Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Dlaczemu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Dlaczemu. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 października 2020

(90/20). ROBAK


     Autor: Tymoteusz Onyszkiewicz

    Wydawnictwo: DLACZEMU

    Gatunek: Psychologiczna, Obyczajowa

    Liczba stron: 288

    Data premiery: 20. 03. 2020

    
 *Google

    Tymoteusz Onyszkiewicz-(ur. 20 czerwca 1973) – polski poeta, prozaik, filozof oraz aktywista polityczny o poglądach anarchistycznych. W jego twórczości znajdują się wiersze, powieści, nowele, a także wiele publikacji popularnonaukowych oraz naukowych. W swojej twórczości koncentruje się na kwestiach społecznych, myśli Wschodu, filozofii starożytnej, teologii i gnostycyzmie. Jest również teoretykiem i nauczycielem jogi, a także prowadzi zajęcia Ju-Jitsu (sensei 1 dan), samoobrony oraz Karate Shōtōkan (sensei 1 dan).
(Źródło: Wikipedia)

– Dlaczego napisałeś to wszystko?
– Dlaczego?

– Tak. Dlaczego? W jakim celu? To chyba proste pytanie.
– Ale odpowiedź może być trudna.

– Trudna, jeśli chce się od niej uciec.
– Napisałem ją… Trudne pytanie. Napisałem, bo…

– Bo chciałeś się usprawiedliwić.
– Tak, chciałem się usprawiedliwić.

– Bo chciałeś się rozgrzeszyć.
– Tak, chciałem się rozgrzeszyć.
(Opis wydawcy).

    Jestem przekonana, że tytułowy "Robak" dopadł każdego z nas choć raz w życiu. To taki wyrzut sumienia, który wczepia się w człowieka i nie odpuszcza przez lata. Robak nie daje o sobie zapomnieć, wypływa na wierzch w najmniej oczekiwanych momentach... zatruwa życie, nie pozwala zapomnieć. 
O takim właśnie robaku jest ta opowieść.

Główny bohater po otrzymaniu długo oczekiwanego telefonu, wspomina swój związek z rozmówczynią, który zakończył się kilkanaście raz temu. Opowiada o motywach, które nim kierowały, wspomina stosowaną przemoc psychiczną i fizyczną, próbuje wytłumaczyć, co było motorem napędowym całej zaistniałej sytuacji. Poszukuje rozgrzeszenia i wybaczenia(?).
Czy mu się udało? 
Nie wiem, ja czuję się przekonana, może i z Wami będzie podobnie...
Towarzyszymy bohaterowi w jego ucieczkach od wspomnień. Uciekamy przed "robakiem" na wieś, gdzie wspomnienia uderzają z podwójną mocą. Razem z nim udajemy się w dalekie podróże, które nie pomagają, a bohatera spychają niemalże na granice obłędu...
W tym miejscu chciałabym podziękować Autorowi za wyprawę do moich ukochanych Indii (W moim odczuciu to najlepszy fragment z całej opowieści).
W mojej interpretacji Autor często nawiązuje do reinkarnacji (?) umieszczając opowieść na wyspie Jabłoni, wcielając bohatera w postać Gaalada, syna Lancelota z Jeziora i Elaine z Corbenic. 
Te fragmenty są dość surrealistyczne i w moim odczuciu bardzo magiczne. Wnoszą do historii wiele pozytywnych odczuć.  

"Robak" w moim odczuciu jest książką wymagającą. To nie jest historia na jeden wieczór, żeby ją zrozumieć potrzeba czasu i skupienia, jednak czyta się ją bardzo przyjemnie. 
Plastyczne opisy pozwalają się przenieść w dane miejsce, poczuć jego atmosferę. Czuć zawarte w niej emocje i uczucia. Rozpala wyobraźnię...
Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pana Onyszkiewicza i bardzo chciałabym, by nie było ostatnie. 
"Robak" rozbudził we mnie wielką ciekawość co do innych historii przedstawianych przez Autora.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. 
Jednak proszę, pamiętajcie, to opowieść o poszukiwaniu wybaczenia, o zdradzie i  agresji oraz trudnym do opanowania nałogu.

POLECAM...

