Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adam Molenda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adam Molenda. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 sierpnia 2022

(71/22). WILCZE KĄTY

                   "Bogowie mają się tym lepiej, im mądrzejsi ludzie ich wymyślą."
     
    Autor: Adam Molenda

    Wydawnictwo: AKRONIM

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 708

    Data premiery: 2022

 
 * Google

         Adam Molenda- Wydawnictwo AKRONIM to oficyna autorska, założona  w 2001 roku. Nasz autor jest z wykształcenia i zawodu dziennikarzem,  pracował w Polskim Radiu oraz w  gazetach i czasopismach wychodzących w Warszawie, Katowicach i Krakowie. Jako autor opowiadań  oraz słuchowisk debiutował  w połowie lat osiemdziesiątych. Otrzymał wiele nagród i wyróżnień w ogólnopolskich konkursach literackich. Jego utwory publikowane były w prasie, na antenie radiowej oraz w pracach zbiorowych.  Wydał, również w innych wydawnictwach, tomy opowiadań i powieści dla dorosłych, dzieci i młodzieży.
(Źródło: Strona internetowa wydawnictwa AKRONIM)

    Książka opisuje tajemnice związane z przenoszeniem stolicy Europy. Definitywnie rozstrzyga, który bóg jest prawdziwy. Podpowiada jakimi sposobami odnaleźć dawne miłości oraz zdobyć nowe. Udowadnia, że o losach ludzkości decydują notesy. Wyjaśnia, kto i czym zbudował nad Wisłą kapitalizm, a także radzi, jak prowadzić wielką politykę. Identyfikując ofiary kółek różańcowych, gromi ateistki i ateistów wielu płci. Przedstawia zdumiewające wydarzenia dziejące się w Polsce oraz w innych egzotycznych krajach. Ta powieść nie poucza jak żyć, zalecając jednocześnie, by żyć pełnią życia.
(Opis wydawcy)

    W wiadomości od wydawnictwa nie doczytałam, że książka liczy sobie ponad 700 stron, więc możecie sobie wyobrazić moją  minę gdy otworzyłam przesyłkę. Na szczęście okazało się, że książkę czyta się wyśmienicie i nawet nie zwróciłam uwagi na umykające strony. 

Z twórczością pana Molendy spotkałam się już niejednokrotnie i zawsze były to spotkania udane. Podobnie jest i teraz, choć muszę napisać, że jestem niezwykle zaskoczona "Wilczymi Kątami" i ich historią. Opis wydawcy tak naprawdę niewiele zdradza- może wręcz sugerować historię uderzającą w ważne dla wielu wartości, ale wierzcie mi na słowo, niczego takiego tu nie znajdziecie. 

Jacek (jeden z wielu bohaterów) inwestor giełdowy, po dwudziestu latach pod wpływem impulsu postanawia odwiedzić Wilcze Kąty, niewielką miejscowość na Żywiecczyźnie, gdzie jako dziecko spędzał cudowne wakacje u swych dziadków. Splot wielu wydarzeń, (nie tylko tych atmosferycznych), zatrzymuje go na miejscu, dłużej niżby sobie życzył. Zanim się orientuje, wsiąka w życie mieszkańców coraz głębiej, i nie wyobraża sobie powrotu do wielkiego miasta... 
Na swej drodze spotyka Bognę- biolożkę, która zbiera materiały do swej pracy habilitacyjnej, Andrzeja- księdza, który stracił wiarę, Zuzię "Elektrykę"- zatwardziałą aktywistkę i feministkę, Izydora- najstarszego mieszkańca i wielu innych zaciętych górali... Pojawia się także złośliwy Hinkluz i tajemnicza Żywia- słowiańska bogini wiosny i płodności.

