Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Indie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Indie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 czerwca 2026

(45/26). HAJER W HIMALAJACH

 
    Autor: Mieczysław Bieniek

    Wydawnictwo: Annapurna

    Gatunek: Podróżnicza, Reportaż

    Liczba stron: 256

    Data premiery: 2026 (data przybliżona)

 
 *Google

    Mieczysław Bieniek Urodzony w 1956 r. w Katowicach. Były górnik, który po ciężkim wypadku rozstał się z kopalnią i rozpoczął nowy, podróżniczy etap w swoim życiu. Ceniony prelegent, autor dwóch książek. 
Od 1971 roku, po ukończeniu technikum górniczego, pracuje jako górnik dołowy w kopalni KWK Wieczorek. Udziela się także jako ratownik górniczy. W sumie w górnictwie przepracował 27 lat. Za swoje osiągnięcia dla górnictwa został odznaczony m.in. dwukrotnie Złotym Krzyżem Zasługi.
W 2000 roku uległ ciężkiemu wypadkowi górniczemu, w wyniku którego stracił wzrok w jednym oku. Oznacza to też koniec pracy na kopalni.
W ramach swoistej terapii psychicznej wyruszył w świat. Najpierw do Indii, potem do kolejnych krajów azjatyckich, afrykańskich i Ameryki Południowej. W sumie odwiedził kilkadziesiąt krajów na czterech kontynentach. Z czasem wypracował własny styl podróżowania, w którym szczególnie ceni sobie docieranie do trudnodostępnych miejsc i celów, rzadko odwiedzanych przez brać podróżniczą. 
W 2006 roku na swoje 50. urodziny wyruszył w kilkumiesięczną podróż lądową do Dalajlamy w Indiach. W końcowej części tej drogi towarzyszy mu filmowiec Paweł Wysoczański. Z nakręconych materiałów powstał film dokumentalny „W drodze”. W 2010 roku Bieniek wydał swoją pierwszą książkę „Hajer jedzie do Dalajlamy”, będącej opisem zarówno całej wędrówki do Dalajlamy, jak i wielu przygód z dzieciństwa, życia dorosłego, a przede wszystkim z innych podróży azjatyckich. 
Mieczysław Bieniek z pasją para się fotografią, robi też amatorskie filmy ze swoich podróży. 
(Źródło informacji: Portal Lubimy czytać.)

    Hajer w krainie chmur. Tam, gdzie czas płynie inaczej.
Wielkie góry to nie tylko wysokość to przede wszystkim wyzwania i przygody, które czekają na tych, którzy mają odwagę zboczyć z utartego szlaku. Mieczysław "Hajer" Bieniek z właściwym sobie animuszem zapędza się w najdalsze zakątki górskich bezdroży, udowadniając, że tam, gdzie kończy się mapa, zaczynają się najlepsze historie.

W tej podróży Hajer zabierze Cię do indyjskiego Ladakhu i w surowy świat wokół masywu Annapurny. To wyprawa w miejsca, gdzie:
Ludzie wciąż żyją w rytmie natury, jakby czas zatrzymał się setki lat temu.
Górskie bezdroża zmuszają do szukania najbardziej niespodziewanych rozwiązań.
Klejnoty przyrody zapierają dech w piersiach nawet tak doświadczonemu podróżnikowi.

Śląskie serce w obiektywie
Książka jest bogato ilustrowana sugestywnymi i urzekającymi fotogra-fiami autora, które pozwalają niemal poczuć mroźne górskie powietrze i dostrzec każdy szczegół surowego krajobrazu. Te kadry to intymny zapis spotkań z ludźmi i naturą, które zostają pod powiekami na długo po zamknięciu książki.
Relacje z wyprawy przeplatają się tu z osobistymi wspomnieniami z dzie-ciństwa i ciężkiej pracy na kopalni. To właśnie te powroty do korzeni nadają jego opowieściom niezwykłej głębi i autentyczności.

Daj się porwać niezwykłym obrazom i ruszaj na szlak. Twoim przewodnikiem będzie niezawodny Hajer!
(Opis wydawcy. Źródło opisu: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne! Zaglądając na mój blog, dobrze już wiecie, jak bardzo cenię sobie książki podróżnicze, a jeśli dotyczą one szeroko pojętych gór i moich ukochanych Indii, to jestem totalnie zachwycona i "kupiona" od pierwszych stron. Nie inaczej jest w przypadku "Hajera w Himalajach" bo jest to intrygujące połączenie książki podróżniczej, reportażu i osobistego pamiętnika, w którym z jednej strony otrzymujemy ogromną dawkę wiedzy na tematy polityczne, geograficzne, kulturalne, obyczajowe itp. a z drugiej możemy przeczytać, jak w tym środowisku funkcjonuje osoba z zewnątrz, osoba wychowana w innej kulturze, osoba o innej mentalności, religii, etyce i światopoglądzie. Niesamowite zderzenie dwóch różnych światów, kontrasty, różnice czasami podobieństwa i dzięki temu książka wciąga, fascynuje, wywołuje emocje i zmusza do spojrzenia na niektóre sprawy pod innym kątem, "otwierając" głowę na inność.  
Bohaterem tej książki jest nie tylko słynna góra, która jest marzeniem niejednego człowieka, ale przede wszystkim ludność zamieszkująca u jej podnóży w tak trudnych,  niewidocznych i niedostępnych dla turystycznego oka miejsc. Autor opisuje ludzi zwyczajnych, zabiera nas na wieś, do miasta i w miejsca zupełnie odcięte od cywilizacji, gdzie życie nadal toczy się według praw, reguł i zwyczajów sprzed setek lat, pokazując życie tych ludzi z wyczuciem, fascynacją, ale i należnym szacunkiem. 

Barwne i lekkie opisy i mnóstwo zdjęć, które pokazuje nam pan Bieniek, pobudzają wyobraźnię, intrygują i pozwalają marzyć. Przy okazji jest podróż w głąb siebie, inspirująca do odkrycia w sobie duszy podróżnika,  pozwalająca sprawdzić naszą wytrzymałość i to na ile nas byłoby stać w obliczu nieznanego. Wielokrotnie dałam się zaskoczyć, ale i nie raz poczułam pewnego rodzaju napięcie i niedowierzanie, szczególnie przy działających na wyobraźnię opisach np. podróż z wojskowymi i konsekwencje jednej błędnej decyzji.
Zdjęcia, które tu znajdziecie, odzwierciedlają wyjątkowość i różnorodność, ale przede wszystkim piękno i nietuzinkowość tego regionu, ludzi i ich zwyczajów, wierzeń i tradycji.
Książkę czytało mi się fantastycznie. Jest mega wciągająca, a Autor bardzo przyjemnie pisze o spełnianiu swych największych marzeń, o ich konfrontacji z rzeczywistością. Jest to fascynująca, zabawna, momentami autentycznie przerażająca relacja z największej przygody życia, a przy okazji niezła lekcja przetrwania w ekstremalnych warunkach. Zawierająca w sobie mnóstwo ciekawostek i anegdot, nie tylko z przygotowań do samej podróży, ale i ciepłych wspomnień z podróży już odbytych, jak i przeszłości oraz wspomnień z rodzinnego domu. Przy okazji pozdrawiam Autora, bo okazuje się, że jesteśmy "dzielnicowymi sąsiadami".

Książka podzielona jest na rozdziały, które są dość krótkie, ale bardzo treściwe. Informacje są przekazane w bardzo ciekawy i interesujący sposób, i dzięki temu przeczytanie tej książki nie zabiera wiele czasu.  
Bardzo się cieszę, że mogłam poznać kolejnego pisarza z mojego małego Hajmatu, tym bardziej że na półce czeka jeszcze inna książka.
 
    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. "Hajer w Himalajach" to wciągająca podróż opowiedziana niezwykle przyjaznym, barwnym i wciągającym językiem.

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Annapurna. 

sobota, 9 maja 2026

(35/26). PO DRUGIEJ STRONIE (Wznowienie)

 
    Autor: Nina Nirali

    Wydawnictwo: Ridero

    Gatunek: Obyczajowa, Romans

    Liczba stron: 164 (e-book, PDF)

    Data premiery: 2025 (data przybliżona)

*Google

    Nina Nirali polska autorka literatury obyczajowej i romansów z motywami międzykulturowymi. Od wielu lat łączy w swojej twórczości fascynację Indiami z opowieściami o współczesnych relacjach i poszukiwaniu tożsamości. Szerzej znana dzięki powieściom "Królowa pszczół", "Macharani" oraz "Kiedy znów się spotkamy". Tworzy serię IndiaEuroStory, w której tradycje hinduskie spotykają się z europejską codziennością, a bohaterowie mierzą się z wyzwaniami życia na styku kultur.
(Źródło: Okładka książki)

    Dwoje ludzi. Dwa światy, oddzielone tysiącami kilometrów i barierami których nie sposób zmierzyć. Gdy przypadek splata drogi Mayi i Aruna, zaczyna się historia, której żadne z nich nie planowało. Czy przypadkiem zrodzone uczucie może okazać się silniejsze od tradycji i przeżytych traum?
"Po drugiej stronie" to opowieść o wyborach, które definiują nasbardziej niż pochodzenie, i o odwadze, by naprawdężyć własnym życiem.
(Źródło: Okładka książki)

    Dzień dobry serdeczne!  Zaglądając na mój blog, wiecie, że jestem wielką pasjonatką Indii, a sama Nina Nirali należy do grona moich ulubionych autorek piszących o kulturze tego kraju, po których książki sięgam bez zastanowienia. Dziś przychodzę do Was ze wznowieniem powieści "Online dostee" wydanej w 2017 roku, teraz pod nowym tytułem ta powieść wybrzmiewa całą sobą, została dopracowana w szczegółach, a wątki poboczne zostały rozbudowane. 

