Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiad. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 stycznia 2025

KILKA PYTAŃ DO... ANNA BANAKIEWICZ

 


    Dzień dobry. Zapraszam Was serdecznie do przeczytania krótkiej rozmowy z Anną Banakiewicz debiutującą autorką książki "Nie zadzieraj" której mam olbrzymi zaszczyt patronować.
Książka ta swą premierę świętowała 15. 07. 2024 roku i została wydana w systemie selfpublishing.
Recenzję znajdziecie ZOBACZ TUTAJ  a dla zainteresowania zostawię opis i kilka słów o Autorce.

Anna Banakiewicz  urodzona w 1976 roku. Pierwszą połowę życia spędziła w okolicach Iławy, od ponad dwudziestu lat mieszka w Olsztynie. Z wykształcenia ekonomistka, z doświadczenia handlowiec, z zamiłowania humanistka, mol książkowy i początkująca pisarka.
Matka dorosłej córki i babcia najwspanialszego  na świecie wnuka. Aktualnie opiekunka kosmicznie zabawnego szczeniaka rasy shih tzu o imieniu Mili. Przez większość życia singielka, wieczna optymistka, niepoprawna romantyczka i niezłomna wojowniczka. Mieszanka anielicy z diablicą.
(Źródło: Okładka książki)

OPIS KSIĄŻKI Gdy przeszłość skrywa tajemnicę, którą umysł wyparł z pamięci, trudno zdecydować, czy poznać prawdę, czy nadal żyć w iluzji i piekle powracającym w snach... 
Ewa jest po trzydziestce. Ma dorosłą córkę, pracę za granicą i skomplikowane relacje z mężczyznami. Gdy koszmary z traumatycznej przeszłości zaczynają ją coraz bardziej prześladować, decyduje się na rozpoczęcie psychoterapii. Czy w gabinecie psychiatry uda się jej wreszcie rozwikłać zagadkę sprzed lat? Która część osobowości przejmie stery nad jej dalszym życiem: anioł czy diablica? I czy wreszcie przypomni sobie, czy… zabiła swojego byłego męża? 
"Nie zadzieraj" to powieść łącząca w sobie gatunki obyczaju, kryminału i romansu, która opiera się na przeżyciach autorki ubranych w fikcję literacką. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe.
(Okładka książki)

---------

    Poznajmy się…proszę opowiedzieć nam kilka słów o sobie.

Śmiało mogę powiedzieć, że jestem zwykłą dziewczyną z małej miejscowości, jak wiele osób. Pochodzę z okolic Iławy, tam też mieszkałam przez pierwszą połowę życia. Druga jest już związana z Olsztynem, gdzie mieszkam od dwudziestu czterech lat, pracuję, i piszę. Pragnienie napisania książki i jej wydania rosło wraz ze mną, od wieku nastoletniego, kiedy to zaczytywałam się dosłownie w każdej, ujętej w dłonie książki. Przeczytałam wszystkie lektury szkolne, pewnie większość pozycji w bibliotece, potem kupione, pożyczone i podarowane w prezencie. Wtedy zakiełkowało marzenie o napisaniu własnej książki. Los jednak bardzo zweryfikował moje plany zarówno zawodowe jak i marzenia, przez dwadzieścia lat nie przeczytałam żadnej książki. Nie miałam na to czasu, choć pewnie czytelnikom trudno w to uwierzyć. Po tym okresie pisałam hobbistycznie artykuły do lokalnej gazety w Iławie. Obecnie, poza pracą zawodową, bacznie obserwuję ludzi, słucham ich historii, by przelać je na
papier i wysłać w świat jako opowieści z życia każdego z nas, zwyczajne, a jednak ciekawe, czasem przerażające, a czasem dające nadzieję i siłę do walki z przeciwnościami losu.

    Nie zadzieraj to Pani debiut, o czym opowiada ta historia?

"Nie zadzieraj" to historia Ewy, trzydziestoparoletniej mieszkanki Olsztyna, opowiadana z perspektywy jej przeżyć w dzieciństwie oraz wczesnej młodości.
Główna bohaterka bardzo cierpi w dorosłym życiu, nie umie zapomnieć o doświadczonej w tamtym czasie przemocy seksualnej. Nie może pogodzić się z tym, że zarówno jej najbliżsi jak i społeczeństwo obarczają ją winą, nie wierząc w jej wersję zdarzeń. Ten ból i trauma przejawia się powracającymi koszmarami nocnymi oraz skrajną depresją. Bezradność i poczucie krzywdy doprowadzają do chęci zemsty na oprawcach. Pamięć zaczyna płatać figle, depresja się nasila do granic szaleństwa.
Ewa sięga po pomoc specjalisty, by przepracować przeszłość, móc zacząć wszystko na nowo, ale przede wszystkim, by dowiedzieć się, czy jest w stanie zabić w akcie zemsty. "Nie zadzieraj" to swego rodzaju pamiętnik ofiary przemocy seksualnej z wątkiem kryminalnym w tle, ale nie brakuje tam też wątku uczuć, pragnienia bycia kochaną i akceptowaną.

    Od premiery Pani książki minął już pewien czas. Jakie emocje towarzyszyły Pani w okolicach premiery, a jak one wyglądają dziś? Jak zmieniło się (o ile to się stało) podejście do tej historii, napisałaby Pani ją tak samo, czy coś zmieniła? Utożsamia się Pani ze swoimi bohaterami Współczuje, płacze nad ich losem?

Książka miała swoją premierę 15 lipca 2024 r. Minęło już trochę czasu i mogę spoglądać na nią z pewnej perspektywy. Przed samą premierą towarzyszyły mi ogromne emocje! Radość połączona z obawą, strachem, nawet trudno mi ująć je w słowa. Ale przede wszystkim czułam dumę i satysfakcję, że spełniłam swoje marzenie. Nie mogłam uwierzyć, że trzymam w dłoni MOJĄ KSIĄŻKĘ. Kiedy już ochłonęłam, zaczęłam się zastanawiać, jak czytelnicy ją odbiorą, czy będzie chętnie kupowana i czytana. Teraz już wiem, że zyskała ogromną popularność i ona wciąż wzrasta, mimo upływu czasu od premiery. Jestem szczęśliwa.
Podejście do książki się nie zmieniło, więc niczego bym w niej też nie zmieniła. Poprawiałam ją przed wydaniem wiele razy i uważam, że jest taka, jaką zaplanowałam.
Czy się utożsamiam? Tak! Ewa ukształtowana jest z moich przeżyć, emocji i doświadczeń, więc z nią najbardziej się identyfikuję. Reszta bohaterów "żyje" w mojej głowie podczas pisania, często przemawiają moimi słowami, zachowują się w wykreowany przez moją osobowość charakter. To też powoduje, że współodczuwam z nimi, czasem muszę zrobić przerwę w pisaniu, bo czuję fizycznie to, co oni.

    Czy pisząc, miała Pani gotową powieść "w głowie", czy tak naprawdę sama Pani nie wiedziała, jakie będzie zakończenie, bo treść ewaluowała z biegiem czasu? Ile treści w danej powieści pochodzi z Pani wyobraźni, a ile czerpie Pani z własnego życia, doświadczeń, życia znajomych czy zasłyszanych historii?

Początkowo pisałam pamiętnik. Zresztą jeden pisałam, ucząc się jeszcze w szkole podstawowej, czterdzieści lat temu było to bardzo modne :) Ten drugi, będący zarysem "Nie zadzieraj", powstawał od 2013 roku, przez około pięć lat, jako forma mojej autoterapii. Był to bardzo trudny okres w moim życiu, zarówno prywatnym jak i zawodowym. Taka forma uwalniania emocji bardzo mi pomagała. W pewnym momencie dotarło do mnie, że powinnam spróbować złożyć tę treść w książkę i popytać wśród przyjaciół, czy dobrze się czyta. Tak powstała książka, w bardzo dużej części z moich przeżyć, ale są tam też historie zasłyszane od znajomych, czy też zupełnie obcych ludzi, np. w tramwaju. Oczywiście częściowo treść ewaluowała z czasem, w trakcie pisania, ale w niewielkim stopniu.

    Co sprawiło największy problem podczas pisania powieści? Czy było to wykreowanie głównych bohaterów mierzących się z własnymi lękami i traumami, które nie pozwalają im zapomnieć o przeszłości, czy może całkiem coś innego?

Największy problem sprawiało mi połączenie realnych przeżyć z fikcją literacką. Ułożenie w całość tak, żeby czytelnik nie mógł oderwać się od lektury.

    Kiedy doczekamy się kontynuacji?

Część druga "Nie zadzieraj" jest już w trakcie pisania. Co prawda zakładałam zakończenie na początek tego roku, ale niestety nie uda mi się. Prace nad promocją pierwszej części, praca zawodowa, wiele spraw składa się na brak czasu, aby spokojnie usiąść i pisać. Jednak zrobię co mogę, to mogę obiecać, by stało się to tak szybko, jak to możliwe.

    W wielu książkach dobro jest zawsze dobre, a zło złe. W "Nie zadzieraj" bohaterowie nie są tak kryształowo czyści i nie zawsze stają "po swojej stronie". Dlaczego? Co nimi kieruje?

To prawda, w "Nie zadzieraj" postaci są dość skomplikowane. Pokazałam je takimi, jakimi widziałam na podstawie własnych doświadczeń. Myślę, każda osoba nie jest ani tylko dobra, ani tylko zła. W każdym z nas drzemie "anioł" i "diabeł", przejmując kontrolę w odpowiednim momencie.

    Czy w trakcie pisania książki dowiedziała się Pani czegoś nowego o sobie?

O tak! Z pewnością! Przede wszystkim okazało się, że jestem bardziej uparta i waleczna, niż sądziłam :)

    Jaką literaturę czyta Pani na co dzień? I do jakiego autora jest Pani najbliżej?

Lubię zmieniać gatunki literackie, jeśli w danym momencie czytam powieść obyczajową, to następną wybieram z gatunku kryminału lub thrillera. Lubię też romanse, ale raz na jakiś czas, dla urozmaicenia pozostałych. Do jakiego autora mi najbliżej? Pierwsza moja myśl, to, że do Magdaleny Witkiewicz. Tak naprawdę każda Jej książka zaskakuje mnie czymś nowym w formie literackiej i uważam, że jest
autorką "kameleonem". Natomiast autorką, na której ewentualnie chciałabym się wzorować to B.A. Paris. To Ona jest dla mnie mistrzynią budowania napięcia i psychologicznych zawaluowań.

    Jakiś czas temu przeczytałam takie słowa i mocno zapadły mi w pamięć "Nie klasyfikuj mnie, czytaj mnie. Jestem pisarzem, nie gatunkiem". Czy klasyfikowanie literatury, szufladkowanie, narzucanie co komu ma się podobać, jest według Pani krzywdzące dla pisarza? Czy Panią jakoś dotknęły takie podziały, np. usłyszała Pani od mężczyzny "No może bym przeczytał Twoją książkę, ale to babska powieść, więc nie dla mnie, bo nie wypada"?

