Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pseudonim. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pseudonim. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 września 2025

(81/25). BIAŁOKSIĘŻNIK. POWRÓT


                                                   **PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Lucy Windy Waters (pseudonim)

    Wydawnictwo: Selfpublishing

    Gatunek: Fantasy, Science Fiction

    Liczba stron: 452

    Data premiery: 08. 09. 2025

 *Google

     Lucy Windy Waters (pseudonim) podróżuje, aby jeść, czyta, aby odpocząć. Kocha morza i oceany. Terapeutka duszy, pracująca z energią. Niestrudzenie rozwikłuje zagadkę, po co tu jest.
(Źródło: Okładka książki)

    To nie jest kolejna historia o magii. To opowieść o bólu, o wyborach, o miłości – i o mocy, która może ocalić... albo zniszczyć. 
Alex ma dar, który wolałby przekląć niż używać. Ścigany przez demony przeszłości, ukrywa się w świecie silników, alkoholu i ulicznych bójek. Neja, jego przeciwieństwo, też nosi w sobie niezwykły dar – lecz tak samo boi się po niego sięgnąć. Kiedy ich losy splatają się w cieniu zagadkowych zniknięć dwojga pracowników z miejskiego archiwum, uruchamia się lawina wydarzeń, która odmieni ich życie – i nie tylko ich.
Na scenę wkracza policjantka Iris Hant. Nie wie jeszcze, że śledztwo, którego się podejmuje, to tylko wierzchołek lodowej góry. A za jej plecami ktoś już pociąga za sznurki… Kim naprawdę jest wyniosły i charyzmatyczny Ludvik von Dern – dyrektor archiwum z przeszłością, o której nikt nie mówi? Kim jest Kir, którego nagłe pojawienie się zmienia bieg historii? I co skrywa mapa Shaitani Shahar, tak bardzo przez wszystkich poszukiwana?
Zakon Ciemnego Księżyca czuwa, a wojownicy spoza tego świata już przekroczyli próg.
"Białoksiężnik" to opowieść o przeznaczeniu, odkupieniu i sekretach, które wywracają świat do góry nogami.
Wejdź. Zostań. Nie odejdziesz.
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne!  Dziś przychodzę do Was z fantastycznym debiutem, a zarazem moim patronatem medialnym, który, gwarantuję, porywa już od pierwszej strony i nie pozwala się odłożyć na bok bez poznania zakończenia, które swoją drogą zostawia czytelnika z otwartymi ustami i milionem pytań na bardzo długi czas. Aż trudno jest uwierzyć, że mamy do czynienia z debiutem, i jest to pierwsza część szerszej serii!

Lucy  Windy Waters stworzyła niezwykłą opowieść. Nie brakuje tu klasycznych potyczek między dobrem i złem, ale znajdzie się także miejsce na szczerą  przyjaźń i prawdziwą miłość. 
Autorka pięknie pisze o tym, czym jest szczera miłość, która pokonuje wszystkie przeszkody, a także prawdziwa przyjaźń i wzajemne poświęcenie tych, którym przyszło stanąć ramie w ramię, by bronić swoich wartości i ideałów, w które wierzymy, by uratować to, co wydaje się nie do uratowania. Zaznaczyć jednak trzeba, że nie jest to klasyczny romans! Rodzące się uczucia, walka o te, które istnieją to tylko jedne z niewielu składowych, które wpływają na wielowątkowość tej opowieści.
I dlatego jestem pod wrażeniem tej powieści, bo nic tu nic nie jest oczywiste, a dobro nie zawsze jest do końca dobre i taka sama sytuacja ma się ze złem, bo wszystko zależy od tego, z której strony "barykady" staniemy, kogo posłuchamy i spojrzymy na ten sam problem jego wzrokiem. 
Autorka pięknie pisze o poszukiwaniu swojego własnego "JA", o wewnętrznych demonach, które gnają człowieka do poszukiwań i odkrywania prawdy o sobie, o tęsknocie za czymś nie do końca znanym, a jednak tak bardzo bliskim i nierozerwalnym z naszą przeszłością, teraźniejszością i niejednokrotnie przyszłością.
Pięknie opisuje stworzony przez siebie świat, snuje opowieść niezwykle ciepło i pomimo wielu trudnych tematów i poruszających sytuacji  niesie nadzieję na to, że ostatecznie wszystko jakoś się poukłada, a ten, który pogubił się w życiu, ma szansę wrócić na dobrą jego ścieżkę.
Momentami jest mrocznie, nawet niebezpiecznie, ale zawsze gdzieś na końcu tego wszystkiego tli sie światełko nadzieji.