Maya mieszka w Krakowie i udziela korepetycji z języka niemieckiego, za sprawą internetowych zajęć poznaje Aruna, który prowadzi biznes w Indiach. Ta internetowa znajomość trwa już dłuższy czas i zdecydowanie przekracza relacje nauczyciel- uczeń. Oboje czują, że to coś więcej niż tylko znajomość, ale boją się posunąć krok dalej, aż do pewnego wydarzenia, w którym mają szansę się spotkać twarzą w twarz. Gdy wszystko zaczyna się układać, na Aruna spada wiadomość o chorobie jego żony. 
Czy uczucie między Mayą a Arunem przetrwa, a może takiego uczucia nigdy nie było? Jak postąpi Arun w stosunku do swej chorej żony? Jakie tajemnice wyjdą na jaw? Czy Mayi i Arunowi pisane jest szczęście? 
Tego już Wam nie zdradzę, ale gwarantuję, że poznając tę powieść, odnajdziecie odpowiedzi na te wszystkie pytania.

Znając styl pisarki Niny Nirali, już od pierwszych stron wiedziałam, że ta powieść nie będzie zwykłym romansem, wiedziałam, że moje uczucia zostaną wdeptane w ziemię i że przedstawiona historia doprowadzi mnie niejednokrotnie do łez- nie pomyliłam się, za to ponownie dostałam potwierdzenie tego, że tak właśnie pisze Nina Nirali, dosadnie, bez lukrowania i zakłamywania rzeczywistości.
Kocham Indie całym sercem, ale przenigdy nie pogodzę się z kulturą aranżowanych małżeństw- (dla mnie) główną osią tej powieści, niosącej w sobie olbrzymie konsekwencje, nieszczęście i nieustający smutek wielu ludzi. Dlatego też ta powieść wywołała we mnie ogromne emocje i jestem pewna, że długo o niej nie zapomnę. 
Akcja dzieje się dość szybko. Fabuła niesamowicie zaskakuje, a nagłe zwroty akcji czasami poważnie szokują. 
Bohaterowie są dopracowani w najdrobniejszych szczegółach, niesamowicie "ludzcy" wywołują w czytelniku całą gamę odczuć. Książkę czyta się naprawdę szybko, nie sposób jej odłożyć na bok, bez poznania zakończenia.
Autorka opisuje rzeczywistość językiem bardzo przystępnym, łatwo wyobrazić sobie toczącą się akcję, poczuć całą gamę uczuć, zrozumieć i poczuć emocje bohaterów na własnej skórze.
Dokładne i niezwykle barwne opisy kultury, zwyczajów, ludzkich zachowań udowadniają, że pani Nina wie, o czym pisze. Ponownie mogłam przeczytać o jednym z najmniej zrozumiałych dla mnie świąt (Karva Chauth- święto mężatki*), "przeżyć" uroczyste zaślubiny i towarzyszące im obyczaje i tradycje, "poobserwować" miejsca, których nie znajdziemy w przewodnikach. 
Jedyne czego żałuję, to tego, że tak szybko się skończyło. "Po drugiej stronie" to idealna lektura na jeden wieczór 

    Czy polecam?
Polecam z całego serca. Przepiękna, przejmująca opowieść o miłości, honorze, wierności danemu słowu i wierze w przeznaczenie. Z kart powieści czuć bijącą z jej serca miłość do tego pięknego i niezwykle kontrastowego kraju.

POLECAM...

*Karva Chauth- obchodzone jest przez kobiety zamężne w północnych Indiach, dziewięć dni przed Diwali, cztery dni po pierwszej pełni następującej po równonocy jesiennej, w miesiącu karttika (październik/listopad). W tym dniu kobiety poszczą, modląc się o długie życie, dobrobyt i pomyślność swoich mężów oraz szczęśliwe pożycie małżeńskie. Kobiety niezamężne, które niebawem zamierzają wyjść za mąż, również mogą pościć w intencji przyszłych mężów.
Post rozpoczynają na długo przed wschodem słońca, około godziny 4 rano, rezygnując zarówno z jedzenia, jak i picia, nawet wody. Przed wschodem słońca mogą zjeść tyle, ile tylko zdołają.
Mimo iż post jest jednym z najtrudniejszych, Karwa Chauth jest świętem wyczekiwanym przez cały rok, szczególnie przez młode mężatki, obchodzące święto po raz pierwszy, ubierające się w tym dniu w ślubny strój. Wszystkie poszczące kobiety zakładają stroje odświętne oraz rzeczy, które symbolizują i odzwierciedlają ich stan cywilny - biżuterię, bransoletki, robią mehendi, bindi. Modły składają do bogini Gauri. Gdy wzejdzie Księżyc, który zwyczajowo powinny zobaczyć przez sito, a następnie przez to samo sito spojrzeć na męża, mogą przyjąć pierwszy tego dnia kęs, najlepiej podany rękami męża. Dopiero wówczas mogą zacząć wspólny posiłek. Za utrzymanie postu kobiety otrzymują od mężów drogi prezent, najczęściej w postaci złotych bransoletek lub złotego naszyjnika.
Karwa Chauth w założeniu odzwierciedla radość, blask, jasność i szczęście w związku małżeńskim, jest symbolem niezachwianej wierności żony wobec męża, a także okazją dla zbliżenia się mężatki do teściów oraz do spotkań rodzinnych.
(Źródło: Wikipedia)

Za plik recenzyjny serdecznie dziękuję Autorce.

piątek, 23 maja 2025

(54/25). EASY. KUCHNIA INDYJSKA. NAJLEPSZE PRZEPISY

 
    Autor: Sandra Salmanjee

    Tytuł oryginału: EASY Inde. Les meilleures recettes de mon pays tout en  images

    Tłumaczenie: Monika Szymaniak

    Wydawnictwo: Wydawnictwo RM

    Gatunek: Kulinaria

    Liczba stron: 146

    Data premiery: 12. 03. 2025 (na rynku polskim)

 *Google

    Sandra Salmandjee, czyli Sanjee, autorka bloga "Bollywood Kitchen", popularyzuje oryginalne potrawy z kraju swoich przodków i skupia wokół siebie społeczność smakoszy.
(Źródło: Okładka książki)

    Kuchnia indyjska zachwyca bogactwem smaków, aromatów i kolorów. Wyrusz w kulinarną podróż do Indii, poznaj przepisy na najlepsze dania i przekonaj się, jak łatwo przygotować je w domu!

Skosztuj szaszłyków z jagnięciny z imbirem i kolendrą, kurczaka tandoori, curry z bakłażanem albo sera paneer ze szpinakiem. Do tego ryż z kardamonem lub szafranem, chlebki naan i chapati, chutneye i raity. A na deser lassi lub lody różane. Oprócz przepisów na pyszne dania znajdziesz tutaj informacje o podstawowych produktach i przyborach, użyteczne wskazówki i proste instrukcje krok po kroku, a wszystko to ilustrowane pięknymi zdjęciami.
(Opis wydawcy)

    Dzień dobry serdeczne! Namaste! Kilka dni temu pisałam Wam o książce, która zawiera w sobie przepisy vege, a dziś przychodzę do Was z propozycją, w której znajdziecie również mięso takie jak: drób, jagnięcina, ryby czy owoce morza. Kuchnia indyjska słynie z bogatej różnorodności, żywych smaków i aromatycznych przypraw. Z historią sięgającą tysięcy lat, indyjskie jedzenie ewoluowało w złożoną i zróżnicowaną tradycję kulinarną, która odzwierciedla różnorodne kultury, regiony i klimaty tego kraju. Jak niektórzy z was wiedzą jestem wielką pasjonatką Indii i wszystkiego, co ich dotyczy, uwielbiam kuchnię prosto z Indii i sama sporo eksperymentuję w kuchni, dlatego też gdy zobaczyłam tę książkę, wiedziałam, że to będzie zdecydowanie coś dla mnie. Nie pomyliłam się, a niektóre z podanych tutaj przepisów, szczególnie te z drobiem i owocami morza, już na stałe weszły do mojego kulinarnego repertuaru, a dzięki coraz łatwiejszej dostępności produktów, mogę bliżej poznawać dziedzictwo kulinarne Indii i samodzielnie przyrządzać charakterystyczne dla tego kraju potrawy w najwyższej jakości. Dlatego też z wielką radością sięgam po książki stworzone przez ludzi, którzy mają o tym pojęcie i dzielą się nie tylko wielką pasją i wiedzą, ale i wieloma ciekawostkami. Nie inaczej jest w tym przypadku.

Książka podzielona jest na sześć rozdziałów: podstawy, przekąski, dania mięsne i rybne, dania z ryżu i nasion roślin strączkowych, dania wegetariańskie, desery i napoje. Co ważne zaczyna się od rozdziału, z którego dowiecie się jakie przyrządy warto mieć w domu, poznajemy podstawowe przyprawy (nie zawsze oczywiste, ale już łatwo u nas dostępne), a także podstawowe przepisy na takie dania jak: różnego rodzaju ryże, domową pastę curry, czosnkową czy imbirową, lub uwielbiany przeze mnie ser paneer. Warto wczytać się w ten rozdział, by ułatwić sobie później pracę z innymi, trochę bardziej skomplikowanymi przepisami. 
W książce znajduje się około sześćdziesięciu przepisów, każdy z nich jest zrozumiały i niezwykle przejrzysty, przeprowadzi przez proces gotowania krok po kroku nawet największego laika, co jest olbrzymią zachętą do zgłębiania swojej kulinarnej wiedzy. Większość przepisów opatrzona jest apetycznym i barwnym zdjęciem pobudzającym nie tylko kubki smakowe, ale i wyobraźnię oraz kreatywność. 
Osobiście przetestowałam już kilka receptur (mój mąż się śmieje, że za chwilę zamieni się w hindusa) i na dzień dzisiejszy jestem fanką klopsików z soczewicy, kurczaka tandorii, kormy z kurczakiem i lodów różanych. 
Nie dość, że są to dania łatwe w przyrządzeniu to jeszcze niebiańsko smaczne i bajecznie kolorowe. 

