Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 marca 2026

(23/26). IDZIE NOWE. MANIFEST NA KONIEC EPOKI CISZY

 
    Autor: Milena Cybulska

    Wydawnictwo: Limitless Mind Publishing Ltd

    Gatunek: Literatura współczesna

    Liczba stron: 160

    Data premiery: 10. 12. 2025

 *Google

    Milena Cybulska skupia się na autorskich poszukiwaniach w obszarze mechaniki kwantowej i filozofii nauki. Współtwórczyni dwóch patentów naukowych, przedsiębiorczyni, filantropka, autorka i twórczyni literacka, specjalizująca się w formach poetycko- prozatorskich oraz narracji dystopijnych o silnym ładunku emocjonalnym i społecznym. Pisze na styku literatury, filozofii i manifestu- dla tych, którzy czują więcej, niż pozwala system. Jej twórczość to głos oporu wobec świata algorytmicznej samotności i instrukcyjnego życia. 
Jej debiutancka powieść "Idzie Nowe" to połączenie fragmentarycznej struktury, języka ciszy i manifestu wewnętrznego buntu. Tworzy teksty adresowane do pokoleń neuroatypowych, emocjonalnie świadomych i kulturowo przeciążonych. Zajmuje się także eksploracją tematów takich jak zdrowie psychiczne, pamięć międzypokoleniowa, samotność technologiczna oraz utracona zmysłowość ciała.
Wierzy, że literatura może być przestrzenią uzdrowienia, niezgody i czułości. W centrum jej pisania są pytania: o sens, prawdę i miejsce człowieka w świecie przeładowanym danymi, a wyjałowionym z bliskości. 
Pisze z potrzeby, nie z kalkulacji. Z nadzieją, że słowa mogą przywracać kontakt- z innymi i ze sobą samym. Niczego nowego Was nie nauczy, ale otworzy Wam głowy...
(Źródło: Książka)

    Idzie Nowe.
Odzyskaj wolnośc. Przywróć sens.
Nadszedł czas przełomu. Koniec z lękiem, bezrefleksyjnym powtarzaniem schematów.
Ale czy pozwolisz sobie zadać pytania, których zwykle unikasz? 
To książka, która uwalnia, Zrywa kajdany przeszłości.
"Idzie Nowe" to gatunkowo niejednorodna powieśc dystopijna- łącąca refleksję filozoficzną, poezję i thriller społeczny.
Przestań być więźniem czyichś błędów. Jest tu przestrzeń dla Ciebie. Czy wejdziesz w nią, by odkryć, co kryje się poza schematami?
Poznaj głos pokolenia zmęczone go technologiczną alienacją, powierzchownymi relacjami i presją produktywności. Świata, w którym wszystko jest na sprzedaż, przekazy treści jakby dla coraz głupszego społeczeństwa...
Naprawdę wciąż potrzebujemy "instrukcji mycia rąk"?
Czy tak włąsnie chcemy żyć? To książka o odzyskiwaniu głosu i sensu. O końcu epoki ciszy.
Dla czytelników Olgi Tokarczuk, Margaret Atwood, Aldousa Huxleya i Kazuo Ishiguro.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z debiutem, z którym przyznaję już tu, na początku mam dylemat. Jestem pewna, że jest to jedna z tych pozycji, o której każdy musi wyrobić swoje zdanie sam. Na pewno jest to historia nieoczywista, bardzo ambitna, ale czy przecierająca nowe szlaki? Dla mnie niekoniecznie, ale jestem przekonana, że każdy, kto sięgnie po tę książkę, odnajdzie w tej historii coś, co go poruszy i da do myślenia.
Główną osią tej opowieści jest doświadczenie młodych ludzi zmęczonych technologiczną alienacją, powierzchownością relacji i presją nieustannej produktywności. Jest to opowieść o odzyskiwaniu głosu i sensu w rzeczywistości, która lubi jeszcze bardziej upraszczać to co najprostsze. Pokazany jest świat, w którym wszystko da się sprzedać, a kultura bywa sprowadzana do uproszczonych komunikatów. I nie chcę wyjść tu na zrzędę, bo sama jestem jeszcze młodą osobą, ale ta historia o dzieciakach uciekających do lasu, snujących opowieści o wyrwaniu się z systemu, manifestują coś, co dla mnie jest oczywiste, naprawdę do mnie nie trafiła.  

Książka napisana bardzo pięknym, obrazowym językiem, czyta się ją z prawdziwą przyjemnością i taką jakąś uważnością i refleksyjnością. Akcja nie goni tu na złamanie karku, nie znajdziecie tu spektakularnych zwrotów akcji, ale ma to swój urok i daje naprawdę przy lekturze odpocząć. Książka łączy w sobie prozę i poezję, dla mnie fantastyczny i mało spotykany zabieg literacki

Odbieram tę opowieść tak, że historia ta skierowana jest szczególnie do młodzieży i młodych dorosłych, odnoszę wrażenie, że niektórzy, tak jak ja, poczują, że nie zostało tu napisane nic innego od tego co znamy. Książka ta miała otworzyć mi głowę, miałam odkryć, co chowa się pod utartymi schematami, a tak naprawdę nie wniosła do mojego życia nic nowego, nie wskazała nowej drogi, utwierdziła natomiast w przekonaniu, że dzisiejsza młodzież coraz gorzej radzi sobie w życiu, niemal na każdej jego płaszczyźnie nie wyrabia na przysłowiowych zakrętach. Jest to zdecydowanie książka dla ludzi, którzy chcą się na moment zatrzymać w codziennym biegu, którzy być może poszukują sensu istnienia i dopiero zaczynają swoje dorosłe życie. Je ten sens już dawno znalazłam.

     Czy polecam?
Tak jak wspomniałam wyżej. Jest to książka, w której nie każdy się odnajdzie, ale warto dać jej szansę i wyrobić sobie swoje własne zdanie. Mnie do końca do siebie nie przekonała, ale wiem, że dla wielu z czytelników będzie to idealny drogowskaz jak zacząć żyć po swojemu, wyjść poza schemat i zacząć budować swoje życie na swoich zasadach. Pamiętajcie, że nie jest to poradnik.

Za egzemplarz recenzyjny srdecznie dziękuję wydawnictwu Limitless Mind Publishing Ltd.

poniedziałek, 27 października 2025

(90/25). A JEŚLI JA JUŻ NIE ŻYJĘ?

 
    Autor: Krzysztof Budziakowski

   Wydawnictwo: Austeria

    Gatunek: Poezja

    Liczba stron: 80

    Data premiery: 31. 01. 2025

 *Google

    Krzysztof Budziakowski publikował do tej pory utwory poetyckie i szkice społeczno-historyczne w "Toposie", "Arcanach" oraz "Rzeczpospolitej".
(Źródło: Okładka książki "choć nasze odzie przeciekają... Notatki lipnickie")

    Dzień dobry serdeczne! Jakiś czas temu pisałam o debiutanckim tomiku poezji Krzysztofa Budziakowskiego wydanego w 2020 roku, a dziś przychodzę do Was z "nowością" wydaną z początkiem tego roku.
Przyznać muszę, że jak debiutem "Choć nasze łodzie przeciekają... Notatki lipnickie" byłam totalnie zachwycona, to w tym przypadku ta publikacja zupełnie inaczej do mnie nie trafiła i niestety, ale nie zachwyciła tak, jak poprzedniczka.
Pan Budziakowski ponownie stawia pytania dotyczące sensu istnienia, rozlicza się z życiem, godzi z przemijaniem... ale tak jakoś inaczej niż poprzednio, mnóstwo tu smutku, żalu, i refleksji nad tym, czy to wszystko ma głębszy sens, po co tu jesteśmy, czy coś po sobie zostawimy...
Odłożyłam ten tomik z uczuciem przytłoczenia i przygnębienia wydźwiękiem, który z niej płynie, poczułam niemal na własnej skórze pesymizm i krytyczne nastawienie Autora. Zrobiło mi się tak po prostu po ludzku smutno, przerosło mnie to. Może to nie był dobry czas dla tego dzieła?

Książka wydana jest bardzo skromnie, ale odbieram to jako plus, jedynym mocnym akcentem jest okładka z mocnym wyrazistym fragmentem tekstu, poza tym nie ma tu już żadnych zbędnych ozdobników ani rozpraszaczy uwagi, dzięki temu można się skupić na tym, co jest ważne, na tym, co Autor chce nam przekazać i przeżywać te wiersze całym sercem i całą duszą. Jeden wiersz na stronie daje odczucie minimalizmu, ale i porządku. 