Jest to historia, która autentycznie zachwyca, porywa i zaskakuje od pierwszych stron, a im dalej zagłębiamy się w fabułę, tym bardziej staje się ona ciekawsza, bardziej intrygująca i podsycająca niepokój o dalsze losy postaci, zostawia czytelnika z pytaniem o to co jest nam przeznaczone i jak to przeznaczenie się wypełni, co będzie dalej, czy znów się narodzimy?  Nie brakuje tu intryg, zagadek i tajemnic, które domagają się ujrzenia światła dziennego.

Sam styl Autorki jest płynny i bardzo przyjemny. Autorka nie popada w logiczne sprzeczności, choć emocjonalnej skrajności tu nie brakuje, fabuła jest przemyślana w najdrobniejszym szczególe i fantastycznie poprowadzona. Mistrzowsko rozmieszcza punkty zwrotne, są one tajemnicze, ciekawe i bardzo, bardzo zaskakujące.
Czytelnik angażuje się w tę historię całym sobą, do tego stopnia, że trudno jest zawyrokować, kto jest przyjacielem a kto nie, momentami zaczyna się podważać intencje bohaterów, całkowicie zatracając czujność, a oni to doskonale wykorzystują, przybierają maski, udowadniają, że każdy nosi w sobie kilka obliczy.
Postacie są ciekawe, bardzo złożone, każda z nich to indywiduum, nie ma tu nikogo, kto jest nudny lub robi tylko za przysłowiowe tło. Każda z nich obdarzona jest unikatowymi cechami, przez co nie zlewa się z otoczeniem, jest wyrazista i niepowtarzalna.
Książka liczy troszkę ponad 450 stron, ale cechuje ją ład, porządek i dbałość o każdy szczegół, to też sprawia, że bardzo lekko i z wielką przyjemnością poznajemy tę historię, stając się tym samym jej częścią.

Dodatkowym atutem i pięknym ozdobnikiem jest jej wyjątkowa okładka, która przyciąga wzrok, mami, zwodzi, obiecuje niezapomnianą przygodę i z tej obietnicy się wywiązuje się w stu procentach.

Tak jak napisałam wyżej, książka jest niezwykła, chce się ją czytać bez końca, nie chce się jej odkładać. Bardzo się cieszę, że mogłam ją poznać i wziąć ją pod swoje patronackie skrzydła, bo trafiłam na naprawdę fantastyczny debiut, z wielką przyjemnością poznam ciąg dalszy tej powieści, bo wróbelki ćwierkają, że ta już się tworzy!

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, to jedna historia, która niesie w sobie uniwersalne prawdy i wartości, dlatego też każdy w niej się odnajdzie, każdy znajdzie coś dla siebie i gwarantuję, że dla każdego będzie to coś zupełnie innego. Ja jestem zauroczona tą opowieścią. Jest to wciągająca opowieść o odwadze i poszukiwaniu własnej tożsamości, która zabiera czytelnika w tajemniczy świat, gdzie połączenie dusz nie jest tylko wyświechtanym sloganem!

POLECAM...

"Spojrzenie w przyszłość nie było takie proste. Przeszłość już się dokonała- zawsze istniała tylko jedna wersja. Przyszłe wydarzenia często pokazywały się w wersji najbardziej prawdopodobnej. Mogły one niestety ulec zmianie pod wpływem podejmowanych przez ludzi decyzji. Na tym właśnie polegała wolna wola człowieka."
                      - Lucy Windy Waters "Białoksiężnik. Powrót" str. 220-221

Za egzemplarz recenzyjny i możliwość patronowania tej wyjątkowej  historii serdecznie dziękuję Autorce.

sobota, 7 września 2024

(122/24). PRAGNIENIE DIABŁA. UKRYTA W CZTERECH ŚCIANACH

 
    Autor: Brigitte Wu (pseudonim)

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Romans, Erotyk

    Liczba stron: 268

    Data premiery: 20. 01. 2022

 *Google

    Brigitte Wu Od urodzenia mieszka w przepięknej Kudowie-Zdroju u podnóża Gór Stołowych. Jest właścicielką agencji marketingu internetowego 6tka. Uwielbia czytać i analizować motywacje głównych bohaterów. Pisze od zawsze, lecz dopiero teraz zdecydowała się opublikować własne utwory.
(Źródło: Okładka książki)

