Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Lucky. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Lucky. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 września 2024

(128/24). Z PAMIĘTNIKA JEŻA EMERYKA

 
                          **PATRONAT MEDIALNY/ RECENZJA PATRONACKA**

    Autor: Marta Wiktoria Trojanowska

    Ilustracje: Michał Bogdański

    Wydawnictwo: LUCKY

    Gatunek: Literatura dziecięca

     Liczba stron: 224

    Data premiery: 16. 09. 2024

 * Google

     Marta Wiktoria Wojciechowska brak informacji.

    Dziewięcioletnia Pola – jak niemal każde dziecko w jej wieku – pragnie posiadać jakieś zwierzątko.
Takie do przytulania i głaskania. Rodzice decydują się jednak na kupienie zwierzęcia, które stanie się zaskoczeniem dla wszystkich domowników. Nie od razu także zdobędzie serce właścicielki, mimo że
plan był zupełnie inny.
Historia sympatycznej rodzinki, która przyjęła pod swój dach afrykańskiego jeża pigmejskiego,
udowadnia, że przy dużej cierpliwości i akceptacji można zyskać przyjaciela z kolcami. Staje się to
jednak wyłącznie na jeżowych zasadach…
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne. Dziś chciałabym napisać kilka słów o moim wrześniowym patronacie medialnym, który urzeknie nie tylko najmłodszych czytelników, ale sprawi, że i starsi wrócą z nostalgią do swoich dziecięcych lat i powspominają marzenia, jakie mieli gdy mieli dziewięć lat.

Większość z nas, rodziców, pewnego dnia usłyszy od swojej pociechy "Chcę mieć zwierzątko", usłyszymy mnóstwo zapewnień i obietnic jak bardzo maluch będzie o nie dbał i je kochał. Temat będzie rozkładany na czynniki pierwsze, będziemy omawiać wszystkie za  i przeciw aż w końcu podejmiemy decyzję, że jesteśmy (chyba) gotowi na przyjęcie nowego członka rodziny. Stajemy przed wyborem, pies, kot, chomik a może jeszcze coś innego? Na liście wyboru rzadko kiedy pojawia się Afrykański Jeż Pigmejski, a jeśli już to nie plasuje się on na wysokich lokatach, bo jak przytulać i głaskać zwierzątko, które ma na sobie tysiące igiełek, nie zawsze ma ochotę na pieszczoty i prowadzi zupełnie inny tryb życia (jeże są zwierzętami nocnymi)? Z pomocą przychodzi nam Marta Wiktoria Trojanowska, która stała się opiekunką takiego małego urwisa i postanowiła zdradzić nam sekrety opieki nad tym zwierzątkiem oraz uchylić rąbka tajemnicy i odpowiedzieć na odwieczne pytanie- dokąd nocą tupta jeż?

Autorka przedstawia nam świat jeżyka z trzech perspektyw, małej Poli, jeżyka oraz dorosłej osoby. Doskonale opisuje emocje, które towarzyszą tym trzem stronom, od strachu i zdezorientowania małego zwierzątka po chwile zniechęcenie dziewczynki gdy dociera do niej, że jej wymarzone zwierzątko jest indywidualistą i nie dostosuje się do jej oczekiwań. Po radość z każdego nawet najmniejszego, momentu okazania zaufania. Dokładnie opisuje, jak ważna jest cierpliwość i przede wszystkim edukacja na każdym etapie wspólnego poznawania się ze zwierzątkiem. Dzięki tej historii dowiemy się także, jakie wymagania ma jeż, czym nas zaskoczy, na co może zachorować, poznamy jego charakterystykę i fizjonomię.
Co jednak najważniejsze przypomina, że zwierze nie jest zabawką, którą można odłożyć w kąt, a przyjmując zwierzę pod swój dach, bierzemy za niego stuprocentową odpowiedzialności i nieważne jest czy to piesek kotek, czy też jeż. To fantastyczna baza do wielu ciekawych i pouczających rozmów nie tylko o odpowiedzialności i zaufaniu, ale także o wielu innych emocjach i uczuciach.
Dlatego też tę historię powinni również przeczytać dorośli i przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji o przygarnięciu zwierzęcia, gruntownie się zastanowić i przeanalizować to czy damy radę umieść tę odpowiedzialność nie tylko przez kilka miesięcy, ale często długie lata.

Książkę czyta się fantastycznie, jest ona niezwykle ciekawa i niesie w sobie olbrzymią wartość edukacyjną, sama byłam zaskoczona kilkoma opisywanymi zachowaniami jeża jak choćby tym, że potrafią się one aż tak bardzo powyginać. Napisana bardzo ładnym, przystępnym i zrozumiałym dla każdego malucha językiem. Dopracowana pod każdym względem, wciągająca i niepozwalająca się odłożyć na bok.
W moim odczuciu bardzo ważny głos, uczący i podpowiadający jak sobie radzić z tak rzadko jeszcze spotykanym w naszych domach zwierzątkiem.
Bardzo się cieszę, że mogę patronować tej historii i chciałaby, by trafiła ona do wielu czytelników, nie tylko tych małych.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak, to bardzo fajna i ciekawa historia nie tylko o "trudnej" przyjaźni, ale także o zaufaniu i odpowiedzialności. Niosąca w sobie dobry przekaz i wiele wartości. 

POLECAM...

"Emeryk ciągle nas zaskakuje, a i okazuje się dopiero teraz, jak niewiele wiedzieliśmy dotąd o hodowli jeży pigmejskich. Byliśmy na przykład przekonani, że ogromne terrarium wystarczy mu całkowicie, żeby wieść szczęśliwe jeżowe życie. I że jeże lubią zabawki, bo przecież w terrariach, które oglądaliśmy w Internecie, jeżyki miały tory przeszkód, piłeczki, polarowe maty do szukania robaków i inne urozmaicacze jeżowej doli. Całkiem możliwe, Ze wiele jeży lubi podobne rozrywki, Emeryk jednak wzgardził proponowanymi mu piłeczkami i zabawkami. Nasz jeżyk bowiem miał jedną podstawową potrzebę, a było nią- bieganie!"
         - Marta Wiktoria Trojanowska "Z pamiętnika jeża Emeryka" str. 96-97

Za egzemplarz recenzyjny oraz możliwość zostania patronem medialnym tej fantastycznej historii dziękuję wydawnictwu Lucky.

piątek, 16 sierpnia 2024

(111/24). POWITANIE SŁOŃCA

 
    Autor: Katarzyna Sarnowska

    Wydawnictwo: LUCKY

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 372

    Data premiery: 20.05. 2024

 *Google

     Katarzyna Sarnowska Katarzyna Sarnowska pisarka, tłumaczka z języka angielskiego, żona, mama. Miłośniczka jogi, jazdy na rowerze i dobrej książki. Autorka powieści: "Smak życia", "Miłość w kolorze sepii", "Szept Anioła" oraz serii "Nad Jeziorakiem", w której ukazały się - "Rejs po szczęście", "Serce za burtą", "Za sterami życia" oraz "Miłość w żagle". W swych książkach stara się podnosić czytelniczki na duchu i nieść nadzieję.
Najchętniej szuka inspiracji w szumie morskich fal. Uwielbia podróże, poznawanie obcych kultur i
smaków. http://www.katarzynasarnowska.pl
(Źródło: Lubimy czytać)

    Beata po nieudanym małżeństwie pragnie odzyskać duchowy spokój i osiągnąć wewnętrzną wolność. To jest główny powód jej podróży do Indii. Zwiedzając kraj, staje się świadkiem wielu zaskakujących i niezwykłych wydarzeń. Joga pozwala jej oderwać się od natłoku niechcianych wrażeń i natarczywych wspomnień.
Choć nie szuka ani miłości, ani nowego związku, szybko staje się obiektem zainteresowania dwóch zupełnie różnych mężczyzn. Dla Beaty otwierają się nowe perspektywy, na które do niedawna nie była gotowa.
Czy w tym pełnym egzotyki kraju odnajdzie spokój ducha?
A może zupełnie niespodziewanie ulegnie nieznanym wcześniej pokusom?
(Opis wydawcy)

   Ta wyprawa nie mogła zacząć się gorzej: już pierwszego dnia swojego pobytu w Indiach Beata zostaje okradziona. Na szczęście dzięki człowiekowi, który postanawia jej pomóc, staje na nogi i postanawia mimo wszystko kontynuować podróż. Wie już jednak, że będzie musiała zweryfikować swoje wyobrażenia dotyczące tej upragnionej "wycieczki życia", zostawić za sobą zachodni sposób myślenia i kierować się zasadą: "Nie oczekuj niczego, bądź gotowy na wszystko"... 
Wkrótce Beata pozna świat, o którym tak naprawdę niewiele wie, uwikła się w zaskakujący trójkąt, przeżyje pełen namiętności romans i zrozumie, że najlepsze rzeczy zdarzają się nam wtedy, gdy zupełnie się ich nie spodziewamy...
Nie będę opisywać więcej fabuły, bo w tej historii dzieje się mnóstwo, a każdy wątek powiązany jest z poprzednim, bądź jest przyczyną następnego, przez co nie chciałabym Wam czegoś nieopatrznie zaspojlerować, tym bardziej że wydawca już wiele ujawnia...

