Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 października 2025

(90/25). A JEŚLI JA JUŻ NIE ŻYJĘ?

 
    Autor: Krzysztof Budziakowski

   Wydawnictwo: Austeria

    Gatunek: Poezja

    Liczba stron: 80

    Data premiery: 31. 01. 2025

 *Google

    Krzysztof Budziakowski publikował do tej pory utwory poetyckie i szkice społeczno-historyczne w "Toposie", "Arcanach" oraz "Rzeczpospolitej".
(Źródło: Okładka książki "choć nasze odzie przeciekają... Notatki lipnickie")

    Dzień dobry serdeczne! Jakiś czas temu pisałam o debiutanckim tomiku poezji Krzysztofa Budziakowskiego wydanego w 2020 roku, a dziś przychodzę do Was z "nowością" wydaną z początkiem tego roku.
Przyznać muszę, że jak debiutem "Choć nasze łodzie przeciekają... Notatki lipnickie" byłam totalnie zachwycona, to w tym przypadku ta publikacja zupełnie inaczej do mnie nie trafiła i niestety, ale nie zachwyciła tak, jak poprzedniczka.
Pan Budziakowski ponownie stawia pytania dotyczące sensu istnienia, rozlicza się z życiem, godzi z przemijaniem... ale tak jakoś inaczej niż poprzednio, mnóstwo tu smutku, żalu, i refleksji nad tym, czy to wszystko ma głębszy sens, po co tu jesteśmy, czy coś po sobie zostawimy...
Odłożyłam ten tomik z uczuciem przytłoczenia i przygnębienia wydźwiękiem, który z niej płynie, poczułam niemal na własnej skórze pesymizm i krytyczne nastawienie Autora. Zrobiło mi się tak po prostu po ludzku smutno, przerosło mnie to. Może to nie był dobry czas dla tego dzieła?

Książka wydana jest bardzo skromnie, ale odbieram to jako plus, jedynym mocnym akcentem jest okładka z mocnym wyrazistym fragmentem tekstu, poza tym nie ma tu już żadnych zbędnych ozdobników ani rozpraszaczy uwagi, dzięki temu można się skupić na tym, co jest ważne, na tym, co Autor chce nam przekazać i przeżywać te wiersze całym sercem i całą duszą. Jeden wiersz na stronie daje odczucie minimalizmu, ale i porządku. 

    Czy polecam?
Według mnie jest to pozycja, o której każdy powinien wyrobić swoje zdanie. Jestem przekonana, że do każdego ta poezja trafi inaczej, każdy odnajdzie w niej coś innego i dla siebie ważnego. 
Dla mnie to chyba nie był odpowiedni czas, ale jestem przekonana, że w najbliższym czasie sięgnę po ten tomik jeszcze raz.

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorowi.

" Głód"
Naprawdę.
Tak. Naprawdę.
Chciałem krwawić pod szumiącym sztandarem:
za nieomylność zakorzenienia,
powrót czasu, sekretny ciężar swojego serca,
mnożenie odbić jego światła.
Chciałem poznać smak skupionych spojrzeń
oczu pączkujących wokół mnie.
Tak, naprawdę.
Wciąż trzymałem w pogotowiu
strach miecza pragnień.
- Krzysztof Budziakowski "Głód" z tomu "A co jeśli ja już nie żyję?"


czwartek, 5 września 2024

(121/24). A, CZY, CZEMU? WIERSZE DLA NAJMŁODSZYCH

 
    Autor: Grzegorz Nawrot

    Ilustracje: Jacek Teodorczyk

    Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza (WFW)

    Gatunek: Literatura dziecięca, Poezja dla dzieci

    Liczba stron: 66

    Data premiery: 25. 11. 2020

 *Google

    Grzegorz Nawrot brak informacji.

    Drogi Czytelniku.
To pierwsza na rynku książeczka
Dla dzieci, która pozwoli Tobie
Na moment zamienić się
w czterolatka i przypomnieć sobie
6 krótkich, ilustrowanych wierszy
z cyklu "Panie Tuwimie teraz my"
Rozbawi was i nauczy.
(Opis wydawcy)

    Książeczka "A, czy, czemu?" trafiła do mnie tak naprawdę jako "dodatek" do innej książki. Zastanawiałam się, czy o niej pisać, ale jest ona tak urocza, że doszłam do wniosku, że wspomnę o niej, tym bardziej że zadaje pytania, które nas dorosłych mogą wprowadzić w niemały szok i przygotować na pytania, które mogą paść z ust naszych pociech :)

