Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo ZYSK i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo ZYSK i S-ka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 kwietnia 2025

(34/25). JAK CIEŃ

 
    Autor: Marzena Hryniszak

    Wydawnictwo: ZYSK i S-KA

    Gatunek: Kryminał

    Liczba stron: 464

    Data premiery: 25. 02. 2025

 *Google

    Marzena Hryniszak Filolożka, żona, matka, miłośniczka czworonogów i długich wieczorów z książką. Pracowała między innymi jako redaktorka, tworzyła strony internetowe oraz prowadziła mikrofirmę. Kocha czytać, pisać i wymyślać historie podczas wielokilometrowych spacerów z psem. Jest autorką powieści sensacyjnych i kryminalno- obyczajowych "Nie twój interes", "Fikcyjny JA" i "Poza nawiasem".
(Źródło: Okładka książki)

    Strzeż się. Z tego spotkania możesz nie wyjść cało…
Śmierć Radosława Kamarota, młodego i szanowanego syna znanego chirurga, wstrząsa nie tylko jego bliskimi. Makabryczne odkrycie w opuszczonej willi prowadzi śledczych do niepokojących wniosków. Komisarz Wanda Feliks i jej nowy partner podejrzewają, że podobnych ofiar mogło być więcej… i może być więcej.
Po sekcji zwłok ciało Kamarota zgodnie z wolą rodziny trafia do zakładu pogrzebowego Arkadia, w którym pracuje Ada Niszyńska, doświadczona tanatopraktorka. Ada, która na co dzień przygotowuje zmarłych do pochówku, sama zmaga się z traumą po utracie bliskich.

Tymczasem do szpitala trafia mężczyzna z takimi samymi obrażeniami, jakie miał Kamarot. I kiedy śledczym wydaje się, że rozwiązanie sprawy jest już na wyciągnięcie ręki, wszystko się komplikuje. Rozpoczyna się wyścig z czasem…
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś chciałabym opowiedzieć kilka słów o fantastycznym kryminale, który umilał mi ostatni czas. 
Nie będę opisywać fabuły krok po kroku, bo to mija się z celem, ale powiem tylko, że moje czytelnicze serce znów zostało zdobyte. Myślę, że zaintrygować i sprawić by czytelnik przepadł w stworzonej przez siebie historii, zapewne nie jest łatwo, ale w tym przypadku plan został wykonany w stu procentach, pani Marzena z doskonałego pomysłu stworzyła fabułę wciągającą i nieprzewidywalną, od której bardzo trudno jest się oderwać.

"Jak cień" to rasowy kryminał, nie brakuje tu przemocy, trupów i krwi lejącej się litrami, doskonale poprowadzonego śledztwa, podejrzeń i ślepych uliczek prowadzących donikąd, drugiego, a nawet i trzeciego dna danej sytuacji, ale dla mnie jest to też opowieść o różnych odcieniach miłości, radzeniu sobie ze stratą w najróżniejsze, a zarazem niezwykle poruszające sposoby, nieukojonym bólu, jest to także opowieść o ucieczce od samotności i marzeniach, które stają się siłą napędową do pokonywania największych trudności.
Autorka przy pomocy doskonale wykreowanych postaci pokazuje, co ludzka psychika potrafi zrobić, by się obronić przed przyjęciem najgorszej prawdy. Doskonale zarysowany syndrom stresu pourazowego i wyparcie z pamięci najgorszej i najtragiczniejszej prawdy, pozwala zbliżyć się nam do bohaterów i prześledzić ich cierpienie niemal pod lupą, zrozumieć ich emocje i motywy, które nimi kierują, współczuć, ale i zastanowić się ile człowiek jest zdolny unieść, zanim się załamie i totalnie oszaleje.
Na przykładzie trzech skrajnie różnych postaci (Ady, Eleonory i Bernadetty) pokazuje, jak bardzo skrajnie możemy się zachowywać w podbramkowych sytuacjach. Genialnie oddane emocje, które udzielają się czytelnikowi już od pierwszych stron.
Dodatkowym plusem dla mnie jest przybliżenie pracy tanakosmetologa w zakładzie pogrzebowym- zawodu oryginalnego i niecodziennego, a jednocześnie trudnego i osnutego wielką tajemnicą.  
Akcja utrzymana jest w dość szybkim tempie, mocno zaskakuje, końcówka totalnie miażdży mózg, a retrospekcje stanowią przysłowiową ciszę przed burzą. Nie brakuje w tej opowieści znaków zapytania, autorka doskonale miesza wątki, wprowadza w uliczki, które prowadza do zaskakujących i wydawałoby się początkowo niepowiązanych ze sobą wydarzeń. Z łatwością potrafi wyprowadzić czytelnika na manowce, by po chwili zaskoczyć i zszokować. 
Emocje buzują od początku do końca, czekają tylko na kulminacyjny moment, by wybuchnąć całą swą mocą, a ten moment sprawi, że nie będziecie mogli wyjść z podziwu dla kunsztu, z jakim została ta powieść napisana.
Znajdziecie tu wszystko, co jest potrzebne w dobrym kryminale z domieszką thrillera od miłości i pożądania po szczerą nienawiść i chęć mordu.
Fabuła zaskoczyła mnie wiele razy, autorka miesza wątki, urywa wątek w najmniej spodziewanym momencie i znów porządnie wszystko wymieszać- kiedy już byłam pewna, że rozwiązałam zagadkę, pojawiał się kolejny plot twist, który totalnie burzył całą moją koncepcję dotyczącą mordercy, a już totalnym zaskoczeniem jest rozwiązanie tej sytuacji. 
Historia jest mega mroczna, momentami strasznie brutalna, a jej klimat z każdą przewracaną stroną staje się bardziej duszący, podsycający niepewność co do dalszych losów postaci, które są niezwykle autentyczne- jest ich dość sporo, ale wszystkie one są genialnie wykreowane i poprowadzone. Są one niejednoznaczne, poranione, kilka z nich totalnie wypaczonych psychicznie. Ich dusze przepełnione złem i chęcią zemsty, wzbudzają całą gamę uczuć i emocji. Niejednokrotnie odczuwałam złość, niedowierzanie i współczucie jednocześnie. Autorka genialnie pokazała, jak łatwo jest manipulować drugim człowiekiem, jak łatwo jest pójść o ten jeden krok za daleko. 
Autorka, budując w szybkim tempie napięcie, rozbudza ciekawość i nie pozwala, by odłożyć książkę na bok bez poznania zakończenia. Wątków jest dość dużo, ale łączą się one w spójną i klarowną całość, pokazującą złożony obraz ludzkich zachowań w trudnych sytuacjach i funkcjonowaniu w świecie wykreowanym przez wypaczoną psychikę. 
Książkę przeczytałam dosłownie w jedno popołudnie, nie potrafiłam się od niej oderwać.
Jest to pierwsze spotkanie z twórczością pani Hryniszak, ale na pewno nie ostatnie. Z wielką ciekawością sięgnę po jej poprzednie historie.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jeśli lubicie kryminały i thrillery, w których sporą rolę odgrywa ludzka psychika, będziecie tak jak ja zachwyceni. Idealna historia na długi i mroczny i ekscytujący wieczór. 

