Pokazywanie postów oznaczonych etykietą religia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą religia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 czerwca 2025

(62/25). ŚWIAT JEST ŻADEN

 
                             **PATRONAT MEDIALNY/ RECENZJA PATRONACKA**

    Autor: Piotr Witold Lech

    Wydawnictwo: Bibliotekarium

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 252

    Data premiery: 01. 05. 2025

 *Google

    Piotr Witold Lech brak informacji

    Historia obyczajowa (pozornie) o Łukaszu, pisarzu, któremu nie bardzo układa się w życiu: ścigają go windykatorzy, których zbywa chandlerowskim dowcipem i podstępem; miewa potworne kłopoty z kobietami; nawiedzają go dziwne wspomnienia traumy z tym wszystkim związane niekorzystnie odbijają się na stanie jego zdrowia. Jako człowiek poszukujący pewnej regularności w świecie go otaczającym, zaczyna podejrzewać rzeczywistość o wrogie wobec niego nastawienie. Zaczyna kombinować, co jest nie tak z tym światem?
Pytanie to daje Piotrowi Witoldowi Lechowi asumpt do bardzo interesujących rozważań filozoficzno-egzystencjalnych. Skoro bowiem jego bohater czuje się botem (popychanym przez przeróżne otaczające go źródła energii do działania przede wszystkim kobiety) funkcjonującym w grze fabularnej, to jaki jest jego stopień świadomości? Ile ma swobody w swych poczynaniach? Czy jego życie nie jest całkowicie zdeterminowane? Oczywiście przekłada się to natychmiast na sferę innych niepokojących pytań analogicznych, a dotyczących rzeczywistości nas otaczającej.
Jacek Sobota, pisarz, publicysta, filozof
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z powieścią mocno nietypową, wymykającą się wszystkim konwenansom, która w  niekonwencjonalny sposób łączy ze sobą powieść obyczajową z filozoficznymi zagadnieniami, które wchodzą w myśli i zmuszają do poszukiwania odpowiedzi na pytanie: Czy świat jest taki, jak nam się wydaje, że go widzimy? Czy żyjemy w symulacji, a może wcale nie istniejemy? Czy to prawda, czy to fałsz? A jeśli fałsz, to gdzie leży prawda?
Przed takimi (i wieloma innymi) pytaniami staje Łukasz- nasz główny bohater, który zaczyna dostrzegać, że świat wokół niego robi się "dziwny" i niekorzystnie do niego nastawiony. Mężczyzna jest pisarzem, któremu życie niespecjalnie się układa, a do tego kłopoty ze zdrowiem i... kobietami, sprawiają, że rzeczywistość miesza się z fikcją tworzonej przez niego historii, problemy egzystencjonalne prowadzą do zaskakujących zwrotów, granica się zaciera i odsłania krok po kroku trudną prawdę... a może tylko tak Łukaszowi się wydaje, a on sam popada w obłęd? Może sam choruje i ta choroba nabiera tempa, a leczenie nie przynosi skutku? 

Jestem przekonana, że każdy, kto weźmie tę książkę w dłonie i przeczyta, odbierze ją zupełnie inaczej, wysnuje zupełnie inne wnioski i zwróci uwagę na zupełnie inne zagadnienia, ale każdy potwierdzi, że "Świat jest żaden" to książka mocno nietypowa, bardzo tajemnicza, refleksyjna i zmuszająca do poszukiwania odpowiedzi. Do tego wiele nawiązań do duchowych przewodników i wybitnych naukowców takich jak: De Mello, Hawkins, Osho czy Tolle, pobudzą ciekawość, zachęcą do szukania i odkrywania nie tylko istoty swojego jestestwa, ale i tego co nas otacza, ale na co dzień tego nie dostrzegamy, lub nie chcemy widzieć.
Podkreślić jednak trzeba, że nie jest to historia czysto filozoficzna, jest to historia, w której strach przeplata się z nadzieją, tęsknota i niepewność dnia jutrzejszego z radością jednej chwili, a śmierć nieustannie walczy z wolą życia.
Jest to także zwrócenie uwagi na problem depresji i tego jak ludzie chorujący na nią, muszą walczyć z nią każdego dnia, że jest to walka pełna zniechęcenia, potknięć i dołków, a posiadanie oddanych ludzi wokół jest olbrzymią wartością, która nie jednokrotnie może uratować nam życie. Jest to bardzo ważny głos w tym temacie, bo nadal w naszym kraju zdecydowanie za mało się mówi o tej chorobie i jej następstwach. 

Jest to jedna z tych książek, które niesamowicie trudno jest zamknąć w sztywnych ramach i jednoznacznie ocenić. Nawet w kilka dni po skończeniu lektury czuje się totalny mętlik w głowie i nadal nie wie się jak ubrać w słowa te emocje i refleksje, które się czuje. Jest to trudna historia, którą trzeba czytać w skupieniu, by uchwycić jej przesłanie, trzeba dać jej czas, by wybrzmiała całą mocą.
Akcja nie dzieje się szybko, ale jej zakończenie zostaje w głowie na długo. 
Genialnie Autor ułożył tę fabułę.

Jestem autentycznie szczęśliwa, że mogłam objąć tę książkę patronatem medialnym. Jest ona naprawdę wyjątkowa, i choć minęło już trochę czasu od momentu, w którym skończyłam ją czytać, nie potrafię wyzwolić się spod jej uroku. 
Ciągle mam ją w myślach i nie potrafię jej wyrzucić z głowy, a to już naprawdę wiele znaczy. Autorowi gratuluję tak niezwykłej i intrygującej historii, a Was zachęcam do sięgnięcia po tę powieść, bo kryje się tu niezwykła i zaskakująca moc!

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jest to dokładnie przemyślana historia człowieka, który próbuje zrozumieć to, co wydaje się niezrozumiałe. 

POLECAM...

