Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja patronacka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja patronacka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 maja 2026

(38/26). MIŚ LEONARD. SPORTOWIEC Z LASU

 
                                                     **PATRONAT MEDIALNY**

"Nie błysk nagród świadczy o wielkości, lecz pasja w sercu i siła wytrwałości"
                                                             Miś Leonard

    Autor: Ewa Kaczmarczyk

    Ilustracje: Maria Miłoś

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Literatura dziecięca

    Liczba stron: 28

     Data premiery: 03. 06. 2026

 *Google

    Ewa Kaczmarczyk autorka wierszy, opowiadań oraz bajek. Założyła grupę poetycką "Zamyślenie" i "Salon poezji inaczej". Prowadzi radomszczański Uniwersytet III Wieku. Jest członkinią Stowarzyszenia Literackiego "Ponad". Lubi sztukę, wszelakie rękodzieło, jak i informatykę.
(Źródło: Okładka tomiku wierszy "Dotykaj")

    Nie błysk nagród świadczy o wielkości, lecz pasja w sercu i siła wytrwałości.
W leśnej krainie, pełnej śmiechu i przygód, Miś Leonard odkrywa w sobie prawdziwego sportowca!
Trenuje, biega, pływa i z odwagą staje do zawodów. Gdy nadchodzi wielki turniej, Leonard pokazuje, że prawdziwa siła nie tkwi tylko w szybkości czy celności, ale w wytrwałości, pasji i wierze w siebie. 
"Miś Leonard, sportowiec z lasu" to ciepłaopowieść o radości płynącej z ruchu, o zdrowej rywalizacji i o tym, że największe zwycięstwo rodzi się w sercu.
Bo każdy może zostać mistrzem- wystarczy tylko zrobić pierwszy krok.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne!  Dziś przychodzę do Was z propozycją dla najmłodszych czytelników, a zarazem moim kolejnym cudownym patronatem medialnym. 
Misia Leonarda zdążyliśmy spotkać już dwa razy i za każdym razem były to spotkania bardzo udane, mam więc szczerą nadzieję, że i tym razem ten uroczy i rezolutny Miś skradnie dziecięce serca.

W trzeciej części Autorka skupiła się na tym by, maluchy z jej książeczki mogły dowiedzieć się nieco więcej o aktywnym trybie życia, zdrowej rywalizacji, czy o tym, jak ważna jest wiara w siebie i swoje umiejętności, równocześnie zachęcając dzieci do ruchu, poszukiwania i rozwijania pasji.
W moim odczuciu jest to doskonały wstęp do wielu ciekawych i rozwijających rozmów, uczących o tym, by zawsze przeć do przodu, ale i o tym, że przegrana nie jest porażką- tylko informacją o tym, co jeszcze można poprawić. Otwiera także szerokie pole dla wyobraźni i ćwiczeń małej ręki, bo na końcu czeka na dzieci fantastyczna niespodzianka w postaci rymowanych zagadek, a dziecka zadaniem jest narysowanie odpowiedzi. Świetny i bardzo kreatywny pomysł!
Historyjka ta została napisana prostą, zrozumiałą i przystępną rymowanką, jednocześnie doskonale przekazującą wartość, która za nią stoi a o której wspomniałam zdanie wyżej. Myślę, że każdy rodzic tę wartość zauważy i doceni. 
 
"Miś Leonard, sportowiec z lasu" to pozycja, która z pewnością zauroczy każdego malucha również swoimi uroczymi i barwnymi ilustracjami, które tym razem stworzyła Maria Miłoś. Są one niezwykłe, barwne, wyraziste, działają na wyobraźnię, pobudzają i sprawiają, że książeczka nabiera jeszcze ciekawszej formy.
Książeczkę przeczytacie dosłownie w kilka minut, ale zostanie ona na długo w sercach najmłodszych. Podejrzewam, że nie raz i nie dwa będziecie do niej wspólnie wracać. 
Jestem zauroczona nie tylko tekstem, ale i formą tej historii. Naprawdę została tu zrobiona dobra robota, na wielkie brawa zasługuje również forma wydania tej książeczki- dwie poprzednie części są obłożone miękką okładką, tutaj jest zupełnie inaczej. Twarda oprawa, poręczny rozmiar, w moim odczuciu jest to jedna z najładniej wydanych bajek dla najmłodszych przez Studio Million.

    Czy polecam?
"Miś Leonard, sportowiec z lasu" to bajka, która wciąga i inspiruje od pierwszej strony, rozwija wiarę w siebie, wrażliwość i wyobraźnię, jest przepięknie wydana i jest historią, do której chce się wracać :) 
Polecam bardzo wszystkie trzy części, każda z nich mówi o czymś innym, ale każda z nich jest inspirująca i niezwykle pouczająca.  

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny i możliwość zostanie patronem kolejnej pięknej historii dla dzieci, serdecznie dziękuję wydawnictwu Million Studio Wydawnicze.

niedziela, 3 maja 2026

(32/26). EPIKA

 
                                                    **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Michał Skrzypczak

    Wydawnictwo: Ridero, Selfpublishing

    Gatunek: Fantasy

    Liczba stron: 222

    Data premiery: 15. 01. 2026

 *Google

    Michał Skrzypczak już jako dziecko zafascynowany literaturą piękną. Od podstawówki entuzjasta klawiatury, teraz wychodzi z cienia, aby opowiedzieć z dawna zapisane w pamięci komputera historie. Wielbiciel fantastyki, horroru, ale również filmów z nurtu tech-noir, postapo oraz gier komputerowych łączących okultyzm z technologią. Nie pogardzi ciężką muzyką metalową ani solidnym treningiem. Twierdzi, że pomysły przychodzą do niego z przestrzeni, a on je tylko skrupulatnie zapisuje.
(Źródło: Okładka książki)

    Po upadku cywilizacji Świat rozpadł się na kawałki. Przeszłość i przyszłość splatają się tworząc zdegenerowaną rzeczywistość. W podziemnych bunkrach Ziemi dogorywają resztki dawnego świata. Tymczasem po drugiej stronie istnienia trwa starcie ras, magii i stali.
Amarth, samotny najemnik, wyrusza w podróż przez światy, które dawno utraciły równowagę. Towarzyszy mu Sheeana, wojowniczka odrzucona zarówno przez ludzi jak i elfy. Ich losy splata okrutne przeznaczenie. Na ich drodze staną demoniczne siły, echa dawnej  technologii i owładnięty wizją podboju światów psychopata.
To opowieść o tym, co się może stać, gdy równowaga dobra i zła w multiwersum ulegnie zachwianiu. O tym, co zostaje z człowieka, gdy świat, który znał, przestaje istnieć. 
"Epika" to poetycki mrok, chłód nuklearnej zimy i stalowe brzemię okrutnego reżimu.
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z fantastycznym (i to dosłownie) debiutem, a zarazem moim cudownym patronatem medialnym, który skradł moje serce od pierwszych stron. 
Kocham tak udane debiuty. Naprawdę jestem pod wrażeniem tej powieści i bardzo się cieszę, że przede mną kolejne części. 

Ludzie, elfy, krasnale, ogry, cyborgi i smoki w jednej opowieści, czy można chcieć czegoś więcej?
Michał Skrzypczak stworzył epicką opowieść fantasy, w której nie brakuje jej standardowych motywów takich jak: różnych ras, podróży po różnorodnych światach, wojen i potyczek, magii, jak i rzeczy chyba w tym przypadku wydawałoby się najważniejszej- podkreślenia, czym jest miłość, która pokonuje wszystkie przeszkody- nawet śmierć, a także przyjaźń i wzajemne poświęcenie tych, którym przyszło wspólnie dorastać w jednej społeczności, mając za sąsiadów inne rasy. 
Jestem pod wrażeniem powieści, w której światy równoległe tak idealnie się przenikają, tworząc niezwykłą mieszankę przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, jak bardzo mają wpływ na życie i wybory poszczególnych postaci.
Jestem pod wrażeniem powieści, w której nic nie jest oczywiste, a dobro nie zawsze jest takie dobre, jak się wydaje na pierwszy rzut oka i taka sama sytuacja ma się ze złem.
Jest to historia, która autentycznie zachwyca, porywa i zaskakuje od pierwszych stron, a im dalej zagłębiamy się w fabułę, tym bardziej staje się ona ciekawsza, bardziej mroczna, intrygująca i podsycająca niepokój o dalsze losy postaci.
Trudno jest również nie docenić tego, z jak wielkim rozmachem została ta historia napisana, tego, jak bardzo jest epicka, tego, że mamy do czynienia tu z tak wieloma działaniami, potyczkami, intrygami, kłamstwami, gdzie pojawia się mnóstwo postaci, miejsc i spektakularnych wydarzeń.
Nie będę streszczać fabuły, bo w tym przypadku się tyle dzieje, że chyba niemożliwe jest, by wybrać jeden przewodni wątek a każdy kolejny szczegół, który mogłabym przez przypadek zdradzić, łączy się z innymi, tworząc zawiłą całość, którą trudno opisać w kilku zdaniach. Wierzcie mi jednak, że opis wydawcy także zdrada główne założenia tej opowieści.