Indie fascynują mnie odkąd pamiętam i jestem bardzo zaskoczona faktem, że książka pani Sarnowskiej wywołała we mnie tyle skrajnych odczuć. Z jednej strony jest naprawdę intrygująco, a z drugiej strony czuję jakiś niedosyt, być może nawet pewnego rodzaju rozczarowanie, bo spodziewałam się głębszego przekazu i pokazania jaki ten kraj jest naprawdę...
Indie odbieram jako kraj, w którym ludzie są wdzięczni za każdą drobnostkę, która przytrafiła im się w życiu i wierzących, że po coś (ta drobnostka) ona się stała, to kraj najróżniejszych świąt i religii, gdzie każdy znajdzie miejsce dla siebie i gdzie wyznawcy różnych religii potrafią żyć obok siebie, a nawet co (czasami mocno) zaskakujące wspólnie świętować, choć czci się zupełnie innego Boga. Ten kraj to wielobarwne festiwale, medytacja, joga, świątynie w tym mój ukochany - Tadż Mahal- pomnik poświęcony miłości, to tańce i jedzenie- każdy region to inny smak, każdy ma swoje wyjątkowe i niezapomniane smaki. Dla mnie Indie to jedność i różnorodność w jednym, to miłość i nienawiść, to tradycja i nowoczesność, to bogactwo i skrajna bieda, to przesyt i walka o przetrwanie do jutra... Tylko że w tej książce tak mało tych Indii, o których piszę, znalazłam. Autorka równie dobrze mogła umieścić fabułę książki w każdym innym kraju i w sumie wyszłoby na to samo. Po opisach trudno poczuć klimat tego kraju, bohaterka gdziekolwiek pojedzie je to samo, pije to samo, odkrywanie tego kraju traktuje jak karę nie przyjemność, i choć Autorka dość dokładnie opisuje poszczególne miejsca, jakoś nie umiałam wykrzesać z tych opisów tego specyficznego flow, które porwałoby mnie od pierwszych stron. Poznajemy za to doskonale główną bohaterkę, jej podejście do życia, nowych związków, przyjaźni z innymi nacjami, i smutno jest mi to stwierdzić, ale jakoś nie mogłam jej polubić, choć w niektórych momentach naprawdę dobrze ją rozumiałam- przypadły mi do gustu jej rozważania na różne tematy, momentami dość mocno filozoficzne, ale pokazujące życie, takim, jakie jest bez zbędnego koloryzowania, zmuszając przy tym do głębokiej refleksji, zgadzałam się z nią, jednak z drugiej strony ciągle coś mi w niej zgrzytało. 
Mimo tych zarzutów bohaterowie są ciekawie wykreowani i poprowadzeni, nie ma tu nikogo zbędnego, każdy wiele do tej historii wnosi. Są oni niezwykle emocjonalni, obdarzeni całą gamą uczuć. Moim ulubieńcem zdecydowanie stał się Maruti- człowiek z zasadami, skrywający w sobie wiele bólu i tajemnic, bezpośredni, może trochę irytujący, ale na pewno życzliwy i pomocny.
Akcja jest różnorodna, raz pędzi na złamanie karku, momentami mocno zwalnia, czułam się jak na górskiej kolejce tuż przed runięciem w dół. Na pewno nie brakuje tu elementu zaskoczenia, jeśli poznało się już wszystkie motywy  i oczekiwania, które kierują bohaterami, choć zakończenie jest dość przewidywalne.
Dlatego mam właśnie problem z tą historią, z jednej strony ciągnęło mnie do niej bardzo, chciałam ją poznać, ale z drugiej ciągle miałam z tyłu głowy, że to nie jest to, na co się nastawiłam... było mi za mało Indii w Indiach....

    Czy polecam?
Myślę, że tak, bo jest to ciekawa opowieść o relacjach uczuciach i emocjach. Jestem przekonana, że każdy tę historię odbierze inaczej. Może dla mnie to nie był odpowiedni czas, i nie znalazłam w niej tego czego szukałam, jednak Was zachęcam z całego serca do sięgnięcia o nią, i spojrzenia na Indie oczami bohaterki, do ich poznawania. 

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Lucky.

piątek, 29 marca 2024

(46/24). ŻYCIE DO POPRAWKI (Kontynuacja "Kontrakt")

 
   ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **


    Autor: Marta Osa

    Wydawnictwo: LUCKY

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 354

    Data premiery: 07. 03. 2024

 *Google

     Marta Osa znana również jako Ewa Rosolska swoją pasję pisarską rozpoczęła od książek dla dorosłych, publikując pod pseudonimem Marta Osa. Dotąd ukazały się cztery jej powieści ("I po cholerę mi to było!", "Owce, barany i gminne szykany", "Róża, bratki i wariatki", "O kwiatkach i wariatkach… opowieść strażniczki zegarów"). Szybko jednak przeniosła się w świat młodego czytelnika, by już pod swoim nazwiskiem oczarować nastolatków cyklem "Tajemnica Starego Witraża". Dotąd ukazało się pięć tomów tej fantastycznej opowieści ("Trzy krople życia", "Księga życzeń", "Po drugiej stronie", "Światło i Mrok", "W spirali zła"). Pisarka jest też autorką bogato ilustrowanej serii opowieści dla przedszkolaków, które pod wspólnym tytułem "Bajeczki Babeczki" zdobywają serca maluchów. Autorka stworzyła także serię "Pułapki Czasu" będącą ukoronowaniem swych dziecięcych przygód i realizację marzeń z czasów, kiedy wymyślając najdziwniejsze historie związane ze swoim miastem, próbowała odkrywać jego tajemnice. "Klątwa pieczęci" jest pierwszą częścią cyklu. "Kielich braci czeskich" stanowi jej kontynuację, ale też historię, którą można czytać oddzielnie. Niedawno pojawił się trzeci tom cyklu - "Pułapki Czasu. Laska istnienia".
(Źródło informacji: Lubimy czytać)

    Życie Małgorzaty wydaje się wreszcie biec właściwym torem. Ma swoje wymarzone mieszkanie nad morzem i ukochane zachody słońca, jej kariera pisarska i internetowa się rozwija, znalazła równowagę w życiu i w relacjach z innymi. I właśnie wtedy okazuje się, że Adam, jej szkolna miłość, do której tęskniła całe życie i z którą los zetknął ją ponownie po latach, zaginął. Małgorzata rusza na ratunek. W trakcie poszukiwań dowiaduje się nowych, niepokojących rzeczy na temat dawnego ukochanego, a także… wplątuje się w całkiem zaskakujące sytuacje i odkrywa, że świat ma jej jeszcze wiele do zaoferowania. Małgorzata postanawia czerpać z nowego życia pełnymi garściami.
Czy uda jej się odnaleźć zaginionego?
Jakie sekrety ukrywał przed Małgorzatą mężczyzna?
I czy miłość znowu ją zaskoczy?
(Opis wydawcy)

    Dziś przyszła pora, żeby napisać kilka słów o kontynuacji, na którą czekałam z wielką niecierpliwością i gdy tylko wydawnictwo Lucky, zapytało, czy i tę część obejmę patronatem medialnym, ucieszyłam się jeszcze bardziej :) 
"Życie do poprawki" to bezpośrednia kontynuacja "Kontraktu" którego recenzję znajdziecie TUTAJ ZERKNIJ 
Jeśli jeszcze nie poznaliście tej części, nadróbcie to szybko, bo po pierwsze ominęła Was fantastyczna historia, a po drugie będzie Wam łatwiej odnaleźć się w fabule, powiązaniach między bohaterami i zrozumieć przyczyny i motywy wydarzeń, które dzieją się obecnie. 
Książkę czyta się fantastycznie, napisana bardzo ładnym, ale i przystępnym językiem powieść wciąga i gwarantuje dopływ adrenaliny na stałym poziomie, emocje buzują na najwyższym poziomie. Dużo się tu dzieje, nie brakuje momentów wielkich wzruszeń, ale i momentów, w których chce się kimś potrząsnąć i zapytać "Jak to? Człowieku ogarnij się, otwórz oczy, masz to na wyciągnięcie ręki". 
Akcja płynie dość szybko i nie brakuje w niej nagłych zwrotów, które przewracają całą planszę do góry nogami i całość swoich podejrzeń trzeba skierować wobec kogoś innego, intryga goni intrygę, na jaw wychodzą coraz bardziej skrywane tajemnice, nie tylko Adama, ale i całego towarzystwa... 
Tym razem pani Osa postawiła na humor i wyszło po prostu świetnie. Bawiłam się doskonale i nim się obejrzałam, historia chyliła się już ku końcowi, a mi ciągle było mało i mało, bo "Życie do poprawki" to ponownie wielkie przygody i perypetie dojrzałych ludzi, którzy nie dają się pokonać metryce i czerpią z życia pełnymi garściami. 
Kolejnym ważnym aspektem tej historii, na który zwraca autorka naszą uwagę to to, że dojrzali ludzie także mają marzenia, plany i ambicje, nie chcą usiąść w bujanym fotelu i wspominać przeszłość. Oni także kochają i chcą być kochani, baa uprawiają nawet seks, co niektórym wydaje się wręcz niemożliwe, pomimo słusznego wieku nadal chcą kochać i być kochanymi...
Uwielbiam postać Małgorzaty, Adam się "trochę naprawił" ale Elwira mnie rozczarowała, po pierwszej części nawet jej trochę współczułam, teraz zupełnie popierałam nastawienie Małgosi, żeby jej za bardzo nie wtajemniczać, ale dlaczego i do czego, to już nie napiszę, odpowiedź znajdziecie na kartach tej książki...
Tak jak i poprzednio bohaterowie są rożnorodni, ich charaktery są doszlifowane, temperamenty doskonale się uzupełniają. Nie sposób ich nie lubić, choć ciśnienie nadal potrafią podnieść.
Postaci pobocznych jest sporo, ale każda z nich wnosi sporo dobrego do tej opowieści i tworzy niezwykle barwne i wielowymiarowe tło dla głównej dwójki.
W moim odczuciu pomysł na fabułę to strzał w dziesiątkę. Mówi się, że stara miłość nie rdzewieje, czy aby na pewno? Autorka doskonale pokazała, że nasze wyobrażenia o innych często są zupełnie inne, niż jest w rzeczywistości, a wspomnienia z biegiem lat płowieją i zacierają rzeczywisty obraz sytuacji. Zapominamy to co było złe, idealizujemy drugą osobę, zapominamy o wadach, dopiero ponowna konfrontacja pozwala spojrzeć trzeźwym okiem na całokształt i przypomnieć sobie co wtedy poszło nie tak, jak powinno.
"Życie do poprawki" to powieść wielowątkowa, złożona, momentami trudna pod względem poruszanych tematów a przy okazji niezwykle wciągająca i wzruszająca, okraszona olbrzymią dozą humoru ironii, momentami nawet sarkazmu.

