Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alicja Masłowska- Burnos. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alicja Masłowska- Burnos. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 listopada 2023

(142/23). DWADZIEŚCIA SPOTKAŃ

 
                       ** RECENZJA PATRONACKA/ PATRONAT MEDIALNY **

 *Recenzja wyróżniona tytułem "Recenzja tygodnia" przez księgarnię Gandalf (I miejsce)

    Autor: Alicja Masłowska- Burnos

    Wydawnictwo: LUCKY

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 330

    Data premiery: 07. 11. 2023

 *Google
    
    Alicja Masłowska Burnos Dolnoślązaczka z wykształcenia fizjoterapeuta i trener Technik Sprzedaży. Na stałe mieszka w Strzelinie pod Wrocławiem. Zadebiutowała w 2016 r. Powieścią "Nie wchodź w moją ciszę", która została uznana przez portal Edutorial.pl za jeden z najlepszych debiutów 2016 r. Tym samym bardzo szybko zdobywając serca czytelników, co zadecydowało o powstaniu całej serii Ciszy.
(Źródło: Lubimy czytać)

    Milena – młoda kobieta, która przeżyła osobistą tragedię – przyjeżdża do Gniewna. Tu, w domu Edyty, powoli odzyskuje spokój, ale przyjdzie jej się zmierzyć z realiami życia tej małej społeczności. Realiami, które znacznie odbiegają od ideału, a odpowiedzialni za to ludzie czują się bezkarni.
W Gniewnie pojawia się też Alex Domański, pisarz z Warszawy przeżywający kryzys twórczy. Milena zastanawia się, co celebryta ze stolicy robi na prowincji, bo na pewno nie chodzi tylko o spotkania autorskie i szukanie inspiracji do kolejnej powieści. Czy kobieta ma rację? I co wyniknie z ich spotkania?
(Opis wydawcy)

    Dziś przyszła pora na przedstawienie kolejnej niebagatelnej historii, która trafiła pod mój patronat medialny. Jest to historia tak nieoczywista i zaskakująca, że nadal zostaję pod olbrzymim wrażeniem, choć od momentu, w którym skończyłam ją czytać, minęło już kilka dni. 
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tym, w jaki  sposób, ta historia została poprowadzona...
"Dwadzieścia spotkań" to genialne połączenie powieści obyczajowej z kryminałem, okraszone nutką romansu i mroczną akcją rodem z thrillerów Alfreda Hitchcocka. Nic w tej historii nie jest oczywiste, a  wielowątkowość tej historii sprawia początkowo wrażenie chaosu, nad którym trudno jest zapanować, jednak posuwając się strona za stroną, odkrywamy misternie utkaną fabułę, w której najdrobniejszy szczegół ma znaczenie i znacząco wpływa na rozwiązanie tajemnicy, która została skryta na kartach tej powieści. Nie będę opisywać szczegółowo fabuły, ale uwierzcie mi na słowo, opis wydawcy nawet w połowie nie zdradza tego co tu się dzieje i nie oddaje tego mrocznego i tajemniczego klimatu, który znajdziecie w środku.
Akcja powieści początkowo biegnie dość wolno, musimy "przeżyć" wizytę jednej z głównych bohaterek na komisariacie i poznać jej zeznania, ale jest to bardzo ważny początek, bo to on stanowi punkt wypadowy dla całości i jest niczym ten jeden malutki kamyczek, który uruchamia całą lawinę niebezpiecznych wydarzeń, splatając ze sobą losy kilkunastu osób i to w tak mroczny sposób, że momentami nie mieści się to, o czym się czyta, w głowie- uświadamiając przy tym czytelnikowi, do czego jest zdolny człowiek, by osiągnąć to, co sobie zaplanował. Powiedzenie, że dąży się do celu po trupach... tutaj pasuje idealnie. 
Później akcja nabiera tempa i z każdą stroną robi się coraz ciekawiej. Na jaw wychodzą tajemnice, intrygi, powiązania i rodzinne koligacje. Autorka tym samym pokazuje jak, bardzo hermetycznym miejscem są małe miejscowości, w których rządzą ludzie totalnie się do tego nienadający. Doskonale został oddany klimat takiej małej miejscowości, gdzie rządzi się poprzez zastraszenie, a władza trzymana jest tylko przez wąską grupę blisko związanych ze sobą ludzi. Ale nie jest to opowieść o polityce w małym mieście, jest to również historia straty, żałoby i godzenia się ze śmiercią, poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi i dojrzewaniu do tego, by przyznać przed samym sobą, że czas ucieka i trzeba w końcu dorosnąć mentalnie do "bycia dorosłym" i brania odpowiedzialności za swoje decyzje i czyny.
Bohaterowie są wykreowani doskonale, każdy z nich jest niezwykle autentyczny, wielowymiarowy i barwny. Nie ma tu nikogo zbędnego, a każdy wnosi do tej historii wiele emocji, i stwarza barwne tło dla pozostałych. 