Na uwagę zasługuje także wydanie tej książki, jest przejrzysta, oprawiona w twardą kładkę, przez co nie ulegnie tak szybko zniszczeniu przy częstym korzystaniu. W troszkę większym formacie niż standardowa książka, dzięki czemu łatwiej jej się używa przy gotowaniu. Warto zaznaczyć, że "Kuchnia indyjska" jest czwartą częścią serii kulinarnej "Easy", w której do tej pory ukazały się: "Kuchnia chińska", "Kuchnia tajska" i "Kuchnia wietnamska". Jestem bardzo ciekawa pozostałych pozycji tej serii.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Wspaniała, smaczna i barwna kulinarna podróż w świat, który u nas nie jest jeszcze do końca odkryty.

"Mięso stanowi istotny element indyjskiej diety. Spożywa je, choć w niedużych ilościach, 60 procent Hindusów. Ryby i skorupiaki można znaleźć właściwie tylko na wybrzeżu (np. w Goa) i w dużych aglomeracjach miejskich (takich ja Madras).
                        - Sandra Salmandjee "Kuchnia indyjska. Najlepsze przepisy" str. 73

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje wydawnictwu RM.

poniedziałek, 12 maja 2025

(50/25). KUCHNIA INDYJSKA WEGE BY TAPI.


    Autor: Tapinder Sharma

    Wydawnictwo: Wydawnictwo RM

    Gatunek: Kulinaria

    Liczba stron: 192

    Data premiery: 22. 05. 2024

 *Google

    Tapinder Sharma Hindus z pochodzenia, Polak z wyboru. Umiejętnie łączy te skrajnie różne kultury prywatnie oraz zawodowo. W kuchni pozostaje wierny swojej hinduskiej, a w dodatku wegetariańskiej naturze. Właściciel sieci restauracji Ganesh. Prowadzi warsztaty kuchni indyjskiej i kursy kulinarne na różnych poziomach zaawansowania.
(Źródło: Okładka książki)

    Poznaj wspaniałą, kolorową, pachnącą kuchnię indyjską w wersji wege!

Czy masz ochotę na przepyszną zupę z soczewicy, wegetariańskie samosy, matar paneer, wege biryani, sałatkę z mango, a może chutney jabłkowy? Co powiesz na deser jalebi i mango lassi?
W tej książce znajdziesz przepisy na: zupy, przekąski, dania główne, pieczywo, dania z ryżem, raity, sałatki, chutneye, a także słodycze i napoje. 
Wszystko, co potrzebne, by wyczarować wspaniały klimat Indii w twojej kuchni! Każdemu przepisowi towarzyszy wstęp przybliżający historię i charakter opisywanego dania. Dokładne instrukcje pomogą ci przyrządzić samodzielnie wspaniałe, bogate w smaku dania, a wskazówki i ciekawostki pozwolą poszerzyć wiedzę o kulinarnej kulturze Indii.
(Opis wydawcy).

    Dzień dobry serdeczne! Namaste! Jak niektórzy z was wiedzą jestem wielką pasjonatką Indii i wszystkiego, co ich dotyczy, uwielbiam kuchnię hinduską i sama sporo eksperymentuję w kuchni, dlatego też gdy zobaczyłam tę książkę- bodajże w reklamie w mediach społecznościowych wydawcy- wiedziałam, że to będzie zdecydowanie coś dla mnie. Nie pomyliłam się, a niektóre z podanych tutaj przepisów już na stałe weszły do mojego kulinarnego repertuaru. Teraz w ten upalny czas sałatki i napoje przygotowywane z przepisów z tej książki, towarzyszą mi na okrągło- Nimbu pani (napój z limonek, czarnej soli, soli, mięty, wody i LODU) schodzi dosłownie na litry, bo nawadnia jak najlepszy izotonik.

Pełna egzotycznych smaków książka rozpoczyna się od wstępu napisanego przez samego Autora, w którym wraca wspomnieniami do swojego rodzinnego domu. Dzięki temu możemy "poznać"nie tylko samego Autora, ale dowiedzieć się także co sprawiło, że pokochał nie tylko gotowanie, ale i nasz kraj. Urocza jest to opowieść i wprowadza nas do dalszej części, w której doświadczamy już kulinarnego nieba...
"Kuchnia Indyjska. Wege by Tapi" to około osiemdziesięciu przepisów podzielonych na dziesięć grup: zupy, przekąski, dania główne, pieczywo, dania z ryżem, raity (ubity na gładką masę jogurt z warzywnymi dodatkami pokrojonymi w drobną kostkę), sałatki, chutneye, słodycze i napoje.
Każde danie to dopieszczona kulinarna perełka! Każdy przepis został dokładnie opisany, od wszystkich potrzebnych składników po wykonanie krok po kroku, tak dokładnie, że poradzi sobie z nim nawet początkowy kucharz. Dodatkowym atutem jest opis dania, jego pochodzenie, ciepłe wspomnienie, wskazówka lub praktyczna porada, ciekawostka związana z daniem lub składnikiem, a całość wieńczy piękne, soczyste zdjęcie, które sprawia, że apetyt tylko rośnie. W końcu jemy też oczami!

Jak tytuł wskazuje, znajdują się tu same przepisy wegetariańskie, ale gwarantuję, że nawet największy mięsożerca (tak, ja też nim jestem) znajdzie tu coś, co przypadnie mu do gustu! Ja jestem zakochana w zupie soczewicowej z dodatkiem cytryny i świeżej kolendry, uwielbiam Veg biryani- ryż z mnóstwem warzyw i przypraw, niezwykle smaczny i aromatyczny a banalnie prosty w wykonaniu. Tych przepisów jest już wiele, są łatwe w przyrządzeniu, wykonanie ich nie zajmuje dużo czasu i co ważne dużych nakładów finansowych.
Tak jak wspomniałam wyżej, kilka z nich już przetestowałam i jestem zachwycona. Gwarantuję, każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Książka ta będzie idealna zarówno dla początkowych jak i zaawansowanych kucharzy, dla tych którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z kuchnią hinduską jak i tych, którzy już ją poznali nawet w niewielkim stopniu. Na uwagę zasługuje także jej wydanie, jest doskonale ułożone, przejrzyste i niezwykle barwne. 

Słowem podsumowania, bardzo dobra pozycja dla każdego, kto gotuje od dawna i tego, który dopiero zaczyna. Ciekawa i inspirująca- dająca doskonałą bazę do własnych kulinarnych eksperymentów. JA jestem zachwycona tą książką, nie tylko przepisami, ale także miłością i szacunkiem do jedzenia i olbrzymią wiedzą, która z niej płynie.
Z każda taką pozycją kocham Indie jeszcze bardziej <3

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Wspaniała, smaczna i barwna kulinarna podróż w świat, który u nas nie jest jeszcze do końca odkryty.

POLECAM...

"My, Hindusi, nie lubimy marnować jedzenia, staramy się twórczo i smacznie wykorzystywać pozostałe po posiłku resztki, jak na przykład ugotowany wcześniej ryż. Pulao, w tym przypadku z warzywami, nadaje ryżowi nowy, ekscytujący smak i charakter. Staje się on daniem samym w sobie- z dodatkiem jogurtu i pikli nie potrzebuje nic więcej." 
                         - Tapinder Sharma "Kuchnia indyjska wege by Tapi" str. 126

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuje wydawnictwu RM.

piątek, 16 sierpnia 2024

(111/24). POWITANIE SŁOŃCA

 
    Autor: Katarzyna Sarnowska

    Wydawnictwo: LUCKY

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 372

    Data premiery: 20.05. 2024

 *Google

     Katarzyna Sarnowska Katarzyna Sarnowska pisarka, tłumaczka z języka angielskiego, żona, mama. Miłośniczka jogi, jazdy na rowerze i dobrej książki. Autorka powieści: "Smak życia", "Miłość w kolorze sepii", "Szept Anioła" oraz serii "Nad Jeziorakiem", w której ukazały się - "Rejs po szczęście", "Serce za burtą", "Za sterami życia" oraz "Miłość w żagle". W swych książkach stara się podnosić czytelniczki na duchu i nieść nadzieję.
Najchętniej szuka inspiracji w szumie morskich fal. Uwielbia podróże, poznawanie obcych kultur i
smaków. http://www.katarzynasarnowska.pl
(Źródło: Lubimy czytać)

    Beata po nieudanym małżeństwie pragnie odzyskać duchowy spokój i osiągnąć wewnętrzną wolność. To jest główny powód jej podróży do Indii. Zwiedzając kraj, staje się świadkiem wielu zaskakujących i niezwykłych wydarzeń. Joga pozwala jej oderwać się od natłoku niechcianych wrażeń i natarczywych wspomnień.
Choć nie szuka ani miłości, ani nowego związku, szybko staje się obiektem zainteresowania dwóch zupełnie różnych mężczyzn. Dla Beaty otwierają się nowe perspektywy, na które do niedawna nie była gotowa.
Czy w tym pełnym egzotyki kraju odnajdzie spokój ducha?
A może zupełnie niespodziewanie ulegnie nieznanym wcześniej pokusom?
(Opis wydawcy)

   Ta wyprawa nie mogła zacząć się gorzej: już pierwszego dnia swojego pobytu w Indiach Beata zostaje okradziona. Na szczęście dzięki człowiekowi, który postanawia jej pomóc, staje na nogi i postanawia mimo wszystko kontynuować podróż. Wie już jednak, że będzie musiała zweryfikować swoje wyobrażenia dotyczące tej upragnionej "wycieczki życia", zostawić za sobą zachodni sposób myślenia i kierować się zasadą: "Nie oczekuj niczego, bądź gotowy na wszystko"... 
Wkrótce Beata pozna świat, o którym tak naprawdę niewiele wie, uwikła się w zaskakujący trójkąt, przeżyje pełen namiętności romans i zrozumie, że najlepsze rzeczy zdarzają się nam wtedy, gdy zupełnie się ich nie spodziewamy...
Nie będę opisywać więcej fabuły, bo w tej historii dzieje się mnóstwo, a każdy wątek powiązany jest z poprzednim, bądź jest przyczyną następnego, przez co nie chciałabym Wam czegoś nieopatrznie zaspojlerować, tym bardziej że wydawca już wiele ujawnia...