Pierwsze trzy wierszyki, a raczej ich bohaterowie zadają pytania, które widzimy w tytule, czyli, a, czy i czemu. Będziemy mieli okazje podumać nad tym czemu mrówka nie narzeka, czy robaczek w sweterku na brzuchu pełza i to jak mówi mucha- w biegu czy jak frunie? Wiele tu pytań a odpowiedzi tak mało, dorosły nieźle będzie musiał się natrudzić, by je znaleźć.
Kolejne trzy opowiastki to jedna przepiękna rymowanka, która można cudownie uskuteczniać wyznawanie uczuć przed snem malucha, dla mnie stała się ona już swoistym rytuałem, który codziennie powtarzam synowi- "Nosek o nosek, usteczka w czółko, ustka się uszka pytają w kółko: Czy mówiłam dzisiaj Tobie, że cię kocham? (str.38)
Kolejne dwa to krótkie opowiadania o nosorożcu mieszkającym w zoo, do którego chce przyjechać ciocia z Afryki i o małym łosiu, który wybiera się zwiedzać świat.  

Choć książeczka ma niewiele stron, a rymowanki są naprawdę króciutkie, książka ta może stać się zalążkiem wielu fantastycznych zabaw, wystarczy poruszyć wyobraźnię. U nas świetnie sprawdziło się czytanie się na głos, a zabawne modulowanie głosu niosło w sobie wiele radości i śmiechu. Książkę czyta się fantastycznie, napisana ładnym i zrozumiałym językiem, błyskotliwa i zabawna. Jestem przekonana, że przypadnie ona niejednemu szkrabowi do serca. 
Bardzo podoba mi się także jej wydanie, podłużny format (210 × 148), twarda okładka, która tak szybko nie ulegnie zniszczeniu, duże, czarno białe, przejrzyste ilustracje, przyciągające wzrok, a dziecko może je dodatkowo pokolorować według swego uznania. 

Bardzo ciekawa pozycja dla naprawdę najmłodszych i troszkę starszych przedszkolaków, zabawna, kreatywna, pouczająca, rozwijająca wyobraźnię.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Na buzi każdego malucha zagości uśmiech.

POLECAM...

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Warszawskiej Firmie Wydawniczej (WFW)

poniedziałek, 12 sierpnia 2024

(109/24). ŁAPACZ RÓŻ

 
    Autor: Edyta Rauhut

    Ilustracje: Adrianna Rauhut

    Wydawnictwo: Wydawnictwo Hogben

    Gatunek: Poezja

    Liczba stron: 114

    Data premiery: 2022 (Data przybliżona)

 *Google

        Edyta Rauhut (1990) szczecinianka, blogerka, wierszokletka, dziennikarka, kandydatka do szczecińskiego oddziału Związku Literatów Polskich. Dziennikarski debiut (2009) na łamach bezpłatnego kwartalnika fantastyczno-kryminalnego "Qfant"- wywiad z pisarzem, Stefanem Dardą. W 2010 wyróżnienie w konkursie dla dziennikarzy obywatelskich "Żywe miasto",organizator- portal mmszczecin.pl, artykuł o zapomnianych i zaniedbanych zabytkach Szczecina, z cyklu "Ocalić od zapomnienia". Dodatek kulturalny "Poliartyzm" przy "Wieściach Polickich"- redaktor naczelna(2015-2016). Publikuje na łamach: "Prestiżu. Magazynu Szczecińskiego", "Wyjątku", "Pryzmatu Literackiego", "Wieści Polickich", "Kuriera Szczecińskiego" oraz dla "SzczecinBlog".Od 2013 prowadzi blog edisanonimaart.pl na temat kultury i literatury. Utwory poetyckie pozostają w "Pegazie Lubuskim", "Poezji dzisiaj", almanachach Korytowskich Nocy Poetów oraz antologii "Przepływający świat słowa". Wiersze w trzech edycjach Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Józefa Bursewicza "O Złotą Metaforę" 'zauważono' a w czwartej 'wyróżniono'. Inicjatorka i współrealizatorka akcji "Przygarnij wiersz- on nie gryzie"222. Autorka dwóch tomów poezji: "Roztańczony atrament" (2018); "(nie) z  tej bajki" (2020).

    Adrianna Rauhut (1995) szczecinianka, graficzka, fotograficzka, animatorka kultury. Współrealizatorka akcji "Przygarnij wiersz- on nie gryzie" 2022.
(Źródło: Okładka książki)