Cóż…klasyfikacja wydaje mi się być naturalną koleją rzeczy, ponieważ sposób pisania, tematyka i jeszcze parę czynników wpływa na to, że czytelnicy sami klasyfikują literaturę. Oczywiście autorom może się to nie podobać, jednak tak się dzieje i nic na to nie poradzą. Pisząc "Nie zadzieraj" miałam świadomość i podejrzenie, że grupą docelową będą kobiety, ponieważ statystyki jednoznacznie dowodzą, że to kobiety czytają więcej książek niż mężczyźni. Idąc dalej, że o ile nie napiszę książki o tematyce science fiction, czy fantasy, mężczyzna po nią nie sięgnie.
Dlatego dość mocno rozbudowałam wątek kryminalny, dzięki czemu docierają do mnie informacje o coraz większej grupie czytelników płci męskiej. Bardzo nie to cieszy!

    Jest mnóstwo tytułów na rynku. Gdyby Pani mogła w kilku słowach lub zdaniach polecić swoją książkę czytelnikom – co im Pani powie?

"Nie zadzieraj" to książka ogromnie intrygująca i nietuzinkowa z kilku powodów. Łączy ze sobą kilka gatunków literackich, co jest rzadkością. Porusza trudną tematykę, jaką jest przemoc seksualna wobec nieletnich, ale w obecnych czasach bardzo potrzebną i oczekiwaną. I na koniec chyba najważniejszy powód. Z opinii czytelników wiem, że "nie można się od niej oderwać", kosztem obowiązków domowych, czy zawodowych. A zatem, polecam!

    Jest Pani debiutantką, do powiedziałaby Pani osobie, która marzy o wydaniu swojej książki, co pomogło Pani przełamać wewnętrzne opory?

Przede wszystkim, marzenie o wydaniu własnej książki musi być naprawdę silne i trwałe, rosnące w siłę. Wówczas wewnętrze opory stają się na tyle słabe, że pragnienie je zwycięży. Po drugie, powiedzieć o swoim marzeniu przyjaciołom, rodzinie, osobom, z których zdaniem bardzo się liczymy i które dobrze nam życzą. To one będą dopingować i "rozliczać" z postępów w działaniu, dzięki czemu, nie chcąc ich zawieść, przezwyciężymy strach i zrealizujemy plan. Można to też porównać do postanowienia noworocznego o schudnięciu :) 
Jeśli powiemy o nim bliskim, trudniej nam będzie wybrać lenistwo od działania, i dzięki temu osiągniemy sukces!

    Może na sam koniec zechciałaby Pani podzielić się z czytelnikami jakąś zabawną anegdotą lub ciekawostką związaną z powstaniem książki?

Pamiętam taki moment zwątpienia w trakcie prac wydawniczych książki. Zaczęłam się zastanawiać, czy ktoś oprócz moich bliskich i przyjaciół zechce kupić moją książkę. Wówczas "policzyłam" potencjalnych czytelników i wyszło mi, że być może sprzedam pół nakładu. Rozejrzałam się po pokoju, czy będę miała na tyle miejsca, by drugą połowę gdzieś umieścić. Dwa tygodnie po odebraniu nakładu okazało się, że brakuje książek i muszę zrobić pierwszy dodruk. A potem kolejny i kolejny…
Dziś bardzo bawi mnie tamto wspomnienie.

    Czego Pani życzyć?

Zdrowia i czasu. Tylko tych dwóch "rzeczy" potrzebuję. No może jeszcze…żebym mogła jak najszybciej zająć się już tylko pisaniem, wspominając pracę na etacie z rozrzewnieniem :) :)

    Życzę Pani tego wszystkiego z całego serca!

                                                                   KONIEC

Serdecznie dziękuję Pani Anno za poświęcony czas i opowiedzeniu nam o sobie.
Was moi drodzy zachęcam z całego serca do sięgnięcia po książkę Pani Anny, bo naprawdę warto! 

Wszystkiego dobrego!

Serdecznie pozdrawiam. Ewelina.

 *Google

poniedziałek, 15 kwietnia 2024

KILKA PYTAŃ DO... MONIKA TARWID

 

 *Google

Dzień dobry. Zapraszam Was serdecznie do przeczytania krótkiej rozmowy z Moniką Tarwid debiutującą autorką książki "Krzywa korona blondynki" której mam olbrzymi zaszczyt patronować.
Książka ta swą premierę świętowała 22. 04. 2024 roku. Książka została wydana w systemie selfpublishing.
Recenzję znajdziecie ZOBACZ TUTAJ a dla zainteresowania zostawię opis i kilka słów o Autorce:

Monika Tarwid od kilkunastu lat pracuje w firmie produkującej bieliznę damską na stanowisku Dyrektor Handlowy ds. sprzedaży w Polsce. Pasję górską odkryła po czterdziestce, gdy walczyła z zawirowaniami życiowymi. I właśnie tą miłością do gór i radością z wędrówek chciałaby zarazić innych. Uważa, że góry ją uratowały i pomogły przetrwać gorsze momenty. Wierzy, że mają moc!
(Źródło: Okładka książki)

Dwie blondynki przerzucają się ze szpileczek na buty trekkingowe i zmieniają swoje życie.
Zaczynają wędrować po górach i zdobywają Koronę Gór Polski. Pokazują, co może się przydarzyć podczas takich wędrówek i jak się przed tym uchronić. Książka przedstawia wspomnienia autorki, pełne zabawnych przygód i refleksji. Zdjęcia i mapy w niej zawarte
mają inspirować i pomagać w stawianiu pierwszych kroków w wyprawach górskich. Autorka ma na celu zachęcić ludzi do większej aktywności fizycznej i wzbudzić ciekawość piękna kraju, jakim jest Polska.
"Szczęście to wybór" – motto autorki.
(Źródło opisu: Okładka książki)

-----------------------
    Dzień dobry. Poznajmy się bliżej... Proszę opowiedzieć nam kilka słów o sobie.

Jestem zwykłą dziewczyną, jeśli można mówić o sobie w ten sposób, mając 52 lata ;), zwykłą kobietą, która zapragnęła podzielić się swoją radością i pasją górską.

    "Krzywa korona blondynki" to Pani debiut, o czym opowiada ta historia?

Tak, debiut. Książka opowiada o przemianie, kobiet, które pędziły przez życie, a które zostały przez góry uratowane. Przystanęły i zachwyciły się pięknem świata.

    Zdobyła Pani KGP. Jakie to wrażenie? Podzieli się Pani swoim doświadczeniem i podpowie, jak "Ugryźć" ten temat?

Po prostu zacząć krok po kroczku. Jak ze wszystkim w życiu co jest nowe i wzbudza w nas strach. Zacznij, nie taki diabeł straszny jak go malują. Każdy kolejny krok, przybliża cię do sukcesu.

    Czy w trakcie pisania tej książki, dowiedziała się Pani czegoś nowego o sobie?

Tak, nauczyłam się cierpliwości, sprawdzając książkę setki razy :))

    Co Panią motywuje do codziennej aktywności, jakie motto przyświeca Pani na co dzień? 

Żyj, jest później niż myślisz...

    Od premiery Pani książki minął już jakiś czas. Jakie emocje towarzyszyły Pani w okolicach premiery, a jak one wyglądają dziś? Jak zmieniło się (o ile to się stało) podejście do tej historii, napisałaby Pani ją tak samo czy coś zmieniła?

Jak to podobno miał powiedzieć Harlan Coben, nie może patrzeć na swoją pierwszą książkę;)  Nie wiem, ile w tych słowach jest prawdy, ale coś w tym jest. Na pewnym etapie traci się dystans. Czy coś bym zmieniła? Nie. Jest dokładnie taka, jaka miała być. 

    Wiem od Pani, że "Krzywa korona..." to dopiero początek :) Może nam Pani zdradzić, jakie ma  Pani plany wydawnicze na przyszłość?

Piszę teraz trzy teksty, dwa o górach, trzecia to powieść. Serce skłania się do powieści, ale zobaczymy, jak to dalej będzie.

Kocha Pani góry, ale czy któraś jest wyjątkowa? Taka, najważniejsza, taka, do której Pani najczęściej wraca, nie tylko we wspomnieniach? Które pasmo poleca Pani na początek osobom, które nie miały do czynienia z górskimi wędrówkami.

Kocham wędrówkę. Po Koronie Gór Polski zdałam sobie sprawę, że to nie szczyt jest najważniejszy, ale sama droga i przyjemność z wędrówki. Nie chcę nic polecać. Każdy musi poczuć to sam, głęboko w sercu.

    W książce zamieszcza Pani mnóstwo cennych porad i wskazówek jak zacząć swą przygodę z wędrówkami, jak się przygotować itd., itp. Proszę nam opowiedzieć, co Panią najbardziej zaskoczyło na szlaku, była Pani na to przygotowana?

Korona Gór Polski nie jest trudna, nie pamiętam, żeby zaskoczyło mnie coś bardzo. Natomiast w Tatrach zaskoczyła mnie burza z piorunami na Orlej Perci, bałam się, jak się skończy dla innych i mnie ta przygoda...

    Co powiedziałaby Pani osobie, która marzy o wydaniu swej książki, co pomogło Pani przełamać wewnętrzne opory? 

Rób to co dyktuje serce, lub dusza. Wsłuchaj się w siebie i zacznij.

    Na rynku wydawniczym jest wiele tytułów, które tematyką są zbliżone do "Krzywej korony..." . Gdyby Pani mogła w kilku słowach lub zdaniach "zareklamować" swoją książkę czytelnikom – dlaczego powinni po nią sięgnąć?

Nie powinni! Bo to grozi uzależnieniem od gór! I po co im to ;)

    Może na sam koniec zechciałby Pani podzielić się z czytelnikami jakąś zabawną anegdotą lub ciekawostką związaną z powstaniem książki?

Zdradzę sekret, Moje dusze opiekuńcze kazały mi ją napisać ;)

    Czego Pani życzyć?

Spokoju w sercu. I tego również życzę wszystkim czytającym te słowa.
Dziękuję :)

    Życzę Pani tego wszystkiego z całego serca!

                                                                        KONIEC

Serdecznie dziękuję Pani Moniko za poświęcony czas i opowiedzeniu nam o sobie.
Was moi drodzy zachęcam z całego serca do sięgnięcia po książkę Pani Moniki, bo naprawdę warto! A przy tym myć może odkryjecie w sobie uśpioną miłość do gór i zapragniecie je poznać osobiście.
Wszystkiego dobrego!