Przedstawiona historia jest niesamowicie wciągająca, nie chce się odłożyć książki przed przeczytaniem finałowej sceny. Swoją drogą, zakończenie zostało napisane dość otwarcie, kto wie, może kiedyś poznamy dalsze losy, ja bym z przyjemnością poczytała co u nich słychać po całej tej koszmarnej sytuacji, w której się znaleźli w "Dwadzieścia spotkań". 
Napisana ładnym językiem, wiele wątków, wydawałoby się pobocznych i niewiele znaczących łączy się w spójną i klarowną całość zmuszająca czytelnika do refleksji nad ulotnością życia, chwilą szczęścia, ale pokazująca również, do czego jesteśmy zdolni, by osiągnąć, to czego chcemy. Autorka serwuje czytelnikowi mnóstwo emocji, zaskakujących zwrotów akcji, nie brakuje tu odrobiny romansu, ale nie jest on przewodnią nutą tej historii.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. To nietuzinkowa opowieść o miłości, przyjaźni, samotności i walce o siebie. Znajdzie się tu tajemnica i intryga, mnóstwo zagadek i tajemnic, które naprawdę zaskoczą. Każdy z Czytelników znajdzie w niej coś dla siebie.

POLECAM...

"Unikałam odpowiedzi, bo trafił w samo sedno: bałam się siebie przy nim. Pewnie trzeba by rozłożyć na czynniki pierwsze to, że chciałam go tu przywieźć, to, że nie potrafię jeszcze pokonać lęku z autem, ale w sumie celowo stwarzam historię podobną do tej pomiędzy mną a Kubą. Chcę iść z Alexem do gruzińskiej knajpy, chcę poczuć klimat tamtych ostatnich chwil, robię to świadomie. To najwyraźniej ta cała retraumatyzacja, gdzieś  o tym słyszałam w necie, że jeżeli los daje nam trudne doświadczenie, to jest to lekcja i dopóki nie wyciągniemy odpowiednich wniosków, dostaniemy kolejną i kolejną, aż w końcu zrozumiemy, dlaczego pewne rzeczy się wydarzyły."
                     - Alicja Masłowska- Burnos "Dwadzieścia spotkań" str. 324

Za egzemplarz recenzyjny i możliwość zostania patronem tej historii serdecznie dziękuję wydawnictwu Lucky.

piątek, 22 października 2021

KILKA PYTAŃ DO... ALICJA MASŁOWSKA- BURNOS

 


    Serdecznie zapraszam do przeczytania krótkiej rozmowy z panią Alicją Masłowską- Burnos. Najnowsza powieść "Ostatni kolor ze snu" świętowała swą premierę 30.08. 2021.
W dorobku pani Alicji znajdują się następujące powieści: "Nie wchodź w moją ciszę" (2016), "Odprowadzam ciszę" (2016), "Osobliwość ciszy" (2017), "Cisza" (2018), "Dojrzałość wzruszeń" (2019), "Niech prawda śpi" (2020), "Ostatni kolor ze snu" (2021). 
Mam niesamowity zaszczyt zostać patronem medialnym najnowszej powieści. Zapraszam...

     Alicja Masłowska- Burnos Dolnoślązaczka z wykształcenia fizjoterapeuta i trener Technik Sprzedaży. Na stałe mieszka w Strzelinie pod Wrocławiem. Zadebiutowała w 2016 r. Powieścią "Nie wchodź w moją ciszę", która została uznana przez portal Edutorial.pl za jeden z najlepszych debiutów 2016 r. Tym samym bardzo szybko zdobywając serca czytelników, co zadecydowało o powstaniu całej serii Ciszy.
(Źródło: Lubimy czytać) 

    Poznajmy się... Proszę opowiedzieć nam kilka słów o sobie.