    Trzeci tomik Edyty Rauhut jest precyzyjnie zaplanowany, świadczą już o tym same tytuły rozdziałów (pięknie ozdobione ilustracjami Adrianny Rauhut, która wraz z siostrą występuje w artystycznym duecie), tworzące misterny pierwszy splot Łapacza róż, a ten jawi się jako myśl przewodnia, główny wątek poetyckich znaczeń zawiązany "…przy korzeniu pragnień" – snuje się "…między kolcami snów" – oplata "…na łodydze jawy" – by znaleźć swoją pointę "…w kwiecie sensu". Czyż nie jest to mistyczne ujęcie bytu, samego w sobie, a wpisanego w symbol róży? Bowiem "*** róża wyrosła na / ostrym słowie / miękkość nieba w / rozkwicie chłonąc //"
I tutaj akcent musi paść na frazę, bez której moje odczytywanie Łapacza róż Edyty Rauhut nie może się obejść: Róża jest różą jest różą… (Gertruda Stein)… Róża mistyczna, wielokulturowa, może pozakulturowa, bo ponadkulturowa… odwieczna… symbol o tylu wymiarach… od korzenia pragnień pomiędzy kolcami snów… wzrasta łodygą jawy, zawiązuje zapach w płatkach korony… by otworzyć się zdumiewającą urodą znaczenia w kwiecie sensu… Oto cały poetycki proces (i tajemnica kreacji) powstawania opowieści lirycznej tego tomu! Wielowymiarowość, po którą sięga Poetka i z której czerpie w możliwie obfity sposób, pozwala odświeżać symbole, odkurzać frazy, wyrażenia, zwroty, podmalowywać metafory, tworzyć nowe zestawienia, konfiguracje z potocznych i z artystycznych zasobów słów. Róża – kwiat, dziewczyna, kobieta… róża – klucz wtajemniczenia, biała albo czarna dla znawców i banalnie kolorowa… dla zjadaczy chleba.
(Opis ze wstępu Róży Czerniawskiej-Karcz)

    Jakiś czas temu pisałam o innym tomiku, który wyszedł spod pióra poetki Edyty Rauhut, czyli "(nie) z tej bajki", a dziś chciałabym napisać kilka słów o "Łapaczu róż" który tak jak i poprzednik chwycił za serce, zmusił do zatrzymania się i spojrzenia na otaczający mnie świat z wdzięcznością i wzruszeniem... 
Autorka w tym tomiku pokazała różę tak, jak ją widzi swoimi oczyma, wydobyła jej piękno i pokazała, jak bardzo jest to kwiat wielowymiarowy. Zresztą pani Róża Czerniawska- Karcz pięknie napisała w  swym wstępie "... Róża jest różą jest różą… (Gertruda Stein)… Róża mistyczna, wielokulturowa, może pozakulturowa, bo ponadkulturowa… odwieczna… symbol o tylu wymiarach… od korzenia pragnień pomiędzy kolcami snów… wzrasta łodygą jawy, zawiązuje zapach w płatkach korony… by otworzyć się zdumiewającą urodą znaczenia w kwiecie sensu…" czy trzeba coś jeszcze dodać do tego komentarza? Ja nie czuję się do tego powołana. Autorka tych słów wyraziła i zamknęła w nich całe piękno tego tomiku...

"Łapacz róż" to zbiór blisko siedemdziesięciu ośmiu wierszy podzielonych na trzy części pod intrygującymi tytułami "... przy korzeniu pragnień", "...między kolcami snów", "... na łodydze jawy", "...w kwiecie sensu". Już same te słowne zestawienia, obiecują, że żaden z wierszy nie będzie oczywisty, ale każdy z nich pokaże to co umyka nam na co dzień. Autorka przy pomocy genialnie spisanych strof, używając parafraz, oksymoronów, porównań, aluzji kieruje czytelnika tam, gdzie chce, dając mu jednocześnie miejsce na własną interpretację i przeżywanie ich na swój własny sposób. Nie sposób tu nie zauważyć nawiązań do życia, miłości, szczęścia... i trudnej codzienności. Autorka bawi się słowami, przywołuje wspomnienia, zmuszają do zadumy i refleksji, potrafią wywołać wspomnienia i tęsknotę za tym co było i minęło.
Ja jestem pod ciągłym wpływem tego tomiku. Nie mogę przestać o nim myśleć, choć minęło już kilka dni od momentu, w którym przeczytałam ostatni wiersz. 
Nie będę tu każdego z wierszy opisywać i analizować, bo to nie o to chodzi, chodzi o to, by się na poezję otworzyć i dać jej popłynąć wprost do serca.
Do wielu z nich już powtórnie wróciłam. Nie będę pisać, który jest najlepszy, bo szczerze wierzę, że każdy, kto sięgnie po ten zbiór, znajdzie dla siebie coś odpowiedniego i do każdego z czytelników przemówi inny wiersz. Ja jednak najbardziej "zakochana" jestem w wierszach z części "...przy korzeniu pragnień".

Książka wydana jest bardzo skromnie, ale odbieram to jako plus, jedynymi mocnymi akcentami są grafiki otwierające kolejne części, są one naprawdę interesujące, przywodzą na myśli poszczególne części (mechanicznego) kwiatu, poza tym nie ma tu już żadnych zbędnych ozdobników ani rozpraszaczy uwagi, dzięki temu można się skupić na tym co jest ważne, przeżywać te wiersze całym sercem i całą duszą. Jeden wiersz na stronie daje odczucie minimalizmu, ale i porządku. Czyta się ten zbiór naprawdę z dużą przyjemnością.

  Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Szczególnie teraz gdy za oknem robi się coraz bardziej szaro i nieprzyjemnie... "Łapacz róż" ogrzeje serce i otuli niezwykłym ciepłem.

POLECAM...

czarna róża

w tłumie róż chowa się
ta co nie wabi kolorem

lecz szepcze gestami choć
płatki jej serca sczerniały

w cierniowych objęciach
może mały książę kiedyś

wydobędzie barwy duszy
kwiatu wygnane z raju

- pisze w liście róża kiedy
czarno-białe niebo płacze
- Edyta Rauhut "Łapacz róż" str. 28 (wiersz powstał 15. 10. 2021)

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

poniedziałek, 29 lipca 2024

(102/24). ...(NIE) Z TEJ BAJKI

 
    Autor: Edyta Rauhut

    Wydawnictwo: Wydawnictwo Hogben

    Gatunek: Poezja

    Liczba stron: 158

    Data premiery: 2020 (data przybliżona)

 *Google

    Edyta Rahut (1990) Szczecinianka. Blogerka, poetka- wierszokletka, prozatorka. Autorka tomu poezji "Roztańczony atrament" (2018).
Dziennikarski debiut: kwartalnik fantastyczno-kryminalny "Qfant" (IX 2009). Wyróżnienie w konkursie dla dziennikarzy obywatelskich "Żywe miasto", portal mmszczecin.pl za artykuł z cyklu "Ocalić od zapomnienia" (2010). Inne wyróżnieniazawiersze: w edycjach (2016- 2019) Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Józefa Bursewicza "O Złotą Metaforę".
Publikuje m.in.: w "Pegazie Polickim", w "Pegazie Lubuskim", w "Poezji dzisiaj", w almanachach Korytowskiej Nocy Poetów oraz w antologii "Przepływający świat słowa". W dodatku literackim"Poliartyzm" przy"Wieściach Polickich" redaktor naczelna (2015-2016). Prowadzi bloga pod nazwą "Edis Annima Art". Od 2015 roku kandydatka do szczecińskiego oddziału ZLP
(Źródło: Okładka książki)

    Edyta Rauhut, autorka tomu wierszy z 2018 roku, pt. „Roztańczony atrament”, ponownie zaprasza czytelników na strony swojego wyimaginowanego świata, tym razem …”(nie) z tej bajki”. Prowadzi nas nie przez Krainę Czarów Alicji, lecz przez gąszcz oksymoronów, antytez, parafraz, którymi żongluje pośród wersów niczym sprawny prestidigitator… Odkrywa przed oczami zdumionych wędrowców nieznane dotychczas historie baśniowych bohaterek czy bohaterów, polemizuje z Andersenem, Grimmami, Szekspirem czy Mickiewiczem… zaprzyjaźnia się z Lisbeth Salander, Pocahontas czy Mulan, chociaż najbardziej lubi Dziewczynkę z…zapalnikiem. Zamraża swój świat w ogniu, wypala w wodzie albo zakorzenia w wietrze… A najłatwiej udaje Jej się ukorzenić wiersze, gdy zapisuje je na kartkach swojego tomu.
(Źródło: Okładka książki ze wstępu Róży Czerniawskiej-Karcz)

     Od czasu do czasu, szczególnie w okresie jesienno-zimowym lubię sobie zrobić wieczór z ciepłą herbatą i tomikiem poezji, który pozwoli mi się wyciszyć, otworzyć na piękno i poczuć to coś- tę niezwykłą magię, która towarzyszy poezji płynącej prosto z serca i duszy. 
Poezja dość rzadko pojawia się na moim blogu, a jeśli to się już zdarzy, to zawsze wybieram takie tomiki, które chwytają za serce, zmuszają do zatrzymania się i spojrzenie na własne życie z wiarą, dystansem, a zarazem z wdzięcznością i wzruszeniem... I nie inaczej jest w tym przypadku, a tym razem wieczór spędziłam z poezją pani Edyty Rauhut "... (nie) z tej bajki". Tomik trafił do mnie już jakiś czas temu, ale że poezja jednoznacznie kojarzy mi się z jesienią, więc chwilę musiała poczekać, a ja musiałam się odpowiednio "nastroić.
"... (nie) z tej bajki" to zbiór blisko stu dwudziestu wierszy podzielonych na trzy części pod intrygującymi tytułami "Zamarznięte w ogniu", "Wypalone w wodzie", "Zakorzenione w wietrze. Już same te słowne zestawienia, obiecują, że żaden z wierszy nie będzie oczywisty, ale każdy z nich pokaże to co umyka nam na co dzień. Autorka przy pomocy genialnie spisanych strof, używając parafraz, oksymoronów, porównań, aluzji kieruje czytelnika tam, gdzie chce, dając mu jednocześnie miejsce na własną interpretację i przeżywanie ich na swój własny sposób. Nie sposób tu nie zauważyć nawiązań do znanych i kultowych bajek takich jak choćby "Alicja w krainie czarów" czy "Dziewczynka z zapałkami", nie brakuje tu postaci, które znamy i kochamy od dziecka, jednak poznajemy je od nowa, odkrywamy ich twarze na nowo, widzimy... tak jak Autorka chce, byśmy je widzieli. 