"Świadomość, świadomość, świadomość i jeszcze raz świadomość… – lektor powtarzał słowa De Mello. Odetchnąłem kilka razy i zdjąłem słuchawki. 
Otoczyła mnie cisza.
Przez chwilę wydało mi się, że straciłem słuch. Nie dochodziły mnie żadne dźwięki. Stałem i nasłuchiwałem. Dopiero po kilkunastu sekundach usłyszałem pierwsze, odległe krakanie wron, docierające z pobliskiego parku. Z każdą kolejną chwilą słuch powracał, ale działo się to niepokojąco wolno. Najpierw do krakania dołączyło skrzypienie drzew, potem głosy bawiących się w parku dzieci, aż w końcu charakterystyczny szum odległej ulicy – dźwięki tramwajów, warkot silników, niedookreślony zgiełk. Wtedy zdałem sobie sprawę z tego, że my, ludzie, nigdy nie doświadczamy ciszy. Ciszą jest dla nas słabo docierający do uszu, nieustanny dźwięk życia."
                           - Piotr Witold Lech "Świat jest żaden" str. 13

Za egzemplarz recenzyjny oraz możliwość patronowania tej niezwykłej historii serdecznie dziękuję Autorowi, oraz Wydawnictwu Bibliotekarium.

czwartek, 12 czerwca 2025

(61/25).POŁĄCZENI PRZEZ MIŁOŚĆ PODZIELENI PRZEZ WIARĘ. HISTORIA ELŻBIETY I FELIKSA LESEUR

 
    Autor: Bernadette Chovelon

    Tytuł oryginału: Elisabeth et Felix Leseur. Itineraire spirituel d'un couple Editions Artage

    Tłumaczenie: Katarzyna Kamińska

    Wydawnictwo: Wydawnictwo M.

    Gatunek: Biografia

    Liczba stron: 384

    Data premiery: 15. 04. 2024 (na rynku polskim)

 *Google

    Bernadette Chovelon francuska doktor literatury i filozofka specjalizująca się w psychologii i duchowości małżeńskiej, autorka licznych biografii znanych postaci.
(Źródło: Okładka książki)

    Elżbieta i Feliks Leseur żyli we Francji na przełomie XIX i XX wieku. Łączyło ich zamiłowanie do podróży, doskonale rozumieli się na poziomie intelektualnym i kulturalnym. Kochali się bardzo, ale jedna kwestia ich dzieliła: Elżbieta była osobą głęboko wierzącą, zaś Feliks, który obracał się w politycznym środowisku francuskich antyklerykałów, był ateistą wrogo nastawionym wobec wszystkiego, co miało związek z religią. Małżeństwo, jakich wiele? A jednak finał zaskakuje- on wstąpił do dominikanów, a ona jest kandydatką na ołtarze.

Ta doskonale opracowana biografia jest nie tylko zapisem niezwykłej historii tych dwojga, ale też opowieścią o sile własnych przekonań, wzajemnym towarzyszeniu, wytrwałości w modlitwie, cichej walce o nawrócenie oraz szacunku dla wolności drugiego człowieka. W swych licznych pismach, po raz pierwszy zaprezentowanych w niniejszej książce, małżonkowie Elżbieta i Feliks dają świadectwo zadziwiającej i mądrej drogi, która przeszli; miłości, która wzrasta pomimo różnic i cierpień każdego z nich.
(Opis wydawcy. Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Kilka dni temu pisałam Wam o książce "Milcząca dusza. Dzienniki Elżbiety Leseur", która wywarła na mnie olbrzymie wrażenie i sprawiła, że na wiele spraw spojrzałam pod innym kątem, a dziś przychodzę do Was z biografią, z pewnego rodzaju uzupełnieniem, w którym jeszcze bliżej poznamy oboje małżonków i jeszcze celniej zaobserwujemy ich niezwykle trudną drogę do pojednania z Bogiem- szczególnie mam tu na myśli Feliksa, który przez wiele lat deklarował się jako ateista, ale i aktywnie dążył do zniszczenia wiary swej małżonki. Podziwiałam nieustannie Elżbietę za jej hart ducha, wiarę i to, że nigdy się nie poddała, parła do przodu z podniesioną głową, mądra i wspierająca, wyprzedzająca w wielu aspektach swe czasy...
Na kartach powieści przewija się cała plejada autentycznych postaci, które miały wpływ na ugruntowanie poglądów. Tworzą one tło dla małżeństwa Leseur, ale dają także świadectwo tego, jak ludzie byli (i nadal są) podzieleni w sprawach wiary i światopoglądu.
Małżonkowie niejednokrotnie dają świadectwo trudnej drogi wspólnego życia, ale także miłości, która przetrwała pomimo różnic i cierpień, które raz po raz na nich spadały. Mimo trudności i niezgodności co do wiary Elżbiety nadal darzyli się olbrzymim szacunkiem i tolerancją, co wzbudza mój nieustanny podziw i jest jasnym wskaźnikiem tego jak powinno wyglądać małżeństwo oparte na tych fundamentach.
"Połączeni przez miłość..." to książka poruszająca najczulsze struny i momentami rozdzierająca serce na tysiące kawałków. Pełna jest ona cierpienia, nieutulonej tęsknoty, na szczęście dla równowagi także pięknej wielowymiarowej miłości, która jest tuż obok...mimo wszystko. Ból i nadzieja. Cierpienie i wiara. Zniechęcenie i walka. Miłość i... strata. Gra przeciwieństw, w której w moim odczuciu nie ma zwycięzców. 
Czyta się ją z wielkimi emocjami, momentami z całkowitym niezrozumieniem dla sytuacji i postępowania poszczególnych osób, wzruszeniem, łzami w oczach. Historia małżeństwa Leseur pokrzepia, otula, pociesza i daje nadzieję każdemu, kto tej nadziei poszukuje, zachęcając do refleksji nad własnym życiem, wskazując drogę, pocieszając, ale i zachęcając do zmian.

Książkę czyta się doskonale, napisana bardzo ładnym i przystępnym językiem. Autorka pisze w taki sposób, że trudno jest ją odłożyć na bok, wciąga od pierwszej strony, pozwalając wraz z bohaterami przeżywać ich rozterki, wzloty i upadki. Mnóstwo emocji mi towarzyszyło przy lekturze, niejednokrotnie pojawiło się olbrzymie wzruszenie. Szczególnie ostatnie lata Feliksa niezwykle mnie poruszyły, wywołały zaskoczenie, ale i podziw.
Bardzo się cieszę, że mogłam poznać tę historię, wyjaśniła mi ona wiele wątpliwości, które narodziły się po lekturze "Milczącej duszy. Dzienników...". 
Chciałabym, żeby po tę książkę sięgnęło szerokie grono czytelników i by nie byli to sami katolicy. Historia Elżbiety i Feliksa, naprawdę poszerza horyzonty. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To nie tylko świadectwo wiary i przemiany, ale przede wszystkim historia małżeństwa, które mimo wielu przeciwieństw trwało zawsze razem darząc się olbrzymim szacunkiem i miłością. 

