Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura polska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 stycznia 2026

(3/26). SKOK NIE DO KOŃCA KONTROLOWANY

 
    Autor: Artur Kawka

    Wydawnictwo: Witold Gadowski

    Gatunek: Kryminał, Sensacja

    Liczba stron: 366

    Data premiery: 2024 (data przybliżona)

 *Google

    Artur Kawka właściciel rodzinnej firmy handlowej, autor "Niebezpiecznego sąsiedztwa" oraz "Nawróconego".
(Informacja z okładki książki "Usta mordercy")

    Czy myśleliście czasem o tym aby – bez konsekwencji – zanurzyć się w kompletnie obcym sobie świecie, poznać jego smak i doświadczenia? Jeśli tak to mocna proza Artura Kawki jest do tego sposobną okazją. W nowej powieści Kawka konsekwentnie penetruje świat bandycki, świat gangów i nieformalnych powiązań z politykami. Czyni to z coraz większym znawstwem i kunsztem. Ta powieść to bezlitosny opis prawdziwego świata bandytów…bez fabularnych upiększeń, bez operowej wzniosłości.
Witold Gadowski
(Fragment przedmowy Witolda Gadowskiego)

     Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z kolejną fantastyczną pozycją, która wyszła spod pióra Artura Kawki- w moim odczuciu niezwykle niedocenianego autora książek kryminalnych i sensacyjnych- już od zdecydowanie dłuższego czasu, nurtuje mnie pytanie dlaczego te historie nie mają przebicia na rynku, kiedy tu wszystko tak idealnie "gra i buczy". 
Dla mnie fabuła tej historii to totalny majstersztyk...
Tomek wychodzi z więzienia po odsiedzeniu wyroku za rozbój, włamanie i kradzież. Trafia do zupełnie innego świata, gdzie karty zostały przetasowane i nie wszyscy są już w tym miejscu, w którym byli dziesięć lat wcześniej. Przeszłość z rozmachem zaczyna się upominać o chłopaka, który, mimo że chciał zacząć nowe życie, musi stawić czoła wrogom, którzy nigdy nie opuszczają i chcą tylko jego śmierci. Chłopak zostaje uwikłany w potężną grę, gdzie na jednej z szal leżą olbrzymie pieniądze, a na drugiej życie jego i jego rodziny. Zaczyna się wyścig z czasem, który nie wszyscy ukończą...

"Skok..." to kolejny kryminał autora, który z precyzją i niespotykaną dokładnością obnaża przestępczy świat- od wyrachowanych strategii po bezlitosne i "widowiskowe" egzekucje. Każda strona tej historii pokazuje, jakie są mechanizmy i działania przestępczego świata, pokazuje, jak bardzo jest trudno wyjść z tego kręgu nawet po odbyciu zasądzonej kary, jak bardzo są tam skomplikowane i niebezpieczne powiązania jak łatwo wrócić do starych nawyków i przyzwyczajeń. Autor opisuje wydarzenia bardzo realnie, dzięki temu można poczuć się niemal jak świadek dziejącej się historii. W tych opisach autor doskonale przeplata moralne dylematy, zdrady i misternie uknute intrygi, prowadząc nas przez labirynt zbrodni i zła, które zaskakują do ostatniej strony. Szemrane interesy, pranie brudnych pieniędzy, w które uwikłane są rodziny od pokoleń i które niejednokrotnie doprowadzają do tragedii, tajemnicze zaginięcia i mnóstwo innych wątków pobocznych tworzy mroczny obraz świata, którego na co dzień nie oglądamy.
Przedstawiona historia wciąga, a pędząca akcja nie pozwala się od siebie oderwać. Misternie utkana intryga oplata czytelnika siecią niedomówień i tajemnic. 
Autor podrzuca tropy i wskazówki, by naprowadzić czytelnika na rozwiązanie, a za momencik podsuwa nową poszlakę, która burzy całą i tak chwiejną koncepcję- książkę dzięki temu czyta się fenomenalnie, do samego końca trzyma w napięciu, a zakończenie może niejedną osobę zaskoczyć.
Bohaterowie są szczegółowo dopracowani, zostali oni obdarzeni wszystkimi znanymi cechami, które wyzwalają we mnie całą gamę uczuć od sympatii po czystą nienawiść. Trudno im nie współczuć (mam tu na myśli głównego bohatera, który już poniósł swoją karę), a zarazem złościć na pazerność i podejście do życia (przyjaciel). Postacie drugoplanowe są równie barwne, nie są tylko szarym tłem i wnoszą wiele do powieści. 
Przemyślane dialogi, cięte riposty, fachowe nazewnictwo, pozwalają zerknąć za kulisy kryminalnego śledztwa, poznać niektóre tajniki i znane tylko śledczym metody na pozyskanie interesujących ich informacji.

Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać tę książkę. Odnoszę wrażenie, że każda nowość, która wychodzi spod pióra pana Kawki, jest coraz lepsza. Jestem przekonana, że każdy fan kryminału będzie zachwycony tą pozycją.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Skok nie do końca kontrolowany" to książka, która rozpala emocje i ciekawość. Nie sposób się przy niej nudzić, a przy okazji dostajemy okazję zajrzenia za kulisy przestępczego półświatka, który dla większości z nas nie jest dostępny. Zaryzykujcie i wejdźcie do świata, który kreuje pan Kawka, jestem przekonana, że odkryjecie coś, co zawładnie waszym czytelniczym sercem na zawsze, a sam Autor zyska kolejnego oddanego czytelnika.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi. 

piątek, 18 października 2024

(140/24). ORDYNAT MICHOROWSKI

 
    Autor: Helena Mniszkówna

    Wydawnictwo: WasPos

    Gatunek: Dramat, Romans

    Liczba stron: 238

    Data premiery: 31. 03. 2022

 *Google

    Helena Mniszkówna z domu Mniszek-Tchorznicka, primo voto Chyżyńska, secundo voto Rawicz-Radomyska (ur. 24 maja 1878 roku w majątku Kurczyce na Wołyniu, zm. 18 marca 1943 w Sabniach)
 – polska powieściopisarka. Była autorką romansów z życia wyższych sfer.
Dwa tomy pierwszej powieści, Trędowata, ukazały się w 1909 roku dzięki wsparciu finansowemu ojca Heleny Mniszkówny. Książka szybko zniknęła z księgarń i została dość ciepło przyjęta przez krytykę literacką (nieprzychylne recenzje przyszły później). Rękopis recenzował Bolesław Prus, który był przyjacielem z dzieciństwa stryja Mniszkówny.
(Źródło: Wikipedia)

    "Trędowata" to najsłynniejszy polski melodramat. Przedwojenny bestseller, którym do dzisiaj zachwycają się rzesze czytelników. Historia nieszczęśliwej miłości ubogiej szlachcianki do arystokraty, która doczekała się aż czterech ekranizacji. 
Przełom XIX i XX wieku
Dalsze losy ordynata Waldemara Michorowskiego, bohatera znanego z powieści "Trędowata" Heleny Mniszkówny.
(Źródło: Okładka książki)

     Dzień dobry serdeczne! Dziś przyszła pora napisać kilka słów o trzecim i ostatnim tomie najsłynniejszego polskiego melodramatu. Przyznać muszę, że byłam porządnie zaskoczona faktem, że taka kontynuacja w ogóle istnieje. Myślałam, że śmierć jednego z bohaterów "Trędowatej" kończy całą historię, jednak okazuje się, że istnieje jeszcze ciąg dalszy i to właśnie tu znajdziemy wyjaśnienie kilku wątków, które zostały otwarte w "Trędowatej".

