Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo BookEdit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo BookEdit. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 kwietnia 2025

(36/25). PRZEZ ŻOŁĄDEK DO SERCA. HISTORIA CHŁOPAKA Z PODWÓRKA.

 
    Autor: Krzysztof Kumidor

    Wydawnictwo: BookEdit

    Gatunek: Książka kucharka

    Liczba stron: 138

    Data premiery: 13. 03. 2025

 *Google

    Krzysztof Kumidor o młody kucharz z Pomorza, który swoją kulinarną pasję rozwijał od dziecka, czerpiąc inspiracje z kuchni swojej babci i mamy. Obecnie pracuje w jednej ze szwajcarskich restauracji, ale w swojej książce wraca do rodzinnych tradycji, regionalnych smaków i wspomnień związanych z gotowaniem
(Źródło: Informacja pochodzi od grupy Heaven PR)

    Książka "Przez żołądek do serca, historia chłopaka z podwórka" to niezwykła podróż przez smaki, wspomnienia i życiowe wyzwania. Ta książka to coś więcej niż zbiór przepisów – to opowieść o pasji, która rodzi się z prostych chwil, o sile marzeń i determinacji, które mogą zmienić życie każdego z nas.
Krzysztof Kumidor, chłopak z podwórka, otwiera przed Tobą drzwi do swojej kuchni i swojego serca. Znajdziesz tu przepisy, które przywołują smaki dzieciństwa, inspiracje do tworzenia nowych potraw i historie, które pokażą Ci, że każdy moment w życiu może być początkiem czegoś wielkiego. 
Niech ta książka stanie się dla Ciebie źródłem kulinarnej radości i motywacją, by samemu stworzyć historię. A jeśli spodoba Ci się ten smak, bądź czujny- kolejna książka Krzysztofa już wkrótce, pełna nowych opowieści i inspiracji.
Wejdź do świata, gdzie smaki łączą się z emocjami, a codzienność zamienia się w wyjątkowe przeżycie. Czy jesteś gotowy? Smacznej podróży!
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Korzystacie na co dzień z książek kucharskich? Lubicie wracać do tradycyjnych, choć często zapomnianych już przepisów? Inspirujecie się starymi przepisami, by stworzyć coś nowego oryginalnego i zaskakującego? Jeśli tak to dziś chciałabym napisać kilka słów o książce, która trafiła do mnie w ramach współpracy z grupą Heaven PR. I choć nie jestem do końca nią zachwycona, dała mi ona narzędzie i inspirację do spróbowania i wymyślenia czegoś nowego. 