POLECAM...

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje Wydawnictwu M.

poniedziałek, 26 maja 2025

(55/25). MILCZĄCA DUSZA. DZIENNIK ELŻBIETY LESEUR

 
"Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie"
                                                  J 13,34
     Autor: Elżbieta Leseur

    Tytuł oryginału: Journal et pensees de chaque jour, Paris 1920

    Tłumaczenie: Katarzyna Kamińska

    Wydawnictwo: Wydawnictwo M

    Gatunek: Biografia, Autobiografia, Pamiętnik, Wspomnienia

    Liczba stron: 292

    Data premiery: 28. 04. 2025 (na rynku polskim)

 *Google


    Elżbieta Leseur, imię oryginalne (ang.) Elisabeth Leseur (ur. 16 października 1866 w Paryżu; zm. 3 maja 1914) – francuska Służebnica Boża Kościoła katolickiego.
Pochodziła z zamożnej mieszczańskiej rodziny. W dniu 31 lipca 1889 roku jej mężem został lekarz, Felix Leseur – prominentny działacz ruchu ateistycznego. Próbowała nawrócić swojego męża, lecz gdy to nie przynosiło rezultatu, zaczęła modlić się za niego. Swoje wspomnienia zapisywała w pamiętniku. Była pisarką; napisała wiele książek. Zmarła na raka piersi w opinii świętości. Po jej śmierci Felix nawrócił się i został potem katolickim księdzem.
W 1934 roku rozpoczął się jej proces kanonizacyjny.
(Źródło: Wikipedia)

    Elżbieta Leseur miała dwie wielkie miłości: Boga i swojego męża Feliksa, zaciekłego ateistę. Feliks również kochał Elżbietę, ale nie mógł dzielić z nią życia na płaszczyźnie duchowej, którą była dla niej tak ważna. Nie potrafił zrozumieć, jak jego inteligentna żona może wierzyć w takie przesądy; frustrowało go to i złościło. Czasami wraz z przyjaciółmi naśmiewali się nawet i kpili z jej wiary.
Ale Elżbieta nie pozwoliła, by ich dom zamienił się w pole bitwy. Zamiast dyskutować i nawracać, postanowiła milczeć i modlić się za Feliksa. Jej dziennik to zapis duchowej samotności, troski o najbliższych, postępującej choroby, a jednocześnie głębokiej pogody ducha i radości, przez które wzrastała w miłości do męża i Boga.
Gdy Elżbieta przedwcześnie zmarła, Feliks wciąż był niewierzący. Kiedy jednak znalazł i przeczytał dziennik żony, w jego życiu nastąpił przełom zwiastujący diametralne zmiany.
(Opis wydawcy).

    Dzień dobry serdeczne! Dziś przychodzę do Was z książką, która zmiotła mnie z przysłowiowej planszy i przyznać muszę, że jest to historia, która nie do każdego trafi. Uwielbiam czytać książki oparte na biografiach silnych i wyjątkowych kobiet. Wychodzę z założenia, że zasługują one, aby pamięć o nich nie zginęła, a przy tym stały się prawdziwymi autorytetami dla kolejnych pokoleń- szczególnie teraz gdy autorytety dzisiejszej młodzieży są (dość) mocno wątpliwe.
Chciałabym podzielić się z Wami moimi wrażeniami po poznaniu historii życia niezwykłej kobiety- Elżbiety Leseur- francuskiej mistyczki, Służebnicy Bożej Kościoła katolickiego.
Życie Elżbiety Leseur było naznaczone przeciwnościami losu, wielkimi tragediami, smutkiem, żałobą i chorobą. Jej mąż Feliks nie tylko deklarował się jako ateista, ale i aktywnie dążył do zniszczenia jej wiary. Pomimo tych wyzwań Elżbieta kochała męża i żarliwie się za niego modląc, składała wiele ofiar w jego intencji, cierpiąc w ciszy.
W tajemnicy prowadziła dziennik, w którym opisywała swą nie zawsze łatwą duchową drogę  i dzieliła się swoimi spostrzeżeniami oraz mądrością płynącą ze studium nad Biblią.
Po jej śmierci dzienniki trafiły w ręce Feliksa, który przeszedł długą drogę ku przemianie i całkowitemu nawróceniu i ostatecznie został katolickim księdzem... Amy dzięki niemu możemy poznać niezwykle intymne zapiski jego żony (Elżbieta, nie chciała wydawać tych dzienników, planowała je spalić przed śmiercią).

"Milcząca dusza..." to książka dla mnie trudna, a zarazem poruszająca najczulsze struny i momentami rozdzierająca serce na tysiące kawałków. Trudno jest mi ją ocenić, odnoszę wrażenie, że nawet nie mam do tego prawa. Podchodziłam do niej kilkukrotnie, nie dałam rady przeczytać jej "na raz". Pełna jest ona cierpienia, nieutulonej tęsknoty, na szczęście dla równowagi także pięknej wielowymiarowej miłości, która jest tuż obok...mimo wszystko. Ból i nadzieja. Cierpienie i wiara. Zniechęcenie i walka. Miłość i... strata. Gra przeciwieństw, w której w moim odczuciu nie ma zwycięzców. 
Czyta się ją z wielkimi emocjami, momentami z całkowitym niezrozumieniem dla sytuacji i postępowania poszczególnych osób, wzruszeniem, łzami w oczach i niedowierzaniem- momentami łapałam się wręcz za głowę (czytając, jak bardzo prosi, w ramach ofiary, o więcej cierpienia dla siebie, by nawrócić duszę męża).
Mimo to jej zapiski są głębokie i w jakiś sposób pokrzepiające. Otulają, pocieszają i dają nadzieję każdemu, kto tej nadziei poszukuje. Zachęcają do refleksji nad własnym życiem, wskazują drogę, pocieszają, ale i zachęcają do zmian.

Książka podzielona jest na osiem rozdziałów. W moim odczuciu jest to doskonałym zabiegiem, bo po pierwsze jest ona bardzo przejrzysta, a po drugie dużo łatwiej jest odnaleźć wybrany fragment, do którego chcielibyśmy powrócić, bo to, że czytelnik będzie do niej wracał, jestem stuprocentowo pewna. 
Bardzo się cieszę, że mogłam poznać te dzienniki. Zmieniły coś we mnie, wiele pokazały, otworzyły oczy na prawdę, która tak bardzo dziś się gubi a zalewie nieistotnych żali, pretensji i złości...
Na półce czeka już "Połączeni przez miłość, podzieleni przez wiarę". Już nie mogę się doczekać tej lektury.

