Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hit 2021. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hit 2021. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 listopada 2021

(95/21). TAKĄ CIĘ ZAPAMĘTAM

 
    Autor: Beata Bartczak

    Wydawnictwo: OFICYNKA

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 334

    Data premiery: 29. 07. 2021

 *Google

    Beata Bartczak- psycholog i terapeuta. Interesuje ją psychika ludzka nie tylko w wymiarze zawodowym, ale też literackim. Uwielbia rozmawiać z ludźmi, zastanawiać się, o czym marzą, czym smucą i czego pragną. I o tym pisze- o ludziach, ich sile i doświadczeniach.
(Źródło: Okładka książki)

    O miłość trzeba się troszczyć, inaczej więdnie
Wzruszająca saga rodzinna o losach trzech kobiet: Stefanii, Ireny i Grażyny, które na przestrzeni lat zmagają się z tragediami, cierpieniem i bólem. Z każdego upadku jednak wstają wzmocnione, nieustannie dowodząc, że miłość jest najważniejsza.
(Opis wydawcy).

    "Taką Cię zapamiętam" to przepełniona emocjami historia trzech kobiet, które muszą zmierzyć się ze stratą, poradzić sobie z żałobą i odnaleźć swoje miejsce na ziemi. Jest to historia o przysłowiowej samotności w tłumie i zagubieniu, szczerej przyjaźni i prawdziwej miłości, która pokona wszystkie trudności. O rodzinie i jej wyjątkowej sile.
To opowieść o tym co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie i spełnianie swoich marzeń. 
Bo to musimy pamiętać... życie mamy tylko jedno, i nie ma w nim przycisku "cofnij".

Autorka umiejscowiła akcję powieści w latach 1938- 2014, dzięki temu możemy zaobserwować, jak wyglądało życie od wojny aż po okres współczesny. Jesteśmy świadkami zmian ustroju, ludzkiej mentalności, obyczajów i tradycji. Łatwo zaobserwować co ludzi bawiło, a co napawało obawami i lękiem o przyszłość. Kolejne wydarzenia w życiu kobiet zmuszają do refleksji i docenienia własnych więzów rodzinnych. 
Po lekturze sama z wielką przyjemnością i nostalgią wspominałam swoich przodków, i sięgnęłam do rodzinnych albumów ze zdjęciami.

Książka jest niezwykle klimatyczna, dopracowana w najdrobniejszych szczegółach, wciąga i intryguje od pierwszych stron, nie pozwala się odłożyć do samego końca. Autorka zaserwowała czytelnikowi cały wachlarz emocji i jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Potrzebujemy takich książek na rynku, które pokazują, że warto walczyć o swoje szczęście za wszelką cenę i niosą nadzieję, że po każdej burzy wychodzi słońce. Zdecydowanie "Taką Cię zapamiętam" podtrzymuje na duchu i jest idealną lekturą na czas, w którym wydaje się nam, że nic nie ma sensu. 

POLECAM...

"Nie miała wieści ani o mężu, ani o bracie. Wiedziała, że musi być silna. Dla synów. Wiedziała, że cokolwiek ją czeka, nie może się poddać. Coraz częściej ludzie na wsi opowiadali o wysiedleniach. Z okolicznych wiosek Niemcy już wywieźli Polaków. Nikt nie wiedział, dokąd ich zabrali. Widmo nieuchronnej przeprowadzki w nieznane było coraz bardziej realne. Stefka liczyła na to, że może taki los ją ominie. Ale tylko do czasu."
                                        - Beata Bartczak "Taką Cię zapamiętam" str.45

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka.


poniedziałek, 18 października 2021

(82/21). DZIECIĘCY KRAM

 
    Autor: Daniel Radziejewski

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Thriller

    Liczba stron: 432

    Data premiery: 30. 06. 2021

 
 *Google

    Daniel Radziejewski- Urodził się w Lesznie. Z zawodu jest nauczycielem języka angielskiego. Większość życia zawodowego spędził w Irlandii, Arabii Saudyjskiej oraz Brazylii. Interesuje się literaturą sensacyjną, kryminałami, horrorami, a także psychologią i ciemną stroną ludzkiej natury. "Dziecięcy kram" to jego czwarta powieść w dorobku.
(Źródło: Okładka książki)

    São Paulo, Brazylia. Kiedy dziesięcioletnia Klara Silva widzi w swojej sypialni ducha, matka wyjaśnia jej, że to dziedziczna przypadłość. Wkrótce potem dziewczynka w tragicznych okolicznościach traci matkę, a ojciec znika bez śladu. Osamotniona i pozbawiona wsparcia, trafia do domu dziecka, a w jej głowie wciąż rozbrzmiewają echa wstrząsających wydarzeń, których nie jest w stanie zrozumieć.
Wiele lat później Klara samotnie wychowuje syna i wciąż nie ustaje w poszukiwaniach ojca. Zbieg okoliczności sprawia, że kobieta trafia do sklepu z odzieżą i zabawkami o nazwie „Dziecięcy Kram” prowadzonego przez Alonsa Bastosa i odkrywa kolejne ślady, które mogą mieć związek z zagadkowymi wydarzeniami sprzed lat. Z pomocą przychodzi jej blogerka śledcza, Lucimara Santos, jednak żadna z kobiet nie podejrzewa, że droga do poznania prawdy prowadzić będzie przez koszmar…
(Opis wydawcy).

    Przyglądając się okładce, nie miałam pojęcia, że w środku czeka na mnie historia, która tak mną wstrząśnie i naprawdę porządnie nastraszy.
Zabierając nas na zatłoczone i brudne ulice brazylijskich faveli, autor pokazuje, że każdy człowiek może stać się nieobliczalnym zwierzęciem, a za działkę bardzo wątpliwej jakości towaru jest w stanie zrobić wszystko. Dokładając do tego nadprzyrodzone zdolności głównej bohaterki i jej niezwykle skomplikowane codzienne życie, stawiając na jej drodze mocno  "śliskiego"  Alonso i jego z pozoru niewinny sklepik z dziecięcymi zabawkami dostałam genialną mieszankę, która nie pozwoliła mi zasnąć z obawy, że te wszystkie okropności, które spotkały Klarę i jej synka oraz Lucimarę nawiedzą mnie we śnie,

Pomysł na fabułę w moim odczuciu po prostu genialny, doskonale skonstruowany i poprowadzony, niezwykle intrygujący i pobudzający wyobraźnię. 
Autor doskonale buduje napięcie, podsyca i nie pozwala mu opaść do kulminacyjnych scen, funduje czytelnikowi istny emocjonalny rollercoaster. 
Odpowiednia doza grozy pozwala poczuć adrenalinę i nie pozwala jej opaść nawet na moment. Akcja, która dzieje się dość szybko, krok po kroku odkrywa wszystkie tajemnice, powiązania i zaskakujące koligacje między bohaterami.
Postacie dzięki szczegółowym opisach są niezwykle "prawdziwe". Niejednokrotnie złapałam się na myśli, że pod płaszczykiem "normalności" postać Alonsa wybitnie wybija się poza ogólnie przyjęte normy społeczne. Autor bardzo dobrze akcentuje jego "inność", choć nie podaje wszystkiego na przysłowiowej tacy, zostawia wiele niedomówień, jednak z każdą kolejną stroną coraz łatwiej jest się domyślić- co to za człowiek i czym się zajmuje. Włosy na głowie potrafią się podnieść... Szczególnie w pewnej scenie, która rozegrała się w "hurtowni", z której pochodził towar sprzedawany w "Dziecięcym kramie".

Książkę czyta się bardzo dobrze, przypadł mi do gustu styl pisarza- jego drobiazgowość i dokładne opisy, dzięki temu łatwo można wyobrazić sobie dane miejsce i sytuację. 
Początkowo przytłacza mnie ilość stron, ale dałam się ponieść lekturze i szczerze przyznam, że nawet niewiem kiedy skończyłam. "Dziecięcy kram" naprawdę wciąga.
Mocne i zaskakujące zakończenie, pozwala wierzyć, że to jeszcze nie koniec a zło nadal ma się dobrze.

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pana Radziejewskiego, jeśli poprzednie powieści są tak samo "straszne" z wielką ciekawością po nie sięgnę.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak.
Jeśli kochacie thrillery, horrory i inne filmy z domieszką duchów, zjaw i niewytłumaczalnych mocy, będziecie zachwyceni. Ja jestem!

