Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grupa wydawnicza Helion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grupa wydawnicza Helion. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

(29/26). DEMONICZNE DWUDZIESTOLECIE. CZAROWNICE, ZNACHORZY I ZAŚWIATY NA USŁUGACH ZBRODNI.


    Autor: Paulina Drożdż

    Wydawnictwo: Wydawnistwo Sploty (Grupa Helion)

    Gatunek: Reportaż

    Liczba stron: 352

    Data premiery: 10. 03. 2026

 *Google

    Paulina Drożdż Absolwentka archeologii na UJ, która z zapałem przekopuje się również przez źródła pisane. 
Scenarzystka kilkudziesięciu podcastów kryminalnych na popularnym kanale Kamila Barnowskiego "Opowiem Ci historię". Prywatnie pasjonatka genealogii i lokalnej krakowskiej historii. Swoimi tekstami stara się pobudzić wyobraźnię czytelnika i zainspirować go do spojrzenia w przeszłość.
(Źródło: Okładka książki)

    Dwudziestolecie międzywojenne to szczególny czas w historii Polski. Ograniczony końcem pierwszej i początkiem drugiej wojny światowej, dla naszego kraju oznaczał odzyskanie niepodległości, scalenie ziem trzech dawnych zaborów, intensywny rozwój, wreszcie - podjęcie zbiorowego wysiłku w celu nadrobienia zaniedbań ponad stu dwudziestu lat niewoli. W popkulturze II Rzeczpospolitą często się romantyzuje, ukazując wyłącznie pozytywne aspekty tego okresu i zapominając między innymi o ogromnym ubóstwie, w jakim żyła znaczna część polskiego społeczeństwa.
Bieda, analfabetyzm dosłowny i funkcjonalny, nieufność wobec nowoczesności, brak dostępu do opieki medycznej z prawdziwego zdarzenia skutkowały tym, że w sytuacjach niezrozumiałych, niepokojących, w chorobach i nieszczęściach masowo odwoływano się do zabobonów. Dotyczyło to również zdarzeń o charakterze kryminalnym - przestępcy, ich ofiary, a także świadkowie zbrodni w śledztwach nader chętnie powoływali się na interwencję sił nadprzyrodzonych. Czarownice, diabły i rozmaite złe duchy gęsto zaludniają łamy ówczesnej prasy relacjonującej procesy sądowe.

W co wierzyli ludzie zamieszkujący Polskę sto lat temu?
W jakie sprawki najchętniej mieszały się siły nieczyste w II Rzeczpospolitej?
Jak na powoływanie się na złego reagowali przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości?
O tym wszystkim przeczytacie w rewelacyjnym historycznym reportażu Pauliny Drożdż.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z książką, która może zaskoczyć, zszokować, wzbudzić poczucie grozy, ale i momentami wprowadzić w stan niedowierzania, że zaledwie sto lat temu wiara w zabobony i "działalność sił nieczystych", klątwy zaklęcia i inne tego typu rzeczy doprowadzała do tak dramatycznych w skutki zdarzeń.
Autorka w swej książce kładzie szczególny nacisk na podkreślenie faktu, że to bieda, analfabetyzm, nieufność wobec wszystkiego, co nowe, brak dostępu do opieki medycznej skutkowały tym, że w sytuacjach niezrozumiałych, niepokojących, w chorobach i nieszczęściach masowo szukano pomocy u różnej maści "specjalistów", znachorów, wróżek, wróżów i innych sił nieczystych, które osiągały apogeum swej działalności wśród potrzebującej pomocy (szczególnie) niewykształconej wiejskiej ludności.
Dotyczyło to również zdarzeń o charakterze kryminalnym-winowajcy, ich ofiary, a także świadkowie zbrodni w śledztwach bardzo chętnie powoływali się na działanie sił nadprzyrodzonych. Czarownice, diabły i rozmaite złe duchy często gościły na łamach ówczesnej prasy. Autorka podpiera się źródłami opisującymi oryginalne procesy sądowe, ich początki, przebiegi i wyroki, które zapadły- i to robi naprawdę świetny vibe całości, naprawdę czuć w tej historii, to, że spędziła w archiwach bardzo dużo czasu, a przy okazji jest naprawdę mrocznie.
Pani Paulina podzieliła swą opowieść na jedenaście rozdziałów, a każdy z nich to inna historia, inny przypadek, inne motywy i inne sposoby i pomysły na zbrodnię, ale wszystkie one pokazują, jak tamtejsza rzeczywistość potrafiła się w ułamku sekundy wymknąć racjonalizmowi.

Książkę czyta się doskonale, napisana jest bardzo przystępnym językiem, bez zbędnych ozdobników, wciągająca i intrygująca- żałuję, że to tylko jedenaście krótkich opowieści, bo z ciekawością poczytałabym więcej- z tych historii wyłania się niezwykły obraz Polski, o której nie byliśmy uczeni w szkołach, a przodkowie (o ile jeszcze żyli) nie zawsze chcieli dzielić się taką wiedzą.
Każda z historii rozpoczyna się tytułem, rokiem oraz miejscem, w którym się wydarzyła. Znajdziecie tu sporo zdjęć, artykułów z ówczesnej prasy relacjonujących przebiegi procesów, zeznania świadków i wiele ciekawostek pokazujących jak wyglądało codzienne życie, jak bardzo strach potrafił zdominować życie a niewiedza i choroby, które się przytrafiały (szczególnie te psychiczne), stawały się wyrokiem i zalążkiem nadchodzących zbrodni.
Jeśli lubicie historie "tru crime", jestem przekonana, że "Demoniczne dwudziestolecie..." przypadnie Wam do gustu, ale tak jak i ja poczujecie niedosyt, bo zdecydowanie chciałoby się więcej takich "demonicznych spraw".
Bardzo się cieszę, że trafiłam na tę książkę, skłoniła mnie ona do refleksji i dała powód do tego, by być wdzięcznym, że żyję w tych czasach, gdzie dostęp do wiedzy jest dostępny dla każdego.

Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To bardzo ciekawa lektura, choć nie znajdziecie tu romantyzowania i kolorowania przeszłości. Jest to surowy obraz społeczności w której lęki przesądy i niewiedza niejednokrotnie wygrywały z rozumem, logika i niejednokrotnie prawem.

POLECAM....

niedziela, 1 lutego 2026

(12/26). PO SZYCHCIE. ŻYCIE W CIENIU PRZEMYSŁU. OPOWIEŚĆ O GÓRNYM ŚLĄSKU

 
    Autorzy: Beata i Przemysław Pomykalscy

    Wydawnictwo: Bezdroża

    Gatunek: Podróżnicza, Reportaż

    Liczba stron: 264

    Data premiery: 13. 01. 2026

 *Google

    Beata i Paweł Pomykalscy Duet w pracy i życiu, skutecznie łączący obowiązki zawodowe zzainteresowaniami. Podróżnicy, autorzy przewodników krajoznawczych i książek podróżniczych. W ramach promocji dziedzictwa kulturowego wspołpracują z różnymi instytucjami, organizacjami i samorządami, wygłaszają prelekcje podróżnicze i wykłady. Z urodzenia i wyboru związania z Górnym Śląskiem, któremu poświęcają szczególnie dużo uwagi. Specjalizują się w Bałkanach Zachodnich, Niemczech, Czechach i we Włoszech. Uwielbiają duże miasta i metropolie, pełne ciekawych historii, wspaniałych zabytków, wielkiej sztuki i niebanalnych postaci. Prowadzą blog Adventum- konkretnie o podróżach, profil na Facebooku o tej samej nazwie, a także konto na Instagramie @beatapomykalska.
(Źródło: Okładka książki)

    Parafrazując słowa jednego z naszych rozmówców, można powiedzieć, że ta książka to "opowieść godnościowa". Jesteśmy w momencie, w którym przemysł ciężki na Górnym Śląsku, tak jak w całej Europie, definitywnie odchodzi w przeszłość, a na jego miejscu powstaje coś zupełnie nowego. Zmierzając do zamknięcia trwającego ponad 250 lat rozdziału w dziejach naszego regionu, opowiadamy o ciężkiej pracy w kopalniach, koksowniach, hutach, o pracy nierzadko wymagającej nadludzkiego wysiłku i niosącej ze sobą śmiertelne niebezpieczeństwo. Piszemy o ludziach, którzy kształtowali oblicze Górnego Śląska, i o tym, jak zmieniała się ta ziemia: od krainy rolniczej, przez obszar usiany kominami i spowity gęstym dymem, po modernizujący się region o wyjątkowej energii i charakterze. To też opowieść o upadku i biedzie, o stereotypach, o odbudowie i o nowej twarzy wielu miejsc. Życie w cieniu przemysłu to nie tylko problemy z ekologią, to również wyjątkowe obiekty, inspirujące przestrzenie i ludzie pełni pasji, którzy korzystają z unikatowego otoczenia, by tworzyć niezwykłe rzeczy.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

     Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z ciekawą propozycją, w której Autorzy oprowadzają nas po przemijającym świecie śląskich miast i robotniczych kolonii. Świecie, który w sporej części już bezpowrotnie utraciliśmy- tym bardziej warto się zagłębić w tę opowieść, bo jest to iście fascynująca podróż. Zaznaczyć jednak trzeba, że nie jest to typowy przewodnik, który wskazuje palcem, idź tu i zobacz to- dla mnie jest to płynącą powolnym rytmem opowieść o tym jak było i jak będzie w przyszłości. 
Autorzy rozmawiają z ratownikami górniczymi- którzy idą tam, skąd wszyscy uciekają, z byłymi górnikami, hutnikami o tym jak ciężką i niebezpieczną pracę oni wykonywali w hutach czy kopalniach, skąd przybyli, czym się zajmowali przed migracją na Śląsk, opowiadają, jak wyglądał typowy śląski dom, pokazują, jak bardzo Śląsk się zmienił na przestrzeni ostatnich lat, porywają nas w piękną (i dla mnie bardzo sentymentalną) podróż.
Autorzy zabierają nas do takich miast jak: Katowice, Chorzów, Bytom czy Zabrze. Opowiadają, jak wyglądały początki przemysłu na Śląsku, jak region radził sobie w okresie międzywojennym i powojennym, przybliżają ich losy, opowiadają o ich historii i rodzinach, które w nich żyły. 
Opowieści te wspaniale oddają ducha dawnego Śląska, wojennych zawieruch, przesuwania granic, czasów komunizmu i zmian, które wprowadzały nowe władze. 
Poza ogromną dawką wiedzy stricte historycznej dotyczącej powstawania miast znajdziecie w tej książce również opisy najważniejszych śląskich budynków, a także życia codziennego, wpływu polityki na cały region, pięknej tradycji, legend i wierzeń...   
Dla ludzi spoza Śląska może to być niezwykle ciekawa i intrygująca kopalnia wiedzy, punkt wyjściowy dla odkrywania  Śląska i poznania jego trudnej historii oraz spojrzenia na to co nowe przez pryzmat tego co przeminęło.