Akcja "Ordynata Michorowskiego" toczy się kilka lat później. Ordynat Michorowski pogrążony od lat w żałobie podupada na zdrowiu i zostaje wysłany za granicę w celu podreperowania zdrowia. Tam spotyka swojego kuzyna, zubożałego i uzależnionego od hazardu młodego mężczyznę, którego ordynat, widząc w nim siebie samego sprzed lat, postanawia wziąć pod swoje skrzydła i pomóc mu się odbić od dna... Panowie wracają do kraju gdzie Bohdan poznaje Lucię Elzonowską i zakochuje się w dziewczynie, jednak ta, od kilku lat żywi głębokie uczucia do Waldemara- niestety bez wzajemności. Do rywalizacji o rękę dziewczyny staje kolejny mężczyzna. Co zrobi ordynat? Czy Lucia pogodzi się z odrzuceniem przez Waldemara? Czy zapragnie zemsty i wyjdzie za kogoś innego? Kogo wybierze? Czy Bohdan stanie na nogi i zacznie pomnażać rodzinny majątek?
Tego już Wam nie zdradzę, ale gwarantuję, że odpowiedzi na te pytania znajdziecie w niniejszej historii.
Przyznać muszę, że choć historia jest urocza, opowieść o miłości Stefanii i Waldemara mogłaby się śmiało skończyć na tomie drugim "Trędowatej", ta mogłaby być zupełnie oddzielną historią, tym bardziej że Waldemar w tej historii jest gdzieś z tyłu, snuje się za plecami innych i naprawdę nie jest on tu tak naprawdę główną postacią. To Bohdan gra tak naprawdę główne skrzypce w tej historii, to głównie jego i jego przemianę obserwujemy przez cały czas. Oczywiście nie brakuje tu pozostałych bohaterów, których już zdążyliśmy poznać wcześniej, ale to już jednak nie to samo.
Czegoś mi brakowało w tej historii, przeczytałam, bo przeczytałam, ale już bez tak wielkich emocji, jakie mi towarzyszyły przy "Trędowatej". Wtedy towarzyszył mi zupełnie inny nastrój niż teraz.
Akcja dzieje się dość szybko, Autorka konkretnie wskazuje, z jakimi problemami walczyli ludzie na przełomie wieków, i pokazuje, jak surowe konsekwencje były wyciągane wobec osób, które sprzeciwiały się zmianom, które nadchodziły wielkimi krokami.
Zdecydowanie mniej tu barwnych opisów, mniej romantyczności i rodzących się dopiero uczuć, absolutnie brakuje mi melancholii i refleksji, która towarzyszyła mi poprzednio, choć książkę czyta się naprawdę dobrze, nie mogłam wykrzesać w sobie takich emocji, jakie towarzyszyły mi gdy czytałam poprzednie tomy. Myślę, że moim błędem było sięgnięcie po "Ordynata..." zaraz po skończeniu "Trędowatej".
"Trędowata" to historia, która nie traci na wartości i uniwersalności na przestrzeni lat i sądzę, że jej wartość nigdy nie przeminie, o niniejszej kontynuacji mam jednak odmienne zdanie. Nie jest to raczej opowieść, która zapadła mi w pamięć na zawsze, choć nie mówię, że nie cieszę się, że ja poznałam.

    Czy polecam?
Myślę, że tak, choć jest to historia z tych, o której trzeba wyrobić sobie zdanie samemu. W "Trędowatej" jestem zakochana, w "Ordynacie Michorowskim" już nie koniecznie, choć nie mówię, że nie warto poznać tej historii.

"Michorowski nieczęsto pozwalał sobie na chwilę osobistych rozmyślań przy organach, bo wówczas wpadał w nastrój prawie mistyczny. Wszystkie drogie wspomnienia, bóle, tragedie przeżyte przed dwoma laty uwypuklały się i raziły w serce nawałą ciężarów. Ale grał i zanurzał się we wspomnieniach odległych, które jednak przez powiększające szkło duszy były tak blisko, że prawie w tej sali. Waldemar miewał złudzenia, że gdy wstanie, zobaczy za sobą Stefcię Rudecką lub usłyszy jej głos. I patrzył na nią, budząc życie w jej twarzy, malowanej na płótnie. Portret jej umieszczony był obok organów. Gdy ordynat grał sonatę Beethovena, ulubioną niegdyś przez nich oboje, twarz na portrecie zdawała się uśmiechać, promienieć. Gdy grał żałobnego marsza lub nokturny Chopina, rysy zmarłej narzeczonej posępniały, Waldemar zaś wstrząsał się, bo widział ją wówczas już oblubienicą śmierci w ruczajewskim salonie wśród kwiatów."
                                   - Helena Mniszkówna "Ordynat Michorowski" str. 38

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu WasPos.

środa, 16 października 2024

(139/24). TRĘDOWATA (Tom II)

 
    Autor: Helena Mniszkówna

    Wydawnictwo: WasPos

    Gatunek: Dramat, obyczajowa

    Liczba stron: 300

    Data premiery: 31. 03. 2022

 Google

    Helena Mniszkówna z domu Mniszek-Tchorznicka, primo voto Chyżyńska, secundo voto Rawicz-Radomyska (ur. 24 maja 1878 roku w majątku Kurczyce na Wołyniu, zm. 18 marca 1943 w Sabniach)
 – polska powieściopisarka. Była autorką romansów z życia wyższych sfer.
Dwa tomy pierwszej powieści, Trędowata, ukazały się w 1909 roku dzięki wsparciu finansowemu ojca Heleny Mniszkówny. Książka szybko zniknęła z księgarń i została dość ciepło przyjęta przez krytykę literacką (nieprzychylne recenzje przyszły później). Rękopis recenzował Bolesław Prus, który był przyjacielem z dzieciństwa stryja Mniszkówny.
(Źródło: Wikipedia)

    Najsłynniejszy polski melodramat. Przedwojenny bestseller, którym do dzisiaj zachwycają się rzesze czytelników. Historia nieszczęśliwej miłości ubogiej szlachcianki do arystokraty, która doczekała się aż czterech ekranizacji. 
Przełom XIX i XX wieku. Po zawodzie miłosnym Stefania Rudecka zatrudnia się jako guwernantka u baronowej Elzonowskiej. Poznaje tam jej bratanka- ordynata Waldemara Michorowskiego. Młodzi, mimo początkowej niechęci, zbliżają się do siebie, jednakże ich uczucie bulwersuje okolicznych arystokratów, którzy wyraźnie dają odczuć Stefanii, że jej małżeństwo z Waldemarem byłoby mezaliansem a ona zawsze- ze względu na swoje pochodzenie - będzie dla nich "trędowata". Upokorzona i załamana dziewczyna postanawia opuścić siedzibę Michorowskich. Czy nieprzytomnie zakochany ordynat pokona uprzedzenia rodziny i przekona Stefanię do małżeństwa? Czy społeczne konwenanse i szykany rodzin zaprzyjaźnionych z Michorowskimi arystokratów doprowadzą do tragedii?
(Opis wydawcy)

     Dzień dobry serdeczne! Dziś przyszła pora napisać kilka słów o drugim tomie książki, o której napisane i powiedziane zostało chyba już wszystko, a ja opowiedziałam o niej wczoraj. Nadal podtrzymuję swoje zdanie, że ta książka jest wyjątkowa. 

Ponownie trzeba przypomnieć, że książka została wydana po raz pierwszy w 1909 roku i musimy o tym pamiętać, czytając tę historię. Konieczne jest wczucie się w klimat tej historii, zrozumienie języka, jakim została napisana i przypomnienia sobie, jakie zasady towarzyskie panowały na przełomie XIX i XX wieku, wtedy zrozumiemy, jak wielki dramat wydarzył się w życiu pary głównych bohaterów. Pamiętajmy, że na przełomie poprzednich wieków, medycyna nie była tak rozwinięta i ludzie umierali na naprawdę (dziś) prozaiczne choroby. 
Wczoraj pisałam, że z rżeniem serca podejdę do tomu drugiego, sprawdziło sio to przeczucie w stu procentach. Jak płakałam przy pierwszym tomie, tak śmiało mogę napisać, że teraz sama nie nadążałam za swoimi emocjami. Płakałam jak przysłowiowy bóbr, oczywiście z wiadomych powodów. 
Do dziś nie mogę sobie poukładać w głowie tego, że hejt istniał od zawsze i jedno słowo może tak bardzo zniszczyć człowieka, doprowadzając go do ostateczności. Żal mi niezwykle bohaterów, żal mi tego, że ta miłość tak się skończyła, żal mi czasów, w którym przyszło im walczyć o swoje uczucia. 

Autorka pięknie opowiada o uczuciu, które narodziło się między Stefcią i Waldemarem, o ich walce o szczęśliwe jutro, nadaje odpowiedniego tonu i powagi w kulminacyjnych momentach, pięknie posługując się metaforami, które pobudzają wszystkie możliwe emocje.
Ponowie nie brakuje tu barwnych i szczegółowych opisów, które pobudzają wyobraźnię, pozwalają jej się przenieść w opisywane miejsce, poczuć niemal wszystko na własnej skórze. Zachwyca i chwyta za serce, porusza i wzrusza... wiemy już, jak ta historia się skończyła i przyznać muszę, że jestem wstrząśnięta.
Jak na powieść napisaną początkiem XX wieku, jest to historia niezwykle aktualna także w dzisiejszych czasach, poruszająca podobne problemy, jakie istniały wtedy. Dziś nazywamy to hejtem i brakiem akceptacji otoczenia, wtedy to było nazywane mezaliansem i nie miało prawa się wydarzyć...
Autorka doskonale oddaje ducha tamtych czasów, dokładnie opisuje, co ludzi bawiło, czym się martwili, jakie mieli plany i marzenia. Klimat powieści pozwala zerknąć na szlacheckie dwory, poczuć ich splendor i bogactwo, choć przyznać trzeba, że szlachta to nie było chyba nic dobrego.

"Trędowata" to historia, która nie traci na wartości i uniwersalności na przestrzeni lat i sądzę, że jej wartość nigdy nie przeminie.
Książkę czyta się bardzo dobrze, akcja toczy się dość leniwie, ale w tym tomie naprawdę zaskakuje. Obydwa tomy łączą się w klarowną całość, są spójne i zrozumiałe.

Cieszę się, że sięgnęłam po tę historię. Jestem przekonana, że jeszcze kiedyś wrócę do tej historii.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To piękna opowieść o miłości, która chciała trwać, ale jej nie pozwolono. Jestem przekonana, że poruszy ona nie jedno serce, a osobom wysokowrażliwym, takim jak ja, na długo zapadnie w pamięć i nie da oczom szybko wyschnąć. Ja jestem niezwykle poruszona.