Sam styl Autora jest płynny, autor doskonale odnajduje się w kreowaniu ciężkiej atmosfery zagrożenia i niepewności, nie popada on w sprzeczności, mistrzowsko rozmieszcza punkty zwrotne, które są mroczne, tajemnicze, ciekawe i bardzo zaskakujące, momentami mocno krwawe, a równocześnie humor, który tu się pojawia, idealnie balansuje całość, a to, że pokrywa się z moim, jest dodatkowym bonusem, bo momentami bawiłam się przednio.
Postacie są wybornie napisane, każda z nich to indywiduum, nie ma tu nikogo, kto jest nudny lub robi tylko za przysłowiowe tło. Każda z nich obdarzona jest unikatowymi cechami, przez co nie zlewa się z otoczeniem, jest wyrazista i niepowtarzalna. Dialogi między nimi są napisane bardzo swobodnie i naturalnie.
Książka liczy nieco ponad 200 stron, ale śmiało można napisać, że cechuje ją ład, porządek i dbałość o każdy szczegół, to też sprawia, że bardzo lekko i z wielką przyjemnością poznajemy tę historię, stając się tym samym jej częścią. 

Tak jak napisałam wyżej, książka jest niezwykła, chce się ją czytać bez końca, nie chce się jej odkładać. Ja jestem kupiona absolutnie i mam nadzieję, że trafi ona do bardzo szerokiego grona odbiorców, czego życzę Autorowi z całego serca. Z wielką radością i iniecierpliwością idę czytać tom II.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak to jedna z lepszych książek fantasy, które przeczytałam w tym roku. Niesie w sobie uniwersalne wartości, dlatego tez każdy w niej się odnajdzie, każdy znajdzie coś dla siebie i gwarantuję, że dla każdego będzie to coś zupełnie innego.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny i możliwośc patronowania tej niezwykłej historii serdecznie dziękuję Autorowi.

czwartek, 16 kwietnia 2026

(30/26). PI PO DRUGIEJ STRONIE CZARNEJ DZIURY

 
                                                   **PATRONAT MEDIALNY**


    Autor: Dominika Tarnowska

    Ilustracje: Dominka Tarnowska

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Literatura dziecięca, Dla dzieci

    Liczba stron: 174

    Data premiery: 25. 02. 2026

 *Google

    Dominika Tarnowska nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej i przedszkolnej. Pasjonatka ogrodnictwa, literatury i rysunku. Dzięki swej codziennej pracy z dziećmi poznaje świat ich oczami. To dzięki nim i dla nich powstała niniejsza książka. W odpowiedzi na wszystkie pytania najstarszego syna zaczęła opowiadać tę historię.
(Źródło: Okładka książki "Pi poszukuje swojego światła")

    "Pi po drugiej stronie czarnej dziury" to kosmiczna baśń dla małych i dużych czytelników – historia o przyjaźni, odwadze i odkrywaniu własnego światła.
Pi i Kosmo są nierozłącznymi przyjaciółmi. Po lekcji o czarnych dziurach dziewczynka zaczyna się obawiać, że jako dorastająca gwiazda może kiedyś stać się jedną z nich. Gdy pewnego dnia Kosmo znika, Pi postanawia wyruszyć za nią choćby poza ramy znanego mu wszechświata.
Czy naprawdę spełnił się największy lęk Kosmo?
Co znajduje się po drugiej stronie czarnej dziury?
I kim jest tajemniczy robot z okładki, który pojawi się w tej niezwykłej podróży?
Odpowiedzi kryją się w pełnej blasku, wzruszeń i gwiezdnych przygód opowieści, która przypomina, że nawet w najgłębszej ciemności można odnaleźć własne światło.
ŚWIATŁO, ŚWIEĆ, ŚWIATŁO, ŚWIEĆ, ROZPAL WE MNIE SIĘ.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z moim cudownym patronatem medialnym, a zarazem kontynuacją przyjętej niezwykle ciepło edukacyjnej opowieści dla dzieci pod tytułem "Pi poszukuje swojego światła".
Dziś przychodzę do Was z kolejną piękną i mądrą historią dla młodszego poszukiwacza przygód, idealną na wieczorne spotkania przy dobrej i mądrej książce... Jestem przekonana, że po tej lekturze wyobraźnia dzieci rozszaleje się do granic możliwości, i że ta opowieść trafi także w gusta także starszych czytelników, bo ja przepadłam w niej od początku... chciałabym odwiedzić wszystkie planety, które zostały tu opisane... no dobra- tą z pająkami bym sobie odpuściła ;)
Dominika Tarnowska ponownie stworzyła przepiękną opowieść o sile rodziny, wsparciu w trudnych momentach, dziecięcych marzeniach i sile przyjaźni, o wyobraźni, pierwszych przyjaźniach, zaufaniu i pozytywnym myśleniu. Pokazała, że zawsze trzeba mieć nadzieję i z każdego, nawet najtrudniejszego położenia i kłopotu, znajdzie się wyjście.
Autorka w przedstawionej historii opowiada o dobrze znanej już nam gwiazdce, która wyrusza na pomoc swojej przyjaciółce, która znalazła się po drugiej stronie tajemniczej czarnej dziury. Pi pokonując kolejne przeszkody, spotyka się ze "starymi znajomymi", poznaje różnorodne stworzenia, gwiazdy i planety, uczy się wielu przydatnych informacji i udowadnia, że przyjaźń, wsparcie i miłość rodziny zawsze powinny być priorytetem.
Autorka zostawia nas z pytaniami o to czy naprawdę spełnił się największy lęk Kosmo?
Co znajduje się po drugiej stronie czarnej dziury?
I kim jest tajemniczy robocik, którego spotyka na swej drodze Pi?... 
Tego już nie zdradzę, ale zachęcam Was do sięgnięcia po tę książkę, bo to, co przytoczyłam to niewielka ilość przygód, które przytrafiły się Pi, Kosmo i ich nowemu przyjacielowi Albertowi. W jak zaskakujący sposób gwiazda i robot się zaprzyjaźnili, też Wam nie zdradzę, ale gwarantuję, że wszystkiego dowiecie się z tej niezwykłej historii... Koniecznie musicie ją poznać.  

"Pi po drugiej stronie czarnej dziury" to historia przepełniona wartką akcją i zaskakującymi zwrotami akcji, wciąga, wywołuje wiele emocji, bawi, wzrusza, ale momentami potrafi także zmrozić krew w żyłach. Spotkanie z groźnymi pająkami nawet mnie przestraszyło ;) 
Książka napisana ładnym i starannym językiem, uczy nazw np. planet, komet czy statków kosmicznych, ładnie je przy tym tłumacząc i opisując. 
Podzielona na krótkie rozdziały, nie nudzi, a dzięki temu można zakończyć lekturę w dowolnym momencie, by wrócić do niej np. następnego dnia. Barwne i dokładne opisy trafiają do wyobraźni, stwarzając wrażenie, że jet się jednym z bohaterów i bierze się udział w tych niesamowitych wydarzeniach.

Zespół wydawniczy zadbał o każdy szczegół tej książki, czcionka jest dostosowana do wzroku, niebanalny tekst uczy i przemyca w sobie całą masę wiedzy i ciekawostek dotyczących różnych zagadnień, wyraziste ilustracje (chociaż szkoda, że trochę ich mało) pobudzają i stymulują małe głowy, przyciągają wzrok i skupiają go na sobie przez dłuższy czas (co w przypadku mojego syna, jest trudne do osiągnięcia). 
Twarda okładka, nie ulegnie tak szybko zniszczeniu, a przy okazji stanie się piękną ozdobą dziecięcej biblioteczki. 

Ja jestem zachwycona, i życzę autorce, by ta historia trafiła do jak najszerszego grona odbiorców, nie tylko tych najmłodszych. Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać tę historię i wyruszyć w fascynującą i zaskakującą podróż (nie tylko) po naszym Układzie Słonecznym ;)

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, kolejna bardzo wartościowa książeczka dla młodszego czytelnika. Cudowna pełna przygód, a zarazem  klimatyczna, opowieść o prawdziwej przyjaźni i dla całej rodziny. 
Genialna historia!

POLECAM...

Za możliwość patronowania tej fantastycznej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu Million Studio Wydawnicze.

środa, 8 kwietnia 2026

(28/26). ŁĄCZKA. ZIMNY ODDECH


                                                         **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Wanda Siubiela

    Wydawnictwo: Wydawnictwo Gaja

    Gatunek: Obyczajowa, Młodzieżowa

    Liczba stron: 292

    Data premiery: 27. 01. 2026

 *Google

    Wanda Siubiela pisarka, malarka, poetka, autorka wielotomowych sag i powieści, w których codzienność splata się z metaforą, a realizm z magią słowa. Pochodzi z Wielkopolski, do której często odwołuje się w swojej twórczości i która stanowi ważny kontekst jej literackiej tożsamości.
Jest twórczynią dwunastotomowej sagi "Kamień królestwa Sloget", która zdobyła wierne grono czytelników i umocniła jej pozycję w świecie literatury. 
Równocześnie otworzyła cykl zatytułowany "Gwiezdny pył", rozpoczynając powieścią "Mrocza zasłona", która wprowadza w kolejne uniwersum pełne prastarych tajemnic i niezwykłych odkryć. 
Siubiela jako pisarka nie zamyka się wyłącznie w fantastyce- w książce "Niedzielna torebka" sięga po literaturę obyczajową, łącząc życie Julii z szerokim tłem polskiej historii.
Z kolei powieść "Łączka. Czarna kostka" ukazuje doświadczenie zjawisk pandemii- delikatnie i przejmująco, z perspektywy wrażliwej bohaterki próbującej odnaleźć się w świecie globalnej zmiany.
W 2025 roku ukazała się jej najnowsza powieść "Przyjaciółki z wirtualnego podwórka"- literacki thriller psychologiczny osadzony między wielkopolskim Kępnem a neonowym Tokio,  w którym zniknięcie przyjaciółki staje się pretekstem do przenikliwej diagnozy współczesności. To opowieść o tym, jak wirtualna bliskość może być zarówno mostem łączącym serca, jak i maską skrywającą tajemnice- wielowarstwowy portret pokolenia balansującego między iluzją ekranu a chaosem realnego życia.
Jej twórczość była wielokrotnie zauważana i doceniana- otrzymała liczne nominacje literackie, a na portalu "PisarzePolscy.pl" znalazła się w prestiżowej Złotej Dziesiątce. Wanda Siubiela aktywnie prowadzi także swoje media społeczne, gdzie utrzymuje bliski kontakt z czytelnikami, dzieli się refleksjami o współczesnej literaturze, kulisami pracy pisarskiej i zapowiedziami nowych pozycji.
(Źródło: Biogram zamieszczony w książce" Łączka. Zimny oddech")

