mierzy się z wieloma przeciwnościami losu, bo mamy tutaj mnóstwo afer i aferek, ekologiczną katastrofę, trafia się szpital psychiatryczny, nie brakuje kradzieży i hazardu, a Micyno należy do tej grupy ludzi co wszystko musie wiedzieć i wszędzie być, by nic nie uszło jej uwadze, ale to wszystko zostało podane czytelnikowi w tak fascynujący sposób, że nie mogłam się oderwać od lektury. 
Autor z przymrużeniem oka, z lekko satyrycznym zacięciem pisze o relacjach międzyludzkich w małych i większych społecznościach, celnie punktując ich przywary, ale również podkreślając zalety. Pokazuje, jak wygląda codzienność w śląskiej społeczności. Co ludzi bawi, czym się martwią, jak spoglądają na "obcych", i  wiele, wiele innych ciekawych spostrzeżeń.
Podkreślam jednak, że nie jest to obraz oddany jeden do jednego- trzeba wziąć na niego sporą poprawkę i spojrzeć z przymrużeniem oka. 

Ja bawiłam się przy tej książce świetnie, jednak zdaję sobie sprawę, że nie każdy się w niej odnajdzie i nie każdy ją zrozumie. Gwara śląska jest trudna, naprawdę trzeba ją umieć i rozumieć, by wyłapać wszystkie niuanse i "złapać" sens niektórych zwrotów. Nie jestem pewna czy napisana czysto po polsku, skradłaby mi serce tak samo jak w tym przypadku. Dla mnie bomba, świetny debiut. Czekam na kolejne książki Pana Adriana.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jeśli czytacie w gwarze, będziecie zachwyceni piórem Katroshiego. Jeśli nie, macie niesamowitą okazję odkryć coś nowego i być może pokochać śląską gwarę. 
Ja kocham całym sercem!

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję wydawnictwu Silesia Progress. 

poniedziałek, 13 marca 2023

(29/23). KOLEJKA NAD LANDEKIEM

 
    Tytuł oryginału: Lanovka nad Landekem

    Autor: Petr Čichoň

    Tłumaczenie: Kamil Czaiński (z czeskiego i hulczyńskiego)

     Wydawnictwo: Silesia Progress

    Gatunek: Fantasy, Science Fiction

    Liczba stron: 130

    Data premiery: 25. 01. 2023 (data premiery w Polsce)

 *Google

         Petr Čichoň Ur. 1969, poeta, prozaik i muzyk z ostrawskimi korzeniami, od lat mieszka w Brnie, gdzie prowadzi własne biuro architektoniczne. Chwytając za pióro wciąż powraca do hulczyńskiego hajmatu. Swoje wierze publikował m.in. w czasopismach Tvar, Host, Box, Nové knihy, Labyrint, Signum. Zapisał się na literackiej mapie regionu czesko-niemieckim tomikiem poetyckim Pruské balady – Preussische Balladen (2006), a także Slezským románem (Śląska powieść, 2011), w którym pochylił się nad skomplikowanymi losami Hulczynian w trakcie drugiej wojny światowej oraz wykorzystał wątki oparte na historii Hansa Kammlera, inżyniera w służbie SS odpowiedzialnego m.in. za prace nad Wunderwaffe. W wydanej w 2020 roku powieści Lanovka nad Landekem przenosi nas na peryferia ziemi hulczyńskiej, które wchłonęła Ostrawa.
(Źródło: Okładka książki)

    Futurystyczno-nostalgiczna powieść z Ziemi Hulczyńskiej, śląskich przedmieść Ostrawy:
Unia Europejska przekształca się w państwo federalne. W Polsce niespodziewanie ogromny sukces wyborczy odnoszą śląscy separatyści. Ich liderka zostaje w tajemniczych okolicznościach zamordowana. A co z tym wszystkim wspólnego ma stary Johan i jego oczko wodne na przedmieściach Ostrawy? Czy w cieniu wielkiej polityki i futurystycznej kolejki linowej jest miejsce dla huciŏrza, co ô żŏdnyj nŏrodowyj świadōmości nic niy wiy? 
Wciągająca transgraniczna śląska opowieść z niedalekiej przyszłości. 
(Opis wydawcy)

    Czytacie książki napisane w gwarze śląskiej (bądź innej)? 
Przyznam się Wam po cichu, że ja tak, ale zajmują mi one trochę więcej czasu niż te napisane w języku czysto polskim, i choć o nich tu nie piszę, zajmują one szczególne miejsce w moim sercu (wola po prostu godać, a wierzcie mi, pisanie  i czytanie po śląsku, przypomina niektórym pisanie i czytanie po japońsku ;) ). 
Dziś przyszła pora na jedną z takich historii, która urzekła mnie szczególnie i chciałabym Wam o niej opowiedzieć kilka słów...

