Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka od autora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka od autora. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 czerwca 2024

(82/24). WIELE DO STRACENIA. CIENIE PRZESZŁOŚCI (Tom II)

 
    Autor: Marek Marcinowski

    Wydawnictwo: Anatta

    Gatunek: Sensacja, Kryminał

    Liczba stron: 362

    Data premiery: 16. 04. 2024

 *Google

    Marek Marcinowski Autor ze Śląska. Uwielbia tworzyć bajki, które poprzez zabawę przemycają wiedzę.
Dwukrotny zdobywca nagrody głównej w konkursie "Świat Przyjazny Dziecku" (konkursu pod patronatem m.in. Rzecznika Praw Dziecka i Rzecznika Praw Obywatelskich).
Inicjator i główny darczyńca akcji "Podaruj Uśmiech" (świat literacki dla szpitali, hospicjów i potrzebujących), w wyniku której zebrano kilkaset książek i podarowano je m.in. trzem łódzkim szpitalom (Jonschera, Kopernika, Spornej), preadopcyjnemu ośrodkowi Tuli Luli w Łodzi oraz podopiecznym Fundacji Gajusz. Obdarował książkami kilkanaście Domów Dziecka i fundacji. Zysk z przedsprzedaży bajki "Ekoliski. Misja ratowania Ziemi" przeznaczył na adopcję zwierząt (wsparcie finansowe Śląskiego Ogrodu Zoologicznego). W 2023 roku był jednym z głównych sponsorów Mistrzostw Polski w Szachach Dzieci do lat 6,7 oraz 8.
Pomysłodawca i fundator nagród ogólnopolskiego konkursu "Przedszkolna rakieta", który polegał na wykorzystaniu rzeczy z recyklingu i zbudowaniu (wspólnymi siłami całej przedszkolnej grupy) pojazdu do podróży w kosmos. Nagrody otrzymało kilkaset dzieci.
Wspiera aktywność fizyczną najmłodszych (fundował nagrody w zawodach Małych Lampartów, ogólnopolskim konkursie tańca "Dance Passion" czy biegu dla dzieci).
http://www.facebook.com/PisarzMarek
(Źródło: Lubimy czytać)

    Andrew Freshet, ścigany przez cienie przeszłości nowojorski finansista, próbuje odnaleźć się w chaosie własnego życia. Po krótkiej bezczynności powraca do bezwzględnego świata wielkich pieniędzy. Kto okaże się sojusznikiem, a kto wrogiem? Czy uda mu się zwyciężyć w partii biznesowych szachów, gdzie najmniejszy błąd może kosztować fortunę?
(Opis wydawcy)

    Na kontynuację debiutanckiej powieści pana Marcinowskiego przyszło nam czekać dłuższy czas, ale autor zdecydowanie wynagrodził swym czytelnikom ten czas i oddał w ich ręce prawdziwą perełkę. Historia jest dopieszczona w najdrobniejszym szczególe, a wir sensacyjnych wydarzeń porywa od pierwszego zdania. A co nowego u naszego bohatera?

Andrew Freshet próbuje dojść do siebie po porwaniu którego padł ofiarą, walczy z zespołem stresu pourazowego (PTSD), męczącymi go koszmarami i demonami przeszłości oraz...tęsknotą za adrenaliną i ryzykiem, które dostarczał mu świat wielkich pieniędzy. Wraca do  zajęć, w których czuje się niczym ryba w wodzie, jednak znów nie zastaje upragnionego spokoju, a wokół niego znów pojawiają się ludzie, którzy tylko czekają na jego potknięcie...
Czy decyzja o powrocie do pracy dla bogatego Charlesa okaże się dobrym wyborem? Czy Andrew wyjdzie z kolejnych komplikacji obronną ręką? Czy wszyscy są tymi, na których się kreują? 
Tego już Wam nie zdradzę, ale odpowiedzi na wszystkie te i wiele innych pytań znajdziecie w tej historii. 

Autor w tej części genialnie przemeblowuje to co poznaliśmy do tej pory, zaskakuje odważnymi posunięciami i sprawia, że to, co uważaliśmy za oczywistość do tej pory, tak oczywiste już nie jest, a niektóre wydarzenia posiadają drugie, a nawet i trzecie dno. Ci, którzy do tej pory byli tylko wykonawcami powierzonych zadań stają się głównymi decydentami i pojawiają się osoby, które do tej pory były tylko bolesną przeszłością, nikłym wspomnieniem, wyobrażeniem. Bohaterowie dojrzewają, poznają smak życia i przekonują się na własnej skórze, że to, co nas otacza, nie zawsze jest szczere i prawdziwe... Przed nimi trudne wybory, poważne decyzje i prawdziwe ich konsekwencje... 
Akcja tej części jest niezwykle  dynamiczna a jej zwroty zaskakujące i mocno nieprzewidywalne. 
Książkę pomimo objętości czyta się doskonale, zdecydowanie ta historia (cała) należy do gatunku tych "nieodkładalnych", nie ma tu niedomówień, urwanych wątków czy przemilczanych rozwiązań, wszystko zostaje dokładnie i z sensem wyjaśnione, choć dzieje się w  fabule bardzo dużo, wszystkie wątki z pierwszej i drugiej części łączą się w spójną, logiczną i przejrzystą całość.
Bardzo lubię warsztat pisarski pana Marcinowskiego, barwne opisy pobudzają wyobraźnię, pozwalają wykreować sobie świat, który chce nam pokazać. Książki napisane są z rozmachem, ale ładnym i bardzo przystępnym językiem. Czyta się je z wielką przyjemnością. Z ciekawością będę wyglądać kolejnych historii, które wyjdą spod pióra pana Marka.
Na duży plus zasługuje również wydanie tej części. Twarda okładka robi prawdziwą robotę.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To świetna dylogia, która ukazuje świat wielkich pieniędzy z wszystkimi jego blaskami i cieniami. Napisana z rozmachem sensacyjna opowieść, w której każdy znajdzie coś dla siebie

POLECAM...

"Andrew z kolei bał się zasnąć. Związek z Cindy go uszczęśliwiał, ale nadal męczyły go przeraźliwe koszmary. Nie potrafił się ich pozbyć, pomimo konsultacji psychologicznych. Najczęściej śnił mu się Juan Molina, który na różne sposoby próbował pozbawić go życia. Czasem w niezwykle brutalny sposób. Raz został utopiony w betonie podczas wylewania fundamentów. Innym razem rozszarpały go wygłodniałe wilki. Przejechał też po nim walec, został oblany benzyną i podpalony żywcem, nawet wyrzucono go z awionetki do Wielkiego Kanionu w Kolorado. Za każdym razem dojście do siebie zajmowało mu cały dzień, a gdy opuszczał dom, dostawał paranoi, wszędzie węsząc zagrożenie."
          -Marek Marcinowski "Wiele do stracenia. Cienie przeszłości" str. 9

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje Autorowi.

środa, 12 czerwca 2024

(78/24). NIE ZADZIERAJ

 
                             ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **

    Autor: Anna Banakiewicz

    Wydawnictwo: Selfpublishing

    Gatunek: Obyczajowa, Kryminał, Sensacja, Thriller

    Liczba stron: 200

    Data premiery: 15. 07. 2024

 *Google

    Anna Banakiewicz urodzona w 1976 roku. Pierwszą połowę życia spędziła w okolicach Iławy, od ponad dwudziestu lat mieszka w Olsztynie. Z wykształcenia ekonomistka, z doświadczenia handlowiec, z zamiłowania humanistka, mol książkowy i początkująca pisarka.
Matka dorosłej córki i babcia najwspanialszego  na świecie wnuka. Aktualnie opiekunka kosmicznie zabawnego szczeniaka rasy shih tzu o imieniu Mili. Przez większość życia singielka, wieczna optymistka, niepoprawna romantyczka i niezłomna wojowniczka. Mieszanka anielicy z diablicą.
(Źródło: Okładka książki)

    Gdy przeszłość skrywa tajemnicę, którą umysł wyparł z pamięci, trudno zdecydować, czy poznać prawdę, czy nadal żyć w iluzji i piekle powracającym w snach... 
Ewa jest po trzydziestce. Ma dorosłą córkę, pracę za granicą i skomplikowane relacje z mężczyznami. Gdy koszmary z traumatycznej przeszłości zaczynają ją coraz bardziej prześladować, decyduje się na rozpoczęcie psychoterapii. Czy w gabinecie psychiatry uda się jej wreszcie rozwikłać zagadkę sprzed lat? Która część osobowości przejmie stery nad jej dalszym życiem: anioł czy diablica? I czy wreszcie przypomni sobie, czy… zabiła swojego byłego męża? 
"Nie zadzieraj" to powieść łącząca w sobie gatunki obyczaju, kryminału i romansu, która opiera się na przeżyciach autorki ubranych w fikcję literacką. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe.
(Okładka książki)