    Co zrobisz, gdy wszystko się sypie, a w kieszeni masz tylko czarną kostkę z sześcioma symbolami?
Wercia ma siedemnaście lat. Rodzice się rozwodzą. Michał milczy. "Świeżo odnaleziony" dziadek planuje zostawić jej w spadku hotele, kasyna i tajemnice, które ciężko udźwignąć w pojedynkę. W tym samym czasie góry wystawiają ją na próbę, a ukochane morze szepcze mroczne sekrety. Podczas tej zawieruchy Wercia musi zdecydować - czy będzie dalej uciekać przed Sobą, czy w końcu stanie twarzą w twarz z tym, czego się boi. Czy jest gotowa zajrzeć w głąb umysłu? Jaką cenę zapłaci za prawdę? I czy symbole na kostce ją ocalą - a może wręcz przeciwnie, będą drogą do jej własnej zguby? 
Bo dorosłość nie czeka. Przychodzi - czy ktoś jest gotowy na nią - czy nie...
(Opis wydawcy. Żródło: Okładka  książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z moim cudownym patronatem medialnym, kontynuacją wydanej w 2023 roku i bardzo ciepło przyjętej przez czytelników powieści "Łączka. Czarna kostka". 
Już wtedy byłam zachwycona tą historią, ale to jak ona ewoluowała i w jakim kierunku poszła, totalnie zawładnęło moim sercem i pokazało też, jak bardzo zmieniła się nie tylko sama bohaterka, ale i otaczający ją świat.
Autorka stworzyła historię, która porywa czytelnika od pierwszych stron. Adrenalina i emocje buzują od początku, ale to, co dzieje się pod koniec w górach, to jest totalny majstersztyk i gdyby nie to, że tak płynnie czyta się tę historię, delektowałabym się nią dużo dłużej, a tak nim się obejrzałam, już kończyłam, i przyznać muszę, że jestem bardzo niepocieszona i wielką niecierpliwością czekam na kontynuację.
Weronika- główna bohaterka- to fantastyczna, wchodząca w dorosłość dziewczyna, która pomimo młodego wieku, swą dojrzałością i spojrzeniem na swoją przyszłość przebija niejednego dorosłego, potencjalnie dojrzałego człowieka ;) Uwielbiam ją od samego początku, ale teraz jeszcze bardziej zyskała w moich oczach swą dojrzałością.
Poza Wercią ponownie spotykamy się z jej rodziną, ale pojawia się sporo nowych postaci, szczególnie taki jeden Darek może w przyszłości sporo namieszać. Każda z tych postaci bardzo się zmieniła od poprzedniej części, i wszyscy oni wnoszą ogrom emocji do tej historii.
Autorka cudownie je wszystkie poprowadziła i pokazała, jak zbiegiem czasu zaczęły się zmieniać i dojrzewać, nie tylko do powierzonych im zadań, ale szczególności do stania się człowiekiem odpowiedzialnym nie tylko za siebie, ale i za innych. 

Autorka w swej powieści poruszyła niezwykle ważne tematy. Pokazuje, jak wielkie konsekwencje niosła za sobą pandemia, jak bardzo przymusowa izolacja wpłynęła na rozwój młodzieży i zachwiała ich bezpiecznym światem oraz relacjami rodzinnymi i społecznymi, jak zdrada doprowadza do rozpadu rodziny, jak rozwód rodziców wpływa na poczucie bezpieczeństwa, a konflikt dorosłych zawsze odbije się na tych niewinnych- dzieciach. Pokazuje, jak bardzo można zranić słowami, a te już wypowiedziane zapisują się na zawsze w sercu. Wszystko to pokazane oczami dorastającej nastolatki, która sama nie zna jeszcze życia- sprawia, że dorosły czytelnik na chwilkę przystanie, pochyli się nad tym i zastanowi, jak nas widzą nasze dzieci- czy życie, które im pokazujemy swoją własną postawą, jest dla nich dobre, czy jesteśmy dla nich dobrym przykładem, czy przekazujemy im wartości, które nas samych prowadzą przez życie, czy można odciąć się od przeszłości i swoich korzeni? Tak, ta historia potrafi zmusić człowieka do refleksji. Zadaje mnóstwo pytań, na które odpowiedzi musimy znaleźć we własnym sercu.
Wspomniałam na wstępie, że książka bardzo wciąga- to prawda, kilkukrotnie dałam się zaskoczyć, wzruszyć i parsknąć śmiechem, nim się zorientowałam, już niemal ją kończyłam.  
Zakończenie jest mega, pobudza wyobraźnię i zdradza, że jeszcze dużo się w tej historii wydarzy. Uwielbiam mroczny wątek gór i czarnego wilka, podoba mi się symbolika tajemniczej kostki, uwielbiam obserwować rodzącą się relację pomiędzy Werką a jej dziadkiem. Jest to historia niełatwa, ale czytając ją, poczujecie pewnego rodzaju ciepło i nadzieję, na to, że nawet po najgorzej burzy wyjdzie słońce.

Uwielbiam warsztat pisarki autorki, jest on niezwykle dojrzały, a zarazem barwny oraz działający na wyobraźnię i choć dzieje się w  fabule bardzo dużo, wszystkie wątki łączą się w klarowną i przejrzystą całość, nie ma niedomówień, wszystko zostaje dokładnie i z sensem wyjaśnione. 
Zwrócić uwagę należy również na wydanie tej książki. Zachwyca ona wszystkim, począwszy od teksu, kończąc na barwnych i korespondujących z treścią grafikami, zdobieniami stron, piękną i twardą okładką. Jak dla mnie to jedna z piękniej wydanych książek w tym półroczu.
Czuję olbrzymią wdzięczność, że mogę patronować tej wyjątkowej historii, z czystym sumieniem polecam ją każdemu, szczególnie młodzieży, która nie do końca potrafi przepracować swoje emocje, nie radzi sobie z wyzwaniami i problemami. Zobaczą po lekturze, że zawsze jest jakieś rozwiązanie.
Z wielką niecierpliwością czekam na kontynuację.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Warto sięgnąć po "Łączka. Zimny oddech" i przekonać się, że każdy z nas jest ważny dla innych, choć czasami wydaje się nam, że zostaliśmy sami na świecie. To opowieść o życiu, zaufaniu i poszukiwaniu swoich korzeni. Koniecznie przeczytajcie!

POLECAM...

środa, 18 marca 2026

(22/26). NASZE OSTATNIE JUTRO

 
                                                   **PATRONAT MEDIALNY**


    Autor: Joanna Kurek

    Wydawnictwo: Gajus

    Gatunek: Fantasy, Science- Fiction

     Liczba stron: 308

    Data premiery: 27. 02. 2026

 *Google

    Joanna Kurek (ur. 1990) autorka powieści, legend i poezji, pochodząca z Zamojszczyzny. W swojej twórczości łączy refleksję nad ludzką naturą z mitologią, duchowością i symboliką. 
Zadebiutowała powieścią "Pomiędzy wiarą a przekleństwem", która spotkała się z pozytywnym odbiorem czytelników. Jest autorką powieści "Amartu- Ziqqu: Przebudzenie", łączącej mitologię sumeryjską z elementami dark fantasy, cyklu zimowych legend "The Storyteller from the Land of Snow" oraz powieści młodzieżowej "Nim zdążyłem Cię pokochać".
Prywatnie jest mamą dwójki dzieci i miłośniczką zwierząt. jej styl cechuje poetycki język, emocjonalna głębia i subtelna refleksja nad losem człowieka. W swoich historiach poszukuje światła nawet tam, hgdzie dominuje cień.
(Źródło: Okładka książki)