Napisana przystępnym i (dla mnie) zrozumiałym językiem, znajdziecie tu trochę naszej gwary, ale dla osób nieznających śląskiej godki, zostaje ona przetłumaczona. Książka pełna jest ciekawostek i anegdot i okraszona mnóstwem zdjęć- jest to olbrzymim plusem. 
Książkę przeczytałam jednym tchem, bez dwóch zdań chcę więcej.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Tak jak wspomniałam wyżej, dla ludzi spoza regionu to będzie istna kopalnia wiedzy, a zarazem swoisty przewodnik po niemal kultowych miejscach Śląska, pozwalający na obudzenie w sobie ciekawości, i być może pasji w odkrywaniu naszego mimo wszystko pięknego regionu. 

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Bezdroża o raz grupie wydawniczej Helion.

poniedziałek, 22 września 2025

(84/25).TURCJA. ORIENT OSWOJONY

 
    Autor: Marta Abramczyk- Weder

    Wydawnictwo: Bezdroża

    Gatunek: Podróżnicza, Reportaż, Przewodnik

    Liczba stron: 272

    Data premiery: 29. 07. 2025

 *Google

    Marta Abramczyk- Weder Zakochała się w Turcji od pierwszego wejrzenia w 2018 roku, gdy wyjechała tam na studia. Zamieszkała w Izmirze, który stał się jej drugim domem. Studiowała i pracowała jako pilotka wycieczek w kraju na styku kultur. Oprowadziła setki turystów po Riwierze Tureckiej, zjechała kraj od zachodu po sam mroźny wschód. Jej pasją jest odkrywanie tureckiej kultury, kuchni, a przede wszystkim poznawanie ludzi i ich historii. Dziennikarka, autorka bloga "Ejbrams on tour".
(Źródło: Okładka książki)

     Kraj dwóch kontynentów, czterech mórz, tysięcy minaretów i kultywowanych od wieków tradycji. Kraj kontrastów, w którym przez ezan, recytowane przez muezzina śpiewne wezwanie wiernych do modlitwy, przebijają się amerykańskie hity. Setki lat historii, miliony zabytków, meczety i kościoły.
Ta książka zabierze Was w podróż po Turcji - wrotach orientu. Poznacie jej mieszkańców, odkryjecie, co łączy Turków i Polaków, dowiecie się, dlaczego kraju pilnują koty i jak wygląda tureckie wesele. Autorka, prawdziwa pasjonatka Turcji, od lat przemierza jej prowincje, odkrywając kolejne zakamarki regionu, który jest prawdziwym tyglem kultur.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

     Dzień dobry serdeczne! Uwielbiam książki przybliżające mi kulturę, mentalność, obyczajowość, tradycję i symbolikę innych krajów, dlatego też na moim blogu coraz częściej można znaleźć opinie o książkach podróżniczych. 
Z wielką fascynacją "poznaję" świat, jego podobieństwa i różnice. Tym razem wraz z panią Martą Abramczyk- Weder wybrałam się w fascynującą podróż do Turcji- kraju dwóch kontynentów, czterech mórz, tysięcy minaretów i kultywowanych od wieków tradycji. Kraju kontrastów, w którym przez ezan, recytowane przez muezzina śpiewne wezwanie wiernych do modlitwy, przebijają się amerykańskie hity. Gdzie nadal obchodzi się Ramadan, ale nikomu nie wadzą typowe dla nas Europejczyków obrządki katolickie czy kiczowate i przesadne ozdoby bożonarodzeniowe.

"Turcja. Orient oswojony" to intrygujące połączenie książki podróżniczej, reportażu i osobistego pamiętnika, w którym z jednej strony otrzymujemy ogromną dawkę wiedzy na tematy historyczne, polityczne, geograficzne, kulturalne, obyczajowe itp. a z drugiej możemy przeczytać, jak w tym środowisku funkcjonuje osoba z zewnątrz, osoba wychowana w innej kulturze, osoba o innej mentalności, religii, etyce i światopoglądzie. Będziecie mieli okazję zaobserwować, jak wygląda zwyczajne codzienne życie, ja Turcy się rodzą, zakładają swoje rodziny i odchodzą. Czego pragną, co ich chroni i co daje nadzieję na każdy kolejny dzień. Niesamowite zderzenie dwóch różnych światów, ale dzięki temu książka wciąga, fascynuje, wywołuje emocje i zmusza do spojrzenia na niektóre sprawy pod innym katem, "otwiera" głowę na inność.  
Bohaterem tej książki jest ludność- ta bogata i biedna, kobiety i mężczyźni, ci dobrzy i ci źli. Autorka opisuje ludzi zwyczajnych jak i tych wyjątkowych, zabiera nas na wieś i do miasta, pokazuje, co ją nadal zaskakuje, a co stało się już powszechne i normalne...

Bardzo przypadł mi do gustu układ tej książki. Rozdziały są krótkie, ale bardzo treściwe. Informacje są przekazane w bardzo ciekawy i interesujący sposób, i dzięki temu przeczytanie tej książki nie zabiera wiele czasu.
Bardzo się cieszę, że mogłam poznać kolejny kraj widziany oczyma jego wieloletniego mieszkańca. Kolorowy, różnorodny, fascynujący, momentami zatrważający i wywołujący zdumienie i niedowierzanie. Bije z tej książki olbrzymia pasji i uczucie do tego barwnego, choć nadal nie do końca odkrytego kraju ... Zdecydowanie chcę więcej.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Turcja. Orient oswojony" nie jest publikacją przepełnioną suchymi faktami, to wciągająca podróż opowiedziana niezwykle przyjaznym językiem. Znajdziecie to mnóstwo cennych informacji, zrozumiecie jakie zasady panują w tureckiej kulturze. Przekonacie się, co jest mitem, staniecie oko w oko z krzywdzącymi stereotypami i być może zmienicie swoje nastawienie o Turcji i jej mieszkańców.

POLECAM...

"Przed wyjazdem zetknęłam się z wieloma stereotypami dotyczącymi Turcji i Turków. Nie pozwalałam wmówić sobie, że jadę do dzikiego, zacofanego kraju, w którym jakiś Arab zwabi mnie na obywatelstwo, a w najgorszym wypadku zabije. Albo on, albo czający się na każdym kroku terroryści. Krzywdzące stereotypy dotyczące Turcji są ciągle żywe, mimo że ten kraj od lat jest jednym z najpopularniejszych celów wakacyjnych wyprawa Polaków.
Wiedziałam, że Turcja jest państwem laickim z dominującym islamem, że nie wszystkie kobiety się zakrywają, że jedzenie jest pyszne- choć obawiałam się, że nie zasmakuje mi baranina..."
              - Marta Abramczyk- Weder "Turcja. Orient oswojony." str. 7 

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję grupie wydawniczej Helion.

poniedziałek, 25 sierpnia 2025

(79/25). DZIECI Z KURIM

 
    Autor: Kamila Morzy 

    Wydawnictwo: Sploty

    Gatunek: Reportaż

    Liczba stron: 192

    Data premiery: 16. 09. 2025

 *Google

    Kamila Morzy, jest pasjonatką wszystkiego, co mroczne. Od dziecka fascynuje się horrorami i legendami miejskimi z całego świata. Z czasem zainteresowała się sprawami kryminalnymi, zaczęła również pisać powieści i opowiadania. Swoją pasją dzieli się z innymi, tworząc treści oparte na opowieściach i filmach, które sprawiają, że ludzie oglądają się za siebie, gdy zapada mrok. Na jej profilach na Tik Toku (gdzie zgromadziła już ponad pół miliona obserwujących) i na Instagramie można znaleźć prawdziwe historie kryminalne- zarówno te wciąż żywe w pamięci ludzi, jak i zapomniane- a także legendy i trochę horroru.
(Źródło: Okładka książki)

    Jak rodzona matka mogła zrobić swoim dzieciom takie rzeczy?
Sprawa dzieci z miasteczka Kuřim jest wstrząsająca i wciąż - choć od jej ujawnienia upłynęły całe lata - tajemnicza. Początki były zwyczajne, tak jak zwyczajne może być życie siedemnastolatki, która niespodziewanie zachodzi w ciążę ze starszym mężczyzną. Po szybkim ślubie rodzi się pierwszy syn, potem drugi. Niebawem relacje między małżonkami się psują, na szczęście Klara Mauerowa ma starszą siostrę Katerinę, która jest dla niej wzorem i opoką. Kierując się dobrocią serca, samotna matka dwóch synów podejmuje się dodatkowo opieki nad lekko autystyczną nastolatką Aną. Dla dobra rodziny przeprowadza się do małej miejscowości Kuřim. Brzmi jak bajka? A tymczasem to początek koszmaru...
Historia rodziny szukającej spokoju zamienia się w jedną z najbardziej niepokojących spraw w historii Europy Środkowej. Mimo upływu lat wiele pytań wciąż pozostaje bez odpowiedzi. Kim naprawdę była Ana? Jaką rolę odegrała Katerina? I co się działo za zamkniętymi drzwiami domu w niewielkim czeskim miasteczku Kuřim?
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

     Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z książką, która mnie totalnie przeczołgała, zmiażdżyła emocjonalnie i sprawiła, że nie mogę opisywanej w niej historii wyrzucić z głowy, ciągle siedzi mi ona w myślach, i do tej pory, choć minęło już kilka dni od momentu jej skończenia, nie mogę wyjść z szoku, który mi ona zaserwowała...
W domu, do którego weszła policja po zgłoszeniu przez przypadkowego świadka tego nieludzkiego potraktowania dziecka, znajdowała się jeszcze jedna dorosła kobieta, o zgrozo matka więzionego chłopca, jego brat i przyrodnia siostra... Ondrei miał niecałe osiem lat, gdy usłyszał o nim niemal cały świat. Dzieci w jego wieku spędzają czas, bawiąc się z rówieśnikami. On, pozostawiony sam sobie, spędził na zimnej podłodze w piwnicy kilka miesięcy. Gdy funkcjonariusze przybyli na miejsce, zobaczyli go skrępowanego tak, że nie mógł nawet swobodnie się poruszać. Przepełnione strachem oczy błagały o pomoc, a ciotka nieudolnie tłumaczyła, że to taka zabawa w Harry'ego Pottera... A chłopiec, gdy robiono mu zdjęcie do akt sprawy, zaczął się uśmiechać do aparatu...moje serce pękło po raz pierwszy.
Z każdą kolejną przewracaną stroną wychodzi na jaw piekło, jakie matka wraz z innymi dorosłymi zgotowała swym dzieciom. Na myśl o nich zbiera mi się na wymioty, a Ana- W MOJEJ OCENIE! chyba najgorsza z nich wszystkich wzbudza tylko uczucie szczerej nienawiści... To chyba najbardziej odrażająca i obrzydliwa postać w tej historii a tłumaczenie swego zachowania chorobą wcale do mnie nie trafia. Nie zdradzę Wam, kim ona jest, co zrobiła, ale gwarantuję, że poznając tę historię, będziecie mieli odczucia bardzo zbliżone do moich.

