Pokazywanie postów oznaczonych etykietą holocaust. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą holocaust. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 września 2024

(125/24). UTRACONE ŚWIATŁO

 
    Autor: Bożenia Gałczyńska- Szurek

    Wydawnictwo: Replika 

     Gatunek: Obyczajowa

     Liczba stron: 352

    Data premiery: 12. 03. 2024

 *Google

    Bożena Gałczyńska-Szurek Pisarka pochodzi z Krakowa. Jest z zawodu muzykiem, pasjonatką historii i hellenistyki. Obecnie mieszka na Roztoczu zwanym polską Toskanią, w zabytkowym Zamościu, którym jest oczarowana. Często opisuje go w swoich książkach. Z powodu licznych podróży na południe Europy w kręgu jej zainteresowań znalazła się też Grecja. W tym temacie stworzyła swój pierwszy cykl, w skład którego weszły powieści: "Kręta droga do nieba", "Klasztor zapomnienia"i "Cierpkie winogrona". Kolejne książki powstają z fascynacji urodą Zamościa. Opowiadają o burzliwych dziejach wschodnich rubieży Polski. Autorka ukazuje w nich skomplikowane, nierzadko tragiczne losy mieszkańców przygranicznych terenów.
Z miłości do teatru powstały sztuki teatralne pisarki: komedia kryminalna "Żabka" i dramat "Kociaku przyjeżdżaj, czyli Villas story"; obie wystawione w Krakowie. Prywatnie żona muzyka, z zapałem realizuje swoje pasje twórcze i podróżnicze. Zgłębia od lat język nowogrecki, bo, jak mawia, lubi się mierzyć z prawdziwymi wyzwaniami. Uwielbia zwierzęta.
(Źródło: Notatka w książce)

    Rok 1942
Wiosną do niemieckiego obozu zagłady w Bełżcu przybywa pierwszy transport Żydów z Lublina i Lwowa. Rozpoczyna się operacja mająca na celu deportację, zagładę i grabież mienia Żydów.
Miejsce to, zwane obozem zapomnianym, przez wiele lat okryte było niepamięcią.
    Rok 2004
Do Zamościa przybywa Amerykanin tropiący oprawców ludności żydowskiej, którzy działali na Roztoczu w czasach okupacji hitlerowskiej. W tym samym czasie ze stypendium w Izraelu wraca Róża Halicka, która informuje rodzinę, o swoich planach małżeńskich. Planom tym są przeciwni rodzice jak i dziadek, skrywający tajemnice związane z okresem okupacji
Pewnego dnia drogi rodziny Halickich i łowcy Niemców krzyżują się, obnażając tajemnice sięgające czasów wojny, które wpłyną na losy Róży i jej narzeczonego.
(Opis wydawcy)

    Dziś chciałabym napisać kilka słów o książce, która mną nie lada wstrząsnęła i spowodowała, że sięgnęłam do źródeł historycznych, chcąc jak najwięcej dowiedzieć się o obozie, o którym nie miałam żadnego pojęcia. Wszyscy słyszeliśmy o Auschwitz, Majdanku, Sobiborze, Treblince i wielu wielu innych, ale z ręką na sercu, kto pamięta z lekcji w szkole o obozie w Bełżcu? Autorka, która mieszka nieopodal, postanowiła podzielić się jego niezwykle trudną i bolesną historią. Nie bez powodu ten obóz nazywany jest zapomnianym. A dlaczego? Ja Wam tego nie zdradzę, ale dowiecie się tego z niniejszej powieści, która tak jak i mnie zachęci do zgłębienia tematu. 

Autorka swą powieść umieściła w 2004 roku w momencie przyjazdu tajemniczego mężczyzny do Zamościa. Ma on za zadanie znaleźć mężczyznę, który w okresie wojenny prawdopodobnie kolaborował z Niemcami i denuncjował Żydów, i postawić go przed sądem, ma także odnaleźć dawnego przyjaciela, przyjaciela swojego dziadka (nie zagmatwałam za bardzo?). Nie spodziewa się, że to, co odkryje, zmieni życie kilkudziesięciu osób, obudzi demony przeszłości, a na jaw wyjdą tajemnice sprzed ponad sześćdziesięciu lat.
W hotelu poznaje Ewę, która początkowo staje się jego przewodniczką po Zamościu i okolicach. Dziewczyna nie spodziewa się jednak, że Jakub nie jest tym, za kogo się podaje, a utkana przez niego historia zawiera w sobie drugie dno. 
Równocześnie obserwujemy rodzinę Halickich, w której właśnie przetacza się życiowe tornado po wieści, że jedyna wnuczka znanego i szanowanego nie tylko w kraju profesora, niezwykle uzdolniona skrzypaczka, postanowiła wyjść za dużo starszego mężczyznę, a dodatkowym obciążeniem jest, to, że Eliasz jest Żydem. Rodzina nie może się z tym pogodzić, a jakby było mało kłopotów i zmartwień, zaczyna się nimi interesować pewien Amerykanin, który rozpaczliwie rozpytuje o profesora po mieście.
Kim tak naprawdę jest Jakub? Jaką rolę do odegrania w całej tej sprawie ma Ewa? Czy Haliccy  pogodzą się z wyborami Róży? Jak wielką tajemnicę nosi w sobie senior rodu i kim jest mały chłopiec uwieczniony na fotografii sześćdziesiąt lat wcześniej? Dlaczego od wielu lat nie została nadana odpowiedź na listy, które przychodzą zza granicy?
Tego już nie napiszę, ale podpowiem, byście przygotowali się na naprawdę wstrząsającą historię i mieli pod ręką zapas chusteczek. Będą bardzo potrzebne.

"Utracone światło" to powieść, w której fikcja literacka przeplata się z faktami historycznymi, a przeszłość domaga się przypomnienia i pamięci. Dwa główne wątki splatają się momentami w naprawdę bolesną całość, która zmusza czytelnika do wielu głębokich refleksji. Dlatego tak trudno jest o niej opowiedzieć, by nie zdradzając szczegółów, zainteresować tak bardzo, by każdy z Was chciał tę historię poznać, i tak jak ja pokochać całym sercem. 
Autorka w "Utraconym świetle" wykazuje się olbrzymią wiedzą i wnikliwie analizuje historię nie tylko obozu, ale i ludzi nie tylko tych, którzy tam trafili i nigdy już go nie opuścili, ale i tych, którzy w jakikolwiek sposób z obozem byli związani. Nie ucieka także od trudnych relacji polsko-żydowskich i pokazuje, że nadal mamy duży kłopot z antysemityzmem. 
Pięknie pisze także o przyjaźni, która wznosi się i trwa ponad pochodzenie, zakazanej miłości, trudnych i nie zawsze oczywistych wyborach, które trzeba było podjąć pod presją wojny. Jest to także opowieść o sprawiedliwości, poświęceniu i niezłomnej odwadze, by w końcu stać się powieścią o nadziei na to, że wszystko jest po coś i wszystko jest dla czegoś. 