    Niewola, z której nie będziesz chciała się uwolnić…
Siedem tajemniczych pokojów, a każdy z nich jak przedsionek piekła… Kiedy pewnego dnia Lisa przypadkiem wpada na Connora, nic nie wskazuje na to, że w jej życiu właśnie dokonał się dramatyczny zwrot. Z pozoru zwykły chłopak okazuje się bezwzględnym psychopatą, który pragnie tylko jednego: ukarać piękną nieznajomą za to, że nie zwróciła na niego uwagi. Realizując kolejne etapy swojego diabelskiego planu, w końcu porywa Lisę do mrocznej posiadłości, gdzie jej zadaniem jest przejście przez wszystkie przygotowane specjalnie dla niej pomieszczenia. Każde z nich budzi strach, ale też nadzieję, że ucieczka wciąż jest możliwa. Tymczasem relacje ofiary i oprawcy zaczynają niespodziewanie ulegać zmianom, a pragnienie odzyskania wolności traci na znaczeniu… Kto ostatecznie wygra, a kto przegra w tej walce?
(Opis wydawcy)

    Czasami trafiamy na takie książki, które po przeczytaniu opisu chcemy mieć tu i teraz, po fakcie jednak okazuje się, że to nie był to najlepszy wybór. Przyznać muszę, że dawno nie czułam takiego rozczarowania i żalu po skończonej książce. Nie chcę się pastwić na tą książką, ale naprawdę... już dawno nie przeczytałam tak dziwnej i złej historii, o której fabule chciałam zapomnieć jak najszybciej. Miała ta książka olbrzymi potencjał, ale niestety został on niewykorzystany i zaprzepaszczony już na starcie. Nie będę pisać streszczenia tej książki. Zaznaczę, tylko że opis wydawcy po raz pierwszy tak bardzo mnie rozczarował.
Od początku panuje tu olbrzymi chaos, akcja goni na złamanie karku bez składu i ładu, nie mamy szans poznać bohaterów, zostajemy wrzuceni na głęboką wodę, bez żadnego wprowadzenia- momentami odniosłam wrażenie, że trafiłam na jakąś kontynuację, gdzie mogłam już znać postacie. Niestety jest to tom pierwszy...
Postacie są dramatycznie wykreowane, infantylne i po prostu głupie. Szczególnie zachowanie głównej bohaterki sprawia, że chce się rwać włosy z głowy. Została kobieta porwana, nie wie, gdzie jest, czego się  spodziewać po psycholu, a zachowuje się jak dziecko w sklepie z zabawkami, a już za chwilę stwierdza, że się zakochała w oprawcy, który ją na każdym kroku upokarza... no litości, to nawet nie zahacza o syndrom sztokholmski, jeśli taki był zamysł. Zupełnie nic o nich nie wiemy, ich "bycie razem" to ciągłe wyzwiska, poniżanie, upokarzanie, i obrzydliwie opisane zbliżenia. Jestem doświadczonym czytelnikiem, myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy, ale jednak moje granice można nadal przesuwać. Brakuje tu porządnej redakcji, korekta też miałaby jeszcze co robić. Naprawdę dziwię się, że tak duże wydawnictwo zdecydowało się wydać tę książkę.

Chciałbym napisać coś dobrego o tej książce, ale naprawdę jest mi trudno. Gdyby nie to, że muszę "oddać" recenzję do wydawnictwa, nawet bym o niej nie wspomniała. Jedynym plusem w te historii jest to, że jeśli wyłączycie myślenie, nie będziecie analizować opisywanych wydarzeń, po prostu odpuścicie... to dość szybko ją skończycie.

"Pragnienie diabła" to debiut. Życzę autorce jak najlepiej oraz dobrych i życzliwych ludzi wokół by naprawdę pomogli i kolejna książka była lepsza.

    Czy polecam?
Jestem okropnie rozczarowana. Książki nie polecam, jak dla mnie jedna z najgorszych historii, jakie przeczytałam w życiu. Bardzo mi przykro, ale taka jest prawda. Nie znalazłam w tej historii nic, co złapałoby mnie za serce i choć trochę podniosło ocenę. 

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

poniedziałek, 4 grudnia 2023

(146/23). TAJEMNICA EVANA

           Recenzja nagrodzona tytułem "Wybór redakcji" w serwisie Na kanapie.
    
    Autor: D. Pisarska

    Wydawnictwo: Empik Go

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 122 (e-book, PDF)

    Data premiery: 18. 05. 2018 (2023?)