Podkreślić po stokroć trzeba, że nie jest to lektura łatwa. Jest to historia przerażająca, wstrząsająca, momentami autentyczne obrzydliwa i niemieszcząca się w głowie. To, co najbardziej uderza w tym horrorze to to, że dorosła kobieta została poddana tak potężnej manipulacji, że zatraciła własny instynkt i sama krzywdząc, pozwoliła krzywdzić i torturować, innym własne dzieci, które podobno kochała ponad życie... Ta historia, boli, boli całą sobą. Będąc rodzicem, trudno jest mi się od niej odciąć i podejść do niej z otwartą głową.  Emocje buzują we mnie od kilku dni i ciągle pytam dlaczego? 
Nie umiem i nie chcę nawet sobie wyobrażać jaką gehennę przez lata musiały przechodzić te dzieci. 

Pani Morzy wykonała tytanową pracę. Dzięki temu powstał naprawdę solidny i rzetelny reportaż, który obnaża wszystkie zaniedbania w stosunku do dzieci, podkreśla olbrzymie zaangażowanie służb, które miały za zadanie oddać tym dzieciom sprawiedliwości dać, choć minimalne poczucie bezpieczeństwa, nie tylko tego fizycznego, ale co ważniejsze tego psychicznego, dać im poczucie, że horror się skończył. Autorka opowiada o ich cierpieniu w taki sposób, że włosy na głowie dosłownie stają dęba.

Dzieląc tę książkę na krótkie rozdziały, przeprowadza nas przez całą tę historię, od odnalezienia chłopca w piwnicy po proces skazujący sprawców na karę więzienia. Po tylu latach od tej potwornej zbrodni, z kart tej historii nadal zionie olbrzymi dramat, smutek i żal.

Pomimo wszystko warto sięgnąć po tę książkę, to naprawdę bardzo dobry reportaż, który oddaje nie tylko skalę tej niewyobrażalnej tragedii, i to jak wiele ludzi zostało złamanych i zniszczonych, ale przede wszystkim, by uświadomić sobie, że potwory żyją obok nas, przybierają maski, udają, że są prawi i sprawiedliwi.
Książka pomimo olbrzymiego ładunku emocjonalnego, który w sobie niesie, czyta się bardzo płynnie, choć wywołuje momentami skrajne emocje i zmusza do zastanowienia się nad sprawiedliwością tego świata.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To świetnie napisany reportaż choć przerażający, boleśnie prawdziwy, pozostawiający miejsce na refleksję i zadumę.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję wydawnictwu Sploty i grupie wydawniczej Helion.

poniedziałek, 7 lipca 2025

(69/25). WSZYSTKIE BARWY MROKU


    Tytuł oryginału: All the Colours of the Dark

    Autor: Chris Whitaker

    Tłumaczenie: Piotr Cieślak

    Wydawnictwo: Editio

    Gatunek: Kryminał, Thriller

    Liczba stron: 632

    Data premiery na rynku polskim: 04. 06. 2025

 *Google

    Chris Whitaker Zanim został nagradzanym autorem książek, przez dziesięć lat pracował jako finansista. Obecnie jest znany jako pisarz, który tworzy klimatyczne, wciągające powieści, urzekające umiejętnym połączeniem kryminału, thrillera, romansu i dramatu. Mieszka w hrabstwie Hertfordshire w Wielkiej Brytanii z żoną i dziećmi.
(Źródło: Okładka książki)

    W 1975 roku małe miasteczko Monta Clare w stanie Missouri jakby nie zauważyło, że Ameryka wchodzi w czas przemian. Wojna w Wietnamie dobiegała wyczekiwanego końca. Muhammad Ali walczył z Joe Frazierem. Wszystkie te wielkie sprawy umykały uwadze mieszkańców Monta Clare. W miasteczku znikały dziewczyny i nikt nie wiedział, kto za tym stoi. Aż los zadecydował inaczej.
Patch, jednooki chłopiec, marzył o przygodach godnych najdzielniejszych piratów. I o zdobyciu serca Misty Meyer. Tyle że dzieliła ich zbyt wielka przepaść. Ale kiedy zobaczył Misty na polanie przy starej kolei, atakowaną przez olbrzymiego faceta w kominiarce, postąpił tak, jak postąpiliby nieustraszeni - zachował się jak bohater. Dziewczyna uciekła. Uratował ją.
Wtedy nie przypuszczał, że ten akt odwagi zmieni wszystko. Dość szybko jednak się przekonał, jak cienka bywa granica między triumfem a tragedią, gdy w cieniu czai się czyjeś nieposkromione szaleństwo.
Niepokojący thriller i epicka historia miłosna - wszystko to w jednej powieści, której akcja toczy się na przestrzeni kilku dekad.
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Czasami trafiamy na takie książki, które zostawiają olbrzymi niedosyt i choćby ta książka miała tysiąc stron więcej, czytałoby się z równym zaangażowaniem, i ciekawością jak pierwsze strony. Ja właśnie trafiłam na taką książkę i strasznie jest mi źle, że ta historia dobiegła końca zaledwie po sześciuset trzydziestu stronach.
Dawno już tak nie przeżyłam przedstawionej historii i choć minęło już kilka dni od momentu, w którym skończyłam czytać, nadal nieustannie o niej myślę...
"Wszystkie barwy mroku" to piękna, choć mroczna i przesycona różnorodnymi emocjami opowieść o różnych rodzajach miłości- tych pierwszych i tych ostatnich, o spełnianiu marzeń, poszukiwaniu swojej życiowej drogi i miejsca na ziemi, radzeniu sobie z różnego rodzaju stratą i układaniu życia na nowo... Genialna mieszanka, w której jest miejsce na wszystkie możliwe emocje od łez po szczery śmiech, pełna mroku, bólu, strachu i rozczarowań, a równocześnie niosąca nadzieję na szczęśliwe zakończenie. Fabuła przepełniona jest marzeniami i dziecięcą ciekawością, udowadniająca, że prawdziwa przyjaźń jest gotowa na każde poświęcenie, a szczera i bezwarunkowa miłość przetrwa najtrudniejsze próby i pokona wszystkie przeszkody rzucone przez los. Nie brakuje tu zła i podłości, niedomówień i ukrytych tajemnic, zaskakujących zwrotów akcji i brutalnej odzierającej z godności prawdy, ale wszystko to jest idealnie wyważone, co daje naprawdę kawał genialnej historii, która biegnie przez dekady, a w tle toczy się historia, której teraz po latach uczymy się w szkole.
Nie będę streszczać fabuły, niech będzie ona niespodzianką. Gwarantuję jednak, że każdy nawet najtwardszy czytelnik da się ponieść tej wyjątkowej historii.

Jest to opowieść, która płynie swoim rytmem, nie śpieszy się, nie przytłacza. Ultrakrótkie rozdziały sprawiają, że nie sposób odłożyć książki na bok. Czyta się naprawdę fantastycznie. Ma ona w sobie to coś, co trudno uchwycić, ale świadomość, że to jest, gdzieś blisko, wywołuje emocje i podpowiada, że wystarczy otworzyć serce, by to coś poczuć i uchwycić.
Autor ma niezwykle barwne pióro i genialny styl. Z łatwością sprawia to, że powieść wciąga, nie chce wypuścić czytelnika ze swych ramion. Zapewnia czytelnikowi istną emocjonalną huśtawkę. Raz płakałam z żalu, za utraconymi marzeniami, by za chwilę zacząć się śmiać jak wariatka, czytając, jak rezolutna, mała dziewczynka odkrywa świat.
Książkę czyta się dosłownie "na raz". 
Nietuzinkowi i genialnie poprowadzeni bohaterowie. Nikt tu nie jest zbędny, każdy wiele wnosi sam do tej opowieści, jest wyjątkowy, a przy tym tworzy niezwykle barwne tło dla pozostałych. Obserwowanie ich na przestrzeni lat, poznawanie uczuć, emocji i motywów, obserwowanie jak sobie radzą z traumami i demonami przeszłości, szukają szczęścia, podejmują pochopne decyzje, z których konsekwencjami muszą żyć do końca, to wszystko sprawia, że łatwiej jest się z nimi utożsamić, zrozumieć ich postępowanie, w jakiś sposób kibicować by odnaleźli w końcu spokój i to, czego całe życie szukają. 
Pozwalają "wejść" w swoje buty i zrozumieć jak wielkie wyrzeczenia musieli podjąć, by to drugie było szczęśliwe.

Jestem zachwycona tą książką i zdecydowanie jest ona jedną z lepszych, które poznałam  w tym roku. Z wielką ciekawością i ekscytacją sięgnę po poprzednie książki, które wyszły spod pióra tego pisarza.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, to jedna z bardziej poruszających historii, jakie ostatnio czytałam. Jestem przekonana, że ta historia, nie tylko wywoła ogrom emocji, ale dostarczy także sporo rzeczy do przemyśleń i refleksji. Dla mnie to totalny majstersztyk.

POLECAM...