Autorka od początku buduje napięcie i choć akcja powieści nie goni na złamanie karku, sprawia, że nie chce się tej historii odłożyć na bok przed wyjawieniem wszystkich tajemnic. Urzekły mnie malownicze opisy miasta i jego okolic, zabytków architektury, oddając jego klimat i sprawiając, że chce się odwiedzić ten region, są one również niezwykłym balansem dla opisów bezdusznego reżimu, który rozpanoszył się tam w trakcie wojny i bestialskich przeżyć, których ofiarami stali się więźniowie obozu. Olbrzymie wrażenie robią opisy miejsc, w których obecnie stoi Muzeum Miejsca Pamięci w Bełżcu, są one tak sugestywne, że nawet teraz myśląc o nich, dostaję przysłowiowej gęsiej skórki na ramionach.
Warstwa fabularna jest również doskonale poprowadzona, bohaterowie są niezwykle autentyczni, przepełnieni emocjami, każdy ma tu bardzo ważną rolę do odegrania, nikt nie jest tu zbędny, a wszyscy są przepełnieni emocjami, traumami przeszłości, nadzieją na lepsze jutro.
Autorka zręcznie manipuluje czytelnikiem, wzbudza ciekawość, podrzuca tropy, zostawia niedomówienia, wciąga w sieć intryg i tajemnic, nie pozwala, by prawda szybko wyszła na jaw.
Zakończenie mocno zaskakuje, przyznaję, że nie tego się spodziewałam, ale z wielką ciekawością przeczytałabym, jak potoczyły się dalsze losy tych postaci. 

Książka jest tak emocjonalna, że nawet teraz kilka dni później, nie mogę przestać o niej myśleć. Jest to ciekawa i poruszająca lekcja historii, sumiennie oddająca brutalną prawdę o wojennych czasach.
Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Bożeny Gałczyńskiej- Szczurek, jest to spotkanie przepełnione emocjami, niezwykle udane i jeśli poprzednie książki Autorki są tak równie emocjonujące i niedające o sobie zapomnieć, z wielką przyjemnością po nie w przyszłości sięgnę.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To bardzo ważny głos przypominający o obozie, o którym większość zapomniała. Chciałabym, by ta historia trafiła do jak najszerszego grona odbiorców, bo każdy w tej opowieści znajdzie coś dla siebie. Naprawdę każdy.

POLECAM...

"Rozmów o śmierci ludzie przeważnie unikają. Nawet boją się o niej myśleć. Tymczasem ich połączył temat śmierci masowej, okrucieństwo, ból, cierpienie i wiele niezwykle mrocznych faktów. Ale byli dorośli i mieli świadomość, z czym się zetkną w swoich badaniach. Wiedzieli, że przyjdzie im poznać dramatyczne historie ludzi i trudne prawdy, co kłóciło się z sielskim klimatem uroczego Roztocza. W miejscu uznawanym teraz przez ludzi za istny raj na ziemi, trudno było sobie wyobrazić ogrom cierpienia towarzyszącego śmierci zadawanej tu podczas wojny w sposób okrutny, wręcz bestialski. Rzadko bowiem mówiło się na świecie o obozie położonym blisko Bełżca. Ta piękna, zielona kraina ze swoją mroczną przeszłością dziesiątki lat czekała na moralne zadośćuczynienie. Rzucała wyzwanie światu, który o niej zapomniał. Po latach dopiero na -słonecznej polanie- u wjazdu do niewielkiej roztoczańskiej miejscowości powstało muzeum. <Nieme muzeum>, wstrząsające swoim widokiem i budzące lęk. Nieme, bo brak w nim wspomnień byłych więźniów, brak pozostałości jakichkolwiek budynków, brak świadectw ludobójstwa. Mordercy wszystko starannie uprzątnęli. Nieme, przez co jeszcze bardziej straszne"
                     - Bożena Gałczyńska- Szurek "Utracone światło" str. 65

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje Autorce.

niedziela, 5 maja 2024

(62/24). STEFANIA I WOJNA.

 
** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **

"Truizmem jest stwierdzenie, że kobiety są wyjątkowe, ponieważ one naprawdę takie są. Dzielne, rozważne, gotowe do poświęceń"
-Ewa Ornacka, Piotr Pytlakowski "Wojny kobiet"

    Autor: Agata Pakuła

    Wydawnictwo: AgataWydaje

    Gatunek: Literatura piękna, Wspomnienia

    Liczba stron: 144

    Data premiery: 12. 06. 2024

 *Google

    Agata Pakuła - kielczanka, z zawodu dziennikarka, a z wyboru przedsiębiorca. Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Spoecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Wnuczka Stefanii Knapczyk.
W 2022 roku zadebiutowała na rynku wydawniczym książką "Przez 581 dni byłem tylko numerem", napisaną na podstawie wspomnień dziadka Franciszka Knapczyka.
(Źródło: Okładka książki)

    1 września 1939 roku Stefania Knapczyk zaczyna rodzić swoją pierwszą córkę, a dzień później niemieckie samoloty zrzucają kilkadziesiąt bomb na niewielką zagórzańską wieś, w której mieszka z mężem Franciszkiem. Od tego momentu życie Knapczyków oraz innych mieszkańców zmienia się diametralnie.
Bardzo szybko muszą się odnaleźć w strasznej, wojennej rzeczywistości.
Jakie decyzje będą musieli podjąć oraz jak wpłyną one na ich życie pod niemiecką okupacją, oraz okrutnymi rządami burmistrza Golba w latach 1939-1945?
***
To wzruszająca i budząca wiele emocji powieść o Stefanii, jej pięknej miłości, prawdziwej przyjaźni, wielkich wyzwaniach, trudnych wyborach oraz ogromnym poświęceniu dla dobra swoich dzieci.
(Opis wydawcy)

    Zgłaszając się do patronatu nad tą historią, nie miałam pojęcia, że ta książka wywoła we mnie tyle emocji i nawet kilka dni po jej skończeniu, nie będę mogła o niej przestać myśleć.
Powieść "Stefania i wojna" to inspirowana prawdziwymi wydarzeniami poruszająca historia rodzinna opowiedziana przez wnuczkę Stefanii i Franciszka Knapczyków-Agatę Pakułę. Jest to również kontynuacja historii widzianej oczami jej dziadka w książce "Przez 581 dni bylem tylko numerem", ale bez problemu można poznać historię rodziny Knapczyków od tej pozycji, bo w tym przypadku jest nam dane zaobserwować, jak musiała poradzić sobie kobieta, gdy jej mąż stał się więźniem obozu koncentracyjnego. Z historii tej wyłania się obraz kobiety niezwykle odważnej, silnej i zdeterminowanej, która jest w stanie poświęcić wszystko dla swoich najbliższych...