    Dziś pora na kolejny, w moim odczuciu, genialny debiut, który trafił w ostatnim czasie pod moje patronackie skrzydła.
Powieść debiutującej Anny Banakiewicz jest rewelacyjna, trzyma w napięciu od początku, jest nieprzewidywalna i zaskakująca, a opisywane wydarzenia na pierwszy rzut oka wydają się totalnie nierealne, zakończenie totalnie zmiażdżyło mi mózg, genialnie łącząc wszystkie wątki  w spójną i klarowną całość. Już teraz z wielką niecierpliwością czekam na kolejną część, bo tom pierwszy zostawił mnie w wielkim niedosycie.
Nie będę opisywać ponownie fabuły, bo już sam opis książki wiele zdradza, nie chciałabym przez przypadek zdradzić jakiegoś istotnego szczegółu, który odbierze Wam frajdę z odkrywania tej historii. Zaznaczę tylko byście byli przygotowani na zaskakujące 
Fabuła zaskoczyła mnie wiele razy, autorka miesza przeszłość z teraźniejszością, urywa snutą historię w najmniej spodziewanym momencie, by wrócić do niej ponownie kilka stron później, i znów porządnie wszystko wymieszać- kiedy już byłam pewna, że znam odpowiedź na kluczowe pytanie, pojawiała się kolejna zaskakująca retrospekcja, która totalnie burzyła całą moją koncepcję.
Powroty do przeszłości w trakcie sesji psychoterapii podbijają mroczną atmosferę całej historii, wprawiły mnie w niepokój, który trudno wytłumaczyć, ale towarzyszył mi on  przez całą lekturę.
Mroczny, ciężki i duszący klimat powieści podsyca tylko atmosferę niepewności i obawy co do dalszych losów bohaterów. 
Postaci w tej historii nie ma może wielu, ale wszystkie one są niejednoznaczne, wiele wnoszą do tej historii, nikt tu nie jest zbędny. Główna bohaterka jest mocno poraniona psychicznie, sceny z gabinetu psychiatrycznego wywołują na ciele gęsią skórkę, trudno jest sobie wyobrazić, jak w realnym świecie funkcjonują takie osoby, pani Anna stworzyła genialną postać, ubierając ją w ogrom emocji i autentyczności, nie sposób przejść obok niej obojętnie, a dzięki temu możemy ponownie sobie uświadomić, jak zaburzenia i choroby psychiczne są traktowane w naszym społeczeństwie, i jak ważne jest, by je w końcu oddemonizować i zacząć o nich otwarcie mówić.

Autorka, budując w dość szybkim tempie napięcie, rozbudza ciekawość i nie pozwala, by odłożyć książkę na bok bez poznania zakończenia. 
"Nie zadzieraj"  to totalnie rozpędzony emocjonalny rollercoaster. Historia jest dopracowana i logiczna, zaskakuje i porusza w odpowiednich momentach, zmusza do refleksji i postawienia sobie pytania, jak ja bym się zachował/zachowała w tej sytuacji? Jak moja przeszłość wpłynęła na moją przyszłość, czy gdybym wtedy postąpiła inaczej, dziś byłoby lepiej, inaczej?

Książkę przeczytałam dosłownie w jedno popołudnie. Wsiąkłam w tę historię od pierwszej strony, autorka rozbudziła moją ciekawość, nie pozwoliła, żebym odłożyła książkę bez poznania jej zakończenia.
Pani Annie gratuluję niesamowitego debiutu, jestem niezwykle dumna z faktu, że mogę patronować tej historii.
Z wielką niecierpliwością będę wyglądać kolejnych mrocznych historii, a teraz z ciekawością czekam na kontynuację.

    Czy polecam?
Zdecydowanie! To ciekawa i wciągająca historia o poszukiwaniu prawdy, walce z przeciwnościami, ale i nadziei na lepsze jutro. Nie jest to łatwa historia, ale tak jak wspomniałam, niezwykle życiowa, która może trafić się każdemu, niezależnie od tego, jakie podejmiemy decyzje.
Bomba! 

POLECAM...

"Trzecia w nocy. Nie śpię. Wino pomogło zasnąć, i owszem, ale za długo nie pospałam. Myśl co powie Maja, kiedy się dowie, drążyła mi dziurę w brzuchu. <Jak  jej wytłumaczę i jak ona będzie z tym żyć? Przecież tak naprawdę ma tylko mnie. Remek nigdy się nią nie interesował. Przez całe jej dzieciństwo nie dzwonił, żeby zapytać, czy z nią wszystko w porządku, czy jest zdrowa, czy ma co jeść. Kiedy ona chciała się z nim spotkać, spędzić święta, musiałam na siłę wymóc na nim zgodę, po czym ją przywieźć pod drzwi i odebrać. Ale ona i tak za nim tęskniła. Potrzebowała go bardzo. A on jej nie.>"
                                          -Anna Banakiewicz "Nie zadzieraj" str. 81

Za egzemplarz recenzyjny i możliwość patronowania tej wyjątkowej historii dziękuję serdecznie Autorce.

poniedziałek, 5 lutego 2024

(21/24). GDY SPOGLĄDAM W NIEBO

 
    Autor: Karolina Ludwin

    Wydawnictwo: KryWaj Krystyna Wajda

    Gatunek: Poezja

    Liczba stron: 90

    Data premiery: Styczeń 2024

 *Google

    Karolina Ludwin urodziła się w Gorlicach, mieszka w Ropicy Polskiej, jest absolwentką  I Liceum Ogólnokształcącego im. Marcina Kromera w Gorlicach. 
Lubi czytać książki obyczajowe i pisać wiersze. Podejmuje w nich tematykę miłosną, religijną, przyrodniczą.
(Informacja pochodzi od Autorki)

    "Gdy spoglądam w niebo" – to zbiór 70 wierszy o tematyce religijnej Karoliny Ludwin z miejscowości Gorlice. Finansowo wydanie książki wsparła Fundacja Magnezyty. Słowo wstępne do książki napisała Krystyna Wajda. Na końcowych stronach znajduje się dość obszerna notka o autorce. A o tym co czytelnik znajdzie w strofach autorki tak w skrócie zawarte jest w tekście Krystyny Wajdy pt. "Gdy drogowskazem wiara" – do przeczytania poniżej:
"Gdy spoglądam w niebo", to zbiór poezji religijnej. Poezji przepełnionej głęboką wiarą w Boga, przepełnionej nadzieją, a obok wiary, nadziei jest miłość, która jak pisze autorka … jest jak kromka chleba (Chciałam być), … z nieba spływa na kontynenty… (Prawdziwa miłość), …daje wiele mocy... (Kocham miłość).
Karolina Ludwin w swoich wierszach pokazuje jak wielkie znaczenie w jej życiu ma wiara w Stwórcę, wiara, która jest dla niej opoką, dodaje sił, pozwala trwać, pokonywać trudności i nade wszystko kochać życie. I tu dla przykładu słowa: dla Jego blasku / zrobię wszystko On / prowadzi mnie do / Nieba, które jest / odkupieniem / i daje radość / na ziemi (Pan światłem i zbawieniem), Gdy ona jest / to serce niczym / źródło mieści / samo dobro… (Z wiarą przez życie). Pisząc o wierze i miłości, nie sposób nie zatrzymać się przy nadziei, która także zajmuje swoje zaszczytne miejsce w poezji Karoliny Ludwin. Autorka tak m.in. pisze o nadziei, często porównując ją do światła o niezwykłym blasku: Światło / którego nigdy nie zabraknie / rozjaśnia każdy dzień naszego życia / jest złotym płomieniem miłości / wiecznym ogniem… (Nadzieja), bo jej światło / jest unikatowe / ochrania / staje się słońcem / które pobudza niczym / iskierka i prowadzi / przez życie… (Nadzieja umiera ostatnia). Życie, wiara, miłość, przyjaźń, nadzieja, pragnienia, wdzięczność, zaufanie, radość, niebo, anioły, kościół, modlitwa, boża miłość, boże miłosierdzie, boża opieka, zbawienie, to wszystko przewija się w poezji Karoliny Ludwin wypełniającej strony obecnego zbioru wierszy i tym wszystkim autorka pragnie podzielić się z czytelnikiem. Za sprawą poezji chce pokazać głębię swoich odczuć, bo: Dźwięczą subtelnie / nadają nowy sens istnienia / uczą dobroci / wierności / pokory i cnót… (Melodie o uczuciach).
Zapraszam więc do lektury, życząc miłych chwil z książką i głębokich przemyśleń.
(Opis wydawcy pochodzący ze strony https://krywaj.pl/sklep/)