"Widok z jego świata rozciągał się na tysiące akrów więziennego terenu i dalej, na wieżę ciśnień stojącą na sześciu tyczkowatych wspornikach, białą jak zimowa chmura, z uwypuklonym od wody pociemniałym podbrzuszem. Widział krzyżujące się kable telefoniczne i czasami wydawało mu się, że trzeszczą tysiącami głosów, które prześcigają się w swych staraniach o bycie słyszanymi. Wyobrażał sobie matki i córki roztrząsające sprawę Moniki Lewinsky, los Hillary i jej słowa o spisku, które wypowiedziała w programie Today Show, by odważnie i szlachetnie bronić Billa, wzmocnić jego domek z kart, zapewniając o nie podważalnych fundamentach. Wyobrażał sobie dwóch facetów rozmawiających o Dale'u Earnhardtcie i z trudem wywalczonym zwycięstwie. Na linii łączącej wielkie miasta brokerzy rozmawiali o transakcjach, Dow Jonesie osiągającym nowe szczyty i rekordowo niskim bezrobociu. Strzelanina w szkole w Thurston, kolejna w Arkansas. Tornado w Minesocie, tornado w Birmingham."
                           - Chris Whitaker "Wszystkie barwy mroku" str. 477

Za egzemplarz  recenzyjny serdecznie dziękuję grupie wydawniczej Helion.

środa, 16 kwietnia 2025

(39/25). ALL OVER ME

 
    Autor: Ludka Skrzydlewska

    Wydawnictwo: beYa

    Gatunek: Romans

    Liczba stron: 442 (e-book, MOBI)

    Data premiery: 15. 04. 2025

 *Google

     Ludka Skrzydlewska z wykształcenia anglistka, absolwentka Uniwersytetu Śląskiego, z zawodu kierowniczka w pewnej międzynarodowej korporacji, z zamiłowania autorka romansów z wątkami kryminalnymi i sensacyjnymi. Pisze praktycznie od dziecka, od kilku lat dzieląc się swoimi tekstami w Internecie. Sama dużo czyta, a jej ulubioną autorką pozostaje Joanna Chmielewska. Prywatnie lubi podróże, planszówki ze znajomymi i swojego psa, labradora Milo. Sentymentalna bzdura jest jej pierwszą powieścią wydaną drukiem.
(Źródło: Lubimy czytać)

    Ma za sobą bolesne rozstanie
Straciła dach nad głową
Jak przetrwa drugi rok na uczelni Yarrow?
Rozważnej i spokojnej Josie Maxwell-Spencer nagle załamuje się świat. Wieloletni chłopak Troy właśnie wystawił ją do wiatru. I to dosłownie – nie dość, że obwieścił Josie koniec ich związku, to jeszcze wyrzucił ją z mieszkania na samym początku roku akademickiego. A w tym czasie naprawdę trudno znaleźć sensowne lokum w niewielkim Chester, gdzie mieści się uczelnia Yarrow.
Klitka, którą ostatecznie udaje się Josie wynająć, do komfortowych nie należy. Jest ciasna, paskudna i brudna, jedyne okno w pokoju ma kratę, a wynajem kosztuje fortunę, ale… Ale jest. Zdesperowana dziewczyna wprowadza się do nowego mieszkania i zamierza jakoś się w nim przemęczyć. I może nawet dałaby radę, gdyby budynku nie zniszczył wybuch gazu.
Na szczęście okazuje się, że u trzech chłopaków z Yarrow czeka wolny pokój. Parker Lane, Vance Crawford i Weston Reyes gotowi są odstąpić go lubianej przez wszystkich dziewczynie. Problem w tym, że o przyszłych współlokatorach Josie opowiada się w Yarrow bardzo niepokojące rzeczy. Podobno lubią dzielić się dziewczynami…
Nowa powieść Ludki Skrzydlewskiej to gorący i uroczy spin-off serii new adult "Prawda o Yarrow".
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was ze spin offem trylogii "Prawda o Yarrow", ale od razu zaznaczam, że nie potrzeba znajomości poprzednich tomów, by sięgnąć po ten. 
Przyznać muszę, że jest to książka, która mnie totalnie zaskoczyła i sprawiła, że zaczęłam sobie zadawać pytanie czy nasze społeczeństwo jest gotowe na historię pokazującą taki rodzaj związku, a sadząc po opiniach, które gdzieś kiedyś mi mignęły na temat tej historii, jestem gotowa stwierdzić, że chyba tym razem Autorka poruszała zbyt mocno kontrowersyjny temat. JA wpadłam w tę historię po same uszy, choć Josie- główna bohaterka- była dla mnie zbyt "cukierkowa", zbyt idealna, choć pod skórą skrywała małego diabełka, ale jest to jedyny mój zarzut, bo pozostałe wątki zostały poprowadzone według mnie świetnie, a pokazanie związku wszystkich głównych postaci, w taki sposób, w jaki zrobiła to Autorka, tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że żadne społeczeństwo, nie jest jeszcze gotowe by zaakceptować taki rodzaj związku. Nie będę chyba zbytnio spojlerować, gdy napiszę, że chodzi o związek poligamiczny, a żeby być dokładniejszą to związek poliandryczny.

Nie będę opisywać fabuły, bo w opisie od wydawcy już tak naprawdę zostało wszystko napisane, z mojej strony dodam tylko tyle, byście byli zaopatrzeni w chusteczki, bo ta historia naprawdę potrafi w niektórych momentach mocno poruszyć.
"All over me" jest ciepłą opowieścią o potrzebie bycia zauważonym przez sprostowanie wszystkim społecznym wymogom, szczerej przyjaźni, wsparciu, poszukiwaniu swojej życiowej drogi. Jest to opowieść o zrozumieniu i otwarciu na drugiego człowieka, o akceptacji i tolerancji- wartościach tak mocno wybrzmiewających na ustach wielu ludzi, a tak nieszanowanych w ostatnich czasach. 
Przez tę historię się dosłownie płynie, a narracja z perspektywy czwórki bohaterów tylko pokazuje jakie przeszkody i przeciwności losu musieli pokonać, by stanąć w miejscu, w którym znaleźli się obecnie. Bardzo spodobał mi się fakt, że Autorka nie zakończyła powieści w momencie podjęcia kluczowych decyzji dotyczących ich związku, tylko pokazała, jak wygląda on później- po kilku latach dojrzewania i zbierania różnorodnych doświadczeń. 
Akcja powieści płynie dość szybko, dostarcza wielu emocji, a wpleciony wątek kryminalny niejednokrotnie sprawił, że serce zabiło mi szybciej. Wszystkie wątki łączą się w spójną całość, która daje naprawdę przy sobie odpocząć, czytało mi się ją z prawdziwą przyjemnością.

Jest to moje drugie spotkanie z twórczością Autorki i ponownie jest ono bardzo pozytywne. Polecam tylko nie zwracać szczególnej uwagi na zdrobnienia, których jest tu sporo i niekiedy mogą naprawdę irytować, a bardziej skupić się na relacji między tą czwórką, wtedy poczujecie tę historią całą/całym sobą.
Ja dzięki "All over me" nabrałam wielkiej ochoty, by poznać całą trylogię "Prawdy o Yarrow".

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak! Ale przyznać trzeba, że książka jest odważna, zmuszająca do refleksji, spojrzenia na wiele spraw pod innym kątem. Dla niektórych może wydać się mocno kontrowersyjna, momentami niemal wulgarna (se*s czwórki osób, niejednego może przyprawić o zawrót głowy), ale wychodzę z założenia, że dopóki wszyscy się na to godzą i nikt nikogo nie krzywdzi, nic mi do tego i nie mam prawa oceniać ich postępowania. Podejdźcie do niej z otwartą głową, a myślę, że i Wam się spodoba.

POLECAM...

Za plik recenzyjny serdecznie dziękuję grupie wydawniczej Helion.

poniedziałek, 3 marca 2025

(23/25). ŚLĄSK, KTÓREGO NIE MA


    Autor: Kamil Iwanicki

    Wydawnictwo: Editio

    Gatunek: Reportaż

    Liczba stron: 272

    Data premiery: 26. 02. 2025

 *Google

    Kamil Iwanicki Silesianista, badacz Górnego Śląska, przewodnik, absolwent studiów śląskich na Uniwersytecie Śląskim. Twórca projektów regionalnych: "Familoki", "Gliwicka Mapa Tajemnic", "Śląskie Stwory i Potwory". W swojej pracy opowiada o skomplikowanym dziedzictwie kulturowym regionu. Od ponad trzech lat obiektem jego zainteresowań pozostają kolonie robotnicze, które stają się punktem wyjścia do opowieści o tradycjach, zwyczajach i życiu mieszkańców familoków.
(Źródło: Okładka książki)