 *Google

    D. Pisarska pseudonim

    Ona jest u progu kariery, on wyznaje nieco inne wartości, ona zapomniała o prawdziwym świecie, on pojawia się w jej życiu, aby go przybliżyć, ona jest przed trzydziestką, on ma zaledwie siedem lat i... swoją tajemnicę, której strzeże. Emma Murray nie mając innego wyjścia z dnia na dzień musi zająć się dzieckiem, które pojawiło się znikąd, w dodatku ten problematyczny chłopiec ma wiecznie swoje nieustępliwe zdanie, jest obrażalski i ciągle kłamie, zdaje sobie sprawę, że sekret, który skrywa odmieni nie tylko jego życie. Jednak czy Emma będzie potrafiła mu wybaczyć?
Moja najnowsza opowieść to nie tylko dwoje przypadkowo poznających się osób, to także prawda, która wyłania się z sekretu, przyjaźń i sens istnienia. Zapraszam serdecznie do zagłębienia się w świat Emmy Murray i Evana Zacharego MacGreya, z pewnością nikt nie będzie zawiedziony.
Fragment opowieści można przeczytać na https://ridero.eu/pl/books/tajemnica_evana/
M.in. e-book dostępny jest także na beezar.pl
(Źródło opisu: Lubimy czytać)

    Zgadzając się na napisanie kilku słów o tej historii, nie spodziewałam się, że ta króciutka opowieść tak bardzo mnie poruszy. Minęło już kilkanaście dni od momentu, w którym skończyłam ją czytać, a ona nadal siedzi mi w głowie, porusza i zmusza do nieustających refleksji.
Narratorem tej historii jest mały chłopiec, chłopiec, który jest superbohaterem i za najważniejsze zadanie w swoim siedmioletnim życiu postawił  przekazać dorosłym, że pieniądze blichtr i życie na świeczniku to nie jest to, co jest najważniejsze w życiu... Czy mu się to udało? Mam nadzieję, że tak, bo morał płynący tej historii jest naprawdę ważny i powinien on dotrzeć do bardzo wielu osób zapatrzonych w swój własny czubek nosa i niedostrzegających życia, toczącego się tuż obok.

Początkowo historia ta wydawała mi się dość dziwna i nieprzemyślana do końca (Gdzie są rodzice dziecka? Dlaczego go nikt nie szukał? Kto pozwolił siedmiolatkowi, by wybrał sobie osobę, u której zamieszka? Dlaczego Emma nie zawiadomiła odpowiednich służb?) I mnóstwo jeszcze innych szczegółowych pytań się nasuwało, ale z każdą kolejną stroną historia ta nabierała coraz większego sensu i te pytania już nie były tak ważne, a odkryta tajemnica totalnie zmieniła mój punkt widzenia i wymazała pierwsze niezwykle mylne odczucia, zastępując je olbrzymim wzruszeniem i wieloma łzami.

Autorka fantastycznie zbudowała napięcie, z każda kolejną stroną adrenalina rośnie a emocje, które płyną z każdej strony, sprawiają wrażenie rozpędzonej górskiej kolejki. Książkę czyta się niezwykle szybko, ale w głowie zostaje ona na bardzo długo. Przypominamy sobie, jak ważne jest, by mieć obok siebie kogoś, komu można ufać, jak bardzo trzeba wspierać drugiego człowieka i być tuż obok gdy świat zaczyna sypać się na głowę. 
Autorka pięknie pisze o miłości nie tylko tej między dwójką dorosłych ludzi, ale szczególnie o tej rodzicielskiej, tęsknocie za ciepłem i poczuciem bezpieczeństwa. Nie boi się pisać o chorobie i odchodzeniu, radzeniu sobie z żałobą i układaniu dalszego życia w cieniu straty. Zaopatrzcie się w ogrom chusteczek, bo historia ta szczególnie teraz w tym świątecznym okresie otworzy Wam oczy na wiele istotnych spraw i tylko potwierdzi, że nie ważne jest to, co znajdziecie pod choinką, ale to, kto usiądzie obok przy wigilijnym stole... 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To krótka historia, ale niezwykle emocjonalna i mimo trudnego zakończenia, przepełniona wieloma pozytywnymi aspektami. Każdy z niej wyciągnie wiele wniosków...

POLECAM...