     Koniec świata nie przyszedł nagle. Ludzie sami go stworzyli.
Z popiołów starego porządku rodzi się nowa historia.
Wśród zgliszcz dawnej cywilizacji, pośród ciszy i pyłu, Michael wciąż żyje – choć już dawno przestał wierzyć, że warto. Stracił rodzinę, sens i wiarę w cokolwiek. Każdy dzień jest dla niego powolnym końcem, aż do chwili, gdy spotyka Alice – dziewczynę o oczach pełnych światła.
Razem wyruszają w podróż przez spopielone pustkowia, gdzie nadzieja jest równie rzadka jak deszcz. Po drodze spotykają zarówno tych, którzy zapomnieli, czym jest człowieczeństwo, jak i tych, którzy wciąż potrafią kochać mimo wszystko.
Ich wędrówka staje się nie tylko walką o przetrwanie, ale i duchową podróżą ku odkupieniu. Bo nawet po końcu świata można odnaleźć coś, co ocala – wiarę, miłość i sens.
"Nasze ostatnie jutro" to poruszająca, pełna emocji opowieść o sile ludzkiego ducha, przebaczeniu i nadziei, która potrafi rozświetlić nawet największy mrok.
Dla fanów "Drogi" Cormaca McCarthy’ego, "Jestem legendą" Richarda Mathesona i serialu "The 100" – historia, która zostanie z Tobą na długo po przeczytaniu ostatniej strony.
(Opis wydawcy.Żródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś pora na patronat! 
Joannę Kurek poznaliśmy przy okazji jej doskonale przyjętego debiutu- powieści z gatunku fantastyki "Pomiędzy wiarą a przekleństwem", a także mojego zeszłorocznego patronatu medialnego "Nim zdążyłem Cię pokochać" (obydwie opinie znajdziecie na blogu). Dziś przychodzę do Was z moim drugim cudownym patronatem od Asi, a zarazem historią, która nie tylko zwróci naszą uwagę na to jak może wyglądać nasz świat, który znamy (o ile w ogóle będzie jakikolwiek świat) za pewien czas, jeśli nadal będziemy tak mocno nie szanować i degradować naszą planetę, zmusi do refleksji, pokaże, jak ważne są rodzinne więzy  i jak bardzo zaczynamy doceniać je wtedy, gdy je bezpowrotnie utracimy, a zarazem podniesie na duchu niejedno złamane serce  i niejedną zagubioną duszę, niosąc nadzieję, że nawet po największej burzy wyjdzie słońce, a to, co zostało zaprzepaszczone i zniszczone, może się ponownie odrodzić silniejsze i piękniejsze.
Nie będę Wam streszczać fabuły, bo sam opis wydawcy już wiele zdradza, a nie chciałabym zupełnym przypadkiem zdradzić czegoś istotnego z całej akcji. Ze swojej strony dodam tylko, żebyście byli przygotowani na ogromne emocje, sporą dawkę refleksji i tematów do przemyśleń, kilka niebezpiecznych sytuacji i wydarzeń, które przyśpieszą bicie serca, trochę mroku, żalu i smutku płynącego z wielu kart tej opowieści, bowiem Autorka pokazując nam świat oczami głównego bohatera, złamanego przez los, młodego człowieka, nie oszczędza ani jego, ani nas czytelników.

Książkę czyta się fenomenalnie. Pomysł na fabułę w moim odczuciu jest genialny, dający pole wyobraźni i co ważniejsze jest dopracowany w każdym szczególe. Akcja jako tako nie goni tutaj na złamanie karku, ale potrafi zaskoczyć w kilku momentach, a zakończenie tej historii zostawia czytelnika z przekonaniem, że wszystko jest po coś, choć początkowo nie widzimy w tym żadnego sensu...
Bohaterowie są fantastycznie wykreowani, nikt nie jest tu zbędny, każdy ma swoja ważną rolę do odegrania i wywiązuje się z tego zadania w stu procentach. Autorka cudownie oddaje ich emocje, pozwala popełniać błędy i wyciągać z nich wnioski, przez co postacie staja się niezwykle autentyczne, w jakiś sposób bliskie, łatwiej dzięki temu zrozumieć ich motywy i przesłanki, którymi się kierują. Całokształt tej historii intryguje, ale i bardzo wzrusza, nie pozwala zbyt szybko o sobie zapomnieć. Zostaje w głowie na bardzo długo.
Książka napisana została bardzo ładnym, plastycznym i pobudzającym wyobraźnię językiem, jestem nią zauroczona i jestem dumna z faktu, że mogę jej patronować, bo jest to historia godna najwyższej uwagi.
Kryje się tu olbrzymia moc. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jeśli znacie "Drogę" Cormaca McCarthy’ego, "Jestem legendą" Richarda Mathesona i serial "The 100" odnajdziecie się tutaj od pierwszej strony. JEst to zmuszająca do refleksji opowieść o pragnieniu życia, w którym to co ważne dostrzegamy nieraz za późno... To historia dla każdego, ale każdemu pokaże coś innego!
Ja jestem zachwycona.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny i możliwość patronowania tej wyjątkowej historii serdecznie dziękuję Autorce.

poniedziałek, 12 stycznia 2026

(4/26). NA DNIE I Z POWROTEM

 
                                                     **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Agata Pakuła

    Wydawnictwo: AgataWydaje

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 210

    Data premiery: 15. 01. 2026

 *Google

    Agata Pakuła Autorka powieści historycznych, biograficznych i obyczajowych. Kielczanka, z zawodu dziennikarka, a z wyboru przedsiębiorca. Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.
W 2022roku zadebiutowała na rynku wydawniczym książką "Przez 581 dni byłem tylko numerem".
(Źródło: Okładka książki)

    Kielce, 1973 rok. Piętnastoletni Adam Lisowski sięga po kieliszek wódki. Jeszcze nie wie, że właśnie zrobił pierwszy krok w stronę uzależnienia, które będzie z nim przez następne lata.
Alkohol stanie się jego wiernym towarzyszem codzienności, ucieczką od bólu i poczucia winy.
Czy miłość ukochanej żony wystarczy, by mógł pokonać swojego największego wroga? Jaką rolę odegrają w życiu Adama zupełnie obcy ludzie?
***
To poruszająca historia o nałogu, który nieustannie kusi, obiecuje ukojenie, lecz w rzeczywistości zabiera człowiekowi wszystko, zaczynając od zdrowia, a kończąc na własnej godności. Pasmo upadków, obietnic poprawy, chwilowych zwycięstw, miesza się z powrotami do alkoholu.
Powieść o kruchości życia, sile ludzkich więzi, prawdziwej i cudownej miłości.
"Na dnie i z powrotem" to książka emocjonująca, szczera oraz dotykająca miejsc, w które rzadko mamy odwagę zaglądać.
Inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, osadzona w Kielcach i okolicach oraz Krakowie, w latach 1958-2003
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z pierwszym patronatem 2026 roku- książką trudną, autentycznie bolesną- inspirowaną prawdziwymi postaciami i autentycznymi wydarzeniami, dziejącymi się w latach 1958-2003, osadzonymi w Kielcach i Krakowie. Jest to opowieść, która pokaże Wam drogę do totalnego upadku, utraty zdrowia, godności i szacunku do samego siebie, ale udowodni także, jak ważne jest wybaczenie i to, by mieć przy sobie kogoś, kto wyciągnie pomocną dłoń, da wsparcie i kolejną (i jeszcze kolejną) szansę, uwierzy i pokaże, że jeszcze może się wszystko ułożyć, że warto jest się podnieść i pójść dalej z podniesioną głową. 

Młody mężczyzna, który pije praktycznie od dziecka (15 lat ma, gdy po raz pierwszy sięga po  alkohol) początkowo doskonale potrafi ukrywać swój problem. Wpływ wypełnionego widokiem wiecznie pijanego ojca, ciekawość i naciski otoczenia, wyniesione z domu schematy to wszystko sprawia, że Adam staje się taki jakim nigdy nie chciał się stać. Powiela błędy i zachowania swojego ojca, zaczyna robić dokładnie to samo co on. Historia zatacza koło, a on sam staje nad krawędzią.
Na zewnątrz jawi się jako ciepły i spokojny człowiek, który kocha swą rodzinę i zrobi dla niej wszystko. Doświadczenie nagłej straty sprawia, że Adam zatraca się w bólu i nie potrafi poradzić sobie z narastającym poczuciem winy, szuka ukojenia w alkoholu, którego pojawia się coraz więcej i więcej, prowadząc go do zupełnego zatracenia...
Czy Adam się podniesie? Jak na jego walkę o trzeźwe życie wpłynie miłość żony i córki?
Liczne odtrucia, a nawet realne zagrożenie życia, trudny odwyk- to wszystko nie robi większego wrażenia na mężczyźnie. Całe życie twierdzi, że nie jest alkoholikiem i w każdej chwili potrafi przestać pić. Czy aby na pewno?

Agata Pakuła stworzyła historię, smutną i niezwykle prawdziwą. Poruszyła w niej jeden z najtrudniejszych problemów, który może dotknąć każdego z nas osobiście, zniszczyć nasze poukładane życie, zepchnąć na dno...ALKOHOLIZM, bo to o nim jest mowa w tej poruszającej historii. Cichy zabójca, złodziej życia, oszust mamiący szczęściem...
Polecam tę powieść z całego serca, jednak ostrzegam i daję dobrą radę... zaopatrzcie się w dużą ilość chusteczek, będą naprawdę potrzebne, bo jestem pewna, że im bardziej będziecie poznawać głównego bohatera, jego traumy i demony, tym bardziej będą one Wam potrzebne.
Jest to opowieść genialnie oddająca stan ducha, ukazująca demony, myśli i emocje, osoby uzależnionej, która pije więcej i więcej by uciec przed samym sobą i tym, co siedzi w głowie. Doskonale pokazuje, jak ważna jest wtedy nie tylko pomoc specjalistów, siła woli i chęć walki, ale i druga osoba, która w krytycznych momentach wyciągnie dłoń, i powie "Jestem tuż obok". Pokazuje, że droga do trzeźwości nigdy nie jest łatwa ani prosta, że zdarzają się potknięcia, a nawet bolesne upadki, z których trudno jest się podnieść po raz kolejny i  zaczynać znów wszystko od nowa.
Autorka porusza także istotne tematy depresji, skuteczności terapii i między wierszami przemyca strasznie smutne statystyki, które brutalnie pokazują, jak alkoholizm jest ciężkim uzależnieniem i jak trudno jest żyć w trzeźwości po zakończeniu terapii. 
Na końcu książki znajdziecie wywiad ze Stanisławem Borkiem- terapeutą uzależnień z trzydziestoletnim doświadczeniem. Dowiecie się między innymi tego jak wygląda droga wychodzenia ku trzeźwości, jakie są sposoby, by radzić sobie z podszeptami własnego umysłu, jak długo trwa terapia i jakie są jej założenia.
Dla mnie osobiście jest to bardzo ważny fragment tej książki.