     Śląsk: zapomniane obiekty industrialne, familoki, cmentarze, pałace...
Jaką historię mogą nam opowiedzieć?
Gospodarczo XX wiek był dla Śląska czasem spektakularnego rozwoju i niezwykłej transformacji. Na początku stulecia schludne ulice miast i miasteczek tętniły życiem. Wspaniałe, majestatyczne kamienice i gmachy użyteczności publicznej wyrastały jak grzyby po deszczu. Rozwijał się przemysł, mnożyły się fortuny. W głowach miejscowych architektów powstawały śmiałe koncepcje modernizacji Katowic, Gliwic, Bytomia, Zabrza. Pomysły te pozostały jednak w sferze planów, politycznie bowiem XX wiek był czasem zawieruchy. Przyniósł dwie wojny światowe, przesunięcia granic, wielkie migracje. Zmieniło się wszystko, włącznie z własnością i przeznaczeniem miejscowych budynków. Niektóre z nich pozostały żywe, w ten czy inny sposób służyły kolejnym pokoleniom mieszkańców regionu. Inne popadły w zapomnienie i dziś straszą pustymi oczodołami okien i osypującym się ze ścian tynkiem.
Książka Kamila Iwanickiego stanowi próbę ponownego ożywienia tych fantomowych, zapomnianych miejsc. Kolejna po bestsellerowych Familokach pozycja w dorobku autora jest równocześnie opowieścią o ludziach, którzy niegdyś żyli na Górnym Śląsku; albo opuścili swój Heimat dobrowolnie, albo zostali do tego przymuszeni. To zbiór historii z różnych czasów, zapis dociekań autora, od lat badającego fenomen i specyfikę Górnego Śląska przez pryzmat geografii, przemysłu, architektury i społeczności, której poszczególni członkowie wywarli przemożny wpływ na charakter regionu. Znakomity pretekst do samodzielnego eksplorowania śląskich tajemnic, które wciąż czekają na odkrywców.
Oto ostatnie ślady Heimatu: zapomniane miejsca Górnego Śląska.
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś chciałabym opowiedzieć o kolejnym świetnym reportażu, który opowiada o tak bliskim mojemu sercu Śląsku. "Śląsk, którego nie ma" to druga książka Kamila Iwanickiego, którą mam okazję poznać i po raz drugi jest to książka pełna wiedzy, intrygującej historii ciekawostek i anegdot. Po raz drugi dałam się zabrać w pasjonującą podróż i na nowo odkrywałam miejsca, które znam, dowiedziałam się wiele ciekawych rzeczy. Przypomniałam sobie o wielu pięknych i wyjątkowych miejscach takich jak: Świerklaniec, Kopice, Moszna, Miechowice- gdzie do dziś można podziwiać przepiękne pałace. Autor przybliża ich losy, opowiada o ich historii i rodach, które w nich żyły. Opowieści te wspaniale oddają ducha dawnego Śląska, wojennych zawieruch, przesuwania granic, czasów komunizmu i zmian, które wprowadzały nowe władze. 
Poza ogromną dawką wiedzy stricte historycznej dotyczącej powstawania miast znajdziecie w tej książce również opisy najważniejszych śląskich budynków, a także życia codziennego, wpływu polityki na cały region, pięknej tradycji, legend i wierzeń...   
Dla ludzi spoza Śląska może to być niezwykle ciekawa i intrygująca kopalnia wiedzy, punkt wyjściowy dla odkrywania  Śląska i poznania jego trudnej historii oraz spojrzenia na to co nowe przez pryzmat tego co przeminęło.

Napisana przystępnym i (dla mnie) zrozumiałym językiem, sporo tu gwary, ale dla osób nieznających śląskiej godki, zostaje ona przetłumaczona. Książka pełna jest ciekawostek i anegdot i okraszona mnóstwem zdjęć- jest to olbrzymim plusem. 
Książkę przeczytałam jednym tchem, bez dwóch zdań chcę więcej.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Tak jak wspomniałam wyżej, dla ludzi spoza regionu to będzie istna kopalnia wiedzy, a zarazem swoisty przewodnik po niemal kultowych miejscach Śląska, pozwalający na obudzenie w sobie ciekawości, i być może pasji w odkrywaniu naszego mimo wszystko pięknego regionu. 

POLECAM...

"Park Śląski w okresie PRL-u był dumą  regionu. Po wojnie zagospodarowano tu nieużytki i hołdy (hałdy), by stworzyć jeden z największych parków miejskich w Europie. Do prac w czynie społecznym włączył się lud śląski. Powstały tu zoo, planetarium, kolejka linowa i wąskotorowa, Śląskie Wesołe Miasteczko, Stadion Śląski. Pomiędzy drzewami ustawiono prace artystyczne polskich rzeźbiarzy. Rodziny mogły pływać na kajakach po kanale. W duchu socrealizmu powstały Kręgi Taneczne jako część strefy festynowej. Wdrożono tu awangardowe koncepcje, na Dużej Łące stanęła wysoka na ponad pięćdziesiąt metrów wieża szklarniowa z wertykalnymi ogrodami, tuż obok zbudowano niezwykłą w swym kształcie halę Kapelusz."
                             - Kamil Iwanicki "Śląsk którego nie ma" str. 175

Za egzeplarz recenzyjny serdecznie dziękuje grupie wydawniczej Helion.

środa, 27 listopada 2024

(149/24). PRĘDZEJ PIEKŁO ZAMARZNIE

 
    Autor: Ludka Skrzydlewska

    Wydawnictwo: Editio Red

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 400

    Data premiery: 19. 11 2024

 *Google

    Ludka Skrzydlewska z wykształcenia anglistka, absolwentka Uniwersytetu Śląskiego, z zawodu kierowniczka w pewnej międzynarodowej korporacji, z zamiłowania autorka romansów z wątkami kryminalnymi i sensacyjnymi. Pisze praktycznie od dziecka, od kilku lat dzieląc się swoimi tekstami w Internecie. Sama dużo czyta, a jej ulubioną autorką pozostaje Joanna Chmielewska. Prywatnie lubi podróże, planszówki ze znajomymi i swojego psa, labradora Milo. Sentymentalna bzdura jest jej pierwszą powieścią wydaną drukiem.
(Źródło: Lubimy czytać)

    Nigdy się na to nie zgodzę, Saint!
Marigold Price wraz ze swoją macochą Lizzie prowadzi przytulny pensjonat w małej górskiej miejscowości Silver Springs w stanie Kolorado. Pół roku temu dziewczyna straciła ojca i choć niesamowicie za nim tęskni, to z całych sił stara się udowodnić Lizzie i całemu światu, że ze wszystkim poradzi sobie sama, że o wszystko sama zadba – wcale nie gorzej niż jej zmarły tato. Sześć miesięcy po jego odejściu wydaje się, że życie w pensjonacie Silver Lodge powoli wraca do normy. Zbliża się Boże Narodzenie i obie panie Price zajęte są dekorowaniem domu w oczekiwaniu na spragnionych śniegu turystów.
Tymczasem nad spokojnym Silver Springs zbierają się ciemne chmury. Krążą plotki o kimś, kto skupuje ziemie na obrzeżach miasteczka. Atmosfera zagęszcza się wraz z przyjazdem Sainta Ashforda. Biologiczny syn Lizzie Price i dawny przyjaciel Mari, jeszcze z dzieciństwa, wraca po latach do Silver Springs z zamiarem przemienienia cichej górskiej miejscowości w drugie Aspen – ogromny kurort narciarski. Ten pomysł zdecydowanie nie podoba się Marigold. Dziewczyna postanawia walczyć o zachowanie tożsamości miasteczka i o ukochany pensjonat, co do którego Saint także ma pewne plany…
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś wpadłam opowiedzieć kilka słów o fantastycznej książce, która do mnie ostatnio trafiła. Ależ to było miłe doświadczenie, jestem zachwycona tą historią, tym jak została ona przedstawiona, tym jak mnie otuliła senną, a zarazem domową, ciepłą i magiczną atmosferą małego miasteczka, wywołała uśmiech i łzy, sprawiła, że nie chciałam jej odłożyć na bok, bez dotarcia do finału. Przepadłam w niej od pierwszej strony i sama jestem zaskoczona faktem, że jestem zła po pierwsze o to, że ta historia już  się skończyła, a po drugie tym, że dopiero odkryłam twórczość pani Skrzydlewskiej. Jeśli inne jej powieści są równie piękne, biorę je w ciemno, doradźcie mi tylko, proszę, od której zacząć. 

Nie będę ponownie opisywać fabuły, bo sam wydawca sporo już mówi, a nie chciałabym Wam zepsuć frajdy z odkrywania tej historii. Zaznaczę tylko, byście przygotowali się na to, że wsiadacie na rozpędzony emocjonalny rollercoaster i nie ma w nim nawet centymetra miejsca na nudę, choć akcja toczy się w sennym i zimowym miasteczku, tyle się tu dzieje, że momentami naprawdę robi się gorąco od nadmiaru doznań.
Autorka fantastycznie oddała nie tylko klimat miejsca, ale i pięknie podała wszystkie emocje, które targają bohaterami, a naprzemienna narracja głównej dwójki tylko to podkreśla. Cudownie było poznawać ich punk widzenia, odkrywać tajemnice, obserwować jak dochodzili do porozumienia, mając między sobą tak wiele lat niedomówień i obopólnego żalu wynikającego z nie do końca zrozumianego  odrzucenia. Historia ta przepełniona jest tajemnicami i intrygami, mnóstwem emocji i całą gamą uczuć. Świetnie obserwowało się przemianę Sainta i to jak docierała do niego prawda o jego życiu, które toczył przez ostatnie kilka lat z dala od matki, domu i przyjaciółki z dziecięcych lat, choć momentami był on nieodrodnym synem swojego ojca, tak bardzo, że aż ciarki przechodziły poplecach gdy obserwowało się jego bezwzględność i wyrachowanie, za chwilę stawał się człowiekiem o złotym sercu, gotowym oddać je za drugiego człowieka. Fantastycznie wykreowana postać, zdecydowanie moja ulubiona. Marigold, też fajnie poprowadzona, zadziorna waleczna, mocno stąpająca po ziemi, niedająca sobie dmuchać w przysłowiową kaszę kobieta, która wie, co jest dla niej najważniejsze, i że nie da sobie odebrać tego bez walki. Pozostałe postacie tworzą barwne tło dla głównej dwójki. Jedyne czego mi brakowało, to więzi między Lizzie a Saintem i takiej szczerej prawdziwej rozmowy. Tutaj dostaliśmy tylko namiastkę i sporo z ich relacji zostało w domysłach.
Pomysł na fabułę w moim odczuciu bardzo trafiony i świetnie poprowadzony, akcja powieści toczy się dość szybko, momentami mocno zaskakuje, zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni i wywołuje szczery śmiech. Błyskotliwe dialogi, nuta sarkazmu tylko dodają pikanterii całości i sprawiają, że przeżywa się wszystkie emocjonalne stany.

Książka napisana jest niezwykle barwnym, pobudzającym wyobraźnię językiem. Z wielką przyjemnością czyta się opisy miejsc i ludzi. Historia przedstawiona przez panią Skrzydlewską wciąga od pierwszych stron, intryguje, zmusza do refleksji nad tym co jak ważna jest okolica w której mieszkamy, jej ekosystem, który raz poruszony ludzką ręką już nigdy nie wróci do swej świetności i biologicznego balansu, o tym jak chęć posiadania i duże pieniądze potrafią zrobić z człowieka niebezpiecznego drapieżnika, który nie cofnie się tak naprawdę przed niczym. 
Autorka porusza tu także temat przemocy psychicznej, manipulacji drugim człowiekiem, przeinaczaniu faktów na swoją korzyść, zmusza czytelnika do zastanowienia się nad tym co jest naprawdę ważne  w życiu.
Powieść osadzona w pięknym malowniczym miejscu, niesie ukojenie daje przy sobie odpocząć i choć nie jet to stricte świąteczna historia, pięknie wpisuje się w ten wyjątkowy czas, pokazując, że dobro zawsze wygra, choć czasami jest to zasługa nie tylko walczącego człowieka, ale i sprzyjającej mu naturze. 

