Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karina Krawczyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Karina Krawczyk. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 stycznia 2026

(1/26). CISZA W TRZECH AKTACH

 
                                                      **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Karina Krawczyk

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Literatura współczesna

    Liczba stron: 70

    Data premiery: 05. 11. 2025

 *Google

    Karina Krawczyk Zawodowo trenerka biznesu, dyplomowana nauczycielka przedmiotów zawodowych, z pasji pisarka i redaktorka wydawnictwa. Otrzymała nagrodę Osobowość Roku 2018 w kategorii "Kultura" w swoim mieście. Jest honorowym dawcą krwi, uwielbia rock i włoski renesans. Nie może żyć bez kota i psa.
(Źródło: Okładka książki "Fajna ale franca")

    Dzieło, które uciszy Twój świat.
Oto książka, która odmieni Twoje życie, nie mówiąc ani słowa. W dobie hałasu, szumu informacyjnego i ludzi mówiących "tak naprawdę" pojawia się dzieło totalne- czyste, nieskalane treścią, niepokojąco szczere w swoim... milczeniu.
Powieść, która nie przerywa, kiedy mówisz.
Tam, gdzie kończy się dźwięk, zaczyna się sens. 
Bo nie wszystko trzeba mówić.
Niektóre rzeczy trzeba... przemilczeć.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

        Dzień dobry serdeczne! Pierwszą opinią tego roku będzie książka, która totalnie mnie zaskoczyła, a ja sama nie wiedziałam, że aż tak bardzo jej potrzebuję! Pierwsze słowa, jakie mi pojawiły się w głowie po jej przeczytaniu to" Kurczę to jest genialne w swej prostocie!".
"Cisza w trzech aktach" to książka fenomenalna i jestem przekonana, że w dzisiejszych czasach każdy, bez wyjątku powinien ją, kupić, przeczytać raz... a potem wracać do niej nieustannie. Wszyscy żyjemy w chaosie, pośród nieustającego szumu zbędnych informacji... a tu znajdziecie ukojenie dla rozszalałych myśli, zaznacie spokoju. 
"Cisza w trzech aktach" to książka, która najpierw wprawi Cię w osłupienie, rozśmieszy, a później wbije Ci szpilkę w myśli, a ona będzie kuła i kuła, nie pozwalając o tej książce zapomnieć...
Książka ta, to trzy krótkie akty, bez postaci, bez zbędnych słów, a mimo to pełne treści, możecie ją czytać od początku, ale jak zechcecie- nie ma problemu, żeby zacząć od środka. Tu wszystko gra, wszystko do siebie pasuje, nic się nie gryzie. W tej historii odnajdą się zarówno fani oper mydlanych jak i ci, którzy nie wiedzą lub nie mogą się zdecydować co przeczytać! 
Autorka gwarantuje, że ta książka ma wszechstronne zastosowanie, i ma absolutną rację- możecie jej używać wszędzie i niemal do wszystkiego! Na przykład do taktycznego wyciszenia rozmówcy, albo jako maskę do snu. Genialne, drugiej takiej książki nie znajdziecie!

Znajdziecie tutaj obszerny i treściwy (na trzy zdania ;) ) wywiad z Autorką oraz nagrody, które książka (nie) dostała, recenzje z zaświatów i te wcale nieoceniające. Nie brakuje tu słów tych, którzy wpływają na losy świata i tych, którzy ten świat już opuścili wieki temu, poznacie zdanie zwyczajnych ludzi, domowych i dzikich zwierząt. Każdy z nich opowie, jak odbiera ciszę i gwarantuję, że będziecie nieraz wybuchać śmiechem- wszystko to podane zostało z olbrzymim humorem i wielkim dystansem oraz ze sporą dawką ironii i sarkazmu. Znajdziecie tu mnóstwo cytatów, które Was zaintrygują, rozbawią, niektóre być może wzruszą lub coś zainicjują, przypomną.
Książka ma zaledwie 68 stron, ale przepełniona jest treścią... choć ciszy tu na pewno nie brakuje.