"Przez żołądek do serca, historia chłopaka z podwórka" to połączenie książki kucharskiej z opowieścią i wspomnieniami z dzieciństwa Autora. Przyznać jednak muszę, że spodziewałam się chyba czegoś innego, bo jeśli warstwa kulinarna broni się (prawie) sama, przepisy są przejrzyste, wyjaśnione krok po kroku w taki sposób, że osoba zupełnie nieznająca się na gotowaniu, doskonale sobie poradzi, to cała reszta mi zupełnie nie siadła. 
Czytając historię życia opowiadaną przez pana Krzysztofa,  z jednej strony przenosiłam się sama do ciepłego pełnego miłości domu moich babć, przypominałam sobie atmosferę, smaki i zapachy, i w jakiś sposób ta historia mnie urzekła, tak z drugiej strony styl, w jakim ta książka została napisana i cała otoczka tych opowieści jest po prostu wizualnie nieatrakcyjna. Bardziej spodziewałam się ciepłych i uśmiechniętych zdjęć z rodzinnego albumu, ale na pewno nie losowo wygenerowanych ilustracji przez AI (albo inny program), która naprawdę w moim odczuciu mocno zaszkodziła tej książce i odebrała jej całą autentyczność.
Drugim moim zarzutem jest to, że Autor nie rozwijał poszczególnych zagadnień, takich jak, chociażby rozdział o ziołach- "biegłam" do niego z olbrzymią ciekawością i nadzieją na naukę a spotkało mnie kolejne rozczarowanie, bo Autor opisał ich aż (!!) pięć i to naprawdę bardzo bardzo pobieżnie, twierdząc przy tym, że w jego rodzinie bardzo się te zioła ceniło, a babcia była prawdziwą znawczynią. No cóż, coś zdecydowanie poszło tu nie tak.
Nie chce się pastwić nad tą książką dalej, dlatego dalej skupię się już tylko i wyłącznie na przepisach, choć i w tym przypadku, szkoda, że chociaż kilka z nich nie zostało obdarzonych zdjęciem.
Tak jak wspomniałam, ta część broni się sama. 
W książce znajdziecie około stu dwudziestu przepisów na różnorodne dania obiadowe z różnego rodzaju mięs, wegetariańskie i wegańskie, propozycje na śniadania i szybkie przekąski, sałatki, surówki, zupy czy sosy. Pod tym względem jest naprawdę w czym wybierać, bo rozpiętość przepisów jest  tu naprawdę ogromna- od klasycznych polskich dań po współczesne interpretacje inspirowane ideą slow food*.
Przepisy są jasne, dokładne, zrozumiałe i prowadzące kucharza krok po kroku przez cały proces ich przygotowania. Dania wychodzą naprawdę smaczne, kilkanaście przepisów mam już przetestowane i jestem pewna, że wejdą one na stałe do mojego jadłospisu. 
Autor wspomina, że w przygotowaniu jest już druga jego książka. W jakiś pokrętny sposób jestem jej ciekawa i jeśli będzie taka możliwość, zerknę na nią. Ciekawa jestem kolejnych przepisów. 

    Czy polecam?
Dla mnie ta książka jest bardzo nierówna i pod kilkoma aspektami mocno niedopracowana, jednak broniąca się podanym przepisami. W moim odczuciu jest ona wsparciem dla początkujących kucharzy, jednak zdanie o całej reszcie każdy powinien wyrobić sobie sam.

*Slow food to ruch społeczny i organizacja, która promuje tradycyjne metody produkcji żywności, a także jedzenie w spokoju i skupieniu. Celem slow food jest zapewnienie wszystkim dostępu do "dobrej, czystej i uczciwej żywności", produkowanej z poszanowaniem środowiska i lokalnych kultur.
(Internet)

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje grupie marketingowej Heaven PR.