POLECAM...

"Ta praca była dla mnie ratunkiem. Terapią. [...] Uczepiłam się tego. Na kursie zauważyłam, że praca nad zmarłymi mnie wycisza, że naprawdę mogę to robić. Nie byłam jednak gotowa na ciężar rozpaczy ludzi żywych. Wciąż nie uporałam się z własną, no i... nie umiem rozmawiać o śmierci, może to dziwne, ale nie umiem."
                                    - Marzena Hryniszak "Jak cień" str. 121

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu.

sobota, 20 lipca 2024

(98/24). ZA ZASŁONĄ MILCZENIA

 
    Autor: Żaneta Pawlik

    Wydawnictwo: Zysk i S-ka

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 376

    Data premiery: 27. 02. 2024


 *Google

    Żaneta Pawlik Mimo usposobienia humanistycznego ukończyła trzy ścisłe kierunki studiów. Przez blisko dekadę występowała na deskach Lekkiego Teatru Przenośnego. Fascynatka jazdy na motocyklu, eksplorowała skuterem deltę Mekongu, medytowała w tajlandzkiej jaskini, została pobłogosławiona przez hinduskich braminów. Mówi o sobie, że jest kobietą samospełniającą się, i wierzy, że ten proces nie ma końca. Nagrywa podcast Pisarskie Dywagacje o literaturze i rynku książki. 
Autorka Powieści: "Mowy nie ma!" (2022), "Tamarynd" (2023), i "Światło po zmierzchu" (2023).
(Źródło: Okładka książki)

    Emocjonująca opowieść o odwadze, pojednaniu i sile, by zacząć od nowa.
Klara, po dziesięciu latach posługi, poruszona śmiercią swego brata, opuszcza zakon. Dorota, skazana za zabójstwo męża, wnioskuje o zwolnienie warunkowe. Obie kobiety, wyrzucone poza nawias społeczny, po latach w zamknięciu, rozpoczynają nowe życie. Tymczasem świat, jaki pamiętają, przestał istnieć, a trudne przeżycia, których doświadczyły za murami, zostawiły blizny. Losy Klary i Doroty splatają się w dramatycznych okolicznościach. I choć upragniona wolność okazuje się mieć swoją cenę, bohaterki nie ustają w walce o prawo do szczęścia.
(Opis wydawcy)