I właśnie za to wszystko pokochałam tę serię całym sercem. Ta historia zmusza czytelnika do refleksji, do spojrzenia na starsze pokolenie pod innym kątem, zrozumieniem go. Pokazuje, że nie wszystko jest takie, jak się wydaje na pierwszy rzut oka, bądź takie, jakie inni chcą, byśmy widzieli. 
Jest to opowieść o miłości, prawdziwej przyjaźni, o wzlotach i upadkach codziennego życia, o marzeniach i drodze do ich spełnienia. Niby zwyczajna, ale jednak nie do końca.... Ma w sobie to "coś".

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Każdy w tej historii znajdzie coś dla siebie. To piękna, pokrzepiająca i zmuszająca do refleksji historia, pokazująca jak przeszłość wpływa na przyszłość, i ucząca, by czerpać z życia pełnymi garściami.

POLECAM...

"- Adam, czasu nie da się cofnąć. Nic nie pomoże gromadzenie pamiątek, zdjęć, odgrzebywanie wspomnień. Co było, już nie wróci. Trzeba żyć dniem dzisiejszym, cieszyć się każdą chwilą i wierzyć, że jest jeszcze jakaś przyszłość. Wierzyć, że właśnie wkroczyłeś w najpiękniejszy wiek. Ja zrozumiałam to w momencie, w którym przestałam liczyć lata, a zaczęłam spełniać swoje marzenia. Bo widzisz, Adasiu... prawdopodobnie największym ciężarem, jaki dźwigamy, są nasze myśli."
                                            - Marta Osa "Życie do poprawki" str. 346 

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu LUCKY

poniedziałek, 20 listopada 2023

(142/23). DWADZIEŚCIA SPOTKAŃ

 
                       ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **

 *Recenzja wyróżniona tytułem "Recenzja tygodnia" przez księgarnię Gandalf (I miejsce)

    Autor: Alicja Masłowska- Burnos

    Wydawnictwo: LUCKY

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 330

    Data premiery: 07. 11. 2023

 *Google
    
    Alicja Masłowska Burnos Dolnoślązaczka z wykształcenia fizjoterapeuta i trener Technik Sprzedaży. Na stałe mieszka w Strzelinie pod Wrocławiem. Zadebiutowała w 2016 r. Powieścią "Nie wchodź w moją ciszę", która została uznana przez portal Edutorial.pl za jeden z najlepszych debiutów 2016 r. Tym samym bardzo szybko zdobywając serca czytelników, co zadecydowało o powstaniu całej serii Ciszy.
(Źródło: Lubimy czytać)

    Milena – młoda kobieta, która przeżyła osobistą tragedię – przyjeżdża do Gniewna. Tu, w domu Edyty, powoli odzyskuje spokój, ale przyjdzie jej się zmierzyć z realiami życia tej małej społeczności. Realiami, które znacznie odbiegają od ideału, a odpowiedzialni za to ludzie czują się bezkarni.
W Gniewnie pojawia się też Alex Domański, pisarz z Warszawy przeżywający kryzys twórczy. Milena zastanawia się, co celebryta ze stolicy robi na prowincji, bo na pewno nie chodzi tylko o spotkania autorskie i szukanie inspiracji do kolejnej powieści. Czy kobieta ma rację? I co wyniknie z ich spotkania?
(Opis wydawcy)

    Dziś przyszła pora na przedstawienie kolejnej niebagatelnej historii, która trafiła pod mój patronat medialny. Jest to historia tak nieoczywista i zaskakująca, że nadal zostaję pod olbrzymim wrażeniem, choć od momentu, w którym skończyłam ją czytać, minęło już kilka dni. 
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tym, w jaki  sposób, ta historia została poprowadzona...
"Dwadzieścia spotkań" to genialne połączenie powieści obyczajowej z kryminałem, okraszone nutką romansu i mroczną akcją rodem z thrillerów Alfreda Hitchcocka. Nic w tej historii nie jest oczywiste, a  wielowątkowość tej historii sprawia początkowo wrażenie chaosu, nad którym trudno jest zapanować, jednak posuwając się strona za stroną, odkrywamy misternie utkaną fabułę, w której najdrobniejszy szczegół ma znaczenie i znacząco wpływa na rozwiązanie tajemnicy, która została skryta na kartach tej powieści. Nie będę opisywać szczegółowo fabuły, ale uwierzcie mi na słowo, opis wydawcy nawet w połowie nie zdradza tego co tu się dzieje i nie oddaje tego mrocznego i tajemniczego klimatu, który znajdziecie w środku.
Akcja powieści początkowo biegnie dość wolno, musimy "przeżyć" wizytę jednej z głównych bohaterek na komisariacie i poznać jej zeznania, ale jest to bardzo ważny początek, bo to on stanowi punkt wypadowy dla całości i jest niczym ten jeden malutki kamyczek, który uruchamia całą lawinę niebezpiecznych wydarzeń, splatając ze sobą losy kilkunastu osób i to w tak mroczny sposób, że momentami nie mieści się to, o czym się czyta, w głowie- uświadamiając przy tym czytelnikowi, do czego jest zdolny człowiek, by osiągnąć to, co sobie zaplanował. Powiedzenie, że dąży się do celu po trupach... tutaj pasuje idealnie. 
Później akcja nabiera tempa i z każdą stroną robi się coraz ciekawiej. Na jaw wychodzą tajemnice, intrygi, powiązania i rodzinne koligacje. Autorka tym samym pokazuje jak, bardzo hermetycznym miejscem są małe miejscowości, w których rządzą ludzie totalnie się do tego nienadający. Doskonale został oddany klimat takiej małej miejscowości, gdzie rządzi się poprzez zastraszenie, a władza trzymana jest tylko przez wąską grupę blisko związanych ze sobą ludzi. Ale nie jest to opowieść o polityce w małym mieście, jest to również historia straty, żałoby i godzenia się ze śmiercią, poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi i dojrzewaniu do tego, by przyznać przed samym sobą, że czas ucieka i trzeba w końcu dorosnąć mentalnie do "bycia dorosłym" i brania odpowiedzialności za swoje decyzje i czyny.
Bohaterowie są wykreowani doskonale, każdy z nich jest niezwykle autentyczny, wielowymiarowy i barwny. Nie ma tu nikogo zbędnego, a każdy wnosi do tej historii wiele emocji, i stwarza barwne tło dla pozostałych. 

Przedstawiona historia jest niesamowicie wciągająca, nie chce się odłożyć książki przed przeczytaniem finałowej sceny. Swoją drogą, zakończenie zostało napisane dość otwarcie, kto wie, może kiedyś poznamy dalsze losy, ja bym z przyjemnością poczytała co u nich słychać po całej tej koszmarnej sytuacji, w której się znaleźli w "Dwadzieścia spotkań". 
Napisana ładnym językiem, wiele wątków, wydawałoby się pobocznych i niewiele znaczących łączy się w spójną i klarowną całość zmuszająca czytelnika do refleksji nad ulotnością życia, chwilą szczęścia, ale pokazująca również, do czego jesteśmy zdolni, by osiągnąć, to czego chcemy. Autorka serwuje czytelnikowi mnóstwo emocji, zaskakujących zwrotów akcji, nie brakuje tu odrobiny romansu, ale nie jest on przewodnią nutą tej historii.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To nietuzinkowa opowieść o miłości, przyjaźni, samotności i walce o siebie. Znajdzie się tu tajemnica i intryga, mnóstwo zagadek i tajemnic, które naprawdę zaskoczą. Każdy z Czytelników znajdzie w niej coś dla siebie.

POLECAM...