POLECAM...

"Wyrzuciła niedopałek, zamknęła drzwi i podeszła do schodów. Wpatrywała się w stopnie prowadzące na piętro  i wciąż nie wiedziała, czy słuch ją zawodzi, czy Victor woła coś przez sen. W tejże chwili przypomniała sobie szkielet psa w piwnicy, słowa Klary o duchach i o makabrycznych rysunkach. Gabriel i Angelize.
Powoli weszła na antresolę. Zajrzała do sypialni, lecz dziecko wydawało się spać w najlepsze na boku. Odwróciła się i spojrzała na drzwi łazienki. Po raz pierwszy jej sceptycyzm zszedł na dalszy plan. Zza niedomkniętych drzwi wylewała się przejmująca ciemność. W mroku czuć było jednak niewytłumaczalne napięcie. Dreszcz przeszedł ciało kobiety."
                               - Daniel Radziejewski "Dziecięcy kram" str. 203

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

czwartek, 15 lipca 2021

(57/21). POCZTÓWKI Z PORTUGALII

 
    Autor: Jolanta Kosowska

    Wydawnictwo: Zaczytani

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 374

    Data premiery: 14. 07. 2021

  
 *Google

    Jolanta Kosowska- Urodzona na Opolszczyźnie, całe życie związana z Wrocławiem, absolwentka wrocławskiej Akademii Medycznej i studiów podyplomowych Akademii Wychowania Fizycznego, z zawodu lekarka, specjalistka w trzech dziedzinach medycyny, szukająca nieustannie nowych wyzwań i swojego miejsca na ziemi.
Od paru lat mieszka i pracuje w Dreźnie. Związana jest z Polonią Dreźnieńską. Na co dzień przyjmuje pacjentów w praktyce lekarskiej przyjaznej dla cudzoziemców. Od wielu lat dzieli swój czas między pracę zawodową, podróże i pisanie powieści.
(Źródło: Lubimy czytać).

    Gęste mgły i słoneczne klify magicznej Portugalii wzbudzają zachwyt Olgi, utalentowanej artystki i dziennikarki. Jej fotografie, które zwyciężyły w międzynarodowym konkursie, zostaną zaprezentowane na wystawie w Lizbonie. Jednak Olga, poza zbieraniem laurów, ma jeszcze jeden ważny powód, żeby odwiedzić piękny kraj na zachodnim brzegu Europy. Młoda kobieta zamierza rozwiązać zagadkę zniknięcia Andrzeja Komorowskiego, artysty, który z niewiadomych przyczyn zerwał kontakt ze swoją rodziną. Z białych mgieł snujących się tuż przy ziemi powoli wyłaniają się ostre kształty i coraz bardziej intensywne barwy zdarzeń z niedalekiej przeszłości…
(Opis wydawcy).

    Sięgając po powieści pani Jolanty Kosowskiej, nigdy nie poczułam się znużona, ani rozczarowana, a widząc "Pocztówki z Portugalii" w wydawniczych zapowiedziach, wiedziałam, że i tym razem nie obejdzie się bez morza wylanych łez. 
Choć główną osią powieści jest historia Olgi i Konrada zeszła ona na dalszy plan gdy "poznałam" Wojtka i Julkę. 
Jak niektórzy z Was wiedzą sama jestem matką ciężko chorego chłopca, więc ta historia uderza we mnie podwójnie. Niesamowicie zżyłam się z tą rodziną, a poznając tajemnicę "zaginięcia" Andrzeja, płakałam przez pół dnia. Było mi autentycznie wstyd, że tak szybko go oceniłam, myśląc, że porzucił swoją rodzinę, bo zaczęła go przerastać rzeczywistość. Ależ się  myliłam... A ostatnie słowa skierowane do żony, złamały moje serce na tysiące kawałków. 
Oczywiście nie zdradzę, co takiego się wydarzyło, ale wierzcie mi na słowo- historia tej rodziny zapadnie Wam na długo w pamięć. W moim odczuciu, poświęcenie ojca dla rodziny, niejednemu powinno dać do myślenia i zastanowienia się nad swoimi priorytetami, i tym, co w życiu jest najważniejsze.
Wracając do historii głównych bohaterów, nie zaskoczyła mnie niczym szczególnie, choć przyjemnie było obserwować rodzące się na nowo uczucie. 
 
Wielokrotnie już powtarzałam, że Jolanta Kosowska jest mistrzynią w tym co robi a jej pióro słowami "maluje" przepiękne obrazy, przenosi czytelnika w najpiękniejsze zakątki świata. 
Autorka cudownie buduje klimat tajemniczości i sprawia, że niepokój opanowuje całe ciało, rozbudza niesamowite emocje. Doskonale steruje uczuciami czytelnika i nie pozwala nawet na odrobinę zniecierpliwienia czy znużenia przedstawianą historią. Nie pozwoliła mi wyrwać się ze stworzonego przez siebie świata do ostatniej strony. Przepiękne i barwne opisy wpływają na wyobraźnię, łatwo jest się odnaleźć w sytuacji tuż obok bohaterów, odnosi się wrażenie, że jest się częścią powieści i jest to niezwykle magiczne uczucie. 

Bardzo się cieszę, że ta powieść trafiła w moje ręce. Autorka  porusza bardzo trudne i bolesne tematy, ale niesie też nadzieję i zapewnienie, że prawdziwa miłość przetrwa zawsze, choćby brutalnie rozdzielona, zawsze się odnajdzie.  
"Pocztówki z Portugalii" nie jest lekką lekturą (przynajmniej dla mnie), jest to opowieść, która zmusza do refleksji i do rozejrzenia się wokół siebie- zauważenia innych, tych słabszych, którzy nie zawsze poproszą o pomoc...

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To jedna z najlepszych historii, które wyszły spod pióra pani Jolanty. 
Ja jestem niezwykle poruszona, ale i zachwycona.

POLECAM...


"Był mglisty poranek. Aż dziwne, że takie poranki zdarzają się latem. Powietrze przesiąknięte było wilgocią. Przednią szybę pokrywały krople. Na chwilę włączyły mi się wycieraczki. Zbliżałam się do Sintry. Nad miastem królowało wzgórze z ruinami twierdzy. Powoli unosząca się mgła raz po raz zasłaniała szczyt. [...] Przy wjeździe do Sintry zauważyłam po prawej stronie kapliczkę. We mgle była szara, jak wszystko dookoła."
                               - Jolanta Kosowska "Pocztówki z Portugalii" str. 193

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Zaczytani.

poniedziałek, 12 lipca 2021

(56/21). SPLOTY

 
    Autor: Aneta Kozińska

    Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

    Gatunek: Obyczajowa, Dramat, Romans

    Liczba stron: 301 e-book

    Data premiery: 12. 04. 2021

  
 *Google

    Aneta Kozińska-  mieszkanka Szczecinka. Osoba, która nie lubi siedzieć bezczynnie z założonymi rękoma. Kocha góry, czekoladę i cukiernictwo, a wieczorami, gdy otacza ją cisza, zasiada przed komputerem, by oddać się pasji pisania.
(Źródło: Lubimy czytać.pl)

    Źli chłopcy się nie zmieniają i żadna kobieta nie jest w stanie sprawić, by byli lepsi. Może tylko na jakiś czas uśpić kryjącą się w ukochanym mężczyźnie bestię, jednak pewnego dnia ona i tak się obudzi. I co wtedy?
Robert – samiec alfa, którego prawdziwe oblicze znają tylko wybrani. Jego żonie można pozazdrościć życia w luksusie, ale czy na pewno jest czego?
Rafał – idealny ojciec i mąż, ochroniarz pomagający żonie w prowadzeniu sklepu z bielizną, który ma za sobą mroczną przeszłość. Jak daleko się posunie, aby wreszcie poczuć się kimś?
Bartek – mężczyzna po przejściach, który raz po raz zbiera ciosy od życia. Czy będzie mu dane stworzyć szczęśliwy związek z popadającą w alkoholizm partnerką?
Trzej z pozoru obcy sobie mężczyźni, których losy nieoczekiwanie się ze sobą splatają.
Pełen ognia i skrywanych namiętności brutalny świat mężczyzn. Odzierająca ze złudzeń historia o ich mrocznej stronie. Bez owijania w bawełnę i bez znieczulenia.