poniedziałek, 7 października 2024

(135/24). POMIĘDZY WIARĄ A PRZEKLEŃSTWEM

 
    Autor: Joanna Kurek

    Wydawnictwo: BookEdit

    Gatunek: Fantasy

    Liczba stron: 404

    Data premiery: 15. 09. 2024

 *Google

    Joanna Kurek brak informacji

    Kirke budzi się w nieznanym lesie i...niewiele pamięta. Samotnie wędruje w poszukiwaniu ludzi, aż w końcu znajduje schronienie w domostwie Anxona, starszego tajemniczego mężczyzny. Tutaj prowadzi spokojne życie otoczona ludźmi, którzy ją wspierają i pomagają w codziennych obowiązkach.
Pewnego razu w mieście dziewczyna zostaje brutalnie napadnięta. Po tym zdarzeniu rozpoczyna intensywny trening pod okiem doświadczonych wojowników, żeby nikt więcej jej nie skrzywdził.
Coś lub ktoś wciąż jednak nie daje spokoju, wzywa ją, a pytanie "kim jest" zadaje sobie coraz częściej... Kirke musi stawić czoła wielu niebezpieczeństwom i dokonać trudnych wyborów, które pomogą jej zrozumieć, kim jest, ale i pomogą zmienić przyszłość dwóch światów.
"Pomiędzy wiarą a przekleństwem" to wciągająca opowieść o odwadze i poszukiwaniu tożsamości, która wprowadza czytelnika w świat ludzi i bogów. Czy odważysz się podążyć wraz z Kirke przez labirynt mitów i tajemnic?
(Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Zauważyłam, że ostatnio na blogu pojawiło się sporo naprawdę dobrej fantastyki i przyznać muszę, że jest to dla mnie zaskoczeniem, bo wydawało mi się, że dość rzadko mam do czynienia z tym gatunkiem. Na szczęście za każdym razem jest to lektura niezwykle wciągająca i pokazująca, że mamy naprawdę czym się chwalić, bo Autorzy doskonale sobie radzą i nie inaczej jest w przypadku "Pomiędzy wiarą a przekleństwem". Aż trudno jest uwierzyć, że mamy do czynienia z debiutem!
Naprawdę jestem pod wrażeniem tej powieści. Joanna Kurek stworzyła niezwykłą opowieść, w której nie zabrakło wojny między ludźmi, którzy walczą o każdy dzień, by przetrwać, a znudzonymi bogami, poszukującymi rozrywki (bynajmniej tak wnioskuję z epilogu), nie brakuje tu magii i "dziwnych stworzeń" ale jest tu również przyjaźń i miłość. Autorka pięknie podkreśliła, czym jest szczera miłość, która pokonuje wszystkie przeszkody w tym tę największą, wydawałoby się nie do przekroczenia- śmierć, a także prawdziwa niemal braterska przyjaźń i wzajemne poświęcenie tych, którym przyszło stać ramie w ramię, by bronić swoich wartości i ideałów. Jestem pod wrażeniem powieści, w której nic nie jest oczywiste, a dobro nie zawsze jest dobre i taka sama sytuacja ma się ze złem, bo wszystko zależy od tego, z której strony"barykady" staniemy i spojrzymy na ten sam problem. Autorka pięknie pisze o poszukiwaniu swojego własnego "JA", o wewnętrznych demonach, które gnają człowieka do poszukiwań i odkrywania prawdy o sobie, o tęsknocie za czymś nie do końca znanym, a jednak tak bardzo bliskim. Pięknie opisuje stworzony przez siebie świat, snuje opowieść niezwykle ciepło i pomimo wielu potyczek i bitew niesie nadzieję na to, że wszystko jakoś będzie, a ten, który pogubił się w życiu, ma szansę wrócić na dobrą jego ścieżkę.
Jest to historia, która autentycznie zachwyca, porywa i zaskakuje od pierwszych stron, a im dalej zagłębiamy się w fabułę, tym bardziej staje się ona ciekawsza, bardziej intrygująca i podsycająca niepokój o dalsze losy postaci, zostawia czytelnika z pytaniem o to co jest nam przeznaczone i jak to przeznaczenie się wypełni, co będzie dalej, czy znów się narodzimy? Nie brakuje tu intryg, zagadek i tajemnic, które domagają się ujrzenia światła dziennego.
Nie będę streszczać fabuły, bo w tym przypadku się tyle dzieje, że chyba niemożliwe jest, by wybrać jeden przewodni wątek a każdy kolejny szczegół, który mogłabym przez przypadek zdradzić, łączy się z innymi, tworząc zawiłą całość, którą trudno opisać w kilku zdaniach. Wierzcie mi jednak, że opis wydawcy także zdrada główne założenia tej opowieści.
Sam styl Autorki jest płynny i bardzo przyjemny. Autorka nie popada w logiczne sprzeczności, choć emocjonalnej skrajności tu nie brakuje, fabuła jest przemyślana w najdrobniejszym szczególe i fantastycznie poprowadzona. Mistrzowsko rozmieszcza punkty zwrotne, są one tajemnicze, ciekawe i bardzo, bardzo zaskakujące. Równocześnie obserwujemy świat bogów i ludzi, ich zależności co sprawia, że wyciągamy swoje wnioski, angażujemy się w tę historię całym sobą, do tego stopnia, że trudno jest zawyrokować, kto jest przyjacielem a kto nie, momentami zaczyna się podważać intencje bohaterów, całkowicie zatracając czujność, a oni to doskonale wykorzystują, przybierają maski, udowadniają, że każdy nosi w sobie kilka obliczy.
Postacie są ciekawe, bardzo złożone, każda z nich to indywiduum, nie ma tu nikogo, kto jest nudny lub robi tylko za przysłowiowe tło. Każda z nich obdarzona jest unikatowymi cechami, przez co nie zlewa się z otoczeniem, jest wyrazista i niepowtarzalna.
Książka liczy 400 stron, ale cechuje ją ład, porządek i dbałość o każdy szczegół, to też sprawia, że bardzo lekko i z wielką przyjemnością poznajemy tę historię, stając się tym samym jej częścią. 
Tak jak napisałam wyżej, książka jest niezwykła, chce się ją czytać bez końca, nie chce się jej odkładać. Bardzo się cieszę, że mogłam ją poznać, bo trafiłam na naprawdę fantastyczny debiut, oby więcej takich przemyślanych historii, a świat byłby zdecydowanie piękniejszy.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, to jedna historia, która niesie w sobie uniwersalne prawdy i wartości, dlatego też każdy w niej się odnajdzie, każdy znajdzie coś dla siebie i gwarantuję, że dla każdego będzie to coś zupełnie innego. Ja jestem zauroczona tą opowieścią. Wciągająca opowieść o odwadze i poszukiwaniu tożsamości, która wprowadza czytelnika w świat ludzi i bogów 