    Od czasu do czasu, szczególnie w okresie jesienno-zimowym lubię sobie zrobić wieczór z ciepłą herbatą i tomikiem poezji, który pozwoli mi się wyciszyć, otworzyć na piękno i poczuć to coś- tę niezwykłą magię, która towarzyszy poezji płynącej prosto z serca i duszy. 
Poezja dość rzadko pojawia się na moim blogu, a jeśli to się już zdarzy, to zawsze są to wiersze wyjątkowe, takie, które chwytają za serce, zmuszają do zatrzymania się i spojrzenie na własne życie z wiarą, dystansem, a zarazem z wdzięcznością i wzruszeniem... I nie inaczej jest w tym przypadku, a tym razem wieczór spędziłam z poezją pani Karoliny Ludwin "Gdy spoglądam w niebo", który dotarł do mnie kilka wcześniej bezpośrednio od Autorki. 
"Gdy spoglądam w niebo" to zbiór blisko siedemdziesięciu wierszy, w których mamy do czynienia z szerokim spojrzeniem na wiarę, miłość i nadzieję. Autorka pisze o codziennym życiu, pisze nie tylko o uczuciach, ale także o emocjach, przeżyciach, przyjaźni, otwarciu się na to, czego nie widzimy, stracie i przemijaniu, wierze w to, że później też coś jest... 
Wiersze są niezwykle emocjonalne, zmuszają do zadumy i refleksji, potrafią wywołać wspomnienia i tęsknotę za tymi, którzy już odeszli, za tym co minęło. 
Poruszają i niektóre z nich niezwykle wzruszają. Są wyważone, delikatne, subtelne. Wlewają w serce cały ogrom nadziei... Ja jestem pod ogromnym wrażeniem i choć z wiarą jest mi nie po drodze przez ostatnie lata, wiersze te, choć tak mocno akcentujące wiarę pani Karoliny, przemawiają także do mnie. Nie będę każdego z nich opisywać i analizować, bo to nie o to chodzi, chodzi o to, by się na poezję otworzyć i dać jej popłynąć wprost do serca.
Do wielu z nich już powtórnie wróciłam, kilka głęboko zapadło mi w pamięć. Nie będę pisać, który jest najlepszy, bo szczerze wierzę, że każdy, kto sięgnie po ten zbiór, znajdzie dla siebie coś odpowiedniego i do każdego z czytelników przemówi inny wiersz. 

Książka wydana jest bardzo skromnie, ale odbieram to jako plus, nie ma tu zbędnych ozdobników ani rozpraszaczy uwagi, dzięki temu można się skupić na tym co jest ważne, przeżywać te wiersze całym sercem i całą duszą. Jeden wiersz na stronie daje odczucie minimalizmu, ale i porządku. Czyta się ten zbiór naprawdę z dużą przyjemnością.
Bardzo się cieszę, że mogłam "poznać" kolejną poetkę, która trafiła w moje gusta literackie. Z ciekawością będę śledzić dalsze literackie losy pani Karoliny. Mam nadzieję, że "Gdy spoglądam w niebo" trafi do wielu czytelników.

  Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Nie tylko miłośnicy poezji będą ukontentowani. Każdy w poezji pani Ludwin znajdzie coś dla siebie. Naprawdę warto po nią sięgnąć i "poczuć ją całym sobą".

Łzy
są cnotą
spływającą na
nas w trudnych
chwilach i radością
która maluje różne
pory życia

pozwalają odnaleźć sens
bytu jaki otacza
rzeczywistość będący
melancholią lub
błogostanem
- Karolina Ludwin "Gdy spoglądam w niebo" wiersz "Łzy" str. 76

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

poniedziałek, 15 stycznia 2024

(12/24). RODZINNE REWOLUCJE

 
    Autor: Małgorzata Kasprzyk

    Wydawnictwo: E-bookowo

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 270 (e-book, PDF)

    Data premiery: 2017 (data przybliżona)

 *Google

    Małgorzata Kasprzyk Absolwentka filologii angielskiej na Uniwersytecie Warszawskim, pracowała jako lektor, tłumacz i urzędnik państwowy. Lubi muzykę, kino i podróże. Kocha wszystkie zwierzęta, a szczególnie jednego niesfornego kota.https://www.facebook.com/mkautorka/
(Źródło: Lubimy czytać)

    Humorystyczna opowieść o utworzeniu rodziny patchworkowej z dwóch rodzin rozbitych. Kiedy Zosia i Janek decydują się na ślub, są dojrzałymi ludźmi po przejściach. Mają dorosłe dzieci, które żyją już własnym życiem, toteż rodzice są pewni, że ich związek nie spowoduje w układach rodzinnych większych zmian. Dokładają jednak starań, aby młodsze pokolenie było ze sobą w przyjacielskich stosunkach. Przynosi to niespodziewane efekty uboczne, w rezultacie których obydwoje zaczynają rozumieć, że duże dzieci to naprawdę duży kłopot...
(Opis wydawcy)

    Dziś przychodzę do Was z ciekawą historią, która umiliła mi ostatnie dwa wieczory i bardzo pozytywnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że można tak lekko i niezwykle przyjemnie napisać o naprawdę trudnym wyzwaniu, jakim jest stworzenie patchworkowej rodziny, gdzie każdy z członków wnosi do niej olbrzymi bagaż nie zawsze dobrych i miłych doświadczeń. Autorka doskonale oddała emocje, obawy i oczekiwania, które towarzyszą tego typu wydarzeniom, ale podała je w naprawdę przyjemny sposób. Niejednokrotnie sprawiła, że uśmiałam się do łez, idealnie wbiła się w moje poczucie humoru, ale zdarzyły się również momenty, w których autentycznie się wzruszyłam.
Autorka na kanwie znanego przysłowia "Małe dzieci, mały kłopot. Duże dzieci, duży kłopot" zbudowała bardzo ciekawą i intrygująca historię, którą napisała ze sporą dawką humoru i udowodniła, że to przysłowie ma autentyczną rację bytu. 
Historia dwóch rozbitych rodzin, które w pewnym momencie łączą się w całość, pokazuje, że po każdej burzy wychodzi słońce, a los doskonale wie, co robi, stawiając nam poszczególnych ludzi na drodze życia.

Główna bohaterka to trzydziestoletnia energiczna prawniczka z precyzyjnymi planami na przyszłość. Zajmuje się rozwodami i twierdzi, że mężczyzna jest jej do niczego niepotrzebny. W dniu urodzin jej matka i brat sugerują terapię, która ma jej pomóc przełamać rzekomą traumę po rozwodzie rodziców, i spojrzeć przychylniejszym okiem w stronę płci przeciwnej... 
Okazuje się jednak, że propozycja ta zamiast u Dominiki zasiewa ziarenko niepewności u jej brata, który zaczyna się obawiać, że pójdzie w ślady ojca i nie będzie w stanie założyć rodziny i dochować wierności, w tym przekonaniu utwierdza go Zofia- matka tej dwójki, która sama ukrywa przed dziećmi (dorosłymi!) swój związek z Janem. 
Jednak zbliżający się ślub Zofii i Jana zmusza nowożeńców do przysłowiowego wyłożenia kawy na ławę i powiedzenia o wszystkim niczego nieświadomej dziewczynie, która dowiaduje się o wszystkim jako ostatnia...
Tym samym poznaje Artura- syna Jana. Mężczyzna ma trudne chwile za sobą, i próbuje poskładać swoje życie do kupy. Zaprasza on Dominikę na krótki wyjazd, po którym już nic nie staje się tak oczywiste jak było jeszcze chwilę wcześniej... 

Więcej z fabuły już nie zdradzę, ale napiszę, że po tym krótkim wyjeździe zaczyna się przysłowiowa jazda bez trzymanki. Emocje kotłują się na najwyższym poziomie, i nie sposób odłożyć książki bez poznania zakończenia. 
Pomysł na fabułę, jak dla mnie jest strzałem w dziesiątkę. Myślę, że ta historia pokazuje, jak ważne jest, by być wiernym swoim własnym przekonaniom, ale także to żeby otworzyć się na drugiego człowieka. Jest to opowieść nie tylko o miłości, ale i o wybaczeniu, o trudnych relacjach rodzinnych, o głęboko skrywanym żalu i ukrytej tęsknocie skrytej za chłodem i cynizmem. Zmusza ona momentami do refleksji nad tym co jest niezwykle ulotne i chwilowe, pokazuje, jak ważne jest branie odpowiedzialności za swoje czyny i godzenie się z tym co daje los.
Akcja toczy się spokojnym rytmem, może spektakularnie z początku nie zaskakuje, ale wszystko zmienia się w połowie tej historii.
Bohaterowie są sympatyczni, nie sposób ich nie polubić, każdy z nich wiele wnosi do tej historii i nie ma tam nikogo zbędnego. 
Trzecioosobowa narracja pozwala poznać ich myśli, zrozumieć targające nimi obawy, przez co staja się oni wyjątkowo bliscy czytelnikowi. Z każdym z nich można się utożsamić, odnaleźć cząstkę czegoś, co z nim łączy i przybliża.

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Kasprzyk, i jest ono bardzo udane. Bardzo przypadł mi do gustu jej niezwykle przyjemny i ciepły styl. Książka porwała mnie w swoje ramiona i nie pozwalała się od siebie oderwać. Gdybym następnego nie była sama z synem w domu, przeczytałabym ją w jeden wieczór i noc. Teraz zostało mi nadrobienie innych książek :) bo jestem niezwykle zaintrygowana i ciekawa czy te pozostałe są równie przyjemne i otulające czytelnika niezwykłym ciepłem.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Lekka i bardzo przyjemna lektura, ale pokazująca jak ważne jest, by dać sobie i innym kolejną szansę.

POLECAM...

Za plik recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

poniedziałek, 4 grudnia 2023

(146/23). TAJEMNICA EVANA

           Recenzja nagrodzona tytułem "Wybór redakcji" w serwisie Na kanapie.
    