Serdecznie pozdrawiam. Ewelina.


wtorek, 19 marca 2024

KILKA PYTAŃ DO... JANA TALAJ



    Dzień dobry. Zapraszam Was serdecznie do przeczytania krótkiej rozmowy z Janą Talaj autorką powieści "Demony Julii", "Cena jednej nocy" oraz "Zabić z miłości" której mam olbrzymi zaszczyt patronować. Książka ta swą premierę świętowała 25. 11. 2023 roku i ukazała się pod skrzydłami wydawnictwa Wydawnictwo Literackie Białe Pióro. 
Recenzję znajdziecie TUTAJ KLIKNIJ a dla zainteresowania zostawię opis wydawcy:

Pasja i pożądanie. Miłość do bursztynu i słabość do przystojnych mężczyzn. i zdrada, którą trzeba ukarać.
Aneta uwielbiała taniec i kryminały, wiodła szczęśliwe życie u boku Łukasza, dopóki nie okazało się, że mąż ją zdradza. Po rozwodzie postanawia odmienić swoje życie. Otwiera ekskluzywny sklep z bursztynową biżuterią. Adorowana przez przystojnych klientów ulega ich urokowi i wdaje się w kolejne związki. Czy nikt więcej jej nie skrzywdzi? Czy znajdzie miłość życia i stabilizację, jakiej pragnie ponad wszystko? Zdrady się nie wybacza. Ale czy byłaby zdolna zabić z miłości?
Opowieść o pasji i pożądaniu.
-------------------------------------------

Dzień dobry. Poznajmy się bliżej... Proszę opowiedzieć nam kilka słów o sobie.

    Dzień dobry. Mam na imię Ilona i od niedawna pod pseudonimem Jana Talaj zajmuję się pisaniem książek obyczajowych o kobietach i dla kobiet. Wcześniej pracowałam w branży muzycznej zarówno jako wokalistka, jak też agentka różnych zespołów muzycznych.
Obecnie mam trochą więcej czasu dla siebie, a fakt, że odkryłam w sobie pasję do pisarstwa rezultuje wydaniem dwóch książek drukowanych i jednego e-booka w ciągu ostatnich trzech lat.

Co Panią motywuje do codziennej aktywności, jakie motto przyświeca Pani na co dzień?

    Moim mottem każdego ranka po przebudzeniu jest niezmiennie: powitaj nowy dzień pozytywnie i postaraj się zrealizować to, co zaplanowałaś poprzedniego wieczora.

Kiedy i w jakich okolicznościach zrodził się pomysł na "Zabić z miłości"?

    "Zabić z miłości" jest moją trzecią pozycją na rynku księgarskim. Po napisaniu dwóch pierwszych książek, które miały w sobie dużo elementów opartych na własnych przeżyciach, postanowiłam stworzyć historię czysto fikcyjną. Sądząc po recenzjach, jakie książka do tej pory otrzymuje – chyba dobrze mi to wyszło :)
No, a pomysł? Sam zrodził się w głowie :)

Czy w trakcie pisania powieści, dowiedziała się Pani czegoś nowego o sobie?

    Niewątpliwie z każdą kolejną książką odkrywam w sobie potencjał do pisania o trudnych tematach, które pociągają mnie jako "życiowego psychologa". Od zawsze fascynowało mnie ludzkie wnętrze, dusza człowieka, a szczególnie jej ciemne strony oraz tajemnice, jakie w sobie skrywa. Motywy, jakimi kierują się osoby, dopuszczając się ciężkich wykroczeń.

Od premiery najnowszej Pani książki minął już jakiś czas. Jakie emocje towarzyszyły Pani w okolicach premiery, a jak one wyglądają dziś? Jak zmieniło się (o ile to się stało) podejście do tej historii, napisałaby Pani ją tak samo czy coś zmieniła?

    Z pewnością każdemu autorowi towarzyszą duże emocje przy premierze, co można zaobserwować we wszystkich mediach. Tę ekscytację, że oto już jest, moja nowa książka! Wytwór miesięcy, czasami lat pracy w skupieniu, koncentracji i często konfrontacji z samym sobą. To fantastyczne uczucie, które
za każdym razem dopada również i mnie. Od czasu premiery "Zabić z miłości" napisałabym ją tak samo, nic w niej nie zmieniając.

 Czy zdarzało się Pani przeżyć jakieś zdarzenie zawarte w Pani książkach, po ich napisaniu, i odwrotnie - czy zdarzenia zapisane w książkach są też Pani wspomnieniami/doświadczeniami z przeszłości?

    Tak jak już wspomniałam, w moim debiucie opisałam historię młodej kobiety, opartą w dużej części na własnych doświadczeniach, okraszoną nutką fantazji.
W każdej kolejnej książce jest zawsze jakaś cząstka mnie, (niekoniecznie w postaci głównej bohaterki), a zdarzenia, które opisuję, mogę zaobserwować w życiu codziennym.

Inspiracja. Czy pisząc, ma Pani gotową powieść "w głowie", czy tak naprawdę sama Pani nie wie, jakie będzie zakończenie, bo treść ewoluuje z biegiem czasu? Ile treści w danej powieści pochodzi z Pani wyobraźni, a ile czerpie Pani z własnego życia, doświadczeń, życia znajomych czy zasłyszanych historii?

    Do napisania moich książek inspirują mnie zarówno własne doświadczenia jak i przeżycia, ale też z kręgu znajomych, osób bliższych lub dalszych. Pomysł na fabułę pojawia się w głowie spontanicznie, najczęściej jednak piszę o tym, co nurtuje mnie już od dłuższego czasu. Chętnie poruszam temat zdrady, zawiści, zemsty, różnych uzależnień, ale i miłości oraz przygody. W trakcie pisania fabuła rozwija się w kierunkach, o jakich na początku nawet nie myślałam.
Zakończenie jest najczęściej wynikiem tego procesu.

Jakie ma  Pani plany wydawnicze na przyszłość?

    Jestem obecnie w trakcie pisania kolejnej powieści, która będzie dotyczyła ponownie kobiet. Ich praw oraz zakazów w demokratycznym państwie. Podejmę w niej takie tematy jak aborcja, nierówności seksualne, dyskryminację kobiet po czterdziestce w życiu zawodowym i społecznym oraz stereotypów,
które pomimo pozornej wolności są głęboko zakorzenione w naszym społeczeństwie. Nie będzie to książka czysto feministyczna, a głównego wątku nie mogę jeszcze niestety zdradzić.
Poza tym cieszę się bardzo za sprawą Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro, że "Zabić z miłości" zagości na tegorocznych warszawskich targach książki i mediów "VIVELO 2024".

Co powiedziałaby Pani osobie, która marzy o wydaniu swej twórczości, co pomogło Pani przełamać wewnętrzne opory?

    Osoba, która już coś napisała, nie powinna trzymać tekstu w szufladzie w obawie, że może nie jest on jeszcze zbyt perfekcyjnie dopracowany. Na pewno dobrym początkiem do przełamania oporu jest przedstawienie pierwszej próby pisarskiej znajomym, czy komuś zaufanemu w rodzinie. Ja osobiście nie miałam wewnętrznych oporów, ponieważ pisząc książkę debiutancką pt. "Demony Julii"
miałam świadomość, że jest ona autentyczna, a z dalszymi poszło już automatycznie.

Jest mnóstwo tytułów na rynku. Gdyby Pani mogła w kilku słowach lub zdaniach zareklamować swoją książkę czytelnikom – dlaczego mają po nią sięgnąć?

    Książki, które piszę, to sama prawda o życiu. Nie ma w nich upiększeń typu ponadprzeciętne bogactwo, wille z basenem, jachty, odrzutowce, najdroższe samochody i wyimaginowane problemy. Jeśli chcesz przeczytać o zwyczajnym życiu pełnym konfliktów i barier do pokonania nie zawsze kończących się happy-endem, ale którym towarzyszy nadzieja "na lepsze", sięgnij po moje książki.

Może na sam koniec zechciałby Pani podzielić się z czytelnikami jakąś zabawną anegdotą lub ciekawostką związaną z powstaniem książki?

    Anegdota. Po opublikowaniu mojej debiutanckiej książki "Demony Julii" opowiadającej historię młodej kobiety w końcowych latach PRL-u i towarzyszących jej w tym czasie demonom strachu, mój wydawca był tak zachwycony, że wytypował mnie do godzinnego wywiadu – live, dla Legimi. Jako że była to moja pierwsza powieść i nie bardzo wtedy jeszcze wiedziałam, o czym mam tak długo
opowiadać, zwyczajnie spanikowałam i odmówiłam. Teraz, po nagromadzeniu pewnych doświadczeń na rynku wydawniczym – już wiem.

Czego Pani życzyć?

    Moim marzeniem jest, aby moje książki trafiły do szerszej publiczności. Ze względu na ograniczone środki reklamy jest to proces dość mozolny. Do tego dochodzi ogromna konkurencja na rynku, a czytelnictwo w dobie obecnych czasów - niestety bardzo spadło. Niemniej jednak mam nadzieję, że tym wywiadem przekonam co niektórych, że warto przeczytać, o czym piszę. Każda z moich książek zmusza do pewnej refleksji nad życiem, może nawet nad samym sobą i ma ukryte przesłanie, jakie uważny czytelnik z pewnością "wyłowi" z opisanej historii.

Życzę Pani tego wszystkiego z całego serca!

    Dziękuję Ewelinie Górowskiej za przeprowadzenie ze mną wywiadu.

                                                                        KONIEC

Serdecznie dziękuję Pani Jano za poświęcony czas i opowiedzeniu nam o sobie.
Was moi drodzy zachęcam z całego serca do sięgnięcia po książki Pani Jany, bo naprawdę wart!
Recenzje "Demonów Julii" i "Zabić z miłości" znajdziecie na blogu. Wszystkiego dobrego!

Serdecznie pozdrawiam. Ewelina. 

sobota, 8 października 2022

KILKA PYTAŃ DO... ADRIANNY SKITEK


    Serdecznie zapraszam do przeczytania krótkiej rozmowy z Adrianną Skitek- autorką takich książek jak:
* "Wprost przed siebie. Zbiór opowiadań i autorefleksji", 
* "29 aspektów życia. Spojrzenie młodej kobiety",
* "Wybrane zagadnienia z zakresu psychologii ogólnej i klinicznej. Praca w oparciu o własne obserwacje".
* "Jestem, żyję, istnieję- autobiografia. Historia kobiety, która przeżyła aborcję."
30. 10. 2022 na rynku pojawi się powieść obyczajowa "Tajemnice Sandry" której mam olbrzymi zaszczyt patronować.
Pani Adrianna zgodziła opowiedzieć się o sobie, swojej twórczości oraz o tym co jest ważne w życiu.

    * Poznajmy się... Proszę opowiedzieć nam kilka słów o sobie.

Jestem zwyczajną, ale bardzo wrażliwą kobietą, która pomimo młodego wieku, coś tam w życiu przeszła. Ktoś mógłby powiedzieć, że nie poznałam jeszcze dobrze życia, ponieważ jestem  bardzo młoda. Fakt przede mną jeszcze szmat czasu, ale uważam, że to nie wiek świadczy o dojrzałości człowieka. To przeżycia nas kształtują. Właśnie dzięki wielu przeciwnościom losu, trudnym decyzjom, możemy odkryć swoją siłę i to, kim tak naprawdę jesteśmy. Mnie zahartowało moje dzieciństwo, które niestety nie należało do łatwych. Niepełnosprawność, dorastanie, pierwsze trudne decyzje. To wszystko sprawiło, że dziś mogę o sobie powiedzieć, że jestem również kobietą niezależną, wytrwałą w dążeniu do swoich celów, ale również zmienną i nieustannie dążącą do udoskonalenia swoich umiejętności i realizowania swoich marzeń. Oczywiście mam chwilę zwątpienia jak każdy z nas, a wtedy brakuje mi pewności siebie.  W takich sytuacjach, to mój mąż jest dla mnie największym oparciem.