"Unikałam odpowiedzi, bo trafił w samo sedno: bałam się siebie przy nim. Pewnie trzeba by rozłożyć na czynniki pierwsze to, że chciałam go tu przywieźć, to, że nie potrafię jeszcze pokonać lęku z autem, ale w sumie celowo stwarzam historię podobną do tej pomiędzy mną a Kubą. Chcę iść z Alexem do gruzińskiej knajpy, chcę poczuć klimat tamtych ostatnich chwil, robię to świadomie. To najwyraźniej ta cała retraumatyzacja, gdzieś  o tym słyszałam w necie, że jeżeli los daje nam trudne doświadczenie, to jest to lekcja i dopóki nie wyciągniemy odpowiednich wniosków, dostaniemy kolejną i kolejną, aż w końcu zrozumiemy, dlaczego pewne rzeczy się wydarzyły."
                     - Alicja Masłowska- Burnos "Dwadzieścia spotkań" str. 324

Za egzemplarz recenzyjny i możliwość zostania patronem tej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu Lucky.

poniedziałek, 11 września 2023

(110/23). PANI BIBLIOTEKARKA NA TROPIE

                                ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **


    Autor: Eliza Mikulska 

    Wydawnictwo: LUCKY

    Ilustracje: Natalia Mikulska

    Gatunek: Literatura młodzieżowa, dziecięca

    Liczba stron: 224

    Data premiery: 05. 09. 2023

 *Google

    Eliza Mikulska brak informacji

    W miasteczku, w którym Anna pracuje jako bibliotekarka, zaczynają się dziać dziwne rzeczy – bez powodu wybita szyba w szkolnej sali, zdechnięte rybki i pokaleczone rośliny pani Żabińskiej. Nawet domowe zwierzęta zachowują się inaczej, jakby cały czas czegoś się bały. Sytuacja jednak wymyka się spod kontroli, gdy z miejscowego muzeum ucieka… wystawa przyrodnicza, a po ulicach grasują dzikie zwierzęta, z dinozaurem na czele.
Ania, Julian i Ola będą musieli się zmierzyć z zupełnie niecodziennym wyzwaniem, bo wydaje się, że to jedyne osoby, które są w stanie uchronić miasteczko i jego mieszkańców przed przestraszonymi i zdezorientowanymi zwierzętami.
(Opis wydawcy)

    Na kontynuację "Zaczarowanej Pani bibliotekarki" przyszło nam czekać niemal rok, ale już w tym miejscu muszę napisać, że warto było, bo autorka ponownie zabrała nas w niezwykle magiczną, ale i ciepłą literacką podróż pełną przygód i niecodziennych zdarzeń. Nie będę streszczać ponownie fabuły, bo i sam wydawca wiele zdradza, a nie chciałabym Wam czegoś zdradzić, napiszę, tylko że jest to historia jeszcze lepsza niż ta przedstawiona w części pierwszej- jeśli już ją znacie, to wiecie, że i tam się dużo działo, a jeśli nie, proszę szybciutko nadrobić, bo obydwie części są ze sobą połączone i zaczynając od tej historii, kilku wątków można nie zrozumieć, a szkoda bybyło gdyby uciekła Wam gdzieś magiczny klimat tych opowieści.

Autorka stworzyła niesamowitą i zaskakującą historię, początkowo jest trudno zrozumieć, co dzieje się w miasteczku, ale z każdą kolejną stroną tajemnica zostaje coraz bardziej odkrywana i dowiadujemy się kto i co stoi za tymi niecodziennymi wydarzeniami.
Akcja powieści toczy się dość szybko, naprawdę może zaskoczyć, nie brakuje tu wielu zwrotów, przygód i emocji, a to wszystko zostało oprószone dość mrocznym (jak dla młodszego czytelnika) i tajemniczym klimatem oraz dużą porcją dobrej magii. 
Intrygująca fabuła porywa od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż do finału, angażuje czytelnika w rozwiązanie zagadki, nie pozwala się nudzić. Autorce naprawdę nie brakuje wyobraźni a sceny, ze zwierzętami biegnącymi przez rynek to mistrzostwo świata. Bawiłam się przednio przy tej lekturze.
Opowieść pani Elizy bawi, ale co ważniejsze także uczy i tłumaczy, pokazuje różnorodność i wartości, które powinny towarzyszyć człowiekowi na co dzień.

Wprawdzie książka jest dedykowana młodszemu czytelnikowi, ale po tę historię powinien sięgnąć również dorosły czytelnik, bo może ona stać się doskonałym pretekstem do wielu cennych rozmów z naszymi pociechami. Pozwoli ona poruszyć w rozmowie takie tematy jak: strach i to, że nie jest on niczym złym ani ośmieszającym, odpowiedzialność za swoje czyny, empatia i współczucie, szacunek do ludzi i zwierząt, odwagi w przyznaniu się do winy...
Pokazuje, jak ważna w naszym życiu jest przyjaźń i miłość. Autorka zadaje pytania czytelnikowi, zmuszając tym samym do chwilowego przystanięcia przy danym temacie, zastanowienia się, poszukania odpowiedzi. 
Ponownie udowadnia, że przyjaźń między dzieckiem a dorosłym jest możliwa... tylko musimy dać jej szansę, by się rozwinęła- a wtedy pokona wszystkie najtrudniejsze przeszkody rzucone przez los.

Na uwagę zasługuje również staranne wydanie tej pozycji.  Na początku i końcu każdego rozdziału, znajduje się czarno biała ilustracja przyciągająca wzrok. Powiększona czcionka, a zmniejszony format daje duży komfort czytania, małym rączkom będzie łatwiej trzymać książkę. Przepiękna, kolorowa i bardzo klimatyczna i przyciągająca wzrok okładka stanie się atrakcyjną ozdobą każdej dziecięcej biblioteczki. 
Autorce gratuluję fantastycznego pomysłu i życzę wielu kolejnych tak udanych i wartościowych opowieści, nie tylko dla młodszego czytelnika.
Bardzo się cieszę, że mogę ponownie zostać patronem wyjątkowej historii, która (tego jestem pewna!) skradnie niejedno czytelnicze serce.

    Czy polecam?
Oczywiście, że tak. Pogodna, radosna i przede wszystkim wartościowa książka. 
Język jest prosty, jednak przekazuje ogromne wartości. Ta książka pozwala to dostrzec i docenić.

POLECAM...

"Niedźwiedź brunatny podszedł do okna i pchnął je z całej siły łapami. Do wnętrza sali wpadł wiatr i zaczął poruszać aksamitną kotarą, która do tej pory zawsze ukrywała szyby. Dyrektor pokręcił z niedowierzaniem głową, bo oto wiewiórki znajdowały się już na parapecie i wychodziły z muzeum, zaraz za nimi nieporadnie gramolił się niedźwiedź, a dziki wspięły się po stojącej obok drabince. Dopiero w tym momencie w panującym na ekranie półmroku wszyscy zauważyli dinozaura, który zdziwiony, że może poruszać łapami, człapał w kierunku świeżego powietrza. Już po chwili znajdował się poza budynkiem muzeum."
                      - Eliza Mikulska"Pani bibliotekarka na tropie" str. 101

Za możliwość objęcia patronatem medialnym tej wyjątkowej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu LUCKY.

wtorek, 25 lipca 2023

(89/23). DOM NA GRANICY

  
                          ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **

    Autor: Anna Wojtkowska- Witala

    Wydawnictwo: LUCKY

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 372

    Data premiery: 07. 08. 2023

 *Google

    Anna Wojtkowska- Witala brak informacji

    Ania wiedzie skromne, zwyczajne życie. Kiedyś postanowiła poświęcić się rodzinie: zrezygnowała z wymarzonych studiów i wielkich planów, po to, by zaopiekować się niepełnosprawnym bratem. Teraz, kilkanaście lat później, kiedy brat odszedł, została sama na świecie i szuka w nim nowego miejsca dla siebie. Niespodziewana propozycja od byłej przełożonej okazuje się dla niej szansą i… wyzwaniem. Zamieszkanie w domu na granicy, w którym dzieją się niezwykłe rzeczy, wywraca życie Ani do góry nogami. Nie mniej niż pewien interesujący mężczyzna, z którym ląduje… w jednym łóżku.
Czy Ania uwierzy, że jej los może się odmienić?
Czy odważy się zrealizować marzenia?
I czy wreszcie znajdzie prawdziwą miłość?
(Opis wydawcy)

    Dziś chciałabym opowiedzieć o książce, która mnie niezwykle oczarowała, i nie dlatego, że jest to mój patronat medialny, ale dlatego, że w historii Ani odnalazłam dużo z siebie samej, i przyznam, że kosztowało mnie to naprawdę sporo emocji i wzruszeń. 

Pani Anna stworzyła historię szczerą do bólu, obnażającą ludzkie słabości, pokazującą, jak łatwo jest ocenić drugiego człowieka, a zarazem jak trudno jest przyznać się do popełnionego błędu. W tej historii musimy zmierzyć się z niepełnosprawnością, chorobą i śmiercią- zmusza to nas do refleksji nad stratą i radzeniem sobie z żałobą- gdy wydaje nam się, że nikogo obok nas już nie ma. Kiedy przychodzi ten moment, że człowiek nie dostrzega wyciągniętej w swoją stronę pomocnej dłoni, zatraca się w swym bólu... chce zniknąć... na szczęście w odpowiednim czasie pojawia się przyjaciel z "kołem ratunkowym". Tak właśnie odbieram relację dwóch głównych bohaterek po pewnej scenie przy torach, w której moje serce stanęło na kilka dobrych sekund.
"Dom na granicy" to historia, która uderza w nas swą autentycznością i (wbrew pozorom) głębią przekazu. Jest to książka, która niesie w sobie wiarę i nadzieję. Wiarę w to, że każde marzenie i pragnienie jesteśmy w stanie spełnić. Nadzieję, że na końcu wszystko się jakoś poukłada, a prawdziwa miłość zawsze nas odnajdzie. Nie ważne, jaką drogą do nas idzie, ale zawsze przyjdzie...
Autorka porusza w swej powieści także wiele innych trudnych tematów, między innymi takich jak: rodzicielska miłość, porzucenie i odrzucenie, zaufanie, odpowiedzialność za innych...
Pokazuje, jak ważne jest łapanie dobrych chwil i wspomnień, by później czerpać z nich siłę napędową do dalszych działań. Zmusza również do zastanowienia się nad własnym życiem i odpowiedzeniem sobie na kilka zasadniczych pytań, chociażby na to czy zrobiłam/zrobiłem wszystko, co było możliwe, by być naprawdę szczęśliwym człowiekiem?