Bohaterowie są wykreowanie doskonale, obdarzeni całą gamą uczuć i emocji, sprawiają, że chce się ich poznać bliżej, szczególnie mój podziw wzbudziła Agnieszka- kobieta pełna miłości i ufności. W moim odczuciu może się ona stać inspiracją dla wielu innych, które walczą każdego dnia o swą rodzinę. 
Akcja rozłożona na lata, plastyczne, bardzo szczegółowe opisy pozwalają zaznajomić się także z trudnymi realiami codziennego życia w Polsce. Możemy obserwować nie tylko zmiany ustrojowe czy gospodarcze zmuszające do wyjazdów za pracą, która olbrzymi wpływ na rodzinę Adama, ale i zmianę w mentalności i obyczajowości Polaków.
Książkę czyta się bardzo szybko, choć momentami może ona przytłoczyć czytelnika ogromem dramatu, jaki musieli przeżyć bohaterowie. Niejednokrotnie musiałam odłożyć książkę na bok, by poradzić sobie z naporem emocji, które mną targały. Autorka przekazuje je w sposób niezwykle prawdziwy. Porywa czytelnika w ten wykreowany świat, a sama świadomość, że powieść inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami, tylko podbija poczucie i realizm dramatu dziejącego się w tej historii. 

"Na dnie i z powrotem" to książka trudna i momentami naprawdę bolesna, ale w moim odczuciu powinien sięgnąć po nią każdy, kto choć raz w życiu spotkał się problemem alkoholizmu, nie tylko we własnej rodzinie czy najbliższym otoczeniu. Jest to ważny głos (szczególnie wywiad z terapeutą) pokazujący, z jakimi wyzwaniami mierzy się chory, bo to trzeba zawsze mówić głośno... Alkoholizm to naprawdę ciężka choroba, niszcząca całe rodziny.

     Czy polecam?
Zdecydowanie tak, i nie dlatego, że jest to mój patronat medialny, ale dlatego, że jest to historia z życia, i o życiu. O walce i podnoszeniu się po każdym bolesnym upadku, bo jest to historia, która może się przydarzyć każdemu z nas.

POLECAM...

"Nie jestem potworem i nigdy nie byłem.Jednak zacząłem się w niego zmieniać. Myślałem, że panuję nad wszystkim, a zwłaszcza nad piciem alkoholu. Tak naprawdę boję się przyznać, że od dłuższego czasu nie kontroluję już niczego, wódka całkowicie mną zawładnęła. Im dłużej to wypierałem, tym bardziej raniłem moją ukochaną żonę, córkę i mamę. Jestem alkoholikiem i to jest szczera prawda."
                              - Agata Pakuła "Na dnie i z powrotem" str. 169 

Za możliwośc patronowania tej wyjątkowej powieści serdecznie dziękuję Autorce. 

poniedziałek, 5 stycznia 2026

(2/26). ALCHEMIA CZARNEGO PTAKA

 
                                                  **PATRONAT MEDIALNY**

    Tytuł oryginału: Alchemy of a Blackbird

    Autor: Claire McMillan

    Tłumaczenie: Paweł Wieczorek

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron:  360

    Data premiery na rynku polskim: 24. 11. 2025

 *Google

     Claire McMillan jest autorką powieści "The Necklace", "Gilded Age" i "Alchemy of Blackbird" (Achemia czarnego ptaka), która uznana została przez BookRiot za jedną z najlepszych książek 2023 roku. W latach2017- 2018 McMillan pełniła funkcję pisarki rezydentki hrabstwa Cuyahoga, a obecnie zasiada w radzie powierniczej The Mount- dawnej posiadłości Edith Wharton w Lenox w stanie Massachusetts. Do 2023 roku praktykowała prawo, po czym uzyskała dyplom magistra sztuk pięknych i kreatywnego pisana w Bennington College. Dorastała w Pasadenie, w Kalifornii, a obecnie mieszka razem z dwojgiem dzieci w rodzinnej farmie męża niedaleko Cleveland w stanie Ohio.
(Źródło: Okłądka książki) 

    Mistyczna powieść oparta na prawdziwej historii dwudziestowiecznych malarek i okultystek Remedios Varo oraz Leonory Carrington.
Jest rok 1939. Artystka Remedios Varo i jej ukochany, poeta Benjamin Peret, opuszczają Paryż, uciekając przed nazistami na południe Francji. Trafiają do położonej w Marsylii Villa Air Bel, bezpiecznej przystani dla artystów i intelektualistów, prowadzonej przez amerykańską dziedziczkę Mary Jayne Gold. Wraz z innymi czekają tam na dokumenty, które umożliwią ucieczkę za granicę. Przez przebywających w Villa Air Bel surrealistów Remedios jest postrzegana jedynie jako piękna muza, a nie równorzędna im artystka. Na szczęście malarka znajduje azyl w tajemniczej księgarni, gdzie odkrywa ezoteryczny świat tarota.To właśnie on pomaga Remedios i jej przyjaciółce, także artystce, Leonorze Carrington rozpalić ogień twórczego geniuszu, przekroczyć granice świadomości, dotknąć tego, co transcendentne, a dzięki temu osiągnąć doskonałość w malarstwie.
To oparta na faktach historia dwóch niezwykłych kobiet, które trafiły do świata sztuki jako muzy znanych artystów, a za sprawą swojej przyjaźni i inspiracji czerpanej z kart tarota zdobyły szerokie uznanie i w znaczący sposób wpłynęły na kształt surrealizmu.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z kolejną historią, która trafiła pod moje opiekuńcze skrzydła pod koniec zeszłego roku i rozgościła się w sercu i umyśle na całe, zachęcając do poszukiwań dalszych informacji nie tylko o dwóch głównych bohaterkach tej powieści, ale i poszerzenia swej wiedzy na temat szeroko pojętego surrealizmu- awangardowego nurtu w sztuce i literaturze XX wieku, który powstał we Francji po I wojnie światowej, skupiający się na wyzwoleniu wyobraźni i eksploracji podświadomości (snów, fantazji, lęków), by odrzucić logikę, racjonalizm i normy społeczne.

"Alchemia czarnego ptaka" to powieść luźno oparta na biografiach Remedios Varo i Leonory Carrington- dwóch pełnych pasji do malarstwa kobiet które trafiły do świata sztuki jako muzy znanych artystów- Benjamina Pereta (poeta) i Maxa Ernsta (malarz i rzeźbiarz)- surrealistów skupionych wokół Andre Bretona- francuskiego pisarza i poety. 
Historia rozpoczyna się w październiku 1939 roku gdy Francja stoi u progu II wojny światowej. Dwie przyjaciółki, początkowe malarki trafiają na stragan, gdzie jedna z nich dostaje w prezencie talię kart tarota, i tak zaczyna się piękna, choć pełna napięcia, lęku i niepokoju opowieść o życiu w cieniu wojny, ucieczce z kraju i poszukiwaniu siebie, swojego miejsca na ziemi, trudnych wyborach i tragicznych w skutkach podejmowanych decyzjach. Jest to opowieść o ludziach z krwi i kości, zaskakująco patrzących na otaczający ich świat, pełnych wad i zalet, kontrastów i różnorodnych sprzeczności, wielkich 
artystach i zwyczajnych ludziach, jest to historia o wyborach, tęsknotach i wielkich stratach. Jest to także historia o ezoteryce, alchemii i okultyzmie, czytaniu świata za pomocą kart, o odczuwaniu więcej niż inni o widzeniu i czuciu tego czego nie widzą i nie czują inni...

Bardzo przypadł mi do gustu układ tej powieści. Każdy rozdział to inna karta tarota, dokładnie opisana, przypisana innej postaci, która dzieli się swoimi spostrzeżeniami, przeżyciami, lękami i obawami, pragnieniami i obsesjami. Każdy dostaje tu swój czas, ale nie każdy wpływa na fabułę, jedni pojawiają się na moment, inni towarzyszą nam cały czas, ale wszystkich łączy postać Remedios Varo- kobiety niezwykłej, utalentowanej, obdarzonej wielkim darem.
Powieść ta jest fascynująca, pełna pasji, wciągająca i nieodkładalna ani na moment. Jej klimat jest mroczy, gęsty i niemal lepki, duszny od gromadzących się emocji, szukających swego ujścia, jest gorący od meksykańskiego słońca, duszny od oparów tequili i papierosowego dymu, ale ani przez moment nie jest nużący. 
Przez tę historię się płynie, chcąc dowiedzieć się jak najszybciej, jak potoczyły się losy artystów po wojnie, czy wrócili do swych domów, ojczyzn, rodzin... czy znaleźli swój dom i szczęście zupełnie gdzieś indziej.
Autorka doskonale skonstruowała tę powieść. Niby nie dzieje się zbyt wiele, jest spokojnie, ale tak naprawdę dzieje się tu wszystko.

Bardzo się cieszę, że trafiłam na kolejną powieść, która zostaje na długo w sercu i myślach, zmusza do refleksji i poszukiwania wiedzy, nie daje o sobie zapomnieć i "wierci" przysłowiową dziurę w brzuchu. 
Jestem dumna, że mogłam ją objąć patronatem medialnym. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To nie jest tylko opowieść o malarstwie, tarocie i przyjaźni. Jest to opowieść o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, tworzeniu siebie na nowo, o odrodzeniu, otworzeniu się na otaczający świat i odnalezieniu ukrytego daru.