Indie fascynują mnie odkąd pamiętam i jestem bardzo zaskoczona faktem, że książka pani Sarnowskiej wywołała we mnie tyle skrajnych odczuć. Z jednej strony jest naprawdę intrygująco, a z drugiej strony czuję jakiś niedosyt, być może nawet pewnego rodzaju rozczarowanie, bo spodziewałam się głębszego przekazu i pokazania jaki ten kraj jest naprawdę...
Indie odbieram jako kraj, w którym ludzie są wdzięczni za każdą drobnostkę, która przytrafiła im się w życiu i wierzących, że po coś (ta drobnostka) ona się stała, to kraj najróżniejszych świąt i religii, gdzie każdy znajdzie miejsce dla siebie i gdzie wyznawcy różnych religii potrafią żyć obok siebie, a nawet co (czasami mocno) zaskakujące wspólnie świętować, choć czci się zupełnie innego Boga. Ten kraj to wielobarwne festiwale, medytacja, joga, świątynie w tym mój ukochany - Tadż Mahal- pomnik poświęcony miłości, to tańce i jedzenie- każdy region to inny smak, każdy ma swoje wyjątkowe i niezapomniane smaki. Dla mnie Indie to jedność i różnorodność w jednym, to miłość i nienawiść, to tradycja i nowoczesność, to bogactwo i skrajna bieda, to przesyt i walka o przetrwanie do jutra... Tylko że w tej książce tak mało tych Indii, o których piszę, znalazłam. Autorka równie dobrze mogła umieścić fabułę książki w każdym innym kraju i w sumie wyszłoby na to samo. Po opisach trudno poczuć klimat tego kraju, bohaterka gdziekolwiek pojedzie je to samo, pije to samo, odkrywanie tego kraju traktuje jak karę nie przyjemność, i choć Autorka dość dokładnie opisuje poszczególne miejsca, jakoś nie umiałam wykrzesać z tych opisów tego specyficznego flow, które porwałoby mnie od pierwszych stron. Poznajemy za to doskonale główną bohaterkę, jej podejście do życia, nowych związków, przyjaźni z innymi nacjami, i smutno jest mi to stwierdzić, ale jakoś nie mogłam jej polubić, choć w niektórych momentach naprawdę dobrze ją rozumiałam- przypadły mi do gustu jej rozważania na różne tematy, momentami dość mocno filozoficzne, ale pokazujące życie, takim, jakie jest bez zbędnego koloryzowania, zmuszając przy tym do głębokiej refleksji, zgadzałam się z nią, jednak z drugiej strony ciągle coś mi w niej zgrzytało. 
Mimo tych zarzutów bohaterowie są ciekawie wykreowani i poprowadzeni, nie ma tu nikogo zbędnego, każdy wiele do tej historii wnosi. Są oni niezwykle emocjonalni, obdarzeni całą gamą uczuć. Moim ulubieńcem zdecydowanie stał się Maruti- człowiek z zasadami, skrywający w sobie wiele bólu i tajemnic, bezpośredni, może trochę irytujący, ale na pewno życzliwy i pomocny.
Akcja jest różnorodna, raz pędzi na złamanie karku, momentami mocno zwalnia, czułam się jak na górskiej kolejce tuż przed runięciem w dół. Na pewno nie brakuje tu elementu zaskoczenia, jeśli poznało się już wszystkie motywy  i oczekiwania, które kierują bohaterami, choć zakończenie jest dość przewidywalne.
Dlatego mam właśnie problem z tą historią, z jednej strony ciągnęło mnie do niej bardzo, chciałam ją poznać, ale z drugiej ciągle miałam z tyłu głowy, że to nie jest to, na co się nastawiłam... było mi za mało Indii w Indiach....

    Czy polecam?
Myślę, że tak, bo jest to ciekawa opowieść o relacjach uczuciach i emocjach. Jestem przekonana, że każdy tę historię odbierze inaczej. Może dla mnie to nie był odpowiedni czas, i nie znalazłam w niej tego czego szukałam, jednak Was zachęcam z całego serca do sięgnięcia o nią, i spojrzenia na Indie oczami bohaterki, do ich poznawania. 

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Lucky.

środa, 17 kwietnia 2024

(53/24). WOJENNA TUŁACZKA. Z KRESÓW PRZEZ SYBIR I INDIE DO ANGLII.

 
     Tytuł oryginału: Heniek. A Polish's Boy's Coming of Age in India During World War II

    Autor: Anna Bonshek

    Tłumaczenie: Roman Gołędowski

    Wydawnictwo: Annapurna

    Gatunek: Reportaż, Biografia, Wspomnienia

    Liczba stron: 416

    Data premiery: 10. 04. 2024 (na rynku polskim)

*Google

    Anna Bonshek zajmuje się w swojej pracy sztuką i nowymi mediami. Jest doktorem filozofii, specjalizuje się w wiedzy wedyjskiej. Należała do zespołu redakcyjnego 20-tomowej serii "Conscious-ness, Literature and the Arts" wydawanej przez holenderskie wydawnictwo naukowe Rodopi. Jej prace artystyczne poza Australią, gdzie obecnie mieszka, były wystawiane m.in. w Indiach i Kazachstanie. Jest laureatką nagród Royal Society of Arts w Londynie oraz National Endowment for the Arts w USA. Była publicystką i redaktorką czasopisma "New Art Examiner". Jest autorką dwóch innych książek: "Mirror of Consciouness: Art, Creativity and Veda" oraz "The Big Fish: Consciousness, Body and Space".
(Źródło: Okładka książki)

    Dramatyczne losy polskiego chłopca podczas II wojny światowej, któremu po wywózce do Kazachstanu przyszło dorastać w Indiach.
Niniejsza książka zalicza się co prawda do biografii, jest jednak czymś więcej niż opowieścią o indywidualnym losie. Jej bohater, Henryk Bączyk, urodził się w Polsce w 1928 roku, w Wołkowysku (Kresy). W 1940 roku został wraz z rodziną wywieziony do obozu w Kazachstanie, gdzie musiał stawić czoła okrutnym warunkom życia. Walka o byt w tych skrajnych okolicznościach została w książce przedstawiona z ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Późniejsze ocalenie wydawało się wręcz cudem. Następnie Henryk trafił do Indii, gdzie przez kilka lat zdobywał wykształcenie w polskich ośrodkach dla dzieci i młodzieży oraz w elitarnej szkole na Mount Abu (opis pobytu w tym college’u jest nową kartą w polskim piśmiennictwie). Z Indii losy zawiodły go do Anglii, gdzie nie bez piętrzących się przeszkód w powojennej rzeczywistości zdołał stanąć na nogi.
Dodatkową wartością tej książki jest nakreślone tło historyczne kolejnych etapów życia jej bohatera. Zadbała o to autorka książki, a zarazem jego córka, Anna Bonshek.
(Opis wydawcy)

W życiu chodzi o to, aby coś znaczyło, aby pozostawić po sobie ślad…
To prawda, że rodzimy się tylko raz, jednak ile razy można zaczynać życie od nowa?
Henryk Bączyk zaczynał swe życie od nowa kilkanaście razy, za każdym razem podnosił się coraz silniejszy... a niemymi świadkami tych wszystkich wydarzeń są opowieści i wspomnienia, które przekazywał swym potomnym. To właśnie na ich podstawie jego córka Anna Bonshek snuje gęstą od emocji opowieść, w której na tle historycznej zawieruchy przeplatają się wzloty i upadki, radości i tragedie, miłość i żałoba.
"Wojenna tułaczka..." to również niezwykłe źródło wiedzy o czasach słusznie minionych, o odradzaniu się polskiej państwowości, o miłości do kraju i wielkim patriotyzmie, a także o życiu Polaków na przełomie XIX i XX wieku, wielu wojennych zawieruchach i wyzwaniach. Życiu pełnym wiary w lepsze jutro mimo całej jego nieprzewidywalności i zagrożeniach płynących niemal z każdej strony. Jest to także opowieść o podróży... przede wszystkim tej w głąb siebie...
Uwielbiam książki oparte na biografiach silnych i niezależnych ludzi, bo wychodzę z założenia, że niezwykli bohaterowie zasługują na takie biografie, by pamięć o nich nie zginęła, a przy tym dali się oni poznać młodszym pokoleniom- i właśnie taką wyjątkową książkę chciałabym Wam dziś przedstawić. Wprawdzie nie jest to typowa biografia z mnóstwem dat i przypisów, ale to sprawia, że dzięki temu książka pochłania czytelnika od pierwszych stron, a "Wojenne tułaczka...." to naprawdę genialnie napisana historia- mimo że autorka jest córką głównego bohatera, nie opowiada tylko o swoim ojcu- owszem pragnie ukazać jego pasje, obawy, miłości i... codzienność, z którą musiał się mierzyć, jednak nie koloryzuje, nie ubarwia, nie usprawiedliwia i nic nie zataja, daje nam doskonałą lekcję nie tylko historii, ale i empatii oraz ludzkiej życzliwości. 
Pokazuje ona życie zwyczajnych, ale i niezwyczajnych ludzi, patriotów, gotowych poświęcić wiele by ich mała ojczyzna rosła w siłę, a przy okazji dając świadectwo, jak trudne były to czasy, w których przyszło im żyć. Narracja pierwszoosobowa tylko ten trud podkreśla, a zarazem pozwala sobie wyobrazić myśli, uczucia i emocje, jakie targały głównym bohaterem. Zrozumieć jego strach i rozterki gdy musiał wybierać, gdy niejednokrotnie śmierć zajrzała mu w oczy...

Jest w tej książce wiele prawdy, są rozczarowania, łzy i żałoba nie brakuje trochę goryczy, ale jest w tej historii także dużo ciepła, zrozumienia sytuacji, miłości.
Doskonale została także napisana i pokazana skomplikowana i trudna sytuacja polityczna  i geograficzna nie tylko Polski, ale i całego świata. Łatwo poczuć klimat tamtego czasu, zobaczyć to, z czego ludzie się cieszyli, czego się bali, czego pragnęli. My czytelnicy, przypomnimy sobie przy tej lekturze wiele ważnych wydarzeń, które miały wielki wpływ na to jak wygląda teraz nasza ojczyzna.