    Czy polecam?
Według mnie jest to pozycja, o której każdy powinien wyrobić swoje zdanie. Jestem przekonana, że do każdego ta poezja trafi inaczej, każdy odnajdzie w niej coś innego i dla siebie ważnego. 
Dla mnie to chyba nie był odpowiedni czas, ale jestem przekonana, że w najbliższym czasie sięgnę po ten tomik jeszcze raz.

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi.

" Głód"
Naprawdę.
Tak. Naprawdę.
Chciałem krwawić pod szumiącym sztandarem:
za nieomylność zakorzenienia,
powrót czasu, sekretny ciężar swojego serca,
mnożenie odbić jego światła.
Chciałem poznać smak skupionych spojrzeń
oczu pączkujących wokół mnie.
Tak, naprawdę.
Wciąż trzymałem w pogotowiu
strach miecza pragnień.
- Krzysztof Budziakowski "Głód" z tomu "A co jeśli ja już nie żyję?"


poniedziałek, 6 października 2025

(87/25). CHOĆ NASZE ŁODZIE PRECIEKAJĄ... NOTATKI LIPNICKIE

 
    Autor: Krzysztof Budziakowski

    Wydawnictwo: Towarzystwo Przyjaciół Sopotu

    Gatunek: Poezja

    Liczba stron: 96

    Data premiery: 2020 (data przybliżona) 

 *Google

    Krzysztof Budziakowski publikował do tej pory utwory poetyckie i szkice społeczno-historyczne w "Toposie", "Arcanach" oraz "Rzeczpospolitej".
(Źródło: Okładka książki)

    "Późno dojrzały owoc poetyckich kontemplacji Krzysztofa Budziakowskiego jest tym bardziej zaskakujący, że autor debiutu nie uczestniczył w agorze literackiej i można rzec, jednym skokiem odrobił lekcje, które poeci pobierają przez długie lata poezjowania, zanim dobrną do najdoskonalszej artystycznie krystalizacji doświadczeń indywidualnych, w których odbija się też doświadczenie powszechne, uniwersalne".
Fragment posłowia Józefa Barana

    Dzień dobry serdeczne! Zaglądając do mnie na blog, zauważyliście, że w okresie jesienno-zimowym pojawia się tu trochę więcej poezji. Nie inaczej będzie w tym roku  i "sezon" zaczynam od genialnego zbioru, który uderzył we mnie niczym tsunami zostając w sercu i myślach na bardzo długi czas. Przypominam jednak, że jestem totalnym laikiem jeśli chodzi o tę dziedzinę literatury i poniższe słowa są nie tylko potwierdzeniem tego, ale także pokazaniem, że poezja nie jest "zarezerwowana" tylko dla znawców, ale może sięgnąć po nią każdy i każdy zinterpretuje ją inaczej, dla każdego to będą zupełnie inne doznania, każdemu będą towarzyszyć inne emocje i odczucia. Dlatego właśnie lubię poezję.

W "Choć nasze łodzie przeciekają..." mamy do czynienia z szerokim spojrzeniem na świat, człowieka i jego naturę, autor pisze o codziennym życiu, pisze nie tylko o uczuciach i emocjach, ale także o marzeniach, przyjaźni, stracie i przemijaniu....
Wiersze są niezwykle emocjonalne, zmuszają do zadumy i refleksji, wywołują wspomnienia i tęsknotę za tymi, którzy już odeszli, za tym co minęło i tym, co straciliśmy nieodwracalnie, ale pozwalają również uśmiechnąć się do wspomnień, przenieść się nimi w beztroski czas, pod piękną lipę skąpaną światłem letniego słońca. Celebrują każdy z pozoru zwyczajny dzień, każde zdarzenie i marzenie. 
Poruszają i niezwykle wzruszają. Są wyważone, delikatne i subtelne. Wlewają w serce cały ogrom nadziei... Ja jestem pod ogromnym wrażeniem, i naprawdę zdarzyło mi się już wrócić do kilku wierszy, które wyjątkowo zapadły mi w sercu. Poniżej zostawię fragment, który wyjątkowo mnie poruszył, który sprawił, że naprawdę na długi czas zatrzymałam się w zadumie nad tym co było i powoli przemija... a może przecieka?

Bardzo podoba mi się wydanie tego tomiku, podzielony jest on na cztery części, a same wiersze są tylko ponumerowane. Każdy sezon otwiera reprodukcja obrazów Tadeusza Boruty, które dla mnie są naprawdę wyjątkowe, pełne pasji, ale niosące w sobie jakiś rodzaj niepokoju.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Nie tylko miłośnicy poezji będą ukontentowani. Myślę, że każdy w poezji pana Budziakowskiego znajdzie coś dla siebie, coś, co trafi wprost do jego serca  i zostanie w nim na dłużej.

POLECAM...

Trzecia
Rano mgła jak wyciszająca wata.
Odkryć przypadkiem na wiejskim cmentarzu
grób prapradziadków.
W miejscu, w którym się nigdy nie było. 
Lekko dławiące zaskoczenie, a przecież niby wiadomo,
że kiedyś gdzieś żyli.
Pragnęli podziwu, miłości innych,
chcieli być dla kogoś ważni.
Jedli pierogi z borówkami. Starali się. Kochali.
Czasem płakali.
I co teraz?
To było tak dawno i dzisiaj nikogo nie obchodzi. Nikogo.
[...]
W żółtych liściach cmentarnych drzew
są atomy z ciał pochowanych tu ludzi.
Spadają na nas. Delikatnie grzechoczący szelest. 
Pachnie mokra ziemia gotowa każdego przytulić
szczerze i dokładnie.
Ona jedna nikogo nie zawiedzie.
[...]
- Krzysztof Budziakowski "Choć nasze łodzie przeciekają..." str. 11

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi.

poniedziałek, 12 sierpnia 2024

(109/24). ŁAPACZ RÓŻ

 
    Autor: Edyta Rauhut

    Ilustracje: Adrianna Rauhut

    Wydawnictwo: Wydawnictwo Hogben

    Gatunek: Poezja

    Liczba stron: 114

    Data premiery: 2022 (Data przybliżona)

 *Google

        Edyta Rauhut (1990) szczecinianka, blogerka, wierszokletka, dziennikarka, kandydatka do szczecińskiego oddziału Związku Literatów Polskich. Dziennikarski debiut (2009) na łamach bezpłatnego kwartalnika fantastyczno-kryminalnego "Qfant"- wywiad z pisarzem, Stefanem Dardą. W 2010 wyróżnienie w konkursie dla dziennikarzy obywatelskich "Żywe miasto",organizator- portal mmszczecin.pl, artykuł o zapomnianych i zaniedbanych zabytkach Szczecina, z cyklu "Ocalić od zapomnienia". Dodatek kulturalny "Poliartyzm" przy "Wieściach Polickich"- redaktor naczelna(2015-2016). Publikuje na łamach: "Prestiżu. Magazynu Szczecińskiego", "Wyjątku", "Pryzmatu Literackiego", "Wieści Polickich", "Kuriera Szczecińskiego" oraz dla "SzczecinBlog".Od 2013 prowadzi blog edisanonimaart.pl na temat kultury i literatury. Utwory poetyckie pozostają w "Pegazie Lubuskim", "Poezji dzisiaj", almanachach Korytowskich Nocy Poetów oraz antologii "Przepływający świat słowa". Wiersze w trzech edycjach Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Józefa Bursewicza "O Złotą Metaforę" 'zauważono' a w czwartej 'wyróżniono'. Inicjatorka i współrealizatorka akcji "Przygarnij wiersz- on nie gryzie"222. Autorka dwóch tomów poezji: "Roztańczony atrament" (2018); "(nie) z  tej bajki" (2020).