Za plik recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

sobota, 7 stycznia 2023

(7/22). MÓJ PRZYJACIEL GANGSTER

 
    Autor: Oskar May

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Thriller

    Liczba stron: 300

    Data premiery: 08. 06. 2021

  *Google

    Oskar May pseudonim warszawskiego dziennikarza, który ceni sobie anonimowość. W swojej pracy wyspowiadał wielu policjantów kryminalnych i przestępców. Suma tych doświadczeń skłoniła go do napisania powieści pod przewrotnym tytułem "Mój przyjaciel gangster". Prywatnie miłośnik MMA, kina i muzyki rockowej (we wszystkich odmianach).
(Źródło: Okładka książki)

    Witajcie w mrocznym świecie "skruszonych gangsterów", świadków koronnych dyktujących scenariusze prokuratorom, skorumpowanych policjantów i mediów chodzących na pasku polityków, którzy nie cofną się przed żadną podłością, byle osiągnąć swój cel.
Marka Wysockiego, młodego i ambitnego dziennikarza, zaczyna przytłaczać codzienna rutyna. W poszukiwaniu nowych wyzwań zgadza się na rozpoczęcie współpracy z Jarosławem Malewiczem, ps. Ratler, małym świadkiem koronnym, byłym gangsterem grupy pruszkowskiej. Dawny banita, a dziś prężnie działający biznesmen, chce napisać książkę i – jak zapewnia – rzucić nowe światło na funkcjonowanie przestępczości zorganizowanej i powiązań prokuratorów z gangsterami. Współpraca ta pociąga jednak za sobą dramatyczne konsekwencje, które postawią pod znakiem zapytania całe dotychczasowe życie i dorobek Wysockiego…
(Opis wydawcy)

    Ostatnio mam szczęście do naprawdę dobrych książek i bardzo udanych debiutów. Nie inaczej jest w tym przypadku. 
"Mój przyjaciel gangster" to świetna historia, w której otrzymujemy wszystko, to, co powinno znaleźć się w rasowym thrillerze, od pierwszej strony zaczyna się jazda bez trzymanki, a sam klimat powieści jest niezwykle mroczny, ciężki, momentami duszący i zapierający dech, jest brutalnie i ostro... a to jest to, co najbardziej lubię w tego rodzaju książkach. 
Nie będę się rozpisywać o fabule, bo sam wydawca wiele zdradza, a i w internecie można znaleźć sporo innych opinii, które zdradzają naprawdę wiele ;)
Autor, podpierając się swoją dziennikarską wiedzą, zabiera nas w mafijny półświatek Warszawy i jej okolic. Większość z nas chyba pamięta, co się działo w gangsterskim świecie w końcówce lat dziewięćdziesiątych i początkiem lat dwutysięcznych. Do dziś mówi się o krwawych porachunkach, niewyjaśnionych zaginięciach i spektakularnych procesach sądowych, szeroko opisywanych i komentowanych w mediach. Niektóre z nich obrosły już legendami i nadal są inspiracją dla młodszych następców w gangsterskim świecie. Do dziś śledzi się życie czołowych świadków koronnych (no dobra ja "znam" jednego), którzy stali się celebrytami i swoją działalnością pociągają za sobą tłumy. Oskar May doskonale odnalazł się w tych klimatach i oddał ich ducha na stronach tej powieści, przy okazji zostawiając nas z pytaniem, ile w tej książce jest wydarzeń autentycznych, bądź mocno nimi inspirowanymi a ile z nich to literacka fikcja. 

Dawno nie czytałam tak wciągającej i trzymającej w napięciu książki. Autor pisze niezwykle dosadnie (co niektórym może się niespecjalnie podobać), nie koloruje i lukruje całości. Bohaterowie są dopracowani w najdrobniejszym szczególe, doskonale poprowadzeni, pociągają czytelnika swą autentycznością i silnymi charakterami. Wywołują całą gamę, czasami sprzecznych, emocji, nie pozwalają by adrenalina opadła choć na moment. Ich dialogi sprawiają wrażenie zaczerpniętych z realu, wciągają, potrafią wywołać efekt strachu i niepokoju. Działają na wyobraźnię.
Doskonale utkana i poprowadzona fabuła, intryga, tajemnica, szantaż, przemoc, po jednej stronie gangsterzy, po drugiej dziennikarz i prokurator... to wszystko daje zachwycająca i wybuchową mieszankę, o której długo jeszcze się myśli. Akcja toczy się szybko, potrafi mocno zaskoczyć i w sekundzie zmienić bieg, choć zakończenie jest dość przewidywalne, nie ujmuje ono nic z całości. 

Bardzo się cieszę, że trafiłam na tę książkę. Jestem nią zafascynowana i  z wielką ciekawością będę wyglądać kolejnych książek tego autora.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, każdy fan kryminału, mocnego thrillera i sensacji będzie zadowolony. Każdy znajdzie coś dla siebie.

POLECAM...