POLECAM...

"Czoło miała Stefcia odkryte, jasne, przezrocze, i mocno zarumienione policzki. Nieco obnażona szyja pulsowała widocznie, aż koronka bielizny unosiła się leciuchno.
W pokoju pełno światła i powietrza. Dookoła chorej leżały kwiaty zniesione tu przez Jurka. Pan Rudecki chciał je wyrzucić, bojąc się, że zbytni zapach może szkodzić Stefci, lecz jeden z profesorów wstrzymał go.
-Panie, to już nie szkodzi- rzekł ze smutną powagą w głosie.
Pan Rudecki wybiegł z pokoju, upadł na kolana obok żony, która szlochała skulona na ziemi przed obrazem Bogarodzicy.
Waldemar,  klęcząc przy łóżku Stefci, targany szaloną rozpaczą, porywającą go w bezkresy, ściskał drobne ręce dziewczyny, a z piersi jego wychodził jęk zdławiony, do ryku podobny.
- Żyj! Żyj!- Na Boga, zostań... nie odchodź!"
                         - Helena Mniszkówna "Trędowata" (Tom II) str. 264-265

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu WasPos.

poniedziałek, 14 października 2024

(138/24). TRĘDOWATA (Tom I)

 
    Autor: Helena Mniszkówna

    Wydawnictwo: Was Pos

    Gatunek: Dramat, Obyczajowa

    Liczba stron: 396

    Data premiery: 31. 03. 2022

 *Google

    Helena Mniszkówna z domu Mniszek-Tchorznicka, primo voto Chyżyńska, secundo voto Rawicz-Radomyska (ur. 24 maja 1878 roku w majątku Kurczyce na Wołyniu, zm. 18 marca 1943 w Sabniach)
 – polska powieściopisarka. Była autorką romansów z życia wyższych sfer.
Dwa tomy pierwszej powieści, Trędowata, ukazały się w 1909 roku dzięki wsparciu finansowemu ojca Heleny Mniszkówny. Książka szybko zniknęła z księgarń i została dość ciepło przyjęta przez krytykę literacką (nieprzychylne recenzje przyszły później). Rękopis recenzował Bolesław Prus, który był przyjacielem z dzieciństwa stryja Mniszkówny.
(Źródło: Wikipedia)

    Najsłynniejszy polski melodramat. Przedwojenny bestseller, którym do dzisiaj zachwycają się rzesze czytelników. Historia nieszczęśliwej miłości ubogiej szlachcianki do arystokraty, która doczekała się aż czterech ekranizacji. 
Przełom XIX i XX wieku. Po zawodzie miłosnym Stefania Rudecka zatrudnia się jako guwernantka u baronowej Elzonowskiej. Poznaje tam jej bratanka- ordynata Waldemara Michorowskiego. Młodzi, mimo początkowej niechęci, zbliżają się do siebie, jednakże ich uczucie bulwersuje okolicznych arystokratów, którzy wyraźnie dają odczuć Stefanii, że jej małżeństwo z Waldemarem byłoby mezaliansem a ona zawsze- ze względu na swoje pochodzenie - będzie dla nich "trędowata". Upokorzona i załamana dziewczyna postanawia opuścić siedzibę Michorowskich. Czy nieprzytomnie zakochany ordynat pokona uprzedzenia rodziny i przekona Stefanię do małżeństwa? Czy społeczne konwenanse i szykany rodzin zaprzyjaźnionych z Michorowskimi arystokratów doprowadzą do tragedii?
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przyszła pora napisać kilka słów o książce, o której napisane i powiedziane zostało chyba już wszystko. Klasyka klasyki, książka, o której słyszał chyba każdy, a ja dopiero teraz postanowiłam po nią sięgnąć i samej sobie trudno mi jest odpowiedzieć, dlaczego tak późno, choć film w reżyserii Jerzego Hoffmana znam doskonale. Jednak jak to zazwyczaj bywa, w pewnych kwestiach mocno rozjeżdża się z historią przedstawioną w książce. Film Hoffmana wypaczył i dość mocno zakłamał treść książki. Kto oglądał film, powinien koniecznie przeczytać książkę. Ja zrobiłam na odwrót i chyba dlatego tak długo mi zeszło, by sięgnąć po powieść. Dlatego też nadal zostaje aktualne hasło: Najpierw książka, potem film. 

Helena Mniszkówna w "Trędowatej" opisała świat przedwojennej arystokracji: ich niechęć i bezwzględność do ludzi niższego stanu, oraz świat, w którym intryga goni intrygę, a dobro innych (szczególnie tych niżej urodzonych) jest niewarte zachodu. 
Fabuła powieści toczy się na przełomie XIX i XX wieku, opisuje tragiczną miłość, której stają na przeszkodzie nietolerancja i uprzedzenia społeczne.
Główną bohaterką jest skromna, zubożała szlachcianka Stefania. Z różnych powodów (często bardzo prozaicznych) przyjmuje posadę guwernantki u baronowej Elzonowskiej, ciotki młodego ordynata Waldemara Michorowskiego, znanego w okolicy "bogacza i podrywacza". Początkowo młodzi nie pałają do siebie sympatią, jednak z czasem pojawia się nić zrozumienia i sympatii, tym bardziej że na jaw wychodzi tajemnica z przeszłości, okazuje się, że dziadek Waldemara i babka Stefanii byli zakochani i zaręczeni, choć do małżeństwa, z różnych powodów (zgadnijmy jakich) nigdy nie doszło. Obawiając się powtórzenia sytuacji, Stefania postanawia opuścić dwór Elzonowskiej, ale nieustępliwy i zakochany Waldemar, postanawia zawalczyć o tę miłość wbrew wszystkim konwenansom i obiekcjom pobocznych osób. Młodzi przezwyciężają przeszkody i dochodzi do zaręczyn... 

Książka została wydana po raz pierwszy w 1909 roku i musimy o tym pamiętać, czytając tę historię. Konieczne jest wczucie się w klimat tej historii, zrozumienie języka, jakim została napisana i przypomnienia sobie, jakie zasady towarzyskie panowały na przełomie XIX i XX wieku, wtedy opowiedziana historia trafi (niemal) do każdego serca. Przepiękna historia, może momentami trochę infantylna, ale czy teraz nie mamy takich historii?
Autorka pięknie opowiada o rodzących się uczuciach okraszonych nieśmiałością, skrytymi spojrzeniami, pierwszymi niby przypadkowymi dotknięciami. Nie brakuje tu barwnych i szczegółowych opisów, które pobudzają wyobraźnię, pozwalają jej się przenieść w opisywane miejsce, poczuć niemal wszystko na własnej skórze. Zachwyca i chwyta za serce, porusza i wzrusza... wiem, jak ta historia się kończy i przyznać muszę, że boję się sięgnąć po tom II, już teraz zalewam się łzami, czytając o niesprawiedliwości, która dotknęła nie tylko parę głównych bohaterów, ale i ich przodków, a co będzie dalej?
Jak na powieść napisaną początkiem XX wieku, jest to historia niezwykle aktualna także w dzisiejszych czasach, poruszająca podobne problemy, jakie istniały wtedy. Dziś nazywamy to hejtem i brakiem akceptacji otoczenia, wtedy to było nazywane mezaliansem i nie miało prawa się wydarzyć..."
"Trędowata" to historia, która nie traci na wartości i uniwersalności na przestrzeni lat i sądzę, że jej wartość nigdy nie przeminie.

Książkę czyta się bardzo dobrze, akcja toczy się dość leniwie, nie zaskakuje jakoś spektakularnie, ale otula czytelnika ciepłem pierwszej miłości. Bohaterowie są różnorodni, każdy jest tu ważny i ma swoją rolę do odegrania. 
Autorka doskonale oddaje ducha tamtych czasów, dokładnie opisuje, co ludzi bawiło, czym się martwili, jakie mieli plany i marzenia. Klimat powieści pozwala zerknąć na szlacheckie dwory, poczuć ich splendor i bogactwo, choć przyznać trzeba, że szlachta to nie było chyba nic dobrego.

Cieszę się, że sięgnęłam po tę historię. Z drżeniem serca idę czytać tom II. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To piękna opowieść o miłości, która chciała trwać, ale jej nie pozwolono. Jestem przekonana, że poruszy ona nie jedno serce, a osobom wysokowrażliwym, takim jak ja, na długo zapadnie w pamięć i nie da oczom szybko wyschnąć. Ja jestem niezwykle poruszona.

POLECAM...