W pobliżu góry Landek mieszka emeryt Johan. Jego życie jest dość monotonne i zazwyczaj toczy się wokół oczka wodnego, w którym hoduje rybki i... chłodzi piwo. Przyjaźni się on z Trudą- mieszkają po sąsiedzku i spędzają wspólnie większość czasu. On jest starym hutnikiem, ona pracowała na kopalni – taki typowy śląski los. Oboje zajmują się wnukami i z obojętnością obserwują współczesny świat i wszelkie zmiany, które co rusz się pojawiają. Ich życie płynęłoby sobie dalej utartym schematem w ciszy i spokoju gdyby nie nagła śmierć synowej Trudy- liderki Ligi Śląska- mocno kontrowersyjnej partii, która właśnie wygrała wybory... 
Syn Trudy jest inżynierem odpowiedzialnym za powstanie kolejki linowej, która będzie biegła dosłownie nad głowami mieszkańców Landeku, za zadanie ma połączyć muzeum górnicze z dawną hutą Witkowice, która stała się popularnym centrum kulturalnym...
Czy mu się to uda? Jaką ważną rolę w całej historii odegra mały stawik Johana? Kto stoi za zabójstwem liderki Ligi Śląska?  Czy każdy jest tym, za kogo się podaje i czy zawsze ma czyste intencje?
Tego już nie napiszę, ale zdradzę tylko, że wiele pytań zostanie tu zadanych, wnioski nie zawsze są takie, jakich się spodziewamy, a polityka i wielkie pieniądze mają naprawdę ogromny wpływ na podejmowane decyzje... 

"Kolejka nad Landekiem" to książka bardzo złożona, specyficzna i trudna w odbiorze, napisana w dwóch językach z rożnorodną narracją, a z drugiej strony niezwykle wciągająca i intrygująca, pokazująca piękny lokalny patriotyzm, oddanie swojemu miejscu na ziemi, obawy przed innowacjami, a zarazem pęd po sławę i pieniądze, które prowadzą do wielkich tragedii... 
Obawiam się, że wiele osób jej nie zrozumie, szczególnie tej części pisanej po śląsku- myślę jednak, że dając jej szansę, wielu czytelników zauważy w niej genialnie poprowadzoną wielowątkową fabułę, mistrzowsko stworzoną intrygę i to, że całość otulona została nostalgią, melancholią i tęsknotą za tym co już minęło, a wydawało się, że jest "nie do ruszenia".
Autor stworzył genialną wizję przyszłości, nie tylko mojego regionu, ale i całego świata. Jest to wizja zaskakująca, może nieco szokująca, ale stawiająca pytanie- czy aby na pewno ta wizja jest tak bardzo nierealna?

 Akcja powieści dzieje się dość szybko, potrafi zaskoczyć, łącząc w spójną i logiczną całość kilka wątków, które początkowo wydawały się niepowiązane. Nie spodziewajcie się jednak happy endu. 
Bohaterowie są doskonale wykreowani, nikt nie znalazł się tu przez przypadek i u każdego została podkreślona jego złożona natura, co dało wielobarwną, bardzo ciekawą mieszankę wielu mocnych charakterów okraszonych całą gamą uczuć i emocji. Bardzo przypadł mi do gustu fakt, że autor pokazał, jak bardzo śląskie kobiety są twarde i zdeterminowane, by osiągnąć swój zamierzony cel, równocześnie marząc o tym, by stworzyć dom pełen miłości z ukochanym mężczyznom przy boku.

Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać tę książkę i podzielić się z Wami swoimi myślami. Przyznaję, że chciałabym, by więcej tego typu książek pojawiło się w tym miejscu.

    Czy polecam?
Jak najbardziej tak. Dajcie szansę tej historii i sami się przekonajcie jaka nasza śląska gwara jest piękna. Obiecuję, że się nie zawiedziecie... zarówno przedstawioną historią jak i językiem, w jakim została ona napisana.

POLECAM...

"Tego wieczora Klifa wygłasza swoje zwycięskie, ale zarazem ostatnie premówienie. Nie potrafi zapomnieć o tym, że jej życiu grozi niebezpieczeństwo. W trakcie przemowy myśli, jak najszybciej dotrze do swojego kochanka. Uwielbia patrzeć, jak pochyla się w biurze nad modelem kolejki linowej i słuchać opowieści o ostrawskim projekcie. Politycy żyją wyborami, lecz Klifę paraliżuje strach. Co prawda jest zakochana tak, jak zawsze marzyła, ale mimo to wszystkiego teraz żałuje. Promieniuje z niej jednak siła. Przepełniona pewnością siebie zachwyca się własną mową, wiedząc zarazem, że już nigdy takiej nie powtórzy."
                                            - Petr Čichoň "Kolejka nad Landekiem" str. 28

Za możliowość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Silesia Progress.

