Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kilka pytań do.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kilka pytań do.... Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 stycznia 2025

KILKA PYTAŃ DO... ANNA BANAKIEWICZ

 


    Dzień dobry. Zapraszam Was serdecznie do przeczytania krótkiej rozmowy z Anną Banakiewicz debiutującą autorką książki "Nie zadzieraj" której mam olbrzymi zaszczyt patronować.
Książka ta swą premierę świętowała 15. 07. 2024 roku i została wydana w systemie selfpublishing.
Recenzję znajdziecie ZOBACZ TUTAJ  a dla zainteresowania zostawię opis i kilka słów o Autorce.

Anna Banakiewicz  urodzona w 1976 roku. Pierwszą połowę życia spędziła w okolicach Iławy, od ponad dwudziestu lat mieszka w Olsztynie. Z wykształcenia ekonomistka, z doświadczenia handlowiec, z zamiłowania humanistka, mol książkowy i początkująca pisarka.
Matka dorosłej córki i babcia najwspanialszego  na świecie wnuka. Aktualnie opiekunka kosmicznie zabawnego szczeniaka rasy shih tzu o imieniu Mili. Przez większość życia singielka, wieczna optymistka, niepoprawna romantyczka i niezłomna wojowniczka. Mieszanka anielicy z diablicą.
(Źródło: Okładka książki)

OPIS KSIĄŻKI Gdy przeszłość skrywa tajemnicę, którą umysł wyparł z pamięci, trudno zdecydować, czy poznać prawdę, czy nadal żyć w iluzji i piekle powracającym w snach... 
Ewa jest po trzydziestce. Ma dorosłą córkę, pracę za granicą i skomplikowane relacje z mężczyznami. Gdy koszmary z traumatycznej przeszłości zaczynają ją coraz bardziej prześladować, decyduje się na rozpoczęcie psychoterapii. Czy w gabinecie psychiatry uda się jej wreszcie rozwikłać zagadkę sprzed lat? Która część osobowości przejmie stery nad jej dalszym życiem: anioł czy diablica? I czy wreszcie przypomni sobie, czy… zabiła swojego byłego męża? 
"Nie zadzieraj" to powieść łącząca w sobie gatunki obyczaju, kryminału i romansu, która opiera się na przeżyciach autorki ubranych w fikcję literacką. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe.
(Okładka książki)

---------

    Poznajmy się…proszę opowiedzieć nam kilka słów o sobie.

Śmiało mogę powiedzieć, że jestem zwykłą dziewczyną z małej miejscowości, jak wiele osób. Pochodzę z okolic Iławy, tam też mieszkałam przez pierwszą połowę życia. Druga jest już związana z Olsztynem, gdzie mieszkam od dwudziestu czterech lat, pracuję, i piszę. Pragnienie napisania książki i jej wydania rosło wraz ze mną, od wieku nastoletniego, kiedy to zaczytywałam się dosłownie w każdej, ujętej w dłonie książki. Przeczytałam wszystkie lektury szkolne, pewnie większość pozycji w bibliotece, potem kupione, pożyczone i podarowane w prezencie. Wtedy zakiełkowało marzenie o napisaniu własnej książki. Los jednak bardzo zweryfikował moje plany zarówno zawodowe jak i marzenia, przez dwadzieścia lat nie przeczytałam żadnej książki. Nie miałam na to czasu, choć pewnie czytelnikom trudno w to uwierzyć. Po tym okresie pisałam hobbistycznie artykuły do lokalnej gazety w Iławie. Obecnie, poza pracą zawodową, bacznie obserwuję ludzi, słucham ich historii, by przelać je na
papier i wysłać w świat jako opowieści z życia każdego z nas, zwyczajne, a jednak ciekawe, czasem przerażające, a czasem dające nadzieję i siłę do walki z przeciwnościami losu.

    Nie zadzieraj to Pani debiut, o czym opowiada ta historia?

"Nie zadzieraj" to historia Ewy, trzydziestoparoletniej mieszkanki Olsztyna, opowiadana z perspektywy jej przeżyć w dzieciństwie oraz wczesnej młodości.
Główna bohaterka bardzo cierpi w dorosłym życiu, nie umie zapomnieć o doświadczonej w tamtym czasie przemocy seksualnej. Nie może pogodzić się z tym, że zarówno jej najbliżsi jak i społeczeństwo obarczają ją winą, nie wierząc w jej wersję zdarzeń. Ten ból i trauma przejawia się powracającymi koszmarami nocnymi oraz skrajną depresją. Bezradność i poczucie krzywdy doprowadzają do chęci zemsty na oprawcach. Pamięć zaczyna płatać figle, depresja się nasila do granic szaleństwa.
Ewa sięga po pomoc specjalisty, by przepracować przeszłość, móc zacząć wszystko na nowo, ale przede wszystkim, by dowiedzieć się, czy jest w stanie zabić w akcie zemsty. "Nie zadzieraj" to swego rodzaju pamiętnik ofiary przemocy seksualnej z wątkiem kryminalnym w tle, ale nie brakuje tam też wątku uczuć, pragnienia bycia kochaną i akceptowaną.

    Od premiery Pani książki minął już pewien czas. Jakie emocje towarzyszyły Pani w okolicach premiery, a jak one wyglądają dziś? Jak zmieniło się (o ile to się stało) podejście do tej historii, napisałaby Pani ją tak samo, czy coś zmieniła? Utożsamia się Pani ze swoimi bohaterami Współczuje, płacze nad ich losem?

Książka miała swoją premierę 15 lipca 2024 r. Minęło już trochę czasu i mogę spoglądać na nią z pewnej perspektywy. Przed samą premierą towarzyszyły mi ogromne emocje! Radość połączona z obawą, strachem, nawet trudno mi ująć je w słowa. Ale przede wszystkim czułam dumę i satysfakcję, że spełniłam swoje marzenie. Nie mogłam uwierzyć, że trzymam w dłoni MOJĄ KSIĄŻKĘ. Kiedy już ochłonęłam, zaczęłam się zastanawiać, jak czytelnicy ją odbiorą, czy będzie chętnie kupowana i czytana. Teraz już wiem, że zyskała ogromną popularność i ona wciąż wzrasta, mimo upływu czasu od premiery. Jestem szczęśliwa.
Podejście do książki się nie zmieniło, więc niczego bym w niej też nie zmieniła. Poprawiałam ją przed wydaniem wiele razy i uważam, że jest taka, jaką zaplanowałam.
Czy się utożsamiam? Tak! Ewa ukształtowana jest z moich przeżyć, emocji i doświadczeń, więc z nią najbardziej się identyfikuję. Reszta bohaterów "żyje" w mojej głowie podczas pisania, często przemawiają moimi słowami, zachowują się w wykreowany przez moją osobowość charakter. To też powoduje, że współodczuwam z nimi, czasem muszę zrobić przerwę w pisaniu, bo czuję fizycznie to, co oni.

    Czy pisząc, miała Pani gotową powieść "w głowie", czy tak naprawdę sama Pani nie wiedziała, jakie będzie zakończenie, bo treść ewaluowała z biegiem czasu? Ile treści w danej powieści pochodzi z Pani wyobraźni, a ile czerpie Pani z własnego życia, doświadczeń, życia znajomych czy zasłyszanych historii?

Początkowo pisałam pamiętnik. Zresztą jeden pisałam, ucząc się jeszcze w szkole podstawowej, czterdzieści lat temu było to bardzo modne :) Ten drugi, będący zarysem "Nie zadzieraj", powstawał od 2013 roku, przez około pięć lat, jako forma mojej autoterapii. Był to bardzo trudny okres w moim życiu, zarówno prywatnym jak i zawodowym. Taka forma uwalniania emocji bardzo mi pomagała. W pewnym momencie dotarło do mnie, że powinnam spróbować złożyć tę treść w książkę i popytać wśród przyjaciół, czy dobrze się czyta. Tak powstała książka, w bardzo dużej części z moich przeżyć, ale są tam też historie zasłyszane od znajomych, czy też zupełnie obcych ludzi, np. w tramwaju. Oczywiście częściowo treść ewaluowała z czasem, w trakcie pisania, ale w niewielkim stopniu.

    Co sprawiło największy problem podczas pisania powieści? Czy było to wykreowanie głównych bohaterów mierzących się z własnymi lękami i traumami, które nie pozwalają im zapomnieć o przeszłości, czy może całkiem coś innego?

Największy problem sprawiało mi połączenie realnych przeżyć z fikcją literacką. Ułożenie w całość tak, żeby czytelnik nie mógł oderwać się od lektury.

    Kiedy doczekamy się kontynuacji?

Część druga "Nie zadzieraj" jest już w trakcie pisania. Co prawda zakładałam zakończenie na początek tego roku, ale niestety nie uda mi się. Prace nad promocją pierwszej części, praca zawodowa, wiele spraw składa się na brak czasu, aby spokojnie usiąść i pisać. Jednak zrobię co mogę, to mogę obiecać, by stało się to tak szybko, jak to możliwe.

    W wielu książkach dobro jest zawsze dobre, a zło złe. W "Nie zadzieraj" bohaterowie nie są tak kryształowo czyści i nie zawsze stają "po swojej stronie". Dlaczego? Co nimi kieruje?

To prawda, w "Nie zadzieraj" postaci są dość skomplikowane. Pokazałam je takimi, jakimi widziałam na podstawie własnych doświadczeń. Myślę, każda osoba nie jest ani tylko dobra, ani tylko zła. W każdym z nas drzemie "anioł" i "diabeł", przejmując kontrolę w odpowiednim momencie.

    Czy w trakcie pisania książki dowiedziała się Pani czegoś nowego o sobie?

O tak! Z pewnością! Przede wszystkim okazało się, że jestem bardziej uparta i waleczna, niż sądziłam :)

    Jaką literaturę czyta Pani na co dzień? I do jakiego autora jest Pani najbliżej?