Książkę czyta się fantastycznie, automatycznie poprawia ona humor, zaskakuje, ale zadaje też pytanie- Czym dla Ciebie jest cisza, drogi Czytelniku?

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, nie dlatego, że to mój patronat, ale dlatego, że ta książka jest genialna. Niby nic tu się nie dzieje, a dzieje się wszystko! 

POLECAM...

Za możliwość patronowania tej wyjątkowej książce, oraz egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce- Kariie Krawczyk oraz całęmu zespołowi Million Studio Wydawnicze.

wtorek, 2 maja 2023

(50/23). FAJNA ALE FRANCA

                    ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **

    Autor: Karina Krawczyk

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Poradnik

    Liczba stron: 168

    Data premiery: 06. 03. 2023

 *Google

    Karina Krawczyk Zawodowo trenerka biznesu, dyplomowana nauczycielka przedmiotów zawodowych, z pasji pisarka i redaktorka wydawnictwa. Otrzymała nagrodę Osobowość Roku 2018 w kategorii "Kultura" w swoim mieście. Jest honorowym dawcą krwi, uwielbia rock i włoski renesans. Nie może żyć bez kota i psa.
(Źródło: Okładka książki)

    To poradnik na życie, przewodnik, po który każda z nas powinna sięgnąć, aby poczuć się silniejszą! Dzięki niemu zmienisz sposób myślenia o sobie!
"Ta książka to naprawdę wielkie COŚ! Jest jak dawka feromonu, jak kieliszek wina, jak ulubiona szminka, jak 100 kropli ashwagandhy, jak wszystko, po co pragniemy sięgnąć, by dodać sobie jeszcze jedną szczyptę kobiecości..."- Joanna Burda, pracownik korporacji
"Ta książka to cudna metafora wnętrza kobiety. Bardzo dokładnie przelewa myśli autorki, dające poczucie pewności i siłę kobiecości. Pokazuje, jak szanując siebie, wyzwolić chęć działania, zatrzymać się i pozwolić sobie na życie." - Ewa Kaczmarczyk, poetka
W Twoim życiu TY JESTEŚ NAJWAŻNIEJSZA!
(Opis wydawcy)

    Dziś przyszłam Wam opowiedzieć kilka słów o moim kolejnym patronacie medialnym, choć dość nietypowym jak na książki, które biorę pod swe patronackie skrzydła. Dziś przyszła pora na PORADNIK, ale... "Fajna, ale Franca" dla mnie to nie jest na pewno typowy poradnik, jest to raczej luźny zbiór myśli, przemyśleń, porad i wskazówek, które zmuszają czytelnika do refleksji i spojrzenia na swoje życie z innej strony, by niekiedy zweryfikować swoje postępowanie, ale przede wszystkim myślenie na własny temat. 
Na pewno nie jest to książka, która narzuca, czytelnikowi jak ma żyć i myśleć, bardziej pokazuje, jak poczuć się dobrze samym ze sobą, jak ważne jest postawienie siebie i swoich potrzeb na pierwszym miejscu. Pojawia się w tym miejscu pytanie, czy to nie jest forma egoizmu...być może, ale mi to odpowiada. Dzięki temu poradnikowi, po raz pierwszy postawiłam wyraźne granice, przestałam dawać się wykorzystywać, uczę się mówić "nie". Dla mnie to duchowy PRZEWODNIK, który dotyka wielu aspektów naszego życia, między innymi, relacji damsko- męskich, przyjaźni, pracy i współpracy z innymi, wychowania dzieci i wiele, wiele innych. 
Myślę, że różnorodność poruszanych kwestii sprawi, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, coś, co może dopasować akurat do swojej obecnej sytuacji w życiu, wskazówki jak ustalać priorytety i co powinno być najważniejsze w naszej hierarchii codziennego życia.
W bonusie autorka podpowiada, jakie są typy osobowości, jak rozpoznać kiedy dana osoba kłamie, jak krok po kroku budować swą asertywność i pewność siebie, podaje przykłady codziennych afirmacji i wiele innych ciekawostek, spostrzeżeń i wniosków.