Mam na imię Alicja, mam 36 lat, z zawodu jestem fizjoterapeutą i trenerem technik sprzedaży. Zawodowo od kilkunastu lat jestem związana głównie z branżą medyczną, od kilku lat okresowo zdarza mi się również prowadzić szkolenia z Technik sprzedaży... A prywatnie jestem mamą i żoną :)

    Jaką literaturę Pani czyta na co dzień? I do jakiego autora jest Pani najbliżej?

Najwięcej czytałam kryminałów, thrillerów i książek psychologicznych...lubię Robina Coca, Jo Nesbo... 
W ostatnich latach natomiast chętnie i często sięgam po książki napisane przez naszych autorów. Uwielbiam Mroza, Chmielarza i Żulczyka. Z powieści obyczajowych, po które sięgam rzadziej, moją ulubioną autorką jest Agnieszka Lis.

    Kiedy pani zaczęła pisać i skąd pani czerpie inspiracje do książek?

Zawsze sporo czytałam i tak naprawdę to "rozpisałam się" podczas pisania skryptów szkoleniowych, wtedy gdy zaczynałam przygodę z prowadzeniem szkoleń, to było jakieś 8-9 lat temu. 
Pierwszą powieść natomiast napisałam w ciąży, kiedy musiałam być jakiś czas na zwolnieniu lekarskim, zrobiłam to z nadmiaru czasu, a później już poszło i tak od kilku lat coś nie mogę się zatrzymać. Przy każdej powieści mówię, że to ostatnia, bo muszę się w końcu wyspać... ;)
Inspiracje przychodzą znienacka, czasami coś mi się przyśni, czasami ktoś mi coś opowie, czasami zaobserwuję pewne zdarzenia, które bardzo mi nie odpowiadają, na które się nie godzę i później wracam do nich w swoich powieściach. Z inspiracjami jest bardzo, bardzo różnie...

    Od premiery najnowszej Pani książki minął już pewien czas. Jakie emocje towarzyszyły Pani w okolicach premiery, a jak one wyglądają dziś? Jak zmieniło się (o ile to się stało) podejście do tej historii, napisałaby Pani ją tak samo czy coś zmieniła?

Nie ukrywam, że emocje, które zawsze mi towarzyszą przed premiera to mieszanka lęku z ekscytacją, tak było i tym razem. Natomiast jestem już zahartowana i przyzwyczajona zarówno do tych dobrych słów jak i do słów krytyki... Ta powieść zbiera piękne recenzje, więc jestem szczęśliwa.
Nie wiem, czy zmieniłabym cokolwiek w fabule, nie zastanawiałam się nad tym... 
Działam dość mocno zadaniowo, kończę pisać powieść, zakańczam pewien etap, już nie analizuję.

    Ile treści w danej powieści pochodzi z Pani wyobraźni, a ile czerpie Pani z własnego życia, doświadczeń, życia znajomych czy zasłyszanych historii?

Moje powieści nie mają charakteru biograficznego, jednak oczywiście zdarza mi się wplatać w fabułę elementy własnych doświadczeń czy sposobu mojego postrzegania świata...
Często zdarza się, że ktoś lub coś zainspiruje mnie do napisania powieści. Nigdy jednak nie mówię publicznie, kto i co ;) wniósł do danej książki.
Lubię pozostawać w Państwa sferze niekończących się domysłów...

"Prawda jest dziwniejsza od fikcji, a to dlatego, że fikcja musi być prawdopodobna, prawda- nie."
                                                 Mark Twain

    W "Ostatnim kolorze ze snu" bohaterowie muszą zmierzyć się z bolesnymi rozstaniami, przewrócić swoje życie do" góry nogami", zmienić priorytety..., jak piszę się o takich sytuacjach? 
Utożsamia się Pani ze swoimi bohaterami? Współczuje, płacze nad ich losem?