"Być może były też inne Indie- duchowe, pachnące przyprawami, rozbrzmiewające muzyką, Indie szczęśliwych ludzi, ale ja ich nie zauważyłem. Przysłoniły je: brud, nędza, hałas klaksonów, smog, smród śmieci oraz problemy żołądkowe. Wyzyski i poniżenie, których doświadczało ponad osiemdziesiąt procent społeczeństwa Indii, napuszona, oziębła wyższość bogatych, dewastacja środowiska naturalnego, korupcja oraz mafijna przemoc ustalająca porządki w polityce i biznesie, czyniły, w moich oczach, z Indii kraj zbliżający się do apokalipsy. A może tak wygląda świat? Może zamknięty w europejskiej szklarni dobrobytu nie zauważałem tych wszystkich miejsc, tych miliardów ludzi żyjących na granicy apokaliptycznej erupcji?".
                                           -Tymoteusz Onyszkiewicz "Robak"


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu DLACZEMU.



    

wtorek, 18 lutego 2020

EKORODZINA



    Autor: Magdalena Harnatkiewicz

    Ilustracje: Marta Zawierucha

    Wydawnictwo: Dlaczemu

    Liczba stron: 42

    Data premiery: 20. 11. 2019

                            Okładka książki Ekorodzina *Google

    Witam Was serdecznie. Dziś chciałabym przedstawić Wam króciutką opowiastkę dla młodszych i nieco starszych dzieci, chcecie poznać moje zdanie?
Zapraszam...

    Magdalena Harnatkiewicz- urodzona 17. 11. 1985 r. we Francji. Debiutująca autorka powieści dla dzieci "EKOrodzina". Ukończyła Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu i trymestr na Uniwersytecie w Mediolanie. Przez większą część życia pracowała w sprzedaży i marketingu. Swoje największe sukcesy osiągnęła pracując jako Prezes Zarządu w portalu miejskim www.tuWroclaw.com.
Szczęśliwa mama wspaniałej Kasi i Natalki oraz żona cudownego męża Piotra.
(źródło: Lubimy czytać)

    Cześć, to ja- Ziemia!
Otwórz książkę i poznaj moją EkoRodzinę. Jesteśmy kosmiczni, bo żyjemy w ogromnym, pięknym i pełnym niezwykłości kosmosie... zupełnie jak Ty!
Opowiem Ci historię o tym, jak powstałeś, skąd wziął się Księżyc i z jakiego powodu Słońce jest tak bardzo ważne dla nas wszystkich.
Dlaczego śmieci szkodzą środowisku? I dlaczego smog to tak naprawdę straszliwy, groźny smok? Powiem Ci, co robić, żebym na zawsze pozostała Twoim zdrowym, pięknym i bezpiecznym domem. Mam dla Ciebie mnóstwo opowieści nie z tej ziemi, kolorowych obrazków i wesołych historyjek.
Wyrusz ze mną  na kosmiczną przygodę!
(opis wydawcy)

    Bardzo rzadko piszę recenzje dla książeczek dziecięcych, jednak sporo ich czytam i od razu przyznam, że "EkoRodzina" bardzo mnie rozczarowała. Spodziewałam się rzetelnie przekazanej wiedzy dostosowanej do wieku młodego czytelnika, a dostałam w ręce jeden wielki miszmasz.
Ziemia, która jest równocześnie narratorem, zaczyna swą opowieść od przedstawienia nam swojej rodziny, czyli rodziców- księżyca i słońca oraz swojego rodzeństwa- pozostałych planet układu słonecznego. Tu jest jeszcze ok- w bardzo fajny i humorystyczny sposób została opisana każda planeta, jednak już na początku zirytowało mnie porównanie pór roku do cyklu życia człowieka. Myślę że małe dziecko nie zrozumie tego przekazu.
Pomysł ogólnie jest świetny, wszyscy wiemy co dzieje się z naszą planetą i widzimy, że trzeba ją ratować... jednak w tej książce za wiele informacji o ekologi i wskazówek jak dbać o Ziemię, nie znajdziemy, bo Autorka odsyła dzieci do portalu You Tube, by tam sobie obejrzały filmy o Ziemi i  segregacji śmieci, występ Grety Thunberg na konferencji klimatycznej w Katowicach, lub posłuchali różnych piosenek (???) - pozwólcie, ale spuszczę na to zasłonę milczenia.
Nie, nie jestem jakoś szczególnym wrogiem korzystania z sieci przez dzieci, ale wiecie, co za dużo to nie zdrowo. W tym przypadku mamy jednak dużo za dużo.
Ogólnie w całej tej historii panuje duży chaos i jest to męczące, przynajmniej dla dorosłego czytelnika.
Jakie wrażenie odniesie dziecko trudno mi powiedzieć, bo mój syn słucha wszystkiego, co mu czytam, jednak jedyne co naprawdę przykuwa jego uwagę to kolorowe i duże obrazki, więc trudno tutaj o merytoryczną ocenę młodego czytelnika.
Jednak nawet mi zdanie "Ścigamy się jak jakieś głupole..." wydaje się bardzo nie na miejscu.