    Czy polecam?
Zdecydowanie. Jest to książka, którą powinien przeczytać każdy (nie tylko katolicy), bo każdy znajdzie tu przesłanie dla siebie. Zaznaczyć trzeba, że dużo jest tu o wierze, ale równie dużo o ogólnie pojętym światopoglądzie.

POLECAM...

"Przyszłość będzie tym, czym ją uczynimy- niech myśl ta przenika nas i skłania do działania. Przede wszystkim bądźmy pewni, że wszelka reforma zbiorowa musi być najpierw reformą indywidualną. Zacznijmy przekształcać samych siebie i nasze życie. Działajmy na rzecz tych, którzy nas otaczają, nie poprzez próżne przepowiadanie, lecz przez niedopartą siłę wzniosłych przekonań, przez przykład naszego życia. Rozdawajmy się wspaniałomyślnie i starajmy wzmacniać naszą wiarę i powiększać mądrość, wówczas będziemy pewni, że wszyscy przyjdą ogrzać się przy nich i oświecić swe serce i rozum."
      - Elżbieta Leseur "Milcząca dusza. Dziennik Elżbiety Leseur" str. 237

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu M.

piątek, 21 października 2022

(109/22). MAZURKA

                                "Prawda jest w nas. Potrzebujemy tylko nauczyć się słuchać."
                                                          Wioletta Milewska "Mazurka"


    Autor: Wioletta Milewska

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Obyczajowa

   Liczba stron: 466

    Data premiery: 18. 07. 2022

 *Google

    Wioletta Milewska Jestem matką i żoną oraz niepoprawną miłośniczką natury. Przez większą część życia mieszkałam na Mazurach. To tam poznawałam wzorce mentalne polskiego społeczeństwa, uwarunkowane wieloma niszczącymi przekonaniami. Następnie szukałam sposobów zmiany tych wzorców, a to pchnęło mnie w kierunku rozwoju osobistego. Kiedy studiowałam psychologię, wewnętrznie czułam, że jest coś więcej niż prezentowana tam wiedza akademicka. Wkroczyłam na ścieżkę duchowości i szamanizmu.
Dzięki poznaniu i zrozumieniu pewnych prawidłowości odkryłam ich niebagatelny wpływ na nasze postępowanie. To sprawiło, że sama zaczęłam współpracę z osobami szukającymi rozwiązania własnych problemów. Motywacją do napisania "Mazurki" była chęć przekazania ludziom, w jaki sposób żyć w zgodzie ze sobą.
(Źródło: Okładka książki)

    Kobieta jest miarą wszechrzeczy.
Mazurska wieś, w której panują tradycyjne patriarchalne zasady. Trzy kobiety, które latami tkwiły w toksycznych związkach. Teraz gdy wyzwoliły się z relacji pan-niewolnica, Malwina, Sylwia i Wiktoria starają się żyć tak, by każdy dzień przynosił im satysfakcję. A najwięcej jej znajdują we wnikliwym obserwowaniu siebie i otoczenia oraz pogłębianiu swojej duchowości. Kiedy przyjaciółki uświadamiają sobie, ile antyfeministycznych treści niesie religia chrześcijańska, zaczynają wnikliwie drążyć problem. I zadają sobie pytanie: co by było, gdyby bóg był kobietą? Wkrótce ich prywatne studia biblijne doprowadzają do odkryć, które nie wszystkim się spodobają…
(Opis wydawcy)

    Odważnie... To jedno słowo towarzyszyło mi przez całą lekturę i zamyka w sobie całą gamę emocji, które mi towarzyszyły w trakcie lektury.
Sugerując się okładką i czytając opis wydawcy, byłam przekonana, że trafiłam na opowieść, która skradnie moje serce od pierwszych stron, poruszy i wzruszy, może nawet wkurzy... ale na pewno nie spodziewałam się tego, że skończę lekturę z uczuciem tak wielkiego zdumienia i pewnego rodzaju niedowierzania w to, co czytam.
"Mazurka" to książka nietuzinkowa i mocno refleksyjna, wymagająca od czytelnika sporej dawki uwagi i baardzo otwartej głowy. Nie do każdego ona trafi, a śmiałe tezy postawione przez autorkę, niejednego mogą przyprawić o szybsze bicie serca. Wielbiciele książek rozpatrujących istnienie kogoś lub czegoś wyższego, mogą się w tej historii odnaleźć. Muszę przyznać, ja się nie odnalazłam, a momentami czułam się tymi rozprawami, znużona.
W tej historii nic nie jest takie oczywiste, jakby się wydawało na pierwszy rzut oka. Autorka opisuje zmiany zachodzące zarówno w ludziach, jak i we wszechświecie okraszając to symboliką, którą- przyznaję- nie zawsze rozumiałam. Autorka przy pomocy swoich bohaterek i rozważań, jakie snują na temat różnych religii i całego wszechświata zmusza czytelnika do myślenia i obudzenia w sobie potrzeby poszukiwania, poszukiwania prawdy, ale czym jest ta prawda, i gdzie jej szukać, tego już nie zdradza...bo dla każdego będzie to coś innego i będzie leżało gdzieś indziej...

Długo nie umiałam się przekonać do stylu pani Milewskiej, później było lepiej, ale i tak czułam jakiś dyskomfort w trakcie lektury. Nie wiem, może to przez język, który niejednokrotnie uderzał w zbyt patetyczny ton, ale jest to moje bardzo subiektywne odczucie.
Książkę czytałam długo, musiałam ją sobie dozować, pozwolić na przemyślenia, zrozumieć.
Odnoszę wrażenie, że nie był to dobry czas na lekturę tej książki. Sama w okresie, w którym czytałam książkę, miałam w swoim życiu olbrzymi zamęt i nomen omen to chyba również miało wpływ na odbiór tej historii.
Nie wiedziałam też, że jest to już czwarta (!) część większej serii, i warto byłoby znać poprzednie. Może też tutaj leży problem, choć autorka dość szczegółowo zdradza, co się działo wcześniej w życiu bohaterek. Muszę sięgnąć po poprzednie części, może wtedy moje spojrzenie na "Mazurkę" się zmieni.