Wiersze są niezwykle różnorodne, przywołują wspomnienia, niektóre bawią inne, zmuszają do zadumy i refleksji, potrafią wywołać wspomnienia i tęsknotę za tym co minęło. 
Ja jestem pod ogromnym wrażeniem tego tomiku. Nie będę tu każdego z wierszy opisywać i analizować, bo to nie o to chodzi, chodzi o to, by się na poezję otworzyć i dać jej popłynąć wprost do serca, ten tomik zdecydowanie Wasze serca otworzy.
Do wielu z nich już powtórnie wróciłam, kilka głęboko zapadło mi w pamięć. Nie będę pisać, który jest najlepszy, bo szczerze wierzę, że każdy, kto sięgnie po ten zbiór, znajdzie dla siebie coś odpowiedniego i do każdego z czytelników przemówi inny wiersz. 

Książka wydana jest bardzo skromnie, ale odbieram to jako plus, nie ma tu zbędnych ozdobników ani rozpraszaczy uwagi, dzięki temu można się skupić na tym co jest ważne, przeżywać te wiersze całym sercem i całą duszą. Jeden wiersz na stronie daje odczucie minimalizmu, ale i porządku. Czyta się ten zbiór naprawdę z dużą przyjemnością.
Bardzo się cieszę, że mogłam "poznać" kolejną poetkę, która trafiła w moje gusta literackie. Z ciekawością sięgnę po inne tomiki pani Edyty. 

  Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Nie tylko miłośnicy poezji będą ukontentowani. Każdy w poezji pani Rauhut znajdzie coś dla siebie. Naprawdę warto po nią sięgnąć i "poczuć ją całym sobą".

POLECAM...

joker

rozlewałeś radość
portretem i słowem

lecz śmiech publiki
wylał się złośliwie

ty jokerze w bólu
i pustce nalałeś

do kieliszków krew
malując się nią

zbierasz żniwo
żyć nieczułych

- Edyta Rauhut "... (nie) z tej bajki" str. 45 (wiersz powstał 20.01. 2020) 

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

poniedziałek, 5 lutego 2024

(21/24). GDY SPOGLĄDAM W NIEBO

 
    Autor: Karolina Ludwin

    Wydawnictwo: KryWaj Krystyna Wajda

    Gatunek: Poezja

    Liczba stron: 90

    Data premiery: Styczeń 2024

 *Google

    Karolina Ludwin urodziła się w Gorlicach, mieszka w Ropicy Polskiej, jest absolwentką  I Liceum Ogólnokształcącego im. Marcina Kromera w Gorlicach. 
Lubi czytać książki obyczajowe i pisać wiersze. Podejmuje w nich tematykę miłosną, religijną, przyrodniczą.
(Informacja pochodzi od Autorki)

    "Gdy spoglądam w niebo" – to zbiór 70 wierszy o tematyce religijnej Karoliny Ludwin z miejscowości Gorlice. Finansowo wydanie książki wsparła Fundacja Magnezyty. Słowo wstępne do książki napisała Krystyna Wajda. Na końcowych stronach znajduje się dość obszerna notka o autorce. A o tym co czytelnik znajdzie w strofach autorki tak w skrócie zawarte jest w tekście Krystyny Wajdy pt. "Gdy drogowskazem wiara" – do przeczytania poniżej:
"Gdy spoglądam w niebo", to zbiór poezji religijnej. Poezji przepełnionej głęboką wiarą w Boga, przepełnionej nadzieją, a obok wiary, nadziei jest miłość, która jak pisze autorka … jest jak kromka chleba (Chciałam być), … z nieba spływa na kontynenty… (Prawdziwa miłość), …daje wiele mocy... (Kocham miłość).
Karolina Ludwin w swoich wierszach pokazuje jak wielkie znaczenie w jej życiu ma wiara w Stwórcę, wiara, która jest dla niej opoką, dodaje sił, pozwala trwać, pokonywać trudności i nade wszystko kochać życie. I tu dla przykładu słowa: dla Jego blasku / zrobię wszystko On / prowadzi mnie do / Nieba, które jest / odkupieniem / i daje radość / na ziemi (Pan światłem i zbawieniem), Gdy ona jest / to serce niczym / źródło mieści / samo dobro… (Z wiarą przez życie). Pisząc o wierze i miłości, nie sposób nie zatrzymać się przy nadziei, która także zajmuje swoje zaszczytne miejsce w poezji Karoliny Ludwin. Autorka tak m.in. pisze o nadziei, często porównując ją do światła o niezwykłym blasku: Światło / którego nigdy nie zabraknie / rozjaśnia każdy dzień naszego życia / jest złotym płomieniem miłości / wiecznym ogniem… (Nadzieja), bo jej światło / jest unikatowe / ochrania / staje się słońcem / które pobudza niczym / iskierka i prowadzi / przez życie… (Nadzieja umiera ostatnia). Życie, wiara, miłość, przyjaźń, nadzieja, pragnienia, wdzięczność, zaufanie, radość, niebo, anioły, kościół, modlitwa, boża miłość, boże miłosierdzie, boża opieka, zbawienie, to wszystko przewija się w poezji Karoliny Ludwin wypełniającej strony obecnego zbioru wierszy i tym wszystkim autorka pragnie podzielić się z czytelnikiem. Za sprawą poezji chce pokazać głębię swoich odczuć, bo: Dźwięczą subtelnie / nadają nowy sens istnienia / uczą dobroci / wierności / pokory i cnót… (Melodie o uczuciach).
Zapraszam więc do lektury, życząc miłych chwil z książką i głębokich przemyśleń.
(Opis wydawcy pochodzący ze strony https://krywaj.pl/sklep/)