Bardzo się cieszę, że mogłam poznać kawałeczek twórczości nowej dla mnie Autorki. Czas spędzony przy książce naprawdę naładował mi akumulatory, rozbawił, refleksyjnie nastawił, sprawił, że poczułam się naprawdę zrelaksowana, ale nie przytłoczona.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak? Bardzo ciepła opowieść, nie tylko o miłości, ale także przyjaźni, sile charakteru, nadziei, wybaczeniu i poszukiwaniu siebie i swojego miejsca na ziemi.  

POLECAM...

"- świat musi iść do przodu, bo jeśli stoi w miejscu, to się cofa- poucza mnie protekcjonalnie. Zaciskam dłonie w pięści i marzę o tym, żeby walnąć go w tę jego przystojną buźkę. - To piękne miejsce, Mari. Silver Springs jest tak cudownie położone i ma tak wspaniałe stoki narciarskie dookoła, że gdyby tylko ktoś je odkrył i wpakował w nie mnóstwo forsy, mógłby przekształcić je w drugie Aspen. Wraz z ojcem właśnie to zamierzamy zrobić. Dać większej ilości ludzi możliwość zobaczenia tego cudownego zakątka. Zapewnić Silver Springs zastrzyk pieniędzy i bodziec do wzrostu. Chcemy, żeby to miejsce ożyło. A Silver Lodge, cóż... Chyba sama rozumiesz, że kiedy kurort zacznie działać, splajtujecie. Dlatego chcę kupić go od was, teraz kiedy jeszcze jest coś wart. Doprowadzenie was do ruiny nie jest naszym celem, bałwanku.
Może gdyby nie dodał na koniec tego przezwiska, nie wściekłabym się jeszcze bardziej. Może. Ale to mało prawdopodobne."
                             Ludka Skrzydlewska"Prędzej piekło zamarznie" str. 48

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Editio Red oraz grupie wydawniczej Helion.

poniedziałek, 16 września 2024

(126/24). ZAKAMARKI BIAŁEGO DOMU

 
    Autor: Marek Wałkuski

    Wydawnictwo: Editio

    Gatunek: Reportaż

    Liczba stron: 352

    Data premiery: 09. 10. 2024

 *Google

    Marek Wałkuski Dziennikarz radiowy, reportażysta, jedyny Polak w ścisłym korpusie prasowym Białego Domu, przewodniczący White House Foreign Press Group, wieloletni korespondent Polskiego Radia w Stanach Zjednoczonych. Autor bestsellerów" "Wałkowanie Ameryki", "Ameryka po kawałku", "To jest napad".
(Źródło: Okładka książki)

    Biały Dom. Tu decydowały się losy Ameryki i świata. Tu zapadały decyzje dotyczące wojen i pokoju. Tu prezydenci wychowywali swoje dzieci i zdradzali żony. Tu rozgrywały się polityczne intrygi i prowadzono zakulisowe negocjacje. Legendarne, niemal mityczne serce Stanów Zjednoczonych.
Biały Dom to ikona Ameryki. Każdy o nim słyszał i kojarzy jego architekturę. Ale mało kto wie, co znajduje się w środku, co się dzieje za jego murami? Jak funkcjonuje? Jakie tajemnice kryje? Kim są ludzie, których można tam spotkać? Kto pociąga za sznurki i jak to robi?
Odpowiedź na te pytania poznał Marek Wałkuski, jedyny polski dziennikarz w ścisłym korpusie prasowym Białego Domu, przewodniczący White House Foreign Press Group, wieloletni korespondent Polskiego Radia w Stanach Zjednoczonych. Wałkuski spędził w Białym Domu tysiące godzin. Towarzyszył prezydentom w Gabinecie Owalnym, jeździł w prezydenckim, konwoju, latał Air Force One, a nawet smakował prezydenckiej kuchni.
Z książki dowiesz się, jak się żyje w Białym Domu, co się znajduje w części prywatnej i co kryją jego podziemia, a także jak wyglądała masońska ceremonia wmurowania kamienia węgielnego pod Biały Dom. Autor zdradza, ile zarabia prezydent i jakie przysługują mu apanaże. Wyjawia również, kto w Białym Domu lubi polskie pączki, kiedy serwowano tam placki ziemniaczane i jak jego córka trafiła do gabinetu prezydenta.
Zapraszamy do Białego Domu ― jednego z najważniejszych i najsłynniejszych miejsc na świecie.
(Opis wydawcy)

    Uwielbiam reportaże podane w takiej formie. Autor zabiera nas w kuluary jednego z najważniejszych budynków świata, opowiada o ekscentrycznych prezydentach, wielkich mężach stanu, ikonicznych wydarzeniach i przełomowych słowach, które wpłynęły na kraj i w następstwie na cały świat, ale zadaje też pytania o przepis na sukces, czyli jak stworzyć państwo, z którym niemal wszyscy się liczą, jak trwać w potędze i czy każdy na pewno jest w stanie udźwignąć na ramionach obciążenie, jakim jest prezydentura Stanów zjednoczonych. 
Patrzy w zamierzchłe czasy, opowiada, jak doszło do powstania nie tylko budynku, ale całego serca USA, opisuje pierwszych prezydentów, opowiada anegdoty, ale i pokazuje, jak wielkie to było wyzwanie dla nich samych i z jakimi wyzwaniami musieli się mierzyć na co dzień, szczegółowo opisuje, chociażby ceremonię wmurowania kamienia węgielnego pod budowę, jak na przestrzeni lat zmieniał się Biały Dom, jakie zmiany były wprowadzane na przestrzeni lat, zasypuje nas mnóstwem ciekawych informacji, ale tym samym wcale nie zanudzając.
Spogląda także w przyszłość zastanawiając się jak będzie ona wyglądać gdy w Białym Domu już niebawem rozgości się kolejny prezydent. Jakie zmiany nastąpią.
Pomiędzy tymi rozważaniami zabiera nas na spacer nie tylko po oficjalnych miejscach, gdzie odbywają się kluczowe dla kraju i świata spotkania, zapadają decyzje, trwają konferencje i wywiady, opowiada o funkcjonowaniu najsłynniejszego gabinetu świata- gabinetu owalnego, ale pozwala nam także zerknąć w miejsca przeznaczone nie tylko dla najbliższych współpracowników, ale i prywatne apartamenty dla rodziny urzędującego aktualnie prezydenta, opowiada o ich codzienności w bardzo ciepły i przyjazny sposób, bez wścibstwa, nie plotkując i wyciągając na światło słoneczne tajemnic, za to z wielkim wyczuciem i taktem. 
Nie jest to jednak tylko spacer po budynku, jest to także podróż przez wszystkie prezydentury, które Autor mógł obserwować na bieżąco, zaczynając od George'a W. Busha, przez Baracka Obamę, Donalda Trumpa po obecnie rządzącego Joe Bidena. Opowiada o realiach swojej pracy, jej plusach i minusach, wyzwaniach, które powstają na niemal każdym kroku o współpracy ze służbami bezpieczeństwa w tym tej najważniejszej z Secret Servise, o ludziach którzy mu towarzyszą na co dzień i tych, których dzięki tej pracy mógł poznać. 

Książka podzielona jest na dwadzieścia jeden rozdziałów, które aż kipią od barwnych opowieści, zabawnych anegdot, ciekawych i błyskotliwych spostrzeżeń, jestem przekonana, że każdy znajdzie tu coś, co go zaintryguje. Dodatkowym plusem są zdjęcia, które obrazują nie tylko pracę pana Wałkuskiego ale pokazują piękni i dostojność Białego Domu, a także opowiadają własne historie o ludziach na nich uwiecznionych. 
Książkę czyta się naprawdę dobrze, nie chce się jej odkładać. Napisana bardzo ładnym językiem bez zadęcia i zbędnych ozdobników. Fascynuje od pierwszych stron, rozbudza apetyt na więcej.
 
    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To mega intrygujący reportaż o pracy i życiu w Białym Domu. Pan Wałkuski spędził w Białym Domu setki godzin. Towarzyszył prezydentom na każdym kroku, jeździł w prezydenckim konwoju, latał Air Force One. Teraz tymi doświadczeniami dzieli się z nami. 

POLECAM...

"W Białym Domu mieszkało 45 prezydentów z rodzinami. Wychowywali tu dzieci, tworzyli dla nich szkoły i organizowali śluby. Przeżywali rodzinne tragedie i zdradzali żony. Podpisywali pokojowe traktaty i knuli polityczne intrygi. Niektórzy tu umierali. W Białym Domu występowali najznakomitsi artyści, ale odbywały się pijackie burdy. To miejsce patriotycznych uniesień i politycznych dramatów. Dzięki swojej symbolice, barwnej i pełnej zagadek historii oraz niezwykłym lokatorom Biały Dom na trwałe zapisał się w kulturze masowej. To jedno z najważniejszych, najbardziej intrygujących i najciekawszych miejsc na świecie." 
                            Marek Wałkuski "Zakamarki Białego Domu" str. 11

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję grupie wydawniczej Helion.