piątek, 2 września 2022

(77/22). NUNQUAM OTIOSUS

 
    Autor: Mirosław Syniawa

    Wydawnictwo: Silesia Progress

    Gatunek: Kryminał, Thriller, Horror

    Liczba stron: 316

    Data premiery: 01. 01. 2017

 
 *Google

    Mirosław Syniawa ur. w roku 1958 w Chorzowie, z zawodu chemik, z zamiłowania historyk nauk przyrodniczych, poeta i tłumacz poezji.
W naszym wydawnictwie ukazały się dwa tomy jego przekładów "Dante i inksi" (2014) oraz "Wiersze i śpiywki Roberta Burnsa" (2016).
Tym razem prezentujemy jego powieść z pogranicza thrillera i horroru, której akcja rozgrywa się w stuleciu niekończących się wojen i płonących na stosach czarownic, a zarazem stuleciu pierwszych towarzystw i czasopism naukowych, stuleciu, w którym powstały "Philosophiae naturalis principia mathematica" Newtona i "The Sceptical Chymist" Boyle'a.
(Źródło: Okładka książki)

    XVII wieczne śledztwo na granicy życia i śmierci.
Rok 1683. Gdy oczy całej Europy zwrócone są w stronę obleganego przez turecką armię Wiednia, młody, mieszkający od niedawna na Śląsku prawnik prowadzi śledztwo w sprawie morderstwa, w którym głównym podejrzanym jest nieżyjący od roku pan L.
(Opis wydawcy)

     Niniejsza książka trafiła do mnie jako "dodatek" do innej powieści i muszę przyznać, że od momentu, w którym skończyłam czytać tę książkę, minął już jakiś czas, ja nadal nie umiem ubrać w słowa to, co czuję. Dla mnie jest to książka tak nieoczywista i zaskakująca, że trudno jest mi zamknąć ją w sztywne ramy, na pewno nie jest to klasyczny kryminał, ani typowy thriller lub horror. W moim odczuciu jest to mieszanka, w której znajdziemy po troszku  każdego z tych gatunków.
Akcja powieści dzieje się na siedemnastowiecznym Śląsku w niewielkim miasteczku. Daje nam to możliwość poznania "tamtejszych" myśli, zwyczajów, wierzeń, upodobań itp. W moim odczuciu bardzo dokładnie, a zarazem ciekawie został oddany duch tamtego czasu, nastroje polityczne i uwarunkowania geograficzne... jednak przybliżenie czytelnikowi tych wszystkich wiadomości przez głównego bohatera, może wydać się nużące, bo dostajemy wszystkie wiadomości naraz, a nie wnoszą one nic szczególnego do sprawy tajemniczego morderstwa, które musi rozwiązać nasz główny bohater.
Akcja nie pędzi na złamanie karku, ale otula czytelnika mrocznym, ciężkim i duszącym klimatem, podsyca atmosferę niepewności i obawy co do dalszych losów bohaterów. 
Głównych postaci jest sporo, czasami aż nieoczywistych, pojawiają się zjawy, wampiry, strzygi, nieumarli i inne stwory i demony.  Ich dusze przepełnione złem i chęcią zemsty wymagają sporej dawki skupienia, w pewnym momencie musiałam się cofnąć o kilka stron, by wrócić na właściwe tory dedukcji i choć odrobinę ich zrozumieć.
Autor buduje napięcie wolno, ale bardzo metodycznie, rozbudza ciekawość i nie pozwala, by odłożyć książkę na bok bez poznania zakończenia. Jest to książka "dziwna" ale czyta się fenomenalnie. Zakończenie zaskoczyło mnie tak bardzo, że poważnie parskłam śmiechem.
Czas z lekturą upłynął szybko, przypadł mi do gustu styl literacki pana Syniawy- zbytnia drobiazgowość z początku może przytłaczać, ale z drugiej strony te dokładne opisy pozwalają wczuć się w klimat, zrozumieć czym się kierowano, co było bardziej a co mniej ważne. 

Świetnym pomysłem jest "wplątanie" w treść autentycznych ilustracji z dzieł popularnonaukowych dostępnych w tamtejszych czasach, wiele rycin i obrazów podbija niepewność oraz uczucie niepokoju- a cytaty zawarte przy początku każdego rozdziału, zaczerpnięte z dawnych pieśni lub modlitw, potrafią niejednokrotnie wywołać dreszcz strachu.

    Czy polecam?
Tak jak wspomniałam, jest to książka nieoczywista i zaskakująca. Każdy z nas musi wyrobić sobie własne zdanie. Ja jestem na tak. 

POLECAM...

"Wkroczywszy na teren cmentarza, Kunrath szedł pewnym krokiem pośród mogił i tylko od czasu do czasu przystawał, by zapytać sunących za nim ludzi, kto leży we wskazanej mogile i jak dawno temu został pochowany, Przy jednym z grobów pan Kunrath przystanął, po chwili zaś odwrócił się do nas, a na jego twarzy malowała się pewność sędziego śledczego, który nakrył złoczyńcę na gorącym uczynku. Przez zebrany tłum przebiegł szmer podziwu pomieszanego z lękiem, gdyż, jak miało się okazać za chwilę, była to mogiła Petera, owego kołodzieja, który pozbawił ponoć życia pana Wilhelma, mistrza kowalskiego. Pan Kunrath zwrócił się ponownie w stronę grobu, chwilę stał w milczeniu, potem ponownie odwrócił się do nas i cicho szepnął:
- oto mamy pierwszą bestię!"
                                  - Mirosław Syniawa "Nunquam Otiosus" str. 167

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Silesia Progress. 