To, co napisałam to główna oś powieści, gdybym chciała opisać Wam fabułę dokładniej, za dużo bym Wam zdradziła, a tak mam nadzieję, że choć trochę pobudzę waszą ciekawość i sięgnięcie po książkę, bo naprawdę warto...
Autor stworzył nieoczywistą, wielowymiarową i wielowątkową powieść. Snuje on swą opowieść nieśpiesznie, urywając bieżący wątek w zaskakującym momencie, by powrócić nim kilka stron później i przewrócić całą akcję o sto osiemdziesiąt stopni, zaskoczyć czytelnika nieoczywistym rozwiązaniem sytuacji, lub zdarzeniem, które teoretycznie nie miało prawa się wydarzyć.
Pomysł na fabułę w moim odczuciu bardzo trafiony, autor doskonale oddaje ducha małej miejscowości, jej zaściankowość, ale i chęć modernizacji oraz otworzenia się na "wielki świat". Pokazuje, z jakimi bolączkami muszą sobie radzić mieszkańcy, co ich bawi, czego się boją. Dotykamy "wielkiej polityki" za sprawą miejscowego Jasia Vipa- polityka, który ma olbrzymie aspiracje, ale i obserwujemy zwykłego księdza, który nie wie, w którą stronę pójść.
Akcja jest niezwykle spokojna, co ma swój niesamowity urok- ale fanów szybkich zwrotów raczej nie usatysfakcjonuje. Barwne i plastyczne opisy, przywołały wiele ciepłych wspomnień związanych z taka malutką mieściną. Rozbudziły chęć do wzięcia plecaka i wyruszenia w podróż.
Postacie się wykreowane genialnie, poprowadzone po mistrzowsku. Choć jest ich sporo, żadna z nich nie jest zbędna- wręcz przeciwnie każda wnosi do tej historii coś nieoczywistego, czasami trudnego do wychwycenia, ale dzięki temu nadaje tej powieści pewnej niezwykłości, zahaczającej momentami o magię. 

W moim odczuciu "Wilcze kąty" to najlepsza książka, która wyszła do tej pory spod pióra pana Molendy. Niezwykle dojrzała, nietuzinkowa, momentami mocno zaskakująca opowieść o zwykłym, a być może niezwykłym życiu. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Nie każdego ta książka zachwyci, tego jestem pewna, ale jestem równocześnie przekonana, że wielu z czytelników odnajdzie w tej książce siebie.

POLECAM...

"Hinkluz się nudził. Zimą hinkluzy mniej mają roboty niż latem, gdyż miejscowi rzadko chodzą w góry, bo i po co. Nikomu nie chce się brodzić w kopnej bieli, wspinać po oblodzonych zboczach, nikt też nie lubi, kiedy wpada mu za kołnierz  sypiący się ze świerków śnieg. 
Hinkluzowi nieskoro było wędrować tam, gdzie pracowały wyciągi orczykowe  i szusowały tłumy narciarzy. Pamiętając przykre doświadczenia, teleportował się w te miejsca niechętnie, wiedziony jedynie poczuciem obowiązku siania strachu. Usiłował nękać przyjezdnych  zwłaszcza wieczorami, gdy na metalowych słupach wykwitały jaskrawo świecące gwiazdy i po ubitych ratrakami trasach śmigali już tylko najwięksi miłośnicy nart. Chociaż osamotnieni na stoku, szusowali uparcie i kiedy miotał im śniegiem w oczy, ostentacyjnie, jak gdyby nigdy nic, zakładali narciarskie okulary. Pohukiwanie na puszczykową modłę takoż nie robiło na nich najmniejszego wrażenia."
                                        - Adam Molenda "Wilcze Kąty" str. 28

Książkę znajdziecie: Księgarnia AKRONIM,

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję autorowi oraz wydawnictwu AKRONIM.

piątek, 23 kwietnia 2021

(29/21). FRUWAJĄCE FIGURKI

                  Recenzja nagrodzona tytułem "Wybór redakcji" w serwisie Na kanapie.