"Ratler stworzył konto na Facebooku i zaczął publikować archiwalne materiały, które nie zmieściły się w książce, głównie zdjęcia ze starych, gangsterskich czasów i akta sądowe. Miał tego mnóstwo. Pomysł, choć wydawał się wtórny wobec wcześniejszej ofensywy medialnej Fury, chwycił. Internauci, coraz mocniej rozczarowani postawą Kowalczyka, szukali alternatywnego źródła wiedzy o dzikich latach dziewięćdziesiątych i polskiej mafii. Wielu z nich oczekiwało bowiem, że dyżurny świadek koronny będzie serwował narrację godną autentycznego, skruszonego gangstera, który chce świecić przykładem. Zamiast tego dostawali permanentny pokaz kabotyństwa, chamstwa i prymitywnego lansu. Ratler chciał działać zupełnie inaczej. Pisał na chłodno- zgodnie z tym, co zalecał mu Marek."
                                   - Oskar May "Mój przyjaciel gangster" str. 78

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

czwartek, 25 marca 2021

(22/21). PERUWIAŃSKA ŻONA ZOSTAŁA ZDRADZONA


    Autor: Mia Słowik (Pseudonim)*

    Wydawnictwo:  Draft2Digital

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 268 e-book

    Data premiery: 11. 02. 2021

 *Google

    Mia Słowik (pseudonim) *- podróżniczka i pisarka, autorka książki podróżniczo- obyczajowo- komediowej "Jak zostałam peruwiańską żoną", w której opisuje swoje perypetie z podróży z biletem w jedną stronę po Ameryce Południowej. Studiowała Indologię i Psychologię w Warszawie oraz Starożytną Historię, Kulturę i Archeologię Indii na indyjskim uniwersytecie. Była redaktorem w wydawnictwie Software Media, a także dziennikarką czasopisma "Wiadomości Turystyczne".
(Źródło: Notatka w książce)

    Jak zdradzają Latynosi? Po sześciu latach związku Mii wreszcie udało zakochać się w mężu, dwadzieścia lat od niej starszym peruwiańskim ulicznym artyście, z którym do tej pory, jak sądziła była jedynie z poczucia obowiązku i miłości do dziecka. Jak to zwykle w życiu Mii, i tym razem los nie oszczędził jej ironii, a nowo odkryte uczucie wcale nie uczyniło kwestii jej związku łatwiejszym ani szczęśliwszym. Budzi się ono bowiem w momencie ohydnej zdrady partnera z dziewiętnastoletnią modelką. Niestety po pierwszym szoku i załamaniu wychodzi na jaw, że niewierność partnera to nie tylko incydentalny przypadek czy pojedynczy romans. Chorobliwie zazdrosny mąż, który do tej pory próbował trzymać ją pod kluczem, okazuje się uzależnionym od przygód na boku kobieciarzem i bezgranicznym kłamcą. Czy tym razem ich międzykulturowy międzypokoleniowy związek po przejściach ma przyszłość? Jak na ironię największą powiernicą trosk Mii paradoksalnie jest jej przyjaciółka, która notorycznie sypia z cudzymi mężami.
Peruwiańska żona została zdradzona to druga po podróżniczo-obyczajowej Jak zostałam peruwiańską żoną książka z humorystycznej serii o peruwiańskiej żonie Mii Słowik. Tym razem akcja całkowicie toczy się na terenie Polski, choć przedstawia wiele międzykulturowych aspektów, dotyczących zwłaszcza spraw damsko-męskich. Mętlik sprzecznych emocji zdradzonej kobiety opisany w wyjątkowo zabawny sposób.
(Opis wydawcy).

    Pierwsza część opowieści o dziewczynie, która wyjechała na drugi koniec świata w poszukiwaniu swej życiowej drogi, zachwyciła mnie swą autentycznością i fantastycznym stylem autorki. Opinię o tej części możecie przeczytać TUTAJ KLIK KLIK A dziś przyszedł czas na kontynuację!
Gdy dostałam e-mail z pytaniem, czy chciałabym poznać dalsze losy Mii i Artiego nie zastanawiałam się zbyt długo. Byłam bardzo ciekawa, jak potoczyły się ich losy i czy Arti poszedł w końcu po rozum do głowy "dojrzał" i zadbał o najbliższych oraz, czy jego latynoski duch choć trochę spokorniał.
Co mogę napisać- łatwo nie było, ale nie będę Wam tu zdradzać, jak do tego doszło (o ile!) i jak to wszystko się skończyło. Tego dowiecie się sięgając po "Jak zostałam peruwiańską żoną" i "Peruwiańska żona została zdradzona". Jedyne co mogę obiecać to to, że nawet przez moment nie pożałujecie czasu poświęconego lekturze, a uknuta intryga pozostawi Was z uśmiechem na twarzy. No cóż, mówi się, że zemsta bywa słodka ;)