    Z twórczością pani Żanety Pawlik spotykam się po raz trzeci, i po raz trzeci jest to spotkanie pełne emocji i zadumy nad ludzkim losem. Autorka pisze niezwykle życiowe historie i za każdym razem stawiając naprzeciw siebie tak różne charaktery swoich postaci, podkreśla, jak bardzo różnimy się od siebie, ale w najbardziej kryzysowych sytuacjach potrafimy się zjednoczyć, wesprzeć i podać pomocną dłoń. 
"Za zasłoną milczenia" to gorzko- słodka opowieść o życiu za kratami, które dla każdego z bohaterów oznaczają zupełnie coś innego, nieprzepracowanych traumach i bólu, który może spotkać każdego z nas. Zakładając rodzinę, wierzymy, że to już na zawsze i tak jak ślubujemy, że to na dobre i złe, w zdrowiu i chorobie... Co jednak się dzieje z rodziną, gdy na przemoc staje się chlebem powszednim? Jak bardzo trzeba być skrzywdzonym, bo posunąć się do ostateczności? Jak musi boleć gdy najbliżsi odwracają się plecami? Jak mocno trzeba być pewnym swej wiary, by nie bać się dać zamknąć za klasztornym murem? Jak trwać w postanowieniach podjętych lata temu? Co zrobić gdy nie umiemy się pogodzić z przeszłością, która upomina się o nas w najmniej spodziewanym momencie i sprawia, że całe zło, którego doświadczyliśmy, wraca ze zdwojoną siłą, a głęboko schowane traumy, urazy, pretensje i rozczarowania rozwalają nasz poukładany świat w drobny mak? Odpowiedzi na te i jeszcze wiele innych pytań znajdziecie właśnie w tej historii...
Ja nie będę ponownie streszczać fabuły, główny zarys zdradza już opis wydawcy, a resztę odkryjecie sami. Przygotujcie jednak zapas chusteczek, bo w pewnych momentach będą one naprawdę potrzebne.

Jest to książka, która wciąga czytelnika w wir wydarzeń już od pierwszych stron, pomimo poruszonych naprawdę trudnych i bolesnych tematów jest to historia niosąca w sobie olbrzymie pokłady empatii i nadziei na lepsze jutro, zmusza do refleksji, zwolnienia i zastanowienia się nad własnymi marzeniami i planami.
Mocna i rozbudowana warstwa psychologiczna każdej z postaci pozwala spojrzeć na danego bohatera pod innym kątem, zrozumienia go, wyciągnięcia odpowiednich wniosków, ocenienia (owszem, nie zawsze pozytywnego), ale i próby wybaczenia. 
Fabuła jest pięknie poprowadzona. Niejednokrotnie się wzruszyłam, nie obyło się bez łez, zdarzyło się i dużo uśmiechu. 
Postacie są bardzo złożone, intrygujące i niejednoznaczne, obdarzone całą gamą wad i zalet, łatwo dają się polubić, ale i porządnie potrafią zirytować (Klara jest dla mistrzynią w tym całym gronie). 
Autorka ma niezwykle lekkie i barwne pióro, czuć to w błyskotliwych dialogach i przemyśleniach głównych postaci okraszonych nutką sarkazmu, czasami nawet ironii, przyjemne opisy pozwalają spojrzeć na otoczenie oczyma bohaterów, poczuć ich emocje, zrozumieć uczucia, które nimi targają.
Postaci i pobocznych wątków jest sporo- początkowo wydaje się nawet, że jest to zbędne, jednak wszystko w tej książce jest doskonale przemyślane i losy tych postaci łącza się w jedną historię w najmniej spodziewanych momentach. Niektóre z nich są dość przewidywalne, inne mocno mogą zaskoczyć, ale wszystkie stworzyły bardzo spójną i niebanalną całość.

Tak jak wspomniałam wyżej, książka wciąga od początku, ja przeczytałam ją dosłownie na raz i bardzo żałuję, że skończyła się w tak emocjonującym i chwytającym za serce momencie.Autorka napisała zakończenie w takim stylu, że każdy z nas może sobie wyobrazić i "dopisać" jak cała historia mogła się dalej potoczyć.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Za zasłoną milczenia" to książka życiowa, dojrzała i niosąca bardzo ważne przesłanie - nigdy, ale to nigdy nie jest za późno na zmianę naszego życia. Pamiętajcie, zawsze warto stawiać na siebie i zaufać sobie!

POLECAM...

"Wróciłam- i co dalej? Niech ktoś mi powie, jak żyć. Chaos, zewsząd otaczały mnie chaos, niepewność i poczucie, że jestem bezwartościowa. Miałam dach nad głową, ale nie dom. Ojca, który nie krył, że cieszyłby się, gdybym wróciła, skąd przyszłam, bo nie łamie się danego słowa. Gracjanek, maleńki, wyczekiwany bratanek, miał złagodzić ból po stracie Andrzeja, a spotęgował bezradność. Ilekroć zbliżałam się do niemowlęcia, budziła się obawa, że nieświadomie je skrzywdzę. Obiecałam pomóc przy dziecku, tymczasem gdyby nie Dorota, Joanna byłaby zdana wyłącznie na siebie. Wiedziałam, że w tym domu jestem zbędna. Przywykli do mojej nieobecności, więc teraz zawadzałam jak niechciany mebel, którego najchętniej by się pozbyło, ale sentyment na to nie pozwalał."
                               - Żaneta Pawlik "Za zasłoną milczenia" str. 234-235

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Wydawnictwu oraz Autorce.

środa, 6 marca 2024

(35/24). ANI SŁOWA O RODZINIE

 
    Autor: Alicja Filipowska

    Wydawnictwo: Zyski S-ka Wydawnictwo

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 296

    Data premiery: 31. 01. 2024

 *Google

    Alicja Filipowska brak informacji.