POLECAM...

"Dookoła na wietrze kołysały się potężne drzewa. Wyostrzyła zmysły, nasłuchiwała. Doszły do niej lekkie odgłosy tętniącego życiem lasu. Zimny dreszcz przeszedł jej po karku, gdy przypomniała sobie dziwne dźwięki przed upadkiem. Czy to był sen?
Uniosła wzrok ku koronom drzew i zastygła na chwilę. Magicznie- to jedno słowo cisnęło jej się na usta i choć nie rozpoznawała gwiazd ani żadnych konstelacji, zachwycała się pięknem nieba. [...]
Czuła, że jej ciało jest słabe, a czarna plama spowiła wszystkie wspomnienia. Szepty i krzyki to jedyne co pamiętała, nie widziała obrazów. Udało jej się wyłapać jakieś pojedyncze słowo. To imię- Kirke..."
                        - Joanna Kurek "Między wiarą a przekleństwem" str.7-8

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję grupie marketingowej Heaven PR i pani Ewelinie Świstak- Święch. 

sobota, 26 sierpnia 2023

(102/23).JUSTYNIAN JAKIEGO NIE ZNACIE

 
    Autor: Michał Jakub Krym

    Wydawnictwo: BookEdit

    Gatunek: Biografia

    Liczba stron: 62

    Data premiery: 15. 07. 2023

 *Google

     Michał Jakub Krym W przeszłości studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Mieszkał przez półtora roku w Liverpoolu w Wielkiej Brytanii. Pasjonat dobrej książki, spacerów i wycieczek rowerowych. Kocha zwiedzanie i podróże, szczególnie lubi duże metropolie. Jest zainteresowany polityką, historią, kulturą i muzyką.
(Źródło: Okładka książki)

    Flavius Petrus Sabbatius Iustinianus- cesarz wschodniorzymski, panujący od 1 sierpnia 527 do 13 listopada 565 roku, święty kościoła prawosławnego, siostrzeniec cesarza bizantyńskiego Justyna I. Wybitny prawodawca, budowniczy i z zamiłowania teolog. Odpowiedzialny za renovatio imperii, czyli odnowienie cesarstwa, w zasięgu jego starorzymskich ziem, jest postacią, koło której na pewno nie można przejść obojętnie.