Lubię zmieniać gatunki literackie, jeśli w danym momencie czytam powieść obyczajową, to następną wybieram z gatunku kryminału lub thrillera. Lubię też romanse, ale raz na jakiś czas, dla urozmaicenia pozostałych. Do jakiego autora mi najbliżej? Pierwsza moja myśl, to, że do Magdaleny Witkiewicz. Tak naprawdę każda Jej książka zaskakuje mnie czymś nowym w formie literackiej i uważam, że jest
autorką "kameleonem". Natomiast autorką, na której ewentualnie chciałabym się wzorować to B.A. Paris. To Ona jest dla mnie mistrzynią budowania napięcia i psychologicznych zawaluowań.

    Jakiś czas temu przeczytałam takie słowa i mocno zapadły mi w pamięć "Nie klasyfikuj mnie, czytaj mnie. Jestem pisarzem, nie gatunkiem". Czy klasyfikowanie literatury, szufladkowanie, narzucanie co komu ma się podobać, jest według Pani krzywdzące dla pisarza? Czy Panią jakoś dotknęły takie podziały, np. usłyszała Pani od mężczyzny "No może bym przeczytał Twoją książkę, ale to babska powieść, więc nie dla mnie, bo nie wypada"?

Cóż…klasyfikacja wydaje mi się być naturalną koleją rzeczy, ponieważ sposób pisania, tematyka i jeszcze parę czynników wpływa na to, że czytelnicy sami klasyfikują literaturę. Oczywiście autorom może się to nie podobać, jednak tak się dzieje i nic na to nie poradzą. Pisząc "Nie zadzieraj" miałam świadomość i podejrzenie, że grupą docelową będą kobiety, ponieważ statystyki jednoznacznie dowodzą, że to kobiety czytają więcej książek niż mężczyźni. Idąc dalej, że o ile nie napiszę książki o tematyce science fiction, czy fantasy, mężczyzna po nią nie sięgnie.
Dlatego dość mocno rozbudowałam wątek kryminalny, dzięki czemu docierają do mnie informacje o coraz większej grupie czytelników płci męskiej. Bardzo nie to cieszy!

    Jest mnóstwo tytułów na rynku. Gdyby Pani mogła w kilku słowach lub zdaniach polecić swoją książkę czytelnikom – co im Pani powie?

"Nie zadzieraj" to książka ogromnie intrygująca i nietuzinkowa z kilku powodów. Łączy ze sobą kilka gatunków literackich, co jest rzadkością. Porusza trudną tematykę, jaką jest przemoc seksualna wobec nieletnich, ale w obecnych czasach bardzo potrzebną i oczekiwaną. I na koniec chyba najważniejszy powód. Z opinii czytelników wiem, że "nie można się od niej oderwać", kosztem obowiązków domowych, czy zawodowych. A zatem, polecam!

    Jest Pani debiutantką, do powiedziałaby Pani osobie, która marzy o wydaniu swojej książki, co pomogło Pani przełamać wewnętrzne opory?

Przede wszystkim, marzenie o wydaniu własnej książki musi być naprawdę silne i trwałe, rosnące w siłę. Wówczas wewnętrze opory stają się na tyle słabe, że pragnienie je zwycięży. Po drugie, powiedzieć o swoim marzeniu przyjaciołom, rodzinie, osobom, z których zdaniem bardzo się liczymy i które dobrze nam życzą. To one będą dopingować i "rozliczać" z postępów w działaniu, dzięki czemu, nie chcąc ich zawieść, przezwyciężymy strach i zrealizujemy plan. Można to też porównać do postanowienia noworocznego o schudnięciu :) 
Jeśli powiemy o nim bliskim, trudniej nam będzie wybrać lenistwo od działania, i dzięki temu osiągniemy sukces!

    Może na sam koniec zechciałaby Pani podzielić się z czytelnikami jakąś zabawną anegdotą lub ciekawostką związaną z powstaniem książki?

Pamiętam taki moment zwątpienia w trakcie prac wydawniczych książki. Zaczęłam się zastanawiać, czy ktoś oprócz moich bliskich i przyjaciół zechce kupić moją książkę. Wówczas "policzyłam" potencjalnych czytelników i wyszło mi, że być może sprzedam pół nakładu. Rozejrzałam się po pokoju, czy będę miała na tyle miejsca, by drugą połowę gdzieś umieścić. Dwa tygodnie po odebraniu nakładu okazało się, że brakuje książek i muszę zrobić pierwszy dodruk. A potem kolejny i kolejny…
Dziś bardzo bawi mnie tamto wspomnienie.

    Czego Pani życzyć?

Zdrowia i czasu. Tylko tych dwóch "rzeczy" potrzebuję. No może jeszcze…żebym mogła jak najszybciej zająć się już tylko pisaniem, wspominając pracę na etacie z rozrzewnieniem :) :)

    Życzę Pani tego wszystkiego z całego serca!

                                                                   KONIEC

Serdecznie dziękuję Pani Anno za poświęcony czas i opowiedzeniu nam o sobie.
Was moi drodzy zachęcam z całego serca do sięgnięcia po książkę Pani Anny, bo naprawdę warto! 

Wszystkiego dobrego!

Serdecznie pozdrawiam. Ewelina.

 *Google

poniedziałek, 15 kwietnia 2024

KILKA PYTAŃ DO... MONIKA TARWID

 

 *Google

Dzień dobry. Zapraszam Was serdecznie do przeczytania krótkiej rozmowy z Moniką Tarwid debiutującą autorką książki "Krzywa korona blondynki" której mam olbrzymi zaszczyt patronować.
Książka ta swą premierę świętowała 22. 04. 2024 roku. Książka została wydana w systemie selfpublishing.
Recenzję znajdziecie ZOBACZ TUTAJ a dla zainteresowania zostawię opis i kilka słów o Autorce:

Monika Tarwid od kilkunastu lat pracuje w firmie produkującej bieliznę damską na stanowisku Dyrektor Handlowy ds. sprzedaży w Polsce. Pasję górską odkryła po czterdziestce, gdy walczyła z zawirowaniami życiowymi. I właśnie tą miłością do gór i radością z wędrówek chciałaby zarazić innych. Uważa, że góry ją uratowały i pomogły przetrwać gorsze momenty. Wierzy, że mają moc!
(Źródło: Okładka książki)

Dwie blondynki przerzucają się ze szpileczek na buty trekkingowe i zmieniają swoje życie.
Zaczynają wędrować po górach i zdobywają Koronę Gór Polski. Pokazują, co może się przydarzyć podczas takich wędrówek i jak się przed tym uchronić. Książka przedstawia wspomnienia autorki, pełne zabawnych przygód i refleksji. Zdjęcia i mapy w niej zawarte
mają inspirować i pomagać w stawianiu pierwszych kroków w wyprawach górskich. Autorka ma na celu zachęcić ludzi do większej aktywności fizycznej i wzbudzić ciekawość piękna kraju, jakim jest Polska.
"Szczęście to wybór" – motto autorki.
(Źródło opisu: Okładka książki)

-----------------------
    Dzień dobry. Poznajmy się bliżej... Proszę opowiedzieć nam kilka słów o sobie.

Jestem zwykłą dziewczyną, jeśli można mówić o sobie w ten sposób, mając 52 lata ;), zwykłą kobietą, która zapragnęła podzielić się swoją radością i pasją górską.

    "Krzywa korona blondynki" to Pani debiut, o czym opowiada ta historia?

Tak, debiut. Książka opowiada o przemianie, kobiet, które pędziły przez życie, a które zostały przez góry uratowane. Przystanęły i zachwyciły się pięknem świata.

    Zdobyła Pani KGP. Jakie to wrażenie? Podzieli się Pani swoim doświadczeniem i podpowie, jak "Ugryźć" ten temat?

Po prostu zacząć krok po kroczku. Jak ze wszystkim w życiu co jest nowe i wzbudza w nas strach. Zacznij, nie taki diabeł straszny jak go malują. Każdy kolejny krok, przybliża cię do sukcesu.

    Czy w trakcie pisania tej książki, dowiedziała się Pani czegoś nowego o sobie?

Tak, nauczyłam się cierpliwości, sprawdzając książkę setki razy :))

    Co Panią motywuje do codziennej aktywności, jakie motto przyświeca Pani na co dzień? 

Żyj, jest później niż myślisz...

    Od premiery Pani książki minął już jakiś czas. Jakie emocje towarzyszyły Pani w okolicach premiery, a jak one wyglądają dziś? Jak zmieniło się (o ile to się stało) podejście do tej historii, napisałaby Pani ją tak samo czy coś zmieniła?

Jak to podobno miał powiedzieć Harlan Coben, nie może patrzeć na swoją pierwszą książkę;)  Nie wiem, ile w tych słowach jest prawdy, ale coś w tym jest. Na pewnym etapie traci się dystans. Czy coś bym zmieniła? Nie. Jest dokładnie taka, jaka miała być. 

    Wiem od Pani, że "Krzywa korona..." to dopiero początek :) Może nam Pani zdradzić, jakie ma  Pani plany wydawnicze na przyszłość?

Piszę teraz trzy teksty, dwa o górach, trzecia to powieść. Serce skłania się do powieści, ale zobaczymy, jak to dalej będzie.

Kocha Pani góry, ale czy któraś jest wyjątkowa? Taka, najważniejsza, taka, do której Pani najczęściej wraca, nie tylko we wspomnieniach? Które pasmo poleca Pani na początek osobom, które nie miały do czynienia z górskimi wędrówkami.

Kocham wędrówkę. Po Koronie Gór Polski zdałam sobie sprawę, że to nie szczyt jest najważniejszy, ale sama droga i przyjemność z wędrówki. Nie chcę nic polecać. Każdy musi poczuć to sam, głęboko w sercu.

    W książce zamieszcza Pani mnóstwo cennych porad i wskazówek jak zacząć swą przygodę z wędrówkami, jak się przygotować itd., itp. Proszę nam opowiedzieć, co Panią najbardziej zaskoczyło na szlaku, była Pani na to przygotowana?

Korona Gór Polski nie jest trudna, nie pamiętam, żeby zaskoczyło mnie coś bardzo. Natomiast w Tatrach zaskoczyła mnie burza z piorunami na Orlej Perci, bałam się, jak się skończy dla innych i mnie ta przygoda...