Ciekawa fabuła, wartka akcja, autentyczni bohaterowie- te wszystkie składniki składają się na bardzo wciągającą lekturę. Trudno jest odłożyć książkę na bok, nie wiedząc, jak się potoczą dalsze losy głównych postaci. 
Autorka w doskonały sposób buduje napięcie, emocje uderzają w nas już od pierwszych stron, motywy, które targają bohaterami, sprawiły, że nieraz pojawiły się łzy wzruszenia, przeplatane szczerym uśmiechem. Istna emocjonalna huśtawka, od uśmiechu aż po łzy. Intryga, którą wymyślił podopieczny Ani i Krzysztofa to po prostu mistrzostwo świata. Bawiłam się przednio, czytając, jak wychodzi na jaw to, co uknuł Marcin, choć późniejsze zachowanie Emmy mocno mnie zaskoczyło. Niejednokrotnie płakałam przy scenach, w których siostry stają "oko w oko" i nie mogą się porozumieć. Niezwykle smutne to były momenty.

Jestem niesamowicie dumna, że mogę patronować tej powieści. Jest ona niesamowita, mądra i niesie w sobie przepiękne przesłanie.
Jestem zachwycona stylem i lekkością pióra pani Anny, choć porusza niezwykle trudne tematy, jej książki czyta się naprawdę doskonale. Być może dzięki temu problemy ukryte na kartach książki nie wydają się tak bardzo przytłaczające i pozwalają, by bohaterowie stawili im czoło i wyszli z tego obronną ręką. 

    Czy polecam? 
Oczywiście, że tak. "Dom na granicy"  to nietuzinkowa opowieść o miłości, przyjaźni, samotności i walce o siebie. Każdy z Czytelników znajdzie w niej coś dla siebie.

POLECAM...

"Czy to grzech, mimo iż tak mało czasu minęło od śmierci brata, że odważyła się poczuć ulgę z powodu pozbycia się zmartwień? Nienawidziła siebie za to. Dlaczego nie wystarczało jej do szczęścia to, że w tamtym czasie miała mamę, brata, a nawet siostrę, rzadko obecną w domu, ale siostrę? Że kochali się w tych trudnych chwilach. Dlaczego w przeszłości nie mogło być tak dostatnio jak w domu na granicy? Czy w życiu każdego człowieka jest tak, że nie zauważa tego, co ma, i chciałby więcej i więcej? Czy to grzech, że wygodne życie wydaje się nam łatwiejsze i proste? Przecież nie umieramy z tymi, którzy odeszli. Musimy żyć dalej."
                                - Anna Wojtkowska-Witala "Dom na granicy" str. 152-153

Za możliwość przeczytania i objęcia patronatem medialnym powieści serdecznie dziękuję Autorce oraz wydawnictwu LUCKY.

    


poniedziałek, 29 maja 2023

(62/23). KRÓLOWE PAJĄKÓW

             Recenzja nagrodzona tytułem "Wybór redakcji" w serwisie Na kanapie.

    Autor: Hanna Łącka

    Wydawnictwo: LUCKY

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 348

    Data premiery: 18. 07. 2022

 *Google

    Hanna Łącka brak informacji.

    Nawet po najgorszej burzy wreszcie wychodzi słońce, a koniec może być początkiem czegoś nowego. Anna, Iza i Agata doświadczyły tego na własnej skórze. Każdej zawalił się świat: Anna została doprowadzona do ruiny finansowej i emocjonalnej, Iza straciła swój najcenniejszy skarb, a Agata odkryła miłość i namiętność, które przyniosły tylko ból i cierpienie.
Szansą na nowe życie okazał się wyjazd z Polski. To w Szkocji kobiety odnalazły siebie i wspólny dom – chwilową przystań – oraz zyskały czas potrzebny na zabliźnienie się ran. I choć każda musi odszukać swoją drogę, to krocząc obok siebie, mają siłę, by zmierzyć się z własnymi demonami, traumami, pająkami…
Daj się zaprosić do świata Królowych pająków, by się przekonać, że są lęki, które można oswoić.
(Opis wydawcy)

     Przyznam, że tytuł, choć intrygujący naprawdę wywoływał na mych rękach gęsią skórkę. Jestem arachnofobem pierwszej ligi i każdy nawet najmniejszy pająk budzi we mnie ataki paniki, potrafiąc zmusić do panicznej ucieczki. Wybaczcie jednak ten wstęp, chciałam Wam tylko przybliżyć emocje, które mi towarzyszyły gdy sięgałam po tę historię. 
Anna Iza i Agnieszka. Trzy kobiety w różnym wieku. Każda z nich boryka się z traumami i złymi wspomnieniami wyniesionymi z przeszłości. Przeszłości, w której panował wieczny lęk przed wybuchami agresji, toksyczne relacje, strata i żałoba. Pomimo upływu czasu kobiety wciąż zmagają się z cieniami dawnych wydarzeń. Depresja, odrzucenie, poczucie braku sensu w życiu i nieszczęśliwa miłość… Czy uda im się znaleźć sposób, by w końcu odciąć się od przeszłości i zacząć szukać swojego szczęścia? Jaki wpływ na ich decyzje ma niepozorny pająk? Czy można "zaprzyjaźnić" się ze swoimi fobiami? 
Biorąc do ręki tę książkę, nie spodziewałam się, że ta historia tak bardzo we mnie uderzy i  wywoła tyle skrajnych emocji, śmiałam się i wzruszałam na przemian. Współczułam i kibicowałam. Istny emocjonalny rollercoaster.
Trzy różne osoby, na różnym etapie życia, pogubionych i ale potrafiących sobie wzajemnie pomóc, wyciągnąć pomocną dłoń, okazać wsparcie. Codzienny żal, smutek i strach o to co przyniesie jutro. Idealnie oddane emocje i stan ducha poszczególnych dziewczyn, mieszkających na obczyźnie
Książka niesamowicie wzrusza, ale i zmusza do refleksji. Nakłania do spojrzenia na własną rodzinę i zastanowienia się, czy w niej na pewno wszystko jest w porządku
 
Książkę czyta się bardzo szybko, choć jej tempo jest nieśpieszne. Styl autorki bardzo przypadł mi do gustu. Jest lekki i przyjemny pomimo poruszenia trudnych tematów, czyta się bardzo przyjemnie.
Ciekawie wykreowani i różnorodni bohaterowie, roztaczają przed czytelnikiem całą gamę uczuć i zapewniają emocjonalną huśtawkę. 
Naprzemienna narracja przyjaciółek sprawia, że  niezwykle łatwo "wejść w ich buty" i zrozumieć ich codzienne obawy i lęki. Zrozumieć ich postępowanie i negatywne nastawienie do przeszłości, ale i nadzieję na lepszą przyszłość.
Otwarte zakończenie pozwala samemu sobie dopisać zakończenie, co daje nadzieję, że dziewczyny wyszły na "prostą", zapanowały nad swoim życiem i w końcu odnalazły szczęście.

Autorka porusza niezwykle trudne tematy takie jak depresja, strata i żałoba, przemoc fizyczna psychiczna i ekonomiczna. Zwraca uwagę, jak ważna jest zwykła ludzka rozmowa, ale i pomoc kogoś, kto spojrzy na problem z boku i pomoże wyjść z trwającego nawet kilka lat impasu. Potrzebna jest tylko chęć do zmiany siebie, choć w minimalnym stopniu. 
Wbrew pozorom nie jest to trudna i bardzo smutna historia. To opowieść o marzeniach i pragnieniach, nadziei i wierze w lepsze jutro, oraz blaskach i cieniach codziennego życia.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Choć przedstawiona historia to fikcja, jednak takie kobiety są wśród nas. Polecam serdecznie! "Królowe pająków" to poruszająca, pełna ciepła opowieść o codziennym życiu i wszystkich jego blaskach i cieniach. To urywek z życia zwyczajnych kobiet, gdzie nastroje zmieniają się szybciej niż pogoda w górach. To wreszcie frapujący miszmasz emocji, refleksji i doświadczeń, który prowokuje do baczniejszego przyjrzenia się sobie i swoim bliskim.

POLECAM...

"I ty nie wiesz, kogo napotkasz na swojej drodze. Jedni ominą cię, nie rzuciwszy nawet spojrzenia, niezauważeni przez ciebie, inni pozostaną przy tobie tak długo, na ile im pozwolisz. Ludzie lgną do siebie z bardzo różnych powodów. Jedni w poszukiwaniu miłości lub przyjaźni, inni, bo mają w tym jakiś interes, a pozostali po to, by sprawić ból. 
Złe rzeczy przytrafiają się każdemu. Niektórzy ich zwyczajnie nie zauważają, bo są małe i bez znaczenia. Inni je wyolbrzymiają, aż urosną do rozmiaru gigantów, których nie sposób zignorować. Zależy od człowieka. Czy lżej ci na sercu, że nie ty jeden wyhodowałeś swą bestię? Tak, jest ci raźniej w ich towarzystwie. Uświadamiają, że ludzką rzeczą jest cierpieć."
                                       - Hanna Łącka "Królowe pająków" str. 7

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Lucky.

piątek, 28 kwietnia 2023

(47/23). ŚLUBÓW NIE BĘDZIE! (Tom III)