Pani Agata doskonale poprowadziła narrację tej historii, z szacunkiem i olbrzymim wyczuciem oddała ducha tych niewyobrażalnych i dramatycznych wydarzeń. Dokładnie opisane emocje i napięcie towarzyszące pierwszym dniom wojny, brutalność najeźdźców, strach o jutro, ból przesłuchań, przerażenie i wszechobecna niewiedza o losie najbliższych, sprawiają, że współodczuwa się strach i niepokój, który towarzyszył bohaterom tej historii, wraz z nimi żywi się nadzieję na szybki koniec i powrót męża i ojca do domu...
Płakałam godzinami nad ich losem, współczułam, ale i odczuwałam wdzięczność, że jest mi dane żyć w "miarę normalnych" czasach.
W tle obserwujemy zmieniający się świat, historię, która dzieje się na oczach tych ludzi, a my za jakiś czas poznamy ją z kart podręczników... Niezwykle poruszająca i ważna historia.

Pomimo trudnej historii książkę czyta się bardzo dobrze, jest ona naprawdę wciągająca i zmuszająca do wielu refleksji. Napisana bardzo ładnym językiem pomimo wojennego mroku, niesie w sobie światełko nadziei i tego czegoś, co sprawia, że wierzy się w to, że wszystko się poukłada, choć będzie na pewno ciężko.
Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Agaty i jestem przekonana, że nie ostatnie z wielkim zainteresowaniem sięgnę po jej poprzednią książkę.
Tak naprawdę jest mi bardzo trudno ocenić tę książkę, bo gdzieś w głębi serca czuję, że nie mam do tego prawa, bo w moim odczuciu, wspomnień drugiego człowieka oceniać nam nie wolno, a w tym przypadku mamy do czynienia z trudnym doświadczeniem wojny i być może jeszcze trudniejszego życia po niej, gdy do głosu dochodzą demony przeszłości i nie sposób przed nimi uciec... Ale napiszę tylko, że po tę książkę powinien sięgnąć każdy.
    
    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Ta książka to opowieść o rodzinnych dramatach, o przewrotności losu, ale także hołd oddany tym, którzy przebywali w obozach, przetrwali i zechcieli dzielić się ze światem swymi trudnymi wspomnieniami.

POLECAM...

"Plac, ktory został wyznaczony jako miejsce zbiórki ludności żydowskiej, doskonale był widoczny z okien domu, w którym mieszkali  Knapczykowie, dlatego byli świadkami wszystkiego, co działo się tam 19 sierpnia 1942 roku. Gdy zobaczyli klęczącą Esterę i jej dwie córki przed burmistrzem Golbem, nie mogli powstrzymać płaczu. Odruchowo trzymali się mocno za ręce,"
                                                - Agata Pakuła "Stefania i wojna" str. 55

Za możliwość objęcia patronatem medialnym tej wyjątkowej historii oraz egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

wtorek, 7 grudnia 2021

(99/21). BOHATEROWIE AUSCHWITZ. OPOWIEŚĆ O LUDZIACH KTÓRZY POTRAFILI STAWIĆ OPÓR PIEKŁU.

 
    Autorzy: Teresa Kowalik, Przemysław Słowiński

    Wydawnictwo: FRONDA

    Gatunek: Literatura faktu, Biografia

    Liczba stron: 344

    Data premiery: 03. 08. 2021

 *Google

    Teresa Kowalik- brak informacji.

    Przemysław Słowiński- Urodził się 4 kwietnia 1959 r. we Wrocławiu. Z wykształcenia jest prawnikiem, chociaż z powodu chronicznej awersji do prawników nie przepracował w wymienionym zawodzie nawet jednego dnia. Pracował natomiast jako górnik, protokolant, kierowca, barman i robotnik rolny. Był malarzem, ochroniarzem, kick-bokserem, prezesem przedsiębiorstwa turystycznego, współwłaścicielem jednej z największych w Polsce firm handlowych, agentem ubezpieczeniowym, sprzątał ulice, mył okna i wykonywał jeszcze wiele innych ciekawych oraz mniej ciekawych zawodów. Mieszkał na stałe we Wrocławiu, Eindhoven, Czelabińsku, a obecnie w Katowicach. W rubryce stan cywilny wpisuje: żonaty (na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej), a rozwiedziony (poza obszarem R.P.). Współpracuje stale z warszawskim magazynem "Top Biografie".
(Źródło: Lubimy czytać)

    Opowieść o ludziach, którzy potrafili stawić opór piekłu.
Oporem mogło być wszystko, bo wszystko było zabronione. Oporem stawała się każda działalność, która stwarzała wrażenie, że więźniowi pozostało coś z dawnej osobowości i indywidualności.
KL Auschwitz to bezmiar ludzkiego cierpienia, poniżenie, rozpad osobowości i
heroiczne próby ocalenia własnej tożsamości. Świat odwróconego Dekalogu. Świat
odwróconych ludzkich wartości. Świat bez nadziei, bez litości dla innych, świat bez Boga.
Przykazaniami tego świata było: "zabijaj", "kradnij" albo też "mów fałszywe świadectwo".
Trzeba było niezwykłego męstwa, charakteru i opanowania, żeby być po prostu
człowiekiem, kiedy przychodził głód, praca ponad siły, groźby i szantaże. Próba przeżycia w
warunkach panujących w KL Auschwitz bez zeszmacenia się, już była bohaterstwem.
Opowiemy o ludziach, którzy będąc tylko ziarnkami piasku rzuconymi w tryby wielkiej machiny terroru, potrafili skutecznie dobro przeciwstawić złu i tą drogą ocalić miłość, wiarę i nadzieję tam, gdzie inni zatracili nawet swoje człowieczeństwo.
(Opis wydawcy).

    "Bohaterowie Auschwitz" to pozycja przedstawiająca życie kilkunastu bohaterów, którzy przeciwstawili się piekłu na ziemi i robili wszystko by ułatwić czy utrzymać przy życiu innych współosadzonych. W tym opracowaniu znajdziemy życiorys takich postaci jak:
- Witold Pilecki
- Maksymilian Kolbe
- Józef Bellert
- Stanisława Leszczyńska
- Irena Wiśniewska
- Bronisław Czech
- Tadeusz "Teddy" Pietrzykowski
-Harry Haft
- Sabina Nawara

Ciekawym dodatkiem jest również rozdział opisujący wielkie ucieczki z obozu. Nie wszystkie one się udały, ale kilka z nich pokazuje, że dla zdeterminowanego człowieka nie ma rzeczy niemożliwych. 

Z książki, z każdej jej strony płynie ogrom cierpienia i poniżenia. Autorzy jak i bohaterowie zwracają szczególną uwagę na ponadludzką walkę o ocalenie własnej godności i tożsamości, by nie stać się tylko kolejnym numerem w rejestrze. 
Autorzy przytaczają wspomnienia więźniów i dokładnie opisują, jak wyglądało przybycie do obozu, prace, do jakich byli zmuszani osadzeni czy nieludzkie warunki, w których musieli funkcjonować na co dzień. 
Dowiadujemy się również, jak wyglądało życie "po" obozie tych, którzy przeżyli to piekło.
Książka została wzbogacona o wiele zdjęć, zarówno samych bohaterów jak i z wnętrza obozu.