    * Wydała Pani już kilka książek skąd zarówno czerpie Pani inspiracje jak i pomysły. Która z nich jest najbliższa Pani sercu i dlaczego?

Fabuła do mojej pierwszej książki "Wprost przed siebie" powstała spontanicznie.  Pomysł na te trzy historie zrodził się w mojej głowie, kiedy pewnego słonecznego dnia, sączyłam kawę na kanapie i wpatrywałam się w oślepiające słońce. W trakcie pisania miałam już ułożony główny zarys, później powstawały poboczne wątki.  
"29 aspektów życia...", to moje poglądy na życie, tematy znane i nurtujące każdego z nas. Tutaj właściwie nie miałam żadnego określonego planu. Ta książka została napisana pod wpływem kilkumiesięcznej izolacji, która została spowodowana  stanem zagrożenia epidemiologicznego, który został wprowadzony w naszym kraju w 2020 roku. W tej publikacji pokazuje czytelnikom swoje prawdziwe "ja". Bez ogródek wypowiadam się na tematy kontrowersyjne, trudne, ale również i te oczywiste. W "29 aspektach" zamieściłam również wskazówki dla młodzieży i ludzi zagubionych, ale nie brakuje tam tematów uniwersalnych. Myślę, że jest to książka, w której każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. 
"Wybrane zagadnienia z zakresu psychologii ogólnej i klinicznej" - to trzecia z moich pozycji. Powstała ze względu mojego głębokiego zainteresowania tą dziedziną nauki. Jest to dla mnie króciutki "podręcznik", który może okazać się pomocny dla wszystkich tych, którzy chcą zgłębić tajniki ludzkich zachowań, psychiki. 
Ostatnią z moich dotychczasowych książek, jest moja autobiografia "Jestem, żyję, istnieję".  To nic innego jak moja historia. Tę książkę postanowiłam wydać, aby przełamać tematy tabu w naszym kraju. Aborcja niewątpliwie zalicza się do tego grona. Chciałam również, aby ci, którzy sięgną po tę książkę, zobaczyli w niej aborcję z perspektywy kobiety, która miała być jej ofiarą. Ta książka ma za zadanie uświadomić ludziom, czym tak naprawdę jest aborcja. Wiem, że ta książka nie zmieni świata, ale mam nadzieję, że poruszy wiele serc. Oczywiście to właśnie moja autobiografia jest dla mnie najważniejsza, dlatego, że dzięki niej mogłam podzielić się moją historią z innymi, ale też dlatego, że traktuje ją jako moje świadectwo.

    * Lada moment premierę będzie miała nowa książka "Tajemnice Sandry" skąd wziął się pomysł na główną bohaterkę? Ile w Sandrze jest Pani? Proszę opowiedzieć czytelnikom więcej o tej historii. Czy to jakaś forma terapii?

Powiem szczerze, że ta historia narodziła się pod wpływem chwili. Często żartuję, że to taki mój pewnego rodzaju zapalnik, który uruchamia się w najmniej oczekiwanym momencie. Już od pierwszego słowa, wiedziałam, o czym chcę napisać. Stworzyłam tę książkę według ściśle określonego planu. Sandra to młoda dziewczyna szukająca własnej drogi. Zagubiona wkracza w dorosłość, która stawia na jej drodze ludzi tych dobrych i tych, którzy mają za zadanie pokazać jej, jaka jest. Sandra musi dokonać trudnych wyborów i przekonać się, że czasem warto pójść za głosem rozsądku. A ile w Sandrze jest mnie? Na pewno mamy trochę wspólnego. 
Przede wszystkim, umiemy mierzyć się z życiem i dążymy do celu. Jesteśmy momentami zmienne i w chwili słabości poszukujemy siebie. Nie traktuję tej książki jako swojej osobistej terapii. Ta historia ma uczyć.

     * Jakiś czas temu opublikowała Pani swoją autobiografię, opisuje Pani tam swoje dzieciństwo, relacje z rodzicami i rodzeństwem, codzienną walkę z niepełnosprawnością itp. Jak Pani najbliższe otoczenie zapatruje się na tak intymne szczegóły, o których Pani w niej pisze.

Większa część mojej rodziny zareagowała na to przychylnie. Wyjątkiem była moja najstarsza siostra, która delikatnie mówiąc, nie była z tego powodu zadowolona. Tak to już jest, kiedy nie masz z kimś dobrej relacji…

    *Swoje poglądy na różne tematy społeczne i polityczne, które przemyca Pani w swoich książkach, mogą wydawać się mocno radykalne. Jak radzi sobie Pani z krytyką i (być może) hejtem, który z tego względu na Panią dotyka?

Chcę od razu zaznaczyć, że owszem moje poglądy są radykalne, ale to nie oznacza, że nie szanuję zdania drugiego człowieka. W wyrażaniu własnego zdania chodzi o to, aby mówić je głośno i wyraźnie, ale pod żadnym pozorem nie krzywdzić drugiej osoby. Ja osobiście miałam do czynienia z wieloma uwagami, dotyczącymi moich poglądów i często nie były one pozytywne, ale nie dochodziło do różnego szykan czy obelg. W związku z tym nie mogę powiedzieć, że był to typowy hejt. Czasami dochodziło do niewielkich scysji, ale wszystko zależało od rozmówcy i sytuacji. Mimo wszystko zawsze powtarzam, że jeżeli ktoś uważa inaczej niż ja, ma do tego prawo. 

    * Jakie ma  Pani plany wydawnicze na przyszłość?

Nie chcę zdradzać szczegółów, mogę powiedzieć tylko tyle, że szykuję kolejny projekt. 

    * Co Panią motywuje do codziennej aktywności, jakie motto przyświeca Pani na co dzień?

Nie mam motta, które pochodzi z książek lub filmów.  Za moje życiowe motto, uznaję słowa mojej mamy, która w trakcie swojej walki z chorobą, powiedziała, że mam być silna cokolwiek by się nie działo.

    *Jaką literaturę Pani czyta na co dzień? Do jakiego autora jest Pani najbliżej?

Najbardziej romanse z domieszką erotyki. Chętnie sięgam po biografie, autobiografie, poradniki psychologiczne, ale czasami wystarczy dobra powieść z happy endem. Wszystko zależy od mojego nastroju. Książki, które czytam, muszą być tajemnicze i mieć głębię. Nie mam ulubionego autora, ale szczególnym uznaniem darzę tych, którzy w swoją książkę włożyli ogrom pracy, serca i zaangażowania.

    * Jakiś czas temu przeczytałam takie słowa i mocno zapadły mi w pamięć "Nie klasyfikuj mnie, czytaj mnie. Jestem pisarzem, nie gatunkiem".
Czy klasyfikowanie literatury, szufladkowanie, narzucanie co komu ma się podobać, jest według Pani krzywdzące dla pisarza?
Czy Panią jakoś dotknęły takie podziały, np. usłyszała Pani od mężczyzny "No może bym przeczytał Twoją książkę, ale to babska powieść, więc nie dla mnie, bo nie wypada"?

Z całą pewnością taka postawa jest krzywdząca. Nienawidzę kiedy ktoś mówi mi, o czym mam w danym momencie pisać. Kiedy tworzę, potrzebuję przestrzeni i wolności. To, co piszę, ma wypływać bezpośrednio ode mnie. Nie mam zamiaru pisać pod czyjeś dyktando lub według określonych trendów. W swoich książkach chcę być autentyczna i przekazać czytelnikom określone postawy. Jestem autorką, która podąża według utartego szlaku.

    * Jest wiele nowości na rynku. Gdyby Pani mogła w kilku słowach lub zdaniach zareklamować swoją najnowszą książkę czytelnikom - dlaczego warto po nią sięgnąć?

"Tajemnice Sandry" - to książka o samotności, dorastaniu, poszukiwaniu i miłości. Ta historia pokazuje, że nieważne, w jakiej sytuacji znajdujemy, zawsze możemy  z niej wyciągnąć wnioski i znaleźć rozwiązanie.

    * Czego Pani życzyć?

Na pewno zdrowia, bo to najważniejsze, spełnienia przy kolejnych projektach, a jeżeli chodzi o życie prywatne, to wiele miłości.

        * Serdecznie dziękuję Pani Adrianno za poświęcony czas i opowiedzeniu nam o sobie i swoich książkach.
Was moi drodzy zachęcam z całego serca do sięgnięcia po książki Pani Ady. Recenzje ich wszystkich znajdziecie na blogu. Wszystkiego dobrego!

                                                                        KONIEC

poniedziałek, 26 września 2022

KILKA PYTAŃ DO... EWY ANNY SOSNOWSKIEJ

 

    Serdecznie zapraszam do przeczytania krótkiej rozmowy z Ewą Anną Sosnowską, która pisze o sobie tak: Mój świat niemal dosłownie kręci się wokół książek. Kiedy nie czytam lub nie piszę to... myślę o tym co napisać. Jestem niepoprawną marzycielką, pisarką, blogerką i recenzentką. Z "konieczności" interesuję się wieloma sprawami... podróże, wędkarstwo (mam honorowy tytuł młodszej podbierakowej), majsterkowanie, sport, muzyka, taniec... To wszystko i o wiele więcej, widać w moich powieściach. Tworzę głównie prozę, ale bywają chwile, gdy spod pióra spływa mi wiersz...
(Źródło: Okładka książki "Ewa Carter ...czyli żywe obrazy z kart kalendarzy")

    * Poznajmy się... Proszę opowiedzieć nam kilka słów o sobie.

Witam wszystkich. Urodziłam się, bo musiałam… ktoś tam u góry stwierdził, że są do opowiedzenia pewne historie i muszę je opowiedzieć właśnie ja.
A na poważnie to nazywam się Ewa Sosnowska, choć ostatnio zaczęłam używać swojego drugiego imienia Anna i właśnie jako Ewa Anna Sosnowska chcę być znana w świecie literackim.
Pochodzę z Gdańska, a od kilku lat mieszkam w Pleszewie.
Interesuję się wszystkim po trochu. Głównie z konieczności, bowiem podczas researchu do kolejnej książki dowiaduję się coraz to nowych rzeczy.

    * Wydała Pani już kilka książek skąd czerpie Pani inspiracje i pomysły. Z którą z nich (książek) zżyła się Pani najbardziej?