"Fajna, ale Franca" to książka objętościowo dość skromna, ale naszpikowana energią, pozytywnym myśleniem i co najważniejsze wsparciem autorki, które czuć na każdej stronie. Przeczytacie  ją w kilka minut, ale jestem przekonana, że i Wam na długo zapadnie w pamięć i długo będziecie o niej myśleć. Napisana przystępnym językiem, ciekawie skomponowana, poruszająca ważne tematy. Podzielona na krótkie rozdziały, sprawia, że w każdym dowolnym momencie możemy wrócić do interesującego nas tematu. Okraszona przepięknymi, bardzo barwnymi grafikami, które w większości wyszły spod pędzla Natalii Noszczyńskiej, sprawia, że przy tej książce można naprawdę odpocząć, naładować baterie, uśmiechnąć się samemu do siebie.

    Czy polecam?
Polecam. Książka dla każdego i w każdym wieku, nie tylko dla kobiet. Każdy znajdzie to coś interesującego i wciągającego myśli na dłuższy czas.

POLECAM...

"A kiedy ty rozpoczniesz przyglądać się bliżej swoim doświadczeniom życiowym i zaczniesz dostrzegać ścisły związek pomiędzy twoimi słowami, twoimi myślami a tym, co otrzymujesz od życia, wtedy doskonale zrozumiesz, iż rzeczywiście ty sam jesteś osobą, która zaprasza owe zdarzenia, magnesem, który je przyciąga, oraz że ty sam jesteś twórcą własnego doświadczenia życia."
  - Esther i Jerry Hicks "Prawo przyciągania". (Karina Krawczyk "Fajna, ale Franca" str.19)

Za możliwość przeczytania książki i objęcia jej patronatem medialnym serdecznie dziękuję wydawnictwu Million Studio Wydawnicze oraz Autorce.

piątek, 9 września 2022

(84/22). O DWÓCH PSACH I JEDNYM KOCIE

                            ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **


    Autor: Karina Krawczyk

    Ilustracje: Maria Wojewodzic

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Literatura dziecięca

    Liczba stron: 90

    Data premiery: 09. 09. 2022

 *Google

    Karina Krawczyk- Zawodowo trener biznesu, nauczyciel marketingu oraz recenzent. Prywatnie pasjonatka kryminałów i książek psychologicznych. Kocha Śląsk, uwielbia geniuszy, słucha rocka, nie może żyć bez kota i psa.
Fanka Folletta i Dickera, jak również Mickiewicza i Dostojewskiego.
Autorka powieści "Tajemnica Boga", "Pułapka pożądania", "Nazywam się Milion, "Miasteczko głodnych dusz"- jako Thor Larsen
(Źródło: Okładka książki "Nazywam się Milion")

    Otwórz tę książkę, a przeniesiesz się do świata widzianego oczami zwierząt. Znajdziesz tu zabawne historie przedstawiające codzienne życie przeciętnego kota i psa oraz ich właścicieli. Całość wzbogacona jest wesołymi komiksowymi ilustracjami ręki Marysi Wojewodzic.
Mówiąc krótko - to dawka śmiechu dla każdego wieku!
(Źródło: Opis wydawcy)