    Autor: D. Pisarska

    Wydawnictwo: Empik Go

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 122 (e-book, PDF)

    Data premiery: 18. 05. 2018 (2023?)

 *Google

    D. Pisarska pseudonim

    Ona jest u progu kariery, on wyznaje nieco inne wartości, ona zapomniała o prawdziwym świecie, on pojawia się w jej życiu, aby go przybliżyć, ona jest przed trzydziestką, on ma zaledwie siedem lat i... swoją tajemnicę, której strzeże. Emma Murray nie mając innego wyjścia z dnia na dzień musi zająć się dzieckiem, które pojawiło się znikąd, w dodatku ten problematyczny chłopiec ma wiecznie swoje nieustępliwe zdanie, jest obrażalski i ciągle kłamie, zdaje sobie sprawę, że sekret, który skrywa odmieni nie tylko jego życie. Jednak czy Emma będzie potrafiła mu wybaczyć?
Moja najnowsza opowieść to nie tylko dwoje przypadkowo poznających się osób, to także prawda, która wyłania się z sekretu, przyjaźń i sens istnienia. Zapraszam serdecznie do zagłębienia się w świat Emmy Murray i Evana Zacharego MacGreya, z pewnością nikt nie będzie zawiedziony.
Fragment opowieści można przeczytać na https://ridero.eu/pl/books/tajemnica_evana/
M.in. e-book dostępny jest także na beezar.pl
(Źródło opisu: Lubimy czytać)

    Zgadzając się na napisanie kilku słów o tej historii, nie spodziewałam się, że ta króciutka opowieść tak bardzo mnie poruszy. Minęło już kilkanaście dni od momentu, w którym skończyłam ją czytać, a ona nadal siedzi mi w głowie, porusza i zmusza do nieustających refleksji.
Narratorem tej historii jest mały chłopiec, chłopiec, który jest superbohaterem i za najważniejsze zadanie w swoim siedmioletnim życiu postawił  przekazać dorosłym, że pieniądze blichtr i życie na świeczniku to nie jest to, co jest najważniejsze w życiu... Czy mu się to udało? Mam nadzieję, że tak, bo morał płynący tej historii jest naprawdę ważny i powinien on dotrzeć do bardzo wielu osób zapatrzonych w swój własny czubek nosa i niedostrzegających życia, toczącego się tuż obok.

Początkowo historia ta wydawała mi się dość dziwna i nieprzemyślana do końca (Gdzie są rodzice dziecka? Dlaczego go nikt nie szukał? Kto pozwolił siedmiolatkowi, by wybrał sobie osobę, u której zamieszka? Dlaczego Emma nie zawiadomiła odpowiednich służb?) I mnóstwo jeszcze innych szczegółowych pytań się nasuwało, ale z każdą kolejną stroną historia ta nabierała coraz większego sensu i te pytania już nie były tak ważne, a odkryta tajemnica totalnie zmieniła mój punkt widzenia i wymazała pierwsze niezwykle mylne odczucia, zastępując je olbrzymim wzruszeniem i wieloma łzami.

Autorka fantastycznie zbudowała napięcie, z każda kolejną stroną adrenalina rośnie a emocje, które płyną z każdej strony, sprawiają wrażenie rozpędzonej górskiej kolejki. Książkę czyta się niezwykle szybko, ale w głowie zostaje ona na bardzo długo. Przypominamy sobie, jak ważne jest, by mieć obok siebie kogoś, komu można ufać, jak bardzo trzeba wspierać drugiego człowieka i być tuż obok gdy świat zaczyna sypać się na głowę. 
Autorka pięknie pisze o miłości nie tylko tej między dwójką dorosłych ludzi, ale szczególnie o tej rodzicielskiej, tęsknocie za ciepłem i poczuciem bezpieczeństwa. Nie boi się pisać o chorobie i odchodzeniu, radzeniu sobie z żałobą i układaniu dalszego życia w cieniu straty. Zaopatrzcie się w ogrom chusteczek, bo historia ta szczególnie teraz w tym świątecznym okresie otworzy Wam oczy na wiele istotnych spraw i tylko potwierdzi, że nie ważne jest to, co znajdziecie pod choinką, ale to, kto usiądzie obok przy wigilijnym stole... 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To krótka historia, ale niezwykle emocjonalna i mimo trudnego zakończenia, przepełniona wieloma pozytywnymi aspektami. Każdy z niej wyciągnie wiele wniosków...

POLECAM...

Za plik recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

piątek, 10 listopada 2023

(138/23). ZAKRĘTY

 
    Autor: Julita Miżejewska

    Wydawnictwo: Julita Miżejewska

    Gatunek: Obyczajowa Kryminał

    Liczba stron: 195 (e-book, MOBI)

    Data premiery: 31. 10. 2023

 *Google

    Julita Mieżejewska brak informacji

    Do małego miasteczka przybywa małżeństwo. Gabriela i Krzysztof wybierają się na miejscową imprezę. Mąż spotyka tam dawną znajomą – i to z nią spędza czas. Lokalna zabawa kończy się kłótnią małżeńską. Gabriela odgraża się, że zabije męża. Nazajutrz Krzysztof zostaje znaleziony martwy we własnym pokoju. Główną podejrzaną staje się Gabriela. Czy to naprawdę żona zabiła swojego męża?
Kolejne wydarzenia przynoszą więcej pytań niż odpowiedzi.
Kto zabił Krzysztofa? Co się stało z Zuzanną? Czy Mikołaj na pewno ma dobre zamiary? Kim jest Miłosz i czy naprawdę jest nieskazitelny? Czy Agnieszka okaże się prawdziwym przyjacielem?
"Zakręty" to powieść obyczajowa z elementami thrillera psychologicznego. To opowieść o życiowych wirażach i o tym, jak wydarzenia z przeszłości wpływają na ludzkie decyzje i wybory.
Czy ucieczka przed nierozwiązanymi problemami pomaga się ich pozbyć? Wręcz przeciwnie. Wracają one do nas pewnego dnia, wywracając nasz świat do góry nogami i próbując się zemścić...
(Opis pochodzi z serwisu Lubimy czytać)

    Nie będę ponownie streszczać fabuły, bo sam opis książki już naprawdę bardzo wiele zdradza, i nie chciałabym Wam zepsuć tego, co jeszcze nie zostało w tym opisie odkryte, a wierzcie mi na słowo, jeszcze kilka niespodzianek tu na Was czeka. 
Julita Miżejewska stworzyła ciekawy miks gatunkowy, który wciąga i intryguje od pierwszych stron. Dałam się porwać tej historii, choć w pewnym momencie, odniosłam wrażenie, że jednak trochę za dużo nieszczęść autorka chciała zrzucić na główną bohaterkę- ale jest to moje subiektywne zdanie, bo w ostatecznym rozrachunku wszystkie wątki połączyły się w spójną i klarowną całość. 
Autorka świetnie przekazuje emocje, które towarzyszom wszystkim postaciom pokazując przy tym samym, jak trudno czasami jest osiągnąć porozumienie w najbardziej oczywistych sprawach. Pokazuje, że ci, którzy opowiadają się za tym, że są naszymi przyjaciółmi, tak naprawdę czekają tylko na moment, w którym  poślizgnie się nam noga i wtedy zobaczymy ich prawdziwą twarz, a pomoc może przyjść z najmniej oczekiwanej strony.
Akcja toczy się ciekawie i momentami naprawdę może zaskoczyć. Skonstruowana jest z wielkim rozmachem, nie sposób się tutaj nudzić. Nie ma przynudzających opisów, a i istotne dla sprawy szczegóły poznajemy w miarę rozwoju wydarzeń.
Autorka świetnie oddała małomiasteczkowy klimat, gdzie każdy wie o każdym wszystko i jeszcze więcej, a plotki rozchodzą się szybciej niż fale radiowe. Świetnie została ukazana mentalność ludzi żyjących w tak małych społecznościach gdzie "nowi" jawią się jako zagrożenie, a zarazem ciekawy obiekt plotek i niezdrowej ciekawości. 
Różnorodne charaktery przeplata się na kartach tej powieści, ile tu emocji, uczuć, wydarzeń, w których miłość przeplata się z nienawiścią, strach napędza odwagę, a smutek i radość towarzyszą bohaterom w życiowych zmaganiach. Postacie są ciekawie skonstruowane, fajnie jest zaakcentowana różnica między "swoim" a "miastowym"  która z czasem się zaciera i "miastowy" stają się "swoim". Postacie są barwne obdarzone autentycznymi emocjami, nietrudno jest zrozumieć ich motywy, wywołują całą gamę odczuć. Każdy jest tutaj ważny, obok żadnej z postaci nie można przejść obojętnie, każda z nich wnosi do tej historii naprawdę wiele.

Książkę czyta się bardzo szybko, połączenie powieści obyczajowej z thrillerem okazuje się w tym przypadku doskonałym zabiegiem. Emocje buzują od początku, a im dalej brnie się w lekturę, robi się coraz ciekawiej i mroczniej. Bardzo mi się podobała ta historia, choć tak jak wspomniałam wyżej bohaterka dostała solidnie po głowie od losu. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Ciekawa historia o tym, że tytułowe "Zakręty" tonie tylko mała miejscowość, to także są te wyzwania i zakręty, które towarzyszom nam na drogach codziennego życia.