POLECAM...

Za możliwość objęcia patronatem medialnym oraz egzemplarz recenzenci serdecznie dziękuję wydawnictwu LeTra.

piątek, 2 stycznia 2026

(1/26). CISZA W TRZECH AKTACH

 
                                                      **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Karina Krawczyk

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Literatura współczesna

    Liczba stron: 70

    Data premiery: 05. 11. 2025

 *Google

    Karina Krawczyk Zawodowo trenerka biznesu, dyplomowana nauczycielka przedmiotów zawodowych, z pasji pisarka i redaktorka wydawnictwa. Otrzymała nagrodę Osobowość Roku 2018 w kategorii "Kultura" w swoim mieście. Jest honorowym dawcą krwi, uwielbia rock i włoski renesans. Nie może żyć bez kota i psa.
(Źródło: Okładka książki "Fajna ale franca")

    Dzieło, które uciszy Twój świat.
Oto książka, która odmieni Twoje życie, nie mówiąc ani słowa. W dobie hałasu, szumu informacyjnego i ludzi mówiących "tak naprawdę" pojawia się dzieło totalne- czyste, nieskalane treścią, niepokojąco szczere w swoim... milczeniu.
Powieść, która nie przerywa, kiedy mówisz.
Tam, gdzie kończy się dźwięk, zaczyna się sens. 
Bo nie wszystko trzeba mówić.
Niektóre rzeczy trzeba... przemilczeć.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

        Dzień dobry serdeczne! Pierwszą opinią tego roku będzie książka, która totalnie mnie zaskoczyła, a ja sama nie wiedziałam, że aż tak bardzo jej potrzebuję! Pierwsze słowa, jakie mi pojawiły się w głowie po jej przeczytaniu to" Kurczę to jest genialne w swej prostocie!".
"Cisza w trzech aktach" to książka fenomenalna i jestem przekonana, że w dzisiejszych czasach każdy, bez wyjątku powinien ją, kupić, przeczytać raz... a potem wracać do niej nieustannie. Wszyscy żyjemy w chaosie, pośród nieustającego szumu zbędnych informacji... a tu znajdziecie ukojenie dla rozszalałych myśli, zaznacie spokoju. 
"Cisza w trzech aktach" to książka, która najpierw wprawi Cię w osłupienie, rozśmieszy, a później wbije Ci szpilkę w myśli, a ona będzie kuła i kuła, nie pozwalając o tej książce zapomnieć...
Książka ta, to trzy krótkie akty, bez postaci, bez zbędnych słów, a mimo to pełne treści, możecie ją czytać od początku, ale jak zechcecie- nie ma problemu, żeby zacząć od środka. Tu wszystko gra, wszystko do siebie pasuje, nic się nie gryzie. W tej historii odnajdą się zarówno fani oper mydlanych jak i ci, którzy nie wiedzą lub nie mogą się zdecydować co przeczytać! 
Autorka gwarantuje, że ta książka ma wszechstronne zastosowanie, i ma absolutną rację- możecie jej używać wszędzie i niemal do wszystkiego! Na przykład do taktycznego wyciszenia rozmówcy, albo jako maskę do snu. Genialne, drugiej takiej książki nie znajdziecie!

Znajdziecie tutaj obszerny i treściwy (na trzy zdania ;) ) wywiad z Autorką oraz nagrody, które książka (nie) dostała, recenzje z zaświatów i te wcale nieoceniające. Nie brakuje tu słów tych, którzy wpływają na losy świata i tych, którzy ten świat już opuścili wieki temu, poznacie zdanie zwyczajnych ludzi, domowych i dzikich zwierząt. Każdy z nich opowie, jak odbiera ciszę i gwarantuję, że będziecie nieraz wybuchać śmiechem- wszystko to podane zostało z olbrzymim humorem i wielkim dystansem oraz ze sporą dawką ironii i sarkazmu. Znajdziecie tu mnóstwo cytatów, które Was zaintrygują, rozbawią, niektóre być może wzruszą lub coś zainicjują, przypomną.
Książka ma zaledwie 68 stron, ale przepełniona jest treścią... choć ciszy tu na pewno nie brakuje.

Książkę czyta się fantastycznie, automatycznie poprawia ona humor, zaskakuje, ale zadaje też pytanie- Czym dla Ciebie jest cisza, drogi Czytelniku?

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, nie dlatego, że to mój patronat, ale dlatego, że ta książka jest genialna. Niby nic tu się nie dzieje, a dzieje się wszystko! 

POLECAM...

Za możliwość patronowania tej wyjątkowej książce, oraz egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce- Kariie Krawczyk oraz całęmu zespołowi Million Studio Wydawnicze.

poniedziałek, 15 grudnia 2025

(100/25). ISZSZA

 
                                                  **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Elżbieta Kosobucka

    Wydawnictwo: Selpublishing

    Gatunek:Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 300

    Data premiery: 07. 11. 2025

 *Google

    Elżbieta Kosobucka mieszkanka Gdyni pochodząca ze Szczecina. Interesuje się psychologią i duchowością- bogactwem człowieczeństwa. Lubi taniec, podróże i zachwyca się pięknem natury. Absolwentka pedagogiki, humanistka, żona, mama, chrześcijanka i kociara.
(Źródło: Okładka książki)

    Wrogiem nie jest drugi człowiek a zło, któremu muszę się oprzeć w mojej duszy, aby na zadaną krzywdę odpowiedzieć miłością.
Iszsza- radosna dziewczyna z sercem otwartym na drugiego człowieka- traci bliskich. Wkrótce potem doświadcza kolejnej straty- bezpiecznego domu w Insuli. Wbrew jej woli z dnia na dzień musi odnaleźć się w Metropolis w realiach diametralnie odmiennych od znanych jej dotychczas. Dobro, którym dzieli się z potrzebującymi, przykuwa uwagę ludzi biznesu i polityki, zaś strach o utratę przez nich władzy sprawia, że zaczynają nastawać na jej życie.
Ratunek nadchodzący nieoczekiwanego, a nawet niechcianego źródła Iszsza przyjmuje z wdzięcznością. Co robić, jeśli wróg okazuje się...
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

      Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z kolejnym patronatem medialnym, który towarzyszył mi w ostatnim czasie a jego wyjątkowość i ciepło zostaną ze mną na bardzo długo czas. 
Z twórczością Elżbiety Kosobuckiej po raz pierwszy spotkałam się kilka lat temu, gdy sama stawiałam swoje pierwsze kroki w literackim świecie i zaczynałam swą przygodę z blogowaniem, potem nasze drogi się niejednokrotnie przecinały, aż przyszedł moment, w którym dostałam propozycję objęcia patronatem medialnym jej najnowszą powieść, czyli niniejszą "Iszszę". 
Nie zastanawiałam się dług i dzięki temu odkryłam kolejną piękną historię która zamieszka w moim sercu.

"Iszsza" to powieść z się nietuzinkowym klimatem, z emocjonalnymi i skomplikowanymi postaciami, pełna tajemnic i intryg, wciągająca i mocno zaskakująca. Jest to idealnie zbalansowana opowieść o miłości, która nie miała prawa się narodzić... a tym bardziej przetrwać w tym wymyślonym przez autorkę świecie. 
W tej powieści nic nie jest jednoznaczne i oczywiste, wszystko, o czym stopniowo się dowiadujemy, na pierwszy rzut oka wydaje się oczywiste, jednak uwierzcie mi, w tej historii odnajdziecie nie tylko drugie, ale i czasami trzecie dno. Dzięki temu cała historia staje się bardziej realistyczna i wielowymiarowa, a akcja toczy się niczym rozpędzony rollercoaster. 
Autorka opierając się na uniwersalnych wartościach, tworzy fascynującą i wciągająca opowieść o sile prawdziwej miłości i przyjaźni, która przetrwa niejeden życiowy sztorm. Zaskoczeniem dla mnie było to, jak wielki nacisk został położony w tej historii na wiarę i zawierzenie wszystkiego Bogu, nie przeszkadzało mi to absolutnie, ale pokazało, jaką siłę ma wiara i jak bardzo ludzie jej potrzebują i ufają jej całym sercem.
Wszyscy bohaterowie bez najmniejszego wyjątku popełniają błędy, ulegają wpływom i nie do końca radzą sobie z problemami, stają się dzięki temu bardziej "żywi" łatwiej się z nimi utożsamić, obdarzyć emocjami, poczuć do nich sympatię bądź antypatię. 
Autorka w swojej powieści porusza również wiele innych istotnych kwestii i o tym też trzeba wspomnieć. Pokazuje, jak ogromny wpływ na nasze życie ma otoczenie, w którym przebywamy oraz nasi najbliżsi, jak łatwo jest zniszczyć człowieka, pozbawić go elementarnych wartości, podporządkować i sprawić by wykonał wszystko, co mu rozkażemy. 
Udowadnia, jak ważne jest, by nie bagatelizować problemów tych, których kochamy, jak ważne jest wsparcie i zaufanie. Mamy do czynienia tutaj również z ostracyzmem i wykluczeniem członków społeczeństwa, którzy w jakikolwiek sposób odbiegają od "normy", którzy popełnili jakiś błąd, a przychodzi im za to płacić niezwykle wysoką cenę. Obserwujemy, jak nieuchronną lawinę zdarzeń może wywołać jeden błąd, jedna nieprzemyślana gruntownie decyzja, jak bardzo ona wpływa na losy poszczególnych jednostek, jak bardzo przeszłość ma wpływ na przyszłość, ale niejednokrotnie ta przeszłość staje się jedynym ratunkiem. Autorka pokazuje nam również niszczącą siłę kłamstwa, które potrafi podstępnie zrujnować wszystko...
Udowadnia, jak łatwo jest być samotnym nawet w największym tłumie, gdzie jesteśmy anonimowi i nikt nie zwraca na nas najmniejszej uwagi.