    Czy polecam?
Jest to jedna z tych książek, o których każdy powinien sobie wyrobić własne zdanie po jej przeczytaniu. Dla każdego z czytających będzie ta historia inna i będzie niosła inne wartości i przesłania.

"Kiedy doznajemy tak zwanego oświecenia, czyli gdy załapujemy sens czegoś, co wcześniej było dla nas niezrozumiałe, zwykle znacznie rozszerzają nam się źrenice. To właśnie stało się teraz udziałem ludzi zgromadzonych w kuchni jednego ze zwykłych domów, jakich na Ziemi są tysiące. Patrzyli na kobietę, jakich na Ziemi jest parę miliardów, i dziwili się, że czasami niepojęte dla człowieka mogą być całkiem proste rzeczy."
                                              Wioletta Milewska "Mazurka" str. 448

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

środa, 10 sierpnia 2022

(67/22). NOWY EDEN. POWRÓT RAJU UTRACONEGO

                         **RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY**

    Autor: Ewelina C. Lisowska

    Wydawnictwo: Romanse

    Gatunek Romans science fiction

    Liczba stron: 340 (e-book PDF)

    Data premiery: 17. 08. 2022

 *Google

    Ewelina C. Lisowska Polska pisarka selfpublisher. Autorka e-booków takich jak: 
"WIEK- NIEWAŻNY cz. 1 Szukając siebie", 
"Substytuty Miłości", 
"Natura Derwana", 
"WIEK- NIEWAŻNY cz. 2 Powroty". 
Tematyka: romans, literatura obyczajowa, duchowość, trudne relacje międzyludzkie.
(Źródło: Lubimy czytać)

    Siedem dni ciemności, koniec świata, koniec zła. A później nastaje nowy świat. Wiara Wabel ma za zadanie zbadać miejsce, gdzie powstał Nowy Eden, rajska kraina pełna niesamowitych stworzeń, roślin i anomalii, które przejdą wszelkie jej oczekiwania. To tam Wer pozna zwyczajnego mężczyznę, który zmieni jej życie o 180 stopni. Lecz czy Faust Obałel jest jedynie zwykłym żulem osiedlowym, którego ona się brzydzi? A może jest kimś całkiem innym?
Wer będzie miała za zadanie nie tylko zbadać Nowy Eden, ale także zmierzyć się z traumami swojego życia. Faust pozwoli jej przeczytać swoje zapiski z okresu ciemności i z pierwszych dni nowego Raju.
"NOWY EDEN Powrót Raju utraconego" to romans SF, który wprowadzi Cię w niezwykły świat duchowych przeżyć. Nie brak w nim także i cielesnych doznań, o których opowie Ci narratorka i zarazem główna bohaterka Wiara Wabel. Tajemnice, cudowne miejsca, miłość, która narodziła się w duszach, zanim przyszły na ten świat… Daj się wciągnąć w niesamowity świat Nowego Edenu i zobacz, jak mógłby wyglądać świat oczyszczony ze zła. Przekonaj się, czy miłość jest w stanie pokonać wszelkie uprzedzenia i trudną przeszłość.
(Opis autorki)

    Z twórczością pani Eweliny tu na blogu spotkaliśmy się już wielokrotnie. Jak wiecie, jestem fanką romansów, które wyszły spod jej pióra, a dziś przyszła pora by przedstawić jej pierwszą książkę z gatunku fantasy, której dodatkowo mam zaszczyt patronować...

Czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się, jak świat się skończy? Czy czeka nas sąd ostateczny, o którym czytamy w Biblii?
Czy nastąpi wielki wybuch i wszyscy zginiemy, a może będzie tak jak w przedstawionej historii... powstanie nowa kraina, w której będą mieszkać tylko ci, co mają dobre i szczere serca, a reszta albo zniknie, albo zostanie za bramą raju w nieprzyjaznym świecie? 

Dobro i zło to dwie wartości, o których uczymy się już od małego dziecka. Większość z nas od dziecka wierzy lub wierzyło w niebo i piekło- w to, że to one wyznaczają/ wyznaczały naszą moralność i drogę, którą powinniśmy podążać, uczyły jak żyć w zgodzie z boskim planem.... Zazwyczaj potrafimy je od siebie odróżnić, ale... Człowiek, który żyje w świecie, który zna i się w nim odnajduje, czuje się bezpiecznie i silnie, wydaje mu się, że jest tym dobrym, ale co w momencie, w którym odkrywa, że jednak tak nie jest? 
Dopiero ekstremalne sytuacje, które zmuszają nas do walki, pokazują nasze prawdziwe „ja” i pokazują, na co tak naprawdę nas stać. Jesteśmy gotowi wtedy na wszystko, zrobimy wszystko by ochronić siebie i swoich bliskich...
Autorka opierając się na uniwersalnych wartościach, stworzyła fascynującą i wciągająca opowieść o sile prawdziwej miłości i przyjaźni, która przetrwa niejeden życiowy sztorm. Jest to również opowieść o wierze w Boga o zaufaniu do niego samego jak i planów nakreślonych jego ręką.

Niezwykle barwne i sugestywne opisy Nowego Edenu, roślin i zwierząt tam przebywających niesamowicie pobudzają wyobraźnię- niejednokrotnie pomyślałam sobie, jakby cudownie było tam mieszkać.
Postacie są barwne, obdarzone całą gamą uczuć i emocji, potrafią one przekonać do siebie czytelnika a za chwilę sprawić, że ma się ochotę wziąć jedno czy drugie i porządnie nim potrząsnąć (mam tu na myśli Werę i mocno pogubionego w pewnym momencie Fausta). Przyznaję w tym momencie, że główna bohaterka- jej niezdecydowanie i wieczne szukanie problemu w sobie doprowadzało mnie do szewskiej pasji. Moje serce skradł za to Cezary- prostolinijny szef Wery.
Wątek z aniołem Łysym Frankiem to istna petarda! Ubawiłam się przy tej postaci naprawdę dobrze.
Pomysł na fabułę w moim odczuciu świetny! Dopracowany w najdrobniejszym szczególe, doskonale poprowadzony, zaskakujący w niespodziewanych momentach.
Intrygujące wyobrażenie najwyższego, barwne opisy piekła nieba i czyśćca, naturalnie prowadzone dialogi  sprawiły, że przepadłam w tej książce na kilka dobrych godzin. Książka zapewnia czytelnikowi stały dopływ adrenaliny, ale gwarantuje również sporą dawkę wzruszeń. Przyznaję, zdarzyło mi się uronić łezkę- szczególnie przy scenach z małym Adasiem.
Zmusza też do wielu refleksji, pojawia się wiele pytań, na które odpowiedzi musimy poszukać we własnym sercu.
Autorka stworzyła pobudzającą wyobraźnię, wciągającą i intrygującą historię. Umiejętnie buduje i podsyca napięcie w oczekiwaniu na finał całej akcji, który swoją drogą mocno zaskakuje. 
Jak dla mnie to kolejna bardzo udana książka pani Eweliny i w moim odczuciu autorka doskonale się odnalazła w tym gatunku.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Świeże i mocno intrygujące spojrzenie na "życie po końcu świata"

POLECAM...