POLECAM...

Za plik recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce. 

poniedziałek, 6 listopada 2023

(136/23). MOTHERLESS

 
    Autor: Mad Bartnicka (Magdalena Bartnicka)

    Wydawnictwo: Ridero

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 332 (e-book, MOBI)

    Data premiery: 10. 10. 2023

 *Google

    Mad Bartnicka brak informacji.

    Miłość nie zawsze jest prosta. I to nie tylko ta między dwojgiem partnerów, szczególnie jeśli ich związek nie przystaje do „norm”. Także ta, która zdawałaby się naturalna – miłość matki do swoich dzieci.
Książka przedstawia równolegle kilka różnych historii o miłości, odrzuceniu, nienawiści, pojednaniu. Pokazuje poplątane ludzkie losy i to, jak trudno jest się odnaleźć w życiu komuś, kto czuje się pozbawiony korzeni. Narratorem powieści jest znany już czytelnikom książek autorki Sasza Nowicki, którego potoczny, nieraz dosadny styl ubarwia lekturę humorem.
(Opis wydawcy).

    Czy to jak kochamy w dorosłym życiu bierze się z tego co widzimy i wynosimy z domu i rodziny, w której się wychowaliśmy? Czy brak odwagi, żeby powiedzieć w dorosłym życiu "Kocham" zakorzenia się w nas już w dzieciństwie? Czy powielamy schematy, w których się wychowaliśmy i utrwalamy je w swoim związku i rodzinie, którą tworzymy, i nie zauważymy tego, że niektóre nawyki są po prostu złe? Na te wszystkie pytania stara się odpowiedzieć Mad Bartnicka w czwartej części cyklu z Saszą Nowickim.
Jak dla mnie "Motherless" to najtrudniejsza i zarazem najbardziej "dojrzała" (za sprawą "dorośnięcia"do dorosłości bohaterów) ze wszystkich trzech części, które do tej pory przeczytałam. Jestem nią zachwycona, bo autorka pokazała różne odcienie miłości (szczególnie tej matczynej) w taki sposób, że niejednokrotnie włosy stawały mi dęba, a emocje, które targały moim sercem, niejednokrotnie zmuszały mnie ocierania łez współczucia i żalu, nad losem niekochanego, niechcianego i niespełniającego pokładanych w nim nadziei oczekiwań, dziecka...

Jak pamiętamy z poprzednich części, matka Kamila porzuciła go we wczesnym dzieciństwie, by spełniać się na ekranie, teraz za sprawą tajemniczych pamiętników dowiadujemy się, co tak naprawdę nią kierowało, o czym naprawdę marzyła, czym się tłumaczyła... Z tych pamiętników wyłania się obraz kobiety... no właśnie jakiej? Nieodpowiedzialnej, niegotowej na założenie rodziny? A może wręcz odwrotnie- silnej i niezależnej, pragnącej spełniać swoje marzenia, i prąca do przodu po przysłowiowych trupach? Czy Kamil zrozumie jej postępowanie? Czy wybaczy? A może na zawsze zatrzaśnie w głowie drzwi z tabliczką "Matka"?
Matka Saszy natomiast nie umie się pogodzić z tym jaką drogę wybrał jej jedyny syn, niejednokrotnie raniąc go słowami, brakiem akceptacji, wygórowanymi oczekiwaniami doprowadza w końcu do zerwania i tak mocno nadszarpniętych więzi...
Pośród tego wszystkiego dwójka zagubionych dorosłych mężczyzn, którzy nie umieją poradzić sobie z uczuciami zarówno tymi rodzinnymi jak i tymi, które dzieją się między nimi. Nie umieją o nich mówić, boją się odrzucenia, nie rozumieją siebie nawzajem. Co z tego wszystkiego wyjdzie, już nie napiszę, ale wierzcie mi, niektóre ich decyzje i wybory naprawdę Was zaskoczą, a całość z każdą przewróconą stroną jest coraz gęstsza od emocji- nie zawsze tych dobrych i oczekiwanych.

 "Motherless" to złożona historia, niezwykle emocjonująca, smutna, a zarazem piękna, i niezwykle poruszająca opowieść o poszukiwaniu siebie, tolerancji i zrozumieniu, o pragnieniu miłości, różnorodności, odpowiedzialności za innych, ostracyzmie społecznym, odrzuceniu przez najbliższych, chorobach i uzależnieniu. Jest to mocna mieszanka, zostająca na długo w głowie, dająca sporo do myślenia, ale pokazujące różne odcienie miłości i  życia- jego blaski i cienie. Pokazująca, że po każdej, nawet największej burzy, zawsze wyjdzie słońce.
Autorka wykreowała postacie nieidealne, obdarzone wadami, mające swoje problemy i kłopoty, ale dzięki temu stają się one czytelnikowi niezwykle bliskie, przez co bardzo autentyczne i wielowymiarowe, wywołujące momentami skrajne odczucia i emocje co do siebie, ale dające się naprawdę polubić- no dobra, Vesny- matki Saszy nie lubię.
Książkę czyta się fantastycznie, sama popadłam przy niej w skrajności, chciałam więcej i więcej, a jednocześnie nie  chciałam, by ta historia się kończyła. Przepadłam w niej od pierwszej po ostatnią stronę.
Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę kolejną część i przyznam, że z przyjemnością poczytałabym o ich kolejnych losach... Pokochałam ich obydwu całym sercem. Pani Autorko, czy coś w tym temacie się jeszcze wydarzy?

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To wzruszająca opowieść o wielowymiarowej i różnorodnej miłości, o godzeniu przeszłości z teraźniejszością. Wielowątkowa, niebanalna warta każdej minuty spędzonej na lekturze historia.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

piątek, 27 października 2023

(132/23). NIEBOŻĘTA

 
    Autor: Urszula Stokłosa

    Wydawnictwo: JanKa

    Gatunek: Obyczajowa, Dramat

    Liczba stron: 192

    Data premiery: 15. 05. 2023

 *Google

    Urszula Stokłosa urodziła się w 1990 roku w Żywcu. Ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Wrocławskim. Po siedmiu latach życia na emigracji (z miłość) wróciła do Polski, czego nie żałuje. Mieszka z mężem i psem w małej wsi w Małopolsce. Cieszy się spokojem. Na razie niczego więcej nie potrzebuje do szczęścia. Debiutowała "Cichoborkiem" (2019).
(Źródło: Okładka książki)

    Kim są tytułowe niebożęta? Słownik Języka Polskiego podaje, że "niebożę" to przestarzała forma na współczujące i zabarwione litością określenie istoty zwykle młodej. Inaczej: "biedactwo". A może do bohaterów książki bardziej pasowałyby współczesne - ale też negatywne lub wręcz prześmiewcze - określenia: loser, cielę, ofiara losu, smutas, przegryw? Powiedzielibyśmy dzisiaj, że to "osoby nieradzące sobie w życiu", niepasujące do tego świata. Ale to nie jedyna rzecz, która łączy ich ze sobą. Oprócz więzów rodzinnych i przyjaźni oraz wspólnie spędzonego dzieciństwa, łączą ich tajemnice, poczucie winy, trauma, nałogi, całkiem niedziecięce natręctwa. I Jasiek - kontrowersyjny ojciec, wujek, mąż. Bestia? Czy też niebożę?
Powieść napisana z maestrią i subtelnością, z pietyzmem traktująca ludzkie ciemne emocje, traumy, kompleksy, lęki; ale i marzenia-nadzieje. Z nutą liryzmu - o bardzo nielirycznym świecie.
(Opis wydawcy)

Dawno nie czytałam tak oryginalnej książki! 
Trudno jest mi o niej pisać, bo wszystko, co chciałabym o niej powiedzieć, wydaje się zbyt błahe i proste, by uwydatnić wszystkie emocje, które czułam gdy poznawałam tajemnice z dzieciństwa czwórki przyjaciół i zaczynałam rozumieć, dlaczego ich dorosłe życie wygląda w ten, a nie inny sposób. Jest to jedna z tych książek, które niesamowicie trudno jest zamknąć w sztywnych ramach i jednoznacznie ocenić. Nawet w kilka dni po skończeniu lektury czuje się totalny mętlik w głowie i nadal nie wie się jak ubrać w słowa te emocje, które ciągle czuję i refleksje, które nie chcą opuścić mych myśli.
"Niebożęta" to przepełniona emocjami gęsta od skrywanych prawd, opowieść o traumie, marzeniach, przyjaźni na dobre i złe i poszukaniu nadziei. Jest to historia o zagubieniu, trudnościach w życiu mających swoje źródło w dzieciństwie, o trudnościach w nawiązywaniu relacji.
To opowieść o tym co najważniejsze i najcenniejsze w naszym życiu, a zarazem wskazówka jak bardzo ważne jest słuchanie siebie i mówienie o tym co jest złe, o tym co boli. 
Pani Stokłosa w niezwykły sposób podaje nam prawdę o życiu i ludziach. Pokazuje, jak bardzo potrafimy zagrać rolę, którą napisało dla nas życie, rzucając nam pod nogi kłody. Jak potrafimy się dostosować do panujących warunków i potrafimy wyprzeć z głowy to, co złe, poradzić sobie w nowej dla nas sytuacji.
Autorka zaserwowała czytelnikowi cały wachlarz emocji i jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści. Dawno nie byłam tak poruszona...