środa, 3 lipca 2024

(89/24). USA CZĘŚĆ ZACHODNIA

 
    Autor: Kamila i Paweł Florczak

    Wydawnictwo: Bezdroża

    Gatunek: Przewodnik, Podróżnicza

    Liczba stron: 320

    Data premiery: 30. 06. 2024

 *Google

    Kamila i Paweł Florczak Autorzy bloga podróżniczego readyforboarding.pl, kilku książek i e-booków o ciekawych miejscach w Polsce i na świecie oraz poradników o podróżowaniu z dziećmi. Ich blog jest czytany rocznie przez ponad milion osób, a na kanałach w social mediach inspirują do podróży ponad dwieście tysięcy ludzi. Na co dzień mieszkają w Łodzi, wcześniej przez dwa lata mieszkali za granicą, a w trakcie wszystkich swoich podróży zwiedzili ponad 40 krajów, z czego więcej niż 30 z dziećmi. Ich wspólną pasją są oczywiście podróże, próbują nią zarazić trójkę swoich dzieci, z którymi podróżują już prawie osiem lat.
(Źródło: Okładka książki)

    Zachód Stanów Zjednoczonych - to tutaj z jednej strony wkracza się do tętniących życiem miast pełnych drapaczy chmur, a z drugiej łapie oddech w parkach narodowych ukazujących najpiękniejsze miejsca na świecie.
Zapraszamy w podróż od wybrzeża Pacyfiku, przez Góry Skaliste, po Wielkie Równiny - aby odkryć niepowtarzalne piękno, które charakteryzuje te rozległe tereny. Zabierzemy Cię do największych metropolii, prezentując urokliwe San Francisco, pełne parków rozrywki i kultowych miejsc Los Angeles oraz słynące z kasyn i luksusowych hoteli Las Vegas. Odwiedzimy zagłębia nowych technologii takie jak kalifornijska Dolina Krzemowa, a także zajrzymy do miasteczek pamiętających czasy gorączki złota, wśród nich opuszczonych osad, nad którymi unoszą się duchy dawnych kopalni.
Pokażemy też kiedy najlepiej pojechać do USA, na co zwrócić uwagę, gdzie nocować, jak wynająć samochód i jak przemieszczać się na miejscu, czyli wszystko, co potrzebne, aby dobrze zaplanować wyjazd.
(Opis wydawcy)

    Uwielbiam czytać książki podróżnicze. Są one dla mnie oknem na świat i dzięki nim mogę choć trochę poznać różnorodną mentalność, kulturę, tradycje i obyczaje panujące nie tylko w naszym kraju, ale i na całym świecie. "Zwiedzić" zabytki, wyobrazić sobie smak, barwę i zapach danego kraju czy regionu- jest to dla nie zawsze cenna lekcja, a gdy jeszcze autor danej książki opowiada o historii danego miejsca, nie ubarwia i nie koloryzuje, zachowuje neutralność i dystans co do wydarzeń które działy się w tym miejscu, a w zamian intryguje, rozbudza wyobraźnię, a przy tym jeszcze nie przynudza masą zbędnych dat (które za chwilę i tak zapomnę) jestem wielce uradowana i z radością wyruszam w kolejną "podróż"... W tym przypadku także nie mamy do czynienia ze zbiorem suchych faktów i wytycznych, gdzie trzeba koniecznie pojechać i co zobaczyć, ale z doskonale napisaną opowieścią pełną wskazówek inspiracji, przydatnych informacji, którą się genialnie czyta.
Autorzy na początek serwują garść istotnych i praktycznych informacji i zaraz zabierają nas w wyjątkową podróż  od wybrzeża Pacyfiku, przez Góry Skaliste, po Wielkie Równiny - razem z nimi odkrywamy różnorodność i piękno, które charakteryzuje te rozległe tereny. Trafiamy do największych metropolii, takich jak urokliwe San Francisco, pełne parków rozrywki i kultowych miejsc Los Angeles oraz słynące z kasyn i luksusowych hoteli Las Vegas. Odwiedzamy zagłębia nowych technologii takie jak kalifornijska Dolina Krzemowa, i zajrzymy do miasteczek pamiętających jeszcze czasy gorączki złota. 
Wszystkie te miejsca są nie tylko dokładnie opisane, ale i pokazane na przepięknych zdjęciach, które chce się oglądać bez przerwy. Autorzy włożyli w tę książkę dużo pracy i naprawdę to zaangażowanie widać na każdym kroku. Przewodnik czyta się momentami fenomenalnie, a barwne opisy łatwo pozwalają wyobrazić sobie przedstawiane miejsca.

Jestem zauroczona tym przewodnikiem, pięknym wydaniem i mnóstwem merytorycznej wiedzy i całą masą przydatnych wskazówek. Bardzo się cieszę, że na nią trafiłam, czy kiedyś wybiorę się do opisywanych miejsc? Być może, jeśli tak, to ta książka na pewno będzie mi towarzyszyć.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Przewodnik "USA. Część zachodnia" to kompendium wiedzy, które zadowoli każdego, zarówno doświadczonego podróżnika, który już zna stany Zjednoczone, jak i  laika, który dopiero planuje swą pierwszą podróż w ten rejon świata.

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Bezdroża i grupie wydawniczej Helion.

środa, 26 czerwca 2024

(84/24). DDA czy to ja?

 
    Autor: Cezary Biernacki, Anna Maria Seweryńska

    Wydawnictwo: Sensus

    Gatunek: Poradnik

    Liczba stron: 176

    Data premiery: 18. 06. 2024

 *Google

    Anna Maria Seweryńska magister profilaktyki społecznej i resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim, superwizorka i trenerka II stopnia rekomendowana przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne, certyfikowana specjalistka psychoterapii DDA/DDD, absolwentka kursu systemowej pracy z rodziną, edukatorka seksualna po Podyplomowym Studium Wychowania Seksualnego II stopnia. Pracuje jako psychoterapeutka, trenerka, wykładowczyni, superwizorka dla teamów i zespołów zadaniowych. Aktywnie działa w Stowarzyszeniu Od-Do, którego jest współzałożycielką; pełni w nim również funkcję kierownika merytorycznego. Wcześniej kierowała wiodącą przychodnią leczenia uzależnień i współuzależnienia Petra w Warszawie, była również pracownikiem naukowym w Pracowni Psychologii Klinicznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Autorka wielu programów pomocy dla osób wywodzących się z rodzin dysfunkcyjnych, jak również publikacji na ten temat.

    Cezary Biernacki ukończył studia w Instytucie Profilaktyki i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego, jest także absolwentem Szkoły Trenerów Warsztatu Psychologicznego rekomendowanego przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne. Psychoterapeuta, certyfikowany specjalista psychoterapii DDA/DDD, członek Komisji Dialogu Społecznego ds. Przeciwdziałania Alkoholizmowi. Problematyką uzależnień zajmuje się od 1989 roku. Współinicjator Ruchu Samopomocowego dla DDA w Polsce. Współautor wielu ofert pomocowo-rozwojowych dla młodych dorosłych z rodzin dysfunkcyjnych, a także edukacyjnych i szkoleniowych dla zainteresowanych grup odbiorców (terapeutów, nauczycieli, rodziców). Od 1990 roku prowadzi indywidualną i grupową psychoterapię. Jest przekonany, że bagaż bolesnych doświadczeń z dzieciństwa nie musi determinować reszty życia, że dzięki wzięciu odpowiedzialności za swoje życie można zyskać poczucie własnej wartości, godności, spokoju i bezpieczeństwa.
(Źródło opisu: Okładka książki)

    Jak odzyskać swoje życie, będąc dorosłym dzieckiem alkoholika?
Rodzice, rodzina. Najbliżsi ludzie, którzy mieli i mają na nas olbrzymi wpływ. To oni przekazali nam wzorce zachowania, schematy poznawcze, strategie radzenia sobie z problemami, umiejętność świętowania sukcesów czy podnoszenia się po porażkach. Przez ich pryzmat kształtujemy własne opinie i często bezwzględnie oceniamy innych, ale przede wszystkim samych siebie. Nawet jeśli matki i ojca już przy nas fizycznie nie ma, w pewnym sensie wciąż żyją ― w nas. I wszystko jest dobrze, jeżeli rodzina, w której się wychowaliśmy, pozostawała w pełni funkcjonalna, a rodzice nie zmagali się z nałogami czy chorobami. Jednak to nie takie oczywiste.
Domy wielu z nas można nazwać problematycznie funkcjonującymi, wręcz dysfunkcyjnymi. Nieprawidłowości te wynikały z różnych powodów i mogły być rozmaite, ale kluczową kwestią był zazwyczaj problem alkoholowy. Alkoholizm jednego lub obojga rodziców nigdy nie pozostaje bez wpływu na dzieci. Także te już dorosłe. Jeśli temat Cię dotyczy ― należysz do osób DDA (Dorosłych Dzieci Alkoholików) lub DDD (Dorosłych Dzieci z Rodzin Dysfunkcyjnych) ― żyjesz nie tylko z poczuciem winy, ale i z ogromnym obciążeniem emocjonalnym. Ten poradnik ma za zadanie pomóc Ci rozpoznać i uświadomić sobie skalę skutków związanych z "odziedziczonymi" po rodzicach problemami i doświadczeniem dziecięcej traumy relacyjnej. Uwierz, że nie jesteś sam: istnieją skuteczne sposoby na zmianę utartych schematów i miejsca, w których znajdziesz pomoc i wsparcie. Zaopiekuj się tym zagubionym i wystraszonym dzieckiem w sobie i zacznij żyć swoim życiem (lub pełnią życia albo zacznij patrzeć trzeźwo na świat). Nawet jeśli jesteś DDA lub DDD, wiedz, że dobre życie jest możliwe.
(Opis wydawcy)

    Dziś zapraszam Was do przeczytania kilku słów o poradniku, który być może odpowie na nurtujące Was pytania, zainspiruje do zmiany, zachęci do skorzystania z pomocy specjalisty, ale co najważniejsze pokaże, że to, co dzieje się w waszym życiu i to jacy jesteście to także  suma wypadowa między innymi tego co działo się w rodzinach, w których się wychowywaliście.
"DDA czy to ja?" to poradnik napisany przez psychoterapeutów posiadających olbrzymie doświadczenie w pracy z DDA, czy DDD, nie będę się więc bawić w internetowego psychologa i oceniać treści merytorycznej tego poradnika, wierzę, że jest to książka napisana z najwyższą starannością i ma na celu niesienie pomocy, szerzyć wiedzę i być wsparciem dla tych, którzy tego wsparcia potrzebują. 
Pamiętajcie, że wszystkie nasze myśli, emocje, przeżycia i reakcje na zagrożenia zapisują się w ciele, i choć wydaje się nam, że są one niewidoczne dla osób postronnych, systematycznie nas samych rujnują.