Ci z Was którzy tutaj do mnie zaglądają wiedzą, że uwielbiam debiuty. A jeśli ten debiut miażdży mnie emocjonalnie i nie pozwala o sobie zapomnieć przez długi czas, wtedy bez najmniejszego oporu polecam go dalej. Dokładnie tak samo jest w przypadku tej powieści.
"Sploty" to emocjonalna opowieść o potrzebie bycia zauważonym, o samotności w tłumie, niezrozumieniu i wykorzystywaniu drugiego człowieka do osiągnięcia własnych celów. 
"Sploty" to złe decyzje i konsekwencje za nimi kroczące, to historia o walce z samym sobą i przeciwnościami, które rzuca nam los, to uzależnienie, z którym nigdy się nie wygra, łzy ból oraz olbrzymi żal i smutek. To opowieść o życiu, które może przydarzyć się każdemu z nas.

Przedstawiona historia intryguje od pierwszych stron. Fabuła z każdą stroną coraz bardziej wciąga i zmusza do refleksji. 
Doskonale wykreowani bohaterowie i świetnie poprowadzona akcja sprawia, że nie sposób oderwać się od lektury. Niejednokrotnie łapałam się na tym, że oceniam postępowanie bohaterów i zastanawiam się, jak ja bym się zachowała w danej sytuacji- czy dałabym kolejną szansę, godziła się na takie traktowanie, czy może postąpiłabym tak samo, jak dana osoba. 
Narracja pierwszoosobowa pozwala bliżej poznać daną postać, łatwiej jest "wejść" w jego sytuację i zrozumieć motywy i emocje, które nim targają. Ich "psychologiczna konstrukcja" zapewnia całą gamę uczuć. Jednych zaczyna się lubić od samego początku, drudzy wywołują ogrom niefajnych emocji...

Styl i "lekkość" pióra pani Anety sprawia, że pomimo niezwykle trudnej historii książkę czyta się przyjemnie. Autorka otwarcie pisze o alkoholizmie, stracie najbliższych, wyzysku, oszustwie i przemocy fizycznej psychicznej i seksualnej. Pokazuje, jak ktoś z pozoru przyjaźnie nastawiony z sekundy na sekundę potrafi się stać cynicznym oszustem i wrogiem. Jak łatwo możemy utracić to, na czym najbardziej powinno nam zależeć. Wbrew pozorom jednak odnajdziemy w tej powieści także dużo dobra, bo tak jak w życiu... wystarczy w swoim otoczeniu odnaleźć człowieka, który poda nam pomocną dłoń i nie zostawi w najgorszym momencie życia.

Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać tę historię, smutną, momentami bolesną, ale niezwykle prawdziwą. Autorce gratuluję tak udanego debiutu i szczerze wierzę, że będzie mi dane przeczytać kolejne powieści a o "Splotach" będzie jeszcze głośno.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Każdy powinien przeczytać i zdać sobie sprawę, jak jedna pochopnie podjęta decyzja, pociąga za sobą olbrzymie dramaty...

POLECAM...

"Był lekko zdenerwowany, ponieważ musiał chwilę poczekać na swoich nowych pasażerów- nigdy nie wiadomo, czy kurs się nie odwoła. Przedzwonił pod podany w zleceniu numer, klient poprosił o cierpliwość i zlecił, by włączył licznik. Piętnaście minut później  z klubu wyszło dwóch facetów. Jednego znał doskonale i to on podszedł pierwszy, podając adres, pod który ma ich zawieźć. Doskonale wiedział, co się tam znajduje, gdyż woził tam często szemrane towarzystwo, które chciało się trochę zabawić."
                                               - Aneta Kozińska "Sploty" str. 33- 34

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu Białe Pióro.


poniedziałek, 5 lipca 2021

(53/21). TAWERNA W MAŁYM PORCIE

 
    Autor: Jola Czemiel

    Wydawnictwo: Seqoja

    Gatunek: Literatura piękna, Obyczajowa

    Liczba stron: 156

    Data premiery: 01. 07. 2021

  
 *Google

    Jola Czemiel-  Białostoczanka, absolwentka SGH. Pisanie tkwiło w niej od zawsze. Ukończyła kursy kreatywnego pisania i szkołę pisania thrillerów Dana Browna. Członek grupy literackiej Verte i Write Clubu. Wielbicielka podróży, książek, muzyki, powieści sensacyjnych i astronomii. 
(Źródło: Lubimy czytać).

    Pisarka szuka natchnienia. Znajduje dziwną tawernę i własną przeszłość. Jedna rzeczywistość miesza się z inną - a może tylko z wyobraźnią? Czym naprawdę było jej dzieciństwo? Kim są Manuela i Alejandro? Czy mieszkańcy tawerny będą mogli z niej wyjść? I czy pisarka odnajdzie spokój?
(Opis wydawcy).

    Dawno nie czytałam tak oryginalnej książki! 
Trudno o niej pisać, bo wszystko, co chciałoby się o niej powiedzieć, wydaje się zbyt błahe i proste, by uwydatnić wszystkie emocje, które czuje czytelnik w trakcie tej niesamowitej przygody. Jest to jedna z tych książek, które niesamowicie trudno jest zamknąć w sztywnych ramach i jednoznacznie ocenić. Nawet w kilka dni po skończeniu lektury czuje się totalny mętlik w głowie i nadal nie wie się jak ubrać w słowa te emocje i refleksje, które się czuje.
"Tawerna w małym porcie" to przepełniona emocjami opowieść o stracie, radzeniu sobie z żałobą i poszukaniu nadziei. Jest to historia o zagubieniu, szczerej przyjaźni i prawdziwej miłości, która pokona wszystkie trudności. 
To opowieść o tym co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie i spełnianie swoich najskrytszych marzeń. Bo to musimy pamiętać... życie mamy tylko jedno i jest ono niezwykle kruche.
Autorka zaserwowała czytelnikowi cały wachlarz emocji i jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści. Dawno nie byłam tak poruszona...

Atmosfera powieści otula czytelnika ciepłem i tajemnicą, nie pozwala się odłożyć na bok, "to coś" (czyżby magia?) co trudno określić i nazwać wypływa z każdej karty. Wciąga, i nie sposób się od niej oderwać.
Bohaterowie są niezwykle realistyczni, pod względem psychologicznym dopracowani w najdrobniejszych szczegółach. Wyzwalają całą gamę uczuć, od sympatii poprzez złość i niedowierzanie, po współczucie a momentami nawet litość.
Akcja może nie dzieje się szybko, ale jej zwroty zaskakują w najmniej spodziewanych momentach- niejednokrotnie  moje serce pękało na tysiące kawałków.
Barwne i plastyczne opisy pobudzają wyobraźnię, a przy okazji pozwalają poznać i odwiedzić realne miejsca, i "przejść się" po nich wraz z bohaterami, a przy okazji... spotkać tych, których już nie ma wśród nas...

"Tawerna w małym porcie" to jedna z tych powieści, która niesie nadzieję, ale pokazuje również, jak ważne jest pogodzenie z przeszłością i wybaczenie... samemu sobie.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To powieść, która zmusi Was do refleksji, pokaże, co jest w życiu najważniejsze. Wskaże drogę...  
 Jak dla mnie to jedna z lepszych powieści, które przeczytałam w tym roku!

POLECAM...

"W moim ogrodzie rosną kwiaty. Grube, chropowate łodygi napęczniałe od deszczu dzierżą godnie wielkie parasole utkane z efemerycznych płatków. Falują bezustannie, strącając zimne krople na trawę. Wczoraj słowa spadły deszczem. A trawa zielona, a jakże. Chwilami przechodzi w szmaragd, szczególnie wtedy, kiedy promieniom słońca trudniej się przebić przez gąszcz. Na trawie ja. Cała w skowronkach, wróbelkach i atramentowych wronach. Tak sobie marzę i zapisuję wszystko ołówkiem..."
                                  - Jola Czemiel "Tawerna w małym porcie" str. 71- 72

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu SEQOJA

czwartek, 1 lipca 2021

(52/21). MEKSYKAŃSKA HEKATOMBA

 
    Autor: Wojciech Kulawski

    Wydawnictwo: Wydawnictwo CM

    Gatunek: Sensacja, Kryminał

    Liczba stron: 322

    Data premiery: 25. 06. 2021


 
 *Google

    Wojciech Kulawski- Pisanie traktuje jak przygodę życia. Inspiracje czerpie z dalekich podróży i nocnych rozmów z ciekawymi ludźmi, którzy mają ambicję robić w życiu coś więcej, niż pić piwo i oglądać telewizor. Uważa, że wiedza zgromadzona w książkach, to najcenniejszy skarb ludzkości. Nie zamyka się w jednym nurcie literackim, eksperymentując z horrorem, science- fiction, kryminałem, a nawet literaturą obyczajową, thrillerem czy sensacją. Mieszka w malowniczym Rzeszowie.
(Źródło: Lubimy czytać).