    Autor: Adam Molenda

    Wydawnictwo: AKRONIM

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 256

    Data premiery: 13. 11. 2018

  
 *Google

    Adam Molenda- Wydawnictwo AKRONIM to oficyna autorska, założona  w 2001 roku. Nasz autor jest z wykształcenia i zawodu dziennikarzem,  pracował w Polskim Radiu oraz w  gazetach i czasopismach wychodzących w Warszawie, Katowicach i Krakowie. Jako autor opowiadań  oraz słuchowisk debiutował  w połowie lat osiemdziesiątych. Otrzymał wiele nagród i wyróżnień w ogólnopolskich konkursach literackich. Jego utwory publikowane były w prasie, na antenie radiowej oraz w pracach zbiorowych.  Wydał, również w innych wydawnictwach, tomy opowiadań i powieści dla dorosłych, dzieci i młodzieży.
(Źródło: Strona internetowa wydawnictwa AKRONIM)

    Zabawna, pełna erotyki, utrzymana w żartobliwej konwencji powieść o życiowych wyborach dokonywanych pod wpływem ambicji oraz pod presją bliskich i otoczenia. Perspektywa zarobienia dużych pieniędzy, wielostronne relacje damsko-męskie oraz dowód na odwiecznie znaną tezę, że los, jeśli chce z nas zakpić, spełnia nasze marzenia.
(Opis wydawcy).

    Artur Grono to dyrektor liceum przymierzający się do napisania pracy doktorskiej. Nie doceniając swej życiowej stabilizacji oraz walorów żony w ramach przygotowań i zebrania doświadczenia przed doktoratem zaczyna ją regularnie zdradzać, wzorem erotycznych podbojów staje się dla niego promotor. Pewnego dnia poznają Żyłów- ludzi o totalnie innym podejściu do życia. Od początku znajomości  nie pałają do siebie sympatią, ale nie przeszkadza im to by otworzyć wspólny biznes i spróbować zbić na nim olbrzymi majątek.
Od początku wszystko zaczyna się walić i idzie nie tak, Żyłowie podkładają trefny towar, oszukują księgi rachunkowe, rozsiewają plotki. 
Gronowie nie potrafią połapać się w rachunkach, a zadłużenie wobec wierzycieli rośnie... pojawiają się niebezpieczni ludzie, a życie wszystkich zaczyna przypominać istny rollercoaster. 

Jest takie ostrzegawcze przysłowie: "Mówiły jaskółki, że nie dobre są spółki"- stwierdzenie to oddaje całego ducha tej powieści, bo to wokół spółki kręci się główna oś tej historii. Łatwo wyciągnąć wniosek, że nie warto tracić czasu i pieniędzy na coś, co z góry jest skazane na niepowodzenie. Dziwię się Gronom, że nie wycofali się z biznesu już na etapie kupna miejsca pod sklep. Zresztą wiele ich decyzji nie do końca zrozumiałam i zastanawiałam się, czy to na serio, czy autor sprawdza etykę i inteligencję czytelnika, pokazując chorą, momentami wręcz zadziwiającą i komiczną pogoń za pieniędzmi czy przygodnym seksem.
W moim odczuciu "Fruwające figurki" to obraz społeczeństwa pokazany w bardzo krzywym zwierciadle momentami ocierający się o groteskę, ale z dużą dozą czarnego humoru- a jak wiecie- mamy z autorem podobne poczucie humoru, więc ja jestem zachwycona niektórymi komentarzami i dygresjami dotyczącymi fabuły.
Nie jest to pierwsze moje spotkanie z twórczością pana Adama, ale za każdym razem jest ono totalnie inne i zaskakujące. Czytając poprzednie książki (recenzje znajdziecie na blogu) byłam przepełniona refleksją i wspomnieniami. Tym razem jest całkowicie inaczej- zaśmiewałam się do rozpuku i naprawdę fantastycznie się bawiłam. Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Nie ma mowy o zagubieniu czy niezrozumieniu tekstu. Pojawiła się cała gama uczuć, choć rozbawienie i niedowierzanie naiwności bohaterów zdecydowanie grały pierwsze skrzypce.

Muszę przyznać, że sama jestem zaskoczona, jak bardzo lektura mnie wciągnęła, bo nim się obejrzałam byłam już przy końcu. Z ciekawością czekam na kolejne książki autora.

    Czy polecam? 
Polecam. Ja jestem zadowolona, że "Fruwające figurki" pojawiły się w mojej biblioteczce. Zabawna, ale dająca też sporo do myślenia, pełna ironii i czarnego humoru opowieść o żądzy pieniądza. 

POLECAM...