    Jeśli zaglądacie na mój blog, orientujecie się pewnie, że bardzo często pojawiają się tu książeczki dla młodszych czytelników,  a wiele z nich trafia pod moje patronackie skrzydła. Jestem z tego niesamowicie dumna, bo są to książki niezwykle interesujące i  przede wszystkim niosące w sobie najważniejsze wartości i nauki.
Nie inaczej jest i teraz...
"O dwóch psach i jednym kocie"to opowieść białego golden retrievera, o życiu pod jednym dachem z zazdrosnym pekińczykiem Puszkiem i sarkastycznym, chadzającym własnymi drogami kotem- Ritą. 
Przy pomocy tej trójki bohaterów młodszy czytelnik dowie się, jak ważny w życiu jest optymizm, wiara w siebie, ale i również w to, że każdy z nas może być dobry, a nasze postępowanie również wpływa na samopoczucie innych. Dowie się również, że strach potrafi mieć wielkie oczy i nie zawsze jest on zależny od zewnętrznego wyglądu. 
Starszy czytelnik (rodzic) dostanie do ręki całą gamę tematów, które może wykorzystać jako świetny start do rozmowy ze swoją pociechą na tematy takie jak szacunek, empatia, wrażliwość czy odpowiedzialność za innych. 

Niezwykle przyjemna i wciągająca opowieść. Zabawna narracja zdradza wiele ciekawostek i prawdziwych anegdot, które przytrafiły się Alexowi i jego przyjaciołom. 
Książka napisana prozą przeplatana komiksem z czarno- białym ilustracjami stanowi spójną i klarowną całość, mocne i wyraziste obrazki przyciągają wzrok i na dłuższy czas go na sobie skupiają. Jak wiecie dla mnie i mojego syna jest to bardzo ważny aspekt każdej książki.
Książkę czyta się bardzo szybko, w moim odczuciu autorka idealnie oddała cechy zwierzaków, obdarzając ich całą gamą emocji i uczuć pozwalając przy tym, byśmy pokochali całą trójkę tak jak ona.

W moim odczuciu pani Karina sprawdziła się fantastycznie w  tym gatunku literackim i trzymam kciuki, by na rynku wydawniczym pojawiła się jeszcze nie jedna jej książka, skierowana do młodszego czytelnika.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To uniwersalna, pełna humoru historia, która przy pomocy trójki zwierzaków zdradza, co siedzi w ich głowach, przy okazji przemycając wiele wartości. 

POLECAM...

"NIE WIEM, CO TEN PUSZEK SOBIE MYŚLI. Ostatnio zagonił kota do kąta i położył na nim łapę. Oczywiście, że skończyło się to awanturą, kot był przerażony, ale podrapał Puszka po nosie. Dobrze mu tak. Puszek chyba myśli, że jest tutaj królem albo cesarzem, jak tam, w Chinach, skąd pochodzi. 
Opowiadał mi kiedyś, że były czasy, kiedy za kradzież pekińczyka karano śmiercią, ale nie wierzę mu. On nie może być taki ważny. A u nas w domu wiadomo przecież, że to ja rządzę!"
                        - Karina Krawczyk :O dwóch psach i jednym kocie" str. 50

Za możliwość objęcia tej historii patronatem medialnym serdecznie dziękuję Autorce oraz wydawnictwu Million Studio Wydawnicze.

poniedziałek, 18 stycznia 2021

(4/21). MIASTECZKO GŁODNYCH DUSZ

 
    Autor: Thor Larsen (pseudonim*)

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Kryminał

    Liczba stron: 332

    Data premiery: 11. 12. 2020

*Google

    Thor Larsen- (Pseudonim*) Skandynawskie kryminały biją rekordy popularności. Tutaj nic nie jest oczywiste.
„Miasteczko głodnych dusz” to już czwarta powieść autora, jednak pierwsza, gdzie umiejscowił akcję w Norwegii.
O swojej powieści napisał prowokująco:
" Kiedy ją czytasz, to jakbyś przeciągał tępą brzytwą po zwojach mózgowych.".
(Źródło: Lubimy czytać).

    "Jeśli zdolność do zabójstwa odziedziczył w genach, to jak gdyby winić węża, że jest jadowity. Jeśli nie, to morderstwo ma odwrócić uwagę od prawdziwego motywu jego działania. W naszym przypadku mógł mieć motyw tak przerażający, że normalny człowiek nie jest sobie w stanie go wyobrazić."
"Undredal leży samotnie w mglistym powietrzu u brzegów fiordu. Czasem spotkają się tu jedna czy druga dusza, głodna radości, trawiona ogniem przeszłości."
(Opis wydawcy).