    Co powiedziałaby Pani osobie, która marzy o wydaniu swej książki, co pomogło Pani przełamać wewnętrzne opory? 

Rób to co dyktuje serce, lub dusza. Wsłuchaj się w siebie i zacznij.

    Na rynku wydawniczym jest wiele tytułów, które tematyką są zbliżone do "Krzywej korony..." . Gdyby Pani mogła w kilku słowach lub zdaniach "zareklamować" swoją książkę czytelnikom – dlaczego powinni po nią sięgnąć?

Nie powinni! Bo to grozi uzależnieniem od gór! I po co im to ;)

    Może na sam koniec zechciałby Pani podzielić się z czytelnikami jakąś zabawną anegdotą lub ciekawostką związaną z powstaniem książki?

Zdradzę sekret, Moje dusze opiekuńcze kazały mi ją napisać ;)

    Czego Pani życzyć?

Spokoju w sercu. I tego również życzę wszystkim czytającym te słowa.
Dziękuję :)

    Życzę Pani tego wszystkiego z całego serca!

                                                                        KONIEC

Serdecznie dziękuję Pani Moniko za poświęcony czas i opowiedzeniu nam o sobie.
Was moi drodzy zachęcam z całego serca do sięgnięcia po książkę Pani Moniki, bo naprawdę warto! A przy tym myć może odkryjecie w sobie uśpioną miłość do gór i zapragniecie je poznać osobiście.
Wszystkiego dobrego!

Serdecznie pozdrawiam. Ewelina.


wtorek, 19 marca 2024

KILKA PYTAŃ DO... JANA TALAJ



    Dzień dobry. Zapraszam Was serdecznie do przeczytania krótkiej rozmowy z Janą Talaj autorką powieści "Demony Julii", "Cena jednej nocy" oraz "Zabić z miłości" której mam olbrzymi zaszczyt patronować. Książka ta swą premierę świętowała 25. 11. 2023 roku i ukazała się pod skrzydłami wydawnictwa Wydawnictwo Literackie Białe Pióro. 
Recenzję znajdziecie TUTAJ KLIKNIJ a dla zainteresowania zostawię opis wydawcy:

Pasja i pożądanie. Miłość do bursztynu i słabość do przystojnych mężczyzn. i zdrada, którą trzeba ukarać.
Aneta uwielbiała taniec i kryminały, wiodła szczęśliwe życie u boku Łukasza, dopóki nie okazało się, że mąż ją zdradza. Po rozwodzie postanawia odmienić swoje życie. Otwiera ekskluzywny sklep z bursztynową biżuterią. Adorowana przez przystojnych klientów ulega ich urokowi i wdaje się w kolejne związki. Czy nikt więcej jej nie skrzywdzi? Czy znajdzie miłość życia i stabilizację, jakiej pragnie ponad wszystko? Zdrady się nie wybacza. Ale czy byłaby zdolna zabić z miłości?
Opowieść o pasji i pożądaniu.
-------------------------------------------

Dzień dobry. Poznajmy się bliżej... Proszę opowiedzieć nam kilka słów o sobie.

    Dzień dobry. Mam na imię Ilona i od niedawna pod pseudonimem Jana Talaj zajmuję się pisaniem książek obyczajowych o kobietach i dla kobiet. Wcześniej pracowałam w branży muzycznej zarówno jako wokalistka, jak też agentka różnych zespołów muzycznych.
Obecnie mam trochą więcej czasu dla siebie, a fakt, że odkryłam w sobie pasję do pisarstwa rezultuje wydaniem dwóch książek drukowanych i jednego e-booka w ciągu ostatnich trzech lat.

Co Panią motywuje do codziennej aktywności, jakie motto przyświeca Pani na co dzień?

    Moim mottem każdego ranka po przebudzeniu jest niezmiennie: powitaj nowy dzień pozytywnie i postaraj się zrealizować to, co zaplanowałaś poprzedniego wieczora.

Kiedy i w jakich okolicznościach zrodził się pomysł na "Zabić z miłości"?

    "Zabić z miłości" jest moją trzecią pozycją na rynku księgarskim. Po napisaniu dwóch pierwszych książek, które miały w sobie dużo elementów opartych na własnych przeżyciach, postanowiłam stworzyć historię czysto fikcyjną. Sądząc po recenzjach, jakie książka do tej pory otrzymuje – chyba dobrze mi to wyszło :)
No, a pomysł? Sam zrodził się w głowie :)

Czy w trakcie pisania powieści, dowiedziała się Pani czegoś nowego o sobie?

    Niewątpliwie z każdą kolejną książką odkrywam w sobie potencjał do pisania o trudnych tematach, które pociągają mnie jako "życiowego psychologa". Od zawsze fascynowało mnie ludzkie wnętrze, dusza człowieka, a szczególnie jej ciemne strony oraz tajemnice, jakie w sobie skrywa. Motywy, jakimi kierują się osoby, dopuszczając się ciężkich wykroczeń.

Od premiery najnowszej Pani książki minął już jakiś czas. Jakie emocje towarzyszyły Pani w okolicach premiery, a jak one wyglądają dziś? Jak zmieniło się (o ile to się stało) podejście do tej historii, napisałaby Pani ją tak samo czy coś zmieniła?

    Z pewnością każdemu autorowi towarzyszą duże emocje przy premierze, co można zaobserwować we wszystkich mediach. Tę ekscytację, że oto już jest, moja nowa książka! Wytwór miesięcy, czasami lat pracy w skupieniu, koncentracji i często konfrontacji z samym sobą. To fantastyczne uczucie, które
za każdym razem dopada również i mnie. Od czasu premiery "Zabić z miłości" napisałabym ją tak samo, nic w niej nie zmieniając.

 Czy zdarzało się Pani przeżyć jakieś zdarzenie zawarte w Pani książkach, po ich napisaniu, i odwrotnie - czy zdarzenia zapisane w książkach są też Pani wspomnieniami/doświadczeniami z przeszłości?

    Tak jak już wspomniałam, w moim debiucie opisałam historię młodej kobiety, opartą w dużej części na własnych doświadczeniach, okraszoną nutką fantazji.
W każdej kolejnej książce jest zawsze jakaś cząstka mnie, (niekoniecznie w postaci głównej bohaterki), a zdarzenia, które opisuję, mogę zaobserwować w życiu codziennym.

Inspiracja. Czy pisząc, ma Pani gotową powieść "w głowie", czy tak naprawdę sama Pani nie wie, jakie będzie zakończenie, bo treść ewoluuje z biegiem czasu? Ile treści w danej powieści pochodzi z Pani wyobraźni, a ile czerpie Pani z własnego życia, doświadczeń, życia znajomych czy zasłyszanych historii?

    Do napisania moich książek inspirują mnie zarówno własne doświadczenia jak i przeżycia, ale też z kręgu znajomych, osób bliższych lub dalszych. Pomysł na fabułę pojawia się w głowie spontanicznie, najczęściej jednak piszę o tym, co nurtuje mnie już od dłuższego czasu. Chętnie poruszam temat zdrady, zawiści, zemsty, różnych uzależnień, ale i miłości oraz przygody. W trakcie pisania fabuła rozwija się w kierunkach, o jakich na początku nawet nie myślałam.
Zakończenie jest najczęściej wynikiem tego procesu.

Jakie ma  Pani plany wydawnicze na przyszłość?

    Jestem obecnie w trakcie pisania kolejnej powieści, która będzie dotyczyła ponownie kobiet. Ich praw oraz zakazów w demokratycznym państwie. Podejmę w niej takie tematy jak aborcja, nierówności seksualne, dyskryminację kobiet po czterdziestce w życiu zawodowym i społecznym oraz stereotypów,
które pomimo pozornej wolności są głęboko zakorzenione w naszym społeczeństwie. Nie będzie to książka czysto feministyczna, a głównego wątku nie mogę jeszcze niestety zdradzić.
Poza tym cieszę się bardzo za sprawą Wydawnictwa Literackiego Białe Pióro, że "Zabić z miłości" zagości na tegorocznych warszawskich targach książki i mediów "VIVELO 2024".

Co powiedziałaby Pani osobie, która marzy o wydaniu swej twórczości, co pomogło Pani przełamać wewnętrzne opory?

    Osoba, która już coś napisała, nie powinna trzymać tekstu w szufladzie w obawie, że może nie jest on jeszcze zbyt perfekcyjnie dopracowany. Na pewno dobrym początkiem do przełamania oporu jest przedstawienie pierwszej próby pisarskiej znajomym, czy komuś zaufanemu w rodzinie. Ja osobiście nie miałam wewnętrznych oporów, ponieważ pisząc książkę debiutancką pt. "Demony Julii"
miałam świadomość, że jest ona autentyczna, a z dalszymi poszło już automatycznie.

Jest mnóstwo tytułów na rynku. Gdyby Pani mogła w kilku słowach lub zdaniach zareklamować swoją książkę czytelnikom – dlaczego mają po nią sięgnąć?

    Książki, które piszę, to sama prawda o życiu. Nie ma w nich upiększeń typu ponadprzeciętne bogactwo, wille z basenem, jachty, odrzutowce, najdroższe samochody i wyimaginowane problemy. Jeśli chcesz przeczytać o zwyczajnym życiu pełnym konfliktów i barier do pokonania nie zawsze kończących się happy-endem, ale którym towarzyszy nadzieja "na lepsze", sięgnij po moje książki.

Może na sam koniec zechciałby Pani podzielić się z czytelnikami jakąś zabawną anegdotą lub ciekawostką związaną z powstaniem książki?

    Anegdota. Po opublikowaniu mojej debiutanckiej książki "Demony Julii" opowiadającej historię młodej kobiety w końcowych latach PRL-u i towarzyszących jej w tym czasie demonom strachu, mój wydawca był tak zachwycony, że wytypował mnie do godzinnego wywiadu – live, dla Legimi. Jako że była to moja pierwsza powieść i nie bardzo wtedy jeszcze wiedziałam, o czym mam tak długo
opowiadać, zwyczajnie spanikowałam i odmówiłam. Teraz, po nagromadzeniu pewnych doświadczeń na rynku wydawniczym – już wiem.

Czego Pani życzyć?