    Dziesięciometrowej średnicy meteoryt uderza w kompleks wypoczynkowy niedaleko meksykańskiego miasta Ciudad Juarez, gdzie na wakacjach przebywa słynny archeolog Tim Mayer. W promieniu kilku kilometrów od katastrofy uszkodzeniu ulegają wszystkie urządzenia elektryczne. W tym samym czasie z podziemnej bazy wojskowej, gdzie prowadzone są podejrzane eksperymenty na dzieciach, ucieka cudowny chłopiec Jan Matjas oraz jego opiekun Juan Barker. Wojsko i siły rządowe Meksyku szczelnym kordonem otaczają miejsce upadku meteorytu, a jego ofiary obejmują kwarantanną. Do całego galimatiasu dołączają jeszcze dwa konkurujące ze sobą gangi handlarzy narkotyków oraz agenci CIA, którzy za wszelką cenę pragną zdobyć kosmiczny kamień. Rozpoczyna się wyścig z czasem i walka o przetrwanie.
A największą tajemnicą pozostaje pytanie, dlaczego dwadzieścia pięć lat temu dokładnie w to samo miejsce uderzył identyczny meteoryt?
(Opis wydawcy).

    Dzięki uprzejmości Pana Wojciecha mogłam przeżyć kolejną przygodę z Timem, który po trudach poprzedniej sprawy w Syrii (ZOBACZ "Syryjska legenda" KLIK KLIK KLIK) wyjeżdża na zasłużone wakacje do Meksyku. 
Ostatnio miałam troszkę zarzutów, szczególnie co do zakończenia, ale to, co zadziało się w tej historii, sprawiło, że jestem totalnie zachwycona. Ten tom to istny majstersztyk, i piszę to z pełną odpowiedzialnością.
Ta historia to totalny rollercoaster akcji i emocji. Znajdziemy tu wszystko, co jest potrzebne, by zatracić się w sensacyjnej przygodzie i wraz z bohaterami odkrywać mroczne strony Meksyku. Pojawiają się walki narkotykowych gangów, tajemnicze badania i eksperymenty na dzieciach, przekupni politycy i inne ciemne charaktery, które próbują coś dla siebie ugrać, tajemnica i niezwykle zawiła intryga a do tego wszystkiego dochodzi meteoryt, który po ćwierć wieku spada w to samo miejsce. 
Przypadek? 
Czy tajemnicze wojskowe bazy mają coś z tym wspólnego? 
A może ktoś jeszcze inny, całkiem nieoczywisty maczał w tym palce? 
Tego Wam nie powiem, ale obiecuję, że będziecie nieźle zaskoczeni gdy ten tajemniczy gracz wejdzie do gry. 
Jest niesamowicie gorąco, a w samym środku tej intrygi znajduje się Tim i jego narzeczona, która staje się niezwykle istotnym elementem całej układanki. 

Genialny pomysł na fabułę, dopracowany w najdrobniejszych szczegółach i poprowadzony po mistrzowsku. Spora ilość postaci może zaskakiwać i powodować poczucie zagubienia, jednak wystarczy się wczytać, a wszystko układa się w spójną i logiczną całość. Każda z tych postaci jest ważna i dzięki temu pojawia się wiele ciekawych wątków, które łączą się w zaskakujące wydarzenia.
"Meksykańska hekatomba" wciąga od pierwszych stron. 
Wartka i zaskakująca akcja nie pozwala, by odłożyć książkę, choć na moment. Trzyma w napięciu, a nagłe zwroty akcji nie pozwalają, by opadło, choć na chwilę. Każdy znajdzie w tej powieści coś dla siebie. Jest tu wszystko, co każda powieść sensacyjna powinna w sobie mieć. 

Zaskakujące i intrygujące zakończenie pozwala przypuszczać, że to jeszcze nie koniec przygód Tima Mayera i jego towarzyszy. 
Jeśli taki jest plan, już teraz czekam na nie z niecierpliwością.

Jeśli nie czytaliście "Syryjskiej legendy", myślę, że nie będzie to miało szczególnego wpływu na odbiór "Meksykańskiej hekatomby", jednak początkowo możecie nie połapać się w powiązaniach pomiędzy bohaterami. Na szczęście odkryjecie, kto jest kim dla kogo, w trakcie lektury. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. W tej książce jest wszystko to, co lubię w dobrym sensacyjnym kryminale: porządnie zbudowana intryga, zawrotna akcja, źli chłopcy niebojący się używać broni i brudna polityka w tle....

POLECAM...

"Mózg Tima, próbując chronić się przed obłędem, nieoczekiwanie przypomniał sobie sceny z Syrii, kiedy z grupą szwajcarskich archeologów poszukiwali zaginionego hitlerowskiego skarbu. Tam również bywały ciężkie momenty, na przykład ten, kiedy Tim wyciągał nieprzytomną Sarę Frei spod palącego się samochodu. Albo strzelanina, w której został ranny w nogę, kiedy próbował chronić ekspedycję archeologiczną przed szaleństwem Marka Radkego. Przypomnienie sobie tamtych dramatycznych chwil pozwalało Timowi zmierzyć się z oddechem śmierci, która czekała na niego przy więziennej bramie."
                           - Wojciech Kulawski "Meksykańska hekatomba" str. 241

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorowi.


piątek, 28 maja 2021

(40/21). TAJEMNICA JOLANTY T.

 
    Autorzy: Ewa Ostrowska, Witold Wysmułek

    Wydawnictwo: OFICYNKA

    Gatunek: Thriller psychologiczny

    Liczba stron: 220

    Data premiery: 2021 (data przybliżona)

 
 *Google

    Ewa Ostrowska (1938- 2012) - pisarka i dziennikarka, autorka kilkudziesięciu książek, w tym wielu opowiadań i powieści dla dzieci i młodzieży, powieści obyczajowych oraz kryminałów i thrillerów. 
Studiowała socjologię na Uniwersytecie Łódzkim, w tym też mieście rozpoczynała karierę dziennikarską. Znana z takich powieści jak "Kamuflaż", "Pamiętaj o róży", "Sidła strachu", "Gra ze śmiercią w tle". Laureatka wielu nagród i wyróżnień.

    Witold Wysmułek- w trakcie swego życia studiował, zbierał grzyby, pomagał na budowie, pracował w zawodzie psychologa, zajmował się układami złożonymi, próbował swych sił w doradztwie finansowym, ścinał drzewa w lesie. Od ósmej klasy szkoły podstawowej pisał, dzieląc się tym głównie z mamą, Ewą Ostrowską.
(Źródło: Okładka książki).

    Leon Taski ma duże ambicje. Chce być kimś, bogatym i powszechnie szanowanym. Wierzy, że dla swojej rodziny i znajomych jest panem i jak pan, za pomocą chłosty i okrutnego traktowania, wymusza posłuch. Pewnego dnia miarka się przebiera. Doprowadzona do ostateczności żona morduje męża, a wszystkiemu przygląda się ich córka Jolanta. Traumatyczny początek losów młodej dziewczyny odsłania okrutne i mroczne motywacje bohaterów i ich zmagania z samymi sobą.
(Opis wydawcy).

    Zaskoczył mnie fakt, że na dwustu dwudziestu stronach można zmieścić tyle okrucieństwa, zła i cierpienia.
Na zewnątrz przykładny ojciec i mąż, za zamkniętymi drzwiami pokazuje swoją prawdziwą twarz. Przemoc psychiczna i fizyczna jest w domu Taskich na porządku dziennym. Tytułowa Jolanta całe życie z ojcem żyje w permanentnym strachu, przyglądając się, jak ojciec codziennie upokarza jej matkę, bijąc, sprowadzając kochankę i nie pozwalając poruszać się po domu. Gdy dziewczyna dorasta, jej sytuacja zaczyna się zmieniać, dołącza w tym piekle do matki. Gdy Cecylia (matka Jolanty) nie wytrzymuje i popełnia najgorszą zbrodnię, wydawałoby się, że wszystko się skończyło i życie znów nabierze barw. Niestety prawdziwe piekło dopiero się zaczyna...  Kobiety nie zdają sobie sprawy jak bardzo są wzajemnie potrzebne.
Opisywane wydarzenia na pierwszy rzut oka wydają się mało realne, ale niestety coraz częściej słychać w realu takie mrożące krew w żyłach historie. 
Przyznam, że zawsze zastanawiam się nad tym i szukam odpowiedzi na pytanie- dlaczego te kobiety/ mężczyźni pozwalają sobie na takie traktowanie szczególnie gdy w tym wszystkim są dzieci.