Książkę czyta się doskonale, akcja toczy się dość szybko i zapewnia stały dopływ adrenaliny, trudno jest ją odłożyć na bok. Najbardziej pokochałam "Część indyjską" która znam dość dobrze z innej książki*. Cudownie było spojrzeć na tę wyjątkową, a zarazem piękną historię innymi oczami, poczytać o tych samych ludziach, "odwiedzić" te same miejsca. Niejednokrotnie odnosiłam wrażenie, że losy dzisiejszego bohatera, nie raz przecięły się z losami opisywanymi przez świadków tamtej historii. 
Tak jak wspomniałam wyżej, wiele emocji mi towarzyszyło w trakcie lektury, pojawiła się cała gama uczuć, przeżywałam wszystko z głównym bohaterem i ciągle w głowie miałam myśl- jak człowiek musi być silny, by przetrwać tyle nieszczęść w swoim życiu. Momentami łzy lały się strumieniami, a rozedrgane serce nie dało się uspokoić...

    Czy polecam?
 Zdecydowanie tak. Autorka stworzyła niesamowitą opowieść opartą na autentycznych wydarzeniach. Jest to historia, którą powinien poznać każdy, szczególnie młodsze pokolenie, którym dane jest żyć w miarę spokojnym czasie, by zrozumieli przeszłość, ale i docenili teraźniejszość.

* "Wszystkie dzieci Maharadży"- Joanna Puchalska, Wydawnictwo Fronda (2022).

"Jako chłopiec spacerowałem ulicami starego Wołkowyska, podziwiając jego piękne kościoły i synagogi. To był barwny, malowniczy świat- mieszkali tu katolicy, żydzi, luteranie, prawosławni i przedstawiciele innych wyznań. Ten zróżnicowany świat wielu religii i tradycji był jak urodzajna gleba rodząca wybitnych ludzi- poetów, przywódców politycznych i wojskowych.
Na gwarnym targu spotykali się ludzie różnych narodowości- Polacy, Białorusini i Rosjanie. Obecność wielu Rosjan była oczywiście pokłosiem zaborów. Pomimo tych mrocznych kart historii Polski dla mnie Wołkowysk był miejscem wyjątkowym. Z nim wiążą się najważniejsze wspomnienia mego dzieciństwa. Tu rodziła się moja ciekawość świata. Tu zawsze wiele się działo, tu każdy dzień był czymś nowym, co pochłaniało mnie bez reszty. To był mój świat, mój dom rodzinny."
   - Anna Bonshek "Wojenna tułaczka. Z Kresów przez Sybir i Indie do Anglii" str. 16-17

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Annapurna.

środa, 8 listopada 2023

(137/23). SMARAN. KOLORY INDII

 
    Autor: Magdalena Stępień

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Podróżnicza, Obyczajowa

    Liczba stron: 402

    Data premiery: 23. 10. 2023

 *Google

    Magdalena Stępień Indie przytrafiły mi się po raz pierwszy w 2008 roku, kiedy to nie wiedząc, co mnie czeka, ale też nie zastanawiając się dwa razy, spakowałam walizkę i ruszyłam, zupełnie sama, zgłębiać tajniki lokalnego rynku nieruchomości. Kawałek mojego serca dalej błąka się po zatłoczonych, wypełnionych kolorami, zapachami i dźwiękami ulicach. Wróciłam tam po siedmiu latach, a potem jeszcze raz... Moje wyjazdy budziły zainteresowanie- każdy chciał wiedzieć "jak naprawdę jest", jednak na pytania o ten niesamowity kraj nie ma prostych odpowiedzi. Dla każdego zdania, które wypowiadałam, zawsze mogłabym dołożyć drugie, o przeciwstawnym znaczeniu- i obydwa byłyby prawdziwe. "Smaran. Kolory Indii" jest moim prezentem dla wszystkich, których interesują wyczerpujące odpowiedzi.
(Źródło: Okładka książki) 

    Dla Dominiki właśnie zaczyna się najbardziej egzotyczna przygoda życia: praktyki w firmie Pride Estates w Bengaluru. Dziewczyna doskonale zdaje sobie sprawę, że Indie to kraj kontrastów i nierówności społecznych, które mogą być dla niej trudne do zaakceptowania, a jednak rzeczywistość i tak ją zaskakuje. Każdy kolejny dzień spędzony w Bengaluru jest wyzwaniem i lekcją, podczas której Dominika zgłębia tutejszą kulturę, historię i tradycję. Dziewczyna poznaje mentalność Hindusów, uczy się, co wolno, a czego absolutnie nie, i zaczyna dostrzegać piękno w różnorodności i odmienności od europejskich zwyczajów. A i okazji do gorących romansów nie brakuje…
"Smaran. Kolory Indii" to fascynująca opowieść o Indiach początku XXI wieku, gdy przemiany społeczne dopiero raczkują, pozycja kobiet wciąż jest niższa niż krów, a lista tematów tabu zdaje się nie mieć końca. Jak odnajdzie się tu młoda, wyzwolona dziewczyna z Europy?
(Opis wydawcy)

    Indie fascynują mnie odkąd pamiętam i odbieram je jako kraj, w którym ludzie są wdzięczni za każdą drobnostkę, która przytrafiła im się w życiu i wierzących, że po coś (ta drobnostka) ona się stała. To kraj najróżniejszych świąt i religii, gdzie każdy znajdzie miejsce dla siebie i gdzie wyznawcy różnych religii potrafią żyć obok siebie, a nawet co (czasami mocno) zaskakujące wspólnie świętować, choć czci się zupełnie innego Boga. 
Ten kraj to wielobarwne festiwale, medytacja, joga, świątynie w tym mój ukochany - Tadż Mahal- pomnik poświęcony miłości, to tańce i jedzenie- każdy region to inny smak, każdy ma swoje wyjątkowe i niezapomniane smaki. Dla mnie Indie to jedność i różnorodność w jednym, to miłość i nienawiść, to tradycja i nowoczesność, to bogactwo i skrajna bieda, to przesyt i walka o przetrwanie do jutra... 
Dużo miejsca poświęcone jest w tej historii kobietom, ich pragnieniom zbliżenia się kulturowo do Europejek,  ale i ogromnym przywiązaniu do tradycji.
Mnóstwo statystyk, które przytacza autorka, podnoszą momentami włosy na głowie, wydając się momentami niedorzecznymi, ale niestety są niezwykle autentyczne i wstrząsające. Wiedzieliście, że nadal w dwudziestym pierwszym wieku, czasami rodzicom bardziej się "opłaca" usunąć ciążę z żeńskim płodem, niż potem wydać pieniądze na posag? Wstrząsające prawda?
Autorka doskonale opisuje otaczający ją świat, pokazuje kulturę i obyczajność zwykłych ludzi, punktując przy tym różnice i podobieństwa, które nas łączą bądź dzielą. Przemyca przy tym mnóstwo ciekawostek i faktów dotyczących miejsc, w których akurat toczy się fabuła, a także takich, o których w życiu nie słyszeliście między innymi o rozlewni Coca Coli. Oczy momentami naprawdę wychodzą z orbit. Opowiada o ludziach, którzy mają istotny wpływ na poprawę życia ludzi z najniższych kast w społeczeństwie. O kilku z nich sama słyszałam, o kilku przeczytałam pierwszy raz, a ich działania są naprawdę godne podziwu.
Przyznam, że to mocno zaskakujące fakty, które zmusiły do wielu przemyśleń i refleksji nad tym czy wszystkie materialne rzeczy, które posiadam, są mi tak naprawdę potrzebne. 
Czy autorce udało się oddać ducha tego niezwykłego kraju, pokazać go tak jak Ona sam go widzi? W moim odczuciu tak!

Nie będę opisywać fabuły, bo w tej historii dzieje się mnóstwo, a każdy wątek powiązany jest z poprzednim, bądź jest przyczyną następnego, przez co nie chciałabym Wam czegoś nieopatrznie zaspojlerować, tym bardziej że wydawca już wiele ujawnia. Uwierzcie mi jednak na słowo, sięgajcie po tę książkę, bo naprawdę warto. 
Dałam się porwać przygodzie już od pierwszej strony, w której główna bohaterka spełnia swoje marzenie i staje na indyjskiej ziemi... Czytając tę historię, jeszcze bardziej zapragnęłam spełnić własne marzenie...
Napisana bardzo ładnym językiem, porywa w ten bajecznie kolorowy świat już od pierwszych stron, nie sposób się przy niej nudzić nawet przez sekundę. Wartka akcja gwarantuje stały dopływ adrenaliny i pozytywnych emocji. 
"Smaran. Kolory Indii" zaklasyfikowana jako książka podróżnicza, ale ja się z tym nie zgodzę. Dla mnie jet to mix gatunkowy, bo znajdziemy tu wszystkiego po troszku, mamy tutaj dobrą powieść obyczajową z gorącym romansem w tle, nutkę sensacji, a nawet kryminału, ocieramy się momentami o reportaż i książkę podróżniczą. Jestem nią oczarowana i bardzo się cieszę, że trafiła ona w moje ręce.
Jedyne czego mi tu brakło to zdjęcia, wprawdzie jest tu ich kilka, ale jak dla mnie zdecydowanie za mało ;)

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To intrygująca opowieść o ludziach, uczuciach i emocjach, w której każdy znajdzie coś dla siebie, przy okazji  poznając Indie takie, jakie są naprawdę... 

POLECAM...