    * Pseudonim Kariny Krawczyk

Malutka miejscowość Undredal to miejsce, w którym życie płynie monotonnym i jednostajnym rytmem. Wszystko zmienia się gdy zostaje odnalezione ciało młodej kobiety. Jeden znak pozostawiony na ofierze, jest łudząco podobny do znaku, który odkryto na ciele ofiary sprzed czterdziestu lat. Czyżby pojawił się naśladowca, a może ofiary były w jakiś sposób połączone?
Do akcji wkracza komisarz Andreas Björn- czterdziestolatek, który ma mnóstwo problemów w życiu prywatnym i nie potrafi oddzielić go od życia zawodowego.   
Rozpoczyna się żmudne i trudne śledztwo, a na jaw wychodzą wstrząsające fakty... Dotyczą one zarówno ofiary jak i samego policjanta... Niestety nic nie jest tak oczywiste, jakby się wydawało na pierwszy rzut oka, a morderca nadal zostaje nieuchwytny, a podejrzanych o brutalne morderstwo z każdym krokiem przybywa...
Mówi się, że morderca zawsze wraca na miejsce zbrodni... może w tym przypadku jest podobnie,

Ostatnio mam szczęście, że trafiam na naprawdę bardzo dobre książki. Dziś do tego grona dołączyło "Miasteczko głodnych dusz"- jest to kryminał, który porywa od pierwszych stron, wciąga i od początku zaskakuje.
Autorka doskonale buduje napięcie, podrzuca nowe tropy, które odkrywają głęboko ukryte tajemnice ludzi zamieszkujących Undredal- na pierwszy rzut oka, niemające nic wspólnego z główną osią powieści, miesza i intryguje, nie pozwala na odłożenie książki aż do końca. 
Zbudowana podczas lektury pewność kto jest zabójcą, sypie się niczym domek z kart- co najmniej kilka razy. Zakończenie jest tak nieoczywiste a motyw irracjonalny, że wbija po prostu w fotel i zostawia czytelnika z niezłą sieczką w mózgu...
Autorka zwraca uwagę tą powieścią na to jak ważna jest rozmowa z drugim człowiekiem, bo wydaje się nam, że znamy się z kimś jak przysłowiowe łyse konie, a tak naprawdę nic o tej drugiej stronie nie wiemy, albo wiemy i widzimy tylko to, co dana osoba chce nam pokazać.
Autorka pisze o uzależnieniu, o dramatach, do którego ono prowadzi, nie boi się tak trudnych tematów jak handel żywym towarem czy zaburzenia psychiczne. Zmusza czytelnika do zastanowienia się nad tym czy podobne dramaty nie dzieją się gdzieś obok nas, w bliskim otoczeniu...

Barwne opisy i metafory pozwalają poczuć specyficzny klimat całej Skandynawii. Wzmianki o wikingach i ich wierzeniach tylko podkręcają atmosferę- momentami czułam przebiegające po ciele ciarki, czytając o ich przeszłości.
Bohaterowie są dopracowani w najdrobniejszym szczególe, przepełnieni emocjami. Łatwo jest się z nimi utożsamić i zrozumieć dylematy i motywy, które nimi kierują- choć tutaj muszę napisać, że już dawno żadna postać nie wkurzała mnie tak bardzo jak Andreas Björn. 
(Gdyby kiedyś ta powieść została zekranizowana, aktor grający Andreasa powinien dostać Oscara- bo tak skomplikowanej postaci dawno nie widziałam!).
Akcja dzieje się dość miarowo, ale potrafi zaskoczyć i przyśpieszyć w najmniej oczekiwanym momencie. 