Autorzy doskonale przedstawili schemat wyparcia, pokazując, do czego jest zdolna nasza świadomość, by nie dopuścić do siebie "niewygodnych" wspomnień. (Wyparcie jest jednym z mechanizmów obronnych, które polega na nieświadomym niedopuszczeniu do świadomości pewnych wspomnień, fantazji i pragnień, które mają bolesną konotację i groziłyby utratą spójności osobowości np. mogłyby wzbudzić poczucie winy, negatywne emocje czy dylematy moralne). Postacie, w moim odczuciu, pod względem psychologicznym zostały genialnie wykreowane. Łatwo się nimi utożsamić i zrozumieć ich motywacje. Czytając, nie ma się poczucia niesprawiedliwości, że los okazał się niełaskawy dla Leona. Uczucie współczucia, a nawet zrozumienia dla Jolanty i Cecylii wychodzi na pierwszy plan.    
Przedstawiona historia niesie w sobie całą paletę uczuć i emocji. 
Choć akcja dzieje się na przestrzeni kilkunastu lat, więź z bohaterami, którą wytworzyłam na początku trwała do końca.

Powieść jest rewelacyjna, trzyma w napięciu niemal od początku, jest nieprzewidywalna i momentami bardzo zaskakująca. Czyta się ją dosłownie na raz.
Mroczny, ciężki i momentami duszący klimat powieści podsyca tylko atmosferę niepewności i obawy co do dalszych losów bohaterów.

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tego duetu, ale z pewnością nie ostatnie. Z przyjemnością zapoznam się z innymi dziełami.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To jeden z lepszych thrillerów psychologicznych, jakie dane mi było przeczytać. Nie zawiedziecie się!

POLECAM...

"Od momentu, w którym Cecylii Taskiej zaświtała myśl, że wcale nie musi być, tak jak jest, strach przed mężem zniknął. Wyprowadzana do piwnicy, smagana po plecach pejczem patrzyła mu hardo w oczy. Nie padała przed nim na kolana, nie błagała o litość, nie nazywała swoim panem. Wiedziała, że tym doprowadza go do furii i to ją cieszyło".
               - Ewa Ostrowska, Witold Wysmułek "Tajemnica Jolanty T." str. 32


       Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka.


    

poniedziałek, 24 maja 2021

(39/21). NA WIEKI WIEKÓW PANI AMEN

 
    Autor: Bianka Kunicka- Chudzikowska

    Wydawnictwo: OFICYNKA

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 360

    Data premiery: 03. 02. 2021

  
 *Google

    Bianka Kunicka- Chudzikowska- przede wszystkim kobieta, potem wszystko inne co się z tym wiąże. Z wykształcenia plastyk i kulturoznawca. Pisze odkąd pamięta, a pamięta sporo, bo uważnie obserwuje świat, starając się rejestrować obrazy i dźwięki. Przez pryzmat kobiecości podgląda i ilustruje życie z jego wielowymiarowością i paradoksami. Pisze o ludzkiej egzystencji, jej kontrowersjach i ułomnościach, starając się dotykać również tematów trudnych, które pomimo ich warczenia, próbuje oswoić. Od zawsze mówi, że kocha słowo, a niekiedy nawet z wzajemnością.
Jest autorką tomiku poezji „Pobrudzone Szminką” oraz powieści „Najprawdziwsza Fikcja”, która zdobyła wyróżnienie jury w ogólnopolskim plebiscycie "Brakująca Litera" na powieść roku 2018, a także nagrodę czytelników. W najbliższym czasie ukaże się kolejny tomik „poparzone wrzątkiem” oraz kolejna powieść "Na wieki wieków, pani Amen"
Prowadzi profil poetycki na Facebooku www.facebook.com/pobrudzoneszminka oraz stronę z poezją chudzikowska.pl
(Źródło: Lubimy czytać)

     Chora na bezmiłość?
Małgorzata, główna bohaterka powieści, nie zna uczucia miłości. Nie kochała nigdy nikogo, nawet rodziców i brata. Kobieta stara się zrozumieć, dlaczego tak jest. Kiedy dowiaduje się, że również jej matka cierpiała na tę samą przypadłość, coraz mocniej docieka prawdy. Towarzyszy jej w tym… jeden z czternastu Świętych Wspomożycieli.
(Opis wydawcy).

    "Na wieki wieków, Pani Amen" to jedna z tych książek, które bardzo trudno opisać. Cokolwiek by się nie napisało, to te słowa nie oddadzą piękna tej powieści.
Małgorzata, która nie potrafi nikogo kochać, po kolejnym rozstaniu z mężczyzną, przechodzi swoiste załamanie nerwowe i postanawia zmienić całe swoje życie. Nawiązuje kontakt z bratem i na jakiś czas przeprowadza się do niego. W pewnym momencie chcąc poznać przyczynę swojej "choroby" postanawia  zainteresować się przeszłością swojej rodziny. Na jej drodze do prawdy pojawia się tajemniczy Adam, który twierdzi, że jest jednym z czternastu Wspomożycieli. Dziewczyna mu nie wierzy, jednak nadchodzące wydarzenia sprawiają, że zaczyna zagłębiać również historię swej patronki Świętej Małgorzaty z Antiochii, a to, co odkrywa, całkowicie przewartościowuje jej świat. Tajemnice, które nigdy nie miały ujrzeć światła, zaczynają wychodzić na jaw...
Czy Małgorzata nauczy się kochać? Czy Adam jest tym, za kogo się podaje? 
Tego Wam już nie napiszę, bo musicie sami sięgnąć po książkę, by poznać tajemnicy rodziny Amen.

Książkę czyta się na raz. Otacza czytelnika ciepłem, nutką magii, tajemnicą i czymś, co trudno opisać w słowach. Może to zabawnie zabrzmi, ale w trakcie lektury czułam się bezpieczna i jakoś tak zaopiekowana. Były to magiczne chwile z porywającą i zaskakującą historią.

Autorka wykazała się rozległą wiedzą na temat 14- stu Wspomożycieli, ale i pradawnych słowiańskich wierzeń. Historia jest przepełniona  podaniami i mitami przekazywanymi z pokolenia na pokolenie. Każdy w tej historii znajdzie coś dla siebie, coś, co go urzeknie i zostanie w sercu na długi czas. 
Doskonale wykreowani bohaterowie pozwalają wejść w "swoje buty" i zrozumieć emocje, które nimi targają, poznać motywy, które nie zawsze są tak oczywiste, jakby się wydawało na pierwszy rzut oka. 
Drobiazgowe, barwne opisy pozwalają łatwo wyobrazić sobie miejsca, w których toczy się akcja, "przejść się" po przedstawionych zabytkach i poznać ich historię. Momentami czułam się jak na prawdziwej wycieczce, a autorka była moim przewodnikiem.

Książka porusza wiele trudnych tematów, między innymi takie jak brak miłości między rodzicem a dzieckiem, nieuleczalna choroba, śmierć czy radzenie sobie ze stratą najbliższych. 
Ogrom przemyśleń i wskazówek zmusza do refleksji i spojrzenie na życie z innej perspektywy. 
Niejednokrotnie wzrusza, ale pozwala również na uśmiech. Z kart wypływa całe morze emocji i nadziei na to, że zawsze wszystko się jakoś dobrze poukłada.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To kolejna z lepszych książek, jakie ostatnio było dane mi przeczytać.
Jestem zauroczona, autorka zdecydowanie skradła moje serce. Z wielką przyjemnością sięgnę po jej poprzednie książki. 

POLECAM...