Atmosfera tej powieści otula czytelnika tajemnicą, która z każdą kolejną stroną odkrywa się coraz bardziej i niestety, ale coraz bardziej boli, mimo to wciąga, i nie sposób się od niej oderwać. Genialnie poprowadzona fabuła, przeskoki czasowe idealnie obrazują proces dojrzewania, któremu zostali poddani bohaterowie i wpływie jednej osoby na całe ich późniejsze życie.
Bohaterowie są niezwykle realistyczni, pod względem psychologicznym dopracowani w najdrobniejszych szczegółach. Wyzwalają całą gamę uczuć, od sympatii poprzez złość i niedowierzanie, po współczucie a momentami nawet litość.
Akcja może nie dzieje się szybko, ale jej zwroty zaskakują w najmniej spodziewanych momentach- niejednokrotnie  moje serce pękało na tysiące kawałków.

"Niebożęta" to jedna z tych powieści, która pomimo bólu i nieprzepracowanej traumy wypływającej z każdej kolejnej strony, niesie także nadzieję, ale pokazuje również, jak ważne jest pogodzenie z przeszłością i wybaczenie... nie tylko oprawcy, ale i samemu sobie.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Napisana przepięknym stylem, niezwykle liryczna opowieść, o której powinno zrobić się naprawdę głośno. To powieść, która zmusi Was do refleksji, pokaże, co jest w życiu ważne. Ja jestem szczerze zachwycona. Dla mnie to zdecydowanie jedna z lepszych powieści, które przeczytałam w tym roku!

POLECAM...

"Z pracownikami wieży widokowej łączyło ją porozumienie zawarte bez słów. Traktowali ją tak, jak sobie w duchu życzyła- jak turystkę podziwiającą miasto z imponujących trzystu metrów. Była im za tę dyskrecję po cichu wdzięczna. Przecież musieli coś podejrzewać. Zauważała czasami, jak twarz kasjerki blednie na jej widok, jak przy podawaniu biletu-przepustki, dzikiej karty, drżą jej ręce. Widziała też, jak na tej samej twarzy odmalowuje się wyraz ulgi, gdy winda zjeżdżała i jej drzwi się rozsuwały, przepuszczając <turystkę>.
Tylko raz, kiedy za długo patrzyła na ludzi- mrówki i ich maleńkie samochodziki, windowy podszedł do niej, złapał za ramę i zapytał, czy wszystko w porządku. Odpowiedziała, że po prostu patrzy sobie w dół. Od tamtej pory już się do niej nie odezwał."
                                            - Urszula Stokłosa"Niebożęta" str. 9

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce.

czwartek, 7 września 2023

(108/23). MIĘDZY ŚWIATAMI

 
    Autor: Wojciech Kulawski

    Wydawnictwo: Wydawnictwo CM

    Gatunek: Horror, Kryminał, Fantasy, Science- Fiction

    Liczba stron: 304

    Data premiery: 07. 07. 2023

 *Google

       Wojciech Kulawski- Pisanie traktuje jak przygodę życia. Inspiracje czerpie z dalekich podróży i nocnych rozmów z ciekawymi ludźmi, którzy mają ambicję robić w życiu coś więcej, niż pić piwo i oglądać telewizor. Uważa, że wiedza zgromadzona w książkach, to najcenniejszy skarb ludzkości. Nie zamyka się w jednym nurcie literackim, eksperymentując z horrorem, science- fiction, kryminałem, a nawet literaturą obyczajową, thrillerem czy sensacją. Mieszka w malowniczym Rzeszowie.
(Źródło: Lubimy czytać). 

    Leon Kowal po wydaleniu z policji zmuszony jest otworzyć biuro detektywistyczne. Nowy interes nie przynosi jednak oczekiwanych profitów. Wizyta młodego programisty, który prosi o pomoc w odnalezieniu swojej dziewczyny, wydaje się zrządzeniem losu. Niestety Kowal wikła się w kolejne problemy, które z czasem doprowadzają go do przerażającej konkluzji, że w śledztwo zamieszane są siły nadprzyrodzone. Nieco wcześniej zainicjowany został uniwersytecki projekt kierowany przez dwie doktorantki, które postawiły przed sobą arcytrudne zadanie, aby udowodnić istnienie zjawisk paranormalnych. Wykorzystując najnowocześniejszą technologię, z pomocą grupki studentów, badały takie zjawiska jak prekognicja, telepatia czy psychokineza. Efekt ich prac doprowadził do przerażających w skutkach wydarzeń.
W jaki sposób oba wątki powieści połączyły się, aby ostatecznie doprowadzić do nieprzewidywalnego finału?
Zaskakująca mieszanka horroru, kryminału z domieszką science fiction, która powinna trafić w gust nawet najbardziej wybrednego czytelnika.
(Opis wydawcy)

    Za każdym razem gdy sięgam po książkę Wojciecha Kulawskiego wiem, że ta przygoda zakończy się całkowitym sukcesem, a przedstawiona historia zostanie na długo w mojej głowie. Nie inaczej jest i teraz, a ja ciągle się zastanawiam czy to, co autor przekazał w tej historii, jest możliwe i czy istnieją światy równoległe, przyznam, że dałam się przekonać, a Wy jak myślicie?
Tym razem Wojciech Kulawski stworzył historię, której motywem przewodnim jest  pokazanie, jak potężnym narzędziem jest ludzki mózg i jak łatwo jest manipulować drugim człowiekiem. Horror miesza się tu z kryminałem i wątkami fantastycznymi, ale szczególną uwagę należy zwrócić tu na postacie- to one są najważniejsze, bo to one skrywają najgorsze sekrety, tworzą najgorsze intrygi i pokazują swe najgorsze cechy okryte płaszczykiem fałszywej troski o dobro ogółu.

Akcja powieści toczy się dwutorowo. Nie sposób się nudzić w trakcie lektury, bo wątki toczą się naprzemiennie, w odpowiednich momentach wzajemnie się przenikając, by w końcu połączyć się w emocjonujący i rozpędzony rollercoaster. Nie będę opisywać szczegółowo fabuły, by czegoś Wam nieopatrznie zaspojlerować (sam wydawca już naprawdę sporo zdradza), ale zdradzę, tylko że te wątki łączą się ze sobą w zaskakujący sposób, a ich rozstrzygnięcie zdemoluje Wam mózg kompletnie.
Autor rozbudza również ciekawość warstwą paranormalną, zachęcił mnie do poczytania o nich, przekonania się, na czym polega psychokineza czy psychotronika-to naprawdę ciekawe zagadnienia, a i sam autor w fabule przemyca sporą dawkę wiedzy i mnóstwo ciekawostek, zresztą nie brakuje tu duchów, tajemniczych portali itp.
Genialny pomysł na fabułę, dopracowany w najdrobniejszych szczegółach i poprowadzony po mistrzowsku. Spora ilość postaci może zaskakiwać i powodować poczucie zagubienia, jednak wystarczy się wczytać, a wszystko układa się w spójną i logiczną całość. Każda z tych postaci jest ważna i dzięki temu pojawia się wiele ciekawych pobocznych wątków, które łączą się w zaskakujące wydarzenia.
"Między światami" wciąga od pierwszych stron. Wartka i zaskakująca akcja nie pozwala, by odłożyć książkę, choć na moment. Trzyma w napięciu, a nagłe zwroty akcji nie pozwalają, by opadło ono, choć na chwilę. Każdy znajdzie w tej powieści coś dla siebie. 
Książkę czyta się doskonale, porywa i mrozi krew od pierwszej strony. Jak dla mnie jest to idealnie wyważony mix gatunkowy. 

Cieszę się, że ta książka trafiła w moje ręce, rozbudziła ciekawość, pobudziła wyobraźnię. Z ciekawością czekam na kolejne książki pana Kulawskiego, bo za każdym razem jest tak samo emocjonująco, jeszcze nigdy się nie zawiodłam na tym autorze.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jeśli szukacie nieszablonowej i absolutnie nieprzewidywalnej dawki rozrywki zamkniętej w niekonwencjonalnych ramach to ''Między światami'' będzie wyborem idealnym.

POLECAM...