Na pewno nie jest to książka na jedno popołudnie, bo "Bohaterowie Auschwitz" to książka wzbudzająca ogromne emocje. Współczucie, żal i niedowierzanie towarzyszyły mi przez całą lekturę.  
Przedstawione historie pokazują, jak ważne jest, by nikt z nas nie zapomniał o piekle, które stworzyli niemieccy naziści... Byśmy robili wszystko, co możliwe by to się już nigdy nie powtórzyło.
 
    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To książka, która powinna trafić do jak najszerszego grona odbiorców. 

POLECAM...

"Żył dla innych. Walczył o życie schorowanych i wygłodzonych więźniów obozu koncentracyjnego. I wygrał tę niemożliwą do wygrania walkę. Był szaleńcem z boskim błogosławieństwem. Cichy, zapomniany bohater, konspirator, żołnierz Legionów i sanitariusz brygady Piłsudskiego, działacz niepodległościowy i społeczny, żołnierz września 1939 roku i powstaniec warszawski. Józef Bellert wierzył, że miarą człowieczeństwa jest stosunek do najsłabszych. Prowadząc szpital na terenie byłego obozu Auschwitz-Birkenau, uratował życie prawie 4,5 tysiąca z ok. 5 tysięcy pozostawionych przez Niemców więźniów. Swój zawód wykonywał z ogromnym zaangażowaniem i poświęceniem."
  - Teresa Kowalik, Przemysław Słowiński "Bohaterowie Auschwitz. Opowieść o ludziach, którzy potrafili stawić opór piekłu" str.99

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu FRONDA.

czwartek, 15 kwietnia 2021

(27/21).MASKARADA WOKÓŁ ŚMIERCI. NAZISTOWSKI ŚWIAT NA WĘGRZECH.

 
    Autor: Tivadar Soros

    Tłumaczenie: Emilia Ewa Siurawska (1939- 2017)

    Wydawnictwo: NOVAE RES 

    Gatunek: Literatura faktu, Wspomnienia

    Liczba stron: 360

    Data premiery: 10. 03. 2021

 *Google

    Tivadar Soros- brak danych.

    Poruszające świadectwo, w którym okrucieństwo wojny zderza się z miłością.
Dla Węgier, a szczególnie dla węgierskich Żydów, ostatni rok II wojny światowej był najtrudniejszy. Żydzi na Węgrzech od lat cierpieli z powodu różnych form dyskryminacji, ale od tego momentu rozpoczęła się ich masowa eksterminacja. Tivadar Soros, ojciec znanego wszystkim biznesmena i społecznika George’a Sorosa, opowiada o losach swojej rodziny podczas tego ostatniego roku wojny. Pogodne usposobienie, doświadczenia żołnierskie z I wojny światowej i wrodzony spryt sprawiły, że Tivadar i cała jego najbliższa rodzina – w tym 14-letni wówczas George – przeżyli. W tej spisanej w esperanto opowieści pasja życia miesza się z bliskością śmierci, codzienność z duchowością, a chęć niesienia pomocy z wszechobecnym okrucieństwem. To wyjątkowe świadectwo nieludzkich czasów, w których miłość i poświęcenie wybrzmiewa głośniej niż kiedykolwiek.
(Opis wydawcy).

   Fragment z przedmowy George’a Sorosa:
Niemcy okupowali Węgry od 19 marca 1944 roku. Wyzwolili nas Sowieci 12 stycznia 1945. W czasie tych dziesięciu miesięcy żyliśmy w poczuciu śmiertelnego niebezpieczeństwa. Więcej niż połowa Żydów żyjących na Węgrzech i jedna trzecia mieszkających w Budapeszcie w tym czasie zginęła. Ja i moja rodzina przeżyliśmy. Ponadto mój ojciec pomógł innym ludziom. Był dobrym człowiekiem. Nigdy nie widziałem go bardziej pracującego niż wtedy. (…) Mówienie tego jest niegodziwością, ale te dziesięć miesięcy było najszczęśliwszymi w moim życiu. Miałem czternaście lat. Byliśmy zagrożeni, ale wydawało się, że mój ojciec panuje nad sytuacją. Byłem świadomy niebezpieczeństwa, ojciec wiele mi tłumaczył – lecz nie wierzyłem, że można mnie zranić. Polowały na nas złe siły, ale my byliśmy po stronie aniołów, bo przecież niesprawiedliwie nas męczono. 

    Bardzo się cieszę, że po ostatnich powieściach przyszła kolej na totalnie inny rodzaj literatury. Bardzo potrzebowałam tej odmiany.
Jak wiecie, dość często sięgam po literaturę dotyczącą II wojny światowej oraz Holocaustu, zazwyczaj są to tragiczne historie, w których ból, strach i rozpacz wysuwają się na pierwszy plan. Zawsze taką opowieść mocno "odchorowuje" a myśli o danej pozycji towarzyszą mi przez dłuższy czas i trudno mi po nich dojść do równowagi psychicznej. 
Z "Maskaradą wokół śmierci" jest trochę inaczej... oczywiście nadal jest to wspomnienie o wojnie, śmierci strachu i bólu, znów długo o niej myślałam...  ale na pierwszy plan wysuwa się tutaj wiara i nadzieja, że uda się wyjść z tej wojennej zawieruchy obronną ręką- trzeba wykorzystać tylko wszystkie możliwości, choć niektóre z nich na pierwszy rzut oka wydają się niezwykle kontrowersyjne, sprawiają, że kolejne ludzkie życie zostało ocalone.
W swej opowieści Soros opisuje wszystko, co działo się z węgierskimi Żydami, wspomina łapanki i wywózki do obozów, opisuje brutalne morderstwa nad Dunajem, ale tę brutalność równoważy wspomnieniami związanymi z rodziną, przyjaciółmi, mniej i bardziej przypadkowymi osobami, które stanęły na jego drodze. Zdarzają się chwile, że można się szczerze uśmiechnąć.
Może to zasługa doskonałego tłumaczenia... ale przez tę opowieść dosłownie się płynie. Momentami czułam się jakbym "słuchała" moich ukochanych dziadków, którzy chcą opowiedzieć mi o tragicznej przeszłości, ale robią to tak, by rozbudzić moją ciekawość, zachęcić do poznawania historii, ale tak bym się nie bała. Wciąga, rozbudza ciekawość- zarówno tą dotyczącą bohaterów i ich dalszych losów, jak i tą historyczną- jak wojna wpłynęła na cały kraj. Nie daje się odłożyć bez poznania zakończenia.