środa, 6 lipca 2022

(56/22). UNDERGROUND. REBELIA.


    Tytuł oryginału: Underground. Revoluce

    Autor: František Kotleta

    Tłumaczenie z języka czeskiego: Ilona Gwóźdź-Szewczenko

    Wydawnictw: Silesia Progress

    Gatunek: Science Fiction, Fantastyka

    Liczba stron: 352

    Data premiery na rynku polskim: 28. 04. 2022

 
 *Google

     František Kotleta- Ziomal z Sudetów, czyli polsko- czeskiego pogranicza. W młodości szmuglował z Czech do Polski wódkę i absynt, a w drugą stronę papierosy. Z tamtych czasów pozostała mu nie tylko wiedza, jak nazwać te towary, ale w pamięci zachował tak użyteczne zwroty, jak "Uwaga, celnicy!" albo "Gdzie jest moja kasa, koleś". Długoletni dziennikarz.
Pod prawdziwym nazwiskiem -  Leoš Kyša- para się popularyzacją wiedzy, jest autorem scenariusza długometrażowego filmu dokumentalnego o sławnym śląskim astrofizyku, Jirim Grygarze. Pod pseudonimem František Kotleta pisze książki sci-fi i fantasy.
(Źródło: Okładka książki).

    Świat pogrążył się w ciemnościach, ale Praga City w roku 2108 to szczęśliwe miasto, pełne milionów zadowolonych mieszkańców i mieniące się neonami. Przynajmniej tak twierdzi City News. Ale nawet redaktorzy wszechobecnego kanału telewizyjnego wiedzą, że pod powierzchnią dojrzewa rewolta. Korporacje się rozpadają. Po wielu latach ogłoszono wybory, a kampania wyborcza przynosi nie tylko słowne potyczki, ale także krew na ulicach. Ulicami miasta kroczy Cybermesjasz, rzekomy wybawiciel poniżanych mas, rozczarowanych kultem cybernetycznych czarodziejek.
Detektywa Vachtena zajmują jednak inne problemy. Giną wpływowi ludzie, a do City News spływają informacje od mordercy, który sam siebie nazywa Zodiakiem. Na domiar złego praska młodzież ulega magii retrorapowych wersji piosenek Hany Zagorovej i Heleny Vondráčkovej.
Witajcie w postpunkowym świecie Františka Kotlety, który oczarował tysiące czeskich czytelników i stał się bestsellerem lockdownu w roku 2020, 2044, 2056, 2077 – a w wersji uzupełnionej także w roku 2103.
(Opis wydawcy)

    Dziś przyszła pora na podzielenie się z Wami moimi odczuciami po lekturze drugiego tomu "Undergroundu", czyli "Rebelii". Znajomość pierwszej części jest wymagana, wiele postaci (może nawet większość) i wątków nawiązuje do przeszłości. Poniżej zostawię link do mojej recenzji pierwszego tomu.

Dawno nie miałam do czynienia z tak wulgarną, odpychającą, a zarazem... wciągającą historią. 
Mrok i brutalność wyziera z każdej strony, otula czytelnika strachem i niepokojem. 
Akcja dzieje się w Pradze, mieście zdewastowanym, przeludnionym, podzielonym na trzy poziomy. Autor doskonale oddaje mroczny klimat najniższego poziomu miasta zwanego Undergroundem, do którego rzadko kiedy dociera światło słoneczne,  za to pulsujące neony, wielkoformatowe reklamy i ciągle nadawane wiadomości, dają tło rzeczywistości i kierują ludzkimi umysłami, przekonując je, że są szczęśliwe i mają wielkie szczęście, że są mieszkańcami tak wyjątkowego miejsca. 
Duszna atmosfera tej książki nie pozwala na zaczerpnięcie oddechu- niemal czuć na własnej skórze oblepiający i odpychający klimat przyszłej Pragi (nie liczcie jednak na podróżnicze ciekawostki), a w nozdrzach smród niemytych ciał- bieda i  beznadzieja życia bije czytelnika dosłownie po oczach, i nie pozwala odwrócić wzroku, gdzie narkotyki, prostytucja, homoseksualizm, gwałt i mord jest na porządku dziennym, gdzie ze śmierci się śmieje, a życie przepływa przez palce i nim człowiek się obejrzy, jest wrakiem na dnie.

Autor pisze brutalnie i bardzo wulgarnie, przedstawia świat pozbawiony, jakichkolwiek skrupułów, gdzie człowiek nienawidzi człowieka a pozbawiony środków do życia... gotowy jest na wszystko.
Postaci jest wiele, wymaga to sporo uwagi i skupienia. Akcja dzieje się szybko, a trup ściele się naprawdę gęsto.
Kilkakrotnie byłam zmuszona wyjść z mojej strefy komfortu, bo liczba przekleństw i mocno rozbudzających wyobraźnię opisów powodowało niemały szok i zdumienie (wielkanocna króliczyca jest moim ulubieńcem), ale świetnie to oddaje jej fantastyczno- psychodeliczny format oraz mroczny i duszący klimat całej tej historii. Zdecydowanie było warto! 
Uwielbiam takie "odjechane" książki- wykraczające poza wszelkie przyjęte normy.