"Zgodnie z oczekiwaniem eksperyment rozkręcił się na tyle, że Sylwia bez większego problemu mogła zasilić macierze arkusza kalkulacyjnego danymi, które pozwoliły skalibrować czujniki BCI. Tym samym badania wkroczyły na wyższy poziom, nareszcie można było stymulować mózgi uczestników falami elektromagnetycznymi, aby uzyskać lepsze wyniki podczas prób prekognicji czy psychokinezy. Rozpoczęła się kolejna tura testów. Frekwencja znacząco spadła, część studentów zrezygnowało z udziału w eksperymencie, wymigując się nauką i pisaniem własnych prac magisterskich- co nie wpłynęło na morale doktorantek uskrzydlonych ostatnimi sukcesami. 
                              - Wojciech Kulawski "Między światami" str. 109

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi. 

poniedziałek, 28 sierpnia 2023

(103/23). NOC SPADAJĄCYCH GWIAZD

 
     Autor:  Marta Nowik

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 304

    Data premiery: 05. 06. 2023

 *Google

    Marta Nowik Magister filologii polskiej, pedagogiki resocjalizacyjnej i teologii. Ukończyła także studia podyplomowe na kierunku relacje interpersonalne i profilaktyka uzależnień, edukacja wczesnoszkolna i przedszkolna, bibliotekoznawstwo i informacja naukowa, autyzm oraz oligofrenopedagogika. Wolny czas chętnie spędza na działce. Uwielbia spacery z psami na łonie natury. Lubi kryminalne zagadki i spotkania towarzyskie. Kocha podróże.
W 2022 roku nakładem wydawnictwa Novae Res ukazały się jej powieści obyczajowe pt. "Marzenia spełniają się jesienią" oraz "Kiedy czasu już dla nas nie będzie".
(Źródło: Okładka książki)

    Jeden wieczór zmienia życie dwóch mieszkanek spokojnego dotąd miasteczka.
Przyjaciółki Aleksandra i Natalia mieszkają w Zalesianach, niewielkim miasteczku, gdzie życie toczy się leniwym rytmem. Jeden suto zakrapiany wieczór staje się dla obu kobiet źródłem nieprzewidzianych kłopotów. Po kilku tygodniach na ulicach pojawiają się bilbordy ze zdjęciem tańczącej na moście Oli w wyzywającej kreacji. Wkrótce okazuje się, że w jeszcze większe kłopoty wpadła Natalia, która feralnej nocy zaszła w ciążę i nie ma pojęcia, kto jest ojcem. Chcąc uniknąć skandalu, dziewczyna postanawia wyjechać z miasteczka i oddać swoje dziecko do adopcji. Tymczasem Aleksandra nawiązuje kontakt z poszukującym jej tajemniczym adoratorem, którego poznała na pamiętnej imprezie. Żadna z kobiet nie podejrzewa, jak bardzo kręte ścieżki przygotował dla nich los i jak wiele niebezpieczeństw jeszcze na nie czeka...
(Opis wydawcy)

    Autorka już po raz trzeci skradła moje serce i nie są to słowa na wyrost, bo za każdym razem przedstawiona historia zostaje na długo nie tylko w myślach, ale i w sercu znajduje swój kącik, w którym zamieszkuje już na zawsze. Bardzo lubię wszystkie te powieści, a z każdą kolejną poprzeczka zostaje zawieszona coraz wyżej. Nie inaczej jest i teraz, ale czy autorka tej poprzeczki tym razem nie strąciła?
"Noc spadających gwiazd" to powieść, która porusza wiele istotnych i bardzo aktualnych tematów, nie będę opisywać ponownie fabuły, bo już sam wydawca wiele zdradza, a nie chciałabym Wam czegoś przez przypadek zaspojlerować, zdradzę tylko, że jednym z pobocznych wątków, ale niezwykle ważnych jest historia Galiny- kobiety uciekającej przed wojną. Ryczałam jak bóbr, więc i Wy się lepiej zaopatrzcie w chusteczki.
Jest to historia, która może przydarzyć się każdemu z nas. Jest to opowieść przepełniona tajemnicami, smutkiem, ale i nadzieją. Jest to opowieść o tym, że nic nie jest nam dane na zawsze, ale i o tym, że nigdy tak naprawdę niepoznany drugiego człowieka. Jest to opowieść o przyjaźni, trudnych wyborach, odrzuconym uczuciu, o szansie... nie tylko na miłość, która ma szansę się narodzić, pod warunkiem że bolesną przeszłość zostawimy za sobą, ale przede wszystkim o szansie, którą warto dać drugiemu człowiekowi, zrozumieć go, wybaczyć...

Marta Nowik porusza w swej powieści trudne tematy, pisze o chwilowym zapomnieniu, które niesie za sobą ogromne konsekwencje, pisze o zazdrości i nieumiejętności radzenia sobie z nią. 
Porusza temat wojny i traum z nią związanych, alkoholizmu i hazardu, przerażającym handlu ludźmi, samoakceptacji po trudnych przeżyciach, samotności w przysłowiowym tłumie, a na końcu daje nadzieję, że z każdym problemem jesteśmy sobie w stanie poradzić, pod warunkiem że mamy obok siebie odpowiednie osoby. 
Pokazuje, że szczęście, które idzie do nas bardzo krętymi i wyboistymi drogami, może trochę później, ale zawsze nas odnajdzie.

Pomysł na fabułę został dopracowany w najdrobniejszym szczególe, choć niektóre wątki mogłyby być bardziej podciągnięte (mam tu na myśli przedstawienie pewnego dużego miasta), ale to tylko moje odczucie i być może inni nie zwrócą na to uwagi.
Historia wzrusza nie raz i nie dwa, ale potrafi również mocno zaskoczyć. Autorka zgrabnie łączy w spójną i klarowną całość, krok po kroku  odkrywając tajemnice, uczucia i marzenia, które w sercach noszą bohaterowie.
Styl autorki jest niezwykle ciepły i lekki, wyraziści bohaterowie, z których każdy z nich wnosi olbrzymi ładunek emocji w tę powieść, barwne i plastyczne opisy, dialogi pełne emocji- to wszystko sprawia, że przez książkę się wręcz płynie. Nie mogłam się od niej oderwać do ostatniej strony.
Autorce gratuluję z całego serca stworzenia przepięknej, głębokiej i zmuszającej do refleksji powieści. Z całego serca życzę, by ta historia trafiła do jak najszerszego grona czytelników, a ja z wielką niecierpliwością czekam na kolejne historie.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Niezwykle ciepła i poruszająca opowieść, idealnie wpisująca się w coraz dłuższe wieczory.

POLECAM...

"Aleksandra tańczyła boso w zwiewnej, przezroczystej sukience. W świetle pochylonych latarni wyglądała zjawiskowo. Ciepłe krople wiosennego deszczu dodawały jej piękna i niezwykłości. Każdy jej ruch, w połączeniu ze światłem lśniącego na niebie księżyca, pełen był magii. Stary most, na którym odważnie wyginała swoje gibkie i piękne ciało, wydawał się idealną sceną na tego typu nocny występ.
Nie była jednak sama. W oddali czaił się ubrany ciemno Karol. Próbował nagrać taniec pijanej dziewczyny. Jak się okazało, nie było to takie proste. Jego telefon ciągle gubił ostrość i nie mógł wyraźnie uchwycić nocnej tancerki. Ze wściekłością kopnął stojącą obok ławkę, aby rozładować narastającą w nim frustrację. Zanim rozmasował obolałą nogę, tajemnicza dziewczyna zniknęła..."
                            - Marta Nowik "Noc spadających gwiazd" str. 5

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

sobota, 26 sierpnia 2023

(102/23).JUSTYNIAN JAKIEGO NIE ZNACIE

 
    Autor: Michał Jakub Krym

    Wydawnictwo: BookEdit

    Gatunek: Biografia

    Liczba stron: 62

    Data premiery: 15. 07. 2023

 *Google

     Michał Jakub Krym W przeszłości studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Mieszkał przez półtora roku w Liverpoolu w Wielkiej Brytanii. Pasjonat dobrej książki, spacerów i wycieczek rowerowych. Kocha zwiedzanie i podróże, szczególnie lubi duże metropolie. Jest zainteresowany polityką, historią, kulturą i muzyką.
(Źródło: Okładka książki)

    Flavius Petrus Sabbatius Iustinianus- cesarz wschodniorzymski, panujący od 1 sierpnia 527 do 13 listopada 565 roku, święty kościoła prawosławnego, siostrzeniec cesarza bizantyńskiego Justyna I. Wybitny prawodawca, budowniczy i z zamiłowania teolog. Odpowiedzialny za renovatio imperii, czyli odnowienie cesarstwa, w zasięgu jego starorzymskich ziem, jest postacią, koło której na pewno nie można przejść obojętnie.