    Od czasu do czasu, szczególnie w okresie jesienno-zimowym lubię sobie zrobić wieczór z ciepłą herbatą i tomikiem poezji, który pozwoli mi się wyciszyć, otworzyć na piękno i poczuć to coś- tę niezwykłą magię, która towarzyszy poezji płynącej prosto z serca i duszy. 
Poezja dość rzadko pojawia się na moim blogu, a jeśli to się już zdarzy, to zawsze są to wiersze wyjątkowe, takie, które chwytają za serce, zmuszają do zatrzymania się i spojrzenie na własne życie z wiarą, dystansem, a zarazem z wdzięcznością i wzruszeniem... I nie inaczej jest w tym przypadku, a tym razem wieczór spędziłam z poezją pani Karoliny Ludwin "Gdy spoglądam w niebo", który dotarł do mnie kilka wcześniej bezpośrednio od Autorki. 
"Gdy spoglądam w niebo" to zbiór blisko siedemdziesięciu wierszy, w których mamy do czynienia z szerokim spojrzeniem na wiarę, miłość i nadzieję. Autorka pisze o codziennym życiu, pisze nie tylko o uczuciach, ale także o emocjach, przeżyciach, przyjaźni, otwarciu się na to, czego nie widzimy, stracie i przemijaniu, wierze w to, że później też coś jest... 
Wiersze są niezwykle emocjonalne, zmuszają do zadumy i refleksji, potrafią wywołać wspomnienia i tęsknotę za tymi, którzy już odeszli, za tym co minęło. 
Poruszają i niektóre z nich niezwykle wzruszają. Są wyważone, delikatne, subtelne. Wlewają w serce cały ogrom nadziei... Ja jestem pod ogromnym wrażeniem i choć z wiarą jest mi nie po drodze przez ostatnie lata, wiersze te, choć tak mocno akcentujące wiarę pani Karoliny, przemawiają także do mnie. Nie będę każdego z nich opisywać i analizować, bo to nie o to chodzi, chodzi o to, by się na poezję otworzyć i dać jej popłynąć wprost do serca.
Do wielu z nich już powtórnie wróciłam, kilka głęboko zapadło mi w pamięć. Nie będę pisać, który jest najlepszy, bo szczerze wierzę, że każdy, kto sięgnie po ten zbiór, znajdzie dla siebie coś odpowiedniego i do każdego z czytelników przemówi inny wiersz. 

Książka wydana jest bardzo skromnie, ale odbieram to jako plus, nie ma tu zbędnych ozdobników ani rozpraszaczy uwagi, dzięki temu można się skupić na tym co jest ważne, przeżywać te wiersze całym sercem i całą duszą. Jeden wiersz na stronie daje odczucie minimalizmu, ale i porządku. Czyta się ten zbiór naprawdę z dużą przyjemnością.
Bardzo się cieszę, że mogłam "poznać" kolejną poetkę, która trafiła w moje gusta literackie. Z ciekawością będę śledzić dalsze literackie losy pani Karoliny. Mam nadzieję, że "Gdy spoglądam w niebo" trafi do wielu czytelników.

  Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Nie tylko miłośnicy poezji będą ukontentowani. Każdy w poezji pani Ludwin znajdzie coś dla siebie. Naprawdę warto po nią sięgnąć i "poczuć ją całym sobą".