Bardzo mi się podoba dodanie do tej historii rodzinnych zdjęć Sorosów, a także przedmowy napisane przez synów Tivadara. Są one niezwykle wzruszające przepełnione podziwem i miłością do ojca. Posłowie redaktora, który rozmawiał z Tivadarem na rok przed jego śmiercią, rzuca nowe światło na jego działalność na Węgrzech, w czasie wojny i tuż po. 

Tivadar Soros zdecydowanie udowodnił, że zawsze warto być człowiekiem dla drugiego człowieka.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Każdy powinien ją przeczytać i przemyśleć, by ta straszna historia nigdy się nie powtórzyła!

POLECAM...

"Prawda jest taka, że oprócz Żydów ortodoksyjnych, którzy wyróżniają się swoim strojem i pejsami, nie sposób na podstawie wyglądu zdecydować, kto jest Żydem. Dlatego właśnie konieczne było zastosowanie zewnętrznej oznaki, żółtej gwiazdy, aby pokazać wszystkim, kto jest Żydem. I to uwolniło wszystkich od wahania i rozważań. Gwiazda po prostu pokazywała: to jest Żyd, tego wolno bić."
       - Tivadar Soros "Maskarada wokół śmierci. Nazistowski świat na Węgrzech" str. 41


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu NOVAE RES.


środa, 27 stycznia 2021

(7/21). TRZECIA TERAPIA

 
    Autor: Danuta Chlupová

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: Obyczajowa, Dramat

    Liczba stron: 328

    Data premiery: 16. 09. 2019

  
* Google

     Danuta Chlupová- Jest Polką, lecz od urodzenia mieszka w Czechach. Jej małą ojczyzną jest Zaolzie- część Śląska Cieszyńskiego, która przed blisko stu laty została włączona do ówczesnej Czechosłowacji.
Z wykształcenia ekonomistka, z zawodu i zamiłowania dziennikarka, mieszka z rodziną w spokojnym miejscu pod lasem, w którym w czasie wojny rozegrały się dramatyczne wydarzenia. Laureatka konkursu Literacki Debiut roku 2017 za powieść Blizna.
(Źródło: Okładka książki)

    Toksyczne związki, skomplikowane relacje i klątwa dziadka z Auschwitz.
Trzydziestoletnia Mathilda i czterdziestoletni Grzegorz, przypadkowo spotykają się na niemieckim campingu. Z zasłyszanej rozmowy telefonicznej mężczyzna wnioskuje, że kobieta przed kimś ucieka. Po powrocie do Polski zapomina o Niemce, lecz kilka miesięcy później Mathilda dzwoni do niego i prosi o pomoc. Zamierza przyjechać do Oświęcimia, rodzinnego miasta Grzegorza, i poznać historię swojego dziadka – esesmana z Auschwitz. Liczy na to, że to pomoże jej uwolnić się od rodzinnej klątwy, o której przekonywała ją matka, a zarazem wyzwolić się z patologicznego związku. Czy Grzegorz, sam uwikłany w trudne relacje z matką i córką, będzie w stanie pomóc zranionej kobiecie?
(Opis wydawcy).

    Czytając opis wydawcy i mając w pamięci wrażenia po pierwszej przeczytanej powieści pani Danuty, byłam nastawiona na emocjonalne tsunami. 
Nie zawiodłam się, choć muszę przyznać, że liczyłam na to, iż postać dziadka- obozowego esesmana, w pewnym momencie wysunie się na pierwszy plan-tak się nie stało, a postać poznajemy tak naprawdę dopiero pod koniec powieści. Nie jest to książka o Auschwitz, ale duch obozu unosi się nad powieścią od pierwszych stron.
"Trzecia terapia" to opowieść o poczuciu winy za wydarzenia z przeszłości, tej bliższej i dalszej, o uzależnieniu od innych i o niełatwej miłości (czasami bolesnej, wyniszczającej, traumatycznej), która może przyjść w każdym wieku. Skomplikowane relacje rodzinne również istotnie wpływają na poczucie bezpieczeństwa i wiarę w siebie i swoje możliwości, a dręczące demony przeszłości nie pozwalają iść naprzód.
Pani Danuta nie boi się pisać o przemocy w związku, depresji i zrzucaniu odpowiedzialności na innych. Pokazuje wyniszczające schematy, które jeśli się w porę człowiek nie opamięta, prowadzą do wielkich dramatów. 
Autorka doskonale buduje napięcie, niesamowicie wzrusza i zmusza do refleksji. Niejednokrotnie złapałam się na myśli- jak ja bym przyjęła tak brutalną i bolesną prawdę o moich przodkach. Czy byłabym w stanie zrozumieć ich postępowanie? Czy umiałabym wybaczyć? Jak zachowałabym się gdybym miała do czynienia z takim mężczyzną jak Thomas? Na wiele tych pytań nie znalazłam odpowiedzi... 

Emocje buzują od pierwszych stron, wciągają w wir wydarzeń i nie pozwalają na złapanie oddechu. Plastyczne opisy, które serwuje nam pani Danuta, pozwalają wczuć się w daną sytuację, przeżywać wzloty i upadki wraz z bohaterami.
Postacie są barwne i dopracowane, przepełnione emocjami i tajemnicami, które odkrywamy krok po kroku- niektóre są naprawdę zaskakujące, a po ich ujawnieniu niejednokrotnie zmieniłam zdanie na temat danego bohatera.
Zakończenie raczej nie zaskakuje, ale pewien pamiętnik wyjaśnia wszystko...

Jestem zachwycona tą powieścią i jestem pewna, że pióro pani Danuty zostanie jednym z ulubionych.

    Czy polecam?
Zdecydowanie. To wciągająca i przepełniona emocjami opowieść o ludziach, którym przeszłość nie pozwala patrzeć w przyszłość...

POLECAM...

"Przez cały dzień, cokolwiek robiła, miała przed oczami obozowe baraki i tory kolejowe, prowadzące do miejsca, z którego dla większości nie było powrotu. W jej uszach ciągle brzmiał głos Grzegorza, opowiadającego zwiedzającym o zbrodniach i o cierpieniu, które trudno sobie wyobrazić. Fakt, że to właśnie on, a nie obcy, anonimowy przewodnik, wprowadził ją do Auschwitz, miał dla niej ogromne znaczenie. Wiedziała, że nawet wtedy, gdy wyjedzie z Polski, ten mężczyzna na zawsze pozostanie dla niej kimś ważnym i wyjątkowym. Jego roli nikt mu już nie odbierze."
                               - Danuta Chlupová "Trzecia terapia" str. 231


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res


sobota, 7 listopada 2020

(105/20). ZDRAJCA Z CHARLOTTEN STRASSE


    Autor: Adam Wierszuń

    Wydawnictwo: Oficynka

    Gatunek: Historyczna, Sensacja, Kryminał 

    Liczba stron: 270

    Data premiery: Październik 2020 (data przybliżona)