Moim zdaniem tę książkę ratuje tylko wydanie. Duży kwadratowy rozmiar, który dobrze się trzyma w ręku, duża wyrazista czcionka, która nie sprawia problemu z czytaniem. Wielkim plusem są fantastyczne ilustracje i mały bonus w postaci obrazków do własnoręcznego pokolorowania.

    Czy polecam?
Osobiście jestem na nie, jednak nie mówię, że książeczka może się nie podobać. Gdyby wątki były bardziej uporządkowane, było mniej odesłań do Internetu a więcej zachęty do wyjścia na dwór i pozbierania kilku śmieci wokół siebie, byłoby dużo lepiej.

"Pamiętaj, Skarbie, nie wyrzucaj śmieci ani do wody, ani do lasu, ani na ulicę. Zawsze szukaj odpowiedniego kosza. Na plastik mamy pojemniki żółte, na szkło zielone, a na papier niebieskie. Dowiedz się od rodziców i nauczycieli, jak należy segregować, aby nie szkodzić środowisku i przeznaczać te same materiały do ponownego użycia. Mój brzuszek będzie Ci bardzo, ale to bardzo wdzięczny za bycie Super Bohaterem Segregacji!"
                                 - "EkoRodzina" Magdalena Harnatkiewicz.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Dlaczemu.







    

czwartek, 5 grudnia 2019

RABIH ZNACZY WIOSNA


    Autor: Weronika Tomala

    Wydawnictwo: DLACZEMU

    Liczba stron: 324

    Data premiery: 30. 10. 2019

*Google

    Witam Was serdecznie. Dziś chciałbym pokazać Wam historię o prawdziwej i szczerej przyjaźni. 
Przyjaźni, która jest tak silna, że pokona wszystkie przeciwności losu...
Zapraszam...

    Weronika Tomala- Szczęśliwa mama i mężatka, a przede wszystkim autorka książek, która jak nikt inny potrafi przelewać ludzkie emocje na papier, cieszyć, bawić, zaskakiwać szczerością i wzruszać do łez- bez krzty wątpliwości. Z wykształcenia nauczycielka języka angielskiego, z pasji blogerka literacka. Prowadzi bloga http://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com

    Martę i Rabiha łączy przyjaźń od dziecka. Ona Polka, On w połowie Saudyjczyk. Przez większość dzieciństwa są nierozłączni. Rabih, który czuje się Polakiem, został wychowany w polskiej kulturze i tradycji, coraz częściej odczuwa brak akceptacji przez otoczenie. Głównym powodem nienawiści jest jego egzotyczny wygląd i kolor skóry, który odziedziczył po ojcu. 
Są nierozłączni do momentu ataku na Word Trade Center- są wtedy nastolatkami, a ich znajomość zostaje gwałtownie zerwana. 
Spotykają się przypadkowo, kilka lat później. 
Każde z nich ma poukładane życie, jednak wspomnienia wspólnie spędzonego czasu i uczucia, które do siebie wtedy żywili, powracają ze zdwojoną siłą. Początkowa niechęć i obustronny żal, przeradza się w relację, z której żadne z nich pomimo wewnętrznej walki, nie chce wyjść.
Sytuację komplikuje fakt, że Rabih za moment staje na ślubnym kobiercu... a jego serce jest temu zupełnie przeciwne.