Drugie spotkanie z twórczością p. Kariny tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że o tej dziewczynie będzie jeszcze naprawdę głośno!
Uwielbiam styl pani Kariny, teraz uwielbiam również styl Thora Larsena.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Obowiązkowa lektura dla fanów kryminału jak i całej Skandynawii- obok tej książki nikt nie powinien przejść obojętnie. Genialna!

POLECAM...

"Undredal nadal leży samotnie w mglistym powietrzu u brzegów fiordu. Czasem spotkają się tu jedna czy druga dusza, głodna radości, trawiona ogniem przyszłości. Czasem coś powie, czasem tylko szepnie albo przejdzie bez słowa, wlokąc za sobą cień smutku. Mimo świeżego powiewu wiosny, pierwszych pąków kwiatów i dziewiczo rodzącej się natury, wszechobecna pustka wypełniła domy "miasteczka kóz".
I życie prawie minęło, wkrótce zgaśnie. Marzenia i sny powoli bledną, wkrótce i tęsknota minie. Może przypłynie tu jeszcze jakiś nieświadomy niczego turysta i wniesie w ten klimat trochę swojego zachwytu. Może opowie legendę o bogach, którzy siedzą w Wahalli albo toczą swój Rangarok.
Thor, Odyn, Freya... "
                                          - Thor Larsen"Miasteczko głodnych dusz"


Za możliwość przeczytania tej fascynującej powieści serdecznie dziękuję pani Karinie Krawczyk.

 

piątek, 23 sierpnia 2019

NAZYWAM SIĘ MILION



    Autor: Karina Krawczyk

    Wydawnictwo: Dlaczemu

    Liczba stron: 510

    Data premiery: 4. 06. 2019




           „Życie ma sens taki, jaki sama mu nadasz”.






    Witam Was serdecznie. Dziś chciałabym przedstawić Wam historię inspirowaną prawdziwymi zdarzeniami. Wraz z autorką wracamy do roku 2018, gdy wszyscy „kibicujemy naszym” na Mundialu organizowanym w Rosji, widzimy jak władza sięga po sądownictwo, a dopalacze zbierają śmiertelne żniwo.
Na początek tradycyjnie kilka słów a Autorce. 

    Karina Krawczyk- Zawodowo trener biznesu, nauczyciel marketingu oraz recenzent. Prywatnie pasjonatka kryminałów i książek psychologicznych. Kocha Śląsk, uwielbia geniuszy, słucha rocka, nie może żyć bez kota i psa.
Fanka Folletta i Dickera, jak również Mickiewicza i Dostojewskiego.
Autorka powieści „Tajemnica Boga” i „Pułapka pożądania”.

    Lublin rok 2018. Komisarz Pascal Kirski zaraz po opuszczeniu szpitala rzuca się w wir pracy.
W całym kraju dopalacze zbierają śmiertelne żniwo. Priorytetem staje się odnalezienie człowieka o ksywie „Chemik”, który produkuje i rozprowadza przy pomocy siatki dilerów, trefny towar po kraju. Czas ucieka, ofiar przybywa, a śledztwo tkwi w martwym punkcie.
W międzyczasie psychoterapeutka Kirskiego przedstawia mu historię swej podopiecznej i prosi komisarza o pomoc w odnalezieniu jej tożsamości. Dziewczyna ma głęboką amnezję, nie wie, kim jest, skąd pochodzi, co jej się stało. Umie za to liczyć po japońsku, słyszy głosy i wydaje jej się, że znała pewną dziewczynę, która wychowywała się w domu dziecka, ale zginęła w wypadku kilka lat wcześniej. Sama siebie nazywa Milion.
Kirski obiera sobie za punkt honoru rozwiązanie tej tajemniczej i zagadkowej sprawy. Rozpoczyna dochodzenie, które prowadzi go do Gdańska. 
Nie zdaje sobie sprawy, że im głębiej wchodzi w tę sprawę, tym bardziej zbliża się do rozwiązania sprawy Chemika, a osoby z nim powiązane mają istotne znaczenie dla sprawy Milion...
Jakby mało miał kłopotów, w jego życiu miesza znienawidzona sąsiadka, szef dupek i psychiatra wariat.
W tle autentyczne wydarzenia minionego lata, sport, polityka, pogoda.