"Żniwa, łany żyta i pszenicy chylą ociężałe głowy. Przeciągły chrzęst słomy znamionuje dojrzałość ziarna. Szum przelatuje po polach, jakby żałosny dreszcz, przeczucie śmierci... A świat tak piękny! Czysty błękit, złoto słońca, ciepłe powiewy łączą się w całość barwną i upajającą.
Lato! Lato w całej pełni, w całej krasie! Znojne, wyciskające pot na czołach robotników, pochylonych w pracy, a tak bogate i rozśpiewane. W zbożach krzyczą przepiórki, na łąkach drą się derkacze, odzywają żaby, potężnym chórem zawodzą drobne ptaszęta.
Każdego ranka głośno i wrzaskliwie nad przestrzenią dojrzałych zbóż. Ścięte łany bezmiernie smutne jeżą się krótko przy ziemi. Długie ich włosy, powiązane w snopki, stoją w stożkach niby pomniki na cmentarzu. Zboża, jeszcze nieskoszone, chylą głowy nad pobojowiskiem towarzyszy i dumają żałośnie nad złą dolą, która ich nie minie. Cicho szepczą pacierze przy akompaniamencie organów ptasich."
                                - Helena Mniszkówna"Trędowata" (tom I) str.133

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje wydawnictwu WasPos.

sobota, 24 sierpnia 2024

(115/ 24). KONIEC ZABAWY


    Autor: Jacek Melchior

    Wydawnictwo: Seqoja

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 308

    Data premiery: 16. 08. 2024

 *Google

    Jacek Melchior Jacek Melchior - krytyk kultury, jak mówi: "teatrolog z wykształcenia, radiowiec z zamiłowania, dziennikarz z konieczności"; recenzent, scenarzysta, meloman i kinoman. Autor trzech powieści: XXL (2012), Regina zamyka drzwi (2015) i komediowego romansu redakcyjnego, napisanego pod pseudonimem, którego nie chce zdradzić. Mieszka w Warszawie.
(Źródło: Portal czytelniczy "Na kanapie")

    Życie to teatr. Banalne, lecz nie w przypadku Darka Mirka Marka. Studiował teatrologię, a jego matka wysiadywała w Szkole Teatralnej, by poznać rektora Łapickiego. Wyrzucony za nieznajomość detali "Hamleta" Darek stał się kimś innym, niż chciał.
Po latach chce już tylko spakować się ostatecznie, bo zdrowie nie to, sekspartnerzy nie ci i w ogóle świat nie ten. Niespodziewane zdarzenie zmieni jego życie w thriller – ze słynnym redaktorem radiowym, który lata temu zapadł się pod ziemię, i młodą kobietą, pojawiającą się jak spod ziemi, w rolach głównych…
(Opis wydawcy)

    Nie spodziewałam się, przyznać muszę, że ta książka tak bardzo mnie wchłonie i będzie obijać się w myślach przez tak długi czas. Dawno już nie czytałam, tak mocnej opowieści o życiu, bo "Koniec zabawy" to intrygująca opowieść o rozliczeniu się z przeszłością i samym sobą, o sensie przyjaźni i miłości, potędze seksu, ukrytych pragnieniach, wydarzeniach, które zmieniły bieg historii, o czasach które (słusznie) minęły, a to wszystko opowiedziane oczami pana w mocno średnim wieku.
Trudno jest opisać tę historię bez zdradzenia czegokolwiek, tym bardziej że wydawca już odpowiednio nakreślił główną oś fabuły, od siebie tylko dodam, że wszystkie decyzje podejmowane przez Darka dziejące się na granicy niemal anonimowego seksu, gejowskich spotkań, wspomnień "trajkoczącej w kieszeni matki", muzyki Chopina i sztuki Szekspira... zdają się być jedynie pretekstem do opisywania przez autora głębszych problemów egzystencjalnych, z którymi zmaga się każdy z nas na pewnym etapie życia: refleksji nad przemijaniem, miłością i pożądaniem, ciałem i duszą, spełnieniem a pozornym poczuciem bezpieczeństwa i niestrudzonym poszukiwaniem szczęścia.
Historia ta jest świetnie napisana, niezwykle błyskotliwa i nostalgiczna, momentami wręcz ironiczna. Czuć niejednokrotnie tęsknotę za młodością i tym, co minęło. Zdania płyną lekko, wciągając (niejednokrotnie) zaskoczonego czytelnika w centrum wiru, nie pozwalając mu złapać oddechu, a w tle pozostają te wszystkie głębokie rozkminy, które zmuszają do przystanięcia w biegu i poddaniu się refleksji nad tym co było, co właśnie się dzieje i co będzie... gdy nas już nie będzie. 

Autor stworzył niebanalne postacie, ukształtował je na obraz każdego z nas, każdy się w nich może odnaleźć, choć nie zawsze się do tego przyzna ;) 
Akcja nie goni na złamanie karku, choć w kulminacyjnym punkcie niejednego czytelnika zaskoczy. W końcu życie zaczyna się po sześćdziesiątce!
Pomysł na fabułę genialny, a jego wykonanie to prawdziwy majstersztyk!

Książkę czyta się naprawdę wspaniale, jestem nią autentycznie zauroczona, a to przekłada się na chęć sięgnięcia po wcześniejsze książki pana Melchiora. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Kawał porządnej porywającej i błyskotliwej prozy. Fantastyczna historia!

POLECAM...

"Z poczuciem, że wszystko, co ostateczne, przytrafia się innym, że chopinowskie walce będą wybrzmiewały zawsze, nie tylko w drugim etapie Konkursu, a marsz żałobny pozostanie częścią II Sonaty, a nie pośmiertnego życia, po prostu sobie byłem, pracując to tu, to tam, wciąż, jak się mówi w psim slangu, szukając sobie miejsca do...
Szukanie jako rozwój? Przecież wszystko się zjawiło, zbliża się ściana z dwoma zerami. Pisano, że to koniec, a pesymiści, że wręcz koniec końca.
Optymiści twierdzili, że pluskwa milenijna nas nie pokona, a tylko pokąsa jurorów nadchodzącego Konkursu, by im nie przyszło do głowy trzeci raz nie przyznać głównej nagrody. By nie wpadli na zawsze w belferską pułapkę, w której nikt nigdy nie przeskoczy już poprzeczki nad wyidealizowanym fortepianem, nawet sam Chopin, gdyby stanął w szranki. 
Świat nie mógł się skończyć choćby dlatego.
I nie skończył się. Złoty medal został znów przyznany.
A jednak jakby się skurczył." 
                                  - Jacek Melchior "Koniec zabawy" str. 233-234

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje wydawnictwu Seqoja.

sobota, 29 czerwca 2024

(86/24). GWARDIA SŁONECZNEJ (Tom I)

 
    Autor: Paweł Kopijer

    Wydawnictwo: PANKO

    Gatunek: Fantasyka

    Liczba stron: 400

    Data premiery: 12. 05.2024

 *Google

    Paweł Kopijer Paweł Kopijer (1970), absolwent studiów MBA w Wyższej Szkole Zarządzania na kierunku Zarządzania Zasobami Ludzkimi. Były szef projektu zagranicznych misji studyjnych oraz dyrektor zarządzający w Polskim Stowarzyszeniu Zarządzania Kadrami, HR menedżer jednej ze spółek IT, a wcześniej specjalista ds. szkoleń w centralnym zarządzie Poczty Polskiej. Obecnie prezes 2C Dom Brokerski Rynku Szkoleń, prezes polskiego oddziału międzynarodowego stowarzyszenia American Society for Training and Development przekształconego w Polish Society for Training and Development. Autor licznych artykułów o tematyce dydaktycznej, szkoleniowej oraz związanej z zarządzaniem ludźmi. Twórca pierwszego w Polsce programu certyfikacji kompetencji szkoleniowców pt. „Profesjonalny Menedżer Szkoleń”, autor Modelu SEB. Współautor i współwykonawca projektów doradczych związanych z oceną efektywności szkoleń, szacowaniem rentowności i wskaźnika ROI, usprawniania procesów szkoleniowych. Aktualnie wykładowca studiów podyplomowych lub dziennych na takich uczelniach jak, Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej, Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie, Politechnika Gdańska, Politechnika Warszawska, Wyższa Szkoła Europejska im. ks. J. Tischnera
(Źródło: Lubimy czytać)

    Wychowany w górach Dein robi wszystko, by spełnić marzenie o karierze w szeregach Gwardii Słonecznej, elitarnej jednostki chroniącej królową Amadal. Jego niespodziewana relacja z Morienne, dziedziczką królewskiego rodu Myriadii, przestaje wyglądać na przypadek w świetle nadchodzącego konfliktu. Nikczemne plany błękitnoskórych Sitlarów nieuchronnie prowadzą świat sprzymierzonych ras ku katastrofie. Jedno wydarzenie gasi wszelkie nadzieje. Jedna noc rujnuje marzenia, nadające życiu sens. Mrok przyjmuje nową, straszliwą formę. Eania potrzebuje nowych bohaterów, nawet tych złamanych przez tragedie i kłamstwa.
Czy mroczna część natury Deina pozostanie tajemnicą? Czy Dwuświat jest gotowy na pojawienie się niezwykłej, lecz również zabójczej technomii? Czy bogowie pozostaną bezczynni?
NIC NIE JEST OCZYWISTE, WSZYSTKO SIĘ ZMIENIA, WSZYSTKO WPŁYWA.
(Opis wydawcy)