                           ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **

    Autor: Jacek Getner

    Wydawnictwo: LUCKY

    Gatunek: Obyczajowa, Komedia

    Liczba stron: 336

    Data premiery: 28. 03. 2023

 *Google

    Jacek Getner Wicehrabia polskiej komedii kryminalnej i giermek polskiego romansu. Lepiej operuje jednak rakietką do ping-ponga niż mieczem. Doświadczenie w opowieściach pisanych sercem zdobywał między in. w takich tytułach jak: "Kalejdoskop losów", "Cienie i blaski", "Uczucie i tęsknoty" publikując w nich niemal pięćset opowiadań. Od dziesięciu lat opisuje też perypetie rodu Lubiczów, starając się włożyć w serial "Klan" jak największą dawkę humoru. Wychodzi bowiem z założenia, że uśmiech przyda się przy każdego rodzaju historii, ułatwiając jej odbiór. Dlatego też cokolwiek  pisze, robi to z lekkim przymrużeniem oka i z sympatią dla bohaterów. Tworząc "Miłość w promocji" i "Nieoczekiwaną zamianę ról", wykorzystał swoje długoletnie doświadczenie w branży reklamowej i filmowej.
(Źródło: Okładka książki)

    Ania, narzeczona Kornela, wziętego aktora komedii romantycznych, próbuje swoich sił w pisaniu scenariuszów. Jej mentorką jest wpływowa persona w filmowej branży, wróg historii z happy endem i zagorzała feministka. Przez swój przemożny wpływ na Anię przyczynia się do tego, że raczkująca scenarzystka zaczyna inaczej postrzegać nie tylko swoją pracę, ale także narzeczonego. A gdy Słomkowska nabiera podejrzenia, że Kornel może spotykać się z kimś innym, nie waha się działać radykalnie.
Całej sytuacji nie ułatwia także niespodziewany powrót ojca Ani, który po trzydziestu latach postanowił odkupić dawne winy i zabrać swoją żonę na Bali. Pojawienie się Romana wywraca do góry nogami ułożone życie pani Katarzyny, wizję przyszłości pana Konstantego i ich plany pobrania się w najbliższym czasie.
(Opis wydawcy)

             Przedstawiam dziś mój kolejny patronat medialny, czyli "Ślubów nie będzie!".
Na trzecią i zarazem ostatnią część "Miłości w promocji" przyszło nam czekać bez mała rok, ale było naprawdę warto. Zabawne perypetie głównych bohaterów ponownie dostarczają wielu emocji i porywają w zwariowany świat show-biznesu. 
Tym razem jednak główny prym wiedzie historia pani Słomkowskiej, do której po trzydziestu latach nieobecności powraca zaginiony mąż, który pragnie wrócić na łono rodziny. Komplikuje to jednak relacje między Katarzyną a Konstantym, serwując tym samym czytelnikowi ogromną dawkę śmiechu, który nie schodzi z twarzy aż do ostatniej strony. Zabawne perypetie nie omijają również innych bohaterów, tworząc tym samym naprawdę doskonałą komedię, gdzie miłość gra pierwsze skrzypce, choć do momentu, w którym bohaterowie sobie uświadamiają ten fakt, prowadzi naprawdę kręta (i zabawna) droga.
"Ślubów nie będzie!"  tak jak i dwie poprzednie części to naprawdę bardzo przyjemna, wciągająca i ciepła lektura. Przepełniona doskonałymi żartami, okraszona nutką sarkazmu i ironii, nie pozwala się przy sobie nudzić, gwarantując stały dopływ doskonałego humoru.
Pomysł na fabułę został wykorzystany w stu procentach. Akcja toczy się dość szybko i zaskakuje w niespodziewanych momentach.
Bohaterowie są przezabawni, niektórzy z nich wywołują skrajne emocje, ale naprawdę nie sposób ich nie obdarzyć sympatią. 
Autor przy okazji poczynań swych postaci, obnaża przed czytelnikiem cały ten "kolorowy" świat przepełniony intrygami, plotkami, i nie rzadko brakiem poszanowania dla własności i prywatności.  
Książkę czyta się bardzo szybko. Lekki styl pana Getnera sprawia, że sprawia to dużo przyjemności i naprawdę odpoczywa się przy lekturze.

        Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Świetna odskocznia od szarej codzienności. Lekkie i zabawne spojrzenie, na świat którego często pragniemy zakosztować, "znając" go tylko z kolorowych pism i srebrnego ekranu.

POLECAM...

Za możliwość przeczytania książki i objęcia jej patronatem medialnym serdecznie dziękuję wydawnictwu LUCKY.

poniedziałek, 6 marca 2023

(27/23). KONTRAKT

                           
                             ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **


    Autor: Marta Osa   

    Wydawnictwo: LUCKY

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 420

    Data premiery: 15. 02. 2023

 *Google

    Marta Osa znana również jako Ewa Rosolska swoją pasję pisarską rozpoczęła od książek dla dorosłych, publikując pod pseudonimem Marta Osa. Dotąd ukazały się cztery jej powieści ("I po cholerę mi to było!", "Owce, barany i gminne szykany", "Róża, bratki i wariatki", "O kwiatkach i wariatkach… opowieść strażniczki zegarów"). Szybko jednak przeniosła się w świat młodego czytelnika, by już pod swoim nazwiskiem oczarować nastolatków cyklem "Tajemnica Starego Witraża". Dotąd ukazało się pięć tomów tej fantastycznej opowieści ("Trzy krople życia", "Księga życzeń", "Po drugiej stronie", "Światło i Mrok", "W spirali zła"). Pisarka jest też autorką bogato ilustrowanej serii opowieści dla przedszkolaków, które pod wspólnym tytułem "Bajeczki Babeczki" zdobywają serca maluchów. Autorka stworzyła także serię "Pułapki Czasu" będącą ukoronowaniem swych dziecięcych przygód i realizację marzeń z czasów, kiedy wymyślając najdziwniejsze historie związane ze swoim miastem, próbowała odkrywać jego tajemnice. "Klątwa pieczęci" jest pierwszą częścią cyklu. "Kielich braci czeskich" stanowi jej kontynuację, ale też historię, którą można czytać oddzielnie. Niedawno pojawił się trzeci tom cyklu - "Pułapki Czasu. Laska istnienia".
(Źródło informacji; Lubimy czytać)

    Małgorzata, pełna energii i pasji sześćdziesięciolatka o ciętym języku i niezwykłym poczuciu humoru, wkrótce planuje przejść na emeryturę, a na ostatni w swoim życiu zawodowym urlop wyjeżdża nad morze. Spotyka tam Adama - swoją wielką miłość z lat szkolnych. Szybko okazuje się, że ideał męskości młodej dziewczyny w oczach dojrzałej kobiety to zupełne przeciwieństwo ideału. Kiedy jednak mężczyzna proponuje Małgorzacie pewien układ, kobieta decyduje się zaryzykować, by spełnić swoje wielkie marzenie... Realizacja tego kontraktu przyniesie im obojgu wiele zaskoczeń.
Jakie sekrety Adama odkryje Małgorzata? Czego oboje dowiedzą się o związkach i miłości? I czy to prawda, że stara miłość nie rdzewieje?
(Opis wydawcy)

     Dziś chciałabym napisać kilka słów o moim kolejnym patronacie medialnym, a zarazem o historii, która mnie zaskoczyła swą nietuzinkowością i odejściem od utartych schematów. W końcu dostałam książkę, w której główni bohaterzy to osoby dojrzałe, znające swą wartość i wiedzące czego chcą.
Nie będę opisywać fabuły, bo sam opis wydawcy już wiele zdradza, a ja nie chciałabym odebrać Wam przyjemności z odkrywania tej historii. Zdradzę tylko, że autorka nie powiedziała tu jeszcze ostatniego słowa i być może w przyszłości pojawi się druga część (ja bym się bardzo ucieszyła, bo zakończenie naprawdę zostawia wielki niedosyt).

"Kontrakt" to książka, która otuli Was ciepłem od pierwszych stron, i choć liczy ona sobie  ponad 400 stron, nawet się nie zorientujecie kiedy będziecie "dobijać" do brzegu, a wasze emocje i uczucia będą rozhuśtane do granic możliwości. 
Książkę czyta się fantastycznie, napisana bardzo ładnym, ale i przystępnym językiem powieść wciąga i gwarantuje dopływ adrenaliny na stałym poziomie, emocje buzują na najwyższym poziomie. Dużo się tu dzieje, nie brakuje momentów wielkich wzruszeń. Akcja płynie dość szybko i nie brakuje w niej nagłych zwrotów, intryga goni intrygę, na jaw wychodzą coraz bardziej skrywane tajemnice, nie tylko Adama, ale i całego towarzystwa... 
"Kontrakt" to powieść wielowątkowa, bardzo złożona, momentami trudna pod względem poruszanych tematów a przy okazji niezwykle wciągająca i wzruszająca. Narracja pozwala spojrzeć na tę samą sprawę z różnego punktu, poznać ich dylematy i motywy, które nimi kierują. Łatwiej jest zrozumieć ich samych, jak i podejmowane przez nich decyzje, które czasami (z innego punktu widzenia) mogą się wydawać zupełnie irracjonalne.
Historia płynąca na przestrzeni kilku miesięcy pozwala poznać ich dogłębniej, obserwować ich przemianę. Są oni doskonale rozpisani i poprowadzeni. Ich temperamenty doskonale się uzupełniają. Nie sposób ich nie lubić, choć ciśnienie potrafią podnieść- szczególnie Adam, który w moim odczuciu jest totalnym szowinistą i mizoginem- za nim akurat nie przepadam.
Postaci pobocznych jest sporo, ale każda z nich wnosi sporo dobrego do tej opowieści i tworzy niezwykle barwne i wielowymiarowe tło dla głównej dwójki.