    Uważaj, czego sobie życzysz, bo możesz to dostać…
Dwudziestoletnia Kaja marzy o dużej rodzinie i ciepłych relacjach. Zawsze były tylko we dwie: ona i mama, próbująca związać koniec z końcem w Hamburgu. Po śmierci mamy Kaja przyjeżdża do Polski do dziadków, których nigdy nie poznała. Okazuje się jednak, że babcia nie żyje, dziadek Stanisław to zgryźliwy samotnik, a dom jest zapuszczony.
Nie tak Kaja wyobrażała sobie spotkanie z rodziną. Mimo wszystko stara się przekonać dziadka do siebie i jednocześnie próbuje się odnaleźć w małym miasteczku. Czego nie mówiła jej mama? Dlaczego dziadek nie utrzymuje kontaktów z krewnymi? Kaja stopniowo odkrywa tajemnice z przeszłości…
(Opis wydawcy)

    Dziś przyszła pora napisać kilka słów o książce, która mnie niezwykle urzekła, a zarazem pozwoliła docenić moją własną rodzinę i więzi, które nas łączą. Nie będę opisywać fabuły, bo już sam opis wydawcy wiele zdradza, a nie chciałabym przez przypadek czegoś zaspojlerować i odebrać przyjemność z odkrywania tajemnic przeszłości. Miejcie jednak pod ręką zapas chusteczek, bo myślę, że mogą się naprawdę przydać...
"Ani słowa o rodzinie" to przepełniona emocjami opowieść o rodzinie, poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, stracie, radzeniu sobie z żałobą i poszukaniu nadziei, o pasji i marzeniach, o wybaczeniu. Jest to historia o zagubieniu i poszukiwaniu własnego "JA", szczerej przyjaźni i prawdziwej miłości, która nie zawsze ma prawo bytu. To opowieść o tym, co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie i spełnianie swoich marzeń. 
Odnajdziemy w tej powieści także dużo dobra, bo tak jak w życiu... wystarczy w swoim otoczeniu odnaleźć człowieka, który poda nam pomocną dłoń i nie zostawi w najgorszym momencie życia...

Autorka zaserwowała czytelnikowi cały wachlarz emocji i jestem pod ogromnym wrażeniem tej historii. Dawno już tak bardzo nie byłam poruszona, a świadomość tego, że taka sytuacja może przydarzyć się każdemu z nas, dość mocno wpłynęła na moje samopoczucie. 
Przedstawiona historia intryguje od pierwszych stron. Fabuła z każdą stroną coraz bardziej wciąga i zmusza do refleksji. Akcja toczy się dość szybko i potrafi mocno zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie. Intryga goni intrygę, a wyjawienie tajemnicy sprzed lat wstrząsa każdą komórką ciała, do głosu dochodzą głęboko schowane urazy, niedomówienia i niedopowiedzenia... demony przeszłości coraz częściej i głośniej dochodzą do głosu...
Doskonale wykreowani bohaterowie i świetnie poprowadzona akcja sprawia, że nie sposób oderwać się od lektury. Niejednokrotnie łapałam się na tym, że oceniam postępowanie bohaterów i zastanawiam się, jak ja bym się zachowała w danej sytuacji- czy dałabym kolejną szansę, godziła się na takie traktowanie, czy może postąpiłabym tak samo.
Narracja pozwala bliżej poznać daną postać, łatwiej jest "wejść" w jej sytuację i zrozumieć motywy i emocje, które nim targają. Ich "psychologiczna konstrukcja" zapewnia całą gamę uczuć. Jednych zaczyna się lubić od samego początku, drudzy wywołują ogrom nie zawsze fajnych odczuć...
Urzekły mnie "rozmowy" dziadka Staszka ze swoją zmarłą żoną, poruszają one głęboko ukryte struny i pokazują, że dla każdego to nie jest łatwa sytuacja, gdy w progu domu staje dziewczyna, która jest twoją wnuczką, której nigdy nie było ci dane poznać... i pokazują, że nie taki diabeł straszny, jak go malują...
Autorka doskonale oddała klimat małej miejscowości, gdzie wszyscy się znają i każdy wie wszystko o każdym, świetnie opisała mentalność takich miejsc, a barwne i działające na wyobraźnię opisy pozwalają poczuć to wszystko niemal na własnej skórze.

Styl i lekkość pióra pani Alicji sprawia, że pomimo trudnej historii książkę czyta się przyjemnie. 
Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać tę historię- smutną, momentami wręcz bolesną, ale niezwykle prawdziwą. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To doskonała książka na jeden wieczór, zmuszająca do refleksji i zastanowienia się nad tym, jak przeszłość może wpłynąć na przyszłość oraz o  tym, że każda tajemnica kiedyś ujrzy światło dzienne.

POLECAM...