"Kobieta dobrze wiedziała, że z psychologicznego punktu widzenia miłość to relacja pomiędzy osobami, która powoduje, że pragną one tego, co najlepsze dla drugiej osoby, chcą z nią jak najwięcej przebywać, pomagać jej, związać się z nią na stałe i dzielić codzienność. [...] I tego właśnie ona, Małgorzata, nigdy nie odczuwała. Nie doświadczyła tych tak zwanych motyli w brzuchu, podekscytowania, chęci dzielenia wspólnego życia czy namiętności."
            - Bianka Kunicka- Chudzikowska "Na wieki wieków Pani Amen" str. 10 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka oraz pani Dominice Smoleń.

sobota, 8 maja 2021

(34/21). W CZARNEJ ZIMNEJ WODZIE

 
    Autor: Jan Godlewski

    Wydawnictwo: OFICYNKA

    Gatunek: Thriller, Kryminał, Sensacja

    Liczba stron: 238

    Data premiery: 26. 10. 2020

 
 *Google

    Jan Godlewski- muzyk i pisarz zamieszkały we Wrocławiu. Założyciel przestrzeni artystycznej Black Moon, perkusista i wokalista. Twórca charytatywnego cyklu koncertowego Hardcore dla Piesków.
(Źródło: Okładka książki).

    Kacper porzuca życie przestępcy. Uciekając przed demonami z przeszłości, trafia na małą wyspę na Morzu Śródziemnym. Prowadząc tam życie porządnego obywatela, pomału zaczyna wierzyć, że wreszcie udało mu się zamknąć rozdział przemocy i szaleństwa ostatnich lat. Nic bardziej mylnego…
Kiedy Kacper wraca do Polski, by zmierzyć się z trudną historią swojej rodziny, na drodze do prawdy staje mu inny bezwzględny morderca i fala okrutnych wspomnień z przeszłości.
(Opis wydawcy).

   Dziś pora na kolejny, w moim odczuciu, genialny debiut.
Powieść debiutującego Jana Godlewskiego jest rewelacyjna, trzyma w napięciu niemal od początku, jest tak nieprzewidywalna i zaskakująca, że opisywane wydarzenia na pierwszy rzut oka wydają się totalnie nierealne, ale zakończenie totalnie zmiażdży mózg, genialnie łącząc wszystkie wątki  w spójną i klarowną całość. 
Fabuła zaskoczyła mnie wiele razy, autor miesza wątki, urywa snutą historię w najmniej spodziewanym momencie, by ta sama historia wypłynęła ponownie kilka stron później, i znów porządnie wszystko wymieszała- kiedy już byłam pewna, że rozwiązałam zagadkę, pojawiał się kolejny trop (ewentualnie trup), który totalnie burzył całą moją koncepcję.
Obecność wielu biblijnych odniesień i cytatów z niej zaczerpniętych tylko podbijają mroczną atmosferę, wprawiły mnie w niepokój, który trudno wytłumaczyć, ale towarzyszył mi on  przez całą lekturę.
Mroczny, ciężki i duszący klimat powieści podsyca tylko atmosferę niepewności i obawy co do dalszych losów bohaterów. 
Głównych postaci jest sporo. Niejednoznacznych, poranionych psychicznie, niejednokrotnie także fizycznie. Ich dusze przepełnione złem i chęcią zemsty wymagają sporej dawki skupienia, bo łatwo się pogubić w ich życiorysach- które są totalnie pomieszane, w pewnym momencie musiałam się cofnąć o kilka stron, by wrócić na właściwe tory dedukcji i choć odrobinę ich zrozumieć.
Autor, budując w dość szybkim tempie napięcie, rozbudza ciekawość i nie pozwala, by odłożyć książkę na bok bez poznania zakończenia. "W czarnej zimnej wodzie" to totalnie rozpędzony rollercoaster.
Akcja dzieje się dość szybko. Sporo krwi, nieboszczyków a ci, co mnie czytają wiedzą, że uwielbiam takie klimaty. Jestem po prostu zachwycona!

Książkę przeczytałam dosłownie w jedno popołudnie. Zapamiętajcie to nazwisko, bo czuję, że będzie jeszcze o nim głośno. 
Panu Janowi gratuluję niesamowitego debiutu!
Z wielką niecierpliwością będę wyglądać kolejnych mrocznych historii.

    Czy polecam?
Zdecydowanie! Jeden z najlepszych i najmroczniejszych thrillerów, jakie ostatnio czytałam. Bomba! 

POLECAM...

"Wścieklizna. Faza podrażnienia, pomyślał. [...] 
Rozległy się kroki skrzypienie żelaznej bramy. Na dziedziniec wszedł człowiek w czarnej bluzie z kapturem. Usta i nos miał zasłonięte szalikiem. Zbliżył się do Wiktora, wyjął nóż, po czym uwolnił jego nogi ręce. Były sine i pozbawione czucia. Napastnik nie zabrał knebla. Sasnal spróbował wstać, podpierając się łokciem, ale mężczyzna przytrzymał go butem. Wiktor zaczął szybko oddychać, z oczu popłynęły mu łzy. Mężczyzna opuścił dziedziniec i zamknął za sobą bramę. Po chwili pojawił się na murze i podniósł z ziemi gruby zwój sznura. Kiedy za niego pociągnął, krata oddzielająca Wiktora od psów podniosła się."
                          - Jan Godlewski "W czarnej zimnej wodzie" str.84- 85

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka, a także p.Dominice Smoleń.

czwartek, 6 maja 2021

(33/21). Barwy Mazur (tom II, wydanie drugie poprawione)


    Autor: Małgorzata Manelska

    Wydawnictwo: WasPos

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 360

    Data premiery: 20. 02.2021 (wznowienie)

  
 *Google

        Małgorzata Manelska- Urodziła się na Mazurach, w Szczytnie, tutaj mieszka. Jest absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. Oligofrenopedagog, bibliotekarka, nauczycielka. Od kilkunastu lat pracuje z dziećmi i młodzieżą niepełnosprawną intelektualnie. Prywatnie jest żoną,
a także matką dorosłej córki Adrianny, opiekunką wierniej suni Melki. Pasjonuje ją czytanie. W wolnych chwilach zajmuje się decoupage, techniką handmade, polegającą na ozdabianiu różnych powierzchni za pomocą serwetki lub papieru ryżowego. Kocha podróżować, poznawać nowe miejsca i ludzi.
(Źródło: Lubimy czytać)

    Kontynuacja losów bohaterów "Zapachu Mazur"- Julianny, Krzysztofa, Trudy… Obraz współczesnych Mazur przeplata się tu z dramatycznymi wydarzeniami schyłku Prus Wschodnich. Rok 1945 dla mieszkańców Prus Wschodnich wcale nie oznacza końca wojny. Wkroczenie Armii Czerwonej przewartościowuje cały dotychczasowy świat. Zaczyna się rozpaczliwa ucieczka ludności cywilnej w stronę Zalewu Wiślanego. Siostry, Anna i Truda, za wszelką cenę pragną przeżyć wojenną zawieruchę. W ich codzienną rzeczywistość wpisany jest strach, upokorzenie i krzywda. Aby przetrwać, muszą nauczyć się życia na nowo. Otoczone systemem okołowojennych pułapek, wyznaczają sobie nowe priorytety, uczą się różnych oblicz ludzkich, podejmują trudne decyzje. Robią to, aby żyć, tak zwyczajnie, jak młode kobiety, aby kochać i być kochanymi. 
Dokąd zaprowadzą Annę podziemne korytarze? Kim będzie dla niej jasnowłosy mężczyzna? Czy połączy ich uczucie? Czy Truda odnajdzie swoje szczęście w Barwinach?
(Opis wydawcy).

    Po niesłychanie emocjonującym pierwszym tomie bardzo się cieszę, że obydwa tomy przyszły w jednej przesyłce i nie musiałam czekać, by wziąć do ręki kontynuację. Pierwszy tom, o którym przeczytacie TUTAJ  porwał mnie od pierwszych stron, ale to, co się dzieje w drugim to moi drodzy istny majstersztyk!
Polecam jednak by przygodę z tą serią zacząć od tomu pierwszego, ponieważ możecie pogubić się w fabule i nie zrozumieć wielu wątków.