"... Asdin też nie mógł się doczekać i przez kilka pierwszych miesięcy po przyjeździe ani przez chwilę nie narzekał na nadmiar czasu. Mogło to mieć pewien związek z tym, że idealnie wpasował się w tryb lokalny, w którym zegarek miał znaczenie drugorzędne. Był zachwycony, że nie musi się nigdzie śpieszyć i wreszcie wyrwał się spod terroru kalendarza. Z czasem jednak zauważył, że jeśli zebranie potrwa dwie godziny dłużej, to jemu nikt nie zapłaci za nadgodziny, nie przejmie się tym, że spóźni się na umówioną kolację czy do kina, a pracownicy Microsoftu w Paryżu nie będą skłonni przesuwać terminu oddania projektu."
                          - Magdalena Stępień "Samaran. Kolory Indii" str. 245

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

poniedziałek, 3 lipca 2023

(79/23). SIEDEMDZIESIĄT SIEDEM SŁONI

 
    Autor: Piotr Biedrzycki

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Obyczajowa, Przygodowa, Podróżnicza

    Liczba stron: 684

    Data premiery: 19. 09. 2018

 *Google

    Piotr Biedrzycki ur. w 1959 roku. Absolwent Wydziału Radia i TV im. Krzysztofa Kieślowskiego na Uniwersytecie Śląskim. Autor czterech tomików wierszy, laureat konkursów literackich, tekściarz, stypendysta Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na rok 2003.
W 2015 roku zrealizował serię 17 odcinków telewizyjnego filmu podróżniczego "77 Słoni- Indie" opowiadającego o kraju, który jest jego wielką pasją i miłością.
(Źródło: Okładka książki)

    Pełna egzotycznych smaków, zapachów i barw historia jednej podróży, która zmieniła wszystko
Ta wyprawa nie mogła zacząć się gorzej: już pierwszego dnia swojego pobytu w Indiach Piotr zostaje okradziony i pobity. Na szczęście dzięki ludziom, którzy postanowili udzielić mu pomocy, wkrótce wraca do zdrowia i postanawia mimo wszystko kontynuować podróż. Wie już jednak, że będzie musiał zweryfikować swoje wyobrażenia dotyczące tej upragnionej "wycieczki życia", zostawić za sobą zachodni sposób myślenia i kierować się zasadą: "Nie oczekuj niczego, bądź gotowy na wszystko". Wkrótce Piotr pozna świat bollywoodzkiego filmu, zostanie uwikłany w narkotykową intrygę, przeżyje pełen namiętności romans i zrozumie, że najlepsze rzeczy zdarzają się nam wtedy, gdy zupełnie się ich nie spodziewamy...
Tłoczne ulice Bombaju, fetor slumsu Dharavi, baśniowy Bollywood, idylliczne plaże Goa... trudno pozostać obojętnym wobec tej niesamowitej, pełnej kontrastów scenerii. Trzeba tylko mieć otwarte oczy i... pozwolić się nieść przygodzie!
(Opis wydawcy)

    Indie fascynują mnie odkąd pamiętam i jestem bardzo zaskoczona faktem, że książka pana Biedrzyckiego już od kilku lat istnieje na rynku wydawniczym, a ja dopiero teraz mam możliwość jej poznania, tym bardziej że serial (17 odcinków) "77 Słoni- Indie" znam doskonale i był on oglądany już kilkakrotnie (serdecznie go polecam). 
Indie odbieram jako kraj, w którym ludzie są wdzięczni za każdą drobnostkę, która przytrafiła im się w życiu i wierzących, że po coś (ta drobnostka) ona się stała, to kraj najróżniejszych świąt i religii, gdzie każdy znajdzie miejsce dla siebie i gdzie wyznawcy różnych religii potrafią żyć obok siebie, a nawet co (czasami mocno) zaskakujące wspólnie świętować, choć czci się zupełnie innego Boga. 
Jest to kraj bardzo zróżnicowany pod względem geograficznym i krajobrazowym, przez co każdy region różni się do tego stopnia, że możesz mieć wrażenie podróży do zupełnie innego kraju. 
Od północy na południe, od zachodu na wschód panuje różny klimat, obejrzymy skrajnie różne krajobrazy, znajdziemy i góry i morze. A mimo to cały czas jesteś w Indiach. Ten kraj to wielobarwne festiwale, medytacja, joga, świątynie w tym mój ukochany - Tadż Mahal- pomnik poświęcony miłości, to tańce i jedzenie- każdy region to inny smak, każdy ma swoje wyjątkowe i niezapomniane smaki. Dla mnie Indie to jedność i różnorodność w jednym, to miłość i nienawiść, to tradycja i nowoczesność, to bogactwo i skrajna bieda, to przesyt i walka o przetrwanie do jutra... Czy autorowi udało się oddać ducha tego niezwykłego kraju, pokazać go tak jak On sam go widzi? W moim odczuciu tak!

Nie będę opisywać fabuły, bo w tej historii dzieje się mnóstwo, a każdy wątek powiązany jest z poprzednim, bądź jest przyczyną następnego, przez co nie chciałabym Wam czegoś nieopatrznie zaspojlerować, tym bardziej że wydawca już wiele ujawnia. Uwierzcie mi jednak na słowo, sięgajcie po tę książkę, bo naprawdę warto.
Mimo tego, że jest to bardzo obszerna lektura (ponad 680) stron, nie nudziłam się ani przez moment. Dałam się porwać przygodzie już od pierwszej strony, w której główny bohater spełnia swoje marzenie i staje na indyjskiej ziemi... Czytając tę historię, jeszcze bardziej zapragnęłam spełnić własne marzenie...
Wraz z głównym bohaterem wędrujemy od największych slumsów świata, po kojące wody Morza Arabskiego, zahaczając o kolorowy świat Boolywood, przebywając w historycznych miejscach, obserwując zataczające się koło życia w Varanasii. Otwieramy się na uczucia i emocje, a tych tutaj naprawdę nie brakuje. 
Akcja jest różnorodna, momentami goni na złamanie karku, nie dając złapać oddechu, by za chwilę zwolnić i dać odpocząć rozkołysanemu sercu. Nie sposób się przy tej książce nudzić, zaskakuje w niespodziewanych momentach, a barwne i plastyczne opisy pobudzają wyobraźnię, słowa malują przed oczami obrazy oddające barwy, zapachy i smaki.
Bohaterowie są ciekawie wykreowani i poprowadzeni, nie ma tu nikogo zbędnego, każdy wiele do tej historii wnosi. Momentami główny bohater może wydawać się zbyt pewny siebie, ale to dodaje mu tylko autentyczności i jakiegoś takiego... uroku? Bardzo przypadły mi do gustu jego rozważania na różne tematy, momentami dość mocno filozoficzne, ale pokazujące życie, takim, jakie jest bez zbędnego koloryzowania, zmuszając przy tym do głębokiej refleksji. Polubiłam go bardzo, choć moim ulubieńcem zdecydowanie został jego towarzysz Popu- cudowna postać.
Autor doskonale opisuje otaczający go świat, pokazuje kulturę i obyczajność zwykłych ludzi, punktując przy tym różnice i podobieństwa, które nas łączą bądź dzielą. Przemyca przy tym mnóstwo ciekawostek i faktów dotyczących miejsc, w których akurat toczy się fabuła, 

"Siedemdziesiąt siedem słoni" zaklasyfikowana jako książka przygodowa, ale ja się z tym nie zgodzę. Dla mnie jet to mix gatunkowy, bo znajdziemy tu wszystkiego po troszku, mamy tutaj dobrą powieść obyczajową z gorącym romansem w tle, nutkę sensacji, a nawet kryminału, ocieramy się momentami o reportaż czy książkę podróżniczą. Jestem nią oczarowana i bardzo się cieszę, że trafiła ona w moje ręce, choć żałuję, że tak późno...

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To intrygująca opowieść o ludziach, uczuciach i emocjach, w której każdy znajdzie coś dla siebie, przy okazji  poznając Indie takie, jakie są na prawdę... 

POLECAM...

"- [..] Pieniądze są bardzo ważne. Zbuduję za nie warsztat, warsztat zbuduje dom, dom zbuduje rodzinę, a rodzina to najcenniejsza i najważniejsza w życiu rzecz, ale nie chodzi tylko o pieniądze, bo one, rzeczywiście są źródłem zła. Chodzi o serce. Indyjskie serce. Serce w Indiach jest królem. W Indiach są bogowie, dużo bogów, miliony bogów, ale król jest jeden; indyjskie serce. To serce wynagradza i karze. Ty je zdobyłeś, jesteś dla nas dobry, król to wie. Jest nas miliard i dwieście milionów, gadamy dwustoma językami, ale serce mamy jedno, a ty je zdobyłeś. W Indiach umierający z głodu podzieli się ostatnim kęsem ryżu, bo rządzi nim Król Serce. Gdybyś był zwykłym gora, już dawno, wraz z kolegami przekręcilibyśmy cię na stoły, no i w ogóle, ale ty jesteś nasz gora, czyli trochę nie gora. Rozumiesz mister? Rozumiesz? Więc teraz, jak już to wiesz, to odpowiem na twoje pytanie. Tak, Dźutakarorpati, robię to dla kasy!"
                         Piotr Biedrzycki "Siedemdziesiąt siedem słoni" str. 431-432 

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

środa, 21 czerwca 2023

(75/23). NASŁUCHUJĄC PIEŚNI WIELORYBA

 
    Autor: Agnieszka Maliwiecka

    Wydawnictwo: Novae Res

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 238

    Data premiery: 12. 06. 2023

 *Google

    Agnieszka Maliwiecka Urodziła się w 1986 roku. Jest absolwentką filologii polskiej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Przez dziesięć lat pracowała w bankach, korporacjach i restauracjach w poszukiwaniu własnej drogi. Uwielbia stare legendy, twórczość Marqeza i podróże. Inspiracji szuka w otoczeniu, szczególnie ludziach. Pierwszą książkę pisała przez długi czas i w wielu miejscach, m.in. w Polsce, Wielkiej Brytanii, Kambodży i Laosie. Wierzy, że właśnie literatura pozwala zarówno Czytelnikowi, jak i twórcy odbyć podróż w głąb siebie i świata.
(Źródło: Okładka książki)