    Gdy Autor napisał do mnie wiadomość z pytaniem, czy chciałbym przeczytać kolejną powieść osadzoną w Dwuświecie, nie wahałam się nawet przez moment. Tym razem pan Paweł opisuje dzieje młodego wojownika Deina, które rozgrywają się dziewiętnaście lat po zakończeniu trylogii Mitrys.
Jeśli jednak nie znacie jeszcze tej trylogii (jeśli jest to możliwe), Autor przychodzi z pomocą i na początku wprowadza czytelnika w świat sprzed dziewiętnastu lat, skrupulatnie opisując, kto jest kim i jakie ma zadanie, kto z kim trzymał, jakie i gdzie toczyły się wojny. Opisane są wszystkie rasy i sojusze, a także mapy obu kontynentów: Nowgo Elise i Starego Amadal, by łatwiej było się w całości odnaleźć. Powrócili "starzy" bohaterowie, ale w zupełnie nowym wydaniu, dojrzeli, nabrali ogłady i życiowego doświadczenia. Fajnie było się dowiedzieć co u nich słychać "po tylu latach" ale dowiadujemy się również tego, że stare problemy nie zniknęły a na horyzoncie widać już kolejne... Znów nie zanosi się na spokój... 
Fabuła jest dość zawiła i trzeba się na niej naprawdę skupić. Nie chciałabym spojlerować, więc nie będę jej opisywać, bo tyle się tu dzieje, że na pewno coś by mi się wymsknęło, a nie o to chodzi, tym bardziej że opis wydawcy już naprawdę wiele mówi.
Akcja powieści rozkręca się stopniowo, ale w niektórych momentach tak zaskakująco, że momentami naprawdę się uśmiechnęłam pod nosem. Już pierwsze sceny porywają w niezwykły świat i gwarantują doskonałą zabawę. Autor ma niezwykły talent do kreowania  rzeczywistości, pozwala on rozwinąć skrzydła wyobraźni i przenieść się w niej do przedstawionych miejsc, niemal poczuć emocje, które towarzyszą postaciom na każdym kroku.
Bohaterowie zostali osadzeni w trudnym czasie dla siebie i światów, pełnym intryg i zawirowań politycznych, mroku i machlojek, gdzie każdy chce sięgnąć do władzy i ugrać coś dla siebie, jak wszędzie zło przeplata się z dobrem, a manifestacja swych poglądów różnie może się skończyć...
Zostali oni obdarzeni całą gamą emocji, każdy z nich jest inny, każdy ma wady i zalety, a to daje bardzo autentyczny ich obraz. Jest ich sporo, ale każdy wiele wnosi do tej historii, nikt nie jest zbędny, a każdy jest wyjątkowy.
Zakończenie pozostawia wiele pytań dotyczących dalszych losów bohaterów, zwiększając napięcie i oczekiwanie na drugi tom. 

Książka napisana jet z niezwykłą dokładnością i dbałością o każdy szczegół. Dopracowany i nietuzinkowy pomysł na historię, barwny język, plastyczne opisy, to wszystko składa się na genialną historię, od której nie można się oderwać. Książkę czytałam z prawdziwą ciekawością i już nie mogę się doczekać kontynuacji.
Autor doskonale się odnalazł w tym Dwuświecie... Zdecydowanie jest jednym z moich ulubionych twórców polskiej fantastyki.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Idealna pozycja dla każdego. I dlatego który czyta polską fantastykę od lat jak i dla tego, kto dopiero chce ją odkryć. Każdy się tu odnajdzie i wyciągnie dla siebie ogrom korzyści.
Polecam również trylogię Mitrys, bo bez niej nie byłoby Deiny.

POLECAM...

            "Zawsze tam, gdzie jest Światło, pojawiają się także powiązane z nim cienie"
                                                                      - str. 398

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje Autorowi.

piątek, 25 czerwca 2021

(49/21). FASCYNACJA (Cykl o Oskarze Blajerze tom III)

 
    Autor: Adrian Bednarek

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: Thriller

    Liczba stron: 468

    Data premiery: 02. 06. 2021

 *Google

    Adrian Bednarek- Urodzony w 1984 roku w Częstochowie. Zapalony fan sportu żużlowego. Uwielbia pisać historie, w których głównymi bohaterami są skomplikowane czarne charaktery. Autor docenionej przez czytelników serii thrillerów (Pamiętnik Diabła, Proces Diabła, Spowiedź Diabła, Wyrok Diabła) o Kubie Sobańskim, prawniku i seryjnym mordercy z Krakowa oraz powieści Skazany na zło, Pasażer na gapę, Córeczki. Pisanie uważa za swój największy nałóg.
(Źródło: Okładka książki).

    Są takie tajemnice, za które warto zapłacić każdą cenę. Choć bestsellerowe powieści przyniosły mu sławę, a serial nakręcony na podstawie jego książek okazał się wielkim hitem, Oskar wciąż mieszka w skromnej chatce na odludziu, gdzie skrywa swoją największą tajemnicę. Życie Blajera zaczyna się komplikować, gdy ktoś brutalnie zabija aktorkę grającą główną rolę w serialu opartym na jego powieściach. Kilka dni później Oskar poznaje tajemniczą blondynkę do złudzenia przypominającą zmarłą ukochaną. Dziewczyna przedstawia się jako Luiza, a Blajer widzi w niej idealne odbicie miłości swojego życia. Tymczasem giną kolejne dziewczyny, a sposób działania zabójcy przypomina bohatera jednej z jego powieści. Kiedy policja rozpoczyna śledztwo, a wokół Oskara zaczyna się robić gorąco, postanawia wytropić mordercę na własną rękę... 
(Opis wydawcy).

 Zastanawiam się jak i co napisać, bo odnoszę wrażenie, że żadne słowa nie oddadzą stanu mojego ducha, i tego jak uwielbiam tę serię. Przepadłam w niej  już od pierwszych stron "Inspiracji" a zakończenie "Fascynacji" sprawia, że trudno przyjąć do wiadomości, że to ostatni tom. 
Na trzecią, ostatnią część historii Oskara przyszło czekać nam dziewięć miesięcy, ale gwarantuję, było warto!

W opinii o drugim tomie (recenzje znajdziecie poniżej) pisałam, że Oskar jedzie po przysłowiowej bandzie, ale numer, jaki odstawia w tej części, powalił mnie na przysłowiowe łopatki. W tym momencie napiszę tylko, że wielkie brawa należą się także postaci Magdaleny Ostrowskiej i jej intrydze, która sprawiła, że Oskar stał się jeszcze bardziej niebezpieczny, niż był do tej pory, (także a może) przede wszystkim dla siebie.
Nie będę Wam pisać, co się podziało, bo dużo zdradza już sam opis, ale wierzcie mi na słowo... poprzednie części to przysłowiowy pikuś przy tym co się odwala w finałowym tomie.

Jest jeszcze mroczniej i brutalnie niż poprzednio, atmosfera jest niesamowicie gęsta. Trup ściele się gęsto, krew leje się litrami, a tajemnice, które zostały skryte w piwnicy małego domku, przerażą nawet najbardziej twardego czytelnika. Jest wszystko to, co uwielbiam w tego typu książkach i naprawdę bardzo żałuję, że to już koniec...
Akcja toczy się szybko, zaskakuje i mrozi krew w żyłach w najmniej spodziewanych momentach.
Fabuła jest przemyślana w każdym najmniejszym szczególe. Bohaterowie wypracowani perfekcyjnie, każdy z nich wnosi swoją "cegiełkę" do historii, i bez niego nie byłoby już to samo. Doskonale opisuje ich psychikę, emocje i uwypukla motywy, które nimi kierują.
Autor genialnie buduje napięcie, zapewnia czytelnikowi ogrom emocji, serwuje istny rollercoaster i nie waha się, by dołożyć jeszcze więcej brutalności, wulgarności i innych skrajności.
Wszystkie trzy części czyta się niesamowicie, wszystkie są genialne, ale dla mnie zdecydowanie najlepsza jest właśnie "Fascynacja". Odkrywa wszystkie mroczne karty ludzkiej psychiki, przeraża, momentami wzbudza obrzydzenie, ale i niesamowitą ciekawość jeśli chce się zobaczyć, co siedzi w głowie takich popaprańców pokroju Oskara.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Tak jak wspomniałam, to najlepsza i najmocniejsza historia, jaką przeczytacie w tym roku lub nawet z tych, które czytaliście do tej pory. Ja jestem zachwycona!

POLECAM...



"Skawiński streścił mi całą konferencję. Podobno wybuchła niezła panika. Wersja oficjalna przedstawiona przez policję wyglądała tak, że jakiś świrus najpierw wykończył Dorotę Gajdę, a potem, z sobie tylko znanych powodów, zabijał dziewczyny próbujące dostać jej rolę. Policja nie podała domniemanej płci zabójcy. Zalecała tylko najwyższą ostrożność aktorkom, które zamierzały walczyć o rolę Lidii Ostrowiec. Portale plotkarskie i kryminalne już prześcigały się w snuciu teorii. Dominowała wizja chorego fanatyka książek Oskara Blajera, któremu nie podobała się ekranizacja i postanowił osobiście zakończyć serial. Oznaczało to gwałtowny wzrost mojej popularności."
                                      - Adrian Bednarek "Fascynacja" str. 338

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu NOVAE RES. 