"Nie potrafiłam oderwać oczu od nieboskłonu. Na północy, cieńszy o kilka nocy księżyc, przesłaniały chmury, które lśniły się jego kosmicznym blaskiem. Środek nieba przecinała wstęga miliardów gwiazd, skumulowanych w czymś w rodzaju Drogi Mlecznej. Ta jednak różniła się tym, że migotała kolorowymi punkcikami, ukazując błękity, zielenie i czerwienie. To pasmo gwiezdnych klejnotów opasających niebo, przecinały co jakiś czas spadające gwiazdy. Ale najpiękniejsze było niebo południowe, gdzie gołym okiem, dostrzegalne znajdowały się dwie, koliste tarcze: fioletowa i czerwona- musiały być planetami. [...] Biorąc jednak pod uwagę fakt, że temperatura Ziemi została zachowana w nienaruszonym stanie, teoria traciła sens. Tak to musiał być jakiś inny wymiar, przejście na inną planetę lub świata duchowego, który swoje wrota  rozstawił na naszej zwyczajnej, pełnej szarej codzienności Ziemi."
               -Ewelina C. Lisowska "Nowy Eden. Powrót raju utraconego." str. 203 (e-book)

Książkę znajdziecie: u autorki, Legimi,

Za możliwość objęcia patronatem medialnym tej wyjątkowej historii serdecznie dziękuję Autorce. 

poniedziałek, 25 października 2021

(84/21). W GÓRĘ RZEKI

 
    Autor: Magdalena Wrocławiak

    Wydawnictwo: OFICYNKA

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 410

    Data premiery: 07. 06. 2021

 
 *Google

    Magdalena Wrocławiak- od najmłodszych lat z piórem w dłoni i głową pełną historii. Zafascynowana życiem, ludźmi i światem. Interesuje się akwarystyką, filmem i górskimi wędrówkami.
(Źródło: Okładka książki)

    Sebastiana Akermana spotkała w życiu wielka tragedia. Dręczony wyrzutami sumienia, trafia do więzienia, żeby odpokutować winę. Pewnej nocy ma sen. Spotyka w nim wyjątkową kobietę, która opowiada mu o pięknej prawdzie. Pod jej wpływem Sebastian zaczyna iść pod prąd… żeby zrozumieć. Przecież właściwe wybory nigdy nie są łatwe.
To niezwykła historia o prawdzie i nadziei. Życiu i śmierci. Wielkiej samotności. O drodze ku szczęściu, która zawsze wiedzie w górę rzeki.
(Opis wydawcy).

    "W górę rzeki" to powieść, z którą mam spory problem. Czytają opis, byłam niemal pewna, że będę miała do czynienia z zupełnie innym typem literatury. Może nie jestem bardzo rozczarowana tym, co dostałam, ale nie czuję się też w pełni usatysfakcjonowana. Mam sporą zagwozdkę z tą historią.
 Autorka miała świetny pomysł na fabułę, stworzyła świetne postacie, potrafiła zbudować napięcie, ale to wszystko (w moim odczuciu) zbyt mocno okrasiła... wiarą w Boga. Niejednokrotnie odnosiłam wrażenie, że pani Magdalena narzuca mi swoje przekonania i jestem niemal zmuszona, by myśleć tak samo jak postacie, bo to jest jedyna słuszna droga i poza nią nic nie ma.  
Przyznaję, ominęłam kilka stron. Po prostu do mnie nie docierały, a czytając, że in vitro jest złe, tęcza została zagrabiona... przez wiadomo kogo, i sugerowana jest aborcja w przypadku (tylko!) zagrożonej ciąży... po prostu mnie coś trafiało (takich kwiatków jest więcej, ale już sobie odpuszczę).
Pomijając te aspekty, przedstawiona historia pokazuje obraz człowieka, który poprzez jeden błąd traci wszystko i wszystkich, których kocha. Człowieka pogubionego i  
Autorka pokazuje, jak trudne jest odnalezienie sensu życia po opuszczeniu więziennych murów, jak trudno jest wrócić do realnego życia gdy zostajemy na świecie sami, bo najbliżsi się odwracają od nas, nie chcąc nawet słuchać naszej racji. Jak łatwo możemy się zagubić i znaleźć się wśród nieodpowiednich osób, które wydają się namiastką rodziny. Historia Sebastiana zmusza do refleksji, wyciągnięcia wniosków i być może przewartościowania niektórych priorytetów... Poznając głównego bohatera bliżej, niejednokrotnie żal zalewał mi serce i popłynęła niejedna łza. Naprawdę nie miał chłopak lekko...

Akcja powieści dzieje się dość szybko, zaskakuje w niespodziewanych momentach. Styl autorki jest przyjemny w odbiorze. Plastyczne opisy pozwalają się przenieść w malownicze Bieszczady i poczuć ich wyjątkowy klimat. Musi tam być wyjątkowo pięknie w śnieżną zimę. 
Postacie są ciekawe, choć niektóre zbyt jaskrawe i przerysowane, ale nie wpływa to szczególnie na ich odbiór.
Książkę czytało mi się dość opornie, ale to tylko przez te czynniki, o których wspomniałam wyżej. Reszta jest ok.

Akcja powieści osadzona jest w okolicach Bożego Narodzenia, sądzę więc, że to dość ciekawa historia otwierająca sezon na tego typu literaturę. Niesie w sobie nadzieję, wiarę, że prędzej czy później słońce wyjdzie dla każdego z nas. Że gdzieś na świecie jest ktoś, kto jest nam przeznaczony i stanie po naszej stronie nawet wtedy gdy popełnimy niewybaczalny błąd, a własna rodzina odwróci się do nas plecami.