Moim zamierzeniem było stworzenie pomocnika historycznego poświęconego Justynianowi. Swoją pracę polecam uczniom szkół podstawowych, średnich, studentom, wykładowcom oraz ludziom zainteresowanym tym tematem. W łatwej przystępnej formie podaję fakty historyczne, daty, postacie czy opisy. Wzbogaciłem je krótkimi dialogami, częściowo zawierającymi autentyczne wypowiedzi czy dziejopisy. To zabiegi, które mają ożywić i przybliżyć nam postać Justyniana.
Z powodu braku informacji źródłowych niektóre wydarzenia opowiedziałem w najbardziej prawdopodobny sposób. Chciałbym uzmysłowić czytelnikowi, jakim człowiekiem był cesarz Justynian. Sam uważał się za męża opatrzności i zamierzał rozpocząć za życia nową erę w ramach odnowienia cesarstwa. Napotykając się na różne źródła w internecie czy pisane, zauważyłem chaos informacyjny, przeszkadzający w przestudiowaniu tematu.
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Kim był Justynian? Wiecie, znacie tę wybitną postać?
Przyznaję, że nie miałam zbyt wielkiej wiedzy, o tej jak się okazuje, bardzo wpływowej postaci, a książka Michała Kryma zachęciła mnie do poszukiwania wiadomości na jego temat.
Okazuje się, że Justynian Wielki był cesarzem w pełni świadomym swej roli władcy. Studiował teologię, przewodniczył obradom synodów, fundował potężne bazyliki i sanktuaria. Kierował się miłością Boga, ale także swej pięknej małżonki Teodory.
Gdy w roku 527 n.e. cesarz Justynian przyjął godność cesarza rzymskiego, jego królestwu zagrażały od wewnątrz głębokie podziały religijne, zaś od zewnątrz barbarzyńskie państwa. Dzięki zwycięskim wojnom, oraz podpisaniu wieczystego pokoju z Persją, Justynian zdołał odzyskać dla Bizancjum większość ziem należących niegdyś do Imperium. Ponadto dzięki reformom prawnym oraz rozsądnej i skutecznej polityce gospodarczej zapewnił swojemu państwu stabilizację i dobrobyt...

"Justynian, jakiego nie znacie" to książka, która nie tylko przedstawia sylwetkę jednego z największych władców, ale także swoisty przewodnik po starożytnym Bizancjum. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie jest to typowa biografia, tym bardziej podręcznik do nauki szkolnej, a raczej jego uzupełnienie i przypomnienie podstawowej wiedzy. 
Książkę z racji jej objętości czysta się niezwykle szybko, tym bardziej że zawiera ona sporo zdjęć i rycin. Napisana ładnym językiem, zawiera wiele cytatów i odniesień do ich źródeł. Ciekawym pomysłem, jest wprowadzenie tutaj dialogów, dodają one szczypty realności i prawdopodobieństwa, że mogły one tak wyglądać w rzeczywistości.
Podzielona na krótkie rozdziały zaczynająca się szczegółowym kalendarium, intryguje swą treścią, rozbudza wyobraźnię. Jedyny zarzut, jaki mam do tej książki, to tylko to, że jest zbyt krótka, można byłoby się pokusić o obszerniejszą pracę.

     Czy polecam?
Ja jestem na tak. "Justynian, jakiego nie znacie" to skondensowana wiedza podana w bardzo przystępnej formie. Doskonałe uzupełnienie podręczników i innych prac naukowych. 

POLECAM...

"Justynianowi udało się przywrócić świetność i potęgę imperium-renovatio imperii w ramach odnowienia uniwersalnego cesarstwa. W historii powszechnej uchodzi za jednego z najwybitniejszych cesarzy bizantyjskich, ikonę Bizancjum i świętego Kościoła prawosławnego. Panował długo, 38 lat. A faktycznie rządził jeszcze dłużej, bowiem w czasie dziewięcioletniego panowania swego wuja odgrywał rolę jego zaufanego doradcy i prawdopodobnie dowódcy. Ortodoksyjna jedność religijna stała się jego idee fixe. Przez cały okres panowania czuł się pomazańcem bożym, predestynowanym do roli władcy, wyznaczonej  mu przez Boga."
                    - Michał Jakub Krym "Justynian, jakiego nie znacie" str. 57

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi.