    Adrianna Rauhut (1995) szczecinianka, graficzka, fotograficzka, animatorka kultury. Współrealizatorka akcji "Przygarnij wiersz- on nie gryzie" 2022.
(Źródło: Okładka książki)

    Trzeci tomik Edyty Rauhut jest precyzyjnie zaplanowany, świadczą już o tym same tytuły rozdziałów (pięknie ozdobione ilustracjami Adrianny Rauhut, która wraz z siostrą występuje w artystycznym duecie), tworzące misterny pierwszy splot Łapacza róż, a ten jawi się jako myśl przewodnia, główny wątek poetyckich znaczeń zawiązany "…przy korzeniu pragnień" – snuje się "…między kolcami snów" – oplata "…na łodydze jawy" – by znaleźć swoją pointę "…w kwiecie sensu". Czyż nie jest to mistyczne ujęcie bytu, samego w sobie, a wpisanego w symbol róży? Bowiem "*** róża wyrosła na / ostrym słowie / miękkość nieba w / rozkwicie chłonąc //"
I tutaj akcent musi paść na frazę, bez której moje odczytywanie Łapacza róż Edyty Rauhut nie może się obejść: Róża jest różą jest różą… (Gertruda Stein)… Róża mistyczna, wielokulturowa, może pozakulturowa, bo ponadkulturowa… odwieczna… symbol o tylu wymiarach… od korzenia pragnień pomiędzy kolcami snów… wzrasta łodygą jawy, zawiązuje zapach w płatkach korony… by otworzyć się zdumiewającą urodą znaczenia w kwiecie sensu… Oto cały poetycki proces (i tajemnica kreacji) powstawania opowieści lirycznej tego tomu! Wielowymiarowość, po którą sięga Poetka i z której czerpie w możliwie obfity sposób, pozwala odświeżać symbole, odkurzać frazy, wyrażenia, zwroty, podmalowywać metafory, tworzyć nowe zestawienia, konfiguracje z potocznych i z artystycznych zasobów słów. Róża – kwiat, dziewczyna, kobieta… róża – klucz wtajemniczenia, biała albo czarna dla znawców i banalnie kolorowa… dla zjadaczy chleba.
(Opis ze wstępu Róży Czerniawskiej-Karcz)

    Jakiś czas temu pisałam o innym tomiku, który wyszedł spod pióra poetki Edyty Rauhut, czyli "(nie) z tej bajki", a dziś chciałabym napisać kilka słów o "Łapaczu róż" który tak jak i poprzednik chwycił za serce, zmusił do zatrzymania się i spojrzenia na otaczający mnie świat z wdzięcznością i wzruszeniem... 
Autorka w tym tomiku pokazała różę tak, jak ją widzi swoimi oczyma, wydobyła jej piękno i pokazała, jak bardzo jest to kwiat wielowymiarowy. Zresztą pani Róża Czerniawska- Karcz pięknie napisała w  swym wstępie "... Róża jest różą jest różą… (Gertruda Stein)… Róża mistyczna, wielokulturowa, może pozakulturowa, bo ponadkulturowa… odwieczna… symbol o tylu wymiarach… od korzenia pragnień pomiędzy kolcami snów… wzrasta łodygą jawy, zawiązuje zapach w płatkach korony… by otworzyć się zdumiewającą urodą znaczenia w kwiecie sensu…" czy trzeba coś jeszcze dodać do tego komentarza? Ja nie czuję się do tego powołana. Autorka tych słów wyraziła i zamknęła w nich całe piękno tego tomiku...

"Łapacz róż" to zbiór blisko siedemdziesięciu ośmiu wierszy podzielonych na trzy części pod intrygującymi tytułami "... przy korzeniu pragnień", "...między kolcami snów", "... na łodydze jawy", "...w kwiecie sensu". Już same te słowne zestawienia, obiecują, że żaden z wierszy nie będzie oczywisty, ale każdy z nich pokaże to co umyka nam na co dzień. Autorka przy pomocy genialnie spisanych strof, używając parafraz, oksymoronów, porównań, aluzji kieruje czytelnika tam, gdzie chce, dając mu jednocześnie miejsce na własną interpretację i przeżywanie ich na swój własny sposób. Nie sposób tu nie zauważyć nawiązań do życia, miłości, szczęścia... i trudnej codzienności. Autorka bawi się słowami, przywołuje wspomnienia, zmuszają do zadumy i refleksji, potrafią wywołać wspomnienia i tęsknotę za tym co było i minęło.
Ja jestem pod ciągłym wpływem tego tomiku. Nie mogę przestać o nim myśleć, choć minęło już kilka dni od momentu, w którym przeczytałam ostatni wiersz. 
Nie będę tu każdego z wierszy opisywać i analizować, bo to nie o to chodzi, chodzi o to, by się na poezję otworzyć i dać jej popłynąć wprost do serca.
Do wielu z nich już powtórnie wróciłam. Nie będę pisać, który jest najlepszy, bo szczerze wierzę, że każdy, kto sięgnie po ten zbiór, znajdzie dla siebie coś odpowiedniego i do każdego z czytelników przemówi inny wiersz. Ja jednak najbardziej "zakochana" jestem w wierszach z części "...przy korzeniu pragnień".

Książka wydana jest bardzo skromnie, ale odbieram to jako plus, jedynymi mocnymi akcentami są grafiki otwierające kolejne części, są one naprawdę interesujące, przywodzą na myśli poszczególne części (mechanicznego) kwiatu, poza tym nie ma tu już żadnych zbędnych ozdobników ani rozpraszaczy uwagi, dzięki temu można się skupić na tym co jest ważne, przeżywać te wiersze całym sercem i całą duszą. Jeden wiersz na stronie daje odczucie minimalizmu, ale i porządku. Czyta się ten zbiór naprawdę z dużą przyjemnością.

  Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Szczególnie teraz gdy za oknem robi się coraz bardziej szaro i nieprzyjemnie... "Łapacz róż" ogrzeje serce i otuli niezwykłym ciepłem.

POLECAM...

czarna róża

w tłumie róż chowa się
ta co nie wabi kolorem

lecz szepcze gestami choć
płatki jej serca sczerniały

w cierniowych objęciach
może mały książę kiedyś

wydobędzie barwy duszy
kwiatu wygnane z raju

- pisze w liście róża kiedy
czarno-białe niebo płacze
- Edyta Rauhut "Łapacz róż" str. 28 (wiersz powstał 15. 10. 2021)

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

poniedziałek, 29 lipca 2024

(102/24). ...(NIE) Z TEJ BAJKI

 
    Autor: Edyta Rauhut

    Wydawnictwo: Wydawnictwo Hogben

    Gatunek: Poezja

    Liczba stron: 158

    Data premiery: 2020 (data przybliżona)

 *Google

    Edyta Rahut (1990) Szczecinianka. Blogerka, poetka- wierszokletka, prozatorka. Autorka tomu poezji "Roztańczony atrament" (2018).
Dziennikarski debiut: kwartalnik fantastyczno-kryminalny "Qfant" (IX 2009). Wyróżnienie w konkursie dla dziennikarzy obywatelskich "Żywe miasto", portal mmszczecin.pl za artykuł z cyklu "Ocalić od zapomnienia" (2010). Inne wyróżnieniazawiersze: w edycjach (2016- 2019) Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Józefa Bursewicza "O Złotą Metaforę".
Publikuje m.in.: w "Pegazie Polickim", w "Pegazie Lubuskim", w "Poezji dzisiaj", w almanachach Korytowskiej Nocy Poetów oraz w antologii "Przepływający świat słowa". W dodatku literackim"Poliartyzm" przy"Wieściach Polickich" redaktor naczelna (2015-2016). Prowadzi bloga pod nazwą "Edis Annima Art". Od 2015 roku kandydatka do szczecińskiego oddziału ZLP
(Źródło: Okładka książki)

    Edyta Rauhut, autorka tomu wierszy z 2018 roku, pt. „Roztańczony atrament”, ponownie zaprasza czytelników na strony swojego wyimaginowanego świata, tym razem …”(nie) z tej bajki”. Prowadzi nas nie przez Krainę Czarów Alicji, lecz przez gąszcz oksymoronów, antytez, parafraz, którymi żongluje pośród wersów niczym sprawny prestidigitator… Odkrywa przed oczami zdumionych wędrowców nieznane dotychczas historie baśniowych bohaterek czy bohaterów, polemizuje z Andersenem, Grimmami, Szekspirem czy Mickiewiczem… zaprzyjaźnia się z Lisbeth Salander, Pocahontas czy Mulan, chociaż najbardziej lubi Dziewczynkę z…zapalnikiem. Zamraża swój świat w ogniu, wypala w wodzie albo zakorzenia w wietrze… A najłatwiej udaje Jej się ukorzenić wiersze, gdy zapisuje je na kartkach swojego tomu.
(Źródło: Okładka książki ze wstępu Róży Czerniawskiej-Karcz)