    Czy polecam?
Trudno mi odpowiedzieć. Jest to taka pozycja, która będzie miała wielu zwolenników jak i przeciwników. Ja się nie opowiem po żadnej stronie, musicie się sami przekonać, ale sądzę, że każdy w tej powieści znajdzie coś dla siebie.

"Wtedy pierwszy raz od roku siedzenia w tej przeklęte dziurze uśmiechnąłem się i poczułem z siebie zadowolony. Uczucie radości było tak zapomniane, że wydawało się kompletnie obce. Zwłaszcza dla kogoś, kto od ponad roku marzył o samobójstwie. Nie umiem nawet opisać, jak to jest uratować komuś życie. Myślę, że to jedna z najwspanialszych rzeczy na świecie. Kiedy jednak chwilowe szczęście ustąpiło, przypomniało mi się, z kim mieszkałem w celi. Komu właśnie się przeciwstawiłem. Nie obleciał mnie strach. To była panika w czystej postaci."
                                     - Magdalena Wrocławiak "W górę rzeki" str. 67


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka.

piątek, 8 stycznia 2021

(2/21). PYTANIA BEZ ODPOWIEDZI

                   Recenzja nagrodzona tytułem "Wybór redakcji" w serwisie Na kanapie.

     Autor: Karolina Wasilewska

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 372

    Data premiery: 03. 12. 2020

 
 *Google

    Karolina Wasilewska- urodziłam się w 1988 roku w Jeleniej Górze. Jestem absolwentką socjologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Jako kobieta realizuję się w roli matki, córki i partnerki. Spełniam się również w zawodzie pracownika socjalnego – najciekawszej profesji, jaką dotychczas wykonywałam. Jestem melancholiczką, która rozkłada rzeczywistość na czynniki pierwsze, dlatego czasem zbyt dużo myślę. Nie jestem miłośniczką gotowania i sprzątania. Kocham książki i dobre kino. Pisanie towarzyszy mi od zawsze. Uważam, że słowa to najpiękniejsza pamiątka, którą możemy pozostawić po sobie na tym świecie.
(Źródło: Okładka książki).

    Nie poznasz prawdy, dopóki nie zmierzysz się ze swoją przeszłością.
Hania Śliwińska jest nastolatką, która bardzo mocno przeżyła rozwód rodziców. Samotnie wychowywana przez zmagającą się z uzależnieniem matkę, dziewczyna znajduje ukojenie w spotkaniach z panią Stasią, starszą kobietą, którą się opiekuje. Ciężkie chwile i nieustannie pojawiające się problemy sprawiają, że Hania jest bardziej dojrzała emocjonalnie i samodzielna niż jej rówieśnicy. Ale najgorsze dopiero przed nią – wkrótce dwie najbliższe jej osoby trafią do szpitala, a ich losy zostaną powierzone Bogu i lekarzom…
Trudne życiowe decyzje, splątane rodzinne losy, tajemnice sprzed lat i pytania, na które nie zawsze można znaleźć odpowiedzi… Czy mimo piętrzących się przeciwności losu bohaterom uda się w końcu odnaleźć spokój ducha?
(Opis wydawcy).

    Biorąc do ręki "Pytania bez odpowiedzi" nie spodziewałam się, że czeka na mnie takie emocjonalne tsunami. Śmiało mogę napisać, że jest to niezwykle mocny, zaskakujący i bardzo udany debiut.
Splątując losy kilku osób, autorka stworzyła autentyczną historię, która może przydarzyć się każdemu z nas, bez względu na to kim jesteśmy i czym się zajmujemy. 
Pani Karolina nie boi poruszyć się tak trudnych tematów jak: uzależnienie, choroba, przemoc psychiczna i fizyczna, gwałt czy odejście tych, którym bezgranicznie ufamy i wierzymy, że jesteśmy dla nich najważniejsi. Wszyscy przecież chcemy kochać i być kochanym, każdy z nas w coś wierzy i stara się (mam nadzieję!) być dobrym człowiekiem.

Fabuła to absolutny majstersztyk. Początkowo męczyły mnie drobiazgowe opisy przeszłości poszczególnych postaci, jednak dzięki temu zabiegowi możemy je i poznać i pod koniec powieści łatwiej zrozumiemy, jakie panowały między nimi koligacje. 
Akcja powieści dzieje się stosunkowo wolno, jednak odkrywane tajemnice zaskakują w najmniej spodziewanym momencie. Niejednokrotnie moje oczy robiły się wielkie jak spodki, a łzy momentami lały się strumieniami.
Bohaterowie obdarzeni całą gamą uczuć i emocji. Sądzę, że każdy z nas znajdzie w nich cząstkę siebie i niejednokrotnie złapie się na tym jak bardzo się z nimi utożsamia.
Przedstawiona historia zmusza do refleksji i zastanowienia się nad tym czy doceniamy to co mamy, zostawia nas z wieloma pytaniami, na które sami musimy odnaleźć odpowiedź.
Historia jest dość mocno uduchowiona. Autorka nie wstydzi się Boga, wiary i religii. Niejednokrotnie pokazuje, jak ważna jest wiara i postępowanie zgodnie z zasadami zawartymi w Biblii. 

Zakończenie daje dużo do myślenia. Nie chcę Wam spojlerować fabuły, ale nie dowiemy się, jak potoczyły się dalsze losy bohaterów. Nie dostaniemy odpowiedzi na to, co zrobiła Dorota, w jakim kierunku potoczyła się znajomość Hani i Daniela, co stało się z Szymonem i Sylwestrem.... pani Karolina zostawia te pytania bez odpowiedzi...

Bardzo się cieszę, że mogłam przeczytać tę powieść. Autorce gratuluję tak udanego debiutu i szczerze trzymam kciuki za kolejne tak pasjonujące powieści.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To książka z racji na poruszone tematy trudna, ale niosąca w sobie również nadzieję na to, że wszystko się jakoś ułoży. Wzruszająca, i otwierająca oczy na otoczenie.

POLECAM...

"W trakcie modlitwy różańcowej Dorota poczuła na duszy nieopisaną lekkość i ciepło delikatnie rozpalające okolice mostka. Przez chwilę przeniosła się do innego, lepszego świata. Zamyśliła się tak bardzo, że przegapiła odmówienie trzeciej i czwartej tajemnicy różańcowej. Poczuła obecność Siły Wyższej, co było doświadczeniem tak bardzo mistycznym, że nie potrafiłaby go opisać żadnymi słowami. Różaniec niczym medytacja wyciszył jej myśli i wzbudził w sercu nadzieję."
                          - Karolina Wasilewska "Pytania bez odpowiedzi" str.268

Za możliwość przeczytania powieści serdecznie dziękuję pani Karolinie.
 