Mówię o sobie, że jestem sekretarką "moich" postaci. Notuję to, co Maja, Asia i Paweł oraz Ewa Carter raczą mi opowiedzieć. Często muszę temperować, a nawet cenzurować, ich opowieści, ale ostatecznie to oni mają decydujący głos. Ja mam do wyboru: albo notuję to co mi dyktują, albo nie notuję nic. Wybieram pierwszą opcję.
W chwilach gdy mogę dodać coś od siebie, wybieram to, co pasuje do danej postaci i tego, co działo się do owego momentu. Często są to moje własne przeżycia albo zlepek z przypadkowo usłyszanych słów. Za inspirację może posłużyć dosłownie wszystko.
Co do książek to trudno wybrać. Każda z nich jest inna i utrzymana w zupełnie innym stylu. Najbardziej emocjonalnie podeszłam chyba do Ewy Carter, w której pojawia się sporo wątków 
z mojego życia. Dla mnie praca przy tej powieści była czymś w rodzaju terapii.
Sporo pomysłów podrzucają mi też pierwowzory postaci, za co im gorąco dziękuję.

    * Jaką literaturę Pani czyta na co dzień? Do jakiego autora jest Pani najbliżej?

Nie ograniczam się do jednego gatunku. Równie chętnie sięgam po literaturę obyczajową, co po kryminał czy fantasy.
Mam wielu autorów, których lubię i cenię, ale chyba najbardziej lubię twórczość pani Joanny Chmielewskiej.

    * Wydała Pani książki w różnych gatunkach literackich, w którym z nich czuje się Pani najlepiej?

Nie ja decyduję o gatunku literackim (śmiech). To wychodzi samo, z akcji. Ja mogę sobie tylko zaplanować, co bym chciała napisać, a postacie i tak robią wszystko po swojemu.

    * Jakiś czas temu przeczytałam takie słowa i mocno zapadły mi w pamięć "Nie klasyfikuj mnie, czytaj mnie. Jestem pisarzem, nie gatunkiem".
Czy klasyfikowanie literatury, szufladkowanie, narzucanie co komu ma się podobać, jest według Pani krzywdzące dla pisarza?
Czy Panią jakoś dotknęły takie podziały, np. usłyszała Pani od mężczyzny "No może bym przeczytał Twoją książkę, ale to babska powieść, więc nie dla mnie, bo nie wypada"?

Nie będę dyskutować ze specjalistami od klasyfikacji gatunkowej danej historii, ale czasami trudno przypisać, powieść do konkretnej kategorii. Jednak zgadzam się z tymi słowami. Styl danego autora się lubi albo nie.
Co do komentarzy potencjalnych czytelników, to słyszałam raczej "Daj mi e-booka, a jak mi się spodoba, to kupię wersję papierową". Mnie wtedy opadały ręce…

    * Czy zdarzało się Pani przeżyć jakieś zdarzenie zawarte w Pani książkach, po ich napisaniu, i odwrotnie - czy zdarzenia zapisane w książkach są też Pani wspomnieniami/doświadczeniami z
przeszłości?

Sporo jest takich historii. Część z przeszłości, a część z tego co dzieje się obecnie. Często, tuż po opisaniu jakiegoś zdarzenia, słyszę od znajomych: Ty, laska, wiesz, co mi się przytrafiło?
A ja wtedy blednę, bo dowiaduję się o jakiejś przykrej przygodzie, którą sama kilka dni wcześniej wymyśliłam dla którejś z postaci. Jako przykład mogą posłużyć wizyta Roberta na dołku czy rozmowa we śnie Mai i Błażeja. Nie wspominając już o tym, że sam wypadek Błażeja też mi się wyśnił, choć dotyczył zupełnie innej osoby. Ta osoba, niestety, nie przeżyła.
Właśnie dlatego nie lubię pisać o przykrych sprawach, przez co często obrywam za przesłodzenie historii.

    * Jest wiele nowości na rynku. Gdyby Pani mogła w kilku słowach lub zdaniach zareklamować swoją książkę czytelnikom - dlaczego warto po nią sięgnąć?

To trudne… opowiedzieć o swoich dzieciach, bo tak traktuję moje książki. Wiadomo, że każda sroczka swój ogon chwali…
Mimo to wierzę, że udaje mi się przemycić choć trochę optymizmu w tej szarej i okrutnej rzeczywistości. Nie przepadam za literaturą, w której z każdej strony niemal dosłownie wyskakuje trup,
ostry seks czy porachunki gangsterskie (w rozmaitych kombinacjach). Wolę opisać coś normalniejszego, choćby to było zbyt wyidealizowane.
Dlatego też, korzystając z okazji, nie bójcie się napisać do mnie i powiedzieć, co można/warto poprawić. Nie wszystko dam radę, ale obiecuję, że wezmę pod uwagę każdą konstruktywną krytykę.
Zawsze mogę wytłumaczyć mój punkt widzenia i uzasadnić, dlaczego opisałam to tak, jak to opisałam (śmiech).

    * Dlaczego zdecydowała się Pani na wznowienie?

Wspominałam już o tym, choć teraz mogę to doprecyzować. Pierwsze wydania, zwłaszcza mój debiut, czyli "Czekoladowe Rendez- Vous" określono (używając tylko eleganckich słów) jako obrzydliwie słodkie. I nie zastanawiano się, dlaczego cała historia jest opisana właśnie tak, a nie inaczej.
Postanowiłam to zmienić i dopasować całość pod gusta Czytelników. Musiałam się nieźle nagimnastykować, by wprowadzone zmiany pasowały zarówno do postaci jak i do wymagań Czytelnika. Mam nadzieję, że mi się to udało. A skoro
poprawiłam "Czekoladowe Rendez- Vous" i równie mocno, acz z innych powodów, krytykowany pierwszy tom Kronik Lenny’ego to poszłam za ciosem i poprawiłam, a raczej dostosowałam również ich kontynuacje. Te modyfikacje wykorzystałam również do uporządkowania chronologii 
i dopracowania części wspólnych, bowiem obie książki, a raczej pierwsze tomy syjamskich serii mają sporo wątków wspólnych, acz opowiadanych z punktu widzenia narratora konkretnej książki.
Wznowienia wydałam jako self publisher, przez co na okładce nie ma żadnego wydawnictwa. Innymi cechami charakterystycznymi są patroni medialni, w tym Ewelina, której tak jak i pozostałym patronkom, dziękuję za to, że zgodziła się wziąć moje dzieci pod swoje skrzydła, a także to, że na okładkach i wszędzie gdzie to tylko możliwe widnieję jako Ewa Anna Sosnowska.

W razie jakichkolwiek wątpliwości zapraszam do zadawania pytań. Ja nie gryzę…

    *Może na sam koniec zechciałby Pani podzielić się z czytelnikami jakąś zabawną anegdotą lub ciekawostką związaną z powstaniem książki?

Takich anegdot mam dużo, ale chyba jedną z ciekawszych będzie historia powstania pierwszego wydania "Kronik Lenny’ego. Syberia".
Zaplanowałam całość jako jeden rozdział do "Majki" i zaczęłam robić notatki do tegoż rozdziału. Na osiemdziesiątej stronie zorientowałam się, że coś mi nie wychodzi. A do tego jeszcze stanął nade mną Paweł, i jak na kapitana Wojska Polskiego przystało, wydał mi rozkaz: o nich piszesz, to o Asi i o mnie też będziesz.
Pozostało mi położyć uszy po sobie, machnąć ręką na podręczne notatki i… zacząć na poważnie pracę nad dwiema książkami jednocześnie. Miało to swoje plusy… jedna napędzała drugą.

    * Serdecznie dziękuję Pani Ewo za poświęcony czas i opowiedzeniu nam o sobie.
Was moi drodzy zachęcam z całego serca do sięgnięcia po książki Pani Ewy. Recenzje ich wszystkich znajdziecie na blogu. Wszystkiego dobrego!

Dziękuję za możliwość opowiedzenia o sobie i zapraszam na moją stronkę na Facebooku.
Pozdrawiam
Ewa Anna Sosnowska
                                                              KONIEC

Autorkę znajdziecie w następujących miejscach:





Instagram:  ewasosnowska_autorka
libraczyta

Pozdrawiam serdecznie. Ewelina.

poniedziałek, 5 września 2022

KILKA PYTAŃ DO... KAROLINA KASPRZAK DIETRICH

 



     Serdecznie zapraszam do przeczytania krótkiej rozmowy z Panią Karoliną Kasprzak- Dietrich, autorką takich powieści jak: "Grabarz", "Rodzina","Ratunku", "Listy, dzienniki i pamiętniki", "Podstępna schizofrenia", "Moje córki", "Truciciel", "Velveteen youth", "Poradnik kosmetyczny, czyli jak prosto wyglądać bosko", "Księga dwóch światów", "Bandytka".
Dwóch ostatnim książkom mam olbrzymi zaszczyt patronować.

Autorka urodziła się w Gnieźnie, w rodzinie rzemieślniczej. Na stałe mieszka we wsi Kalina koło Gniezna, wraz z mężem i dwójką dzieci. To tam mają własną stadninę. Razem z mężem prowadzi działalność gospodarczą, a w wolnym czasie, oprócz pisania, zajmuje się pielęgnacją ogrodu.

    * Poznajmy się... Proszę opowiedzieć nam kilka słów o sobie.

Cześć nazywam się Karolina Kasprzak-Dietrich. Jestem żoną pierwszego męża ;) oraz matką dwójki cudownych dzieci. Antka i Klary. Interesuje mnie wszystko, jestem człowiekiem orkiestrą.

    * Wydała Pani już kilkadziesiąt książek skąd czerpie Pani inspiracje i pomysły. Z którą z nich zżyła się Pani najbardziej?

Najbardziej inspirują mnie ludzie, ich ruchy, gesty, czasem nawet jedno spojrzenie, zależy, co w nim wyczytam, ale czasem już widzę książkę. Inspiruje mnie też otoczenie, jak i moje odczucia względem życia, które z racji wady wzroku, bywa skrzywione (śmiech). 
Codziennie mam nowe doświadczenia, a co za tym idzie nowe przemyślenia. Kiedyś była wściekła na los, że znalazłam się w tym miejscu i w tym czasie i, że JA. Może to była jakaś mania wyższości. Teraz to uważam, że wszystko jest po coś, a życia nie oszukasz. A nawet jestem wdzięczna.

    * Jaką literaturę Pani czyta na co dzień? Do jakiego autora jest Pani najbliżej?

Czytam kryminały, jak i romanse. Lubię książki z akcją, ale nie z przerysowaną fabułą. Nie pochwalam książek, które mogą namieszać w głowie młodych ludzi. A tym bardziej, gdy autor pochwala coś złego, czy do tego agituje. Jakieś narkotyki, czy inne używki, związki kazirodcze, nazizm, obrazę uczuć religijnych, czy prześmiewanie chorób itp... Uważam, że zło musi być ukarane. Choć sama planuję napisać książkę o zbrodni doskonałej. Cenie sobie ciekawe thrillery. Nie lubię też, kiedy pisarz próbuję coś na siłę udowodnić, popisuje się swoim literackim kunsztem, a nie potrafi związać w książce końca z końcem. Lubię książki z morałem! 
Z autorów Katarzynę Bondę. I wiele innych, tylko nie mam pamięci do nazwisk, to jest dość okrzyczane. Z pewnością kibicuję każdemu debiutantowi i zawsze mocno trzymam kciuki.