     Od czasu do czasu, szczególnie w okresie jesienno-zimowym lubię sobie zrobić wieczór z ciepłą herbatą i tomikiem poezji, który pozwoli mi się wyciszyć, otworzyć na piękno i poczuć to coś- tę niezwykłą magię, która towarzyszy poezji płynącej prosto z serca i duszy. 
Poezja dość rzadko pojawia się na moim blogu, a jeśli to się już zdarzy, to zawsze wybieram takie tomiki, które chwytają za serce, zmuszają do zatrzymania się i spojrzenie na własne życie z wiarą, dystansem, a zarazem z wdzięcznością i wzruszeniem... I nie inaczej jest w tym przypadku, a tym razem wieczór spędziłam z poezją pani Edyty Rauhut "... (nie) z tej bajki". Tomik trafił do mnie już jakiś czas temu, ale że poezja jednoznacznie kojarzy mi się z jesienią, więc chwilę musiała poczekać, a ja musiałam się odpowiednio "nastroić.
"... (nie) z tej bajki" to zbiór blisko stu dwudziestu wierszy podzielonych na trzy części pod intrygującymi tytułami "Zamarznięte w ogniu", "Wypalone w wodzie", "Zakorzenione w wietrze. Już same te słowne zestawienia, obiecują, że żaden z wierszy nie będzie oczywisty, ale każdy z nich pokaże to co umyka nam na co dzień. Autorka przy pomocy genialnie spisanych strof, używając parafraz, oksymoronów, porównań, aluzji kieruje czytelnika tam, gdzie chce, dając mu jednocześnie miejsce na własną interpretację i przeżywanie ich na swój własny sposób. Nie sposób tu nie zauważyć nawiązań do znanych i kultowych bajek takich jak choćby "Alicja w krainie czarów" czy "Dziewczynka z zapałkami", nie brakuje tu postaci, które znamy i kochamy od dziecka, jednak poznajemy je od nowa, odkrywamy ich twarze na nowo, widzimy... tak jak Autorka chce, byśmy je widzieli. 

Wiersze są niezwykle różnorodne, przywołują wspomnienia, niektóre bawią inne, zmuszają do zadumy i refleksji, potrafią wywołać wspomnienia i tęsknotę za tym co minęło. 
Ja jestem pod ogromnym wrażeniem tego tomiku. Nie będę tu każdego z wierszy opisywać i analizować, bo to nie o to chodzi, chodzi o to, by się na poezję otworzyć i dać jej popłynąć wprost do serca, ten tomik zdecydowanie Wasze serca otworzy.
Do wielu z nich już powtórnie wróciłam, kilka głęboko zapadło mi w pamięć. Nie będę pisać, który jest najlepszy, bo szczerze wierzę, że każdy, kto sięgnie po ten zbiór, znajdzie dla siebie coś odpowiedniego i do każdego z czytelników przemówi inny wiersz. 

Książka wydana jest bardzo skromnie, ale odbieram to jako plus, nie ma tu zbędnych ozdobników ani rozpraszaczy uwagi, dzięki temu można się skupić na tym co jest ważne, przeżywać te wiersze całym sercem i całą duszą. Jeden wiersz na stronie daje odczucie minimalizmu, ale i porządku. Czyta się ten zbiór naprawdę z dużą przyjemnością.
Bardzo się cieszę, że mogłam "poznać" kolejną poetkę, która trafiła w moje gusta literackie. Z ciekawością sięgnę po inne tomiki pani Edyty. 

  Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Nie tylko miłośnicy poezji będą ukontentowani. Każdy w poezji pani Rauhut znajdzie coś dla siebie. Naprawdę warto po nią sięgnąć i "poczuć ją całym sobą".

POLECAM...

joker

rozlewałeś radość
portretem i słowem

lecz śmiech publiki
wylał się złośliwie

ty jokerze w bólu
i pustce nalałeś

do kieliszków krew
malując się nią

zbierasz żniwo
żyć nieczułych

- Edyta Rauhut "... (nie) z tej bajki" str. 45 (wiersz powstał 20.01. 2020) 

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

poniedziałek, 5 lutego 2024

(21/24). GDY SPOGLĄDAM W NIEBO

 
    Autor: Karolina Ludwin

    Wydawnictwo: KryWaj Krystyna Wajda

    Gatunek: Poezja

    Liczba stron: 90

    Data premiery: Styczeń 2024

 *Google

    Karolina Ludwin urodziła się w Gorlicach, mieszka w Ropicy Polskiej, jest absolwentką  I Liceum Ogólnokształcącego im. Marcina Kromera w Gorlicach. 
Lubi czytać książki obyczajowe i pisać wiersze. Podejmuje w nich tematykę miłosną, religijną, przyrodniczą.
(Informacja pochodzi od Autorki)

    "Gdy spoglądam w niebo" – to zbiór 70 wierszy o tematyce religijnej Karoliny Ludwin z miejscowości Gorlice. Finansowo wydanie książki wsparła Fundacja Magnezyty. Słowo wstępne do książki napisała Krystyna Wajda. Na końcowych stronach znajduje się dość obszerna notka o autorce. A o tym co czytelnik znajdzie w strofach autorki tak w skrócie zawarte jest w tekście Krystyny Wajdy pt. "Gdy drogowskazem wiara" – do przeczytania poniżej:
"Gdy spoglądam w niebo", to zbiór poezji religijnej. Poezji przepełnionej głęboką wiarą w Boga, przepełnionej nadzieją, a obok wiary, nadziei jest miłość, która jak pisze autorka … jest jak kromka chleba (Chciałam być), … z nieba spływa na kontynenty… (Prawdziwa miłość), …daje wiele mocy... (Kocham miłość).
Karolina Ludwin w swoich wierszach pokazuje jak wielkie znaczenie w jej życiu ma wiara w Stwórcę, wiara, która jest dla niej opoką, dodaje sił, pozwala trwać, pokonywać trudności i nade wszystko kochać życie. I tu dla przykładu słowa: dla Jego blasku / zrobię wszystko On / prowadzi mnie do / Nieba, które jest / odkupieniem / i daje radość / na ziemi (Pan światłem i zbawieniem), Gdy ona jest / to serce niczym / źródło mieści / samo dobro… (Z wiarą przez życie). Pisząc o wierze i miłości, nie sposób nie zatrzymać się przy nadziei, która także zajmuje swoje zaszczytne miejsce w poezji Karoliny Ludwin. Autorka tak m.in. pisze o nadziei, często porównując ją do światła o niezwykłym blasku: Światło / którego nigdy nie zabraknie / rozjaśnia każdy dzień naszego życia / jest złotym płomieniem miłości / wiecznym ogniem… (Nadzieja), bo jej światło / jest unikatowe / ochrania / staje się słońcem / które pobudza niczym / iskierka i prowadzi / przez życie… (Nadzieja umiera ostatnia). Życie, wiara, miłość, przyjaźń, nadzieja, pragnienia, wdzięczność, zaufanie, radość, niebo, anioły, kościół, modlitwa, boża miłość, boże miłosierdzie, boża opieka, zbawienie, to wszystko przewija się w poezji Karoliny Ludwin wypełniającej strony obecnego zbioru wierszy i tym wszystkim autorka pragnie podzielić się z czytelnikiem. Za sprawą poezji chce pokazać głębię swoich odczuć, bo: Dźwięczą subtelnie / nadają nowy sens istnienia / uczą dobroci / wierności / pokory i cnót… (Melodie o uczuciach).
Zapraszam więc do lektury, życząc miłych chwil z książką i głębokich przemyśleń.
(Opis wydawcy pochodzący ze strony https://krywaj.pl/sklep/)