W drugim tomie przeważają wspomnienia Trudy, Anny i Elzy. Kobiety opowiadają jak potoczyło się ich życie gdy na Mazury wkroczyli Sowieci. Opowiadają, jak każdego dnia musiały drżeć o swe życie i nie były pewne jutra. Z tych wspomnień wyłania się niezwykle smutny i poruszający obraz. Nigdy nie zrozumiem, jak człowiek człowiekowi może wyrządzić tyle krzywdy. Zawsze zostaje we mnie pytanie- w imię czego to wszystko? Nad ich strasznym losem przelałam morze łez. 
Pojawiają się również nowe postacie, które wprowadzą sporo zamieszania w codzienność nie tylko starszych pań, ale i młodszych pokoleń.
Jednak zdecydowanie na długo zapadnie mi w pamięci epilog, w którym zostaje spełnione jedno życzenie Trudy. Nie zdradzę Wam jakie, by nie zepsuć radości z czytania, ale obiecuję... Jeśli macie w sobie najmniejsze pokłady empatii i mało co Was porusza... to teraz Wasze serce będzie chciało wyskoczyć z piersi a wzruszenie i kapiące łzy niepozwolą, by dokończyć czytanie.  

Tak jak poprzednio akcja powieści nie goni na złamanie karku, płynie spokojnie niemal leniwie, ale ma to swój urok i znów to powtórzę, ale pomimo trudnych tematów można się naprawdę zrelaksować.
Fabuła jest spójna i dopracowana w najdrobniejszym szczególe, utrzymana na tym samym lub nawet lepszym poziomie niż w tomie pierwszym. 
Autorka wykazuje się rozległą wiedzą na temat mazurskiej krainy, z ciekawością czytałam o ukrytym skarbie.
Pani Małgorzata posiada niesamowicie lekkie pióro i ma w sobie to "coś" co sprawia, że czytając, czułam się, jakbym osobiście siedziała w malutkim domku Trudy, i słuchała jej wspomnień. "Spacerując" wraz z bohaterami po mazurskich lasach czułam na twarzy słońce i niemal słyszałam brzęczące owady na pobliskich łąkach. Magiczne doświadczenie i śmiało napiszę, że pani Małgorzata, czarując słowem, tworzy przepiękne obrazy. Nie chce się wracać do rzeczywistości.

To jeszcze nie koniec! Na Mazury jeszcze wrócimy, bowiem wiadomo już, że w przygotowaniu jest tom 3 "Dotyk Mazur". Czekam na niego z olbrzymią niecierpliwością, bo to zdecydowanie jedna z moich ulubionych serii!

    Czy polecam?
Zdecydowanie. "Barwy Mazur'' to poruszająca powieść, która chwyta za serce i zostaje w czytelniku na długi czas.  Wzrusza i pozwala na refleksję nad tym, jakie mamy szczęście, że żyjemy w spokojnych czasach.

POLECAM...

"Dom Trudy, niedawno jeszcze samotny i smutny, teraz tętnił życiem. Przenikali go ludzie, których serca były wypełnione miłością i zrozumieniem dla drugiego człowieka, niezależnie od tego, kim był. Żyjąc ponad podziałami i uprzedzeniami, dawali świadectwo swojego człowieczeństwa. Starali się wydobyć z każdego to, co najlepsze, nie zauważając jego ciemnych stron, tak charakterystycznych dla gatunku ludzkiego."
                                       - Małgorzata Manelska "Barwy Mazur" str. 356


Za możliwość przeczytania tej fascynującej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu WasPos.







czwartek, 29 kwietnia 2021

(31/21). ZAPACH MAZUR (tom I, wydanie drugie poprawione)

 
    Autor: Małgorzata Manelska

    Wydawnictwo: WasPos

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 406

    Data premiery: 20. 02. 2021 (wznowienie)

                                    
   *Google

    Małgorzata Manelska- Urodziła się na Mazurach, w Szczytnie, tutaj mieszka. Jest absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. Oligofrenopedagog, bibliotekarka, nauczycielka. Od kilkunastu lat pracuje z dziećmi i młodzieżą niepełnosprawną intelektualnie. Prywatnie jest żoną,
a także matką dorosłej córki Adrianny, opiekunką wierniej suni Melki. Pasjonuje ją czytanie. W wolnych chwilach zajmuje się decoupage, techniką handmade, polegającą na ozdabianiu różnych powierzchni za pomocą serwetki lub papieru ryżowego. Kocha podróżować, poznawać nowe miejsca i ludzi.
(Źródło: Lubimy czytać)

   Julka dostaje pismo z ośrodka pomocy społecznej, z małej miejscowości na Mazurach, z prośbą o zaopiekowanie się nieznaną krewną. Pełna sprzecznych emocji, udaje się do Barwin, gdzie poznaje uroczą staruszkę, Gertrudę Skrocką. Między kobietami tworzy się niewidzialna więź. Podczas ich kolejnych spotkań, Truda opowiada o swoim życiu w Prusach Wschodnich. Na dziewięćdziesiątych urodzinach Trudy pojawiają się niespodziewani goście. Na jaw wychodzą skrzętnie skrywane tajemnice rodzinne.
Akcja książki toczy się na dwóch płaszczyznach: w czasach współczesnych, na Mazurach, i w czasach dzieciństwa oraz młodości Gertrudy – w okresie drugiej wojny światowej, na terenach Prus Wschodnich, obecnych Mazurach. Poruszana jest tu problematyka samotności, przyjaźni, poszukiwania swojego miejsca na ziemi, własnej tożsamości.
Otwierając stronice "Zapachu Mazur" czytelnik słyszy klangor żurawi i cykanie świerszczy. Zagłębiając się w treść książki, zewsząd otacza go zapach skoszonej trawy, rozgrzanych w lipcowym słońcu jagód i sosnowego lasu. Jeszcze długo po przeczytaniu czuje smak świeżej, smażonej ryby…
Jak wygląda wojna widziana oczami młodej Niemki?
Czy wojna może się śnić wiele lat po jej zakończeniu?
Czy czas naprawdę leczy rany?
(Opis wydawcy).

    Uwielbiam książki, w których przeszłość przeplata się z teraźniejszością, dlatego "Zapach Mazur" porwał mnie od pierwszych stron. Autorka zabiera nas na piękne Mazury, gdzie poznajemy historię dwóch Niemek i ich przeżycia w trakcie II Wojny Światowej. Opowieści dwóch starszych Pań niesamowicie łapią za serce, a wzruszenie niejednokrotnie odebrało mi możliwość czytania. 
Historia, która dzieje się współcześnie nie jest już tak fascynująca, aczkolwiek pojawia się również sporo emocji. 
"Zapach Mazur" to opowieść o przyjaźni, poszukiwaniu swego miejsca na ziemi, przemijaniu i co najważniejsze pogodzeniu się przeszłością i próbą zbudowania dobrej przyszłości. Jest to również opowieść o tym jak nie zatracić swojego człowieczeństwa i wyciągnąć pomocną dłoń do drugiego człowieka- bo każda wojna najbardziej krzywdzi tych bezbronnych- po obu stronach barykady!

Akcja powieści nie goni na złamanie karku, wręcz przeciwnie, płynie niemal leniwie, ale ma to swój urok i pomimo trudnych wojennych wspomnień można się naprawdę zrelaksować i poczuć ciepły wakacyjny klimat.
Fabuła jest spójna i dopracowana w najdrobniejszym szczególe. W opowieściach Trudy doskonale widać dużą wiedzę autorki na temat wojennych wydarzeń mających miejsce w tamtych rejonach. Autorka przemyca kilka ciekawostek dotyczących tamtego okresu.
Bohaterowie są doskonale wykreowani. Obdarzeni całą masą emocji sprawiają, że czułam, jak bardzo są mi bliscy. 
W postaci Trudy odnalazłam moją własną Babcię, która opowiadała mi niejednokrotnie historię, której była świadkiem. 

Książka, objętościowo na pierwszy rzut oka może trochę przestraszyć, ale obiecuję gdy tylko zaczniecie czytać, magiczny klimat powieści tak Was oczaruje, że nim się zorientujecie, będziecie już kończyć. Autorka ma niesamowicie lekkie pióro i ma w sobie to "coś" co sprawia, że czytając, czułam się, jakbym osobiście siedziała w malutkim domku Trudy, i słuchała jej wspomnień. "Spacerując" wraz z bohaterami po mazurskich lasach czułam na twarzy słońce i niemal słyszałam brzęczące owady na pobliskich łąkach. Magiczne doświadczenie i śmiało napiszę, że pani Małgorzata, czarując słowem, tworzy przepiękne obrazy. Nie chce się wracać do rzeczywistości.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To przepiękna opowieść o życiu...
Każdy z czytelników znajdzie w niej coś magicznego, i dla każdego będzie to coś innego.