"W jego podświadomości walczyły niepewność i chęć sprawdzenia się. Widywał siebie oczyma wyobraźni w audi, koniecznie metallic, bywał w myślach wraz z rodziną na plażach Madery lub Lazurowego Wybrzeża albo też grillował przed własnym pałacykiem w rozległym ogrodzie obsadzonym egzotyczną roślinnością.
Obudził go ...ciężar. Wpółprzytomny Grono czuł ciepło na lewym boku i kolanach. Otwarł oczy i jego źrenice zaokrągliły się ze zdumienia. Wtulała się weń szczupła blondynka o prostych długich włosach".
                                          - Adam Molenda "Fruwające figurki"

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorowi.


poniedziałek, 19 kwietnia 2021

(28/21).WIETRZNY WOJOWNIK ( Wydanie II poprawione i uzupełnione)

 

    Autor: Adam Molenda

    Wydawnictwo: AKRONIM

    Gatunek: Młodzieżowa, Obyczajowa

    Liczba stron: 176

    Data premiery: 02. 01. 2018


                                 *Google

    Adam Molenda- Wydawnictwo AKRONIM to oficyna autorska, założona  w 2001 roku. Nasz autor jest z wykształcenia i zawodu dziennikarzem,  pracował w Polskim Radiu oraz w  gazetach i czasopismach wychodzących w Warszawie, Katowicach i Krakowie. Jako autor opowiadań  oraz słuchowisk debiutował  w połowie lat osiemdziesiątych. Otrzymał wiele nagród i wyróżnień w ogólnopolskich konkursach literackich. Jego utwory publikowane były w prasie, na antenie radiowej oraz w pracach zbiorowych.  Wydał, również w innych wydawnictwach, tomy opowiadań i powieści dla dorosłych, dzieci i młodzieży.
(Źródło: Strona internetowa wydawnictwa AKRONIM)

    Dziewczęta i chłopcy z klubu żeglarskiego spędzają wakacje nad jeziorem. Pierwsze miłości, sportowa rywalizacja, wesoła zabawa oraz zranione uczucia, słodki smak zwycięstw i gorycz przegranej. Wchodzenie w dorosłość dostarcza wielu sprzecznych emocji… Czy młodzieńcze zauroczenia i przyjaźnie mogą trwać dłużej niż kilkanaście letnich dni?
(Opis wydawcy).

    Kiedyś napisałam, że lubię od czasu do czasu sięgnąć po książkę skierowaną do młodszego czytelnika. Daje mi to chwilę oddechu, a przy okazji pozwala przenieść się w czasie i powspominać swoje nastoletnie lata. "Wietrzny wojownik" spełnił idealnie swoje zadanie i zabrał mnie w takie czasy, w jakich sama dorastałam.
Akcja powieści rozgrywa się nad jeziorem Żywieckim się w trakcie obozu regatowego dla młodzieży. Młodzi pływacy przygotowują się do zawodów, w których udział wezmą również zagraniczni goście. Niestety metody jednego z trenerów nie cieszą się popularnością i poklaskiem wśród zespołu, główny zawodnik Robert- w związku z decyzjami trenera popada w konflikt z najlepszym przyjacielem, a zarazem członkiem swojej załogi... dodam tylko, że to dopiero początek zmartwień Roberta, bo na horyzoncie pojawiają się dwie całkiem różne dziewczyny... Aby dowiedzieć się więcej, musicie sięgnąć po książkę...

Adam Molenda zabrał nas w świat młodzieży, w którym emocje i ledwo rozbudzone hormony grają pierwsze skrzypce. Uczucia i emocje idą przed rozumem, co w konsekwencji prowadzi do wielu niedopowiedzeń i  nieporozumień. Doskonale uwydatnia potrzebę przynależności do grupy i chęci bycia w niej tym "pierwszym", a jeśli to się nie udaje, możemy zobaczyć, jak czuje się niedoceniony i  odrzucony nastolatek- a niestety nie zawsze tak młody człowiek potrafi przyjąć "na klatę" gorycz porażki.
Autor zbudował bardzo ciekawe postacie. Obdarzając je całą gamą uczuć i emocji pozwala ich poznać i zrozumieć, przypomnieć sobie jak my dojrzali czytelnicy reagowaliśmy na dane wydarzenia w wieku nastoletnim, dzięki temu łatwo zrozumieć ich nie zawsze przemyślane postępowanie.