Niezwykle barwne i sugestywne opisy pobudzają wyobraźnię, łatwo jest się wczuć "klimat" tej historii, poczuć klimat niewielkiej Insuli jej piękno i ciepło, ludzką życzliwość, by za chwilę zderzyć się z obojętnością wielkiego bezdusznego miasta, gdzie każdy pilnuje tylko swojego przysłowiowego interesu.
Postaci w tej historii jest sporo, choć głównym narratorem jest nasza główna bohaterka. Dzięki temu zabiegowi łatwiej jest wczuć się nam w jej położenie, zrozumieć rozterki i motywy.
Postacie te są barwne, obdarzone całą gamą uczuć i emocji, potrafią one przekonać do siebie czytelnika a za chwilę sprawić, że ma się ochotę wziąć jedno czy drugie i porządnie nim potrząsnąć 
Pomysł na fabułę w moim odczuciu świetny! Dopracowany w najdrobniejszym szczególe, doskonale poprowadzony, zaskakujący. Naturalnie prowadzone dialogi  sprawiły, że przepadłam w tej książce na kilka dobrych godzin. Książka zapewnia czytelnikowi stały dopływ adrenaliny, ale gwarantuje również sporą dawkę wzruszeń. 
Przyznaję, zdarzyło mi się uronić łezkę- szczególnie przy końcowych scenach, gdzie bohaterwowie musieli podjąć najważniejsze decyzje w życiu, a potem nie mogli poradzić sobie z ich konsekwencjami. Zmusza do wielu refleksji, pojawia się wiele pytań, na które odpowiedzi musimy poszukać we własnym sercu. Płynie z tej powieści olbrzymia fala empatii, miłości, przyjaźni i ciepła. Czułam się niezwykle komfortowo czytając tę historię. Taka... zaopiekowana.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Autorka stworzyła pobudzającą wyobraźnię, wciągającą i intrygującą historię. Umiejętnie buduje i podsyca napięcie w oczekiwaniu na finał całej histrii, który swoją drogą mocno zaskakuje i sprawia, że zostjecie z otwartymi ustami niedowierzając, że zadziało się tak jak zadziało. 

POLECAM...

Za możliwość patronowania tej wyjątkowej historii i egzemplarz recenzyjny serdecznie dziekuję Autorce.

poniedziałek, 1 grudnia 2025

(98/25). PRZYJACIÓŁKI Z WIRTUALNEGO PODWÓRKA. LATO

 
                                                  **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Wanda Siubiela

    Wydawnictwo: Gaja

    Gatunek: Obyczajowa, Kryminał, Thriller

    Liczba stron: 416

    Data premiery: 27. 10. 2025

 *Google

    Wanda Siubiela pisarka, malarka, poetka, autorka wielotomowych sag i powieści, w których codzienność splata się z metaforą, a realizm z magią słowa. Pochodzi z Wielkopolski, do której często odwołuje się w swojej twórczości i która stanowi ważny kontekst jej literackiej tożsamości. 
Jest twórczynią dwunastotomowej sagi "Kamień Królestwa Sloget", która zdobyła wierne grono czytelników i umocniła jej pozycję w świecie literatury fantastycznej. Równocześnie otworzyła nowy cykl zatytułowany "Gwiezdny pył", rozpoczynając go nową powieścią "Mroczna zasłona", która wprowadza odbiorców w kolejne uniwersum pełne prastarych tajemnic i niezwykłych odkryć. 
Siubiela nie zamyka się wyłącznie w fantastyce- w książce "Niedzielna torebka" sięga po literaturę obyczajową, łącząc życie Julii z szerokim tłem polskiej historii. Z kolei powieść "Łączka. Czarna kostka" ukazuje doświadczenie pandemii- delikatnie i przejmująco, z perspektywy wrażliwej bohaterki próbującej odnaleźć się w świecie globalnej zmiany.
Jej twórczość była wielokrotnie zauważana i doceniana- otrzymała liczne nominacje literackie, a na portalu pisarzepolscy.pl znalazł się w prestiżowej Złotej Dziesiątce.
Wanda Siubiela aktywnie prowadzi także swoje media społecznościowe, gdzie utrzymuje bliski kontakt z czytelnikami, dzieli się refleksjami o współczesnej literaturze, kulisami pracy pisarskiej i zapowiedziami nowych pozycji.
(Biogram umieszczony w książce)

    Beata zniknęła, zostawiając po sobie dziennik i pendrive - ślady wciągające Zofię w sam środek śledztwa. Jego korzenie powstają w wielkopolskim Kępnie. Tam pierwsze tropy, stare znajomości i niewypowiedziane słowa zaczynają układać się w sens, który popycha Zofię poza granice znanego świata. W neonowym blasku japońskiego miasta Tokio każdy uśmiech staje się maską, a pozorna życzliwość skrywa zimne kalkulacje. Tropy prowadzą przez kłamstwa i sojusze utkane z interesów sprzecznych z moralnością. Każde odkrycie zmienia bieg gry i domaga się odwagi, której cena jest wysoka. Luca - Architekt sekretów. Stefan - Strażnik mroku. Ich rozgrywki przesuwają granice zaufania, zaciskając sieć decyzji wokół szyi Zofii.
Czy odwaga zdjęcia maski wystarczy, by przetrwać konfrontację z tajemnicą? Odkryj prawdę, która nie czeka na wybaczenie.
(Opis wydawcy)

     Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do was z kolejną powieścią, która trafiła w ostatnim czasie pod moje patronacki skrzydła i skradła serce nie tylko treścią, która jest prawdziwym majstersztykiem, ale i pięknym wydaniem. Tak, zdecydowanie jest to najpiękniej wydana książka, jaką widziałam w tym roku. 
Pełna ciepła powieść, która jednocześnie przejmuje lekkim dreszczem grozy. "Przyjaciółki z wirtualnego podwórka. Lato" Wandy Siubieli uwodzi klimatem i wciąga bez reszty już od pierwszej strony i według mnie jest to doskonała lektura na długie, zimowe wieczory przy gorącej herbacie i pod ciepłym kocem, przenosząca nas w wyobraźni do gorącego Tokio, gdzie nic nie jest tak oczywiste, jakby się wydawało na pierwszy rzut oka. I choć jest ono tylko tłem dla głównej osi tej historii, wprowadza w tę opowieść sporą dawkę niepokoju, momentami miesza zmysły, każe się zastanowić czy to, co widzimy, jest prawdziwe, czy jest już wytworem naszej wyobraźni. Autorka genialnie skonstruowała mroczny klimat tej historii, mnóstwo tu napięcia, niedopowiedzeń, mroku i tajemnic, które im dalej w las stają się coraz bardziej zagmatwane, tajemnicze i niebezpieczne. Nie będę Wam opisywać ponownie fabuły, bo sam opis już wiele mówi, ale zdradzę tylko, że odkładając książkę na bok po skończonej lekturze, będziecie  zaskoczeni, w jakim kierunku ta historia się toczy.

Wbrew pozorom "Przyjaciółki z wirtualnego podwórka. Lato" to nie jest łatwa historia, ona nie krzyczy całą sobą, wręcz przeciwnie- jest to historia, która szepcze do Was spokojnym głosem, pulsuje spokojnym rytmem tokijskich neonów, otula ciszą i spokojem małej miejscowości, ale tuż pod skórą drąży niewidzialne kanaliki, którymi z każdą przewróconą stroną płynie coraz więcej niepokoju, momentami strachu, nieutulonego żalu i olbrzymiego poczucia straty.
Autorka genialnie ubiera w słowa poczucie winy, żal i tęsknotę za kimś, kto stał się już tylko smutnym wspomnieniem, a był najważniejszą częścią naszego życia. 
To także opowieść o dzisiejszym świecie, życiu w wirtualnej rzeczywistości o jego plusach i minusach, wadach i zaletach. Jest to swoista przestroga przed tym, żeby nie dać się porwać przez wirtualne życie, znaleźć balans, nie zawsze ufać do końca temu, kto siedzi od drugiej stronie klawiatury. Wanda Siubiela doskonale podkreśla fakt, jak wirtualny świat wpływa na naszą rzeczywistość, zjadając ją minuta po minucie, dzień po dniu, i choć nie poddaje wątpliwości faktu, że rzeczywistość wirtualna może być także naszym sprzymierzeńcem, możemy w niej odnaleźć pokrewne dusze, to trzeba zachować umiar i ostrożność.

Polubiłam główną bohaterkę, za jej prawdziwość i autentyczność, emocje- takie prawdziwe, czasami totalnie sprzeczne, ale zawsze niezwykle autentyczne. Jest to postać złożona któa rozpada się na naszych oczach wielokrotnie, ale za każdym razem się podnosi, podejmuje decyzje, czasami nielogiczne, wycofuje się z nich, ale nie cofa przed sięgnięciem po zamierzony cel i doprowadzenia dorozwiązania tajemnicy co się stało z jej przyjaciółką.
Zosia stała się takim lustrem, w którym każdy z nas może się przejrzeć, poczuć, że nie zawsze musimy być silni, możemy dać sobie przestrzeń na to, by poczuć czasami bezsilność czy złość, ale mieć zawsze nadzieję, że nawet po największej życiowej burzy, zawsze można się podnieść i pójść dalej z podniesioną głową.
Postaci jest tu sporo, ale każda z ich to zupełnie inne indywiduum, które wnosi do tej historii bardzo wiele, każda z nich jest dopracowana, wielowymiarowa, niezwykle autentyczna i obdarzona indywidualnymi cechami charakteru. Nikt tu nie jest zbędny, każdy ma zadanie do wykonania i wywiązuje się z niego w stu procentach.