środa, 5 kwietnia 2023

(38/23). HOMO ARTIST

 
    Autor: Michał Jakub Krym

    Wydawnictwo: BookEdit

    Gatunek: Esej

    Liczba stron: 54

    Data premiery: 26. 09. 2022

 *Google

    Michał Jakub Krym w przeszłości studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Mieszkał przez półtora roku w Liverpoolu w Wielkiej Brytanii. Pasjonat dobrej książki, spacerów i wycieczek rowerowych. Kocha zwiedzanie i podróże, szczególnie lubi duże metropolie. Jest zainteresowany polityką, historią, kulturą i muzyką.
(Źródło: Okładka książki)

    Ideą książki jest odpowiedź na pytania:
Czy nasz gatunek należy już traktować jako "homo artist"?
Czy od pierwszych malowideł we francuskim Chauvet człowiek wyewoluował niepostrzeżenie?
Czy w dobie rewolucji technologicznej, podczas gdy staliśmy się wyżsi i smuklejsi, wyodrębnił się już nowy gatunek?
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Dziś przychodzę z krótką opinią o kolejnym debiucie, który trafił w moje ręce dzięki uprzejmości autora, i przyznaję, że zostałam zaskoczona, ale sama do końca nie jestem pewna czy pozytywnie, czy negatywnie. Dawno już nie miałam tak mieszanych odczuć po lekturze, i przyznaję... nie do końca wiem, jak je ubrać w słowa.
Esej to bardzo specyficzny rodzaj literatury. Trudno jest bowiem trudno opisywać subiektywne spojrzenie na świat drugiego człowieka, przez to, że każdy z nas na ten świat patrzy inaczej, i posiada inny poziom wrażliwości, tolerancji itp. 
Na pewno nie jest to książka dla każdego, nie każdy się w niej odnajdzie, ale na pewno każdy zrozumie ją inaczej i wyciągnie odpowiednie dla siebie wnioski.
We mnie ta książka wywołała sporo kontrowersji, nie ze wszystkimi zawartymi w niej tezami i założeniami się zgadzam, niektóre z nich spowodowały u mnie konsternację, inne popieram- choć nie umiem pozbyć się wrażenia, że autor próbuje narzucić czytającym swoje zdanie.
Pan Michał porusza wiele tematów, zaczynając od powstania świata poprzez rozwój kultury i cywilizacji na przestrzeni wieków, która związana jest z ewolucją z "homo sapiens" do "homo artist"- czyli z człowieka myślącego, do człowieka czującego, człowieka artystę. Czy ma rację? (Według mnie nie, ale to moje zdanie, musicie odpowiedzieć sobie na to pytanie sami).
Poznajemy jego spostrzeżenia między innymi na tematy od kultury anglosaskiej, klasy średniej i wyższej, laickości, sportu, edukacji... aż po moralność, gender, feminizm i kult macho, a nawet duszę itd. 
Dużo uwagi poświęconej zostało mediom, i ich wpływów na nasze życie.

"Homo artis" autorstwa Michała Jana Kryma to krótki esej, albo raczej zbiór kilkudziesięciu krótkich (niektóre to kilkuzdaniowe wpisy) felietonów poruszających wiele tematów, ale odnoszę wrażenie, że nie wszystkie one wybrzmiały, przez co zostawiają czytelnikowi spory niedosyt.
Książkę przeczytacie w kilkanaście minut, ale jestem pewna, że pytania, które narodzą się w Waszych głowach, wnioski i myśli będą Wam towarzyszyć przez długi czas.