Faktycznie są to momenty trudne, nie potrafię się tak całkowicie utożsamić z żadnym z wykreowanym przeze mnie bohaterem w tej powieści. W realu znam mężczyznę podobnego do Maćka, z podobnymi problemami, dlatego łatwiej było mi wejść w "jego buty" aniżeli w postać Bezimiennej... 
Przy każdej powieści muszę sobie wszystko wyobrazić, zanim przeleję to na papier. Płaczę, wzruszam się i ciesze razem z moimi bohaterami, wydaje mi się, że da się wyczuć te moje emocje i tę chęć przekazania poszczególnych stanów Czytelnikom.

    Zdradzi nam Pani, co sprawiło największy problem podczas pisania książki "Ostatni kolor ze snu"? Czy było to wykreowanie głównych bohaterów mierzących się z własnymi lękami i traumami, które nie pozwalają im zapomnieć o przeszłości, czy może całkiem coś innego?

Najtrudniej było mi wykreować główną żeńską postać, celowo nie zdradzam tu jeszcze imienia, w poprzedniej wypowiedzi zdradziłam imię Maćka. Ten zabieg ukrycia imion głównych postaci przez połowę powieści był oczywiście zamierzone i musiałam się sporo nagłówkować, aby przez sporą ilość stron trzymać się wyznaczonych celów.
Bezimienna, to osoba pozwalająca sobie bardzo długo robić krzywdę psychiczną, to typowa ofiara... do pewnego momentu. To było dla mnie trudne, aby taką kobietę skonstruować. O wiele łatwiej wychodziło mi stworzenie np. Majki Karewicz w trylogii Ciszy. Z nią bardziej potrafiłam się utożsamiać, pisanie o niej było dla mnie zwyczajnie prostsze.

KONIEC.

Serdecznie dziękuję Pani Alicjo za poświęcony czas i opowiedzenie o swej najnowszej powieści. 
Was moi drodzy zachęcam z całego serca do sięgnięcia po tę powieść, i odnalezienia w sobie swojego najpiękniejszego koloru życia. Wszystkiego dobrego!

Serdecznie pozdrawiam. Ewelina.

 

poniedziałek, 6 września 2021

(71/21). OSTATNI KOLOR ZE SNU

                                      ** RECENZJA PATRONACKA**


    Autor: Alicja Masłowska- Burnos

    Wydawnictwo: LUCKY Wydawnictwo

    Gatunek: Obyczajowa

    Liczba stron: 288

    Data premiery: 30. 08. 2021

                                        * Google

    Alicja Masłowska- Burnos Dolnoślązaczka z wykształcenia fizjoterapeuta i trener Technik Sprzedaży. Na stałe mieszka w Strzelinie pod Wrocławiem. Zadebiutowała w 2016 r. Powieścią "Nie wchodź w moją ciszę", która została uznana przez portal Edutorial.pl za jeden z najlepszych debiutów 2016 r. Tym samym bardzo szybko zdobywając serca czytelników, co zadecydowało o powstaniu całej serii Ciszy.
(Źródło: Lubimy czytać)

    Dwoje ludzi, dwie historie o wyboistej drodze do szczęścia i miłości. Ona to nieśmiała dziewczyna tkwiąca w nieszczęśliwym związku. On jest zapracowanym i pełnym poświęcenia ojcem i partnerem, wykorzystywanym przez ukochaną kobietę. Ona mieszka w Poznaniu, on w Warszawie. Ich ścieżki, choć odległe, przebiegają podobnie, by doprowadzić każde z nich do punktu bez powrotu.
Los sprawia, że tych dwoje ludzi, którzy są dla siebie stworzeni, znajduje się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie.
Czy między nimi zaiskrzy?
Czy uda im się odnaleźć drogę do siebie nawzajem?
Czy pokonają demony przeszłości i będą umieli budować wspólną przyszłość?
(Opis wydawcy)

