Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Esej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Esej. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 kwietnia 2023

(41/23). MIŁOŚĆ W CZASACH PANDEMII


"Śmierć nie jest największą stratą w życiu. Największą stratą w życiu jest to, co umiera w nas, gdy żyjemy"
                                                                Norman Cousins


    Autor: Dominika Szostak

    Wydawnictwo: Arkadiusz Siejda

    Gatunek: Esej, Wspomnienia

    Liczba stron: 96

    Data premiery: 30. 04.2023

 *Google

    Dominika Szostak brak informacji.

    Dominika Szostak, przedstawia historię swojej siostry Moniki, której pandemiczne służby zniszczyły nie tylko zdrowie, ale również przyczyniły się do rozpadu więzi rodzinnych i koleżeńskich. Monika – kobieta o wysokiej reputacji społecznej, która przez długie lata pracowała przy resocjalizacji skazanych, nie zdawała sobie sprawy, że największą życiową traumę przeżyje w… szpitalu.
Faszerowanie psychotropami, zastosowanie przymusu bezpośredniego, codzienne łamanie psychiki... Pacjentka z zapaleniem płuc została poddana "leczeniu", które doprowadzić ją mogło do śmierci...
(Źródło opisu: Strona fp wydawcy)

    Zgłaszając się do recenzji tej książki, nie przypuszczałam, że tak mnie ona emocjonalnie przeczołga. Spodziewałam się zupełnie czegoś innego i nie przypuszczałam, że dostanę w swoje ręce tak przerażającą i momentami wręcz niewiarygodną i niemieszczącą się w głowie historię, po której mój poziom strachu o zdrowie najbliższych znów wzrośnie, a zaufanie do służby zdrowia tak drastycznie spadnie. Czy żałuję, że po nią sięgnęłam? Nie, bo otworzyła mi oczy na kilka ważnych aspektów, które zostały w niej zawarte i przekonała, że trudno w dzisiejszych czasach o prawdziwych przyjaciół, którzy staną za człowiekiem w najgorszych momentach jego życia. A i z miłością w tym trudnym czasie bywa różnie...
Główną osią tej opowieści jest historia Moniki (siostra autorki), kobiety obracającej się w wysoko ustawionych kręgach, wśród lekarzy adwokatów itp. Przed pandemią życie towarzyskie kwitło na najwyższym poziomie, liczne przyjęcia, rauty i spotkania poszerzały kręgi znajomości, budowały poczucie więzi i przyjaźni wśród ich uczestników. Rodzina w środowisku była szanowana na najwyższym poziomie, do momentu aż przyszła choroba... Monika zachorowała, i w tym momencie zaczęła się dosłownie i w przenośni jazda bez trzymanki...
Namówiona przez męża, trafia do szpitala na zamknięty oddział covidowy i tu zaczyna się jej horror...
Nie będę opisywać dalszej fabuły, bo to się działo w tym szpitalu, przechodzi ludzkie pojęcie. Kobieta ta pozbawiona została wszelkiej godności, złamano ją w przeciągu kilku dni i ze szpitala wróciła już jako inny człowiek. Co tam się działo? Nie napiszę, ale po tej lekturze jestem niemal przekonana, że wielu zgonom można było zapobiec... Sięgnijcie po książkę i przekonajcie się sami, jak lekarze traktowali ludzi, statystyki i pieniądze, które spływały za każdym chorym... Przerażające, tym bardziej że składali oni przysięgę, której główne przesłanie głosi "Primum non nocere", co znaczy "Po pierwsze nie szkodzić". 
Autorka opisuje również relacje między rodziną i to, w jaki sposób one ewoluowały gdy bohaterka zaczęła szukać sprawiedliwości i zadośćuczynienia za poniesione straty na zdrowiu. Zaskakujące jest zachowanie męża, nieraz odnosiłam wrażenie, że nie zależało mu na tym jak sprawa się zakończy, a nawet na rękę byłoby mu gdyby bohaterka odpuściła i zapomniała. Ciągłe kłótnie, które prowadziły czasami do rękoczynów, wpływały na całą strukturę rodziny, boleśnie ją raniąc i poluźniając więzy, które ją łączyły jeszcze przed chorobą. Już nic nie było tak jak wcześniej...

"Miłość w czasach pandemii" to książka wyjątkowo trudna, momentami bardzo bolesna. Jestem pewna, że dla wielu okaże się bardzo kontrowersyjna, ale w moim odczuciu jest to książka na pewno bardzo potrzebna. Jest to głos, który powinien wybrzmieć i pociągnąć za sobą wszystkich tych, którzy również doświadczyli takich traumatycznych zachowań ze strony ludzi pracujących na oddziałach covidowych, by i oni zaczęli mówić o swoich przeżyciach...

Książka nie jest zbyt obszerna, więc przeczytanie jej nie zajmie wiele czasu, ale gwarantuję, że zostanie w głowie na bardzo długi czas i wywoła wiele refleksji. W tym miejscu gratuluję pani Monice odwagi i tego, że podzieliła się z zupełnie obcymi ludźmi swą niezwykle trudną historią.