    Czy polecam?
Tak jak napisałam na wstępie, jest to książka, która u niektórych może wywołać sporo kontrowersji i sprzecznych uczuć. Każdy powinien sięgnąć po nią sam i wyrobić sobie swoje własne zdanie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorowi.

czwartek, 5 stycznia 2023

(5/23). LUIZJAŃSKIE GUMBO

             Recenzja nagrodzona tytułem "Wybór redakcji" w serwisie Na kanapie.

    Autor: Artur Owczarski

    Wydawnictwo: BookEdit

    Gatunek: Reportaż, Podróżnicza, Wspomnienia

    Liczba stron: 282

    Data premiery: 26. 10. 2022

 *Google

    Artur Owczarki autor bestsellerowych książek "Droga 66. Droga Matka. O historii, legendzie i podróży" oraz "Teksas to stan umysłu", honorowy obywatel miasteczka Bandera w Teksasie, drugiej najstarszej polskiej osady w USA i światowej stolicy kowbojów. Tym razem zabiera czytelników do Luizjany i pozwala spojrzeć na nią oczyma ludzi różnych ras i wyznań, potomków Afrykanów i Europejczyków. Część z nich to osoby publiczne: słynni myśliwi, bohaterowie popularnych seriali telewizyjnych, muzycy uhonorowani nagrodami Grammy, znani kucharze, filmowcy,, działacze społeczni. 
To kolejna żywa i pełna energii książka tego autora o prowincjonalnej Ameryce. Czytelnik może poczuć na twarzy ciepły wiatr wiejący znad luizjańskich pól trzciny cukrowej i zapach haszyszu unoszący się na ulicach Dzielnicy Francuskiej Nowego Orleanu.
(Źródło: Okładka książki)

    Gumbo to oficjalne danie Luizjany. To zupa pełna najrozmaitszych składników pochodzących z kilku kontynentów, będąca manifestacją różnorodności, erupcją zagmatwania. Taka też jest Luizjana. Przez stulecia kształtowali ją Afrykanie, potomkowie amerykańskich Indian, osadnicy z Europy, Karaibów i Nowej Szkocji. Zanurz się w tej różnorodności:
- Poznaj wizję Boga według nowoorleańskiej kapłanki voodoo
- Przyjrzyj się życiu łowców aligatorów i dowiedz się, jak zniknąć na bagnach z radaru urzędu skarbowego
- Spotkaj się z właścicielem pierwszej w Nowym Orleanie restauracji z białymi obrusami dla czarnych, w której jadali Martin Luther King, Barack Obama i George Bush
- Sprawdź, dlaczego Wietnamczycy przejęli biznes połowu krewetek na Zatoce Meksykańskiej
- Przekonaj się, dlaczego mieszkańcy czarnych dzielnic Nowego Orleanu przebierają się w trakcie karnawału za amerykańskich Indian, a mieszkańcy prowincji w tym samym czasie utaplani w błocie ganiają po polu kurczaki
- Dowiedz się, za co Korona Brytyjska przeprosiła Cajunów dzięki staraniom jednego z bohaterów tej książki oraz pomocy prezydenta Francji i premiera Kanady.
- Luizjana to głębokie Południe naznaczone historią stuleci niewolnictwa, pogromów czarnej ludności i linczów. Przeczytaj relacje ludzi pamiętających czasy segregacji rasowej, potomków niewolników, jak i ich właścicieli.
(Opis wydawcy)