    Moim marzeniem jest, aby moje książki trafiły do szerszej publiczności. Ze względu na ograniczone środki reklamy jest to proces dość mozolny. Do tego dochodzi ogromna konkurencja na rynku, a czytelnictwo w dobie obecnych czasów - niestety bardzo spadło. Niemniej jednak mam nadzieję, że tym wywiadem przekonam co niektórych, że warto przeczytać, o czym piszę. Każda z moich książek zmusza do pewnej refleksji nad życiem, może nawet nad samym sobą i ma ukryte przesłanie, jakie uważny czytelnik z pewnością "wyłowi" z opisanej historii.

Życzę Pani tego wszystkiego z całego serca!

    Dziękuję Ewelinie Górowskiej za przeprowadzenie ze mną wywiadu.

                                                                        KONIEC

Serdecznie dziękuję Pani Jano za poświęcony czas i opowiedzeniu nam o sobie.
Was moi drodzy zachęcam z całego serca do sięgnięcia po książki Pani Jany, bo naprawdę wart!
Recenzje "Demonów Julii" i "Zabić z miłości" znajdziecie na blogu. Wszystkiego dobrego!

Serdecznie pozdrawiam. Ewelina. 

sobota, 8 października 2022

KILKA PYTAŃ DO... ADRIANNY SKITEK


    Serdecznie zapraszam do przeczytania krótkiej rozmowy z Adrianną Skitek- autorką takich książek jak:
* "Wprost przed siebie. Zbiór opowiadań i autorefleksji", 
* "29 aspektów życia. Spojrzenie młodej kobiety",
* "Wybrane zagadnienia z zakresu psychologii ogólnej i klinicznej. Praca w oparciu o własne obserwacje".
* "Jestem, żyję, istnieję- autobiografia. Historia kobiety, która przeżyła aborcję."
30. 10. 2022 na rynku pojawi się powieść obyczajowa "Tajemnice Sandry" której mam olbrzymi zaszczyt patronować.
Pani Adrianna zgodziła opowiedzieć się o sobie, swojej twórczości oraz o tym co jest ważne w życiu.

    * Poznajmy się... Proszę opowiedzieć nam kilka słów o sobie.

Jestem zwyczajną, ale bardzo wrażliwą kobietą, która pomimo młodego wieku, coś tam w życiu przeszła. Ktoś mógłby powiedzieć, że nie poznałam jeszcze dobrze życia, ponieważ jestem  bardzo młoda. Fakt przede mną jeszcze szmat czasu, ale uważam, że to nie wiek świadczy o dojrzałości człowieka. To przeżycia nas kształtują. Właśnie dzięki wielu przeciwnościom losu, trudnym decyzjom, możemy odkryć swoją siłę i to, kim tak naprawdę jesteśmy. Mnie zahartowało moje dzieciństwo, które niestety nie należało do łatwych. Niepełnosprawność, dorastanie, pierwsze trudne decyzje. To wszystko sprawiło, że dziś mogę o sobie powiedzieć, że jestem również kobietą niezależną, wytrwałą w dążeniu do swoich celów, ale również zmienną i nieustannie dążącą do udoskonalenia swoich umiejętności i realizowania swoich marzeń. Oczywiście mam chwilę zwątpienia jak każdy z nas, a wtedy brakuje mi pewności siebie.  W takich sytuacjach, to mój mąż jest dla mnie największym oparciem.

    * Wydała Pani już kilka książek skąd zarówno czerpie Pani inspiracje jak i pomysły. Która z nich jest najbliższa Pani sercu i dlaczego?

Fabuła do mojej pierwszej książki "Wprost przed siebie" powstała spontanicznie.  Pomysł na te trzy historie zrodził się w mojej głowie, kiedy pewnego słonecznego dnia, sączyłam kawę na kanapie i wpatrywałam się w oślepiające słońce. W trakcie pisania miałam już ułożony główny zarys, później powstawały poboczne wątki.  
"29 aspektów życia...", to moje poglądy na życie, tematy znane i nurtujące każdego z nas. Tutaj właściwie nie miałam żadnego określonego planu. Ta książka została napisana pod wpływem kilkumiesięcznej izolacji, która została spowodowana  stanem zagrożenia epidemiologicznego, który został wprowadzony w naszym kraju w 2020 roku. W tej publikacji pokazuje czytelnikom swoje prawdziwe "ja". Bez ogródek wypowiadam się na tematy kontrowersyjne, trudne, ale również i te oczywiste. W "29 aspektach" zamieściłam również wskazówki dla młodzieży i ludzi zagubionych, ale nie brakuje tam tematów uniwersalnych. Myślę, że jest to książka, w której każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. 
"Wybrane zagadnienia z zakresu psychologii ogólnej i klinicznej" - to trzecia z moich pozycji. Powstała ze względu mojego głębokiego zainteresowania tą dziedziną nauki. Jest to dla mnie króciutki "podręcznik", który może okazać się pomocny dla wszystkich tych, którzy chcą zgłębić tajniki ludzkich zachowań, psychiki. 
Ostatnią z moich dotychczasowych książek, jest moja autobiografia "Jestem, żyję, istnieję".  To nic innego jak moja historia. Tę książkę postanowiłam wydać, aby przełamać tematy tabu w naszym kraju. Aborcja niewątpliwie zalicza się do tego grona. Chciałam również, aby ci, którzy sięgną po tę książkę, zobaczyli w niej aborcję z perspektywy kobiety, która miała być jej ofiarą. Ta książka ma za zadanie uświadomić ludziom, czym tak naprawdę jest aborcja. Wiem, że ta książka nie zmieni świata, ale mam nadzieję, że poruszy wiele serc. Oczywiście to właśnie moja autobiografia jest dla mnie najważniejsza, dlatego, że dzięki niej mogłam podzielić się moją historią z innymi, ale też dlatego, że traktuje ją jako moje świadectwo.

    * Lada moment premierę będzie miała nowa książka "Tajemnice Sandry" skąd wziął się pomysł na główną bohaterkę? Ile w Sandrze jest Pani? Proszę opowiedzieć czytelnikom więcej o tej historii. Czy to jakaś forma terapii?

Powiem szczerze, że ta historia narodziła się pod wpływem chwili. Często żartuję, że to taki mój pewnego rodzaju zapalnik, który uruchamia się w najmniej oczekiwanym momencie. Już od pierwszego słowa, wiedziałam, o czym chcę napisać. Stworzyłam tę książkę według ściśle określonego planu. Sandra to młoda dziewczyna szukająca własnej drogi. Zagubiona wkracza w dorosłość, która stawia na jej drodze ludzi tych dobrych i tych, którzy mają za zadanie pokazać jej, jaka jest. Sandra musi dokonać trudnych wyborów i przekonać się, że czasem warto pójść za głosem rozsądku. A ile w Sandrze jest mnie? Na pewno mamy trochę wspólnego. 
Przede wszystkim, umiemy mierzyć się z życiem i dążymy do celu. Jesteśmy momentami zmienne i w chwili słabości poszukujemy siebie. Nie traktuję tej książki jako swojej osobistej terapii. Ta historia ma uczyć.

     * Jakiś czas temu opublikowała Pani swoją autobiografię, opisuje Pani tam swoje dzieciństwo, relacje z rodzicami i rodzeństwem, codzienną walkę z niepełnosprawnością itp. Jak Pani najbliższe otoczenie zapatruje się na tak intymne szczegóły, o których Pani w niej pisze.

Większa część mojej rodziny zareagowała na to przychylnie. Wyjątkiem była moja najstarsza siostra, która delikatnie mówiąc, nie była z tego powodu zadowolona. Tak to już jest, kiedy nie masz z kimś dobrej relacji…

    *Swoje poglądy na różne tematy społeczne i polityczne, które przemyca Pani w swoich książkach, mogą wydawać się mocno radykalne. Jak radzi sobie Pani z krytyką i (być może) hejtem, który z tego względu na Panią dotyka?

Chcę od razu zaznaczyć, że owszem moje poglądy są radykalne, ale to nie oznacza, że nie szanuję zdania drugiego człowieka. W wyrażaniu własnego zdania chodzi o to, aby mówić je głośno i wyraźnie, ale pod żadnym pozorem nie krzywdzić drugiej osoby. Ja osobiście miałam do czynienia z wieloma uwagami, dotyczącymi moich poglądów i często nie były one pozytywne, ale nie dochodziło do różnego szykan czy obelg. W związku z tym nie mogę powiedzieć, że był to typowy hejt. Czasami dochodziło do niewielkich scysji, ale wszystko zależało od rozmówcy i sytuacji. Mimo wszystko zawsze powtarzam, że jeżeli ktoś uważa inaczej niż ja, ma do tego prawo. 

    * Jakie ma  Pani plany wydawnicze na przyszłość?

Nie chcę zdradzać szczegółów, mogę powiedzieć tylko tyle, że szykuję kolejny projekt. 

    * Co Panią motywuje do codziennej aktywności, jakie motto przyświeca Pani na co dzień?

Nie mam motta, które pochodzi z książek lub filmów.  Za moje życiowe motto, uznaję słowa mojej mamy, która w trakcie swojej walki z chorobą, powiedziała, że mam być silna cokolwiek by się nie działo.

    *Jaką literaturę Pani czyta na co dzień? Do jakiego autora jest Pani najbliżej?

Najbardziej romanse z domieszką erotyki. Chętnie sięgam po biografie, autobiografie, poradniki psychologiczne, ale czasami wystarczy dobra powieść z happy endem. Wszystko zależy od mojego nastroju. Książki, które czytam, muszą być tajemnicze i mieć głębię. Nie mam ulubionego autora, ale szczególnym uznaniem darzę tych, którzy w swoją książkę włożyli ogrom pracy, serca i zaangażowania.

    * Jakiś czas temu przeczytałam takie słowa i mocno zapadły mi w pamięć "Nie klasyfikuj mnie, czytaj mnie. Jestem pisarzem, nie gatunkiem".
Czy klasyfikowanie literatury, szufladkowanie, narzucanie co komu ma się podobać, jest według Pani krzywdzące dla pisarza?
Czy Panią jakoś dotknęły takie podziały, np. usłyszała Pani od mężczyzny "No może bym przeczytał Twoją książkę, ale to babska powieść, więc nie dla mnie, bo nie wypada"?