    Od czasu do czasu, szczególnie w okresie jesienno-zimowym lubię sobie zrobić wieczór z ciepłą herbatą i tomikiem poezji, który pozwoli mi się wyciszyć, otworzyć na piękno i poczuć to coś- tę niezwykłą magię, która towarzyszy poezji płynącej prosto z serca i duszy. 
Poezja dość rzadko pojawia się na moim blogu, a jeśli to się już zdarzy, to zawsze są to wiersze wyjątkowe, takie, które chwytają za serce, zmuszają do zatrzymania się i spojrzenie na własne życie z wiarą, dystansem, a zarazem z wdzięcznością i wzruszeniem... I nie inaczej jest w tym przypadku, a tym razem wieczór spędziłam z poezją pani Karoliny Ludwin "Gdy spoglądam w niebo", który dotarł do mnie kilka wcześniej bezpośrednio od Autorki. 
"Gdy spoglądam w niebo" to zbiór blisko siedemdziesięciu wierszy, w których mamy do czynienia z szerokim spojrzeniem na wiarę, miłość i nadzieję. Autorka pisze o codziennym życiu, pisze nie tylko o uczuciach, ale także o emocjach, przeżyciach, przyjaźni, otwarciu się na to, czego nie widzimy, stracie i przemijaniu, wierze w to, że później też coś jest... 
Wiersze są niezwykle emocjonalne, zmuszają do zadumy i refleksji, potrafią wywołać wspomnienia i tęsknotę za tymi, którzy już odeszli, za tym co minęło. 
Poruszają i niektóre z nich niezwykle wzruszają. Są wyważone, delikatne, subtelne. Wlewają w serce cały ogrom nadziei... Ja jestem pod ogromnym wrażeniem i choć z wiarą jest mi nie po drodze przez ostatnie lata, wiersze te, choć tak mocno akcentujące wiarę pani Karoliny, przemawiają także do mnie. Nie będę każdego z nich opisywać i analizować, bo to nie o to chodzi, chodzi o to, by się na poezję otworzyć i dać jej popłynąć wprost do serca.
Do wielu z nich już powtórnie wróciłam, kilka głęboko zapadło mi w pamięć. Nie będę pisać, który jest najlepszy, bo szczerze wierzę, że każdy, kto sięgnie po ten zbiór, znajdzie dla siebie coś odpowiedniego i do każdego z czytelników przemówi inny wiersz. 

Książka wydana jest bardzo skromnie, ale odbieram to jako plus, nie ma tu zbędnych ozdobników ani rozpraszaczy uwagi, dzięki temu można się skupić na tym co jest ważne, przeżywać te wiersze całym sercem i całą duszą. Jeden wiersz na stronie daje odczucie minimalizmu, ale i porządku. Czyta się ten zbiór naprawdę z dużą przyjemnością.
Bardzo się cieszę, że mogłam "poznać" kolejną poetkę, która trafiła w moje gusta literackie. Z ciekawością będę śledzić dalsze literackie losy pani Karoliny. Mam nadzieję, że "Gdy spoglądam w niebo" trafi do wielu czytelników.

  Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Nie tylko miłośnicy poezji będą ukontentowani. Każdy w poezji pani Ludwin znajdzie coś dla siebie. Naprawdę warto po nią sięgnąć i "poczuć ją całym sobą".

Łzy
są cnotą
spływającą na
nas w trudnych
chwilach i radością
która maluje różne
pory życia

pozwalają odnaleźć sens
bytu jaki otacza
rzeczywistość będący
melancholią lub
błogostanem
- Karolina Ludwin "Gdy spoglądam w niebo" wiersz "Łzy" str. 76

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

sobota, 15 lipca 2023

(84/23). WIERSZE PISANE WRAŻENIAMI I EMOCJAMI

 
                              ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **


    Autor: Renata Świst

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Poezja

    Liczba stron: 80

    Data premiery: 20. 07. 2023

 *Google

    Renata Świst mieszkająca w Irlandii Polka, która pewnego dnia poczuła w sobie dar. Od tego czasu wydała dziesięć tomików wierszy. "Nie myślałam, że zostanę poetką, to przyszło nagle. Spadło na mnie objawienie poprzez przeuroczy sen, który poruszył zmysły wewnętrzne i otworzył portal wrażeń nieznanych."
(Źródło: Okładka tomiku "Wiersze pisane z wnętrza serca")

    "Wiersze pisane wrażeniami i emocjami" są drugą częścią serii rozpoczętej "Wierszami pisanymi z wnętrza serca" Renaty Świst, polskiej poetki mieszkającej w Irlandii. Tomik ten, jak wyznała autorka, jest szczególnym przekazem emocji i wrażeń dla czytelnika.
"Poczułam wiele pięknych emocji i wrażeń, które wypełniły całe me wnętrze... Przepełniają mnie emocje i ciekawe przeżycia, które chętnie opisuję. Inspiracje czerpię z przestrzeni niesamowitych wrażeń. Wierzę, że wiele osób odnajdzie w moich wierszach szereg ciekawych przemyśleń, delikatne emocje, uczucia i wzruszenia. Życzę samych radosnych i przyjemnych chwil podczas tej lektury. Zapraszam serdecznie" – Renata Świst, poetka
(Opis wydawcy)

     Moi Drodzy dziś chciałabym przedstawić Wam mój kolejny  patronat medialny, który skradł moje serce od pierwszej wymienionej z Autorką a później z wydawnictwem wiadomości.
Ostatnio na blogu pojawia się coraz więcej poezji i bardzo się tego faktu cieszę, tym bardziej że każdy kolejny tomik w jakiś sposób odmienia moje spojrzenie na otaczający mnie świat, sprawia, że moja wrażliwość zostaje jeszcze bardziej rozbudowana. 
Sprawia, że chcę się zatrzymać w biegu codzienności, otworzyć na emocje, które płyną z tych wierszy, poczuć je całą duszą i sercem. Nie inaczej jest z wierszami pani Renaty, która na początku tomiku opowiada w kilku zdaniach w jakich niezwykłych, a zarazem pięknych i poruszających okolicznościach otrzymała dar, który pchnął ją do napisania pierwszych słów, które później stworzyły te wyjątkowe, pełne ciepła wiersze. "Wiersz pisane wrażeniami i emocjami" są drugim tomikiem  poezji pani Renaty, którym mam zaszczyt patronować.

W "Wierszach..." pani Renata pisze o tym co nas otacza, o znakach jakie daje nam wszechświat, nie krępuje się pisać o uczuciach i emocjach, które sama przeżywa. Nie brakuje tu pięknych zdań o aniołach i ich roli w naszym życiu, autorka pięknie manifestuje swą wiarę.  Znajdziemy tu także wiersze o sensie życia, nadziei i miłości, o duszy i otwieraniu się na to, czego nie widzimy.

Wiersze te są niezwykle emocjonalne, zmuszają do zadumy i refleksji. Celebrują każdy z pozoru zwyczajny dzień, każdą emocję i każdą myśl. Poruszają i niezwykle wzruszają. Są wyważone, delikatne i subtelne. Wlewają w serce cały ogrom ciepła i nadziei... Ja jestem pod ogromnym wrażeniem i naprawdę zdarzyło mi się już wrócić do kilku wierszy, które wyjątkowo zapadły mi w sercu.

Tomik wydany jest bardzo skromnie, ale jest to zarazem wielkim plusem. Jest podobny do pierwszego tomu z tej serii, czyli "Wiersze pisane z wnętrz serca". Obydwa tomy doskonale ze sobą rezonują i wzajemnie się uzupełniają. Nic nie rozprasza uwagi, a daje to możliwość całkowitego oddania się poezji i "czucie" jej całym  sobą.
Przepiękna i przykuwająca wzrok okładka, tak jak poprzednio jest dziełem niezastąpionej Moniki Januszkiewicz, której prace mogliście zaobserwować już na kilku okładkach książek, które wydało Million.
Jestem naprawdę zauroczona tym tomikiem, napisany jest pięknym, choć prostym językiem, nie znajdziemy tu górnolotnych metafor, ale zostaniemy otuleni jakimś takim specyficznym poczuciem magii, ciepłymi wspomnieniami, wiarą i poczuciem komfortu oraz bezpieczeństwa...

Jest to moje kolejne spotkanie z twórczością pani Renaty, jednak żywię szczerą nadzieję, że nie ostatnie i dane będzie mi w przyszłości poznać inne jej wiersze. Jestem dumna z faktu, że mogę patronować tej publikacji.

    Czy polecam?
Oczywiście, że tak. Każdy odkryje tu coś innego, wyjątkowego, napisanego tylko dla siebie. Każdy ten tomik odbierze inaczej, ale to właśnie jest najpiękniejsze w poezji.

POLECAM...