Jeśli czytaliście pierwszy tom i przypadł on Wam do gustu, istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że i ten przypadnie Wam do gustu. Odnoszę jednak wrażenie, że w tym tomie autora jednak trochę za bardzo poniosło po przysłowiowej bandzie. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal z wielką ciekawością czekam na kolejne książki tego autora.

    Czy polecam?
Jest to książka zdecydowanie nie dla każdego, na pewno wywoła ona wiele skrajnych emocji i kontrowersji. 
Ja jestem zadowolona, bo lubię takie mocne klimaty, ale zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób może być ona nie do przejścia. Ta historia to ostra, przenikliwa i niezwykle brudna opowieść o przyszłości i o tym jak może wyglądać nasz świat za sto kilka lat.

POLECAM...


"Ludzie, którzy żyli poza systemem, przebywali zazwyczaj na stacjach U- metra, czyli najniższej z trzech tras. W przeciwieństwie do naziemnej lini S i luksusowej N łączącej magnetyczną ekspresówką nowe centrum Pragi z eleganckimi przedmieściami, wstęp do strefy metra U był bezpłatny. Tylko że tą linią jeździli też zwykli ludzie do pracy. Więc kiedy ktoś stał się już zbyt wielkim wrakiem, nawet jak na poziom U to kilku napakowanych typów- co to nic lepszego w życiu nie potrafili [...] - posyłało ich jeszcze głębiej. I tak zostawali kanalarzami. Niektórzy żyli pod powierzchnią już od kilku pokoleń. Były wśród nich dziwne istoty."
                             - František Kotleta "Underground. Rebelia" str. 9- 10

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Silesia Progress.

wtorek, 22 marca 2022

(14/22). GRUNT

 
    Autor: Anna Malchárková

    Tłumaczenie: Karolina Pospiszil- Hofmańska

    Wydawnictwo:  Silesia Progress

    Gatunek: Obyczajowa, Historyczna, Dokument

    Liczba stron: 178

    Data premiery: 08. 12. 2021

 
 *Google

    Anna Malchárková (1950) poetka i pisarka, zajmująca się w swojej twórczości tematyką życia wiejskiego na Śląsku, w szczególności na Ziemi Hulczyńskiej, skąd pochodzi i gdzie żyje. Debiutowała jako poetka ze zbiorem pisanym w hulczyńskim dialekcie śląskiego (Vidime to po našemu, 2004). Największe uznanie zdobyło jej opowiadanie Grunt (2011). Wśród ważniejszych dzieł należy wymienić także Modrá barva duhy (2009), Vyhnalovec (2014) i Záhada kamenného svědka (2016).
(Źródło: Okładka książki)

    Grunt jest książką mającą zarówno cechy powieści historycznej, jak i dokumentalnej. Czytelnik będzie śledzić dzieje chłopskiego rodu Rothów od jego początków niemal do jego zaniku. Choć ważną część Gruntu stanowi opis historii rolnictwa na ziemi hulczyńskiej w XX wieku, nie jest to literatura faktu – pojawiają się w książce także sceny pełne niedopowiedzeń i tajemnic, a nawet elementy horroru.
Niektóre rozdziały książki inspirowane są świadectwami uczestników opisywanych wydarzeń historycznych, między innymi brutalnej kolektywizacji w latach 50. i 60. XX wieku. Wielu chłopów straciło wówczas życie, dom, dobrze prosperujące gospodarstwa. Zniszczono odwieczną więź z ziemią, a kolejne pokolenia nie były już zainteresowane rolą.
(Opis wydawcy).

     Historia rozpoczyna się w roku 1897 gdy Johana i Leopold postanawiają się pobrać... Wraz z nimi rozpoczynamy podróż przez ich życie, wspólnie z nimi gospodarzymy w ich gospodarstwie, przeżywamy troski i rozterki, cieszymy się szczęściem i martwimy gdy dzieje się źle. Witamy nowe pokolenia i żegnamy te starsze. Krok po kroku poznajemy tajemnicę rodziny i zaczynamy rozumieć klątwę rzuconą lata temu przez zrozpaczoną służkę. 
Ale czy ta klątwa może tak bardzo wpływać i tak głęboko ingerować w kolejne pokolenia? Czy jest możliwość, by ją zdjąć z rodu, a gospodarstwo mogło przetrwać pomimo przeciwności losu i ustroju, który kładzie na nim swoją "łapę"? 