Z całą pewnością taka postawa jest krzywdząca. Nienawidzę kiedy ktoś mówi mi, o czym mam w danym momencie pisać. Kiedy tworzę, potrzebuję przestrzeni i wolności. To, co piszę, ma wypływać bezpośrednio ode mnie. Nie mam zamiaru pisać pod czyjeś dyktando lub według określonych trendów. W swoich książkach chcę być autentyczna i przekazać czytelnikom określone postawy. Jestem autorką, która podąża według utartego szlaku.

    * Jest wiele nowości na rynku. Gdyby Pani mogła w kilku słowach lub zdaniach zareklamować swoją najnowszą książkę czytelnikom - dlaczego warto po nią sięgnąć?

"Tajemnice Sandry" - to książka o samotności, dorastaniu, poszukiwaniu i miłości. Ta historia pokazuje, że nieważne, w jakiej sytuacji znajdujemy, zawsze możemy  z niej wyciągnąć wnioski i znaleźć rozwiązanie.

    * Czego Pani życzyć?

Na pewno zdrowia, bo to najważniejsze, spełnienia przy kolejnych projektach, a jeżeli chodzi o życie prywatne, to wiele miłości.

        * Serdecznie dziękuję Pani Adrianno za poświęcony czas i opowiedzeniu nam o sobie i swoich książkach.
Was moi drodzy zachęcam z całego serca do sięgnięcia po książki Pani Ady. Recenzje ich wszystkich znajdziecie na blogu. Wszystkiego dobrego!

                                                                        KONIEC

poniedziałek, 26 września 2022

KILKA PYTAŃ DO... EWY ANNY SOSNOWSKIEJ

 

    Serdecznie zapraszam do przeczytania krótkiej rozmowy z Ewą Anną Sosnowską, która pisze o sobie tak: Mój świat niemal dosłownie kręci się wokół książek. Kiedy nie czytam lub nie piszę to... myślę o tym co napisać. Jestem niepoprawną marzycielką, pisarką, blogerką i recenzentką. Z "konieczności" interesuję się wieloma sprawami... podróże, wędkarstwo (mam honorowy tytuł młodszej podbierakowej), majsterkowanie, sport, muzyka, taniec... To wszystko i o wiele więcej, widać w moich powieściach. Tworzę głównie prozę, ale bywają chwile, gdy spod pióra spływa mi wiersz...
(Źródło: Okładka książki "Ewa Carter ...czyli żywe obrazy z kart kalendarzy")

    * Poznajmy się... Proszę opowiedzieć nam kilka słów o sobie.

Witam wszystkich. Urodziłam się, bo musiałam… ktoś tam u góry stwierdził, że są do opowiedzenia pewne historie i muszę je opowiedzieć właśnie ja.
A na poważnie to nazywam się Ewa Sosnowska, choć ostatnio zaczęłam używać swojego drugiego imienia Anna i właśnie jako Ewa Anna Sosnowska chcę być znana w świecie literackim.
Pochodzę z Gdańska, a od kilku lat mieszkam w Pleszewie.
Interesuję się wszystkim po trochu. Głównie z konieczności, bowiem podczas researchu do kolejnej książki dowiaduję się coraz to nowych rzeczy.

    * Wydała Pani już kilka książek skąd czerpie Pani inspiracje i pomysły. Z którą z nich (książek) zżyła się Pani najbardziej?

Mówię o sobie, że jestem sekretarką "moich" postaci. Notuję to, co Maja, Asia i Paweł oraz Ewa Carter raczą mi opowiedzieć. Często muszę temperować, a nawet cenzurować, ich opowieści, ale ostatecznie to oni mają decydujący głos. Ja mam do wyboru: albo notuję to co mi dyktują, albo nie notuję nic. Wybieram pierwszą opcję.
W chwilach gdy mogę dodać coś od siebie, wybieram to, co pasuje do danej postaci i tego, co działo się do owego momentu. Często są to moje własne przeżycia albo zlepek z przypadkowo usłyszanych słów. Za inspirację może posłużyć dosłownie wszystko.
Co do książek to trudno wybrać. Każda z nich jest inna i utrzymana w zupełnie innym stylu. Najbardziej emocjonalnie podeszłam chyba do Ewy Carter, w której pojawia się sporo wątków 
z mojego życia. Dla mnie praca przy tej powieści była czymś w rodzaju terapii.
Sporo pomysłów podrzucają mi też pierwowzory postaci, za co im gorąco dziękuję.

    * Jaką literaturę Pani czyta na co dzień? Do jakiego autora jest Pani najbliżej?

Nie ograniczam się do jednego gatunku. Równie chętnie sięgam po literaturę obyczajową, co po kryminał czy fantasy.
Mam wielu autorów, których lubię i cenię, ale chyba najbardziej lubię twórczość pani Joanny Chmielewskiej.

    * Wydała Pani książki w różnych gatunkach literackich, w którym z nich czuje się Pani najlepiej?

Nie ja decyduję o gatunku literackim (śmiech). To wychodzi samo, z akcji. Ja mogę sobie tylko zaplanować, co bym chciała napisać, a postacie i tak robią wszystko po swojemu.

    * Jakiś czas temu przeczytałam takie słowa i mocno zapadły mi w pamięć "Nie klasyfikuj mnie, czytaj mnie. Jestem pisarzem, nie gatunkiem".
Czy klasyfikowanie literatury, szufladkowanie, narzucanie co komu ma się podobać, jest według Pani krzywdzące dla pisarza?
Czy Panią jakoś dotknęły takie podziały, np. usłyszała Pani od mężczyzny "No może bym przeczytał Twoją książkę, ale to babska powieść, więc nie dla mnie, bo nie wypada"?

Nie będę dyskutować ze specjalistami od klasyfikacji gatunkowej danej historii, ale czasami trudno przypisać, powieść do konkretnej kategorii. Jednak zgadzam się z tymi słowami. Styl danego autora się lubi albo nie.
Co do komentarzy potencjalnych czytelników, to słyszałam raczej "Daj mi e-booka, a jak mi się spodoba, to kupię wersję papierową". Mnie wtedy opadały ręce…

    * Czy zdarzało się Pani przeżyć jakieś zdarzenie zawarte w Pani książkach, po ich napisaniu, i odwrotnie - czy zdarzenia zapisane w książkach są też Pani wspomnieniami/doświadczeniami z
przeszłości?

Sporo jest takich historii. Część z przeszłości, a część z tego co dzieje się obecnie. Często, tuż po opisaniu jakiegoś zdarzenia, słyszę od znajomych: Ty, laska, wiesz, co mi się przytrafiło?
A ja wtedy blednę, bo dowiaduję się o jakiejś przykrej przygodzie, którą sama kilka dni wcześniej wymyśliłam dla którejś z postaci. Jako przykład mogą posłużyć wizyta Roberta na dołku czy rozmowa we śnie Mai i Błażeja. Nie wspominając już o tym, że sam wypadek Błażeja też mi się wyśnił, choć dotyczył zupełnie innej osoby. Ta osoba, niestety, nie przeżyła.
Właśnie dlatego nie lubię pisać o przykrych sprawach, przez co często obrywam za przesłodzenie historii.

    * Jest wiele nowości na rynku. Gdyby Pani mogła w kilku słowach lub zdaniach zareklamować swoją książkę czytelnikom - dlaczego warto po nią sięgnąć?

To trudne… opowiedzieć o swoich dzieciach, bo tak traktuję moje książki. Wiadomo, że każda sroczka swój ogon chwali…
Mimo to wierzę, że udaje mi się przemycić choć trochę optymizmu w tej szarej i okrutnej rzeczywistości. Nie przepadam za literaturą, w której z każdej strony niemal dosłownie wyskakuje trup,
ostry seks czy porachunki gangsterskie (w rozmaitych kombinacjach). Wolę opisać coś normalniejszego, choćby to było zbyt wyidealizowane.
Dlatego też, korzystając z okazji, nie bójcie się napisać do mnie i powiedzieć, co można/warto poprawić. Nie wszystko dam radę, ale obiecuję, że wezmę pod uwagę każdą konstruktywną krytykę.
Zawsze mogę wytłumaczyć mój punkt widzenia i uzasadnić, dlaczego opisałam to tak, jak to opisałam (śmiech).

    * Dlaczego zdecydowała się Pani na wznowienie?

Wspominałam już o tym, choć teraz mogę to doprecyzować. Pierwsze wydania, zwłaszcza mój debiut, czyli "Czekoladowe Rendez- Vous" określono (używając tylko eleganckich słów) jako obrzydliwie słodkie. I nie zastanawiano się, dlaczego cała historia jest opisana właśnie tak, a nie inaczej.
Postanowiłam to zmienić i dopasować całość pod gusta Czytelników. Musiałam się nieźle nagimnastykować, by wprowadzone zmiany pasowały zarówno do postaci jak i do wymagań Czytelnika. Mam nadzieję, że mi się to udało. A skoro
poprawiłam "Czekoladowe Rendez- Vous" i równie mocno, acz z innych powodów, krytykowany pierwszy tom Kronik Lenny’ego to poszłam za ciosem i poprawiłam, a raczej dostosowałam również ich kontynuacje. Te modyfikacje wykorzystałam również do uporządkowania chronologii 
i dopracowania części wspólnych, bowiem obie książki, a raczej pierwsze tomy syjamskich serii mają sporo wątków wspólnych, acz opowiadanych z punktu widzenia narratora konkretnej książki.
Wznowienia wydałam jako self publisher, przez co na okładce nie ma żadnego wydawnictwa. Innymi cechami charakterystycznymi są patroni medialni, w tym Ewelina, której tak jak i pozostałym patronkom, dziękuję za to, że zgodziła się wziąć moje dzieci pod swoje skrzydła, a także to, że na okładkach i wszędzie gdzie to tylko możliwe widnieję jako Ewa Anna Sosnowska.