    Jest to moje pierwsze spotkanie z piórem Weroniki Tomali i jestem przekonana, że na pewno nie ostatnie. 
Jestem zauroczona jej stylem, i mimo trudnego tematu, jaki został poruszony w tej historii, książkę czyta się bardzo przyjemnie. 
Autorka zwraca uwagę na powszechny w naszym kraju problem tolerancji dla innych narodowości, tradycji, kultury baa nawet koloru skóry. Obnaża nasz stosunek do odmienności w bezpośredni sposób, pokazuje, jak stereotypy mogą wpływać na nasze zdanie o danym człowieku, i jak bardzo są one zakorzenione w naszej społeczności. 
A czy naprawdę wygląd innego człowieka jest tak ważny?
Przecież, liczy się to, co mamy w środku, a nie to jak wyglądamy na zewnątrz.

Cała historia podzielona jest na dwie części. W pierwszej poznajemy dzieciństwo i wczesną młodość głównych bohaterów. Druga to już dorosłość gdy Marta i Rabih spotykają się przypadkiem po kilku latach.
Bardzo dobrym pomysłem było zastosowanie podwójnej narracji, mamy dzięki temu możliwość poznania punktu widzenia obojga bohaterów. Możemy się wczuć w ich postacie, czujemy emocje, które nimi targają. Możemy zrozumieć ich postępowanie. 

Wciągająca fabuła, barwni bohaterowie, zaskakujące zwroty akcji- to wszystko sprawia, że nie sposób odłożyć książki na bok. 
Zakończenie zaskakuje, choć gdzieś w głębi duszy czułam, że tak to wszystko się poukłada. 
Jesteście ciekawi jak?  Zapraszam do lektury tej niezwykłej historii.

    Czy polecam?
Polecam z całego serca. Jest to bardzo wartościowa pozycja, która zmusi nas do myślenia. Pokaże, że warto, jest nie oceniać człowieka po wyglądzie, a po jego czynach. 

POLECAM...

"Co myśmy najlepszego zrobili?
Sięgam po poduszkę, wbijając w nią swoje oczy. Płaczę. Nie! Ja krzyczę, tłumiąc w nie dźwięk wydobywający  się z mojego wnętrza. W jeden wieczór przekreśliliśmy coś, co trwale nas łączyło. Moja miłość. Mój przyjaciel. Kim jest dla mnie teraz?
Gdyby nie okoliczności, gdyby nie przeszłość, gdyby nie jutrzejszy dzień. Dlaczego życie bywa tak skomplikowane? To moja wina. Moja."
                        -Weronika Tomala "Rabih znaczy wiosna" 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu DLACZEMU. 

piątek, 23 sierpnia 2019

NAZYWAM SIĘ MILION



    Autor: Karina Krawczyk

    Wydawnictwo: Dlaczemu

    Liczba stron: 510

    Data premiery: 4. 06. 2019




           „Życie ma sens taki, jaki sama mu nadasz”.






    Witam Was serdecznie. Dziś chciałabym przedstawić Wam historię inspirowaną prawdziwymi zdarzeniami. Wraz z autorką wracamy do roku 2018, gdy wszyscy „kibicujemy naszym” na Mundialu organizowanym w Rosji, widzimy jak władza sięga po sądownictwo, a dopalacze zbierają śmiertelne żniwo.
Na początek tradycyjnie kilka słów a Autorce. 

    Karina Krawczyk- Zawodowo trener biznesu, nauczyciel marketingu oraz recenzent. Prywatnie pasjonatka kryminałów i książek psychologicznych. Kocha Śląsk, uwielbia geniuszy, słucha rocka, nie może żyć bez kota i psa.
Fanka Folletta i Dickera, jak również Mickiewicza i Dostojewskiego.
Autorka powieści „Tajemnica Boga” i „Pułapka pożądania”.

    Lublin rok 2018. Komisarz Pascal Kirski zaraz po opuszczeniu szpitala rzuca się w wir pracy.
W całym kraju dopalacze zbierają śmiertelne żniwo. Priorytetem staje się odnalezienie człowieka o ksywie „Chemik”, który produkuje i rozprowadza przy pomocy siatki dilerów, trefny towar po kraju. Czas ucieka, ofiar przybywa, a śledztwo tkwi w martwym punkcie.
W międzyczasie psychoterapeutka Kirskiego przedstawia mu historię swej podopiecznej i prosi komisarza o pomoc w odnalezieniu jej tożsamości. Dziewczyna ma głęboką amnezję, nie wie, kim jest, skąd pochodzi, co jej się stało. Umie za to liczyć po japońsku, słyszy głosy i wydaje jej się, że znała pewną dziewczynę, która wychowywała się w domu dziecka, ale zginęła w wypadku kilka lat wcześniej. Sama siebie nazywa Milion.
Kirski obiera sobie za punkt honoru rozwiązanie tej tajemniczej i zagadkowej sprawy. Rozpoczyna dochodzenie, które prowadzi go do Gdańska. 
Nie zdaje sobie sprawy, że im głębiej wchodzi w tę sprawę, tym bardziej zbliża się do rozwiązania sprawy Chemika, a osoby z nim powiązane mają istotne znaczenie dla sprawy Milion...
Jakby mało miał kłopotów, w jego życiu miesza znienawidzona sąsiadka, szef dupek i psychiatra wariat.
W tle autentyczne wydarzenia minionego lata, sport, polityka, pogoda.