"Grunt" jest książką, która opowiada o niezwykłej, choć trudnej i wymagającej wielu poświęceń miłości do ziemi i zwierząt. O wierze, która niejednokrotnie zostaje wystawiona na wielką próbę, o wojnie a w następstwie potwornym ustroju, który niszczył nie tylko "obcych", ale także albo i przede wszystkim "swoich". Opisuje wydarzenia, które miały autentycznie swoje miejsce na przełomie lat 50. i 60. Czytając, dochodziło do mnie, że nie miałam  pojęcia, ile ludzi straciło dorobek swojego życia, a także w wielu przypadkach samo życie.   
Jest to historia o miłości, wierze, ale i nadziei, która tli się w sercu każdego człowieka. Nie spodziewałam się, że tak krótka historia jest w stanie wywołać tyle niepowtarzalnych emocji. 

Olbrzymie brawa dla tłumaczki, która sprawiła, że historia rodziny Rohel stała się niezwykle bliska mojemu sercu i zdecydowanie jest to jedna z tych historii, do których nie raz powrócę.
Tłumaczenie cudownie oddaje klimat wsi, miłość i oddanie ziemi, strach o przyszłość,  nastroje polityczne panujące wśród ludzi. Pokazuje, czego ludzie się bali, a co ich cieszyło.
Barwne opisy otulają czytelnika ciepłem i pozwalają przenieść się w malownicze i barwne rejony Ziemi Hulczyńskiej*.

Akcja całej historii może nie goni na złamanie karku, ale trzyma czytelnika cały czas w napięciu, nie pozwala mu opaść. Dzięki temu opowieść pochłania się dosłownie w mgnieniu oka.
Przedstawieni bohaterowie, stali mi się niezwykle bliscy. Są niezwykle autentyczni, obdarzeni wszystkimi możliwymi cechami. Łatwo się przez to z nimi utożsamić... i poczuć jak wśród swoich.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Warto przeczytać, choćby dlatego by uświadomić sobie, jak bardzo na przestrzeni lat staliśmy się komercyjnym społeczeństwem, a ziemia stała się jakby nieistotna.

*Ziemia Hulczyńska-  (ziemia hluczyńska, Kraik hulczyński, kraj hulczyński, czes. Hlučínsko, niem. Hultschiner Ländchen, hulcz. Prajzsko, Prajsko) – fragment dawnego niemieckiego Górnego Śląska, zlokalizowany wokół miasta Hulczyn, przekazany po I wojnie światowej Czechosłowacji, mimo protestów lokalnej społeczności pragnącej pozostać w granicach Niemiec (Republiki Weimarskiej). 
Region położony jest we wschodnio-północnej części Republiki Czeskiej, w kraju morawsko-śląskim, pomiędzy Opawą na zachodzie a Ostrawą oraz Boguminem na wschodzie i w południowo-wschodniej części Niziny Śląskiej – Płaskowyżu Głubczyckim. Historycznie południową granicę stanowiła rzeka Opawa, aż do punktu jej ujścia do Odry (w Ostrawie), wzdłuż której w górę przebiegała dalsza południowo-wschodnia granica regionu. Od strony północnej graniczy z Polską.
(Źródło: Internet)

POLECAM...

"Z każdym nadejściem wiosny budziła się potrzeba orania, siania i czekania na pierwsze zielone pędy. Strach przed przymrozkiem i pożarem, modlitwy o deszcz, prośby o ciepłą, słoneczną pogodę w czasie żniw, a jesienią- dziękowanie Bogu za urodzaj. Jakieś porozumienie ze zwierzętami, cielenie się krów, składanie jaj. Grunt, ziemia to gwarancja przetrwania niezależnie od czasów, podstawa życia.
Chociaż pracowało się cały tydzień, gospodarz nawet niedzielne popołudnia spędzał wśród swoich pól. Przechadzał się w kapeluszu po miedzach, dumny z otaczających go łanów zboża, miął w rękach kłosy, rozgryzał ziarna, sprawdzając ich dojrzałość."
                                          -  Anna Malchárková "Grunt" str.17

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu  Silesia Progress.    

środa, 9 marca 2022

(8/22). PRZEMILCZANE

 
    Autor: Monika Neumann

    Wydawnictwo: Silesia Progress

    Gatunek: Obyczajowa, Dramat

    Liczba stron: 101 e-book

   Data premiery: 13. 12. 2021

 
 *Google

    Monika Neumann- brak informacji

   Mówią, że mowa jest srebrem, a milczenie złotem. Czy zawsze? Czy przypadkiem milczenie nie jest sposobem na wyparcie z pamięci tragicznych wydarzeń, których się było świadkiem albo współsprawcą? Czy nie powoduje cierpienia, nie niszczy rodzin, nie dzieli społeczności? Czy nie zabija?
Annemarie, która przybywa z głębi Rzeszy na opolską wieś, by w ramach Reichsarbeitsdienst pełnić służbę w gospodarstwie Stanoschów i Paul, który, oczekując na wezwanie do Wehrmachtu, zmaga się z rodzinnymi problemami przerastającymi jego młodzieńczy umysł. Oboje są młodzi, oboje są świadkami takich wydarzeń i oboje woleliby nie wiedzieć i nie widzieć. 
(Opis wydawcy)