Łzy
są cnotą
spływającą na
nas w trudnych
chwilach i radością
która maluje różne
pory życia

pozwalają odnaleźć sens
bytu jaki otacza
rzeczywistość będący
melancholią lub
błogostanem
- Karolina Ludwin "Gdy spoglądam w niebo" wiersz "Łzy" str. 76

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

sobota, 15 lipca 2023

(84/23). WIERSZE PISANE WRAŻENIAMI I EMOCJAMI

 
                              ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **


    Autor: Renata Świst

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Poezja

    Liczba stron: 80

    Data premiery: 20. 07. 2023

 *Google

    Renata Świst mieszkająca w Irlandii Polka, która pewnego dnia poczuła w sobie dar. Od tego czasu wydała dziesięć tomików wierszy. "Nie myślałam, że zostanę poetką, to przyszło nagle. Spadło na mnie objawienie poprzez przeuroczy sen, który poruszył zmysły wewnętrzne i otworzył portal wrażeń nieznanych."
(Źródło: Okładka tomiku "Wiersze pisane z wnętrza serca")

    "Wiersze pisane wrażeniami i emocjami" są drugą częścią serii rozpoczętej "Wierszami pisanymi z wnętrza serca" Renaty Świst, polskiej poetki mieszkającej w Irlandii. Tomik ten, jak wyznała autorka, jest szczególnym przekazem emocji i wrażeń dla czytelnika.
"Poczułam wiele pięknych emocji i wrażeń, które wypełniły całe me wnętrze... Przepełniają mnie emocje i ciekawe przeżycia, które chętnie opisuję. Inspiracje czerpię z przestrzeni niesamowitych wrażeń. Wierzę, że wiele osób odnajdzie w moich wierszach szereg ciekawych przemyśleń, delikatne emocje, uczucia i wzruszenia. Życzę samych radosnych i przyjemnych chwil podczas tej lektury. Zapraszam serdecznie" – Renata Świst, poetka
(Opis wydawcy)

     Moi Drodzy dziś chciałabym przedstawić Wam mój kolejny  patronat medialny, który skradł moje serce od pierwszej wymienionej z Autorką a później z wydawnictwem wiadomości.
Ostatnio na blogu pojawia się coraz więcej poezji i bardzo się tego faktu cieszę, tym bardziej że każdy kolejny tomik w jakiś sposób odmienia moje spojrzenie na otaczający mnie świat, sprawia, że moja wrażliwość zostaje jeszcze bardziej rozbudowana. 
Sprawia, że chcę się zatrzymać w biegu codzienności, otworzyć na emocje, które płyną z tych wierszy, poczuć je całą duszą i sercem. Nie inaczej jest z wierszami pani Renaty, która na początku tomiku opowiada w kilku zdaniach w jakich niezwykłych, a zarazem pięknych i poruszających okolicznościach otrzymała dar, który pchnął ją do napisania pierwszych słów, które później stworzyły te wyjątkowe, pełne ciepła wiersze. "Wiersz pisane wrażeniami i emocjami" są drugim tomikiem  poezji pani Renaty, którym mam zaszczyt patronować.

W "Wierszach..." pani Renata pisze o tym co nas otacza, o znakach jakie daje nam wszechświat, nie krępuje się pisać o uczuciach i emocjach, które sama przeżywa. Nie brakuje tu pięknych zdań o aniołach i ich roli w naszym życiu, autorka pięknie manifestuje swą wiarę.  Znajdziemy tu także wiersze o sensie życia, nadziei i miłości, o duszy i otwieraniu się na to, czego nie widzimy.

Wiersze te są niezwykle emocjonalne, zmuszają do zadumy i refleksji. Celebrują każdy z pozoru zwyczajny dzień, każdą emocję i każdą myśl. Poruszają i niezwykle wzruszają. Są wyważone, delikatne i subtelne. Wlewają w serce cały ogrom ciepła i nadziei... Ja jestem pod ogromnym wrażeniem i naprawdę zdarzyło mi się już wrócić do kilku wierszy, które wyjątkowo zapadły mi w sercu.

Tomik wydany jest bardzo skromnie, ale jest to zarazem wielkim plusem. Jest podobny do pierwszego tomu z tej serii, czyli "Wiersze pisane z wnętrz serca". Obydwa tomy doskonale ze sobą rezonują i wzajemnie się uzupełniają. Nic nie rozprasza uwagi, a daje to możliwość całkowitego oddania się poezji i "czucie" jej całym  sobą.
Przepiękna i przykuwająca wzrok okładka, tak jak poprzednio jest dziełem niezastąpionej Moniki Januszkiewicz, której prace mogliście zaobserwować już na kilku okładkach książek, które wydało Million.
Jestem naprawdę zauroczona tym tomikiem, napisany jest pięknym, choć prostym językiem, nie znajdziemy tu górnolotnych metafor, ale zostaniemy otuleni jakimś takim specyficznym poczuciem magii, ciepłymi wspomnieniami, wiarą i poczuciem komfortu oraz bezpieczeństwa...