Analiza wszystkiego

Warto się zatrzymać czasem
Tak po prostu usiąść sobie
Spojrzeć w górę, aż pod niebo
W cudny błękit, lekkość jego
Się rozmarzyć, przenieść w chmury
Delikatnie rozkojarzyć
I pomyśleć, i przemyśleć
Pewne sprawy wrażeń wielu
Te codzienne, rutynowe
Które płyną z emocjami
Może by je tak rozpatrzyć
Przeanalizować trochę
Czy potrzebne jest to wszystko
W tym cudownym życiu naszym
- Renata Świst "Wiersze pisane wrażeniami i emocjami" str. 72

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu.

piątek, 9 czerwca 2023

(69/23). PASTERZE DOLIN


    Autor: Elżbieta Juszczak

    Wydawnictwo: Polimer

    Gatunek: Poezja

    Liczba stron: 76

    Data premiery: 01. 04. 2022


 *Google

    Elżbieta Juszczak - poetka urodzona w Kołobrzegu. Wydała zbiory wierszy: "Ona grzeszna", "Pukanie", "Świecąca ciemność", "Alergie". Za zbiór "Pukanie" otrzymała Nagrodę Artystyczną Młodych im. St. Wyspiańskiego. Obecnie pracownik naukowy na wydziale Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Politechniki Koszalińskiej. Autorka reportaży; artykułów i książek naukowych. Podejmuje badania z zakresu historii regionalnej, w tym historii prasy i propagandy. W jej dorobku publicystycznym, naukowym, artystycznym i wydawniczym ważne miejsce zajmują książki  popularnonaukowe: "Książka o wodzie", "Książka o powietrzu", "Książka o ziemi".
(Źródło: Okładka książki)

    Niby tylko z Pomorza Elżbieta Juszczak, a przecież zewsząd!- Anatol Ulman
(Opis pochodzi z okładki)

    Moi Drodzy dziś chciałabym przedstawić Wam mój kolejny tomik poezji, który skradł moje serce od pierwszego wersu. Ostatnio na blogu pojawia się coraz więcej poezji i bardzo się tego faktu cieszę, tym bardziej że każdy kolejny tomik w jakiś sposób odmienia moje spojrzenie na otaczający mnie świat, sprawia, że moja wrażliwość zostaje jeszcze bardziej rozbudowana. Sprawia, że chcę się zatrzymać w biegu codzienności, otworzyć na emocje, które płyną z tych wierszy, poczuć je całą duszą i sercem. Nie inaczej jest z wierszami pani Elżbiety. Utwór po utworze odzwierciedlają jej niezwykłą wyobraźnię i nieustępliwy zmysł obserwacji, odmalowując krajobrazy życia doświadczanego z troską i wyczuciem.

W "Pasterzach..." pani Elżbieta pisze o sensie życia, nadziei i miłości, o wierze i otwieraniu się na to, czego nie widzimy. Podzielony jest on na dwie części, które łącznie zawierają w sobie siedemdziesiąt wierszy. Moje serce decydowanie skradła część druga zatytułowana "Wiejski ogród rozkoszy" a serce oddałam wierszowi "Szczęście". Obudził on wiele pięknych wspomnień, wzruszył i przypomniało upływającym czasie i zmianach, które ze sobą on niesie...

Wiersze te są niezwykle emocjonalne, zmuszają do zadumy i refleksji. Celebrują każdy z pozoru zwyczajny dzień, każdą emocję i każdą myśl. Poruszają i niezwykle wzruszają. Są wyważone, delikatne i subtelne. Wlewają w serce cały ogrom ciepła i pozytywnych odczuć... Ja jestem pod ogromnym wrażeniem i naprawdę zdarzyło mi się już wrócić do kilku wierszy, które wyjątkowo zapadły mi w sercu.

Tomik wydany jest bardzo skromnie, ale odbieram to jako plus. Nic nie rozprasza uwagi, a daje to możliwość całkowitego oddania się poezji i "czucie" jej całym  sobą. Jestem zauroczona tym tomikiem, napisany jest pięknym, choć prostym językiem, nie znajdziemy tu górnolotnych metafor, ale zostaniemy otuleni ciepłem, miłością wiarą i poczuciem komfortu i bezpieczeństwa.
Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Elżbiety, jednak żywię szczerą nadzieję, że nie ostatnie i dane będzie mi w przyszłości poznać inne jej inne wiersze. 
    
Czy polecam?
Oczywiście, że tak. To wyjątkowy zbiór, w którym każdy odkryje tu coś innego, wyjątkowego, napisanego tylko dla siebie.

POLECAM...

Szczęście

Ile szczęścia z powodu czerwonej dachówki,
z powodu jabłoni, co stoi w cudzym ogrodzie.

Ile szczęścia, gdy patrzę to w pole, to w niebo,
z powodu kamienia, o który się potykam.

Ile szczęścia, że powietrze ostre
chwytamy zachłannie pierwszy raz tej wiosny.

I choć ziemia się kręci niczym bąk w przestworzach,
nie zbywa nam miejsca ani darów ziemi.
- Elżbieta Juszczak "Pasterze Dolin" wiersz "Szczęście" str. 57

Recenzja powstała dzięki współpracy z Autorką i jej grupą do spraw marketingu.

niedziela, 8 stycznia 2023

(8/23). WIERSZE PISANE Z WNĘTRZA SERCA

                
                           ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY ** 


    Autor: Renata Świst

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Poezja

    Liczba stron: 84

    Data premiery: 19. 12. 2022

 *Google

    Renata Świst mieszkająca w Irlandii Polka, która pewnego dnia poczuła w sobie dar. Od tego czasu wydała dziesięć tomików wierszy. "Nie myślałam, że zostanę poetką, to przyszło nagle. Spadło na mnie objawienie poprzez przeuroczy sen, który poruszył zmysły wewnętrzne i otworzył portal wrażeń nieznanych."
(Źródło: Okładka książki)

    "Wiersze pisane z wnętrza serca" otwierają nową, przepełnioną pięknymi uczuciami serię.
(Opis wydawcy).

     Moi Drodzy dziś chciałabym przedstawić Wam mój kolejny  patronat medialny, który skradł moje serce od pierwszej wymienionej z wydawnictwem wiadomości i spojrzenia na przeuroczą okładkę, za którą stoi niezawodna Monika Januszkiewicz, której prace mogliście zaobserwować już na kilku okładkach książek, które wydało Million.
Ostatnio na blogu pojawia się coraz więcej poezji i bardzo się tego faktu cieszę, tym bardziej że każdy kolejny tomik w jakiś sposób odmienia moje spojrzenie na otaczający mnie świat, sprawia, że moja wrażliwość zostaje jeszcze bardziej rozbudowana. 
Sprawia, że chcę się zatrzymać w biegu codzienności, otworzyć na emocje, które płyną z tych wierszy, poczuć je całą duszą i sercem. Nie inaczej jest z wierszami pani Renaty, która na początku tomiku opowiada w kilku zdaniach w jakich niezwykłych, a zarazem pięknych i poruszających okolicznościach otrzymała dar, który pchnął ją do napisania pierwszych słów, które później stworzyły te wyjątkowe, pełne ciepła wiersze.

W "Wierszach..." pani Renata pisze o sensie życia, nadziei i miłości, o duszy i otwieraniu się na to, czego nie widzimy.
Wiersze te są niezwykle emocjonalne, zmuszają do zadumy i refleksji. Celebrują każdy z pozoru zwyczajny dzień, każdą emocję i każdą myśl. Poruszają i niezwykle wzruszają. Są wyważone, delikatne i subtelne. Wlewają w serce cały ogrom nadziei... Ja jestem pod ogromnym wrażeniem i naprawdę zdarzyło mi się już wrócić do kilku wierszy, które wyjątkowo zapadły mi w sercu.
Tomik wydany jest bardzo skromnie, ale odbieram to jako plus. Nic nie rozprasza uwagi, a daje to możliwość całkowitego oddania się poezji i "czucie" jej całym  sobą. 
Jestem zauroczona tym tomikiem, napisany jest pięknym, choć prostym językiem, nie znajdziemy tu górnolotnych metafor, ale zostaniemy otuleni ciepłem, miłością wiarą i poczuciem komfortu i bezpieczeństwa.

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Renaty, jednak żywię szczerą nadzieję, że nie ostatnie i dane będzie mi w przyszłości poznać inne jej wiersze. Jestem dumna z faktu, że mogę patronować tej publikacji.

    Czy polecam?
Oczywiście, że tak. To wyjątkowy zbiór przepełniony wiarą, miłością i nadzieją. Każdy odkryje tu coś innego, wyjątkowego, napisanego tylko dla siebie.

POLECAM...
Motywacja przyszłości

Motywacja uczuć obudziła się ze snu
Drgnęła delikatnie i do przodu chce iść znów
Podnieść się ze stanu głębi duszy mej
Unieść swe emocje oraz myśli sens
Z serca je wydobyć i ukazać światu
Duszę uspokoić i wypełnić wiarą
Delikatnie westchnąć, zrelaksować się
Byciem we Wszechświecie i błękicie chmur
Istnieniu nadziei w głębi serca słów
Które uczuciami niosą przyszłość mą.
- Renata Świst "Motywacja przyszłości" z tomiku "Wiersze pisane z wnętrza serca" str. 81

Za możliwość objęcia patronatem medialnym tego wyjątkowego tomiku serdecznie dziękuję wydawnictwu Million Studio Wydawnicze.