    * Wydała Pani książki w różnych gatunkach literackich, w którym z nich czuje się Pani najlepiej?

Najlepiej czuję się literaturze grozy.

    * Jakiś czas temu przeczytałam takie słowa i mocno zapadły mi w pamięć "Nie klasyfikuj mnie, czytaj mnie. Jestem pisarzem, nie
gatunkiem".
Czy klasyfikowanie literatury, szufladkowanie, narzucanie co komu ma się podobać, jest
według Pani krzywdzące dla pisarza?
Czy Panią jakoś dotknęły takie podziały, np. usłyszała Pani od mężczyzny "no może bym przeczytał Twoją książkę, ale to babska powieść, więc nie dla mnie, bo nie wypada"?

Moje książki, zwłaszcza Grabarz, Velveeten Youth jak i Truciciel, czytają mężczyźni. Myślę, że w dobie hejtu, tak drobne zaszufladkowanie nie zrobiłoby już na mnie wrażenie. Raczej bym się nie przejęła, jestem po solidnych batach od życia. Każdy ma prawo powiedzieć co myśli, a i tak większość opinii jest zapożyczona, bo ktoś już tak powiedział, to i ja powtórzę. Tak uważam. Dobre rady przyjmuje i staram się dostosować.

    * Czy zdarzało się Pani przeżyć jakieś zdarzenie zawarte w Pani książkach, po ich napisaniu, i odwrotnie - czy zdarzenia zapisane w książkach są też Pani wspomnieniami/doświadczeniami z przeszłości?

Tak i tak. Czasem sama siebie przeklnę w książce (śmiech), a czasem opisuję to co mnie spotkało. Jednak staram się robić to bardzo inteligentnie. I tylko wtłaczać fragmentami.

    * Jest wiele nowości na rynku. Gdyby Pani mogła w kilku słowach lub zdaniach zareklamować swoją książkę czytelnikom - dlaczego warto po nią sięgnąć?

Wiem, że w moich książkach czuć emocje, inaczej nie pisałabym książek. Jeszcze nie piszę dla pieniędzy, ale pewnie zacznę, na ten moment polecam swoją sztukę, bo każdy znajdzie coś dla siebie. Uważam, że moje książki uczą. Bo i ja pisząc, wyciągnęłam wielkie nauki (śmiech).

    *Może na sam koniec zechciałby Pani podzielić się z czytelnikami jakąś zabawną anegdotą lub ciekawostką związaną z powstaniem książki ?

Myślę, że tę anegdotką, bądź ciekawostką może być punkt powyżej.  Ale jest jeszcze coś, o czym wolę już nie wspominać, jak prawdziwy poeta potraktuję to milczeniem :)
Pozdrawiam serdecznie.

                                                                KONIEC

Serdecznie dziękuję Pani Karolino za poświęcony czas i opowiedzeniu nam o sobie.
Was moi drodzy zachęcam z całego serca do sięgnięcia po książki Pani Karoliny. Recenzje ich wszystkich znajdziecie na blogu. Wszystkiego dobrego!

Serdecznie pozdrawiam. Ewelina. 

poniedziałek, 2 maja 2022

(30/22). PIELGRZYM ŚMIERCI

 
    Autor: Artur Kawka

    Wydawnictwo: Witold Gadowski

    Gatunek: Kryminał, Sensacja, 

    Liczba stron: 540

    Data premiery: 01. 11. 2021

 *Google

    Artur Kawka właściciel rodzinnej firmy handlowej, autor "Niebezpiecznego sąsiedztwa" oraz "Nawróconego".
(Informacja z okładki książki "Usta mordercy")

    Poznaj historię inspirowaną realnymi wydarzeniami. Jeśli tak chaotyczne państwo jak ZSRR
posiada tak znaczny arsenał jądrowy, to nietrudno o to by śmiercionośna broń wpadła w ręce terrorystów.
Czy rzeczywiście wiemy, jaki był los radzieckich głowic nuklearnych? Czy część wpadła w
niepowołane ręce? Jak naprawdę działają terroryści? Co o tym wiedzą polskie służby specjalne?
To pytania trudne a konkretną odpowiedź na nie można by przepłacić życiem.
Konwencja fikcji literackiej pozwala na opowiedzenie (między wierszami) o sprawach, o których trudno (lub niebezpiecznie) mówić operując rzeczywistymi zdarzeniami i osobami. Uważny czytelnik
dostrzeże jednak wiele treści przypominających realne zdarzenia, zjawiska i problemy współczesnego świata takie jak: międzynarodowy terroryzm czy ciemne interesy służb...
W Hiszpanii niedaleko Barcelony dochodzi do wypadku drogowego, w wyniku którego ginie
kierowca samochodu osobowego. Przybyła policja odnajduje w samochodzie denata broń, torby
wypełnione pieniędzmi i aparat telefoniczny, na którego ktoś próbuję się bezskutecznie dodzwonić. W ten sposób policja trafia na trop narkotykowych przemytników. Jeden z nich (Polak) po aresztowaniu
decyduje się współpracować z organami ścigania. Naprowadza hiszpańskich śledczych na przerażającą wiedzę o kazachskim arsenale jądrowym, który może trafić w ręce ISIS...
Wszystkie służby światowych mocarstw zostają postawione w stan gotowości, ktoś z
najbogatszych ludzi na świecie chce zapłacić za śmiercionośną broń, zaczyna się gra z czasem.
(Opis wydawcy).

    Stare chińskie przysłowie mówi "Obyś żył w ciekawych czasach"– nie jest bynajmniej to życzeniem nadejścia dobrych czasów, lecz ostrym przekleństwem, bojaźliwym komentarzem do tego, co się dzieje tu i teraz... Muszę przyznać, że czasy mamy niezwykle ciekawe, a i Artur Kawka ze swoją książką zapewnia wiele emocji i wrażeń.
Od momentu, w którym skończyłam czytać tę książkę, minął już pewien czas, ale nadal pozostaję pod ogromnym wrażeniem tej historii- tym bardziej że obserwując otaczający mnie świat, dochodzę do wniosku, że historia przedstawiona w tej książce wcale nie jest tak bardzo odrealniona, a na świecie toczy się tyle "podjazdowych wojenek" między największymi krajami świata, że zostało tylko obserwować  i czekać jak cały ten świat, który znamy runie.

Artur Kawka stworzył fascynującą fabułę z mocno zarysowanymi wątkami polityczno- społecznymi, które wciągają czytelnika już od pierwszych stron. Książkę czyta się doskonale, akcja zapewnia adrenalinę utrzymującą się na stale wysokim poziomie. Intryga goni intrygę, akcja nie zwalnia nawet na moment, trupów przybywa w zastraszającym tempie, wybuchają samochody, a ludzi spotykają dziwne losowe wypadki. 
Większość akcji toczy się u nas w Polsce, ale nie brakuje też Hiszpanii, Ukrainy czy Rosji... Dla mnie dużym plusem jest umieszczenie akcji w moich rodzinnych stronach tj. Częstochowa, Myszków, Kroczyce itd. (Fajnie było poczytać o miejscach, które się zna i zadać sobie pytanie, czy to wszystko byłoby tam możliwe ;) )
Dokładnie opisane działania służb wywiadowczych, policji, dyplomacji różnych krajów pozwalają sobie wyobrazić, jak bardzo są one ze sobą powiązane i zależne od siebie oraz to jak prężnie działają na całym świecie, zbierając informacje na temat "wroga".
Bohaterowie są dopracowani w każdym szczególe, autor bardzo się postarał, byśmy poznali ich z każdej strony i zrozumieli motywy ich postępowania. Rysując ich charaktery, pokazuje, do jakiego stopnia jesteśmy gotowi na poświęcenie w imię ważnej dla nas sprawy. 
Wywołują oni całą gamę różnorakich emocji i odczuć.
Fabuła wymaga jednak od czytelnika sporo uwagi ze względu na mnogość postaci i pobocznych wątków, które początkowo mogą wydawać się zbędne, jednak wszystkie one wplecione w ciąg kolejnych zdarzeń tworzą wciągającą i fascynującą w odbiorze całość. 
W moim odczuciu trafiłam na kolejną świetną książkę, która zagości w mojej biblioteczce na stałe. Pomysł na fabułę genialny a wykonanie mistrzowskie.

Niejednokrotnie tutaj wspominałam, że duet Kawka i Wysocka to jeden z moich ulubionych duetów. "Pielgrzym śmierci" który jest moją pierwszą książką, którą czytałam, jaka wyszła spod pióra pana Kawki, również jest niezwykle elektryzujący, wciągający i budzący w czytelniku spory niepokój dotyczący nadchodzącej przyszłości. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Każdy fan literatury sensacyjnej, znajdzie tu kawał świetnej historii. "Pielgrzym śmierci" jest literacką fikcją, ale niejednokrotnie odniesiecie wrażenie deja vu dotyczących prawdziwych osób i zdarzeń.  Ja jestem zachwycona.

POLECAM...

"- Niezły wynik! Z tym 'Kilofem' przerobiliście nasze biedne państwo na sto osiemdziesiąt baniek. Z tego tobie przypisują trzydzieści. Ale powiem ci jeszcze coś ciekawego. Jakiś czas temu twoi przyjaciele z Częstochowy za twoimi plecami byli w Warszawie. 'Snickers' bał się, że się nad nich wybiłeś. W swojej grupie mieli o wiele mniejsze od ciebie osiągnięcia- zaśmiał się nadkomisarz. - Nieźle, nieźle! 'Kilofowi' grozi odsiadka powyżej dwudziestu pięciu lat. Zlecił odpalenie jednego ze słupów, który skitrał mu parę baniek.
'Kura' po tych słowach jeszcze bardziej zbladł."
                                    - Artur Kawka "Pielgrzym śmierci" str. 383 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorowi.

wtorek, 30 listopada 2021

KILKA PYTAŃ DO... WERONIKA UMIŃSKA



Serdecznie zapraszam do przeczytania krótkiej rozmowy z panią Weroniką Umińską. Debiutowała powieścią "Klejnot z Bizancjum" która swą premierę świętowała 13 .09. 2021 r.
Ja miałam niesamowity zaszczyt zostać patronem medialnym tej powieści. 

Weronika Umińska- Mieszkam w Krakowie. Moją drugą ojczyzną są Włochy. Jestem archeologiem śródziemnomorskim. Interesuję się sztuką. Kocham piękną biżuterię z historią w tle. Jako dziecko, w czasie wakacji w Muszynie, zwiedzając (w nocy!) tamtejsze cerkwie, zafascynowałam się Bizancjum. I wszystko to znalazło swoje miejsce na kartach mojej powieści „Klejnot z Bizancjum”, do lektury, której serdecznie zapraszam.
(Źródło: Opis autorski)

1. Poznajmy się... Proszę opowiedzieć nam kilka słów o sobie. Jak się Pani czuje jako debiutantka?

Jestem Krakowianką a z wykształcenia archeologiem klasycznym – specjalizuję się w Starożytnym
Rzymie i oba te ważne dla mnie miasta – rodzinny Kraków i Rzym znalazły swoje miejsce na kartach mojej powieści - „Klejnot z Bizancjum”.
Jako debiutantka czuję się... fantastycznie! Szczególnie po tak dobrym przyjęciu mojej książki przez czytelników i recenzentów. Wiele satysfakcji dało mi również wygranie przez „Klejnot z Bizancjum” zorganizowanego przez Serwis Granice.pl plebiscytu na najlepszą książkę na jesień.
Dziękuję Wszystkim, Którzy w nim na mnie zagłosowali!