W razie jakichkolwiek wątpliwości zapraszam do zadawania pytań. Ja nie gryzę…

    *Może na sam koniec zechciałby Pani podzielić się z czytelnikami jakąś zabawną anegdotą lub ciekawostką związaną z powstaniem książki?

Takich anegdot mam dużo, ale chyba jedną z ciekawszych będzie historia powstania pierwszego wydania "Kronik Lenny’ego. Syberia".
Zaplanowałam całość jako jeden rozdział do "Majki" i zaczęłam robić notatki do tegoż rozdziału. Na osiemdziesiątej stronie zorientowałam się, że coś mi nie wychodzi. A do tego jeszcze stanął nade mną Paweł, i jak na kapitana Wojska Polskiego przystało, wydał mi rozkaz: o nich piszesz, to o Asi i o mnie też będziesz.
Pozostało mi położyć uszy po sobie, machnąć ręką na podręczne notatki i… zacząć na poważnie pracę nad dwiema książkami jednocześnie. Miało to swoje plusy… jedna napędzała drugą.

    * Serdecznie dziękuję Pani Ewo za poświęcony czas i opowiedzeniu nam o sobie.
Was moi drodzy zachęcam z całego serca do sięgnięcia po książki Pani Ewy. Recenzje ich wszystkich znajdziecie na blogu. Wszystkiego dobrego!

Dziękuję za możliwość opowiedzenia o sobie i zapraszam na moją stronkę na Facebooku.
Pozdrawiam
Ewa Anna Sosnowska
                                                              KONIEC

Autorkę znajdziecie w następujących miejscach:





Instagram:  ewasosnowska_autorka
libraczyta

Pozdrawiam serdecznie. Ewelina.

poniedziałek, 5 września 2022

KILKA PYTAŃ DO... KAROLINA KASPRZAK DIETRICH

 



     Serdecznie zapraszam do przeczytania krótkiej rozmowy z Panią Karoliną Kasprzak- Dietrich, autorką takich powieści jak: "Grabarz", "Rodzina","Ratunku", "Listy, dzienniki i pamiętniki", "Podstępna schizofrenia", "Moje córki", "Truciciel", "Velveteen youth", "Poradnik kosmetyczny, czyli jak prosto wyglądać bosko", "Księga dwóch światów", "Bandytka".
Dwóch ostatnim książkom mam olbrzymi zaszczyt patronować.

Autorka urodziła się w Gnieźnie, w rodzinie rzemieślniczej. Na stałe mieszka we wsi Kalina koło Gniezna, wraz z mężem i dwójką dzieci. To tam mają własną stadninę. Razem z mężem prowadzi działalność gospodarczą, a w wolnym czasie, oprócz pisania, zajmuje się pielęgnacją ogrodu.

    * Poznajmy się... Proszę opowiedzieć nam kilka słów o sobie.

Cześć nazywam się Karolina Kasprzak-Dietrich. Jestem żoną pierwszego męża ;) oraz matką dwójki cudownych dzieci. Antka i Klary. Interesuje mnie wszystko, jestem człowiekiem orkiestrą.

    * Wydała Pani już kilkadziesiąt książek skąd czerpie Pani inspiracje i pomysły. Z którą z nich zżyła się Pani najbardziej?

Najbardziej inspirują mnie ludzie, ich ruchy, gesty, czasem nawet jedno spojrzenie, zależy, co w nim wyczytam, ale czasem już widzę książkę. Inspiruje mnie też otoczenie, jak i moje odczucia względem życia, które z racji wady wzroku, bywa skrzywione (śmiech). 
Codziennie mam nowe doświadczenia, a co za tym idzie nowe przemyślenia. Kiedyś była wściekła na los, że znalazłam się w tym miejscu i w tym czasie i, że JA. Może to była jakaś mania wyższości. Teraz to uważam, że wszystko jest po coś, a życia nie oszukasz. A nawet jestem wdzięczna.

    * Jaką literaturę Pani czyta na co dzień? Do jakiego autora jest Pani najbliżej?

Czytam kryminały, jak i romanse. Lubię książki z akcją, ale nie z przerysowaną fabułą. Nie pochwalam książek, które mogą namieszać w głowie młodych ludzi. A tym bardziej, gdy autor pochwala coś złego, czy do tego agituje. Jakieś narkotyki, czy inne używki, związki kazirodcze, nazizm, obrazę uczuć religijnych, czy prześmiewanie chorób itp... Uważam, że zło musi być ukarane. Choć sama planuję napisać książkę o zbrodni doskonałej. Cenie sobie ciekawe thrillery. Nie lubię też, kiedy pisarz próbuję coś na siłę udowodnić, popisuje się swoim literackim kunsztem, a nie potrafi związać w książce końca z końcem. Lubię książki z morałem! 
Z autorów Katarzynę Bondę. I wiele innych, tylko nie mam pamięci do nazwisk, to jest dość okrzyczane. Z pewnością kibicuję każdemu debiutantowi i zawsze mocno trzymam kciuki.

    * Wydała Pani książki w różnych gatunkach literackich, w którym z nich czuje się Pani najlepiej?

Najlepiej czuję się literaturze grozy.

    * Jakiś czas temu przeczytałam takie słowa i mocno zapadły mi w pamięć "Nie klasyfikuj mnie, czytaj mnie. Jestem pisarzem, nie
gatunkiem".
Czy klasyfikowanie literatury, szufladkowanie, narzucanie co komu ma się podobać, jest
według Pani krzywdzące dla pisarza?
Czy Panią jakoś dotknęły takie podziały, np. usłyszała Pani od mężczyzny "no może bym przeczytał Twoją książkę, ale to babska powieść, więc nie dla mnie, bo nie wypada"?

Moje książki, zwłaszcza Grabarz, Velveeten Youth jak i Truciciel, czytają mężczyźni. Myślę, że w dobie hejtu, tak drobne zaszufladkowanie nie zrobiłoby już na mnie wrażenie. Raczej bym się nie przejęła, jestem po solidnych batach od życia. Każdy ma prawo powiedzieć co myśli, a i tak większość opinii jest zapożyczona, bo ktoś już tak powiedział, to i ja powtórzę. Tak uważam. Dobre rady przyjmuje i staram się dostosować.

    * Czy zdarzało się Pani przeżyć jakieś zdarzenie zawarte w Pani książkach, po ich napisaniu, i odwrotnie - czy zdarzenia zapisane w książkach są też Pani wspomnieniami/doświadczeniami z przeszłości?

Tak i tak. Czasem sama siebie przeklnę w książce (śmiech), a czasem opisuję to co mnie spotkało. Jednak staram się robić to bardzo inteligentnie. I tylko wtłaczać fragmentami.

    * Jest wiele nowości na rynku. Gdyby Pani mogła w kilku słowach lub zdaniach zareklamować swoją książkę czytelnikom - dlaczego warto po nią sięgnąć?

Wiem, że w moich książkach czuć emocje, inaczej nie pisałabym książek. Jeszcze nie piszę dla pieniędzy, ale pewnie zacznę, na ten moment polecam swoją sztukę, bo każdy znajdzie coś dla siebie. Uważam, że moje książki uczą. Bo i ja pisząc, wyciągnęłam wielkie nauki (śmiech).

    *Może na sam koniec zechciałby Pani podzielić się z czytelnikami jakąś zabawną anegdotą lub ciekawostką związaną z powstaniem książki ?

Myślę, że tę anegdotką, bądź ciekawostką może być punkt powyżej.  Ale jest jeszcze coś, o czym wolę już nie wspominać, jak prawdziwy poeta potraktuję to milczeniem :)
Pozdrawiam serdecznie.

                                                                KONIEC

Serdecznie dziękuję Pani Karolino za poświęcony czas i opowiedzeniu nam o sobie.
Was moi drodzy zachęcam z całego serca do sięgnięcia po książki Pani Karoliny. Recenzje ich wszystkich znajdziecie na blogu. Wszystkiego dobrego!

Serdecznie pozdrawiam. Ewelina. 

środa, 15 grudnia 2021

KILKA PYTAŃ DO... EWELINA C. LISOWSKA

 



Serdecznie zapraszam do przeczytania krótkiej rozmowy z panią Eweliną C. Lisowską- autorką takich książek jak: "Substytuty Miłości", "Natura Derwana", "Wiek-nieważny cz. 1. Szukając siebie", "Wiek-nieważny cz. 2. Powroty", "Impresje Wiktorii" oraz "Walerian i Róża".
Tej ostatniej mam olbrzymi zaszczyt patronować. Książka swą premierę świętowała 14. 09. 2020 roku.

1. Dzień dobry. Poznajmy się bliżej... Proszę opowiedzieć nam kilka słów o sobie.

Dzień dobry Wszystkim :) Nazywam się Ewelina C. Lisowska i uwielbiam pisać romanse.
Pierwszy romans napisałam, gdy miałam szesnaście lat, wcześniej (jako 12-latka) pisałam
opowiadania romantyczne. Pragnę poszerzać moje horyzonty o kolejne ciekawe historie miłosne. Obecnie pracuję nad romansem science fiction, lecz na jednym się nie skończy :) W kolejce czekają następne powieści, które już wstępnie napisałam.

2. Od premiery najnowszej Pani książki minął już rok. Jakie emocje towarzyszyły Pani w
okolicach premiery, a jak one wyglądają dziś? Jak zmieniło się (o ile to się stało) podejście
do tej historii, napisałaby Pani ją tak samo czy coś zmieniła?

Nie, niczego bym nie zmieniła w powieści, jest skończona – wszystko ułożyło się tak, jak
chciałam. Choć na swoim koncie miałam już pięć e-booków, dopiero przy tej historii zdecydowałam się na prośbę o patronat. Jak się później okazało, nie wszyscy potrafili dobrze wywiązać się z obowiązku. Pewien popularny portal zrobił mi paskudnego psikusa, w dzień przed premierą publikując post, który oficjalnie i bez żadnych ogródek krytykował romans jako gatunek literacki. Musiałam odwołać przez to premię i przesunąć ją na inny dzień, ale za to znalazłam kilka wspaniałych osób, które świetnie wywiązały się ze swoich zobowiązań.
Dziękuję między innymi Tobie Ewelino- za świetną współpracę, piękne grafiki i dobre słowo.