 

poniedziałek, 8 marca 2021

(18/21). MIŁOŚĆ NA WARIACKICH PAPIERACH

 
    Autor: Natalia Boniewicz

    Wydawnictwo: Agencja Wydawnicza EGROS

    Gatunek: Komedia, Romans

    Liczba stron: 208

    Data premiery: 16. 02. 2021

  
 *Google

    Natalia Boniewicz- Podróżniczka, pisarka, dziennikarka. Studiowała kulturoznawstwo na Uniwersytecie Warszawskim oraz psychologię w Wyższej Szkole Psychologii Społecznej w Warszawie, a także starożytną historię, kulturę i archeologię Indii na indyjskim uniwersytecie. Podróżowała m.in. po Turcji, Indiach oraz Ameryce Południowej i prowadziła blog podróżniczy. Była redaktorką anglojęzycznego magazynu z branży bezpieczeństwa w sieci "Hakin9", a także dziennikarką czasopisma "Wiadomości turystyczne".
(Źródło: Okładka książki).

    Zosia, roztrzepana pracownica korporacji, zostaje pomyłkowo zamknięta w szpitalu psychiatrycznym i ląduje na oddziale poważnych zaburzeń psychotycznych. W bohaterce rośnie żal do przyjaciółki, która wcześniej sugerowała jej wizytę u psychiatry. Rozgoryczona kobieta planuje zemstę. Jedynymi osobami, które wierzą w zdrowie Zosi, są jej kolega z pracy, perfekcjonista, w którym kobieta skrycie się podkochuje, a także jeden z pacjentów, Fryderyk. Ten ostatni przekonany o własnym zdrowiu psychicznym, pełen wiary we wsparcie FBI, próbuje namówić ją do wspólnej, ryzykownej ucieczki. Wkrótce Zosia staje się obiektem mrocznych planów „zdradzonych” przez nią współpacjentów. Feralne zbiegi okoliczności nie opuszczają bohaterki, pobyt w wariatkowie nadwyręża jej równowagę psychiczną, a efekt głośnej medialnie afery psychiatrycznej ciągnie się za nią, przysparzając jej krępującej i niechcianej sławy. Czy Zosi uda się pokonać karmicznego pecha i obrócić ciąg fatalnych pomyłek na swoją korzyść?
(Źródło: Opis wydawcy).

    Jeśli poszukujecie historii, która da chwilę relaksu i ukoi poszarpane nerwy "Miłość na wariackich papierach" będzie doskonałym wyborem. Autorka wykreowała zaskakującą postać, która już chyba nie mogła mieć większego niefartu. Taki Jaś Fasola w spódnicy...

Pomysł na fabułę w moim odczuciu genialny! Pani Natalia bardzo ciekawie oddała klimat szpitala psychiatrycznego, naprawdę łatwo się wkręcić w atmosferę tego niedostępnego dla przeciętnego człowieka miejsca. 
Barwne opisy pozwalają poczuć się przez chwilę jego pacjentem i obserwować życie innych chorych od środka. Opis balu w pewnym sensie mnie urzekł, a zarazem przeraził. Ucieczka przez okno rozwaliła na przysłowiowe łopatki (przez chwilę byłam nawet zła na Fryderyka, że wykorzystał Zosię w taki sposób). Stawiając się w miejscu pracujących tam ludzi, można pewnie poczuć niejeden zawrót głowy... a to dopiero początek ;) 
Bardzo fajnie czyta się również o przyjaźni, która łączy Zosię z Karoliną- niby różne a tak bardzo podobne. Wątek miłosny, a raczej postawa Marcina, i jego krzywe "jazdy" szczególnie w końcówce książki, trochę mnie rozczarował.
Poczucie humoru autorki doskonale pokryło się z moim. Przyznam, że momentami byłam zaskoczona groteskowością niektórych sytuacji, ale bawiłam się przednio, mąż niejednokrotnie podpytywał, z czego tak się śmieję. Styl autorki pozwala poczuć się częścią tej zakręconej historii.
Akcja dzieje się szybko, momentami nawet zaskakuje. Wątki poboczne współgrają z główną osią. Jest lekko, ale bardzo zabawnie i ciekawie. Książka wciąga i nie pozwala się odłożyć do ostatniej strony. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Fantastyczna odskocznia od codziennej szarugi.

POLECAM...

"Byłam z siebie dumna. Jak nigdzie, to właśnie tu, w szpitalu psychiatrycznym, ciężką i mozolną pracą samodzielnie dochodziłam do zasłużonej  roli zrównoważonej psychicznie osoby. Swoją nowo nabytą rozwagą mogłabym konkurować z samą Karoliną. Słowem moje poczucie własnej wartości zaczęło rosnąć. Przede wszystkim okazałam się tak doskonałym psychologiem, że potrafiłam oczarować nawet uczonego doktora Mateusza. Może powinnam po wyjściu postarać się o etat w tym szpitalu? Świetny plan, zapamiętam go sobie. Tak, zdecydowanie byłam genialna. No właśnie! Że też wcześniej na to nie wpadłam."
                  -Natalia Boniewicz "Miłość na wariackich papierach" str.51

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce.


niedziela, 1 listopada 2020

(103/20). ROMANS W CIENIU KORONAWIRUSA.

 
     Autor: Małgorzata Kasprzyk

    Wydawnictwo: E- bookowo

    Gatunek: Romans, Obyczajowa

    Liczba stron: 124 e-book

    Data premiery: 30. 09. 2020

  
 *Google

    Małgorzata Kasprzyk- Absolwentka filologii angielskiej na Uniwersytecie Warszawskim, pracowała jako lektor, tłumacz i urzędnik państwowy. Lubi muzykę, kino i podróże. Kocha wszystkie zwierzęta, a szczególnie jednego niesfornego kota.
(Źródło: Lubimy czytać).

    Paulina żyje swoimi sprawami i tylko sporadycznie słyszy o tym, co się dzieje na świecie. Nie interesuje jej polityka, więc nie śledzi na bieżąco ważnych wydarzeń. Bardziej martwi ją zdrada ukochanego i rozstanie z nim niż słuchy o dziwnym wirusie, który pojawił się w Chinach. Niestety wkrótce przekonuje się, że od rzeczywistości nie można uciec. Gdy po wielu przykrych wydarzeniach spotyka ją wreszcie coś dobrego - poznaje fajnego chłopaka - w kraju ogłaszają kwarantannę. To bardzo komplikuje jej życie i doprowadza do podjęcia kilku ryzykownych decyzji...
Taka historia mogłaby się przydarzyć każdej dziewczynie w Polsce.
(Opis wydawcy).

    W tym wyjątkowo trudnym czasie dla nas wszystkich na rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej literatury związanej z koronawirusem. Osobiście nie mam i nie widzę w tym problemu, bo niosą one w sobie olbrzymie pokłady nadziei i wiary w to, że pandemia kiedyś się skończy i choć zmęczeni, psychicznie i duchowo poranieni, wrócimy do normalności.
Twórczość pani Małgorzaty znam tylko z antologii, ale i ta krótka opowieść przypadła mi do gustu. Autorka opowiada o początkach epidemii, która z racji aktualnych wydarzeń wydaje się być odległą przeszłością- trudno uwierzyć w to, że staliśmy w kolejkach, a w wielu sklepach brakowało podstawowych towarów- a to wszystko działo się zaledwie kilka miesięcy temu. Doskonale oddaje emocje, uczucia i dylematy, które nam wszystkim towarzyszyły.
Możemy również przypomnieć sobie jak bardzo tęskniliśmy za najbliższymi w czasie lockdownu, na samo wspomnienie do oczu napływają mi łzy. Dopiero przy tym smutnym doświadczeniu mogliśmy sobie uświadomić, kto i co tak naprawdę w życiu jest ważne.

Stworzone przez panią Małgorzatę postacie są bardzo realistyczne i przepełnione emocjami. Momentami porażała mnie ignorancja głównej bohaterki, która dawała o sobie znać w najmniej odpowiednim czasie, ale zwaliłam to na jej młody wiek, za to bardzo przypadła mi do gustu postać Patryka- jego dojrzałość i odpowiedzialność. Nie ukrywam, że jego profesja też tu wiele zadziałała ;) 
Akcja powieści dzieje się dość szybko, wbrew pozorom potrafi zaskoczyć, a nawet wywołać szczery uśmiech- mam tutaj na myśli dość zabawną sytuację demaskującą Gracjana- byłego chłopaka Pauliny.
Ogólnie powieść wciąga, czyta się ją bardzo dobrze i niezwykle szybko. Autorka zbudowała spore napięcie, a przy okazji ukazała całą paletę uczuć i emocji.

    Czy polecam?
Polecam.
Powieść wywołała łzy wzruszenia, ale i szczery uśmiech. Pomimo głównej osi powieści, jaką jest koronawirus, bardzo przyjemna i lekka opowieść na wieczór. 

POLECAM...