    Nie spodziewałam się tego, że ta historia zawładnie moimi myślami na kilka dni i nie pozwoli, by przejść po niej do rutyny codzienności i sięgnięcia po kolejną książkę. Nie przypuszczałam, że na stu stronach można zamknąć tyle emocji, które rozrywają serce czytelnika już od pierwszych stron, ponieważ "Przemilczane" to trudna i niezwykle bolesna historia. 
Autorka opowiada nam o losach dwójki młodych ludzi, którzy stoją dopiero u progu dorosłości gdy w ich codzienność wdziera się wojna, strach i niepewność co do następnego dnia. Akcja całości toczy się w małej wsi na opolskim Górnym Śląsku.
Główne postacie to  Paul, zwany Fyrtacką, syn jednego z gospodarzy i Annemarie – młoda dziewczyna, którą władze III Rzeszy przysłały wraz z grupą innych dziewcząt do pomocy rolnikom w tej wsi, gdy mężczyźni wyruszą na front. Odkryjemy również pewną rodzinną tajemnicę, dzięki której zrozumiemy postępowanie matki Paula i jej zbytnią niechęć do dziewczyny... 
Zostaniemy także obserwatorami niezwykle dramatycznych zdarzeń, które rzucają się cieniem na miejscowych, ale z czasem zostają wyparte z ich świadomości, bo zaczyna do nich docierać, co się wtedy wydarzyło- czy poniosą oni odpowiedzialność za swoje czyny? Tego już Wam nie zdradzę...
Autorka wplotła w tę niezwykle trudną historię przepiękne opisy polskiej wsi, cudownie oddała emocje i opisała miłość oraz oddanie swej ziemi. Z drugiej strony jednak obserwujemy, jak bardzo dawna wieś była zamknięta w swoim własnym "sosie", wszystko, co nowe było złe i nie warto było przełamywać stereotypów, gdzie "obcy" zawsze był "obcym" i nie warto było się na niego otwierać.
Autorka genialnie oddaje ludzkie emocje, pokazuje, jakie panowały nastroje polityczne i społeczne, utrzymuje poziom adrenaliny na wysokim poziomie i nie pozwala by opadła ona, choć na chwilę. Bohaterowie są wspaniale wykreowani, obdarzeni zarówno wadami jak i zaletami, przez co nie ma problemu, by się z nimi utożsamić, zrozumieć emocje, które nimi władają i motywy, którymi się kierują. Akcja nie goni może na złamanie karku, ale, na pewno nie pozwala na nudę. Kilka nagłych zwrotów, naprawdę zaskakuje. Niesamowicie wciąga.

Dla mnie jako Ślązaczki zrozumienie gwary śląskiej nie było problemem, jednak muszę  w tym momencie zaznaczyć, że jest jej sporo i może ona być dla wielu czytelników zbyt kłopotliwa. Dla mnie takim kłopotem był język niemiecki. Na szczęście autorka zadbała o to, że każdy zwrot czy to ten po śląsku, czy po niemiecku jest dokładnie przetłumaczony. Może to jednak wywoływać na początku pewne poczucie chaosu- szczególnie u osób czytających e-book.

Ogólnie książkę czyta się szybko, przedstawiona historia zmusza czytelnika do rozmyślań i zostawia go z pytaniami, ile w naszej historii zostało przemilczanych takich zdarzeń. Zmusza do refleksji i wyciągnięcia wielu wniosków. Ja jestem zachwycona.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak! Książka jest dość trudna, ale warta każdej poświęconej sobie minuty.

POLECAM...

"Nadzieja jest zabawnym tworem. Utrzymuje człowieka na duchu, sprawia, że wierzy w dobre rozwiązanie, chociaż jest to najmniej prawdopodobne za wszystkich wyjście z sytuacji. Podsycana dość długo, otula w błogie poczucie bezpieczeństwa, tak cudowne, a jednak tak bardzo złudne. Nadzieja pozwala żyć we własnym świecie i czasem ten świat okazuje się koniec końców tym prawdziwym. Ale czasem rzeczywistość przenika mury, którymi otacza nas nasz umysł i burzy je, gasząc wszystkie iskry, raniąc o wiele głębiej, bo wykorzystuje zakamarki, które wydrążyły korzenie kiełkującej wcześniej nadziei."
                                           -  Monika Neumann "Przemilczane" str. 69

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Silesia Progress.


środa, 23 czerwca 2021

(48/21). UNDERGROUND


    Tytuł oryginału: Underground

    Autor: František Kotleta

    Tłumaczenie: Ilona Gwóźdź-Szewczenko

    Wydawnictwo: Silesia Progress

    Gatunek: Science Fiction, Fantastyka

    Liczba stron: 328

    Data premiery na rynku polskim- 15. 06. 2021

  
 *Google

    František Kotleta- Ziomal z Sudetów, czyli polsko- czeskiego pogranicza. W młodości szmuglował z Czech do Polski wódkę i absynt, a w drugą stronę papierosy. Z tamtych czasów pozostała mu nie tylko wiedza, jak nazwać te towary, ale w pamięci zachował tak użyteczne zwroty, jak "Uwaga, celnicy!" albo "Gdzie jest moja kasa, koleś". Długoletni dziennikarz.
Pod prawdziwym nazwiskiem -  Leoš Kyša- para się popularyzacją wiedzy, jest autorem scenariusza długometrażowego filmu dokumentalnego o sławnym śląskim astrofizyku, Jirim Grygarze. Pod pseudonimem František Kotleta pisze książki sci-fi i fantasy.
(Źródło: Okładka książki).