    Tam, gdzie pojawia się głód drugiego człowieka, wszystko staje się tak bardzo oczywiste, a jednocześnie tak bardzo skomplikowane
Klara nie wyobraża sobie życia bez miłości. Jej jedynym pragnieniem jest trwać u boku mężczyzny, który jej potrzebuje. Uwikłana w toksyczny związek z uzależnionym od kokainy i pornografii pisarzem, nie snuje planów na przyszłość i odrzuca myśl o jakichkolwiek zmianach. Do momentu, w którym spełnia się jej największe marzenie z czasów dzieciństwa. Podróż do Indii staje się początkiem fascynującej historii, która wkrótce ukształtuje życie Klary. Pomiędzy Londynem, Indiami, Warszawą, Rzymem i Paryżem młoda kobieta uczy się samodzielnie podążać drogą, która jest kręta i nieprzewidywalna jak ludzki los.
"Nasłuchując pieśni wieloryba" to niezwykła opowieść o tym, co na wskroś ludzkie: o relacjach z innymi, które nigdy nie są łatwe; o miłości, która nawet niszcząc, nie pozwala odejść; duszach, które poszukują zrozumienia. Jest to w końcu historia o trwaniu i przemijaniu, o poznawaniu i siebie, i świata, a także o magii, która każdego dnia dzieje się wokół nas.
(Opis wydawcy)

    Dziś przychodzę do Was z książką... która mnie mocno zaskoczyła. Przyznaję, że gdyby w tej książce nie znalazły się moje ukochanych Indie, które zajęły sporą część w tej historii, poddałabym się i odłożyła książkę na bok. Przyznaję, że akurat miałam ochotę na lekką i przyjemną książkę, z którą spędzę leniwe i niewymagające popołudnia, a w moje ręce wpadła ambitna, momentami wręcz filozoficzna opowieść o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, godzeniu się z przeszłością, patrzeniu z optymizmem, ale i niepokojem w przyszłość, o ludzkich niezbadanych drogach, zwadach i pojednaniach, o trudnym wybaczeniu, ale przede wszystkim o trudnej miłości- która rani, krzywdzi, ale za nic nie chce odejść i wciąż przyciąga jak magnes, bo co można uczynić, gdy miłość jest wielka, zniewalająca, nie można bez niej żyć, a jednocześnie wszystkie okoliczności źle rokują na przyszłość?
Książka jest poprowadzona w trzecioosobowej narracji, ale trudno tu szukać zniewalających dialogów, znajdziemy tu za to mnóstwo opisów, nie tylko architektury, flory czy fauny, ale przede wszystkim uczuć, emocji, motywów, rozważań i refleksji.
Jest to wnikliwa analiza wszystkich czynników, jakie determinują losy nie tylko głównej bohaterki, ale i pozostałych postaci. Dostajemy więc różnorodny wielobarwny i wielowymiarowy obraz opisujący współczesne związki, zależności między kompleksami a niespełnionymi ambicjami. 
Autorka pisze o roli przyjaźni, dojrzewaniu do trudnych i ryzykownych decyzji, o poszukiwaniu rozwiązań, które dadzą wolność... nie tylko tą emocjonalną.

Książka jest dość trudna w odbiorze, trzeba się w nią "wczytać" całym sobą. Autorka pisze ją wymagającym językiem, nie brakuje tu metafor, które na pierwszy rzut trudno jest zrozumieć. Tekst wymaga sporej dawki skupienia i uwagi.
Tak jak wspomniałam wyżej, gdyby nie Indie, odłożyłabym książkę na bok. Autorka przepięknie mi je pokazała, zabrała w miejsca, o których nie słyszałam, cudownie oddała, klimat, tajemniczość i wyjątkowość tego kraju. Za to z całego serca dziękuję. 

    Czy polecam?
Tak jak wspomniałam wyżej, jest to książka wymagająca. Nie każdy się w niej odnajdzie, ale jeśli dacie jej szansę, odkryjecie coś nietuzinkowego, a dla każdego będzie to coś innego. 

"Czułam się samotna, samotna w jakiś niezmierzony, przeogromny sposób. Zwiedzałam grobowce i powinno mnie to wzruszać, a jednak zasmucało.
Gdy wczesnym rankiem opuszczałam Orchę, patrzyłam z rikszy na ściółkę lasu pokrytą plastikiem i śmieciami, spod których nie przebijał ani jeden skrawek zieleni, potem zawiesiłam wzrok na jednorazowych torbach, które porwał jakiś odległy wiatr i umieścił na gałęziach, by z góry straszyły nas rozkładem, który- być może- nie nastąpi, a potem poszybował wzrok mój wyżej i rozbolało mnie serce, ponieważ zamiast różnych odcieni zieleni odnalazłam jedynie szarość w wielu jej subtelnościach. Wtedy zrozumiałam, że tym razem ziemia ta nie chce mnie przyjąć, jakby kazała mi gdzieś wracać, jakby tym razem to nie miało być tu."
                      - Agnieszka Maliwiecka "Nasłuchując pieśni wieloryba" st. 99-100

Za egzemplarz recenzyjny serdecznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

środa, 19 lutego 2020

MAHARANI



    Autor: Nina Nirali

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Liczba stron: 212

    Data premiery: 2018 (data przybliżona)


                                          Okładka książki Maharani *Google

    Witam Was serdecznie. Dziś chciałabym pokazać Wam kolejną wyrywającą serce powieść z Indiami w tle.
Zapraszam...

    Nina Nirali- Z wykształcenia germanistka, pasjonatka języków obcych. Od lat zawodowo związana ze środowiskiem międzynarodowym, szczególnie z Indiami. Niegdyś żona muzułmanina. Prywatnie wiedzie spokojne życie wraz ze swoim synem oraz adoptowanym psem, Fridą.
Autorka popularnych książek z gatunku literatury obyczajowej i kobiecej. Twórczyni serii nowel i powieści, zatytułowanej "IndiaEuroStory", gdzie ścierają się dwie kultury, hinduska i europejska. Jej najbardziej znane powieści to: "Kiedy znów się spotkamy", "Maharani", "Powiedz że mnie kochasz" oraz "Oblicza księżyca".
(Źródło: Lubimyczytać.pl)

    Następczyni tronu Radżputany- maharani Durgeshwari- jest kobietą nie tylko piękną i roztropną, ale też biegłą w sztukach walki. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że jej los, jak każdej Hinduski, został z góry przesądzony.
Wkrótce będzie musiała zmierzyć się z mężczyzną, który poprzysiągł, że- bez względu na cenę i liczbę ofiar- zdobędzie jej uległość i zapanuje nad jej niepokorną naturą.
Wojna, zemsta, szalona namiętność i pragnienie miłości, którego nic nie jest w stanie ugasić...
Czy w starciu z brutalnymi i żądnymi krwi przeciwnikami piękna maharani zdoła uratować to, co dla niej najważniejszego?
(Opis wydawcy).

    "Maharani" to fikcja literacka, jednak w przedmowie Autorka zaznacza, iż zapożyczyła  niektóre cechy charakteru Durgeshwari od żyjącej w szesnastym wieku królowej rani Durgavati z Gondwany.
Była to osoba o znakomitym przygotowaniu militarnym, odznaczała się niebywałą odwagą i urodą. Zmarła na polu bitwy w 1564 roku. Do dziś dzień jej śmierci obchodzony jest jako "Balidan Diwas".
Zapożyczone zostały również nazwiska wielkich rodów, oraz nazwy miejsc i tło polityczne.

Pani Nina Nirali stworzyła niezwykle emocjonującą i piękną opowieść.
Jest to historia o miłości, dozgonnej przyjaźni, ale również o poświęceniu swojego własnego szczęścia na rzecz dobrostanu i bezpieczeństwa swych poddanych, oraz o patriotyzmie i ufności do dowódcy, który zawsze trwa przy swoim ludzie.
Czytając barwne opisy potyczek lub obrad władzy z wysoko postawionymi dostojnikami, łatwo sobie wyobrazić bieżące wydarzenia, a tło polityczne dokładnie pokazuje, jakie panowały w tym czasie nastroje. Czego ludzie pragnęli, czego się obawiali, a co dawało im radość.
Książka przepełniona jest wiedzą o kulturze, historii i tradycji, które panują do dnia dzisiejszego na terenie współczesnych Indii.

Przystępny i barwny język, którym posługuje się pani Nina, sprawia, że książkę czyta się bardzo przyjemnie.
Akcja toczy się szybko, nie raz zaskakująco- jak, chociażby zakończenie, które pozostawia czytelnika w niemałym szoku.
Barwni i dobrze stworzeni bohaterowie wyzwalają wiele emocji, jednych się lubi, drugimi wręcz gardzi.
Opisy architektury, strojów i zwyczajów przenoszą nas w ten kolorowy i niezwykle intrygujący świat. Nie chce się odkładać powieści na bok, nie poznając przebiegu dalszych wydarzeń.

"Maharani" to książka wymagająca sporej dawki skupienia i rozbudzająca ciekawość. Z przejęciem szukałam wiadomości na temat protoplastki naszej fikcyjnej maharani, oraz okresu, w którym została osadzona fabuła powieści.
Z wielką przyjemnością sięgnę po kontynuację, która opowiada o następcy tronu Veerze- synu Durgeshwari. ("Maharani. Legat")

    Czy polecam?
Polecam z całego serca.  To niezwykle poruszająca historia. Każdy z czytelników znajdzie w niej coś dla siebie, i spędzi z powieścią niezapomniany czas.

POLECAM...

"Durgeshwari mimo wyczerpania gnała swego konia bezwytchnienia. Towarzyszyło jej jeszcze trzech jeźdźców z jej świty, którzy po kilkugodzinnej jeździe sami poprosili o postój, by dać odpocząć koniom. Maharani wykorzystała ten moment na drzemkę. Cieszyła się, że wciąż jest w dobrym stanie i wysiłek podczas wielogodzinnej podróży nie zaszkodził dziecku. To była jedyna jej nadzieja i myśl, która trzymała ją przy życiu. Dla dziecka swojego i Amado postanowiła być silna, walczyć i przetrwać wszystko. Nie ugnie się przed żadnymi okropnościami Mogołów. Chciał Mazid zmusić ją do przybycia do granicy, bardzo proszę. Poczuje obecność maharani zaraz po jej przybyciu".
                                                 - Nina Nirali "Maharani"


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu NOVAE RES.


czwartek, 13 lutego 2020

KIEDY ZNÓW SIĘ SPOTKAMY



    Autor: Nina Nirali

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Liczba stron: 168

    Data premiery: 19. 07. 2018


                                         Znalezione obrazy dla zapytania: kiedy znów się spotkamy *Google

    Witam Was serdecznie. Dziś chciałabym pokazać Wam pewną powieść, która stała się bliska mojemu sercu, dzięki moim ukochanym Indiom.
Zapraszam...