POLECAM...

"W tym momencie kątem oka zobaczyłam, że leżący na ziemi Rosjanin poruszył się. Przed moimi oczami jak w zwolnionym tempie zaczęły pokazywać się pewne obrazy. Najpierw leżący na ziemi człowiek otworzył oczy, następnie jego ręka uniosła karabin nieco do góry, po chwili drugą rękę powoli zaczął ciągnąć w kierunku cyngla. Miałam wrażenie, ze gram w jakimś filmie, chociaż nigdy nie byłam w kinie. Wszystko działo się tak, jakby obok mnie, jakbym patrzyła na całą tę scenę stojąc gdzieś z boku. Dopiero kiedy padł wystrzał  z karabinu, złapałam łopatę i ponownie się nią zamierzyłam w kierunku Ruska. Nie zwróciłam uwagi na to, że gdzieś obok padł drugi strzał.
Truda przerwała swoją relację, ciężko oddychając. Wyjęła z kieszeni faktura chustkę i wytarła nią krople potu z czoła." 
                               - Małgorzata Manelska "Zapach Mazur" str. 380

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu WasPos.


środa, 13 stycznia 2021

(3/21). MARNOTRAWNY

 
    Autor: Natalia Kassa

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: Thriller

    Liczba stron: 630

    Data premiery: 04. 12. 2020

 
 Google*

    Natalia Kassa- Rocznik 1987, z wykształcenia pedagog. Miłośniczka kulinariów, mrocznej prozy i wojaży w opuszczone historyczne miejsca. Wielbicielka muzyki lat osiemdziesiątych. Posiadaczka kolekcji płyt analogowych, którą stara się z roku na rok powiększać. Ciekawa świata i ludzi. Nie wyobraża sobie dnia bez wypicia dobrej kawy.
Powieść „Marnotrawny” to jej debiut literacki.
(Źródło: Okładka książki).

    Uważaj! Kości zostały rzucone!
Erna Brown nie pamięta, kiedy ostatnio spała spokojnie. Każdej nocy dręczą ją koszmary, z którymi kobieta zupełnie nie potrafi sobie poradzić. Gdy pewnego dnia, w drodze do pracy, samochód odmawia jej posłuszeństwa, Erna nie podejrzewa, jak bardzo od tej chwili zmieni się jej życie. Samotna, na opustoszałej kanadyjskiej autostradzie zostaje zaatakowana przez nieznane jej siły.
Niespodziewanie znajduje schronienie w hotelu otoczonym przez mroczny las, mając nadzieję, że od tej chwili będzie bezpieczna. Nawet nie wie, jak bardzo się myli...
(Opis wydawcy).

                 "Nic nie dzieje się bez przyczyny"


    Na początku muszę zaznaczyć, że opis wydawcy w tym przypadku nijak ma się do tego co znajdziemy w środku tej mrożącej krew w żyłach powieści. Wydawca  w tym przypadku absolutnie nic nie zdradza- a szkoda, być może powieść miałaby jeszcze szerszy odbiór.

Słyszeliście kiedyś o Andreasie Vesaliuszu- twórcy nowożytnej anatomii i twórcy dzieła "De humani corporis fabrica" w skrócie często cytowane jako "Fabrica"? 
Przyznam szczerze, że i ja wiele o nim nie wiedziałam jednak dzięki "Marnotrawnemu" moja ciekawość została niezwykle rozbudzona i teraz jestem na etapie poznawania tego niezwykłego człowieka, któremu medycyna bardzo wiele zawdzięcza. 
Powieść jest dość ściśle związana z Vesyliuszem, a raczej z jego wyznawcami, którzy raz w roku spotykają się na Wielkiej Uczcie. Sześć osób z całego świata, szczególnie zasłużonych dla Stowarzyszenia, na kilka dni przed rocznicą śmierci swego mentora, spotykają się w tajemniczym hotelu, by zagrać w pewną grę...  Pod opieką Gospodarza i Kucharza obnażają swoje dusze, zdradzają pragnienia i... udają, że są mili i grzeczni.
Erna Brown, kiedy trafia przez przypadek to tego mrocznego i tajemniczego miejsca, nie wie jeszcze, że zostanie obarczona olbrzymią wiedzą a przy okazji odpowiedzialnością za życie swoje i innych ludzi...czy wywiąże się z tego, nie zdradzę, ale podpowiem Wam, że i ona skrywa wiele mrocznych tajemnic...

"Marnotrawny" to jedna z tych powieści, która wciąga od pierwszych stron. Jeśli kochacie thrillery, horrory i inne filmy z domieszką duchów, zjaw i niewytłumaczalnych mocy, będziecie zachwyceni. Ja jestem!
Pomysł na fabułę w moim odczuciu po prostu genialny, doskonale skonstruowany i poprowadzony, niezwykle intrygujący i pobudzający wyobraźnię. Pani Natalia w ciekawy sposób przemyca wiele ciekawostek z życia samego Vasyljusza i jego przyjaciół, chociażby samego Tycjana (tak, tak, tego Tycjana!), ale również z zakresu szeroko pojętej medycyny.
Autorka doskonale buduje napięcie, podsyca i nie pozwala mu opaść do kulminacyjnych scen, funduje czytelnikowi istny emocjonalny rollercoaster. Odpowiednia doza grozy pozwala poczuć adrenalinę i nie pozwala jej opaść nawet na moment. Akcja, która dzieje się dość szybko, krok po kroku odkrywa wszystkie tajemnice i zaskakujące powiązania między bohaterami, niektóre z nich naprawdę zrobiły na mnie wrażenie ;)
Postacie dzięki szczegółowym opisie są niezwykle prawdziwe. Niejednokrotnie złapałam się na myśli, że pod płaszczykiem "normalności" wszyscy oni wykraczają poza ogólnie przyjęte normy społeczne. Autorka bardzo dobrze akcentuje ich "inność", choć nie podaje wszystkiego na przysłowiowej tacy, zostawia wiele niedomówień, jednak z każdą kolejną stroną coraz łatwiej jest się domyślić- co to za ludzie i czym się zajmują. Włosy na głowie potrafią się podnieść...

Książkę czyta się bardzo dobrze, przypadł mi do gustu styl pisarki- jej drobiazgowość i dokładne opisy, dzięki temu łatwo można wyobrazić sobie dane miejsce i sytuację. Początkowo przytłacza mnie ilość stron, ale dałam się ponieść lekturze i szczerze przyznam, że nawet niewiem kiedy skończyłam. "Marnotrawny" naprawdę wciąga.
Dość zaskakujące zaskoczenie, pozwala wierzyć, że to jeszcze nie koniec i pani Natalia szykuje kolejne starcie ze Stowarzyszeniem. Jeśli tak jest, to czekam z olbrzymią niecierpliwością na kontynuację...

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To najlepszy thriller, jaki przeczytałam w ostatnim czasie!  
Trudno uwierzyć, że "Marnotrawny" to debiut, odważnie napiszę, że takiej fabuły nie powstydziłby się sam King- a wiecie, że jestem olbrzymią fanką króla grozy. 

POLECAM...

"Mięso było delikatne. Cindy z wyczuciem zagłębiła w nie ostrze noża i odcięła pierwszy kawałek. W jednej chwili szklana deska pokryła się bladoczerwonym sokiem. Nóż w jej ręku, niczym batuta dyrygenta, wykrzywiał się w dobrze obmyślany sposób, dzieląc na idealne kawałki dużą porcję mięsa. Sok spłynął na beżowy blat, zamieniając go w krwiste morze. Cindy dalej dyrygowała ostrzem. Nie zauważyła, gdy cienki strumyk podążył własną drogą i ciurkiem, niczym mały wodospad, zaczął opadać na wyłożoną brązowymi kafelkami kuchenną podłogę. Cindy Walker była w transie i nic nie mogło wyrwać jej z tej idyllicznej chwili. Zapach świeżego mięsa zaczął wnikać wprost do małego spiczastego nosa bladolicej dziewczyny. Cindy wdychała go łapczywie niczym świeże powietrze, którego mogłoby nagle zabraknąć".
                                             - Natalia Kassa "Marnotrawny" str. 9


Za możliwość przeczytania tej fascynującej powieści serdecznie dziękuję wydawnictwu NOVAE RES.