środa, 5 sierpnia 2020

(67/20). MARIA MAGDALENA. KAPŁANKA DAMA APOSTOŁKA


    Autor: Ewa Kassala

    Wydawnictwo: Videograf

    Gatunek: Historyczna

    Liczba stron: 528

    Data premiery: 13. 11. 2019


                                     
*Google

    Ewa Kassala- właściwie Dorota Stasikowska-Woźniak. Polska pisarka, trenerka, kreatorka akcji społecznych, specjalistka ds. równouprawnienia kobiet i mężczyzn, autoprezentacji i kreowania wizerunku, scenarzystka i prowadząca programy telewizyjne, konferencje i sesje, głównie kobiece.
(Źródło: Lubimy czytać)

    Czy byłą kochanką Jezusa? Jawnogrzesznicą opętaną przez demony? Kapłanką Izydy, głoszącą własną ewangelię? Kto i dlaczego nazwał ją doskonałością nad doskonałościami?
Maria Magdalena Ewy Kassali jest jedną z nas. Możemy się z nią utożsamiać, bo tak jak my kocha, błądzi, cierpi, waha się, marzy o miłości wiecznej i ponadczasowej. Jest wykształcona i wrażliwa, dobra i obdarzona niezwykłą duchową mocą, ale bywa też naiwna, zarozumiała i próżna. Wychowywana w hermetycznym świecie dobrobytu, nie do końca rozumie rzeczywistość i problemy „zwykłych ludzi”. Jednak przechodzi przemianę, a po upadku na samo dno odradza się do nowego życia. Z wychowanki kapłanek Izydy i salonowej damy staje się apostołką. Po długiej duchowej wędrówce odkrywa swoją życiową misję. Jej zadaniem jest przenoszenie przez czas wiecznego ognia i kobiecej cząstki boskiej energii. Zostaje towarzyszką Jezusa i obok jego matki staje się najważniejszą kobietą w jego życiu.
(Opis wydawcy).

    Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Ewy Kassali i tak naprawdę nie wiedziałam do końca, czego mogę się spodziewać po "Marii Magdalenie". Przyznaję się, że obawiałam się suchej biografii, naszpikowanej suchymi datami i niewiele znaczącymi faktami o kobiecie, która żyła tysiące lat przed nami.
Co dostałam?
Dostałam przepiękną opowieść o kobiecie niezwykle współczesnej i otwartej jak na standardy starożytnego (biblijnego) świata, mądrej, pięknej, wykształconej- co wtedy nie było zbyt dobrze przyjmowane, szczególnie przez mężczyzn.
Jest to historia kobiety, z którą każda z nas może się utożsamić, znaleźć wspólne cechy, doszukać się wspólnych celów, które są takie same jak setki lat temu. Ale zaznaczam, nie jest to powieść tylko dla kobiet, myślę, że i wielu mężczyznom przypadnie ona do gustu.
Autorka w posłowiu wyjaśnia, że tak naprawdę Maria Magdalena, która funkcjonuje w naszej świadomości to "zlepek" trzech różnych kobiet, występujących w Biblii, stworzona przez papieża Grzegorza Wielkiego.

Książka podzielona jest na trzy części o tytule: Kapłanka, Dama, Apostołka. Szczerze przyznam, że najbardziej do gustu przypadła mi część pierwsza i druga.
W tych częściach obserwujemy dzieciństwo, dorastanie i codzienne życie Marii. Jej życie po ukończeniu nauk w świątyni Izydy i służbę bogini, pierwsze prawdziwe zauroczenie. Powrót do Izraela i olbrzymie dramaty, które prowadzą do olbrzymich tragedii, w wyniku których kobieta popada w obłęd i zostaje wykluczona z izraelskiej społeczności. W części trzeciej Maria spotyka się z Jezusem, dzięki jego pomocy kobieta wraca do zdrowia i zaczyna również głosić jego słowo...

Śmiało mogę napisać, że przez tę historię się płynie, nie sposób się od niej oderwać. Jest absolutnie genialna.
Powieść czyta się szybko, łatwo dać się jej porwać w wir wydarzeń. Akcja toczy się szybko, pojawia się wiele zaskakujących zwrotów. Momentami ta powieść jest tak prawdziwa, że aż boli, nie sposób przejść obojętnie wobec problemów alkoholowych, przemocy fizycznej i psychicznej, gwałtów.
Bohaterowie są niezwykle wyraziści i spójni, łatwo obdarzyć ich uczuciami, wielu z nich wzbudzało we mnie zarówno podziw jak i współczucie.
Autorka wtłoczyła życie w tę powieść, czytając ją, czułam się jakbym była wśród tych ludzi. Mogłam dzielić z nimi smutki i radości, mogłam być tuż obok i trzymać ich za rękę w czasie największego bólu.
Plastyczny język, barwne opisy krajobrazu i architektura, rozbudzają wyobraźnię i ciekawość. Niemal czuć na skórze palące słońce Egiptu i powiew oliwnych gajów Izraela.
Z wielką przyjemnością sięgnę po inne książki tej autorki.

    Czy polecam?
Zdecydowanie. To jedna z najlepszych powieści, które przeczytałam w ostatnim czasie. O ile nie najlepsza.
Polecam każdemu- każdy się w tej historii odnajdzie.

POLECAM...

"- To ja, Maria z Magdali, Maria z Betanii, Maria Egipska, opętana przez siedem demonów, nazywana jawnogrzesznicą. Jestem kapłanką, damą, apostołką. Jestem kobietą. Potępioną, wzgardzoną, odrzuconą, wywyższoną, wybraną, oświeconą. Odwieczną Strażniczką Bramy Światła. Jestem każdą z was. Losem pojedynczym i wspólnym. Płaczem i krzykiem, szczęściem i radością, intuicją i wiedzą. Jestem kobietą. Mądrością świata z jego bogactwem, nędzą, dobrocią cierpieniem i ukojeniem. Jestem miłością- wieczną, stałą i niezmienną. Jestem stąd i stamtąd. Jestem częścią i całością. Źródłem i wiecznym ogniem. Jestem kobietą. Trwam."
                                            - Ewa Kassala "Maria Magdalena"

Za możliwość przeczytania tej fantastycznej powieści serdecznie dziękuję wydawnictwu Videograf.