W moim odczuciu pomysł na fabułę to strzał w dziesiątkę. Mówi się, że stara miłość nie rdzewieje, czy aby na pewno? Autorka doskonale pokazała, że nasze wyobrażenia o innych często są zupełnie inne, niż jest w rzeczywistości, a wspomnienia z biegiem lat płowieją i zacierają rzeczywisty obraz sytuacji. Zapominamy to co było złe, idealizujemy drugą osobę, zapominamy o wadach, dopiero ponowna konfrontacja pozwala spojrzeć trzeźwym okiem na całokształt i przypomnieć sobie co wtedy poszło nie tak, jak powinno.
Niejednokrotnie zazdrościmy innych szczęśliwych związków, prestiżu, stabilności, ale czy tak naprawdę jest? Czy ta miłość jest prawdziwa, czy może tylko "kupiona" drogimi prezentami? Czy sukces zawodowy nie został okupiony ciężkimi doświadczeniami na innych polach?
Drugim ważnym aspektem tej historii, na który zwraca autorka naszą uwagę to to, że dojrzali ludzie także mają marzenia, plany i ambicje, nie chcą usiąść w bujanym fotelu i wspominać przeszłość. Oni także kochają i chcą być kochani, baa uprawiają nawet seks, co niektórym wydaje się wręcz niemożliwe, pomimo słusznego wieku nadal chcą czerpać z życia całymi garściami. 
I właśnie za to pokochałam "Kontrakt" całym sercem. Ta historia zmusza czytelnika do refleksji, do spojrzenia na starsze pokolenie pod innym kątem, zrozumieniem go. Pokazuje, że nie wszystko jest takie, jak się wydaje na pierwszy rzut oka, bądź takie, jakie inni chcą, byśmy widzieli. 
Jest to opowieść o miłości, prawdziwej przyjaźni, o wzlotach i upadkach codziennego życia, o marzeniach i drodze do ich spełnienia. Niby zwyczajna, ale jednak nie do końca.... Ma w sobie to "coś".
Autorka poza warstwą obyczajową przemyciła również wątek kryminalny, który podniósł adrenalinę i nie pozwolił na monotonność akcji a nam czytelnikom na znużenie. 

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Osy, ale zachwycona "Kontraktem", czekając z niecierpliwością na kontynuację, z wielką przyjemnością sięgnę po poprzednie książki autorki. 

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Każdy w tej historii znajdzie coś dla siebie. To doskonała książka zmuszająca do refleksji i zastanowienia się nad tym, jak przeszłość może wpłynąć na przyszłość oraz o  tym, że każda tajemnica kiedyś ujrzy światło dzienne.

POLECAM...

"- Bo widzisz, Adasiu, w związku nie chodzi o to, by posiadać przystojnego mężczyznę czy piękną kobietę. Nie ma ideałów. Coś, co jest piękne dla ciebie, innym wcale nie musi się podobać. Jednak nie to jest ważne. Nie chodzi też o pieniądze, bo za kasę nie kupisz miłości. Prawdziwy związek to taki, kiedy okrywasz swoją kobietę kołdrą, choć masz pod ręką poduszkę i mógłbyś babę udusić. Związek polega na szacunku, dumie z tego, że z nią jesteś. Prawdziwa miłość to taka, kiedy się kocha nie za coś, tylko pomimo czegoś."
                                                    - Marta Osa "Kontrakt" str. 404.

Za możliwość objęcia patronatem medialnym tej wyjątkowej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu LUCKY.

środa, 1 marca 2023

(25/23). NIE BĘDĘ ANIOŁEM


    Autor: Izabela Grabda

    Wydawnictwo: LuCKY

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 336

    Data premiery: 15. 11. 2021

                                               *Google

    Izabela Grabda Twierdzi, że w życiu miała wiele szczęścia, ponieważ wykonuje zawód, który uwielbia, a bogatą wyobraźnię potrafi ubrać w słowa i przelać na papier. Jej znajomy ujął to w zabawnym, prostym zdaniu: „Za dnia układa włosy, nocami porywające fabuły”. Pisze literaturę obyczajową i fantastykę. Wiele czasu poświęca szlifowaniu warsztatu w Sekcji Literackiej przy Krakowskiej Sieci Fantastyki prowadzonej przez Pawła Majkę. Jest rodowitą Ślązaczką kochającą spacery po lesie ze swoim ogromnym, czarnym owczarkiem. Oprócz prowadzenia własnej działalności gospodarczej i pisania książek, stara się pomagać dzikim zwierzętom, w szczególności jeżom. Pierwsze opowiadania o wiedźmie Idze opublikowała w lokalnej gazecie, ale dopiero udział w konkursie literackim otworzył jej drogę do pokazania swojej twórczości szerszemu gronu czytelników.
(Źródło informacji: Lubimy czytać)

    Wystarczył jeden dzień, żeby poukładane i szczęśliwe życie Małgorzaty legło w gruzach, a kolejne wydarzenia zamieniły ten gruz w kupkę popiołu.
Czy nieznana Małgosi, mroczna strona życia jej męża i przestępcza działalność kochanka pociągną kobietę na dno, czy może jednak lawina koszmarnych zdarzeń da jej siłę do walki z przeciwnościami losu?
"Nie będę aniołem" to opowieść o przekraczaniu własnych granic. O sile, jaką daje strach o najbliższych, o konsekwencjach pochopnie podjętych decyzji.
(Opis wydawcy)

    Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Izabeli i bardzo żałuję, że nastąpiło ono dopiero teraz. Z ręką na sercu piszę, że "Nie będę aniołem" to największe zaskoczenie, jakie spotkało mnie w ostatnim czasie. Spodziewałam się kolejnej powieści o utartym schemacie, książki, o której niestety szybko zapomnę, a dostałam emocjonującą mieszankę, w której przepadłam od pierwszej strony, a dodatkowo olbrzymim plusem jest fakt, że część fabuły dzieje się w "moim" mieście i miejscach, które doskonale znam. 

Małgosia to 43-latka, menadżerka jednego z najlepszych hoteli w Katowicach, spełniona żona i matka dwóch córek. Jej poukładane życie zaczyna sypać się w momencie nakrycia męża na zdradzie. W tym miejscu można by napisać klasyk, ale wierzcie mi na słowo, że to, co zaczyna się dziać od tego momentu to istna petarda... I nie jest to klasyczna obyczajówka, z biegiem fabuły, historia ta zmienia się w rasowy kryminał, w którym akcja nie zwalnia nawet na moment. Pojawiają się niebezpieczni mężczyźni, mordercy, wielkie pieniądze, podejrzane interesy, na jaw wychodzą skrzętnie skrywane tajemnice a wszystko to, co wydawało się poukładane i pewne, okazuje się jednym wielkim oszustwem, a życie trzech kobiet zaczyna wisieć na włosku...
Bohaterowie są genialnie wykreowani i poprowadzeni. Autorka obdarzyła ich masą tajemnic i sprzeczności. Zakładając  na ich twarze różne maski, doskonale steruje czytelnikiem, lawiruje między prawdą a kłamstwem, pokazując, jak bardzo można zwodzić drugiego człowieka, pokazuje i udowadnia, jak bardzo możemy nie znać człowieka, z którym żyjemy połowę albo i więcej życia, jak ktoś, kto jest naszym przyjacielem, potrafi nas krzywdzić w imię swoich chorych urojeń i fantazji.
Nie będę zdradzać za wiele z fabuły, by nie odebrać Wam przyjemności z odkrywania tej historii, ale obiecuję, że niejednokrotnie zostaniecie, zaskoczeni i wyprowadzani w pole.
Autorka niczego nie zostawiła przypadkowi, fabuła jest przemyślana w najdrobniejszym szczególe, napięcie rośnie adekwatnie do akcji, dialogi są napisane naturalnie i błyskotliwie.

Książkę czyta się fenomenalnie. Naprawdę jestem nią zachwycona. Pani Izabela stworzyła emocjonalny rollercoaster, w którym emocje szarpią czytelnikiem we wszystkie możliwe strony, a ja po przygodzie z "Nie będę aniołem" chcę jeszcze więcej...

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Tak jak wspomniałam to największe zaskoczenie, jakie ostatnio przeżyłam. Niezwykle ciekawa, wciągająca i intrygująca historia o sile determinacji i o tym, do czego jesteśmy zdolni, by ochronić najbliższych.

POLECAM...

"Zaczęła szybciej oddychać, łapiąc się za głowę. Nie mogła uwierzyć. w mózgu zaczęła nabierać tempa galopada myśli. Krok po kroku analizowała wszystko, co się stało. Krystian powiedział jej o niemieckiej mafii, ale była przekonana, że kłamie. Nawet nie brała pod uwagę, że w jego słowach może kryć się krztyna prawdy. Wróciła myślami do samego początku, przypomniała sobie każdą rozmowę z mężem na temat Krystiana, składała w całość dyskusje z Jankiem Dereniem i samym Krystianem. Rozważała zachowanie otaczających ją osób. Szukała powiązań i przyczyn. Nareszcie wszystkie kawałki układanki wpasowały się na miejsce. Wyprostowało ją, a powietrze ugrzęzło w płucach. Uświadomiła sobie, kto jest odpowiedzialny za wszystko, co ją spotkało."
                       - Izabela Grabda "Nie będę aniołem" str. 324-325 

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Autorce.

sobota, 1 października 2022

(95/22). TIARY Z ALBANII

                            ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **

    Autor: Weronika Umińska

    Wydawnictwo: LUCKY Wydawnictwo

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 276

    Data premiery: 19. 09. 2022

 Google

    Weronika Umińska Mieszkam w Krakowie. Moją drugą ojczyzną są Włochy. Jestem archeologiem śródziemnomorskim. 
Interesuję się sztuką. Kocham piękną biżuterię z historią w tle. 
Jako dziecko, w czasie wakacji w Muszynie, zwiedzając (w nocy!) tamtejsze cerkwie, zafascynowałam się Bizancjum. 
I wszystko to znalazło swoje miejsce na kartach mojej powieści "Klejnot z Bizancjum", do lektury, której serdecznie zapraszam.
(Źródło: Opis autorski).