"Biegaliśmy po domu i okna zamykaliśmy, a wietrzysko szalało w ogrodzie, miotało gałęziami, aż się wydawało, że drzewa z korzeniami pójdą. I wtedy mi się przypomniał od razu tamten dzień, gdy Ania mała była i w burzy z dzieciakami wróciła cała przemoczona znad rzeki, a pioruny waliły w drzewa w parku po drugiej stronie ulicy. Ale gdy Kaja wróciła do jadalnego i stanęła przede mną zdyszana, rumiana i uśmiechnięta, to już nie Anię widziałem, tylko ciebie, duszko moja, i pomyślałem sobie, że niepotrzebnie nienawidzę tego dzieciaka, bo co ona winna grzechom matki. Tylko gdzie siłę zaleźć, żeby wybaczyć, gdzie?"
                                - Alicja Filipowska "Ani słowa o rodzinie" str.85

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.

poniedziałek, 17 kwietnia 2023

(43/23). TAMARYND. MARZĄC O LEPSZYM JUTRZE

             Recenzja nagrodzona tytułem "Wybór redakcji" w serwisie Na kanapie.

    Autor: Żaneta Pawlik

    Wydawnictwo: Zysk i S-ka Wydawnictwo

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 376

    Data premiery: 21. 03. 2023

 *Google

    Żaneta Pawlik Kobieta interdyscyplinarna, oddana rodzinie, grze aktorskiej i pisarstwu. Jej pierwsza powieść "Mowy nie ma!" (2022) spotkała się ze świetnym przyjęciem. Portale opiniotwórcze radziły, by zapamiętać to nazwisko. Postanowiła zatem ułatwić Czytelnikom zadanie, pisząc kolejną książkę. Uważa, że siła literatury nie tkwi w oryginalności, a w szczerości intencji. 
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Usłysz mój głos.
Anka wraca do Polski po dłuższym pobycie za granicą. Chce zacząć wszystko od nowa. Podejmuje pracę w szpitalu psychiatrycznym jako pielęgniarka. Trudna codzienność, były narzeczony, zatarg z jedną z pracownic nie ułatwiają jej przystosowania się do nowej sytuacji. Wzburzenie po kłótni z matką nieoczekiwanie daje początek znajomości z policjantem Frankiem. I powoli wszystko zdaje się zmierzać ku lepszemu.
Pojawienie się nowej pacjentki na oddziale otwiera zamknięty rozdział w życiu Anki. Nic nie jest takie, jakim się pozornie wydaje. Anka będzie musiała zawalczyć nie tylko o siebie.
(Opis wydawcy)

    DEPRESJA, bo to ona w moim odczuciu jest główną osią całej powieści, każdego roku zbiera coraz większe tragiczne żniwaChoroba, która zabiera człowiekowi radość życia cząstka po cząstce. Cicha niewidzialna, ignorowana... Depresja jest chorobą, a nie fanaberią lub stanem chwilowo obniżonego nastroju. Bliską osobę, która na nią choruje, należy traktować z troską i powagą. Gdy zauważymy u bliskiej osoby objawy depresji – zacznijmy działać.
Przede wszystkim – NIE bagatelizujmy problemu, licząc, że rozwiąże się sam. NIE mówmy "to nic takiego", "weź się za siebie", "przesadzasz". W ten sposób nie pomożemy, a możemy jeszcze zaszkodzić, pamiętajcie, że w ten sposób nie wyleczono nigdy żadnej choroby. 
Najlepszym rozwiązaniem jest wizyta u lekarza specjalisty. Należy nakłonić chorego, by skontaktował się z psychiatrą i podjął również terapię. Depresję trzeba leczyć i należy o tym przekonać chorego...
Historia Ani ale w szczególności (koleżanki z pracy) Jadzi, doskonale uświadamia czytelnikowi, jakim piekłem jest depresja, lęki czy nerwice. Autorka pokazuje, jak ciężkie jest codzienne funkcjonowanie, szczególnie w momencie gdy choroba atakuje z podwójną mocną. Jak w jednym momencie możemy stracić wszystko to co, budowaliśmy i pracowaliśmy przez wiele lat. Doskonale opisuje emocje i uczucia towarzyszące choremu, pokazuje wpływ choroby na otoczenie i ludzi nam bliskich. Udowadnia, jak bardzo destrukcyjna jest walka z własnym "JA", któremu wydaje się, że irracjonalne zachowanie będzie właściwsze, niż zmierzenie się z problemem.

Niesiona zachwytem nad poprzednią książką "Nie ma mowy!" z wielką radością zanurzyłam się w kolejną historię, która wyszła spod pióra pani Pawlik. Poprzednią książką byłam zachwycona, ale to, co zadziało się ze mną po lekturze tej książki to już totalny odlot.
Po pierwsze I CO NAJWAŻNIEJSZE znów nie brakło tematów, o których powinno się w dzisiejszych czasach mówić wyjątkowo głośno... Wierzcie mi, nie sposób przejść obojętnie nad tą historią- znów opowiada o najtrudniejszych wyborach, poświęceniu, walce demonami przeszłości, dysfunkcyjnej rodzinie, śmierci, gwałcie i wielu innych tematach, ale co warto zaznaczyć, historia opowiedziana przez autorkę, choć może się wydawać smutna i bardzo bolesna niesie w sobie olbrzymie pokłady pozytywnych uczuć i emocji. Pojawiają się uczucia, pragnienia, chęć zmiany życia na lepsze, naprawy tego co się kiedyś zepsuło, empatii i nadziei na lepsze jutro... Autorka pięknie pokazuje, jak wygląda prawdziwa i dojrzała przyjaźń, jak piękne są nowo rodzące się uczucia, które potrafią wyciągnąć z największej ciemności i otchłani. Ta książka wzrusza, potrafi rozbawić, ale i zmusić do wielu refleksji.
Po drugie autorka dużo więcej miejsca poświęciła opisom miejsc, które doskonale znam. Większość akcji dzieje się w "moich" Katowicach i dzielnicach szczególnie bliskich mojemu sercu. Znam opisywane miejsca, choć o istnieniu niektórych naprawdę chciałabym zapomnieć.
Po trzecie totalnie kupiła mnie opowieściami o moich ukochanych i wymarzonych Indiach! Moje marzenia o podróży do tego wyjątkowego kraju znów odżyły pełną piersią, a przy okazji dowiedziałam się kolejnych ciekawych rzeczy na jego temat. Doskonale było czuć, że autorka zna temat i ten kraj od niemal od podszewki i wspaniale dzieli się swą wiedzą z czytelnikami. 