Styl Wandy Siubieli w tej opowieści jest bardzo emocjonalny. Autorka pięknie operuje słowem, które trafia prosto w serce. Fabuła to genialny splot kilku wątków, gdzie po mistrzowsku zostały rozmieszczone punkty zwrotne, które łączą się w nicbanalną całość która wprawia serce w nieustanne drżenie.
Autorka prowadzi nas przez tę historię za rękę, ale wskazuje delikatnie palcem, wydawałoby się początkowo nieistotne szczegóły, które sprawiają, że wyciągamy swoje wnioski, angażujemy się w tę historię całym sobą, a ona sama staje się intrygująca i niezwykle wciągająca. Zakończenie to totalny sztos! Przyznam, że zaskoczyło mnie bardzo, chcę poznać dalszą część tej historii.

Bardzo się cieszę i jestem dumna, że mogę patronować tej historii. Z wielką niecierpliwością czekam na kontynuację, bo ciekawość jak potoczą się dalsze losy Zosi i Stefana, i czy Beatka może jednak się odnajdzie, po prostu aż mnie zżera od środka.

     Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To genialnie skonstruowana opowieść nie tylko o przyjaźni i tajemniczej Japonii, ale także o bezpieczeństwie w cyberprzestrzeni, która coraz bardziej wpływa na nasze realne życie. Doskonała pozycja nie tylko dla fanów obyczajówek, ale także mrocznych thrillerów psychologicznych, w których nic nie jest pewne.

POLECAM...

Za możliwośc objęcia patroantem medialnym tej wyjątkowej historii, serdecznie dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu.

niedziela, 30 listopada 2025

(97/25). UŁUDA ŚWITANIA

 
                                                     **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Izabella Agaczewska 

    Wydawnictwo: Sentencjonalnie

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 608

    Data premiery: 25. 10. 2025

 *Google

    Izabella Agaczewska (właśc. Agnieszka Imiołek) autorka powieści psychologiczno-obyczajowych oraz przygodowych książek dla dzieci. Zadebiutowała w 2018 roku powieścią "Aleja Cichych Szeptów". Jej twórczość cechuje emocjonalność oraz wrażliwość na problemy społeczne. 
Mieszka w Krakowie, z zafascynowaniem oprowadza czytelników po swoim mieście na kartach powieści. Kocha podróże- i te dalekie, i te bliskie. Autem, pociągiem, samolotem, rowerem czy kajakiem... niestrudzenie przemierza wytyczony szlak. Carpe diem to jej myśl przewodnia- wykorzystuje każdą chwilę. 
Jest oligofrenopedagogiem, pracuje z dziećmi oraz młodzieżą z niepełnosprawnością intelektualną. Z zaangażowaniem prowadzi warsztaty w szkołach, przedszkolach i bibliotekach nawiązujące do jej twórczości.  
(Źródło: Okładka książki)

    Kim tak naprawdę jest Alina: ofiarą czy sprawczynią? Kogo poszukuje: własnej córki czy może siebie – małej dziewczynki sprzed lat, która zagubiła się w niezrozumiałym dla niej świecie? Czego pragnie?
Noc. Zima. Kobieta z dzieckiem na rękach ucieka – może przed kimś, a może przed samą sobą. Staje nad urwiskiem…
Ponad dwadzieścia lat później ta sama kobieta wychodzi z więzienia. Wydaje jej się, że nikt na nią nie czeka, ale to tylko złudzenie. Za nią podąża inna kobieta – ambitna, gotowa na wszystko.
*
Ułuda świtania to jedna z tych historii, w których nic nie jest oczywiste. Bo czasem i my próbujemy uciec od przeszłości, pozwalamy ponieść się marzeniom zbyt wysoko i jak Ikar bagatelizujemy niebezpieczeństwo. Dajemy się zwieść ułudzie, co rozpala wiarę w nierealne sny.
A życie – jak rzeka – rzadko płynie tam, dokąd byśmy chcieli.
Barbara Łukaszewska
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z niezwykłą powieścią, na którą bardzo czekałam i której mam wielki zaszczyt patronować. 
Przychodzę do Was z historią, która doprowadziła mnie do stwierdzenia, że człowiek jest jak takie małe gliniane naczynie, w którym zbiera się i kumuluje wszystko to, co dobre i co złe, pływają w nim wspomnienia, przeżyte emocje, pokłosia sukcesów i gorzki smak porażek, wielkie miłości i jeszcze większe tajemnice, ale gdy to naczynie osiągnie swój limit, pęka i daje upust temu, co przez lata w sobie zbierał...
Czasami nie dzieje się wtedy nic, a czasami zadzieje się wszystko. Życie albo runie w przepaść, albo doświadczymy oczyszczającego katharsis...
Nie będę opisywać całej fabuły, bo została ona utkana tak, że każdy najdrobniejszy szczegół, powiązany jest z poprzednim i wpływa na kolejny. Nie chciałabym Wam zepsuć zabawy z odkrywania ukrytych poszlak doprowadzających do szokującego odkrycia przeszłości. 
To nie jest łatwa historia, ona nie krzyczy całą sobą, wręcz przeciwnie. "Ułuda świtania" to książka, która szepcze do Was spokojnym głosem, płynie niczym senny strumyk, snuje się nićmi unoszącej mgły nad polami, ale trafia tam, gdzie musi, tam, gdzie zaboli najbardziej, zmusi, by przystanąć na chwilę i spojrzeć na siebie oczyma innych.
Jest to opowieść o tym, o czym boimy się mówić na co dzień. Autorka genialnie ubiera w słowa poczucie winy, wstyd, traumy przeszłości żal i tęsknotę za kimś, kto dawno już o nas zapomniał lub nie chce utrzymywać kontaktu, być częścią naszego życia. 
 To opowieść o tym specyficznym rodzaju bólu, który towarzyszy złamanemu człowiekowi każdego dnia, jest nieodłącznym towarzyszem, "wampirem", który pożera duszę każdego dnia. Jest to także opowieść o trudnych wyborach, matczynej miłości i poświęceniu, poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, swych rodzinnych korzeni, mierzeniu się z prawdą, która nigdy nie miała ujrzeć światła dziennego...

Pokochałam główną bohaterkę całym sercem, za jej prawdziwość i autentyczność, emocje- takie prawdziwe, czasami totalnie sprzeczne, ale zawsze niezwykle autentyczne. Jest to postać niezwykle złożona, rozpada się na naszych oczach wielokrotnie, ale za każdym razem się podnosi, podejmuje decyzje, czasami nielogiczne, wycofuje się z nich, ale nie cofa przed sięgnięciem po swoje cele, zamierzenia i marzenia. Alina stała się takim lustrem, w którym każdy z nas może się przejrzeć, poczuć, że nie zawsze musimy być silni, możemy dać sobie przestrzeń na to, by poczuć czasami bezsilność czy złość, ale mieć zawsze nadzieję, że nawet po największej życiowej burzy, zawsze można się podnieść i pójść dalej z podniesioną głową. Trudno jest ją jednoznacznie ocenić, ferować wyroki, oceniać fakt, czy to, co zrobiła, było koniecznością, wypadkiem czy jeszcze czymś innym.
Jej totalnym przeciwieństwem jest Olga, od samego początku wiadomo, że coś knuje, ma swój ukryty cel- jaki, jestem przekonana, że bardzo Was on zaskoczy. 
Zresztą cała ta historia w kulminacyjnym momencie zmieni Wasze zdanie na temat poszczególnych postaci.

Styl Izabeli Agaczewskiej jest prosty, ale bardzo emocjonalny. Autorka pięknie operuje słowem, które trafia prosto w serce. Fabuła to genialny splot wielu wątków, po mistrzowsku zostały rozmieszczone punkty zwrotne, które wprawiają serce w nieustanne drżenie.
Autorka prowadzi nas przez tę historię za rękę, ale wskazuje delikatnie palcem, wydawałoby się początkowo nieistotne szczegóły, które sprawiają, że wyciągamy swoje wnioski, angażujemy się w tę historię całym sobą, a ona sama staje się intrygująca i niezwykle wciągająca. Zakończenie to totalny sztos! Przyznam, że zaskoczyło mnie bardzo, chcę poznać dalszą część tej historii.

Książka liczy blisko 600 stron, ale śmiało można napisać, że cechuje ją ład, porządek i dbałość o każdy szczegół, to też sprawia, że bardzo lekko i z wielką przyjemnością poznajemy tę historię, stając się tym samym jej częścią. 
Tak jak napisałam wyżej, książka jest doskonała, chce się ją czytać bez końca, nie chce się jej odkładać. Ja jestem kupiona absolutnie i mam nadzieję, że trafi ona do bardzo szerokiego grona odbiorców, czego życzę Autorce z całego serca.
Warto w tym miejscu zaznaczyć, że nawet osoby ze słabszym wzrokiem, śmiało mogą po nią sięgać, bo powieść została wydana w większej czcionce.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To opowieść o odzyskiwaniu własnego siebie, o uczeniu się samotności, która też jest czasami dobra, o marzeniach i pasji tworzenia, o odrzuceniu, ale i nadziei. Po jej przeczytaniu poczujecie się dobrze, tak po prostu.

POLECAM...