Jak kiedyś wspomniałam, bardzo lubię styl pana Adama, więc ta powieść bardzo przypadła mi do gustu. Plastyczne opisy pozwalają przenieść się w rejony Kotliny Żywieckiej i poczuć jej swoisty klimat. Czytając niektóre opisy (i pamiętając, jak one wyglądają na żywo), czułam się, jakbym sama przebywała nad tym jeziorem, a słońce muska moją skórę. Przez moment czułam  się jak na wakacjach. Totalnie się wyluzowałam. 
Akcja powieści nie toczy się jakoś zawrotnie szybko, ale potrafi zaskoczyć, wzruszyć momentami rozbawić.
Jak dla mnie olbrzymim plusem jest spora wiedza autora na temat żeglarstwa i użycie fachowego nazewnictwa, nadaje to wyjątkowego klimatu całości.

    Czy polecam? 
Zdecydowanie tak. "Wietrzny wojownik" to opowieść o przyjaźni, sporcie, relacjach międzyludzkich. Myślę, że każdy się odnajdzie w tej historii.

"Były sekundy, kiedy Niedźwiadek nie wiedział, czy katamaran płynie, czy frunie. Wiatr nasilił się od czasu, gdy zrobili pierwszy oszałamiający hals. Marek nigdy wcześniej nie pływał na czymś równie szybkim jak te dwa wąskie, połączone płóciennym pomostem kadłuby. Zdawało mu się, że pomiędzy świstem wiatru i łopotem żagli słyszy, jak cła konstrukcja trzeszczy, zmagając się z wodą i podmuchami. Ben chyba wyczuwał jego obawy, gdyż co chwila spozierał na Marka. Kiedy księżyc oświetlał okoloną białymi kosmykami twarz, w oczach staruszka migały wesołe ogniki."
                             - Adam Molenda "Wietrzny wojownik" str.112- 113

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorowi i wydawnictwu AKRONIM.



sobota, 10 kwietnia 2021

(25/21). SAMOTNOŚĆ DO WTORKU

 
    Autor: Adam Molenda

    Wydawnictwo: AKRONIM

    Gatunek: Opowiadania

    Liczba stron: 404

    Data premiery: 2021 (data przybliżona)

                                          *Google

    Adam Molenda-  Wydawnictwo AKRONIM to oficyna autorska, założona  w 2001 roku. Nasz autor jest z wykształcenia i zawodu dziennikarzem,  pracował w Polskim Radiu oraz w  gazetach i czasopismach wychodzących w Warszawie, Katowicach i Krakowie. Jako autor opowiadań  oraz słuchowisk debiutował  w połowie lat osiemdziesiątych. Otrzymał wiele nagród i wyróżnień w ogólnopolskich konkursach literackich. Jego utwory publikowane były w prasie, na antenie radiowej oraz w pracach zbiorowych.  Wydał, również w innych wydawnictwach, tomy opowiadań i powieści dla dorosłych, dzieci i młodzieży.
(Źródło: Strona internetowa wydawnictwa AKRONIM)

    Czy możliwy jest związek kobiety i mężczyzny o skrajnie przeciwstawnych poglądach? Bywa, że spędzany w sielankowej scenerii urlop zmienia się nagle w dramat. Jakie skutki może dziś wywołać polsko-żydowski konflikt o kamienicę sprzed stu lat? Współczesność zawsze przesycona jest przeszłością, której jakaś cząstka nieuchronnie w nas pozostaje...
(Opis wydawnictwa).