Książkę czyta się fenomenalnie. W moim odczuciu pomysł na fabułę okazał się genialnym strzałem w dziesiątkę. Nie mogłam się od niej oderwać ani na moment, a jeśli już to się działo, pragnęłam jak najszybciej do niej wrócić. Akcja powieści toczy się dość szybko, mocno zaskakuje, szczególnie w momentach gdzie w jedność łączą się losy postaci i wątki, które na pierwszy rzut oka znów wydawały się zupełnie niepołączone i wyrwane z kontekstu, ale w ostateczności tworzą spójną i klarowną całość.
Tak jak i przy poprzedniej książce jestem zachwycona kreacją postaci. Każda z nich dopracowana jest w najdrobniejszym szczególe, dzięki czemu wydają się nam czytelnikom niezwykle bliscy i znajomi.
Razem z nimi przeżywa się wzloty i upadki, płacze i śmieje. 
Autorka ma naprawdę niezwykle ciekawe pióro, pewna scena na przystanku (w roli głównej kosz na śmieci, wściekła Anka i Franek) wywołała tak wielki napad śmiechu, że długo nie mogłam się uspokoić, a takich scen trafi się jeszcze kilka. Oczywiście nie brakuje wzruszeń, łzy również lały się strumieniami, warto mieć obok naprawdę spory zapas chusteczek.  Istny emocjonalny rollercoaster...

Bardzo się cieszę, że ta książka trafiła w moje ręce. Jestem w niej absolutnie zakochana, chcę więcej. Autorka tą historią zawiesiła sobie bardzo wysoko poprzeczkę, z wielką niecierpliwością czekam na kolejne książki, które wyjdą spod pióra pani Żanety Pawlik. 
Na olbrzymie brawa zasługuje również okładka. Jest przepiękna i choć zazwyczaj nie zwracam szczególnej uwagi na ten aspekt książki, ta skradła moje serce na zawsze. Wierzcie mi, zdjęcia nie oddają jej uroku. Ja jestem oczarowana. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, to jedna z lepszych książek, które przeczytałam w tym roku. Mądra, niezwykle życiowa, naszpikowana ogromem emocji, które nie zawsze są łatwe.

POLECAM...

"Robson znał procedury. Próba targnięcia się na własne życie zawsze kończyła się odwiezieniem na oddział psychiatryczny. Tyle razy brał w tym udział, nigdy w charakterze pacjenta. Jeśli postawią mu zarzuty z artykułu czternastego kodeksu karnego, usiłowanie zabójstwa, wówczas dobry prawnik uzyska nadzwyczajne złagodzenie kary, łącznie z odstąpieniem od jej wymierzenia. Wiele zależało od tego, co tam się wydarzyło. Sama próba samobójstwa nie przesądzała o wydaleniu ze służby. Nie on pierwszy przechodził załamanie nerwowe."
                              Żaneta Pawlik "Tamarynd. Marząc o lepszym jutrze" str. 339

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka oraz Autorce.

czwartek, 13 kwietnia 2023

(42/23). MOWY NIE MA!

 
    Autor: Żaneta Pawlik

    Wydawnictwo: Zysk i S-ka Wydawnictwo

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 384

    Data premiery: 14. 06.2022

 *Google

     Żaneta Pawlik Otwarta, nieskrępowana, łamiąca konwenanse. Spełnia się w roli matki, żony i uciesznicy sprzedajnej, choć to ostatnie tylko na deskach teatralnych, gdzie występuje od lat. Fascynatka jazdy na motocyklu. Odpoczywa w podróży, najchętniej włócząc się z plecakiem po Azji. Chciałaby powiedzieć, że bycie tui teraz jest receptą na szczęście, ale skłamałaby. Nieustannie chce być tam i jeszcze tam. "Mowy nie ma!" jest jej powieściowym debiutem.
(Źródło opisu: Okładka książki)