    "Ostatni kolor ze snu" to niesamowita historia, która może przydarzyć się każdemu z nas. Bardzo się cieszę, że mogłam tę powieść, objąć patronatem medialnym, bo to naprawdę niezwykle poruszająca historia, która niesie w sobie ważne przesłanie.
 Lena to zamknięta, i mająca niesamowicie niską samoocenę dziewczyna pracująca w domu weselnym. Trwając w toksycznym związku z apodyktycznym narzeczonym, nie potrafi przeciwstawić się jego woli i o siebie zawalczyć, robi wszystko by "zasłużyć" na uwagę i miłość Sebastiana. Po kilku latach upokorzeń ze strony partnera, oskarżeń, i zarzutów, że urodziła córkę zamiast syna, postanawia odejść i wyprowadza się w swoje rodzinne strony, do małej miejscowości Warpy. Od tego momentu musi sama sobie poradzić, na szczęście ma obok siebie oddaną przyjaciółkę. Dziewczyna zaczyna walkę przyszłość dla siebie i swojej córki, bez upokorzeń stresu i złośliwości.
Maciek to zapracowany ojciec, dwóch synów, dla których zrobi wszystko. Niestety nie zauważa, że Marta, jego żona totalnie nie interesuje się tym, co dzieje się z rodziną. Cały swój czas poświęca na "życie" w internecie i zostanie słynną blogerką. Coraz większe finansowe wymagania sprawiają, że Maciej coraz częściej zostawia dzieci pod opieką swoich rodziców. Walcząc o swoje małżeństwo, nie widzi, jak bardzo zostaje zmanipulowany i wykorzystany. Marta odchodzi, a Maciek zostaje sam z dwójką dzieci i masą długów, które zmuszają go do powrotu w rodzinne strony, do małej miejscowości Warpy, i zaczęcie wszystkiego od nowa...

Początkowo nie poznajemy imion bohaterów, Lena została nazwana przez autorkę "Bezbarwną" a Maciej "Drobiazgowym" (tak mówiła o nim żona, gdy ten nie zgadzał się na kolejne kredyty i wymagał, by Marta zajęła się dziećmi). Poznajemy je dopiero później gdy oboje dojrzewają do zmian w swoim życiu.
Autorka doskonale przekazuje schematy przemocy ekonomicznej i psychicznej. Przy pomocy dwojga poranionych psychicznie postaci pokazuje, jak łatwo można pod przykrywką troski i miłości manipulować uczuciami i emocjami drugiej osoby. 
Daje również nadzieję, że karta naszego losu może się obrócić, ale sami musimy też o to zawalczyć. Szczęście jest na wyciągnięcie ręki, musimy tylko chcieć tę rękę po nie wyciągnąć.

Przedstawiona historia jest niesamowicie wciągająca, nie chce się odłożyć książki przed przeczytaniem finałowej sceny. Swoją drogą zostaje ona dość otwarta i każdy z nas może sobie dopowiedzieć dalszy los tej dwójki.
Akcja dzieje się dość szybko, autorka nie żałuje nam zaskakujących zwrotów akcji, i całej gamy emocji. Bohaterowie są świetnie wykreowani, dzięki temu wydają się nam niesamowicie bliscy, łatwo możemy się z nimi utożsamić i być przy nich w trakcie podejmowania najtrudniejszych życiowych decyzji.
Powieść, choć poruszająca niezwykle trudne tematy, napisana jest lekkim i bardzo przystępnym piórem. Choć jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Alicji, bardzo odpowiada mi jej styl pisania i jestem przekonana, że sięgnę po jej wcześniejsze powieści.
Książkę czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie, dodatkowym plusem jest duża czcionka, która nie męczy wzroku.

    Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Oczywiście, że tak. "Ostatni kolor ze snu"  to nietuzinkowa opowieść o miłości, przyjaźni, samotności i walce o siebie. Każdy z Czytelników znajdzie w niej coś dla siebie.

POLECAM...

"-Nie kochałam Sebastiana, to była dziwaczna więź z oprawcą, z miłością nie miało to niczego wspólnego, wiem to. Ten czas, który spędziłam przy tobie, i kilka innych wydarzeń po drodze pozwoliły mi to zrozumeć. Byłam zagubiona w świecie, dawałam zbyt wiele, zbyt mocno, zaniedbując siebie, nie opiekując się sobą. A przecież to jest najważniejsze: stworzyć więź z samym sobą, z taką czułością, z jaką opiekujemy się naszymi dziećmi, wtedy i one, i my będziemy szczęśliwi."
                    - Alicja Masłowska- Burnos "Ostatni kolor ze snu" str.287

Za możliwość przeczytania książki a przede wszystkim objęcia jej patronatem medialnym serdecznie dziękuję wydawnictwu LUCKY.