środa, 12 października 2022

(105/22). BYŁO MI(NĘ)ŁO

 
"Szczęście jest wtedy, kiedy mam pewność, że jutro moja budowla z klocków Lego nie runie."
                                                    Olkowicz Czarna Owca pisze
    
    Autor: Olkowicz Czarna Owca pisze

    Wydawnictwo: ------

    Gatunek: Autobiografia, Poezja

    Liczba stron: 118

    Data premiery: 10. 10. 2022

*Google

    Olkowicz Czarna Owca pisze www.facebook.com/czarnaowcapisze

    Macie ochotę czasem zakopać się w tonie kołder, budując bazę, w której Was nikt nie znajdzie? Mogę wam zapewnić kilka dobrych koców i niestabilnych krzeseł, na zbudowane jej, jeżeli sięgnięcie po książkę.
Książka jest niczym klocki LEGO i każdy znajdzie w niej swój kawałek, który idealnie będzie pasował do jego duszy.
Książka jest zbiorem, myśli, wierszy oraz krótkich rozdziałów o miłości, rozczarowaniu czy depresji.
(Źródło opisu: Lubimy czytać)

    Zaskakująca. To jedno słowo powinno opisać całą tę książkę. Długo zastanawiałam się co o niej napisać i do tej pory jest mi trudno ubrać w słowa, to co czuję. Spodziewałam się raczej jakiejś formy poradnika, lub czegoś w tym stylu, a tak naprawdę dostałam zaskakujący zbiór myśli, rozważań i opowieść o związku, który został zakończony, o rozczarowaniach kolejnymi, o przyjaźni i nadziei, ale także i co może najważniejsze o depresji, zamknięciu się w sobie, upokorzeniu, poszukiwaniu szczęścia w każdej nadarzającej się sytuacji. Radzi, podpowiada, w którym iść kierunku, ale niczego nie narzuca, i to jest bardzo ważne. 

Z jednej strony książka budzi smutek i współczucie, ale napisana jest tak lekkim i płynnym językiem, że nie sposób czytać jej z uśmiechem. Potrafi rozbawić, ale niejednokrotnie trafimy na takie jedno zdarzenie lub zdanie, które wzruszy, przywoła własne wspomnienia, pozwoli na chwilę refleksji i uronienie łzy... czy z tęsknoty za kimś lub czymś, co już nie wróci? Na to każdy musi sobie odpowiedzieć wtedy sam.
Łatwo sobie uświadomić jak bardzo TA jedna osoba potrafi rozgościć się w naszym życiu i zdemolować je odchodząc.
Książkę czyta się doskonale. Bardzo wciąga, nie sposób odłożyć jej na bok, chce się poznać myśli autorki i jej spojrzenie na otaczającą ją rzeczywistość. Odnaleźć w tej książce siebie...

Każdy rozdział lub raczej zagadnienie, które chce poruszyć autorka, poprzedza krótki wiersz, rymowanka, myśl. Wiele z nich zapadło mi w pamięć i będą mi towarzyszyć na co dzień... Jedno z nich umieściłam u góry strony.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Książka o relacjach i wielu innych ważnych sprawach. Każdy w tej książce znajdzie coś dla siebie. 

POLECAM...

"Otrzymujemy na początku zestaw klocków, dość niekompletny, zaczyna się nasza zabawa w chowanego, nie wiemy jeszcze, gdzie jest klocek z napisem Miłość, ale też, nie mamy jeszcze innych klocków w zestawie Zranienie, Rozczarowanie, Strach, Wstyd. Zaczyna się budowanie i niczym na polskiej budowie, ktoś czasami podpierdzieli jakiś klocek i już słuch po nim zaginął, a czasami dostajemy jakieś lipne materiały, którymi musimy załatać brakujące wartościowe klocki. Z takiego lego penthousu z marzeniami tworzy się nam yenga, w której wystarczy, że jeden klocek położony nie tak, rozpieprza nam całą budowlę, dlatego czasem warto ogłosić upadłość i wrócić do budowania za jakiś czas, niż pchać się na siłę po jakieś materiały." 
                                - Olkiewicz Czarna Owca pisze "Było mi(nę)ło" str. 47

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce.

sobota, 2 lipca 2022

(54/22). DOTYKAJ

                            **RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Ewa Kaczmarczyk

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Poezja

    Liczba stron: 78

    Data premiery: 04. 05. 2022

 
 *Google

    Ewa Kaczmarczyk  autorka wierszy, opowiadań oraz bajek. Założyła grupę poetycką "Zamyślenie" i "Salon poezji inaczej". Prowadzi radomszczański Uniwersytet III Wieku. Jest członkinią Stowarzyszenia Literackiego "Ponad". Lubi sztukę, wszelakie rękodzieło, jak i informatykę.
(Źródło: Okładka książki)

    Wiersze, które dotykają duszy.
Świeży relaksacyjny, pełen pasji tomik, który pozwala głęboko odetchnąć. Jest niczym powiew ożywczego wiatru.
(Opis wydawcy)

     Pewnie zauważyliście, że poezja dość rzadko pojawia się na moim blogu, a jeśli to się już zdarzy, są to wiersze wyjątkowe, takie, które chwytają za serce, zmuszają do zatrzymania się i spojrzenie na życie z dystansem, czasami z wdzięcznością i wzruszeniem...
Jestem niesamowicie dumna z tego, że dane było mi zostać patronem tego wyjątkowego wydania. Jest to dla mnie olbrzymi zaszczyt, tym bardziej że wiele z wierszy zawartych w tym niewielkim tomiku, zdecydowanie dotknęło mojego serca i duszy (poniżej jeden z nich, który przywołał piękne wspomnienia).

W "Dotykaj" mamy do czynienia z szerokim spojrzeniem na świat, człowieka i jego naturę, autorka pisze o codziennym życiu, pisze nie tylko o uczuciach, ale także o marzeniach, przyjaźni, stracie i przemijaniu.... 
Wiersze są niezwykle emocjonalne, zmuszają do zadumy i refleksji, wywołują wspomnienia i tęsknotę za tymi, którzy już odeszli, za tym co minęło i tym, co straciliśmy nieodwracalnie. Celebrują każdy z pozoru zwyczajny dzień.
Poruszają i niezwykle wzruszają. Są wyważone, delikatne i subtelne. Wlewają w serce cały ogrom nadziei... Ja jestem pod ogromnym wrażeniem, i naprawdę zdarzyło mi się już wrócić do kilku wierszy, które wyjątkowo zapadły mi w sercu.
Tomik wydany jest bardzo skromnie, ale odbieram to jako plus. Nic nie rozprasza uwagi, a daje to możliwość całkowitego oddania się poezji i "czucie" jej całym  sobą.

Wiersze nie mają rymów, dodatkowo zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdemu przypadną one do gustu, jednak będę je każdemu polecać. Nie dlatego że to mój patronat. Absolutnie. Tylko dlatego, że odnoszę wrażenie, że każdy nawet największy sceptyk, znajdzie tutaj wiersz, który poruszy go do głębi.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Nie tylko miłośnicy poezji będą ukontentowani. Każdy w poezji pani Kaczmarczyk znajdzie coś dla siebie. Naprawdę warto po nią sięgnąć.

POLECAM...

 Chleb z dzieciństwa

W mym domu
rodzinnym
znaczono znak krzyża
przed krojeniem chleba
czasem pajdy
a niekiedy łamała go matka
tyle ile nam go trzeba było
kruszynka do kruszynki
z pieca pachnący
leży na stole
zapach unosi się
pod wiejskie chaty
zapachniało
aż pod łąki i las
chleb gorący
z miłością babcia chleb dzieliła
pajdę śmietaną smarowała i cukrem sypała
był smaczny
pachnący
każdą kruszynkę zbierano
szacunek w sercu 
był do chleba
bo miłość go piekła
                                                     - Ewa Kaczmarczyk "Dotykaj" str. 63

Za możliwość objęcia patronatem medialnym tego wyjątkowego tomiku serdecznie dziękuję wydawnictwu Million Studio Wydawnicze.