    Powieść Františka Kotlety rozgrywa się w Boże Narodzenie roku 2107 w Pradze – gigantycznym megapolis. Republika Czeska, po wojnie toczonej z Polską o Śląsk, rozpada się. A Praga, znajdująca się pod dominacją właścicieli najpotężniejszych firm, ufortyfikowała się przeciwko reszcie świata. Wszystko, czego mieszkańcy miasta potrzebują, produkowane jest w praskich laboratoriach lub fabrykach, a to, co dzieje się poza granicą Pragi City nikogo nie obchodzi, bo miasto ma wystarczająco dużo własnych problemów. Jak choćby kult cybernetycznych czarodziejek, który przenika głęboko do serc mieszkańców miasta, podczas gdy czarodziejki ktoś zaczyna zabijać. O ich ochronę zatroszczy się weteran wojny czesko-polskiej, były policjant Vachten. Ta misja zaprowadzi go do bogactwa najwyższych pięter drapaczy chmur i sparszywiałego podziemia (gdzie zawsze można zarobić, pozwalając sobie dorobić trzy penisy).
(Opis wydawcy).

    František Kotleta- Mam nadzieję, że będzie o nim głośno na naszym rodzimym rynku wydawniczym.
"Underground" to kapitalne połączenie cyberpunkowej rzeczywistości i kryminału z domieszką inteligentnego, miejscami czarnego humoru.
 Akcja dzieje się w Pradze, mieście zdewastowanym, przeludnionym, podzielonym na trzy poziomy. Autor doskonale oddaje mroczny klimat najniższego poziomu miasta zwanego Undergroundem, do którego rzadko kiedy dociera światło słoneczne,  za to pulsujące neony, wielkoformatowe reklamy i ciągle nadawane wiadomości, dają tło rzeczywistości i kierują ludzkimi umysłami, przekonując je, że są szczęśliwe i mają wielkie szczęście, że przetrwali wojnę. 
Jest to miejsce, w którym rządzi przemoc wspomagana przez nowoczesne technologie. Gdzie mimo ogromnego postępu technologicznego bieda aż piszczy, ludzie są pozbawieni nadziei i zdemoralizowani, miejsce, w którym zabawa genami jest na porządku dziennym, a cybernetycznie zmodyfikowani ludzie nikogo nie dziwią. Tym miastem rządzą gangi i wielkie korporacje. Pokazuje miasto, a może i świat, w którym człowiek jako jednostka nic nie znaczy, a za los ogółu odpowiadają wielkie korporacje, gangi i różnego rodzaju najemnicy.

Akcja jest bardzo dynamiczna i nieprzewidywalna, cały czas coś się dzieje i co zaskakujące wywołuje różne momentami skrajne emocje. Tak bardzo wciąga, że odłożyłam ją dopiero późnym wieczorem, kiedy przewróciłam ostatnią stronę. Od pierwszego akapitu trzyma w niesamowitym napięciu. 
Fabuła jest dokładnie przemyślana i dopracowana. Dialogi są żywne, naturalne, błyskotliwe i momentami bardzo zabawne. Doskonale się bawiłam, szczególnie przy fragmentach opisujących jak nas Polaków widzą Czesi i odwrotnie. 
Osobom, które nie przepadają za przekleństwami, może to przeszkadzać, bo jest ich naprawdę sporo. Mnie nie zniechęciły, wydaje mi się, że świetnie podkręcały atmosferę, szczególnie w kulminacyjnych scenach. Zresztą (Ci, co mnie czytają wiedzą) lubię takie mocne książki.
Świetni, uzupełniający się wzajemnie bohaterowie, czarne charaktery, dobre (choć nie do końca) czarodziejki.... Jestem zachwycona! 
Jedyny zarzut jak mam to taki, że zdecydowanie za mało, i za krótko, ale chodzą wieści, że w przygotowaniu jest druga część. Jeśli będzie ona w podobnym klimacie, biorę w ciemno.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak.
Autor doskonale oddał wizję przyszłości i przyznam, że nie napawa mnie ona optymizmem. 
A Wy jak wyobrażacie sobie świat za sto lat? 

POLECAM...

"Praga była popieprzonym miastem. Ale kochałem je. Było jak ten kulawy pies z parchami- cuchnęło, rozpadało się, działało tylko sporadycznie, ale wciąż  miało w sobie to coś, co sprawiało, że i tak głaskałeś tego kundla, wstrzymując oddech. Oczywiście, musiałeś potem zdezynfekować ręce, ale przecież nadal to twój ukochany psiak. Taka też była Praga na początku tego cholernego dwudziestego drugiego wieku."
                                  - František Kotleta "Undergrund" str. 168
  
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Silesia Progress.