"Czas oczekiwania na wynik testu dłużył się Paulinie niemiłosiernie. Była niezmiernie rozgoryczona tym, co ostatnio przyniósł jej los. W maju sytuacja się przecież poprawiła, a życie zaczęło wracać do normy- ludzie mogli już chodzić do galerii i do restauracji, a nawet wyjeżdżać i zatrzymywać się w hotelach. Tymczasem ona siedziała w domu, jeszcze bardziej przygnębiona niż w marcu, kiedy wszystko się zaczęło. Wtedy przynajmniej miała nadzieję, że epidemia szybko się skończy, a teraz jej cierpliwość została wystawiona a poważną próbę. Nawet ucieczka w pracę nie pomagała jej tak jak zazwyczaj. Czasami odpływała myślami gdzieś daleko, jakby chciała uciec od rzeczywistości, a raz zapomniała nakarmić Sprintera!"
                              - Małgorzata Kasprzyk "Romans w cieniu koronawirusa"

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce.




sobota, 31 października 2020

(102/20). SPRAWA MŚCICIELA Z KONWALIOWEJ DOLINY.

 
    Autor: Beata Skarbek

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: Kryminał

    Liczba stron: 140

    Data premiery: 08. 10. 2020

                                  *Google

    Beata Skarbek- brak danych.

    Kiedy powrócą mroczne sekrety sprzed lat, nikt już nie będzie mógł spać spokojnie.
Nad Konwaliową Doliną, domeną artystów i dawnej arystokracji zbierają się burzowe chmury... Idylliczna sceneria willowej kolonii zmienia się w ponure miejsce zbrodni. Na światło dzienne próbują się wydostać mroczne sekrety sprzed lat. Co się wtedy wydarzyło? Dlaczego ambitny policjant u progu świetnej kariery zrezygnował ze służby? Kto przeszkodził mu w rozwikłaniu tajemnicy mordu na młodej kobiecie i co łączy współczesne zniknięcie czterech nastolatek z tamtymi wydarzeniami? Jak wyjaśnić bestialskie zabójstwa dokonane na szanowanych obywatelach sąsiedniego miasteczka? Detektyw Sabina Chmielewska obawia się, że bez pomocy sobie nie poradzi. Odsiecz nadchodzi w osobie przyjaciółki Sabiny z czasów studenckich, konsultantki policyjnej Anastazji Sosnowieckiej. Kobieta posiada dar dostrzegania tego, czego inni nie widzą...
(Opis wydawcy).

    "Sprawa mściciela z Konwaliowej Doliny" to bardzo ciekawy i  zaskakujący debiut. Przyznam szczerze, że po ilości stron nie spodziewałam się tak wciągającego i emocjonującego kryminału. Domieszka ognistego (i szybkiego) romansu jest tylko dodatkowym atutem. 
Pomysł na fabułę został dopracowany w najdrobniejszym szczególe, autorka niczego nie zostawiła przypadkowi, a napięcie, które rośnie z każdą stroną, zmusiło mnie do nieodkładania książki do momentu pochwytania mordercy. Przyznaję, dałam się zaskoczyć i takiego obrotu sprawy w życiu bym się nie spodziewała.
Bohaterowie są bardzo fajnie wykreowani, wzbudzają wiele emocji, łatwo ich polubić, ale i znienawidzić, gdy odkrywamy skrywane przez nich tajemnice. Jednak w moim odczuciu moglibyśmy bardziej poznać, postać głównej detektyw, bo tak naprawdę niewiele o niej się dowiadujemy. 
Plastyczne opisy miejsc pozwalają łatwo wyobrazić sobie dane miejsce czy sytuację. Dialogi są nie wymuszone, dostosowane do sytuacji, momentami bardzo zabawne. Niektóre sytuacje ocierają się o groteskę (chociażby pierwsze spotkanie Anastazji i Stevena), ale bardzo rozluźniają napięcie związane z główną sprawą tajemniczych morderstw.

Bardzo się cieszę, że "Sprawa mściciela z Konwaliowej Doliny" trafiła w moje ręce. Szczerze wierzę, że kolejna powieść pani Skarbek szybko trafi na rynek wydawniczy. Bardzo przypadł mi do gustu jej styl i lekkie pióro. Książka wciąga, buduje napięcie i zaskakuje. Wyzwala w czytelniku wiele emocji.
Bardzo, bardzo udany debiut. Serdecznie gratuluję. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie, to ciekawa i wciągająca lektura na wieczór. Zagłębiając się w lekturę, przepadniecie w niej na kilka dobrych chwil.

POLECAM...

"Spotkanie wszystkich osób prowadzących śledztwo miało się odbyć w wydzielonej salce w <Restauracji pod Wesołym Żubrem>. Lokal przylegał do drahimskiej siedziby policji. Nie było możliwości, by zorganizować naradę w komisariacie z uwagi na jego niewielkie rozmiary i obecność petentów. Salka już wcześniej wykorzystywana była jako sztab kryzysowy, a właściciel knajpki, były gliniarz, prywatnie ojciec Sabiny, cieszył się jej pełnym zaufaniem".
                       - Beata Skarbek "Sprawa mściciela z Konwaliowej Doliny" 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.





piątek, 23 października 2020

(100/20). USTA MORDERCY

 
    Autor: Artur Kawka, Monika Wysocka

    Wydawnictwo: Oficynka

    Gatunek: Kryminał, Sensacja

    Liczba stron: 444

    Data premiery: 14. 10. 2020

*Google

    Artur Kawka- właściciel rodzinnej firmy handlowej, autor "Niebezpiecznego sąsiedztwa" oraz "Nawróconego".
    Monika Wysocka- miłośniczka historii i literatury, autorka artykułów na temat Haliny Poświatowskiej, laureatka konkursów poetyckich, niestroniąca od literatury sensacyjnej.
(Źródło: Okładka książki)

    Seryjny morderca, tajne służby i wielkie pieniądze.
Były amerykański komandos o polskich korzeniach, major Tom Wilmowski, prowadzi nad Wisłą śledztwo w sprawie zaginięcia swojego młodszego brata.
Zniknięcie Franka niepokoi też policjantów podejrzewających go o związek z dziwnymi zabójstwami kilku kobiet. Z cienia wychodzą kolejne mroczne postacie i ich zbrodnicze działania.
I nic nie jest takie, jakie się zdaje na pierwszy rzut oka.
(Opis wydawcy).

    Kiedy biorę do ręki kryminał wydany przez Oficynkę, jestem pewna, że będzie to strzał w dziesiątkę. Nie inaczej było i tym razem, ale przyznaję, obawiałam się, co wyszło ze wspólnej pracy dwojga autorów, tym bardziej że nie miałam okazji poznać ich wcześniejszej twórczości. Na szczęście, okazało się, że te obawy są bezpodstawne i dostałam niezwykle wciągającą i wielowątkową powieść.

"Usta mordercy" to rozbudowana historia, przy której trzeba się skupić, bo już od pierwszych stron pojawia się mnóstwo postaci, a intryga goni intrygę oraz pojawia się w niej coraz więcej tajemnic- które wprowadzają niemałe zamieszanie. W pewnym momencie naprawdę miałam trudność połapać się, kto jest z kim a kto przeciwko komu, ale zwalam to tylko na swoją chwilową nieuwagę. Na szczęście dość szybko zorientowałam się, o co chodzi. 
Bohaterowie są bardzo realni, łatwo się z nimi utożsamić i wczuć się w ich emocje, nie trudno zrozumieć motywy, które nimi kierują. Wzbudzają całą gamę uczuć w czytelniku. Zimna i bezwzględna postawa Toma doprowadzała mnie momentami do szału. Zastanawiałam się momentami czy ta postać ma jakieś uczucia. Najbardziej przypadła mi do gustu postać prokurator Celeban.
Dialogi są naturalne, kiedy trzeba, oddają powagę sytuacji, ale pozwalają też czasami się uśmiechnąć.
Pomysł na fabułę dopracowany w najdrobniejszych szczegółach, widać, że autorzy wiedzą, o czym piszą, niczego nie zostawiają przypadkowi.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Świetnie skonstruowana historia, która wciąga od pierwszej strony i nie pozwala się odłożyć na bok, choćby na moment.

POLECAM...

"Zbyszek wychylił się ostrożnie zza drzewa i starając się robić jak najmniej hałasu, przeczołgał się na brzeg żwirowni, gotowy natychmiast położyć się na ziemi. Jego oczy przyzwyczajone do ciemności bez trudu zauważyły sylwetkę kierowcy, który coś dźwigał, idąc w stronę wody. Zbyszek podniósł głowę i usiłował dostrzec, co gość niesie. Ładunek był na tyle długi i ciężki, że musiał go sobie zarzucić na ramię. Przybysz przemieszczał się w stronę skarpy. Kiedy do niej dotarł, zatrzymał się, jakby poprawiając ładunek trzymany w rękach. Nagle zrobił zamach i sporych rozmiarów pakunek runął do wody. Odgłos chlupnięcia był dość głośny."
                                     - Artur Kawka, MonikaWysocka "Usta mordercy"

Recenzja powstała przy współpracy z panią Dominiką Smoleń oraz wydawnictwem Oficynka.   
    

wtorek, 20 października 2020

(99/20). WIEDŹMY PIWNE


    Autor: Adam Molenda

    Wydawnictwo: AKRONIM

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 288

    Data premiery: 

  
 *Google

    Adam Molenda- Wydawnictwo AKRONIM to oficyna autorska, założona  w 2001 roku. Nasz autor jest z wykształcenia i zawodu dziennikarzem,  pracował w Polskim Radiu oraz w  gazetach i czasopismach wychodzących w Warszawie, Katowicach i Krakowie. Jako autor opowiadań  oraz słuchowisk debiutował  w połowie lat osiemdziesiątych. Otrzymał wiele nagród i wyróżnień w ogólnopolskich konkursach literackich. Jego utwory publikowane były w prasie, na antenie radiowej oraz w pracach zbiorowych.  Wydał, również w innych wydawnictwach, tomy opowiadań i powieści dla dorosłych, dzieci i młodzieży.
(Źródło: Strona internetowa wydawnictwa AKRONIM)


    Wiedźmy Piwne to książka o tym, jak przypadek potrafi skomplikować ludzkie życie. Ewa,
szczęśliwa młoda mężatka i mama, staje nagle w obliczu sytuacji, która przerosłaby każdego. Na kartach powieści łzy mieszają się z groteską, prowadząc do konkluzji, że o miłość i szczęście należy walczyć niezależnie od przeciwności losu.
(Opis wydawcy).