    Kiedy pojawiła się okazja przeczytania tej pozycji, nie wahałam się zbyt długo. Wprawdzie jest to moje pierwsze spotkanie z powieścią Pani Kariny, jednak należy do bardzo udanych i jestem przekonana, że pozostałe dwie książki również trafią w mój gust. Z przyjemnością po nie sięgnę.
Okładka już od początku przyciąga spojrzenie, a tajemniczy tytuł tak naprawdę nie zdradza, co znajdziemy na kartach książki. 
Przyznaję, że nie skojarzyłam faktów, a znaczenie tytułu dotarło do mnie dopiero w trakcie czytania. Ciekawa jestem, w którym momencie Wy się połapiecie. Małą podpowiedzią niech będzie, że ma to związek z naszym narodowym dziełem.
Autorka stworzyła intrygujący kryminał, który pomimo swojej objętości bardzo dobrze się czyta. Mnogość bohaterów i ich różnorodność, początkowo wydawałby się przytłaczająca, jednak każdy z nich wnosi coś zaskakującego do ogólnej fabuły, i stwarza swoisty klimat.
Olbrzymim plusem dla mnie było wplecenie autentycznych wydarzeń które miały miejsce w 2018 roku. Wprawdzie minął dopiero rok, a jak wiele zdarzeń się już nie pamięta- chociażby Mundial w Rosji- byłam przekonana, że minęło dużo więcej czasu od jego zakończenia.  
Jeśli chodzi o sprawy polityczne, pozwólcie, że ten wątek akurat ominę, jednak w uszach nadal brzmią słowa wypowiedziane w języku polskim przez Micka Jagerra z Rolling Stones, do ludzi zgromadzonych na koncercie granym w Warszawie.
Kolejnym poruszającym elementem są opisy życia w Domu dziecka, przerażający jest fakt, że te rzeczy dzieją się naprawdę, a opiekunowie udają, że to się nie ma miejsca. Jako matce nie mieści mi się to w głowie. W tych momentach nie raz uroniłam łzę nad losem tych biednych dzieci.

    Chciałbym również podziękować autorce za wątek jednego z bohaterów, który spędził lata dzieciństwa w obozie w Majdanku. Przerażające opisy miejsca i bestialstwa więziennych strażników nigdy nie powinny zostać zapomniane, a prawda przekazywana każdemu kolejnemu pokoleniu. 
Wprawdzie ten wątek, niczego szczególnego nie wnosi do głównej fabuły, jest bardzo istotny i jeśli można tak napisać (?) dobrze, że się pojawił.

    Podsumowując... „Nazywam się milion” nie jest to taki zwyczajny kryminał, ta książka posiada drugie dno. 
Jest to sprzeciw przeciwko niszczeniu tego, co jest dobre, przeciw cierpieniu niewinnych dzieci i dorosłych. Uszanowaniu konstytucji- naszego wspólnego dobra.
Zresztą autorka sama zadedykowała powieść słowami „Wszystkim walczącym o wolność”.


Polecam...


„Wszyscy we wspaniałych nastrojach zasiedli przed telebimem. Niestety, już w pierwszej połowie Thiago Cionek, który zastąpił kontuzjowanego Kamila Glika, nieopatrznie strzelił samobójczą bramkę. Żeby tego było mało, wkrótce piłka znów znalazła się w bramce Polaków po strzale Senegalczyka. Pomimo często wymienianych nazwisk Lewandowski i Błaszczykowski, honorowego gola zdobył Krychowiak, na cztery minuty przed końcem regulaminowej drugiej połowy meczu”
                               -Karina Krawczyk „Nazywam się Milion”



Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Dlaczemu.