3. Dlaczego większość Pani historii osadzona jest w tak zamierzchłych czasach? Skąd Pani
czerpie inspirację?

Być może dlatego, że wyrosłam na Harlequinach, a później przerzuciłam się na Jane Austen. Uwielbiałam oglądać adaptacje filmowe jej powieści. Te zamierzchłe czasy emanują nieodpartym urokiem (choć życiowe realia wtedy były trudne, a niektóre nawet koszmarne - zwłaszcza dla ubogich warstw społecznych). Ostatecznie uległam wpływom belle epoque, którą promują współczesne romanse historyczne. Ja jednak dodaję do swoich powieści warstwy mniej romantyczne, przecież w życiu właśnie tak bywa: raz jest źle, a raz dobrze. Nie skupiam się jedynie na opisach życia elit, staram się łączyć te dwa światy na zasadzie gry kontrastów, które się przyciągają.
Skąd czerpię inspirację do swoich powieści? Wymyślam je sobie. Właściwie cały proces polega na tym, że robię najpierw zarys fabuły, później łamię pewne schematy i piszę. W trakcie pisania powieść ewoluuje i powstaje coś całkiem nowego. Lubię obserwować sceny z romansów w filmowych adaptacjach – czasem prosty gest zauroczy mnie do tego stopnia, że przedstawiam jego interpretację w swojej powieści, czasem zaś pojawia się scena tak banalna, że wprost nie mogę się oprzeć, żeby zinterpretować ją po swojemu – przedstawić scenę inną, na przekór utartym schematom.

4. W wielu książkach dobro jest zawsze dobre, a zło złe. W "Walerianie i Róży" bohaterowie nie są tak kryształowo czyści i nie zawsze stają „po swojej stronie”. Dlaczego? Co nimi kieruje?

Masz pewnie na myśli głównego bohatera: hrabiego Waleriana Orłowskiego. Tak, to faktycznie nie jest krystalicznie czyta postać, zwłaszcza na początku powieści. On ma swój cel i dąży do niego po trupach. Dopiero po jakimś czasie odzywają się w nim wyrzuty sumienia, a to oznacza, że nie jest do końca taki zły. Ale tak naprawdę myślę, że Walerian zmienił się pod wpływem miłości do Róży.
Walerian Orłowski odzyskał swoje sumienie, a jego podświadomość postanowiła go ukarać- tak można to ogólnie ująć. A Róża to dobra dziewczyna, choć bywa naiwna- niestety ta naiwność pociągnęła za sobą poważne konsekwencje.

5. W „Walerianie i Róży”  bohaterka musi zmierzyć się z wieloma stratami, jak pisze się o takich sytuacjach? Utożsamia się Pani ze swoimi bohaterami? Współczuje, płacze nad ich losem?

Życie nie jest lekkie, każdy z nas doskonale wie, że nie układa się ono tylko dobrze, ale też są sytuacje,
które zmuszają nas do podjęcia poważnych decyzji. Tak naprawdę muszę przeżyć te wszystkie sytuacje z moimi bohaterami, stać się nimi, aby zrozumieć ich emocje i wczuć się w ich położenie.
Lecz to jeszcze nie wystarcza, muszę myśleć tak, jak oni: z tego później wynikają ich zachowania, decyzje, emocje. Czy utożsamiam się z nimi? Każda z głównych bohaterek ma choćby malutki procent
mnie, to chyba nieuniknione. Często bazuję na swoim doświadczeniu, lecz nigdy nie opisuję tam
czegoś, co przydarzyło się mnie osobiście. Jest kilka wyjątków, ale to już moja tajemnica. Najbardziej
przeżywam powieści napisane w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Dystansuje się do tych z udziałem narratora opisującego historię. Najbardziej przeżywam, gdy tworzę pierwszy szkic powieści- później już dochodzą te wszystkie poprawki i można dopisać coś nowego. Emocje to część mojej
pracy, tego nie da się uniknąć.

6. Czy pisząc, ma Pani gotową powieść „w głowie”, czy tak naprawdę sama Pani nie wie, jakie
będzie zakończenie, bo treść ewoluuje z biegiem czasu? Ile treści w danej powieści pochodzi z Pani
wyobraźni, a ile czerpie Pani z własnego życia, doświadczeń, życia znajomych czy zasłyszanych
historii?

Zakończenie musi być dobre. To nie ulega wątpliwościom! Nienawidzę powieści, które kończą się źle. Nie sięgam po taką literaturę, unikam oglądania takich filmów. Wychodzę z założenia, że bohaterom może skomplikować się życie, ale romans musi zakończyć się dobrze. Wszystko, co jest pomiędzy to długi proces. Wyobrażenie fabuły, później zapisanie planu, i zaczynam pisać. Lecz zapisanie jednego zdania, które opisuje daną scenę, a jej opisanie i przeżycie, to już całkiem inna sprawa. Tak, z czasem powieść ewoluuje, czasem do tego stopnia, że w pewnym momencie lubi wyrwać się spod kontroli i pobiec własnym torem. Nieraz trudno jest mi się zatrzymać i z krótkiego opowiadania rodzi się długa powieść. Jeśli czerpię coś z prawdziwego życia, to emocje, które obserwuję u różnych typów ludzi. Nie opisuję nigdy wydarzeń z życia ludzi, ale użyczam sobie fragmentów ich osobowości- na takiej bazie buduję całkiem nową postać. Reszta to czysta fikcja, którą buduję sama. Zapożyczam emocje, nie kradnę ludzkich historii, które powinny być znane tylko im- szanuję cudze życie osobiste. Poza tym uwielbiam wymyślać coś nowego: to coś, co mogą przeżyć tylko wymyślone przeze mnie osoby.

7. W swoim dorobku posiada Pani już kilka wydanych książek. Która jest najbliższa Pani
sercu?

Mówią, że premiery są przeważnie najbliższe sercu człowieka. Ja każdą z moich powieści traktuję jak
tę pierwszą. Wkładam w nią kawałek siebie, w każdej z nich jest kawałeczek mojego serca, emocji,
przeżyć. Tak, wszystkie są mi bliskie, czasem za bardzo, ale uczę się powoli dystansu- zwłaszcza jeśli
chodzi o ocenę innych ludzi. Każdy ma swój punkt widzenia, nie można dogodzić wszystkim, ale są osoby, którym podoba się to, co mnie, i czytają moje romanse z zapartym tchem. Dla takich osób warto pisać.

8 Jaką literaturę Pani czyta na co dzień? I do jakiego autora jest Pani najbliżej?

Tutaj mogę zdziwić moich czytelników, bo od dawna nie czytam niczego, co jest związane z romansami. Przez ostatni rok czytałam książki historyczne, aby ugruntować i sprawdzić moją dotychczasową wiedzę. Gdy pisze się romanse historyczne, trzeba wciąż sprawdzać pewne fakty, upewnić się, że dana scena ma prawo bytu. Przeczytałam także kilka książek na temat poprawnego
pisania, aby mieć świadomość zapisywania każdego zdania, słowa, łączenia zdań w całość… To bardzo
ważne z punktu widzenia autora. A jeśli chodzi o rozrywkę- aby nie przeciążać się literaturą, sięgam po filmy, które nie są tak romantyczne jak moje powieści, np. komedie i biografie. W ramach samorozwoju czytam poradniki z zakresu psychologii. Szukam raczej odskoczni, aby złapać równowagę. Wszystko, co w nadmiarze- szkodzi.

9. Jest mnóstwo tytułów na rynku. Gdyby Pani mogła w kilku słowach lub zdaniach zareklamować swoją książkę czytelnikom – dlaczego mają po nią sięgnąć?

"Walerian i Róża" to dwa różne światy- ich zderzenie się spowoduje wiele eksplozji emocjonalnych. I
choć to powieść osadzona w XIX wieku, jestem pewna, że czytelnik nawet na moment nie będzie narzekał na nudę czy spowolnienie akcji. Tam się po prostu dzieje! Jedna z moich czytelniczek powiedziała mi, i to jest dla mnie największy komplement, że szybko utożsamiła się z główną bohaterką i przeżywała razem z nią. I właśnie o to chodzi! Chcę Wam dać swoje emocje, abyśmy razem przeżywały te historie, bo przecież pisanie i czytanie to świetna przygoda! Choć z punktu widzenia pisarza, jest to wiele pracy (nieraz wyczerpującej emocjonalnie).

10. Wiem, że pisarstwo nie jest jedyną pasją. Może zdradzi Pani czytelnikom, czym jeszcze się Pani
zajmuje i gdzie możemy się spotkać z Pani twórczością?

Od lat zajmuję się sztuką pod różnymi postaciami: fotografika, rękodzieło (haft, szydełko, koronka rumuńska), a obecnie rysuję w stylu zentagle. Kilkanaście lat temu ukończyłam Szkołę Plastyczną w
Bielsku-Białej z tytułem plastyk technik, specjalność: reklama wizualna. Niestety zdrowie nie pozwoliło mi pójść na studia, pozostało mi więc rozwijać swoją pasję w domu. Od czterech lat pracuję zdalnie jako copywriter- piszę artykuły z zakresu architektury wnętrz. Zatem potrafię napisać nie tylko romantyczną scenę, ale także efektownie opisać np. dywan, lampę czy styl japandi. Na zapleczu mojego warsztatu pisarskiego rysuję sobie abstrakcję. Moje prace można zobaczyć na świeżo zrobionej stronce https://ecl-artfolio.blogspot.com/

11. Może na sam koniec zechciałby Pani podzielić się z czytelnikami jakąś zabawną anegdotą lub
ciekawostką związaną z powstaniem książki?