2. Jak najbliżsi podeszli do pomysłu napisania książki?

No cóż... Tu miałam do czynienia z pełnych wachlarzem reakcji ;)
Na pewno osobom rozpoczynającym swoją przygodę z pisarstwem mogę poradzić, aby w tym długim procesie, jakim jest pisanie powieści, polegały przede wszystkim na sobie! Zapewniam Was- jeżeli w waszej głowie pojawił się pomysł napisania książki, to znaczy, że jesteście w stanie to zrobić! 
I nie potrzebujecie do tego nikogo więcej!

3. Kiedy i w jakich okolicznościach zrodził się pomysł na "Klejnot z Bizancjum"?

Pomysł na fabułę pojawił się w mojej głowie nagle, bo z takimi pomysłami tak właśnie jest!
Objawiają się niczym meteor! Ale nie przychodzą znikąd. Aby się pojawiły, najpierw głowę trzeba wypełnić masą informacji, które prędzej czy później ułożą się w logiczną całość.

4. Czy w trakcie pisania powieści, dowiedziała się Pani czegoś nowego o sobie?

Chyba nie. Proces ten raczej tylko potwierdził, że dysponuję pewnymi cechami, o które wcześniej
już się podejrzewałam. Dowiódł przede wszystkim, że jestem konsekwentna i jeżeli zaczynam pracę nad jakimś projektem, to doprowadzam ją do końca.

5. Od premiery Pani książki minął już pewien czas. Jakie emocje towarzyszyły Pani w
okolicach premiery, a jak one wyglądają dziś? Jak zmieniło się (o ile to się stało) podejście do tej
historii, napisałaby Pani ją tak samo czy coś zmieniła?

Przed premierą emocją dominującą była lekka obawa o to jak moją powieść przyjmą recenzenci i czytelnicy. Szybko okazało się, że nie było o co się martwić! :) 
Teraz gdy już wiem, że książka się podoba – dominuje satysfakcja i głębokie postanowienie, że również kolejnymi tomami nie mogę rozczarować moich czytelników! I właśnie dlatego skupiam się na... książce, którą właśnie piszę!
Aby była jak najlepsza! 
"Klejnot z Bizancjum" natomiast jest już gotowy i żyje swoim życiem!
Myślę, że również teraz napisałabym go tak samo.

6. Proszę nam zdradzić, co pomaga Pani przy pisaniu?

Spacery! Nie mam najmniejszych wątpliwości, że istnieje związek między umiarkowanym ruchem a klarownym myśleniem. Wyjście choćby na krótki spacer ma wprost niebywałą moc porządkowania myśli. Zresztą podobnego zdania było wielu przede mną: greccy perypatetycy, angielski pisarz Samuel Johnson, Nietzsche... 
W związku z tym, że to właśnie w czasie spaceru przychodzą mi do głowy najlepsze zdania, nieodłącznym kompanem moich wędrówek jest dyktafon, na którym od razu sobie je rejestruję.

7. Czy wydarzenia z życia głównych bohaterów mają swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości?

Jak najbardziej, ale na próżno byłoby szukać w rzeczywistym świecie alter ego moich bohaterów, bo każdego z nich zbudowałam z elementów zaczerpniętych z większej ilości prawdziwych postaci.
Bardzo zależy mi natomiast na tym, aby prawdziwe miejsca, w których rozgrywa się akcja moich powieści, zostały opisane możliwie jak najwierniej – tak, aby czytelnik po dotarciu do nich mógł je  rozpoznać i poczuć się w nich jak moi bohaterowie.

8. Kiedy pojawi się kontynuacja? W który zakątek świat wybierzemy się z bohaterami w kolejnej
części?

Myślę, że już w najbliższym roku! Aktualnie jestem w trakcie pisania drugiego tomu dziejów moich rzymskich jubilerów, którzy tym razem śladem kolejnych niezwykłych klejnotów trafią do tajemniczej, dzikiej i fascynującej Albanii! 
Ale zanim dotrą w górskie ostępy południowych Bałkanów, odwiedzą Nowy Jork, oczywiście Rzym, Wiedeń, Karyntię i niezwykłą sycylijską miejscowość – Piana degli Albanesi. 
Obiecuję, że będzie się dużo działo!

9. Jak w kilku słowach zachęciłaby Pani Czytelników do sięgnięcia po swoją powieść?

Drogi Czytelniku, jeżeli tylko lubisz: włoskie klimaty, fascynujące historie, piękne przedmioty i zagadki, z których rozwiązaniem chcesz się zmierzyć - "Klejnot z Bizancjum" jest książką dla
Ciebie! 
Szczególnie zbliżający się okres świąteczny to świetny czas, aby obdarować tą pozytywną powieścią Kogoś Bliskiego lub... Siebie Samego! ;)

10. Może na sam koniec zechciałby Pani podzielić się z czytelnikami jakąś zabawną anegdotą lub
ciekawostką związaną z powstaniem książki ?

To było pod sam koniec pisania "Klejnotu z Bizancjum". Do postawienia ostatniej kropki brakowało chyba dwóch tygodni (napisanie całej powieści zajęło mi 4,5 miesiąca). Aby sprawdzić jakiś fakt dotyczący historycznych klejnotów potrzebny mi do mojej powieści, weszłam na stronę internetową poświęconą temu tematowi. To, czego szukałam, znalazłam bardzo szybko, w jednym ze znajdujących się tam artykułów. Już miałam wracać do pisania gdy zupełnym przypadkiem wzrok padł mi na kolejny artykuł na tej stronie. Jego tekst zaintrygował mnie do tego stopnia, że postanowiłam go przeczytać. Ale... przecież miałam tego dnia pisać! Przez moment biłam się z myślami: czytać zupełnie przypadkowo znaleziony artykuł, niemający większego związku z książką, która aktualnie piszę czy konsekwentnie powrócić do pisania mojej powieści? Bojąc się, że pochłonięta pisaniem o artykule mogłabym zapomnieć i do niego nigdy nie wrócić, postanowiłam zrobić wyjątek od mojej dobrej reguły codziennego pisania i wziąć się za lekturę! 
Tego wieczora położyłam się spać bardzo późno – kolejny wyjątek od reguły! Artykuł przeczytałam i to... nie jeden! Bo po jego lekturze znalazłam wszystko, co tylko jest dostępne na temat, którego dotyczył!
W ten sposób otworzył się przede mną zupełnie nowy świat, a ja wiedziałam już, że... mam gotowy pomysł na fabułę do kolejnej powieści! I to jest właśnie serendipity! Na co dzień warto działać zgodnie z planem, być konsekwentnym – dla pisarza to szczególnie ważne, ale trzeba też być otwartym na sposobności, które trafiają się nam przypadkowo i umieć je wykorzystać!

                                                               KONIEC

Serdecznie dziękuję Pani Weroniko za poświęcony czas i opowiedzenie o swej debiutanckiej powieści. 
Was moi drodzy zachęcam z całego serca do sięgnięcia po tę powieść, i odnalezienia swojego klejnotu Wszystkiego dobrego!

Serdecznie pozdrawiam. Ewelina.





poniedziałek, 15 listopada 2021

KILKA PYTAŃ DO... ANNA M. BRENGOS

 

    Serdecznie zapraszam do przeczytania krótkiej rozmowy z panią Anną M. Brengos. Najnowsza powieść "Noc prawdy"  świętowała swą premierę 27.10. 2021.
W dorobku pani Anny znajdują się następujące powieści: "Scenariusz życia" (2014), "Sami sobie nigdy" (2018), "Prażeńka" (2018), "Nigdy nie będziesz mną" (2019), "Matką już byłam" (2020), "Dzień prawdy" (2021), "Noc prawdy" (2021)
Mam niesamowity zaszczyt zostać patronem medialnym najnowszej powieści. 
Zapraszam...

    Anna M. Brengos - magister wychowania fizycznego z dyplomem menedżerskim i patentem sternika jachtowego.
41 lat pracowała w oświacie z dziećmi i młodzieżą, a także w fundacjach działających na ich rzecz. Obecnie pisze, czyta, piecze torty i żegluje. Na co dzień w Warszawie, gdy rusza kra, przenosi się na pokładzie jachtu "Gratka" na Szlak Wielkich Jezior.
(Źródło: Okładka książki).

* Poznajmy się... Proszę opowiedzieć nam kilka słów o sobie.

Ci z Państwa, którzy czytają ostatnią stronę okładek już wiedzą, że przez długie lata
pracowałam z dziećmi i młodzieżą jako nauczyciel i wychowawca a później na rzecz dzieci w
fundacjach. Teraz jestem szczęśliwą emerytką i jest to najfajniejszy okres w życiu. Wstaję,
kiedy chcę, kładę się, kiedy chcę i robię, co chcę, kiedy chcę i z kim chcę. Przy czym, jak
większość emerytów, na nic nie mam czasu. I tylko jedno mi w tym dobrostanie przeszkadza- ograniczenia wynikające z tego, o czym już nawet mówić się nie chce.

* Jaką literaturę Pani czyta na co dzień? Do jakiego autora jest Pani najbliżej?

Jestem rozdarta. Bowiem albo się pisze, albo się czyta. Nie można pogodzić tych dwóch
czynności w jednym czasie. Mam w planach kilka pozycji z "klasyki gatunku" (nie mylić z
klasyką jako taką), ale ostatnio w ramach obowiązków towarzyskich skupiłam się głównie na
tych pozycjach, które piszą moje koleżanki. Trochę to niezręczne, kiedy się spotykamy na
tagach czy festiwalach i pada sakramentalne: "czytałaś?" a ja miałabym odpowiedzieć "jeszcze
nie". Biorąc pod uwagę, że znam wiele osób piszących i one ciągle coś wydają, więc lektury mi
nie zabraknie przez długie lata.
Co do drugiej części pytania, odniosę się do dawniejszych moich wzorców. Niezmiennie podaję
tu trzy nazwiska: Stanisława Fleszarowa-Muskat i Krystyna Nepomucka jako prekursorki
polskiej literatury kobiecej (pomijam tu Rodziewiczównę, chociaż jako nastolatka pożarłam jej
wszystko, ale nie jest dla mnie wzorem) i Kornel Makuszyński jako mistrz operowania dobrem.
Na nim dorastałam i chciałabym jak Mistrz potrafić na jednej stronie rozrzewnić do łez i
rozśmieszyć do parskania nimi po kartkach.