O życiowych zakrętach i nowych początkach.
Małgorzata to kobieta spełniona. A przynajmniej tak by się wydawało na pierwszy rzut oka. Żona, matka, nauczycielka w liceum, lubiana przez uczniów. Mało kto domyśliłby się, że jej małżeństwo przechodzi kryzys. W świąteczny wieczór Małgorzata przyłapuje męża na zdradzie. Świadkiem kłótni jest nowy sąsiad Adam, który cudem unika uderzenia iPadem, wyrzuconym w afekcie z trzeciego piętra.
Na szczęście Małgorzata może liczyć na przyjaciółkę i – dość nieoczekiwanie – na nowego sąsiada.
Niespodziewanie wracają demony przeszłości. Małgorzata będzie musiała odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań...
(Opis wydawcy)

    O pani Żanecie i jej twórczości usłyszałam przy okazji premiery jej najnowszej książki pod tytułem "Tamarynd". Zbieg okoliczności i jedna rozmowa sprawiła, że dzięki sąsiadce mogłam poznać również i debiutancką powieść nieznanej mi autorki, a jak wielu z Was wie, uwielbiam poznawać "nowych" autorów od ich pierwszych powieści, by potem móc z czystym sumieniem obserwować ich pisarski rozwój. Nie inaczej jest i teraz, niesiona falą zachwytu nad powieścią "Mowy nie ma!" bez najmniejszego oporu sięgnęłam po kolejną powieść (recenzja pojawi się lada moment). I z dłonią na sercu przyznaje, że jestem niemal pewna, że o Pani Żanecie jeszcze usłyszymy sporo dobrego.

"Mowy nie ma!" to gorzko- słodka opowieść o życiu, nieprzepracowanych traumach i bólu, który może spotkać każdego z nas. Zakładając rodzinę, wierzymy, że to już na zawsze i tak jak ślubujemy, że to na dobre i złe, w zdrowiu i chorobie... Co jednak się dzieje z rodziną, gdy na horyzoncie pojawia się ktoś inny, a my powielamy schematy wyniesione z domu rodzinnego, choć się do tego nie przyznajemy i spychamy tę wiedzę w najdalszy zakątek duszy, bo wiemy, że taka jest prawda, ale nie chcemy jej zaakceptować? Nie umiemy się pogodzić z przeszłością, która upomina się o nas w najmniej spodziewanym momencie i sprawia, że całe zło, którego doświadczyliśmy, wraca ze zdwojoną siłą, a głęboko schowane traumy, urazy, pretensje i rozczarowania rozwalają nasz poukładany świat w drobny mak? Odpowiedzi na te i jeszcze wiele innych pytań znajdziemy właśnie w tej historii...

Jest to książka, która wciąga czytelnika w wir wydarzeń już od pierwszych stron, pomimo poruszonych naprawdę trudnych i bolesnych tematów takich jak rozpad rodziny, rozwód, kryzys bezdomności, choroba i śmierć, dorastanie w cieniu uzależnień itd., itp. jest to historia niosąca w sobie olbrzymie pokłady empatii i nadziei na lepsze jutro, zmusza do refleksji, zwolnienia i zastanowienia się nad własnym życiem, ewentualnie możliwościami, by je poprawić, by nie doprowadzić do kryzysu, nie tylko w małżeństwie, ale i na innych płaszczyznach życia. 
Mocna i rozbudowana warstwa psychologiczna każdej z postaci pozwala spojrzeć na danego bohatera pod innym kątem, zrozumienia go, wyciągnięcia odpowiednich wniosków, ocenienia (owszem, nie zawsze pozytywnego), ale i próby wybaczenia. 
Fabuła jest pięknie poprowadzona. Niejednokrotnie się wzruszyłam, nie obyło się bez łez, ale zdarzyło się i dużo uśmiechu. 
Autorka ma niezwykle lekkie i barwne pióro, czuć to w błyskotliwych dialogach i przemyśleniach głównych postaci okraszonych nutką sarkazmu, czasami nawet ironii, przyjemne opisy pozwalają spojrzeć na otoczenie oczyma bohaterów, poczuć ich emocje, zrozumieć uczucia, które nimi targają.
Postaci i pobocznych wątków jest sporo- początkowo wydaje się nawet, że jest to zbędne, jednak wszystko w tej książce jest doskonale przemyślane i losy tych postaci łącza się w jedną historię w najmniej spodziewanych momentach. Niektóre z nich są dość przewidywalne, inne mocno mogą zaskoczyć, ale wszystkie stworzyły bardzo spójną i niebanalną całość.

Tak jak wspomniałam wyżej, książka wciąga od początku, ja przeczytałam ją dosłownie na raz i bardzo żałuję, że skończyła się w tak emocjonującym i chwytającym za serce momencie. Zdecydowanie czekam na więcej!

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Mowy nie ma!" to książka życiowa, dojrzała i niosąca bardzo ważne przesłanie - nigdy, ale to nigdy nie jest za późno na zmianę naszego życia. Pamiętajcie, zawsze warto stawiać na siebie i zaufać sobie!

POLECAM...