    Opis wydawcy, choć krótki jest bardzo intrygujący, nie spodziewałam się, że biorąc do ręki "Samotność do wtorku" trafię na zbiór trzech opowiadań, z których każde zmusi mnie do tak głębokich refleksji na temat życia, przyjaźni czy przemijania.
Nostalgiczne spojrzenie w przeszłość, próba jej zrozumienia i pogodzenia się z nią, sprawia, że bohaterowie wszystkich trzech opowiadań wydają się czytelnikowi niezwykle bliscy, w każdym z nich można odnaleźć cząstkę siebie, utożsamić się z nimi i wyciągnąć ciekawe wnioski z własnej przeszłości. 
W moim odczuciu jest to również dobra lekcja historii szczególnie dla młodszego czytelnika, który spotkał się z ustrojem komunistycznym tylko przy opowieściach rodziców lub dziadków. Nie można nie wspomnieć również o okresie powojennym, który był dla wielu niezwykle trudny i bolesny.
Trudno jest mi ocenić, które z tych trzech opowiadań przypadło mi najmniej, a które najbardziej do gustu. Każde z nich jest inne, a przy tym samym wyjątkowe i przyprawiało mnie o różnego rodzaju stany emocjonalne od złości po wzruszenie.

Ogólnie książkę czyta się bardzo przyjemnie, krótka forma opowiadania kondensuje w sobie ogrom emocji, dzięki czemu przyjemność lektury można sobie stopniować. Nie ma mowy o zagubieniu czy niezrozumieniu tekstu. 
Nie jest to pierwsze spotkanie z twórczością pana Adama, ale jest ono zupełnie inne od poprzedniego. Czytając poprzednią książkę (recenzję znajdziecie na blogu) zaśmiewałam się do łez, tym razem jest całkowicie inaczej. Czy gorzej? Zdecydowanie nie... Inaczej, choć i tutaj parskałam niepohamowanym śmiechem ;)

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Każdy znajdzie tutaj cos dla siebie, a wrażenia po lekturze będą jeszcze długo wam towarzyszyć.

POLECAM...

"Na ślubnym zdjęciu dziadek Karol stał obok babki, trzymany przez nią pod rękę. Kobieta sięgała mężowi do pół głowy, co oznaczało, że Nowak był wzrostu ponad dwumetrowego. Poza tym odznaczał się wyjątkową osobliwą posturą. Mówiąc bez ogródek, wyglądał, jak gdyby figlarny kucharz postawił sztorcem niezdarnie zwiniętą w roladę kupę mięsa o objętości właściwej nosorożcom. Przy odrobinie wyobraźni można było wziąć Nowaka za uklepany byle jak łopatami, gliniany blok, który pod własnym ciężarem rozlał się na boki, tracąc własny kształt. Ojciec Janusza wspominał, iż Karol był milczący, odznaczał się wielką siłą fizyczną oraz słuchał babki posłusznie niczym robot. I taki był jej potrzebny."
                              - Adam Molenda "Samotność do wtorku" strona 341 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorowi.


wtorek, 20 października 2020

(99/20). WIEDŹMY PIWNE


    Autor: Adam Molenda

    Wydawnictwo: AKRONIM

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 288

    Data premiery: 

  
 *Google

    Adam Molenda- Wydawnictwo AKRONIM to oficyna autorska, założona  w 2001 roku. Nasz autor jest z wykształcenia i zawodu dziennikarzem,  pracował w Polskim Radiu oraz w  gazetach i czasopismach wychodzących w Warszawie, Katowicach i Krakowie. Jako autor opowiadań  oraz słuchowisk debiutował  w połowie lat osiemdziesiątych. Otrzymał wiele nagród i wyróżnień w ogólnopolskich konkursach literackich. Jego utwory publikowane były w prasie, na antenie radiowej oraz w pracach zbiorowych.  Wydał, również w innych wydawnictwach, tomy opowiadań i powieści dla dorosłych, dzieci i młodzieży.
(Źródło: Strona internetowa wydawnictwa AKRONIM)


    Wiedźmy Piwne to książka o tym, jak przypadek potrafi skomplikować ludzkie życie. Ewa,
szczęśliwa młoda mężatka i mama, staje nagle w obliczu sytuacji, która przerosłaby każdego. Na kartach powieści łzy mieszają się z groteską, prowadząc do konkluzji, że o miłość i szczęście należy walczyć niezależnie od przeciwności losu.
(Opis wydawcy).