"Walerian i Róża" – pierwszy patronat, pierwsze potknięcia. Ale to nieuniknione! Wysłałam
recenzentom okładkę ze złym tytułem! HEHE! (Tak, wiem Ewelinko, że nie lubisz mojego „he, he!”,ale
inaczej nie potrafię wyrazić pisemnie mojego śmiechu i dystansu do samej siebie. ;-) ). Bo zamiast
"RÓŻA" zapisałam "RÓŻ"! No właśnie, bo co ten Walerian ma robić z "różem"?! Czyżby był
transseksualistą i nakładał sobie róż na policzki? Być może mógłby to robić, gdyby akcja powieści toczyła się w XVIII wieku na dworze królewskim. Ale nie, spokojnie! Walerian kocha Różę i choć
ubiera ślicznie się jak na hrabiego przystało, jest stuprocentowym mężczyzną.
Ciekawostką może być to, że "Walerian i Róża" jest to najdłuższa powieść, jaką napisałam, bo ma aż
940 000 zzs i jest podzielona na dwie części. Napisałam ją kilka lat przed publikacją, a później przerobiłam jako bardziej świadoma swoich czynów autorka. Zatem wszystko doskonali się z czasem,
tak jak WELARIAN I RÓŻA, którzy musieli przejść wiele, aby ich miłość w końcu dojrzała.

                                                                    KONIEC

Serdecznie dziękuję Pani Ewelino za poświęcony czas i opowiedzenie o swej ostatniej powieści. 
Was moi drodzy zachęcam z całego serca do sięgnięcia po tę powieść, i życzę doskonałej zabawy z lekturą. Moją recenzję znajdziecie TUTAJ  
Wszystkiego dobrego!

Serdecznie pozdrawiam. Ewelina.


wtorek, 30 listopada 2021

KILKA PYTAŃ DO... WERONIKA UMIŃSKA



Serdecznie zapraszam do przeczytania krótkiej rozmowy z panią Weroniką Umińską. Debiutowała powieścią "Klejnot z Bizancjum" która swą premierę świętowała 13 .09. 2021 r.
Ja miałam niesamowity zaszczyt zostać patronem medialnym tej powieści. 

Weronika Umińska- Mieszkam w Krakowie. Moją drugą ojczyzną są Włochy. Jestem archeologiem śródziemnomorskim. Interesuję się sztuką. Kocham piękną biżuterię z historią w tle. Jako dziecko, w czasie wakacji w Muszynie, zwiedzając (w nocy!) tamtejsze cerkwie, zafascynowałam się Bizancjum. I wszystko to znalazło swoje miejsce na kartach mojej powieści „Klejnot z Bizancjum”, do lektury, której serdecznie zapraszam.
(Źródło: Opis autorski)

1. Poznajmy się... Proszę opowiedzieć nam kilka słów o sobie. Jak się Pani czuje jako debiutantka?

Jestem Krakowianką a z wykształcenia archeologiem klasycznym – specjalizuję się w Starożytnym
Rzymie i oba te ważne dla mnie miasta – rodzinny Kraków i Rzym znalazły swoje miejsce na kartach mojej powieści - „Klejnot z Bizancjum”.
Jako debiutantka czuję się... fantastycznie! Szczególnie po tak dobrym przyjęciu mojej książki przez czytelników i recenzentów. Wiele satysfakcji dało mi również wygranie przez „Klejnot z Bizancjum” zorganizowanego przez Serwis Granice.pl plebiscytu na najlepszą książkę na jesień.
Dziękuję Wszystkim, Którzy w nim na mnie zagłosowali!

2. Jak najbliżsi podeszli do pomysłu napisania książki?

No cóż... Tu miałam do czynienia z pełnych wachlarzem reakcji ;)
Na pewno osobom rozpoczynającym swoją przygodę z pisarstwem mogę poradzić, aby w tym długim procesie, jakim jest pisanie powieści, polegały przede wszystkim na sobie! Zapewniam Was- jeżeli w waszej głowie pojawił się pomysł napisania książki, to znaczy, że jesteście w stanie to zrobić! 
I nie potrzebujecie do tego nikogo więcej!

3. Kiedy i w jakich okolicznościach zrodził się pomysł na "Klejnot z Bizancjum"?

Pomysł na fabułę pojawił się w mojej głowie nagle, bo z takimi pomysłami tak właśnie jest!
Objawiają się niczym meteor! Ale nie przychodzą znikąd. Aby się pojawiły, najpierw głowę trzeba wypełnić masą informacji, które prędzej czy później ułożą się w logiczną całość.

4. Czy w trakcie pisania powieści, dowiedziała się Pani czegoś nowego o sobie?

Chyba nie. Proces ten raczej tylko potwierdził, że dysponuję pewnymi cechami, o które wcześniej
już się podejrzewałam. Dowiódł przede wszystkim, że jestem konsekwentna i jeżeli zaczynam pracę nad jakimś projektem, to doprowadzam ją do końca.

5. Od premiery Pani książki minął już pewien czas. Jakie emocje towarzyszyły Pani w
okolicach premiery, a jak one wyglądają dziś? Jak zmieniło się (o ile to się stało) podejście do tej
historii, napisałaby Pani ją tak samo czy coś zmieniła?

Przed premierą emocją dominującą była lekka obawa o to jak moją powieść przyjmą recenzenci i czytelnicy. Szybko okazało się, że nie było o co się martwić! :) 
Teraz gdy już wiem, że książka się podoba – dominuje satysfakcja i głębokie postanowienie, że również kolejnymi tomami nie mogę rozczarować moich czytelników! I właśnie dlatego skupiam się na... książce, którą właśnie piszę!
Aby była jak najlepsza! 
"Klejnot z Bizancjum" natomiast jest już gotowy i żyje swoim życiem!
Myślę, że również teraz napisałabym go tak samo.

6. Proszę nam zdradzić, co pomaga Pani przy pisaniu?

Spacery! Nie mam najmniejszych wątpliwości, że istnieje związek między umiarkowanym ruchem a klarownym myśleniem. Wyjście choćby na krótki spacer ma wprost niebywałą moc porządkowania myśli. Zresztą podobnego zdania było wielu przede mną: greccy perypatetycy, angielski pisarz Samuel Johnson, Nietzsche... 
W związku z tym, że to właśnie w czasie spaceru przychodzą mi do głowy najlepsze zdania, nieodłącznym kompanem moich wędrówek jest dyktafon, na którym od razu sobie je rejestruję.

7. Czy wydarzenia z życia głównych bohaterów mają swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości?

Jak najbardziej, ale na próżno byłoby szukać w rzeczywistym świecie alter ego moich bohaterów, bo każdego z nich zbudowałam z elementów zaczerpniętych z większej ilości prawdziwych postaci.
Bardzo zależy mi natomiast na tym, aby prawdziwe miejsca, w których rozgrywa się akcja moich powieści, zostały opisane możliwie jak najwierniej – tak, aby czytelnik po dotarciu do nich mógł je  rozpoznać i poczuć się w nich jak moi bohaterowie.

8. Kiedy pojawi się kontynuacja? W który zakątek świat wybierzemy się z bohaterami w kolejnej
części?

Myślę, że już w najbliższym roku! Aktualnie jestem w trakcie pisania drugiego tomu dziejów moich rzymskich jubilerów, którzy tym razem śladem kolejnych niezwykłych klejnotów trafią do tajemniczej, dzikiej i fascynującej Albanii! 
Ale zanim dotrą w górskie ostępy południowych Bałkanów, odwiedzą Nowy Jork, oczywiście Rzym, Wiedeń, Karyntię i niezwykłą sycylijską miejscowość – Piana degli Albanesi. 
Obiecuję, że będzie się dużo działo!

9. Jak w kilku słowach zachęciłaby Pani Czytelników do sięgnięcia po swoją powieść?

Drogi Czytelniku, jeżeli tylko lubisz: włoskie klimaty, fascynujące historie, piękne przedmioty i zagadki, z których rozwiązaniem chcesz się zmierzyć - "Klejnot z Bizancjum" jest książką dla
Ciebie! 
Szczególnie zbliżający się okres świąteczny to świetny czas, aby obdarować tą pozytywną powieścią Kogoś Bliskiego lub... Siebie Samego! ;)

10. Może na sam koniec zechciałby Pani podzielić się z czytelnikami jakąś zabawną anegdotą lub
ciekawostką związaną z powstaniem książki ?

To było pod sam koniec pisania "Klejnotu z Bizancjum". Do postawienia ostatniej kropki brakowało chyba dwóch tygodni (napisanie całej powieści zajęło mi 4,5 miesiąca). Aby sprawdzić jakiś fakt dotyczący historycznych klejnotów potrzebny mi do mojej powieści, weszłam na stronę internetową poświęconą temu tematowi. To, czego szukałam, znalazłam bardzo szybko, w jednym ze znajdujących się tam artykułów. Już miałam wracać do pisania gdy zupełnym przypadkiem wzrok padł mi na kolejny artykuł na tej stronie. Jego tekst zaintrygował mnie do tego stopnia, że postanowiłam go przeczytać. Ale... przecież miałam tego dnia pisać! Przez moment biłam się z myślami: czytać zupełnie przypadkowo znaleziony artykuł, niemający większego związku z książką, która aktualnie piszę czy konsekwentnie powrócić do pisania mojej powieści? Bojąc się, że pochłonięta pisaniem o artykule mogłabym zapomnieć i do niego nigdy nie wrócić, postanowiłam zrobić wyjątek od mojej dobrej reguły codziennego pisania i wziąć się za lekturę! 
Tego wieczora położyłam się spać bardzo późno – kolejny wyjątek od reguły! Artykuł przeczytałam i to... nie jeden! Bo po jego lekturze znalazłam wszystko, co tylko jest dostępne na temat, którego dotyczył!
W ten sposób otworzył się przede mną zupełnie nowy świat, a ja wiedziałam już, że... mam gotowy pomysł na fabułę do kolejnej powieści! I to jest właśnie serendipity! Na co dzień warto działać zgodnie z planem, być konsekwentnym – dla pisarza to szczególnie ważne, ale trzeba też być otwartym na sposobności, które trafiają się nam przypadkowo i umieć je wykorzystać!

                                                               KONIEC

Serdecznie dziękuję Pani Weroniko za poświęcony czas i opowiedzenie o swej debiutanckiej powieści. 
Was moi drodzy zachęcam z całego serca do sięgnięcia po tę powieść, i odnalezienia swojego klejnotu Wszystkiego dobrego!

Serdecznie pozdrawiam. Ewelina.