Moim zamierzeniem było stworzenie pomocnika historycznego poświęconego Justynianowi. Swoją pracę polecam uczniom szkół podstawowych, średnich, studentom, wykładowcom oraz ludziom zainteresowanym tym tematem. W łatwej przystępnej formie podaję fakty historyczne, daty, postacie czy opisy. Wzbogaciłem je krótkimi dialogami, częściowo zawierającymi autentyczne wypowiedzi czy dziejopisy. To zabiegi, które mają ożywić i przybliżyć nam postać Justyniana.
Z powodu braku informacji źródłowych niektóre wydarzenia opowiedziałem w najbardziej prawdopodobny sposób. Chciałbym uzmysłowić czytelnikowi, jakim człowiekiem był cesarz Justynian. Sam uważał się za męża opatrzności i zamierzał rozpocząć za życia nową erę w ramach odnowienia cesarstwa. Napotykając się na różne źródła w internecie czy pisane, zauważyłem chaos informacyjny, przeszkadzający w przestudiowaniu tematu.
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Kim był Justynian? Wiecie, znacie tę wybitną postać?
Przyznaję, że nie miałam zbyt wielkiej wiedzy, o tej jak się okazuje, bardzo wpływowej postaci, a książka Michała Kryma zachęciła mnie do poszukiwania wiadomości na jego temat.
Okazuje się, że Justynian Wielki był cesarzem w pełni świadomym swej roli władcy. Studiował teologię, przewodniczył obradom synodów, fundował potężne bazyliki i sanktuaria. Kierował się miłością Boga, ale także swej pięknej małżonki Teodory.
Gdy w roku 527 n.e. cesarz Justynian przyjął godność cesarza rzymskiego, jego królestwu zagrażały od wewnątrz głębokie podziały religijne, zaś od zewnątrz barbarzyńskie państwa. Dzięki zwycięskim wojnom, oraz podpisaniu wieczystego pokoju z Persją, Justynian zdołał odzyskać dla Bizancjum większość ziem należących niegdyś do Imperium. Ponadto dzięki reformom prawnym oraz rozsądnej i skutecznej polityce gospodarczej zapewnił swojemu państwu stabilizację i dobrobyt...

"Justynian, jakiego nie znacie" to książka, która nie tylko przedstawia sylwetkę jednego z największych władców, ale także swoisty przewodnik po starożytnym Bizancjum. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie jest to typowa biografia, tym bardziej podręcznik do nauki szkolnej, a raczej jego uzupełnienie i przypomnienie podstawowej wiedzy. 
Książkę z racji jej objętości czysta się niezwykle szybko, tym bardziej że zawiera ona sporo zdjęć i rycin. Napisana ładnym językiem, zawiera wiele cytatów i odniesień do ich źródeł. Ciekawym pomysłem, jest wprowadzenie tutaj dialogów, dodają one szczypty realności i prawdopodobieństwa, że mogły one tak wyglądać w rzeczywistości.
Podzielona na krótkie rozdziały zaczynająca się szczegółowym kalendarium, intryguje swą treścią, rozbudza wyobraźnię. Jedyny zarzut, jaki mam do tej książki, to tylko to, że jest zbyt krótka, można byłoby się pokusić o obszerniejszą pracę.

     Czy polecam?
Ja jestem na tak. "Justynian, jakiego nie znacie" to skondensowana wiedza podana w bardzo przystępnej formie. Doskonałe uzupełnienie podręczników i innych prac naukowych. 

POLECAM...

"Justynianowi udało się przywrócić świetność i potęgę imperium-renovatio imperii w ramach odnowienia uniwersalnego cesarstwa. W historii powszechnej uchodzi za jednego z najwybitniejszych cesarzy bizantyjskich, ikonę Bizancjum i świętego Kościoła prawosławnego. Panował długo, 38 lat. A faktycznie rządził jeszcze dłużej, bowiem w czasie dziewięcioletniego panowania swego wuja odgrywał rolę jego zaufanego doradcy i prawdopodobnie dowódcy. Ortodoksyjna jedność religijna stała się jego idee fixe. Przez cały okres panowania czuł się pomazańcem bożym, predestynowanym do roli władcy, wyznaczonej  mu przez Boga."
                    - Michał Jakub Krym "Justynian, jakiego nie znacie" str. 57

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi.

piątek, 18 sierpnia 2023

(98/23). ZAPISANE WE KRWI

 
    Autor: A. E. Szumska

    Wydawnictwo: Poligraf

    Gatunek: Thriller, Dramat, Kryminał

    Liczba stron: 204

    Data premiery: 12. 06. 2023

 *Google

    A. E. Szumska Matka dwójki dzieci, żona. Entuzjastka podróży i kobieta wielu pasji. Od lat pracuje w bankowości. "Zapisane we krwi" jest jej debiutem literackim.
(Źródło: Okładka książki)

    Miesiąc wcześniej – Nina ma wszystko, o czym marzyła – kochanego męża i wspaniałego synka, którzy są dla niej całym światem.
Teraz – Niespodziewana śmierć najbliższych doprowadza Ninę do załamania. Jaki sekret skrywa podrzucone bohaterce zdjęcie? Zaczyna się wyścig z czasem, na jaw wychodzą kolejne tajemnice.
Wtedy – Minka jest więziona w piwnicy od urodzenia. W wieku siedmiu lat traci mamę. Przejmuje jej obowiązki w ciemnym pomieszczeniu. Zostaje sama ze swoim oprawcą, który teraz jest całym jej światem.
Kto mówi prawdę? Komu można zaufać? Jakie tajemnice skrywał mąż Niny, któremu tak bezgranicznie ufała? Czy jeszcze kiedyś odnajdzie ona szczęście? Co łączy ze sobą te trzy historie?
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Dziś chciałabym napisać kilka słów o bardzo ciekawym debiucie, który mocno mnie zaskoczył i sprawił, że długo o nim myślałam, już po skończeniu lektury.
Powieść debiutującej A. E. Szumowskiej jest rewelacyjna, trzyma w napięciu niemal od początku, jest nieprzewidywalna i zaskakująca, a opisywane wydarzenia na pierwszy rzut oka wydają się totalnie nierealne, zakończenie totalnie zmiażdży mózg, genialnie łącząc wszystkie wątki  w spójną i klarowną całość. 
Jest to opowieść wielowątkowa i mocno złożona, przepełniona skrajnymi emocjami, udowadniająca jak życie potrafi się skomplikować w przeciągu kilku chwil. Autorka pokazuje, jak wiele sekretów potrafią skrywać ludzie pod maską "normalności". Idealnie pokazuje schemat syndromu sztokholmskiego, kolejne fazy żałoby i godzenia się ze stratą. Nie podkolorowuje tego, pokazuje wszystko z brutalną autentycznością.
Fabuła zaskoczyła mnie wiele razy, autorka miesza wątki, urywa snutą historię w najmniej spodziewanym momencie, by ta wypłynęła ponownie kilka stron później, i znów porządnie wszystko wymieszała- kiedy już byłam pewna, że rozwiązałam zagadkę, pojawiał się kolejny trop, który totalnie burzył całą moją koncepcję.

Mroczny, ciężki i duszący klimat powieści podsyca tylko atmosferę niepewności i obawy co do dalszych losów bohaterów. 
Głównych postaci nie jest dużo, ale są one niejednoznaczne, poranione psychicznie, niejednokrotnie także fizycznie, ich dusze przepełnione złem i chęcią zemsty wymagają stalowych nerwów, szczególnie gdy wracamy do historii małej Minki.
Autorka, budując w dość szybkim tempie napięcie, rozbudza ciekawość i nie pozwala, by odłożyć książkę na bok bez poznania zakończenia. "Zapisane we krwi" to totalnie rozpędzony rollercoaster.
Jeszcze co ważne, mamy tu trzy perspektywy czasowe, które są poprowadzone naprawdę intrygująco, oraz naprzemienną narrację, która odkrywa wiele tajemnic z przeszłości bohaterów i zaskakująco łącząc tym samym ich losy.

Książkę przeczytałam dosłownie w jedno popołudnie. Napisana ładnym językiem, jest spójna i logiczna. Jedyne co mi przeszkadzało, to zbyt wiele powtórzeń, ale pomimo tego chciałabym, by o tej książce było słychać, bo naprawdę warto. Pamiętajmy, że jest to debiut, więc takie potknięcia są całkowicie wybaczane.
Pani Szumskiej gratuluję niesamowitego debiutu!
Z wielką niecierpliwością będę wyglądać kolejnych mrocznych historii.

    Czy polecam?
Zdecydowanie! Jeden z ciekawszych debiutów, jakie ostatnio czytałam. Dla mnie bomba! 

POLECAM...

"Nigdy nie myślała, że będzie przechodziła taki okres, w którym cały świat się zatrzymał. Chyba wolałaby nie żyć. Tak sobie myślała, że każdy dzień zawsze wyglądał podobnie: wstajesz, rozpoczynasz obrzed dnia powszedniego, myjesz się, ubierasz, jesz śniadanie, idziesz z psem na spacer, wychodzisz do pracy, wracasz potem do domu, robiąc po drodze zakupy, szykujesz obiad lub kolację, w zależności od pory dnia i jego rozkładu, pomagasz dziecku w lekcjach, oglądasz wspólnie telewizję z mężem, by znów szykować się do spania. Rano zaczynasz od tych samych czynności. Zawsze podobnie, ale to było jej szczęście w porównaniu z chwilą obecną.
To jednak wcale nie było takie łatwe. Gdzieś w głębi duszy ciągle myślała, że jest to tylko koszmarny sen, że w końcu się obudzi i że wszystko wróci do normy, będzie tak jak dawniej. Życie jednak potrafi zaskakiwać. W pewnym momencie jest się w euforii i nagle przychodzi taka chwila, gdzie wszystko się odwraca jak w kalejdoskopie. Tak teraz było w życiu Niny." 
                                       A. E.Szumska "Zapisane we krwi" str. 13

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.