    Ambra, dziedziczka jubilerskiej fortuny, kupuje na aukcji w Nowym Jorku platynowe tiary, które okazują się królewskimi klejnotami. Brakuje im jednak ważnego elementu – brylantu o bardzo charakterystycznym kształcie. Ambra przy pomocy babci Svevy podejmuje poszukiwania. Trop wiedzie do Albanii…
Trójka bohaterów wyrusza do Tirany.
Jaki związek z klejnotami ma żyjący w XV wieku albański bohater narodowy – Skanderbeg?
Kim jest tajemniczy rywal z licytacji kroczący ich śladem?
I jak skończy się wyprawa pełna niebezpieczeństw i nieoczekiwanych zwrotów akcji?

Pierwsza książka Weroniki Umińskiej "Klejnot z Bizancjum" wyróżniona została tytułem "Najlepszej książki jesieni 2021 roku" w kategorii "z historią w tle" w plebiscycie serwisu Granice.pl.
(Opis wydawcy)

    Na "Tiary z Albanii" drugi tom cyklu o Rzymskich Jubilerach przyszło nam czekać rok... ale gwarantuję, było warto!
Naprawdę jestem dumna, że jestem patronem tej historii. 
Tym razem wraz z bohaterami wyruszymy tropem albańskiej biżuterii. Zaczynając od Nowego Jorku, gdzie główna bohaterka zostaje właścicielką niekompletnych tiar, poszukując zaginionych części biżuterii, poprzez Rzym, Wiedeń, Karyntię i Mesopotam trafiamy w końcu do stolicy Albanii- Tirany, przy okazji poznając spory fragment historii tego wielokulturowego i niezwykle barwnego kraju. 
Weronika Umińska z wykształcenia jest archeologiem, interesuje się biżuterią i doskonale to widać na kartach obydwu powieści. Doskonale wie, o czym pisze, przy okazji opisując mnóstwo ciekawostek, których raczej nie znajdujemy w komercyjnych przewodnikach. 
Zostałam zainteresowana trudną historią Albanii (szczególnie okresem panowania króla Zoga I) i z wielką ciekawością zaczęłam ją "studiować", polecam z całego serca poczytać  tym człowieku.

Uwielbiam książki, w których przeszłość przeplata się z teraźniejszością, a przedstawiona historia odnosi się do autentycznych miejsc i wydarzeń, u Weroniki Umińskiej to wszystko cudownie współgra. Książkę czyta się fenomenalnie, nie sposób się od niej oderwać. Autorka doskonale buduje napięcie, stopniowo zdradzając bieg fabuły. Akcja może nie goni na złamanie karku, ale wciąga i potrafi zaskoczyć w kulminacyjnym momencie.
Książka, objętościowo na pierwszy rzut oka może troszkę przestraszyć, ale jest to zasługa dość dużej czcionki. 
Gwarantuję, że w momencie gdy zaczniecie czytać, magiczny klimat powieści tak Was oczaruje, że nim się zorientujecie, będziecie już kończyć. 
A na końcu czeka mała pyszna niespodzianka. Autorka dzieli się z Czytelnikami przepisami na kilka dań, które pojawiły się w powieści. 

Bardzo się cieszę, że mogłam objąć tę historię patronatem. W przygotowaniu jest kontynuacja, a ja już nie mogę się jej doczekać.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To przepiękna opowieść o życiu, pasji, spełnieniu marzeń i dążeniu do wyznaczonego celu.
Każdy z czytelników znajdzie w niej coś wyjątkowego, i dla każdego będzie to coś innego.

POLECAM...

"Jestem jubilerką. Klejnoty, również te historyczne, są całym moim życiem. Zupełnie niespodziewanie kilka miesięcy temu weszłam w posiadanie dwóch niezwykłych tiar. Kupując je, nie znałam ich pochodzenia. Odkryłam je dopiero później. W wyniku prywatnego śledztwa, jakie przeprowadziliśmy w tej sprawie- mówiąc to, uśmiechnęła się do narzeczonego- odkryłam, że klejnoty te są zaginionymi w niejasnych okolicznościach tiarami, które król Albanii Zog zamówił w Wiedniu dla swoich sióstr. W Austrii udało nam się uzyskać stuprocentową gwarancję ich autentyczności. Problem w tym, że... tiary nie są kompletne. Brakuje w nich najważniejszego elementu. Wieńczących je wizerunków hełmu Skanderberga. [...] I wtedy właśnie od Klediego dowiedzieliśmy się o waszym spotkaniu na pokładzie Vlory i o tym, co mu pan pokazał..."
                                       Weronika Umińska"Tiary z Albanii" str. 203

Za możliwość objęcia patronatem medialnym tę wyjątkową historię serdecznie dziękuję wydawnictwu LUCKY.


środa, 28 września 2022

(94/22). ZACZAROWANA PANI BIBLIOTEKARKA

                             ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **

    Autor: Eliza Mikulska

    Wydawnictwo: LUCKY

    Gatunek: Literatura dziecięca

    Liczba stron: 200

    Data premiery: 26. 09. 2022

 *Google

    Eliza Mikulska- brak informacji.

    Pierwsze spotkanie Oli i Pani bibliotekarki wywołało zupełnie nieoczekiwane wydarzenie, które zakłopotało dziewczynkę. Jednak wrażliwe, pełne empatii dziecko nieświadomie zaczyna pomagać kobiecie pokonać alergię na... dotyk! 
Dzięki wspólnemu spędzaniu czasu obie dowiadują się o sobie nowych rzeczy i przez to mogą bardziej wpłynąć na swoją przyszłość.
Czy może istnieć przyjaźń między dzieckiem a dorosłym? Czego w takiej relacji może nauczyć się dziecko od dorosłego, a czego dorosły... od dziecka?
(Opis wydawcy)

    Dziś przyszła pora opowiedzieć o kolejnej fascynującej lekturze dla młodszych czytelników. Ostatnio na blogu pojawia się wiele ciekawych pozycji i "Zaczarowana Pani bibliotekarka" nie jest wyjątkiem. 
Bardzo się cieszę, że mogłam objąć patronatem medialnym i poznać kolejną wartościową historię, która pokaże młodemu czytelnikowi, co tak naprawdę jest wartością w dzisiejszych czasach.
Wprawdzie książka jest dedykowana młodszemu czytelnikowi, ale po tę historię powinien sięgnąć również dorosły czytelnik, bo może ona stać się doskonałym pretekstem do wielu cennych rozmów z naszymi pociechami. Pozwoli ona poruszyć w rozmowie takie tematy jak: akceptacja, zrozumienie, otwartość na "inność", samotność (także ta w przysłowiowym tłumie), empatia i współczucie.
Pokazuje, jak ważna w naszym życiu jest przyjaźń i miłość. 
Udowadnia, że przyjaźń między dzieckiem a dorosłym jest możliwa... tylko musimy dać jej szansę, by się rozwinęła, a wtedy pokona wszystkie najtrudniejsze przeszkody rzucone przez los.
Autorka pokazuje, jak proste akty życzliwości mogą wiele zdziałać. Pokazuje też, że nie wolno oceniać nikogo po wyglądzie, a "inność" nie jest gorsza.
Historia Oli i pani Ani podnosi na duchu i daje nadzieję. Napisana w pogodnym tonie, otulająca czytelnika magią...  czaruje i wciąga, nie pozwala, by odłożyć ją na bok bez poznani całej historii. Potrafi wzruszyć i rozśmieszyć. 

Na początku i końcu każdego rozdziału, znajduje się czarno biała ilustracja przedstawiająca kota i stosik książek. Powiększona czcionka, a zmniejszony format daje duży komfort czytania, małym rączkom będzie łatwiej trzymać książkę. Kolorowa, przyciągająca wzrok okładka stanie się atrakcyjną ozdobą każdej dziecięcej biblioteczki. 
Autorce gratuluję fantastycznego pomysłu i życzę wielu kolejnych tak udanych i wartościowych opowieści, nie tylko dla młodszego czytelnika.

    Czy polecam?
Oczywiście, że tak. Pogodna, radosna i przede wszystkim wartościowa książka. 
Język jest prosty, jednak przekazuje ogromne wartości. Ta książka pozwala to dostrzec i docenić.

POLECAM...

"Nazajutrz bibliotekarka wstała wcześniej i poszła do domu pani Wandy, żeby zanieść zakupy i nadmuchać balony. Wtedy przypomniała sobie, że przecież sprawcą całego zamieszania była pralka, a ona, zajęta tyloma sprawami jednocześnie, nie pomyślała wcześniej o tym, by wezwać kogoś do jej naprawy. Przecież staruszka po powrocie ze szpitala na pewno będzie chciała wyprać sobie koszulę nocną, szlafrok i skarpetki. I co teraz? Pani Ania nie znała się na naprawie sprzętów domowych. Na fachowca było już za późno, więc wyciągnęła w stronę pralki palec wskazujący, jej oczy roziskrzyły się zielenią, a w pralce coś zaburczało, zatrzęsło się, zabulgotało i błysnęło bielą.
- Gotowe.- Zadowolona z siebie zamknęła mieszkanie i wsiadła do czekającej na nią taksówki."
                       - Eliza Mikulska "Zaczarowana Pani bibliotekarka" str. 84-85

Za możliwość objęcia patronatem medialnym tej wyjątkowej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu LUCKY.