    Nina Nirali- Z wykształcenia germanistka, pasjonatka języków obcych. Od lat związana ze środowiskiem między narodowym, szczególnie z Indiami. Niegdyś żona muzułmanina. Prywatnie wiedzie spokojne życie wraz ze swoim synem i adoptowanym psem, Fridą. Autorka popularnych książek  z gatunku literatury obyczajowej i kobiecej. Twórczyni serii nowel i powieści zatytułowanej "IndiaEuroStory", gdzie ścierają się dwie kultury, hinduska i europejska. Jej najbardziej znane powieści to: "Kiedy znów się spotkamy", "Maharani", "Powiedz że mnie kochasz", oraz "Oblicza księżyca". (źródło: Lubimy Czytać)

    Mijając się wśród tłumu na zatłoczonej ulicy w jednej z europejskich stolic, Zoe i Mason jeszcze nie zdawali sobie sprawy z tego, jak silna więź ich połączy. On zawsze elegancki, bogaty polityk, i ona, skromna tłumaczka. Czy jeden wspólnie spędzony wieczór będzie ich pierwszym i ostatnim spotkaniem w życiu? Co będą musieli poświęcić i jakich rzeczy się dowiedzą się o sobie samych, zanim ich drogi ponownie się przetną?
(opis wydawcy)

        Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Niny, jednak muszę przyznać, że jestem zauroczona piękną historią i lekkością, z jaką została ona napisana.

Jak niektórzy z Was wiedzą jestem fanką Indii i wszystkiego, co z nimi związanymi, dlatego gdy tylko pojawiła się okazja przeczytania książki, nie wahałam się nawet przez chwilę.
Nina Nirali zabrała nas w świat bogatego polityka i skromnej tłumaczki. Na pierwszy rzut oka wszystko ich różni i ta relacja nie ma prawa się udać.
Jednak wiemy, że miłość jest nieobliczalna i potrafi zaskoczyć w najmniej odpowiednim momencie.

Autorka porusza w swej powieści trudny temat odpowiedzialności za wychowanie dzieci w szacunku do przodków, by dzieci wiedziały, skąd pochodzą i jak rodzinne powiązania są ważne.
Przyznaję, czytając o spotkaniu Masona z bratem ojca, a Zoe z siostrą babci, wyłam jak bóbr. Niezwykle głębokie i poruszające sceny. Zmuszające do zastanowienia się nad tym, co tak naprawdę wiemy o swoich dalszych przodkach.

Styl pisarski autorki, powoduje, że książkę czyta się bardzo przyjemnie i niezwykle szybko. Sto siedemdziesiąt stron zajęło mi zaledwie cztery godziny.
Plastyczne opisy miejsc, w których znajdowali się bohaterowie, sprawiły, że oczami wyobraźni widziałam te urokliwe miejsca... wędrowałam wraz z nimi po zakurzonych drogach indyjskich wsi, słyszałam hałas w zatłoczonego Mumbaju, wręcz czułam radość ze wspólnego świętowania Gudi Padwa*.
Czy powieść ma minusy?
Ja znalazłam jeden, dla mnie dość istotny.
Bardzo żałuję, że Autorka poświęciła tak mało miejsca dla przypomnienia historii Tadź Mahal- indyjskiemu mauzoleum wzniesionemu na cześć przedwcześnie utraconej miłości.
Jednak jest to moje bardzo subiektywne odczucie... poza tym minusów brak.

    Czy polecam?
Polecam z całego serca. To wzruszająca opowieść o miłości, i poszukiwaniu własnej tożsamości. Wspaniała pozycja na wieczór po męczącym dniu, śmiało można się przenieść w indyjskie klimaty.

POLECAM...

* Gudi Padwa- hinduski festiwal, który oznacza początek Nowego Roku według tradycyjnego, hinduskiego kalendarza, zwanego Shalivahan Shaka. Festiwal obchodzony jest z największymi fanfarami nie tylko w Maharasztrze, ale także w innych częściach Indii, szczególnie w stanach Karnataka i Andhra Pradesh.

"Zoe patrzyła urzeczona na Masona prezentującego się niezwykle męsko w białej kurcie i pomarańczowym turbanie. Jak przypuszczała, okazał się fantastycznym bębniarzem. Od razu dostrzegła malujące się przejęcie na jego twarzy. Zrozumiała, że Mason odnalazł siebie, dokładnie tu i teraz. Zobaczyła, że właśnie coś się w nim zbudziło, coś ukrytego bardzo głęboko, z czego do tej pory zupełnie nie zdawał sobie sprawy."
                               - "Kiedy znów się spotkamy"  Nina Nirali


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu NOVAE RES.






wtorek, 19 listopada 2019

TARU KHAN I ZŁOTY LOTOS


    Autor: Joanna Piotrowska

    Wydawnictwo: NOVAE RES

    Liczba stron: 202

    Data premiery: 08. 2019

    Witam Was serdecznie. Dziś chciałabym zabrać Was w podróż do Bombaju i tajemniczej Wyspy Skarbów. Jest to historia, obok której nikt z Was nie powinien przejść obojętnie.
Zapraszam...

    Joanna Piotrowska- Z zawodu jest lekarzem psychiatrą, mieszka w Szczecinie. Jest zafascynowana pięknem przyrody i innymi kulturami, a tę fascynację chce przekazać czytelnikowi. Jej historie to książki z przesłaniem, które dotyczą problemów współczesnego świata. Poprzez swoje opowieści chce poruszać serca, uwrażliwiać i zwracać uwagę na krzywdę zwierząt. (informacja wydawnictwa)

    Taru Khan dwunastoletni chłopiec żyje i pracuje na Wyspie Skarbów, bo tak właśnie nazywane jest największe wysypisko śmieci w Bombaju.
Niepełnosprawny chłopiec nie wie, kim jest, skąd pochodzi ani jak się naprawdę nazywa.
Taru  żyje z dnia na dzień, codziennie walczy o przetrwanie. Poza przyjaciółką Aniką i bezpańskim psem nie ma nikogo bliskiego. Ukojeniem jest wiara w swą ulubioną boginię Namagiri.
Któregoś dnia znajduje nadpalony album a w nim zdjęcie domu, który coś mu przypomina, nie wie tylko co.
Gdy na jego drodze staje groźny samozwańczy władca wysypiska i jego niebezpieczna banda, która zagraża jego życiu, chłopiec postanawia opuścić wysypisko... Wyrusza w drogę, by odnaleźć prawdę o sobie i swoim pochodzeniu.

    Joanna Piotrowska stworzyła przepiękną opowieść o przyjaźni, wierze i nadziei. Pokazała, jak ważnym jest mieć obok siebie osobę, która nigdy w nas nie zwątpi, przyjaciela, który stanie za nami  murem i nie zostawi na pastwę losu.
Pięknie pokazana przyjaźń hinduskiego chłopca, sieroty i włóczęgi a dziewczynką z Anglii, córką konsula, otwiera nam oczy i uczy tolerancji i empatii. Nie sposób nie wspomnieć również o przyjaźni Tharu z Simbą- bezdomnym psem, który jest gotowy oddać życie za swojego małego pana.
Widzimy, że przyjaźń człowieka i zwierzęcia jest czasami cenniejsza niż ta międzyludzka.

Autorka w znaczący sposób zwraca uwagę na sytuację dzieci i kobiet nie tylko w Bombaju, ale w całych Indiach. Pokazuje biedę w najczystszej postaci, nie ukrywa wykorzystywania dzieci do prac zarobkowych, kobiet, które pracują ponad własne siły w fabrykach i przędzalniach. Nie owija w bawełnę, rzuca prawdą prosto w oczy. Zmusza do zastanowienia się nad losem tych ludzi i do odpowiedzenia sobie na kilka istotnych pytań.

Szczegółowe opisy bombajskiej ulicy, stylu, mieszkańców, ich kultury i przede wszystkim tradycji sprawiają, że zamykając oczy, przenosimy się w to najbardziej zatłoczone miejsce świata.
Wielu z Was wie, że Indie to moja wielka miłość i marzenie życia. Mam nadzieję, że kiedyś stanę na tej indyjskiej ziemi.

    "Taru Khan i złoty lotos" to jedna z tych powieści, które czyta się jednym tchem. Jest krótko, ale ładunek emocjonalny, który niesie w sobie ta książka, sprawi, że długo o niej nie zapomnę. Z wielką przyjemnością sięgnę po inne powieści Pani Joanny.

    Czy polecam?
Polecam z całego serca, "Taru Khan i złoty lotos" to nietuzinkowa opowieść o miłości, marzeniach, drodze do ich spełnienia. Ciepła, wzruszająca, ekscytująca... piękna.

POLECAM...


"Wyszedł na zewnątrz, w słoneczny skwar. Na rozciągającym się aż po horyzont kopcu odpadów uwijał się rój zbieraczy. Uzbrojonych w nylonowe torby i szpikulce, brodzący po kolana w śmierdzącej brei, skupionych i zdesperowanych poszukiwaczy straconego życia. Choć wydawał się przypadkową zbieraniną, był w istocie sprawnie działającą organizacją, w której każdy znał swoje miejsce. Na samym dole w hierarchii Wyspy Skarbów znajdował się Taru i dzieciaki takie  jak on. Zostawiono im rejon, do którego spływały śmieci z najbiedniejszych obszarów wielkiego miasta. Niewiele dawało się tu znaleźć. Nie wyprawisz uczty, zbierając okruchy ze stołu biedaka. A jednak żył tutaj już od trzech prawie lat. Wyspa Skarbów karmiła swoje dzieci."
                    - Joanna Piotrowska "Taru Khan i złoty lotos"  


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu NOVAE RES