    Biorąc do ręki "Wiedźmy Piwne" nie wiedziałam czego tak naprawdę się spodziewać. Opis wydawcy intryguje, ale niewiele zdradza, więc z wielką ciekawością podeszłam do lektury.
"Wiedźmy Piwne" to historia kobiety, która wskutek pewnego "wypadku" i szoku z nim związanym staje się Balbutką ** (zaciekawiłam Was tą nazwą? Bardzo się cieszę, bo może skłonię Was do zapoznania się z tą chorobą.). 
Coraz silniejsze wycofanie dziewczyny z życia rodzinnego i publicznego zaczyna skutkować problemami, w wydawałoby się idealnym małżeństwie. Kolejne coraz bardziej wymyślne terapie nie przynoszą skutku, a Ewa coraz bardziej zamyka się w sobie. Punkt kulminacyjny następuje gdy mąż odchodzi, a na poddaszu "Domu pod Maszkaronem" pojawia się pewien przybysz z dalekiego kraju i głucha świnia, która okazuje się, że świnią nie jest...

"Wiedźmy Piwne" to słodko- gorzka historia trzech kobiet, których łączą silne więzy krwi. Choć główna oś powieści to historia Ewy i jej walka z krępującą przypadłością, to dzięki pewnym tajemniczym listom poznajemy historię życia ich wszystkich.
Autor umiejscowił swą opowieść w Żywcu, dzięki czemu możemy odrobinę poznać historię jego powstania, zaznajomić się z legendami i zaczerpnąć kilka słów żywieckiej gwary.
Pomysł na fabułę bardzo trafiony i potrzebny, bo dzięki temu możemy zrozumieć, jak czuje się osoba zmagająca się z tą przypadłością, i jak ważne jest wsparcie osób postronnych. 
Autor udowadnia, że nie wolno nigdy tracić nadziei i z każdej nawet najgorszej sytuacji znajdzie się jakieś wyjście.  
Akcja dzieje się szybko, czasami wzrusza i śmieszy, momentami bardzo zaskakuje, jestem przekonana, że to jedna z tych historii, o których nie łatwo zapomnieć. 
Bohaterowie i dialogi dopracowane są w najdrobniejszych szczegółach (pominę fakt, że Regina pod koniec powieści została Renatą), dzięki czemu całość jest bardzo przyjemna w odbiorze i przeczytanie całej powieści nie zabiera dużo czasu. Powieść nie nudzi i nie przytłacza zbędnymi opisami. Naprawdę warto sięgnąć po tę historię.
Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Pana Molendy, jednak jego styl bardzo przypadł mi do gustu. Mamy bardzo podobne poczucie humoru, więc w trakcie lektury bawiłam się przednio.
Z wielką przyjemnością przeczytam poprzednie powieści tego pisarza.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Wiedźmy piwne" to emocjonująca historia o relacjach międzyludzkich, o przyjaźni, miłości i nadziei na lepsze jutro.

POLECAM...

 Z powodu pandemii książkę nabyć można wyłącznie przez stronę internetową: 
www.wydawnictwo-akronim.pl
Wydawca dla pierwszych stu osób gwarantuje wysyłkę GRATIS!!

"Michaś zaczyna przejawiać skłonności do zarabiania pieniędzy, co najpewniej odziedziczył po tatusiu, bo po kimże innym? Wmówił babci, że należy gromadzić tekturowe kartony po sokach owocowych oraz mleku, ponieważ, oddając je w sklepie, dostaje się za nie forsę. Babcia zaniosła do spożywczego torbę pełną opakowań, narażając się na żart sprzedawczyń. Zastanawiam się, czy Michałek wymyślił ten numer na zasadzie pobożnego życzenia, czy też objawił rozwinięte poczucie humoru?"
                                                   - Adam Molenda "Wiedźmy Piwne"

**Balbut- osoba jąkająca się
wyrazy pochodne:
czas. balbuti
rzecz. balbutulo, balbutado
uwagi:
Morfem oficjalnie zatwierdzony w roku 1905 (Fundamento de Esperanto). Baza Radikaro Oficiala: grupa 9. (Źródło: Wikipedia)

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję p. Dominice Smoleń- za wybór mojego bloga do recenzji, oraz wydawnictwu AKRONIM.

czwartek, 15 października 2020

(97/20). ZAPROSZENIE NA ŚMIERĆ (cykl o Danielu Jungu, tom IV)

 
    Autor: Alfred Siatecki

    Wydawnictwo: Oficynka

    Gatunek: Kryminał, Sensacja

    Liczba stron: 368

    Data premiery: 20. 05. 2020

 
 *Google

    Alfred Siatecki-  pisarz i dziennikarz. Twórca wielu powieści, między innymi kryminalnego cyklu o śledztwach Daniela Junga. Jest autorem słuchowisk, zajmuje się też krytyką literacką i historią literatury. Jego utwory przekładano na białoruski, łużycki, niemiecki i rumuński.
(Źródło: Okładka książki).

    W apartamencie profesora inżynierii biomedycznej Bolesława Witkowskiego znaleziono zwłoki kobiety, a on sam znika bez śladu. Komisarz Jacek Syski zaczyna drobiazgowe śledztwo. Dochodzi jednak do kolejnych brutalnych morderstw, a sprawa coraz bardziej się komplikuje. Na pomoc policji przychodzi Daniel Jung.
(Opis wydawcy).

    Sięgając po "Zaproszenie na śmierć" nie zdawałam sobie sprawy, że jest to już czwarty tom cyklu o Danielu Jungu. Przyznaję, że pewnie przez tę sytuację mogę nie mieć kompletnego obrazu głównego  bohatera oraz postaci drugoplanowych... 
Muszę jednak napisać, że nie sprawiło mi to większego problemu i  nie wpłynęło na odbiór całości, bo każda z postaci zostaje dokładnie przedstawiona.
Spotkałam się z zarzutami, że tych postaci jest za dużo i łatwo się pogubić w tym kto jest kim- ja się z tym nie zgodzę. 
Fakt jest ich sporo, ale dzięki temu musiałam się na powieści skupić i porządnie w nią wczytać, by ją zrozumieć. W moim odczuciu to bardzo dobry zabieg zmusza do myślenia, a książka nie jest czytana po przysłowiowych łebkach.
Akcja większości powieści dzieje się na zachodzie Polski w okolicach Zielonej Góry i zahacza w pewnym stopniu o przygraniczne miasta w Niemczech, szczególnie Guben i znajdujące się tam słynne na cały świat plastinarium ludzkich zwłok (bardzo byłam ciekawa tej wystawy, gdy krążyła po Polsce, niestety nie było dane mi jej obejrzeć, nad czym boleję do dzisiaj). Doskonale można poczuć klimat tego specyficznego miejsca. 
Choć w powieści nie brakuje śmierci, książka nie poraża brutalnością, ani krwawymi opisami. 
Akcja, choć toczy się wolno, potrafi zaskoczyć niespodziewanym zwrotem i bardzo wciąga.
Autor, tworząc fabułę i wplątując w nią masę intryg, sprawił, że nie mogłam oderwać się od czytania, tak bardzo chciałam poznać sprawcę- zostałam bardzo zaskoczona.
Bardzo przypadł mi styl autora i jego bardzo bogaty słownik. Plastyczne opisy pozwalają wyobraźni pracować, ale nie przytłaczają swą ilością. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Koneserzy dobrego kryminału będą bardzo usatysfakcjonowani.

POLECAM...

"Jak przez mgłę Jung pamiętał, że profesor Günther von Hagens najpierw chciał przenieść ośrodek plastynacji zwłok ludzkich z uniwersytetu w Heidelburgu do Sieniawy koło Żar. Przeciwko temu zbuntowali się nawet bezrobotni mieszkańcy, chociaż władze były zadowolone z wyboru wsi. Po długotrwałych poszukiwaniach placówka zajęła hale byłej fabryki kapeluszy o rzut kamieniem od dworca kolejowego w Guben, dziesięć minut piechotą do przejścia granicznego."
                                          Alfred Siatecki "Zaproszenie na śmierć"

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka, a także pani Dominice Smoleń, która wybrała blog do recenzji tej powieści.