     Luizjana, z jednej strony dzika i niedostępna, z drugiej otwarta, zróżnicowana, kolorowa przepełniona różnorodnością. Straszy i zachwyca. Nikt chyba nie ma problemu ze skojarzeniem Luizjany z byciem kolebką narodzin muzyki jazzowej i aligatorów, które można spotkać na swojej drodze, a Voodoo jest szeroko praktykowane w Nowym Orleanie. Pierwsi jego zwolennicy to migranci z rewolty niewolników na Haiti w 1791 r. i uwolnionej ludności kolorowej z Afryki Zachodniej. Połączyli swoje rytuały religijne z lokalnymi praktykami katolickimi. Królowie i królowe voodoo byli wpływowymi postaciami politycznymi w mieście w XIX wieku.
"Luizjańskie gumbo" to napisana z rozmachem i wielką pasją opowieść o zwyczajnym życiu w niezwykłym, naznaczonym ciekawą, intrygującą, a zarazem bolesną historią miejscu. 
Zaglądając na mój blog, możecie zauważyć, że uwielbiam czytać książki podróżnicze. Są one dla mnie swoistym oknem na świat i dzięki nim mogę choć trochę poznać mentalność, kulturę i obyczaje innych narodowości, "zwiedzić" zabytki, wyobrazić sobie smak, barwę i zapach danego kraju. Poznać jego historię, geografię faunę i florę. Przy okazji podziwiając odwagę ludzi, którzy organizują sobie podróże sami od A do Z, niejednokrotnie zastanawiam się, czy ja znalazłabym w sobie tyle siły i odwagi, by wyruszyć w tak długą i bądź co bądź niebezpieczną, nieobliczalną, ale i zaskakującą podróż.
Tymczasem autor zabiera nas w fascynującą podróż zarówno po trudno dostępnych terenach małych miast, miasteczek, jak i wsi, bezkresach bagien i rozlewisk usianych tysiącami węży i aligatorów, oraz przeludnionych miast- gdzie tygiel kulturowy potrafi przywrócić o zawrót głowy, opowiadając przy tym fascynujące historie o ludziach i ich życiu, dzieląc się anegdotami, pokazując wyjątkowe zdjęcia i mapy, które przybliżają czytelnikowi rozmiar wyprawy. 
Opisy te pobudzają wyobraźnię, intrygują i pozwalają marzyć. Przy okazji jest to także podróż w głąb siebie, ze względu na obszerne rozdziały poświęcone kolonizacji, niewolnictwu, rasizmowi książka ta zmusza do refleksji, przystanięcia na moment i zastanowienia się nad ludzkim charakterem i jego podłością w stosunku do drugiego człowieka.
Książkę czyta się fenomenalnie, napisana przyjemnym w odbiorze językiem barwnie opowiada o miejscach, które w jakiś sposób może i znamy, ale i o takich których nie znajdziemy w standardowym przewodniku. 

Uwagę trzeba zwrócić również na cudowne wydanie tej książki. Twarda oprawa, mnóstwo barwnych fotografii genialnie oddających klimat tego stanu, mapy i ryciny przedstawiające drogę, jaką odbywali pierwsi osadnicy. Książka ta stanie się nie tylko piękną ozdobą biblioteczki, ale przede wszystkim w łatwy i bardzo przystępny sposób przekaże kawał dobrej historii.
Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczości pana Owczarskiego, ale zafascynowana "Luizjańskim gumbem" z wielką ciekawością sięgnę po poprzednie książki.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Świetnie napisany reportaż o Luizjanie i żyjących tam ludziach, o tym, co było, co jest i co będzie... Każdy znajdzie tu coś dla siebie.

POLECAM...

"Gumbo to oficjalne danie Luizjany, ale nie dlatego znalazło się w tytule tej książki. To potrawa, która jak nic innego ilustruje zróżnicowanie etniczne tego stanu. W gumbo można znaleźć dosłownie wszystko: owoce morza, mięso kurczaka, mieszanki mięs, ryż lub ziemniaki i mnóstwo warzyw. To tygiel składników, miks smaków, mieszanka, gulasz, zupa, manifestacja różnorodności, erupcja zagmatwania. Taka też jest Luizjana."
                                - Artur Owczarski "Luizjańskie gumbo" str.10

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu BookEdit.