   
 * Google

    Adam Wierszuń- urodzony w 1992 roku absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, z zawodu menadżer projektów w firmie IT. Lokalny patriotyzm oraz wieloletnie zainteresowanie przedwojennym Wrocławiem zaowocowały niniejszą powieścią.
(Źródło: Okładka książki)

    Pełna pasji powieść historyczna.
Jest rok 1938. Europa znajduje się na progu kolejnej wielkiej wojny, a Bruno Lipintz cieszy się stabilną pracą w polskim konsulacie przy Charlotten Strasse we Wrocławiu. Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy konsul Leon Koppens wzywa go na prywatną audiencję. Przed mężczyzną pojawia się możliwość realizacji jego największych marzeń i odmiany świata na lepsze. Wszystko ma jednak swoją cenę. Czy jedna osoba może zmienić bieg historii? Czy istnieje limit kosztów poniesionych w imię najwyższej idei?
„Zdrajca z Charlotten Strasse” to powieść historyczna łącząca w sobie wierne odwzorowanie nerwowej atmosfery końcówki lat trzydziestych XX wieku i fikcyjną historię zamachu, który miał zmienić losy świata. Sensacyjne wątki szpiegowskie przeplatają się z filozoficznymi dywagacjami na temat natury zła oraz konsekwencji stawiania mu czoła. Celem autora jest zadanie pytań, które będą czytelnikowi towarzyszyć jeszcze długo po odłożeniu książki na półkę.
(Opis wydawcy).

    "Zdrajca z Charlotten Strasse" to intrygujący debiut, o którym może być jeszcze głośno. 
Dla osób, które fascynują się międzywojenną historią Dolnego Śląska- to będzie strzał w dziesiątkę. Książka dopracowana jest w najdrobniejszych szczegółach. Dokładne opisy panoramy miasta, sprawiają, że można poznać nawet najmniejszą ulicę. Doskonałym pomysłem jest umieszczenie na końcu książki spisu ulic i ich współczesnych polskich nazw. 
Miłośnicy dobrego kryminału i sensacji nie będą mogli oderwać się od lektury do samego końca.
Fantastyczny pomysł na fabułę- oparty na dużej wiedzy i pasji autora.  
Autor genialnie buduje napięcie, zapewnia cały wachlarz emocji. Zaskakuje w najmniej spodziewanym momencie, kluczy, mąci- nie pozwala domyślić się, kto jest prawdziwym zdrajcom. Intryga goni intrygę, akcja goni jak szalona, a potem następuje kulminacyjny moment i wielki wybuch zaskoczenia...
Spora ilość bohaterów początkowo może przytłaczać i może się wydawać, że niektóre z nich są zbędne. Jest to jednak błędne myślenie, bo każda z nich w najmniej spodziewanym momencie, pokazuje swą prawdziwą twarz a wątki z ich udziałem, splatają się w fantastyczną całość. 
Postacie są dopracowane, bardzo wyraziste i wielowymiarowe. Łatwo zrozumieć ich emocje i motywy, które nimi kierują- stawiając się w ich położeniu, niejednokrotnie zastanawiałam się, jak ja bym się zachowała w danej sytuacji, jakby nie było, walczą przecież o przeżycie...

Bardzo się cieszę, że ta powieść trafiła w moje ręce i mogłam przeczytać o międzywojennym Wrocławiu. O jego ogromnych problemach ekonomicznych i chaosie politycznym, a także o trudnych losach mniejszości, a szczególnie dwóch najbardziej gnębionych – żydowskiej oraz polskiej.  
W moim odczuciu autor osiągnął zamierzony cel- pozostawił mnie z wieloma pytaniami, na które musiałam znaleźć odpowiedź. Szczególnie to jedno, najbardziej śmiałe- Jak wyglądałby świat bez Hitlera? Czy wojna by wybuchła?

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Wciągająca i niezwykła lektura na długie popołudnie.

POLECAM...

"Nadeszła chwila prawdy. Miało się okazać, czy długie godziny spędzone na strzelnicy uczyniły z Brunona strzelca wyborowego. Czy uda się ten jeden strzał, być może najważniejszy w historii XX wieku? Zbliżył twarz do lunety i poprawił ułożenie karabinu. Cel znajdował się dokładnie naprzeciw. Dzień był bezwietrzny, co dodatkowo ułatwiało zadanie. Wszystko układało się po myśli Lipintza. Wystarczy jeden ruch palca, pociągnie za spust, a wódz III Rzeszy zakończy żywot. Co będzie potem? Kto przejmie władzę w kraju? To wciąż była niewiadoma. Bruno przez chwilę podziwiał wodza, który ostrym głosem i ekspresyjną gestykulacją po raz kolejny porwał tłum."
                              - Adam Wierszuń "Zdrajca z Charlotten Strasse"

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka.

      

piątek, 24 kwietnia 2020

LEKARZ Z AUSCHWITZ.


    Prawdziwa historia Józefa Bellerta, który zorganizował szpital dla prawie 5000 osób w największym obozie zagłady świata.

    Autor: Szymon Nowak

    Wydawnictwo: ZonaZero

    Gatunek: Literatura faktu, Literatura piękna

    Liczba stron: 368

    Data premiery: 26. 03. 2020


                                      Okładka książki Lekarz z Auschwitz *Google


    Szymon Nowak to urodzony w 1973 r. historyk, absolwent wydziału historii Wyższej Szkoły Humanistyczno-Pedagogicznej w Łowiczu i pracownik Biura Edukacji Narodowej IPN w Warszawie. Ma na swoim koncie kilkanaście książek historycznych, których tematy oscylują głównie wokół Powstania Warszawskiego oraz Żołnierzy Wyklętych. Publikował w czasopismach historyczno-wojskowych (np."Militaria XX wieku", "Biuletyn IPN", "Magna Polonia") oraz na stronach internetowych (np. historia.org.pl i portal Stowarzyszenia Pamięci Powstania Warszawskiego 1944).
Jest autorem m.in. prac: "Przyczółek Czerniakowski 1944" (2011), "Oddziały Wyklętych" (2014), "Dziewczyny wyklęte" (dwie części: 2015 i 2016), "Bitwy Wyklętych" (2017), "Niechciani Generałowie" (2018) oraz "Dworzec Gdański 1944" (2019).
(Źródło: Opis wydawcy).

    Styczeń 1945. W Auschwitz-Birkenau pozostało 4800 więźniów, którzy nie nadawali się nawet do pędzenia na zachód w marszach śmierci. Komory gazowe wysadzono w powietrze, a wojska sowieckie wdarły się w głąb obrony hitlerowskiej w takim tempie, że obozowi SS-mani nie zdążyli zabić garstki ocaleńców.
5 lutego Józef Bellert wraz z grupą ponad trzydziestu krakowskich lekarzy i pielęgniarek wyjeżdża do Oświęcimia. Przez osiem miesięcy prowadzi prawdopodobnie największy szpital polowy w Europie. Mimo braku kanalizacji, wody, jedzenia i leków niesie pomoc medyczną ocalonym więźniom. Jego pacjenci ważą średnio 30 kg. Zapadają na dur brzuszny i gruźlicę, nękają ich biegunki głodowe, obrzęki i odleżyny. Boją się ludzi w kitlach i strzykawek, kojarzącymi im się z zastrzykami z fenolu, którymi niemieccy zwyrodnialcy uśmiercali chorych więźniów.

Trudno w to uwierzyć, ale z 4800 chorych przywrócił dożycia i zdrowia 4400 pacjentów.
Józef Bellert- cichy bohater, którego biografią można obdzielić kilkanaście osób. Konspirator, żołnierz Legionów i sanitariusz brygady Piłsudskiego, działacz niepodległościowy i społeczny, żołnierz września 1939 i powstaniec warszawski. Skromny lekarz powiatowy z Pińczowa.
Lekarz, który ocalonym z piekła przywrócił godność, zdrowie i wiarę w drugiego człowieka.

"Jeszcze pod koniec życia samotnym chorym robił zakupy albo palił w piecu".
(Opis wydawcy).


    Trzymając w dłoni książkę "Lekarz z Auschwitz" nie do końca widziałam czego się spodziewać. Obawiałam się nudnej biografii,  wielu dat, których i tak nie zapamiętam oraz wiele nieistotnych faktów. Co dostałam?
Dostałam pięknie opowiedzianą historię człowieka, który nie bał się ruszyć z pomocą ludziom, których tak naprawdę nikt już nie chciał, którzy zostali skazani na śmierć poprzez opuszczenie i zapomnienie.
Józef Bellert (1887-1970) jako naczelny lekarz PCK kierował szpitalem w okresie 05. 02.- 01. 10. 1945 wraz z towarzyszącymi mu lekarzami i pielęgniarkami, wyrwał z rąk śmierci tysiące istnień.
Dał się poznać jako człowiek zasadniczy i wymagający, ale zawsze gotowy nieść pomoc oraz współczucie i zrozumienie. Jego empatią i poczuciem odpowiedzialności można było obdzielić kilkanaście osób. Bardzo żałuję, że nie jest On wspominany na lekcjach historii. Powinno się to zmienić- nie muszę zaznaczać, że postawa tego człowieka jest godna naśladowania.

Historia szpitala i osób, które brały czynny udział w pomocy byłym więźniom, napisana jest w bardzo przystępnej formie. Nie przytłacza jak niektóre książki historyczne, czyta się ją niczym dobrą powieść obyczajową, dzięki temu łatwo wczuć się w mroczny klimat tego tragicznego miejsca, dosadnie zrozumieć ból i cierpienie, które zawarte jest na jej kartach. Zrozumieć emocje, które targały byłymi więźniami, poczuć ich strach  i rezygnację. Zatrzymać się na chwilę i zapłakać nad ich losem...
Zdjęcia zawarte w książce porażają, wyciągają na powierzchnię olbrzymią i do niczego nieporównywalną tragedię, która wydarzyła się w tym miejscu.
Nie pozwala zapomnieć i szczerze wierzę, że takie publikacje nigdy na to nie pozwolą.

    Czy polecam?
Polecam serdecznie wszystkim pasjonatom historii oraz odkrywcom mało znanych lub zapomnianych biografii. Niezwykle wzruszająca i poruszająca historia ludzi, którym należy się nasz  dozgonny szacunek.

POLECAM...


"Zdarzył się jednak jeden z nielicznych dni, kiedy do obozu nie przyjechał żaden pojazd: ani osobowy, ani ciężarowy. Ozdrowieńcy zaopatrzeni na drogę w suchy prowiant oraz wyposażeni w sowieckie dokumenty repatriacyjne, które zapewniały np. bezpłatne przejazdy kolejami w drodze do domu, długo kręcili się przy bramie wypatrując jakiegokolwiek ruchu na drodze. Oświęcimskie ulice jak na złość pozostawały puste. Czasami tylko do obozu podjeżdżała konna furmanka kuchni polowej, dowożąca posiłek dla filii szpitala znajdującego się w Brzezince. Do Birkenau nikt jednak nie miał zamiaru jechać."
- Szymon Nowak "Lekarz z Auschwitz. Prawdziwa historia Józefa Bellerta, który zorganizował szpital dla prawie 5000 osób w największym obozie zagłady świata."

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu FRONDA.  


    

środa, 1 kwietnia 2020

ELBING- ELBLĄG. NA ZAKRĘCIE HISTORII



    Autor: Wiktor Hajdenrajch

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 546

    Data premiery: 27. 03. 2020


                                  Okładka książki Elbin-Elbląg. Na zakręcie historii *Google

    Wiktor Hajdenrajch- brak danych**

    Annelore Heike, młoda mieszkanka międzywojennego miasta Elbing, jest wrażliwą i inteligentną dziewczyną. Gdyby los sprawił, że mogłaby dorastać w innym miejscu i czasie, pewnie jej życie potoczyłoby się zupełnie inaczej. Tymczasem nadciąga upiorny 1939 rok wraz z widmem krwawej wojny. Annelore uparcie wierzy, że jako zapalona orędowniczka idei głoszonych przez Adolfa Hitlera, będzie mogła przetrwać ten czas godnie i z podniesioną głową. Wkrótce przekona się, że każda wojna oznacza ból, chaos i zniszczenie- niezależnie od tego, po której stronie barykady się stoi...
Wiele lat później pisany przez nią pamiętnik przypadkiem wpadnie w ręce Anny i jej wnuka, a wspomnienia tragicznych czasów wojennej zawieruchy ożyją na nowo. Czy będą oni w stanie zrozumieć wybory i decyzje młodej dziewczyny, która niegdyś mieszkała w ich domu?
(Opis wydawcy).

    Akcja powieści dzieje się na dwóch płaszczyznach, w czasach współczesnych oraz wczasach młodości głównych bohaterek- Annelore i Anny, bo to na tych dwóch osobach głównie opiera się fabuła historii.
Annelore poznajemy jako dojrzałą kobietę, która po latach zjawia się w domu Anny z nadzieją na odzyskanie ukrytego w nim pamiętnika.
Wraz z wnuczkiem Anny, który podejmuje się przetłumaczenia z języka niemieckiego, poznajemy międzywojenny Elbląg, marzenia i pragnienia- pierw nastolatki, później dojrzałej kobiety. Obserwujemy jej fascynację Adolfem Hitlerem, poznajemy jej coraz bardziej surowe poglądy, jesteśmy świadkami narodzin jej nienawiści do innych nacji. W końcu jesteśmy świadkami, jak wszystko w to co tak bardzo wierzyła, obraca się w pył.
Jesteśmy świadkami wielu tragedii... widzimy wojnę, nienawiść, śmierć i zniszczenie.

Książkę czyta się jednym tchem, trochę trudności mogą przyprawić nazwy ulic i placów w języku niemieckim, jednak nie wpływa to na odbiór całości, wręcz odwrotnie, doskonale oddaje wygląd miasta.
Szybka akcja, dziejąca się na przemiennie (choć teraźniejszej, jest zdecydowanie mniej), bardzo dokładnie oddaje hart ducha, emocje, nadzieje i strach, które targały narodem w tym niezwykle trudnym czasie.
Wyraziste i wielowymiarowe postacie, dokładne opisy architektury i krajobrazu, wpływają na wyobraźnię- łatwo przywołać przed oczy opisane sytuacje. Łatwo możemy postawić się w położeniu każdej z postaci i starać się zrozumieć jej postępowanie.

Autor zapewnił mi wszystkie możliwe emocje od niezwykłe wzruszenia, po całkowitą wściekłość. śmiało mogę użyć stwierdzenia, że przeczytanie tej powieści bez jakiejkolwiek emocji jest niemożliwe.

    Czy polecam?
Polecam z całego serca...
"Elbing- Elbląg. Na zakręcie historii" to opowieść o wybaczeniu i samotności w trudnych wojennych czasach. Przypomina, byśmy zrobili wszystko, co możliwe, by ta historia już nigdy się nie powtórzyła.

POLECAM...


"Wczoraj słuchałam w radiu przemówienia dr. Goebbelsa. On umie porwać ludzi, on umie porwać za sobą, by nie poddawać się, by wykonywać nasz niemiecki obowiązek. To przemówienie było niesamowite, ale to, które wygłosił rok temu, dla zamkniętej grupy najwierniejszych było... ach!"
                      -Wiktor Hajdenrajch "Elbing- Elbląg. Na zakręcie historii."


Za możliwość przeczytanie książki serdecznie dziękuję wydawnictwu NOVAE RES.


piątek, 28 lutego 2020

ŻÓŁTY PTAK ŚPIEWA


   **PRZEDPREMIEROWO**


    Tytuł oryginalny: "The Yellow Bird Sings"

    Autor: Jennifer Rosner

    Tłumaczenie: Aleksandra Wolnicka

    Wydawnictwo: Otwarte

    Liczba stron: 368

    Data premiery: 11. 03. 2020

                                         Okładka książki Żółty ptak śpiewa *Google

    Jennifer Rosner- Jest amerykańską pisarką, autorką książki dla dzieci i wielu artykułów prasowych. Publikowała między innymi w "New York Timesie". "The Massachusetts Review", "The Foroward" i "Good Housekeeping".
Zawsze pasjonował ją świat ciszy i dźwięku oraz samotność i poczucie więzi. Wyrazem tego jest pamiętnik If a Tree Falls, w którym pisze o wychowywaniu swoich głuchych córek w słyszącym świecie. Żółty ptak śpiewa to jej powieściowy debiut. (informacja z okładki).

    Lato 1941 roku, trwa druga wojna światowa. Gdy w jednej z polskich wsi nazistowscy żołnierze organizują obławę za Żydów, Róża i jej pięcioletnia córka Szira ukrywają się w stodole. Nie mogą stamtąd wychodzić i cały czas muszą być bardzo cicho, by nie zdradzić swojej kryjówki. Zafascynowana muzyką dziewczynka nie rozumie, dlaczego może jak inne dzieci bawić się, tańczyć, śpiewać. Wtedy Róża opowiada córce o zaczarowanym ogrodzie, w którym żółty ptak wyśpiewuje wszystkie melodie, jakie dziewczynka sobie wymarzy. W wymyślonym przez matkę świecie Szira czuje się bezpieczna i na chwilę zapomina o otaczających ich okropnościach. Nadchodzi jednak dzień, gdy muszą uciekać z kryjówki. Róża staje wówczas przed najgorszym dla matki wyborem: aby ochronić córeczkę, musi ją opuścić...
(Opis wydawcy).

    Odnoszę wrażenie, że w ostatnim czasie rynek wydawniczy aż kipi od nowości skupiających się przy tematyce drugiej wojny światowej i obozów zagłady. Gdy wydaje się, że nie może powstać już nic nowego, że rynek jest przesycony tym tematem, pojawia się taka oto pozycja.  
"Żółty ptak śpiewa" to przepiękna i niezwykle wzruszająca historia o rodzicielskiej miłości, o strachu i niepewności dnia jutrzejszego, która w pewnym stopniu przynosi również nadzieję, że wszystko jakoś się ułoży, musi opaść tylko wojenna zawierucha, a więź, która łączy matkę z córką, nie zostanie przerwana i pozwoli im się odnaleźć, nawet po wielu latach rozłąki.
Książkę czyta się bardzo dobrze. Nie wiem, czy to zasługa tłumaczki, ale oczami wyobraźni widziałam tę stodołę, razem z Różą wędrowałam przez las, łatwo wyobraziłam sobie emocje, które jej towarzyszyły gdy musiała oddać swe jedyne dziecko zakonnicom- by to One je uratowały. Niemal namacalnie czułam ból tego pożegnania.
Akcja z początku płynie bardzo spokojnie, impetu nabiera dopiero w drugiej połowie gdy kryjówka staje się niebezpieczna i dziewczyny muszą ją opuścić.
Dla mnie osobiście dużym plusem jest to, że akcja powieści została umieszczona na prowincji, gdzie docierały tylko pomruki wojennych potyczek, a nie w samym jej sercu.
Bohaterowie drugiego planu i motywy, które im towarzyszą, pokazują, że w tych trudnych czasach, pomimo strachu o własne życie ludzie sobie pomagali i w kryzysowej sytuacji mogli jednak na siebie liczyć.

"Żółty ptak śpiewa" to literacka fikcja, jednak warto zastanowić się nad tym, ile takich rodzin ukrywało się naprawdę, ilu się udało przetrwać, a ilu z ich po prostu się nie udało.

    Czy polecam?
Polecam jak najbardziej. Jest to powieść, która rozerwie wasze serca na tysiące kawałków, i nie pozwoli się wyrzucić z pamięci przez kilka długich dni.
Czytając tę powieść, powinniście mieć spory zapas chusteczek tuż pod ręką, bo będą naprawdę potrzebne.

POLECAM...

"Dziewczynka nie śmie podnosić głosu na wypadek, gdyby w nowym ogrodzie też żyły olbrzymy. Nie chce, żeby ją usłyszały. Żółty ptak wyśpiewuje układane przez nią melodie, dzięki czemu zaczarowane kwiaty mogą spokojnie rosnąć. Jednak dziewczynka milczy. Matka powiedziała jej, że upleciony ze stokrotek niewidzialny łańcuch na zawsze je połączy, więc stara się poczuć jego delikatne szarpnięcia. Lecz w głębi duszy wie, że dopóki znowu nie znajdzie się w matczynych objęciach, będzie się czuła zagubiona."
                                      - Jennifer Rosner "Żółty ptak śpiewa" 


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Otwarte.