Już w pierwszej części autorka zawiesiła poprzeczkę bardzo wysoko, teraz podniosła ją jeszcze wyżej. Książkę, choć porusza niezwykle trudny i bolesny temat zdrady, czyta się fenomenalnie- jest przepełniona humorem, ale nie brakuje również sarkazmu. Niejednokrotnie odnosi się wrażenie, że czyta się dobrą komedię, a nie autobiograficzną opowieść o życiu i walce o szacunek dla siebie oraz rodziny, którą się stworzyło. 
Nie raz parsknęłam głośnym śmiechem, ale pojawiły się również łzy wzruszenia i napisałabym, że momentami współczucia oraz rozczarowania postawą Artiego. Podziwiam bohaterkę, a zarazem autorkę za hart i pogodę ducha. Ja bym nie dała rady z takim mężczyzną u boku. Autorka doskonale  uwypukla różnice obyczajowe i kulturowe, pokazując, jak ciężko jest stworzyć i utrzymać związek, z osobą której wydaje się, że przecież nic złego nie robi, a jej zachowanie jest zupełnie naturalne 
Łatwo wczuć się w położenie Mii, zrozumieć jej motywy, ale i czasami unieść brew ze zdziwienia. Bohaterka się nie poddaje i prze do przodu niczym taran.
Zdecydowanie ta książka zmusza do refleksji i zostawia czytelnika z pytaniami, na które musi sobie sam szczerze odpowiedzieć...
Bardzo podoba mi się styl autorki. Mia Słowik* pisze lekko i niezwykle przystępnie. Choć emocje buzują od samego początku przez książkę dosłownie się płynie. Chęć poznania zakończenia, ciekawość rozbudzona przez perypetie Artiego (mam tu na myśli przygody z długotrwałym poszukiwaniem pracy), intryga uknuta przez Mie, sprawiają, że nie sposób odłożyć książki na bok- tym bardziej że nasze poczucie humoru jest bardzo podobne.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Ja jestem zachwycona i wierzę, że to nie ostatnie powieści tej pisarki.

POLECAM...

"Obok trafionych podarków od Artiego zdarzały się też i takie perełki jak plastikowy pierścionek z automatu jak dla pięcioletniej dziewczynki, który pewnie kosztował ze dwa złote, bransoletka z trzech nitek kolorowej włóczki itp. Wszystkie one jednak zdecydowanie mieściły się w kategorii języka prezentów."
                        - Mia Słowik "Peruwiańska żona została zdradzona" str. 242

* Pod pseudonimem Mii Słowik kryje się Natalia Boniewicz, która pod swym prawdziwym nazwiskiem wydała powieść "Miłość na wariackich papierach" o której pisałam również tutaj na blogu. Serdecznie Was zapraszam również do przeczytania tej recenzji. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce.


poniedziałek, 18 stycznia 2021

(4/21). MIASTECZKO GŁODNYCH DUSZ

 
    Autor: Thor Larsen (pseudonim*)

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Kryminał

    Liczba stron: 332

    Data premiery: 11. 12. 2020

*Google

    Thor Larsen- (Pseudonim*) Skandynawskie kryminały biją rekordy popularności. Tutaj nic nie jest oczywiste.
„Miasteczko głodnych dusz” to już czwarta powieść autora, jednak pierwsza, gdzie umiejscowił akcję w Norwegii.
O swojej powieści napisał prowokująco:
" Kiedy ją czytasz, to jakbyś przeciągał tępą brzytwą po zwojach mózgowych.".
(Źródło: Lubimy czytać).

    "Jeśli zdolność do zabójstwa odziedziczył w genach, to jak gdyby winić węża, że jest jadowity. Jeśli nie, to morderstwo ma odwrócić uwagę od prawdziwego motywu jego działania. W naszym przypadku mógł mieć motyw tak przerażający, że normalny człowiek nie jest sobie w stanie go wyobrazić."
"Undredal leży samotnie w mglistym powietrzu u brzegów fiordu. Czasem spotkają się tu jedna czy druga dusza, głodna radości, trawiona ogniem przeszłości."
(Opis wydawcy).