    Biorąc do ręki "Wiedźmy Piwne" nie wiedziałam czego tak naprawdę się spodziewać. Opis wydawcy intryguje, ale niewiele zdradza, więc z wielką ciekawością podeszłam do lektury.
"Wiedźmy Piwne" to historia kobiety, która wskutek pewnego "wypadku" i szoku z nim związanym staje się Balbutką ** (zaciekawiłam Was tą nazwą? Bardzo się cieszę, bo może skłonię Was do zapoznania się z tą chorobą.). 
Coraz silniejsze wycofanie dziewczyny z życia rodzinnego i publicznego zaczyna skutkować problemami, w wydawałoby się idealnym małżeństwie. Kolejne coraz bardziej wymyślne terapie nie przynoszą skutku, a Ewa coraz bardziej zamyka się w sobie. Punkt kulminacyjny następuje gdy mąż odchodzi, a na poddaszu "Domu pod Maszkaronem" pojawia się pewien przybysz z dalekiego kraju i głucha świnia, która okazuje się, że świnią nie jest...

"Wiedźmy Piwne" to słodko- gorzka historia trzech kobiet, których łączą silne więzy krwi. Choć główna oś powieści to historia Ewy i jej walka z krępującą przypadłością, to dzięki pewnym tajemniczym listom poznajemy historię życia ich wszystkich.
Autor umiejscowił swą opowieść w Żywcu, dzięki czemu możemy odrobinę poznać historię jego powstania, zaznajomić się z legendami i zaczerpnąć kilka słów żywieckiej gwary.
Pomysł na fabułę bardzo trafiony i potrzebny, bo dzięki temu możemy zrozumieć, jak czuje się osoba zmagająca się z tą przypadłością, i jak ważne jest wsparcie osób postronnych. 
Autor udowadnia, że nie wolno nigdy tracić nadziei i z każdej nawet najgorszej sytuacji znajdzie się jakieś wyjście.  
Akcja dzieje się szybko, czasami wzrusza i śmieszy, momentami bardzo zaskakuje, jestem przekonana, że to jedna z tych historii, o których nie łatwo zapomnieć. 
Bohaterowie i dialogi dopracowane są w najdrobniejszych szczegółach (pominę fakt, że Regina pod koniec powieści została Renatą), dzięki czemu całość jest bardzo przyjemna w odbiorze i przeczytanie całej powieści nie zabiera dużo czasu. Powieść nie nudzi i nie przytłacza zbędnymi opisami. Naprawdę warto sięgnąć po tę historię.
Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Pana Molendy, jednak jego styl bardzo przypadł mi do gustu. Mamy bardzo podobne poczucie humoru, więc w trakcie lektury bawiłam się przednio.
Z wielką przyjemnością przeczytam poprzednie powieści tego pisarza.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Wiedźmy piwne" to emocjonująca historia o relacjach międzyludzkich, o przyjaźni, miłości i nadziei na lepsze jutro.

POLECAM...

 Z powodu pandemii książkę nabyć można wyłącznie przez stronę internetową: 
www.wydawnictwo-akronim.pl
Wydawca dla pierwszych stu osób gwarantuje wysyłkę GRATIS!!

"Michaś zaczyna przejawiać skłonności do zarabiania pieniędzy, co najpewniej odziedziczył po tatusiu, bo po kimże innym? Wmówił babci, że należy gromadzić tekturowe kartony po sokach owocowych oraz mleku, ponieważ, oddając je w sklepie, dostaje się za nie forsę. Babcia zaniosła do spożywczego torbę pełną opakowań, narażając się na żart sprzedawczyń. Zastanawiam się, czy Michałek wymyślił ten numer na zasadzie pobożnego życzenia, czy też objawił rozwinięte poczucie humoru?"
                                                   - Adam Molenda "Wiedźmy Piwne"

**Balbut- osoba jąkająca się
wyrazy pochodne:
czas. balbuti
rzecz. balbutulo, balbutado
uwagi:
Morfem oficjalnie zatwierdzony w roku 1905 (Fundamento de Esperanto). Baza Radikaro Oficiala: grupa 9. (Źródło: Wikipedia)

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję p. Dominice Smoleń- za wybór mojego bloga do recenzji, oraz wydawnictwu AKRONIM.