Książka została podzielona na pięć przejrzystych części. Każda z nich z kolei na niewielkie rozdziały, z których dowiecie się podstawowych rzeczy takich jak: co w ogóle oznaczają skróty DDA, DDD, czym jest trauma relacyjna, jakie ciągnie za sobą konsekwencje dorastanie w rodzinach dysfunkcyjnych itp. Później skupiamy się na radzeniu sobie z własnymi emocjami, lękiem przed odrzuceniem, niską samooceną, dowiemy się, o co chodzi w psychoterapii i czy warto w jej trakcie sięgać po farmakologię.
Podejmiemy rozważania nad tematem odpowiedzialności, nie tylko za siebie, ale i innych. Poznamy również kilka autentycznych historii, których bohaterowie opowiadają swoje historie, i podkreślają, jak ważne jest poszukiwanie pomocy.
Bardzo ważny (ale nie jedyny!) jest rozdział "Dysfunkcja w rodzinie na przykładzie rodziny alkoholowej", otwiera on oczy czytelnika na bardzo istotne zagadnienia, przy pomocy wykresów, tabel i grupy kilkunastu pytań, czytelnik może sobie szczerze i z całą mocą uświadomić, z jakiej rodziny pochodzi, jaką miał w niej rolę przypisaną. Dla mnie to była chyba najmocniejsza część, bo naprawdę dotykała ona duszy.
Nie ma tu gotowych rozwiązań, ale są podpowiedzi, jak i gdzie tych rozwiązań szukać. Moim zdaniem, książka pokazuje, że są sposoby na zmianę utartych schematów, trzeba tylko chcieć je odnaleźć i poznać.

W przypadku poradników nie można napisać, czy daną książkę czyta się dobrze, czy źle, wiadome jest, że każdy odbierze ją inaczej. Mnie osobiście, choć nie jest ona obszerna, przeczytanie jej zajęło naprawdę kilka długich dni, zmusiła mnie ona do rozmyślań, otworzyła oczy na naprawdę ważne sprawy, sprawiła, że spojrzałam na własną rodzinę przez jej pryzmat, a potem musiałam pogodzić się z wyciągniętymi wnioskami, poukładać je sobie w głowie. 
Napisana jest ona bardzo przystępnym i zrozumiałym dla każdego językiem, nie zawiera w sobie skomplikowanych określeń.
Przebija się tu ogrom wiedzy i doświadczenia Autorów i to jest niepodważalne.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jest to książka, którą powinien poznać każdy. Nie tylko osoby, które dorastały w patologicznym środowisku, z rodzin dysfunkcyjnych, ale również współuzależnieni bliscy, i wszyscy, którzy pracują z osobami DDA lub DDD.

POLECAM...

"Akceptowanie siebie w dorosłym życiu jest podstawą dobrego samopoczucia, ponieważ tylko Ty sam(a) możesz siebie zaakceptować bezwarunkowo. Nie oceniać i nie odrzucać siebie, nawet kiedy popełniasz błędy, coś Ci nie wychodzi, czegoś nie umiesz, nie wiesz. Masz byle jaki dzień. Jesteś w złym humorze. Zachowujesz się niestosownie. Masz kłopoty, z którymi sobie nie potrafisz poradzić. Chorujesz i  jest o uciążliwe dla innych. W takich chwilach chodzi o to, by przyjąć, że na ten moment tak po prostu jest. Bardzo ważne jest to, żeby bezwarunkowa akceptacja siebie nie była narzędziem do zwalniania się z odpowiedzialności za siebie i wobec innych. Jeżeli siebie akceptujesz takim (-ką), jakim (-ką) jesteś, znaczy to, że po prostu dobrze siebie traktujesz."
         - Cezary Biernacki, Anna Maria Seweryńska "DDA czy to ja?" str. 165

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje wydawnictwu Sensus oraz grupie wydawniczej Helion.

sobota, 2 marca 2024

(33/24). POMIĘDZY. NIEZAPOMNIANE SPOTKANIA U KRESU ŻYCIA

                      Nie możesz zatrzymać żadnego dnia, ale możesz go nie stracić!
                                                            -przysłowie chińskie

    Tytuł oryginału: The In- Between: Unforgettable Encounters During Life's Final Moments

    Autor: Hadley Vlahos

    Tłumaczenie: Agnieszka Górczyńska

    Wydawnictwo: Edito

    Gatunek: Reportaż, Biografia, Autobiografia

    Liczba stron: 280

    Data premiery (na rynku polskim): 20. 02. 2024

 *Google

    Hadley Vlahos  jest dyplomowaną pielęgniarką hospicyjną. Odwiedza swoich pacjentów w domach, a w mediach społecznościowych, jako Nurse Hadley, edukuje i dzieli się historiami dotyczącymi opieki hospicyjnej. Obecnie pracuje nad utworzeniem bezpłatnego domu hospicyjnego dla pacjentów i ich rodzin. Mieszka w Nowym Orleanie razem z mężem i trójką dzieci.
(Źródło: Okładka książki)

    Wielu ludzi nie chce przyjąć do wiadomości, że śmierć czeka każdego. Uświadomienie sobie, że przeminiemy, i my, i nasi bliscy, bywa trudnym i emocjonalnie wyczerpującym doświadczeniem. Raczej odpychamy od siebie myśli o śmierci i umieraniu, a kiedy ten czas nadchodzi, staje się źródłem ogromnego strachu, bólu i niepewności. Czy nie lepiej byłoby przez ostatnie chwile życia, czy to swojego, czy bliskiej osoby, u progu nieznanego, przejść inaczej, z miłością i czułością?
Oddajemy w Twoje ręce wyjątkową i ważną książkę, dzięki której łatwiej przezwyciężysz naturalny lęk przed odchodzeniem. To wzruszająca autobiografia pielęgniarki hospicyjnej, pełna pięknych, głębokich i prawdziwych historii. Choć opowiada o umieraniu i towarzyszeniu osobom odchodzącym z tego świata, znajdziesz w niej poruszające lekcje życia i szczerej mądrości. W trakcie lektury lepiej zrozumiesz, czym jest hospicjum i na czym polega opieka nad człowiekiem u kresu jego dni, doświadczysz również współczucia i czułości, które Hadley Vlahos odnalazła w śmierci każdego swojego pacjenta. Historie, którymi dzielę się w tej książce, pokazują, jak niewytłumaczalne, potężne i poruszające mogą być chwile prowadzące nas od obecnego życia do tego wszystkiego, co dopiero nadchodzi (a wierzę, że coś nadchodzi) ― przyznaje autorka.
(Opis wydawcy)

                                Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, a jego częścią.
                                                                Haruki Murakami

     "Pomiędzy..." to niezwykle poruszająca historia dwunastu pacjentów u kresu swojego życia, opowiedziana przez pielęgniarkę hospicyjną, która towarzyszyła tym ludziom i zajmowała się nimi w ostatnich miesiącach, tygodniach i godzinach ich życia, każdemu z nich oddając całe serce i wielki szacunek.
Jest to niezwykle intymny obraz tego, o czym na co dzień nie myślimy, boimy się, odsuwamy myślenie o tym "na kiedyś", nie umiemy poukładać sobie tego w głowie... Śmierć, jedyna pewna część naszego życia...
Czasami trafiamy na takie książki, które zostaną z nami już na zawsze, dla mnie "Pomiędzy..." jest zdecydowanie jedną z nich. Przyznać muszę, że przeczołgała mnie ona okrutnie, spowodowała, że każdy kolejny rozdział, każda kolejna historia sprawiała, że płakałam, nad odejściem ludzi, których przecież nie znałam- ale dzięki autorce, stali mi się w jakiś sposób bliscy i ważni, bo każdy z nich przekazał mi ważną lekcję i dostarczył sporo tematów do przemyśleń. Autorka daje piękne świadectwo tego, że można odejść godnie, otoczonym troską i miłością, na własnych warunkach.
Autorka dużo miejsca poświęca sytuacjom, które dzieją się tuż przed odejściem, tłumaczy, dlaczego tak się dzieje, absolutnie nie straszy i nie demonizuje, mimo że jej pracy towarzyszy wiele zjawisk, które trudno wytłumaczyć...
Książka pomimo niezwykle trudnego tematu, tak naprawdę celebruje piękno życia, daje mnóstwo tematów do refleksji i przemyślenia. Zmusza do spojrzenia na swoje własne życie, motywuje do rozmów z bliskimi i ustaleniem jak ma wyglądać w miarę możliwości nasze odchodzenie...

Książka została podzielona na dwanaście rozdziałów. Każdy z nich to nie tylko historia pacjenta, ale także samej Autorki, opowiada ona o swoim życiu, o wyzwaniach samotnego macierzyństwa, wspomina o swoich marzeniach i trudzie, jaki wkłada każdego dnia, by je spełniać. Pokazuje, jak praca wpływa na jej życie prywatne i niejednokrotnie te dwie strefy życia się przeplatają. 
Napisana ona została w sposób niezwykle empatyczny i poruszający. Z każdej strony płynie olbrzymi "potok" troski empatii, współczucia, zrozumienia i wsparcia. 
Książkę mimo wszechobecnej śmierci czyta się naprawdę dobrze, napisałbym, że niemal się przez nią płynie, nie chce się jej odłożyć, pomimo że serce łamie się przynajmniej dwanaście razy...

Bardzo się cieszę, że trafiłam na tę książkę, pokazała mi ona, że nie trzeba się bać tego co nieuniknione. Trzeba tylko mieć obok siebie kogoś podobnego do Hadley Vlohos. Ta książka pokazuje, że na naszej ziemi wciąż istnieją anioły, które w najtrudniejszych momentach życia są obok...

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Książka ta dla wielu może być bardzo trudna, ale naprawdę warto poświęcić jej czas. Zrozumieć...

POLECAM...

"Nie chodzi o to, że te śmierci mnie zupełnie nie dotykały - bo naprawdę mnie poruszały. Niemniej jednak wtedy, na erce, najbardziej podziwiałam te pielęgniarki, które były w stanie przechodzić od jednej śmierci do kolejnej, jakby to nie było nic wielkiego. Większość lekarzy i pielęgniarek podziwiała tych, którzy to potrafili. Też chciałam być taka dzielna i podziwiana, ale trudno mi było odejść ot tak, od osoby, która przy mnie umarła.
To była zupełnie inna sytuacja - o wiele bardziej osobista i intymna. W końcu byłam w domu pani Glendy, a jej córka znajdowała się na końcu korytarza, gdzie zasnęła na kanapie. Było cicho i spokojnie. Bez rozpraszającego chaosu. I bez ram czasowych możliwych do przewidzenia.
Kilka minut później Kristin wyszła, a ja zostałam po prostu… tutaj."
                - Hadley Vlahos "Pomiędzy. Niezapomniane spotkania u kresu życia" str. 8

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje grupie Helion.