"Całe życie starasz się kogoś zadowolić. Najpierw próbujesz spełnić wymagania rodziców, potem zakochujesz się i uważasz na każde słowo, nadskakujesz mu, jakby wyłącznie na tobie spoczywał obowiązek uszczęśliwiania. Wierzysz naiwnie, że cię kocha, bo przecież zapracowałaś sobie na to prasowaniem, dbaniem o dom, gotowaniem obiadów. [...] Kręcisz się wokół niego, jakby był słońcem, a gdy obiera inny kurs, zabiera światło, które wyznaczało ci cały twój świat. Tymczasem on znika, zabiera ze sobą to cholerne światło, a ty padasz na ryj, stawiając nieporadne kroki, bo przecież bez niego nie umiesz funkcjonować. Potykasz się jak ślepiec w obcym terenie, nie masz się na kim wesprzeć. Nieoczekiwanie, po omacku, trafiasz na poręcz, chwytasz, podźwigasz się, prostujesz i, panie, panowie, oto nastała jasność!"
                                    -Żaneta Pawlik "Nie ma mowy!" str. 355

Książka do recenzji została wypożyczona z Miejskiej Biblioteki Publicznej w Katowicach.


środa, 17 czerwca 2020

POZERKA



    Autor: J. Harrow

    Wydawnictwo: Zysk i S- ka

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 320 e- book

    Data premiery: 09. 06. 2020


                                            Okładka książki Pozerka *Google


    J. Harrow- * brak informacji

    Po pierwsze: ty decydujesz.
Po drugie: pamiętaj o uśmiechu.
Po trzecie: nie zakochuj się.
Potrafisz?…

Magda jest atrakcyjną, niezależną kobietą. Już dawno obiecała sobie jedno: żadnego angażowania się w związki. Idealny mężczyzna to taki, który nie pyta, nie oczekuje miłości i… płaci.
Chłodna materialistka i bezduszna kokietka ma jednak swoje słabości.
Czy wysoki brunet, który gardzi takimi kobietami, dostrzeże w niej to, czego nie widzą inni?
I czy Magda odważy się zdjąć maskę utkaną z pozorów i znów pokochać?
(Źródło: Opis wydawcy)

    Mogłoby się wydawać, że Magda to dziewczyna, której można przykleić łatkę pustej lalki, i przyznaję, takie też odniosłam początkowe wrażenie.
Jakież było moje zaskoczenie gdy ze strony na stronę wyłaniał się zupełnie inny obraz głównej bohaterki, a stopniowo odkrywana przeszłość kobiety ukazywała skrzywdzoną przez los i mężczyznę zagubioną i niepewną siebie osobę.
Magda co dnia zakłada maskę i udaje silną oraz niezależną "łowczynię" męskich serc i zawartości ich portfeli... a jaka jest naprawdę i co nią kieruje, mało kto wie. Pozory... tak łatwo jest je budować.

J. Harrow stworzyła nietuzinkową opowieść o miłości, przyjaźni, przeszłości i przyszłości.
Dzieląc powieść na trzy części, pozwoliła nam poznać przeszłość głównej bohaterki i zrozumieć co nią kieruje w teraźniejszości i dlaczego została ukształtowana tak, a nie inaczej.
Karta po karcie odsłania prawdziwy obraz: Kobiety wrażliwej i pragnącej zaufać innemu mężczyźnie, chcącej kochać, ale przede wszystkim być prawdziwie kochaną.
Autorka porusza trudne tematy takie jak: depresja, strata czy uzależnienie od alkoholu i hazardu, przybliża schemat współuzależnienia i trudne relacje, które rodzą się w wyniku choroby, oraz towarzyszącą im niemoc i bezsilność. Obserwujemy trudną i nierówną drogę, którą musi przejść człowiek, by się uwolnić od demonów przeszłości, znaleźć w sobie siłę i zacząć walczyć o siebie i swoich bliskich.

Pomimo trudnych tematów zawartych w powieści wbrew pozorom czyta się ją przyjemnie. Styl autorki bardzo przypadł mi do gustu i jestem pewna, że ciekawością przeczytam kolejne powieści.
Bohaterowie są wyraziści i pełni emocji. Można się z nimi utożsamić i obdarzyć sympatią. Dialogi są wyważone i gdy sytuacja tego wymaga zabawne i błyskotliwe.
Pomysł na fabułę bardzo trafiony. Akcja dzieje się szybko i potrafi zaskoczyć.
Niezwykle ważne dla mnie jest to, że potrafi wzruszyć i przywołać refleksję nad własnym życiem.
Niejednokrotnie pojawiła się łza wzruszenia.

    Czy polecam?
Polecam serdecznie. "Pozerka" to niezwykle ciepła opowieść o miłości i przyjaźni, która niesie za sobą naukę, że zawsze warto walczyć. O siebie i dla siebie.

POLECAM...

"Co się dzieje z człowiekiem, który ma złamane serce? Nic. Kompletnie nic! Nadal wstaje rano- albo w południe, je śniadanie- lub nie, idzie do pracy- bądź pracuje w domu. Zwykłe czynności trwają dalej, słońce nadal świeci. Wcale nie ma obfitych opadów deszczu czy burzy, które podkreśliłyby podły nastrój. Ale to, że czegoś nie widać, nie znaczy, że nie istnieje..."
                                                 - J. Harrow "Pozerka"


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce oraz wydawnictwu ZYSK I S-ka.