    Czy polecam?
Trudno mi ocenić, to książka bardzo specyficzna i w moim odczuciu każdy powinien wyrobić sobie zdanie o niej sam. 

"Wiecie, jakie to jest uczucie, kiedy jest się dość znaną osobą, osobą publicznego zaufania, pełniącą różne role społeczne i nagle w ciągu jednego tygodnia staje się kimś z urojeniami, zaburzeniami afektywnie dwubiegunowymi i manią organiczną? Co jeden psychiatra  to kolejna opinia! Żeby było zabawniej przy wypisie oprócz leków na chorobę płuc, wypisano lek na schizofrenię...
Tego specyfiku Rafał już jej nie podawał i tak była nieprzytomna... Sugerowano mu, żeby wynajął pielęgniarkę. Pewnie, żeby dopilnowała podawania wszystkich leków. Wtedy z pewnością nie poskładałaby już żadnych kropek w całość." 
                                - Dominika Szostak "Miłość w czasach pandemii" str. 66

Za egzemplarz recenzyjny bardzo dziękuję wydawcy panu Arkadiuszowi Siejdzie.

środa, 5 kwietnia 2023

(38/23). HOMO ARTIST

 
    Autor: Michał Jakub Krym

    Wydawnictwo: BookEdit

    Gatunek: Esej

    Liczba stron: 54

    Data premiery: 26. 09. 2022

 *Google

    Michał Jakub Krym w przeszłości studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Mieszkał przez półtora roku w Liverpoolu w Wielkiej Brytanii. Pasjonat dobrej książki, spacerów i wycieczek rowerowych. Kocha zwiedzanie i podróże, szczególnie lubi duże metropolie. Jest zainteresowany polityką, historią, kulturą i muzyką.
(Źródło: Okładka książki)

    Ideą książki jest odpowiedź na pytania:
Czy nasz gatunek należy już traktować jako "homo artist"?
Czy od pierwszych malowideł we francuskim Chauvet człowiek wyewoluował niepostrzeżenie?
Czy w dobie rewolucji technologicznej, podczas gdy staliśmy się wyżsi i smuklejsi, wyodrębnił się już nowy gatunek?
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Dziś przychodzę z krótką opinią o kolejnym debiucie, który trafił w moje ręce dzięki uprzejmości autora, i przyznaję, że zostałam zaskoczona, ale sama do końca nie jestem pewna czy pozytywnie, czy negatywnie. Dawno już nie miałam tak mieszanych odczuć po lekturze, i przyznaję... nie do końca wiem, jak je ubrać w słowa.
Esej to bardzo specyficzny rodzaj literatury. Trudno jest bowiem trudno opisywać subiektywne spojrzenie na świat drugiego człowieka, przez to, że każdy z nas na ten świat patrzy inaczej, i posiada inny poziom wrażliwości, tolerancji itp. 
Na pewno nie jest to książka dla każdego, nie każdy się w niej odnajdzie, ale na pewno każdy zrozumie ją inaczej i wyciągnie odpowiednie dla siebie wnioski.
We mnie ta książka wywołała sporo kontrowersji, nie ze wszystkimi zawartymi w niej tezami i założeniami się zgadzam, niektóre z nich spowodowały u mnie konsternację, inne popieram- choć nie umiem pozbyć się wrażenia, że autor próbuje narzucić czytającym swoje zdanie.
Pan Michał porusza wiele tematów, zaczynając od powstania świata poprzez rozwój kultury i cywilizacji na przestrzeni wieków, która związana jest z ewolucją z "homo sapiens" do "homo artist"- czyli z człowieka myślącego, do człowieka czującego, człowieka artystę. Czy ma rację? (Według mnie nie, ale to moje zdanie, musicie odpowiedzieć sobie na to pytanie sami).
Poznajemy jego spostrzeżenia między innymi na tematy od kultury anglosaskiej, klasy średniej i wyższej, laickości, sportu, edukacji... aż po moralność, gender, feminizm i kult macho, a nawet duszę itd. 
Dużo uwagi poświęconej zostało mediom, i ich wpływów na nasze życie.

"Homo artis" autorstwa Michała Jana Kryma to krótki esej, albo raczej zbiór kilkudziesięciu krótkich (niektóre to kilkuzdaniowe wpisy) felietonów poruszających wiele tematów, ale odnoszę wrażenie, że nie wszystkie one wybrzmiały, przez co zostawiają czytelnikowi spory niedosyt.
Książkę przeczytacie w kilkanaście minut, ale jestem pewna, że pytania, które narodzą się w Waszych głowach, wnioski i myśli będą Wam towarzyszyć przez długi czas.

    Czy polecam?
Tak jak napisałam na wstępie, jest to książka, która u niektórych może wywołać sporo kontrowersji i sprzecznych uczuć. Każdy powinien sięgnąć po nią sam i wyrobić sobie swoje własne zdanie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorowi.