Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kwiecień 2020. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kwiecień 2020. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 maja 2020

PODSUMOWANIE KWIECIEŃ 2020



    Witam Was serdecznie i zapraszam na krótkie podsumowanie minionego miesiąca. Ze względu na panującą w naszym kraju epidemię, i ogólne moje psychiczne samopoczucie, przychodzę z nim dopiero dziś, za co bardzo Was przepraszam.
W kwietniu przeczytałam następujące książki.

1. Wolność jaskółki

    Autor: Paula Er
    Wydawnictwo: NOVAE RES
    Gatunek: Psychologiczno- obyczajowa
    Liczba stron: 240
    Data premiery: 08. 03. 2018

2. Miłość, muzyka i góry

    Autor: Krzysztof Gdula
    Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
    Gatunek: Literatura piękna. Romans
    Liczba stron: 140
    Data premiery: 2020  data przybliżona

3. Winne

    Autor: Jarosław Czechowicz
    Wydawnictwo: SEQOJA
    Gatunek: Literatura piękna
    Liczba stron: 250 e- book
    Data premiery: 27. 03. 2020

4. Lekarz z Auschwitz

    Autor: Szymon Nowak
    Wydawnictwo: FRONDA
    Gatunek: Literatura Faktu, 
    Liczba stron: 368
    Data premiery: 26. 03. 2020

5. DOMEK tom II

    Autor: Adrianna Szymańska
    Wydawnictwo: NOVAE RES
    Gatunek: Obyczajowa
    Liczba stron: 524
    Data premiery: 05. 03. 2020

6. Szepty przeszłości

    Autor: Milena Breś
    Wydawnictwo: NOVAE RES
    Gatunek: Młodzieżowa
    Liczba stron: 236
    Data premiery: 24. 02. 2020

7. Światło i cień. Migawki z życia Sofie

    Tytuł oryginału: Weil es dich gibit. Aufzeichnungen uber das Leben mit meinem behindderten                                       Kind.
    Autor: Gisela Hinsberger
    Tłumaczenie: Barbara Grunwald- Hajdasz
    Wydawnictwo: W drodze
    Gatunek: Literatura piękna.
    Liczba stron: 208
    Data premiery: 2008 data przybliżona

8. Wenecki Anonim

    Autor: Giuseppe Berto
    Tłumaczenie: Stanisław Kasprzysiak
    Wydawnictwo: MUZA
    Gatunek: Literatura piękna
    Liczba stron: 120
    Data premiery: 2003 data przybliżona

9. Kryształowe dzieci. Historie uzależnienia od dopalaczy, oparte na faktach.
                                                 PRZEDPREMIEROWO.

    Autor: Laura Chudzyńska
    Wydawnictwo: NOVAE RES
    Gatunek: Młodzieżowa
    Liczba stron: 296
    Data premiery:  jeszcze nieznana- recenzja zostanie dodana w momencie poznania daty.



Podsumowując: Przeczytanych zostało 2 382 strony, co daje słabszy wynik o 856 stron mniej niż w marcu. Tak jak podkreśliłam u góry, zwalam to panującą sytuację i zmęczenie psychiczne.


W moim subiektywnym odczuciu najlepszą książką tego miesiąca został "Lekarz z Auschwitz" oraz "Domek II".
Najsłabszą zdecydowanie "Włoski Anonim"

Wy najchętniej czytaliście opinię o "Winnych" a najmniejszym uznaniem cieszył się o dziwo "Domek II"

Sytuacja z Book Tour pokrywa się z sytuacją z marca, poza tym ze w drogę znów wyruszyła powieść "Inną drogą"  

Dziękuję serdecznie wszystkim, którzy mnie tutaj odwiedzili, zostawili miłe komentarze i postanowili zostać na dłużej, dodając mój blog do obserwacji. Wiele to dla mnie znaczy <3 Trzymajcie się kochani w zdrowiu. 

Zaczytanego maja Wam życzę!!   
    

poniedziałek, 4 maja 2020

WENECKI ANONIM


    Autor: Giuseppe Berto

    Tłumaczenie: Stanisław Kasprzysiak

    Wydawnictwo: MUZA

    Gatunek: Literatura obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 120

    Data premiery: 2003 (data przybliżona)


                                                   Okładka książki Wenecki anonim  *Google

    Giuseppe Berto- (1915- 1978) ukończył studia humanistyczne w Padwie, wkrótce porzucił pracę nauczyciela, by całkowicie poświęcić się pisaniu.
Był autorem uznanym, wielokrotnie nagradzanym, cieszącym się wielką popularnością wśród czytelników.
"Wenecki anonim", wydany (1971) jako scenariusz filmowy, zekranizował Enrico Maria Salerno, odnosząc głośny sukces. Pięć lat później na podstawie własnego scenariusza Giuseppe Berto napisał książkę, która nalazła się na światowych listach bestsellerów.
(Źródło: Okładka książki)

    To wspaniała opowieść o tragicznej miłości, do której on i ona wracają po latach rozłąki.
Mężczyzna- nieuleczalnie chory, niespełniony muzyk- po raz ostatni spotyka się z kobietą, która, choć niegdyś bardzo go kochała, odeszła i ułożyła sobie życie z kimś innym.
Dwoje zakochanych w obliczu rychłej śmierci dokonuje swoistej wiwisekcji ich związku, przeprowadzając rachunek zysków i strat.
Zanim on wyjawi cel spotkania, odbędą sentymentalną podróż uliczkami ginącej Wenecji, która także jest tragicznym bohaterem tej książki.
Tu się poznali, pokochali, rozstali i tutaj po latach znowu żegnają się na zawsze...
(Opis wydawcy)

    "Wenecki anonim" to opowieść bardzo specyficzna, nie znajdziemy w niej pięknej Wenecji czy górnolotnych słów o wielkiej miłości.
Znajdziemy podupadłe śmierdzące miasto i parę dawnych kochanków, którzy sami nie wiedzą, czy się jeszcze kochają, czy już tak bardzo nienawidzą, że są gotowi zrobić i powiedzieć wszystko, co tylko myślą, by wzajemnie się zranić i oskarżać o życiowe niepowodzenia.
Towarzyszymy im w wędrówce po mieście, przysłuchujemy się rozmowie, odwiedzamy wszystkie ważne kiedyś dla nich miejsca... i w sumie tyle, dobrze, że był to opisany tylko jeden dzień, kilka godzin spotkania.
Osobiście, dłużyła mi się ta opowieść. Moim zdaniem akcja jest niezwykle monotonna, opisy miasta długie i odbierające ochotę na jego zwiedzenie. Dialogi wydawały mi się momentami pozbawione sensu i wyjątkowe naciągane.
Jedynym i olbrzymim plusem jest odesłanie do muzyki weneckiego szlachcica Allesandra Marcello i jego koncertu obojowego d-moll.
Wspaniałe uczucie- przypomnieć sobie ten koncert (polecam serdecznie!).

    Czy polecam?
Napisałabym, że nie, jednak nie zrobię tego.
Tak jak zaznaczyłam, jest to książka bardzo specyficzna- albo się ją pokocha, albo znienawidzi. Wybór zależy już tylko od Was.

"Na jego znak rozpoczynają smyczki, początkowo ledwo je słychać, ale zaraz ich powolne wstępne  akordy stają się coraz mocniejsze. Wreszcie zaczyna grać on, słychać dźwięki mocne i pewne, po których następują dalsze, nieuchronne i precyzyjne, złączone w tym dawnym koncercie, który mówi o rozpaczy już pogodzonej ze śmiercią człowieka, a może także ze śmiercią miasta czy wręcz ze śmiercią wszystkiego, co już dostatecznie długo żyło na świecie."
                                           - Giuseppe Berto "Wenecki anonim"


ŚWIATŁO I CIEŃ. MIGAWKI Z ŻYCIA SOFIE


    Tytuł oryginału:  Weil es dich gibit. Aufzeichnungen uber das Leben mit meinem behindderten                                        Kind.

    Autor: Gisela Hinsberger

    Tłumaczenie: Barbara Grunwald- Hajdasz

    Wydawnictwo: W drodze

    Gatunek: Literatura piękna

    Liczba stron: 208

    Data premiery: 2008 (data przybliżona)


                                        Okładka książki Światło i cień. Migawki z życia Sofie *Google

    Gisela Hinsberger- ur. w 1962 roku, pedagog. Żyje ze swoją rodziną pod Akwizgranem.

    Kiedy podczas badania ultrasonograficznego okazało się, że dziecko będzie upośledzone, lekarze sugerowali przerwanie ciąży. Gisela Hinsberger nie potrafiła i nie chciała się na to zdecydować. Sofie urodziła się z porażeniem poprzecznym. Rodzice towarzyszyli córce w jej krótkiej drodze życia- czasem pełnej cierpienia, często jednak przepełnionej radością- do momentu jej odejścia w wieku pięciu lat. Doświadczyli, że szczęście nie oznacza wolności od cierpienia, że radość może spłynąć na nas w całkiem nieoczekiwanym momencie.
(Źródło: Opis wydawcy)

   "Światło i cień. Migawki z życia Sofie" to jedna z tych książek, którą powinien przeczytać każdy z nas.
Jako matka niepełnosprawnego dziecka, utożsamiam się z tą opowieścią całą sobą i doskonale rozumiem przemyślenia, które autorka zawarła na stronach swej opowieści.
Ne boi się pisać o propozycji aborcji, którą otrzymała tuż po diagnozie, czy wykluczeniu społecznym, które towarzyszy potem całej rodzinie niemal na każdym koku, zwraca olbrzymią uwagę na system zdrowotny i edukacyjny, wytyka ludzkie niezrozumienie i brak empatii dla choroby, udowadnia, że może być "normalnie", choć wymaga to dużej dawki samozaparcia w dążeniu do celu.
Pokazuje, jak wygląda życie z chorym dzieckiem, nie wmawia czytelnikowi, że jest lekko i przyjemnie, ale mimo to potrafi być pięknie, choć bardziej  skomplikowanie.
"Światło i cień..." to historia niezwykle wzruszająca opowiadająca o wielkiej miłości rodzica do ukochanego dziecka.

Opowieść przeczytałam jednym tchem, choć musiałam kilkakrotnie przerywać z powodu olbrzymich emocji, które towarzyszyły mi przy lekturze.
Dzięki zastosowaniu pierwszoosobowej narracji możemy zagłębić się jeszcze bardziej w tej historii i bardziej zrozumieć co autorka nam chce przekazać. Dzięki temu poznajemy Sofie, prawdziwą, niewykreowaną na potrzeby książki- dziewczynkę, która chciała być tylko akceptowana i szczęśliwa....

    Czy polecam?
Polecam każdemu. Niezwykła opowieść o miłości i nadziei, ucząca empatii i skłaniająca do refleksji.

POLECAM...

"Gdy się tak nad tym zastanawiam, czy kiedyś, wcześniej, byłam szczęśliwsza i czy pytanie o szczęście jest dla mnie ważne, wtedy zauważam, co się zmieniło.
Moje życie nabrało znaczenia, nabrało większej wagi, a ja zyskałam pewność, że to, właśnie to, jest moje życie. Nawet jeśli czasem dostrzegam jeszcze to i owo, widzę, że coś mogłoby potoczyć się inaczej, coś można by zacząć od nowa, odrzucam te myśli, by nie zaprzątały mi głowy- bo wiem, dokładnie wiem, że to jest moje życie."
                        - Gisela Hinsberger "Świało i cień. Migawki z życia Sofie"

 

piątek, 1 maja 2020

SZEPTY PRZESZŁOŚCI


    Autor: Milena Breś

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: Literatura młodzieżowa,

    Liczba stron: 236

    Data premiery: 24. 02. 2020


                                            Okładka książki Szepty przeszłości *Google


    Milena Breś- Na co dzień pasjonatka i studentka języków obcych. Podróżując, często stawia wszystko na jedną kartę i ufa w większe dobro, pokazując, że nie warto się bać. Pisanie pokochała już jako dziecko, a wydanie swojej twórczości od tego momentu stało się jej największym marzeniem.
"Szepty przeszłości" to jej debiutancka powieść napisana w wieku 18 lat.
(Źródło: Okładka książki)

    Wzruszająca opowieść o walce z własnymi lękami i uzdrawiającej mocy przyjaźni.
Kiedy nastoletnia Miriam po raz kolejny wszczyna awanturę w klubie, matka decyduje się na umieszczenie jej w szpitalu psychiatrycznym. Z koszmaru, jaki rozgrywa się za murami placówki, uwalnia dziewczynę dziadek, który zabiera wnuczkę do siebie. Starszy pan stawia jeden warunek- Miriam musi zacząć chodzić do szkoły. Dla nastolatki, która do tej pory uczyła się w domu, nie będzie to proste, ale tym razem nie ma wyboru. W przystosowaniu się do nowej rzeczywistości ma jej pomóc Piotrek, najprzystojniejszy chłopak w liceum.
Czy mu się uda? Zadania z pewnością nie ułatwi fakt, że Miriam ma już przyjaciela, który... jest niewidzialny. A to tylko początek tajemnic, jakie skrywa w sobie nieszczęśliwa nastolatka...
(Opis wydawcy).

    "Szepty przeszłości" to jedna z tych powieści, którą powinien przeczytać każdy z nas. Autorka w swej książce pokazuje, jak trudno jest funkcjonować w "normalnym" środowisku osobie chorej na schizofrenię, tymbardziej gdy choroba nie jest pod kontrolą, a otoczenie traktuje tego człowieka jak przysłowiowego wariata.
Cała historia opisana jest z perspektywy głównej bohaterki, dzięki czemu możemy zrozumieć jej postępowanie, poznać myśli i poczuć emocje, które nią targają, szczególnie przy nasileniu objawów chorobowych. Autorka pokazuje, jak ważne jest wsparcie najbliższych, ich miłość i akceptacja. Widzimy, jak jest to choroba podstępna i wyniszczająca.
"Szepty przeszłości" to nie jest tylko opowieść o chorobie i walce z nią. Jest to również opowieść o miłości i sile przyjaźni, o wybaczaniu i nadziei w lepsze i szczęśliwsze jutro.

Książkę ze względu na swoją objętość czyta się dosłownie na raz, bardzo mi odpowiada styl pisarski autorki i szczerze wierzę, że pojawią się na rynku kolejne jej powieści.
Autorka zbudowała ciekawą fabułę, stworzyła fajne i wyraźne postacie- łatwo się z nimi utożsamić.
Moim zdaniem wątek kryminalny mógłby być bardziej rozbudowany- ale to takie moje subiektywne odczucie. Jest to bardzo udany debiut.

    Czy polecam?
Polecam serdecznie. Bardzo fajna i wciągająca historia nie tylko dla nastolatka.

POLECAM...

"Babcię przywitałam z radością, ale i z lekką melancholią. Po nie bardziej niż po dziadku widać minione lata. Zmarszczki pokrywały całą jej twarz, a długie siwe włosy przypominały o płynącym czasie. Od razu zaproponowała nam obiad i ciasto śliwkowe, czego z miejsca odmówiłam i poprosiłam jedynie o spokój, żebym mogła się wyspać. Dziadek ze zrozumieniem zaprowadził mnie po skrzypiących schodach na górę, do starego pokoju mojego taty. Z czułością dotykałam poszarzałych plakatów, przedstawiających niegrających już piłkarzy. Momentalnie zatęskniłam za tatą."
                                     - Milena Breś "Szepty przeszłości"

  
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu NOVAE RES



 

czwartek, 30 kwietnia 2020

DOMEK tom II


    Autor: Adrianna Szymańska

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: Literatura obyczajowa

    Liczba stron: 524

    Data premiery: 05. 03. 2020


                                           Okładka książki Domek. Tom II *Google

    Adrianna Szymańska- Urodziła się w 1993 roku, obecnie mieszka w Warszawie. Skończyła filologię polską, żeby zdobyć potrzebny warsztat pisarski. Na zawsze związana z rodzinnymi Rykami, gdzie powstały wszystkie historie powieściowych bohaterów i gdzie sama zapuściła korzenie. Od wielu lat zajmuje się miniaturami w skali 1:6. Swoją miłość do muzyki przenosi na karty powieści.
"Domek tom II" jest kolejną częścią serii o równoległym świecie dającym moc i nieśmiertelność.
(Źródło: Okładka powieści).

    Czy da się ochronić najbliższych przed nimi samymi?
Największa tajemnica Ady w końcu wyjdzie na jaw. Jej niewłaściwa decyzja z przeszłości może zniszczyć beztroskę i radość Domku.
Członkowie rodziny staną przed wielkim wyzwaniem- będą musieli zmierzyć się z wrogiem, który jest wśród nich...
W drugim tomie Domku powracamy do nieśmiertelnej Ady i jej sekretów, obserwujemy także nowe pokolenia, które zabierają nas w mury liceum, czyli w szalony świat muzyki i śmiechu, ale też buntu, agresji, uzależnień, zakazanej miłości i poszukiwania siebie.
(Opis wydawcy).

    Na drugą część przygód nieśmiertelnej Ady przyszło nam czekać bez mała rok, i zaczęłam się zastanawiać nad pytaniem: Czy było warto?
Było, choć z początkiem drugiego tomu trudno sobie przypomnieć i poukładać, kto jest kim dla kogo, i jakie są powiązania rodzinne pomiędzy poszczególnymi bohaterami. Z pomocą przychodzi tutaj drzewo genealogiczne zamieszczone na końcu książki, jednak gdy ktoś nie czytał pierwszej części, nadal może mieć spory problem z poukładaniem sobie takiej ilości informacji. Ale jak już się z tym uporamy... czeka nas literacka uczta.
Przeniosłam się ponownie do domkowego świata, poznałam nowe pokolenia, odkryłam skrzętnie skrywane tajemnice, które zaczynają wpływać na bezpieczeństwo członków rodziny, widziałam walkę dobra ze złem, gdzieś podświadomie czułam, że to wszystko się poukłada i nad domkiem znów zaświeci słońce.

Przy drugiej części (tak jak i przy pierwszej) na pewno nie zabrakło mi skrajnych emocji. W trakcie lektury odczuwałam wszystkie możliwe emocje od radości i wzruszenia po wściekłość. Wiele było momentów, w których chciałam złapać danego bohatera za ramiona, potrząsnąć nim i zapytać "Co ty człowieku odwalasz?" Płakałam i śmiałam się razem z nimi, czułam się częścią tej rodziny.
Kłopoty, które spadały niczym ciosy na poszczególne postacie, jeszcze bardziej mnie do nich zbliżały.
Autorka nie boi się poruszyć takich trudnych tematów jak: uzależnienie, aborcja, śmierć nienarodzonego dziecka, czy w końcu morderstwo i jego ciężkie następstwa.

Drugi tom jest tak samo dobry jak pierwszy, albo i lepszy. Czyta się fantastycznie, akcja toczy się bardzo szybko, nim się obejrzymy, mija kilkadziesiąt lat.
Bohaterowie są wyraziści i mocno rozbudowani, opisy sytuacji klarowne i przejrzyste, dialogi niewymuszone. Opowieść nie nudzi, chce się ją czytać bez przerwy.
Olbrzymim plusem jest muzyka, która jest nieodłącznym elementem tego tomu. Przypomniałam sobie wiele dobrych kawałków, które uciekły z pamięci.
Zakończenie tak bardzo zaskakuje, że długo nie mogłam wyjść z niedowierzania. Jeśli autorka miała taki plan, gratuluję udało sie ;)
Tylko teraz zostaje pytanie- jak długo musimy czekać na dalsze losy nieśmiertelnej i jej pokręconej rodzinki?

    Czy polecam?
Polecam z całego serca. Tak jak napisałam wyżej- z początku możecie czuć się zagubieni, ale nim się obejrzycie, będziecie zbliżać się ku końcowi, i bardzo tego żałować. Ja będę tęsknić za Domkiem całym sercem.

Recenzja pierwszego tomu

POLECAM...

"A potem nastał dzień balu kończącego liceum, odtańczyli tradycyjny taniec, pojedli, popili, rodzice mogli porobić im zdjęcia, jednak Callisto i Daniela zabrakło, bo skradliby cały wieczór. A poza tym ich starszy syn uczynił z tej szkoły miejsce krwawej pożogi.
Dwa dni po przyjęciu czwarte klasy spędziły półtora tygodnia na egzaminach. Ostatnim wysokogatunkowym tekstem w szkolnych murach stało się pytanie Caleba. Kiedy dyrektor placówki poważnym tonem oznajmił, że uczeń nie może wnieść żadnych urządzeń elektronicznych i elektrycznych, Caleb wypalił : <A rozrusznik serca?>. Śmiech potoczył się po całej auli, na szczęście pytania egzaminacyjne mu podpasywały i nie musiał nagle spoważnieć"
                                         - Adrianna Szymańska "Domek tom II"


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.


 


 

piątek, 24 kwietnia 2020

LEKARZ Z AUSCHWITZ.


    Prawdziwa historia Józefa Bellerta, który zorganizował szpital dla prawie 5000 osób w największym obozie zagłady świata.

    Autor: Szymon Nowak

    Wydawnictwo: ZonaZero

    Gatunek: Literatura faktu, Literatura piękna

    Liczba stron: 368

    Data premiery: 26. 03. 2020


                                      Okładka książki Lekarz z Auschwitz *Google


    Szymon Nowak to urodzony w 1973 r. historyk, absolwent wydziału historii Wyższej Szkoły Humanistyczno-Pedagogicznej w Łowiczu i pracownik Biura Edukacji Narodowej IPN w Warszawie. Ma na swoim koncie kilkanaście książek historycznych, których tematy oscylują głównie wokół Powstania Warszawskiego oraz Żołnierzy Wyklętych. Publikował w czasopismach historyczno-wojskowych (np."Militaria XX wieku", "Biuletyn IPN", "Magna Polonia") oraz na stronach internetowych (np. historia.org.pl i portal Stowarzyszenia Pamięci Powstania Warszawskiego 1944).
Jest autorem m.in. prac: "Przyczółek Czerniakowski 1944" (2011), "Oddziały Wyklętych" (2014), "Dziewczyny wyklęte" (dwie części: 2015 i 2016), "Bitwy Wyklętych" (2017), "Niechciani Generałowie" (2018) oraz "Dworzec Gdański 1944" (2019).
(Źródło: Opis wydawcy).

    Styczeń 1945. W Auschwitz-Birkenau pozostało 4800 więźniów, którzy nie nadawali się nawet do pędzenia na zachód w marszach śmierci. Komory gazowe wysadzono w powietrze, a wojska sowieckie wdarły się w głąb obrony hitlerowskiej w takim tempie, że obozowi SS-mani nie zdążyli zabić garstki ocaleńców.
5 lutego Józef Bellert wraz z grupą ponad trzydziestu krakowskich lekarzy i pielęgniarek wyjeżdża do Oświęcimia. Przez osiem miesięcy prowadzi prawdopodobnie największy szpital polowy w Europie. Mimo braku kanalizacji, wody, jedzenia i leków niesie pomoc medyczną ocalonym więźniom. Jego pacjenci ważą średnio 30 kg. Zapadają na dur brzuszny i gruźlicę, nękają ich biegunki głodowe, obrzęki i odleżyny. Boją się ludzi w kitlach i strzykawek, kojarzącymi im się z zastrzykami z fenolu, którymi niemieccy zwyrodnialcy uśmiercali chorych więźniów.

Trudno w to uwierzyć, ale z 4800 chorych przywrócił dożycia i zdrowia 4400 pacjentów.
Józef Bellert- cichy bohater, którego biografią można obdzielić kilkanaście osób. Konspirator, żołnierz Legionów i sanitariusz brygady Piłsudskiego, działacz niepodległościowy i społeczny, żołnierz września 1939 i powstaniec warszawski. Skromny lekarz powiatowy z Pińczowa.
Lekarz, który ocalonym z piekła przywrócił godność, zdrowie i wiarę w drugiego człowieka.

"Jeszcze pod koniec życia samotnym chorym robił zakupy albo palił w piecu".
(Opis wydawcy).


    Trzymając w dłoni książkę "Lekarz z Auschwitz" nie do końca widziałam czego się spodziewać. Obawiałam się nudnej biografii,  wielu dat, których i tak nie zapamiętam oraz wiele nieistotnych faktów. Co dostałam?
Dostałam pięknie opowiedzianą historię człowieka, który nie bał się ruszyć z pomocą ludziom, których tak naprawdę nikt już nie chciał, którzy zostali skazani na śmierć poprzez opuszczenie i zapomnienie.
Józef Bellert (1887-1970) jako naczelny lekarz PCK kierował szpitalem w okresie 05. 02.- 01. 10. 1945 wraz z towarzyszącymi mu lekarzami i pielęgniarkami, wyrwał z rąk śmierci tysiące istnień.
Dał się poznać jako człowiek zasadniczy i wymagający, ale zawsze gotowy nieść pomoc oraz współczucie i zrozumienie. Jego empatią i poczuciem odpowiedzialności można było obdzielić kilkanaście osób. Bardzo żałuję, że nie jest On wspominany na lekcjach historii. Powinno się to zmienić- nie muszę zaznaczać, że postawa tego człowieka jest godna naśladowania.

Historia szpitala i osób, które brały czynny udział w pomocy byłym więźniom, napisana jest w bardzo przystępnej formie. Nie przytłacza jak niektóre książki historyczne, czyta się ją niczym dobrą powieść obyczajową, dzięki temu łatwo wczuć się w mroczny klimat tego tragicznego miejsca, dosadnie zrozumieć ból i cierpienie, które zawarte jest na jej kartach. Zrozumieć emocje, które targały byłymi więźniami, poczuć ich strach  i rezygnację. Zatrzymać się na chwilę i zapłakać nad ich losem...
Zdjęcia zawarte w książce porażają, wyciągają na powierzchnię olbrzymią i do niczego nieporównywalną tragedię, która wydarzyła się w tym miejscu.
Nie pozwala zapomnieć i szczerze wierzę, że takie publikacje nigdy na to nie pozwolą.

    Czy polecam?
Polecam serdecznie wszystkim pasjonatom historii oraz odkrywcom mało znanych lub zapomnianych biografii. Niezwykle wzruszająca i poruszająca historia ludzi, którym należy się nasz  dozgonny szacunek.

POLECAM...


"Zdarzył się jednak jeden z nielicznych dni, kiedy do obozu nie przyjechał żaden pojazd: ani osobowy, ani ciężarowy. Ozdrowieńcy zaopatrzeni na drogę w suchy prowiant oraz wyposażeni w sowieckie dokumenty repatriacyjne, które zapewniały np. bezpłatne przejazdy kolejami w drodze do domu, długo kręcili się przy bramie wypatrując jakiegokolwiek ruchu na drodze. Oświęcimskie ulice jak na złość pozostawały puste. Czasami tylko do obozu podjeżdżała konna furmanka kuchni polowej, dowożąca posiłek dla filii szpitala znajdującego się w Brzezince. Do Birkenau nikt jednak nie miał zamiaru jechać."
- Szymon Nowak "Lekarz z Auschwitz. Prawdziwa historia Józefa Bellerta, który zorganizował szpital dla prawie 5000 osób w największym obozie zagłady świata."

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu FRONDA.  


    

czwartek, 16 kwietnia 2020

WINNE


    Autor: Jarosław Czechowicz

    Wydawnictwo: SEQOJA

    Gatunek: Literatura piękna

    Liczba stron: 250 e-book

    Data premiery: 27. 03. 2020


                                       Okładka książki Winne *Google

    Jarosław Czechowicz- ur. 1978, absolwent filologii polskiej UJ oraz Podyplomowego Studium Dziennikarstwa i Komunikacji Medialnej UJ; niezależny recenzent; publikacje m.in. w "Portrecie", "artPAPIERZE", "sZAFie" oraz w portalach "Internetowe Imperium Książki", "biblioNETka", "G-punkt", "Independent.pl".
Strona z recenzjami "Krytycznym okiem" to marka, której zaufały już takie wydawnictwa jak: Wydawnictwo Literackie, Karakter, Dobra Literatura, AMEA, JanKa, MUZA, Sine Qua Non, Lambook, Prószyński i S-ka czy Jirafa Roja; kilkunastu pozycjom wydanym w tych oficynach Jarosław Czechowicz patronuje medialnie. Autor ponad ośmiuset omówień współczesnej prozy polskiej i światowej.
(Źródło: Lubimy Czytać).

    "Winne" to mroczna i bezkompromisowa opowieść o kobietach, które niosą w sobie poczucie winy za coś, za co nie są odpowiedzialne. Ale także przewrotna historia tego, że możemy nie być świadomi swojego poczucia winy. Że za winą idą zawsze wstyd i rozczarowanie. I tego w życiu bohaterek  jest aż nazbyt wiele.
"Winne" to nakładające się na siebie dwie perspektywy czasowe, dwa siostrzane cierpienia odróżniające, ale i zbliżające kobiety w bezradności i smutku. To powieść o tym, że częścią naszej  mrocznej spuścizny są fatalne zbiegi okoliczności, ale to, kim jesteśmy po nich, zależy już tylko od nas.
(Źródło: Opis wydawcy).

    Mija kilka dni od momentu skończenia "Winnych" a ja nadal nie wiem co napisać. Jestem rozwalona psychicznie i emocjonalnie. Z tej powieści wyziewa tyle żalu, smutku i ludzkiej tragedii, że nie potrafię sobie tego poukładać w głowie. Jest mi źle ze świadomością, że takie historie dzieją się na prawdę, a przemoc zawsze pociągnie za sobą przemoc, zarówno tą fizyczną jak i psychiczną.
Każdy z nas w swym życiu czuł się winny, i nieważne czy powodem była błahostka, czy  jakaś grubsza sprawa, jednak na pewno pamiętamy, jak się wtedy czuliśmy, jak bardzo było nam źle i jak bardzo chcieliśmy naprawić popełniony błąd. Nie zawsze to się udawało, a poczucie winy towarzyszyło nam przez długi czas.
To samo uczucie towarzyszy głównym bohaterkom, dlatego jest łatwiej utożsamić się z nimi i poczuć ich ból, wczuć się w ich emocje i zrozumieć co nimi tak naprawdę kieruje.
Pan Jarosław nie boi się pisać o gwałcie, stracie, o wykonaniu obowiązku wobec własnych dzieci, których się nie kocha. Pokazuje, jak bardzo wydarzenia z przeszłości wpływają na dalsze postrzeganie świata i to jak bardzo jest trudno zostawić przeszłość za sobą i zacząć wszystko od nowa, jak trudno jest zacząć żyć w zgodzie z samym sobą. Z drugiej strony daje nadzieję, że jeśli tylko zechcemy się otworzyć, zbliżyć i porozmawiać z drugą osobą, jest to możliwe.

Fabuła książki wciąga, jednak akcja toczy się równomiernie i nie ma wielkich zrywów ani zwrotów. Zakończenie zaskoczyło mnie tak bardzo, że przyznaję, rozwaliło mi całkiem system nerwowy na kilka dobrych dni.
Olbrzymim plusem jest umiejscowienie części akcji na Islandii gdzie zamieszkała jedna z głównych bohaterek. Dokładne opisy oddają surowość i piękno tego kraju, ale łagodzą poszarpane nerwy, których nabawiamy się, czytając niektóre okropności, których dopuszczają się niektórzy bohaterowie 
Pomimo tego, że książka jest trudna i bardzo emocjonująca, czyta się ją bardzo sprawnie. Czy dobrze i przyjemnie? Jeśli odetniemy się od odczuwanych emocji, tak.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, choć wstrząsa i zmusza do postawienia sobie kilku zasadniczych pytań.

POLECAM...

"Drzwi do mieszkania są otwarte. Irena wpada w panikę. Nie ma psa, który witałby ją serdecznie, robiąc zamieszanie już w przedpokoju. Głucha cisza. Jest jego miska, którą siostry dostrzegają z przedpokoju na środku podłogi w kuchni wyjątkowo intensywnie rozjaśnionej światłem, matka włączyła całe oświetlenie, nigdy tego nie robi, po co to zrobiła?  Kiedy wchodzą do pomieszczenia, matka wlewa do psiej miski gęsty bigos. Miały go zjeść na kolację, choć Irena wiedziała, że będą go w siebie wmuszać, jak prawie każdą potrawę przez nią przygotowaną."
                                              -Jarosław Czechowicz "Winne" 


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu SEQOJA.




 

środa, 15 kwietnia 2020

MIŁOŚĆ, MUZYKA I GÓRY



    Autor: Krzysztof Gdula

    Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza

    Gatunek: Literatura piękna

    Liczba stron: 140

    Data premiery: 2020 (data przybliżona)


                                   Okładka książki Miłość, muzyka i góry *Google

    Krzysztof Gdula o sobie- Jestem synem, mężem, ojcem i dziadkiem. Na razie jednej tylko wnuczki, ale za to nie bez powodu noszącej imię najpiękniejszej kobiety świata.
Technik z wykształcenia i wykonywanej pracy, humanista z przekonania. Z zamiłowania górski wędrowiec i czytelnik. Słucham muzyki baroku i piszę. Fascynuje mnie piękno, ale i osiągnięcia ludzkiego umysłu.
(Źródło opisu: http://krzysztofgdula.blogspot.com/p/o-mnie.html)

    Spotkali się w górach Kaczawskich. On wędrował po tamtejszych szlakach wiedziony potrzebą odpoczynku, ale i nieznanym sobie i nie do końca uświadamianym wołaniem. Ona przesiadywała na zielonych zboczach, wypasając krowy i marząc o lepszym życiu, nienaznaczonymi traumą wojny i powojennej rzeczywistości.
Jaś i Jasia... Jednak to nie tylko imiona ich połączyły. Połączyła ich przede wszystkim miłość- do siebie nawzajem, a przez to do gór i muzyki. Połączyła ich   podobna wrażliwość, ciekawość i potrzeba drugiego człowieka, umiłowanie piękna, a jednocześnie poczucie bycia nietutejszym.
Czy taka miłość jest w ogóle możliwa?
Czy taka miłość istnieje?

Powieść Krzysztofa Gduli jest przepięknym przywołaniem, a także przekształceniem starożytnego mitu na temat mitycznej pary kochanków- utalentowanego artysty dłuta i jego cudownej rzeźby, Pigmaliona i Galatei. Autor zastanawia się nad istotą samej miłości i jej miejscem w obecnym świecie. Ukazuje uczucie niedzisiejsze, pełne delikatności, bezinteresowności i bezgranicznego oddania. Jednocześnie zastanawia się nad tym, gdzie są jego granice, docieka prawdy i odsłania różne wymiary piękna. Warto zatem razem z nim wyruszyć szlakami Jasi i Jasi, Gór Kaczawskich i muzyki, aby odkryć to, co w życiu najważniejsze.
(Źródło: Opis wydawcy)

    Mija już kilka dni od momentu gdy skończyłam czytać, a nadal nie mam pomysłu, jak ująć w słowa to, co czuję w stosunku do tej króciutkiej powieści.
Czy określenie "magiczna" będzie tutaj adekwatne, a może bardziej "czarująca, nietuzinkowa i zaskakująca" będzie odpowiedniejsze?
Mam milion pytań w głowie i niewiele odpowiedzi na nie- sama jestem zaskoczona, że na zaledwie stu czterdziestu stronach można ukryć tyle emocji, tyle piękna i czułości, a przy okazji uniknąć zbędnych postaci.
Bo tak naprawdę w tej powieści są tylko oni... Jaś i Jasia- zakochani, fascynujący, tak bardzo nierealni...

Chciałabym tak dużo napisać, jednak wszystko to, co przychodzi mi na myśl, zdradzi Wam największą niespodziankę, zepsuje zakończenie, nie pozwoli poznać tej zadziwiającej pary, ale obiecuję, posłowie wszystko wyjaśni i zostawi Was z otwartymi szeroko oczami i zastygłym pytaniem na ustach "Ale jak to?".
Zaznaczę tylko, że nie jest to opowieść, która została osadzona w czasie wojny jak sugeruje opis wydawcy ;)

Tej książki się nie czyta, przez nią się dosłownie płynie.... Góry Kaczawskie, muzyka (o której jest bardzo dużo), miłość to cała esencja tej powieści.
Wszystkie te składniki wpłynęły na to, że czułam się zrelaksowana, dopieszczona ciepłem płynącym z kart tej powieści, nim się obejrzałam, już był koniec, a mi dalej było mało i mało...

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Pana Krzysztofa, ale jeśli pozostałe jego powieści są napisane w tym samym tonie, bez wahania po nie sięgnę.

    Czy polecam?
Polecam serdecznie. Zostaniecie zauroczeni już od pierwszych stron. Jest magicznie, zaskakująco i bardzo kojąco.

POLECAM...

"Z nią wszystkie dni takie były i są. Nie pamiętam innych. Może i były gorsze nasze dni, ale pamiętam tylko te dobre. Ona zwykły dzień listopada potrafiła zmienić w ciepły dzień wakacji, a czyniła to w tak tajemny sposób, że nierzadko zastanawiałem się, dlaczego ten dzień tak mi się podobał. Dopiero gdy nie było jej tak długo, zrozumiałem: dni były dobre, bo spędzone z nią."
                                   - Krzysztof Gdula "Miłość muzyka i góry"


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję: Panu Krzysztofowi Gduli oraz  wydawnictwu Warszawska Firma Wydawnicza.




piątek, 10 kwietnia 2020

WOLNOŚĆ JASKÓŁKI


    Autor: Paula Er.

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Gatunek: Obyczajowo-psychologiczna

    Liczba stron: 240

    Data premiery: 08. 03. 2018


                                             Okładka książki Wolność jaskółki *Google


    Paula Er.- Autorka bloga "Wkurzona żona".

    O wiele łatwiej jest sprawować kontrolę nad drugim człowiekiem niż nad własnym życiem. Wie o tym Marek, przykładny ojciec rodziny, prezes poważnej firmy, dręczyciel i kat swojej żony. Trudno jest jednak w nieskończoność zachowywać pozory szczęścia, zwłaszcza kiedy ofiara się buntuje i zaczyna dostrzegać, że istnieje świat poza więzieniem, którym okazał się wymarzony dom, że istnieją uczucia inne niż strach, nienawiść i upokorzenie. I że nie każdy mężczyzna jest potworem ukrytym w ludzkiej skórze.
"Wolność jaskółki to studium psychiki ofiary przemocy domowej. Dramatyczna, niezwykle sugestywna, ale i dająca nadzieję historia o tym, że na szczyty najwyższych gór nie kursują żadne windy, lecz trzeba się na nie wspiąć samemu. I że można tego dokonać, nawet jeśli ktoś z impetem uderzył nami o dno- bo może właśnie wtedy siłą swojego uderzenia spowodował efekt odbicia. Teraz musimy tylko spojrzeć w górę i nie stracić z oczu rozświetlonego słońcem nieba".
(Źródło: Opis wydawcy)

    Paula Er. to autorka bloga "Wkurzona żona" który skupia wokół siebie tysiące kobiet, które w anonimowych postach opisują historię swojego życia, szukają wsparcia i pomocy. Niejedna z tych historii może służyć jako gotowy scenariusz filmowy lub materiał na książkę.
 "Wolność jaskółki" to historia fikcyjna, jednak wszyscy wiemy, jak wielkim problemem w naszym kraju jest przemoc domowa. Statystycznie najczęściej ofiarami stają się kobiety i dzieci, to na nich skupia się w szczególności ta opowieść.
Paula Er pokazuje, jak łatwo jest nam ocenić człowieka po jego zewnętrznym wyglądzie, jak łatwo odwrócić oczy gdy coś nam "nie gra" w tym idealnym wizerunku, bo przecież pan w garniturze nie może tłuc żony do nieprzytomności, prawda?
Pokazuje również że z każdego impasu można wyjść, trzeba tylko obudzić w sobie ducha walki i czasami spotkać na swojej drodze człowieka, który się nami zainteresuje i  bezinteresownie pomoże.
Przedstawiona historia, mimo że fikcyjna może przytrafić się każdemu z nas, i niekoniecznie musimy występować w postaci ofiary, to my możemy pomóc odmienić komuś życie i wyrwać go z rąk oprawcy.
Wystarczy mieć oczy otwarte i reagować gdy za ścianą słyszymy kolejny krzyk lub awanturę. Nie mówmy wtedy "A co ja mogę zrobić?", "Po co mam się wtrącać, mnie to nie dotyczy" itd. itp.

"Wolność jaskółki" to opowieść, która wyciśnie z Was tysiące łez.
Smutek i strach, który wypływa z jej wnętrza, zostanie w pamięci na bardzo długo, da przy tym dużo powodów do przemyśleń.
Na szczęście znajdziemy w niej również radość, prawdziwą miłość i wiarę w drugiego człowieka.
Przedstawieni bohaterowie są wyraziści, akcja dość szybko się toczy, dialogi są sensowne i dosadnie oddają  uczucia towarzyszące danej sytuacji.
Czyta się szybko i dobrze, niektórym mogą przeszkadzać użyte przekleństwa, jednak nie odbieram tego jako minus dla całokształtu.
Dużym plusem jest okładka- od razu przypadła mi do gustu, tym bardziej że uwielbiam twarde oprawy, a ostatnio nie mam do nich szczęścia. Ta jest po prostu urocza.

Spotkałam się kiedyś z opinią, że ta książka to swoista reklama dla wyżej wymienionego bloga, osobiście tak tego nie odebrałam, wprawdzie zdarza się kilka wzmianek o nim, ale nie są jakość szczególne nachalne.

    Czy polecam?
Polecam serdecznie. To opowieść, która przyniesie Wam wiele emocji... będziecie płakać, śmiać się, będziecie współczuć i uwierzycie w to, że wszystko jest możliwe.... trzeba się tylko nie poddać.

POLECAM...


"Od chwili wyjścia ze szpitala rodzice przyjęli bez słowa pod swój dach córkę, która stała się kłębkiem nerwów. Wiedzieli doskonale, że jej wszelkie ambicje były na wyczerpaniu. Gdyby ktoś kazał jej oznaczyć na wykresie w skali od zera do dziesięciu swoją samoocenę, jej poczucie wartości byłoby poniżej zera."
                                                - Paula Er "Wolność jaskółki"


Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu NOVAE RES.