środa, 4 maja 2022

(31/22).ANIELSKA ŁAWECZKA (Wydanie II)

                            **RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY**


    Autor: Gabriela Kotas

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Poezja

    Liczba stron: 96

    Data premiery: 30. 03. 2022 (wydanie drugie)

  
 * Google

    Gabriela Kotas- blogerka i pisarka. Swój wolny czas poświęca równo swoim dwóm pasjom: pisaniu i szydełkowaniu. Zarówno "Uśpione niebo", "(Bez)ludna wyspa", jak i książki dla dzieci autorki bardzo szybko podbiły serca czytelników, podobnie jak "Otulanki Gabrysi"- słynne już na całym świecie piękne szydełkowe chusty artystki.
Do wydania "Anielskiej ławeczki" w nowej odsłonie przyczyniła się ogromna popularność wierszy autorki, szczególnie "Listu do Mamy", który poruszył miliony osób.
"Kobietom", "Cud","Poranna modlitwa"- to kolejne perełki z tego wyjątkowego tomiku.
Poezja, która porusza serca i rozczula dusze.
(Źródło: Okładka)

    Jestem niesamowicie dumna z tego, że dane było mi zostać patronem drugiego wydania "Anielskiej ławeczki" ze słynnym na cały świat wierszem "List do Mamy". Jest to dla mnie olbrzymi zaszczyt.
Pewnie zauważyliście, że poezja dość rzadko pojawia się na moim blogu, a jeśli to się już zdarzy, są to wiersze wyjątkowe, takie, które chwytają za serce, zmuszają do zatrzymania się i spojrzenie na życie z dystansem, czasami z wdzięcznością i wzruszeniem...
W "Anielskiej ławeczce" mamy do czynienia z szerokim spojrzeniem na człowieka i jego naturę, autorka pisze o codziennym życiu, pisze nie tylko o uczuciach, ale także o marzeniach, przyjaźni, stracie i przemijaniu.... 
Wiersze są niezwykle emocjonalne, zmuszają do zadumy i refleksji, wywołują wspomnienia i tęsknotę za tymi, którzy już odeszli, za tym co minęło. 
Poruszają i niezwykle wzruszają. Są wyważone, delikatne i subtelne. Wlewają w serce cały ogrom nadziei... Ja jestem pod ogromnym wrażeniem.
Książka wydana jest bardzo skromnie, ale odbieram to jako plus. Tomik podzielony jest na cztery części (O mojej poezji, Dedykowana tym, którzy odeszli..., Czas świętowania... Zadedykowana Tobie...) każdą z nich zdobi czarnobiała reprodukcja obrazu (z okładki) autorstwa Moniki Januszkiewicz
Nic nie rozprasza uwagi, a daje to możliwość całkowitego oddania się poezji i "czucie" jej całym  sobą.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Nie tylko miłośnicy poezji będą ukontentowani. Każdy w poezji pani Kotas znajdzie coś dla siebie. Naprawdę warto po nią sięgnąć.  

POLECAM...

 Miłość nie jest czekaniem
Miłość jest trwaniem
Miłość nie jest marzeniem
Miłość jest zrozumieniem
Nie jest też z bajki ilustracją
przy świecach kolacją
To wiedza, która przychodzi
gdy wszyscy i wszystko zawodzi
Miłość jest szczęścia uczuciem
z lekkim serca ukłuciem
Znam już odpowiedź
na odwieczne pytanie
Miłość
to codzienne wspólne siebie 
świętowanie.
- Gabriela Kotas "Lekcja" z tomiku "Anielska ławeczka" str. 28

Za możliwość objęcia patronatem medialnym tego wyjątkowego tomiku poezji serdecznie dziękuję Studiu Wydawniczemu MILLION.

sobota, 16 października 2021

(81/21). MYŚLI SŁODKIE, GORZKIE


    Autor: Janusz Muzyczyszyn

    Wydawnictwo: Astrum

    Gatunek: Poezja, Literatura piękna

    Liczba stron: 94

    Data premiery: 19. 11. 2018

 
 *Google

    Janusz Muzyczyszyn (rocznik 1948) z wykształcenia metalurg, całą długą karierę zawodową przepracował jako informatyk. Poezją interesuje się od dziecka, pierwsze nieporadne próby własnej twórczości podjął jako nastolatek.
Po przejściu na emeryturę odezwała się w nim na nowo pasja tworzenia. Od kilku lat prowadzi blog na stronie internetowej www.muzyczyszyn.pl. Publikuje tam własne teksty: wiersze, recenzje filmów, sztuk teatralnych i książek, wywiady z ludźmi kultury, teksty publicystyczne i rozważania na temat problemów ogólnoludzkich, a także opowiadania-bajki. Zadebiutował tomikiem wierszy "Dziewczyny, kobiety, czas" (2016). Jego wiersze znalazły się też w trzecim tomie antologii poetów współczesnych "Wiersze sercem pisane" (2017).
(Źródło: Okładka książki).

     Janusz Muzyczyszyn autor tomiku poetyckiego Myśli słodkie, gorzkie nie jest debiutantem. To jego drugi tomik poetycki. Wiersze zawarte w tym zbiorze mówią o problemach bliskich chyba każdemu człowiekowi: o uczuciach i obawach, o kobietach i mężczyznach, o radościach i smutkach, o szczęściu i pechu, o upływającym czasie. Słowem to wiersze o nas samych, o nas w codziennej rzeczywistości, o nas w naszych marzeniach, o nas w krzywym zwierciadle wspomnień. Autor jest poetą dojrzałym, zatem i dzieło jest dojrzałe, przemyślane, precyzyjne, zmuszające do wnikliwej analizy tekstu. Poeta z zawodu jest informatykiem. To widać. Wyrazy, wersy i strofy jego wierszy z pozornie porozrzucanej mozaiki układają się w logiczną całość. Jest to dojrzałe dzieło człowieka, który wiele widział i przeżył, i chce się podzielić swoim doświadczeniem, obawami z innymi. Jakby chciał uchronić nas przed skutkami naszych zachowań, które mogą mieć wpływ na naszą przyszłość. W jego wierszach czuć tęsknotę za upływającym czasem, za tym co było i co nie wróci. Te wiersze są prawdziwe. 
Zapraszamy do lektury.
(Opis wydawcy).

    Odkrywając fakt, że swoją znajomość z twórczością pana Muzyczyszyna zaczęłam od tomiku "Pamiętam Cię jutro" który jest już kontynuacją, bez ociągania postanowiłam sięgnąć po tom pierwszy, czyli właśnie wspomniane "Myśli słodkie, gorzkie".
Ten zbiór jest zupełnie inny, w poprzednim tomiku (link do recenzji poniżej) autor skupił się na relacjach damsko- męskich, pożądaniu i emocjach, które łączą dwoje bliskich sobie ludzi. Teraz mamy do czynienia z szerszym spojrzeniem na człowieka i jego naturę, autor pisze o codziennym życiu, pisze nie tylko o uczuciach, ale także o marzeniach, przyjaźni, porażce i stracie oraz przemijaniu.... 
Wiersze są niezwykle emocjonalne, zmuszają do zadumy i refleksji, wywołują wspomnienia i tęsknotę za tymi, którzy już odeszli, za tym co minęło. Poruszają i niezwykle wzruszają. Są wyważone, delikatne i subtelne. Ja jestem zauroczona poezją pana Muzyczyszyna i z wielką przyjemnością będę sięgać po teksty spod jego pióra.

Książka wydana jest bardzo skromnie, ale odbieram to jako plus. Nic nie rozprasza uwagi, a daje to możliwość całkowitego oddania się poezji i "czucie" jej całym  sobą.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Nie tylko miłośnicy poezji będą ukontentowani. Każdy w poezji pana Muzyczyszyna znajdzie coś dla siebie. Naprawdę warto po nią sięgnąć.

POLECAM...


Przy stole

Kromka chleba nie smakuje
tak jak dawniej
herbata rani gardło goryczą
niby jest tak samo
niby wszystko w porządku 
ale
nie ten stół
nie ten nóż
i chleb inny niż wtedy
okruchy kromki
spadają na podłogę
ciężkie jak łzy
rozmazuje je butem
nie chce pamiętać
to już nie wróci
on nie wróci
trzeba żyć dalej
jakoś...
- Janusz Muzyczyszyn "Myśli słodkie, gorzkie" str. 88

   Za możliwość przeczytania tego wyjątkowego zbioru serdecznie dziękuję Grupie Marketingowej GAPA.