    * Pseudonim Kariny Krawczyk

Malutka miejscowość Undredal to miejsce, w którym życie płynie monotonnym i jednostajnym rytmem. Wszystko zmienia się gdy zostaje odnalezione ciało młodej kobiety. Jeden znak pozostawiony na ofierze, jest łudząco podobny do znaku, który odkryto na ciele ofiary sprzed czterdziestu lat. Czyżby pojawił się naśladowca, a może ofiary były w jakiś sposób połączone?
Do akcji wkracza komisarz Andreas Björn- czterdziestolatek, który ma mnóstwo problemów w życiu prywatnym i nie potrafi oddzielić go od życia zawodowego.   
Rozpoczyna się żmudne i trudne śledztwo, a na jaw wychodzą wstrząsające fakty... Dotyczą one zarówno ofiary jak i samego policjanta... Niestety nic nie jest tak oczywiste, jakby się wydawało na pierwszy rzut oka, a morderca nadal zostaje nieuchwytny, a podejrzanych o brutalne morderstwo z każdym krokiem przybywa...
Mówi się, że morderca zawsze wraca na miejsce zbrodni... może w tym przypadku jest podobnie,

Ostatnio mam szczęście, że trafiam na naprawdę bardzo dobre książki. Dziś do tego grona dołączyło "Miasteczko głodnych dusz"- jest to kryminał, który porywa od pierwszych stron, wciąga i od początku zaskakuje.
Autorka doskonale buduje napięcie, podrzuca nowe tropy, które odkrywają głęboko ukryte tajemnice ludzi zamieszkujących Undredal- na pierwszy rzut oka, niemające nic wspólnego z główną osią powieści, miesza i intryguje, nie pozwala na odłożenie książki aż do końca. 
Zbudowana podczas lektury pewność kto jest zabójcą, sypie się niczym domek z kart- co najmniej kilka razy. Zakończenie jest tak nieoczywiste a motyw irracjonalny, że wbija po prostu w fotel i zostawia czytelnika z niezłą sieczką w mózgu...
Autorka zwraca uwagę tą powieścią na to jak ważna jest rozmowa z drugim człowiekiem, bo wydaje się nam, że znamy się z kimś jak przysłowiowe łyse konie, a tak naprawdę nic o tej drugiej stronie nie wiemy, albo wiemy i widzimy tylko to, co dana osoba chce nam pokazać.
Autorka pisze o uzależnieniu, o dramatach, do którego ono prowadzi, nie boi się tak trudnych tematów jak handel żywym towarem czy zaburzenia psychiczne. Zmusza czytelnika do zastanowienia się nad tym czy podobne dramaty nie dzieją się gdzieś obok nas, w bliskim otoczeniu...

Barwne opisy i metafory pozwalają poczuć specyficzny klimat całej Skandynawii. Wzmianki o wikingach i ich wierzeniach tylko podkręcają atmosferę- momentami czułam przebiegające po ciele ciarki, czytając o ich przeszłości.
Bohaterowie są dopracowani w najdrobniejszym szczególe, przepełnieni emocjami. Łatwo jest się z nimi utożsamić i zrozumieć dylematy i motywy, które nimi kierują- choć tutaj muszę napisać, że już dawno żadna postać nie wkurzała mnie tak bardzo jak Andreas Björn. 
(Gdyby kiedyś ta powieść została zekranizowana, aktor grający Andreasa powinien dostać Oscara- bo tak skomplikowanej postaci dawno nie widziałam!).
Akcja dzieje się dość miarowo, ale potrafi zaskoczyć i przyśpieszyć w najmniej oczekiwanym momencie. 

Drugie spotkanie z twórczością p. Kariny tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że o tej dziewczynie będzie jeszcze naprawdę głośno!
Uwielbiam styl pani Kariny, teraz uwielbiam również styl Thora Larsena.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Obowiązkowa lektura dla fanów kryminału jak i całej Skandynawii- obok tej książki nikt nie powinien przejść obojętnie. Genialna!

POLECAM...

"Undredal nadal leży samotnie w mglistym powietrzu u brzegów fiordu. Czasem spotkają się tu jedna czy druga dusza, głodna radości, trawiona ogniem przyszłości. Czasem coś powie, czasem tylko szepnie albo przejdzie bez słowa, wlokąc za sobą cień smutku. Mimo świeżego powiewu wiosny, pierwszych pąków kwiatów i dziewiczo rodzącej się natury, wszechobecna pustka wypełniła domy "miasteczka kóz".
I życie prawie minęło, wkrótce zgaśnie. Marzenia i sny powoli bledną, wkrótce i tęsknota minie. Może przypłynie tu jeszcze jakiś nieświadomy niczego turysta i wniesie w ten klimat trochę swojego zachwytu. Może opowie legendę o bogach, którzy siedzą w Wahalli albo toczą swój Rangarok.
Thor, Odyn, Freya... "
                                          - Thor Larsen"Miasteczko głodnych dusz"


Za możliwość przeczytania tej fascynującej powieści serdecznie dziękuję pani Karinie Krawczyk.