* Kiedy pani zaczęła pisać i skąd pani czerpie inspiracje do książek?

Od zawsze coś sobie dłubałam "do szuflady". Mam trzy powieści, których świat nie zobaczy, bo
są tak naiwne, że aż nieporadne. I dość późno zdecydowałam, że jednak trzeba te "sztuki dzieła" komuś pokazać. Miałam 52 lata, kiedy nawiązałam pierwsze kontakty wydawnicze.
A inspiracji nie potrafię wskazać jednoznacznie. Jak to mawia moja Pani Redaktor, piszę "z głowy, czyli z niczego". 
Do napisania "Matką już byłam" skłonił mnie artykuł, który przeczytałam.
"Dzień..." i "Noc prawdy" powstały poniekąd na zamówienie: "Weź, napisz coś lżejszego, bo ty ciągle o tych patologiach", no to napisałam. 
Przyznam szczerze, że sama musiałam odpocząć od trudnych tematów. Przy powieści, która właśnie powstaje, zadecydowała przekora. Nie po raz pierwszy, bo była motorem napędowym również dla mojej debiutanckiej powieści "Scenariusz z życia" (na marginesie, spodziewajcie się Państwo wznowienia).

* Od premiery najnowszej Pani książki minął już pewien czas. Jakie emocje towarzyszyły Pani
w okolicach premiery, a jak one wyglądają dziś? Jak zmieniło się (o ile to się stało) podejście do
tej historii, napisałaby Pani ją tak samo czy coś zmieniła?

Emocje związane z premierą miotały maną dość silne, ale nie z powodu "radosnego oczekiwania" albo obaw przed jej przyjęciem. Byłam rozczarowana, smutna i zła, że nie mogę świętować premiery wspólnie z Przyjaciółmi i Czytelnikami. Zwykle, kiedy wychodzi moja nowa książka, organizuję jakieś miłe spotkanie, na które przybywa kilkadziesiąt osób, opowiadam o nowości, podpisuję książki, gadamy, śmiejemy się, coś zjemy, coś wypijemy, porobimy focie.
A tu...
Żal.
Jeśli chodzi o historię opisaną w powieści, to jest z tym tak jak z wychowankami – zrobiłam, co
mogłam, a teraz żyją własnym życiem.

* Czy mając koncepcję na książkę, zmienia Pani w trakcie pisania losy bohaterów bądź zakończenie książki, mimo że na początku miała Pani inny zamysł?

Zwykle jest tak, że wiem, o czym powieść będzie i znam jej zakończenie. W trakcie pisania
muszę tylko wypełnić czymś środek. Dotychczas tylko w jednym przypadku zakończenie samo mi się przyspieszyło i przybrało nieco inną formę niż założona na wstępie. Było tak przy okazji
"Nigdy nie będziesz mną". Początkowo Karolina w wieku około 13 lat miała.... No nie zdradzę, co miała zrobić ;)
Ale często zdarza mi się, że bohaterowie robią, co chcą. Raptem do powieści wchodzi nowy, nieplanowany gość albo główna postać dokonuje jakiejś wolty. Lubię, kiedy tak mnie zaskakują.

* Czy zdarzało się Pani przeżyć jakieś zdarzenie zawarte w Pani książkach, po ich napisaniu, i
odwrotnie - czy zdarzenia zapisane w książkach są też Pani wspomnieniami/doświadczeniami z
przeszłości?

Pod względem adaptacji "tego co w życiu" na karty powieści wszelkie rekordy pobiła "historyczna" część "Prażeńki". Jest to powieść oparta o opowiadania mojej Mamy i Babci o tamtych czasach, tamtych miejscach i tamtych ludziach. 
Żeby oddzielić fikcję od prawdy, musielibyśmy usiąść ramię w ramię i strona po stronie sczytywać każde zdanie: to prawdziwe, to zmyślone. W pozostałych powieściach już tak wiele z życia nie podkradłam do opisywanych historii.
Jak to często zaznaczałam we wcześniejszych wypowiedziach, w moich powieściach to się wydarzyło naprawdę, co jest najmniej prawdopodobne. Marcie ze "Scenariusza z życia" użyczyłam mojego skoku ze spadochronem i łamania strzały, tylko ja w przeciwieństwie do niej swoją łamałam gardłem (nie próbujcie sami!). "Ona" z "Sami sobie nigdy" przeszła mój zabieg na serduchu. To właśnie tak wygląda- lekarz grzebie ci w sercu, a ty, człowieku, możesz wrzeszczeć z bólu albo dowcipkować. Tyle, jeśli chodzi o wykorzystanie w książce tego, co w życiu. No, może jeszcze kilka drobiazgów...
A w odwrotną stronę, to w "Samych sobie..." opisałam rowerek dziecka. Szłyśmy w Ząbkowicach Śląskich na spotkanie z Czytelnikami i przed sklepem zobaczyłam właśnie taki jak w powieści. Aż się zatrzymałam, żeby ochłonąć z zaskoczenia.

* Czy w Pani życiu pojawiły się momenty takiego wyczerpania, że miała Pani ochotę rzucić to
wszystko?

Rzucałam wszystko, choć niekoniecznie z wyczerpania.
W wieku 51 lat odeszłam z pracy donikąd, nie mając żadnych widoków na zatrudnienie gdziekolwiek. Wszyscy znajomi uznali, że zwariowałam i powinnam się zastanowić.
Zastanowiłam się. Prawdopodobnie już bym nie żyła, gdybym została w tamtym miejscu. Zawsze byłoby coś ważniejszego niż zdrowie. Miałam całą walizkę dyplomów i świadectw, więc propozycję zatrudnienia dostałam w każdym miejscu, do którego się skierowałam.
A teraz o wyczerpaniu. Zarówno sport jak i codzienne życiowe przeszkody nauczyły mnie, że są sytuacje, w których trzeba zacisnąć zęby i robić swoje wylewając krew, pot i łzy. Czasem nie ma
innego wyjścia, tylko ciągnąć wózek, żeby on nas nie pociągnął.
Ale w innych sytuacjach wyznaję zasadę "Love it, change it, or leave it". Jeśli czegoś nie mogę pokochać ani zmienić, poważnie rozważam porzucenie.

* Przeczytałam ostatnio takie słowa "Nie klasyfikuj mnie, czytaj mnie. Jestem pisarzem, nie
gatunkiem". 
Czy klasyfikowanie literatury, szufladkowanie, co komu ma się podobać, jest
według Pani krzywdzące dla pisarza? 
Czy Panią jakoś dotknęły takie podziały, np. usłyszała Pani od mężczyzny "no może bym przeczytał Twoją książkę, ale to babska powieść, więc nie dla mnie, bo nie wypada"?

Jeśli mężczyzna nie robi/czyta czegoś, bo jest niemęskie, to znaczy, że ma problemy z
poczuciem własnej męskości. Ktoś, kto wie, że jest męski, nigdy nie będzie się z tego powodu wystrzegał babskich kolorów, babskiej literatury, czy babskich czynności. To oczywiście nie oznacza, że prawdziwi mężczyźni będą chodzić w szpilkach (są niewygodne), ale spokojnie sięgną po romans, szydełko, czy zmywanie garów.
Jeśli chodzi o szufladkowanie, to myślę, że Czytelnikowi łatwiej jest dokonać wyboru lektury, jeśli wie, czego się spodziewać między okładkami. Czyli zakwalifikowanie powieści to tego czy innego gatunku głównie temu powinno służyć. I oddzielmy tu książkę od autora. Oczywiście są tacy, którzy dobrze czują się w jednym i zawsze tym samym klimacie. Trudno wówczas unikać jednoznacznego określenia: to "kryminalista", to "fantastyk", a to "romasowiec". Ale to nie oznacza, że jeden gatunek, jest lepszy od innego. "O gustach się nie dyskutuje" i nie widzę powodu, dlaczego mielibyśmy stygmatyzować kogoś, kto czyta "romansidła". 
Jeśli ktoś twierdzi, że piszę literaturę "dla kucharek" niczym mi nie ubliża. Kucharki też czytają, często więcej niż pozostałe grupy zawodowe i im też się coś specjalnego od pisarzy należy. 
Natomiast, jeśli istnieje jakikolwiek powód, dla którego ktoś zakłada, że nie przeczyta mojej książki, to nie pozostaje mi nic innego, jak to uszanować. Uważam, że moje książki są dla wszystkich, ale to
nie oznacza, że wszyscy muszą je przeczytać.

* Jest wiele nowości na rynku. Gdyby Pani mogła w kilku słowach lub zdaniach zareklamować
swoją książkę czytelnikom - dlaczego warto po nią sięgnąć?

"Dzień prawdy" i "Noc prawdy" są powieściami typowo dla rozrywki. Jeśli szukasz czegoś "na leżak/fotel" czy "pod kocyk", to właśnie te dwie książki. Przy nich odpoczywa się od trosk, "przewietrzają głowę" i pozwalają zapomnieć o kłopotach codzienności. To pozycje na urlop i na weekend. Jeden- dwa wieczory i ze świeżym spojrzeniem na świat oderwiesz się od lektury.
"Dzień prawdy" został uznany za Najlepszą Książkę na Lato w swojej kategorii w plebiscycie
portalu Granice.pl głosami Czytelników. Można się pośmiać, zaznać życzliwości i solidarności, jaką darzą się bohaterowie.

*Może na sam koniec zechciałby Pani podzielić się z czytelnikami jakąś zabawną anegdotą lub
ciekawostką związaną z powstaniem książki ?

Pytano mnie, skąd tak dobrze znam wieś. To wcale nie jest śmieszne, ale pisałam o wsi, chociaż jestem w każdym calu miastowa. Nie znam wsi. Każdy szczegół dotyczący upraw, czy hodowli, musiałam sprawdzić i potwierdzić. To samo dotyczyło fotowoltaiki, naprawy pralek, broni, polowań i poszukiwań "skarbów". 
Wykonałam sporo telefonów zaczynających się od słów: "Dzień dobry, nazywam się Anna M. Brengos i dzwonię do pana w nietypowej sprawie. Jestem pisarką i właśnie moi bohaterowie... W panu/pani jedyna nadzieja". 
I okazuje się, że ludzie są bardzo życzliwi. "Gdyby pani miała jeszcze jakieś pytania, to proszę dzwonić. Jakby mnie nie było, to koledzy pomogą". 
Spotkałam się z morzem życzliwości. Chyba mam szczęście do ludzi.

Dziękuję za naszą rozmowę, ciekawe pytania i możliwość za Pani pośrednictwem trafienia do
Czytelników. Serdecznie pozdrawiam i zachęcam do czytania moich książek.

                                                               KONIEC.

Serdecznie dziękuję Pani Anno za poświęcony czas i opowiedzenie o swej najnowszej powieści. 
Was moi drodzy zachęcam z całego serca do sięgnięcia po tę powieść, i odnalezienia w sobie swojej najpiękniejszej prawdy. Wszystkiego dobrego!

Serdecznie pozdrawiam. Ewelina.