Jest to moje kolejne spotkanie z twórczością pani Renaty, jednak żywię szczerą nadzieję, że nie ostatnie i dane będzie mi w przyszłości poznać inne jej wiersze. Jestem dumna z faktu, że mogę patronować tej publikacji.

    Czy polecam?
Oczywiście, że tak. Każdy odkryje tu coś innego, wyjątkowego, napisanego tylko dla siebie. Każdy ten tomik odbierze inaczej, ale to właśnie jest najpiękniejsze w poezji.

POLECAM...

Analiza wszystkiego

Warto się zatrzymać czasem
Tak po prostu usiąść sobie
Spojrzeć w górę, aż pod niebo
W cudny błękit, lekkość jego
Się rozmarzyć, przenieść w chmury
Delikatnie rozkojarzyć
I pomyśleć, i przemyśleć
Pewne sprawy wrażeń wielu
Te codzienne, rutynowe
Które płyną z emocjami
Może by je tak rozpatrzyć
Przeanalizować trochę
Czy potrzebne jest to wszystko
W tym cudownym życiu naszym
- Renata Świst "Wiersze pisane wrażeniami i emocjami" str. 72

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu.

środa, 4 maja 2022

(31/22).ANIELSKA ŁAWECZKA (Wydanie II)

                            **RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY**


    Autor: Gabriela Kotas

    Wydawnictwo: Million Studio Wydawnicze

    Gatunek: Poezja

    Liczba stron: 96

    Data premiery: 30. 03. 2022 (wydanie drugie)

  
 * Google

    Gabriela Kotas- blogerka i pisarka. Swój wolny czas poświęca równo swoim dwóm pasjom: pisaniu i szydełkowaniu. Zarówno "Uśpione niebo", "(Bez)ludna wyspa", jak i książki dla dzieci autorki bardzo szybko podbiły serca czytelników, podobnie jak "Otulanki Gabrysi"- słynne już na całym świecie piękne szydełkowe chusty artystki.
Do wydania "Anielskiej ławeczki" w nowej odsłonie przyczyniła się ogromna popularność wierszy autorki, szczególnie "Listu do Mamy", który poruszył miliony osób.
"Kobietom", "Cud","Poranna modlitwa"- to kolejne perełki z tego wyjątkowego tomiku.
Poezja, która porusza serca i rozczula dusze.
(Źródło: Okładka)

    Jestem niesamowicie dumna z tego, że dane było mi zostać patronem drugiego wydania "Anielskiej ławeczki" ze słynnym na cały świat wierszem "List do Mamy". Jest to dla mnie olbrzymi zaszczyt.
Pewnie zauważyliście, że poezja dość rzadko pojawia się na moim blogu, a jeśli to się już zdarzy, są to wiersze wyjątkowe, takie, które chwytają za serce, zmuszają do zatrzymania się i spojrzenie na życie z dystansem, czasami z wdzięcznością i wzruszeniem...
W "Anielskiej ławeczce" mamy do czynienia z szerokim spojrzeniem na człowieka i jego naturę, autorka pisze o codziennym życiu, pisze nie tylko o uczuciach, ale także o marzeniach, przyjaźni, stracie i przemijaniu.... 
Wiersze są niezwykle emocjonalne, zmuszają do zadumy i refleksji, wywołują wspomnienia i tęsknotę za tymi, którzy już odeszli, za tym co minęło. 
Poruszają i niezwykle wzruszają. Są wyważone, delikatne i subtelne. Wlewają w serce cały ogrom nadziei... Ja jestem pod ogromnym wrażeniem.
Książka wydana jest bardzo skromnie, ale odbieram to jako plus. Tomik podzielony jest na cztery części (O mojej poezji, Dedykowana tym, którzy odeszli..., Czas świętowania... Zadedykowana Tobie...) każdą z nich zdobi czarnobiała reprodukcja obrazu (z okładki) autorstwa Moniki Januszkiewicz
Nic nie rozprasza uwagi, a daje to możliwość całkowitego oddania się poezji i "czucie" jej całym  sobą.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Nie tylko miłośnicy poezji będą ukontentowani. Każdy w poezji pani Kotas znajdzie coś dla siebie. Naprawdę warto po nią sięgnąć.  

POLECAM...

 Miłość nie jest czekaniem
Miłość jest trwaniem
Miłość nie jest marzeniem
Miłość jest zrozumieniem
Nie jest też z bajki ilustracją
przy świecach kolacją
To wiedza, która przychodzi
gdy wszyscy i wszystko zawodzi
Miłość jest szczęścia uczuciem
z lekkim serca ukłuciem
Znam już odpowiedź
na odwieczne pytanie
Miłość
to codzienne wspólne siebie 
świętowanie.
- Gabriela Kotas "Lekcja" z tomiku "Anielska ławeczka" str. 28

Za możliwość objęcia patronatem medialnym tego wyjątkowego tomiku poezji serdecznie dziękuję Studiu Wydawniczemu MILLION.