    Kiedy pojawiła się okazja przeczytania tej pozycji, nie wahałam się zbyt długo. Wprawdzie jest to moje pierwsze spotkanie z powieścią Pani Kariny, jednak należy do bardzo udanych i jestem przekonana, że pozostałe dwie książki również trafią w mój gust. Z przyjemnością po nie sięgnę.
Okładka już od początku przyciąga spojrzenie, a tajemniczy tytuł tak naprawdę nie zdradza, co znajdziemy na kartach książki. 
Przyznaję, że nie skojarzyłam faktów, a znaczenie tytułu dotarło do mnie dopiero w trakcie czytania. Ciekawa jestem, w którym momencie Wy się połapiecie. Małą podpowiedzią niech będzie, że ma to związek z naszym narodowym dziełem.
Autorka stworzyła intrygujący kryminał, który pomimo swojej objętości bardzo dobrze się czyta. Mnogość bohaterów i ich różnorodność, początkowo wydawałby się przytłaczająca, jednak każdy z nich wnosi coś zaskakującego do ogólnej fabuły, i stwarza swoisty klimat.
Olbrzymim plusem dla mnie było wplecenie autentycznych wydarzeń które miały miejsce w 2018 roku. Wprawdzie minął dopiero rok, a jak wiele zdarzeń się już nie pamięta- chociażby Mundial w Rosji- byłam przekonana, że minęło dużo więcej czasu od jego zakończenia.  
Jeśli chodzi o sprawy polityczne, pozwólcie, że ten wątek akurat ominę, jednak w uszach nadal brzmią słowa wypowiedziane w języku polskim przez Micka Jagerra z Rolling Stones, do ludzi zgromadzonych na koncercie granym w Warszawie.
Kolejnym poruszającym elementem są opisy życia w Domu dziecka, przerażający jest fakt, że te rzeczy dzieją się naprawdę, a opiekunowie udają, że to się nie ma miejsca. Jako matce nie mieści mi się to w głowie. W tych momentach nie raz uroniłam łzę nad losem tych biednych dzieci.

    Chciałbym również podziękować autorce za wątek jednego z bohaterów, który spędził lata dzieciństwa w obozie w Majdanku. Przerażające opisy miejsca i bestialstwa więziennych strażników nigdy nie powinny zostać zapomniane, a prawda przekazywana każdemu kolejnemu pokoleniu. 
Wprawdzie ten wątek, niczego szczególnego nie wnosi do głównej fabuły, jest bardzo istotny i jeśli można tak napisać (?) dobrze, że się pojawił.

    Podsumowując... „Nazywam się milion” nie jest to taki zwyczajny kryminał, ta książka posiada drugie dno. 
Jest to sprzeciw przeciwko niszczeniu tego, co jest dobre, przeciw cierpieniu niewinnych dzieci i dorosłych. Uszanowaniu konstytucji- naszego wspólnego dobra.
Zresztą autorka sama zadedykowała powieść słowami „Wszystkim walczącym o wolność”.


Polecam...


„Wszyscy we wspaniałych nastrojach zasiedli przed telebimem. Niestety, już w pierwszej połowie Thiago Cionek, który zastąpił kontuzjowanego Kamila Glika, nieopatrznie strzelił samobójczą bramkę. Żeby tego było mało, wkrótce piłka znów znalazła się w bramce Polaków po strzale Senegalczyka. Pomimo często wymienianych nazwisk Lewandowski i Błaszczykowski, honorowego gola zdobył Krychowiak, na cztery minuty przed końcem regulaminowej drugiej połowy meczu”
                               -Karina Krawczyk „Nazywam się Milion”



Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Dlaczemu.